Dodaj do ulubionych

Opieka nad wnukami za pieniądze

29.07.17, 11:04
Aby nie wywoływać niepotrzebnej wojny słownej zacznę od tego, że obowiązkiem żadnej babci czy dziadka nie jest niańczenie wnuków, bo oni swoje dzieci już odchowali i mają prawo do spokojnej emerytury i wcale nie muszą być codziennie na zawołanie, gdy na to nie mają zwyczajnej ochoty, ale ...
Zastanawia mnie jak podchodzicie do kwestii, gdy babcia mówi, że ma będzie opiekowała się wnukami, ale za odpowiednią podaną kwotę. Za darmo nie ma mowy. I co miesiąc wręcz żąda "wypłaty" określonej kwoty.
Czy takie narzucanie reguł jest ok, w końcu to wnuki, a nie obce dzieciaki?
Edytor zaawansowany
  • woman_in_love 29.07.17, 11:08
    Może babcia ledwo co przędzie i ma do wyboru własne wnuki + głodowanie lub wnuki sąsiadki za pieniądze.
    A że jest asertywna, to wyraża swoje potrzeby.
  • gat45 29.07.17, 11:11
    A jak babciny taryfikator się ma do stawek rynkowych ?
    I co to znaczy, że "żąda wypłaty"? Skoro zapowiedziała swoje warunki i wy się zgodziliście, to powinniście płacić zanim się upomni.

  • agnieszka77_11 29.07.17, 12:11
    To akurat nie mój przykład, ale znajomej. Generalnie dziwi mnie takie podejście, że jak dacie mi kasę to będę dobrą babcią, a jak nie to nie będę wam pomagać. Będę dobrą babcią, ale za pieniądze.
  • tt-tka 29.07.17, 12:13
    Bede dobra babcia zawsze - ale za pieniadze w duzo wiekszym wymiarze czasu. Po prostu.
  • ichi51e 31.07.17, 15:15
    10/10

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • milva24 29.07.17, 12:33
    Ale codzienna opieka nad wnukiem po 9-10 godzin przez kilka lat daleko wykracza poza pomoc.
  • asia_i_p 29.07.17, 12:53
    Ale przecież ustaliliśmy na początku - to był twój warunek brzegowy dyskusji - że babcia nie ma obowiązku się dzieckiem zajmować. Więc to nie jest tak, że jeśli się nim nie zajmuje regularnie to nie jest dobrą babcią.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • kornelia_sowa 29.07.17, 13:13
    Nie, nie.
    Ona wcale nie będzie dobrą babcią za kasę. Wcale nie musi tej kasy dostawac.
    Będzie dobrą babcią wpadając raz w miesiącu na 3 h i siedząc przy kawce?? Oczywiście, bo jak sama zauważyłaś nie ma obowiązku niańczyć wnuków 5 dni w tygodniu po 9 h,.

    I będzie super.

    Wiesz co, ja bym wolała żeby moja teściowa tak do sprawy podeszła. Bo byłabym spokojna, ze córka jest z dobrą osobą-tzn wolałabym zapłacić jej niż obcej babie.
    No, ale moja tesciowa nie wyszła z taką inicjatywą i jest bdb babcią bo raz w tygodniu pilnuje mi za darmo córki przez ok. 3 h i jestem jej za to baaaaardzo wdzięczna. Jak zauważyłaś to nie jej obowiązek a ja się ciesze jak głupia, ze mogę spokojnie coś zrobić bo z dwulatką to różnie, a mąż pracuje całymi dniamismile

    Po doświadczeniach z niańkami znajomych, jest tak że ja na razie jestem w domu z córeeczką- baaaaardzo żywiołową i wiem, ze nigdy się cieżej w życiu nie napracowałam. Powrót do pracy na cały etat jawi mi się jako wakacje więc wiem, ze dla osoby dwa razy starszej niż ja, to może być zasuw na granicy możliwośći
  • ginger.ale 29.07.17, 14:45
    Może babci nie stać na darmową opiekę.
    Znany mi przykład - babcia zasiłek przedemerytalny 600zł, dorabia bawiąc dzieci sąsiadki za 1600zł. Rodzi się wnuk, za obopólną zgodą będzie bawić wnuka, ale rodzice rekompensują utracone źródło dochodów plus bilet miesięczny. Babci nie stać na charytatywną działalność, bo jej zasiłek wystarcza tylko na czynsz i oplaty. Wnuka kocha, bawi, gotuje, prasuje, a pensję dostaje, bo taka jest sytuacja.

    Dla mnie tylko opcja, że płacę. Łatwiej coś uzgodnić na zasadach partnerskich, gdy jest taki układ, niż "znosić zasady teściowej", bo za darmo siedzi.

    --
    come to the dark side, we have cookies!
  • lady-z-gaga 29.07.17, 15:28
    >Generalnie dziwi mnie takie podejście, że jak dacie mi kasę to będę dobrą babcią, a jak nie to nie będę wam pomagać. Będę dobrą babcią, ale za pieniądze.

    ale tu chodzi o pomoc, czy o regularny etat niańki? bo praca codzienna w pełnym wymiarze godzin to nie jest pomoc, ale harówa i jeśli przy tym rodzicow dziecka stać na płacenie, a babci się nie przelewa, to pensja dla niej powinna byc czymś oczywistym
  • pamel-a1000 03.08.17, 17:20
    bycie dobra babcia to pojecie wzgledne, znam duzo przykladow, kiedy babcia sie narzuca mlodym rodzicom, ktorzy wcale tego nie chca i marza o spokojnym czasie z niemowlakiem bez wiecznych telefonow i odwiedzin babci
  • juuuu7 29.07.17, 11:11
    Kwestia postawienia sprawy jasno - jesli babcia od poczatku otwarcie mowi, ze chce za opieke dostawac 2k pln - to jesli chcemy korzystac z opieki, to placimy i juz.
    Opisana przez Ciebie sytuacja co najmniej dziwna - babcia zajmuje sie wnukami, od poczatku mowi, ze chce za to pobierac wynagrodzenie i go nie dostaje?
    Zeby nie bylo - moi rodzice i tesciowie zajmowali sie moim dzieckiem za darmo. Ale oni maja inne dochody, sami chcieli to w ten sposob rozwiazac - gdyby oczekiwali zaplaty - nie ma sprawy, placilabym wiedzac, ze zapewniaja dziecku najlepsza z mozliwych opieke.
    Moja kolezanka placi swojej mamie za opieke nad dzieckiem. To jest jedyny dochod mamy, wiec wydaje sie to zrozumiale, ze musi dostawac pieniadze zeby sie utrzymac.
  • little_fish 29.07.17, 11:17
    Dokładnie. Gdybym miała taki uklad z rodzicami jak mam i wiedziała że zapewnią najlepszą z możliwych opiekę płaciłabym. Gdybym miała wątpliwości co do jakości opieki wolałabym zatrudnić kogoś obcego, latwiej byłoby ustalić i weryfikować zasady
  • agnieszka77_11 29.07.17, 12:14
    To przykład znajomej. Znajoma wraca do pracy i szuka opieki. Babcia nie pracuje, jej dochodem jest niewielka emerytura.
  • black-cat 29.07.17, 14:04
    W takim układzie znajoma sama powinna babci zaproponować wynagrodzenie.
  • aankaa 29.07.17, 14:05
    tym bardziej powinni babci płacić

    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • ginger.ale 29.07.17, 14:50
    agnieszka77_11 napisała:

    > To przykład znajomej. Znajoma wraca do pracy i szuka opieki. Babcia nie pracuje
    > , jej dochodem jest niewielka emerytura.

    To co jest dziwnego w tym, że powinna otrzymywać wynagrodzenie za swoją, wcale nie lekką, pracę?



    --
    come to the dark side, we have cookies!
  • tt-tka 29.07.17, 11:13
    To zalezy imo od tego, jak czesto, regularnie i na jak dlugo matka dziecka angazuje babcie do opieki.
    Poza tym - placenie daje przywilej stawiania zadan smile, mozesz zabronic podawania dziecku okreslonych potraw, spedzania czasu w okreslony sposob, egzekwowac np cwiczenia - i wytracac z wyplaty, jesli TWOJE reguly nie sa przestrzegane. Czyli traktowac babcie - w tych sytuacjach, gdy ona jest "w pracy" - tak, jak traktowalabys inna platna opiekunke. Narzucac wlasne reguly.
    NB - czesto jest to wstep do wojny domowej.
    Osobiscie uwazam, ze mozna mamie/tesciowej zaproponowac rekompensate finansowa, jesli opieka jest stala, czyli angazujesz ja kilka razy w tygodniu. Gdy ona tego (placenia) wymaga, mozesz przyjac jej propozycje lub odrzucic i kombinowac inna opieka dla dziecka.
    W kazdym przypadku babciowanie, czyli zajecie sie dzieckiem nieodplatnie, babcia moze zredukowac do kilku razy w miesiacu/kwartale/roku, na zasadzie "dzis idziesz z babcia na lody i to jest prezent ode mnie". O wiecej mozna pomarzyc, ale oczekiwac, a tym bardziej wymagac - no jednak nie.
  • mayaalex 29.07.17, 11:17
    zgadzam sie w 100%.
  • asia_i_p 29.07.17, 11:17
    Rozważam jako normalną ofertę, z plusami, polegającymi na tym, że to osoba znana, kochająca i kochana, i minusami, polegającymi na tym, że w razie konfliktu trudniej się rozstać. Zakładam, że poza tą płatną opieką są normalne rodzinne stosunki - czyli babcia czasem dziecka popilnuje, kiedy rodzice jadą do kina, są wzajemne wizyty, itd., a opłata dotyczy regularnego pilnowania, kiedy rodzice są w pracy, tak?

    Przez rok nianią była moja siostra i układ się sprawdzał.

    Opieka pełnoetatowa nad dzieckiem to jest konkretna i niemała wartość. Niektórzy rodzice robią z niej prezent swoim dzieciom, tak jak niektórzy dają im mieszkanie lub samochód, ale niektórzy uznają, że nie stać ich na tak drogie prezenty. To jest w porządku, dopóki każdego drobiazgu się nie rozlicza.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • saszanasza 29.07.17, 11:26
    Moim zdaniem jest ok. Gdyby rodzice chcieli zatrudnić nianię, również musieliby jej płacić. Ja osobiście uważam, że lepiej zapłacić własnej matce, niż obcej osobie. Nie ma co się oszukiwać, ale poziom życia babci przekłada się również na poziom funkcjonowania dzieci i wnuków.

    --
    "Wycinka drzew jest po to, by po reformie Zalewskiej nauka nie poszła w las" TVN24
  • vi_san 29.07.17, 11:41
    Wszystko zależy. Jeśli opieka miałaby być dorywcza, na zasadzie jakichś dni czy godzin - to przegięcie. Natomiast jeśli regularna - to nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. Babcia MA PRAWO mieć czas dla siebie. Skoro ma z tego czasu zrezygnować - to w imię czego? Tego że córeczce albo synowej będzie wygodniej? Z tym, że jeśli już przechodzimy do relacji finansowej - to ja jako matka dziecka miałabym oczekiwania takie, jak od płatnej opiekunki - czyli ma zakichany obowiązek wypełniać moje zalecenia żywieniowe, wychowawcze itd [i guzik mnie obchodzi, że ona ma inaczej - nie płacę jej za jej poglądy, a za realizację MOICH], nie ma telefonu "A ja się dziś marnie czuję to nie przyjdę" itd.
    Jeśli umowa była, że babcia opiekuje się wnukami za określoną kwotę - to jak najsłuszniej oczekuje wypłaty powyższej sumy. I matka, która nie wypłaca "na porę" jest po prostu paskudną kanciarą - ciekawe czy zatrudniając niespokrewnioną osobę tez by nie wypłacała, bo...?

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • verdana 29.07.17, 11:47
    Mam mieszane uczucia. To znaczy zgadzam się, ze jesli opieka jest codzienna, babcia mogła by w tym czasie dorobić, to pieniądze jej się należą. Z drugiej strony płacenie za opiekę to pułapka, bo gdy coś nam przestaje sie podobać, to "zwolnienie" własnej matki pozbawią ją dochodów. Bardzo też trudno rozstrzygnąć co robic, gdy babcia jest chora i nie przychodzi i czy godzinna opieka, bo musimy koniecznie wyjść do lekarza, jest płatna czy nie? A gdy babcia musi wyjść wcześniej, to obcinać zarobki?
    No i jak wynika z powyższego postu, babcia spada na pozycję płatnej służącej, a nie babci dziecka. To jest nie do zrealizowania, a jesli jest - to z krzywdą i dla babci i dla dziecka.
  • asia_i_p 29.07.17, 12:00
    Starczy rozsądnie, mówię z własnego doświadczenia. Przez rok siostra u mnie pracowała jako niania - oczywiście, że płaciłam za okres świąt i wolnego i byłam gotowa płacić za okres choroby, oczywiście, że nie płaciłam, kiedy spontanicznie zajmowała się dzieckiem podczas spotkań rodzinnych, oczywiście, że nie obcinałam za wcześniejsze wyjścia. To, czy mi się będzie podobać, wiedziałam już przed, przyjrzałam się, jak siostra zajmuje się dziećmi przy okazji spotkań rodzinnych i założyłam, że tak będzie, nie urabiam siostry na swojego klona, dziecku trochę różnorodności wychowawczej nie zawadzi.
    Absolutnie siostra nie była moją płatną służącą, przez cały czas była ciocią dziecka i moją siostrą, której za serce włożone w opiekę należy się wdzięczność, a czas tej opiece poświęcony jest rekompensowany finansowo, bo czas już to do siebie ma, że jak robisz jedno, to nie możesz robić drugiego.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • verdana 29.07.17, 12:06
    Siostra to jest zupełnie inna sytuacja. Wiadomo, ze jak skończy pracę u Ciebie, to będzie miała za co żyć, znajdzie inną pracę, nie jest też zazwyczaj tak związana z siostrzeńcami, jak babcia z wnukami. Nie będzie też prawdopodobnie, starzejąc sie, od Ciebie zależna. Przy osobie w podobnym wieku, czy młodszej sytuacja jest zupełnie inna - płacenie siostrze to jednak zupełnie co innego niż płacenie matce.
  • agnieszka77_11 29.07.17, 12:22
    Płacenie siostrze to zdecydowanie co innego niż płacenie matce. Ciotka to ciotka, dzieci są bliższe zdecydowanie babci niż ciotce.
  • tt-tka 29.07.17, 12:27
    Ale to, ze dzieci sa blizsze, nie naklada na babcie obowiazku zajmowania sie nimi w wymiarze, powiedzmy, 20 lub wiecej godzin tygodniowo. Babcia moze zajac sie ochoczo wnukami przez jedno lub dwa popoludnia w tygodniu czy posiedziec z milusinskim, gdy rodzice chca wyjsc wieczorem. Od czasu do czasu, na miare checi, sil i wlasnych potrzeb.
    Jesli matka dziecka potrzebuje dla tegoz dziecka opieki czesciej - sorry, musi te opieke zapewnic, sama, kosztem np wlasnej pracy/odpoczynku albo odplatnie. Jej wybor, czy placic bedzie babci, czy komu innemu.
  • agnieszka77_11 29.07.17, 12:54
    Dla mnie sytuacja trochę dziwna, no ale ... Podobno w życiu nie ma nic za darmo i za to, żeby dzieci miały babcię w większym wymiarze godzin niż babcia ma chęci trzeba płacić.
    Sytuacja, gdy babcia nie ma ochoty na codzienne zajmowanie się dziećmi jest jak najbardziej zrozumiała (wszak ma inne rzeczy na głowie lub potrzebę świętego spokoju). Gdy zaś przy opiece nad dzieckiem stawia określone warunki i stawki to trochę przegięcie. Trochę zaburza to moją wizję właściwie funkcjonującej rodziny, gdzie ludzie sobie pomagają z własnej nieprzymuszonej woli.
    Chyba dziwnie bym się czuła, gdybym ja swoim dzieciom powiedziała w przyszłości, że babcia za opiekę nad nimi brała kasę. To niczym uczenie ich "kochajmy się jak bracia, lecz liczmy jak żydzi". Może i one kiedyś mnie by policzyły za przysłowiową szklankę wody.
    Oczywiście babcia to nie tania siła robocza, która ma pracować za miskę ryżu. Ona pomaga nam, my jej (np płacąc rachunki, robiąc zakupy), ale nie licząc sobie po cenach "rynkowych". Wszystko na zasadzie "mamo pomogłaś nam, więc my też chcemy tobie pomóc", ale wtedy to ma trochę inny wydźwięk. Bez stawiania zasad, rzucania stawkami. Na szczęście to nie moja sytuacja.
  • gat45 29.07.17, 12:59
    No ale powiedz konkretnie, czego ta Twoja znajoma oczekuje : obecności babci przy dzieciach w ściśle określonych godzinach i w ściśle określone dni ? Czy bardziej dorywczo ? Bo zupełnie czym innym jest "uwiązanie" babci jak etatowego pracownika (wykracza według mnie poza ramy rodzinnej pomocy, o której piszesz), a czym innym pewien luz w tej opiece.
  • agnieszka77_11 29.07.17, 13:04
    W określonych godzinach od poniedziałku do piątku, bo wraca do pracy. Babcia powiedziała, że opiekunka bierze x, ona chce x-% i to są jej warunki. Ja bym po takiej rozmowie wzięła jednak obcą osobę.
  • gat45 29.07.17, 14:16
    Więc jednak minus jakiś tam % w stosunku do opłat za obcą opiekunkę...
    Mnie się tam ta babcia bardzo podoba. Lubię jasne zasady. Też wolałabym swoje rachunki płacić sama, z własnej pracy, a nie liczyć na "wdzięczność" dzieci. I tak powinny być zadowolone, że mają za opiekunkę osobę bliską i taniej. OK, to nie jest standardowa babunia-cukierek, ale słodycze ponoć szkodzą.
  • nenia1 31.07.17, 15:51
    Czyli normalny, codzienny etat. Według mnie babcia stawia sprawę sensownie i do tego asertywnie. Codzienna opieka nad dzieckiem, w określonych godzinach spełnia znamiona normalnej pracy a nie rodzinnej pomocy.
  • vi_san 29.07.17, 12:07
    Verdano - wszystko można "dogadać". Ale jeśli jest umowa "opiekuję się twoimi dziećmi za taką a taką kwotę" - to stawianie w konieczności domagania się wypłaty - jest chamstwem skrajnym.
    Myślę, że w normalnej rodzinie, przy normalnej i babci i mamie - obie strony mogą sobie pójść na rękę. Odpłatność za CODZIENNĄ i regularną, kilkugodzinną opiekę nad wnukami - moim zdaniem - babci się po prostu należy. I to niezależnie czy w tym czasie by sobie dorabiała, czy też mogłaby odpocząć. Jak się panie umówią co do szczegółów typu "Dziś muszę wyjść wcześniej/wrócę później" - to już jest tzw kosmetyka.
    Finansowanie zaś opieki babcinej - w żaden sposób nie krzywdzi ani babci ani dziecka i w żaden sposób nie narusza ich relacji. O ile obie strony traktują się poważnie i podchodzą do kwestii solidnie. A co do oczekiwań - no, niestety, tak już jest, że pozycja "płacę" rodzi pozycję "wymagam". I nie, nie sprowadza to babci do roli płatnej służby, a wyłącznie mobilizuje do przestrzegania matczynych zaleceń.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • verdana 29.07.17, 12:22
    I dlatego to niezdrowa sytuacja. Bo "płace i wymagam w kontekście opieki nad własnym wnukiem i w dodatku w kontekscie wydawanie jednoznacznych poleceń własnej matce i egzekwowania ich jest co najmniej niezdrową sytuacją. Babcia jest babicą, a nie wykonawcą matczynych poleceń.
  • little_fish 29.07.17, 13:31
    Moja mama i mój tato opiekowali się moimi dzieciakami w sumie przez 4 lata i robili to fantastycznie. Z ogromną miłością i bezplatnie, bo ich sytuacja materialna na to pozwalała. Gdyby musieli pracować, a opieka nad wnukami wymagałaby rezygnacji z tej pracy, zapłaciłabym bez oporów. Ale głównie dlatego, że byli opiekunami fantastycznym. Gdybym miała wątpliwości albo przypuszczała że wystąpią jakieś kwestie sporne wolałabym obcą osobę
  • milva24 29.07.17, 11:47
    Rozumiem, ze piszemy i sytuacji gdy babcia cały czas zajmuje się wnukiem gdy rodzice są w pracy? Jeśli musi żądać to jest nie ok. Jeśli taka była umowa to dzieci powinny kasę wypłacać bez szemrania Tak, żeby babcia nie musiała się dopominać. Jeśli zaś babcia raz w miesiącu wpada na kawę i przy okazji zostanie z wnukiem na godzinę gdy rodzice wyskoczą do sklepu i za to żąda zapłaty to już jest dla mnie dziwne.
  • dziennik-niecodziennik 29.07.17, 12:43
    Ja bym chyba wolala nianie. Wtedy przynajmniej czlowiek placi i moze wymagac. A z babciami to soe placi, wymaga, a babcie i tak robia po swojemu...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • anorektycznazdzira 29.07.17, 12:48
    Babcia zamiast zajmować się wnukami mogłaby iść do dorywczej pracy i dorobić. Rezygnuje z tego, więc czemu nie może chcieć kasy za opiekę?
    Jeśli mówi o tym otwarcie, to jest to uczciwe. Zakładam przy tym, że cena nie jest z kosmosu, tylko lekko "promocyjna" a rodzice nie są razem z dzieckiem na skraju nędzy i normalnie zarabiają.
    Natomiast fochanie się na babcię w takim wypadku jest nie na miejscu.



    --
    zasady są po to, by je zobojętniać
  • 3-mamuska 29.07.17, 12:53
    Jeśli to jest stała opieka w danych godzinach 3-5 razy w tygodniu to tak ma prawo do wypłaty.
    Jelsinto jest opieka bo raz na rok matka/ojciec musi zrobic badani, albo chcą wyjsc razem to powinna byc opieka zwykła jak babcia wnuka, lub co niedzielny spacer.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 3-mamuska 29.07.17, 13:03
    Choć w sumie gdy babcia kiedys bedzie wymagać codziennej opieki to co ma płacić dzieciom? Za opieke?

    Moja mama tak pracowała u mojej siostry, przez 10 lat, (trzeba prowadzić dzieci do 12 R.z do szkoły i odbierać, co 6 tygodni maja 1-2 tygodnie wolnego, a dziecko musi miec opiekę)

    I teraz jest problem bo babcia uznej tylko jednego wnuka.
    Poza tym gdy wróciła do polski to jest wiecznie smutna bo juz jest niepotrzebna.
    Co roku młody jeździ do babci i znosi jej szantaż emocjonalny , bo ja tak za toba tesknie a ty i tu sie zaczyna długa lista.
    Wiec jeśli to ma byc 1-2 ok ale nie dłuzej.
    I o bardzo określonych zasadach.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • tt-tka 29.07.17, 13:22
    3-mamuska napisała:

    > Choć w sumie gdy babcia kiedys bedzie wymagać codziennej opieki to co ma płacić
    > dzieciom? Za opieke?
    >

    Sorry - jesli babcia bedzie kiedys potrzebowala opieki, to ma ja dostac od wlasnych dzieci, a nie od wnukow. Za to, ze kiedys ona nimi (dziecmi) sie opiekowala.
  • milva24 29.07.17, 13:35
    Dokładnie. Opieka nad wnukami przez całe dnie nie jest obowiązkiem babci. Ona już swoje dzieci wychowała.
  • 3-mamuska 29.07.17, 13:56
    tt-tka napisała:

    > 3-mamuska napisała:
    >
    > > Choć w sumie gdy babcia kiedys bedzie wymagać codziennej opieki to co ma
    > płacić
    > > dzieciom? Za opieke?
    > >
    >
    > Sorry - jesli babcia bedzie kiedys potrzebowala opieki, to ma ja dostac od wlas
    > nych dzieci, a nie od wnukow. Za to, ze kiedys ona nimi (dziecmi) sie opiekowa
    > la.

    A gdzie ja napisałam od wnuków? Pomaga rodzicom opiekować sie ich dziećmi i dzieci maja sie zaopiekować na starość.
    One (te dzieci) sie na świat nie prosiły, wiec jeśli sie babcia zdecydowała na swoje dzieci to jej obowiązkiem było sie nimi opiekować. A nie zaopiekuje sie toba w zanim za cos...
    Czy ty tylko dlatego opiekujesz swoimi dziećmi i czekasz na rewanż?


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • tt-tka 29.07.17, 14:00
    Teraz to w ogole przestaje rozumiec, o co ci chodzi - dzieci sie na swiat nie prosily, wiec moim obowiazkiem jest dac im opieke i nie oczekiwac niczego w zamian, a dopiero, gdy pelnoetatowo zajme sie wnukami, zdobede prawo do tego, by moje dzieci mna sie zaopiekowaly w razie potrzeby ?
    Wiesz, istnieje jeszcze cos takiego jak zasady wspolzycia spolecznego - pomoc w miare potrzeb i mozliwosci. Gdyby moje dzieci mialy sie mna opiekowac tylko wtedy, gdy ja wychowywac bede ich dzieci - to wolalabym odkladac na prywatna opiekunke dla siebie. A wnuki widywac, kiedy mi sie zechce, a nie wtedy, gdy ich rodzice twierdza, ze trzeba.
  • verdana 29.07.17, 14:13
    Ja trochę rozumiem, o co chodzi. Bo dzieci nie są polisa na starość - to znaczy nie można działać na zasadzie "urodziłam, to masz się mną zająć na starość, to jest zapłata za to, ze cię wychowywałam". dziecko oczywiście ma zobowiązania wobec rodziców, ale nie można wymagać, aby rewanżowało sie za opiekę w dzieciństwie, bo nie jest za nią winne rodzicom niczego. Gdyby tak było, to emigracja czy posiadanie własnych dzieci, konieczność pracy musiała by zawsze być uzależniona od tego, czy w pewnym momencie da sie z tego zrezygnować, rzucić wszystko i zająć sie rodzicami. Czym innym jest pomoc dorosłym dzieciom wtedy rzeczywiście zaciąga się pewne zobowiązanie. A kazdy, w miarę możliwości i tak powinien odkładać na prywatną opiekunkę dla siebie.
  • 3-mamuska 29.07.17, 16:39
    tt-tka napisała:

    > Teraz to w ogole przestaje rozumiec, o co ci chodzi - dzieci sie na swiat nie p
    > rosily, wiec moim obowiazkiem jest dac im opieke i nie oczekiwac niczego w zami
    > an, a dopiero, gdy pelnoetatowo zajme sie wnukami, zdobede prawo do tego, by mo
    > je dzieci mna sie zaopiekowaly w razie potrzeby ?
    > Wiesz, istnieje jeszcze cos takiego jak zasady wspolzycia spolecznego - pomoc w
    > miare potrzeb i mozliwosci. Gdyby moje dzieci mialy sie mna opiekowac tylko wt
    > edy, gdy ja wychowywac bede ich dzieci - to wolalabym odkladac na prywatna opie
    > kunke dla siebie. A wnuki widywac, kiedy mi sie zechce, a nie wtedy, gdy ich ro
    > dzice twierdza, ze trzeba.


    Wiesz to ze ktoś urodzi dzieci i da im jeść nie daje mu prawa do tego aby oczekiwać ze dorosłe dziekco zrezygnuje ze swojego życia/pracy i zajmie sie rodzicem. (Zwłaszcza jeśli dziekco ma juz własne dzieci i to im jest winien opiekę, No i rodzic rodzicowi nie równy)

    Nie musisz sie opiekować wnuków a opiekując sie nie musisz robic tego za darmo.
    I tak, powinno sie odkładać na stare lata na dom opieki , a nie oczekiwać ze dziekco poświeci swoja rodzine. Bo to egoistyczne.

    Sama napisałaś w miarę możliwości, a rzucenie pracy to nie jest w miarę możliwości i na tym tracą dzieci dziewczyny ktora opiekuje sie matka.

    Dzieci rodzi sie dla świata nie dla siebie. I tak masz prawo widywać wnuka wtedy kiedy ci sie zachce i rodzice pozwolą.

    Istnieją zasady życia społecznego i istnieją tez opiekunki.
    A jeśli ma sie tylko syna? O to syn ma matce zmieniać pieluchy?
    Czy synowa teściowi?
    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • milva24 29.07.17, 16:44
    A co to za problem, żeby syn matce zmieniał pieluchy? A gdyby syn w dorosłym wieku uległ wypadkowi to matka mogłaby mu zmieniać pieluchy czy nie? Albo matki dorosłych, niepełnosprawny synów? Co do odkładania na dom opieki zgadzam się z Tobą i sama zamierzam tak robić. Jednak w tym przypadku to pewnie kwestia finansów, że córka zrezygnowała z pracy zamiast znaleźć matce jakieś dobre miejsce. Taki dom sporo kosztuje, matka nie ma emerytury i możliwe, że pensja córki nawet nie starczyłaby na opłaty.
  • tt-tka 29.07.17, 16:54
    3-mamuska napisała:

    > Nie musisz sie opiekować wnuków a opiekując sie nie musisz robic tego za darmo.
    > I tak, powinno sie odkładać na stare lata na dom opieki , a nie oczekiwać ze dz
    > iekco poświeci swoja rodzine.

    Oczywiscie. Ale i dorosle dziecko nie ma prawa oczekiwac, ze matka poswieci swoja rodzine (meza i siebie), by zajmowac sie jego dzieckiem.



    > Sama napisałaś w miarę możliwości, a rzucenie pracy to nie jest w miarę możliwo
    > ści i na tym tracą dzieci dziewczyny ktora opiekuje sie matka.

    Znowu - tak, jak najbardziej. Ale i babcia opiekujac sie nieodplatnie traci - moglaby zarabiac na wyzsza emeryture w przyszlosci albo dorabiac do posiadanej.


    > Istnieją zasady życia społecznego i istnieją tez opiekunki.
    > A jeśli ma sie tylko syna? O to syn ma matce zmieniać pieluchy?
    > Czy synowa teściowi?

    Syn matce jak najbardziej. A czemu synowa tesciowi ? Tesc ma wlasne dziecko, syna!
    Tak, wiem, ze w praktyce uwaza sie to najczesciej za obowiazek kobiety, corki lub synowej i wcale mnie to nie cieszy sad, ale to nie jest cos, czemu trzeba sie podporzadkowac. Jesli syn ma obie rece, to przyuczenie sie do czynnosci pielegnacyjnych nie przekracza jego mozliwosci. Niech sam obrzadza rodzica. Albo niech oplaca/doklada sie do opiekunki. Albo, jesli sie odcial, niech przyjmie do wiádomosci, ze to, czego on robic nie chce, nie staje sie automatycznie obowiazkiem jego zony.
  • princess_yo_yo 30.07.17, 15:20
    droga mamusko, nie wiem dlaczego masz problem z tym zeby syn zmienial matce albo tesciowej pieluchy jesli sie podejmnie pelnoetatowej opieki nad nimi. wsrod ludzi spolecznie dostowanych i rozgarnietych, opieka czy to nad malymi dziecmi czy osobami starszymi to kombinacja placowek, platnej pomocy i 'rodzinnego' wkladu. nikt od nikogo nie oczekuje ani pelnoetatowej opieki nad wnukami ani rzucania pracy i wlasnego zycia zeby sie zajac starzejacym sie albo kompletnie unieruchomionym czlowniem rodziny. takie oczekiwania to wynik dosc patologicznych sytuacji rodzinnych jesli tego nie widzisz to moze warto popracowac nad percepcja,
  • black-cat 29.07.17, 14:09
    3-mamuska napisała:

    > Choć w sumie gdy babcia kiedys bedzie wymagać codziennej opieki to co ma płacić
    > dzieciom? Za opieke?
    >
    > Babcia swoje dzieci wychowała, nie sądzę by ktoś jej za to płacił.
  • memphis90 29.07.17, 13:06
    Jeśli to opieka na pełen etat i babci zależy na tych dodatkowych pieniądzach- to jak dla mnie układ jest ok. Jeśli to jednorazowa przysługa - to nie jest ok, w końcu dzieci też jednorazowych usług nie wykonują dla babci odpłatnie. Analogicznie przecież rodziny zajmujące się na stałe schorowaną babcią też niejako rozporządzają jej emeryturą, wliczając ja do domowego budżetu.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • czarna_kita 29.07.17, 13:25
    To zależy. Moja mama gdy była sprawna opiekowała się moim pierwszym dzieckiem abym ja mogła wrócić do pracy. Opiekowała się caly dzien 10 Godzin czasami 12. Za to ja codziennie kupowalam produkty na obiad ( dla mojej mamy , taty i mojego syna) i do ręki co miesiąc pieniądze za opiekę. Oczywiście i tak taniej niż za opiekunkę wiec byłam Bardzo zadowolona. Teraz ja opiekuje się moją mamą która jest Po udarze, Nie Chodzi, robi w pampersy i ma ogólnie problemy z głową. Nie dostajemy nic za to. Mama nigdy nie pracowała więc nie dostaje emerytury. Wszelaka opieka jest za nasze pieniądze do tego musialam z pracy zrezygnować bo mama musi być 24 na dobę pod opieką.
  • milva24 29.07.17, 13:38
    Mama też opiekowała się Tobą całymi dniami kiedy byłaś dzieckiem i Ty jej za to nie płaciłaś.
  • 3-mamuska 29.07.17, 13:58
    milva24 napisała:

    > Mama też opiekowała się Tobą całymi dniami kiedy byłaś dzieckiem i Ty jej za to
    > nie płaciłaś.


    Ale ona sie na świat nie prosiła, matka zdecydowała sie na dziecko i poniosła konsekwencje opieki. Chyba nie urodziła dziecka tylko po to aby miec darmowa opieke na starość?


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • black-cat 29.07.17, 14:11
    Wnuki też się na świat nie prosiły. No, chyba, że pojawiły się na zamówienie babci.
  • agnieszka77_11 29.07.17, 14:02
    To też nie do końca jest tak.
    Dziecko się samo na świat nie prosiło. To Ty jako matka je chciałaś, dlatego też opieka nad Twoim dzieckiem jest Twoim obowiązkiem. Twoim obowiązkiem jako matki jest je wykarmić, zadbać o nie i wyedukować.
    Opieka dzieci nad własną matką obowiązkiem jednak nie jest, a jedynie dobrą wolą. Nie można oczekiwać od dzieci odwdzięczenia się na starość. My jesteśmy naszym dzieciom winne zdecydowanie, więcej niż one nam.
    Ale nie o tym w tym wątku ...
    Ogólnie słowa "żądam" i "wymagam" źle dla mnie brzmią w kontekście rodziny, a gdy jeszcze dochodzi do tego rozliczenie to już kompletne porąbanie. W rodzinie powinno się sobie pomagać w miarę możliwości, chęci i czasu.
  • little_fish 29.07.17, 14:09
    W świetle prawa opieka nad rodzicem jednak jest w pewnym sensie obowiązkiem. To znaczy można rodzica oddać do zakladu, trzeba tylko pokryć koszty jego utrzymania. Czyli jak z dzieckiem. Mozna się opiekować samemu albo opłacić instytucję (żłobek, przedszkole, szkołę z internatem)
  • verdana 29.07.17, 14:14
    Finansowa, nie osobista. To jednak jest trochę co innego.
  • little_fish 29.07.17, 14:20
    Rodzic też może zapewnić opiekę finansową i oddać dziecko do żłobka. I problem placenia babci znika.
  • rysiowa85 29.07.17, 16:44
    albo płacić opiekunkę/pielęgniarkę dla babci (tak jak nianie dla dziecka)
  • tt-tka 29.07.17, 14:26
    agnieszka77_11 napisała:


    > Opieka dzieci nad własną matką obowiązkiem jednak nie jest, a jedynie dobrą wol
    > ą.

    Nie. Istnieje obowiazek alimentacyjny wobec rodzicow w okreslonych sytuacjach, istnieja tez obowiazki opiekuncze. Ludzie nie zawsze wywiazuja sie z nich lub wywiazuja nie traktujac tego jako obowiazku pod prawnym przymusem - ale i wobec dzieci roznie bywa, prawda ?

    Jeszcze jeden aspekt sprawy, zdaje sie pominiety jak dotad - babcia malego dziecka to zwykle osoba w wieku produkcyjnym, a nie emerytalnym. Jezeli zajmuje sie wnukiem pelnoetatowo, to
    - albo kosztem swojej pracy, biezacych zarobkow i przyszlych swiadczen
    - albo jest bezrobotna, ergo potrzebuje pieniedzy
    - albo jest na rencie ze wzgledu na stan zdrowia, a wtedy ta opieka to ciezkie obciazenie, plus rencistka tez nie jest za bogata
    - albo jest zamozna i pracowac nie musi - ale w takim wypadku np. ceni prace i pieniadze i chce nauczyc corke/syna, ze cos za cos, a oczekiwac swiadczenia robocizny nieodplatnej nie nalezy
  • agnieszka77_11 29.07.17, 14:48
    Dorosłe dziecko też może wystąpić o alimenty od rodziców, ale chyba nie tak funkcjonuje normalna, niepatologiczna rodzina.
  • tt-tka 29.07.17, 14:51
    Ale nie moze wystapic o przejecie przez rodzicow opieki na wnukami - TO jest dobra wola babci. Jak rowniez to, w jakim zakresie i wymiarze czasu te opieke swiadczy.
  • la_mujer75 29.07.17, 14:55
    A chciałabyś zasuwać ileś godzin dziennie przez cały tydzień za darmo ?
    Ja to robię dla swoich dzieci, bo ja je sprowadziłam na świat. Ale czy mi się będzie chciało to jeszcze raz powtórzyć dla wnuków ? śmiem wątpić.
  • ewa_mama_jasia 04.08.17, 08:59
    Owszem. Pomagać w miarę chęci i czasu. Ale to nie musi oznaczać codziennej opieki przez 9 - 10 godzin (8 godzin plus dojazd), bo rozumiem, że o takim wymiarze rozmawiamy. Osobiście nie zdecydowałabym się na babcię jako opiekunkę a zamiast opiekunki wybrałam żłobek. I nie żałowałam. Natomiast miałam kontakt z kilkoma takimi babciami, które opiekowały się wnukami - i słuchając ich opowieści sama z pewnością nie zdecyduję się na pełnoetatową opiekę nad wnukiem.

    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • czarna_kita 29.07.17, 22:18
    No trochę przykład nie trafiony, jest to z deczka co innego. Dodatkowo ja odpowiadalam na post memphis o kasie za opiekę nad emerytem. Nie widzisz różnicy?
  • little_fish 29.07.17, 13:38
    Ale za opiekę nad sobą, gdy byłaś mała, raczej je nie płaciłaś prawda? Ona opiekowała się Tobą, teraz ty zajmujesz się nią. Taka kolej rzeczy
  • memphis90 29.07.17, 15:08
    1. Gdyby mama miała emeryturę, to byście z niej korzystali; nie ma emerytury - no to trudno
    2. Mama nie ma emerytury, bo m.in. za grosze chowala Twoje dzieci (ale z drugiej strony nie przysługiwała jej emerytura po mężu?)

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • czarna_kita 29.07.17, 22:24
    Nie kochana. Moja mama nigdy nie pracowała a moim jednym dzieckiem zajmowała sie przez rok czasu gdy miała juz 60 lat. Wiec to nie moja wina ani mojego dziecka ze nigdy nie poszła do pracy. Emerytura po ojcu jej nie przysługuje bo ojciec jeszcze żyje- tyle że nie z nią.
  • princess_yo_yo 30.07.17, 15:53
    rozumiem ze sytuacje sa rozne, ale troche jednak trudno mi sobie wyobrazic ze ktos wychodzi z rozwodu kompletnie z niczym, a juz tymbardziej jesli rozwodzi sie w wieku emerytalnym wiec trudno mu podjac prace. gdzies chyba twoi rodzice czy to zyjacy razem czy osobno mieszkali, a potem twoja mama musiala gdzies mieszkac po rozstaniu z twoim ojcem.
    pl to nie jest trzeci swiat i istnieje pomoc spoleczna dla osob ktore nie maja dochodow i ta pomoc obejmuje rowniez opieke na starosc, po to przeciec sie placi podatki. jak najbardziej to ze rodzina musi sie dolozyc do tejze pomocy socjalnej w ramach swoich mozliwosci to chyba standard ale przedstawianie sytuacji jako: moja matka nigdy nie pracowala i nigdy nie miala dochodow i teraz jest wylacznie moim ciezarem to chyba troche podkoloryzowana rzeczywistosc.
  • czarna_kita 31.07.17, 12:04
    Nie znasz życia, nie znasz sytuacji i z pewnością nigdy w takiej nie bylas. Niestety to nie jest koloryzowanie ale realia. Moja mama od socjalu dostaje 150 zł miesięcznie. Poważnie. To nie wystarczy nawet na pampersy. Od NFZ jest dofinansowanie jedynie na 60 pampersow a i to tylko 40% więc tak czy siak trzeba płacić. Leki dla mamy to miesięcznie 400 zł a rehabilitantka na NFZ Przychodzi raz w tygodniu na 40 Minut więc trzeba wynajmować prywatnie,a to juz większy koszt.
  • princess_yo_yo 31.07.17, 12:48
    przykro mi I rozumiem ze to jest trudna sytuacja, ale zdaje sie jest to tez nauka ze akurat rezygnacja z pracy zeby samemu sprawowac opieke nad czlonkiem rodziny jest dosc ryzykowne. rozumiem ze w tym przypadku twoja mama nie ma zadnej nieruchomosci ktora mozna sprzedac ani innych dobr trwalych I po rozstaniu z twoim ojcem zostala z niczym - dosc nieprawdopodbne ale nie takie rzeczy swiat widzial.
  • tt-tka 31.07.17, 14:06
    czarna_kita napisał(a):
    Nie
    > stety to nie jest koloryzowanie ale realia. Moja mama od socjalu dostaje 150 zł
    > miesięcznie. Poważnie.

    Przepraszam za wtracanie sie, ale czy mama lub Ty w jej imieniu nie moglaby wystapic o alimenty od bylego meza ? Prawo przewiduje takie sytuacje i obowiazek alimentacyjny wobec exmalzonka.
  • kawka74 29.07.17, 13:49
    Szukałabym niani. Zdrowszy układ - zatrudniam obcą osobę, płacę, wymagam, w razie czego zwalniam. A z babcią? Płacę, wymagam, babcia kiwa głową i robi swoje, bo nie przestawi się z pozycji rozpieszczającej babci na pozycję opiekunki, mnie się to nie podoba i co: mamo, zwalniam cię? Do jakiego stopnia zwalniam, ograniczamy widzenia do weekendów czy do świąt?
    Nie poszłabym na taki układ.

    --
    'Donosi się, że pewien Bucki [...] przebiera się prawie każdej nocy w mundur administracji Newachowicza i pod taką ochroną przemyca wódkę przez warszawskie rogatki'. (1824)
  • issa-a 29.07.17, 16:44
    >Zdrowszy układ - zatrudniam obcą osobę, płacę, wymagam, w razie czego zwalniam. A z babcią?

    ale nie bierzesz pod uwagę, że babcia raczej dzieci/wnukow nie pobije? że nie zrobi im krzywdy ( więc nie musisz jej nagrywac) i pod tym względem mozesz mieć całkowite zaufanie? że nie musisz leciec na łeb na szyje bo nic sie nie stanie, jak spóźnisz sie poł godziny, z powrotem z pracy?
    ze, przy okazji, to jednak inne więzi, od strony dziecka patrzac, bo to nie "ciocia" a najprawdziwsza "babcia"?
    Ja zatrudnialam nianie przez jakis czas, i takze moja mama opiekowała sie dziecmi. I jednak z mamą to lepsze relacje, swobodniejsze, czulam sie spokojniejsza i luźniejsza. Choc babcia czasem jakis "niedozwolny" batonik dzieciom dała.
    Przy czym, ja nie miałam problemu z powiedzeniem mamie, ze cos jest nie tak. Oczywiscie, jesli to było cos powaznego a nie przemycony batonik - bo nie bede darła szat, i psuła relacji, z powodu jakiegos głupiego batonika.
    Ale zawsze gonilam mame, żeby nie palila przy dzieciach. Czasem jej sie zdarzało. Plus taki, ze żaden z moich synów nie pali, właśnie "dzięki" babci więc też cos to dało !
    A opiekunka i tak "robi swoje', zapewniam. I na pewno wiele też by ci sie nie podobało, jesli o wszystkim byś wiedziała. Ja pewnych rzeczy dowiaduje sie dopiero dzis, od dorosłych synow.
  • rysiowa85 29.07.17, 16:48
    moze babcia ma stawki konkurencyjne w stosunku do innych niań
    Ja bym rynkowej nie zapłaciła np wiekszosci tych babć co widuje. Kobiety koło 70ątki wożące dzieci głównie w wózkach, bo boja się z nich je wypuscić (dzieci są ruchliwe i szybkie więc obawa tych pań że nie nadążą)
  • mikams75 29.07.17, 13:52
    opieka nad malymi dziecmi jest wyczerpujaca, dla starszej osoby tym bardziej. Emerytury rozne bywaja, zazwycza bez szalu i jesli taka babcia ma sily, zeby sobie dorobic to lepiej, zeby dorobila przy wlasnych wnukach niz przy obcych dzieciach.
    Nie mozna oczekiwac, ze ktos bedzie siedzial za darmo cale dnie przez 5 dni w tygodniu przez okragly rok z maluchami.
    Babcia swoje dzieci odchowala, zasuwala w pracy przez iles lat, obowiazkow moze miec dosc. A podejmujac sie pilnowania dzieci to obowiazek, nie moze ot tak sobie wziac wolnego.
    Co innego zostanie z dziecmi wieczorem od czasu do czasu czy spedzenie kilku godzin w ramach rozrywki. Ale codziennie pilnowanie pewnie po 9-10 h to juz praca i za to nalezy sie wynagrodzenie.
  • la_mujer75 29.07.17, 14:35
    Podpisuję się pod tym obiema rękomasmile

    P.S. nie wiem, jaką będę babcią, nie wiem, jak będę się czuła i funkcjonowała za te naście lat, ale patrząc na to, jak teraz już widzę różnicę pomiędzy tym jak funkcjonowałam 10 lat temu, a teraz, nie zakładam, że będę pełną wigoru starszą panią.I średnio sobie wyobrażam, że będę wstanie upilnować i bite ileś godzin dać radę zajmować się energicznym i żywiołowym np. roczniakiem, co to sprawny jest, ale jeszcze głupiutki. Wziąć na siebie taki obowiązek i odpowiedzialność ? I tak dzień po dniu? I to jeszcze za darmo? To przecież forma niewolnictwa smile Za darmo zasuwać 5 x w tygodniu, a może jeszcze w weekendy, aby młodzi mieli czas tylko dla siebie ?
  • gabez1 29.07.17, 14:56
    Twoja kolezanka jest po prostu sknera - zdecydowala sie na dzieci, myslac, ze babcia za darmo sie nimi zajmie?
    I jeszcze co miesiac - co? Ma nadzieje, ze babcia sie nie upomni o wynagrodzenie? Po prostu kpina.
    Na miejscu babci poszukalabym innych dzieci do opieki za wynagrodzenie, o ktore nie musze co miesiac zebrac.
    Wspolczuje kobiecie serdecznie.

    --
    pozdrawiam serdecznie

    MamaSzymka
  • issa-a 29.07.17, 15:08
    u mnie było odwrotnie.
    Moja mama dorabiala na emeryturze. Kiedy chciałam, zeby zaopiekowala sie wnukami, to zaproponowałam, ze bede jej placiła tyle, ile dorabia. Placilam jej wiec stałą kwote (miala podwyżki).
    Mama mogla sobie dalej dorabiac, to ja chciałam, zeby zajela sie wnukami wiec sprawę postawiłam prosto.
    Potem dzieci podrosły, mocno podrosly ale babcia wciąż "opiekowala" sie dziećmi aja wciąz za to "placilam", chociaz w normalnych warunkach opiekunki już bym nie zatrudniala. Ale mama nie miala juz sil dorabiac gdzie indziej, za to zawsze lubila przyjezdzac do nas bo w domu sie nudziła.
  • milva24 29.07.17, 15:13
    I to jest rozwiązanie. Mama czuła że pracuje i zarabia a może głupio by jej było wziąć od Ciebie pieniądze w innej formie.
  • basiastel 29.07.17, 16:58
    Jeśli babcia ze względu na niską emeryturę musi dorabiać, to oczekiwanie, że pełno-etatowo, bezpłatnie będzie się zajmowała wnukami jest nieprzyzwoite, bo uniemożliwi jej zarabianie pieniędzy.
  • 18lipcowa3 29.07.17, 21:41
    gdy babcia mówi, że ma będzie opiekowała się wnukami, ale za odpowiednią podaną kwotę. Za darmo nie ma mowy. I co miesiąc wręcz żąda "wypłaty" określonej kwoty.



    Kopa w dupe takiej babci bym dała.
    Żadna to babcia, żadna to matka jest. Wredna roszczeniowa stara baba i tyle.
    Wstydziłabym sie tak zachowac.

    --
    Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
  • tt-tka 29.07.17, 21:50
    No i mozesz byc pewna, ze raczej pomocy sie nie doczekasz z takim nastawieniem. Nie myle sie, to Ty kilkakrotnie zalilas sie na forum, ze Ci ciezko samej ?
  • 18lipcowa3 29.07.17, 22:56
    Ja? zartujesz
    Mam normalne babcie dla moich dzieci.

    --
    Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
  • milva24 29.07.17, 22:58
    I te babcie całoetatowo się Twoimi dziećmi zajmują?
  • 18lipcowa3 03.08.17, 15:44
    potrafią np zabrać na 2 tyg na wakacje

    --
    Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
  • milva24 03.08.17, 15:53
    Ale dwa tygodnie wakacji to nie jest dzień w dzień od poniedziałku do piątku przez cały rok.
  • tt-tka 03.08.17, 15:59
    Niektorzy uwazaja, ze dwa tygodnie czy piecdziesiat dwa tygodnie to zadna roznica, wnuki przeciez. Zajmowanie sie nimi pelnoetatowo powinno byc szczesciem najwyzszym kazdej babci.
  • niennte 29.07.17, 22:59
    Chciałaś powiedzieć - masz niewolnice?

    --
    zresztą to NIE z resztą...
  • 18lipcowa3 03.08.17, 15:44
    nie, zwyczajną rodzinna pomoc

    --
    Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
  • undoo 29.07.17, 22:31
    A co jesli nie oni odchowali ich dzieci, tylko ich rodzice, a dziadkowie dzieci?
  • tt-tka 29.07.17, 23:00
    Malo prawdopodobne - w czasach, gdy obecna babcia byla mloda mama, jej rodzice zwykli byli osobami przed szescdziesiatka i sami jeszcze pracowali. Na obecne swoje emerytury, a nie u corki na garnuszku. Predzej pomogliby zalatwic zlobek/przedszkole niz rzucili prace, by opiekowac sie wnukami.
  • rycerzowa 30.07.17, 12:45
    A ja znam jeszcze inny przypadek.
    Wędrując z wnuczka po osiedlowych placach zabaw, spotykałam czasem babcię - że tak powiem - wyjątkową. Zajmowała się maluchem z pełnym zaangażowaniem, z sercem, bardzo mądrze, dużo do niego mówiła, pokazywała i tłumaczyła mu świat. Była przy tym bardzo elegancka, zawsze gustownie, niebiednie ubrana, fryzura, makijaż, etc.

    Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że to nie babcia, tylko płatna opiekunka,
    taka super niania.
    Właściwie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ta pani miała własną wnuczkę, mniej więcej w wieku jej podopiecznego, bliską jej sercu, którą zajmowała się ...płatna opiekunka.
    Dlaczego wobec tego nie zajmowała się tą wnuczką, zamiast obcym dzieckiem?
    - Bo przecież od własnej córki nie zażądam pieniędzy, a potrzebuję.
  • leann32 30.07.17, 13:55
    W mojej rodzinie tez tak jest. Ciotka nie opiekuje sie wlasnym wnukiem tylko innym dzieckiem jako niania. Nayomiast jej wnuk ma swoja nianie. Sprawa jest prosta - do obcego dziecka chodzi jak do pracy, ma fajna stawke, dni wolne itd. Do swojego wnuka nie chciala isc za nianie. Po pierwsze bala sie ze predzej czy pozniej skonfliktuje sie z synową, po drugie powiedZiaa ze co - ma ustalic kwote? A potem sluchac ze trzy lata zycia spedIla z wnusiem za dwa tysie miesiecznie? Powiedziala ze nie wyobraza sobie tego i tworzy to sytuacje w jakiej nie umialaby sie odnalezc.
    I moze i lepiej.
    Ja tez nie zatrudnilam zadnej z babc.
  • fomica 31.07.17, 12:31
    Zależy od proporcji. Nie znam przypadku, żeby dziadkowie pobierali opłaty za opiekę nawet te 2-3 razy w tygodniu, po parę godzin, na czas wyjścia na zakupy czy załatwienia czegoś na mieście, ale jeżeli rodzice zaczynają przeginać i opieka wynosi "5 x w tyg po 8 h plus w sobotę na zakupy", to jest to nadużycie i robienie z dziadków bezpłatnych służących.
    Gdyby babcia zaproponowała stawkę to zastanowiłabym się, czy po prostu nie przesadziłam z oczekiwaniem pomocy. Nie, nie oburza mnie to.
  • demonii.larua 31.07.17, 12:36
    Jeśli babcia żądania wysnuwa zanim owej opieki się podejmie i rodzice się na to godzą, to nie widzę problemu.
    Oczywiście babcia przystaje co do wymogów tychże rodziców co do jakości opieki. Umowa powinna działać w dwie strony.
    U nas działało podobnie, gdy babcia zostawała z dzieciakami, tylko babcia wolała zamiast żywej gotówki opłacenie konkretnego rachunku, jak się można dogadać to czemu nie. I babcia nie żądała, tylko sami jej zaproponowaliśmy.

    --
    "Zaiste cudowny umysł dziecka jest"
  • landora 31.07.17, 14:58
    W ogóle sobie tego nie wyobrażam.
    To jak podwiozę gdzieś moją mamę albo przywiozę jej zakupy, to mam jej liczyć za benzynę?
    Zakładam, że teraz mama pomaga nam, a potem my będziemy pomagać jej.
  • tt-tka 31.07.17, 15:07
    Pytanie tylko, czy podwiezienie/przywiezienie zakupow stanowi godziwy ekwiwalent tych 8-9 godzin piec razy w tygodniu...
    Mama raz w czas posiedzi z wnukiem wieczorem, bo dzieci chca do teatru, to jest przysluga. Podobnie jak podwiezienie.
    Pelnoetatowa opieka to ju grubo powyzej przyslugi.
  • princess_yo_yo 31.07.17, 15:24
    pelnoetatowa opieka nad dzieckiem kiedy jestem w pracy to nie jest przysluga.

    opieka nad wnukami w sytuacjach awaryjnych albo nawet pare razy w tygodniu po pare to jest przysluga I na dodatek zapewnia tez dziadkom mozliwosc kontaktu z wnukami. ale traktowanie ekwiwalntu codziennego przedszkola jako przyslugi to tak samo jak zapewnienia ze maz bierze udzial w obowiazkach domowych bo wynosi smieci I czasem sobie pomajsterkuje.
  • ichi51e 31.07.17, 15:14
    Nie ma obowiazku korystac z babci. Jak stawka nie odpowiada to bierzesz nianie za jaka ci odpowiada
    A babci zostaja sytuacje awaryjne i dni w ktore i jej i dziecku zgraja sie kalendarze i bedzie miala ochote odwiedzic

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • kai_30 04.08.17, 02:11
    Byłam w takiej sytuacji. Opiekunka nagle zrezygnowała, potrzebowałam na gwałt opieki nad rocznym dzieckiem na okres dwóch tygodni, 2-3 razy w tygodniu po kilka godzin (wróciłam do pracy na uczelni po macierzyńskim, ale w niepełnym wymiarze etatu, zostały właśnie te dwa tygodnie do sesji). Moja teściowa wtedy nie pracowała, utrzymywała się z renty rodzinnej po mężu. Zapytaliśmy nieśmiało, czy by nam nie pomogła, zgodziła się od razu, zaznaczając, że stawka godzinowa taka sama, jaką płaciliśmy opiekunce.

    Widzę, że większość z Was uważa to za normalne - no cóż, dla nas normalne nie było. Teściowa za każdym razem spisywała na karteczce, ile u nas przepracowała w celu rozliczeń, zdarzało się, że dopisywała "godzina gratis dla mojego ukochanego wnusia". Absmak pozostał do tej pory, bo nie chodziło o regularną opiekę dzień w dzień po 8 godzin, a o pomoc w wyjątkowej sytuacji i tylko tymczasowo.
  • vi_san 04.08.17, 06:40
    Ale to o czym ty piszesz to całkiem co innego! Właśnie pomoc w sytuacji "podbramkowej", która powinna być oczywistością i normą a nie płatną usługą. Natomiast watkodawczynie piszę o powrocie do pracy w normalnym wymiarze czasu i o pełnieniu roli niani przez babcię w wymiarze godzin 8 - 9, po 5 dni w tygodniu przez co najmniej rok, a być może trzy lata - dostrzegasz "subtelną" różnicę? Czymś innym jest pomoc czasowa w sytuacji nagłej, a czym innym zaplanowane "zajęcie" na długi czas i wiele godzin każdego niemal dnia.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • ewa_mama_jasia 04.08.17, 09:49
    W takiej sytuacji to nie jest normalne. Należy oddzielić pomoc w sytuacji awaryjnej, jak w Twoim przypadku, od regularnej opieki nad dzieckiem 5x w tygodniu (albo i więcej, bo rodzice muszą odpocząć, iść na zakupy itp) po 9 - 10 godzin dziennie.

    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.