Dodaj do ulubionych

No dobra, to teraz realnie :)

    • kanga_roo Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 12:05
      - obiad dwudaniowy z deserem z okazji I komunii. na 22 osoby.
      właściwie sama (mąż obrał ziemniaki i pomagał w podawaniu do stołu)
      czas przygotowania jedzenia to mniej niż 1 dzień, tyle że w częściach, bo jednym z dań mięsnych były zrazy, przygotowane weekend wcześniej i zamrożone, a zupa to był rosół, ugotowany w tygodniu w stosownej ilości i zawekowany w słoikach. sama piekłam dwa rodzaje ciasta oraz tort, i to zabrało najwięcej czasu.
      robiłam też imprezę urodzinową męża - niespodziankę, nie wiedziałam do końca na ile osób, ale tez liczyłam minimum 20, i tu było gorzej, bo ani przygotowania, ani zgromadzone jedzenie nie mogło być widoczne w domu. przyznaję, że cynicznie wybrałam najprostszy i najbardziej sycący z możliwych rodzaj tortu (dacquoise) sztuk dwie, a koleżanki przygotowały i przywiozły z sobą dwa inne rodzaje ciast. potem były owoce, orzechy, sery i wędliny oraz kolacja na ciepło (sałatki, drób pieczony rozmaity, pieczywo) i barszcz z pasztecikami przewidziany na finał. kolejność podawania potraw sprawiła, że wszyscy się najedli i jeszcze zostało. ale impreza nie była do rana, bo mąż miał urodziny w niedzielę. dodam, że się nie zorientował, co się kroi, dopóki nie pojawili się pierwsi goście.
    • conena Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 12:09
      parapetówka, liczę tylko dorosłe osoby - 25 osób, robota pół na pół z mężem, czas - nie pamiętam, ale pewnie jak zwykle, dzień wcześniej ogarnięcie domu, upieczenie ciast, w dzień imprezy przygotowanie konkretów i przekąsek.

      z tym, że ja jestem leniwa i nie widzę sensu w zarzynaniu się w kuchni. nie piekę przykładowego tortu urodzinowego, tylko zamawiam go w cukierni, itp.
      komunię córki (na 25 osób właśnie) zrobimy w domu, ale z zaufanym kateringiem, nie ma innej opcji, ja chcę mieć fajne pamiątkowe zdjęcia z imprezy, a nie latać jak kot z pęcherzem, albo w pośpiechu i nerwach spieprzyć główne danie.

      --
      A internet jest czyj?
    • eliszka25 Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 12:12
      najwieksza impreze przygotowywalam na niecale 2 tygodnie przed urodzeniem mlodszego syna big_grin. byly to urodziny starszego, na ktore zaproszonych bylo prawie 30 osob, wliczajac w to dzieci. z tym, ze poszlam na latwizne i przygotowania ograniczylam do zamarynowania mies na grilla i zrobienia tortu dla syna oraz przygotowania jakichs przekasek. przed impreza ogarnelismy mieszkanie razem z mezem, a salatki do grilla pomogla mi dokonczyc kolezanka, gdy faceci rozpalali grilla. grillowal moj maz z kolega, a przy sprzataniu aktywnie pomagali goscie. przygotowania zajely wiec w sumie 1 dzien, ale zakupy zrobilismy wczesniej.

      najwiecej gotowania i stania przy garach mialam przy imprezie na 20 osob, ale tu tez bazowalam na daniach, ktore mozna przygotowac wczesniej i nie stac w kuchni caly dzien. przygotowalismy gar nadziewanej papryki w sosie pomidorowym i gar kurczaka w winie. w kuchni wiecej stalam ja, ale maz ogarnal mieszkanie i zrobil kurczaka w winie. ja zajelam sie papryka i przekaskami. przygotowania rozlozone byly na 2 dni, bo papryka najlepiej smakuje nastepnego dnia, gdy odstoi w sosie, wiec w dniu imprezy ja tylko podgrzalam. kurczaka przygotowuje sie dzien wczesniej, bo musi sie przez noc marynowac w winie i przyprawach, a w dniu imprezy maz go tylko obsmazyl i wrzucil do piekarnika, a ja dokonczylam przekaski.

      jesli mam do przygotowania impreze na wiecej osob, to zawsze bazuje na jakiejs glownej potrawie, ktora mozna zrobic dzien wczesniej albo przynajmniej spora czesc wczesniej przygotowac. dzieki temu nie spedzam imprezy w kuchni, tylko moge sobie siedziec z goscmi, a danie glowne sie piecze, czy podgrzewa.

      nie podjelabym sie samodzielnego przygotowania imprezy na 60 osob. poza tym nigdy nie przygotowuje imprezy w domu zupelnie sama, bo moj maz lubi gotowac i zawsze aktywnie uczestniczy w przygotowaniach.
    • kura17 Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 12:16
      kilka razy na ok 20 osob, nie umeczylam sie bardzo, ALE - bardzo wazna jest forma imprezy - to byl grill u nas w ogrodzie. 2 domowe grille, kilka stolow i krzesla, na duzym luzie rodzinnym (mam fajna rodzine i wszyscy sie lubia). przygotowywalam glownie z mezem (czasem mama/siostra pomogly), ale tak: miesa kupilsmy gotowe, juz zamarynowane, kielbaski tez gotowe. kilka rodzajow pieczywa (oczywiscie kupne), kilka rodzajow tureckich kupnych dipow (okazaly sie hitem zanim mieso sie ugrillowalo). 2 salatki w wielkich michach - taka zwykla salata, oraz makaronowa, z malej ilosci skladnikow (makaron, suszone pomidory w oleju, bazylia, parmezan, olej i sok z cytryny + przyprawy), plus kupna salatka z kapusty.
      najwiecej roboty bylo przy wegetarianskich daniach na grilla - szaszlykach z warzyw oraz sera i zapiekanych z serem cukiniach, czy pieczarkach.
      do tego jedno duze ciasto marchewkowe plus sporo kupnych lodow (najrozniejsze, rowniez takie malutkie, na jeden gryz, oblane czekolada - bardzo fajne to bylo, z lidla).
      duzo picia, niealkoholowe, piwo, wino, prosecco.

      grillowal maz z roznymi panami - zawsze co najmniej jeden znalazl sie do pomocy.
      natomiast juz w czasie imprezy - bylam mocno zajeta - donoszeniem, sprzataniem ze stolu itp. mnie to nie przeszkadza, maz tez malo jadl z tego, co grillowal, glownie na koncu.



      --
      "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
    • obrus_w_paski Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 12:19
      Rozumiem, ze studenckie imprezy podczas których paluszki, czipsy, marchewki w humusie i fontanna z czekolady to szczyt luksusu, się nie liczą?
      No to będzie 8-10. U mnie to o tyle prosto, ze nie jem mięsa, wiec po prostu zrobiłam kilka różnych wegańskich pasztetów (zmiksować składniki i wrzucić do formy), kilka past na chleb w ramach przekąski, a jako główny posiłek trzasnęłam sycące jednogarnkowe danie. Na deser domowe lody orzechowe, które kręcił i podał maz i już gościom majtki spadały z wrażenia. Lubię wegetariańska kuchnie, bo jest bardzo efektowna a jednocześnie nie trzeba się w ogóle męczyć. Czasem tez robię
      domowe pizze, mój maks to 6 na jedno posiedzenie. Nie wiem dlaczego ale goście i maz myślą, ze to kupa roboty, a ja ich nie mam zamiaru wyprowadzać z błędu...Wiec można powiedzieć, ze przygotowałam "imprezę" w kilka godzin. Powyżej 10 osob jest dla mnie opcja po moim trupie a i mamy z mezem niepisana zasadę, ze jeśli więcej jest "jego" znajomych to on wszystko szykuje. Z racji tego, ze ja jestem outsider a on dusza towarzystwa to raczej się nie narobie na naszych imprezach. 60 osob w jednym domu- tego sobie nawet nie wyobrażam, nie jestem masochistką.
    • jajko54 Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 12:38
      obiady rodzinne z okazji urodzin wydaję na 10-13 osób, ale to jest wtedy zupa, drugie w wersji mięsnej i wege + ze 2 ciasta na deser, wszystko robię sama, zupę i 1 ciasto przeważnie poprzedniego dnia
      a imprezę z zakąskami na max 30 osób, więcej i tak mi się nie zmieści.

      --
      Nie wystarczy kochać ludzkość, trzeba jeszcze umieć wytrzymać z ludźmi.
    • kondolyza Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 12:46
      najwiecej bylo na 30 rocznicy slubu tesciow-74 osoby w tym 11 dzieci
      impreza byla w ich domu na mazurach.
      lato
      dom duzy okolo 240m na dwoch kondygnacjach z czeho dolny salon ma okolo 45 metrow.
      goscie byli zaproszeni na 15 wiec glownie toczylo sie w ogrodzie
      jedzenie w formie bufetu a raczej 3 bufetow: stol na tarasie,stol w kuchni i bufet w salonie

      jedzenie bylo czesciowo zamowione,czesc zrobila tesciowa i jej mama.
      do roboty w kuchni byla tesciowe i jej gosposia.
      ja przed impreza pomoglam powykladac, ale w trakcie juz zadna z nas nic nie donosila tylko pani pomoc wykladala
      bardzo zmeczyli sie panowie czyli moj maz,jego bracia i tesc bo rozkladali stoly i lawki piwne,parasole,podlaczali piwo do nalewaka. ale udalo sie. najwiecej bylo roboty z zakupami (bo to nid w miescie wiec nie mozna bylo zamowic dostawy) i z porozkladaniem wszystkiego-menle ogrodowe,obrusy,jedzenie powykladac. sprzatanie no problem bo wszystko bylo na jednorazowkach a oami pomoc na bierząco się uwijala.
      to dzwoganie jest najgorsze.
      dlatego lubie imprezy w miescie bo moge zamowic wszystko z dostawą do kuchni-nie tylko jedzenie ale tez napoje alkohol,wszystko ciezkie przyjezdza.
    • slona78 Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 12:46
      Największa impreza w domu na 36 osób. 3 dni spędziłam w kuchni (sama) + catering + wypożyczenie stołów, krzeseł, obrusów. Część z gości ze specjalną dietą - stąd moje gotowanie. Poza tym raz w roku impreza na 30 osób (schemat jak wyżej), co roku obiecuję sobie, że to ostatni raz, po tygodniu mi przechodzi. Z firmy cateringowej jest obiad, sałatki, płyty, dużo przekąsek. Ja robię dania wegańskie i wegetariańskie (na ciepło), piekę.
    • gama2003 Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 12:53
      Realnie to wielokrotnie gościłam okolice 20 osób, sama szalejąc w kuchni godzinami. Wprawy nie nabrałam i przy stole z gośćmi siedziałam zmęczona i urobiona
      Mogę sobie być forumowym nieudacznikiem, bezstresowo to ja podejmuję tak do 6 osób, wszystko powyżej to orka. Ale też kuchnia nie jest moim żywiołem smile, choć podobno smacznie gotuję, domownicy i goście wymiatają talerze do czysta. I zawsze zrobię za dużo, kompletnie nie umiem wyliczyć ilości osobo- porcji.
    • hermenegilda_zenia Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 13:03
      Kilka razy w roku - myśle ze z 5-6 robię imprezy dla najbliższych znajomych, coś ok 25 osób w tym dzieciaki. Mięso albo gotowe, albo tylko do zamarynowania, 2-3 sałatki, antipasti gotowe, ciasto - albo kupuje albo robię coś nieczasochlonnego poprzedzającego wieczoru. Jako barbarzyńca podaje na plastikowych jednorazowych naczyniach i sztućcach, co oszczędza mi pracy i zachodu. Dluzej niż 4 godziny nad tym nie spędzam, bo mi szkoda czasu - mam obcykane miejsca, gdzie mogę kupić dobre jakościowo produkty już wstępnie przygotowane lub gotowe.
    • anerka Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 13:27
      27 osób. 40-stka. W środę po pracy zrobiłam zakupy. W czwartek przygotowałam galaretki drobiowe, oraz umyłam szkła, poprasowałam obrusy. Cały piątek gotowałam, oraz przyszykowywałam wszystko tak, żeby w sobotę ewentualnie tylko wymieszać, polać sosem itp. Pomagał mi mąż, który poustawiał stoły, zastawę i napoje, oraz podczas imprezy obsługiwał gości. Pomagał mi też Tata, który ugotował bigos. Tort dostałam jako prezent. Pyszny sernik, sporą blachę upiekła i przyjaciółka. Do jedzenie były dwa rodzaje pieczonych skrzydełek, 4 sałatki: klasyczna warzywna, grecka, z selera,jabłka i orzechów, oraz czwarta, nie pamiętam jaka. Były jajka nadziewane, babeczki wytrawne z dwoma rodzajami nadzienia, pieczone ( podane jako wędliny) mięso, śledziki, pomidory z mozzarellą i pewnie jeszcze jakieś przekąski. Jedzenia zostały śladowe ilości. Pracy było co nie miara. Goście nie specjalnie wymagający.
      Mam też na koncie kila około 20 osobowych + dzieci grilli. Te ogrodowe imprezy są zazwyczaj składkowe ( każdy coś przynosi), w związku z czym do ogarnięcia łatwiejsze. Pozdrawiam
    • memphis90 Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 13:31
      Mam wrażenie, że wyparłam szczegóły, ale 3 lata temu robiłam Święta na 2 rodziny, na pewno piekłam sama szynkę, robiłam roladki z polędwiczek, z 3 ciasta. Ziemniaki były z paczki (puree). Było nie więcej niż 15 osób pierwszego dnia plus 11 drugiego.

      Słabo mi się robi na myśl o nadchodzącej komunii...

      --
      "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
    • volta2 Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 13:32
      o ile dobrze pamiętam to 31 osób - ale w tym my dwoje, liczy się?(i nie było żadnych dzieci, chyba że 16 latka za takiego uznamy)

      pomagał mi mąż, zakupy i sprzątanie zrobione dzień wcześniej.

      nie była to klasyczna impreza tylko obiad
      stanęłam w kuchni o 11-ej, o 14 wstawiłam mięsa i poszłam się kąpać. o 15 było już wszystko gotowe do podania.
      mąż w tym czasie przygotowywał stoły, krzesła, szkła i naczynia. potem przygotowywał przekąski na tzw. zimną płytę.
      podsumowując 3 godziny x 2 osoby, oczywiscie obsługa gości w trakcie to już praca wspólna moja i męża, żadna z matek nie śmiałaby wejść do kuchni, sióstr nie mamy, więc robota spada na nas oboje.

      sprzątanie po imprezie: stoły i krzesła mąż(na drugi dzień)
      reszta - ja, też na drugi dzień.

      czyli taka imprezka to 3 dni wyjete z życiorysu dla mnie.
    • massinga Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 13:44
      Ostatnio wydalam przyjecie na jakies 60 osob. Jedyne co zrobilam, to ciasto (dwa super proste - jedno dzien predzej, bo tak ma byc, a drugie z rana w dniu imprezy). Naczynia, krzesla i stoly wynajete i wlascicielka wszystko poustawiala (lacznie z dekoracja). Jedzenie wszystko zamowione w restauracji (przyjechalo z kucharzem, co je ladnie poustawial). Jedynie alkohol sam sie pilnowal. Mycie naczyn - dwoch mlodziencow wynajetych do tego celu. Absolutnie nie mam zadatku na meczennice.
    • bei Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 13:55
      tak Do 20 osób to dosyć często.
      Zazwyczaj w piątek piekę ciasta i przygotowuje mięso do pieczenia. W sobotę rano mięso do piekarnika- ok 3 różnych mięs, czasami jeszcze jakiś pasztet.
      W sobotę rano stajemy z A w kuchni, robię rosół w szybkowarze- i na jego bazie dwie zupy, w trakcie A kroi warzywa i owoce na sałatki, ja je tylko komponuje, do tego koktajle owocowe i tyle. Goście zapraszani na 14-15.
      Gdy zapraszam tylko na ciasta to mozole się z ciastami i koktajlami+ sałatka owocowa na dwa etapy- wieczór poprzedzający i do południa w dniu imprezy.
      Największa to 18 syna- upiekłam mięso, i zrobiliśmy 10 sałatek, ciasto robiłam dzień wcześniej. Na 50,osób przygotowanie, ale przyszło trochę mniej. Do sałatek stanęłam z A rano, o 14 było już wszystko przygotowane.Aaaaa, jeszcze barszczyk, ale to dzień wcześniej był zrobiony. Była zima, nie miałam problemu by przechować go w niskiej temperaturze.
    • wiosennaburza1 Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 13:59
      30 osób. mięsa na wędliny upiekłam dwa dni wcześniej. ciasta (4) upiekłam dzień wcześniej. rosół i strogonow dzień wcześniej. sałatki w dzień imprezy. tort w dzień imprezy, bo z bitą śmietaną ( biszkopty dzień wcześniej). mąż pomagał przy krojeniu składników na strogonowa ( a zaręczam, pokrojenie w paski 4 kg , wołowiny w pół godziny się nie zrobi), iprzy sałatkach. resztę robiły te pracowite rączki co to teraz cpykają w klawisze. ile czasu? dużo. nie mam pojęcia. wszytsko, od wędlin, przez kremy do ciast czy gorące dania było robioe od podstaw, bez półproduktów.
    • babcia.stefa Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 14:02
      Nasza typowa impreza letnia to ok. 30 osób plus dzieci (ale nieliczne i małe, niemowlęta i do 2 lat, więc niezbyt obciążające bilans konsumentów). Grill w ogrodzie, więc głównie dania z grilla, plus sałatki, pieczywo, wędliny, sery, tarty na zimno, czipsy/paluszki/krakersy/orzeszki, jedno danie ciepłe typu chili con carne.

      Wykon: ja + małżonek.

      Słodkości (babeczki, minideserki, ciasta) z cateringu.
    • sylwiastka Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 14:27
      8-10 osob goscilam i robilam jedzenie, goscie odpowiadali za napoje (wino, piwo, bezalkoholowe). Piatek po pracy zakupy (ile sie da polproduktow, warzyw juz pokrojonych), zrobienie deseru (ciasto pieczone lub sernikna zimno), przygotownie naczyn i stolu. Czasami przygotowanie ciasta na tarte. W opcji leniwej ciasto na tarte czy empanadas kupuje juz rozwalkowane. Farsz do empanadas. Sobota gulasz lub chili con carne, nadzianie i upieczenie empanadas lub tarty, czasami robie mule w bialym winie. Salata z paczki z serem kozim, rukola pomidorami i sosem na bazie octu balsamicznego. W ostatniej chwili risotto dla wegetarian. Pokrojone warzywa z kupnym hummusem jako przystawka oraz sery i szynka dojrzewajaca. To bylo w Hiszpanii goscie zachwyceni, ze dania ugotowane w domu.
      Impreza na 30 osob, ale bankiet z przekaskami pomagala rodzina (4 osoby) tylko przystawki (finger food), rozne wedliny, sery, pieczywo. Kolacja juz organizowana w knajpie.
    • rozwiane_marzenie Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 15:00
      15 osób. W kuchni pomagały mi 2. Przez całą imprezę nie usiadłam chyba na dłużej niż 10 minut, chociaż dania obiadowe i gorące posiłki miałam już przygotowane na godzinę przed przyjściem gości - cała imprezę biegałam. No ale ja lubię jak moi goście są obsłużeni na maxa, zawsze jest ogrom jedzenia (goście dostają nawet na wynos), duża różnorodność i stąd ciągłe latanie do kuchni i z powrotem. Lubię jak goście się ode mnie "wytaczają" smile. Dlatego każdą uroczystość powyżej 15 osób organizuję w lokalu. Wtedy zamiast mnie biegają kelnerzy smile.
    • asia_i_p Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 16:09
      35 mniej więcej, trzy-cztery osoby pomagające zarówno w formie przynoszenia gotowych dań, jak i w formie pomocy na miejscu, planowanie zaczęłam miesiąc wcześniej, wykonanie, startując od długostojących ciast, chyba na jakiś tydzień - 5 dni przed. Trochę byłam mało wydajna, bo to był chrzest pięciomiesięcznej córki, wciąż jeszcze wtedy bardzo nieśpiącej w nocy.

      --
      The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
    • allatatevi1 Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 17:24
      Na studiach często robiliśmy kolacje na 12-15 osób.
      Najczęściej 4 do 6 osób brała udział w przygotowywaniu.

      Jeśli chodzi o coś, co miałabym przygotować sama to maksymalnie jestem w stanie ugotować dla 4 osób (wliczając mnie samą).

      Kiedyś pomagałam przygotować stypę na 20 osób i mimo, że w przygotowaniach brały udział 4 osoby to myślę, że właściwie najwięcej zrobiłam ja i ciocia.
    • nanuk24 Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 17:33
      Też około 20, gotowanie od rana, dzień wcześniej, a nawet dwa przygotowywanie, czyli krojenie i gotowanie, np buraków do surówki i batatów do ciasta, marynowanie mięs, rano dzień wcześniej biszkopt na tort, po południu masa, dwa dni wcześniej marynowanie indyka. Roboty od cholery.


      --
      "Odkad zaczelam pracowac, staram sie odkladac polowe pensji. (...)Zaczelam to robic gdy bylam samotna matka i zarabialam 800pln miesiecznie, wiec nie kupuje opowiesci, ze sie nie da. " by tully.makker
    • capa_negra Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 18:54
      30 osób, z mężem i tatą do pomocy.
      Obiad po 2 rodzaje mięsa ( jedno upieczone dzień wcześniej, drugie w dniu podania), sałat, sosów, ziemniaki/ryż.
      3 ciasta, 3 różne sałatki, wędliny domowe i kupne, pasztet z królika, rolada szpinakowa, barszcz i paluszki z ciasta francuskiego robionego osobiście. Domowe marynaty grzybki, papryka etc.
      Czas przygotowania z zakupami 3 dni, na spokojnie - 3 dzień to tylko część bo obiad był zaplanowany na 13.
      Oprócz części wędliny wszystko robione od podstaw.
      Mam w domu właściwie 2 kuchnie ( wiec miałam gdzie to zrobić i trzymać) - tą zasadniczą i drugą wydzieloną z części kotłowni z drugim zlewem, drugą lodówką włączaną na imprezy, drugą kuchenką z piekarnikiem. W tej dodatkowej mam gaz co jest bardzo przydatne jak się mieszka na zadoopiu - nigdy nie ma tak, że wyłączają jednocześnie prąd i gaz wiec zawsze można coś ugotować. Do tego 2 miksery, robot wielofunkcyjny, krajalnica.
      I dużo zastawy stołowej .
      Przy podaniu obiadu do stołu, a następnie wymianie zastawy i wyłożeniu półmisków pomagała mi i mężowi bratowa z bratankiem. Pierwszą kawę, herbatę podaję, potem każdy drogę zna. Alkohole polewa młodsze pokolenie.
      Grilla na 20 osób ogarniam sama w piątek po pracy i sobotę do 15.


      --
      A weź ty takie rady zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek
    • ira_08 Re: No dobra, to teraz realnie :) 21.09.17, 18:58
      Na 15, ale to bez ciepłych dań - paszteciki, sałatki, ciastka, do tego owoce, marchewki, chipsy - urodzinowa posiadówa. 2 osoby, z zakupami wyszło pół dnia przygotowań (ciasto do pasztecików, nadzienie, lepienie, ciastka niby owsiane, ale trochę babrania też, krojenie sałatek, koreczków....).

      Raz robiłam wigilię na 6 osób, pomagała mi siostra (mąż pracował poza domem, wrócił dopiero w wigilię). Cały dzień przed przy garach, a nie było 12 dań, tylko barszcz z uszkami, paszteciki z kapustą, pierogi śliwkowe i ciasto, rybę i kapuchę załatwił tato. Nigdy więcej, jeśli będę kiedyś znów robić u siebie, zamawiam sushi tongue_out

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka