Dodaj do ulubionych

Niemieckie wesele - jestem w szoku

24.07.17, 23:24
Wróciłam z niemieckiego wesela i jestem w szoku... Jak można coś takiego zorganizować? Masakra... Nie ma jak u nas.
Obserwuj wątek
    • buuenos Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 24.07.17, 23:40
      A jak jest u was? Wodki po pachy i jedzenia w nadmiarze? To fakt, moglas sie rozczarowacsmile Tu jest impreza zorganizowana , jedzenie w restsauracji zamowione i wykupione , menü ustalone. Mlodzi natomiast nie oczekuja zwrotu w kopertach.
      • edelstein Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 00:00
        Lol tak skrupulatnie patrzylas na zegarek? I na podstawie jednego wesela wysnuwasz wniosek,ze tak jest zawsze?
        Nie jedliscie nic czekajac na menu weselne?

        --
        "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
        • ewa_mama_jasia Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 13:57
          A gdzie autorka napisała, że tak jest zawsze? Wyraźnie napisała o jednym, konkretnym przypadku. Nie napisała: po kilkukrotnej bytności na niemieckich weselach wysnuwam wniosek, że niemieckie wesela są...........
          Napisała, że wróciła z wesela i ma takie a nie inne odczucia.
          Złośliwość dotycząca skrupulatnego patrzenia na zegarek niepotrzebna. Gdyby było: slub o 14.00, wesele o 17.32, przystawka o 19.26 itp, to by było skrupulatne patrzenie na zegarek.

          --
          Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
      • ola_fatyga Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 00:02
        >Gdybym wcześniej wiedziała ze będziemy głodni to nakarmilabym dzieciaki w domu.

        I na podstawie tego jednego przypadku, rozciagnelas opinie na wszytskie niemieckie wesela....hehhe
        Moi rodzice byli kiedys w PL na takim weselu, na ktorym do jedzenia byly tylko torty zapijane wodką. Tez wrocili glodni.
        • 3-mamuska Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 19:47
          sasanka4321 napisała:

          > Niemcy okolo 12.00-13.00 jedza porzadny obiad, wiec o 14.00 wszyscy byli bezpo
          > srednio po obiedzie. Kolacja o 19.30 to moze troche pozno, ale to slub i wesele
          > nic sie nikomu nie stanie jesli zje pol godziy pozniej.

          Bzdura ze kazdy o 14 najedzony skoro obiad o 12 (?) to juz dwie godziny po posiłku.
          Bezpośrednio to by było o 12.30. Licząc dojazd z domu np. Godzina wiec posiłek zjedli wcześniej. Po skończonym ślubie około 15.30 powinnen byc posiłek.
          Wszak człowiek musi sie ubrać, isc do fryzjera, zrobic makijaż czyli posiłek robi wczesnej niz o tej 12-13.

          Tez tak mieliśmy w pl, po prostu idiota kamerzysta wymyślił z młodzi pojadą bezpośrednio po ślubie na sesje , goście czekali pod sala 1.5 godziny.
          O 9 wyjechałam z domu dojechała do somu młodej , o 13 przyjechał młody, zapakowali nas w autokary, ślub o 15, o 16.30 pojechaliśmy do sali,godzina drogi plus 1.5 godziny pod sala.
          Młodzi przyjechali o 19. Jedna kobieta zemdlała przyjechała karetka.
          Ktoś poszedł do sklepu i nakupił jedzenia dla dzieciaków o tej porze na wiosce jednej sklepik zostało kilka bułek.
          Najgorsze wesele w rodzinie.
          Do tego jedzenie na sali było dosc beznadziejne wszystkie przystawili albo śledź albo zatopione w majonezie, jak sie jedna osoba odważyła pogrzebać to cos tam było.
          O 23 podali udziec z mrożonymi warzywami wrzucenie na gotując wodę ale tylko podgrzane, frytki tez z piekarnika tez tylko tyle co sie rozmroziły.
          A najciekawiej ze na autokar do domu czekaliśmy do 6 rano a miał byc o 4, ale sobie pan wymyślił ze zdąży podwosc ludzi z innego wesela. Ale nie wyszło.
          Orkiestra zapłacona do 4, sale sprztali a goście drzemali na krzesełkach.
          I tak mozna było zadowolić po taksówkę ale nikt nie miał namiarów, No i w zaproszeniach wyraźnie było ze młodzi zapewniają transport.
          Wszystkie auta przyjezdnych zostały u młodej pod domem, bo tam większość mała spac bo przyjezdni z daleka. Tylko rodzina młodego maila auta ale ich była garstka wiec sie zebrali i odjechali, zanim sie okazało ze autokar bedzie pozniej.
          To było 10 lat temu. Ale wryło sie w pamięć.



          --
          -----------------
          Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
          • tt-tka Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 20:05
            3-mamuska napisała:



            > Bzdura ze kazdy o 14 najedzony skoro obiad o 12 (?) to juz dwie godziny po posi
            > łku.

            O 12.00 (lub 13.00, jak kto) siadaja do stolu. A potem zaczynaja jesc. O 14.00 moze byc godzina, godzina z minutami po posilku.


            > Bezpośrednio to by było o 12.30. Licząc dojazd z domu np. Godzina wiec posiłek
            > zjedli wcześniej.
            Po skończonym ślubie około 15.30 powinnen byc posiłek.
            > Wszak człowiek musi sie ubrać, isc do fryzjera, zrobic makijaż czyli posiłek ro
            > bi wczesnej niz o tej 12-13.

            A niekoniecznie. Mogli ubrac sie, isc do fryzjera etc. przed posilkiem.
            A jak kto chce zjesc po slubie, a przed weselem o tej 15.30, ma na to blisko cztery godziny. Mlodzi naprawde nie musza troszczyc sie o obiad dla gosci, skoro zapraszaja na kolacje.
            • 3-mamuska Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 21:28
              O 12.00 (lub 13.00, jak kto) siadaja do stolu. A potem zaczynaja jesc. O 14.00 moze byc godzina, godzina z minutami po posiłku.
              To od zasiadania do stołu do posiłku mija godzina i co niby robia przy tym stołu? Do tej 13?
              Siadł jem, maks 12.20 jestem po.
              Nawet jeśli byłam u fryzjera i ubrana zawitałem do stołu to musze dojechac.
              Proszę cie nie maja obowiązku??? To po co robic wesele? Moze lepiej ślub z lampka szampana i krakersami i wszech byłby zadowoleni.
              Zwłaszcza ze od obiadu o 15 do kolacji o 19 jest 4 godziny.
              I nie nie chodzi zeby sie napychc , ja jem 3-4 posiłki , o 10 o 14 i o 17.30, czasem cos jeszcze ale raczej owoc warzywa, serek wiejski..
              Ale jem mało, moj obiad mieści sie na małym talerzyku. Wiec 6 godzin to dla mnie długo.
              I nawet jeśli bym zjadła duży obie o 12 to max o 17.30 musiałbym cos zjesc.
              Trzęsą mi sie rece, jest mi słabo.
              Dla mnie chore impreza za grube tysiące pałacyki auto i suknie, a na jedzeniu oszczędzają bo im nie starcza.

              --
              -----------------
              Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
              • snakelilith Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 22:56
                3-mamuska napisała:

                > I nawet jeśli bym zjadła duży obie o 12 to max o 17.30 musiałbym cos zjesc.
                > Trzęsą mi sie rece, jest mi słabo.


                Ale to nie jest normalne. To oznaka hyperinsulinemii, a może nawet insulinooporności. Przypadłości świadczącej o złych nawykach żywieniowych. Więc wybacz, rozumiem, że ci ciężko, ale ja nawet po 8 miu godzinach wspinaczki w górach bez żadnego posiłku czegoś takiego nie mam, więc może powinnaś po prostu innych uprzedzać, że masz zdrowotny problem, tak jak koleżanka uprzedzała zawsze, że jej mama ma cukrzycę i musi regularnie jeść. I dla jej mamy zawsze się coś znalazło, jakaś kanapka, zupa w termosie itp., zdrowa reszta mogła spokojnie poczekać do następnego posiłku. Łatwiej bowiem zrobić wyjątek dla jednej-dwóch chorych osób niż rozwalać organizację całej, wyjątkowej przecież imprezy. A lekkie przegłodzenie nikomu jeszcze nie zaszkodziło. Swoją drogą, osoby z insulinoopornością powinny jeść raczej trzy duże, sycące posiłki, a nie dziubać na mini talerzykach co chwila i przegryzać między głównmi posiłkami stymulujące insulinę owoce, bo to tylko pogłębia problem i może skończyć się kiedyś w cukrzycy. A co do oszczędności, to w ogóle nie powinno cię obchodzić, na co ludzie wydają forsę. Dla niektórych żarcie nie jest po prostu najważniejszym sensem życia i nie mają uczucia przegranego losu, gdy raz na jakiś czas nie najedzą się do syta. Przecież nikt nie każe ci robić tak u siebie w domu.
                  • snakelilith Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 26.07.17, 11:38
                    pierwszykot napisała:

                    > Nie masz pojęcia o insulinodporności... więc nie szerz brednismile odsyłam do strony www.insulinoopornosc.com/

                    Ja nie muszę korzystać z twojego linka, bo zajmuję się inuslnioopornością zawodowo, mam dostęp do najnowszych badań i praktycznych, funkcjonujących rzeczywiście rozwiązań, wielu pacjentom pomogłam z tego wyjść i mogę się tylko pośmiać o bredniach wypisywanych na ten temat w internecie. W żadnej dziedzienie nie kursuje tyle legend, niesprawdzoych, a nawet już dawno obalonych mitów jak w dietetyce. A wiele starych, uparcie odpisywanych ze pseudosprawdzonych źródeł zaleceń dotyczcących ludzi z pre-cukrzycą nawet pacjentom szkodzi. Co zresztą widać na załączonym obrazku, kobieta odżywia się w jej mniemaniu świadomie i zdrowo, a ręce się jej po 5 godzinach trzęsą. Ergo, coś robi źle i to bardzo.
                • kaz_nodzieja Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 26.07.17, 09:20
                  Tu jest Polska, nie Niemcy. Tu gości karmimy, a nie głodzimy (choć jak widać wyjątki są).
                  Sześć godziny bez jedzenia w ciągu dnia dla nikogo nie jest dobre ani zdrowe. Nawet zdrowych osób. Oczywiście jednorazowo nic się nie stanie, ale komfortowe to nie jest (dla zdrowych osób), a dla chorych osób czy dzieci wręcz niedopuszczalne.

                  --
                  Zbanowanie Rikiego to skandal. Precz z cenzurą na forum e-mama"
                  • snakelilith Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 26.07.17, 11:27
                    kaz_nodzieja napisała:

                    > Tu jest Polska, nie Niemcy. Tu gości karmimy, a nie głodzimy (choć jak widać w
                    > yjątki są).

                    Ale to konkretne wesele miało miejsce w NIEMCZECH, więc bądź łaskawy dopasować się do zwyczajów tego kraju, albo zostań u siebie. Nie ma obowiązku przekraczanie niemieckiej granicy, a możliwie nawet, że niedługo sprawa sam się rowziąże, bo nie będzie nawet takiego prawa. Nikt do głodowania cię wtedy już nie zmusi.
                      • ola_fatyga Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 26.07.17, 11:40
                        Ale Niemcy mogą przekroczyć naszą granicę, a mają doświadczenie pewne w głodzeniu ludzi.

                        No co Ty kochana...to jakieś plotki...
                        To nie oni, to kosmici byli albo Polacy, bo to byly przecież polskie obozy smierci http://i.iplsc.com/strazniczki-z-auschwitz/0001B1TYKD5NVGLL-C122-F4.jpg
                        a to rodowite Polki o wybitnie slowanskiej urodzie
                      • snakelilith Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 26.07.17, 11:44
                        kaz_nodzieja napisała:

                        > Ale Niemcy mogą przekroczyć naszą granicę, a mają doświadczenie pewne w głodzen
                        > iu ludzi.
                        >

                        Więc szukaj już dzisiaj bunkra, pakuj do niego puszki i czekaj na kolejny Armagedon. Tyle tylko, że twoje życzenia mogą się nie spełnić i to nie Niemcy przekroczą polską granicą z paczkami żywnościowymi, jak za czasów Solidarności, a ze Wschodu przyjdą bracia, którzy nie będą się po raz enty bić w pierś za II wojnę światową.
                          • snakelilith Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 26.07.17, 12:21
                            ola_fatyga napisała:

                            > snakelilith ty Niemka, tak sięzawsze szczycisz niemieckim pochodzeniem wobec n
                            > as Polaków, ...która to babcia?

                            Ta, co to ją twoi kumple od Stalina najpierw wdową zrobili, potem zgwałcili, z rodzinnego domu wyrzucili, ziemię zabrali, rodzinnego języka zakazali, a potem nawet z kraju wyjechać nie pozwolili. Wystarczająca kara, czy miała się jeszcze powiesić, by zadowolić twoją chęć zemsty?
                              • makinetka82 Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 26.07.17, 15:19
                                wy macie jakieś granice , przepraszam? niech się , za przeproszeniem , jedna z was puknie w głowę o futrynę, a druga o próg poprawi, bo tego bagna się czytać nie da... tu nikogo nie interesuje, która z was miała dziadka z armii czerwonej, a która hitlerowca .. w nosie to mamy, delikatnie sprawę ujmując, więc idzcie moze sobie na priv wspominać który bandyta więcej wymordował.


                                A co do meritum... wesela zle zorganizowane, czy to z powodu skąpstwa młodych, braku funduszy, tudzież nieprzemyślenia szczegółów, mogą się zdarzyć i w Polsce i za granicą... moja siostra była na rok temu w Warszawie na weselu, gdzie w trakcie wesela urwali się po cichu i poszli na orlen po hotdogi...

                                --
                                Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wku...ć to już żaden problem big_grin
          • kaz_nodzieja Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 26.07.17, 09:22
            Współczuję. U mnie młodzi na sesję "zmyli się" w trakcie imprezy, gdy wszyscy już jedli i pili. Nikt nie mdłał z głodu.
            Polskie wesele i mdlenie z głodu? To straszne, że niektórzy nie myślą o gościach, a chyba podstawą jest gościa nakarmić.

            --
            Zbanowanie Rikiego to skandal. Precz z cenzurą na forum e-mama"
      • ichi51e Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 09:37
        A tak - to mozliwe wiadomo jedzenie to podstawa. Ja przyznam sie nie mam nic do disco polo na weselach, rodzinnego spedu etc ale zarcia NIENAWIDZE. Nie cierpie tego siedzenia przy rybie/nozkach/kurczaku w galarecie ktory do rana bedzie swierkl na stole. Nienawidze tego ze nie zdaze przelknac uczty przystawkowej a wjedzie zupa (rosolek czy pomidorowa dla pani?) potem drugie danie potem deser ktory bedzie stal obok wedzonej ryby produkujac ten charakterystyczny zapach... nie zapominajmy o torciku o 12 i bigosie i chlebie ze smalcem ktory stoi na osobnym stoisku jakby ktos zglodnial...
        Jem nerwowo i kompulsywnie spedy sa dla mnie stresujace. Kazdy slub odchorowuje tydzien.

        --
        wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
        • turzyca Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 14:34
          A ja to lubię, bo na weselach tańczę do upadłego i zazwyczaj na kolejną porcję jestem już nieco głodna. Biorąc pod uwagę, że na polskim weselu tańce trwają czasem i ponad 10 godzin, to jedzenia nie jest aż tak dużo. Ale rozumiem, że jak się nie szaleje na parkiecie, tylko siedzi w okolicy jedzenia, to ma się inną perspektywę.

          --
          Dzenderowy potfur A.D. 1904
    • chlodne_dlonie Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 08:20
      He he - osobiście nie zdarzyło mi się gościć u 'sąsiadów' na tego typu imprezie, ale słyszałam kilka relacji znajomych osób.
      No i cóż..zaiste inne podejście do goszczenia wink przyzwyczajeni do naszych uginających się stołów i lejącego się gęstym strumieniem alko, możemy - jako nacja - być pewnie w szoku wink ale ja tam jakiś pozytyw dostrzegam - człek nieobżarty a 'elegancko' nakarmiony z takiego przyjęcia wychodzi..wink big_grin


      --
      For a light to never go out
      first it must be on
      For a new day to break
      First you've got to want the sun
    • clk Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 08:59
      Potwierdzam, ze niemieckie wesele inne od polskiego smile I nie jestem w ogole fanka wesel ale my tez stalismy 1,5h i czekalismy na pare mloda. Jedzenie pozno, malo muzyki za to prezentacje godzinne zdjec pary mlodej od malego na poziomie dziennym
    • czekoladazzurawina Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 09:25
      A ja niedawno byłam na weselu pary Niemiec - Polka, gdzie przesadzili w drugą stronę - ślub był o 14, potem przejazd do sali weselnej, gdzie gości powitano szampanem i stołami pełnymi różnych przekąsek - koreczki, kanapeczki, sałateczki, półmiski mięs, sosy, tatary, ryby w galaretach, indyki w maladze, od groma tego było. Samych rodzajów chleba naliczyłam jedenaście. O 17 obiad, dwudaniowy, ogromne porcje, trzy dania i cztery zupy do wyboru, osobne menu dla dzieci. Godzinę później ustawiono stoły ze słodkościami, kawą, herbatami, owocami, fontannami czekoladowymi. O dwudziestej podano barszczyk z uszkami lub krokietami. Dwudziesta druga - ognisko, pieczone prosię, kiełbasy, ziemniaki z ogniska z dipami. Koło północy tort weselny. Na który już mało kto miał ochotę. O trzeciej bigos, żurek z jajkiem. Szósta - koniec wesela, podano śniadanie (szczerze mówiąc pierwszy raz z czymś takim się spotkałam) świeże bułeczki, sery, miód, szynka, jajka, kiełbaski z bekonem. Żarcia zostało od groma, nie wiem, ile zapłacili, ale wydali majątek, zupełnie niepotrzebnie zresztą. Nie mówiąc o tym, że wódek, piwa, win przeróżnych były całe cysterny.
    • ichi51e Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 09:31
      Jak mamy po weselach nacje oceniac to chcialam dodac ze najfajniejsze wesele na jakim bylam to w Maroku. Rzadzi. Panna mloda przebierala sie z 7 razy. Piekne dekoracje. Ludzie otwarci i sympatyczni a stroje jak z basni 1001 nocy.

      --
      wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
    • agnieszka_kak Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 09:40
      Na wiekszosci wesel, na ktorych bylam (a bylam jedynie w Polsce) od rozpoczecia ceremonii w kosciele do podania rosolu mijalo ok 5-6 godzin (godzina na msze, godzina na zyczenia, min. godzina na dojazd do sali, czekanie az sie wszyscy zbiora, jakies dziwne powitania i przyspiewki, toast, usadzenie wszystkich, znow toast i ewentualnie mini-przystawki). Jak ktos uczestniczyl w przejezdzie mlodego do mlodej i potem oficjalnej drodze do kosciola, to przeciez trwa jeszcze dluzej.
      • znowu.to.samo Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 10:18
        Wychodzi że trzeba mieć kanapki pokitrane na taką impreze i wcinać ukradkiem. Maksymalnie 4 godziny moge nie jeść, ale w 5 już słabo sie czuje pomimo że nie jestem cukrzykiem. Zupełnie sie nie dziwie autorce, też bym sie wściekła jakbym po tylu godzinach dostała jakieś nędzne przystawki. Zupełnie bez sensu bo przecieź wiadomo że ludzie po tylu godzinach są głodni, a niemcy generalnie "dobrze" wyglądają a jak impreza to multum godzin bez jedzenia.

        --
        *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
        • snakelilith Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 11:05
          No tak i jeszcze hotel zarezerwowany powinien być dla tych, co to po posiłku drzemkę zawsze robią, bo oczywiście za nic w świecie nie można zrezygnować z powodu towarzyskiej imprezy (na którą przyszło się dobrowolnie) z codziennych przyzwyczajeń. Wybacz, ale po 5 godzinach poszczenia nikt z głodu nie umiera, ja często nawet 8 godzin nic nie jem, jak dzień w pracy się przedłuża, a jak cierpiesz na isnulinooporność i cukier ci nieprzyjemnie spada, to bierzesz swoją porcję kalorii ze sobą. Jak dziecko, które trzeba karmić co 3 godziny. Poza tym, na większości niemieckich ślubów (bo nie wszystkie kończyły się weselem) gdzieś tam zawsze pomiędzy, (często już nawet w urzędzie stanu cywilnego) podaje się napoje, tradycjonalnie sekt, sekt z sokiem jako Hugo, albo inny Kirr Royal i dla frakcji antyalko sok pomarańczowy, więc o śpiączkę z powodu zbyt niskiej glukozy jest trudno.
          • 3-mamuska Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 21:41
            Poza tym, na większości niemieckich ślubów (bo nie wszystkie kończyły się weselem) gdzieś tam zawsze pomiędzy, (często już nawet w urzędzie stanu cywilnego) podaje się napoje, tradycjonalnie sekt, sekt z sokiem jako Hugo, albo inny Kirr Royal i dla frakcji antyalko sok pomarańczowy, więc o śpiączkę z powodu zbyt niskiej glukozy jest trudno.

            Tylko ze nie ma nic gorszego na problemu z cukrem napic sie słodzonego napoju.
            To ze ty nie jesz 8 godzin twoja sprawa. Normalnie ludzie jedzą co 4-5 ,wesele nie jest chyba po to aby ćwiczyć silna wole i nie jest 8 godzin, WOW konkurs kto dłuzej wytrzyma bez jedzenia.

            --
            -----------------
            Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
            • snakelilith Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 22:29
              3-mamuska napisała:

              > Tylko ze nie ma nic gorszego na problemu z cukrem napic sie słodzonego napoju.
              > To ze ty nie jesz 8 godzin twoja sprawa. Normalnie ludzie jedzą co 4-5 ,wesele
              > nie jest chyba po to aby ćwiczyć silna wole i nie jest 8 godzin, WOW konkurs k
              > to dłuzej wytrzyma bez jedzenia.
              >

              Ja normalnie też nie czekam 8 godzin, ale my nie mówimy tu o codziennych przyzwyczajeniach, a o wyjątkowej sytuacji, kiedy zaproszeni jesteśmy na imprezę, która odbywa się stosunkowo rzadko i składa z różnych organizacyjnych punktów. I mówimy też o zdrowych ludziach, a nie cukrzykach, czy chorych z inaczej zaburzonym metabolizmem, bo jeżeli ktoś ma takie kłopoty, to powienien wiedzieć, że musi zabezpieczyć się w indywidualny sposób. Poza tym, mówimy też o imprezie, która nie zaczęła się rano, ślub miał miejsce w godzinach wczesnopopołudniowych, a na bankiet zapraszano na 18-tą, więc nikt normalny nie spodziewa się obiadu, czy innej wyżerki pomiędzy, tylko liczy się dopiero z kolacją. W takim wypadku nalażałoby zjeść duże późne śniadanie, może coś jeszcze przed wyjściem, by wytrzymać te kilka godzin do kolacji bez większego problemu, albo zapewnić sobie jedzenie między ślubem i imprezą we własnym zakresie. Przykład napoju z sokiem i cukrem był tylko przejaskrawieniem dramaturgicznym pokazującym, że nikomu naprawdę cukier nie spadnie w ciągu kilku godzin aż tak dramatycznie by odniósł z tego powodu zdrowotne szkody. Śmieszne wydaje mi się też nazywanie tych kilku godzin katuszami, czy ćwiczeniem woli, rany boskie, jak ktoś ma takie straszne problemy z odwykiem (bosz, jakie dobre mamy dziś czasy) i może przeżyć tylko na pełnym brzuchu, a każdy pomruk pustych jelit traktuje jako zwiastun rychłej śmierci, to robi sobie kanapki do torebki, w końcu na zaproszeniu była konkretna godzina rozpoczęcia imprezy i to zawsze może oznaczać, że jedzenie (kolację) poda się jeszcze później. Pretensje do organizatorów imprezy są idiotyzmem. A z weselami w Niemczech nie ma to nic wspólnego, bo zdaje się, że nawet polskie wesela robi się dziś na różne sposoby i w przypadku późniejszej imprezy bardzo często rezygnuje się z obiadu, podając tylko kolację. Ja byłam w każdym razem na wesleu w Niemczech, gdzie podawano obiad już o 13-tej, bo ślub był już o 10 rano, a także na takim, gdzie podawano tylko późną kolację i tylko na tą kolację zapraszano gości, na ślubie była tylko najbliższa rodzina, reszta gości nie musiała więc między ślubem a weselem na nic czekać. Trzeba tylko czytać zaproszenia, a nie dziwić się światu, że inni ludzie mają czelność robić coś inaczej niż my sami.
            • tt-tka Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 22:40
              3-mamuska napisała:

              Normalnie ludzie jedzą co 4-5 ,wesele
              > nie jest chyba po to aby ćwiczyć silna wole i nie jest 8 godzin, WOW konkurs k
              > to dłuzej wytrzyma bez jedzenia.


              Pisze po raz trzeci - jesli goscie nie sa w stanie wytrzymac bez jedzenia dluzej niz kilka godzin, mieli dosc czasu by we wlasnym zakresie zjesc posilek.
              Organizator zapraszajacy na kolacje naprawde, naprawde nie musi troszczyc sie o obiad czy podwieczorek swoich gosci, jak nie troszczyl sie o sniadanie.
        • koala0405 Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 11:27
          To wesele było Niemca i Polki mieszkającej od dziecka w Niemczech. Bardzo bliska rodzina. Moja teściowa , która nas gościła po śniadaniu o godz 8.00 oznajmiła, że ok godz. 12 mam zjeść przygotowane kanapki i o 13 wyjechać do kościoła na ślub. Ona pojechała do nowożeńców pomóc im się ogarnąć przed ślubem /mają małe dziecko/. O 14 był ślub i chrzciny razem. Później zameldowaliśmy się w hotelu, w którym mieliśmy spędzić noc z dzieciakami. Pytaliśmy kiedy będzie obiad , teściowa skwitowała, że na zaproszeniu jest podana godzina 18.00. Kazali nam siedzieć przy stołach /były tylko szklanki na napoje/, nie było toastów, kelnerzy nalewali wino. Dzieci było mnóstwo /ok 20 dzieci w tym kilka wózkowych dzieci/, kobiet w ciąży też sporo. Wszyscy tak siedzieli bezczynnie, niektórzy wychodzili palić papierosy. Jedzenie było bardzo późno / ok 17.30 zbierano zamówienia dla dzieci a jedzenie dzieci dostały po naszych przystawkach ok godz 20.00 - frytki i kotlet bo nic innego nie było/. Tańce zaczęły się po 22, wesele trwało do godziny 2 bo dużo osób wyszło z imprezy wcześniej. Wróciliśmy do domu do Pl wcześniej niż planowaliśmy. Dzieci tęskniły za normalnym obiadem /przez 5 dni pobytu jedli tylko raz obiad/. Najmłodszy 3 letni syn wczoraj zaczął wymiotować i dostał biegunki więc nie wahaliśmy się i wróciliśmy wcześniej.
          • ola_fatyga Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 11:39
            ( Kazali nam siedzieć przy stołach /były tylko szklanki na napoje/, nie było toastów, kelnerzy nalewali wino. Dzieci było mnóstwo /ok 20 dzieci w tym kilka wózkowych dzieci/, kobiet w ciąży też sporo. Wszyscy tak siedzieli bezczynnie, niektórzy wychodzili palić papierosy. Jedzenie było bardzo późno / ok 17.30 zbierano zamówienia dla dzieci a jedzenie dzieci dostały po naszych przystawkach ok godz 20.00 - frytki i kotlet bo nic innego nie było/.


            Moi rodzice dostali na weselu, które odbyło się na Warmii, tylko tort a do popicia wódkę. Był też zimny rosół. Wyszli głodni. Czy na tej podstawie można sadzic, ze kazde wesele w Pl tak wygląda?
          • tt-tka Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 11:51
            koala0405 napisała:

            Wróciliśmy do domu do Pl w
            > cześniej niż planowaliśmy. Dzieci tęskniły za normalnym obiadem /przez 5 dni po
            > bytu jedli tylko raz obiad/. Najmłodszy 3 letni syn wczoraj zaczął wymiotować i
            > dostał biegunki więc nie wahaliśmy się i wróciliśmy wcześniej.


            ZE CO ??? Dzieci przez piec (!) dni tylko raz jadly obiad ? W tym trzylatek ?
            Jestes gorsza od tych niemieckich weselnikow.
            • koala0405 Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 12:15
              W czwartek po śniadaniu wyjechaliśmy do Niemiec. Mieliśmy do pokonania ok 1000 km. Byliśmy na miejscu ok godz. 18 więc na kolację. Następnego dnia teściowa stwierdziła, że nie będzie gotować bo zjeżdżają się goście z Polski więc będzie "obfita" kolacja. Zaprosiła nas do chińskiej restauracji /dzieci tam nie chciały nic jeść/. Wieczorem ta "obfita kolacja" a były tylko zamówione wędliny, sery i zimne wędzone ryby i kilka zimnych sznycli. Ugotowałam dzieciom winerki bo tylko to było w lodówce. W niedzielę następnego dnia po weselu był po raz pierwszy obiad w domu , teściowa ugotowała ziemniaki, podgrzała te sznycle z piątku i do tego ze słoików buraczki i sałatka z ogórków w occie. W poniedziałek też miał być obiad na mieście ale młody zaczął rzygać więc gnaliśmy do domu /w drodze było wszystko w porządku, jedliśmy krakersy/. Najśmieszniejsze było to jak młody żegnając się z babcią powiedział, że chce jechać do domu na rosół. Wróciliśmy wczoraj późnym wieczorem, dzieciaki zjadły rosół i, naleśniki i poszły spać.
              Dodam jeszcze , że przez cały okres pobytu był upał ok 30 stopni. Sala weselna i pokoje hotelowe nie miały klimatyzacji.
              Pewno dlatego tak jestem tym pobytem poirytowana.
              • zlababa35 Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 12:25
                Kochana, chociaż w tym pierwszym dniu podczas przejazdu trzeba było zatrzymać się na jakiś obiad... Co te Twoje dzieci jadły całą drogę? Kanapki?
                Obiad u małego dziecka - święta rzecz.
                U teściowej faktycznie średnio gościnnie. Mnie od razu ciśnienie skacze, jak ktoś gości rodzinę z małymi dziećmi i daje takie byle co do jedzenia, nie uwzględniając, że małym dzieciom raczej średnio posłuży chińszczyzna (przeważnie sporo glutaminianu sodu) albo gotowe surówki na occie. Dziecko pasione starymi kotletami i wędlinami - nic dziwnego, że pochorowało się. Ale możesz mieć raczej pretensje do teściowej, że mało kumata, a nie do Niemców jako takich wink.
                Jakbyście normalnie jedli w pozostałe dni, to i to wesele byście przetrzymali wink.

                --
                "Honorowa nagroda imienia Bergamotki pod hasłem "ja tak nie mam, to się wypowiem" "(by martishia7)
                • koala0405 Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 12:51
                  Teraz już wiem, że teściowa nas tak "gości". Bardzo rzadko tam bywamy i myślę, że mam nauczkę na przyszłość. Teściowa jest lekarzem i wg mnie powinna dbać o prawidłowe żywienie dzieci tym bardziej, że często mnie pyta czy mamy dobre wyniki badań krwi bo jesteśmy bardzo szczupli.
                  • edelstein Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 13:00
                    Chinskie jedzenie to prawiflowe jedzenie, mega udrowe z reszta go samo z kolacja, co tam niby bylo nieprawidlowego? Tesciowa miala was z Pl eskortowac byscue obiad zjedli ?OJP

                    --
                    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
                  • tt-tka Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 13:13
                    koala0405 napisała:

                    Teściowa jest lekarzem i wg mnie powinna dbać o
                    > prawidłowe żywienie dzieci tym bardziej, że często mnie pyta czy mamy dobre wyn
                    > iki badań krwi bo jesteśmy bardzo szczupli.


                    A tu juz nie kumam...pyta, slyszy, ze wyniki w porzadku, zakladam, czyli mozecie sie zywic normalnie. Bywacie tam "bardzo rzadko", to skad ona ma wiedziec, co twoje dzieci lubia/jedza ?
                    A jaks niewielka knajpke/barek w Niemczech znajdziesz na kazdym rogu w najmniejszej miescinie. Nie wierze, ze w poblizu sali weselnej nie bylo zadnego lokaliku, w ktorym moglabys cos dzieciom do jedzenia skombinowac, skoro juz chorowaly z glodu.
                    18.00 to 18.00 - o tej porze zaczynala sie uroczystosc i chyba nie liczylas, ze od razu bedzie wyzerka ? W Polsce tez najpierw sie wita gosci, gratuluje mlodym itp, dopiero pozniej siada sie do stolu, a nie od razu rzut na talerze.
                    • zlababa35 Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 13:22
                      No dobra, ale pomyśl, że skoro dziewczyna była wyraźnie zaproszona na posiłki do teściowej, kupiła prezent ślubny/dała kasę, zatankowała na 1000 km x 2, to może już nie miała kasy, żeby codziennie stołować się w knajpie x 4 osoby? Dobre jedzenie (nie wursty) w niemieckich knajpach wcale nie jest takie tanie wink.

                      --
                      "Honorowa nagroda imienia Bergamotki pod hasłem "ja tak nie mam, to się wypowiem" "(by martishia7)
                      • zlababa35 Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 13:28
                        No i powiem tak, teściowa nie musi wiedzieć, co dzieci lubią, ale dla dzieci trochę inaczej się kupuje jedzenie - czyli nie tylko stare wędliny i ogórki w occie wink. Do mojej córki takie duże pannice przychodzą na cały dzień w weekend - mam zawsze różne owoce, jogurty, jajka, do mięsa opcję 2 różnych surówek, możliwość zrobienia frytek/ziemniaków/ryżu/kaszy/makaronu do wyboru do tego mięsa. Zakładam, że jak dziecko siedzi u mnie np. od 10 do 20, a czasami i śpi, to ma być najedzone, a nie gmerać w talerzu, bo wszystko niesmaczne.
                        W życiu bym więc nie pasła 3-latka głównie wędlinami i dwudniowymi kotletami. Chińszczyzna z takimi maluchami też niespecjalny pomysł - przeważnie to wszystko jest mocno i specyficznie przyprawione, no a sos chili, sojowy czy śliwkowy jako dodatek do tych potraw to już przeważnie samo zdrowie wink.

                        --
                        "Honorowa nagroda imienia Bergamotki pod hasłem "ja tak nie mam, to się wypowiem" "(by martishia7)
                        • tt-tka Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 14:04
                          zlababa35 napisała:

                          > No i powiem tak, teściowa nie musi wiedzieć, co dzieci lubią, ale dla dzieci tr
                          > ochę inaczej się kupuje jedzenie - czyli nie tylko stare wędliny i ogórki w occ
                          > ie wink.

                          Stare ? Ja czytam, ze te wedliny (i reszta) byly swiezo dostawione. Na kolacje, a nastepnego dnia na obiad.
                          Byla wedlina, ryby, buraczki. Plus skoro autorka widziala, ze dzieci nie jedza obiadu, mogla (i powinna) wczesniej sie zainteresowac, co zjedza i czy u tesciowej to bedzie. Ostatecznie jajka kupic i zrobic omlet to ani wielki wydatek, ani fatyga.

                          Za
                          > kładam, że jak dziecko siedzi u mnie np. od 10 do 20, a czasami i śpi, to ma by
                          > ć najedzone, a nie gmerać w talerzu, bo wszystko niesmaczne.

                          Zakladam, ze zostane uprzedzona, iz dziecko grymasne lub czegos nie jada z innych powodow. I ze matka poinformuje (oni tam jezdza nie co sobote, tylko "bardzo rzadko"), CO jada, ewentualnie zaproponuje pomoc przy zakupach.


                          > W życiu bym więc nie pasła 3-latka głównie wędlinami i dwudniowymi kotletami. C
                          > hińszczyzna z takimi maluchami też niespecjalny pomysł -

                          Moje znajome trzylatki jadaja. Ale skoro autorskie nie i matka widziala, ze dzieci sa drugi dzien bez obiadu, powinna cos zrobic lub powiedziec. Danie w niewielkiej jadlodajni czy pizzerii (moga byc pierozki, niekoniecznie pizza) to nie jest majatek, zwlaszcza ze miala nakarmic dzieci, a nie cala rodzine. A jesli dorosli tez nie jedli tych wedlin, sznycli i chinszczyzny, to pozostaje djedna rada - niech biora na wyjazdy zupe w termosie. Domowy rosolek. Nalesnikow nie musza brac, krepy mozna dostac bez trudu.
                          • zlababa35 Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 20:12
                            No widzisz, a ja sama niektórych azjatyckich dań w typowo azjatyckich barach nie jestem w stanie jeść. Sosy są ostre i zalatują sztucznością. Po smażonym makaronie z kurczakiem z sieciowego China Town obie się z moją córką pochorowałyśmy - ale nie dlatego, że nieświeże, po prostu był to ogień w gębie i w żołądku. Pierwszy raz od lat miałam zgagę jak stąd do księżyca. Ostatnio odkryłam, że zaczęli tam zdecydowanie mniej przyprawiać wink.
                            Wiem, że teraz to takie modne, żeby małe dzieci zajadały się np. sushi, tatarem i krewetkami, ale wciąż są takie, których żołądkom lepiej posłuży rosołek, serek i drobiowe klopsiki wink. Prawdopodobnie autorka jednak je karmi tradycyjnie. Ja moje też karmiłam za małego tradycyjnie i przeżyło bez chińszczyzny w wieku 3 lat, do dzisiaj najbardziej lubi taki normalny obiad bez wydziwiania.
                            I wreszcie - jeżeli kogoś goszczę, to jemu ma być u mnie fajnie, a nie, że wojuję z czyimiś upodobaniami kulinarnymi, o ile ktoś nie ma smaków z księżyca, to staram się karmić tak, żeby zjadł. I nie obdarzam etykietką grymaśnego tylko dlatego, że np. nie je wędlin (znam parę dzieciaków, które wędliny nie ruszają, ani domowej, ani kupnej, a są zdecydowanie starsze niż te autorki).

                            --
                            "Honorowa nagroda imienia Bergamotki pod hasłem "ja tak nie mam, to się wypowiem" "(by martishia7)
                            • landora Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 23:10
                              Sieciowej chińszczyzny bym mu nie dała, natomiast chińskie żarcie z prawdziwych chińskich knajp jest pyszne, świetnie przyprawione, lekkie i wcale nie zalatuje sztucznością. Jest to jedyna forma kurczaka, jaką zje mój półtoraroczniak.
                              • tt-tka Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 23:58
                                W ogole nie ma o czym mowic - skoro dziecko takie stesknione za zupa, praktycznie w kazdym sklepie Edeka jest juz regal z polskim zarciem, mozna kupic kapusniak, pomidorowa i inne w sloiku, do podgrzania w dwie minuty. Opcjonalnie trzeba bylo zapytac tesciowa o rosyjski sklep (spotykalam nawet w miescinie 3 tys. mieszkancow) i kupic gotowe pierogi/nalesniki z serem, owocami, grzybami, na slodko, na slono i jak kto sobie zyczy. Wydatek rzedu trzech euro, porcja na dwoje dzieci wystarczajaca.
                                Ale pewnie, lepiej patrzec na glodne dzieciaki i narzekac na tesciowke. forum wszystko zniesie.
                                • zlababa35 Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 26.07.17, 00:42
                                  Matko, w życiu bym nie tknęła zupy w słoiku i gotowych naleśników garmażeryjnych, takich pakowanych big_grin. A już dla dzieci to w ogóle. Znając siebie, to bym stanęła u teściowej do gotowania i byłyby przepychanki. No, a autorka liczyła na starania względem własnej rodziny, no i cóż, pomyliła się wink.

                                  --
                                  Run before you can walk
                                  • tt-tka Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 26.07.17, 00:50
                                    zlababa35 napisała:

                                    > Matko, w życiu bym nie tknęła zupy w słoiku i gotowych naleśników garmażeryjnyc
                                    > h, takich pakowanych (...) bym sta
                                    > nęła u teściowej do gotowania i byłyby przepychanki. No, a autorka liczyła na s
                                    > tarania względem własnej rodziny, no i cóż, pomyliła się wink.
                                    >

                                    To przepraszam, niech pani pojanuszuje i jezdzi z wlasnymi wyrobami. Tam byla gosciem nie tylko autorka z rodzina, zjechalo sie sporo osob - chyba dosc oczywiste, ze w kuchni jednorodzinnej nie zrobi sie raptem wiecej miejsca.
                                    Poza wszystkim odrzucam ten argument, jesli na trasie tysiac kilometrow i ponad dziesiec godzin dzieci nie dostaly cieplego posilku, to znaczy, ze zdrowe zywienie matce snu z powiek nie spedza.
                                    • zlababa35 Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 26.07.17, 00:53
                                      Fakt, o tym napisałam już wcześniej do autorki.
                                      Sama bym nie ujechała 1000 km bez dłuższej przerwy i ciepłego posiłku, gdybym jechała z własną rodziną na wesele. A co dopiero, żebym nie pomyślała o dzieciach.
                                      BTW, wolałabym pojanuszować i wziąć własne "wyroby" niż paść się gotowcami niekoniecznie najlepszej jakości - ale to trzeba wiedzieć, że na miejscu będą karmić kiepsko.

                                      --
                                      Run before you can walk
                                      • tt-tka Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 26.07.17, 01:37
                                        A nie wiedziala ? "Rzadko bywa", ale to nie byla jej pierwsza wizyta u tesciowej.
                                        Chyba ze, och, dawniej bylo ok i nie wziela poprawki na to, ze przy spedzie, jaki tesciowa miala tym razem, nikt nie bedzie wokol niej skakac...
                                        Poza tym fakt, ze dzieciom nie smakowalo nie znaczy, ze karmili kiepsko. Znaczy tylko, ze dzieciom nie smakowalo.
                                        Nie zebym sie chciala wyzlosliwiac, ale watek kojarzy mi sie z tym o niezadowolonym Grzesiu big_grin
                              • zlababa35 Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 26.07.17, 00:39
                                Zależy, w jakiej knajpie byli wink.
                                Parę razy byłam w "prawdziwych" chińskich knajpach, jedna jest przecudowna, ale z tej racji chyba droga jak piorun, pozostałe dość średnie i też serwują raczej na ostro. I jakoś to tak mnie odrzuca prawdę mówiąc...

                                --
                                Run before you can walk
                            • memphis90 Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 26.07.17, 15:36
                              >I wreszcie - jeżeli kogoś goszczę, to jemu ma być u mnie fajnie, a nie, że wojuję z czyimiś upodobaniami >kulinarnymi, o ile ktoś nie ma smaków z księżyca, to staram się karmić tak, żeby zjadł
                              Rodzina zostala zaproszona do restauracji. Zle. I dostala kolacje z wyborem wedlin, serow, ryb i mies. Zle. Potem klasyczny obiad- sznycle, ziemniaki, buraczki. I znow zle. To jak jest dobrze...?

                              --
                              "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
                              • zlababa35 Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 26.07.17, 16:00
                                Sznycle sprzed dwóch dni na pewno nie są dobre. A co do wyboru potraw, podejrzewam, że było pełno wszystkiego, czego małe dzieci zapewne w domu nie jedzą. Moja 3-latka też raczej niespecjalnie by zachwycała się rybą wędzoną czy zimnymi kotletami na kolację.

                                --
                                Run before you can walk
                  • lidek0 Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 19:08
                    O prawidłowe żywienie dzieci dbają rodzice, nie zwalaj winy na nią, Twoim obowiązkiem było zatrzymać się po drodze i nakarmić obiadem dzieci. Na to nie ma żadnego wytłumaczenia, knajpy są i w PL i w DE.

                    --
                    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
                    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
                    zapraszam na forum Dla starających się
                  • julek_i_ja Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 26.07.17, 15:08
                    Chyba wiem juz dlaczego jestescie szczupli... Jesli oszczednosc jest wazniejsza od zdrowia dzieci...
                    Ok, rozumiem ze liczylas na tesciowa, ze zapewni Wam normalne posilki. Ale jesli kurcze tesciowa nawala, to sie nie czeka na niewiadomo jaki cud, tylko daje dzieciom jesc we wlasnym zakresie. Cztery dni bez obiadu to jakis szok, nie dziwie sie, ze dziecko sie pochorowalo. Tylko i wylacznie wina Twojej biernosci, sorry.
              • edelstein Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 12:57
                Dzien pierwszy,obias je sie po drodze.
                Dzien drugi czyja to wina, ze dzieci nie chcialy jesc w chinskiej restauracji?
                Czyja wina, ze nic im na stole nie pasowalo podczas kolacji?
                Dzien trzeci, normalny obiad.
                Dzien czwarty kto wam zabranial zatrzymac sie na obiad?
                Pretensje bo dziubdziusie wydziwialy

                --
                "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
                • zlababa35 Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 25.07.17, 20:06
                  Zapewne domowy. Restauracyjny jest obficie przyprawiony. Prawdę mówiąc, sama nie lubię i nie jestem w stanie jeść niektórych azjatyckich potraw serwowanych w azjatyckim barach, są za ostre w sposób, który mi nie pasuje. A co dopiero 3-latkowi, który pewnie na okrągło je rosołek, kurczaka, naleśniki, pulpety itp. dziecięce jedzenie.

                  --
                  "Honorowa nagroda imienia Bergamotki pod hasłem "ja tak nie mam, to się wypowiem" "(by martishia7)
                  • kaz_nodzieja Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 26.07.17, 09:27
                    Dla mnie tam rządzi glutaminian sodu. Choć mam wypalone kubki smakowe (całe lata na zupach z kosteczki) to nawet ja to tam czuję.
                    Chyba, że to jakaś ekskluzywna chińska knajpa gdzie stosują tylko naturalne przyprawy, ale z taką jeszcze się nie spotkałam.

                    --
                    Zbanowanie Rikiego to skandal. Precz z cenzurą na forum e-mama"
                    • zlababa35 Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 26.07.17, 09:38
                      Ja się spotkałam, u siebie na miejscu, tylko raz. Droga jest bardzo, ale jedzenie przepyszne, jak ma być delikatne, to delikatne, a jak ma być ostre, to ostre. Same dobre jakościowo składniki, to się czuje. Ale na ileś azjatyckich restauracji nie sieciowych ta jest w moim mieście jedyna, jeśli chodzi o jakość. A spokojnie z 5 innych mniej więcej w centrum mogę wymienić. Pytanie więc, jaka była restauracja, do której teściowa zaprosiła autorkę wink.

                      --
                      Run before you can walk
                    • memphis90 Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 26.07.17, 15:41
                      A jak sobie wyobrazasz azjatycka kuchnie bez umami...? Naturalnym zrodlem glutaminianu jest sos rybny i sojowy, na ktorym opiera sie kuchnia azjatycka. Jak chcesz bez smaku glutaminianu to idz do knajpy greckiej, hiszpanskiej czy inuickiej- ale nie azjatyckiej uncertain

                      --
                      "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
                      • zlababa35 Re: Niemieckie wesele - jestem w szoku 26.07.17, 16:02
                        No, ale autorka nie dostała wyboru, gdzie chciałaby pójść. A smak umami to niekoniecznie to, co odpowiada małym dzieciom, zapewne nie rozmiłowanym od kolebki w egzotycznych kuchniach, nie tak jak ematkowe wink.

                        --
                        Run before you can walk