Dodaj do ulubionych

"Każdy z nas ma kogoś bliskiego skrzywdzonego...

25.07.17, 22:11
przez wymiar sprawiedliwości". Raczyła powiedzieć w orędziu pani premier. Przeleciałam szybko w pamięci po mojej rodzinie, przyjaciołach, bliskich i nie znalazłam nikogo skrzywdzonego przez wymiar sprawiedliwości. Moje jedyne doświadczenie z sądem było takie, że zeznawałam w Sądzie Pracy, jako świadek na procesie mojej przyjaciółki, która oskarżała swoja byłą przełożoną. Powiedziałam, co wiedziałam. Przyjaciółka sprawę wygrała (bo miała rację) i na tym koniec moich doświadczeń.

Nie twierdzę oczywiście, że krzywdy w wymiarze sprawiedliwości się nie zdarzały. Jednak ja nie potwierdzam tezy pani premier, że każdy z nas.. itd. A jak wasze doświadczenia? Doznałyście krzywdy lub macie kogoś bliskiego, kto doświadczył?
Edytor zaawansowany
  • peonka 25.07.17, 22:19
    Ja mam. Dwukrotnie, oskarżenia bardzo poważne. I mimo że się wyjaśniło, kosztowało go to kilka lat nerwów i do dziś powaznie rzutuje na jakość życia.

    --
    pomagam.pl/walery
  • livia.kalina 25.07.17, 22:26
    Ale wymiar sprawiedliwości zadziałał prawidłowo (wyjaśnił, oczyścił z zarzutów) czy właśnie skrzywdził?
  • peonka 25.07.17, 22:33
    Skrzywdzil. Raz zadziałał udział mediów i sprawa została umorzona po interwencji lokalnego radia, generalnie korupcja w policji, ale niedbalosc sądów zaprowadzilaby ofiarę przestępstwa!!! za kratki.
    O drugim razie nie chcę pisać.

    --
    pomagam.pl/walery
  • tt-tka 25.07.17, 22:21
    Czy to twierdzenie pani premier dotyczy rowniez dzialan prokuratur pod nadzorem Ziobry ?
  • livia.kalina 25.07.17, 22:29
    a propos...
    To jest straszna historia:
    www.newsweek.pl/plus/spoleczenstwo/andrzej-szaniawski-lekarz-zniszczony-przez-zbigniewa-ziobre,artykuly,374856,1,z.html
    wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/506978,newsweek-o-szaniawskim-aresztowanym-za-korupcje.html
    www.polskatimes.pl/artykul/52732,ukarani-bez-wyroku,id,t.html
  • arwena_11 25.07.17, 22:22
    Ja też mam. Bliscy stracili 15 lat życia przez sądy. W końcu wygrali, ale ile zdrowia, nerwów i czasu to kosztowało - tylko oni wiedzą.
    Znam też wiele osób skrzywdzonych, którzy dalej walczą w sądach ( głównie spory ze spółdzielniami ).
  • c2h6 25.07.17, 23:18
    arwena_11 napisała:

    > Ja też mam. Bliscy stracili 15 lat życia przez sądy. W końcu wygrali, ale ile z
    > drowia, nerwów i czasu to kosztowało - tylko oni wiedzą.
    > Znam też wiele osób skrzywdzonych, którzy dalej walczą w sądach ( głównie spory
    > ze spółdzielniami ).

    A, czyli to sądy są winne, że spółdzielnie się procesują z ludźmi.
  • arwena_11 26.07.17, 00:23
    Sądy są winne, że pozwalają ludzi okradać spółdzielniom. Że trzeba kilkunastu lat, aby coś wywalczyć.
  • araceli 26.07.17, 07:45
    arwena_11 napisała:
    > Sądy są winne, że pozwalają ludzi okradać spółdzielniom.

    No pewnie - i jeszcze winne, że ludzi zabijają, gwałcą i okradają.

    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • arwena_11 26.07.17, 08:36
    Araceli, może warto się douczyć i zobaczyć co robią sędziowie w sprawach ze spółdzielniami. Trzeba mieć ogromną wiedzę, żeby walczyć z tą mafią spółdzielnianą. Poniżej link do sprawy, którą znam bezpośrednio, bo zaangażowała sie moja mama. Poczytaj o tym co się wyprawia w spółdzielni Metro np. Jakie są przekręty.
    temidacontrasm.info/ostatnia-szansa-2/comment-page-1/
    temidacontrasm.info/page/2/
  • araceli 26.07.17, 08:39
    arwena_11 napisała:
    > Araceli, może warto się douczyć i zobaczyć co robią sędziowie w sprawach ze spó
    > łdzielniami.

    Arweno - warto trochę zmądrzeć i zacząć rozumieć co się do Ciebie pisze. Nie chcę p raz milionowy czytać Twojej historii - znamy ją wszyscy ze szczegółami bo nie o tym pisałam.

    Sąd jest od rozsadzania sporu między stronami (po fakcie zaistnienia takowego) - sąd nie kradnie, nie gwałci. Nie przypisuj sądowi sprawstwa.


    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • arwena_11 26.07.17, 09:42
    To co przytoczyłam, to nie moja historia. Ale takich masz tysiące jak nie więcej. Sędziowie przyklepują każde złodziejstwo prezesów. A nie każdy ma wiedzę i pieniądze, żeby sie samemu bronić. I to nie tylko przed spółdzielnią ale i przed sędzią niestety.
  • attiya 25.07.17, 22:26
    w jednym przypadku sąd sprawę umorzył
    w kilku innych sąd przyznał rację pokrzywdzonym
    a jeszcze w kilku innych sprawy sądowe trwały góra dwa posiedzenia - to apropos wypowiedzi Arweny w sąsiednim wątku o złych i niedobrych sędziach, co to latami ciągną sprawy i działają na niekorzyść pokrzywdzonych i generalnie wszyscy jak leci są do odstrzału

    --
    Wolimy słyszeć krzyk mrożonych zarodków niż krzyk bitego dziecka za ścianą
    Dr Anita Kucharska-Dziedzic, Stowarzyszenie BABA
  • thank_you 25.07.17, 22:33
    Hmm, czyżby pani premier miała na myśli ministra, za którego kadencji areszty wydobywcze przeżyły swoisty renesans?

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • nathasha 25.07.17, 22:34
    Moja mama dlugo sie sadzila i przegrala z sasiadem. Oczywiscie czuje sie skrzywdzona ale na ile zasadnie to nie wiem, akt sprawy nie znam. Za to w postepowaniu administracyjnym, gdy w jeden aspekt sprawy sie wlaczylam, porazila mnie pogarda urzednikow do prawa (w skrocie "co go to obchodzi jakie sa przepisy on nie bedzie sie do nich naginal", wystarczyla jednak interwencja u przelozonego).
  • stephanie.plum 25.07.17, 22:35
    no cóż, sąd zafundował mojemu dziecku miesiąc w placówce.
    wszystkie papiery były gotowe, wystarczył jeden podpis sędzi.
    dzwoniłam codziennie, pytając i prosząc, czy może już...?

    zapamiętałam zwłaszcza jedną rozmowę, gdy w słuchawce usłyszałam śmiech.
    "Czeka pani dopiero kilka tygodni, i JUŻ chciałaby pani, żeby sędzia SPOJRZAŁA na podanie?"

    mnie krzywda się nie stała. czy stała się mojemu synkowi - nie chcę przesądzać.
    wiem jedno - sędzia mogła nas przeczołgać, więc to zrobiła. co się będą durni rodzice adopcyjni spieszyć, niech dziecko posiedzi jeszcze w bidulu.
    nie czuję wielkiej sympatii do tej pani, jeśli potrzęsie trochę grubym zadem, będę czuła wredną satysfakcję.


    --
    jest dobrze, ale nie beznadziejnie
  • lellapolella 25.07.17, 22:58
    stephanie.plum, u mnie było dokładnie odwrotnie. Dzieci były pod opieką niezrównoważonego alkoholika, który jednakowoż zaręczał o nieustającej miłości do pociech. Sprawa się ciągnęła, bo pan urabiał kuratorki, w końcu sędzina wsiadła w samochód i osobiście pojechała zobaczyć, w jakich warunkach wszyscy żyją. Od tego momentu sprawa poszła jak burza. I, żeby nie było, pan NIGDY nie kiwnął palcem, by dzieci odzyskać.
    Dla odmiany moja mama uważa się za pokrzywdzoną przez sąd, ale nie znam szczegółów sprawy.

    --
    Jedna kulturalna osoba to zbyt mało, aby podnieść poziom imprezy chamów, natomiast jeden cham zepsuje każdą kulturalną imprezę. Bertrand Russell
  • stephanie.plum 25.07.17, 23:08
    no to wielkie gratulacje dla tej sędzi.
    fantastyczna postawa. a może po prostu normalna?

    --
    jest dobrze, ale nie beznadziejnie
  • lauren6 26.07.17, 08:24
    To tylko dowodzi, że potrzebny jest lepszy nadzór nad sędziami, by tacy osobnicy (celowo nie używam słowa ludzie), jak ten na którego trafiła stephanie.plum, byli eliminowani z zawodu.
  • sylwus34 26.07.17, 10:39
    I to ma zrobić Ziobro?
  • lauren6 26.07.17, 11:27
    Odsyłam cię do mojego komentarza niżej. Na posty poniżej pewnego poziomu nie zamierzam odpowiadać.
  • fornitta69 25.07.17, 22:44
    Moj tata byl wspolzalozycielem ruchu obywatelskiego pomagajacego ofiarom wymiaru "sprawiedliwosci". Mam troche znajomych wsrod adwokatow - wszyscy potwierdzaja,ze to co sie tam dzieje to syf i malaria. Co oczywiscie nie zmienia faktu,ze upartyjnienie sadow to nie uzdrowienie ich, wiec pani premier uprawia demagogie- jak zawsze wink
  • miniulowa 25.07.17, 23:28
    Fornitta, podzielam Twoje zdanie.
    Znam sądy z bardzo złej strony.
    Ale podporządkowanie sądów Ziobrze niczego nie poprawi, wręcz przeciwnie.
  • butch_cassidy 26.07.17, 07:12
    Oczywiście to jest druga, ale istotniejsza kwestia, choć Autorka o to nie pyta, to co wyczynia PiS w niczym przecież nie pomoże, jeśli chodzi o sprawiedliwość w wymiarze sprawiedliwości. Oczywiście że to dodatkowo szkodliwe i to na taką skalę... Jak jakiś Kowalski wierzy z dzięki tu będzie traktowany sprawiedliwie, to raczej nie jest zbyt rozsądny.
    Niżej odpowiedziałam po prostu na pytanie postawione przez Autorkę.
  • lauren6 26.07.17, 08:29
    > Ale podporządkowanie sądów Ziobrze niczego nie poprawi, wręcz przeciwnie.

    Widzę, że na forum zaczynamy popadać w przesadę: krytyka obecnego stanu rzeczy = popieranie Ziobry.

    Wątek dotyczy osób skrzywdzonych przez sądy, a nie tego czy ktoś popiera reformy sądownictwa PIS. Nie stawiaj dyskutantek pod ścianą i nie zmuszaj do tłumaczenia, że nie są wielbłądem.
  • alpepe 25.07.17, 23:01
    Moja firma, można by rzecz. Sąd przerzucił sprawę do innego miasta, a nie miał racji, po prostu niekompetencja do sześcianu.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • inguszetia_2006 25.07.17, 23:05
    Witam
    Owszem, mogła to powiedzieć inaczej. Nie "każdy z nas", tylko "wielu Polaków" etc. Niemniej, nie czepiałabym się figury retorycznej, bo problem istnieje, jest namacalny, wszyscy prawnicy o nim wiedzą i chętnie na ten temat debatują, byle nie publicznie. Wszystko można pod dywan zamiatać, oczywiście, i można to robić setki lat, nie ma problemu, to kwestia solidarności.
    Szklanka do połowy pusta nie jest obiecującą perspektywą jednakżewink
    Pzdr.
    Ing

  • basiastel 26.07.17, 17:04
    a pozbawienie wszystkich obywateli praw strony pokrzywdzonej, to nie jest "każdy z nas"?
  • basiastel 26.07.17, 17:40
    Jesteś zadowolona livio, bo nie znasz prawa i szczęśliwie nie miałaś okazji go poznać. Ale przepisy pozbawiające praw dotyczą też Ciebie i jak najbardziej jesteś pokrzywdzona przez WS, masz też ograniczone prawo do sądu, choć to jedne podstawowych praw obywatelskich.
  • szarsz 25.07.17, 23:17
    Nie ma to znaczenia, czy każdy czy co drugi czy co dziesiąty. Nie ma to znaczenia, bo nowa ustawa niczego ni reformuje, a jej twórcy mają złe intencje.
  • olena.s 25.07.17, 23:35
    Ja mogę zaświadczyć, że praca sądówjest straszliwie rozciągnięta. Znana mi sprawa eks pracownika z eks pracodawcą (proces o nadgodziny) ciągnęła sie przez chyba 8 czy może 9 lat. Rozprawy ustalane co wiele, wiele miesięcy. Przy lepszej organizacji (co nie znaczy nadzoru Ziobry, wcale tego nie chcę) mozna by ją zakończyć pewnie przez rok, z apelacją góra dwa lata. Zdaję sobie sprawę, że na organizację składają się pieniadze, wyposażenie, personel.
  • turzyca 26.07.17, 01:35
    > Zdaję sobie sprawę, że na organizację składają się pieniadze, wyposażenie, personel.

    No wlasnie.
    Serio, jak czasami sie dowiaduje, czym sie zajmuje polski sedzia, to zastanawiam sie, jak zareagowac, bo to sa zajecia, do ktorych czasem wystarczy wrecz zawodowka, czesto gesto technikum, czasami gole studia prawnicze.
    Do tego dochodzi czasem zwyczajny brak miejsca, akty zajmuja mnostwo miejsca, trzeba miec odpowiednio duze miejsce do pracy, lacznie z - calkiem prozaicznie - po prostu olbrzymim biurkiem.

    Ale w Polsce ogolnie nie szanuje sie pracy specjalistow, z lekarzami jest to samo, na moje oko polowe pracy polskich lekarzy zajmuje to, co w Niemczech zalatwiaja profesjonalne recepcjonistki (z wyksztalceniem kierunkowym medycznym), techniczki czy po prostu odpowiednie oprogramowanie komputerowe. Np. tylko raz w zyciu mialam w Niemczech w reku wypisana odrecznie recepte, normalnie lekarz wszystko drukuje. Zawsze to te dwie minuty wiecej, ktore mozna poswiecic pacjentowi.
    Naukowcow zreszta dotyczy to samo, znam niemieckich profesorow, ktorzy maja szesciu asystentow, w Polsce profesor sam se robi ksero.

    --
    Entropia i chaos dnia codziennego
  • arwena_11 26.07.17, 08:40
    Nie pamiętam kiedy dostałam w Polsce odręcznie pisaną receptę. Od wielu lat tylko drukowaną. Podobnie jak skierowania. I tu też pojawia się problem - bo jak nagle wyłączą prąd - wychodzisz z gabinetu z niczym - bo odręcznie lekarz nie może wypisać.
  • melancho_lia 26.07.17, 10:02
    Ja regularnie dostaje odręczne recepty.
  • pitahaya1 26.07.17, 11:27
    Może. Mój kiedyś ręcznie pisał, bo się system zawiesił.
  • martialis 28.07.17, 12:33
    Serio? Od kiedy?
    PS. Ja jeszcze nie dostałam nigdy drukowanej - znaczy nigdzie nie drukują i nie mogą absolutnie drukować ... uncertain
  • olena.s 26.07.17, 10:17
    Bo u nas ogólnie w różnych zawodach nie nastąpiło takie odcięcie. Nasze pielegniarki miały - i mają chyba dotąd - o wiele niższą pozcję i zarobki od registered nurses, które przejęły wiele zadań od wyżej wykształconych i wyżej płatnych lekarzy. Mam wrażenie, że z prawnikami jest podobnie.
  • biala_adelajda 25.07.17, 23:39
    No cóż... sędziowie są różni i bywa, że są niedouczonymi idiotami. Ale sądy maja to do siebie, że przynajmniej jedna strona wychodzi z nich niezadowolona z rozstrzygnięcia.
  • la_mujer75 26.07.17, 00:24
    Moja teściowa, a pośrednio i my, siłą rzeczy mieliśmy kilka lat zepsutych przez bratową teściowej, której się zamarzyło dostać część udziałów po swojej mamusi, która w 1973 i 1974 dwoma aktami darowizny i testamentem (złożonym u notariusza i potwierdzonym dwoma podpisami świadków) przekazała jedną ze swoich posesji swojej synowej, czyli mojej teściowej. Przekazała, bo tak naprawę to teściowa i teściu spłacili ten dom, a po ponad 30 latach córeczka, czyli bratowa mojej teściowej stwierdziła, że mamusia nie miała prawa dawać domu i placu, bo ona nie pracowała, tylko tatuś, więc jej się należy... Matko, co myśmy przeszli. Ile kasy, ile zachodu, sędziowie zmieniali się, jak w kalejdoskopie i każdy mówił, że trudna sprawa. Jeden sędzia to wręcz powiedział, że on musi cofnąć się do Kodeksu Napoleona i odracza sprawę. Suma sumarum - udało się nam udowodnić, że teściowa mojej teściowej dysponowała własnym majątkiem uzyskanym po śmierci swego ojca w 1933 roku i miała prawo dać swojej synowej to, co do niej należało. I w zasadzie to była zasługa mojej teściowej. Sama prawniczka to przyznała, ale kasę wzięła!
    II sprawa - też kontra bratowa teściowej- tę przegraliśmy i było mnóstwo nieścisłości, zaginięcie ważnych dowodów, teściowa składała apelacje, ale według sądu II instancji nie znaleziono błędów proceduralnych...
    III sprawa - rownież z bratową - w zasadzie kompromis - nakaz sądu dopuszczenia nas do innej posesji - jako współwłaścicieli. Od 2006 roku nie udalo się nam tam dostać. Tak działa prawo. Na szczęście ciotunia raczyła umrzeć rok temu (w chwalebnym wieku 87 lat), a z jej synami mamy nadzieję się dogadać.
    Teściowa od kilku lat pomstuje na sądownictwo, ale na protesty poszła. I to tylko, jak PiS zaczął kombinować przy TK - juz na drugim proteście była (tym z grudnia 2015 roku pod sejmem, co to szybko się skończył, bo niby podłożono bombę). Cały czas mówi, że system prawny trzeba udoskonalać, ale nie może być tak, że rządzący mogą łamać i kombinować z prawem i konstytucją.
  • kfugktru23 26.07.17, 00:39
    Tylko że winny nie jest sąd a pozywająca.
  • la_mujer75 26.07.17, 01:08
    Ale wszystko długo trwało, sprawy np. toczyły się w innym mieście, rano się dzwoniło upewnić, czy sprawa odbędzie się, a potem przyjeżdżaliśmy i okazywało się, że sędzina jest na szkoleniu. A z nami przyjeżdżali świadkowie, starzy ludzie z jeszcze innego miasta. Dokumenty ginęły! Np. testament krążył między sądem, a policją (ciotunia zarzuciła, że moja teściowa sfałszowała testament swojej teściowej ) i w pewnym momencie nikt nie wiedział, co się stało z testamentem. Np. sędzina radziła powołanie biegłego, mówiąc, że to ułatwi jej powzięcie decyzji. Wzięliśmy z listy podanej przez sędzinę. Biegła przyjechała, pół godziny pooglądała, napisała jedną stroniczkę i wyliczyła swoją prace na 6 tysięcy zł!!! Sędzina kazała zapłacić nam 5 tysięcy, a potem w ogóle nie wzięła pod uwagę tej opinii....
    Nie zgadzały się sygnatury akt i milion różnych spraw, o których teraz nawet nie pamiętam. Moja teściowa by wypunktowała smile
  • kfugktru23 26.07.17, 01:16
    Co do biegłej - czy będąc biegłą pracowałabyś za darmo? Co do bałaganu? Taka jest biurokracja. Ale sądy to nie sklepik osiedlowy. Nigdy nie będzie idealny.
  • ichi51e 26.07.17, 09:12
    No ale w sumie niewiadomo czy to sedzia winna czy nie taka nie powinna byc biurokracja. Jakos firmy przesylkowe paczek nie gubia. Wystarczy znakowanie dokumentow

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 26.07.17, 09:13
    Da mi sie skleily sad

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • herca 26.07.17, 09:30
    Ojp, właśnie dlatego ze to nie sklepik osiedlowy, sąd musi być krystalicznie idealny! I tak, taka jest biurokracja i jest ona zjawiskiem negatywnym, z którym należy walczyć. Ale ty pewnie z tych co jak dostaną po mordzie to powiedzą ze takie są młode sebki ze w mordę biją.
  • thank_you 26.07.17, 09:51
    Nie znam ani jednego biegłego, który przeprowadziłby rzetelna ekspertyzę - wszystkie, o których słyszałam zostały podważone a biegli wychodzili z podkulonymi ogonami. Np. księgowa z pipidówy perorowała o prawie handlowym w HK. 😂 I tym podobne kwiatki. Kiedyś biegły położył sprawę prokuratorowi - ten kajał sie przed sędzia. 😂

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • chyba.ze 26.07.17, 04:11
    Czyli
    Pewna mamusia mając dwoje dzieci cały majątek- nieruchomość przekazała synusiowi całkowicie pomijając córkę, a wy lata całe walczyliście o to, by owa córka NIC nie dostała?
    I sądy wam w tym w imię prawa pomogły?
    W tym moralnie wątpliwym procederze?
    No comment...
  • kfugktru23 26.07.17, 07:27
    Gorzej - są oburzeni że ktoś w ogóle śmiał ich pozwać.
  • ichi51e 26.07.17, 09:13
    Nie oni to kupili od mamusi chcialam zauwazyc

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • la_mujer75 26.07.17, 10:02
    Oj, umiejętność czytania się kłania.
    Po pierwsze- teściowa z teściem spłacili mamusię, ale oficjalnie było, że dostali chałupę - cos chodziło o podatek.
    Po drugie ciotunia zaczęła się czepiać po 21 latach po śmierci swojej mamusi- i nie chodziło o to, że nagle jej się przypomniało tylko chciała abyśmy się odczepili i zrezygnowali z kolejnej posesji, która była do podziału po śmierci jej bezdzietnej siostry, a która ta posesja (też w testamencie zostawionym przez mamusię) miała w połowie należeć do moich teściów. BTW- teściowie też musieli swojej mamusi, która była właścicielką i tej posesji zapłacić.
    Wyjaśniając łopatologicznie: babka była bogata, przed wojna umarł jej ojciec - dostała kupę kasy i zainwestowała w ziemię - kupiła trzy posesje, które "rozdała" pomiędzy TRÓJKĘ swoich dzieci. Od najstarszej córki- tej ciotuni, co nam zatruła kilka lat , nic nie chciała, bo to była jej najukochańsza córka, dostała największą i najbardziej wartościową działkę. Druga jej córka - późno wyszła za mąż i wiadomo było, że dzieci nie będzie miała- dostała dożywotnio posesję, która po jej śmierci miała w połowie trafić do najstarszej siostry (lub jej dzieci), a w połowie do brata, czyli mojego teścia. Ale i tak teście coś musieli za to zapłacić.
    Teść, jako najmłodszy syn, "dostał" niezłą posesję, ale musiał ją spłacić (część kasy dana matce, trafiła do obu sióstr), chociaż oficjalnie w papierach było, że dostał poprzez 2 akta darowizny i testament. Widocznie mamusia już znala swoją córeczkę (tę najstarszą), więc starała się zabezpieczyć swojego syna.
  • araceli 26.07.17, 10:21
    la_mujer75 napisała:
    > Po pierwsze- teściowa z teściem spłacili mamusię, ale oficjalnie było, że dosta
    > li chałupę - cos chodziło o podatek.

    Czyli chcieliście orżnąć państwo na podatku ale w ten sposób otworzyli kobiecie legalną drogę do odzyskania kasy. Ale to sąd Was 'pokrzywdził'???

    OJP! To 'poczucie' pokarania przez sądy bywa naprawdę kuriozalne.


    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • ichi51e 26.07.17, 10:23
    Nie oni a tesciowa.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • la_mujer75 26.07.17, 10:54
    Wiesz, to był 1974 rok. Władza nie lubiła tych, co mieli własność.
  • la_mujer75 26.07.17, 10:55
    W 1974 roku nie było mnie na świecie, tym bardziej nie znałam swego męża, który był dopiero na etapie płodu smile
  • la_mujer75 26.07.17, 11:02
    Sąd nas nie skrzywdził. Zajęło nam tylko 6,5 roku udowadnianie, że mamy prawo być jedynymi właścicielami tej posesji. Kupa czasu, kupa nerwów i szkoda, że od razu nie trafiliśmy na ostatniego sędziego, bo facet był bardzo konkretny, krótko trzymał obie strony i widać było, że na każdą sprawę przychodził przygotowany, a nie zdziwiony, że w ogóle musi się zajmować taką sprawą.
    Dwie pozostałe sprawy toczyły się niezależnie.
  • la_mujer75 26.07.17, 10:53
    Jak jesteś właścicielem posesji od 1974 roku, zapłaciłeś za nią , wybudowałeś na niej dom i dbasz o całość, masz 2 akty darowizny, testament, to chyba masz prawo czuć się prawdziwym właścicielem tej posesji ? I nic dziwnego, że jak w 2010 dostajesz informację, że nagle twoja bratowa chce dostać 1/3 wartości twojej posesji, to jesteś w szoku ?
    Tym bardziej, że 18 grudnia 2009 umarł twój mąż (nagle), a twoja bratowa juz 4 stycznia 2010 pędzi do sądu i nagle po 21 latach od śmierci teściowej, 36 latach od kiedy jesteś wlaścicielem posesji, musisz stanąć do walki o cos, co od tylu lat było twoje.
    Oj, ciotunia była niezła. Od strony rodziny swojego męża wyszarpnęła dwie posesje (jej mąż miał dwóch braci i obie te rodziny wyrolowała) miała 2 domy za granicą (w 1972 uciekła z męzem do ówczesnego RFN i dostali status uchodźców), nie mówiąc już o posesjach danych przez matkę . Gdy umarła jej siostra, natychmiast przejęła całą posesję, która miała być tylko w jej w połowie. I od 2006 nie dopuszczała nas do tej posesji, która przez 11 lat straciła nieźle na wartości.
    Tak, strasznie biedna cierpiała!!!! Fakt, że trochę mi jej było żal, bo umierała samotnie, w domu starców...
  • chyba.ze 26.07.17, 18:53
    la_mujer75 napisała:

    > Po pierwsze- teściowa z teściem spłacili mamusię,

    W 1974 roku Twoi teściowie byli bardzo młodymi ludźmi i dali radę spłacić nieruchomość? big_grin

    Spłacić, to powinni szwagierkę.

    ale oficjalnie było, że dosta
    > li chałupę - cos chodziło o podatek.

    Pewnie dostali, tylko sama przyznasz, że lepiej brzmi "kupili dom z działką od matki"

    > cos chodziło o podatek.

    Zaiste. Wszystko "na papierze".

    Coś się Twoja historia kupy nie klei.
  • pitahaya1 26.07.17, 00:33
    Tak. Sąd wieczystoksięgowy. Odrzucono mi pozew, ponieważ nie byłam w stanie dostarczyć numeru KW, który był w trakcie przydzielania (zmieniano numer KW dla danej działki). Na dostarczenie dano mi 7 dni. Odwołanie też odrzucono. Sprawę przegrałam.
    Ten sam sąd. Dokonano wpisu w KW bez mojego wniosku. Wpis usunięto, ale co miałam kłopotów z tego powodu to moje.
  • kfugktru23 26.07.17, 00:37
    Ale poszkodowany czy za takiego się uważa? Bo po wpisach widać że to nie to samo.
  • volta2 26.07.17, 00:57
    jeżeli komuś ciągnie się sprawa wiele lat, to nawet jak jest wygrany, to tak naprawdę - nie jest.

  • kfugktru23 26.07.17, 01:13
    Większość tych spraw to sprawy cywilne jak widzę. Czyli ktoś was pozywa. Jeśli druga strona odwleka postępowanie to co twoim zdaniem ma zrobić sąd? Dać jej klapsa? Jeśli rzeczoznawcy nie chcą pracować za głodowe stawki to co ma zrobić sąd wg ciebie?
  • peonka 26.07.17, 08:49
    No wiesz, kilka tysięcy złotych za dzień pracy jest bardzo dalekie od głodowych stawek. U nas oględziny domu do wyceny trwały może pół godziny, potem biegły musi sporządzić opis, no ok, ile to trwa? Dzień, dwa? I kasuje 5 tysięcy. Zarabiasz tyle w jeden dzień?

    --
    pomagam.pl/walery
  • arwena_11 26.07.17, 08:56
    Zgodnie z obowiązującymi stawkami - biegły może dostać coś pomiędzy 26-36 zł za godzinę.

  • herca 26.07.17, 09:34
    I to tez może (i powinno) podlegać kontroli.

    Swoją droga, ciagle tylko wzdychamy z żalem na to jakim jesteśmy biednym krajem ale stać nas na wiele ekstrawagancji w stylu 6 tys za dzień pracy biegłego. Jakby tak się dało po prostu płacić za to co się otrzymuje, zamiast co kto sobie zawoła...
  • arwena_11 26.07.17, 09:40
    Wiesz jak rzeźbią. Za 5 stron opinii ( z czego pół strony to przepisanie postanowienia, trzy strony tabelek przepisanych z pozwu i parę zdani - należy się "bo tak", zero uzasadnienia, zero skonfrontowania z zapisami w umowie itd ) biegła wzięła 2500. Ze stawek wynika, że poświęciła ok 80 godzin pracy. Chyba na kurs excella poszła, żeby nauczyć sie robić tabelki.
    Jeszcze jej nie przesłuchaliśmy, ale w odpowiedzi na nasz sprzeciw do tej opinii, nie odpowiedziała na ŻADNE pytanie i nie ustosunkowała się do żadnego zarzutu. Już mam jej papiery i wiem, że nawet nie ma wykształcenia w tym kierunku. Teraz czekamy na rozprawę, żeby ją przesłuchać.
  • morekac 26.07.17, 13:17
    Zauważ, że to nie sędzia dostaje te pieniądze, tylko właśnie biegły.
    I może przy tej całej sprawie najpilniej należałoby się zająć reformami administracyjno- menedżerskimi. Tak, wiem, że zdanie "usprawniliśmy obieg dokumentów" jest znacznie mniej efektowne niż "dobraliśmy się mafii sędziowskiej do dupy". Ale bez tego pierwszego, to to drugie też nie pomoże.
    BTW: kiedyś dostałam wezwanie na świadkowanie: problem polegał na tym, że wezwanie odebrałam po terminie rozprawy (i właściwie nie miałam szansy odebrać wcześniej).

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • arwena_11 26.07.17, 08:55
    Jeśli sąd powołuje 6 biegłych, z których ŻADEN nie potrafi swojej opinii obronić i każda opinia zostaje uwalona i w efekcie odrzucona- to chyba o czymś to świadczy. Co ciekawe, wyrok apelacyjny każący sprawę rozpoznać od nowa, odrzucił opinię biegłego na której oparł sie sąd - jako w całości błędną. Następnie sędzia prowadząca sprawę od początku w wyroku oparła się właśnie na tek odrzuconej przez apelację decyzji. Bo w jej sprawie kolejne opinie zostały uwalane i miała pecha, że sprawy były nagrywane i nie dało się już pominąć w protokole jakie głupoty biegli wygadywali w trakcie przesłuchania ( jeden nawet powiedział, żeby dać mu już spokój - bo strona pytaniami go stresuje. Sędzia bardzo go przepraszała za tę niedogodność big_grin ).
    Pomijam drobny fakt, że swoje racje ma obowiązek udowodnić strona składająca pozew. Tylko zniszczyła dokumenty zaraz na początku sprawy ( bo przyznali się do tego w prokuraturze ). Sprawa bez dokumentów toczyła się kolejne 14 lat, aby w drugiej apelacji sędzia prawie płacząc i przepraszając prezesa, że no inaczej sie już nie da, bo te zniszczone dokumenty i ona musi wydać taki wyrok. Widać było, że była mocno nieszczęśliwa z tego tytułu.
  • leann32 26.07.17, 01:06
    Zwazajac na fakt, ze wniesienie sprawy kosztuje, ludzie ktorzy ida do sadu to dwie strony przekonane na tyle o swojej racji by te koszty poniesc.
    Zawsze jedna z tych stron bedzie sie czuc niesprawiedliwie potraktowana.
  • peonka 26.07.17, 08:53
    Wiesz, jest różnica czy sąd po prostu przyzna rację jednej stronie, a druga czuje się poszkodowana, czy np ewidentnie jedna stronę faworyzuje, np dopuszcza tylko jej dowody, czasem tylko ja zawiadamia o zmianie terminu rozpraw, oddala wszelkie pytania i skargi drugiej strony, itp. I to wszystko na zasadzie "jak się wam nie podoba, to się odwołajcie". Boniestety odwołania i apelacje to koszty, nerwy i czas.

    --
    pomagam.pl/walery
  • aankaa 26.07.17, 01:24
    ani ja, ani nikt z rodziny czy znajomych

    pani premier chyba ma traumę po staranowaniu seicento wink

    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • issa-a 26.07.17, 02:23
    też mnie to zastanowiło.
    ja tylko raz miałam sprawe w sądzie - o stwierdzenie nabycia spadku. Fakt, czekalam długo ale czy czy mieści się to w kategoriach "skrzywdzona"?
    Zresztą, sprawa juz dawno nieaktualna bo od kilku lat mozna to wszystko u notariusza załatwić.
    Poza tym nikt z moich bliskich nie miał nic wspólnego z sądem.
  • lodomeria 26.07.17, 03:42
    Becia to akurat najlepiej wie, jak sąd krzywdzi. Chłopaka, który kierował seicento.
  • mamma_2012 26.07.17, 04:39
    Paskudna, przemyślana manipulacja słowami.
    Po pierwsze, z sądu zazwyczaj jedna ze stron wychodzi z poczuciem krzywdy (choćby alimenciarz czy wielokrotny morderca)
    Po drugie, często to prawo jest złe, a dostaje się sędziemu
    Po trzecie długość postępowania często jest "zasługą" jednej ze stron i systemu (za dużo spraw, dodatkowo nie opłaca się inwestować energii w sprawy wyglądające na ciągnące się latami, bo i tak popsują statystyki)
    Błędom sędziów zapobiega instancyjność.
    Reforma tak, ale z głową (np. niższe opłaty, więcej etatów, sądy/kolegia zajmujące się bzdurami, żeby nie obciążać sądów)
  • asia_i_p 26.07.17, 18:03
    "Nie opłaca się inwestować energii w sprawy wyglądające na ciągnące się latami, bo i tak popsują statystyki" - jeżeli jakikolwiek sędzia tak myśli - czyli widzi sprawę, czas i statystyki, a nie widzi ludzi, których losy ma w rękach - to jest z nim coś mocno nie tak.

    I zgadzam się, potrzebna jest reforma z głową. Ale też chyba trochę reforma w głowach, takie ustawienie priorytetów, żeby ochrona niewinnych była na pierwszym miejscu.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • morekac 26.07.17, 19:18
    > takie ustawienie priorytetów, żeby ochrona niewinnych była na pierwszym miejscu.

    Podejrzewam, że znacząca część rozpraw dotyczy prawa cywilnego, rodzinnego itp., gdzie nie ma mowy o winnym czy niewinnym. To są właśnie sprawy, w których połowa uczestników wychodzi z sądu niezadowolona z wyroku.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • suchawloszkana3 26.07.17, 06:56
    Nie.
  • butch_cassidy 26.07.17, 07:04
    3 osoby
  • butch_cassidy 26.07.17, 07:06
    A "wygrała, bo miała rację" jest cudnie naiwne... Częściej wygrywa ten, kto ma lepszego adwokata.
  • arwena_11 26.07.17, 09:00
    Lub jest zdeterminowany i ma wiedzę, która pozwala wchodzić w polemikę z biegłymi. Wiele krzywd robią biegli, nie znający się na tym co mają robić, nie mający obowiązującej wiedzy ( mają po 80 lat i zatrzymali się z wiedzą w minionym systemie - najlepszy tekst - należy się, bo pan prezes tak powiedział )
  • nathasha 26.07.17, 10:05
    Oczywiscie chodzi o prezesa spoldzielni big_grin
  • arwena_11 26.07.17, 10:08
    Tak o prezesa spółdzielni.
  • mamma_2012 26.07.17, 11:45
    I nie rozumiesz dlaczego tak jest?
  • issa-a 26.07.17, 13:10
    >Częściej wygrywa ten, kto ma lepszego adwokata.

    no ale właśnie po to oni są. I za to dobrzy adwokaci biora niebotyczną kase.
    Podobnie jak lekarze. To dlatego do doskonałych fachowców ustawiają się kolejki. Widzisz w tym jakąs niesprawiedliwośc?
  • basiastel 26.07.17, 13:17
    Nie miałam adwokata, pewnie dlatego traktowano mnie jak głupa, któremu można wszystko wcisnąć - do czasu.
  • issa-a 26.07.17, 13:41
    > Nie miałam adwokata, pewnie dlatego traktowano mnie jak głupa, któremu można wszystko wcisnąć - do czasu.


    gratuluje.
    Tylko to jakby nie na temat.
    Nie mozna miec żalu do adwokata, że dobrze wykonuje swoja pracę i jest "dobry", "lepszy".
  • basiastel 26.07.17, 13:47
    Sądzę, że to jednak na temat, skoro któraś napisała, że o wygranej decyduje dobry adwokat. Ja bez adwokata wygrałam w postępowaniu pełnym nadużyć ze strony prokuratorów, sędziów i Przewodniczącego SKO. Choć szczerze mówiąc sami sobie swoją arogancją zaszkodzili, bo nadużycia były zbyt ewidentne i udowodnione.
  • butch_cassidy 26.07.17, 16:08
    Tak, moim zdaniem w sądzie powinna zwyciężać sprawiedliwość, a nie wieksza zręczność w zaglerce paragrafami. To utopia, fakt, ale nie ma we mnie wewnętrznej zgody na to by uznać że prawo i sprawiedliwość są w praktyce przedmiotem handlu, jak każda inna pospolita usługa i że to jest ok.
  • biala_adelajda 26.07.17, 16:56
    Tylko że sędzia staje naprzeciw dwóch (lub więcej) stron przekonanych o swojej racji. Często problemem nie jest zaglerka paragrafami, a ustalenie stanu faktycznego. Proces cywilny jest kontradyktoryjny, tzn. że strona sama, albo przy pomocy zawodowego prawnika musi udowodnić swoje racje. Gdyby sąd z urzędu powoływał dowody, procesy trwalyby jeszcze dłużej.
  • arwena_11 27.07.17, 08:34
    Tak sędzia ma oceniać dowody. Strona pozywająca ma udowodnić swoją rację.
    To jak nazwiesz sędziego, który wie, że dokumenty zostały zniszczone ( do czego strona powodowa przyznała się w prokuraturze ), strona powodowa nie udowadnia swoich roszczeń ( bo one nie istniały ), a sędzia wydaje wyrok na korzyść powodów? Apelacja każe ponownie sprawę rozpatrzyć i kolejna sędzia wydaje taki sam wyrok. Apelacja go całkowicie odrzuca jednym z powodów jest właśnie brak dokumentów.
    Tylko o tym braku dokumentów sąd wiedział od ok 2001/2002 roku. Sprawa zakończyła się w 2015.

    I to nie był błąd sędziego?
  • livia.kalina 26.07.17, 17:36
    >A "wygrała, bo miała rację" jest cudnie naiwne...
    To do mnie i historii mojej przyjaciółki, która opisałam?

    Moja przyjaciółka miała rację. Adwokata nie miała w ogóle. Tak jak pisałam to był Sąd Pracy. Wygrała bo miała rację. Powołała tylko świadków, którzy zaświadczyli, że było tak jak mówiła.
  • basiastel 27.07.17, 05:26
    Jedna sprawa, którą znasz, to mało, by mieć zdanie o naszym WS. Przytoczyłam fakty i jeśli nadal nie czujesz się pokrzywdzona - tak, także Ty, to znaczy, że jesteś aspołeczna. Nie doświadczyłaś krzywdy, to wszystko jest cacy. Tymczasem te naruszające prawo przepisy dotyczą także Ciebie.
  • kawka74 26.07.17, 07:25
    Nie. Co prawda dokumenty złożone w sądzie z ponad miesięcznym wyprzedzeniem nie dotarły na czas do sędziego, ale w trakcie rozprawy miałam swój egzemplarz.
    W otoczeniu też sprawa wygrana, ale druga strona postępowania zapewne ma inne zdanie.
    Jeśli jednak ktoś się spodziewa, że problem z zepsutymi maszynami rozwiąże wymiana pracowników fabryki, to może się rozczarować.

    --
    'Donosi się, iż karczmarz Haitke (ulica Freta) przechowuje głowę ściętego przed kilku laty na szafocie przestępcy Grzymały. [..] pokazuje głowę Grzymały licznym odwiedzającym [...]' (1823)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.