Dodaj do ulubionych

matki wyrosnietych "high need baby"

29.09.17, 14:01
Zwracam sie z pytaniem do matek wiekszych a nawet doroslych juz dzieci ktore byly "high need baby"

www.wymagajace.pl/high-need-baby-wymagajace-dziecko-czyli/
Jak wam dzieci wyrosly? czy sie zmienilaly? itp.
Edytor zaawansowany
  • 29.09.17, 14:22
    Moje bylo normalne - trzeba sie bylo caly czas zajmowac jak kazdym innym. Obecnie lat ma 5 i jest tak samo tylko teraz jest cwanszy

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 29.09.17, 14:59
    ichi51e napisała:

    > Moje bylo normalne - trzeba sie bylo caly czas zajmowac jak kazdym innym. Obecn
    > ie lat ma 5 i jest tak samo tylko teraz jest cwanszy

    To twoje nie bylo nigdy high need baby.
  • 29.09.17, 15:36
    Nie wiem nie mam porownania dziecko mam jedno.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 30.09.17, 11:36
    Jakbys miała HNB TO bys wiedziala. Wiec nie wiem po co sie wypowiadasz w tym watku
  • 29.09.17, 14:29
    Mój syn miał cechy HNB- przez jakieś 6 mcy życia ledwo tolerował kogokolwiek oprócz mnie, najlepiej funkcjonował spiąc i leżąc na mnie. Wózek tylko do spacerowania bez drzemek, bardzo źle spał (na drzemki) poza swoim pokojem itp.
    Im był starszy, tym lepiej funcjonował. Stopniowo rozszerzył grono osób, które mogły się nim zajmować, akceptuje do pewnego stopnia więcej zmian i różnorodności wokół siebie.

    Teraz ma 4 lata i jest już o niebo lepiej, choć w pewnych kwestiach wciąż jest mało elastyczny, ale myślę, że dzięki naszemu podejściu on do tej elastyczności po prostu powoli dojrzewa.
  • 29.09.17, 14:57
    princy-mincy napisała:

    > Teraz ma 4 lata i jest już o niebo lepiej, choć w pewnych kwestiach wciąż jest
    > mało elastyczny, ale myślę, że dzięki naszemu podejściu on do tej elastyczności
    > po prostu powoli dojrzewa.

    A jaki macie sposob zeby go uczyc tej elastycznosci?
  • 29.09.17, 15:04
    Nie napisalam, że go uczymy elastyczności, tylko że on do niej dojrzewa.

    Wg mnie każdy z nas ma inny stopień elastyczności, zdolności do adaptowania się w różnych warunkach. Do pewnego stopnia możemy je trochę zwiększyć, ale nie zawsze się przecież da.
    Dodatkowo uważam, że mózgi dzieci typu HNB dojrzewają wolniej, niż u przeciętnego dziecka, takie dzieci często są nadwrażliwe.

    A nasze podejście jest takie, że po pierwsze, nie staramy się na siłę zmienić syna i jego lekko usztywnionego świata. Po drugie- dajemy mu dużo miłości, cierpliwości.
    Po trzecie- proponujemy często zmiany, ale niewielkie zmiany i nie naciskamy, gdy nie chce. Po prostu za jakiś czas spróbujemy znów i być może za jakiś czas zaskoczy.

    To wbrew pozorom nie jest aż takie łatwe i często bywa upierdliwe- np jak młody miał 2,5 roku, miał przez kilka miesięcy fazę pt tylko tata. Z tatą siku, z tatą kupę, z tatą spać, z tatą myć się itp. Potrafił zrobić awanturę na wakacjach, że to ja przez chwilę pchałam wózek, a nie tata. On chce, żeby tata pchał wózek i koniec. Teraz jest tak, że znów ma fazę na mnie, ale nie jest aż tak zafiksowany jak jeszcze rok temu.
  • 29.09.17, 15:13
    Princy znam ten bol, oj znal go dobrze. Jednym slowem waszym kluczem jest akceptowanie dziecka takim jakim jest, z odrobina dyskretnej proby wywolywania pozytywnych zmian.
    Musze powiedziec, ze zaintrygowalo mnie to co napisalas od wolniejszym dojrzewaniu mozgow hajnidow. Mam taka sama obserwacje.
  • 29.09.17, 15:26
    Tak, akceptujemy go takiego, jakim jest. Myślę, że jeśli on czuje sie kochany i akceptowany to jego mózg i w ogóle caly on ma dobre warunki do rozwoju, ego mózg dojrzewa, syn zaczyna akceptować coraz więcej zmian wokół siebie.
    Gdybyśmy próbowali go na siłę zmieniać, on zapłaciłby za to ogromnym stresem, zamknąłby się w sobie i nic byśmy nie zyskali przymuszając go do czegoś, na co on nie jest gotowy. Tylko byśmy na tym stracili.
    On świetnie funkcjonuje w stałym schemacie, lubi rytunę i powtarzalność. To daje mu poczucie pewności i stałości.
  • 29.09.17, 17:18
    Mam dwojke w tym samym wieku, wiec moge porownac. Nie nazwalabym tego wolniejszym dojrzewaniem, chyba z chodzi tylko o te sfere. U moich jedno ma dojrzalosc spoleczna na co najmniej 4-5 lat do przodu a intelektualnie "w normie", drugie jest intelektualnie bardzo do przodu, a spolecznie do tylu.
  • 29.09.17, 21:10
    Ja w ogóle nie mowie o dojrzałości społecznej czy intelektualnej, ale o dojrzałości emocjonalnej i dojrzałości mózgu.
    Do 6 mca życia moj syn nie wrzeszczał i nie płakał non stop, jak tu piszą niektóre forumka, ale bardzo źle znosił wszelkie odstępstwa od jego rutyny. Miał dni, ze lubił być chwilę z tatą i nawet dać się mu wykąpać a były i takie dni (zwłaszcza gdy nastąpiło jakieś odstępstwo), że od 16 do wieczora chciał być tylko przy mnie, na rękach, najlepiej by jeszcze było z piersią w buzi, nikt go nie mógł dotknąć oprócz mnie, ja musiałam go kąpać i kłaść spac. Przy mnie spał jak zabity, ale miał radar i bezbłędnie wyczuwał, ze wyszłam z domu (np do sąsiadki albo do dentysty), choć była juz godzina 20.30 i miał zazwyczaj o tej porze fazę głębokiego snu. Budził się wtedy i wył tak długo, dopóki nie wróciłam do domu. Raz mąż go lulal takiego uwrzeszczanego ponad godzinę, bo ja siedziałam u dentysty na fotelu.
    Wózka na spanie nie tolerował wcale. Musiałam go uśpić przy piersi albo włożyć w chustę i z takim śpiącym w chuscie szlam na spacer. Odłożony do wózka budził sie po max 10 min. Na spacery w wózku chodziliśmy dopiero, gdy umiał juz siedzieć i nie spał. Drzemki tylko w jego lozeczku. Kazdy wyjazd poza dom na spanie (np do teściów) odkupiony rykiem i spaniem w nocy na mnie.
    Spóźnienie kąpieli o 10-20 min mogło sie skończyć mega histeria.
    Dopóki siedział u mnie na kolanach lub na rękach, wszystko było ok. Z czasem dawał sie brać innym osobom- tacie, babciom czy dziadkom, ale ja musiałam byc w zasięgu wzroku.
    Przy całej tej uciążliwości był tez uśmiechnięty i radosny- oczywiscie pod warunkiem, ze ja byłam w pobliżu.

    Na szczescie, jak juz pisałam wyzej, im był starszy, tym wiecej akceptował, tym bardziej otwierał sie na swiat, nie był juz tak przewrażliwiony na bodźce.
  • 29.09.17, 21:48
    >Kazdy wyjazd poza dom na spanie (np do teściów) odkupiony rykiem i spaniem w nocy na mnie.
    >Spóźnienie kąpieli o 10-20 min mogło sie skończyć mega histeria.

    U nas to samo, a nie sorry, ryk na jakimkolwiek wyjeździe był zawsze, niespanie i ryk to była norma (ale ja nie karmiłam piersią i pewnie byłoby trochę łatwiej, gdyby był ten sposób uspokajania). Wyjazdy na jedną noc w ogóle nie wchodziły w grę. Wyjazd na weekend - marzenie ściętej głowy. Wyjazd na wakacje - co najmniej na dwa (idealnie trzy) tygodnie - nawet jeśli to było tylkoe 50 km od domu. I tylko samochodem, inne środki transportu nie wchodziły w grę, za dużo ją i nas to kosztowało.

    Wyrosła, dojrzała, my dojrzeliśmy.

  • 29.09.17, 16:07
    Wszystko co napisała princy pasuje idealnie do mojego dziecka, aczkolwiek ja nigdy nie uważałam że mam HNB.
  • 29.09.17, 16:17
    Ja też nie uważam, że mój syn to HNB. Uważam, ze ma takie cechy.
  • 29.09.17, 14:31
    Nadal ma szczególne potrzeby😃 ma to swoje plusy i minusy. Dla rodzica jest to mega upierdliwe, wymaga więcej czasu i uwagi, więcej wrażliwości. Z drugiej strony to co kiedyś było bolączką i płaciłam krocie za np.terapię Johansena, dziś jest atutem, bo uwaga słuchowa jest bardzo rozwinięta.
  • 29.09.17, 14:56
    noemi29 napisała:

    Z drugiej str
    > ony to co kiedyś było bolączką i płaciłam krocie za np.terapię Johansena, dziś
    > jest atutem, bo uwaga słuchowa jest bardzo rozwinięta.

    Jak duze jest Twoje dziecko? Co to za terapia? Kiedys zaczelas z ta terapia?
  • 29.09.17, 22:21
    Teraz ma 8 lat. Terapia z powodu nadwrażliwości słuchowej. Prowadzona przez rok, 3 latka miał jak zaczął.
  • 29.09.17, 22:56
    noemi29 napisała:

    > Teraz ma 8 lat. Terapia z powodu nadwrażliwości słuchowej. Prowadzona przez rok
    > , 3 latka miał jak zaczął.

    O to cos dla mojej, tez ma nadwrazliwosc sluchowa.
  • 30.09.17, 11:48
    Moje dzieci mają nadwrazliwosc słuchową. Uwazam ze są trochę HNB w pewnych okresach. Corka trochę zaburzenia SI. Metki do dzisiaj wycinam a ma 7l. Na spacerach za bardzo nie spali bo wybudzał /a najmniejszy hałas. Obydwoje z cesarki. Syn malutki jeszcze ale córce nadwrazliwosc jednak nadal została choc jest juz lepiej. Generalnie ona była jednak spokojna i ugodowa jako niemowlę. Obydwoje mają schemat dnia. Ogólnie z wiekiem jedt lepiej. Co do dojrzewania mózgu to uwazam ze obydwoje są az za bardzo spostrzegawczy jak na swój wiek ...tacy do przodu. Szybko nawiazywali kontakt w porównaniu do innych dzieci. Ale własnie ta bystrosc ich jakby przerasta...taka moja teoria smile
  • 29.09.17, 14:34
    Ja byłam hnb. Pozostała mi nadwrażliwość na.dźwięki, problemy ze snem, często się stresuję i nie umiem wyluzować w niektórych sytuacjach. Emocje też są nasilone. Ale dorosłym łatwiej, co najwyżej mówią, że mam ognisty temperament wink Nauczyłam się nad sobą panować. Pomagało wyciszanie przed snem, odkąd umiem czytać, czytałam przy zapalonej lampce średnio godzinę przed snem. Słodycze i sport max do 18, a najlepiej rano. Dużo ruchu, zwłaszcza na świeżym powietrzu. Z dorosłych sposobów seks pozwala się wyładować, uspokoić wink
  • 29.09.17, 14:55
    ruscello napisała:
    "Pozostała mi nadwrażliwość na.dźwięki, problemy ze snem, często s
    > ię stresuję i nie umiem wyluzować w niektórych sytuacjach. Emocje też są nasilo
    > ne. Ale dorosłym łatwiej, co najwyżej mówią, że mam ognisty temperament wink Nauc
    > zyłam się nad sobą panować. Pomagało wyciszanie przed snem, odkąd umiem czytać,
    > czytałam przy zapalonej lampce średnio godzinę przed snem. Słodycze i sport ma
    > x do 18, a najlepiej rano. Dużo ruchu, zwłaszcza na świeżym powietrzu."

    Dzieki Ruscello za cenna wypowiedz w imieniu mojego dziecka, ktore kiedys tez bedzie dorosle. Z Twojej wypowiedzi wynika, ze wlasciwie musisz ciagle pracowac nad kontrolowaniem swoich emocji.
    Moja corka tez ma nadwrazliwosc na dzwieki i problemy ze snem. Mialam nadzieje, ze jak dojdzie do nastolatki to jej z lozka wyciagnac nie bede mogla, a tu sie okazuje, ze kicha, problemy pozostana.
    Powiedz mi jako osoba dorosla, jak oceniasz postepowanie swoich rodzicow wobec Ciebie jako dziecko, co bys zmienila, na co bys zwrocila uwage. Jednym slowem jakie zachowanie rodzicielskie moga pomoc a jakie zaszkodzic takiemu dziecku z "ognistym temperamentem"?

    I jeszcze mam pytanko, czy mialas problemy z koncetracja np. w szkole. Jesli tak to jak sobie w efekcie poradzilas w zyciu?
  • 29.09.17, 19:00
    Ze szkołą całkiem ok, jestem na doktoracie wink Jedyne, co ważne -do nauki potrzebuję skupienia. Biurko/łóżko musi być puste, żeby nic nie odwracało uwagi. Na wszelki wypadek mam przy sobie stopery do uszu. Bardzo pomaga przepisywanie notatek, robienie map myśli, itp. Generalnie ład, cisza i plan działania bardzo dobrze wpływają na koncentrację. Ostatnio lekarka mówiła mi o suplementacji magnezu, dha i żelaza u wymagających dzieci. U mnie to działa.

    Moi rodzice o czymś takim jak hnb dowiedzieli się, gdy byłam nastolatką, właściwie sama to znalazłam i im powiedziałam. Oni musieli być zdani na intuicję. Pomagało danie mi świętego spokoju przynajmniej raz dziennie i wolnej ręki. Jak widzieli, że jestem nabuzowana, to mogłam iść do pokoju i się wyciszyć/wyzłościć zamiast np.jeść z nimi obiad. Do dziś muszę mieć 30 min.tylko dla siebie, co ważne bez telefonu czy komputera. Nieporządek w przestrzeni mnie stresował, drażnił, a duży bałagan mnie obezwładnia i nie jestem w stanie go sprzątnąć. Czuję, jakby mnie przygniatał, ciężko mi znaleźć wyjście. Moja mama takie gruntowne porządki w pokoju pomagała mi robić do ok.16 lat i jestem jej za to ogromnie wdzięczna. Myślę, że sama starałabym się zapewnić dziecku przestrzeń. Niech ma gdzie się zamknąć, krzyknąć. A jednocześnie starać się wyciszać całą rodziną. Właśnie w dzień jakaś aktywność, filmy, a przed samym spaniem przerzucać się na książki, rozmowy. Na sen pomaga mi wcześniejszy prysznic, stopery, maska na oczy.
    Mam wrażenie, że większość control freaków to byłe hnb. Jakbym miała określić moje wymarzone życie jednym słowem, to "uporządkowane". Zaplanowane, z opcją b, c...wyliczeniem czasu. To mi zapewniało poczucie bezpieczeństwa. Musiałam się uczyć luzu.

    Z tego, co wiem, hnb staje się po prostu hn adult. W Internecie nie ma za dużo na ten temat, ale są tabelki z porównaniem cech do hnb w języku angielskim.
  • 29.09.17, 23:21
    dalas mi do myslenia z tym sprzataniem...
  • 29.09.17, 23:37
    mikams75 napisała:

    > dalas mi do myslenia z tym sprzataniem...

    Wlasnie, jutro oproznie pokoj corki. Tam jest taki balagan po jej kreatywnych zabawach, ktorych nie mam sily sprzatac.
  • 29.09.17, 23:41
    ja juz dawno zauwazylam, ze bajzlu corka nie ogarnia ale gdzies musze miec granice pomiedzy wyreczaniem a pomoca. Ostatnio dowodze sprzataniem i corka sprzata po kawalku. Niestety w tym systemie szybciej balagani niz sprzata. A ja juz nie mam do tego cierpliwosci sad

  • 30.09.17, 11:37
    "Nieporządek w przestrzeni mnie stresował, drażnił, a duży bałagan mnie obezwładnia i nie jestem w stanie go sprzątnąć. Czuję, jakby mnie przygniatał, ciężko mi znaleźć wyjście."
    Mam identycznie. Od zawsze.
    "Jedyne, co ważne -do nauki potrzebuję skupienia. Biurko/łóżko musi być puste, żeby nic nie odwracało uwagi. Na wszelki wypadek mam przy sobie stopery do uszu. Bardzo pomaga przepisywanie notatek, robienie map myśli, itp. Generalnie ład, cisza i plan działania bardzo dobrze wpływają na koncentrację."
    I znów - identycznie.
    Tyle, że ja w dzieciństwie nie ryczałam, byłam nad wyraz spokojna, a jak podrosłam nauczyłam się tłumić wszelkie emocje.

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 30.09.17, 01:05
    ruscello mam wrażenie, że jestem twoją kalką

    --
    A weź ty takie rady zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek
  • 30.09.17, 11:54
    A to ja też chyba byłam. Od urodzenia nie spalam w dzien ( stawiam na nadwrazliwosc sluchową). Silny lek separacyjny. Do tego nerwica ukł. Pokarmowego i serca. Zawsze było mi ciężko. Nie ma się co dziwic ze moje dzieci takie są. Natomiast ze snam mi się poprawiło bo uwielbiam spać od czasów wczesnoszkolnnych. Zresztą jak tylko miałam problemy emocjonalne w dziecinstwie od razu ziiieeew i spac. Taka samoobrona. Niestety rodzice nie za bardzo rozumieli moje problemy w dziecinstwie choc bardzo mnie kochali. Czesto slyszalam ze jestem histeryczką.
  • 29.09.17, 15:10
    Ja mam jedno hnb. Koszmar pierwszych 3 lat życia. Do pierwszego roku wiecznie płaczący a właściwie drący się w nieboglosy. Nawet na rękach y mamusi. Nic mu nie pasowało. Z nikim nie zostal. Nie lubil zadnych zmian. Teraz ma 5 powiedziałabym że normalnieje. Bardzo inteligentny i wrażliwy. Ale przez ten czas ja osiwialam i mam poczucie że jestem najgorszą matką na świecie. Starsza córka nie wymagała ode mnie nawet 5 proc. Tego co syn

    --
    Gabrysia 18.03.2009, Franek 03.11.2012
  • 29.09.17, 15:16
    U nas to samo- mam starszą córkę (różnica między dziećmi 4 lata) i z nią nie mieliśmy żadnych tego typu przebojów. Mało tego, wszyscy nas pytali, czy my w ogóle odczuwamy pojawienie się dziecka na świecie, bo ona taka bezproblemowa.
    No cóż, odczuliśmy jak urodził się młody wink
  • 29.09.17, 15:18
    princy-mincy napisała:

    > U nas to samo- mam starszą córkę (różnica między dziećmi 4 lata) i z nią nie mi
    > eliśmy żadnych tego typu przebojów. Mało tego, wszyscy nas pytali, czy my w ogó
    > le odczuwamy pojawienie się dziecka na świecie, bo ona taka bezproblemowa.
    > No cóż, odczuliśmy jak urodził się młody wink

    jakas sprawiedliwosc musi byc na tym swiecie he he he, inaczej w ogole byscie rodzicielstwa nie poczuli.
  • 29.09.17, 15:17
    alinalen napisała:

    > Do pierwszego roku wiecznie p
    > łaczący a właściwie drący się w nieboglosy. Nawet na rękach y mamusi. Nic mu n
    > ie pasowało. Z nikim nie zostal. Nie lubil zadnych zmian. Teraz ma 5 powiedział
    > abym że normalnieje.

    Znam to bardzo dobrze. Moja tez 'znormalniala" ale charakterek pozostal.
  • 29.09.17, 15:13
    Moj syn ma 12 lat. Jaki był, taki został. Głośny, emocjonalny, nastawiony na natychmiastowe zaspokajanie swoich potrzeb. Wciąż bardzo trudno zasypia, wciąż denerwuje się o pierdoły, uważa, że jego racja jest najważniejsza. Teraz ma to zalety, bo ciężko nim sterować i jego rozum często bardzo właściwie podpowiada mu, jak postąpić, bez oglądania się na otoczenie. Ale mi jest wciąż bardzo trudno przekonać go do jakiejkolwiek racji. Nawet jeśli mam rację a on wymyśli sobie swoje rozwiązanie, to pójdzie za nim do piekła. Nie było i nie jest łatwo z nim funkcjonować pod jednym dachem bezkolizyjnie smile
  • 29.09.17, 15:20
    A mój zmienił się diametralnie, spokojny, mocno empatyczny, pracowity.
  • 29.09.17, 15:23
    szarsz napisała:

    > Ale mi jest wciąż bardzo trudno
    > przekonać go do jakiejkolwiek racji. Nawet jeśli mam rację a on wymyśli sobie
    > swoje rozwiązanie, to pójdzie za nim do piekła. Nie było i nie jest łatwo z nim
    > funkcjonować pod jednym dachem bezkolizyjnie smile

    No wlasnie, jak sobie radzisz z tym, ze wlasciwie nie masz wplywu na wlasne dziecko? jak sprawujesz nad nim kontrole? Bo ja juz jej nie mam (a moja ma 6 lat) a o przyszlosci w ogole boje sie myslec. Powiem jej "nie idz na impreze"a ona tylko spojrzy na mnie litosciwie i juz jej nie bedzie.
    W koncu rodzice jakis tam wplyw na dziecia powinni miec. Jak wychowywac dziecko bez takiego wplywu na niego?

    Jak sobie radzi z kolegami i nauczycielami w szkole na podworku?
  • 29.09.17, 16:05
    On ma taki wewnętrzny kompas, czujkę niesprawiedliwości, więc naprawdę ciężko bywa, gdy go w jego mniemaniu ktoś pokrzywdzi. Początkowe klasy, gdy jednemu dziecku coś się udawało, a drugiemu nie. Gdy nauczyciel nie doszedł do sedna sprawy, gdy jedna osoba zawaliła i przegrała cała grupa.
    Z drugiej strony jeśli coś narozrabia, to konsekwencje bierze na klatę. Nó chyba że właśnie wymyślił sobie, że nie będzie robił nic do szkoły. To nie zrobi. Bo nie.


    Jak sobie radzimy? Zostałam mistrzem dyplomacji i przewidywania. Wiele rozmów prowadzę lata przed wystąpieniem problemu. Bo jeśli coś przemysli, poukłada sobie w głowie, zrozumie, to będzie dobrze. Nauczyciele mówią o nim, że jest dojrzały nad wiek. Od dwóch lat nie ma niestandardowych problemów z zachowaniem. Ale co wcześniej przeżyłam....
  • 29.09.17, 17:04
    Pytałaś jeszcze o kolegów. Tu jest bardzo w porządku, bo on ma przy tym bardzo fajną cechę: potrafi rozkręcić każdą zabawę i jest z nim zwyczajnie fajnie. Ma paczkę przyjaciół, ma kolegów, nie ma problemu towarzyskiego.
  • 29.09.17, 15:18
    Koszmar skończył się wraz z pójściem do przedszkola w wieku 3,5 lat.
    Teraz odpukać jest BEZPROBLEMOWY, bardzo inteligentny, w jednym z najlepszych liceów w Polsce... same pozytywne ochy i achy... smile
    Drugi syn bez syndromu "high need baby".
  • 29.09.17, 15:24
    leona_1900 napisał(a):

    > Koszmar skończył się wraz z pójściem do przedszkola w wieku 3,5 lat.
    > Teraz odpukać jest BEZPROBLEMOWY,

    Leona nie chce cie "martwic"ale syn chyba nie jest hnb. Bo ten "koszmar" raczej sie nie konczy.
  • 29.09.17, 15:43
    Po co zakladac watek jak zna sie odpowiedzi...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 29.09.17, 15:49
    Ichi, są dzieci, które są trudne. Trudniejsze niż inne dzieci. Jeśli nie jesteś rodzicem takiego dziecka, to masz ciężko. Ale nie jesteś umeczona poza granice wytrzymałości. Rodzice 'takich' dzieci są i to rozpoznajesz ich od pierwszego rzutu oka. Bo sama tak wygladalas.

    Ja nie przecze, że to się skaluje i są hnb łatwiejsze, o lagodniejszym charakterze. Ale tu zdaje się nie o nie chodzi.
  • 29.09.17, 19:13
    Bo HNB w tej kwestii jest trochę jak autyzm - jest szerokie spektrum objawów, dzieci mają albo wszystkie, albo część. Jak ktoś trafia na pakiet złoty, to ma przekichane, jak na brązowy, to da się żyć.
  • 29.09.17, 15:46
    Moja obecnie 6,5 letnia córka była klasycznym HNB, a obecnie jest wymagającym dzieckiem, ale jest duuużo lepiej.
    Nadal jest szalenie wrażliwa, nadwrażliwa wręcz. A przy tym bardzo ambitna. Każde drobne niepowodzenie urasta do rangi tragedii. Wymaga od nas anielskiej cierpliwości, spokoju i masy pozytywnego wzmacniania. Kiedy w rozpaczy lub złości nakręci się ponad miarę - bywa, że jedyną metodą uspokojenia jest niemal siłowe przytulenie, władowanie się z nią do łóżka, zawinięcie w koc jak w naleśnik i cierpliwe uspokajanie.
    Nadal jest baaardzo aktywna fizycznie, żywa i żywiołowa - ale w tym wieku jest już masa metod na rozładowanie nadmiaru energii. Tańczy, chodzi na judo, basen, jazdę konną. Konie działają magicznie wręcz - wycisza się, uspokaja, skupia.
    Nadal rodzice są najważniejsi na świecie i wymaga od nas więcej uwagi niż znane mi dzieci w tym samym wieku. Ale teraz jest dużo łatwiej niż kiedy była malutka. Często wystarczy tylko być obok, młoda np. rysuje, ja leżę z książką u niej na łóżku, ale muszę być gotowa do zachwytów, interakcji albo pomocy, kiedy będzie tego chciała. Problem jest nieco większy, kiedy mamy coś ważnego, pilnego do zrobienia, a ona domaga się uwagi już-teraz-natychmiast. Nadal trudno jej poczekać, ale cierpliwie nad tym pracujemy.
    Rutyna i powtarzalność - to niezmiennie najlepsza metoda na komfortowe współistnienie. Ale nie jesteśmy już niewolnikami rutyny, jak było to kiedy miała kilka miesięcy, czy nawet 3 lata. Ostatnie wakacje miała totalnie rozjechane, z niemal 2 miesięcy spędziła może 5 dni w domu. I mała nie czuła się z tym źle: szalała, łamała zwyczaje, brykała, świetnie się bawiła - ale też dawała wszystkim nieźle w kość, wróciła do niezbyt fajnych zachowań, które wydawało nam się już przepracowaliśmy. Ale wystarczył stały powrót do domu, ustalenie nowej rutyny w ramach szkoły - i znowu jest całkiem ok.

    Ale żeby nie było - całkiem dobrze się z moją wymagającą córką żyje. Super z niej dziewczyna. Już teraz widzę, że zespół cech i zachowań doprowadzających rodziców do rozpaczy u niemowlaka - może wyewoluować (i ewoluuje!) w kierunku fajnego dorosłego: wrażliwość i otwarcie na krzywdę innych, opiekuńczość, umiejętność okazywania uczuć; energia do działania, upór (ale w pozytywnym znaczeniu).
    Jeżeli jesteś mamą HNB - to trzymaj się, ściskam mocno (bo nie jest łatwo), życzę cierpliwości. Ale vuwierz - będzie nawet nie tyle lepiej - co po prostu bardzo dobrze!
  • 29.09.17, 16:34
    Nazwy się zmieniają, mój 13 lat temu był "Schreibaby".
    Ale faktycznie HNB opisuje go w szerszym wyrazie.
    Na dziś jest np. interesującym ale intensywnym towarzyszem podróży. Nie chłonie wrażeń sam dla siebie, tylko jest w ciągłej interakcji, najlepiej na wyłączność z 1 osobą. W szkole (b.interesują go nauki przyrodnicze) nauczyciele też rejestrują jego parcie do zdominowana lekcji. Na szczęście to świetni fachowcy i sobie oczywiście radzą, mnie się udaje zachować swoje obszary wolności. Nieco wymięka ojciec.
  • 29.09.17, 17:39
    mamusia1999 napisała:

    "Nieco wym
    > ięka ojciec"

    Ojcom chyba najgorzej przyzwyczaic i zrozumiec takie niestandartowe dzieci. Matka mimo wszystko ma latwiej. Moj maz jest czlowiekiem wyjatkowej dobroci i lagodnosci ale i tak to ja najlepiej oddzialuje na moje hnch.
  • 29.09.17, 17:29
    moj mlodszy przez pierwsze pol roku dal mi tak popalic, ze pamietam z tego okresu jedynie, jak plakal a ja go nosilam non stop oraz maratony przy piersi. po pol roku zaczelo byl ciut lepiej, tzn. do ubikacji moglam isc juz sama, bez dziecka przy piersi/na reku/w nosidle. obiad tez moglam juz wtedy ugotowac w miare normalnie, bo wczesniej jedna reka. do roku mam wlasciwie tylko wspomnienia z tego, ze plakal i trzeba bylo go non stop nosic.

    wyrastanie szlo...... bardzo opornie. placze w nocy i budzenie sie kilka razy na noc skonczyly sie gdzies ok. piatych urodzin. obecnie za kilka dni skonczy 8 lat, ale placz nadal jest jego glowna "bronia". przez jakis czas bylismy pod opieka psychologa dzieciecego, bo doszlam do sciany i na dzwiek jego placzu zaczynalam miec mordercze mysli.

    chyba nie pocieszylam...
  • 29.09.17, 17:37
    eliszka25 napisała:

    > chyba nie pocieszylam...

    No nie pocieszylas, ale tez nie zdziwilas, moja ma 6 lat a dalej miewamy nieprzespane noce, choc juz nie w takim stanie jak kiedys.
  • 29.09.17, 17:55
    Jedno z moich dzieci takie było - koszmar. Reszta dzieci to lajcik przy nim. Obecnie nastolatek. Pracowaliśmy w przedszkolu nad SI. W wieku 8 lat diagnoza: ADHD. Teraz radzi sobie jako tako. Drażliwiec, Szybkie pobudzenie, wolne wyciszenie (mimo poprawki na dojrzewanie, u niego wszystko mocniej). Raczej nieśmiały towarzysko, trudno go wypchnąć z domu, odczepić od spódnicy - dość kurczowo się trzyma - sporo rzeczy jeszcze chce robić z rodzicami, zamiast z rówieśnikami, np. wyjazdy, kino, basen, tenis ale popchnięty podejmuje wyzwania. W szkole mimo wysokiej inteligencji, osiągi średnie, bo ciągle się rozprasza, ma tysiąc pomysłów na minutę.
    Nie wyrósł z tego, tylko obszary się zmieniły.
  • 29.09.17, 18:29
    Córka ostro dawała nam w kość mniej więcej do 6-go roku życia, kiedy to zaliczyła ogromny skok rozwojowy i w ciągu kilku tygodni zmieniła się bardzo. Ma 16 lat, z problemów typowych dla HNB zostały jej lekka nadwrażliwość słuchowa i ogromna potrzeba bliskości fizycznej. Gdzieś około 3-4 roku życia przestała potrzebować rygorystycznego rytmu dobowego, wcześniej - kąpiel spóźniona o 20 min skutkowała problemami z zaśnięciem.

    Recepta na życie z HNB jest jedna: zaakceptować, że życie musi być dostosowane do zwiększonych potrzeb dziecka i nie obwiniać go o to (=zaakceptować je takim jakie jest i dawać to, czego potrzebuje).
  • 29.09.17, 18:47
    O matko moj starszy jako żywy big_grin Wyrosło, jest fajne, inteligentne i na swój sposób wrażliwe nadal, wybiórcze jedzeniowo np. orientalna kuchnia a nie schabowy z ziemniakami smile Okazał się byc ponadprzeciętne inteligentny, ale trudny był do wychowania jako niemowlę strasznie. Gdybym nie miała młodego nie wiedzialabym jak lajtowe może być zajmowanie się malutkim dzieckiem. Takich jak młodszy mogłabym mieć trójkę, takich jak starszy....on jeden mnie wymeczyl tak, że dopiero po prawie 8 latach urodziłam drugiego big_grin Jest mniej towarzyski, większy indywidualista, bardziej krytyczny i wymagający niż młodszy brat - low need baby wink

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • 29.09.17, 19:27
    Moja corka taka była.
    I została taki charakterek nie da sobie wejść na głowę ma własne zdanie, nie zgadza sie na wszystko bo rodzic tak powiedział.
    Ma bardzo radykale poglądy, zobaczymy narazie ma 14 lat, pewnie zycie ja troche nauczy.
    Choć jeśli przedstawi sie jej racjonalne argumenty to przyzna racje.
    Ogólnie charakterek zostaje.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 29.09.17, 19:33
    Zgadzam się - w waszych opisach odnajduje mojego starszego smile

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • 29.09.17, 19:28
    High need baby w bliskiej rodzinie okazało się być autystykiem...
    Bardzo przestrzegam przed zadowoleniem się nadaniem dziecku etykietki to po prostu hnb, ten typ tak ma" bo można przeoczyć ważne objawy poważnych zaburzeń.
  • 29.09.17, 19:31
    To też prawda - objawy się w dużej mierze pokrywają, szczególnie na tym wczesnym etapie.
  • 29.09.17, 21:57
    swinka-morska napisała:

    > High need baby w bliskiej rodzinie okazało się być autystykiem...
    > Bardzo przestrzegam przed zadowoleniem się nadaniem dziecku etykietki to po pro
    > stu hnb, ten typ tak ma" bo można przeoczyć ważne objawy poważnych zaburzeń.

    No tak, ale jesli wszystkie objawy towarzyszace hnb dotycza jednostki wysoce socjalnej, niestrudzenie uwielbiajacej inne dzieci to chyba o autyzmie mowy byc nie moze.
  • 29.09.17, 22:39
    Ale HNB może być introwertykiem, nie ma obowiązku czuć się swobodnie w towarzystwie. To nie znaczy, że jest autystykiem.
  • 29.09.17, 22:55
    klamkas napisała:

    > Ale HNB może być introwertykiem, nie ma obowiązku czuć się swobodnie w towarzys
    > twie. To nie znaczy, że jest autystykiem.

    No tak, HNB moze byc i introwertykiem i ekstrawertykiem i zadne z nich nie musi oznaczac, ze ma autyzm. Z tym, ze jesli hnb jest ekstrawertykiem to na pewno autyzmu nie ma, a jesli jest introwertykiem to moze byc roznie.
  • 29.09.17, 22:20
    Moje ma 13 lat, gdy było maleńkie takiego terminu nie było, ba internetu nie było (u mnie) wink 4 miesiące miał kolki, na ręku był cały wieczór, do 24 - 1 w nocy, dzień w dzień, do tego w ciągu dnia spał malutko, raz dziennie w wózku na spacerze, pod warunkiem że wózek jechał, urodził się jesienią, więc spacery kilka razy dziennie odpadały. Po czwartym miesiącu nie było wcale łatwiej, bo zaczęło się ząbkowanie wink Ciągle na ręku, ciągle przy piersi. A później też bywało wesoło, bardzo absorbujący, mały psotnik, do tego kreatywny big_grin Młody miał azs, problemy skórne, może to też wpływało na jego pobudliwość. Mam jeszcze dwójkę młodszych dzieci i wychowując je zastanawiałam się, jak ja dałam radę z najstarszym?
    Teraz jest bardzo fajnym nastolatkiem smile Mądrym, wesołym, pomysłowym, kreatywnym, ciekawym świata... oczywiście burzę hormonalną przechodzimy, ale nie jest źle i mam nadzieję, że nie będzie.
  • 29.09.17, 22:53
    tak, zmiany sa zauwazalne, wrzaskun zmienia sie w inny rodzaj upierdliwca wink

  • 29.09.17, 23:08
    najstarsze dziecko córka /obecnie 25 letnia/ była wymagającym dzieckiem.Mało ,lekko spała,przytulona jak małpiątko.Często budziła sie w nocy .Pamiętam swoje nadludzkie zmeczenie jej pierwszych dwóch lat zycia .Zasypiałam stojąc.
    Nie była dzieckiem głośnym, ale absorbującym.Bystra ciekawa świata.Wrażliwa na zapachy- to jej zostało . Nie lubi wysokich temperatur- to tez ma od zawsze. Wyrosła na osobe jak to sie mówi o silnej niezaleznej osobowości .Jest energiczna ,zna dobrze 2 jezyki, dość wysportowana /jazda konna ,szermierka /wytrzymała /biegi,marsze wędrówki po górach .Jest lekarzem . Zwykła mawiać ,że gdyby ni eposzła na medycynę chciałaby być "nosem" kreatorem zapachów .
  • 29.09.17, 23:31
    O tak, nadwrazliwosc na zapachy u mojej corki tez jest bardzo widoczna.
  • 29.09.17, 23:12
    Jest bardziej wrażliwa niż inne nastolatki, w sensie o wiele bardziej. A nastolatki ogólnie są wrażliwe.
    To jest stąpanie po cienkim lodzie, bo jednocześnie pannicę trzeba wychowywać, a nie tylko usuwać przeszkody, które w dziecku powodują stres, a potrzeba niewychowywania jest silna - byle tylko nie schizowała znowu. Jak z 3 - latkiem.
    Jako niemowlak nie można było jej "odłożyć", jako nastolatka - wszystko jest źle. To jak wygląda, to jaki ma charakter, wszystkie najważniejsze rzeczy zawala, nikt jej nie lubi, bo oczywiście nie ma za co. Nie dociera, ze ma wielki intelekt, ona cierpi, że ktoś ma taki sam intelekt, ale szczuplejsze nogi.
    Jak się dowiedziałam o tej ciąży, to nawet się cieszyłam.
  • 29.09.17, 23:21
    piepe napisał(a):


    > Jak się dowiedziałam o tej ciąży, to nawet się cieszyłam.

    Mam na myśli to, że nie wiedziałam, z czym to się wiąże. High need baby - to się nigdy nie kończy, nigdy. Masz takie dziecko i od 3 dnia po porodzie już wiesz, że będzie jedynakiem. Ma 15 lat i zastanawiasz się po raz milionowy, gdzie popełniasz błąd.
  • 29.09.17, 23:35
    piepe napisał(a):


    > Mam na myśli to, że nie wiedziałam, z czym to się wiąże. High need baby - to si
    > ę nigdy nie kończy, nigdy. Masz takie dziecko i od 3 dnia po porodzie już wiesz
    > , że będzie jedynakiem. Ma 15 lat i zastanawiasz się po raz milionowy, gdzie po
    > pełniasz błąd.

    Piepe nie strasz mnie. Jest az tak koszmarnie? Moja ma 6 lat i wlasnie szaleje, wreszczy w nieboglosy, bo kaszle i jest "chora" poza tym chce mamy, a w ogole nie wiadomo do konca czego chce bo tak placze, ze nic nie rozumie.
    Na szczescie znalazlam pojecie hnb totez wiem ,ze to nie moj blad.

    Czemu nikt jej nie lubi?
  • 30.09.17, 00:29
    milamala napisała:
    > Czemu nikt jej nie lubi?
    W podstawówce ją prześladowali, bo była inna i jej się utrwaliło. Była inna w podstawówce, bo była wyjątkowo zdolna i miała zainteresowania inne niż jej równieśnicy - pamiętam jak na ebayu zamawiałam jej plakat jakiejś mangowej idolki na urodziny, wtedy absolutnie nieosiągalny w Polsce.
    Wysłałam ją do dobrego gimnazjum, przez pierwszy rok był schiz, że wszyscy jej nie lubią jak w podstawówce, był psychiatra i psycholog, leki psychotropowe, sprawdzanie czy się nie tnie w swoim pokoju.
    Laska wybitna, niesamowicie uzdolniona, wiecznie niezadowolona z siebie, skupiona na wyglądzie aż do absurdu - mama oczywiście kupuje te ciuchy, byleby dziecko choć na godzinę usnęło.
    Chyba się, kur..a nie doczekam.


  • 30.09.17, 01:18
    Teraz jak czytam o High need baby to wiem dlaczego między mną a bratem jest 8 lat różnicy i że moja nadwrażliwość dźwiękowa i węchowa to nie jest nic niespotykanego. I dlaczego po 40 latach jak mój pediatra jak mnie spotka na ulicy to mówi '' O to to dziecko co się wiecznie darło i kolkę miało" Kolki mam i wybuchowa jestem do dziś - za 2 miesiące stuknie mi 50 lat, więc drogie matki....

    --
    A weź ty takie rady zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek
  • 30.09.17, 02:06
    piepe napisał(a):

    > Mam na myśli to, że nie wiedziałam, z czym to się wiąże. High need baby - to si
    > ę nigdy nie kończy, nigdy. Masz takie dziecko i od 3 dnia po porodzie już wiesz
    > , że będzie jedynakiem. Ma 15 lat i zastanawiasz się po raz milionowy, gdzie po
    > pełniasz błąd.

    moj wprawdzie za kilka dni skonczy 8 lat, ale mam dokladnie tak samo. szczescie w nieszczesciu jest takie, ze urodzil sie jako drugi i ma starszego brata. gdyby moj mlodszy urodzil sie jako moje pierwsze dziecko, na 100% bylby jedynakiem. zawsze chcialam miec chociaz troje dzieci, ale moj mlodszy syn skutecznie wyleczyl mnie z marzen o duzej rodzinie.
  • 30.09.17, 07:05
    piepe, zupełnie jak u nas. Drugie dziecko planowałam będąc w ciąży z pierwszym, a od pierwszych dni po urodzeniu młodej wiedziałam, że pozostanie jedynaczką.
    Ma 6 lat, kochamy tego bąbla nad życie, mamy prawdziwego fioła na jej punkcie, ogólnie jest dużo lepiej, a nadal pytani z mężem kiedy kolejne, reagujemy gromkim "NIGDY!!!!".
  • 30.09.17, 11:24
    piepe napisał(a):

    > Jest bardziej wrażliwa niż inne nastolatki, w sensie o wiele bardziej. A nastol
    > atki ogólnie są wrażliwe.
    > To jest stąpanie po cienkim lodzie, bo jednocześnie pannicę trzeba wychowywać,
    > a nie tylko usuwać przeszkody, które w dziecku powodują stres, a potrzeba niewy
    > chowywania jest silna - byle tylko nie schizowała znowu. Jak z 3 - latkiem.
    > Jako niemowlak nie można było jej "odłożyć", jako nastolatka - wszystko jest źl
    > e. To jak wygląda, to jaki ma charakter, wszystkie najważniejsze rzeczy zawala,
    > nikt jej nie lubi, bo oczywiście nie ma za co. Nie dociera, ze ma wielki intel
    > ekt, ona cierpi, że ktoś ma taki sam intelekt, ale szczuplejsze nogi.
    > Jak się dowiedziałam o tej ciąży, to nawet się cieszyłam.

    Jak sobie przypomnę pierwsze dwa lata życia córki to zastanawiam się jak to wytrzymałam. Ryczała bez przerwy, całymi dniami. Usypiałam ją na łóżku głaszcząc, tuląc, śpiewając, zamykała oczy, po 10 minutach wstawałam z łóżka robiąc akrobatyczne wygibasy, żeby nic nie skrzypnęło, znałam każdą deskę w podłodze i nauczyłam się po nich odpowiednio stąpać, lecz nic to nie dało, bo jak tylko dotarłam do drzwi darcie zaczynało się od nowa. Od Waszych dzieci córa różni się tym, że nigdy nie była przylepą, zawsze wierciła się na kolanach i uciekała gdzieś przed siebie. W przedszkolu bardzo zamknęła się w sobie, wyciszyła i to też budziło mój niepokój. A w podstawówce zaczęła manifestować swoją niezależność. No i tak jest do dzisiaj. Jest taką nastolatką, o której pisze Piepe. Wszystko źle. Wrażliwa krucha zołza.
    Gdyby urodziła się jako pierwsza, na bank nie miałaby rodzeństwa.

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 30.09.17, 05:08
    8 lat ma, więc ciężko, żeby się nie zmienił.
    Przytula się po 100 razy dziennie, ciągle szuka zapewnienia, że go kocham. Emocje nadal biorą nad nim górę, ale nie jest już płaczliwy. Jest wrażliwy, wczoraj zobaczył ogłoszenie z cyrkiem i jak przeczytał, że będą tam lwy, to zasmucił się, że na pewno nie mają tam dobrych warunków, ale takich sytuacji jest oczywiście o wiele więcej. Wszystko odczuwa jakby bardziej: głośny dźwięk jest dla niego jest donośniejszy, ból odczuwa mocniej, każdy dotyk intensywnie odczuwa.
    A no i ma zespół Aspergera.

    Jak się urodził to pielęgniarki przychodziły co chwilę sprawdzać co się dzieje, bo ciągle płakał i nie rozumiały tego, że płacze choć jest najedzony i ma sucho w pieluszce, a ja się nim dobrze opiekuję, tylko wystarczy najmniejsze skrzypnięcie, aby się wybudził, a w szpitalu jakoś super cicho nie jest. W domu spał w dzień jako tako tylko jak miał zasłoniętą twarz pieluchą tetrową.
  • 30.09.17, 07:13
    straszydlo_lesne napisała:

    > Przytula się po 100 razy dziennie, ciągle szuka zapewnienia, że go kocham.

    Moj tak samo! Włazi na kolana i mowi- a ja Cie lubię i kocham cały czas, Ty mnie tez?
    I tak w kółko, potrafi tak pytać po kilka razy z rzędu.
    Uwielbia byc przytulany, miziany, całowany, trzeba go obejmować używając obydwu rak.
  • 30.09.17, 08:23
    Ciężko nie kochać takiego przytulaka.
  • 30.09.17, 09:32
    Wlasnie zastanawialam sie jaki procent HNB jest nieneurotypowe i jest na spektrum -Asperger, Autyzm, ADHD, dyspraksja etc.
  • 30.09.17, 11:31
    Ja też się zastanawiam. Ostatnio weszłam na forum Inny świat, poczytałam o syndromie unikania żądań i nie mogłam się pozbierać przez kilka dni.
    A najśmieszniejsze (chyba) w tym wszystkim jest to, że to ja mam nadwrażliwość słuchową i węchową (kto tego nie ma jest szczęściarzem nieziemskim), za dużą wrażliwość emocjonalną i ogromną potrzebę autonomii.
    Po lekturze kilku książek i artykułów mam wrażenie, że cała moja rodzina jest nieneurotypowabig_grin

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 30.09.17, 12:55
    Myślę, że jest to spory procent. Przy czym nie zawsze się to sprawdza. Moja siostra była pogodnym bobasem, też ma ZA, przy czym do wychowania była trudna, bo niczym się nie przejmowała, brakowało jej empatii.
    Też byłam nadwrażliwym dzieckiem,, bardzo się wszystkim przejmowałam. To koszmar mieć taki charakter. Z lęku, że zrobię coś źle, co mogłoby się spotkać z dezaprobatą ze strony dorosłych, nie byłam w stanie się rozluźnić i być beztroska. Na podwórku szalałam z dzieciakami pod warunkiem, że dorosłych nie było obok, wobec rodziców zawsze byłam bardzo posłuszna choć oni zazwyczaj nie zwracali na mnie uwagi, mama miała mi za zle, że jestem jaka jestem i nie lubiła mnie. Jak poszłam do zerówki, to nabawiłam się mutyzmu wybiórczego i trwało to do końca szkoły. W domu nikt nie rozumiał moich problemów, nawet nie próbował mi pomóc przez co czułam się samotna ze swoimi problemami. Ale ZA raczej nie mam. Na pewno jestem bardzo wrażliwa i zaniedbana emocjonalnie przez mamę, która przez całe dzieciństwo nigdy mnie nie przytuliła i twierdziła, że się mnie boi, bo nigdy się nie usmiecham.
  • 30.09.17, 22:36
    Mój HNB ma lekką postać ADHD, a drugi - nad wyraz spokojny i niewymagający niemowlak(przegiął w drugą stronę a ja głupia się cieszyłam, że tym razem leciutko jest) - autyzm.
    Ich rodzeństwo- usytuowane po środku - zdrowe.
  • 30.09.17, 22:38
    straszydlo_lesne napisała:

    "Wszystko odczuwa jakby bardziej: głośny dźwięk jest dla nie
    > go jest donośniejszy, ból odczuwa mocniej, każdy dotyk intensywnie odczuwa"

    Dokladnie to samo mozna powiedziec o mojej corce, bol jakbymocniej odczuwa, czasem mam wrazenie, ze zwykly dotyk ja boli, zwykle dzwieki sa zbyt mocne.

    "> A no i ma zespół Aspergera."

    Jak to mozliwie, ze bedac taka przylepa ma jednoczesnie autyzm. Zawsze mi sie wydawalo ,ze autystyk to raczej ma problemy z wyrazaniem uczuc, a bycie przylepa to drugi biegun.

    "> Jak się urodził to pielęgniarki przychodziły co chwilę sprawdzać co się dzieje,
    > bo ciągle płakał i nie rozumiały tego, że płacze choć jest najedzony i ma such
    > o w pieluszce"

    Dokladnie tak jak moja, jak wyszla to sie tak udarla w twarz poloznej, ze nie zapomne wyrazu jej twarzy... noi tak jej zostalo.
  • 30.09.17, 23:23
    Oj...jest wiele mitow związanych z autyzmem. Moje dziecko kocha (bardzo nas kocha mimo,że inaczej to okazuje ),tuli się, tęskni, ma bardzo bogata wyobraźnię.
  • 01.10.17, 07:16
    To prawda, że większość osób ze spectrum autyzmu nie lubi dotyku, przytulania. Ale są i takie, które łakną tego aż do przesady, jak mój. No różnie to bywa smile.
  • 01.10.17, 07:36
    No , mój autystyczny syn jako małych wczepiał się w nas jak małpka. Ale na swoich zasadach. Nie mogłam go przytulić, gdyby mnie naszło.
  • 30.09.17, 08:21
    To niesamowite, że po 9 latach dzięki ematki mogę przestać się zastanawiać co jest ze mną nie tak jako matka, albo co jest nie tak z moim dzieckiem. Lekarze wzruszyła ramionami, rodzice mówili, to nie jest normalne, psycholog dziecięcy mówił, że dziecko potrzebuje dużo miłości a ja nadal byłam sama z tymi myślami, że niby jest normalne, ale taka subtelność, że widzę, że nie do końca. Nawet wczoraj miałam rozmowę z moim 9-latka, że jak mu coś się nie podoba, to niech mówi a nie pysku. Jego starszy brat nastolatek nie pysku, a młody ciągle. Jako maluch potrafił płakać z każdego powodu np. Bo podałam widelec pół sekundy za późno niż chciał i pół cm dalej położyłam ba stole i wiadomo było już, że będzie ryczał na pół osiedla przez 40 minut. Wychowywanie takiego dziecka jest dużym wyzwaniem.
  • 30.09.17, 23:19
    Ja miałam HNB a 1.5 roku temu okazało się, że to również spektrum autyzmu. Właściwie to ja już Młoda podejrzewałam dużo wcześniej niż dostaliśmy diagnozę. Ostatnio poznaliśmy świetnego terapeutę, który po obserwacji Młodej stwierdził,że asd swoją drogą ale osobowość Młoda ma 'zelazna'. My ciągle pertraktujemy, 'podbieramy ' Młodą. Ona już jako dwulatka potrafiła zaszantazowac 'bo będę płakać! '. Jest ciężko bo ona jest bardzo stanowcza i trzeba morza cierpliwości. Młoda ma 5 lat i jest diabelsko bystra. To w połączeniu z cechami HNB i asd daje mieszankę wybuchowa. Ostatnio fryzjer zapytal mnie czemu tak nagle zaczelam siwiec. ..well...
  • 30.09.17, 23:59
    Najbardziej zmienilo sie, odkad syna zaczelam kochac i w pelni akceptowac takiego, jaki jest, a nie swoje o nim marzenia. Poza tym teraz, kiedy jest juz w 6 klasie jest latwiej, po potrafi zrozumiec, dlaczego czegos chcemy lub czegos nie lubimy i mie tez wytlumaczyc, co mu sie podoba i z jakiego powodu np. placze. Oczywiscie wciaz musimy byc cierpliwi np. bez konca tlumaczyc, dlaczego musze wyrzucic zniszczona i podarta torebke (syn nie lubi czegokolwiek wyrzucac z uzywanych na codzien przedmiotow- nawet potluczonego talerza). Syn po prostu nie lubi zmian. Cierpliwosc i milosc przynosza rezultaty, ale to sa lata pracy (i lez i nerwow tez).

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • 01.10.17, 07:46
    Mój syn z HNB przeszedł gładko do etapu HNT (teenager). Nigdy nie porzucił swojej płaczliwości, skupiania się na sobie, lęków, zamartwiania się, a jednocześnie krzykliwości, ruchliwości i problemów z zasypianiem. Wstyd się przyznać, do którego roku życia musiałam się z nim kłaść, by zasnął, trzymać za rękę, wcześniej śpiewać. Do teraz wieczorami zdarza się, że przychodzi z informacją "nie mogę zasnąć", a jednocześnie się nakręca, że rano będzie niewyspany i oczekuje od nas natychmiastowej pomocy. Nie potrafi przewidywać skutków zdarzeń, za to każdy skutek zdrowotny jest powodem do histerii i zamartwiania się. Jedno, co się zmieniło to spanie rano - o którejkolwiek godzinie trudno go z łóżka wyciągnąć - jako niemowlę, a potem dziecko spał bardzo krótko, mało i czujnie. Miałam wielką nadzieję, że z czasem będzie wszystko łatwiejsze - i może rzeczywiście jest, ale te zmiany są bardzo rozłożone w czasie w taki sposób, że trudno je odczuć i zauważyć. Mam też młodszą córkę, dlatego od początku widzę, jak bardzo angażującym dzieckiem jest syn z porównaniu z "przeciętnym". No ale nie ma wyjściasmile
  • 01.10.17, 07:51
    Rany!! To o moim dziecku jest. O moim 6 miesięczniaku!!!! To moje nie jest jedyne które: nie śpi w dzień, w nocy śpi wtulone we mnie, nie nawiedzi wózka i fotelika, ciągle do mnie gada, ryczy na widok dziadka itd itd. Hurra! Są takie dzieci!!!! Myślałam że moje jest jedyne. 😉

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.