Dodaj do ulubionych

Poważnie-depresja

08.08.17, 13:12
Pytam poważnie, mam wiele pytań, zagadnienie jest mi obce a bliska osoba wymaga wsparcia. Czy w W-wie mozecie polecic jakiegos psychiatre, kogos od psychoterapii? czy xanax to faktycznie samo zuo jak pisza w internetach? jak postepowac z osobą z depresją, cokowliek napiszecie bedzie dla mnie przydatne.
najgorsze jest to, ze ja w ogole nie rozumiem tej calej depresji, mam ochote potrzasnac delikwentem jak workiem z kartoflami i wrzasnac" wez sie w garsc człowieku".



--
Jeśli przechodzisz przez piekło nie zatrzymuj się.
Winston Churchill
Edytor zaawansowany
  • 08.08.17, 13:20
    Xanax to nie jest samo zlo, ale w depresji nie pomoze. Podobnie jak potrzasanie i pokrzykiwanie.
    Idzcie do psychiatry, ewentualnie - jak macie porzadnego rodzinnego, to do rodzinnego, on dalej pokieruje.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • 08.08.17, 13:35
    aagnes napisał:

    > najgorsze jest to, ze ja w ogole nie rozumiem tej calej depresji, mam ochote potrzasnac
    > delikwentem jak workiem z kartoflami i wrzasnac" wez sie w garsc człowieku".

    O matko, ale wiesz, że to jest właśnie to, czego przede wszystkim nie powinnaś robić....?
    Nie: "weź się w garść", tylko wziąć delikwenta w garść i zaprowadzić do specjalisty. Oczywiście nie przemocą, ale w depresji człowiek może nie mieć siły zabrać się za to samemu. Więc pomóc, załatwić, może zawieźć - jeśli trzeba.
    I najpierw do psychiatry, bo bez leków chyba będzie ciężko, a potem psychoterapia. Ale to jak ze złamaną nogą - najpierw operacja, potem rehabilitacja.

    --
    Takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam!
    (by Jan Tomaszewski)
  • 08.08.17, 13:40
    Trzeba chorego namowic zeby zglosil sie do lekarza.
  • 08.08.17, 14:07
    Równie dobrze mogłabyś potrząsnąć kimś, kto jeździ na wózku, żeby się wreszcie ogarnął i wstał. I poszedł potańczyć.
    Do lekarza najpierw po leki, potem ew. terapia, jeśli potrzebna.
  • 08.08.17, 14:09
    (..)potrzasnac delikwentem jak workiem z kartoflami i wrzasnac" wez sie w garsc człowieku"

    to tak jakby osobie grypą kazać przestać mieć gorączkę i dreszcze
    Nigdy przenigdy nie rób czegoś takiego!!!
  • 08.08.17, 14:10
    no dobrze, ja to wszystko wiem, ze nie nalezy tak robic.
    delikwent byl u psychiatry dostal wlasnie xanax i elicee (chyba tak sie pisze?)
    prosilabym o konkrety: nazwiska, nazwy przychodni, cokolwiek.


    --
    Jeśli przechodzisz przez piekło nie zatrzymuj się.
    Winston Churchill
  • 08.08.17, 14:17
    Kiedy leki zaczną działać, czyli po jakichś 2-3 tygodniach powoli wdraża się psychoterapię. Same leki bez terapii są tylko środkiem doraźnym.
  • 08.08.17, 15:08
    Elicea to teraz najbardziej popularny lek w zwalczaniu depresji... Pierwsze efekty daje po 2-3 tygodniach i trzeba ją brać co najmniej pół roku, a odstawiać pod kontrolą lekarza. Xanax doraźnie. Xanax uzależnia, Elicea nie.
  • 08.08.17, 16:29
    Elicea brałam, pomogło.

    --
    - On twierdzi, że ją kocha. (granatowe_tulipany)
    - twierdzi, twierdzi. To sie rymuje z "pierdzi", ale poza tym nic naprawde nie znaczy.(minor.revisions)
  • 08.08.17, 14:15
    Mozesz poogladac na YouTubie Hanie Es (m.youtube.com/channel/UCFy7ma1sBS3OrrPUemKVrSw) - odcinki poswiecone depresji. Ona choruje na depresje i opowiada, jak sie czuje czlowiek z depresja, co jej pomaga, czego nie nalezy mowic chorym na depresje. Dobre podstawy dla zainteresowanych.

    Powodzenia w zaciaganiu do lekarza. Jak leki zaczna dzialac i Ty i chora osoba zobaczycie roznice. Ale terapia tez jest wazna!
  • 08.08.17, 14:17
    Najgorsze to jest co innego.
    Że na nic nie masz wpływu, szczególnie, jeśli osoba w depresji na da się skłonić do wizyty u psychiatry lub pójdzie tylko "dla ciebie".
    Oswojenie się z myślą, że ktoś bliski (o ile tak jest) pogrąża się w chorobie, na którą są leki, ale on(a) nie chce z nich skorzystać i przez to masz związane ręce... - to jest hardcore.
    Bo jak pójdzie na wizytę z łaski i z łaski wykupi receptę, to nie znaczy jeszcze długo, że będzie się leczyć.
    Albo jest opcja, że z łaski terapię podejmie, ale przerwie w najgorszym możliwym momencie, sprawiając tym samym, że cały trud Twój i tej osoby można spuścić w klozecie.
  • 08.08.17, 14:44
    butch_cassidy napisała:

    > Najgorsze to jest co innego.
    > Że na nic nie masz wpływu, szczególnie, jeśli osoba w depresji na da się skłonić
    > do wizyty u psychiatry lub pójdzie tylko "dla ciebie".

    Nie musi być aż tak źle. Skoro chory już poszedł do lekarza, to jednak jest postęp. Może jak zacznie brać leki i one zaczną działać, poczuje poprawę (nawet "mimo woli"), to to zadziała jak koło zamachowe.
    Oby tak było.
    Oczywiście przyda się czujność i wsparcie - przy wizytach, przy pamiętaniu o zażywaniu leków. Oczywiście, że nie wyzdrowiejemy za kogoś. Jednak od bliskiej osoby naprawdę sporo może zależeć, cholernie ciężko dać sobie radę samemu, bez wsparcia.

    --
    Takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam!
    (by Jan Tomaszewski)
  • 08.08.17, 14:55
    No pewnie, że oby w tym przypadku właśnie nie było aż tak źle.
  • 08.08.17, 14:24
    xanax nie jest antydepresantem, jest lekiem przeciwlękowym,przeciw fobiom np dla ludzi ktorzy boją sie wychodzić z domu itp mają lęki społeczne

    na depresję jest mnostwo innych lekow
    pierwszego wyboru moze byc np zortal

    skutecznosc pierwsze rezultaty po ok 2-4 tygodniach

    Ciebie odizolowalabym od chorego bo zrobisz krzywde swoim podejsciem

    co do terapii to nie psychiatra, tylko psychoterapeuta (psycholog,nie lekarz)
    czy terapia potrzebna? pomoze to ocenic psychiatra praz odpowiedz na pytanie co wywołało depresję
  • 08.08.17, 14:41
    Xanax pewnie dostała na rozruch zanim przeciwdepresyjna Elicea nie zadziała. Psychiatrzy zwykle na początek zapisują taki miks.
  • 08.08.17, 19:41
    Dokładnie. U mnie przy depresji i nerwicy zawsze występują straszne stany lękowe i ataki paniki.
    Tylko trzeba jak najszybciej probowac schodzic z xanaxu, bo organizm sie przyzwyczaja i potrzebuje coraz większej dawki i latwo wpasc w uzaleznienie.
    Moj sposob to, kiedy widzę, ze za duzo tych tabletek szczescia (tak je nazywam, bo mam po nich wywalone na wszystko) zaczynam brac, probuje opozniac wziecie tabletki i czesto poprostu lęk mija sam.
  • 08.08.17, 20:30
    Przy rozsądnym braniu tego typu leków i opanowaniu za ich pomocą najbardziej dokuczliwych objawów, "złapaniu oddechu" często wystarczy sama świadomość że ma się w szufladzie, w torebce czy na półce tą "tabletkę szczęścia", że nie jest się bezradnym wobec napadów lęku czy paniki - by te nieprzyjemne odczucia bardzo złagodniały lub były rzadsze. Podstawą większości zaburzeń lękowych jest lęk przed lękiem i poczuciem bezradności wobec niego.
  • 08.08.17, 19:04
    >Ciebie odizolowalabym od chorego bo zrobisz krzywde swoim podejsciem

    Jakim?
    Takim że szuka pomocy, dróg zrozumienia problemu, polecanego lekarza?
    Bo to że "ma ochotę bliskim potrząsnąć" jest zupełnie naturalną potrzebą kogoś kto obserwuje bliską osobę pogrążającą się w depresji - a nie ma jeszcze zgłębionej wiedzy na temat tej choroby. Depresja kogoś bliskiego jest bardzo podstępną chorobą. Z jednej strony nie mając jej trudno pojąć emocjonalnie i rozumem co się dzieje z tym człowiekiem, dlaczego tak się zachowuje, dlaczego jest tak "marudny, leniwy, rozlazły" a czasem opryskliwy, niemiły, złośliwy (tak czasami wygląda depresja u mężczyzn). Z drugiej osoba chora na depresję działa bardzo "toksycznie" na bliskie otoczenie, powoduje u niego podenerwowanie, napięcie - mimo największej chęci zrozumienia i pomocy. Smutek jest bardzo zaraźliwy, niemal jak ziewanie.

    I tak jak należy wykazywać się zrozumieniem wobec osoby chorej na depresję - bo jest bardzo chora - tak samo warto wykazywać sie ogromnym zrozumieniem dla bliskich takiej osoby - bo niosą naprawdę ogromny ciężar na swoich barkach. I to że czasem mają ochotę wrzasnąć "weź się w garść!!!" nie jest wyrazem złej woli ale bezradności, przerażenia, zmęczenia.

    Xanax jest jak najbardziej pomocny na początku leczenia depresji - bo zaburzenia lękowe nierzadko jej towarzyszą, dodatkowo benzodiazepiny pomagają uregulować sen co w przypadku depresji bywa bardzo zaburzone i mocno zaostrza objawy. Trzeba tylko mieć świadomość ryzyka uzależnienia i brać te leki pod ścisłą kontrolą mądrego lekarza.
  • 08.08.17, 14:28
    Odnośnie potrząsania...

    www.youtube.com/watch?v=d6_8eLGW9hg

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • 08.08.17, 14:41
    Chory sam udał sie do lekarza bo jak twierdzi, sam poczul ze cos jest nie tak, otrzymal ww leki, ale to byl pierwszy lepszy lekarz, natomiast chcialabym podsunac namiary na kogos dobrego od psychoterapii,
    stwierdzono jeszcze zaburzenia lekowo-poznawcze, z tego co pamietam, leki sa zapisane na jakis czas (chyba ok 3 tygodni), potem wizyta.
    ale ja czuje, ze to jest grubsza sprawa, bez terapii sie nie obejdzie

    --
    Jeśli przechodzisz przez piekło nie zatrzymuj się.
    Winston Churchill
  • 08.08.17, 14:49
    Leki będzie brać dużo dłużej niż 3 tygodnie, tylko że biorąc antydepresanty musi być regularnie kontrolowany przez psychiatrę. O terapeutę można zapytać tegoż psychiatrę z pewnością poleci kogoś odpowiedniego.
  • 08.08.17, 14:53
    Prawie każdy psychoterapeuta prowadzi terapię depresji. W Warszawie nie ma problemu z dostępem, nawet na nfz czeka się stosunkowo krótko. Warto, żeby klient poczytał sobie o różnych nurtach psychoterapii (mają podobną skuteczność), wybrał to, do czego jest najbardziej przekonany. Depresja może mieć różne przyczyny, więc klient może określić, jakiego doświadczenia oczekuje od terapeuty. Światopogląd jest ważny - zacznę Ci polecać terapeutów chrześcijańskich, a klient wojujący ateista smile Leki - jak zadziałają - będą przez pół roku-rok, terapia czasami nie jest potrzebna.
  • 08.08.17, 19:11
    Mam kilka pytań:
    - czy ta osoba już wcześniej miała takie epizody depresyjne?
    - czy ktoś w bliskiej rodzinie chorował na depresję lub innego rodzaju zaburzenia psychiczne/emocjonalne?
    - czy wydarzyło się coś co mogło wywołać popadnięcie w depresję? Śmierć kogoś bliskiego? Utrata pracy? Rozwód?
    - czy ta osoba żyje w przewlekłym silnym stresie?

    Jeśli na żadne z powyższych pytań nie ma stanowczej odpowiedzi twierdzącej - to poza opanowywaniem objawów depresyjnych które są bardzo przykre i wymagają pomocy lekarskiej i psychoterapeutycznej - namówiłabym tą osobę na wizytę u lekarza internisty, bo czasem objawy depresyjne są jedynie objawem jakiejś innej choroby. "Zwykła" anemia może tak wyglądać i się objawiać a nawet niedobory niektórych witamin i innych składników pokarmowych. Nie mówiąc o zaburzeniach hormonalnych.
  • 08.08.17, 19:47

    Odpowiadam najlepiej jak umiem:
    - to osoba która zawsze miała bardzo niską samoocenę, (nie lubie siebie, jestem beznadziejny itp teksty), ale nie sprawialo to wrazniea choroby z tym, ze ja sie naprawde nie znam sad
    - wsrod najblizszych nie ma takich osób, dalszych nie wiem.
    - jedyne co moge napisac i ew mogloby miec znaczenie, to dosyc beznadziejna praca, slabo platna i szereg zwiazanych z tym frustracji (ale umowmy sie: takich osob jest na pęczki)
    - moim zdaniem tak, do tego dochodza bardzo konkretne objawy somatyczne, i juz nawet nie wiem - teraz jak sie nad tym zastanawiam co bylo pierwsze - pogarszanie samopoczucia psychicznego az do aktualnego rozpoznania i objawy fizyczne za tym idące, czy na odwrót?
    mętne to co napisałam, ale jak sama zapewne wiesz - trudno uchwycic cos tak niekonkretnego jak depresjam, ubac w slowa i opisac.
    i bardzo dziekuje za post powyzej o moim "wzieciu sie w garsc" - dokladnie tak sie czuje. juz kolejny raz w zyciu musze sie przekonac o tym jak ciezka choroba jednego czlonka rodziny wplywa negatywnie na pozostalych. w jakims sensie choruje cała rodzina.
    co do internisty - delikwent jest wyjatkowo dokladnie przebadany wlasnie ze wzgledu na zle samopoczucie fizyczne, odbył sie rajd po lekarzach i powiem tak: chcialabym mieć takie wyniki badań smile
    i faktycznie jak mialam swego czasu gleboką anemię to czulam sie jakbym leżała juz na łożu śmierci, a wystarczylo wziac kilka tabletek zelaza żbym stanela na nogi.
    Dziękuję za konkretną i życzliwą odpowiedź, teraz naprawde nie jest mi do śmiechu sad


    --
    Jeśli przechodzisz przez piekło nie zatrzymuj się.
    Winston Churchill
  • 08.08.17, 20:43
    A powiedz mi - jakie objawy depresyjne Ty widzisz?
    Lub ta osoba o nich mówi?
    Jakiś stabilizator nastroju tu na pewno jest potrzebny - ale warto by pozastanawiać się czy podłożem tego co się dzieje nie jest zaburzenie nerwicowe i psychiczne wyczerpanie nim, plus cechy osobowości, kiepska praca (masa ludzi ma kiepską pracę ale jeśli dodatkowo ktoś ma niską odporność psychiczną to o wiele łatwiej o załamanie). Przy takich problemach warto znaleźć terapeutę który próbuje dojść do podłoża tego co się dzieje. Bo czasem chory mówi lekarzowi tylko o tym co najbardziej mu dokucza w danym momencie - żyć mi się nie chce, nie chce mi sie rano wstawać z łóżka, nic nie ma sensu - a pomija np. to że od 10 lat ma palpitacje serca, bóle głowy i napady lęku gdy ma wyjść z domu.
    Bo w takim wypadku korzystniejszy będzie stabilizator nastroju z dodatkowym działaniem przeciwlękowym (np. setralina) i terapia w tym kierunku ustawiona.
  • 08.08.17, 20:46
    Dopiszę: Elicea - ma właśnie dodatkowe, dosyć silne działanie przeciwlękowe.
    Bo zabrzmiało jakby nie miała - chodziło mi że lepszy jest taki lek niż typowy antydepresant.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.