Dodaj do ulubionych

Mama, która już nic nie może ... czy nie chce?

21.07.17, 23:51
Ech... pożalić się chciałam. Mama moja choruje na choroby różne od lat. Nie wchodząc w szczegóły - jest ciężko schorowana osoba, rocznik powojenny. Od lat tez lubuje się w byciu chora i z racji swojego stanu zdrowia wymaga wiele od innych np. od dawna nie przyjeżdża do mnie (odległość jak to w dużym mieście, około godzina drogi, ale dobrze skomunikowana), bo nie ma siły, to ja przyjeżdżam do niej. Mieszka sama w ogromnym mieszkaniu, w którego utrzymaniu pomaga jej rodzina, ponieważ nie stać jej na nie. Codziennie jeździ po lekarzach, rehabilitacje, zabiegi etc, bazarkach, zakupach etc. W swoim miejscu zamieszkania ma zaprzyjaźnionego pana na bazarku, sąsiadki- zrzędzące emerytki, które uwielbiają żalić się i wysłuchiwać żalów, ale na co dzień w niczym jej nie pomagają - no i tyle. Bardzo usilnie namawiam Ja na sprzedaż mieszkania i kupno mniejszego w mojej okolicy, w której z kolei mnie żyje się dobrze i wygodnie. Mialbym Ja blisko, mogłabym zdobić zakupy, ogarnąć, pobyc na codzień. Mialaby kontakt ze mną, z wnuczka częstszy niż obecnie.Oferuje pomoc w załatwieniu sprzedaży, poszukania nowego mieszkania. Mama z pieniędzy ze sprzedaży na prawdę dużego lokum mialaby coś odłożone, jakieś zabezpieczenie. Mam u siebie bazarki, przychodnie, Spolemy, markety. Do wyboru, do koloru. Mam tez pod ręka krewnych męża, którzy pomagają - jeśli sytuacja tego wymaga - w opiece nad moja Córka i pomogliby tez mojej Mamie. Mam tu przedszkole, szkole, moje dziecko ma przyjaciół, a ja świetnych sąsiadów. Mama uwaza, ze starych drzew się nie przesadza, z mieszkania się nigdy nie wyprowadzi, jak nie będzie miała siły na nic to popełni samobójstwo - cytat. Jej emerytura nawet nie starczy na czynsz i rachunki za 80 metrowe mieszkanie, wszyscy Jej się dokładają. Ma już dość tego, ze ja nękam, a ja mam wyrzuty sumienia jak mi opowiada, ze z trudem przytargała zakupy z bazarku i ze nikt absolutnie nikt Jej nie pomaga. Sytuacja jest kuriozalna, ale to moja własna Matka, która miała potwornie ciężkie życie i chce Jej pomoc. Przeprowadzka z moja Rodzina do Mamy nie wchodzi w grę. Co robić drogie Bravo? Czy którejś z Was udało się ściągnąć rodziców bliżej siebie? Mówimy o skrajnych dzielnicach dużego miasta, nie dwóch kontynentach. Przykład z dziś: Mama była sama na badaniu, które bardzo złe zniosła. Nie mogłam w środku dnia z Nią pojechać, bo sama jestem akurat chora i mam dziecko pod opieka. Gdyby mieszkała obok podjechalabt z Nią moja Teściowa, która jest pomocnym człowiekiem. Cytat z dziś: taksowkarz pomagał mi iść po schodach...
Edytor zaawansowany
  • 22.07.17, 00:08
    U mnie nieco podobna sytuacja była, z moją babcią. Rocznik międzywojenny, mieszkała wiele lat w bloku z mężem i córką. Mąż zmarł, 10 miesięcy po nim córka. Babcia została sama. Rodzina (liczna) postanowiła, że z babcią zamieszka kuzynka z rodziną i w zamian z opiekę nad babcią (spacery, wizyty u lekarzy, zakupy itp.) będzie mieszkać za darmo. Kuzynka się nie wywiązywała, babcia się żaliła i też mówiła, że starych drzew się nie przesadza, że całe życie tu mieszkała, że ma znajomych itd. Rodzina (ta sama co wcześniej) najzwyczajniej w świecie siadła na babcię (wiem, że to źle brzmi ale inaczej się nie dało) i tym sposobem przekonali babcię do sprzedaży mieszkania i przeprowadzki do jednej z córek, gdzie babcia mieszka po dziś dzień.

    Co ja bym zrobiła? Usiadła w kilka osób ( w twoim przypadku nawet teściów wkręciła) i niech wszyscy spróbują ją przekonać, że to dla jej dobra. Że opłaty, odległość. A niech coś się jej stanie (czego nie życzę) i nikogo blisko nie będzie? A znajomych zawsze może odwiedzić, posiedzieć, pogadać, to też zawsze jakieś zajęcie.
  • 22.07.17, 00:17
    Karotka dziękuje. Problem w tym, ze jedyna osoba, która mogłaby mi w Tej misji pomoc - raz jest na tak, ale zaraz potem zmienia zdanie. Ostatnio nasza rozmowa nt. przeprowadzki kończy się już na prawdę nieprzyjemnie. Obawiam się, ze dopiero jak moja Mama na prawdę zniedołężnieje ( dziś chadza o kuli na zakupy czy do przychodni - i jak mówi, to super sprawa, bo wszyscy się nad Nią litują, ale jeszcze jest w miarę mobilna) - wtedy dopiero rozważy przeniesienie się. Ech... jak będę taka na starość - ubijcie mnie proszę.
  • 22.07.17, 00:30
    Rozumiem. Niestety w takich sytuacjach musi być jednolity front. I najlepiej kilku osób. Ktoś niżej podał pomysł opiekunki - też jest dobry. Wiem, że np. w opiece społecznej idzie załatwić taką opiekunkę i wiem, że ileś się dopłaca ale szczegółów nie znam, trzeb aby było się zorientować.
  • 22.07.17, 00:20
    Mama ma swoj mentalny kawalek przestrzeni, z tym trudno polemizowac. O ile stac Cie na doplaty do mieszkania, odpuscilabym.
    Moze jakims rozwiazaniem - dla Twojego spokoju - bylaby opiekunka dla mamy, dochodzaca kilka razy w tygodniu albo w razie potrzeby ? Zakupy by wniosla, przyprowadzila od lekarza... Mama po prostu zakorzenila sie i obawiam sie, ze przeprowadzke znioslaby bardzo zle, do zaburzen wlacznie. Emocjonalnych lub nie tylko.
  • 22.07.17, 00:28
    Opiekunka jest już, ale tu chodzi o to, żeby być na co dzień blisko z Nią....
  • 22.07.17, 00:40
    bakis1 napisała:
    tu chodzi o to, żeby być na co dzień blisko z Nią....

    Rozumiem, ale dla mamy to (przeprowadzka) bedzie oddaleniem sie od wszystkiego, co stanowi jej codziennosc. W pewnym wieku trudniej juz nawiazac nowe znajomosci, kontakty, a stare sa stalym elementem rzeczywistosci. Zeby byc na co dzien blisko z Toba, musialaby zrezygnowac ze wszystkiego innego. To naprawde trudne, a w dodatku fatalnie wplywa na wzajemne stosunki - moze byc tak, ze mama bedzie miala do Ciebie pretensje, ze pan Wiesio z bazarku zawsze mial dla niej dobry towar, a tu pana Wiesia nie ma, ze u siebie zawsze mogla pogadac z sasiadka, a tu nie ma z kim... I bedzie Ci to mowic, albo przeciwnie, milczec, zamykac sie w sobie, z poczuciem, ze nikomu juz nie jest potrzebna, bo pan Wiesio i sasiadka zawsze sie na jej widok usmiechali, a tu nikt...
    Nie zastapisz jej calego jej zycia sad
  • 22.07.17, 00:28
    Mnie na te chwile nie stać, pomaga ktoś inny...
  • 22.07.17, 00:33
    o dziwo znam sporo ludzi w moim wieku(lub ciut starszych) których rodzice zamieszkują w pobliżu - z rozmów wynikało że właśnie sprzedali/wynajęli może mieszkania dotychczasowe i zakupili najczęściej małe mieszkania w naszej dzielnicy by być bliżej dzieci. przyznam, że skala mnie zaskoczyła. i że ci ludzie się zgodzili - najczęsciej dotyczy to małżeństw, nie wdowców.

    prawdopodobnie zadziałało hasło, że dzieci są albo zaraz zostaną sami dziadkami i w żadnym wypadku nie będą w stanie pomóc ani swoim dzieciom/wnukom ani rodzicom jeśli wszyscy będą mieszkać rozsiani po paru dzielnicach. i tak w wielkanoc udało nam się spotkać wracających z kościoła naszych znajomych z ich rodzicami, dziećmi i wnukami. cały klan i wszyscy na tym samym osiedlu...

    w przypadku twojej matki widzę jedno rozwiązanie, niestety siłowe - czyli przestajecie finansować mamie mieszkanie. nie zapłaci czynszu przez rok, to zrozumie i możliwe, że sie stanie bardziej ugodowa. brutalne ale skuteczne rozwiązanie, oczywiście tylko wtedy, gdy rzeczywiście po przeprowadzce nie zostawisz matki samej sobie w nowym miejscu.

    a, znam też ludzi, którzy na starość wyprowadzili się do kawalerki do sąsiedniej dzielnicy by dzieciom oddać mieszkanie swoje - większe a nie za bardzo nadające się do sprzedaży (roszczenia warszawskie). czyli kwestia chęci pomocy dziecku dominuje a nie kwestia starości. to tylko wymówka...
  • 22.07.17, 00:39
    Volta2 - nie po to proponuje, żeby Ja zostawić. Nie chce tez Jej czterech pokoi, bo wole swoje dwa i swoje życie.Nie chce Jej pieniędzy ze sprzedaży mieszkania, tylko chce żeby miala wreszcie jakieś zabezpieczenie. Ja po dokładnym odkurzeniu pokoi, zakamarków i dywaników mieszkania Mamy - padam na nos. Dwa pokoje łatwiej bym ogarnęła. Dodatkowo, wyglada na to, ze po raz pierwszy od lat będę miała dłuższa przerwę w pracy zawodowej - akurat czas na ogarnięcie tematu. Szantaż finansowy nie wchodzi w grę, to nie ja przekazuje wsparcie, ale ja daje wsparcie w postaci siebie i pomocy.
  • 22.07.17, 00:42
    Fajnie, ze innym sie udajesmile
  • 22.07.17, 00:58
    Znam w Warszawie dwa przypadki rozwiązania, które zdaje się mieć przyszłość. Sytuacja plus minus jak Twoja, w każdym razie samotna starsza pani, która ma za duże jak na swoje możliwości mieszkanie i która w życiu codziennym nie daje już sobie rady. Otóż taka pani udostępnia jeden pokój dwom paniom z Ukrainy, które zajmują się sprzątaniem i/lub pomocą przy osobach starych i zniedołężniałych. Za dach nad głową "płacą" pomocą swojej gospodyni - sprzątanie mieszkania, zakupy, towarzyszenie w wyprawach na zabiegi, itp. Oczywiście muszą to być osoby z czyjegoś polecenia, ale obydwa znane mi przypadki układają się naprawdę wzorowo i to ku zadowoleniu obu stron. Feler : jest to wymiana bezkosztowa, a to oznacza, że właścicielka dużego mieszkania utrzymuje je we własnym zakresie. Może jednak udałoby się dogadać z jakimiś dwiema Ukrainkami o mniejsze usługi, za to o partycypację w kosztach ? Wydaje mi się, że coś takiego dałoby się rozsądnie dogadać.
    Chyba że Twoja mama do kompletu odmawia bezdyskusyjnie przyjęcia pod swój dach kogokolwiek spoza rodziny. No to wtedy już nie wiem.
  • 22.07.17, 07:31
    Świetny pomysł. Znam kilka pań sprzątających z Ukrainy, wszystkie fajne, komunikatywne, pomocne.
    ps. DLaczego Piszesz o matce i córce Jej dużą literą? Czeka je wkrótce beatyfikacja?
  • 22.07.17, 08:39
    antoninanana napisała:


    > ps. DLaczego Piszesz o matce i córce Jej dużą literą? Czeka je wkrótce beatyfik
    > acja?

    ??????????? Gdzie ? Jeżeli tak mi się napisało, to przez pomyłkę. Ale teraz przeleciałam oczami swój tekst dwukrotnie i żadnego "Jeja" nie widzę smile Ślepam czy zaślepiona ?
    Pomyłki się zdarzają - vide Twoje własne "Piszesz" w zdaniu krytykującym moje nadużycia caps lock'asmile
  • 22.07.17, 08:59
    Bardzo usilnie namawiam Ja
    Mialbym Ja blisko,
    w opiece nad moja Córka i pomogliby tez mojej Mamie.
    wszyscy Jej się dokładają.
    nikt absolutnie nikt Jej nie pomaga.
    moja własna Matka,
    hce Jej pomoc.
    moja Rodzina do Mamy
    z dziś: Mama była sama
    dnia z Nią pojechać,
    odjechalabt z Nią moja Teściowa
    Twoja królewska Rodzina wielką literą a pan taksówkarz z małej?!
  • 22.07.17, 09:09
    Pysznie, ale dlaczego zwracasz się z tym akurat do mnie ??????? To nie mój tekst.
  • 22.07.17, 09:37
    A, źle się podpięłam, nie zauważyłam, wybaczsmile
  • 22.07.17, 10:27
    Jakoś tak mam, ze o bliskich pisze wielka litera. Uwarunkowana mnie własna mama, która się czasem oburzała, ze nie zwracam się do niej "proszę mamy"... ale już się poprawiam.
  • 22.07.17, 10:48
    bakis1 napisała:

    > Jakoś tak mam, ze o bliskich pisze wielka litera.

    Na to są reguły ortograficzne (małą literą), a nie jakośtakmanie.

    Ad meritum, starych drzew się rzeczywiście nie przesadza, jeżeli nie chcą być przesadzane.
    Piszę z doświadczenia, a sama też nie jestem już młoda.
    Jeżeli ktoś od zawsze był ruchliwy i zmieniał kilkakrotnie miejsca zamieszkania, to jest szansa, że da się namówić na kolejną przeprowadzkę. Ale ludzie, którzy mieszkali kilkadziesiąt lat w tym samym miejscu, za skarby świata nie ruszą się z niego na starość.

    Moja koleżanka wzięła kiedyś do siebie do bloków teściową ze wsi, gdzie żyła samotnie w chacie bez tzw. wygód. Babcia dostała swój pokój, jeździli z nią do lekarzy, dbali, opiekowali się. Kobieta zachowywała się jak Mowgli wśród cywilizacji i błagała, żeby ją odwieźć do swojej chaty. W końcu ją zawieźli i tam też po jakimś czasie zmarła, szczęśliwa, u siebie.
    Próbowałam też namówić kuzynkę na zamianę mieszkania na mniejsze, bo to, w którym mieszkała całe życie (kiedyś z całą rodziną) miało dziewięćdziesiąt m2 i oczywiście z jednej emerytury nie mogła go utrzymać, miała długi. Gdzie tam! Nie dało się, ona sobie tego nie wyobraża i już.



    --
    Kryzys, panie. Nie ma na ekstrawagancje dizajnerskiewink (by Panczez)
  • 22.07.17, 10:58
    Znam w Warszawie dwa przypadki rozwiązania, które zdaje się mieć przyszłość. Sytuacja plus minus jak Twoja


    To nawet nie musi być Warszawa. Moja teściowa tak się urządziła. Wynajmowała pokoje Ukrainkom handlującym na naszym targu w zamian za pomoc w ogródku i koło domu. Kiedy dostała wylewu, to któraś z jej lokatorek zadzwoniła do nas po pomoc.
    Przez kilka lat, kiedy teść był już schorowany, a potem po jego śmierci, kiedy ja musiałam opiekować się moją niedołężną mamą z demencją, Ukrainki w domu teściów były doskonałym rozwiązaniem, korzystnym dla wszystkich.
  • 22.07.17, 00:42
    Jeszcze jedno mi przyszlo do glowy - sublokatorka. Moze mama zgodzilaby sie uzyczyc jednego pokoju studentce/samotnej pani, za niewielka odplatnosc i niewielka pomoc ?
  • 22.07.17, 00:54
    Tt-tka ... jeden pokój wynajmuje pani, ktora w światek, piątek, sobotę i niedziele sprząta mieszkania od rana do nocy. Wychodzi rano, wraca wieczorem, zje i pada na twarz. Przychodzi pani dodatkowo opłacona do pomocy. Tak swoją droga - codzienność pan z Ukrainy, sprzątającej mieszkania jest trudna. Do "naszej pani" w wakacje przyjechała jej wnuczka (11 lat), wychodzi z babcia o świcie, potem zdrzemnie się na ematkowej kanapie, a tak to pomaga babci żeby zarobić trochę na książki, piórnik, ubrania. Tam u nich bieda- jak to kiedyś mówili, ze aż piszczy...
  • 22.07.17, 01:08
    No to ja juz nie mam wiecej pomyslow sad
    Moze, jak radzi Gat, podnajecie drugiego pokoju drugiej pani, troche mniej zapracowanej ?
    Ale z tego wszystkiego wynika, ze mama zagospodarowala sobie zycie i poki jakos (!) sobie radzi, chce byc u siebie.
    Nie doradzam urzadzania jej - nawet z najlepszej woli - po swojemu. "Przesadzona" moze sie sypnac w niewiarygodnym tempie, fizycznie, mentalnie, a Ty bedziesz na to patrzec i cierpiec.
  • 22.07.17, 10:28
    To jest scenariusz, który faktycznie wyglada strasznie...
  • 22.07.17, 10:40
    Widzisz, presja - mama bedzie to odczuwac jako wymuszanie, niezaleznie od Twoich intencji - automatycznie nastawia nas na "nie". Moze wlasnie tak, jak bylo u Ichi - mama sama dojdzie do wniosku, ze jest jej coraz trudniej, za trudno. Sama.
    Wtedy bedzie sie przeprowadzac z zupelnie innym nastawieniem, zwlaszcza jesli potrafisz smile (to nielatwe, wiem) opanowc zniecierpliwienie, nie epatowac martwieniem sie o nia, pogodnie powtarzac "mamo, oczywiscie, dopoki chcesz, ale pamietaj, w kazdej chwili pomoge ci znalezc cos innego, sama wybierzesz, razem bedziemy urzadzac - wystarczy, ze powiesz slowko". Oddajesz decyzje mamie smile
    A na tymczasem - moze rzeczywiscie druga wspolmieszkanka rozwiaze/poprawi sytuacje ? Troche wiecej grosza, troche wiecej pomocy, moze ona moglaby sprzatac zamiast Ciebie ?
  • 22.07.17, 12:22
    Na to mama się nie zgodzi, bo do codziennego funkcjonalna potrzebuje salonu, sypialni i pokoju do prac ręcznych, w którym ma zgromadzone materiały do hobby - rękodziełasmilesmile pokornie kiwam głowa, sama mieszkam w salono-sypialni-jadalnismile
  • 22.07.17, 08:17
    Pomysł na sprzedaż mieszkania i zamieszkanie mamy blisko ciebie jest bardzo dobry ale widać że mamie jest ciężko się przenieść.
    Ile mama ma lat?
  • 22.07.17, 08:26
    Kompletnie nie rozumiem starych ludzi. Na opłacanie mieszkania jej nie stać. Ciężko jej i wylewa swoje żale na córkę. Oczekuje więc, że
    a/ktoś jej będzie płacił za mieszkanie
    b/ktoś będzie wiecznie słuchał jej narzekania i żył jej życiem bo ona nic nie zmieni aby wszystkim było łatwiej
    Dla mnie to cholernie egoistyczne i chyba bym dała do zrozumienia, że nie zamierzam brać w tym wszystkim udziału.
  • 22.07.17, 10:30
    Tylko ciężko jest własnej matce, która ma tylko ciebie i siostrę ( ojciec nie żyje od wielu lat, brat - temat na inna historie) pokazać, ze nie bierze się w tym uzualu. Tym bardziej, ze kocham te moja mamę bardzo i z racji tego, ze wychowywała mnie sama ( ojciec zmarł jak byłam mała), jestem z nią bardziej niż norma przewiduje związana.
  • 22.07.17, 10:52
    A sprzataczka? Te panie co tam mieszkaja by nie ogarnely za 100? Jak one np co drugi tydzien to juz bedzie latwiej...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 22.07.17, 12:17
    Sprzątanie nie jest tu największym problemem, przychodzi jeszcze pani z MOPS. Chodzi o codzienne przyniesienie zakupów, zaprowadzenie do lekarza, zawiezienie do szpitala na konsultacje etc. Ale przede wszystkim o "zmuszanie" do innych aktywności niż narzekanie i biadolenie. Antidotum na to jest moja córka, mama po całym dniu spędzonym z nią i wspólnych zabawach ( obydwie pasjonują się rękodziełem, którego ja nie cierpię) jakoś magicznie przestaje narzekać ... ze mną wyszłaby chociaż na spacer z dziećmi, posiedziała na ławce na płacy zabaw ( ja bym się dziećmi zajęła), wiem, ze by się trochę ruszyła... nie mogę w każdy weekend zostawiam męża samego w domu i robić mamie namiastkę wielopokoleniowej, wspierające się rodziny, bo mi się małżeństwo w między czasie rozleci...
  • 22.07.17, 10:33
    I co z tym płaceniem za mieszkanie? Jak babcia kopyrtnie to owo mieszkanie będzie miała jej córka.
    Nawet gdyby córka miała płacić czynsz przez najbliższe 10 lat to i tak jej per saldo się opłaci.

    --
    Zbanowanie Rikiego to skandal. Precz z cenzurą na forum e-mama"
  • 22.07.17, 10:36
    Może się opłaci ale nie każdego stać aby utrzymywać 2 mieszkania. A z samym mieszkaniem też moźe być różnie.
  • 22.07.17, 10:40
    W takiej sytuacji może jakaś miła obca osoba będzie opłacała sam czynsz w zamian za mieszkanie w spadku w przyszłości? Tyle osób nie stać na zabójcze kredyty, dla wielu osób byłaby to dobra opcja.

    --
    Zbanowanie Rikiego to skandal. Precz z cenzurą na forum e-mama"
  • 22.07.17, 10:48
    Aha, tylko, że opiekę nad staruszkiem, łącznie z myciem i zmienianiem obesranych pampersów też należałoby dodać w pakiecie, nieprawdaż? No oczywiście niektórym by się pofarciło i staruszek by kopyrtnął nie wymagając większej pomocy...ale to z rzadka tak bywa...
  • 22.07.17, 14:36
    Ale piszemy o problemach z płatnością za czynsz, a nie opieką.
    Nie wiem więc czemu wplatasz to opiekę nad babcią?

    --
    Zbanowanie Rikiego to skandal. Precz z cenzurą na forum e-mama"
  • 22.07.17, 14:37
    kaz_nodzieja napisała:

    > Ale piszemy o problemach z płatnością za czynsz,

    Platnosci nie sa problemem Bakis, nie ona placi.
  • 22.07.17, 14:41
    Ty poruszyłaś kwestię tego, że kogoś może nie stać na utrzymanie dwóch mieszkań.

    --
    Zbanowanie Rikiego to skandal. Precz z cenzurą na forum e-mama"
  • 22.07.17, 15:12
    kaz_nodzieja napisała:


    > poruszyłaś kwestię tego, że kogoś może nie stać na utrzymanie dwóch mieszkań

    Nie ja smile, ale rzeczywiscie odpowiadzialam niedorzecznie - to dlatego, ze czytam od najnowszych i bez cytowania nie wiadomo, kto komu i na co odpowiada.

    Faktycznie placenie za cudze mieszkanie w zamian za otrzymanie pozniej tego lokum nie wiaze sie / nie musi wiazac z opieka. Ale tez wiemy juz, ze takiego rozwiazania mama nie akceptuje, ona juz wie, komu chce zostawic mieszkanie i nie jest to osoba (tak zrozumialam), ktora w tej chwili dokladalaby sie do czegokolwiek.
  • 22.07.17, 12:19
    Ja tego mieszkania do szczęścia nie potrzebuje.. i tam musiałabym je sprzedać i zapewnić małe lokum i utrzymanie do końca życia bratu - kolejna jednostka z wyuczona bezradnością w rodzinie.
  • 22.07.17, 12:37
    bakis1 napisała:
    i tam musiałabym je sprzedać i
    > zapewnić małe lokum i utrzymanie do końca życia bratu - kolejna jednostka z wy
    > uczona bezradnością w rodzinie.

    Chwila moment, tu wychodza kolejne sprawy - dlaczego to Ty mialabys cokolwiek zapewniac bratu, zakladam, doroslemu bratu ? Czemu przyjalas to jako swoj obowiazek ?
    I kto jest ta poprzednia osoba z wyuczona bezradnoscia, mama ? To, ze mama narzeka, nie swiadczy o bezradnosci, a jedynie o tym, ze lubi sobie ponarzekac - w koncu towarzystwo ma, opiekunke ma, hobby ma i nawet potrafi nim wnuczke zainteresowac... To jezdzenie co weekend i sprzatanie to koniecznosc, wymog mamy czy sama to sobie narzucilas ?
    Nie wyzlosliwiam sie, ale wiesz, naprawde da sie poluzowac "mamo, wpadam i wychodzimy, na lody, na obiad, pogadac mozemy i na zewnatrz", "mamo, podjedz do nas, mala tak sie stesknila za twoim rekodzielem, nie moze sie doczekac" "mamo, bez obrazy, ale dzis mamy domowy obiad, chce troche z mezem pobyc, przyjedziesz ?" "mamo, straszny tu smietnik, czy pani mieszkajaca nie moze ci posprzatac albo czy nie znajdziesz drugiej ? ja juz naprawde nie daje rady" - wszystko z naciskiem na siebie i organizowanie swojego zycia, a nie zycia mamy smile
  • 22.07.17, 12:59
    Masz racjesmile co do sprzedania mieszkania i zapewnienia utrzymania bratu - to nakazuje mi moja mama cały czas. Jeśli przepisze mieszkanie na brata, ten je przepije czy tez nie będzie w stanie utrzymać. Do mnie należy w przyszłości zapewnienie mu lokum i utrzymanie tego lokum w sensie trzymanie ręki na kasie. I wiecie co - może dlatego moja mama nie chce się pozbyć tego mieszkania, bo wie, ze dzięki niemu zapewni życie na jakimś poziomie mojemu bratu, tylko trochę moim kosztem. Właśnie mnie olśniłosad
  • 22.07.17, 13:32
    bakis1 napisała:

    > co do sprzedania mieszkania i zapewnienia utrzymania bratu - to na
    > kazuje mi moja mama cały czas (...) Do mnie należy w przyszłości zapewni
    > enie mu lokum i utrzymanie tego lokum w sensie trzymanie ręki na kasie (...) d
    > zięki niemu zapewni życie na jakimś poziomie mojemu bratu, tylko trochę moim ko
    > sztem. Właśnie mnie olśniłosad


    O, widzisz, jak dobrze czasem pogadac, nawet z nieznajomymi (przed czym nas przestrzega film i literatura big_grin)
    Do Ciebie nalezy w jakim sensie - obiecalas, zobowiazalas sie ? Co jest z bratem, niepelnosprawny czy tylko nieodpowiedzialny ?
    Teraz optyka trochu mi sie zmienia, bo to sa juz jednak obowiazki absorbujace i na bardzo dluga mete (wlasciwie dozywotnio) - czy Ty rzeczywiscie musisz ? Poczuwasz sie (dlaczego !) czy wymaga sie tego od Ciebie ? Sama sie w to wrobilas czy zostalas wrobiona ?
  • 22.07.17, 14:30
    Brat przepije mieszkanie.
    Kolejna współuzależniona...sad

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 22.07.17, 15:14
    Pade... a co mam w przyszłości zrobic? Na ulice wyrzucić? Mój brat nie jest przystosowany do życia samodzielnie, ze względu na chorobę i życiowa pie...watosc. Jak mieszkał z mama, była tragedia po prostu z nimi we dwoje. Teraz jest tymczasowo zaopiekowany, ale huk wie czy to tymczasowo czy na stałe. Jak mi stary, niesamodzielny człowiek kiedyś będzie potrzebował pomocy - nie odwrocie się napięcie...musiałabym ci cała moja rodzinna historie wywlekać na światło dzienne...ale czasem tak niestety jest ze masz w najbliższej rodzinie takie nieprzystosowane jednostki i się po prostu musisz nimi zająć. Nie zawsze się wybiera rodzine, nie każdy jest super samodzielny i życiowo ogarnięty. Do miejsca, w którym jest moj brat doprowadził go szereg czynników, na które nie miał do końca wpływu... jest łatwowierny i kręcą się koło niego jakieś mendy, zule miejscowe, wykorzystują jego pie...watosc - wypraszają się, stawiaja flaszkę, a potem go okradają. No kurcze nie nadaje się facet do samodzielnego życia. Nie chce z nim zamieszkać w przyszłościc, ale liczę się z tym, ze jakieś warunki do życia i pomoc w codziennym ogarnięciu się ( np. Wziąć kase z renty i opłacić czynsz, kupic jedzsnie, a nie dać kasy do reki, pomoc w ogarnięciu firmalnosci (renta, zasiłek pielęgnacyjny) będzie z mojej strony konieczna. Możesz mnie nazwać współuzależniona, ale wiesz ... czasem tak jest ze jak jesteś jedna ogarnięta w rodzinie to musisz ogarnąć innych. To jest wariant pesymistyczny, w optymistycznym bratem zajmuje się placówka społeczna - tak tez może być. Ale realnie patrzę w przyszłość i wiem, ze tak może być. Nie jestem matka Teresa czy cierpiętnica stulecia - tak czasem bywa.
  • 22.07.17, 15:16
    Ja Cię nie krytykuję. Tak Cię po prostu wychowano.
    Poczytaj sobie trochę o współuzależnieniu, choćby ze względu na własne dzieci.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 22.07.17, 15:50
    Pade... poczytam. Na razie mam wreszcie więcej czasu i dużo sobie ciekawych rzeczy czytam.
  • 22.07.17, 15:25
    Może źle cię oceniam po jednym wątki i kilku wypowiedziach, ale mam wrażenie, że mniej się przejmujesz teraźniejszością i przyszłością własnych dzieci, jesteś mniej zaangażowana aby ze swoim mężem tworzyć dobry związek i fajną rodzinę, a przejmujesz się dorosłym bratem i mamą. Nikt z nich nie jest śmiertelnie chory, nie miał ciężkiego wypadku, co oczywiście byłoby zrozumiałe. Może tak to odbieram, nie gniewaj się.
  • 22.07.17, 15:36
    Czekoladowe- ciasteczko: tak mi się ostatnio zebrało, bo zbieram siły i argumenty na mamę. O swojej rodzinie myśle jak najbardziej i dlatego chce to matkę obok siebie sprowadzić żeby mieć ja na przyszłość ogarnięta. Szykuje mi się dłuższa przerwa w życiu zawodowym i jedyny czas kiedy na prawdę mogłabym pomoc załatwić wszystkie kwestie formalne. Brat gdzieś mi tam majaczy na horyzoncie, jest włączony niejako w kwestie mieszkaniowe i stad go tu opisałam. Na co dzień skupiam się na swoich najbliższych, tez szukam porady u Was, bo macie rożna optykę i różne perspektywy. Moj mąż ma własne zdanie na ten temat i własna opinie. Nie ma nic przeciwko temu żeby moja mama zamieszkała w pobliżu ( byle nie z nami) widzi plusy, które przeważają minusy. Nie pisze o nim czy o córce, bo porady szukam w sprawie mamy. Dalyscie mi dużo do myślenia. Odpuszczam forsowanie czegokolwiek na sile, po prostu będę wspominała, ze ta opcja cały czas jest możliwa. A co się wydarzy - życie pokaże.
  • 22.07.17, 15:44
    Powodzenia smile
  • 22.07.17, 15:52
    Przez Twoj nick mam ochotę upiec teraz blachę czekoladowych ciasteczek, ale jest tak piękne słone ze idę zraz na długi spacersmile upieke jutrosmile
  • 22.07.17, 16:00
    smile

    Ja korzystam z okazji że u mnie cud po prostu, świeci słońce, i siedzę sobie w ogrodzie i cieszę się życiem smile
  • 22.07.17, 18:39
    sprzedaz mieszkania i przeprowadzka do mniejszego to jest jak najbardziej racjonalny pomysl ale dlaczego twoja mama ma sie przeprowadzac blisko ciebie i daleko od swoich kolezanek i bazarkow i ogolnie centrum swojego zycia to kompletnie nie rozumiem. jest calkiem sprawna i ma forum zeby sobie narzekac ile sily daja w towarzystwie sobie podobnym wiec pomysl zeby to akurat zmieniala jest kompletnie bezsensowny.
  • 22.07.17, 15:34
    bakis1 napisała:

    > Pade... a co mam w przyszłości zrobic? Na ulice wyrzucić? Mój brat nie jest prz
    > ystosowany do życia samodzielnie, ze względu na chorobę i życiowa pie...watosc.

    Przepraszam, ale co robicie lub zamierzacie robic, by go przystosowac ?
    Rozwijac jego samodzielnosc, uczyc odpowiedzialnosci ? To sie udaje, chocby czesciowo, nawet u osob chorych, nie w pelni sprawnych umyslowo, kalekich, bardzo niesamodzielnych.
    Tylko w tym celu nalezaloby zajac sie bratem teraz, istnieja programy przystosowawcze, warsztaty, terapie.
    No chyba ze jednak wolisz narzekac i podporzadkowywac siebie i swoja rodzine, meza, dzieci potrzebom matki i brata. jesli tak, nie mam nic do dodania.
  • 22.07.17, 15:40
    Pade - obecnie brat przechodzi terapie w odpowiednim ośrodku. Nie będę wchodziła w szczegóły, ale nie wiem co będzie za kilka lat.
  • 22.07.17, 11:04
    manala napisała:

    > Kompletnie nie rozumiem starych ludzi. Na opłacanie mieszkania jej nie stać. Ciężko jej i wylewa swoje żale na córkę. Oczekuje więc, że a/ktoś jej będzie płacił za mieszkanie
    b/ktoś będzie wiecznie słuchał jej narzekania i żył jej życiem bo ona nic nie zmieni aby wszystkim było łatwiej
    > Dla mnie to cholernie egoistyczne i chyba bym dała do zrozumienia, że nie zamierzam brać w tym wszystkim udziału.


    A dla mnie cholernie egoistyczne jest Twoje podejście. Widać, że rzeczywiście nic nie rozumiesz, a jak już sama będziesz stara, to obawiam się, że też będziesz oczekiwała zrozumienia swoich racji i będziesz głucha na argumenty bliskich, którzy mogą nie chcieć brać udziału w Twoim życiu.

    --
    Kryzys, panie. Nie ma na ekstrawagancje dizajnerskiewink (by Panczez)
  • 22.07.17, 11:13
    Mam nadzieję, że nie zostanę starą terorystką a jeśli zostanę, to niech nikt nie wini moich dzieci, że będą mnie miały w dupie. Dla mnie to oczywiste - osoba potrzebująca pomocy i zależna od innych dostosowuje się do życia osób, które chcą tą pomoc zapewnić. Nigdy odwrotnie.
  • 22.07.17, 11:21
    O, bardzo prawdopodobne, że egoizm i brak empatii nasilą się z wiekiem...

    --
    To chyba nigdy nie byłaś na starym forum "wnętrza", tam to się dopiero działo. O dziwo, skutkowało wyłącznie na ostro, owszem były niektóre panie obrażone, kasowały swoje zdjęcia, umoralniały, fochowały się. Ale nigdy później ani wcześniej forum nie było tak skuteczne w formowaniu dobrego gustu i designu jak wtedy. Z chwilą odejścia najbardziej ostrych uczestniczek forum straciło cały swój pazur i dogorywa.(snyig)
  • 22.07.17, 14:22
    Bo dopiero dojrzały człowiek zwykle w pełni widzi, że jak on sam nie zadba o siebie i swoje potrzeby to nikt inny o to nie zadba.


    --
    Zbanowanie Rikiego to skandal. Precz z cenzurą na forum e-mama"
  • 22.07.17, 12:16
    manala napisała:

    > to oczywiste - osoba
    > potrzebująca pomocy i zależna od innych dostosowuje się do życia osób, które ch
    > cą tą pomoc zapewnić. Nigdy odwrotnie.

    Zebys sie nie zdziwila...
    Poza wszystkim - corka nie jest jedyna osoba, ktora moze matce zapewnic pomoc. Matka, o ktorej mowa, ma wspolmieszkanke, ma opiekunke i nie jest jasne, czy Bakis sprzata u mamy, bo mama tego wymaga, czy ona sama sie poczuwa.

    Dla mnie z kolei niedopuszczalne jest stawianie sprawy (Bakis, to NIE do Ciebie !) - "mamo, masz zyc tak, jak ja chce". O ile nie jest to demencja/inne zaburzenia wykluczajace samodzielne decydowanie - mamo, zyj , jak chcesz. Tyle ze okreslam, na ile moge i chce pomoc. Np telefon codziennie, wizyta raz na tydzien, sprzatanie raz na miesiac, moge sie dorzucic kwota... albo nie moge wcale. Ale nie probuje rzadzic mama.
  • 22.07.17, 12:20
    tt-tka napisała:


    > Dla mnie z kolei niedopuszczalne jest stawianie sprawy (Bakis, to NIE do Ciebie
    > !) - "mamo, masz zyc tak, jak ja chce". O ile nie jest to demencja/inne zaburz
    > enia wykluczajace samodzielne decydowanie - mamo, zyj , jak chcesz. Tyle ze okr
    > eslam, na ile moge i chce pomoc. Np telefon codziennie, wizyta raz na tydzien,
    > sprzatanie raz na miesiac, moge sie dorzucic kwota... albo nie moge wcale. Ale
    > nie probuje rzadzic mama.



    Bardzo słusznie!
    --
    zresztą to NIE z resztą...
  • 22.07.17, 12:23
    Takie rozwiązanie jest ok ale Bakis jest manipulowana, musi wysłuchiwać żalów, co pewnie w konsekwencji budzi w niej poczucie winy. Matce więc chyba raczej nie odpowiada sytuacja, w której jest. Sama jednak nie chce jej zmienić i swoje frustracje przelewa na córkę - co fair nie jest.
  • 22.07.17, 12:28
    Żyj jak chcesz ale nie męcz mnie ciągle swoim narzekaniem. To dobiero byłoby fair.
  • 22.07.17, 12:25
    Nie stawiam sprawy na ostrzu noża...,Cały czas proponuje i przedstawiam pozytywy.
  • 22.07.17, 10:36
    Niedługo skończy 70
  • 22.07.17, 13:49
    Myślałam że ma co najmniej 80.
    Rozumiem że jest chora, że ma depresję, że zawsze musi mieć swoje zdanie i jeśli nie zechce, to się nie przeprowadzi. Pomyślałam tylko o mojej rok starszej mamie, też ma swoje choroby, problem z nogą, ale śmiga na spacery, jeździ z koleżankami na wycieczki, jest pełna życia. Ludzie są różni, wiem. Trudno osobę w tym wieku przekonać do czegoś, jeśli się uprze.
  • 22.07.17, 15:20
    Czekoladowe-ciasteczko - tez mam takie refleksje. Kilka lat temu poznałam 90 letnia staruszkę ( mieszkała w kamienncy, w której wynajmowałem mieszkanie) - codziennie z uśmiechem, pomalutku szła z balkonikiem na zakupy. Nie wiedziałam jak się nazywa, ale gdy dowiedziedzla się ze jesteśmy właśnie po ślubie, uciekła mi ciasto i przyniosła
    do domu mówiąc, ze ona już tyle w życiu przeszła (nie wchodząc w szczegóły, od biedy, po hektabombe wojenna i PW, śmierci najbliższych - nie będę wymieniła), ze teraz cieszy się każdym dniem i uważa, ze najbardziej trzeba się cieszyć z miłoścismile ta pani do dziś jest moja własna, osobista bohaterka i w ciężkich życiowych chwilach, których mi ostatnio nie zabrakło, przypominam sobie Ja. Także wiele zależy od nastawieniasmilesmilesmile
  • 22.07.17, 15:27
    To słynne nastawienie zależy od rzeczy czysto biologicznych (z całym szacunkiem do tej Pani) na które nie mamy wpływu.
    Choćby osobnicza wrażliwość lub odporność układu nerwowego, wydzielanie serotoniny.
    Kogoś o wrażliwszym układzie nerwowym (zależy od przede wszystkim od czynników genetycznych, jest dziedziczny więc nie ma się wpływu np. dieta) mniej drastyczne zdarzenia by załamały na wieki.


    --
    Zbanowanie Rikiego to skandal. Precz z cenzurą na forum e-mama"
  • 22.07.17, 15:27
    Moja teściowa miała taką sąsiadkę, Panią po 85 roku życia. Już niestety nie żyje. Niesamowicie optymistyczna osoba smile
  • 22.07.17, 08:40
    Z tego co piszesz wynika, ze mamie jest tam w zasadzie dobrze tylko lubi czasem troche ponarzekac. Bo jezeli chodzi sobie po bazarkach itp. to znaczy, ze jest dosc sprawna.
    A co ile Ty jezdzisz do mamy? Bo rozumiem, ze na Tobie ciazy jednak jakas tam pomoc np. sprzatanie. I rozumiem, ze na dluzsza mete takie dojazdy sa mocno obciazajace i gdyby mama byla blizej, to byloby duzo prostsze.
    A kim jest ten ktos odradzajacy mamie przeprowadzke? Bo sadze, ze tu moze tkwic sedno problemu. I dlaczego odradza?🙄
  • 22.07.17, 09:03
    Brat pewnie. Ale tez jemu mniej narzeka i jak sie domyslam brat tam nie sprzata?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 22.07.17, 09:53
    Bye-bye.. to niebo to chodzi, ze mamie ktoś odradza. Tylko jedyna osoba, która mogłaby mi w tym pomoc - krewba mamy, wie, ze tak byłoby lepiej, ale nie chce nikogo zmuszać. Jeżdżę zawsze w weekend, czasem nocuje. Gdy mam przerwę w pracy ( urlop etc), częściej. Dla mnie tez to jest obciążające. Mam dziecko w wieku przedszkolnym, kolejne w planach ( chociaż z tym mizernych różnie, życie już mi dokopalo w tej kwestii) ułatwień by było mieć Ja obok. Kwota pozostała po kupnie i remoncie mniejszego mieszkania zabezpieczyłoby moja Mamę na starość. Wbrew pozorom i narzekaniom teraz jeszcze na tyle dobrze funkcjonuje, ze przeprowadzka byłaby możliwa.
  • 22.07.17, 10:09
    Ja bym nalegała. Mama nie będzie młodsza i sprawniejsza. Problemów będzie coraz więcej. Mając (w przyszłości) dwójkę małych dzieci może się okazać trudne do ogarnięcia. Piszę z doświadczenia...choć mamę miałam blisko. Od kilku miesięcy jest w domu seniora. Oczywiście, że nie chciała ale było to konieczne bo moja mama ma alzheimera i jej pamięć nie funkcjonuje kompletnie i żyje w innej rzeczywistości.
  • 22.07.17, 10:31
    Serdecznie współczuje, ale doskonale Cię rozumiem. Alzheimer nie jest mi niestety nieznany.
  • 22.07.17, 08:57
    Z jednej strony ja rozumiem - malo kto lubi sie przeprowadzac w nowa miejsce gdzie nikogo nie zna jesli do tego doprowadzisz jeszcze w depresje wpdnie (i narzekac bedzie tak samo bo wisnie nie takie jak u pana janka ustnie ma do kogo otworzyc itd)
    Moze opiekunka na godziny?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 22.07.17, 09:58
    W depresji moja Mama jest odkąd pamietam... raz się leczy, raz nie. Jest kontaktowa osoba, zagaduje w sklepach, zaprzyjaźnią się szybko, jak nie ma fazy na narzekanie to jest bardzo sympatyczna osoba - jestem pewna, ze znalazłaby sobie tu tez sąsiadki. Nie przecenialabym znajomosci z osiedla mojego dzieciństwa. Ma bliska przyjaciółkę, a reszta .... jak miała rękę po operacji przychodziła do Niej opłacona opiekunka, sąsiadki nie miały siły i chęci. Przychodzą pod koniec miesiąca pożyczać pieniądze do renty.
  • 22.07.17, 09:04
    Moja babcia w podobnej sytuacji się przeniosła, a mówimy o osobie urodzonej na początku lat 30. Na początku dopóki lepiej się czuła, też nie chciała, bo sąsiadki, bazarek etc, ale w miarę jak stan jej zdrowia się pogarszał i potrzebowała częstszej pomocy to zdecydowała się przenieść. Teraz 2 lata później jest zachwycona, bo mimo że mieszkanie ma mniejsze, to na nowym osiedlu z ładnym ogrodem, w nowym budynku więc przystosowanym dla niepełnosprawnych.
  • 22.07.17, 09:58
    Fajnie. Oby żyła na nowymjak najdłużej i w zdrowiuwink
  • 22.07.17, 10:10
    valtho napisała:

    > w miarę jak stan jej zdrowia się pogarszał i potrzebowała
    > częstszej pomocy to zdecydowała się przenieść.

    Clou - ona sie zdecydowala. Nie nalegano, nie przymuszano, miala wybor. To zupelnie inna sytuacja.

    Teraz 2 lata później jest zachw
    > ycona,

    I swietnie smile
  • 22.07.17, 10:12
    To tez prawda - moja babcia wrecz powiedziala "nie bede posrod starych gratow umierac" moze w te strone "mamo bedziemy razem ci urzadzac nowe mieszkanko"?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 22.07.17, 10:34
    Próbowałam już ta metoda. Stare jest zbyt wielkie na odnwwiwnie, tyle kasy nikt nie wyłoży. Remontowane częściowo, kuchnie ma z lat 80tych. Niestety, mama mówi, ze nie ma siły na żadne urządzanie etc. A znam ja i wiem, ze jakby się jednak urządzała na nowym, to by się wkręciła w tematsmile
  • 22.07.17, 10:39
    Widzę, ze nie da się nikogo uszczęśliwić na sile. Pozostaje mi czekać na rozwój wypadków...może perspektywa kolejnego wnuka sprawi, ze mama będzie chciał być bliżej... chociaż tu to ja akurat jestem ostatnia osoba, która coś powinna planować. Już sobie planowałam.
  • 22.07.17, 10:55
    W miedzyczasie pod pretektem podrzucaj jej magazyny wnetrzarskie wink i katalogi kuchniowo-lazienkowe... trzeba ryc az sama bedzie chciala...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 22.07.17, 11:08
    smile
  • 22.07.17, 10:41
    W tym samym domu, gdzie ona ma mieszkanie, kupić mamie coś małego, najlepiej na parterze, albo ze dwa domy dalej.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 22.07.17, 10:46
    Chciałam zrobić taka zamianę w ramach jednej spółdzielni. Nie ma siły na tosad nie chce i już.
  • 22.07.17, 12:17
    Spróbuj jeszcze namawiać. Nie twierdzę, że się uda. Wszystko zależy od charakteru. Mam dwie córki, z jedną mogę przedyskutować wszystko i przedstawić racjonalne argumenty, druga reaguje emocjonalnie: nie i już, ma być albo tak, jak ona chce, a kto przeciw, to wróg... A mają koło czterdziestki. Co będzie na starość? Ano, nasili się sad

    Jeżeli na Twoją mamę działają racjonalne argumenty, to się uda. Jeżeli zawsze miało być tak, jak ona chce i każdy miał się podporządkować, będzie ciężko.
    Tacy ludzie wolą umrzeć przedwcześnie i w osamotnieniu, ale się nie ugną, bo nie potrafią.
    Czego Ci oczywiście nie życzę.
    Sama mam niewiele mniej niż Twoja mama, mam koleżanki w jej wieku. Rozumiem obie strony.

    --
    Kryzys, panie. Nie ma na ekstrawagancje dizajnerskiewink (by Panczez)
  • 22.07.17, 12:29
    Jesteś w wieku mojej Mamy???? I masz jedno z najnowocześniejszych i najbardziej stylowych mieszkań, jakie znam z innego forum? Po cichu zbieram się, aby poprosić Cię o pomoc w zaprojektowaniu pokoju dla dwójki dzieci z duża różnią wieku? Nie wierzesmilesmile przepraszam za off topicsmile
  • 22.07.17, 12:41
    Hmm. dwójka dzieci z dużą różnicą wieku w jednym pokoju?
    Może jednak rozważysz zamianę z mamą na mieszkania?

    --
    www.wszechswiatmyszuni.pl
  • 22.07.17, 12:54
    Są na prawdę w życiu gorsze problemy niż dwoje dzieci z duża różnica wieku w jednym pokoju. Jesli chodzi o różnice wieku między dziecmi i ciąże to życie nauczyło mnie jednego - nie planować. Bo nigdy bym sobie w życiu tego, co spotkało mnie ostatnio w temacie, nie zaplanowała. Sama za kilka lat wymienię mieszkanie, ale dzielnicy już nie. Nie chciałabym za żadne skarby wrócić na stare śmieci, do bloku z wielkiej płyty, z którego uciekłam. Wole swoje okolicesmile Uwielbiam swoje kameralne osiedle z zamkniętym placem zabaw, a jednocześnie szkoły, przedszkola, baseny, sklepy etc. Wrosłem w moja nowa cześć miasta, mam świetny dojazd do pracy i w ogole do biurowych zagłębi w moim mieście. Za kilka lat wygospodaruje aneks i zyskam wolny pokój, bądź zmienię mieszkanie na większe ale w tej okolicy.
  • 22.07.17, 12:59
    bakis1 napisała:

    > Są na prawdę w życiu gorsze problemy niż dwoje dzieci z duża różnica wieku w je
    > dnym pokoju.

    Dla Ciebie z pewnoscia, bo masz juz spory bagaz doswiadczen, ale dla Twoich dzieci to moze byc - na teraz - zgryz jak Czomolungma smile
    Co nie znaczy, ze masz sie tym przejmowac, znalazlas juz rozwiazanie, i dobrze. A skoro Ci dzielnica pasuje, to cudnie - moje mieszkanie teraz sporo wymaga wkladow i pracy, ale trzymam je wlasnie ze wzgledu na lokalizacje. I sasiadow big_grin
  • 22.07.17, 16:03
    Dobry sąsiad na wagę złotasmile
  • 22.07.17, 13:53
    Aha. Czyli Ty byś nie chciała za żadne skarby zamienić swojego mieszkania i swojej dzielnicy, a dziwisz się mamie?
    I jeszcze te zobowiązania wobec brata?
    Oj, coś mi się wydaje, że każde z Was z osobna uważa, że jego życie i zdanie jest najlepsze i nikt nie chce iść na kompromisy.
    No to już jak chcecie.
    Ty zobowiązań wobec brata nie masz, tak mi się wydaje. Jeżeli jest w pełni władz umysłowych.
    Na razie narażasz się na to, że dzieci Ci powiedzą, że one się gnieździły w jednym pokoju, podczas gdy babcia miała cztery, a wszyscy litowaliście się nad wujkiem z problemem alkoholowym...

    --
    Wielkość kanapy NIE JEST dla mnie miernikiem wartości człowieka. (by Felinecaline)
  • 22.07.17, 14:14
    A o co chodzi z tym bratem? Gdzie on mieszka?
  • 22.07.17, 14:19
    To nauczy dzieci, że z wiekiem nie ma się mniej praw tylko więcej.
    Jak kiedyś one będą miały własne 4-pokojowe mieszkanie same będą mogły je sprzedać i gnieździć się w kawalerce by zrobić "dobrze" wnukom jeżeli taka będzie ich wola.


    --
    Zbanowanie Rikiego to skandal. Precz z cenzurą na forum e-mama"
  • 22.07.17, 15:26
    Niennte - ostro trochę napisałaś, masz w pełni prawo do swojego zdania. Tylko zrozum, ze gnieżdżenia się dzieci w jednym pokoju nie jest na te chwile moim problemem. Po pierwsze pierw trzeba te dzieci mieć żeby się gnieździły. Będę miała te upragniona dwójkę, to się pomartwie ich gniezdzeniem i tego bardzo sobie życzę na przyszłośćsmile
  • 22.07.17, 16:17
    Najpierw.

    Rozumiem, że Twoim problemem jest obecnie posiadanie drugiego dziecka. Rozumiem. Ale to nie jest problem dziecka, które już masz. Jego problemem będzie przestawienie się z bycia jedynaczką na bycie starszą siostrą malucha, którego w dodatku dokooptujesz jej do pokoju.
    Różnica wieku będzie już pewnie taka, że tak naprawdę dogadają się najwcześniej za kilkanaście lat albo i później. Albo w ogóle ich stosunki będą poprawne, ale nie przyjacielskie lub koleżeńskie. Istniejąca córka będzie widziała w młodszym intruza, który odbiera jej znaczną część uwagi rodziców i jej przestrzeń mieszkalną, przeszkadza. Czy może zrobisz z niej niańkę i opiekunkę młodszego, wpędzisz w poczucie obowiązku?
    Niestety, ja jestem zawsze przeciwna wspólnemu pokojowi rodzeństwa z różnicą wieku większą od max 3 lata. Wtedy starszak na ogół nie pamięta, że był kiedyś jedynakiem, posiadanie rodzeństwa jest dla niego naturalnym stanem.
    W innym przypadku należy każdemu z dzieci zapewnić własną przestrzeń życiową i dbać, żeby nie czuło się okradzione z czegoś, co wydawało mu się naturalne.



    --
    Wielkość kanapy NIE JEST dla mnie miernikiem wartości człowieka. (by Felinecaline)
  • 22.07.17, 16:30
    Wydaje mi się, ze trochę odchodzimy od meritum wątku. Nie napisałam nigdzie, ze chce zrobić ze starszego dziecka opiekunkę dla młodszego. Pisałam, ze kwestia dwójki w jednym pokoju byłaby tymczasowa. Każdy ma prawo do własnej opinii w temacie dwójki w jednym pokoju, Ty masz taka, a ja inna. Tak i masz racje dla mnie teraz priorytetem jest urodzenie drugiego dziecka - żywego i zdrowego - a kwestie lokalowe odkładam na później.
  • 22.07.17, 11:00
    A jeszcze przyszło mi na myśl... Jakby mama była u Ciebie może zabrać ją na spacer w miejsce gdzie potencjalnie miałaby mieszkać i pokazać jej, że o, jaka ładna okolica, blisko sklepy, przychodnia, jakiś park czy co tam ciekawego okolica oferuje, że blisko do was, że teściowa niedaleko, że pozna nowych ludzi, że małe mieszkanko to mniejsze opłaty i na bilet komunikacji miejskiej nie musiałaby wydawać? Może to by dało jej do myślenia?
  • 22.07.17, 11:11
    Strasznie Ci współczuję. Bo ten komplet zachowań to jednak jest forma egoizmu i szantażu. Żadne rozwiązanie nie odpowiada mamie, ale truje ci caly czas. Rozumiem niechęć do zmian w starszym wieku, ale nie rozumiem tak zawezonego myslenia tylko o sobie. W mojej rodzinie starsi ludzie jednak sa bardziej ogarnieci, wspolpracujacy i myslacy o swoich bliskich. 85 letnia prababcia przeprowadzala sie przez pol Polski i jeszcze babcię pocieszala, ze nigdy swojego rodzinnego miasteczka nie lubila (nieprawda, ale mowila tak, zeby corce nie bylo ciezko z takim przesadzaniem starego drzewa), babcia sprzedala piękne wielkie mieszkanie, w którym mieszkala 40 lat i kolo 70 tki przeprowadzila sie na pokoj do corki - we wszystkim pomaga i wdzięczna jest, ze lepiej niz byc samej (dzis ma 83 lata). Jedynym mniej elastycznym jest moj ojciec (92 lata) - nawet remontu w mieszkaniu nie chcewink ale za to niczego od nas nie wymaga, nie oczekuje, nie jest roszczeniowy. Takze myślę, ze klucz jest niestety ukryty w podejsciu Twojej mamy a wymaganie mowienia "proszę mamy" jest tego przejawem, obrazem, takim trochę symbolem waszej relacji. Bądź dobrą córka, ale nie zatrac sie, nie zapomnij o sobie.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/relgt5odpew4ev0j.png
  • 22.07.17, 12:06
    Koralik37 - dziękuje za ciepłe słowa. Chwilami czuje się tak jakbym ja już coś złego mamie robiła, na sile... Nie wyobrażam sobie tego, ze moja mama mieszkająca w tym samym mieście, nigdy do mnie nie przyjedzie, bo musi - UWAGA - dojść od przystanku. Nie potrzebuje Jej do pomocy/opieki, chce żeby dzięki mnie miała pomoc i opiekę, a dzięki - wnuczce bądź wnukom - więcej radości w życiu. Ale za nią życia nie przeżyje...co do proszę mamy, tez ja rozumiem - wychowana przez rodziców z przedwojennymi kodami kulturowymi i nakazem szacunku dla starszych - uciekła szybko z domu..To bardzo dobry człowiek jest, ale z wyuczona bezradnością od lat. A żeby było zabawniej to dziadkowie, którzy od córki ( czyli mojej mamy) wymagali skrajnego szacunku i wykonywania wszystkich poleceń (studia, wybór męża, tu się akurat mama nie dała), wnukom pozwalali na wszystko...przedwojenne śpiewali nam tylko piosenki i opowiadali bajki. Dziadek podniósł na mnie głos raz jeden w swoim życiu, a przepraszał mnie za to przez lata... córce - dorosłej - kazał zmywać makijaż i lakier z paznokci - nim siądzie do stoku ( studentce!!!!), na moje 14 letnie czarne paznokcie i fioletowe pasemka na głowie patrzył z pobłażaniem i mówił "młoda jest, wyszumi się i zmądrzeje". Córkę wspierał finansowo i każdy grosz wypominał, mnie brał na bok, wciskał stówę i kazał nic nie mówić...ech ... rozglądałam się, ale widzicie same, ze nie ma nic czarno-białego.
  • 22.07.17, 14:12
    A moze tesciowa zaangazujesz w urobienie mamy? Jesli jest mozliwosc, zaproscie mame na kawke do tesciowej. Niech posiedzi w jej mieszkaniu blisko twojego, tesciowa powychwala okolice. Moze argumenty rowiesniczki zadzialaja?
  • 22.07.17, 12:38
    Szczerze to nic nie zrobisz, jak dlugo wszyscy beda mamie pomagac i oplacac to mieszkanie. Nie martw sie, samobojstwa nie popelni. Jak dostanie wezwanie od komornika to nagle okaze sie, ze jednak mozna przeorganizowac sobie zycie.

  • 22.07.17, 12:55
    Syndrom wyuczonej bezradności...
  • 22.07.17, 15:42
    Wiesz co, lata temu, gdy moja teściowa miała 50 lat i była wdową, a ja miałam niewiele ponad 20 teściowa próbowała grać biedną i samotną wdowę. Faktycznie nie miała nigdy ani przyjaciół ani koleżanek, dosłownie 1-2 sąsiadki, taki typ. Moja mama trochę ją wyciągała z domu na spacery, do ludzi. Teściowa oczekiwała wtedy od nas pomocy, finansowej i nie tylko. Nie chciała się pozbyć dość dużego mieszkania, nadal po 25 latach w nim mieszka i płaci wielki czynsz a ma małą emeryturę. Jakiś czas placiliśmy jakieś rachunki, chyba rok, jednocześnie pracując i studiując i oczywiście mieszkając osobno. A potem powiedziałam dość. O dziwo wszystko się dobrze ułożyło.
  • 22.07.17, 16:01
    A może u mnie się tez ułoży? Tylko ja na te chwile zajęłam się rozpracowywaniem tego problemu i chce za bardzo. Dlatego - daje sobie teraz spokój - i zobaczymy co tam dalej się wywazy. Acha i zapowiedziałem mamie, ze tym razem ma do mnie przyjechaćsmile
  • 22.07.17, 19:19
    Kto dostanie w spadku to duże mieszkanie?

    --
    Zbanowanie Rikiego to skandal. Precz z cenzurą na forum e-mama"
  • 22.07.17, 18:18
    Myślałam, źe piszesz o osobie 10 lat starszej.

    Niezła terrorystka.

    Owszem, starych drzew się nie przesadza. Ludzie po 80-tceprzeniesieni z własnego domu, najczęściej w okresie zaostrzenia choroby, bywa źe błyskawicznie sypią się fizycznie i psychicznie. Może to nawet wyglądać jak psychoza, nazywane jest nawet starczym delirium (nie mylić z alkoholowym).

    Jak się teraz nie zadba o warunki, do których będzie się mogła przyzwyczaić, a pozwolą na porządne opiekowanie się nią za kilka lat w czasie chorób, to za 5-10 lat banalna infekcja może zakończyć się nagłym przeniesieniem w nieznane jej miejsce, splątaniem psychicznym, potem jakimś złamaniem biodra i zaraz śmiercią.
  • 22.07.17, 18:30
    Mary_lu: dlatego tez tak cisnęłam przeprowadzkę ostatnio, bo sama czuje i widzę, ze z wiekiem będzie coraz gorzej. Ale to jak grochem o ścianę, nie będę naciskała, tylko proponowała i przypominała o takim rozwiązaniu. Przyjaciółkę już uprzedziłabym, ze jak będę taka na starość - bardzo proszę o strzelenie laska po głowiesad
  • 22.07.17, 18:42
    Masz absolutną rację i trzymam kciuki, żeby komuś udało się ją namówić.

    Utrzymywanie wielkiego mieszkania przez osoby trzecie, jej upór przy tak duźych wymaganiach dotyczących opieki niestety dobitnie świadczą, że umie Wami manipulować i wpędzać w poczucie winy. Naprawdę trzeba umieć postępować z takimi manipulantkami. Ja nie umiem, więc nic w tej materii nie doradzę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.