Dodaj do ulubionych

Znalazłam kotkę z kociakiem

06.09.17, 10:12
Kotka została wyrzucona przez kogos, bo jest zadbana i całkiem oswojona. Nie potrafię przejść obojętnie obok takiej kociej nędzy, wiec szukam dla nich domu. Niestety nie moge ich zostawić u siebie, bo to nie moj tryb życia. Jednocześnie serce peka na myśl rozdzielenia kotki z kotkiem za jakiś czas. Czy szukać im domu, do którego pójdą razem? Kotka jest wybitnie zazdrosna o dzieciaka, gdy go głaszcze to od razu wpycha sie pod rękę.

Na moje oko matka ma ok. roku, kociak z 5 tyg.

Co robic, szanowna ematko?


--
Producentka hormonu szczęścia smile
Edytor zaawansowany
  • 06.09.17, 10:16
    A skąd jesteś? Może jakaś fundacja w okolicy? Maluch za mały, żeby oddzielić od matki. Jesteś pewna, że jest tylko jeden? Może w okolicy gdzieś są pozostałe?
  • 06.09.17, 10:19
    Arwena ma rację, rozejrzyj sie po okolicy, moze jakaś piwnica coś takiego, powinny być inne kotki, chyba, że nie przeżyły.
    Tego skurw... to bym ubiła własnymi rękoma, tego co futra wyrzucił.
    Skąd jesteś? Praktycznie w każdej większej miejscowości są jakieś fundacje pomagajace w adopcji futer lub znajdujace domy czasowe.
  • 06.09.17, 10:25
    Ale ja im dom znajde, tylko nie razem. Oddzielnie to juz ich przydzieliłam.

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • 06.09.17, 20:07
    anetapzn3 napisała:

    > Skąd jesteś? Praktycznie w każdej większej miejscowości są jakieś fundacje poma
    > gajace w adopcji futer lub znajdujace domy czasowe.

    Matko, ile pomagaczy cudzymi rękoma. Oczom nie wierze.

    To ja wkleję taki post pani z fundacji, ostatnio widziany na facebooku:

    "Suma odebranych wczoraj telefonów do Fundacji: 44.

    75 % dzwoniących chciało podarować nam swoje kochane zwierzaczki, bo " wyjeżdżają za granicę, alergia, rozwód, narodziny dziecka, odziedziczenie domu po zmarłym w którym były zwierzęta - przejąć dom of course! Zwierzęta? Wypieprzyć, bo przecież pożytku z nich nie ma.
    50 % z tych 75 miało pretensje o to, że nie przyjmiemy ich zwierząt, "od czego my jesteśmy", oczywiście standardowo szantaż emocjonalny na zasadzie " jak nie weźmiecie to go oddam do schroniska, przywiążę do drzewa, etc" jest na porządku dziennym. Nie udało się przerzucić odpowiedzialności ZA SWOJE ZWIERZĘ na kogoś innego to trzeba go zmieszać z gównem. I oczywiście grozić kontrolami, bo pewnie wszystkie zwierzęta które mamy NIE ISTNIEJĄ (taak, jestem mistrzem photoshopa, wszystkie namalowałam), a my tylko kasę zbieramy. Na kontrolę zapraszam, może ktoś z kontrolujących zechce adoptować naszych fikcyjnych podopiecznych. Niestety nikogo z dzwoniących nie obchodzi, że zwierzęta "wylewają" Ci się z każdego kąta domu, Ośrodka, lecznicy i nie masz miejsca, funduszy, możliwości.

    10 % dzwoniących prosiło o pomoc dla znalezionych zwierząt, głównie kociąt. Porzuconych, wygłodzonych, chorych, bo ktoś w dupie miał sterylizację swojej kotki. BO TO NIENATURALNE I NIEHUMANITARNE. No tak, bardziej humanitarna jest śmierć głodowa na ulicy. Taka prawdziwa selekcja naturalna...

    5 % to były telefony od osób zainteresowanych adopcją.

    Ile nie zrobisz to i tak będzie za mało. Poświęcisz wszystko co masz - to i tak za mało. Jak nie ma się czego przyczepić to można się czepić tego, że się nie masz przyklejonego do twarzy uśmiechu (nieważne, że chwilę wcześniej ktoś Cię zmieszał z gównem - trzeba przyjąć na klatę), codziennie. Że jesteś aspołeczna i ciągle nie masz czasu (cóż, mając pod opieką ponad 50 zwierząt trochę ciężko mieć czas wolny).

    Jestem aspołeczna, wolę spędzać czas ze zwierzętami niż z ludźmi, nie mam przyklejonego non stop uśmiechu do twarzy. Po tylu latach obserwacji okrucieństwa ludzi wobec zwierząt każdemu siądzie psychika. A w takim wypadku ciężko o ciągły uśmiech na twarzy...

    Raczej staram się nie pisać takich "gorzkich żali" na fejsiku, bo kogo to obchodzi. Ale po wczorajszym dniu już mi się ulewa. Bardzo. Piszę to, żeby zobrazować Fundacyjne realia wielu osób, które Fundacje/Stowarzyszenia prowadzą. Być może dotrze to do niektórych, być może okażecie więcej zrozumienia dla nas, dla ludzi którzy codziennie dostają po głowie za to, że robią coś dobrego."
    www.facebook.com/ola.gruszczynska.9/posts/1665725553446519
    Dało do myślenia? Jak ktoś jest w stanie się zajać znalezionymi kotami sam, jak wątkodawczyni, to im to tylko na zdrowie wyjdzie.

    W kwestii pytania - takie młode koty lepiej się chowają z kotem w swoim wieku (dotyczy to i matki i dziecka). Niekoniecznie muszą iść do domów razem. Warto jednak powiedzieć domom że gdyby się zaczęło podgryzanie i drapanie właścicieli to powinni pomyśleć o kocim towarzystwie dla swoich jedynaków.

    --
    Przecież autorka napisała wyraźnie, że to kot podjął decyzję o wyjściu. Ona tylko zostawiła otwarte okno. Nie wiem czego tu się czepiać autorki. /sniyg/
  • 06.09.17, 10:27
    A okolica przeszukana i jeszcze dzis szukają, kotka nie wyglada na taka, która dostaje świra, bo gdzieś tam jeszcze są jej kociaki.

    Jak juz pisałam - domy juz znalezione, dwa. Moge je trzymać razem do 12 tyg. życia kotka, ale nie wiem, czy je rozdzielać. sad((

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • 06.09.17, 10:30
    Zle napisałam. Nie myśle o rozdzieleniu ich teraz, tylko wtedy, gdy juz można, czyli 12 tydzien życia kociaka. Mam juz deklaracje od ludzi, ze wezmą.

    Ale zaczęłam sie zastanawiać czy dobrze robie - czy nie lepiej znaleźć im dom, do którego pójdą razem?

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • 06.09.17, 10:31
    Rozdziel. Kotka może potem sama mieć dosyć malucha i go odganiać.
  • 06.09.17, 10:32
    Ona juz go odgania, prycha na niego, zazdrosna jest ogromnie.

    A takiego kociaka to w zyciu nie widziałam - biszkoptowy, przecudny. smile))

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • 06.09.17, 10:34
    thank_you napisała:

    >
    > A takiego kociaka to w zyciu nie widziałam - biszkoptowy, przecudny. smile))
    >
    Wszystko co małe jest cudne, no moze poza hieną. Kiedyś widziałam małą hienę..nie była ładna sad
  • 06.09.17, 10:40
    Haha, jakiś czas temu był wątek o brzydkich zwierzętach - ich dzieci tez są paskudne.

    Ale ja widziałam w zyciu tysiące kotów, a u babci to przewinęły sie ich dziesiątki, jednak takiej barwy futra nigdy nie mieliśmy. Próbuje uchwycić ja na zdjęciu ale mi nie wychodzi. smile))

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • 06.09.17, 10:33
    thank_you napisała:


    > Jak juz pisałam - domy juz znalezione, dwa. Moge je trzymać razem do 12 tyg. ży
    > cia kotka, ale nie wiem, czy je rozdzielać. sad((
    >
    A to nie zrozumiałyśmy smile No jak dom nie chce dwóch futer, to musisz rozdzielić, takie prawo natury smile Młody i matka się szybko zaaklimatyzują osobno. Koty są cudne, mądre. Byle trafiły do dobrego domu.
    Ja chodzę po różnych dziwnych miejscach (poniekąd zawodowo) i modlę się w duchu, żeby nie znaleźć kotka żadnego, w domu mam już 3 smile
    Masz wielkie serce. Ściskam smile
  • 06.09.17, 10:38
    Domy bedą miały takie, ze sama im zazdroszczę. 😂



    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • 06.09.17, 10:33
    Jeśli masz dla nich osobne domy, to nie ma się co martwić. To niestety naturalna kolej rzeczy, że kociak/szczeniak znajduje swój nowy dom i odchodzi od matki. Jeszcze przez 7 tygodni będzie przy mamie, żadna krzywda im się nie stanie. Jak on będzie straszy, to matka w pewnym momencie sama zacznie przed nim uciekać.
    Mają szczęście, że ich znalazłaś smile
  • 06.09.17, 10:35
    Nie martw się, rozdzielenie jest zgodne z naturą i koty dobrze to zniosą smile spokojnie przetrzymaj tyle, ile trzeba ( to wspaniale, że możesz, i że się nimi zajęłaś), a potem oddaj do nowych domków smile
  • 06.09.17, 10:44
    Dzięki dziewczyny, macie racje, co nie zmienia faktu, ze za bardzo patrzę na te koty przez pryzmat mojego macierzyństwa i wbijam sobie do głowy, ze to bedzie tragedia dla nich (choć u Babci te koty przychodziły i odchodziły i dramatu nie było). A za chwile przychodzi kotka i odgania młodego - wtedy wiem, ze trzeba rozdzielić.

    A za chwile... znowu wyrzuty sumienia. 😉 Ech, nie nadawałabym sie na dom tymczasowy dla zwierząt; pocieszam sie, ze bede widywała te koty regularnie.



    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • 06.09.17, 10:51
    No ja też się nie nadaje. Dlatego kociak znaleziony przez córkę trzy lata temu, który miał zostać tylko do wyleczenia - jest z nami do dziś. Tylko z 300 gram doszedł do prawie 7kg i jest na diecie tongue_out
  • 06.09.17, 12:43
    Jak Ci sie udaje trzymac kota na diecie? Serio pytam, nasz kot 10 lat, prawie 8 kg, w zjedzeniu okrojonego posilku "mdleje" z glodu i tak lezy zalosnie pomiaukujac z glowa w misce.
    Ja sie jakos trzymam bo widze jak wyglada i regularnie jestem informowana przez weta, ze kot jest za gruby, maz zawsze mu cos przemyci, podobnie nasza pomoc domowa; ona choc nie lubi zwierzat, to nasz koci aktor tak na nia dziala, ze ostatnio jak obejrzala jego slanianie sie z glodu to mowila ze spac w nocy nie mogla z powodu wyrzutow sumienia. Nawet synek dzieli sie z nim obiadkiem sad
  • 06.09.17, 12:56
    ...zjedzeniu okrojonego posilku "mdleje" z glodu i tak lezy zalosnie pomiaukujac z glowa w misce


    Padłambig_grin
  • 06.09.17, 13:58
    lady-z-gaga napisała:

    > ...zjedzeniu okrojonego posilku "mdleje" z glodu i tak lezy zalosnie pomiaukuja
    > c z glowa w misce
    >
    >
    > Padłambig_grin

    Kot jest cwany, znalazł sobie służbę (wszak koty nie maja właścicieli), na którą to działa i odstawia sztuczki big_grin
  • 06.09.17, 14:16
    Oj dziala sad, maz ma cichy zal ze glodze kotecka, choc ten niedlugo bedzie brzuchem szorowal po podlodze.
    Pomoc ma wyrzuty sumienia, ze go nie dokarmia albo za malo mu daje, nawet 1,5 roczny syn oddaje mu swoj obiad.

    Co gorsze mala bestia rozzuchwala sie jak przychodza goscia; potrafi pchac pusta miske z kuchni do jadalni czy salonu.
    zachowuje sie tak jakby byl zaglodzony, ale ma tusze niemal jak Garfield wink, ale ogolnie jest kochany, piekny, rudy ze zlotymi oczami, miziasty smile
  • 06.09.17, 14:07
    Ja też big_grin co za aktor!
  • 06.09.17, 12:56
    No jest trudno. Na mnie jego teatrzyki ( siedzenie pod szafką z żarciem i darcie ryja, upadanie z głodu na środku kuchni z takim hukiem jakby ktoś czymś rzucił i łypanie okiem czy widzimy na pewno jaki kotecek biedny i nieszczęśliwy ) nie działają - więc zanim mąż wróci - dietę trzyma tongue_out. Potem pan się lituje nad biedakiem. Ale wzięłam się na sposób. Kupiłam karmę dietetyczną i porobiłam porcje dzienne plus jedna saszetka mokrego. Resztę schowałam. Więc gospodarują się tym co wyłożone.
    Jak wyjechaliśmy i z kotełem została teściowa, też miała podzielone na dni jedzenie. I trzymała się tego dokładnie, bo na kotach się nie zna i stosuje się do zaleceń. Trochę schudł.
    Pomogło też wyjechanie na działkę. Tam dostawał późnym wieczorem, w ciągu dnia mógł wychodzić - może coś upolował na terenie a może nie - w każdym razie był zbyt zajęty zwiedzaniem terenu i byciem obrażonym za to, że musiał jechac w kontenerze, że pierwszy tydzień w ogóle nie siedział przy misce tongue_out. A potem się chyba trochę przyzwyczaił. W każdym razie widac było, że trochę schudł - ale ważony był dopiero po powrocie, więc te 7 kg to już po 2-3 tygodniach diety.
  • 06.09.17, 13:43
    Ja tez mam taki sposob, ale jak odegra przedstawienie to maz da mu kawaleczek miska, nasza pomoc tez, dziecko pol, albo caly, obiadek i moja dieta na nic.
    On nie poluje, mamy ogrod, w cieple dni wygrzewa sie na tarasie zerkajac na kuchnie i jadalnie.
    Ogolnie len totalny, potrafi stac i drzec sie zeby pan wniosl go na pietro.
    Kochamy go wszyscy, ale meza sobie wytresowal od poczatku; kociak z jakiegos smietnieka, maz znalazl go jeszcze za studenckich czasow wracajac z imprezy, zabral i chcial zostawic u weta, a ten sie tak w niego wczepil i mruczal, ze nie dal rady.
    A teraz wciaz go tresuje raz marchewka raz kijem (kot meza)
  • 06.09.17, 13:50
    No u nas łatwiej - kot naszego jedzenia nie tknie. Odwraca łeb z obrzydzeniem tongue_out. A teraz siedzi pod szafką, drze ryja i się wymownie na mnie patrzy. Schowałam się za ekranem lapka i "nie widzę". Zaraz włączę serial i nie będę słyszała tongue_out
  • 06.09.17, 13:56
    Zazdroszcze smile, nasz wciaga nosem mieso i rybki, nie pogardzi warzywami lub owocami. Ostatnio nawet zjadl pol jagodzianki smile
  • 06.09.17, 14:02
    Nasz się tylko mizia do włoszczyzny. No normalnie jakby to kocimiętka była.
  • 06.09.17, 20:08
    arwena_11 napisała:

    Kupiłam karmę dietetyczną i porobiłam porc
    > je dzienne plus jedna saszetka mokrego. Resztę schowałam. Więc gospodarują się
    > tym co wyłożone.

    Lepiej dac pełnowartościową, tylko dawkowaną.
    --
    Przecież autorka napisała wyraźnie, że to kot podjął decyzję o wyjściu. Ona tylko zostawiła otwarte okno. Nie wiem czego tu się czepiać autorki. /sniyg/
  • 06.09.17, 20:51
    Moje poszły dalej niż "siedzenie pod szafką" - wykombinowały jak ją otworzyć (taka zwykła, na dość mocnych zawiasach, ale ćwiczyły, aż wyćwiczyły). Musiałam zamontować zabezpieczenie, takie jak dla małych dzieci ;p.
  • 06.09.17, 12:55
    Jeśli patrzysz przez pryzmat macierzyństwa, to pomyśl sobie, że jak Twoje dziecię będzie miało lat dwadzieścia z hakiem, to fakt, ze się wyprowadzi tragedią nie będzie. Tak samo jest z kotami.
  • 06.09.17, 14:12
    Pewnie bedzie, ale nie dam po sobie poznać i wtedy wezmę kota. Albo 5. 😂

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • 06.09.17, 11:46
    Po pierwsze uściski za to, że nie jesteś obojętna i że ci się chciało.

    Po drugie - dobre hodowle wydają maluchy od 12 tygodnia życia, więc twoje plany są ok.

    Po trzecie - można rozdzielać, w naturze też się koty rozdzielają, raczej nie widujesz kocich stad, prawda?
    Z rozdzielaniem jest problem jak zwierzęta dłużej wychowują się razem.

    Po czwarte - koniecznie sterylizacja, pogadaj z nowymi domkami, u moim rejonie dla kotów wyłapanych, bezdomnych sterylizacje finansuje miasto.
  • 06.09.17, 14:45
    Kotki bedą wysterylizowane jak juz trafia do domów. smile))

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • 06.09.17, 14:12

    > Co robic, szanowna ematko?
    >
    >

    Jak to co? Fotki robić. I wrzucać nam tu. wink
  • 06.09.17, 14:13
    Teraz to moge jedynie z Urzędu Skarbowego. Pozdrawiam serdecznie. 😂

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • 06.09.17, 14:31
    Ciachnij, ciachnij mamuśkę od razu. Niech już więcej nie rodzi kociąt, bo to dla niej obciążenie, dla właścicieli kłopot, a na starość dla tej kocinki to też wyniszenie i różne choroby. Sterylizować w te pędy.

    --
    http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif
  • 06.09.17, 18:14
    Super, ze sie biedami zajelas i ze chcialo Ci sie domow szukac smile
    Co do rozdzielania, wiem, ze latwo nie jest (nam) ale jak kocie podrosnie to miej wyrzutow, taka kolej rzeczy.

    Kotke wysterylizuj i to zaraz, bo nie wykluczone, ze moze byc w kolejnej ciazy i co zrobisz jak bedziesz miala 4-5 kolejnych?

  • 06.09.17, 20:21
    Możesz też spróbować ponegocjować z " domami", czy wezmą w komplecie. Ja kiedyś chciałam kota/ kotkę po stracie własnych zwierząt ( nie naraz, ale tak sobie powoli odchodzily) U znajomych na ogródku okociła się bezdomna kocica. Zdecydowałam, że wezmę matkę i jedno z dzieci, ale że kocięta były dwa, no to po dużych zmaganiach z sobą wzięłam całą rodzinę. Może u ciebie też by się udało? A jeśli nie, to naprawdę żaden dramat- spokojnie mogą pójść do osobnych domów, super, że je znalazłaś.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.