19.08.17, 16:45
Korzystasz z pewnej usługi notarialnej. Koszt wynosi: 36,60 zł.
Pani wręcza ci fakturę, mówiąc: 36,60.
Jednak ty słyszysz tylko: 36.
Płacisz więc; banknot 10 zl+banknot 20 zł + moneta 5 zł + moneta 1 zł.
Mówisz: Dziękuję.
Pani bierze pieniądze, nic nie mówiąc. Nie zwracasz uwagi na jej wyraz twarzy, bo pakujesz do torebki portfel.
Wychodzisz uśmiechając się, mówisz "do widzenia", pani odpowiada z uśmiechem "do widzenia"

Po dwóch godzinach, w domu już, dziecko cię pyta: Mamo, a dlaczego zapłaciłaś 36, skoro miało być 36,60? Robisz wielkie oczy, wyciągasz fakturę: rzeczywiście. Głupio ci okropnie. Ale co robisz?

Wracasz - po prawie trzech godzinach (to kawał drogi) do notariusza z 60 groszami?
Przynosisz je innym razem?
Olewasz sprawę, bo chyba odkręcanie będzie jeszcze głupsze niż sama sytuacja?


--
misiedlakazdego.blox.pl/html
Edytor zaawansowany
  • 19.08.17, 16:48
    Jak mam blisko to idę oddać, jak daleko to oddaję przy okazji.
  • 19.08.17, 16:58
    Napisałam, że dalekosmile

    --
    misiedlakazdego.blox.pl/html
  • 19.08.17, 16:49
    Ja bym zadzownila do tej Pani sekretarki, przeprosila i zapytala jak to rozwiazac
  • 19.08.17, 16:59
    Może i dobry pomysł.
    Niestety nie zrobiłam tego. A minęła już doba, teraz weekend - czy po 3 dniach ma to jeszcze sens?

    --
    misiedlakazdego.blox.pl/html
  • 19.08.17, 17:08
    Wiesz, mysle ze ma sens. Co wiecej, jestem przekonana, ze nikt nie bedzie sie upominal o zwrot 60 groszy.
  • 19.08.17, 17:45
    Ja bym zrobiła tak, kupiła kartkę, wsadziła 60 g i napisała ze roztargnienie moje sporowdowalo pomyłkę i ze przetwarzam.
    Podpisała bym imie nazwisko i datę i godzine kiedy byłam i sprawę.
    I wysłała na adres pani.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 3-mamuska napisała:

    > Ja bym zrobiła tak, kupiła kartkę, wsadziła 60 g i napisała ze roztargnienie mo
    > je sporowdowalo pomyłkę i ze przetwarzam.
    > Podpisała bym imie nazwisko i datę i godzine kiedy byłam i sprawę.
    > I wysłała na adres pani.

    Rozumiem, że to żart jest?

    Xsioonc
  • 19.08.17, 21:59
    dlaczego żart? skoro liczą sobie z koncóka 60 gr to chyba jakoś im szczególnie zalezy na wspomnianych groszach.
    Zart to ta kancelaria .
  • 20.08.17, 10:47
    yyy... Ty tak serio? "Szczególnie im zależy" ?? W takim razie wszystkim sklepom, urzędom, kancelariom, punktom usługowym itd. też "szczególnie zależy" na groszach, bo takie mają ceny?
  • 20.08.17, 12:48
    Tak zupełnie na serio. Lepiej jakby zawyżyli cenę o 40 groszy, a nie oczekiwali że klient będzie szukał 60 groszy w kancelarii.

    Ty tak na serio przyrównujesz ustalanie cen w spożywczaku do cen za usługi w wolnych zawodach. Lekarz który podaje cenę 100 zł i 30 groszy? grafik który wycenia usługę na 1500 zł i 40 groszy?
    Zaokrągla się z wielu powodów
  • 21.08.17, 14:21
    To chyba wynika z VAtu

    --
    misiedlakazdego.blox.pl/html
  • 21.08.17, 21:39
    Notariusz takse ma ograniczoną ustawą, do taksy dolicza jeszcze VAT. Stad dziwne koncowki. Nikt nie kaze szukac drobniakow u notariusza - pani w sekretariacie zazwyczaj ma drobne by wydac reszte. Lekarz czy grafik ceny może sobie ustalać dowolnie jeśli tylko ma chętnych na swoje usługi.
  • 21.08.17, 19:04
    > skoro liczą sobie z koncóka 60 gr to chyba jakoś im szczególnie zalezy na wspomnianych groszach

    30 zl + 22%

    --
    GW - nie kupuje; TVN - nie ogladam; PO - nie glosuje
    Bul Komorowski oddaj czajnik i 180 milionow za referendum
    Ustawka na budowie obwodnicy Inowroclawia
    www.youtube.com/watch?v=zo0yBhkTzPw
  • 21.08.17, 21:33
    Nie ma 22% VATu
  • 19.08.17, 18:02
    Dzwonię do Pani i przepraszam za pomyłkę. Proponuję zrobienie przelewu na brakującą kwotę lub proponuję, że oddam przy okazji.
    Ps. Kwota drobna więc frustrowałabym się jakoś specjalnie. Mnie natomiast niezmiernie denerwuje moja najbliższa Żabka, gdzie ciągle, permanentnie, za każdym razem słyszę " a mogę bez grosika?". Kwota żadna ale ileż można. W końcu za najdrobniejsze zakupy zaczęłam płacić kartą
  • 20.08.17, 10:49
    Spotykam się też z sytuacją w drugą stronę - jak nie mają wydać grosika to wydają dwa. Szczególnie często w Rossmanie, w żabce też mi się kilka razy zdarzyło.
  • 19.08.17, 18:56
    Kwota drobna. Jak bym olała. Moim zdaniem wręcz nie wypada upominać się z Twojej strony o dopłacenie tak niewielkiej kwoty.
    Co innego w takich miejscach jak piekarnia czy warzywniak gdzie i tak cały czas robisz zakupy i mają całkiem inny obrót niż kancelaria.

    --
    Zbanowanie Rikiego to skandal. Precz z cenzurą na forum e-mama!
  • 19.08.17, 19:08
    W takiej sytuacji, ja dałabym sobie spokój z wyrównywaniem rachunku.
  • 19.08.17, 19:22
    Możesz w poniedziałek zadzwonić i powiedzieć, że dopiero wczoraj spojrzałaś na fakturę i zdałaś sobie sprawę, że źle usłyszałaś kwotę. Czy w związku z tym możesz oddać te brakujące 60 groszy przy okazji. Na pewno to zbagatelizuje, ty przy bytności w pobliżu wyrównasz 60 groszy.

    Wiem, kwota niewielka, ale ja bałabym się, że pomyślą iż przez cwaniactwo obcięłam końcówkę i byłoby mi głupio.
  • 19.08.17, 19:58
    dwa tygodnie temu byłam w podobnej sytuacji. Płaciłam u notariusza i zabrakło mi 75groszy . Ponieważ mieszkam za granicą, nie miałam ze sobą kompletne ani grosika więcej, tylko obcą walutę. Nie przyszło mi do głowy aby tego nie zapłacić. Przeprosiłam Panią sekretarkę. Zostawiłam dokumenty i poszłam do bankomatu dwie ulice dalej aby wybrać 50zł dla tej końcówki,( notabene prowizja 6złsmile) ,rachunek u notariusza opiewał na ponad 1,500zł.
    Na Twoim miejscu zadzwoniłabym, przeprosiła za pomyłkę i zapytała jak dostarczyć te 60gr.

  • O widzę, że wąteczek przeistoczył się w festiwal kto będzie świętszy do papieża. Oki doki.

    Kiedyś zabrakło mi do fajek pięć groszy, kioskarz miał to w dudzie, a że okres był ciężki to byłem bez cashu zupełnie. Nic to. Zastawiłem w lombardzie złoty sygnet po dziadku (odsetki w lombku 20% na tydzień!) i dwa dni później oddałem kioskarzowi. Podziękowaniom i uściskom nie było końca.

    Xsioonc

  • 19.08.17, 20:22
    kompletnie nie masz racji. Do świętości mi dalekosmile Przez ułamek sekundy nawet czekałam, ze Pani mi powie "nie szkodzi" kiedyś Pani tam zapłaci albo nie zapłaci wcale, tym bardziej ,ze wiedziała, ze przyleciałam tylko podpisać dokumenty ale nic takiego nie nastąpiło, a bo i dlaczego miało, skoro tyle akurat wyszło za załatwienie sprawy.
    Rachunek opiewa na tyle i tyle i dokładnie taka sumę należy uiścić , przynajmniej takie jest moje zdanie
  • 21.08.17, 19:51
    damartyn napisał(a):

    > kompletnie nie masz racji. Do świętości mi dalekosmile Przez ułamek sekundy nawet
    > czekałam, ze Pani mi powie "nie szkodzi" kiedyś Pani tam zapłaci albo nie zapła
    > ci wcale, tym bardziej ,ze wiedziała, ze przyleciałam tylko podpisać dokumenty
    > ale nic takiego nie nastąpiło, a bo i dlaczego miało, skoro tyle akurat wyszło
    > za załatwienie sprawy.
    > Rachunek opiewa na tyle i tyle i dokładnie taka sumę należy uiścić , przynajmni
    > ej takie jest moje zdanie


    Dokładnie kazdy tylko myśli ze to kilka groszy.
    I tak x osob dziennie, x tygodniowo , x rocznie i wychodzi niezła kwota.

    I nawet moze nie o pieniądze chodzi a o to ze prosto w twarz oszukała panią.
    Mnie by było z tego powodu głupio.

    Jakby tak kazdy darował sobie końcówki w supermarkecie , płacąc za rachunki i inne co by z tego wyszło?

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 20.08.17, 19:33
    Doskonałe podsumowanie.
  • 19.08.17, 21:54
    Chyba bym się za mocno nie przejmowała. Gdybym zauważyła niedługo po wyjściu, to jeszcze może bym zadzwoniła czy jak. Ale po trzech dniach to trochę bez sensu. A swoją drogą to osoba przyjmująca płatność powinna była dopilnować zapłaty całej kwoty. Jeśli tego nie zrobiła, to może to nie było takie ważne. Zdarza mi się czasem w sklepie, że nie mam końcówki, o którą proszą (typu 23 gr) i bywa, że sklepowa po prostu macha na to ręką.
  • 20.08.17, 18:52
    > A swoją drogą to osoba przyjmująca płatność powinna była dopilnować zapłaty całej kwoty. Jeśli tego nie zrobiła, to może to nie było takie ważne.

    A od jakiej kwoty zaczyna się odpowiedzialność płacącego za zapłacenie żądanej ilości pieniędzy?

    Pracowałam kiedyś w firmie kurierskiej, mielismy klienta, który był serwisantem jakichś urządzeń i 2-3 razy w tygodniu przychodziły do niego paczki z komórki macierzystej, jakies części czy coś, odbierał je w biurze jak mial czas. Pewnego dnia trafił akurat na przejściu zmian, system się restartował, koleżanka mu wydała paczkę biorąc podpis na papierze tylko, bez sprawdzania w systemie. I dopiero jak uzupełniała dane, to się okazało, że tym razem paczka była prywatna i za pobraniem 800 zł. Facet użył dokładnie tego samego argumentu co ty: "powinna pani dopilnować, żebym zapłacił pobranie". Oddał dopiero po dwóch dniach, jak dziewczyna już w myślach pożegnała się z większością wypłaty i zastanawiała, jak przezyje miesiąc. Bo tak, powinna była dopilnować. I tak, facet wiedział, ze przesyłka jest pobraniowa i słowa nie pisnął.

    No więc, jaka kwota jest graniczna?



    --
    Odrobina strachu przed żoną jeszcze żadnemu mężczyźnie nie zaszkodziła. Alutka Kosoń
  • 20.08.17, 11:02
    Dzwonię wyjaśniam przepraszam. W zależności od reakcji z drugiej strony podejmuje decyzję co dalej... proponuję przelew.

    --
    Każdy dzień z pisem jeszcze głupszy od poprzedniego /by anetapzn/

    czym się zajmuję w wolnych chwilach... big_grin
    mojafilcowabiżu
  • 20.08.17, 14:22
    Dzwonię i przepraszam wyjaśniając co i jak - może przelew ?
    Kiedyś o jeden dzień spóźniłam się do ambasady- wizyta umówiona. Już na samym wejściu ochroniarz coś szemrał do mojego męża - nie słyszałam dokładnie co bo dzieciaki taki rwetes robiły, że starałam się je uspokoić. Usłyszałam tylko jedno zdanie "zadzwonię i zobaczę czy was przyjmie". Sobie myślę- kurka wodna 15 minut spóźnienia i problem ? no ale nic- ochroniarz poprosił o wejście. Konsul wyszedł uśmiechnięty, załatwiliśmy to co mieliśmy do załatwienia. Dopiero w domu przed północą spojrzałam jakoś na datę i sobie uświadomiłam, że wizytę umówioną mieliśmy na dzień wcześniej. Nie mam pojęcia czemu mi się wszystko popierniczyło. Na drugi dzień dzwoniłam i przepraszałam za bałagan.
  • 20.08.17, 15:37
    Widzę, że lubisz sobie wynajdywać nieistniejące problemy...
  • 20.08.17, 18:48
    Po pierwsze: to nie jest problem.
    Po drugie: istnieje.
    Po trzecie: nie, nie lubię sobie wynajdywać żadnych problemów.

    Z twojego stwierdzenia tylko "widzę" jest więc prawdziwewink A i tego nie wiem na pewnowink

    --
    misiedlakazdego.blox.pl/html
  • bywalec.hoteli napisał:

    > Widzę, że lubisz sobie wynajdywać nieistniejące problemy...

    Hehhe, widzę, że kolega też się zgodzi, że to problem typu "babie się nudzi... i to zdrowo!"

    Xsioonc
  • 20.08.17, 20:51
    "Zwariowałyście, boście dawno chłopa nie miały!" wink
  • 21.08.17, 14:09
    W ogóle nie jest mi głupio, zapominam o całej sprawie po trzech sekundach.

    --
    W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?
    Fryderyk Nietzsche
  • 21.08.17, 14:23
    Powiem szczerze, że dałabym sobie spokój. Szczególnie gdy: daleko, rzadko tam bywasz, minęly już trzy dni i chodzi o kancelarię prawną.
    Jakby to był okoliczny spożywczak, oddałabym przy kolejnych zakupach.
  • 21.08.17, 15:23
    wracam do notariusza z 0,60 zł.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 21.08.17, 15:32
    Wzięłabym nr konta
    Przelałabym z dopiskiem "wpłata brakujących x groszy za usługę z dnia...".
    Z poważaniem, Mamalgosia.
  • 21.08.17, 20:32
    i rozkminiasz takie pierdy???
    oddajesz przy okazji.

    --
    "Gdyby idiota wiedział, że jest idiotą, to automatycznie przestałby być idiotą".
  • 22.08.17, 00:16
    Cieszę się, że Mamalgosia ma taką zagwozdkę, gdyż przypadkowo tu wpadając pierwszy raz od lat mam okazję ją wirtualnie uściskać i pozdrowić. Co niniejszym czynię smile

    --
    wylepianki
  • 22.08.17, 00:35
    gdyby ktos zglosil sie do mnie probujac mi wcisnac 60 groszy, ktorych nie doplacil przy jakies okazji pomyslabym ze robi ze mnie wariatke. Notariusz pewnie juz nawet nie pamieta ze u niego bylas.
  • 22.08.17, 02:02
    Ja bym zadzwoniła, nie tyle ze względu na kasę, co na chęć wyczyszczenia emocji. Możliwe jest, że notariusz ma gdzieś te 60groszy, ale jakby tak było to chyba sama z siebie by powiedziała coś w stylu 'jak pani nie ma końcówki, to proszę nie szukać' zanim bym się w ogóle zabrała za przeszukiwanie portfela.

    Nie chciałabym być tym kamykiem, który dołożył się do lawiny pt. "co za ludzie, bezczelnie udaje że nie słyszała a mi się potem bałagan w kasie robi i jak mnie kontrola skarbowa Zera przyłapie, to mnie do pierdół wsadzą, a niech mnie jakaś dziunia na kasie zapyta, czy może być grosik dłużna... Kurdę, ta lala z bachorem mogła chociaż powiedzieć, że nie ma tych 60 groszy, a nie tak na cham udawać, że dała całą kwotę. A w ogóle to że mnie pierdoła, muszę nauczyć się mówić wprost." I tak się złoży, że następnym na kogo trafi będzie dziecko pani notariusz, które do końca życia będzie myślało, że matkę to miało wredną.

    Dzwonię, mówię że się zorientowałam, że mała kwota, ale ziarnko do ziarna i że może to być frustrujące, i w ogóle to bardzo przepraszam.

    Wolę istnieć w anegdotkach jako wariatka, co o 60 groszy przez weekend się gryzła, niż dołożyć do historii, że ludzie to chamy wink.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.