Dodaj do ulubionych

Mól kuchenny kontratakuje

10.08.17, 03:51
Pomocy sad
Mole już raz miałam, ale chyba nigdy nie udało mi się wytłuc świństwa do końca. Ale cóż, zwaliłam na wentylację i przeszłam do porządku. Ot, raz na jakiś czas sobie klasnę, nie umrę od tego.
Aż tu nagle, kilka dni temu, wchodzę do kuchni i... i widzę, że to już nie jest moja kuchnia. Siedziały wszędzie.
Powiedzcie mi, którejś udało się to zlikwidować na dobre? Już wywaliłam całe żarcie, zawiesiłam pułapki. Czym umyć kuchnię, żeby paskudom zbrzydła na wieki? sad


--
"Przecież wszyscy lubią historyków. Jesteśmy jak żelowe misie społeczeństwa. Nieprzydatne ale słodkie."
Pusta miska
Edytor zaawansowany
  • beata985 10.08.17, 05:19
    Szafki podobno wodą z octem trzeba umyć

    --
    Każdy dzień z pisem jeszcze głupszy od poprzedniego /by anetapzn/

    czym się zajmuję w wolnych chwilach... big_grin
    mojafilcowabiżu
  • mamablue 10.08.17, 06:32
    Szafki myje się wodą z octem, zapach szybko się ulatnia. Ale uważaj, bo mole siedzą w dziwnych miejscach. Musisz naprawdę dokładnie wszystko obejrzeć. Np. rowki w pokrywkach od plastikowych pojemników (czyli takie rzeczy, które uważasz za niedostępne).
  • koronkowy_szal 10.08.17, 07:11
    Polecam plastry z feromonami. Dostępne są w drogeriach.
  • zosia_1 10.08.17, 10:23
    te plastry to bezsens, przy otwartych oknach latem w bloku feromony ściągają mole od sąsiadów
  • thea19 10.08.17, 10:28
    moskitiery sa niezbedne, podobnie jak filtry na wentylacji
  • vivyan 10.08.17, 07:46
    Szafki wymyj wodą z octem, im więcej octu, tym lepiej. Wymyj je nie tylko w środku, ale od zewnątrz też i u góry. Miałam kiedyś inwazję moli i pamiętam, że spryskałam też za szafkami. Zapach octu szybko się ulatnia, więc się nie martw. Oprócz tego porozstawiaj wszelkie możliwe pułapki, powinno pomóc. A w ogóle to moja koleżanka kiedyś miała mole, które się zagnieździły w żarciu dla chomika przetrzymywanym wcale nie w kuchni, więc posprawdzaj wszystko. Strasznie to uciążliwe ale da się tego pozbyć więc jest nadzieja smile
  • nisar 10.08.17, 07:51
    Obejrzyj także rzeczy nieoczywiste - u nas np. siedziały w herbacie i w grzybach suszonych. Wywal bez litości co się da. Umyj i wypryskaj, przejedź namoczonym w occie patykiem po wszystkich rowkach w szafkach. Wyłóż na talerzyki liście laurowe i zostaw - jedzeniu nie zaszkodzą, a te latające cholery wyjątkowo ich nie lubią.
    A, obejrzyj książki - zwłaszcza grzbiety. Kochają te miejsca.
    Trzymam kciuki.

    --
    Jeśli idziesz na szczyt, nie dziw się że jest pod górę.
  • paszewa 10.08.17, 10:07
    kuchenne mole to załatwisz płytkami z feromonami i wywalając żarcie. A ja walczę z tymi ubraniowymi. Prawie sama sie udusiłam zawieszając i pryskając. A one są dalej nie wiem skąd. Wszystko wyprane, przejrzane, szafy wymyte, wypryskane. Słoń by od tego padł, a mole nie...
  • agonyaunt 10.08.17, 11:12
    Z wykładzin się biorą, z obić mebli, ze starych papierów (trzeba czasem wietrzyć zdjęcia i dokumenty), z butów (zwłaszcza sportowych - wyjadają bawełniane wkładki), z toreb (żrą podszewki).

    Spróbuj włożyć do szaf chusteczki albo kartoniki nasączone olejkiem cytrynowym; odstrasza jak chemiczne trutki, a jest całkiem przyjemny dla domowników.
  • paszewa 10.08.17, 11:40
    zwariuję. Tydzien prałam, czysciłam szafy, psikałam aerozolem na mole kanapy, książki i dywany. Odnalazłam gniazdo w kocu piknikowym, został wyprany i wypsikany. Wyjechałam na wakacje obsikując mieszkanie i rozwieszając zawieszki hurtowo. 3 dni po powrocie i wywietrzeniu chaty, jak mól mi przeleciał koło nosa, to myslałam ze sie rozpłaczę!
  • princesswhitewolf 10.08.17, 11:44
    bo troche potrwa zanim te dziady zdechna. Ale pamietaj ze moze byc drugie gniazdo gdzies..
  • daszutka 10.08.17, 10:16
    Mole przynosimy do domu ze sklepów. Zwróć uwagę w marketach, można zobaczyć te latające zarazy, dlatego wszelkie kupione produkty sypkie trzeba od razu po przyniesieniu do domu sprawdzić i przesypać do szczelnych słoików. Przez plastik sie potrafią cholery wydostać.
  • mae224 10.08.17, 10:23
    to prawda! znalazłam w siatce ze sklepu mola! chyba lidlowe produkty (niestety), u mnie na razie dają radę feromonowe płytki.
  • daszutka 10.08.17, 10:30
    Mole są wszędzie tam gdzie są magazyny z żywnością. Małe sklepy tez mają towar z dużych magazynów i tez mogą mieć problem z molami, tyle że im mniejsza powierzchnia tym chyba łatwiej się ich pozbyć. Jesteśmy skazane na nierówną walkę z najeźdźcą we własnych domach
  • rulsanka 10.08.17, 11:17
    Potwierdzam. Raz kupiłam mąkę amarantusową w szczelnej torebce (było w niej powietrze, a po uciśnięciu nie uchodziło). Torebkę (nadal szczelną) otworzyłam po pół roku, a tam była zbita bryła pajęczyn, motylków, robali i poczwarek.
  • beata985 10.08.17, 11:50
    całkiem możliwe, że dostały się tam podczas pakowania w małe woreczki,

    --
    Każdy dzień z pisem jeszcze głupszy od poprzedniego /by anetapzn/

    czym się zajmuję w wolnych chwilach... big_grin
    mojafilcowabiżu
  • barefoot_duck 10.08.17, 10:20
    Mi się udało pozbyć całkowicie (zalęgły się okazało w grzybach suszonych i torebce z orzechami włoskimi. Ale wywaliłam wtedy wszystkie produkty suche,sypkie - mąkę, kasze, cukier, przyprawy. Ostały się tylko makarony w fabrycznie zamkniętych opakowaniach. Szafki wybebeszone i umyte wodą z octem i powsadzane do szafek takie jakby odświeżacze na mole spożywcze - plastikowa kratka z włókniną w środku, nasączona czymś. Nie pamiętam nazwy.
  • szarsz 10.08.17, 10:30
    Tak, ja zlikwidowałam. Ale było ciężko, bo choć wywaliłam absolutnie wszystko i umylam wszystko, wciąż pojawiały się nowe. Okazało się, że zalęgły się w dykcie za szafką i znalazłam gniazdo dopiero wtedy, kiedy określiłam kierunek pełzania. Nie miałam w domu praktycznie żadnych zapasów i one wędrowały z głodu, dało się określić kierunek.

    U mojego kolegi zalęgły się z kolei w załamaniu sofy. Dzieciaki jadły słonecznik i trochę łupin wepchały głęboko między poręcz a bok sofy.


    W aktualnym mieszkaniu mam siatkę na oknie kuchennym, bo wlatywały mi z zewnątrz. Siedzialy też na klatce schodowej i czekały na otwarcie drzwi. Teraz już na szczęście nie, widać sąsiedzi zlikwidowali gniazdo.
  • mapt 10.08.17, 10:38
    pułapki i płytki z feromonami wyłapujące dorosłe osobniki, niektóre można przylepić od środka szafek kuchennych.

    wcześniej prewencyjnie wywalić wszystko co sypkie z półek i dokładnie przejrzeć (to co czyste można na jakiś czas zamknąć w lodówce albo szczelnym pojemniku i poobserwować parę dni czy coś się jednak nie wykluwa) a półki umyć wodą z octem, każdy kąt, szuflady także od spodu!

  • nunia01 10.08.17, 10:43
    Jeśli pułapki feromonowe to tylko w komplecie z siatkami na oknach. Inaczej przylezą od sąsiadów.
    Siedzą i żrą absolutnie nieprzewidywalne rzeczy - u mnie kiedyś w rogu szafki z torebkami foliowymi na mikroskopijnych okruszkach siedziały - nie tykając otwartych, sypkich produktów nieopodal. Znam też przypadek lęgnięcia się moli w głośniku stojącym na szafie. Żarły leżącą obok jemiołę (nic innego spożywczego tam nie było).
    Poza tym co piszecie - mycie, wywalanie, zabezpieczanie, przeglądanie - ja polecę rozwiązanie chemiczne dla zdesperowanych. Raz, jak już nie dawałam rady uporać się z cholerstwem zakupiłam płytki na owady latające. To jest chemia. Nie powinna być stosowana w pomieszczeniach z jedzeniem. Szkodliwa dla rybek w akwarium (rozpuszcza się z powietrza w wodzie). Przy dziecku bym nie zastosowała. Pochowałam jedzenie do lodówki i szczelnie zamkniętych pojemników. Postawiłam płytkę w przedpokoju w pobliżu drzwi do kuchni. Mole ostatecznie się wyniosły.
    Gdybym miała stosować takie rozwiązanie teraz, to np. wyjeżdżając na parę dni z domu z dzieckiem. Płytka to był Globol, ale Bros chyba też takie coś ma.
  • princesswhitewolf 10.08.17, 11:22
    1. Musisz niestety znalezc to miejsce gdzie te dziady sie zaplegly. A takie miejsce jest. Trzeba wszystko, wszysciutenko przejrzec. Nawet najmniej przewidywany sloiczek. Np paskudztwo pare lat temu zylo w Kucharku. Nie uzywalam Kucharka bo to sama chemia ale sobie stal zapomniany. A z nie znanych mi przyczyn cos tak slonego i wydawaloby sie nie w ich guscie uwily gniazdo.

    2. Octem wymyc wszystkie szafki

    3. Cedr. Dziadostwo nienawidzi drewna cedrowego i olejku cedrowego. Kupic albo znalezc gdzies klapki cedrowie i porozkladac na tylach szafek.

    4. Lawenda. Nie wszedzie sie da, bo tam gdzie maka chyba nie ( lawendowa maka? he he) ale gdzie mozesz wsadz poduszeczki z lawenda.

    5 nie wsadzaj srodkow chemicznych bo sa trujace w kontakcie z zywnoscia
  • martishia7 10.08.17, 11:36
    Wszystko co dziewczyny napisały, to znaczy zrobiłam absolutne czystki w szafkach kuchennych z produktami sypkimi. Kasze, ryże, makarony, nawet nieotwarte, wszelkie bakalie, suszone grzyby - dokładne oględziny i do kasacji w razie najmniejszych wątpliwości. One potrafią przegryźć plastik i to taki gruby - znalazłam mole w nieotwartym opakowaniu ryżu do risotto, a to jest taki grubszy, do pakowania próżniowego. Wyszorowałam szafki, nastawiałam lepów, a produkty które kupowałam, no bo przecież żyć trzeba, chowałam do zamykanych plastikowych pudełek, coś w tym stylu: allegro.pl/pojemnik-home-box-black-red-white-i6626811510.html?bi_s=ads&bi_m=listing%3Adesktop%3Acategory&bi_c=Y2FtcGFpZ24ANDYwNTE0NDcAMzA0Mzc4AA&bi_t=ape&referrer=proxy&emission_unit_id=978b776a-77ab-455b-a045-51fc965ed557 Kupiłam w Castoramie. Z czasem wyginęły.
  • ga-ti 10.08.17, 12:43
    Sprawdź żarcie dla psa, kota, chomika, papugi itp.
    Jeśli masz dzieci to przejrzyj wszelkie zakamarki, gdzie mogą gromadzić okruchy, resztki, opakowania (u nas siedziały w pudle z lego, bo były tam jakieś okruszki).
    Jak zastosujesz rady wszystkie to w końcu się wyniosą, wytępisz wszystkie ale tu potrzeba czasu. Cierpliwości!
  • barefoot_duck 10.08.17, 12:53
    Jeżeli nic nie pomoże, to wywal CAŁE jedzenie i zamów ozonowanie chałupy. Ale wtedy trzeba się wynieść na trochę.
  • marusia_ogoniok_102 10.08.17, 21:13
    Czy to cholerstwo może się zagnieździć na czymś innym niż żarcie? Bo coraz więcej ich widzę też w pokoju...
    Swoją drogą, nie wiedziałam, że gotujący się ocet tak capi. Znaczy, AŻ tak.
    Ciekawe, czy prędzej polegną one, czy ja.

    --
    "Przecież wszyscy lubią historyków. Jesteśmy jak żelowe misie społeczeństwa. Nieprzydatne ale słodkie."
    Pusta miska
  • beata985 10.08.17, 22:14
    marusia_ogoniok_102 napisała:

    > Czy to cholerstwo może się zagnieździć na czymś innym niż żarcie? Bo coraz więc
    > ej ich widzę też w pokoju...
    niestety mogą byc wszędzie....nie masz jakichś orzechów w domu??? czasami zapominamy a one sobie tam siedzą, nawet w nieoskubanych.


    > Swoją drogą, nie wiedziałam, że gotujący się ocet tak capi.
    po co Ty ten ocet gotujesz?

    >




    --
    Każdy dzień z pisem jeszcze głupszy od poprzedniego /by anetapzn/

    czym się zajmuję w wolnych chwilach... big_grin
    mojafilcowabiżu
  • marusia_ogoniok_102 10.08.17, 22:46
    Chciałam okadzić tym szafkę. Okadziłam całą kuchnię. Ale latają dalej, więc chyba trzeba gotować całą kadź i trzymać na ogniu wiele godzin, żeby je tym zagazować big_grin

    --
    "Przecież wszyscy lubią historyków. Jesteśmy jak żelowe misie społeczeństwa. Nieprzydatne ale słodkie."
    Pusta miska
  • szarsz 10.08.17, 22:26
    > może się zagnieździć na czymś innym niż żarcie?

    Może. Znalazłam kiedyś kokon między dwoma paczuszkami sody oczyszczonej. Nienaruszonymi. Celuloza, nawet lakierowana, jest jak widać pyszna sad
  • rulsanka 11.08.17, 00:02
    Kokon to poczwarka, one się nie odżywiają. Robal wędruje w zaciszne miejsce, tam się przepoczwarza. Tam nie musi być jedzenia.
  • owczarkini 11.08.17, 12:13
    >Czy to cholerstwo może się zagnieździć na czymś innym niż żarcie?
    Koleżanka znalazła w zafoliowanych świecach ozdobnych i w jakimś stroiku z suszonymi kawałkami pomarańczy.
    Przytulam, też stoczyłam kiedyś taką walkę.
  • wiosennaburza1 10.08.17, 21:25
    jedynym skutecznym sposobem na mole okazało się bagno . ale potem dowiedziałam się, że jest chronione więc... trudno. a szkoda: jak rozłożyłam wiązkę na szafkach kuchennych to przez cały sezon miałam spokój. a u sąsiadów, czy na klatce schodowej latały stada moli.
    myć całą kuchnię octem, jak radzą dziewczyny. oraz trzymać wszystko w szkalnych słoikach/pojemnikach. da się, i jest bardzo wygodne. mąkę trzymam w wielkim słoju, wchodzi trzy kilogramy. kasze, makarony, bakalie - w mniejszych
  • wiosennaburza1 10.08.17, 21:27
    właśnie zerknęłam- da się kupić w sklepach interentowych. da się legalnie? jeśli tak, to kupuję. nic lepszego nie znajdę.
  • katriel 10.08.17, 22:29
    Z cyklu "dziwne miejsca, w których siedzą mole".
    Miałam kiedyś robota kuchennego. Moulinex. Dziady wlazły do środka przez szczelinki wentylacyjne i uwiły sobie gniazdko na silniczku.
    Aha - w moim obecnym domu widywałam niekiedy mole (i ich larwy wypełzające na sufit), ale odkąd przestałam omiatać pajęczyny w kuchni, to jakoś ich nie widzę. Jaki jest, Marusiu, twój stosunek do pająków?


    --
    Wodospady, fontanny, witraże - mój blog o życiu z małym Aspim.
  • marusia_ogoniok_102 10.08.17, 22:45
    Mój stosunek do pająków... pozwól, że przytoczę historyjkę, którą opowiedziałam w innym wątku, historyjka z całkiem niedawna:

    "Wyobraźcie sobie, że czyta Krystyna Czubówna.

    Późna noc, około 2:30. Samica kończąca właśnie studia (pracy magisterskiej na razie ma tyle, co nic) wchodzi do łazienki i wita się z pająkiem, który wpadł jej do wanny dwa dni temu (przez co ona sama dokonuje codziennych ablucji w zlewie). Wie, że żyjątko niedługo zdechnie zapewne z głodu, ale nie chce go ani dobić, używając wody z prysznica, ani wyjąć, bo wtedy musiałaby go dotknąć.

    Podejmuje jednak decyzję. Wie, że pająki są pożyteczne, a ona dzieli leże z molami kuchennymi*, więc sojusznik się przyda. Poza tym w kilku sąsiednich kulturach uważa się, że zabicie pająka przynosi pecha, a ona ma we wtorek ostatni egzamin. Próbuje wziąć pająka (nie rusza się od wielu godzin, ale żyje) na gazetę. Pająk, dotknięty gazetą, natychmiast zaczyna uciekać w tempie zawstydzającym rącze gazele. Samica odskakuje od wanny, przerażona. Wie już, że gazetą nic nie wskóra, ponieważ ryzykowałaby, że stawonóg wejdzie jej na rękę. A to oznaczałoby natychmiastowy zgon z powodu zawału serca.

    Samica zastanawia się, co powinna zrobić. Ostatecznie wkłada pisemko do wanny, tworząc swego rodzaju most. Próbuje namówić pająka, by na niego wlazł i opuścił pułapkę, w jakiej się znajduje. Pająk ma tłumaczenia w odwłoku. Samica przechodzi do argumentów siłowych - próbuje go przesunąć kuchenną łyżką. Pająk prawie włazi na łyżkę. Samica odskakuje z zamiarem wydania z siebie głośnego pisku, alarmującego inne samice o obecności śmiertelnego zagrożenia. W ostatniej sekundzie przypomina sobie jednak, że jest środek nocy a dookoła nie ma innych samic, za to są sąsiedzi, którzy mogliby nastawać na jej życie, gdyby wydała z siebie ten dźwięk.

    Pająk robi kolejne, niezdarne kółeczka wokół dna wanny. Samica podnosi łyżkę, wyjmuje gazetę. Bierze inną, większą. Kładzie ją na dnie, tak, że jeden brzeg styka się z krawędzią. Nadal nakierowuje pająka, żeby wlazł na prowizoryczną kładkę. Pająk zdaje się nie być zainteresowany ratowaniem swojego życia i nadal robi kółeczka. Samica zastanawia się, czy stawonóg nie ma czasem zamiarów samobójczych.

    Kładka zostaje poszerzona o dodatkowy element, jakim jest paragon z empiku, dolepiony taśmą do brzegu. Żeby pająk, jeśli wlezie już na krawędź, się nie pogubił i nie wlazł z powrotem.

    Samica osiąga pewnego rodzaju sukces. Żyjątko weszło na most i idzie do góry. Jednakże w pewnym momencie zbacza z trasy i wchodzi pod gazetę. Samica, chcąc nie chcąc, go stamtąd wytrząsa, po czym znów odskakuje, pewna, że ledwie uniknęła śmierci.

    Pomost zostaje zamontowany znów, ulepszony o uszczelniającą taśmę klejącą.

    Po kolejnych dziesięciu minutach prób przekonania pająka, że jego życie jest coś warte, samica wychodzi, na odchodne mówiąc mu, że jeśli do rana nie wykoncypuje, jak stamtąd wyleźć, to spłucze go bez wyrzutów sumienia, bo to będzie oznaczało, że oblał test Darwina. W wannie zostaje przylepiona gazeta z dyndającym niemrawo paragonem.

    Jest 3:00.

    Następnego ranka samica zagląda do wanny. Jest pusta. Brawo dla pająka.

    Gdyby ktoś miał wątpliwości, samica to ja".

    *wtedy to były pojedyncze osobniki.

    Mówisz, że mam nakupić wiadro pająków i wypuścić? ...mowy nie ma.

    --
    "Przecież wszyscy lubią historyków. Jesteśmy jak żelowe misie społeczeństwa. Nieprzydatne ale słodkie."
    Pusta miska
  • kondolyza 11.08.17, 00:18
    przerabialam.
    po pierwsze wywalasz ABSOLUTNIE całà spozywkę. nawet kawę,herbatę i przyprawy. ma prawo zostac tylko to co w lodowce
    wywalasz razem z pojemnikami!
    potem myjesz w ten sposob ze najpiew odurzasz a potem spray typu cif i koniecznie cytrynowy bo zapach cytusow jeodstrasza. musisz byc bardzo dokladna! wszystkie krawędzie,rogi, pod szafkami cokoły itp-tez
    to co zdejmowalne i wyjmowalne wyjesz wrzatkiem (wkladki z szuflad,cokoły itp
    wszystkie naczynia wymywasz w zmywarce programem na gary czyli najwyzsza temp
    w szczegolnosci sztucce do gotowania itp

    potem w szufladach rozsypujesz gozdziki

    kupujesz nowe jedzenie i przyprawy i absolutnie wszystko trzymasz w szklanych sloikach z metalowymi pokrywkami.nawet pieprz i gałkę! szklo to jedyny material ktirego mól nie zje w przeciwienstwie do plastiku itp
    naklejki z feromonami na samce naklejasz na wewnetrznych brzegach szafek-dla testu czy nic sie nie mnoży. nie trzymaj ich na zewnatdz bo mogą sciagac mole od sasiadow

    moskitiery w okna i na wentylatory

    +kupuj tylko prod sypkie w paczkach,nigdy luzem z bazaru itp aninrez nie w saszetkach 4x100 (trudno dojrzec mola)
    wszystko ogladaj po zakupieniu

    gduyby problem sie powtorzyl to znaczy ze gdzies jescze ona są (barek w salonie-czekoladki?)
  • mikams75 11.08.17, 19:42
    ja tepilam octem, ale wymyc trzeba wszystkie zakamarki, ja wyciagalam tez polki z szafek i mylam brzegi polek, u mnie tam byly pojedyncze larwy, spryskiwalam dziurki do koleczkow na polki, wyciagalam szuflady i mylam szafki w srodku. Roboty od groma ale sie pozbylam.
  • rulsanka 11.08.17, 19:49
    Do czasu. Ja właśnie kupiłam daktyle (zapakowane, nie na wagę) i w dwóch z nich były gąsienice.

    --
    Pomoc dla Zosi
  • catinka1 11.08.17, 20:00
    szafki trzeba dokładnie umyć to bez dyskusji. Ja walczyłam z tym cholerstwem kilka sezonów - importowało się przez otwarte okno. Pamiętam upojny powrót z wakacji, po którym sprzątałam kuchnię do trzeciej w nocy. Teraz przechowuję wszystko co się da w słoikach z gumką, kupowałam na każdej możliwej promocji. Wcześniej między przykrywkę słoika a sam słoik zakładałam folię bo wydawało mi się, że przez metalowe pokrywki też mi coś właziło. Ponieważ nie znoszę chemicznych płytek i trochę się ich bałam w kuchni a jednocześnie doczytałam gdzieś, że mole nie znoszą zapachu herbaty, pomarańczy, liści laurowych i goździków -robiłam małe pakunki z herbaty i ziół, zawijałam w ręcznik papierowy, spinałam spinaczem i nasączałam zapachem pomarańczowym do ciast (kupowałam go prawie hurtowo). U mnie to pomogło, od paru lat mam spokój - paczuszki zapachowe nadal wkładam do wszystkich szafek i co 2 - 3 tygodnie kropię pomarańczą.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka