Dodaj do ulubionych

Nauczycielki zerówek, przedszkoli - jesteście tu?

04.08.17, 10:07
Dostałam pracę. W szkole. Będę prowadziła zerówkę. W czym problem?
Otóż w tym, że studia w zakresie pedagogicznym skończyłam 20 lat temu i nigdy nie pracowałam w zawodzie... Przez te lata kontakt z dziećmi miałam - prowadziłam warsztaty z różnych dziedzin sztuki i wychowałam 2 własnych dzieci.
Miałam 2 dni zastępstwa za koleżankę w prywatnym przedszkolu w tym roku w maju (była to wyjątkowa, kryzysowa sytuacja) gdzie zostałam sama z 18 dzieci i prowadziłam zajęcia wg programu. To wszystko. Bardzo lubię dzieci, lubię z nimi pracować, obserwować z nimi przyrodę, robić prace plastyczne, bawić się w teatr. Od października miałam zamiar pójść na edukację muzyczną albo rytmikę - studia podyplomowe.
Wiem, że dam radę, zawsze chciałam pracować w szkole, ale czuję, że zostałam wrzucona na głęboką wodę.
Na pewno muszę zapoznać się z nową podstawą programową - z czym jeszcze?
No i bardzo stresuje mnie spotkanie z uczniami i rodzicami 1-go września... Brrr...
Po fali euforii, że wreszcie mam pracę w szkolnictwie, przyszła fala zwątpienia.
Dodam jeszcze, że mam też skończone inne studia, w zupełnie innym zawodzie, w którym pracowałam przez te prawie 20 lat. No i mam 43 lata smile
---
Edytor zaawansowany
  • 04.08.17, 10:21
    Zdajesz sobie sprawę, że na ten moment nie nadajesz się do samodzielnej pracy?
    Nawet gdybyś jakimś cudem pamiętała coś ze studiów, to ostatnie 20 lat w pedagogice przedszkolnej, wczesnoszkolnej i pokrewnych naukach to mnóstwo zmian. Poradzisz sobie, za kilka lat będziesz pewnie nawet całkiem dobra, ale zdajesz sobie sprawę, że dzieciom tych lat nikt nie zwróci.
    Chciałabyś trafić do lekarza, który studia skończył jeszcze w XX wieku i od tamtej pory nie miał kontaktu z medycyną.
    Jeśli nie zmienisz decyzji to przynajmniej zapisz się na jakąś podyplomówkę.

  • 04.08.17, 10:26
    chyba każdy kiedyś gdzieś zaczynał

    myślę, że nikt by ciebie nie zatrudnił jakbyś sie kompletnie nie nadawała, a szczerez pwoiedziawszy wolałabym kobite troche strasza z doswiadczeniem zyciowym niz dziewoje dwudziestokilku letnią, swiezo po studiach, nawet z najlepszymi ocenami na dyplomie.


    --
    Jeśli przechodzisz przez piekło nie zatrzymuj się.
    Winston Churchill
  • 04.08.17, 10:45
    Po takiej przerwie, moim zdaniem, trzeba się przygotować do powrotu do zawodu, jeśli to praca na samodzielnym, odpowiedzialnym stanowisku.
  • 04.08.17, 10:52
    Pewnie, ze chciałabym się przygotować, ale nie ma jak. Zapoznam się z podstawą, regulaminami itd itp. Porozmawiam z doświadczonymi nauczycielami. Co jeszcze mogę zrobić?
    Przecież nie odrzucę tej pracy... W tej szkole prowadziłam warsztaty z eko-teatru. Dałam sobie świetnie radę, wystawiliśmy całą masę etiud przed całą szkołą. Mam dobry kontakt z dziećmi, myślę, że praca z nimi to moje powołanie.
    A doświadczenia nie zdobędę do 1 września... Czuję się na siłach do realizowania konkretnego programu, tylko bardziej martwi mnie techniczna strona. Rozkład zajęć, plan pracy...

    --
    ---
  • 04.08.17, 11:17
    Zapoznaj się ze współczesnymi metodami pracy, szybko szukaj ciekawych scenariuszy lekcji, materiałów do diagnozy wstępnej, do tego będziesz przecież musiała dostosować metody pracy.
    Zacznij w trybie pilnym gromadzić i opracowywać materiały, bo trudno opierać się tylko o podręczniki, musisz mieć dodatkowe pomoce dla dzieci słabszych i lepszych.
    To duża szkoła, będziesz miała kogoś kto prowadzi klasę na tym samym poziomie, żeby szukać pomocy?
  • 04.08.17, 11:20
    Dasz rade na pewno smile

    Powiedz szczerze kolezankom "z poziomu" ze nieco niepewnie sie czujesz na poczatku i zapytaj czy mozesz liczyc na ich wsparcie smile
    Spytaj sie co na zebraniu powiedziec (podreczniki, tzw. wyprawka, swietlica, obiady, zajecia dodatkowe, zasady obowiazujace w szkole itp itd). Bedzie dobrze!
  • 04.08.17, 11:23
    mamma_2012 napisała:

    > Zapoznaj się ze współczesnymi metodami pracy, szybko szukaj ciekawych scenarius
    > zy lekcji, materiałów do diagnozy wstępnej, do tego będziesz przecież musiała d
    > ostosować metody pracy.
    > Zacznij w trybie pilnym gromadzić i opracowywać materiały, bo trudno opierać si
    > ę tylko o podręczniki, musisz mieć dodatkowe pomoce dla dzieci słabszych i leps
    > zych.
    > To duża szkoła, będziesz miała kogoś kto prowadzi klasę na tym samym poziomie,
    > żeby szukać pomocy?
    To mała szkoła, będą 2 klasy "0" - druga prowadzona przez nauczycielkę w wieku ok. 60 lat.

    ---
  • 04.08.17, 12:51
    To szkoła prywatna czy państwowa? Ma jakiś "profil"? Klasy liczne? Jakie to środowisko?

  • 04.08.17, 13:13
    Szkoła państwowa, mała, wiejska. Będą 2 zerówki, pewnie po 25 osób, czyli wielkie, niestety.

    --
    ---
  • 04.08.17, 11:19
    daj spokoj, naprawde nie balabym sie o dzieci, które beda pod twoja opieka, na pewno swiezy c zlowiek w placowce zrobi wiecej dobrego niz niejedna stara pracownica, ktora ma juz wywalone na wszytsko.


    --
    Jeśli przechodzisz przez piekło nie zatrzymuj się.
    Winston Churchill
  • 04.08.17, 11:24
    Mam identyczne zdanie jak aagnes. Techniczne kwestie, o których wspominasz, musiałabyś tak samo ogarnąć, gdybyś pracowała w szkole przez te wszystkie lata, a teraz tylko zmieniała placówkę. Gdyby wszyscy nauczyciele się choć w połowie tak przejmowali, to mielibyśmy najlepsze szkolnictwo świata.


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • 04.08.17, 15:19
    Dokładnie. Będzie dobrze smile
  • 04.08.17, 11:57
    Pomiędzy nauczycielką początkującą, a znudzoną wyjadaczką przed emeryturą jest spora przestrzeń.
    W przedszkolu mamy młodziutką panią, która pierwsze dwa lata pracowała jako pomoc obserwując dwie starsze koleżanki prowadzące grupę, w kolejnym została wychowawczynią w miejsce jednej z tych doświadczonych nauczycielek i to jest dla mnie zdrowy początek pracy w tym zawodzie.
    Mocno trzymam kciuki za Autorkę, ale uczciwie przyznaję, że gdyby miało chodzić o moje dziecko to pewnie miałabym obawy, bo serdeczność i zaangażowanie nie zawsze wystarczą.
  • 04.08.17, 12:06
    Ja nie miałabym obaw, zwłaszcza że autorka już w tej szkole prowadziła warsztaty artystyczne z powodzeniem, wykształcenie kierunkowe ma, chęć do pracy i uzupełniania ew. braków też, od nauczycielki zerówki w tej sytuacji więcej niż "serdeczności i zaangażowania" bym nie oczekiwała, wystarczą aż nadto.


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • 04.08.17, 12:14
    Też nie miałabym obaw.
  • 04.08.17, 15:33
    Dokładnie - wszak materiał naukowy dla zerówkowiczów to nie jest jeszcze fizyka kwantowa i zaangażowana, i przerażona nową pracą nauczycielka będzie bardziej kreatywna niż znudzona rutyniara.
    Nie ma się co bać, czytać podstawę programową i układać w głowie super hiper wesołe zajęcia smile
  • 05.08.17, 10:25
    Nie lubię, a raczej nie rozumiem takiego podejścia. Skoro materiał zerówki, pierwszej czy kolejnych klas jest raczej opanowany przez wszystkich rodziców, to niech każdy w wolnej chwili nauczy dzieci tego co trzeba i nie zawracajmy sobie głowy szkołą dla młodszych dzieci czy studiami dla nauczycieli.
    Zresztą przecież wielu by się to rzeczywiście udało, bo duża grupa idzie do szkoły mając opanowane umiejętności przewidziane dla zerówki i kolejnych klas.
    Tylko co z tymi wszystkimi dziećmi, którym nauka nie przychodzi łatwo? Im nie wystarczą super hiper wesołe zajęcia.
  • 05.08.17, 13:42
    Tylko co z tymi wszystkimi dziećmi, którym nauka nie przychodzi łatwo? Im nie w
    > ystarczą super hiper wesołe zajęcia.


    Oczywiście, że wystarczą, jeśli są to sensowne zajęcia. I przynajmniej dzieci się do szkoły na starcie nie zniechęcą. Naprawdę nie wiem, skąd w narodzie przekonanie, że nauczyć dziecko czegokolwiek można jedynie za pomocą ciężkich, ponurych i obciążających w sposób odczuwalny metod...


    --
    Ignorantia non est argumentum
  • 05.08.17, 13:57
    "I przynajmniej dzieci się do szkoły na starcie nie zniechęcą. "

    Aby nie zniechęcić dziecka do szkoły, zwłaszcza tego z trudnościami w nauce czy brakami w koncentracji, a tych jest coraz więcej, nie wystarczą dobre chęci i miły nauczyciel, potrzebna jest również znajomość metod stosowanych w pracy z takimi dziećmi. Nawet najsympatyczniejszy nauczyciel nic nie zdziała, nie mając wiedzy odnośnie pracy z uczniami dysfunkcyjnymi, to on pierwszy winien wyłapać które dziecko ma problem ze słuchem fonematycznym i wprowadzić metodę pracy z tym dzieckiem, która pomoże mu w opanowaniu nauki czytania. Miły nauczyciel sprawdzi się w grupach trzylatków, w grupach dzieci szkolnych wymaga się umiejętności wyłapywania dysfunkcji i znajomości metod pracy z dziećmi z problemami ( zerówkę po nowych zmianach można do takich zaliczyć) . Nie oszukujmy się, sukcesy dziecka i jego samoocena w dużej mierze zależy od tego czy nauczyciel wczesnoszkolny zastosuje odpowiednią metodę nauki.
  • 05.08.17, 14:02
    No ale przecież autorka wątku nie jest jakąś tam osobą z łapanki, która nie ma pojęcia o uczeniu dzieci, tylko osobą z wykształceniem kierunkowym, która prosiła raczej o wsparcie, że sobie z technicznymi sprawami poradzi, z którymi nie miała do czynienia. Dlatego śmieszą mnie w tym wątku porady, jaką metodą uczyć dzieci czytać.


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • 05.08.17, 14:50
    Obecna podstawa wymaga nauki czytania w klasie zero . To nie sympatycznosc nauczyciela ma wpływ na samoocenę dziecka , ale to czy ten nauczyciel zna i potrafi stosować metody pracy z dziećmi z deficytami .
  • 05.08.17, 15:21
    Ponownie zapytam: na jakiej podstawie wysnułaś wniosek, że posiadająca kierunkowe wykształcenie i otwarta na ciągłe dokształcanie się i konsultacje z kolegami po fachu autorka nie zna i nie potrafi stosować metod pracy z dziećmi z deficytami, wybitnymi czy przeciętnymi?


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • 05.08.17, 16:59
    "Ponownie zapytam: na jakiej podstawie wysnułaś wniosek, że posiadająca kierunkowe wykształcenie i otwarta na ciągłe dokształcanie się i konsultacje z kolegami po fachu"
    Autorka konczyla studia 20 lat temu i nigdy nie pracowała w zawodzie . Czym innym jest prowadzenie warsztatów artystycznych dla dzieci czym innym prowadzenie zajęć edukacyjnych na których każde dziecku musi opanować podstawę programową .
  • 05.08.17, 17:15
    Autorka napisała, że 20 lat temu skończyła studia z zakresu pedagogiki, nawet nie wiemy czy przedszkolnej lub wczesnoszkolnej. Nawet jeżeli tak to od tamtego czasu sporo się zmieniło, nawet autorzy znanych wtedy metod swoje sposoby modyfikowali, a oprócz tego pojawiły się nowe pomysły.
    20 lat temu na pedagogice opowiadano o zaletach kinezjologii edukacyjnej.
    Być może o Cieszyńskiej czy Gruszczyk- Kolczyńskiej nawet nie pamięta
  • 05.08.17, 18:02
    Nauka przez zabawę wymaga przynajmniej równowagi tych dwóch elementów.
    W pierwszej kolejności musimy wiedzieć czego i dlaczego chcemy kogoś nauczyć, a potem zastanawiamy się jak zrobić to w najprzyjemniejszy dostępny (to ważne przy pracy z 25 dzieci w małej sali) sposób.
    Nie polega to, a przynajmniej nie powinno, na organizowaniu nawet najfajniejszych aktywności z nadzieją, że może akurat się ktoś czegoś nauczy przy okazji.
    Obecnie dzieci w zerówce będą nie tylko przygotowywać się do szkoły, ale też uczyć czytać, pisać i liczyć, tak jak teraz w pierwszej klasie i na to wszystko jest w sumie niewiele czasu, bo do wyćwiczenia jest jeszcze wiele innych rzeczy.
  • 04.08.17, 15:20
    Najlepsza nauczycielka jednego z moich dzieci miała ze dwadzieścia lat doświadczenia w zawodzie. Zaraz za nią są dwie panie zupełnie bez doświadczenia- uczyły się na moich. Lubiły dzieci i chciało się im coś z nimi zrobić, to wystarczyło, żeby dzieci biegły do nich z radością i wynosiły z przedszkola mnóstwo nowych umiejętności.


    A. Był jeszcze pan, który przychodził raz w tygodniu, na zajęcia teatralne, młody świetny dydaktyk, mimo że nauczycielem nigdy nie był.
  • 04.08.17, 13:10
    > pierwsze dwa lata pracowała jako pomoc

    W szkole nie ma instytucji 'pomocy'. Świeży nauczyciel ma takie samo zerowe doświadczenie. Każdy.
  • 04.08.17, 13:18
    Nauczyciele przedszkola i wczesnoszkolni jednak mają trochę praktyk na studiach. Poza tym obecnie jest stosunkowo łatwo o doświadczenie, bo w szkołach tworzone są stanowiska asystenta/nauczyciela wspomagającego.
  • 04.08.17, 15:21
    Trochę praktyk nie jest lepsze od doświadczenia w warsztatach.
  • 05.08.17, 17:47
    a wg mnie serdecznosc i zaangazowanie to bardzo duzo dla dzieci w tym wieku do tego ma doswiadczenie w pracy z grupa dzieci, jest kreatywna, dzieci nie beda sie przy niej nudzic. Podstawy programowej zawsze sie mozna poczepiac ale dla mnie wazne jest, zeby moim dzieckiem zajmowaly sie osoby z powolaniem, kochajace swoja prace i dzieci.
    Przypominam, ze mowimy o zerowce szkolnej, na tym etapie dzieci musza polubic szkole przede wszystkim.
  • 05.08.17, 18:12
    Zerówka szkolna po zmianie to w dużej części będzie odpowiednik pierwszej klasy z ostatnich lat. Jeśli nauczycielowi nie uda się nauczyć dzieci pewnych rzeczy to będą musieli zrobić to rodzice lub nauczyciel w pierwszej klasie, który nie będzie miał na to czasu.
    Wiem, że tu na forum dzieci uczą się mimochodem czytać, a litery poznają w wieku kilku miesiący z ciasteczek czy klusek, ale w realu, zwłaszcza w środowisku jakie opisuje Emonik, gdzie dzieci trzeba uczyć trzymania nożyczek i kredek.
  • 05.08.17, 18:23
    ale przeciez ona zapoznala sie z programem jaki ma zrealizowac.
  • 04.08.17, 18:01
    Dasz radę. Czasami rzut na głęboka wodę jest najlepszy.
  • 05.08.17, 18:20
    Literatura fachowa? A o rozkładach zajęć, o planach na pewno znajdziesz dużo na różnych portalach oświatowych.

    --
    Run before you can walk
  • 04.08.17, 10:57
    Ja, wbrew poprzednim komentarzom napiszę tak: a czemu miałabyś sobie nie dać rady? Kwalifikacje potrzebne masz, bo nikt by Cię nie przyjął bez nich do pracy z dziećmi. Masz doświadczenie w pracy z ludźmi (warsztaty), masz dzieci, więc wiesz dobrze, na co trzeba zwrócić uwagę (zagrożenia, potrzeby maluchów). Człowiek, który przychodzi do pracy zaraz po studiach też jest wystraszony i nie wie, czy sobie poradzi, choć niby ma "świeżą wiedzę". Kiedy sobie przypomnę siebie zaraz po studiach, to pamiętam: swoją niepewność, testowanie różnych metod pracy etc. Wszystko przychodzi z czasem, poznasz dzieci, rodziców, innych nauczycieli - wszystko stanie się łatwiejsze. A co do argumentu o "straconych latach, których dzieciom nikt nie odda". Hmmm. No spoko. A gdyby trafiły na jakąś nauczycielkę przed emeryturą, która ma wielkie doświadczenie, ale jej się nie chce? Albo kogoś zaraz po studiach, kto nie miał na siebie lepszego pomysłu i sam nie wie, czego chce od życia? A ja widzę, że Autorka chce pracować z dziećmi, lubi je i chce się dokształcać, rozwijać. Wg mnie to rokuje jak najlepiej. Powodzenia!
  • 04.08.17, 11:15
    Bardzo dziękuję za budującą odpowiedź!
    Najbardziej boję się tej biurokracji - e-dziennik, plan lekcji, plan pracy...
    Będę stażystką - mam nadzieję, że wyznaczą mi fajnego, pomocnego opiekuna.
    Boję się, ale i cieszę zarazem!

    --
    ---
  • 04.08.17, 12:08
    Emonik, nie bój się, na pewno wszystko ogarniesz, nie święci garnki lepią!
    Jeszcze tylko dodam odnośnie do mojej powyższej wypowiedzi, że że pisząc "lepszy pomysł na siebie" miałam na myśli "lepiej dobrany pod kątem własnych zainteresowań". Źle to zabrzmiało, dlatego wyjaśniam. A zawody nauczycielskie są bardzo dobrym wyborem - ale dla ludzi, którzy rzeczywiście chcą pracować z dziećmi (młodszymi i starszymi) i mają ku temu predyspozycje.
  • 04.08.17, 15:21
    Nic się nie bój. Powodzenia 😆
  • 05.08.17, 16:16
    Dzienniki, plany pracy to nie są jakieś loty w kosmos. Poproś nauczyciela z równoległej zerówki żeby pozwolił ci zerknąć na swoje plany i już. W młodszych klasach rozkłady materiału często są dołączone do podręcznika, to też ułatwia sprawę. Wzory obowiązujące w szkole na pewno dostaniesz, wiec spoko. Powodzenia 👍
  • 05.08.17, 13:56
    Ale w czym problem? W pracy nauczyciela klas 0 czy młodszych dzieci najważniejsze jest twoje podejście do dzieci.To czy umiesz z nimi rozmawiać, czy umiesz ich wysłuchać jak 50 raz opowiadają jedną i ta samą historię, czy umiesz pomóc jak mają problem.Dzieciaki od razu wiedzą czy ktoś lubi dzieci.Ważny jest uśmiech, kreatywność. Nauczanie takich dzieci to nie fizyka kwantowa, ważne tylko by wiedzieć jakie predyspozycje mają dzieci w danym wieku, czego można od nich oczekiwać, czego wymagać, z czym mogą sobie poradzić a co może być dla nich za trudne.Trzeba im podnosić poprzeczkę ale trzeba wiedzieć na ile komu można. Wprowadzenie zasad by dzieci wiedziały, że to ty jesteś nauczycielem ale też traktować je w taki sposób jakbyś cicała by traktowane były twoje dzieci: z szacunkiem, ciepłem ale tez z zasadami.
  • 05.08.17, 16:13
    Jeżeli rzeczywiście to byłoby kluczowe, to na nauczyciela szkolnej zerówki byłby casting, a nie rekrutacja. Osobowość nauczyciela, motywacja do pracy są bardzo ważne, ale to jednak powinien być dodatek do warsztatu.
  • 04.08.17, 11:16
    Po tym co napisalas (i oczywiscie zweryfikowano Cie w pracy wink spokojnie powierzylabym Ci swoje dzieci. Masz wyksztalcenie, doswiadczenie (chocby z wlasnymi, to bardzo wazne) i - najwazniejsze: checi! Entuzjazm, swiezosc, motywacje do doksztalcania. To jest to, co dzieciom potrzebne najbardziej. Bardzo dobry poczatek.
    Powodzenia zycze!
  • 04.08.17, 11:25
    Dziękuję!
    Moje mocne - tak myślę - strony to: miłość do literatury dziecięcej, teatr i recytacja. No i drama. Plastykę też lubię.
    Słabe strony: planowanie, niestety... Spontaniczna jestem, nie lubię tworzyć harmonogramów, planów...

    --
    ---
  • 04.08.17, 12:15
    I oby jak najdluzej zalezalo Ci na fajnym czasie spedzonym z dziecmi a nie na harmonogramach.
    Czasem jakis fajny spontaniczny pomysl funkcjonuje lepiej niz planowane godzinami zajecia.
    To jest zerowka, najwazniejszym zadaniem jest nie zniechecic dzieci do edukacji i ciekawie spedzic czas. Masz swietne "mocne strony", wlasnie tego powinno byc najwiecej.
    A jak tak sie bedziesz dalej reklamowac to Cie podkupie wink szukam fajnej aupair
  • 04.08.17, 12:16
    Z dolu przepraszam za trzykrotne uzycie slowa "fajny" w jednym krotkim tekscie
    No, fajnie.
  • 04.08.17, 12:34
    A jak stoisz z tym z czego najmocniej będą Cię rozliczać koleżanki i większość rodziców? Jak chcesz wprowadzać dzieci w świat liter i pojęć matematycznych, bo teraz to obejmuje program zerówki? Świat zjawisk przyrodniczych?
    Masz chyba artystyczną duszę, a szkolna rzeczywistość pełna jest zagadnień "technicznych" trzeba choćby np. postawić na jakąś technikę nauki czytania. Nieśmiertelny temat prac domowych. Czy dasz radę przygotować dzieci bez wsparcia rodziców? A jeżeli nie to jak ich przekonasz, że muszą wygospodarować czas na pracę z dziećmi? Jesteś gotowa wytłumaczyć im dlaczego klasa A "jest już na literce pe, a wy dopiero na ce albo odwrotnie dlaczego tak pędzisz z materiałem, a Piotruś nie nadąża) pamiętasz jak u dzieci kształtuje się rozwój umiejętności matematycznych, co z czego wynika, co jest normalne, co powinno niepokoić?
    Od tego zaczęłabym przygotowania do pracy. Błędy w dzienniku można poprawić, dokumentację uzupełnić.
  • 04.08.17, 13:19
    mamma_2012 napisała:

    > A jak stoisz z tym z czego najmocniej będą Cię rozliczać koleżanki i większość
    > rodziców? Jak chcesz wprowadzać dzieci w świat liter i pojęć matematycznych, bo
    > teraz to obejmuje program zerówki? Świat zjawisk przyrodniczych?
    > Masz chyba artystyczną duszę, a szkolna rzeczywistość pełna jest zagadnień "tec
    > hnicznych" trzeba choćby np. postawić na jakąś technikę nauki czytania. Nieśmie
    > rtelny temat prac domowych. Czy dasz radę przygotować dzieci bez wsparcia rodzi
    > ców? A jeżeli nie to jak ich przekonasz, że muszą wygospodarować czas na pracę
    > z dziećmi? Jesteś gotowa wytłumaczyć im dlaczego klasa A "jest już na literce p
    > e, a wy dopiero na ce albo odwrotnie dlaczego tak pędzisz z materiałem, a Piotr
    > uś nie nadąża) pamiętasz jak u dzieci kształtuje się rozwój umiejętności matem
    > atycznych, co z czego wynika, co jest normalne, co powinno niepokoić?
    > Od tego zaczęłabym przygotowania do pracy. Błędy w dzienniku można poprawić, do
    > kumentację uzupełnić.

    Oczywiście, że stoję z tym "nijak", przecież nie uczyłam w zerówce nigdy - będę musiała się dokształcić, oprzeć się na doświadczeniu nauczycieli i już od zaraz do tego przystąpię. Mam nadzieję, że podstawa programowa i wytyczne do niej jakoś naprowadzą mnie na właściwe tory.
    ---
  • 05.08.17, 10:52
    To akurat jest wiedza ze studiów, odśwież sobie metodykę nauczania podstaw matematyki dla takich smyków, ćwiczenia na słuch fonematyczny. Ćwiczenia przygotowujące do nauki pisania - od obręczy barkowej po paluszki, zawsze od dużej do małej. Zabawy sensoryczne. Zabawy z chustą, o ile macie w przedszkolu. Dostajesz nową grupę, czy już funkcjonującą? Jeżeli nową to musisz ich zintegrować, jeżeli wczesniej utworzoną to rozpoznać czy nie ma klik/kozłów ofiarnych.
  • 05.08.17, 14:47
    berdebul napisała:

    > To akurat jest wiedza ze studiów, odśwież sobie metodykę nauczania podstaw mate
    > matyki dla takich smyków, ćwiczenia na słuch fonematyczny. Ćwiczenia przygotowu
    > jące do nauki pisania - od obręczy barkowej po paluszki, zawsze od dużej do mał
    > ej. Zabawy sensoryczne. Zabawy z chustą, o ile macie w przedszkolu. Dostajesz n
    > ową grupę, czy już funkcjonującą? Jeżeli nową to musisz ich zintegrować, jeżeli
    > wczesniej utworzoną to rozpoznać czy nie ma klik/kozłów ofiarnych.

    Dzięki za konkrety, które powinnam sobie przypomnieć.
    To będzie zerówka w szkole, więc część dzieci będzie po przedszkolu a część takich, które pierwszy raz zostaną gdzieś poza domem. Ze znajomości środowiska wiem, że zdarzają się dzieci, które kredki w ręku nie miały, bo przecież "jeszcze się w życiu napiszą", niestety. Bywają oczywiście i dzieciaki czytające i liczące od dawna. Tak więc spodziewam się, ze będzie misz-masz.
    ---
  • 04.08.17, 21:32
    mamma_2012 napisała:

    > A jeżeli nie to jak ich przekonasz, że muszą wygospodarować czas na pracę
    > z dziećmi?

    z dziećmi w zerówce trzeba "pracować w domu" ??

    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • 04.08.17, 13:01
    Na pierwszym zebraniu przygotuj się na milion dziwnych (głupich) pytań.
    Nie wychodź z tekstem, że pierwszy raz prowadzisz klasę i liczysz na wyrozumiałość.
    Przygotuj sobie jakąś ankietę, zbierz informacje o oczekiwaniach rodziców (będziesz widziała czy raczej stawiają na łagodny start i dobrą zabawę czy raczej umiejętności typowo szkolne, bo dlatego dzieci posłali do zerówki w szkole, "żeby się w końcu czegoś uczyły").
  • 04.08.17, 13:02
    To są b. dobre rady.


    --
    Ignorantia non est argumentum
  • 04.08.17, 13:12
    Masz racje, w sumie oczekiwania rodzicow sa rozne.
    Ale prace domowe w zerowce?!
    Ciekawy bylby temat rozbieznosci w wychowaniu dzieci, prawdopodobnie duzo jest rodzicow zaangazowanych i sporo tez "nie bioracych wiekszego udzialu" w edukacji i ksztalceniu dziecka (zdajac sie calkowicie na placowki)
    Ja w zerowce oczekiwalabym dobrej zabawy, otworzenia na inne dzieci, wlasnie kontaktu z tworzeniem czegos w zespole (teatr itp), poznawania dynamiki grupy. Ale moje dzieci czytac, pisac i liczyc juz sie nauczyly same, niejako przy okazji, a do zerowki jeszcze im sporo brakuje.
  • 04.08.17, 15:10
    Do szkolnej zerówki często trafiają dzieci, które już zaliczyły rok w przedszkolnej i "teraz ma być nauka zamiast zabawy". Rodzic, któremu dzieci nauczyły się wszystkiego same może oczekiwać dobrej zabawy, rodzic takiego, które ma problemy, będzie oczekiwał, że pomimo tych problemów nauczyciel nauczy zamiast "tracić czas na teatr i rysowanie" i to najchętniej jeszcze w ciągu tych 4 godzin w szkole.
    A na przykład moje prywatne to jeszcze inny przypadek, bo ma już opanowane umiejętności szkolne, ale zajęcia teatralne czy plastyczne zupełnie go nie kręcą i gdyby takich było więcej niż minimum to by cierpiał.
  • 04.08.17, 15:22
    Nie rób takiej ankiety. Po co to? Rodzice wyślą ci pierdyliard rad, oczekiwań, sugestii, w większości sprzecznych ze sobą, a potem będziesz wysłuchiwać pretensji, że ich nie realuzujesz.

    To nauczyciel ma mieć plan edukacyjny i się go trzymać. Rodzic ma odnieść wrażenie, że wychowawca to profesjonalista, który wie co chce z tą klasą osiągnąć, a nie nieogarnięta pańcia, która pyta o drogę.
  • 04.08.17, 15:15
    Wiek, powiedziałabym, jest atutem, bo nikt cię nie będzie traktował jak początkującej i prawdopodobnie nie zapłacisz frycowego.
    Podstawa programowa to jest dobry punkt wyjścia, ale traktuj, jako zbiór haseł do przegooglowania.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • 04.08.17, 16:12
    Pomysł z ankietą dla rodziców jest dobry - tyle, że ja pytałabym bardziej o mocne i słabe strony dzieci. Pytania mogłyby dotyczyć rozwoju ruchowego, społecznego, zainteresowań (będziesz wiedziała do czego się odwoływać, by zwiększyć motywację u dzieci), trudności, tego co jest najbardziej nielubiane (np. dziecko nie lubi rysować, może być sygnałem trudności grafomotorycznych lub innych).
    Dla rodziców 1 września kilka uspokajających słów (dla wielu to może być pierwsze spotkanie ze szkołą od swoich własnych lat szkolnych), powiedz na co stawiasz: np. żeby dzieci polubiły szkołę, dobrze się poczuły, rozbudziły swoje zainteresowania, poznały zasady szkolne i miały odwagę się wypowiadać (tu: pomocna będzie dramasmile), wdrożenie do odrabiania prac domowych itd.
    Na początku pewnie wskazane by było dużo zajęć integracyjnych i zapoznania ze szkołą dzieci. Potem jakaś diagnoza umiejętności a dalej już pewniejsza siebie będzieszsmile
  • 04.08.17, 16:33
    Jako rodzic: zebrania krótkie i zwięzłe, przygotuj sobie kartę z pkt. kóre omowisz, bo zrobi się burdel, zagadają cie rodzice upierdliwcy. Odpowiadaj do wszystkich a nie do jednego rodzica jak wda się w dyskusje, jak bedziebezsensu to reszta go wyprostuje.
    Na pierwsze zebranie zrób ksero rozpiski rzeczy potrzebnych. Podreczniki - my już w czerwcu mieliśmy uzgodnione jakie, po ile się składamy, zebrana kasa, na dzień dobry we wrześniu dostajemy pakiety.
    Ubezpieczenie, po ile, formularze świetlicowe, przygotuj plan dnia. Mój syn drugi raz idzie do zerowki - nie prawda że oczekuje id nauczyciela że będzie luz i zabawa, będzie pogłębianie wiedzy.
    Zeszło roczna nauczycielka miała zerówkę pierwszy raz, była fajna,ale gaduła na maxa, tegoroczna ma zerowkę już 3 raz ( wychowawstwo 0-3 u nas jest) i jest konkretna, przyjazna ale odrazu powiedziała, że ona "wymaga".
  • 04.08.17, 18:23
    Na fejsie są fajne grupy zrzeszające nauczycieli przedszkolnych.
  • 04.08.17, 20:36
    Z zakresu matematyki polecam prace prof.Gruszczyk- Kolczyńskiej. I pamiętaj- im mniej tzw.kart pracy, tym lepiej ( generalnie skup się na nauczaniu czynnościowym). Z zakresu czytania- dobra jest metoda Cieszyńskiej ( sylabowa).
  • 05.08.17, 10:54
    Oby więcej osob z takim podejściem! Metoda sylabową jest najlepsza, ale ostatnio w odwrocie.
  • 04.08.17, 20:40
    Mnóstwo pomysłów znajdziesz na stronie: "Zamiast kserówki "- szczególnie gry matematyczne są tutaj warte polecenia. Na FB jest świetna grupa: " Nauczyciele wczesnoszkolni" - w plikach dziewczyny umieszczają różne ciekawe pomysly i scenariusze.
  • 05.08.17, 13:37
    Raczej zrezygnuj z ćwiczeń typu.głoskowanie ( ewentualnie możesz ćwiczyć: co słyszysz na początku, na końcu lub w środku wyrazu- jednak w wyrazach prostych fonetycznie).Głosowanie jest zbędne, a i wielu nauczycieli ma z tym problem smile
  • 05.08.17, 14:36
    Koniecznie muszę dostać się do grupy na FB. Wiem, że od teraz do końca wakacji będę siedzieć w książkach i sobie przypominać wiedzę - ale przecież właśnie tego chciałam. Mam na szczęście siostrę logopedkę, baaaardzo aktywną zawodowo, z masą kursów dodatkowych i podyplomówek, która znakomicie diagnozuje dzieci z trudnościami. Wiem, że w razie czego zawsze będę mogła liczyć na pomoc w rozgryzaniu poszczególnych przypadków. No i na szczęście wrzesień to miesiąc żeby się wdrożyć - i dla mnie i dla zerówkowiczów. Po Waszym wsparciu wiem, że dam radę choć lekko nie będzie. Dziękuję.

    --
    ---
  • 05.08.17, 14:49
    A może polecicie jakieś książki, które powinnam mieć w biblioteczce, żeby się inspirować w pracy?


    --
    ---
  • 05.08.17, 15:18
    Jestem wielką fanką smile prof. Gruszczyk- Kolczyńskiej - polecam więc jej książki.
  • 05.08.17, 17:55
    Tak szczerze, to zajrzyj na pinterest. Jest mnóstwo pomysłów. Pani G-K polecana jest bardzo dobra, ale jezeli chodzi o zabawy z przemywaniem wiedzy to IMHO Amerykanie są najlepsi. wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.