Dodaj do ulubionych

Odbieranie dzieci polskim rodzicom

09.08.17, 21:46
Czy to wynika z jakosci emigracji polskiej w UK czy to faktycznie porzadny po prostu nadzor nad dziecmi w UK na tle innych krajow?

www.polishexpress.co.uk/rekordowa-liczba-dzieci-odebranych-polskim-rodzicom-w-uk
Edytor zaawansowany
  • 09.08.17, 21:52
    Toż autor artykułu ci napisał: to z powodu różnic kulturowych big_grin Social service zamiast się pochylić ze zrozumieniem nad polską tradycją chlania i lania dzieci uznaje to za zaniedbywanie i znęcanie się big_grin A że wyemigrował kto wyemigrował (statystycznie rzecz ujmując), to i reprezentacja tej "kultury" jest obfita...


    --
    "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot odechciało"
  • 09.08.17, 21:58
    Dzieki za podkreslenie kontrowersyjnosci tematu. Mam nadzieje ze sie zleca ematki i zacznie sie zwawa dyskusjauncertain
  • 09.08.17, 22:04
    Wiesz, wątki o straszliwych służbach socjalnych odbierających dzieci "za niewinność" były tu już nie raz i nie dwa. I jakoś tak nie przypominam sobie ani jednego, w którym w końcu by się okazało, że te dzieci to z urojenia odbierano - wprost przeciwnie: pijusy i przemocowcy sami się wkopywali, żaląc się mediom, jakich to "pierdół" "się czepiajo, panie, te złe urzędniki"... uncertain


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • 09.08.17, 22:12
    W zasadzie ematka juz poruszyla wszystkie mozliwe watki uncertain
  • 09.08.17, 22:23
    A, nie, nie dyskutowałyśmy o podziale indii - a własnie mamy okrągłą rocznicę.....
  • 09.08.17, 22:29
    smile))))))))
  • 09.08.17, 22:18
    No ale przecież były wątki, jak to źli Szwedzi czy Norwegowie czy Niemcy odbierają polskie dzieci. Ematki się oburzały. Ostatnio chyba paszewa taki wątek zakładała?

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • 09.08.17, 22:38
    Taaaa, skutkiem ubocznym tego wątku było odkrycie, że w Polsce dzieci są zabierane mniej więcej dwa razy częściej niż w Niemczech, jugendamt więcej pracuje z rodzinami w ich domach, asystenci, kuratorzy itd.

    --
    Wróżenie z fusów.
  • 09.08.17, 21:55
    Skoro operujesz stereotypami, też sobie na to pozwolę:pl.wikipedia.org/wiki/Zab%C3%B3jstwo_Jamesa_Bulgera
  • 09.08.17, 22:30
    ??? He???
  • 09.08.17, 22:31
    Pisz po polsku. tongue_out
  • 09.08.17, 22:38
    Nie bardzo widze zwiazek z tematem.
  • 09.08.17, 22:40
    To twój problem,że nie rozumiesz słowa stereotyp.
  • 09.08.17, 22:44
    Nie czytalas artykulu. Ponadto stereotypy tez z czegos wynikaja.
  • 09.08.17, 22:47
    A owszem. Czytałam.
    Nadal nie rozumiesz o co mi chodzi, ponieważ ulegasz stereotypom.
    Napiszę więcej- tworzysz je. Podejrzewam,że intencjonalne.
  • 09.08.17, 23:02

    Oczywiscie ze post startowy byl intencjonalnie prowokatorski by zaczac dyskusje. No odkrycie tego to nie rocket science ....

    Stereotypy nie sa tworzone przez jednostki. Wiec Princess nawet gdyby chciala to nic nie stworzy w tej dziedzinie. To wytwor masy ludzi i ich uproszczonych obserwacji. Nie chce mi sie gadac juz o banalach. Idziemy spac. Do jutra pa
  • 11.08.17, 17:53
    No teraz to przesadziłaś.

    --
    > głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • 09.08.17, 21:59
    1. ilośc emgracji
    2. jakośc emigracji- jest staraaaszna....
    3. coraz większa ilośc dzieci w ogóle odbieranych
    polskie metody wychowawcze nie cieszą się estymą- dziecko jest wazniejsze niż kompletnośc rodziny. i dobrze- mniej dzieci na ojomach, w beczkach

    --
    "Co osiągnie społeczeństwo, które będzie wyuczone pacierzy, własnego języka i mylnie przekonane o wyjątkowości swojej historii i znaczenia dla świata?" by Hellenamiu
  • 09.08.17, 21:59
    Jeśli te siniaki były skutkiem pobicia przez rodziców to odebranie dziecka było jak najbardziej słuszne. Z czego to odbieranie dzieci może wynikać? Zapewne rzeczywiście z różnic kulturowych i może z większej czujności służb. Po akcji z zamordowaniem tego chłopca parę lat temu możliwe, że imigranckie rodziny są pod szczególną obserwacją.
  • 15.08.17, 21:48
    Nie imigranckie a polskie. Muzułmanie nie chleją i dobrze się opiekują dziećmi.

    --
    Financial Times:
    Polska pod rządami braci Kaczyńskich była pośmiewiskiem Europy.
  • 22.08.17, 18:12
    Lol. Raczej cicho z problemami siedza bo zalatwiaja to we wlasnym gronie

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 22.08.17, 18:16
    doublebindmagazine.com/child-sex-abuse-erasure-of-asian-victims-experiences
    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 09.08.17, 22:15
    Kolejny kraj, który nie szanuje polskich tradycji? big_grin

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • 09.08.17, 22:24
    To jest czytelny atak na tradycyjną polską rodzinę.

    --
    Jak dowiedli socjologowie-statystycy, fraza: należy w życiu spróbować wszystkiego znacznie częściej oznacza amatorskie porno i narkotyki niż fizykę kwantową i chemię molekularną.
  • 09.08.17, 22:29
    Wolę czytać o dzieciach odbieranych patusom niż artykuły takie jak ten:
    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,22209887,matka-regularnie-znecala-sie-nad-10-letnia-dominika-dziewczynka.html

    W głowie się nie mieści, że polskie sądy pozwalały by dzieci żyły pod opieką psycho-pato rodziców. Przynajmniej sady w UK działają sprawniej.
  • 09.08.17, 22:34
    Czytałam to dzisiaj. matka miała już wyrok za znęcanie się nad tą właśnie dziewczynką. Nie do pomyślenia,że dziecko nadal było pod opieką tej kobiety...matką jej nie nazwę tongue_out

    --
    <*>
    "Nie wierzę w żadną magię ani inny zabobon. Pradawni bogowie mnie chronią!"
    By Julian
  • 10.08.17, 07:35
    W polskich sądach to, niestety, norma. Bo jak się dziecko zabiera, to biegną do tiwi i superexpresu, które robią zadymę, że "z biedy" zabierają i umieszczają w RZ, które "4 tysiące na dziecko dostają", a przy tym oczywiście biją, gwałcą i zabijają masowo. Bo wiadomo, że "tylko matka kocha swoje dziecko"...
  • 10.08.17, 08:41
    Jakbym moją teściową słyszała. Mama, to ty?
  • 10.08.17, 08:48
    Jeszcze nie jestem niczyją teściową wink Ale swego czasu pracowałam z rodzinami zastępczymi. W związku z powyższym mam sporo znajomych związanych z rodzicielstwem zastępczym, zarówno pracowników PCPR, jak i osób prowadzących RZ, w tym zawodowe i specjalistyczne. Ciężki kawałek chleba, a postawa społeczna coraz bardziej idiotyczna. O rodzicach biologicznych nie wspominając.
  • 10.08.17, 08:56
    Coś jest w tym co mówisz. Jeszcze 10-15 lat temu nie było takiej nagonki i walki o "prawdziwą polską rodzinę".
  • 10.08.17, 09:03
    A czy ta nagonka nie zaczela sie w momencie gdy jakies dziecko zmarlo? Bo pamietam pare lat temu byla afera, ze jakas dziewczynka zmarla, czy nawet dwoje dzieci w jednej rodzinie. Nie pamietam jednak czy przez zaniedbanie czy dlatego, ze rodzice zrobili ewidentna krzywde.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 10.08.17, 09:14
    Zastępczy rodzice zabili dwoje dzieci - jedno zmarło na skutek pobicia (rzekomo miało spaść ze schodów) kolejne utopili (rzekomo miało się zachłysnąć wodą).
  • 10.08.17, 09:31
    To był Puck, 4 lata temu, dwoje dzieci zostało zabitych w RZ. Afera głośna, rodzina zastępcza była dość blisko z kierownictwem miejscowego koordynatora pieczy zastępczej.
    Tylko że tym samym roku zabitych przez rodziców biologicznych zostało ok. 15 dzieci.
    Była też w 2015 roku afera z policjantem w Opolu - razem z żoną byli przez 10 lat RZ dla dwójki dzieci, potem żona zaginęła w dziwnych okolicznościach a on sam zrobił dziecko dziewczynce (14-latce), dla której właśnie RZ tworzył. Tam w ogóle jakaś dziwna akcja była, bo pani wiceprezes sądu rejonowego nie widziała powodu rozwiązania RZ w momencie, kiedy facetowi ograniczono władzę rodzicielską do biologicznego syna, co jest sprzeczne z ustawą o pieczy zastępczej - rodzic zastępczy nie może mieć władzy rodzicielskiej ograniczonej, odebranej ani zawieszonej.
    Tylko znowu - ile dzieci padło ofiarami molestowania ze strony RB w tym samym roku?
    Owszem, nieprawidłowości w RZ zdarzają się. Ale to są jednostkowe sytuacje. Tymczasem są one wyolbrzymiane, robi się z nich regułę i dorabia teorię. Nie mówiąc o urban legends na temat niebotycznych kwot, jakie RZ zarabiają na dzieciach.
  • 10.08.17, 12:42
    Amen. Od afery o "małą Różę' poszło już z górki.
  • 09.08.17, 22:43
    Między nami mówiąc - mam w nosie z czego wynika. Grunt, żeby efektywnie odbierać patologicznym rodzicom możliwość niszczenia dzieci.
  • 09.08.17, 22:48
    Uff!
    Nareszcie rozsądny głos w dyskusji.
  • 09.08.17, 23:00
    a tak niedawno krzyczeli, że w Niemczech....

    --
    burakostwo, nieudacznictwo, brak kultury, brak ogłady, brak inteligencji. Raptem to, co gdzieś skrzętnie ukrywaliśmy, się wylało i nami zawłaszcza ? skwitował Linda.
  • 09.08.17, 23:06
    Jeżeli ma się takie postrzeganie świata, że prawie każde działanie odbiera się jako spisek wrazch sił przeciwko narodowi, to się łatwo podnosi wrzask.
  • 10.08.17, 07:42
    W Niemczech, w Norwegii, w UK...
  • 10.08.17, 07:47
    Z tego wniosek że nasze normy obyczajowe i kulturowe w zakresie wychowywania dzieci nie spełniają tych zachodnich. Może warto byśmy zaczeli korygować świadomość społecznaą w tym zakresie Niestety, czarno to widzę w społeczeństwie które akceptuje klapsy, nawet u malutkich dzieci.

    --
    "Nie wierzę w żadną magię ani inny zabobon. Pradawni bogowie mnie chronią!"
    By Julian
  • 10.08.17, 08:54
    princesswhitewolf napisała:

    > Czy to wynika z jakosci emigracji polskiej w UK czy to faktycznie porzadny po p
    > rostu nadzor nad dziecmi w UK na tle innych krajow?

    Może po prostu porządniej wzięli się do pracy po serii kontroli i tak skandalicznych zaniedbaniach jak sprawa małego Daniela? Choć ten artykuł nie napawa optymizmem, fakt, że z zeszłego roku, więc może coś się ruszyło

    Pracownicy socjalni oceniają, że nawet 150 tysięcy dzieci w wieku przedszkolnym w Wielkiej Brytanii padło ofiarą zaniedbań.

    (...) po serii skandalicznych zaniedbań ze strony pracowników szpitalnych oddziałów położniczych wśród pielęgniarek, położnych i opiekunek dziecięcych zapanował strach z uwagi na wzmożone kontrole. Miały one na celu doprowadzenie do lepszej rozpoznawalności problemu zaniedbywania i maltretowania dzieci. Jak się jednak okazało niewiele zrobiono, aby temu zapobiec...

    W czasie badań przeprowadzanych przez pracowników naukowych Uniwersytetu w Lancashire spośród 500 tys. dzieci urodzonych w 114 brytyjskich hrabstwach w latach 2009 – 2010 ponad 115 tys. zostało skierowanych do opieki społecznej w zeszłym roku. Powód? Właśnie zaniedbania i maltretowanie.

    W ostatnim roku odnotowano 87% wstępnych zgłoszeń. Aż 25% z nich nie doprowadziło do żadnego śledztwa, a jedynie 9,8% (!!!) dostało się pod opiekę odpowiednich służb.


    www.polishexpress.co.uk/tysiace-dzieci-w-wielkiej-brytanii-bylo-maltretowanych
  • 10.08.17, 09:43
    Nie ma teorii spiskowych. To nie są niewinne lelije. Polak i w Polsce wychowuje dzieci solidnym laniem, tylko tu musi zabić, żeby się ktoś przejął losem biednego dzieciątka.

    --
    Małpy nie sposób przekonać, by dała nam banana, obiecując jej, że po śmierci w małpim niebie otrzyma nieskończone mnóstwo bananów.
  • 10.08.17, 23:34
    Z jakości. Odebranie dziecka w UK to krok ostateczny- kiedy istnieje zagrożenie zdrowia lub życia dziecka.
  • 11.08.17, 01:19
    Taaa jasne - w UK przy najmniejszym podejrzeniu zaniedbania najpierw zabierają dziecko, rodzice spotykają się z nim na nadzorowanych spotkaniach (supervised contact) a sprawa jest wyjaśniana przez co najmniej kilka miesięcy. Jeśli podejrzenia okażą się niesłuszne to dopiero wtedy dziecko wraca do rodziców (a czasem nawet wtedy nie - patrz niżej).
  • 11.08.17, 01:22
    A dodam jeszcze że kiedyś przy mnie brytyjska matka zamachnęła się na odlew w malutkie wózkowe dziecko i NIKT nie zwrócił na to uwagi - założę się że w przypadku Polaka social services już by czekały pod drzwiami.
  • 11.08.17, 01:58
    Nie przeginasz aby z tą teorią spiskową?
  • 11.08.17, 07:05
    Skoro mówię że coś widziałam to widziałam. Piszę też co mówią raporty, które osobiście tłumaczę. 3/4 z was nie mieszka w UK, nie ma kontaktu z dokumentami social services i mam wrażenie że wypowiadacie się tylko o tym co wam się "wydaje". Uwierz mi, że chciałabym przesadzać. Może taka sytuacja nie jest wyraźna w Londynie czy innych bogatszych miejscach, ale przejedź się do biedniejszych miast w UK, do dzielnic angielskich "chavsów" i poobserwuj co się dzieje.
  • 11.08.17, 10:40
    Nie zrozumiałaś.
    Twierdzenie, że zachowanie Brytyjki w miejscu publicznym na które "nikt nie zwrócil uwagi" spowodowałoby stawienie się slużb pod drzwiami Polaka jest czysta teoria spiskową.
    Ponieważ zakłada
    a) stały nadzór nad tym linem Polakow w UK,
    b) rozróżnienie w decyzjach urzedu w zależnosci od pochodzenia sprawcy,
    c)bezkarność sprawców brytyjskich.
  • 11.08.17, 10:44
    d) umiejętność rozpoznawania na odległość Polaków i Brytyjczyków po sposobie dawania dziecku "plaskacza" wink
    to coś jak z rozpoznawaniem Niemców po gwizdaniu wink
  • 11.08.17, 10:59
    Przy tych zastrzeżeniach osobiście nie mam problemu ani z przyjęciem, że każde prawo działa tylko "mniej więcej" i ze zdarzają się decyzje błędne (aczkolwiek osobiście wolę, kiedy prawo "myli się" na rzecz ofiary niż sprawcy), ani też z uznaniem, że imigrant będzie miał bardziej pod górkę. Po pierwsze, jest bardziej na widelcu, zwlaszcza jeżeli jego zachowanie potwierdza negatywny stereotyp, przynajmniej w oczach obserwatora (ta zachlana stonka i barbarzyńcy). Po drugie, dlatego że imigrant jest bardziej ignorancki niż jego lokalny odpowiednik, bo nie zna superbiegle języka, ani nie jest wdrozony w uzus.
    Tylko ze rozwiązania nie upatruję w narodowych awanturach, ale raczej w uświadamianiu Polaków co do lokalnych wymogów. W swoim czasie brytyjski konsulat w ZEA wydał ulotkę dla swoich obywateli nt. zachowań legalnych w Europie a sprzecznych z prawem w ZEA.
  • 11.08.17, 11:27
    "Tylko ze rozwiązania nie upatruję w narodowych awanturach, ale raczej w uświadamianiu Polaków co do lokalnych wymogów."

    No dokładnie. Tylko że wiesz, to wymagałoby wysiłku, żeby się dostosować i, nie daj Bóg, uznać, że Polska jednak nie jest pępkiem świata i Mesjaszem narodów wink
  • 22.08.17, 18:33
    Jak ma czapeczke w lipcu- to polskie. Jak gole nogi w listopadzie- brytyjskie. Proste.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 11.08.17, 13:14
    Teraz to przeginasz.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
  • 12.08.17, 23:21
    No to mogłaś ty zwrócić uwagę- co nie mogłaś ? Nie wiesz jak się dzwoni na policję ?
    Żeby opieka na coś takiego zareagowała to ktoś musi na to właśnie zareagować i im to zgłosić choćby przy pomocy policji bo nie mają swoich pracowników na każdym rogu czatujących i czekających na takie zdarzenia- bez przesady.
    O tyle jest gorzej w przypadku dzieci w wieku nie szkolnym czy przedszkolnym, że nie ma przedszkolanki czy nauczyciela który może wyłapać, że z dzieckiem dzieje się coś złego.

    Taka sytuacja - za ogrodzeniem placu zabaw kręcił się facet z aparatem fotograficznym i robił zdjęcia. Mało tego, że jedna z matek zadzwoniła na policję to jeszcze z inną zaczęły go śledzić informując policję na bieżąco dokąd idą. Faceta aresztowanego. Koniec historii był taki, że faceta zwolniono bo on nie dzieci fotografował i żaden z niego pedofil był.
    Sama widzisz- jak nie interweniujesz w pewnych przypadkach to nic się nie wydarzy.
  • 12.08.17, 23:09
    Ty weź przeczytaj jeszcze raz co napisałam....tylko tak ze zrozumieniem.
  • 11.08.17, 01:04
    Sorry że zaburzę postrzeganie brytyjskiej social service ale nic nie jest takie czarno-białe jak większość tutaj sądzi. Jestem tłumaczem. Niemal co tydzień tłumaczę obszerne raporty social service. Mogłabym wiele opowiadać o przypadkach niesprawiedliwego odebrania dzieci. Np. zainteresowanie służb jeszcze nienarodzonym dzieckiem i odebranie go tuż po porodzie, tylko dlatego że opieka społeczna dowiedziała się, że matka w przeszłości jako nastolatka (10 lat wcześniej) oddała pierwsze dziecko do adopcji (argumenty pań z opieki były wtedy iście irracjonalne typu: matka dziecka w każdej sytuacji gdy płakało podawała mu smoczek, ojciec dziecka na nadzorowane spotkanie przyniósł niedostosowaną do wieku zabawkę - chodziło o noworodka). Nad tym dzieckiem rodzice nawet nie mieli możliwości się "znęcać" bo od porodu było zabrane pod opiekę zastępczą.
    Albo poszukajcie sobie info o słynnej sprawie Beaty M. - miała 4 dzieci w tym nastoletnią najstarszą córkę, która po awanturze postanowiła się zemścić na ojczymie i oskarżyła go o molestowanie. Facet natychmiast do aresztu a dzieci zabrała opieka społeczna. Sprawę wyjaśniono, facet okazał się niewinny, laska była już na tyle duża że zamieszkała ze swoim chłopakiem, najstarszy dwunastoletni syn wrócił do rodziców, a dwójki malutkich chłopców już nie odzyskali. Zostali oddani do adopcji i w sumie do dziś zrozpaczona matka biega po brytyjskich adwokatach szukając pomocy - nie muszę mówić z jakim skutkiem.
    W UK nie ma domów dziecka, są rodziny zastępcze - dostają mnóstwo kasy za taką opiekę i jest to w UK prawdziwy biznes.
    Oczywiście nie twierdzę że Polacy są tacy niewinni, wiem że polska opieka społeczna działa zbyt opieszale itd. ale to co się dzieje w UK to gruba przesada - tam przy jakimkolwiek podejrzeniu typu dziecko przychodzi brudne do szkoły (okazało się przy wyjaśnieniu że ojciec co rano przed szkołą chodził z dzieckiem na plac zabaw) zabierają dziecko do rodziny zastępczej, a potem dopiero wyjaśniają czy podejrzenie było zasadne czy nie. I teraz pytanie - czy ktokolwiek myśli jak wpływa takie nagłe oderwanie od matki na dziecko? Zwłaszcza że najczęściej trafia nie do Polaków a do brytyjskiej rodziny z której często nawet nie rozumie.
    No ale oczywiście większość tutaj już wie najlepiej że to patologia, która bije dzieci i dobrze im tak. Ehh... nie dziwię się że np. pani Beata jest w swojej walce bez szans skoro nawet w Polsce nikt się nie zastanowi i nie podda działania social service w UK w wątpliwość. Dla ciekawostki powiem tylko że pewna słowacka babcia się zawzięła i nie odpuściła w podobnej sytuacji, sprawa poszła do Strasburga, UK przegrała a potem UK oddała wszystkie sprawy słowackich dzieci słowackim władzom.
  • 11.08.17, 01:10
    Przeczytajcie chociażby ten artykuł - zaręczam z własnego doświadczenia że nic w nim nie jest wyssane z palca. Sama mam do tłumaczenia dziesiątki takich historii, kiedy dzieci zabrano niesłusznie
    wpolityce.pl/spoleczenstwo/289663-wystarczy-falszywe-oskarzenie-angielscy-urzednicy-coraz-czesciej-odbieraja-dzieci-polakom-wszystko-w-majestacie-prawa
  • 11.08.17, 01:25
    www.polishexpress.co.uk/masz-dziecko-na-wyspach-uwazaj
  • 11.08.17, 16:10
    Twierdzisz że jesteś tłumaczem, że tłumaczysz raporty social services (które na pewno przynajmniej częściowo są jawne), a potem jako potwierdzenie dajesz link do... wpolityce? Wybacz, ale dla mnie podważyłaś tym całkowicie swoją wiarygodność.

    --
    Pracuję z naprawdę wspaniałymi ludźmi. Są godni zaufania, uczciwi,
    nigdy nie powodują problemów. Zupełnie tam nie pasuję.
  • 11.08.17, 16:17
    Nie, raporty z Child Protection Conference nigdy nie są jawne. Podaję linki do tego co jest dostępne publicznie.
  • 12.08.17, 23:43
    To jest troll który kłamie.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • 22.08.17, 19:05
    Nie no sorry... Nie wierzę ci nawet odrobinę... linki, które podałaś dyskwalifikują cie zupełnie... polish-express i w polityce? żartujesz sobie?
    Ja miałam kontakt z social services z powodu posranej sąsiadki (kiedyś o tym tu pisałam), wzywała na mnie policje i social services opowiadając niestworzone historie (podobno dzieci gołe po nocy po ulicy chodziły a ja cały czas pijana itd...)policja raz przyjechała, ze niby dzieci płaczą a ja nie reaguje (sama byłam z nimi bo chłop się przeprowadził ponad miesiąc później później) policja przyjechała, obejrzała dom, zobaczyła, że moją jedyna zbrodnią jest to, że było około 23 a one jeszcze nie spały (ferie były, nowy dom i jeszcze sypiały w ciągu dnia) ale nie ryczały nie hałasowały ja im książkę czytałam, policjantki zobaczyły i pojechały ale uprzedziły, ze do social services musza zgłosić bo taki maja obowiązek. Po miesiącu zadzwonili do mnie z social services, mówiąc,że sąsiadka regularnie do nich dzwoni, ze niby dzieci ciagle płaczą, że są zaniedbane a ja ciągle pije... Skończyło się na rozmowie telefonicznej, w której wyjaśniłam, że to sąsiadka mnie nęka, wali w drzwi itd....Panie z ss stwierdziła, że musi tylko sprawdzić w dzieci szkołach czy wszytko w porządku (bez podawania szkole powodów, czasami robią to rutynowo) i tyle... po sprawie... Nikt mi do domu nie przyjeżdżał, bardziej nie sprawdzał (fakt, ze wcześniej zadnych "donosów" na mnie nie było, ani zadnych problemów). Sąsiadka jak skumała, że mam męża Anglika to się zamknęła ale dzień dobry nam nie mówi.....
  • 11.08.17, 05:51
    >W UK nie ma domów dziecka, są rodziny zastępcze

    Uwazasz, ze male dziecko powinno trafiac do bidula, gdzie nie ma szans opanowac w zyciu codziennym umiejetnosci wynikajacych z zycia w rodzinie?
    Wiesz, ze odsetek dzieci trafiajacych do DD wsrod wychowanek DD jest znacznie wyzszy niz wsrod wychowanek RZ? Ludzie, ktorzy nie mieli szans jako dziecko nauczyc sie, jak funkcjonuje rodzina, nie umieja jej stworzyc w zyciu doroslym.

    >W UK nie ma domów dziecka, są rodziny zastępcze - dostają mnóstwo kasy za taką opiekę

    Wolisz oszczedzac na dzieciach i skazywac je na opieke niedajaca im mozliwosci rozwoju umiejetnosci zycia w rodzinie, a tym samym stworzenia w zyciu doroslym wlasnej rodziny?

    >Zwłaszcza że najczęściej trafia nie do Polaków a do brytyjskiej rodziny z której często nawet nie rozumie.

    1. Dlaczego Polacy nie tworza rodzin zastepczych? Wsrod miliona imigrantow nie ma chetnych na ten rzekomo swietny zarobek?
    2. Dlaczego niektorzy Polacy prowadza polityke gettoizacji wobec swoich dzieci i nie dbaja, zeby rozumialy jezyk kraju?

    --
    Entropia i chaos dnia codziennego
  • 11.08.17, 07:01
    Nie o tym mówiłam - mówiłam że w UK zrobił się z tego biznes i często zajmują się tym osoby, które się do tego kompletnie nie nadają z pominięciem procedur itd. (przeczytaj zalinkowany artykuł). Niestety kasa przyciąga różnych ludzi i nie jest tak że w UK to sami idealni rodzice zastępczy mieszkają.

    Polacy owszem tworzą rodziny zastępcze - miałam przypadek gdzie dzieci trafiły właśnie pod opiekę Polaków ale jest ich o wiele za mało (w końcu to UK nie Polska).
    A to ostatnie to już nie do mnie pytanie.
  • 11.08.17, 09:27
    agnstep napisała:

    >
    > Polacy owszem tworzą rodziny zastępcze - miałam przypadek gdzie dzieci trafiły
    > właśnie pod opiekę Polaków ale jest ich o wiele za mało (w końcu to UK nie Pols
    > ka).


    Tiaaa, bo za malo jest w ogole rodzin zastepczych, dlatego w radio mozna codzinnie uslyszec advert zachecajacy potencjalne rodziny bo to az £400 tygodniowo, no faktycznie super biznes dla kogos kto nie ma pojecia o opiece nad dziecmi z problemami bo to sa trudne dzieci w dodatku moga byc w roznym wieku.
    I w uk tez sa domy dziecka, nie na wzory polskich ale owszem domy w ktorych pozostaja dzieci 24/7.

    Cala reszta twoich postow naszpikowana bzdurami, gaze ta ci zaplacila za napisanie tego?
  • 11.08.17, 09:34
    Nie musisz wierzyć w to co piszę. Ale ja swoją wiedzę opieram na tłumaczonych raportach social services, które mają często po kilkadziesiąt stron i szczegółowo opisują każdy przypadek, więc o ile nie pracujesz w brytyjskiej opiece społecznej, to zaręczam że mam na pewno większą wiedzę niż ty.
  • 11.08.17, 09:36
    450 funtów tygodniowo MINIMUM (takie drobne słowo a robi różnicę) - gwoli ścisłości
  • 11.08.17, 10:07
    agnstep napisała:

    > 450 funtów tygodniowo MINIMUM (takie drobne słowo a robi różnicę) - gwoli ścisł
    > ości

    On average bo wszystko zalezy jakiego rodzaju foster family sie jest bo sa rozne, short term, long term, fostering for adoption, fostering starsze dzieci albo tylko babies albo dzieci niepelnosprawne. Zalezy tez od tego jakie ma sie umiejetnosci np special skills, trainings too

    Fakty sa takie ze chetnych brakuje bo to jest bardzo ciezka praca.
  • 11.08.17, 11:53
    Naprawdę dla ciebie 450 funtów tygodniowo to taki wielki biznes? shock

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • 11.08.17, 12:08
    Zależy w którym regionie. W Londynie pewnie to niedużo. W okolicach Doncaster, Leeds i dalej na północ to już trochę więcej. Poza tym pisałam że to MINIMUM - nauczcie się czytać ze zrozumieniem
  • 11.08.17, 12:24
    No to powtórzę pytanie, które już ktoś Ci zadał wyżej: skoro to takie kokosy, to dlaczego polskie rodziny (przyjeżdżające do UK, jak sama piszesz, przede wszystkim dla zarobku) się nie garną do tego rodzaju zajęcia i dzieci muszą trafiać do RZ nie mówiących po polsku?


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • 11.08.17, 12:29
    Nie kręć już. Nie masz pojęcia, ile ludzie zarabiają w tamtych rejonach. Żeby zostać rz to trzeba spełnić mocno wyśróbowane warunki. Ktoś, kto pracuje w fabryce na zmiany i zarabia te minimum 400 firmy tygodniowo, ale ledwo dukana po angielsku na pewno nadaje się na opiekuna zastępczego.

    --
    > głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • 11.08.17, 14:01
    No właśnie - sama sobie odpowiedziałaś - bo spora część Polaków ledwo duka po angielsku?
    Poza tym pisałam że w 65 milionowej populacji Polacy stanowią niecały milion. Więc odsetek opiekunów zastępczych wśród nich jest średnio o 65 razy niższy (w rzeczywistości pewnie jeszcze mniej). Jeżeli dodasz do tego fakt, że dzieci Polaków z różnych przyczyn częściej trafiają do rodzin zastępczych niż Brytyjczyków, to oczywiste jest że tych polskich opiekunów jest za mało. Aczkolwiek jest ich więcej niż ci się wydaje. Np. dzieci pani Beaty trafiły do Polaków.
  • 16.08.17, 22:58
    Ja ci odpowiem, bo właśnie jestem świeżo po rozmowie. 450 funtów to nie żadne minimum. Z councilu można dostać np 200, a z tego trzeba dziecko wyżywic, ubrać, opłacić rozrywki, słowem wszystko. I mieć dodatkowy pokój, zanim jeszcze rozpoczniesz cały proces. Jeśli za dziecko chcesz brać te 450, to najprawdopodobniej będzie to dziecko z problemami, niepełnosprawne, mloda matka z dzieckiem etc. I na dobrą sprawę musisz zrezygnować z pracy. No biznes życia, naprawdę...

    --
    pomagam.pl/walery
  • 11.08.17, 10:48
    Oczywiscie, ze to ostatnie to jest pytanie do Ciebie, jesli wyciagasz jako argument, ze dzieci trafiaja pod opieke ludzi, z ktorymi nie sa w stanie sie porozumiec. Niedbanie o to, zeby dziecko rozumialo jezyk kraju, w ktorym zyje, jest naganne.

    Jesli odsetek rodzin, ktore sa pod kuratela Social Service, i ktore sa rodzinami zastepczymi, bylby wsrod polskiej imigracji taki sam, jak wsrod obywateli brytyjskich, to polskie dzieci trafialaby znacznie rzadziej pod opieke nie-Polakow niz obecnie. Dlaczego Polacy sa niedoreprezentowani wsrod rodzin zastepczych? Dlaczego sie do tego nie garna?


    Prowadzenie DD to jest znacznie wiekszy biznes niz rodziny zastepczej. W rodzinie zastepczej wszystkie czynnosci wykonuja czlonkowie rodziny, jak masz kolejne dziecko w domu, to masz konkretnie wiecej pracy i to angazujacej emocjonalnie, a w DD mozesz praktycznie w ogole nie miec kontaktu z dziecmi, za to pensje na stanowisku dyrektora, sprzataczki czy pomocy technicznej pobierac. I na DD w kazdym kraju idzie znacznie wieksza kasa, a skutki wychowywania w takich instytucjach to tylko poglebianie patologii.

    --
    Kółka się kręcą?
  • 11.08.17, 11:01
    >Dlaczego Polacy sa niedoreprezentowani wsrod rodzin zastepczych? Dlaczego sie do tego nie garna?

    Może dlatego że na ogólną liczbę ludności tj. 65 milionów, Polacy to niecały milion? Z czego spora część to emigranci zarobkowi, którzy są tu tymczasowo żeby pracować (rodzina często zostaje w kraju) a nie zakładać rodziny zastępcze.
  • 11.08.17, 11:04
    "Z czego spora część to emigranci zarobkowi, którzy są tu tymczasowo żeby pracować (rodzina często zostaje w kraju) a nie zakładać rodziny zastępcze."

    Ej, no moment, sama napisałaś, że to niezły biznes!
  • 11.08.17, 11:10
    tak, ale facet, który przyjechał do pracy w fabryce a w Polsce zostawił rodzinę nie będzie opiekunem zastępczym - litości!
    Po drugie dla dziecka trzeba mieć osobny pokój co przy cenach nieruchomości i fakcie że rzadko kiedy Polaków stać na duże nieruchomości stanowi znaczące utrudnienie.
  • 11.08.17, 11:20
    No właśnie litości.
    Jeśli rodzina dostaje kasę niebotyczną (jak twierdzisz) to raczej nie ma problemu z wynajęciem większego mieszkania? Nie, nie musi być to własność, może być wynajem długoterminowy smile
    Chyba nie twierdzisz że na ten milion przebywających w UK Polaków ponad 900 tys. to osoby pracujące w fabryce, które w Polsce zostawiły rodziny?
    Stosunek liczy rodzin mieszkających w UK do polskich dzieci potrzebujących opieki zastępczej na pewno pozwalałby na umieszczanie tych dzieci wyłącznie u Polaków... pod warunkiem, że byłoby to tak świetnym interesem, jak starasz się to pokazać wink
    Najwidoczniej nie jest...
  • 11.08.17, 11:31
    miniulowa napisała:

    > No właśnie litości.
    > Jeśli rodzina dostaje kasę niebotyczną (jak twierdzisz) to raczej nie ma proble
    > mu z wynajęciem większego mieszkania? Nie, nie musi być to własność, może być w
    > ynajem długoterminowy smile
    > Chyba nie twierdzisz że na ten milion przebywających w UK Polaków ponad 900 tys
    > . to osoby pracujące w fabryce, które w Polsce zostawiły rodziny?


    Przeciez to troll
  • 11.08.17, 12:08
    Bzdury gadasz. Cena domu zależy od miejsca jego położenia na Wyspach. Jedna sypialnia kosztuje w Londynie 1000 funtów, a już jakieś 300 km dalej za cztery sypialnie płacisz 500.

    --
    > głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • 11.08.17, 11:30
    miniulowa napisała:

    > "Z czego spora część to emigranci zarobkowi, którzy są tu tymczasowo żeby praco
    > wać (rodzina często zostaje w kraju) a nie zakładać rodziny zastępcze."
    >
    > Ej, no moment, sama napisałaś, że to niezły biznes!

    Tiaaa tymczasowo, srednio ponad 10 lat
  • 11.08.17, 12:04
    Dzieci w UK mają obowiązek nauki od 4 do 18 r.ż. W szkole spędzają kilka godzin dziennie i nie ma możliwości, żeby nie poznały języka angielskiego. Gorzej z rodzicami, którzy często nie chcą się uczyć, zamykają się tylko w polskim środowisku, tworzą polskie getta i nie integruje się z tubylcami. Z własnych obserwacji wiem, że polskie matki często lekceważą wizyty kontrolne dzieci, nie stosują się do zaleceń lekarskich i leczą dzieci lekami (w tym antybiotykami) na lewo sprowadzanymi z Polski. Co ciekawe słowackie Romki w tej kwestii są bardzo posłuszne systemowi.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • 11.08.17, 07:39
    Przerażające jest to co opisujesz. Polskie władze nie pomagają rodzicom, ktorym niesprawiedliwe zabrano dzieci?
  • 22.08.17, 18:41
    Pewnie przy bliższej analizie okazuje się, że dzieci nie zabrano za muszki owocowe czy kolanka zdarte na placu zabaw (na który to plac czuły ojciec prowadził dzieci o 7 rano, przed lekcjami), ale za to, że tatuś z nożem po osiedlu ganiał, a dzieci miały sine pręgi od kabla na plecach...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 11.08.17, 07:48
    "W UK nie ma domów dziecka, są rodziny zastępcze - dostają mnóstwo kasy za taką opiekę i jest to w UK prawdziwy biznes."

    Z całym szacunkiem, to zdanie udowadnia, że nie rozumiesz o co w tym wszystkim chodzi i nie masz absolutnie żadnego doświadczenia praktycznego. Czym innym jest czytanie raportów, ich tłumaczenie, a czym innym praktyka.

    DD jest NAJGORSZYM rozwiązaniem i, wbrew Twojej insynuacji, najbardziej kosztownym.
    W Polsce opieka nad dzieckiem w RZ kosztuje średnio 4 razy mniej niż w DD. Jeśli jest to RZ specjalistyczna, różnica jest mniejsza, ale nadal koszt opieki w DD czy DPS jest 2-3 razy większy. I dokładnie tak samo byłoby w UK.
    W UK RZ są po prostu porządnie finansowane tak, by nie musiały do dzieci dokładać ze swoich pieniędzy, co w Polsce jest nagminne, ponieważ są to najczęściej dzieci wymagające wielorakich terapii, zajęć wyrównawczych, opieki 24/7 ze względu na zaniedbania i traumę.
    Jeśli wg Ciebie to taki świetny interes, dlaczego nie rzucisz w diabły tłumaczeń i nie zostaniesz RZ? Fascynuje mnie wypominanie RZ otrzymywanych kokosów przy jednoczesnym absolutnym braku chęci, by samemu skosztować tego miodu.

    "zabierają dziecko do rodziny zastępczej, a potem dopiero wyjaśniają czy podejrzenie było zasadne czy nie"
    Nie twierdzę, że błędy się nie zdarzają. Powstała taka książka „Dzieci Norwegii. O państwie (nad)opiekuńczym.” W Norwegii "grasuje" osławiony Barnevernet. I pojawia się w niej diagnoza - tak, są przypadki, kiedy urzędnik jest nadgorliwy, kiedy źle ocenia sytuację. Bo nie ma możliwości uniknięcia takich sytuacji, ludzie popełniają błędy. Jednak co jest opcją? System polski, w którym zwleka się z interwencją tak długo, aż dochodzi do tragedii.
    Jak widzisz na ulicy nieprzytomnego człowieka, co robisz? Na miejscu analizujesz z jakiego powodu jest nieprzytomny, czy wzywasz karetkę żeby zabrała do szpitala?
    Czasem człowiek jest schlany, naćpany, a czasem ma śpiączkę cukrzycową (wygląda jakby pacjent był pod wpływem alkoholu, nawet zapach podobny), czasem coś jeszcze innego. Będziesz analizować ZANIM udzielisz pomocy?

    " I teraz pytanie - czy ktokolwiek myśli jak wpływa takie nagłe oderwanie od matki na dziecko? "

    Zapewniam Cię, że tak. Tylko znowu - przy jakichkolwiek wątpliwościach podstawą jest zabezpieczenia zdrowia i życia dziecka.
    Traumę emocjonalną wynikającą z czasowego rozdzielenia można naprawić. Trwałego uszkodzenia ciała czy śmierci nie.
  • 11.08.17, 07:52
    Oczywiście. Chociaż nie wiem jak to jest z tym naprawianiem traumy. Trudno mi sobie wyobrazić nawet reakcje mojego dziecka gdyby na kilka miesięcy miało trafić pod opiekę zastępczą obcej rodziny w obcym kraju. Gorzej tylko jeśli w przypadku takim jak sprawa pani Beaty dzieci już z opieki zastępczej nie wracają i zostają oddane do adopcji, chociaż udowodniono że oskarżenia najstarszej córki były kłamstwem (wiemy wszyscy że takie rzeczy się zdarzają u nastolatków)
  • 11.08.17, 08:25
    Moi znajomi tworzyli RZ dla rodzeństwa - dziewczyna 13 letnia i dwóch chłopców - 5 i 7 lat. Najmłodszy dość obciążony, z tego, co pamiętam, porażenie mózgowe. Zajmowali się dziećmi 3 lata. Młodsi chłopcy bardzo się z nimi związali. Znajomi włożyli w rehabilitację najmłodszego masę energii i pieniędzy, oczywiście własnych, bo 500+ wtedy nie było, a koszty rehabilitacji znacznie przekraczały to, co dostawali jako RZ. Po tych trzech latach dziewczyna, wówczas 16 letnia, oskarżyła ojca zastępczego o molestowanie. Nikt nie się nie zastanawiał czy zarzuty są zasadne. Dzieci zostały natychmiast zabrane i umieszczone w innej RZ. Był areszt, prokuratura, dochodzenie. Człowieka oczyszczono z zarzutów. Jednak dzieci do nich nie wróciły. Tak to działa.
    Ale ponownie - JAKA inna opcja? Pozostawienie dzieci na miejscu i badanie sprawy? A jeśli okaże się, że oskarżenia były zasadne? Co wtedy?
    Jeśli Twoja koleżanka przyjdzie do Ciebie z informacją, że mąż ją zgwałcił, to co zrobisz? Wyślesz ją do domu z zapewnieniem, że przyjrzysz się sprawie czy może natychmiast zarządzisz odseparowanie jej od potencjalnego sprawcy?
    To są ZAWSZE mega trudne decyzje i zapewniam Cię, że pracownicy opieki społecznej rzadko podchodzą do tematu bezrefleksyjnie. Ale podstawą jest zabezpieczenie dziecka. Jeśli jest podejrzenie, że może mu coś zagrażać w rodzinie, priorytetem jest odseparowanie go od potencjalnego źródła przemocy.
    Błędy zawsze będą. Bo dzieci kłamią, bo dorośli kłamią, itd. Ale zanim zaczniesz rzucać kamieniami w opiekę społeczną w UK, znajdź informacje w ilu przypadkach zarzuty zostały potwierdzone.
    Polacy w UK są największą grupą (wśród imigrantów) pobierającą socjal. I sorry, ale jeśli ktoś mi płaci za siedzenie w domu i zajmowanie się dziećmi, ma pełne prawo kontrolować jak sprawuję tę opiekę i czy robię to na zasadach określonych przez tego, kto mi płaci. I nie znam miejsca, w którym imigranci, zwłaszcza wyciągający socjal, traktowani są tak samo jak obywatele tego kraju.
  • 11.08.17, 08:32
    Ależ ja się z tobą zgadzam. Napisałam tylko żeby pokazać że nie zawsze jest tak że ta dobra opieka społeczna zabiera złym rodzicom dzieci. Niestety, ale sama miałam styczność z co najmniej kilkoma przypadkami, gdzie dzieci odebrano niesłusznie. Jeśli dobrze znasz temat to zwróć też uwagę że najczęściej odbierane są malutkie dzieci, tak do 5 lat. Starszymi już się tak nie interesują. Spójrz nam sam przypadek pani Beaty. Miała kilkoro dzieci - dlaczego zatem do adopcji oddano dwoje najmłodszych kilkuletnich a np. 15 letni już teraz syn spokojnie mógł wrócić pod jej opiekę? Nawet nie został w rodzinie zastęczej
  • 11.08.17, 08:46
    "Miała kilkoro dzieci - dlaczego zatem do adopcji oddano dwoje najmłodszych kilkuletnich a np. 15 letni już teraz syn spokojnie mógł wrócić pod jej opiekę? Nawet nie został w rodzinie zastęczej "

    Przecież to jest logiczne, że małe dzieci szybko znajdują nowe rodziny ponieważ jest to w interesie dziecka żeby jak najszybciej mieć rodzinę zamiast tkwić latami w DD. W przypadku małego dziecka pozbawionego właściwej opieki występują zmiany w budowie mózgu, ilości połączeń neuronowych, niektóre obszary nie są rozwinięte w ogóle. Żeby temu zapobiec, należy jak najszybciej zapewnić dziecku odpowiednią opiekę RODZINY.
    Starsze dzieci po pierwsze same mogą lepiej o siebie zadbać - podczas gdy kilkulatek jest całkowicie zależny od dorosłych, 15-latek jest już niemal samodzielny, 16-latek może pracować - a po drugie nikt nie adoptuje dziecka 13-16 letniego.
    Jak sobie wyobrażasz w takim razie działania systemowe? Dzieci trzymać w DD do momentu wyjaśnienia sprawy? Miesiące, czasem lata? A jeśli okaże się, że opieka społeczna odebrała dziecko zasadnie, maluch nie ma już 4-5 lat tylko 6-7. Jego szanse na znalezienie rodziny spadają praktycznie do 0. I mamy to, co dzieje się w Polsce - Domy Dziecka, w których są tysiące dzieci "nieadoptowalnych".
    Nikt jeszcze nie wymyślił systemu idealnego. Taki po prostu nie istnieje. Straszne, że są takie przypadki jak pani Beata. Ale jej dzieci przynajmniej żyją. Czego nie można powiedzieć o wielu dzieciach, których nie odebrano rodzicom, bo "kto to widział matce dziecko zabrać" sad
  • 11.08.17, 09:05
    OK, ale dlaczego w takim razie mógł wrócić pod opiekę swojej "patologicznej" biologicznej rodziny, a nie pozostał pod opieką rodziny zastępczej? To była ta rodzina wydolna wychowawczo w końcu czy nie?
  • 11.08.17, 09:25
    No przecież napisałaś, że udowodniono, że nie było patologii, dlatego syn wrócił. Natomiast adopcja jest nieodwracalna.
  • 11.08.17, 09:29
    W momencie udowodnienia że nie było patologii młodsze dzieci były jeszcze pod opieką rodziny zastępczej. Spotykały się z biologicznymi rodzicami na supervised contact. Do ostatniej chwili matka wierzyła że je odzyska. Sprawa rzekomego molestowania była w grudniu 2014 roku. Do nieodwracalnej adopcji dzieci trafiły jakieś pół roku temu. Zajmuję się czasami tłumaczeniami listów social service do matki że dzieci zdrowe, dobrze się chowają i w razie czego oni chętnie udzielą jej wsparcia psychologicznego.
  • 11.08.17, 09:30
    Tu jest list posłanki ale jak widać niewiele udało jej się zdziałać. Teraz już faktycznie dzieci są nie do odzyskania.
    www.barbara-chrobak.pl/w-obronie-polskich-dzieci-zabieranych-rodzinom-za-granica.html
  • 11.08.17, 09:44
    Nie klei mi się to.
    Molestowanie dotyczyło ojczyma, nie matki. Były podstawy do zabezpieczenia dzieci, ale nie odbierania praw matce, chyba, że nie podjęła żadnych działań, nie współpracowała z opieką społeczną.
    Jeśli grudniu 2014 sprawa o molestowanie została zakończona, jakim cudem dzieci trafiły do adopcji 2 lata później?
    Poza tym - Ty piszesz o ojczymie, posłanka o ojcu (dość istotna różnica), nie mówiąc już o tym, że posłanka używa sformułowań: "jak podaje Pani M.", "według Pani M"... no i ja przepraszam, ale "typowe problemy związane z wychowaniem i relacjami z nastoletnimi dziećmi" nie skutkują doniesieniami na rodziców do opieki społecznej!
    Dodatkowo interwencje polityków w sprawach rodzinnych bardzo często nie są poprzedzone wnikliwym rozpatrzeniem sprawy, ale chęcią zaistnienia jako "obrońcy polskiej rodziny".
  • 11.08.17, 10:00
    Ojczym dziewczyny - ojciec młodszych dzieci.
    Tak owszem - w UK zdarza się wśród nastolatków że sami kablują na rodziców do social services. Zresztą w Polsce też były takie sprawy, że nastolatek szedł na policję bo rzekomo go rodzice biją itd. (a tak naprawdę chciał im zrobić na złość)
  • 11.08.17, 10:13
    agnstep napisała:

    > Ojczym dziewczyny - ojciec młodszych dzieci.
    > Tak owszem - w UK zdarza się wśród nastolatków że sami kablują na rodziców do s
    > ocial services.

    Bo niektore nastolatki tak maja, jeden maja podstawy a inne bardzo burzliwie przechodzi okres dojrzewania. Mojej znajomej corka tez postanowila uzyc podobnych 'metod' sprawe wyjasniono, udzielono rodzinie pomocy psychologicznej i mlodszych dzieci nikt nie odbieral nawet na kilka godzin ani nie oddawano do adopcji 2 lata pozniej. Po dwoch latach nastolatce sie poprawilo i dzis ma swietny kontakt z rodzina.
    Social services maja obowiazek sprawe badac co nie oznacza ze od razu odbieraja dzieci
  • 11.08.17, 10:45
    To, że się zdarza, nie oznacza, że jest typowe. Tak więc to nie są TYPOWE problemy z dorastającymi dziećmi, prawda?
  • 11.08.17, 11:55
    poza tym social services nie wierza w kazda jedna rzecz na slowo i jest tam psycholog bardzo dokladnie przepytujacy dzieciaki w takich sytuacjach
  • 11.08.17, 12:34
    > Teraz już faktycznie dzieci są nie do odzyskania.

    Co to znaczy "nie do odzyskania"? Jakby trzeba było to bym do Strasburga poszła by mi oddali MOJE dzieci. A jeśli to by nie pomogło to prywatny detektyw + i szybki wyjazd tam, gdzie by nas szybko nie odnaleźli.
  • 11.08.17, 13:20
    "Co to znaczy "nie do odzyskania"? "

    To znaczy, że w świetle prawa to nie są jej dzieci, ponieważ uprawomocniona adopcja nie jest rozwiązywalna na życzenie rodzica biologicznego. Ani w Polsce, ani nigdzie na świecie.

    " jeśli to by nie pomogło to prywatny detektyw + i szybki wyjazd tam, gdzie by nas szybko nie odnaleźli. "

    Musiałabyś jeszcze znać dane rodziców adopcyjnych, a szukanie ich nie jest zgodne z prawem, zabranie dzieci to natomiast porwanie i ściągnięcie na siebie służb na całym świecie.
  • 11.08.17, 10:27
    >Polacy w UK są największą grupą (wśród imigrantów) pobierającą socjal

    niestety... Oh niestety...
  • 11.08.17, 12:14
    No ten słynny socjal ukrócili już kilka lat temu zmieniając przepisy, więc takie niusy można między bajki włożyć.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • 11.08.17, 12:25
    no ale moze nadal z tych co pobieraja... to sa to Polacy?
  • 11.08.17, 13:21
    14,5 tysiąca, 10% wszystkich imigrantów pobierających socjal - dane z końca 2016 roku.
  • 11.08.17, 16:49
    Podasz linka?

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
  • 11.08.17, 08:45
    "Oczywiście nie twierdzę że Polacy są tacy niewinni, wiem że polska opieka społeczna działa zbyt opieszale itd. ale to co się dzieje w UK to gruba przesada - tam przy jakimkolwiek podejrzeniu typu dziecko przychodzi brudne do szkoły "

    Przy obecnych poobcinanych funduszach na wladze lokalne (wliczajac w to child protection teams ) sadze ze zabieraja mniej raczej niz wiecej. Uwierze w pojedyncze bledy nie zwiazane z naradowoscia ale nie systemowe zle traktowanie Polakow.
  • 11.08.17, 09:06
    Nie wiem jak z innymi narodowościami. Mam kontakt tylko ze sprawami Polaków. No i Słowaków już nie dotykają od czasu przegranej w Strasburgu.
  • 11.08.17, 12:18
    To też bzdura z tymi Slowakami. Sama byłam świadkiem odebrania trójki dzieci słowackiej rodzinie. I to było jakieś pół roku temu.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • 11.08.17, 14:04
    Tak, ale potem sprawa jest kierowana do słowackich władz, które się tym zajmują.
  • 11.08.17, 09:52
    blue_meerkat napisała:


    > Przy obecnych poobcinanych funduszach na wladze lokalne (wliczajac w to child p
    > rotection teams ) sadze ze zabieraja mniej raczej niz wiecej. Uwierze w pojedyn
    > cze bledy nie zwiazane z naradowoscia ale nie systemowe zle traktowanie Polakow
    > .

    Oczywiscie ze nikt systemowo zle nie traktuje Polakow ani nie zabiera im dzieci po urodzeniu bo kiedys tam dziecko zostalo oddane do adpocji ani to ze tutejsza sicial services nie tykaja slowackich rodzin a raczej dokladnie rodzin romskich. Bzdury takie same jak opowiesci o norweskiej czy niemieckiej opiece spolecznej.
    Dzieci nie jest latwo odebrac i to jest ostatecznosc nie mowiac juz o decyzji o adopcji. Niestety ale moim zdaniem social services powinny dzialac w o wiele wiecej przypadkach ogolnie i odbierac dzieci ale tego nie robia bo zawsze kieruja sie dobrem dzieci i w wielu przypadkach nawet bardzo unfit parents kochaja jednak dzieci i decyduje sie je z nimi zostawic. Np rodzina w ktorej urodzilo sie 11-te dziecko, dwoje zostalo oddanych do adopcji, dzieci chodza do szkoly ale smierdza, sa niewyspane a obiady szkolny jest czesto jedynym normalnym posikiem a co istotne kazde z tych dzieci jest powaznie zaniedbane edukacyjnie i rozowjowo. Ale jednak nie decyduja sie bo rodzice choc powaznie niedojrzali to szczerze kochaja te dzieci. Rodzina brytyjska biala.
    Takich przykladow znam o wiele wiecej nie zawsze wielodzietni, czesto rodzice uzywaja takze narkotykow, alkoholu i notorycznie zaniedbuja dzieci a wcale nie tak latwo sa im odbierane.
    Poza tym istotne sa tez czynniki kulturowe w dzialaniu social services np jesli chodzi o rodziny romskie.
    Wszystko to dziala inaczej niz w Polsce, nie idealnie ale systemu idealnego nie ma.
  • 11.08.17, 07:52
    Trudny temat. Jednak ostatni akapit tego zalinkowanego tekstu nie pozostawia złudzeń. Odbierane są dzieci z rodzin, które mają problemy a "podstawy do odebrania dzieci rodzinie muszą być mocne". Pomyłki to też nie sytuacje gdy dziecko odbiera się z pełni wydolnej rodziny. Można dysputować najwyżej czy nie bardziej opłacalne dla dzieci byłoby, zamiast odizolowywania ich od rodziców, pomoc i nadzór.

    --
    *
  • 11.08.17, 08:29
    "Można dysputować najwyżej czy nie bardziej opłacalne dla dzieci byłoby, zamiast odizolowywania ich od rodziców, pomoc i nadzór. "

    Jaki jest sposób by 24/7 sprawować nadzór nad rodzicami podejrzanymi o krzywdzenie dzieci.
    Trzeba byłoby zapewnić na całe miesiące nadzorowane mieszkanie - obserwatorzy? kamery? Przy czym należy pamiętać, że w przypadku faktycznego znęcania się, dziecko będzie zmuszone do przebywania z oprawcami...
  • 11.08.17, 08:30
    Nie zawsze chodzi o znęcanie.

    --
    *
  • 11.08.17, 08:34
    Nie zawsze, czasem "tylko" zaniedbanie.
  • 11.08.17, 08:35
    Dokładnie - w UK są różne podstawy. Miałam sprawy kiedy 7-letnie dziecko trafiło pod opiekę zastępczą bo matka zostawiała je w domu i szła do sklepu po zakupy dwie ulice dalej (podkablowali życzliwi sąsiedzi). Albo dziewczynka która miała frekwencję w szkole poniżej 70%, brak aktualnych szczepień - dziecko do rodziny zastępczej bo istnieje podejrzenie zaniedbania. Temat rzeka...
  • 11.08.17, 08:39
    Ta, potem się okaże, że dziecko zostawało całe dnie samo. Zresztą w czym to jest gorsze od odbierania dzieci ze względu na warunki ekonomiczne?

    --
    *
  • 11.08.17, 09:12
    Z raportów wynikało że nie ma na to żadnych dowodów. Po prostu - opieka przyjechała bo sąsiedzi zatelefonowali i akurat faktycznie trafili na matkę jak szła z torbami ze sklepu bo dziecko nie chciało otworzyć.
    Ale nawet jeśli by zostawała na dłużej - uważasz że to wystarczający powód do tego żeby zabrać dziecko pod opiekę zastępczą?
    Ile tu na forum było dyskusji że spokojnie 7-8 latek może zostać sam w domu, że my biegaliśmy z kluczem na szyi itd. itp. No a w Anglii Polacy zderzają się szybko z rzeczywistością - tam pod żadnym pozorem dziecko nie może być bez opieki, nawet na godzinę.
  • 11.08.17, 09:15
    The National Society for the Prevention of Cruelty to Children (NSPCC) uważa, że:
    - dzieci poniżej 13 roku życia rzadko są na tyle dojrzałe by móc je zostawić na dłużej bez opieki;
    - dzieci poniżej 16 roku życia nie powinny być zostawiane bez opieki na noc;
    - niemowlęta, dzieci oraz nastolatkowie w wieku do lat 12 nigdy nie powinny zostawać same w domu
  • 11.08.17, 09:28
    Czyli zasady są jasne? Zresztą wybacz, ale nie muszę wierzyć, ze masz wgląd do jakiś tam papierów, prawda?

    --
    *
  • 11.08.17, 09:40
    Nie musisz. To jest forum dyskusyjne - rozmawia się o sprawach z różnego punktu widzenia prawda? Przedstawiłam drugą stronę medalu - no ale już widzę że się zaczyna: że piszę bzdury, że opłacona przez gazetę itd. A nie wierzcie sobie - co mnie to obchodzi. Żal mi tylko tych rodzin którym niesłusznie zabrano dzieci.
  • 11.08.17, 09:46
    To jest na tyle poważny temat, że jak już chcesz to przedstawiaj go w taki sposób aby można było ci wierzyć. Jeśli powołujesz się na jakieś dokumenty to tak aby każdą tutaj mogła je zweryfikować.

    Tak naprawdę nie ma drugiej strony medalu albo jest kiedy polscy rodzice decydują się sprawę przenieść do mediów. Tylko tam też dostajemy przefiltrowane informacje.

    --
    *
  • 11.08.17, 09:56
    Twoim zdaniem powinnam na forum udostępnić poufne dokumenty social services żebyście mogły komisyjnie stwierdzić że nie kłamię???Chyba żartujesz. Sorry ale nie musisz wierzyć - naprawdę. Uznaj że nic nie pisałam a zalinkowane artykuły są bzdurą dziennikarską.
  • 11.08.17, 10:40
    agn a czy jest mozliwosc ze wlasnie takie przypadki do Ciebie trafiaja a nie inne, uzasadnione odebrania dzieci?

    Wiesz moja matka na haslo porod kleszczowy ma ciarki. A to dlatego ze do niej jako neurologa non stop trafialy przypadku porazenia mozgowo dzieciecego i inne uszkodzenia ktore w jej przypadku czesto okazywaly sie byc wynikiem porodu kleszczowego.
    Problem w tym ze wiekszosc porodow kleszczowych nie mialo takich komplikacji i te przypadki do niej nie trafialy.

    zmierzam do tego ze byc moze ty widzisz wlasnie ta druga strone medalu ze wzgl co do ciebie trafia


    ?
  • 11.08.17, 10:54
    Nie to nie jest tak. Mam też mnóstwo przypadków jak najbardziej słusznego odebrania dzieci - mogłabym długo opowiadać co wyrabiają niektóre "rodziny" (np matka sprowadzająca "klientów" do domu, gdzie malutkie dzieci leżały przez 2 doby z zapitym i naćpanym towarzystwem w jednym łóżku, przypadki bicia, głodzenia i innego znęcania).
    No ale zdarzają się też niesłuszne i je opisałam żeby pokazać drugą stronę medalu. To jest raczej tak że w Polsce zainteresowanie opieki jest dużo mniejsze o ile nie ma skrajnej patologii, natomiast w UK trochę chyba przesadzają (podkreślam że moim zdaniem) - dla mnie to niewyobrażalne żeby zabrać malutkie, często wiele już rozumiejące 4,5,6 letnie dziecko od rodziców do wyjaśnienia sprawy, a potem oddać i powiedzieć: ah sorry, pomyliśmy się, nic złego się nie dzieje - no ale lepiej sprawdzić. Były przypadki że dzieci długo potem moczyły się w nocy, krzyczały, nie chciały w ogóle puścić matki - więc to nie jest tak, że taka "akcja" jest łatwa do wyleczenia.
  • 11.08.17, 10:59
    "dla mnie to niewyobrażalne żeby zabrać malutkie, często wiele już rozumiejące 4,5,6 letnie dziecko od rodziców do wyjaśnienia sprawy, a potem oddać i powiedzieć: ah sorry, pomyliśmy się, nic złego się nie dzieje - no ale lepiej sprawdzić. "

    To co w takiej sytuacji zrobić?

    "Były przypadki że dzieci długo potem moczyły się w nocy, krzyczały, nie chciały w ogóle puścić matki - więc to nie jest tak, że taka "akcja" jest łatwa do wyleczenia. "

    Zapewniam Cię, że znacznie trudniej "leczy się" ofiary molestowania, trwałe uszkodzenia ciała (np. mózgu) czy zgon smile
  • 11.08.17, 13:19
    Jeśli nie to liczyć się z tym, że to co napiszesz nie musi być uznane za prawdę. Nadal nie rozumiesz? Skąd mam wiedzieć, ze nie zmyślasz?

    --
    *
  • 11.08.17, 10:17
    agnstep napisała:

    No a w Anglii Polacy zderzają się sz ybko z rzeczywistością - tam pod żadnym pozorem dziecko nie może być bez opieki
    > , nawet na godzinę.

    I tym wlasnie udowodnilas ze nie masz zielonego pojecia jak to w uk dziala, a twoje wywody na temat dzialania social services sa wyslane z palca.
    Poczytaj sobie jesli w ogole znasz angielski kiedy mozna zostawic dzieci w uk same w domu. Jakby co to pomoze z linkiem
  • 11.08.17, 10:40
    Nie - nie znam angielskiego, nie wiem jak działa social services mimo wieloletniej współpracy z kilkoma councilami, nie kończyłam anglistyki i w ogóle wszystko wymyśliłam.
    Nie chce mi się już dyskutować bo i tak nikogo to nie interesuje.
  • 11.08.17, 11:02
    agnstep napisała:


    > Nie chce mi się już dyskutować bo i tak nikogo to nie interesuje.

    Bo nie znasz faktow a piszesz bzdury jakie moze napisac ktokolwiek
  • 11.08.17, 11:04
    Uhmm tak nie znam. Ty za to udowodniłaś swoje kwalifikacje więc chylę czoła.
  • 11.08.17, 11:24
    agnstep napisała:

    > Uhmm tak nie znam. Ty za to udowodniłaś swoje kwalifikacje więc chylę czoła.

    Ponizej prwzentujesz wiecej takich kwiatkow
  • 11.08.17, 10:33
    >No a w Anglii Polacy zderzają się szybko z rzeczywistością - tam pod żadnym pozorem dziecko nie może być bez opieki, nawet na godzinę

    I slusznie bo nie powinno. To jest dziecko i chodzi sie z nim do sklepu albo zakupy zamawia z dowozka do domu. Dziecko moze odkrecic gaz, spowodowac pozar. TO JEST ZANIEDBANIE.
  • 11.08.17, 10:40
    Czyli mamy klasyke "olaboga, ludzie ratujcie ponosze konsekwencje lamania przepisow, jak to mozliwe, ze panstwo istnieje nie tylko teoretycznie?!"

    --
    Kółka się kręcą?
  • 11.08.17, 10:48
    "Czyli mamy klasyke "olaboga, ludzie ratujcie ponosze konsekwencje lamania przepisow, jak to mozliwe, ze panstwo istnieje nie tylko teoretycznie?!""

    No jakoś tak wink
  • 11.08.17, 08:58
    > Albo dziewczynka która miała frekwencję w szkole poniżej 70%, brak aktualnych szczepień - dziecko do rodziny zastępczej bo istnieje podejrzenie zaniedbania.

    Przestaję się dziwić opowieściom, że w UK posyła się dziecko do szkoły z gorączką powyżej 38 stopni.
  • 11.08.17, 09:27
    Przecież nie wiesz z jakiego powodu jest tak niska wspomniana frekwencja. W Polsce też dziecko, aby zdać z klasy do klasy, musi mieć odpowiednią frekwencję.

    --
    *
  • 11.08.17, 10:30
    www.gov.uk/law-on-leaving-your-child-home-alone
    Przede wszystkim w uk nie ma ustalonego wieku w jakim mozna albo nie mozna zostawiac dziecka samego w domu i na jak dlugo bo pozostwia sie to ocenie i decyzji rodzicow. Rodzice moga byc pociagnieci do odpowiedzialnisci jesli udowodni im sie ze zostawiajac dzieci same w domu narazili je na ryzyko traumy psychicznej czy fizycznej.
    Wiadomo ze nie zostawia sie w domu niemowlat i toddlers samych nawet ma kilka minut co jest logiczne natomiast starsze dzieci na dluzszy okres czasu ktory tez nie jest okreslony bo dla jednego dziecka to moze byc pol godziny a dla innego dwie godziny.
    Kazde dziecko jest inne, dlatego decyzja o zostawieniu go samego jest decyzja rodzicow. Zalezy tez wiele od okolicznksci.
  • 11.08.17, 13:05
    No przecież trollica musiała się, jak zwykle, popisać. Chodzi o nieusprawiedliwioną przez rodziców nieobecność. Poza tym system szkolny działa w ten sposób: gdy dziecko nie przyjdzie do szkoły, to rodzice są o tym fakcie powiadomieni telefonicznie, na drugi dzień przychodzi list ze szkoły. Rodzic ma obowiązek skontaktować się ze szkołą i podać powód nieobecności. Uczeń może mieć 5% frekwencji nieobecności. Ale jeśli ma poniżej 95%, to następuje próba współpracy ze strony szkoły z rodzicami. Oczywiście nie dotyczy to dzieci, które nie poszły do szkoły z powodów zdrowotnych. Gdy współpraca się nie układa, a frekwencja spada (70% to naprawdę duża nieobecność), to szkoła kieruje taką sprawę do social services. Kary, jakie grożą rodzicom za zaniedbanie obowiązku szkolnego u dziecka, to upomnienie, nadzór, kary finansowe a nawet więzienie. Bo to rodzice są odpowiedzialni za swoje dzieci. I często również oddaje się takie dziecko do rz.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • 11.08.17, 13:14
    70% to naprawdę duża nieobecność

    No właśnie dziwi mnie, że ktoś tam wyżej pisze, że to "tylko" 30% nieobecności - to przecież znaczy, że w ciągu 10 miesięcy dziecko w sumie przez 3 miesiące w ogóle nie pojawiało się w szkole (a wobec istnienia ferii świątecznych, bank holidays i innych takich, tak naprawdę to i tak jest szacunek zaniżony). Jeśli ktoś nie jest w stanie podać zasadnych powodów takich nieobecności, to nie mówcie mi, że to nie jest zaniedbywanie edukacji dziecka.


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • 11.08.17, 14:54
    Otóż to!

    --
    > głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • 11.08.17, 17:11
    Nie musi. Nieklasyfikowane z przedmiotu jest, jeżeli ma ponad 50% nieobecności na danym przedmiocie i RÓWNOCZEŚNIE nie ma podstaw do wystawienia oceny - czyli jeśli frekwencja jest poniżej 50%, a oceny są, to trzeba wystawić ocenę. Jeżeli jest nieklasyfikowane, zdaje egzamin, a nie automatycznie nie przechodzi do następnej klasy.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • 11.08.17, 10:36
    >Przestaję się dziwić opowieściom, że w UK posyła się dziecko do szkoły z gorączką powyżej 38 stopni.

    to sa przesadne bajki. Znasz ludzi i wiesz jak babki fantazjuja jesli cos zaniedbaly np. list od lekarza itd. Jesli dziecko jest chore i ma goraczke nie posyla sie go do szkoly. Jesli temperatura opadnie juz ale nadal bierze antybiotyk to wraca do szkoly. Zawsze mozna poprosic lekarza o list i moj spokojnie takowe wydaje po zbadaniu dziecka.

    Chodzi o to, ze rodzice zabieraja dzieci na wakacje itd.
  • 11.08.17, 10:32
    > Albo dziewczynka która miała frekwencję w szkole poniżej 70%, brak aktualnych szczepień - dziecko do rodziny zastępczej bo istnieje podejrzenie zaniedbania.

    <wytrzeszcz> a wg ciebie 70% frekwencja i 30% nieusprawiedliwione choroba itd + brak szczepien to nie jest zaniedbanie???

    Nie wyobrazam sobie aby moje dziecko nie chodzilo do szkoly przez 1/3 roku szkolnego z innych powodow niz zdrowotne a to jest do usprawiedliwienia z lekarzem. A juz zaniedbania przez brak szczepien nie wspomne. Sorry ale sekta antyszczepionkowa to gang pojebow bez sensownej wiedzy medycznej w kolko pitolacych o aluminium i rteci.
  • 11.08.17, 10:50
    "Nie wyobrazam sobie aby moje dziecko nie chodzilo do szkoly przez 1/3 roku szkolnego z innych powodow niz zdrowotne a to jest do usprawiedliwienia z lekarzem. A juz zaniedbania przez brak szczepien nie wspomne. Sorry ale sekta antyszczepionkowa to gang pojebow bez sensownej wiedzy medycznej w kolko pitolacych o aluminium i rteci. "

    Zgadzam się.
  • 11.08.17, 13:09
    Amen.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • 11.08.17, 08:45
    Coz nikomu nie ublizajac - powiedzialabym ze sporo patologii jednak wyjechalo do lepszego zycia i probka nie jest reprezentatywna.
    Ja znam samych rodzicow ktorzy by za dzieckoem w ogien skoczyli ale...
    ... ostatnio jestem na basenie z dzieckiem. Moje sie pluska obok nas pani z 2-3 latkiem moze w kole ratunkowym. Dziecko niespokojne nie ze jakos rozpaczliwie wrzeszczy ale zaniepokojone. Widomo woda. Matka do dziecka (glosno) "czego ty sie tak drzesz?! O boze! Cicho! Babcia zaraz przyjdzie. No k... nie ma jej.... babcia poszla. Przestan sie drzec!" Takim wscieklym tonem ze az mi sie dziwnie zrobilo. Babcia w koncu przyszla dziecko sie uspokoilo bo wyjela je z wody. Matka zachowywala sie jakby w ogole pierwszy raz ja zostawiono z dzieckiem sama. A nie byla to mloda dziewczyna tylko juz kobieta mysle po 30.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 11.08.17, 10:17
    Obawiam sie ze masz racje. Patrzac na trend czyli ogol emigracji polskiej w UK to nie jest to kwiat inteligencji i kultury polskiej. Oczywiscie sa grupy tez i lekarzy, inzynierow itd. Niemniej poziom przecietnego Polaka w Polsce ktorych spotykam na ulicy jest jakby wyzszy porownujac z poziomem przecietnego emigranta z Polski w UK.
  • 11.08.17, 10:18
    moze to nie matka tylko leniwa nianka byla?
  • 11.08.17, 12:41
    Niestety matka. Bo to wyszlo jak babcia przyszla uncertain

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 11.08.17, 10:37
    ichi51e napisała:

    > Coz nikomu nie ublizajac - powiedzialabym ze sporo patologii jednak wyjechalo

    A jeszcze wiecej zostalo, widac takie patologiczne to polskie spoleczenstwo.
    Czytajac ten watek czy inne o niemieckich czy norweskich sprawach odbierania dzieci wydawac by sie moglo ze social services odbieraja dzieci wiekszosci polskich rodzin a w Polsce wiekszosc powinna miec odebrane a nie dzieje sie tak tylko dlatego ze polska opieka spoleczna nie dziala jak powinna i przyzwolenie na patologiczne zachowania w rodzinach duzo wieksze.
    Tyle ze tak wcale nie jest ani w przypadku polskich rodzin za granica ani w Polsce.
  • 11.08.17, 10:47
    Pewnie masz rację. Prawdą jednak jest że to co w Polsce jest przyjęte jako norma - np. powrót 7,8 -latków samodzielnie ze szkoły - w Anglii jest zabronione. W Polsce nieobecność dziecka mogą usprawiedliwić rodzice i o ile nie jest jakaś rażąca to nikogo nie interesuje że dziecko ma frekwencję np. 70%. W Anglii może to robić tylko lekarz.
    Już nie wspomnę o słynnej kwestii klapsów - w Polsce nadal społecznie akceptowane - w Anglii jest to podstawa do odebrania dziecka.
    A potem schemat jest prosty - puka opieka społeczna, rodzice najczęściej nie otwierają, nie chcą współpracować, często nie znają języka itd. a im bardziej rodzice opieki społecznej unikają, tym bardziej ona zaczyna się interesować. Finał jest taki że dziecko zostaje odebrane pod opiekę zastępczą do wyjaśnienia - a rodzice przychodzą na supervised contact. Jak sprawa się wyjaśni pomyślnie (przyznaję że w większości przypadków tak jest), to dziecko wraca do rodziny, a jak nie to adopcja. Tak czy owak - nie chciałabym być takim dzieckiem zabranym pod opiekę zastępczą do czasu (często wielomiesięcznego) wyjaśnienia mojej mamie, że nie można mnie zostawiać i wychodzić na zakupy czy tam dawać klapsa jak coś zbroję.
  • 11.08.17, 10:52
    Ojej, za lamanie przepisow ponosi sie konsekwencje.
    I jakos opanowanie zasad skladania wnioskow o dofinansowanie wszystkich tych ledwo dukajacych nie przerasta, fascynujaca wybiorczosc umiejetnosci poznawczych.

    --
    Entropia i chaos dnia codziennego
  • 11.08.17, 10:54
    "A potem schemat jest prosty - puka opieka społeczna, rodzice najczęściej nie otwierają, nie chcą współpracować, często nie znają języka itd. a im bardziej rodzice opieki społecznej unikają, tym bardziej ona zaczyna się interesować. Finał jest taki że dziecko zostaje odebrane pod opiekę zastępczą do wyjaśnienia - a rodzice przychodzą na supervised contact. Jak sprawa się wyjaśni pomyślnie (przyznaję że w większości przypadków tak jest), to dziecko wraca do rodziny, a jak nie to adopcja. "

    No dobrze, to teraz powiedz CO Ci dokładnie nie pasuje w tym schemacie, skoro sama przyznajesz, że większość spraw kończy się powrotem do rodziny?

    "Tak czy owak - nie chciałabym być takim dzieckiem zabranym pod opiekę zastępczą do czasu (często wielomiesięcznego) wyjaśnienia mojej mamie, że nie można mnie zostawiać i wychodzić na zakupy czy tam dawać klapsa jak coś zbroję."

    Czy dociera do Ciebie, że opcją dla kilku miesięcy nadzorowanych kontaktów jest pozostawianie dziecka z osobami, które zagrażają jego rozwojowi, zdrowiu, a nawet życiu?
    Czy miałaś kiedykolwiek pod opieką zaniedbane wychowawczo i rozwojowo dziecko?
    Zajmowałaś się dzieckiem dręczonym psychicznie, maltretowanym, molestowanym?
    Jeśli nie, wybacz, ale Twoje wywody są totalnie bezwartościowe.
  • 11.08.17, 11:08
    Ale w tym przypadku pisałam o dzieciach, które nigdy nie były dręczone w żaden sposób. A mimo to zafundowano im wielomiesięczną traumę.
    Z tego co tu często czytam na forum, to połowa ematek miałaby odebrane dzieci do wyjaśnienia. Chociażby za samotne powroty kilkulatków ze szkoły, zostawianie na chwilę bo "idę tylko na zakupy", nieobecności w szkole nieusprawiedliwione przez lekarza, brak aktualnych szczepień czy klapsy, jak niektóre się do tego otwarcie przyznają.
  • 11.08.17, 11:21
    "Ale w tym przypadku pisałam o dzieciach, które nigdy nie były dręczone w żaden sposób. A mimo to zafundowano im wielomiesięczną traumę."

    Jeszcze raz - w JAKI sposób poznasz (bez czasu na obserwacje w warunkach bezpiecznych) czy dziecko było dręczone czy nie? Opieka społeczna ma jasnowidza zatrudniać, czy jak?
  • 11.08.17, 11:28
    agnstep napisała:

    >
    > Z tego co tu często czytam na forum, to połowa ematek miałaby odebrane dzieci d
    > o wyjaśnienia. Chociażby za samotne powroty kilkulatków ze szkoły, zostawianie
    > na chwilę bo "idę tylko na zakupy", nieobecności w szkole nieusprawiedliwione p
    > rzez lekarza, brak aktualnych szczepień czy klapsy, jak niektóre się do tego ot
    > warcie przyznają.


    Co ty bredzisz. W uk nie odbieraja dzieci za zadne tych rzeczy nawet do wyjasnienia, a szczepienia nie sa w tym kraju obowiazkowe wiec jesli rodzic nie chce to nie szczepi.
  • 11.08.17, 11:29
    Agnastep -troll gazetowy zeby rozbujac dyskusje, szkoda czasu
  • 11.08.17, 12:03
    Nie mówię że za każdą rzecz z osobna, ale jeśli stwierdzą np. kilka tych rzeczy to już nie jest tak różowo. W każdym jednym raporcie social service z którym miałam kontakt podstawowym elementem oceny było dziecko jest zapisane u GP, czy nie ma zaniedbań w temacie chorób (np. u jednego dziecka próchnica stała się JEDNYM Z POWODÓW przejęcia opieki przez council), czy ma aktualne szczepienia itd.
    Jak wszystko inne jest tip top to nikt się szczepień pewnie nie doczepi ale jeśli są wątpliwości też na innych polach - to niestety jest to argument że nie dba się o dziecko
  • 11.08.17, 12:06
    >czy nie ma zaniedbań w temacie chorób (np. u jednego dziecka próchnica stała się JEDNYM Z POWODÓW przejęcia opieki przez council), czy ma aktualne szczepienia itd.

    no bo to sa powazne zaniedbania. Ja bym sie doczepiala szczepienia zawsze. Prochnica to natomiast kwestia jej posuniecia. Jesli dziecko ma powazna nieleczona prochnice na wielu zebach to tez swiadczy o niepowaznym podejsciu rodzicow. Jesli to 1 - 2 zeby to po prostu moglo zostac niezauwazone jeszcze.
  • 11.08.17, 12:11
    Ależ ja się z tobą zgadzam. No ale co poniektóre tu twierdzą że jak w przepisach nie jest wyraźnie napisane że nie można nie szczepić, nie można samemu puszczać do szkoły w wieku 7 lat, czy tam ignorować próchnicy - to nie jest to powód do zainteresowania opieki społecznej i w konsekwencji przejęcia władzy rodzicielskiej przez council
  • 11.08.17, 12:21
    agnstep napisała:

    > Ależ ja się z tobą zgadzam. No ale co poniektóre tu twierdzą że jak w przepisac
    > h nie jest wyraźnie napisane że nie można nie szczepić, nie można samemu puszcz
    > ać do szkoły w wieku 7 lat, czy tam ignorować próchnicy - to nie jest to powód
    > do zainteresowania opieki społecznej i w konsekwencji przejęcia władzy rodzicie
    > lskiej przez council

    Nie rozumiesz czy tylko udajesz? Wiele rzeczy moze byc powodem zainteresowania social services co nie oznacza ze zanim cokolwiek wyjasnia odbieraja dzieci np bo sasiad zglosil ze 8-latek zostal sam w domu a rodzic poszedl do sklepy za rogiem
  • 11.08.17, 12:35
    Oczywiście tylko że w wielu przypadkach jest tak, że jak już zaczną się interesować bo dajmy na to było zgłoszenie że został sam, to w momencie uruchomienia procedury oceny znajdą zazwyczaj jeszcze kilka argumentów - nieusprawiedliwione (przez lekarza) nieobecności, brak kontroli GP, brak szczepień, złe warunki mieszkaniowe (angielskie standardy overcrowding są "nieco" wyższe niż akceptują nasi rodacy) i z małej sprawy o zakupy robi się wielka sprawa o zaniedbanie a dziecko trafia pod opiekę zastępczą.
  • 11.08.17, 12:41
    No ale czyja to jest wina? Służb socjalnych? Gdyby "w momencie uruchomienia procedury" NIE znaleźli "jeszcze kliku argumentów" (czytaj: kolejnych aspektów, w których dziecko jest zaniedbywane/niewłaściwie traktowane), to nie byłoby sprawy. Zatem pisanie, że komuś "zabrali dziecko, bo raz do sklepu wyskoczył na pół godzinki zostawiając kilkulatka w domu i sąsiedzi donieśli" jest niczym innym jak czystą demagogią.


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • 11.08.17, 14:29
    An step, powiem Ci coś z własnego doświadczenia. Dobrych kilka lat temu moja najmłodsza chodziła do primary school, 6 year. Miała w swojej klasie polską, wredną jak mało kto, koleżankę. Kiedyś średnia I najmłodsza się przekomarzały i średnia zadrapala najmłodszą w ramię. Jednym z elementów mundurka była biała koszula. Zadrapanie nie było ani głębokie, ani duże, ale gdy najmłodsza (dodam, że to był jej pierwszy rok w UK i w angielskiej szkole) poruszyła energiczniej ramieniem, to strupek na zadrapaniu pękł i zrobiła się plamka krwi na rękawie. Córka wtedy jeszcze bardzo słabo mówiła po angielsku, więc nauczycielka poprosiła o pomoc tę wredną koleżankę. I mimo, że najmłodsza powiedziała, co się naprawdę wydarzyło, to ta mała (..) powiedziała, że moją córkę pobili rodzice. Tego samego dnia była wizyta nauczycielki i dyrektorki szkoły u nas w domu. Potem była kolejna rozmowa w szkole z kobietą z social services. Sprawę wyjaśniliśmy I był spokój. Dlatego ciężko mi uwierzyć w twoje pisane tu rewelacje.

    --
    > głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • 11.08.17, 14:32
    Sorry za błędy, ale piszę na tablecie lub telefonie, czego szczerze nienawidzę.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • 11.08.17, 12:19
    princesswhitewolf napisała:

    >Prochnica to natomiast kwestia jej posuniecia. Jesli dziecko ma powazna nieleczona prochnice na wielu zebach to tez swiadczy o niepowaznym podejsciu rodzicow. Jesli to 1 - 2 zeby to po prostu moglo zostac niezauwazone jeszcze.

    Nie zgodze sie czesciowo, jesli chodzi sie regularnie co 6m-cy z dzieckiem do dentysty, stosuje odpowiednia higiene i diete to nie ma sily zeby zostalo cos nie zauwazone. I oczywiscie zaawansowana prochnica to powazne zaniedbanie
  • 11.08.17, 12:22
    W ciagu mniej niz 6 miesiecy nagle sie moze pojawic prochnica na 2 zebach. Ale zapewne nie odbieraliby dzieci na podstawie nowej prochnicy 1-2 zebow tylko zapewne tam rozlegle to juz bylo... co nie ma usprawiedliwienia
  • 11.08.17, 12:28
    Mogła byc próchnica i w 1-2 zębach plus brak karty leczenia, bo dzieciak po prostu u dentysty nie był.
  • 11.08.17, 12:30
    tyz prawda
  • 11.08.17, 12:30
    Dokładnie tak - chodziło o to że dziecko nigdy nie było u stomatologa. Ci rodzice akurat kiepsko rozumieli angielski i nie wychodzili poza obręb znajomych Polaków.
  • 11.08.17, 12:34
    agnstep napisała:

    > Dokładnie tak - chodziło o to że dziecko nigdy nie było u stomatologa. Ci rodzi
    > ce akurat kiepsko rozumieli angielski i nie wychodzili poza obręb znajomych Pol
    > aków.

    Oh, doprawdy? Sa polscy dentysci w uk, nie ma zbyt duzego problemu z dostepnoscia
  • 11.08.17, 12:36
    Ale mi tego nie mów. Moje dziecko nie ma próchnicy
  • 11.08.17, 12:43
    agnstep napisała:

    > Ale mi tego nie mów. Moje dziecko nie ma próchnicy

    Skoro twoje nie ma to kazde inne moze nie miec
  • 11.08.17, 12:44
    No biedne żuczki, aż mi ich żal - jakoś z wypełnianiem wniosków o benefity tudzież założeniem konta w banku byli w stanie sobie poradzić, tylko zatroszczenie się o zdrowie dziecka ich przerosło... Cóż, jeśli leczenie dziecka mają aż tak daleko poza lista priorytetów, to łzy wylewane nad faktem, że zdjęto z nich ten przerastający ich obowiązek są nieco śmieszne, nie uważasz?


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • 11.08.17, 13:08
    Oh, no wiadomo ze wypelnienie form o benefity nie jest tak trudne jak regularne wizyty u dentysty.
  • 11.08.17, 13:16
    Mnie nie szkoda rodziców tylko tych dzieci.
    Wyobraźcie sobie, że matka zostawia w domu małe dziecko, śpiące, budzi się - nikogo nie ma w domu, jest przerażone. A za chwilę przychodzą obcy ludzie i zabierają je innych obcych. Na parę miesięcy.
    Przecież to jest straszna trauma dla tego dziecka!
    Do końca życia będzie się bało porzucenia.
    Owszem, dobrze, że wychwytywane są wszelakie zaniedbania, ale w przypadku nieobecności w szkole, braku szczepień czy próchnicy można przeprowadzać wyjaśnienia/pouczenia/szkolenia nie zabierając dziecka od matki, czyż nie?
    Sądzę, że dzieci wolałyby mieć wszystkie zęby popsute, ale nie rozstawać się z rodzicami.
    Rodzina, w której nie ma przemocy, nie dochodzi do molestowania powinna mieć opiekuna socjalnego. Oddawanie dziecka do RZ na czas wyjaśnienia dlaczego rodzic nie zaszczepił jest jakimś kuriozum i faktycznie wygląda na dbanie o interes RZ a nie dziecka.

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 11.08.17, 13:24
    Ojp, pade nikt nie zabiera przerazonych dzieci n.a. kilka miesiecy bo nie ma kompletu szczepien albo dziecko ma prochnice rodzic zostawil je na pol godziny itp. Trollo napisalo bzdury.
    Niedawno zreszta byl przypadek Brytyjki ktora zostawila dwoje dzieci w domu, jedno w primary drugie secondary, na 1 czy 2 dni i poleciala do Paryza do boyfriend ustalac szczegoly slubu. Wydalo sie bo mlodszy w szkole wygadal ale jej dzieci nie odebrano, dostala szanse.
  • 11.08.17, 13:29
    A dlaczego mam wierzyć Tobie a nie jej?

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 11.08.17, 13:35
    No coz wiem ze latwiej ci wierzyc jej, wlasciwie nie dziwi mnie to.
    Ale jesli przeczytasz dyskusje to zauwazysz ze wiecej osob jej nie wierzy,i podobnie jak ja przytoczylo argumenty na bzdety ktore ona napisala. Takie trollo ktore pisze ze w uk nie wolno tego, ze trzeba cos tam itd dla osob ktore znaja fakty jest od razu wiadomo ze nie ma pojecia. Potem trollo zmienia nieco wersje i udaje dalej
  • 11.08.17, 13:59
    leyre1 napisał(a):

    > No coz wiem ze latwiej ci wierzyc jej, wlasciwie nie dziwi mnie to.
    > Ale jesli przeczytasz dyskusje to zauwazysz ze wiecej osob jej nie wierzy,i pod
    > obnie jak ja przytoczylo argumenty na bzdety ktore ona napisala. Takie trollo
    > ktore pisze ze w uk nie wolno tego, ze trzeba cos tam itd dla osob ktore znaja
    > fakty jest od razu wiadomo ze nie ma pojecia. Potem trollo zmienia nieco wersje
    > i udaje dalej

    A kim Ty jesteś nałogowa zmieniaczko nicków?


    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 11.08.17, 14:10
    pade napisała:

    >
    > A kim Ty jesteś nałogowa zmieniaczko nicków?
    >
    >
    Kims lot zna fakty a nie opiera sie na 'wiedzy' trolli.
    A to czy ja zmienilam nick czy tez nie nie ma tej ani w wielu innych dysksujach zadnego znaczenia. Rozumiem jednak ze tylko ma taki komentarz cie stac z uwagi n.a. brak merytorycznych dotyczacych tematu dyskusji. EOT
  • 11.08.17, 14:42
    Jeśli chodzi o wiedzę na temat życia w UK to tak, fakt zmiany nicka ma duże znaczenie.

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 11.08.17, 13:30
    I saw this on the BBC and thought you should see it:

    Young boys left home alone as mum flew to Paris for wedding planning - www.bbc.co.uk/news/uk-england-leeds-40460877

    A tu szczegoly
  • 11.08.17, 13:37
    "Owszem, dobrze, że wychwytywane są wszelakie zaniedbania, ale w przypadku nieobecności w szkole, braku szczepień czy próchnicy można przeprowadzać wyjaśnienia/pouczenia/szkolenia nie zabierając dziecka od matki, czyż nie?"

    A na jakiej podstawie sądzisz, że odebranie dziecka jest pierwszym krokiem?
    Sama pani tłumacz opisała schemat - najpierw są próby pracy z rodzicami. Dopiero kiedy to się nie udaje dziecko jest odbierane. Skoro rodzicom nie chce się zewrzeć pośladków i wziąć do roboty, to jak służby mają pracować nad poprawą bytu dziecka w rodzinie?
  • 11.08.17, 13:42
    Na podstawie tego co pani 'tlumacz' napisala i tego w co sama chce wierzyc. Niektorzy lubia wierzyc ze rodzicom nieslusznie i z byle powodu odbiera sie dzieci zwlaszcza emigrantom
  • 11.08.17, 13:47
    "Na podstawie tego co pani 'tlumacz' napisala i tego w co sama chce wierzyc. Niektorzy lubia wierzyc ze rodzicom nieslusznie i z byle powodu odbiera sie dzieci zwlaszcza emigrantom "

    Zapewne tak właśnie.
    Może dlatego, że to zdejmuje z takich osób brzemię niepewności "a co jeśli nie jestem dość dobrym, wystarczająco odpowiedzialnym rodzicem?"
    Bo może jeśli wmówimy sobie, że galopująca próchnica u kilkulatka, brak szczepień, zostawianie w domu, brak należytej realizacji obowiązku szkolnego to nic złego, to usprawiedliwia własne braki?
    No i oczywiście, wszechobecny dogmat o wyższości biologicznej rodziny, jaka by nie była wink
    No cóż...
  • 11.08.17, 13:58
    Odbiło Ci? Co Ty właściwie sugerujesz?

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 11.08.17, 14:53
    Pade, mniej agresji. Nic nie sugeruję, zastanawiam się skąd się to bierze.
  • 11.08.17, 15:23
    miniulowa napisała:

    > Pade, mniej agresji. Nic nie sugeruję, zastanawiam się skąd się to bierze.

    Mniej agresji? A Ty sądzisz, że te Twoje zawoalowane złośliwości (inne wątki) i sugestie (tutaj) to nie jest agresja?
    Kolejna, która przyszła na forum, żeby sobie coś odreagować.

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 11.08.17, 14:25
    Nie, ja myślę, że to jest raczej tak silnie wielbiące i zinternalizowane podjeście do krwi, plemienia, narodu, więzów biologicznych, że staje się wręcz nieuświadamialne i niekwestionowalne. Z czego wynika pogląd, że więzy krwi można zlekceważyc tylko w skrajnie drastycznych przypadkach.
  • 11.08.17, 14:40
    olena.s napisała:

    > Nie, ja myślę, że to jest raczej tak silnie wielbiące i zinternalizowane podjeś
    > cie do krwi, plemienia, narodu, więzów biologicznych, że staje się wręcz nieuśw
    > iadamialne i niekwestionowalne. Z czego wynika pogląd, że więzy krwi można zlek
    > ceważyc tylko w skrajnie drastycznych przypadkach.

    To jest pseudoanaliza tego, co napisałam?


    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 11.08.17, 14:42
    Ale to, co pisze agnstep, to są jakieś jej wymysły i domysły.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • 11.08.17, 14:50
    rosapulchra-0 napisała:

    > Ale to, co pisze agnstep, to są jakieś jej wymysły i domysły.
    >

    A jesteś w stanie to udowodnić? Przecież fakt, że mieszkasz w UK, czy, że mieszka tam Najma nie oznacza, że znacie WSZYSTKIE przypadki odbierania dzieci z powodu zaniedbań wychowawczych.
    Całkowite negowanie tego, co dziewczyna pisze budzi moje ogromne wątpliwości, ja po prostu nie wierzę, że istnieje na świecie jakakolwiek instytucja, która się NIGDY nie pomyliła. Zawsze się znajdzie ktoś nadgorliwy, albo niedouczony, albo z problemami, albo z chęcią pójścia na łatwiznę.


    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 11.08.17, 14:56
    "ja po prostu nie wierzę, że istnieje na świecie jakakolwiek instytucja, która się NIGDY nie pomyliła."

    Nikt nie napisał, że opieka społeczna NIGDY się nie pomyliła. Wręcz przeciwnie, było wielokrotnie stwierdzone (w tym przeze mnie), że pomyłki, błędy i zaniedbania ZDARZAJĄ się, bo to są tylko ludzie.
    Kwestia co jest ważniejsze - pomylić się na rzecz ofiary czy na rzecz kata...
  • 11.08.17, 14:56
    no ale czy tu mowa o jakichs wyjatkowych sytuacjach niesprawiedliwosci czy trendach odbierania dzieci bez podstaw? W pierwszym wpisie agne tak to postawila jakby to byla nader czesta sytuacja.
  • 11.08.17, 14:58
    Nie napisałam nigdzie że nader częsta, ale że miałam wiele spraw gdzie social service wykazywała się nadgorliwością - delikatnie mówiąc
  • 11.08.17, 15:00
    mysle ze raczej najczesciej niescisloscia wypowiedzi np. w kwestii prochnicy powinni napisac jak powazna to byla sprawa itd.
  • 11.08.17, 14:58
    Ależ ja całkowicie nie neguje tego, co ona pisze. Uważam, że przesadza w swoich rewelacjach, a to daje skrzywienie obraz, np. tobie. Nie odbiera się dziecka za jednorazowe pozostawienie samego w domu.

    --
    > głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • 11.08.17, 15:00
    *skrzywiony

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • 11.08.17, 15:02
    Juz napisano ze nie systemu ktory jest perfekcyjny i ludzi , ktorzy sie nie myla ale to co napisal troll to sa wierutne bzdury i to zostalo zanegowane np stwierdzenie ze w uk tylko lekarz moze usprawiedliwic nieobecnosc dziecka, ze zabronione sa samodzielne powroty ze szkoly do domu itp stwierdzenia, ktore sa zwyczajnie nieprawdziwe i moze napisac je kazdy kto cos tam slyszal od znajomych znajomych z uk.
    Tego jest zbyt duzo w postach tego nicka.
  • 11.08.17, 15:27
    Zgadzam się.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • 11.08.17, 13:07
    Czyli zaniedbywali dziecko w tym aspekcie, koniec, kropka.
  • 11.08.17, 14:37
    Instytucja polskiego tłumacza jest ogólnodostępna od lat w UK, więc nie pisz bzdur.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • 11.08.17, 14:56
    Ale o co ci chodzi?
  • 11.08.17, 15:02
    A to nie ty napisałaś wyżej, że dziecka ktoś do lekarza nie prowadzał, bo angielskiego zbytnio nie znał?


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • 11.08.17, 15:05
    Kurcze domyślna jesteś skoro wiesz o co chodziło rosie. No chyba że ty i rosa to jedna i ta sama osoba..
    Tak czy owak - ja to wiem że jest dostępna, ale polskie rodziny tego typu już niekoniecznie. Same sobie wystawiacie świadectwo jak mało wiecie o realiach życia tych rodzin, stwierdzając że przecież mogą skorzystać z tłumacza. Tak jasne mogą - ale tego najczęściej nawet nie wiedzą. Nie ma sensu dyskutować.
  • 11.08.17, 15:35
    Kurcze domyślna jesteś skoro wiesz o co chodziło rosie. No chyba że ty i rosa t
    > o jedna i ta sama osoba..


    Rozgryzłaś mnie big_grin Rzeczywiście, jak inaczej mogłabym się domyślić, o co chodziło Rosie wyłącznie na podstawie tego, co i w odpowiedzi na który post napisała? Toż to oczywista oczywistość, że jestem wszystkimi forumkami, których sens postów rozumiem big_grin


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • 11.08.17, 15:08
    w UK w opiece zdrowotnej jest cos takiego jak Universal Translator. Trzeba o niego poprosic u swojego lekarza rodzinnego wczesniej. Polega to na tym ze lekarz wykreca numer do specjalnego biura tlumaczy z ktorym umawia sie na godzine i i mowi "Polish please". Recepcjonistka go laczy. Lekarz wlacza glosnik w telefonie. Pacjent mowi po polsku. Tlumacz tlumaczy lekarzowi i odwrotnie.

    Moja mama czesto z tego korzysta
  • 11.08.17, 15:10
    No tak, tylko że trzeba w ogóle być zapisanym w poradni GP. Wspomniana rodzina tego nie zrobiła
  • 11.08.17, 15:13
    agnstep napisała:

    > No tak, tylko że trzeba w ogóle być zapisanym w poradni GP. Wspomniana rodzina
    > tego nie zrobiła

    Ale wypelnila formy o zasilki
  • 11.08.17, 15:14
    agn... no ale normalni ludzie zwlaszcza posiadajacy dzieci dosc szybko zapisuja sie do poradni.
    Ja po prostu nie wierze, ze od razu zabrano im dzieci z blahych powodow. Zapewne social services chcialy pomoc w organizowaniu tego czy owego, a rodzina nie wspopracowala np olewala wymog wyslania pisemnego usprawiedliwienia w szkole dlaczego dziecko nie bylo obecne. Zapewne tez sensownego powodu nie bylo...
  • 11.08.17, 15:24
    A sa jakies wytyczne jak wczesnie od przyjazdu trzeba zapisac dziecko do lekarza? Szkoly wymagaja pisemnych usprawiedliwien?
    Szkola dzwoni zazwyczaj, wysyla listy a gdy brak kontaktu informuje council, ten wysyla listy a gdy nadal nic informuje social services ktore badaja sprawe. Truancy nie jest powodem do odbierania dzieci od razu, do tego dluga droga.
  • 11.08.17, 15:29
    oczywiscie ze nie sa. Ale jesli juz ludzie sa jakis czas i maja male dzieci to jednak trzeba byc nienormalnym by sie w koncu nie zapisac i nie szczepic dziecka.
    Kwestia usprawiedliwien zalezy od szkoly, ale zazwyczaj do tygodnia, dwu nie ma problemu z usprawiedliwianiem przez rodzica.

    Tez uwazam ze na pewno nie zabrali natychmiast bo... zab w paszczy dziecka mial dziure. Musialo byc sporo przeskrobane, brak wspolpracy z social servcie przez dluzszy czas itd.

  • 11.08.17, 15:35
    princesswhitewolf napisała:

    . Ale jesli juz ludzie sa jakis czas i maja male dzieci to
    > jednak trzeba byc nienormalnym by sie w koncu nie zapisac i nie szczepic dziecka.

    To sie zgadza ale nawet jesli rodzic postanowi nie szczepic to nie jest powodem ani do zabierania dzieci ani nawet do jakiegolwiek zainteresowania sluzb socjalnych.

    > Kwestia usprawiedliwien zalezy od szkoly, ale zazwyczaj do tygodnia, dwu nie ma
    > problemu z usprawiedliwianiem przez rodzica.

    Oczywiscie, ze nie ma, chyba ze dziecko ma slaba frekwencje i sa powody do zainteresowania.

    Oczywiscie ze powody musza byc bardzo konkretne ale niektorzy beda pisac absurdalne bzdury i tyle. Nie bede dociekac dlaczego.
  • 11.08.17, 15:39
    wiekszosc informacji jest niestety oparta na manipulacji. Dziewczyna pewnego budowlanca ktorego tu mialam do remontu lazienki tez mi opowiadala jak to bezprawnie jej prawa rodzicielskie ( dziecko z bylego malzenstwa zabrano). Prawie dalam sie nabrac. Po odejsciu budowlanca zniknely moje perfumy ( 3 butelki co prawda nie 100% pelne ale zawsze), i wszystkie likiery i amaretto. Jej nowy facet ( moj budowlaniec) zwrocil koszty gesto sie tlumaczac. Niedlugo potem wyladowala w kiciu owa Walijka za kradziez torebki jakiejs kobiecie.

  • 11.08.17, 15:24
    Jak to o co? Jesteś podobno tłumaczem mieszkającym od lat w UK i nie wiesz, że jeśli ktoś nie zna angielskiego, to może bezpłatnie skorzystać z usług tłumacza?

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
  • 11.08.17, 12:32
    princesswhitewolf napisała:

    > W ciagu mniej niz 6 miesiecy nagle sie moze pojawic prochnica na 2 zebach. Ale
    > zapewne nie odbieraliby dzieci na podstawie nowej prochnicy 1-2 zebow tylko zap
    > ewne tam rozlegle to juz bylo... co nie ma usprawiedliwienia

    No moze, to jest choroba, nazwy nie pamietam ale powstaje w wyniku niewyksztalcenia sie odpowiednio szkliwa na niektorych zebach i wtedy dentysta kieruje do specjalostow i to sie leczy. Jednak fakt to nie jest podstawa do odbierania dzieci
  • 11.08.17, 12:38
    szkoda ze nie ma przychodni przy zespolach szkol tutaj. Za komuny byla regularna kontrola w szkole i fluoryzacja. Wiele przypadkow automatycznie kierowano jesli rodzice nie zadbali.
  • 11.08.17, 12:47
    princesswhitewolf napisała:

    > szkoda ze nie ma przychodni przy zespolach szkol tutaj. Za komuny byla regularn
    > a kontrola w szkole i fluoryzacja. Wiele przypadkow automatycznie kierowano jes
    > li rodzice nie zadbali.

    W uk nie ma duzego problemu z prochnica w porownaniu z pl. Dzieci maja sprawdzany sluch, wzrok itp na poczatku edukacji i kilka razy w trakcie, szczepienia koncza sie zanim dzieci zaczna primary school a potem w secondary i sa robione w szkole.
    Wiele nieprawidlowsoci wylapuje sie w trakcie edukacji. Idealnie wszystkiego sie nie da jednak nigdzie odpowiednio wczesnie zauwazyc i naprawic gdziekolwiek.
  • 11.08.17, 12:08
    agnstep napisała:

    >czy nie ma zaniedbań w temacie chorób (np. u jednego dziecka próchnica stała się JEDNYM Z POWODÓW przejęcia opieki przez council),

    No wlasnie jednym a nie jedynym bo to robi ogromna roznice. A prochnica zebow jest zaniedbaniem jakby na to nie patrzec
    > Jak wszystko inne jest tip top to nikt się szczepień pewnie nie doczepi ale jeś
    > li są wątpliwości też na innych polach - to niestety jest to argument że nie db
    > a się o dziecko
  • 11.08.17, 12:10
    No ale co w tym jest dziwnego albo bulwersującego? To chyba oczywiste - i w UK i gdzie indziej - że nikt nie jest idealny i pojedyncze niedociągnięcia nie muszą od razu świadczyć o zaniedbaniach, ale kumulacja (nieleczona próchnica, brak szczepień, brak wizyt kontrolnych u lekarza, nieusprawiedliwione absencje szkolne, zgłoszenia sąsiadów o biciu/wrzaskach/zostawianiu samych etc.) już jak najbardziej tak? Przecież to właśnie znaczy, że ktoś nie dba o dziecko! Płacze w gazetach, że on "tak kocha i się stara" niczego tu nie zmieniają wobec twardych faktów... uncertain


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • 11.08.17, 12:11
    dokladnie iwonia.
  • 11.08.17, 12:13
    no i ok - zgadzamy się że brak szczepień, zaawansowana próchnica czy zostawianie 7latka samego w domu to jest zaniedbywanie. Pytanie teraz tylko czy są to wystarczające powody żeby taki dajmy na to 7-latek trafił pod opiekę zastępczą (bo z takimi przypadkami mam doczynienia).
  • 11.08.17, 12:19
    zalezy od okolicznosci.

    Zaloze sie ze najpierw social service czy szkola zglaszala problem rodzicom a oni to zignorowali. Wtedy przejecie opieki nad dzieckiem ma pelne uzasadnienie.

  • 11.08.17, 12:22
    Może nie zignorowali z pełną premedytacją ale jak już tu zauważono, emigranci w UK to raczej nie jest sam kwiat polskiej inteligencji i np. rodzice dziecka z próchnicą argumentowali że dziecko wymienia zęby na stałe i i tak mu te popsute mleczaki wypadną.
    Nie mówię że się zgadzam z taką opinią - przytaczam tylko jak przebiegał proces oceny czy są zaniedbania czy nie.
  • 11.08.17, 12:23
    >np. rodzice dziecka z próchnicą argumentowali że dziecko wymienia zęby na stałe i i tak mu te popsute mleczaki wypadną.

    w miedzyczasie mogloby dojsc do stanu zapalnego w dziasle itd.

    Wyrwanie mleczaka to tez metoda leczenia.

    Poza tym tez pytanie czy dzieci mialy myte zeby...
  • 11.08.17, 12:21
    Zakładam, że social service m.in. przyglądają się każdemu przypadkowi indywidualnie. Jeśli pytasz, jakie jest moje zdanie - to tak, uważam, że jeśli ktoś nie szczepi dziecka, jednocześnie nie leczy go i do tego zostawia samo w domu (pytanie, czy to "pięć minut" trwa godzinę czy dziesięć godzin, też nie byłoby tu bezzasadne...), to generalnie nie nadaje się do sprawowania opieki i kontakty pod kontrolą do czasu, aż ogarnie pewne podstawy są jedyną opcją.

    Tak, oczywiście, dziecku najlepiej byłoby z kochającym i dbającym rodzicem. Co jednak, jeśli rodzic ewidentnie dbający NIE jest? Przykłady, które podajesz, to nie są jakieś błahostki (wbrew temu, co zdajesz się sugerować). To są zaniedbania. Nazywajmy rzeczy po imieniu, jeśli trzeba - edukujmy w tej kwestii rodziców i nie bagatelizujmy braku troski o podstawowe potrzeby dziecka w myśl zasady "no przecież nie zabili". Sytuacje, w których dochodzi do dramatów, to są sytuacje, w których trzeba było działać wcześniej i służby zawiodły - bo właśnie powinny odebrać dziecko na etapie zaniedbań, które jeszcze można nadrobić.


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • 11.08.17, 12:29
    A co jeśli rodzic jest kochający ale nie dbający w myśl brytyjskich standardów które obiegają nieco od polskich? Sporo emigrantów to ludzie ze wsi, bez wykształcenia, z dziwnymi przekonaniami typu "po co leczyć mleczaki skoro i tak wypadną". Ze wsi na których kilkuletnie dzieci chodzą po ulicach same i zostają same w domu na parę godzin.
    Moim zdaniem jednak nie powinno się od razu odbierać takich dzieci tylko przynajmniej spróbować wdrożyć nadzór, wsparcie itd. no ale to kosztuje. Niestety spotkałam się z przypadkami odwrotnymi - najpierw zabieramy, a potem edukujemy, rozmawiamy itd.
    Zresztą cała ta dyskusja poszła w inną stronę. Moim celem było tylko pokazanie że w całej tej machinie opieki społecznej i rodzin zastępczych niestety pojawia się trochę przypadków niesłusznego odebrania dzieci.
    A tak w ogóle to wszystko też zależy od councilu.

  • 11.08.17, 12:31
    no ale to wiadomo ze od kazdej reguly sa odstepstwa, zaniedbania i te laduja w sadach.

    Niemniej nie oznacza to ze biednym Polakom masowo odbieraja niesprawiedliwie dzieci.
  • 11.08.17, 12:48
    A co jeśli rodzic jest kochający ale nie dbający w myśl brytyjskich standardów
    > które obiegają nieco od polskich?


    No toż napisałam na początku wątku - różnice kulturowe big_grin W takim przypadku niewątpliwie wyłącznie przymusowa asymilacja zda egzamin, toż nie będzie cywilizowany kraj pochylał się nad obyczajami przywiezionymi gdzieś z dziczy - jestem pewna, że znaczny odsetek tych "pokrzywdzonych" rodziców by przyklasnął takiemu twierdzeniu, gdyby tylko minimalnie im optykę przesunąć i zasugerować, że oni to cywilizacja big_grin Części z nich nie musiałabyś nawet pytać, na swych koszulkach/gaciach/tatuażach obnoszą podobne hasła, nie widzę więc problemu big_grin


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • 11.08.17, 12:59
    when in Rome do as the Romans do.

    Cudaki tylko jada na dlugoletnia emigracjie i nie maja zamiaru sie dostosowac do otaczajacej kultury.
  • 11.08.17, 13:40
    "A co jeśli rodzic jest kochający ale nie dbający w myśl brytyjskich standardów które obiegają nieco od polskich?"

    A ktoś zmusza do życia w UK? Może przecież do Polski wracać, wszak u nas cudnie smile
  • 11.08.17, 14:47
    Zgadzam się.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • 11.08.17, 14:07
    Dziecko, które ma 70% frekwencji i brak szczepień to nie jest według ciebie zaniedbane dziecko? Dziecko pozostawione samo w domu, bez opieki, bo mamusia poszła sobie po zakupy, to według ciebie jest zadbane i zaopiekowane? Sorry, ale teraz to naprawdę piszesz skrajne głupoty.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
  • 11.08.17, 14:10
    To było do mnie? A gdzie ja piszę że to nie jest zaniedbywanie - ja się tylko retorycznie pytam czy to jest powód do zabrania takiego kilkulatka od mamy i umieszczenia z obcą często kulturowo rodziną zastępczą.
  • 11.08.17, 14:16
    agnstep napisała:

    > To było do mnie? A gdzie ja piszę że to nie jest zaniedbywanie - ja się tylko r
    > etorycznie pytam czy to jest powód do zabrania takiego kilkulatka od mamy i umi
    > eszczenia z obcą często kulturowo rodziną zastępczą.

    Ty piszesz od rzeczy i wciaz probujesz odwracac kota ogonem. To nie sa powody odebrania rodzicom dzieci same w sobie co tylko swiadczy o twojej roli trola.
  • 11.08.17, 14:21
    No niestety właśnie są. Ale ja nic nie wiem, w życiu żadnego CPP ani CPC na oczy nie widziałam. Tam przecież zabierają dzieci tylko skrajnych przypadkach - bicia, głodzenia albo molestowania - ehh......
  • 11.08.17, 14:22
    agnstep napisała:

    > No niestety właśnie są. Ale ja nic nie wiem, w życiu żadnego CPP ani CPC na ocz
    > y nie widziałam. Tam przecież zabierają dzieci tylko skrajnych przypadkach - bi
    > cia, głodzenia albo molestowania - ehh......

    No problem ze nawet w skrajnych nie zawsze zabieraja
  • 11.08.17, 14:43
    Jak pisałam - to zależy od danego ośrodka Children Social Service i councilu. Miałam takie sprawy które były bardzo szczegółowo analizowane, odbyto wiele spotkań, pracowano z rodziną - widać było że kobiety z opieki naprawdę się starają zrobić wszystko dla dobra dziecka, nie zabierać go bez poważnego powodu itd.
    Niestety pojawiały się też sprawy gdzie rodzice owszem popełnili błąd (ktoś z sąsiadów podkablował głośną awanturę, 7-8 latek został sam na parę godzin w domu, tudzież rodzice zaniedbali opiekę medyczną i frekwencję w szkole) i już nie było przebacz - w kolejnych raportach starano się za wszelką cenę udowodnić że rodzic się nie nadaje i wynajdywano różne przyczyny (wspomniany brak szczepień itd.).
    Były też sprawy gdzie nie wiadomo gdzie w ogóle była opieka społeczna choć dochodziło do skrajnej patologii - sprawa Dawida Pełki, albo sprawa polskiej dziewczynki zamordowanej przez pedofila, który wrócił z odsiadki i zamieszkał po sąsiedzku - gdzie wtedy była opieka społeczna? Nikt nawet nie pofatygował się żeby ostrzec rodziców przed "nowym sąsiadem".
  • 11.08.17, 14:47
    Wybacz, ale brak szczepień to dla mnie nie jest "wynajdywanie" powodów, żeby udowodnić "za wszelką cenę", że rodzice są patologiczni, tylko jawny dowód, że tak właśnie jest, zwłaszcza w pakiecie z awanturami po pijaku i zaniedbywaniem obowiązku szkolnego uncertain

    --
    "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot odechciało"
  • 11.08.17, 14:54
    Proszę tutaj ten sam "prawy" Council, który tak dba o dzieci i obejmuje je planem ochrony w przypadku zaniedbań rodziców dopuścił do tragedii:
    A convicted rapist sexually assaulted and murdered a teenage girl after a council was told he could not be evicted because it would breach his human rights.
    The council considered him too dangerous to live there, but had to house him after being warned of legal action for breaching his human rights as a homeless person.
    www.telegraph.co.uk/news/uknews/1942246/Rapist-who-murdered-girl-of-14-had-right-to-be-housed.html
  • 11.08.17, 14:58
    no ale czy naprawde przestepcy musza sie stawac bezdomnymi? Czy to spowoduje ze nie beda przestepcami czy jak?

    Council powinien byl go przeniesc gdzie indziej.
  • 11.08.17, 15:09
    Tyle ze to nie byl blad social services a glad organow ktore zdecydowaly o wypuszczeniu na wolnosc psychopaty , ktory wiele razy zademonstrowal jak bardzo jest niebezpieczny. Gdziekolwiek by go nie zakwatwrowano zrobilby to samo. Nigdy nie powinien byc na wolnosci poprostu.
  • 11.08.17, 15:04
    Jaki właściwie masz cel w udowadnianiu, że council w zasadzie zawsze działa beznadziejnie? I co cię w zasadzie trzyma w kraju tak bezsensownie urządzonym, skoro to nawet nie jest twoja ojczyzna?


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • 11.08.17, 15:08
    I z całej mojej wypowiedzi na temat pracy councili poprzedzonej długim wstępem jak to panie z opieki się starały wyprowadzić rodzinę na prostą, tylko tyle zrozumiałaś? No cóż, każdy czyta co chce.
    Kto napisał że mieszkam w UK btw? dżisas ludzie nauczcie się czytać a nie snuć domysły
  • 11.08.17, 15:11
    No wlasnie, kto napisal ze troll mieszka czy mieszkal w uk?😂
  • 11.08.17, 15:12
    Twoim zdaniem trzeba mieszkać w UK żeby pracować jako tłumacz big_grin?
  • 11.08.17, 15:16
    agnstep napisała:

    > Twoim zdaniem trzeba mieszkać w UK żeby pracować jako tłumacz big_grin?

    Nie, no social services szukaja tlumaczy za gramanica bo w uk malo ich majom a agnstep uwaza ze 90% emigrantow nie zna angielskiego i pracuje w fabrykach
  • 11.08.17, 15:18
    Ty nie znasz zycia w uk co swietnie udowadniasz.
  • 11.08.17, 15:23
    Piszesz już takie bzdury że nie chce mi się z tobą dyskutować bo rozmowa ta już dawno osiągnęła poziom dna.
    Nie mam obowiązku ci się tłumaczyć, pisać na forum kim jestem, gdzie mieszkam, dlaczego pracuję z councilami, a tym bardziej prezentować poufnych dokumentów żeby cokolwiek udowodnić.
    To raczej ty swoimi wypowiedziami udowadniasz że nie znasz realiów - rzucasz linkami do stron rządowych w kraju który z założenia nie ma przepisów nakazujących ani zabraniających czegokolwiek i masz co najmniej blade pojęcie jak wygląda praca councilów w praktyce.
    Także kończę tę dyskusję bo stała się iście jałowa.
  • 11.08.17, 15:29
    agnstep napisała:

    > Piszesz już takie bzdury że nie chce mi się z tobą dyskutować bo rozmowa ta już
    > dawno osiągnęła poziom dna.
    > Nie mam obowiązku ci się tłumaczyć, pisać na forum kim jestem, gdzie mieszkam,
    > dlaczego pracuję z councilami, a tym bardziej prezentować poufnych dokumentów ż
    > eby cokolwiek udowodnić.

    A czy ja domagam sie czegos takiego od ciebie? To ze nie masz pojecia o realiach w uk juz wiemy, co wiec probujesz udowodnic? Ze wspolpracujesz zdalnie z councilami i social services w uk i nadal nie masz pojecia jak dzialaja? Daruj sobie.

    > To raczej ty swoimi wypowiedziami udowadniasz że nie znasz realiów - rzucasz li
    > nkami do stron rządowych w kraju który z założenia nie ma przepisów nakazującyc
    > h ani zabraniających czegokolwiek i masz co najmniej blade pojęcie jak wygląda
    > praca councilów w praktyce.

    🤣 dla ciebie trollu byloby dobrze zebys zapoznala sie z oficjalnymi stronami jesli chcesz na konkretny temat trollowac.
  • 11.08.17, 15:39
    I na tym poprzestańmy - sama sobie wystawiasz świadectwo poziomem dyskusji - "nie wiem, nie widziałam to zaatakuję, a co mi tam - wszyscy zobaczą że ja jestem najmądrzejsza" - sorry ale wyrosłam z takich zabaw. Powodzenia.
  • 11.08.17, 15:46
    agnstep napisała:

    > I na tym poprzestańmy - sama sobie wystawiasz świadectwo poziomem dyskusji - "n
    > ie wiem, nie widziałam to zaatakuję, a co mi tam - wszyscy zobaczą że ja jestem
    > najmądrzejsza" - sorry ale wyrosłam z takich zabaw. Powodzenia.

    Roznica jest taka ze ja wiem i widzialam a ty nie
  • 11.08.17, 16:00
    Tak jasne. Mogłabym łatwo cię sprawdzić zadając ci kilka podstawowych pytań z działania social services ale wiesz co? NIE CHCE MI SIĘ.
  • 11.08.17, 16:02
    agnstep napisała:

    NIE CHCE MI SIĘ.

    😂
  • 11.08.17, 16:44
    A ty sobie świadectwa nie wystawiasz? Nie wiem, co sobie myślisz, ale piszesz piramidalne bzdury. A teraz dodałaś, że nie mieszkasz w UK i jesteś counsilowskim tłumaczem. Sorry, ale na tym forum piszą dziewczyny, które mieszkają w UK od wielu lat i, jeśli nie mieszkasz tutaj, to zmyślasz po prostu.
    Żaden lekarz nie musi usprawiedliwiać nieobecności dziecka w szkole, owszem, może to zrobić, gdy dziecko jest po jakimś zabiegu lub długo choruje. Notoryczny! brak współpracy rodziców ze szkołą dziecka skutkuje zawiadomieniem social services, szczególnie, gdy dziecko jest problematyczne. Rodzice, jeśli chcą w ciągu roku szkolnego wyjechać, to wypełniają formularz o urlop szkolny dla dziecka i wcale nie muszą ze szkoły dostać zgodę. Jeśli rodzice nie znają języka, to nawet szkoła może dla nich zamówić tłumacza. Nie odbiera się dziecka za jedno niedociągnięcie. I nie ma tak, że wszyscy nie popełniają błędów, one każdemu mogą się zdarzyć każdemu. A ty przedstawiasz obraz życia w UK jako koszmar, a jak widać, masz o nim blade pojęcie. Dlatego dla wielu tutaj jesteś zwyczajnie niewiarygodna.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • 11.08.17, 10:57
    "im bardziej rodzice opieki społecznej unikają, tym bardziej ona zaczyna się interesować"

    Jeszcze do tego.
    Jesteś policjantem. Niepokoi Cię zachowanie człowieka. Mówisz mu, że ma okazać dokumenty, a on zaczyna uciekać. Rozumiem, że zostawiasz delikwenta w spokoju... Czy może raczej rzucasz na glebę, skuwasz i odstawiasz na komisariat żeby sprawdzić tożsamość i dowiedzieć się co takiego spowodowało u niego chęć ucieczki przed policją?
  • 11.08.17, 11:21
    agnstep napisała:

    powrót 7,8 -latków samodzielnie ze szkoły - w Anglii jest zabronione.

    Kolejna bzdura, nie jest zabronione a szkoly prowadza edukacje o bezpieczenstwie na drogach i zachecaja do samodzielnego pokonywania drogi do i ze szkoly takze rowerem.
    I znowu wszystko zalezy od sytuacji indywidualnej, od stopnia dojrzalosci dziecka, skomplikowania i dlugosci drogi ktora mialoby by pokonywac i stopnia ryzyka. Szkola/osoby postronne moga zglosic obiekcje jesli uznaja ze istnieje realne ryzyko dla dziecka. I tak szkoly podstawowe nie wypuszcza dziecka po lekcjach jesli nie ma na to zgody rodzicow. W uk sporo dzieci w wieku 6-11 lat wraca somodzielnie ze szkoly i do niej chodzi oczywiscie.


    W Anglii może to robić tylko lekarz.


    Kolejna bzdura. Sama usprawiedliwialam nieobecnosc syna kilka tygodni temu z powodu infekcji gardla, mial wysoka goraczke kilka dni i zoatalo to tikniete 'authorised '. Ospe moich dzieci tez usprawiedliwialam i nikt nie wymagal listu od lekarza. Dluzsze nieobecnosci z powodu choroby musza miec potwierdzenie of lekarza.

    > Już nie wspomnę o słynnej kwestii klapsów - w Polsce nadal społecznie akceptowa
    > ne - w Anglii jest to podstawa do odebrania dziecka.

    Nie, nie jest.
  • 11.08.17, 17:00
    agnstep napisała:

    > Pewnie masz rację. Prawdą jednak jest że to co w Polsce jest przyjęte jako norm
    > a - np. powrót 7,8 -latków samodzielnie ze szkoły - w Anglii jest zabronione.

    O losie, o Polsce też nic nie wiesz? Proszsz:
    Art. 43 ust. 1 ustawy stanowi, że dziecko w wieku do 7 lat może korzystać z drogi tylko pod opieką osoby, która osiągnęła wiek co najmniej 10 lat. Nie dotyczy to strefy zamieszkania.

    Czyli tylko jeśli szkoła jest dosłownie za płotem, to dziecko może z niej samodzielnie wrócić. Każda inna opcja, łącznie ze spacerem chodnikiem bez przechodzenia przez ulicę to już korzystanie z drogi. (bo droga to "wydzielony pas terenu składający się z jezdni, pobocza, chodnika, drogi dla pieszych lub drogi dla rowerów, łącznie z torowiskiem pojazdów szynowych znajdującym się w obrębie tego pasa, przeznaczony do ruchu lub postoju pojazdów, ruchu pieszych, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt") A w praktyce większość szkół po prostu nie wypuszcza samodzielnie dzieci z klasy 1 lub 1 i 2, zależy czy mają w 1 klasie 6-latki. A niektóre rozciągają to nawet na klasy 1-3 albo żądają oświadczeń od rodziców, że się zgadzają.

    W
    > Polsce nieobecność dziecka mogą usprawiedliwić rodzice i o ile nie jest jakaś
    > rażąca to nikogo nie interesuje że dziecko ma frekwencję np. 70%. W Anglii może
    > to robić tylko lekarz.

    No popatrz, ja zwalniałam dziecko z przedszkola, w Greater London to było, w 2016roku, nie na jakiejś prowincji - nikt nawet się nie zająknął o zwolnieniu lekarskim. Tak, przedszkole to nie szkoła, ale czy dziecko przedszkolne nie jest jeszcze bardziej bezbronne?


    --
    Bloguję, bo lubię...
  • 11.08.17, 17:11
    ichi51e napisała:

    > Coz nikomu nie ublizajac - powiedzialabym ze sporo patologii jednak wyjechalo d
    > o lepszego zycia i probka nie jest reprezentatywna.

    I też sporo tej patologii dostosować swoje życie do warunków panujących w UK.
    >




    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • 11.08.17, 10:47
    A jak się skończyła historia kobiety, której odebrano dziecko zaraz po urodzeniu, ona chyba była stewardessą, nie wiem, czy dobrze zapamiętałam. Powód był jakiś bzdurny, umieszczono ją zdaje się w psychiatryku po porodzie przymusowo. Kojarzy ktoś?

    --
    Wiedźmy nikt tu nie widział od lat.Podobno wykończyła ją ostatecznie na dobre para dzieciaków, które uciekły z domu.-Dzisiejsza młodzież-mruknął Rincewind.-Moim zdaniem to wina rodziców-oświadczył Dwukwiat.
  • 11.08.17, 11:29
    Dla tych co znają angielski. Ja akurat stykam się z przypadkami polskich dzieci ale skala problemu jest wyraźna ogólnie w UK:
    www.theguardian.com/society/2017/jan/18/children-parents-foster-social-care-families-adoption
    Dr Andy Bilson, emeritus professor of social work at the University of Lancashire, has been analysing the data gathered between 31 March 2001 and 2016. He found the number of children from care living with adopted parents or special guardians, has increased from 87,090 to 143,440 – a rise of 65%.

    His research found adoptions have risen by 40% over the past five years, compared with the five previous years, but over the same period the number of children in care rose by 7.5% to 70,440.

    “This is very unlikely to be due to an increase in abuse,” said Bilson. “The vast majority of this is about neglect or emotional abuse, often through witnessing domestic violence.

    “Both of these can be better dealt with through family support and responses to poverty and deprivation. We are more willing to spend money on someone else looking after these children than in making sure the parents make a good job of it.”

    It finds the number of looked-after children in England is the highest it has been since 1985; one in five children under five are referred to childrens’ services, one in 19 are investigated and adoptions are higher than in any other European country, and now stand at the highest level since data was first collected. More than 90% of adoptions are done without the consent of the family, the report states.

    W skrócie - UK ma najwyższy odsetek adopcji w Europie, w ciągu ostatnich 5 lat wzrósł o 40% w porównaniu do 7,5% we wcześniejszym porównywalnym okresie.

    The drive to increase adoptions began under Tony Blair’s government in an attempt to reduce the numbers of children in long-term care. It was continued under David Cameron, who said that the children and social work bill – currently in parliament – was designed to “tip the balance in favour of permanent adoption where that is the right thing for the child - even when that means overriding family ties.”

    Być może to tłumaczy przypadek pani Beaty.
  • 11.08.17, 11:42
    Nie tlumaczy ani troche przypadku pani Beaty. Tlumaczy raczej favoring permanent addoptions zamiast long term fostering pieniedzmi, bo adoptujac dziecko przestaje ono byc problemem panstwa bo wiadomo ze rodzice adoptujacy na stale raczej nie zyja na zasilkach w depravied areas.
  • 11.08.17, 11:57
    Clarke’s granddaughter was adopted when she was 13-months-old after spending the first five months with her biological mother, a teenager with learning difficulties. The baby was sent to a foster parent at five months while adoption proceedings got underway. The baby’s grandparents asked to be considered but none were deemed suitable and the child was given to new adoptive parents

    A to doskonaly przyklad dysfunkcyjnej rodziny, ktora dziwi sie ze dziecko zostalo oddane do adopcji. Dziadkowie czyli rodzice nastolatki with learning difficulties dopuszczaja do sytuacji, w ktorej ich corka w takiej sytuacji rodzi dziecko i sa zdziwieni ze nie sa suitable family. Nie sa, bo gdyby byli to nie doszloby do narodzin tego dziecka ich wnuka.
    Fakty sa takie ze dzieci sa odbierane rodzinom dysfunkcyjnym ktore czesto nawet nie sa w stanie zrozumiec jak bardzo sa nieodpowiedni dla kolejnych dzieci.
    Wzrost odbierania dzieci w ostatnich 5 latach to wynik ciacha zasilkow. Zwiekszanie pomocy dla patologicznych rodzin to zwiekszanie patologii w przyszlosci niestety.
  • 11.08.17, 12:06
    Zgadzam się. I powiem bardzo brutalnie: państwo powinno oceniac swoja polityke społeczną również pod kątem wpływu na liczbę urodzeń w śrdowiskach patologicznych, czy ogólnie niewydolnych społecznie/intelektualnie. Nie proponuję bynajmniej polityki chińskiej, ale takie sterowanie zasiłkami, żeby nie opłacalo się rodzić i byle jak hodować. Państwo powinno promować szczodrze odpowiedzialnośc i sięganie po niezależność, oraz działania powodujące, że już urodzone dzieci będą miały wszelką możliwą pomoc do rozwoju.
  • 11.08.17, 12:13
    Nie proponuję bynajmnie
    > j polityki chińskiej, ale takie sterowanie zasiłkami, żeby nie opłacalo się rod
    > zić i byle jak hodować. Państwo powinno promować szczodrze odpowiedzialnośc i s
    > ięganie po niezależność, oraz działania powodujące, że już urodzone dzieci będ
    > ą miały wszelką możliwą pomoc do rozwoju.


    Otóż właśnie.


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • 11.08.17, 12:14
    no to piękna nas czeka przyszłość w kraju 500+ i obawiam się że to się nieprędko zmieni niestety wink
  • 11.08.17, 12:17
    Owszem. Co nie zmienia na jotę mojej opinii co do słuszności zaproponowanego wyżej kształtowania polityki społecznej.
  • 11.08.17, 13:44
    "I powiem bardzo brutalnie: państwo powinno oceniac swoja polityke społeczną również pod kątem wpływu na liczbę urodzeń w śrdowiskach patologicznych, czy ogólnie niewydolnych społecznie/intelektualnie. Nie proponuję bynajmniej polityki chińskiej, ale takie sterowanie zasiłkami, żeby nie opłacalo się rodzić i byle jak hodować. Państwo powinno promować szczodrze odpowiedzialnośc i sięganie po niezależność, oraz działania powodujące, że już urodzone dzieci będą miały wszelką możliwą pomoc do rozwoju. "

    Pełna zgoda.
  • 11.08.17, 17:42
    To jest prawda, ale przy tym wszystkim nie można zapominać, że natury się nie oszuka. Dziecko wytwarza więź z opiekunem i każde zerwanie tej więzi to zwiększenie ryzyka RAD.

    Rozumiem, że jeżeli jest ryzyko, że dziecko jest maltretowane, trzeba je zabrać. Ale nie ma co sobie głaskać sumienia, że skoro sprawę zbadaliśmy wnikliwie, a dziecko do rodziny wróciło, to lepiej, niż gdyby w ogóle nie było zabierane. Dla tego konkretnego dziecka to nie jest lepiej. Zerwaliśmy jego więź z matką, zbudowaliśmy nową z opiekunką, potem zerwaliśmy tę z opiekunką.

    Jeżeli teraz zacznie się buntować i mieć emocjonalne jazdy, to niekoniecznie dlatego, że matka jednak była kiepska, tylko dlatego, że fundnęliśmy mu zespół zerwanych więzi.

    Podobnie w układzie matka - rodzina zastępcza - rodzina adopcyjna. OK, jeżeli ratuje przed konkretną zagrażającą życiu patologią. Nie OK, jeżeli dzięki temu "poprawiliśmy szanse życiowe", bo mogliśmy je też fatalnie pogorszyć.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • 12.08.17, 14:42
    Asiu, przede wszystkim nie masz możliwości sprawdzenia co się dzieje bez obserwacji dziecka w warunkach bezpiecznych. Nie masz możliwości zabezpieczenia dziecka jeśli nie wiesz czy jest maltretowane np. psychicznie lub molestowane.
    RAD też jest trochę bardziej skomplikowaną sprawą.
    RAD może być także spowodowany zaniedbaniem w rodzinie biologicznej - kiedy opiekunowie nie reagują na potrzeby dziecka.
    Jeśli dziecko zabrane czasowo z RB będzie zaopiekowane, ryzyko RAD jest znikome, a jeśli będzie to po 3 roku życia i dziecko będzie miało kontakt z dotychczasowymi opiekunami, ryzyko jest praktycznie zerowe.
  • 11.08.17, 17:32
    No pewnie, a jak potem dziecko będzie miało zaburzenia więzi, to zwalimy na złe geny.

    Im więcej zmian opiekuna, tym większe szanse na zaburzenia więzi i to, że ostatni opiekun z cyklu będzie świętym i supernianią w jednej osobie już nie pomoże. Jeżeli dziecku nie dzieje się konkretna krzywda, to pierwsza rodzina jest dla niego najlepsza i nie, fakt, że dziecko nie pamięta tych rozstań nie pomaga.

    Jeżeli dziadkowie nie pili, nie bili, karmili i pilnowali, to nieupilnowanie dziewictwa do matury to jest znikome zagrożenie w porównaniu z zespołem zaburzenia więzi.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • 11.08.17, 17:53
    asia_i_p napisała:

    > Jeżeli dziadkowie nie pili, nie bili, karmili i pilnowali, to nieupilnowanie dz
    > iewictwa do matury to jest znikome zagrożenie w porównaniu z zespołem zaburzeni
    > a więzi.
    >
    Do jakiej matury asiu? Corka nastolatka z learning difficulties czyli bez szans na konkretne kwalifikacje i prace, niezdolna do zadbania o siebie a co dopiero o dziecko. Taka osoba nie jest w stanie wychowywac dziecka a juz napewno jako nastolatka i rodzice powinni zadbac o to zeby do czegos takiego nie doszlo. Jesli nie byli w stanie zadbac o wlasne dziecko nie zadbaja o wnuka i nie chodzi tu tylko o to ze nie bija, nie pija i karmia, to czesto nie wystarczy zeby byc fit parent czy carer. Zreszta czesto chodzi glownie o zasilki.
    Wspomaganie finansowe patologii poglebia ja tylko, a takie niemowle lepiej oddac do adpocji i dac mu szanse na lepsze zycie.
  • 21.08.17, 10:46
    "Learning difficulties" to nie to samo co "developmental disability" czyli uposledzenie umyslowe. Czasem to okreslenie moze sie odnosic po prostu do dysleksji, ADD, itp. W tym wypadku przypuszczam, ze chodzi raczej o nizszy poziom inteligencji, o osobe, ktora prawdopodobnie w Polsce skonczylaby zawodowke, i pewnie nie mialaby jakichs fantastycznych osiagniec zawodowych czy materialnych, ale niekoniecznie stanowilaby patologie. Jestem nauczycielka w anglojezycznym kraju, mam wielu uczniow z "learning difficulties", wiekszosc z nich juz w czasie nauki w szkole sredniej pracuje, wchodzi w zwiazki, itp, wiekszosc z czasem ma normalna (chociaz niekoniecznie ambitna czy dobrze platna) prace, wielu zaklada rodzine... Nie znamy szczegolow tej rodziny, oczywiscie na rodzicach spoczywa obowiazek edukacji seksualnej, ale poza tym nie wiem jak mogliby "nie dopuscic" do ciazy - chyba ze zupelnie nie spuszczaliby z oka w miare typowej, chociaz moze nie najbystrzejszej, nastolatki. Nawet jesli ona nie nadaje sie na matke (wiekszosc nastolatek, "learning difficulties" czy nie, raczej sie nie nadaje), to nie znaczy ze rodzice nie byliby w stanie wychowac jej dziecka - moze nie byli z innych powodow, ale nie dlatego ze ich corka, prawdopodobnie bez ich wiedzy i zgody, zdecydowala sie na seks bez zabezpieczenia.
  • 11.08.17, 13:42
    "Tlumaczy raczej favoring permanent addoptions zamiast long term fostering pieniedzmi, bo adoptujac dziecko przestaje ono byc problemem panstwa bo wiadomo ze rodzice adoptujacy na stale raczej nie zyja na zasilkach w depravied areas. "

    Dokładnie.
  • 22.08.17, 12:21
    Ośrodek Pomocy Osobom Pokrzywdzonym Przestępstwem w Rzeszowie,ul.Leszczyńskiego3,tel178581033 zwraca się z prośbą o informowanie interesantów o możliwości skorzystania z różnych form pomocy oferowanej przez nasz Ośrodek . Zależy nam ,aby informacja dotarła do jak największej liczby osób potrzebujących.

    W imieniu kadry i podopiecznych z góry dziękuję za okazaną pomoc !


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.