Dodaj do ulubionych

Co się zmieniło w polskiej szkole

13.06.17, 18:50
w stosunku do "waszych czasów"?
Edytor zaawansowany
  • joa66 13.06.17, 18:53
    Rodzice uważający, że "nauczyciel zawsze ma rację, a jak nie ma patrz punkt pierwszy"
  • mamma_2012 13.06.17, 18:53
    Tak dużo, że z przegięcia w jedną stronę przegina się w drugą, zamiast zatrzymać się na złotym środku
  • zlababa35 13.06.17, 18:56
    Ładniejsze podręczniki i ćwiczeniówki mamy obecnie.
    I fartuszka z poliestru nie trzeba nosić wink.

    --
    "Honorowa nagroda imienia Bergamotki pod hasłem "ja tak nie mam, to się wypowiem" "(by martishia7)
  • joa66 13.06.17, 18:59
    Ja to w ogóle jestem stara - nie przypominam sobie, żebysmy w ogóle jakieś ćwiczeniówki mieli.
  • stacie_o 13.06.17, 19:08
    Były, byly.
    http://mojeksiazeczki2.blox.pl/resource/Matematyka3ZeszytCwiczen001.jpg
    Świadomość rodziców się zwiększyła.
    Różnorodność zajęć dodatkowych.
    Lepsze ławki i krzesła dopasowane do wzrostu dzieci.
    Powstały orliki przy szkołach.
    I chyba tyle.
    A jeszcze łatwiej jest znaleźć szkole społeczna czy prywatna.

    --
    Gratylukr inyeligentnego inaczej meza. U mnie za taki tejst dostalby po psyku. Zawsze tak mkwi o kobietach w tym o tobie? Co za geniusz.Wy Key niektórych matek mnie zaskakują ale Ty chyba pisałaś o nim i jego dziwnych zachowaniach więc wszystko możliwe. bergamotka77
  • joa66 13.06.17, 19:14
    To ja jestem starsza. Ja miałam podręcznik, w starszych klasach zbiór zadań. W książkach się nie pisało a zadania rozwiązywało w zeszycie. Do tej pory pamiętam przepisywanie "słupków" smile
  • joa66 13.06.17, 19:15
    p.s. dzięki temu można było mieć cały komplet podręczników z drugiej ręki.smile
  • zlababa35 13.06.17, 19:19
    W I-III były jakieś ćwiczenia i coś się tam (sporadycznie) pisało.
    W późniejszych klasach już nie.

    --
    "Honorowa nagroda imienia Bergamotki pod hasłem "ja tak nie mam, to się wypowiem" "(by martishia7)
  • tol8 13.06.17, 21:51
    Były ćwiczenia do biologii i geografii, dwuczęściowe. Początek lat dziewięćdziesiątych

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • zlababa35 13.06.17, 19:18
    I jeszcze była ćwiczeniówka do przyrody - wtedy to się nazywało "środowisko", nie wiem, czy już w I kl., ale w III na pewno.

    --
    "Honorowa nagroda imienia Bergamotki pod hasłem "ja tak nie mam, to się wypowiem" "(by martishia7)
  • mikams75 13.06.17, 22:00
    u mnie sie ostaly z drugiej klasy cwiczenia do srodowiska.
  • maniaczytania 13.06.17, 22:32
    Środowisko było w klasach I - III, potem od IV zamiast wchodziła biologia, geografia, no i jeszcze historia.

    --
    Maniaczytania - blog
  • mikams75 13.06.17, 21:59
    byly, drukowane ta takim szarym papierze, niemal jak papier toaletowy.
  • joa66 13.06.17, 22:04
    Pytanie - kiedy? big_grin (poczułam się staro big_grin)
  • joa66 13.06.17, 22:06
    Jestem pokolenie wink


    http://www.book.hipopotamstudio.pl/wp-content/gallery/books/elementarz_4.jpg
  • 21mada 15.06.17, 19:04
    >byly, drukowane ta takim szarym papierze, niemal jak papier toaletowy.
    Dzięki temu, że były na 'szarym' papierze V klasy, książki były lekkie! Dzisiaj wszystko jest na 'pięknym' kredowym papierze i cienka książeczka waży pół kilo.
  • 21mada 15.06.17, 19:01
    > Ładniejsze podręczniki i ćwiczeniówki mamy obecnie.
    Serio? Może pokaż, bo ja odniosłam wrażenie, że obecne podręczniki są bardziej pstrokate, ale na pewno nie ładniejsze niż te, z których ja korzystałam. Elementarz "Litery" do dziś nie ma sobie równych:

    https://lh5.googleusercontent.com/-Yy-pdKq9YXg/TX9rQw9O4YI/AAAAAAAAACQ/-E7T8qg_-xI/s1600/ks+000020.jpg

    http://1.bp.blogspot.com/-oiTzj-onzuQ/U0JC-YhPaQI/AAAAAAAAC5M/eP5CvIthqeg/s1600/litery2.jpg
  • hemp_plant 13.06.17, 19:04
    jest bardzie "powierzchownie", ale jednak trochę bardziej praktycznie. dotyczy i wiedzy podawanej, i wymagań nauczycieli.
    zapewne pozycja rodziców - choć moja matka jak ja walczyła o wszystko.
    pozycja nauczyciela- ma mniejszy szacunek etc

    --
    "Co osiągnie społeczeństwo, które będzie wyuczone pacierzy, własnego języka i mylnie przekonane o wyjątkowości swojej historii i znaczenia dla świata?" by Hellenamiu
  • milamala 13.06.17, 22:07
    Chyba duzo, klasy nie sa juz tak przeladowane (ja startowalam w I klasie z przeszlo czterdziestoosobowa klasa), potem nie bylo lepiej. Za moich czasow byla nauka na trzy zmiany. Jako 9,10 latka chodzilam do szkoly na wieczorna zmiane przez pewien okres. Nauczyciele mogli robic co chcieli, bo rodzice sie nie wtracali, a rozni byli, niektorzy bardzo sie pomylili w wyborze zawodu, a i tak nikt nigdy o nic sie nie czepial. Rosyjski byl tylko. Nauczyciele dziecmi sie nie interesowali. Za problemy w szkole byly kary, zamiast rozmowy i pomocy. oceny byly juz od I klasy.
    Dzis do tej samej szkoly chodzi corka siostry. W klasie ma 16 albo 18 dzieci. Ucza sie angielskiego od I klasy ... takze religii niestety. Rodzice sa bardziej zaangazowani w zycie szkolne, realacje ich dzieci z innymi dziecmi w szkole. Dziecmi wszyscy sie interesuja, badaja, ganiaja po roznych specjalistach. Nie ma ocen tylko jakies serdszka czy kwiatuszki, a potem opis.

    Ogolnie uwazam, ze zmienilo sie na duzo lepsze, wbrew temu co sie opowiada.
  • hemp_plant 13.06.17, 22:27
    a u mnie było 18 osób

    --
    "Co osiągnie społeczeństwo, które będzie wyuczone pacierzy, własnego języka i mylnie przekonane o wyjątkowości swojej historii i znaczenia dla świata?" by Hellenamiu
  • milamala 13.06.17, 22:36
    Pewnie w jakims malym miasteczku albo na wsi, bo w wielkich miastach niestety bylo tak mniej wiecej jak napisalam, skutki wyzu demograficznego.
  • kj-78 14.06.17, 20:43
    U mnie w centrum Warszawy dzieci bylo ok 30 w klasie, ale zajecia na jedna zmiane przez cala podstawowke.
  • 21mada 15.06.17, 19:03
    U mnie były 23 osoby. Było po prostu więcej klas w szkołach i budowano dużo szkół.
  • lauren6 13.06.17, 22:18
    Ładniejsze podręczniki, ćwiczenia, zeszyty, artykuły szkolne itd.
    Telewizory i dystrybutory z woda w każdej sali.
    Dużo zajęć pozalekcyjnych płatnych i bezplatnych. Za moich czasów było jakieś harcerstwo, sks i przez pewien czas dodatkowy angielski w szkole. I tyle. Teraz u dziecka w szkole jest duży wybór zajęć artystycznych, sportowych, języki obce - cuda wianki.
    Zajecia wyrównujące, zajęcia dla dzieci z problemami (dysleksją itd), nauczyciele wspomagający dla dzieci z orzeczeniami.
    Mniejsze klasy. Ja chodzilam do klasy 35 osobowej, moje dziecko do 20 osobowej.
    Polska szkola zdecydowanie zmieniła się na plus.
  • grrrrw 14.06.17, 15:50
    W roku szkolnym 1961/62 klasa musiala liczyc "nie wiecej niz 52" !!
  • bi_scotti 15.06.17, 14:18
    grrrrw napisała:

    > W roku szkolnym 1961/62 klasa musiala liczyc "nie wiecej niz 52" !!

    Moja liczyla 26 czyli miescilismy sie w wytycznych big_grin Centrum Warszawy. Cheers.

    --
    w polsce zona naczelnika panstwa jest kot
    by nalesniku on may 30, 2017
  • maniaczytania 13.06.17, 22:29
    do tego, co już wymienione dodam:
    - obowiązkowy rosyjski, zero drugiego języka; inny język dopiero w liceum
    - dentysta w szkole - bywał dobrą wymówką, żeby na lekcje nie iść wink
    - w szkole były dwie długie przerwy - jedna na drugie śniadanie, druga na obiad. Bez opłat w ramach śniadania każdy mógł napić się mleka, kakao lub kawy zbożowej, a na obiad zjeść zupę.
    - podręczniki kupowało/ dostawało się od starszych klas w czerwcu


    --
    Maniaczytania - blog
  • oqoq74 14.06.17, 07:13
    U mnie był niemiecki dla chętnych od 6 klasy sp.
  • quesuerte 14.06.17, 15:53
    W siodmej i osmej klasie dochodzil drugi obowiazkowy (bez mozliwosci wyboru, ale jednak... Z tego francuskiego z tych dwoch lat do tej pory korzystam!)
    Jedtem z pokolenia z rosyjskim z Wilkiem i zajacem na okladce (tez mi sie przydal wink
  • maniaczytania 14.06.17, 19:14
    to już po 89 roku wink

    --
    Maniaczytania - blog
  • quesuerte 14.06.17, 20:31
    Ej nie.... zaczynalam rosyjski w piatej klasie, to chyba w 83 musialo byc. Francuski byl w siodmej i osmej. Tu okladki podrecznika nie pamietam, ale lekcje byly swietne. Bylismy podzieleni na chlopcow (niemiecki) i dziewczynki (francuski), ciekawe kto wpadl na ten pomysl...
  • maniaczytania 14.06.17, 21:01
    to może jakoś wyjątkowo?

    --
    Maniaczytania - blog
  • taki-sobie-nick 14.06.17, 23:12
    quesuerte napisała:

    > W siodmej i osmej klasie dochodzil drugi obowiazkowy (bez mozliwosci wyboru, al
    > e jednak... Z tego francuskiego z tych dwoch lat do tej pory korzystam!)
    > Jedtem z pokolenia z rosyjskim z Wilkiem i zajacem na okladce (tez mi sie przyd
    > al wink

    U nas był pionierskij łagier Artiek oraz Giermaszewski i Klimuk w kosmosje.
  • quesuerte 15.06.17, 14:33
    U nas tez! Ale na okladce w piatej klasie (pamietam dokladnie, ale wakacje przed rozpoczeciem roku miedlilam te ksiazke) byli Wolk i zajac.
    I prenumerata Wiesiolych Kartinek. I obowiazkowa korespondencja z dzieckiem z ZSRR - ja z moim Jurijem pisalam az do jego sluzby wojskowej, tak nam sie fajnie pisalo. Potem zniknal sad
  • quelquechose 16.06.17, 14:40
    Dentysta wymówką? dziękuję bardzo.. tongue_out

    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/496/496480jrt694jsq1.gif
  • mikams75 13.06.17, 22:34
    teraz nauczycielki nie ciagna za uszy ani nie bija linijka
  • maniaczytania 13.06.17, 22:38
    o, to prawda.

    --
    Maniaczytania - blog
  • black-cat 14.06.17, 20:35
    I długim kijem z włókna szklanego. Pamiętam, jak chłopaki z klasy na przerwach, zaciskając z bólu zęby, usiłowali wyjmować spod skóry kawałki włókna😕
  • asia_i_p 13.06.17, 22:54
    1. Podejście do opieki na wycieczkach szkolnych. W tej chwili nie do uwierzenia jest dla mnie, że w drugiej klasie licealnej sześcioosobowa grupa była puszczana bez opieki nauczycielskiej w góry (co prawda Izerskie), a w czwartej klasie samotnemu uczniowi pozwalano się poruszać w zimie po Karkonoszach; że na jedną wycieczkę pojechaliśmy bez nauczyciela, który dojechał potem; że pijany nauczyciel na wycieczce nie dziwił specjalnie, koedukacyjne pokoje były normą.
    I tu kojarzę wyraźny punkt zwrotny - tę tragedię pod Rysami, to po niej szkoła dostała odpału (słusznego skądinąd) na punkcie bezpieczeństwa.

    Standardy nauczania języków obcych - za moich czasów to był absolutny, całkowity chaos, grammar translation już była passe, a nowe metody jeszcze się nie upowszechniły. Kończąc liceum z oceną celującą na świadectwie maturalnym i startując na anglistykę w kwestii rozumienia ze słuchu i komunikacji umiałam mniej niż większość moich uczniów, którym obecnie stawiam dostateczny.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • asia_i_p 13.06.17, 22:59
    Aha - i jeszcze stopień kontroli nad tym, czy program jest realizowany. Kwiatek z mojego liceum, gdzie cała klasa nie poznała chemii organicznej, bo chemiczka, uwaga, MYŚLAŁA, ŻE BĘDZIEMY MIEĆ Z NAMI CHEMIĘ O ROK DŁUŻEJ, w tej chwili w szkole, w której uczę, jest niewyobrażalny. A chodziłam do teoretycznie bardzo dobrego liceum.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • kubek0802 14.06.17, 07:04
    Trochę obok głównego tematu, ale jak została wywołana chemiczka to nie mogłam się oprzeć.
    W gimnazjum syna rzeczona chemiczka miała oczy jak 5 zeta gdy uczniowie uświadomili jej iż do wystawienia oceny rocznej należy też wziąć pod uwagę ocenę za pierwszy semestr. Na szczęście wiedzę przyjęła z pokorą.
    Mam wrażenie że nauczyciele obecnie to czasem ludzie specjalnej troski, z wyjątkami potwierdzającymi regułę.
  • lauren6 14.06.17, 08:39
    Tak było zawsze. Szczytem była moja wychowawczyni z LO, która wprost na mówiła, że niektore nauczycielki maja problemy z logicznym myśleniem i mamy jej zgłaszać problemy z nimi big_grin
  • asia_i_p 14.06.17, 15:37
    A tu się akurat nie dziwię, bo to jest rozstrzygane na poziomie statutu szkoły i jeśli przyszła ze szkoły, gdzie było inaczej, to mogła być przyzwyczajona do innych rozstrzygnięć.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • grrrrw 14.06.17, 15:49
    Na pewno byla tonauczycielka - stazystka, brak wiedzy wybaczalny, ma opiekuna stazu, by pytac, jak nie wie.
  • berdebul 15.06.17, 01:06
    Pani od biologii, liceum trzyletnie, klasa druga(!) biol-chem "ale jak to matura?! Za rok?! Wy?! Przecież to nawet nie 1/5 materiału!" big_grin
  • owczarkini 14.06.17, 07:18
    To, co powyżej oraz ciężar plecaków sad Być może po prostu źle pamiętam ciężary, które sama nosiłam, ale jak biorę do ręki dziecka plecak to mnie szlag jasny trafia. IV SP i najważniejsze przedmioty to obowiązkowy zestaw książka + ćwiczeniówka + zeszyt. Wszystko trzeba codziennie mieć w szkole. Jestem tak wściekła jak pani Basia w "Uchu prezesa" wink
  • milamala 14.06.17, 10:18
    Oj kiedys to sie nosilo ciezary, wcale nie byly mniejsze. Nic sie nie zmienilo.
  • tinatin 14.06.17, 07:25
    W programie i metodyce języków obcych nastąpiła absolutna rewolucja. Zdecydowana większość maturzystów jednak na poziomie A2/B1 się porozumie: kupi sobie jedzenie w macdonaldzie, zapyta o drogę. W moim środowisku (duże miasto, ludzie z wyższym wykształceniem) maturzyści mają poziom B2/C1, czyli posługują się językiem komunikacyjnie bardzo dobrze.

    Na wf nie są oceniane "tabelki" - albo inaczej, są oceniane, ale ta ocena nie jest brana pod uwagę, jest potrzebna do statystyki. Oceniany jest realny postęp dokonany wspólnym wysiłkiem nauczyciela i ucznia - przynajmniej w tych szkołach, które znam.
    Plastyka i muzyka - nie jest (przez tych nauczycieli, których znam) oceniana "ładność i staranność" tylko wiedza i umiejętności. Na innych przedmiotach mniej niż kiedyś jest brana pod uwagę wiedza, bardziej umiejętności. Na historii od samego początku jest praca z tekstem źródłowym.
    Uwzględniane są "dys" (vide staranność - moje dziecko z dysgrafią ma piątkę za zeszyt z matematyki - bo wszystko w tym zeszycie jest, choć wygląda jak najgorszy brudnopis, z kulfonami różnej wielkości i poza kratkami). Dostosowywane - przynajmniej teoretycznie - są wymagania do możliwości ucznia.

    Rodzice są dużo bardziej zaangażowani w życie szkolne, więcej wymagają od nauczycieli, częściej się buntują przeciwko nadmiernym/niewystarczającym pracom domowym itd., kontrolują i wyjaśniają wszystko na bieżąco.

    Bardzo dużo zmian dokonało się przynajmniej na papierze. Wciąż ich realizacja zależy od dobrej woli/wykształcenia nauczyciela i dyrekcji, ale można ich wymagać (vide pomoc dla powracających).
  • grrrrw 14.06.17, 15:46
    Stopien z w-f, muzyki i plastyki, ktiry jest stawiany za umiejetnosci ?? Czy chodzi o szkołę sportową, liceum plastyczne czy szkołe muzyczna ? Powinien byc oceniany wysiłek (dostosowany do uzdolnien ucznia), wkład pracy, udzial w lekcji.
  • tinatin 14.06.17, 19:06
    Umiejętności opanowane na lekcji. Nie zdolności. Jeśli jest lekcja z dwutaktu albo serwu górnego to nauczyciel ma pełne prawo sprawdzić, jak uczeń to opanował. Jeśli jest lekcja z perspektywy, to uczeń musi potrafić narysować w perspektywie drogę ze słupami telegraficznymi. Uczeń powinien umieć odróżnić gotyk od baroku. Zagrac trójdzwięk ostatnio poznanej gamy. To właśnie są umiejętności, nie wymagają one specjalnych predyspozycji.
  • beverly1985 14.06.17, 07:50
    Papier toaletowy jest w toaletach.
  • z_lasu 14.06.17, 07:52
    - wszechobecna religia (ważniejsza niż nauka)
    - nieustanna kontrola
    - brak możliwości swobodnego wybiegania się w czasie przerw
  • filga 14.06.17, 10:14
    -skąd wiesz, że ważniejsza?
    -co masz na myśli?
    -wybiegania dokąd?
  • z_lasu 14.06.17, 11:10
    - bo dzieci tracą mnóstwo lekcji z powodu obrządków religijnych
    - to, że dzieci są pod nieustanną kontrolą dorosłych, przekazywane przez nich z rąk do rąk. My chodziliśmy do szkoły sami i biegaliśmy po podwórku sami. Oczywiście rodzice wiedzieli mniej więcej gdzie jesteśmy i co robimy, ale nie stali nad nami cały czas.
    - wybiegania się, na boisku. Nam nie było wolno pozostawać na przerwie w budynku szkoły niezależnie od pogody (chyba, że było gradobicie albo poniżej -20 st.). Teraz dzieci nie są wypuszczane na boisko, większość przerw spędzają w klasie.
  • grrrrw 14.06.17, 15:43
    Jakby religii nie bylo w panstwowej szkole, dzieci musialby dostac jeden dzien wolny w tygodniu na realizacje obowiazku katechetycznego, jak to jest we Francji.
  • z_lasu 14.06.17, 15:46
    Obowiązku? Musiałyby??? Coś Ci się chyba pomyliło. Pomijając już, że taki dzień kalendarzu jest: niedziela.
  • grrrrw 14.06.17, 22:48
    Oczywiscie, na katolików obowiązek posyłania dzieci na katechizację nakłada katechizm. Szkola publiczna, dostepna dla kazdego i utrzymywana z kieszeni podatnika, w ktorej z racji rozdziału kosiola i panstwa, nie ma programowo lekcji religii, musi dac wolny dzien na realizacje tego obowiazku .

    We Francji nazywa sie to "prawo Ferry".

    Poza tym do szkoły publicznej chodza tez dzieci, które niedzieli nie świętują - muzułmanie, żydzi.
  • z_lasu 15.06.17, 06:48
    Żydzi, muzułmanie - OK. Ale dlaczego chrześcijanie MUSIELIBY dostać KOLEJNY wolny dzień? Mają na realizowanie obowiązków (niech Ci będzie) religijnych niedzielę, ba! w Polsce mają też sobotę. Za chwilę się okaże, że chrześcijańskie dzieci w ogóle nie mogą chodzić do szkoły, bo religia nakładana na nie tyle obowiązków, że muszą je realizować przez 7 dni w tygodniu i to w taki sposób, który całkowicie uniemożliwia chodzenie do szkoły.

    A biorąc pod uwagę jak skończył Ferry powywoływanie się na niego przez fanatyka religijnego jest co najmniej dziwne.
  • grrrrw 15.06.17, 18:34
    W niedziele dzieci, ktore sa juz po I komunii maja obowiazek isc na msze sw. nie na katechizacje.
  • cosmetic.wipes 14.06.17, 19:58
    Ja chodziłam do świeckiej szkoły i jakoś moi koledzy nie mieli problemu z realizowaniem "obowiązku kotechetycznego" pomimo braku wolnego dnia w tygodniu.

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • bi_scotti 15.06.17, 14:27
    cosmetic.wipes napisała:

    > Ja chodziłam do świeckiej szkoły i jakoś moi koledzy nie mieli problemu z reali
    > zowaniem "obowiązku kotechetycznego" pomimo braku wolnego dnia w tygodniu.

    Exactly. Byla religia w salkach katechetycznych przy parafiach, dzieci chadzaly chyba dwa razy w tygodniu. BTW, to ze Francja ma swoje lokalne przepisy odnosnie organizacji dni szkolnych to przeciez nie jest rownoznaczne z tym, ze w PL musi byc tak samo. Religia zdecyzdowanie nie powinna byc przedmiotem w public (secular!) schools aczkolwiek zapewne korzystnym moglby byc przedmiot typu Historia Religii czy Religie Swiata oferowany jako elective na poziomie secondary school. Niemniej na pewno bez zadnej indoktrynacji! Cheers.


    --
    w polsce zona naczelnika panstwa jest kot
    by nalesniku on may 30, 2017
  • kaz_nodzieja 14.06.17, 23:27
    Kiedyś rządzili nauczyciele, teraz rządzą uczniowie i ich rodzice.

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • konwalka 15.06.17, 10:09
    Chyba nie ma już możliwości zgubienia kilkudziesięciu prac maturalnych

    --
    Ciut za późno Marina zorientowała się, że nie należało korzystać z usług chirurga plastycznego, u którego w poczekalni wiszą reprodukcje obrazów Picassa.
  • asia_i_p 15.06.17, 11:04
    Nie ma. Chociaż zorganizowany nocny atak na punkt sprawdzania matur między pierwszym a drugim dniem sprawdzania załatwiłby wszystkich maturzystów z całego województwa z danego przedmiotu wink

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • joxanna1 15.06.17, 10:53
    Dla mnie świetnym przedmiotem była - umierająca właśnie przyroda.

    Za "moich czasów" mieliśmy osobno w podstawówce fizykę, biologię, geografię - jedna lekcja w tygodniu. Strasznie to było frustrujące, ciągłe przeskakiwanie z tematu na temat. Już wtedy (przełom 80/90) były pomysły, żeby te przedmioty łączyć i uczyć blokowo: np 3 tygodnie jakichś tematów geograficznych (9 lekcji), potem 2 tygodnie fizycznych itp. Wreszcie udało się to zrealizować po 20paru latach - to kasujemy, a to było super. I logiczne, i odpowiadało na koszmar starej szkoły.


  • maniaczytania 15.06.17, 11:00
    W tamtych czasach były w tygodniu dwie fizyki od kl.6, dwie geografie, dwie biologię od 4, dwie chemię od 7 i tak do końca szkoły. Do jakiej szkoły chodziłaś, że miałaś tak mało?

    --
    Maniaczytania - blog
  • fomica 15.06.17, 11:06
    Poziom nauczania i zakres materiału - najlepiej widać po poziomie matur, ale juz w 1-ej klasie podstawówki jest inny program niż 30 lat temu. Jest coraz mniej, coraz wolnej, coraz mniej się wymaga. Dotkliwe okrojenie przedmiotów ścisłych.
  • jan.nowak.7 15.06.17, 12:43
    To do znudzenia wałkowany temat, ale jak widać do niego wracać. Nie ma co deprecjonować matury - owszem, wymagania są niskie na poziomie podstawowym i pytanie czy rzeczywiście tak niski powinien być próg zaliczeniowy. Matura rozszerzona z matematyki czy fizyki jest znacznie lepiej skonstruowana niż 40 lat temu w mat-fizach. Ktoś, kto powtarza banialuki że jest inaczej, niech rozwiąże arkusz w zadanym czasie. Podobnie jest zresztą z egzaminami językowymi. Pamiętam mój egzamin z angielskiego na UW - dziś egzamin gimnazjalny jest zdecydowanie trudniejszy i wszechstonniejszy.
  • morekac 16.06.17, 10:56
    >Matura rozszerzona z matematyki czy fizyki jest znacznie lepiej skonstruowana niż 40 lat temu w mat-fizach. Ktoś, kto powtarza banialuki że jest inaczej, niech rozwiąże arkusz w zadanym czasie.

    Wprawdzie mam doświadczenia sprzed niecałych 30 lat, ale zgadzam się z tym. Matury rozszerzone są trudne, sprawdzają wiedzę praktycznie ze wszystkich działów - i trzeba przedmiot naprawdę dobrze umieć, by się wyrobić w czasie z sensownym wynikiem.
    Podejrzewam zresztą, że znaczna część wymądrzających się na temat łatwej matury z matematyki podstawowej poległaby na niej - materiał jest dość rozległy i jeśli się nie miało z nim styczności przez 25 lat, to nawet z tablicami matematycznymi człowiek się nie wyrobi z czasem...

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • livia.kalina 15.06.17, 12:15
    dzienni elektroniczny się pojawił
  • 21mada 15.06.17, 19:06
    Czyli widać, że zbyt wiele się nie zmieniło, jeśli chodzi o samą naukę w szkole. Nadal uczniowie są pytani przy tablicy?
  • maniaczytania 15.06.17, 19:36
    w klasach 4-6 u mojego dziecka - nie

    --
    Maniaczytania - blog
  • tinatin 16.06.17, 10:30
    Teraz prawdopodobnie oceniamy z punktu widzenia rodzica, jak mamy ocenić naukę w klasie, skoro nas tam nie ma? Moje dziecko (4-6) mówi, że odpytywanie jest co najwyżej z wierszy, przy czym z miejsca, a nie przy tablicy. Często oceniana jest aktywność w dyskusji - ale w ten sposób można zarobić tylko dobre stopnie. Kiedy spytałam, czy szkoła jest stresująca, odpowiedź była twierdząca, ale źródłem stresu nie byli nauczyciele, tylko dziewczyny z 5b, które próbowały odbić komuś chłopaka itd. Dokładnie wiadomo, czego nauczyć się na klasowkę czy kartkówkę. Czasami zdarzają się dziwni nauczyciele, ale to raczej wyjątek od reguły. Bardzo dużo ćwiczeń, dyskusji, eksperymentów, projektów, pracy w zespole, tablice interaktywne itd. Na pracę domową z przyrody mieli raz nagrać film komórką. Na historii urządzili mini muzeum PRL. Nie wiem, czy tak jest w każdej szkole, ale u nas właśnie tak.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.