Dodaj do ulubionych

taka sytuacja z mężem - czy przesadzam ?

16.10.17, 08:40
Mąż od ok roku chodzi na pewne zajęcia sportowe.
Utworzyła się fajna grupa ludzi.
Ja na te zajęcia nie chodzę.
Jakiś czas temu coś wspominał, że chcą wyjść gdzieś wieczorem ale zrozumiałam, że ma to być podobnie jak do tej pory czyli wyjście w piątek po treningu do knajpy na piwo.
A wczoraj wieczorem zupełnie przypadkiem dowiedziałam się, że mąż umówił się na regularną imprezę (w sensie na dyskotekę) w sobotę wieczorem.
Jak to usłyszałam to normalnie jakbym dostała "z liścia".

Dla wyjaśnienia mojego stanowiska - nie jestem zazdrosna i nie mam nic przeciwko treningom, wyjazdom integracyjnym czy wyjściom na piwo w piątek wieczorem.
Ale umówić się z kimś na sobotni wieczór właściwie nie informując mnie o tym i zupełnie mnie pomijając .....
Może nie jestem imprezową bestią czy duszą towarzystwa ale raz na jakiś czas lubię wyjść gdzieś potańczyć - i mąż o tym wie.
A przez ostatni rok nie byliśmy absolutnie nigdzie.

Jak sie dowiedziałam, że wychodzą w sobotę to zanim pomyślałam to wypaliłam, że jak idą na dyskotekę to też chcę iść a jak do knajpy na piwo to niech idzie sam.
Na co mąż wybałuszył oczy udając że nie wie gdzie idą (a wiem wink że wiedział gdzie idą) i bąknął, że się zapyta.
WTF .... ku... .... nie sądziłam, że będzie problemem gdy pójdę na DYSKOTEKĘ.
I że muszę przejść jakąś selekcję.
Jeszcze zrozumiałabym gdyby chodziło o wyjście do knajpy gdzie się siedzi i rozmawia. Ale na DYSKOTEKĘ gdzie jest głośno więc i tak z rozmową kiepsko i idzie się tam z założeniem że się będzie bawiło.

Po jakimś czasie zaczął mi przygadywać czy będę rozmawiała z tymi ludźmi - tak jakbym była jakimś życiowym nieogarem i beznadziejnym towarzystwem.
Po którymś głupim komentarzu stwierdziłam, żeby się bujał i nie idę na żadną imprezę.

Ale .... przez to całą noc nie spałam.
Czuję się jak "gó..o" , zupełnie zlekceważona i pominięta bo mąz znalazł sobie nowych "przyjaciół" . Sprowadzona do roli sprzątaczki, kucharki i pomocy domowej bo cała sprawa wyszła jak wieczorem prasowałam i mąż mi zlecił wyprasowanie określonej koszuli na sobotni wieczór.
Jest mi mega przykro że w ogóle nie pomyślał, że może jak też chciałabym gdzieś wyjść z nowymi ludźmi a nie tylko ogarniać pracę, dom i dzieci.
Dodam - że kwesta dzieci nie jest problemem bo mamy babcie do pomocy a dzieci są już w takim wieku, że nawet mogłyby zostać same.
Tak , właśnie tak - jestem mega rozgoryczona, że podczas ustaleń sobotniego wyjścia na DYSKOTEKĘ od razu nie powiedział tym ludziom, że możliwe, że będzie z osobą towarzyszącą. I nie zapytał czy miałabym ochotę iść. Sam z siebie.
No nic na to nie poradzę.

Jak oceniacie taką sytuację ?
(uwzględniając to, że chciałam iść)


Edytor zaawansowany
  • 16.10.17, 08:50
    No cóż. Chyba Twoje odczucia są trafne, niestety. Mąż nie byl z Tobą szczery. To, że chciał iść sam, wynika albo z tego, że się Ciebie wstydzi z jakichś powodów, albo może był omówiony z jakaś koleżanką.
  • 16.10.17, 08:51
    Zgadzam sie
  • 16.10.17, 08:54
    Albo, co jeszcze bardziej prawdopodobne, nie pomyślał. Zapomniał. Nie pamiętasz o tym, żeby brać odkurzacz czy mopa na imprezę, prawda?
  • 16.10.17, 08:57
    Też racja.
  • 16.10.17, 09:00
    smile
  • 16.10.17, 09:03
    W sumie to nie jest śmieszne, to cichy dramat niezauważanych kobiet.
  • 16.10.17, 09:11
    w sumie masz rację
  • 16.10.17, 09:26
    Ależ jest zauważalna. W momencie gdy ma wyprasować wskazaną przez męża koszulę na wyjście do dyskoteki.
  • 16.10.17, 22:41
    Spotkałem się kiedyś z takim zdaniem: "Po co były wymyślone imprezy integracyjne, na ktore nie zabiera się małżonków?" "Żeby było łatwiej zdradzać." Także ten...
  • 17.10.17, 08:38
    Dokładnie tak. Nie dał jej znać, nie dlatego, że o niej nie pamiętał (bo przecież doskonale wiedział jak się tu zamaskować, bo wiedział, że z tego będzie dym). Po prostu, jest tam jakaś fajna koleżanka i to o nią chodzi. Jak bum cyk cyk.

    --
    http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif
  • 16.10.17, 09:03
    "Albo, co jeszcze bardziej prawdopodobne, nie pomyślał. Zapomniał. Nie pamiętasz o tym, żeby brać odkurzacz czy mopa na imprezę, prawda? "

    Dokładnie to obstawiam.
    Niestety.
  • 16.10.17, 21:12
    I zlecił uprasowanie koszuli - przeczytaj raz jeszcze jak to brzmi i jak opisuje relacje w twoim małżeństwie

    --
    A weź ty takie rady zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek
  • 17.10.17, 09:00
    ja tez mam wku... jak mąz chodzi na imprezy integracyjne z pracy to tez sa dyskoteki, sama chodze czesciej na spotkania i imprezki z grupa ludzi własnei z terningów których maz nie lubi i doceniam ze maz ma pełne zaufanie do mnie a jednoczesnie jak on idzie to sie czuje tak jak ty


    --
    <*>
    http://emotikona.pl/emotikony/pic/ludek-pa-pa.gif
  • 16.10.17, 08:52
    Czuję się jak "gó..o" , zupełnie zlekceważona i pominięta bo mąz znalazł sobie nowych "przyjaciół" . Sprowadzona do roli sprzątaczki, kucharki i pomocy domowej bo cała sprawa wyszła jak wieczorem prasowałam i mąż mi zlecił wyprasowanie określonej koszuli na sobotni wieczór.
    Jest mi mega przykro że w ogóle nie pomyślał, że może jak też chciałabym gdzieś wyjść z nowymi ludźmi a nie tylko ogarniać pracę, dom i dzieci.


    IMO Twoje odczucia są zasadne.
    Rozumiem dlaczego się zdenerwowałaś i dlaczego ostatecznie uniosłaś ambicją "nie to nie", ale w sumie mąż uzyskał to, co chciał tj. Twoje stwierdzenie, żeby się bujał i że nie idziesz na żadną imprezę więc mógł z czystym sumieniem iść sam.
  • 16.10.17, 08:56
    "Twoje stwierdzenie, żeby się bujał i że nie idziesz na żadną imprezę więc mógł z czystym sumieniem iść sam. "

    MAŁE SPROSTOWANIE
    tej imprezy jeszcze nie było.
    dowiedziałam się wczoraj (niedziela)
    a impreza będzie w sobotę.

    i poniekąd dlatego nie wiem jak rozegrać sytuację.
  • 16.10.17, 09:02
    Iść, iść koniecznie smile.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 16.10.17, 09:10
    idż, żeby zobaczyć czy tam nie ma jakiejś milej, ladnej koleżanki, która nie jest tylko mopem i żelazkiem. Moim zdaniem co innego zapomnieć i zreflektować się z "może tez pojdziesz?" a co innego podpytywanie czy będziesz z tymi ludzmi ROZMAWIAŁA. On ewidentnie albo ma cos do ukrycia i ta grupa ludzi zna jego "sekret" (chociazby romans czy flirt z kolezanka z grupy) albo jest tam ktoś, przed kim nie chciałby Ciebie pokazywać. Pytanie dlaczego - czy dlatego, ze jesteś zoną, a tego nie ujawnil i jawil się im jako singiel - czy dlatego, ze moglabys mu przynieść wstyd w nowej grupie przebojowych ludzi (np. oni trenują i sa zakochani w swoich idealnych ciałach, a Ty nie pasujesz do tego obrazka)? Ja bym poszla chociazby po to, żeby wyczuć o co chodzi
  • 16.10.17, 09:14
    żony się nie pokazuje nawet, jeśli wszyscy świetnie wiedzą, że nie jest się singlem- wtedy wytwarza się romantyczna sytuacja z rodzaju wiele nas nie łączy, ona mnie nie rozumie, żyje swoim życiem, a w ogóle jest nudna i nieciekawa. No i jakaś koleżanka ma pole do udowadniania, że ona jest lepsza tongue_out

    --
    zasady są po to, by je zobojętniać
  • 16.10.17, 21:17
    Tylko powiedz mu że idziesz w ostatniej chwili, żeby nic odwołać nie zdążył


    --
    A weź ty takie rady zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek
  • 16.10.17, 09:11
    DZIEWCZYNO, z czego Ty się oberwałaś:
    1. zrobić się na boginię
    2. uruchomić wszystkie pokłady dobrego humoru i towarzyskiej energii
    3. totalnie ignorować sytuację sprzed imprezy, jakby kłótni nie było, jakbyś szła na super-bibę, której się nie mogłaś doczekać
    4. Bawić się jak złoto, zagadywać do ludzi a męża obdarzać uśmiechami, połapywać za rączkę i dawać buziaka od czasu do czasu
    5. Spokojnie obserwować, która panna straciła humor


    --
    'Daruj, ale czy mógłbyś stąd wyjść, bo to jest biznesklasa? Naprawdę, to nic osobistego, po prostu jesteśmy od ciebie lepsi.' by król Julian
  • 16.10.17, 09:14
    To jest najlepsze rozwiązanie.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • 16.10.17, 09:28
    Dokładnie tak. Awanturę można zrobić po dyskotece.
  • 16.10.17, 12:03
    Kolejny glos na rade anorektycznej zdziry. Isc koniecznie.
  • 16.10.17, 16:36
    zdecydowanie popieram, idź koniecznie smile
  • 16.10.17, 20:26
    Baw sie dobrze z mężem ale i z jego kolegami tez😃 niech maz sobie nie myśli, żeś ty taka ostatnia...to dobra okazja zeby i jemu dać do myślenia.
  • 16.10.17, 09:39
    zdecydowanie poszłabym, ale nie informując o tym męża już teraz, bo może zmienić plany. Ot, pt wieczore/ sb przedpołudnie, a w międzyczasie ogarnij opiekę do dzieci i baw się dobrze mając oczy szeroko otwarte smile

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22ndf9h6w1vt6qz.png
  • 16.10.17, 08:54
    Tak, przesadzasz. Nie znasz tych ludzi, to jego grupa, fakt że jest mężem nie znaczy że nie ma prawa do spotykania się z własnymi znajomymi. Chcesz to idź, ale z tego co piszesz wynika że idzie tylko ta ich grupa, a nie grupa z osobami towarzyszącymi, więc i tak byś się czuła obco no i nie wiem po co się wpychać na siłę do obcej grupy. Nie masz swoich znajomych? Nie macie wspólnych że się tak ciśniesz akurat tam? Trzymam stronę faceta, ale poczekaj spokojnie, ematki będą trzymaly Twoją big_grin
  • 16.10.17, 08:55
    Nooooo.... jeśli nie proponuje pani żonie analogicznych lub adekwatnych rozrywek, to nie, nie ma prawa do spotykania się z własnymi znajomymi.
  • 16.10.17, 08:56
    Nie kumam małżeństw że albo wszystko razem, albo nic. Ale jak tam kto uważa.
  • 16.10.17, 09:01
    A kumasz takie, gdzie robi się i coś z małżonkiem, i ze znajomymi (niekoniecznie razem)? Pani wyraźnie pisze, że od roku nigdzie nie wychodzili.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 16.10.17, 09:02
    Napisałam "analogicznych lub adekwatnych". Jeśli pan mąż spędza czas z żoną w stopniu ją satysfakcjonującym, to potem może uprawiać elementy własnego życia towarzyskiego. Identycznie żona - najpierw aktywności rodzinne, potem jej własne towarzyskie. Można pogodzić oba elementy.
  • 16.10.17, 09:07
    bingo


    --
    zasady są po to, by je zobojętniać
  • 16.10.17, 09:32
    1234wxyz napisał(a):

    > Nie kumam małżeństw że albo wszystko razem, albo nic. Ale jak tam kto uważa.


    Ja ja nie kumam facetow co tylko imprezy ze znajomymi a żona jest jako dodatek mieszkaniowy pakiet do obróbki meza, a na wspolne wyjście nie zauguje.

    Gdyby wychodzili od czasu do czasu razem, do tego ona ze swoimi znajomymi on ze swoimi nie było by problemu.
    Problem polega na tym ze facet ma hobby i poświęca mu czas, a teraz jeszcze zaczynaja sie imprezki bez udziału zony.

    To znaczy ze facet chce ukryć zone skoro ma nawet z nimi nie rozmawiać.

    Isc swietnie sie bawić i obserwować.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 16.10.17, 09:38
    Przecież napisała że oni o niej wiedzą. Widują. Jak niby on ją chce ukryć? big_grin
  • 16.10.17, 11:58
    Jak widują, to po co argument , że nie będzie miała o czym z nimi rozmawiać?

    Jak wyżej napisano, "wiedzą" o niej jako o nudnawej żonie, która nie pasuje do dynamicznego towarzystwa wzajemnej adoracji.
  • 16.10.17, 12:13
    a moze ta obawa meza ma jakies podstawy? czy chcesz powiedziec ze super ciekawa babka trafila na zlego gada ktory ja wiezi w domu i obmawia za plecami (wszystko jest mozliwe ale jednak...)
  • 16.10.17, 09:00
    "Nie masz swoich znajomych?"

    No NIE MAM.
    I co .... to zmienia jakoś sytuację?


  • 16.10.17, 09:03
    Nie zmienia ale tłumaczy. Nie masz własnych więc chcesz wisiec na jego. A życie jakiekowiek poza misiaczkiem masz? Czy też świata nie widzisz poza nim?
  • 16.10.17, 09:06
    ale jak ona ma rodzine, praca i ogarnianie domu to moze niekoniecznie miec czas na podtrzymywanie znajomosci. maz tez ma te znajomosci tylko dlatego ze zaczal tam uprawiac jakis sport.
  • 16.10.17, 09:11
    I w tym czasie nie ogarnia domu, tylko się dobrze bawi, a pani pracując na 1,5 etatu pewnie już pada na twarz.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 16.10.17, 09:15
    Ale on ją zmusza do tego "ogarniania" czy co? Nie pozwala jej wychodzic? Laska nie ma swoich zainteresowań? Nie może uprawiac własnych aktywnosci bo on ją pod kluczem trzyma czy co? Wlasnych znajomych nie ma, bo juz napisała. A własne zycie poza mężem? Też nie?
  • 16.10.17, 09:28
    Moze nie zmusza, ale ktos dzieci i dom ogarnąć musi. A ze kobiety sa z zasady bardziej odpowiedzialne i zorganizowane - to nawet pracujac na 1,5 etatu autorka probuje to jakos zrobic. Wspolczuje jej, ze za prace i poswiecenie ma meza, ktory nawet idac na impreze wymaga od niej prasowania koszuli...Mysle ze autorka powinna zweryfikowac podzial obowiazkow w domu.
  • 16.10.17, 09:29
    Sama napisała ze do dzieci do pomocy mają babcie. Gdyby nie była bluszczem to by sobie ogarnęła własne zycie, a póki co jest zdziwiona że kogoś dziwi fakt że nie ma wlasnych znajomych.
  • 16.10.17, 11:13
    Jeśli żona nie ma znajomych, zapomniała jak się bawi to mąż powinien ją tym bardziej zabrać na imprezę i poznać ze swoimi znajomymi.
  • 16.10.17, 13:00
    Do zostania z dziećmi zapewne. Nie do sprzątania, gotowania, prania i prasowania.
  • 16.10.17, 13:19
    No ma babcie ale może po finansowym ogarnieciu domu, dziecka i hobby Pana jej by już starczyło na bilet do miasta i włóczenie się po ulicach. A jakieś hobby typu regularne zajęcia to już jest uwalnia babci w trochę większym wymiarze niż wyjście "raz na jakiś czas".

    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • 16.10.17, 12:59
    Jasne, bo kobiety ogarniające pracę, dom i dzieci mają wręcz ocean czasu na realizowanie własnych pasji.

    (Z jakiegoś powodu przypominała mi Katarzyna W. i sesja na koniu podpisana "teraz mam czas na swoje pasje").
  • 16.10.17, 09:12
    No tak, "tylko dlatego". A ona co, zazdrości bo nie ma żadnego życia poza misiaczkiem czy co?
  • 16.10.17, 09:30
    Może zazdrosci. I co z tego? Ci znajomi męża to jakaś sekta i nie przyjmą nowej członkini jeśli nie przejdzie rytuału wtajemniczenia?
  • 16.10.17, 09:37
    No może niech ona zrezygnuje z tej połówki etatu i niech pan ruszy dupę na drugi etat. Wtedy będzie miał mniej czasu na głupoty. A ona w tym czasie na siłownię/basen czy taniec towarzyski.
    Skoro ona pracuje na 1,5 etatu - to znaczy, że potrzebują kasy. A skoro pan ma za dużo czasu - dupa w troki i do roboty.
    Kobiety same sobie robią krzywdę.
  • 16.10.17, 09:41
    No i ja jestem za.
  • 16.10.17, 09:06
    Weź nie słuchaj pitolenia. Nie ma nic złego w oczekiwaniu, że się zabiera "połówkę" na imprezy w wyspecjalizowanym gronie. Zabierałam męża na dziwnewink spotkania, nie wchodząc w szczegóły- zupełnie nie jego bajka BO JEST MOIM MĘŻEM.


    --
    'Ta opowieść mnie znudziła, albowiem nie była o mnie. Kumasz zależność?' by król Julian
  • 16.10.17, 09:11
    Dla mnie pitoleniem jest głoszenie że normalne jest ciąganie ze sobą żony pozbawionej własnych znajomych wszędzie gdzie się da BO TAK. Ale rozumiem ze w niektórych małżenstwach tak to funkcjonuje, no co kto lubi.
  • 16.10.17, 09:25
    1234wxyz napisał(a):

    > Dla mnie pitoleniem jest głoszenie że normalne jest ciąganie ze sobą żony pozba
    > wionej własnych znajomych wszędzie gdzie się da BO TAK. Ale rozumiem ze w niekt
    > órych małżenstwach tak to funkcjonuje, no co kto lubi.

    trollujesz czy rzeczywiście nie czaisz?
    to NIE jest wyjście na piwko z kolegami z klubu sportowego, na które rzeczywiście nie ma potrzeby ciągnąc żonki, to pójście na dyskotekę. Tam się tańczy w parach, wiesz facet z kobitą, wątpliwe aby tańczył w kółeczku z kolegami z klubu.
    Stawiam na laskę, która ćwiczy razem z nimi a która mu się podoba.
  • 16.10.17, 09:27
    Tak, trolluję bo nie mam w zwyczaju się uwieszać na facecie jak gdzieś idzie z własnym gronem znajomych. big_grin
  • 16.10.17, 09:33
    W sumie to ci współczuję. Musisz być bardzo niepewna swojej pozycji w związku skoro ograniczasz sobie możliwość poznania nowych ludzi, by ktos broń boże nie pomyślał, że uwieszasz się na facecie.
    Podpowiem ci, że ludzie w normalnych, zdrowych związkach tak nie mają.
  • 16.10.17, 09:36
    Tak, ludzie w normalnych zdrowych związkach nie chodzą nigdzie sami big_grin hahha big_grin
    Jaką możliwośc ograniczam? Nie targam faceta na spotkania z -przykładowo - dziewczynami z fitnessu, ja nie czuję potrzeby łazić na -dajmy na to- spotkania jego klubu brydżowego, no ludzie. Naprawdę nie można mieć w związku wlasnych zainteresowań i własnych znajomych? big_grin Hit. big_grin
  • 16.10.17, 11:06
    > Tak, ludzie w normalnych zdrowych związkach nie chodzą nigdzie sami

    O widzisz, tym zdaniem udowodnilaś, że trafiłam w sedno. Zarzuciłaś mi cos, czego nie napisałam tylko po to by odciągnąć uwagę od sedna mojego postu.
    Normalny związek to nie jest ring i współzawodnictwo. W normalnym związku nikt nie traktuje wyjść ze znajomymi na dyskotekę jako - uwaga - WIESZANIA SIĘ na partnerze. Podkreślę: mówimy o dyskotece, a nie wyjściu do klubu dyskusyjnego.

    O wieszaniu się na partnerze mogła pomyśleć tylko i wyłącznie osoba w niedojrzałym związku, która ma potrzebę podkreslania własnej niezależności. Po co to robi? Wie, że w każdej chwili może zostać z tego związku wyautowana.
  • 16.10.17, 14:55
    > Jaką możliwośc ograniczam? Nie targam faceta na spotkania z -przykładowo - dziewczynami z fitnessu

    ale jak idziesz na balety to robisz to tak, żeby mąż myślał, że idziesz na kawę z koleżankami z fitnessu?

    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • 16.10.17, 10:15
    Moj facet musi byc bardzo niepewny seojej pozycji w zwiazku, bo ograbicza sobie mozliwosc potnania 12kobiet z ktorymi laze na impreze.Ludzie w zdrowych zwiazka h maja kazdy swoj krag znajomych, krag wspolny i nie laza na wszystkie imprezy z obu kregoe.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • 16.10.17, 10:31
    >Ludzie w zdrowych zwiazka h maja kazdy swoj krag znajomych, krag wspolny i nie laza na wszystkie imprezy z obu kregoe.

    Tak, ludzie chodzą na imprezy firmowe, ale np na na urlop nie wyjeżdżają ze znajomymi z pracy, zamiast z rodziną.
    Albo - ze sportowymi znajomymi jadą na wyjazd sportowy, a nie na AI na Teneryfie.
    W życiu ma się różne grona znajomych - starych znajomych ze szkoły, kolegow z pracy, kolegow z wojska, towarzystwo od wspolnego hobby - i oczywiście można się z nimi spotkac bez osoby towarzyszącej, nie widzę problemu, w moim małżeństwie zawsze tak było. A tutaj mamy do czynienia z sytuacją nieco inną (autorka opisała rodzaj relacji w tamtej grupie), poza tym reakcja męża na propozycję wspolnego wyjścia jest co najmniej dziwna.
  • 17.10.17, 08:29
    Dokładnie tak. Nie rozumiem takiego przyspawania do chłopa. Pamiętam moje koleżanki, które próbowały wymusić przychodzenie z chłopakami na posiadówy ze znajomymi. W dodatku to nie był jakiś szczególny facet, tylko któryś z wielu. I wielki foch, gdy gospodarz odmawiał, bo raz, że to nasze wewnętrzne spotkanie, dwa, że 7 osób, a 14, to duża różnica.
  • 16.10.17, 09:38
    1234wxyz napisał(a):

    > Tak, trolluję bo nie mam w zwyczaju się uwieszać na facecie jak gdzieś idzie z
    > własnym gronem znajomych. big_grin

    Gdyby pan w piątkowy wieczor posiedział w domu z dziećmi pani miałby czas wyjsc i poszukać znajomych.
    Jak miała kolenko które zaciążyły w podobnym czasie to relacje imprezowe wygasły.
    Do tego pani czasem przejmuje opieke bo cyc i te sprawy do dziecka wiec pan sie realizuje a kobieta niezauważalnie zaczyna byc żona i matka bez znajomych do imprez.
    Bo o ile znajome mozna miec to nie koniecznie sa to osoby do wyjsc wieczornych.
    A pan zaczął sport wyjscia i hobby ktoś w tym czasie w domu siedzieć musi z dziećmi.
    To jest tak jakby na sylwestra chciał wyjąc sam z grupa z treningów.
    Wątpię zeby ktoś wiedział o zonie albo ze nie sa w trakcie separacji.
    Nic nie mow zrob sie na bóstwo i powiedz mu w sobote ze idziesz z nim.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 16.10.17, 09:43
    Napisała że o niej wiedzą, że ich widuje. Że mają do pomocy babcie, że dzieci są duze i mogą zostac same. I że ona sama aktywnosci towarzyskie uprawia rano zeby wieczorem być w domu. - więc pytanie czy on ją do tego zmusza czy sama ma taki styl bycia że "facet i długo długo nic".
  • 16.10.17, 10:12
    Na dyskitece nie tanczy sie w parach od dobrych parunastu lat😂

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • 16.10.17, 12:01
    Ba twoich nie tańczy. W parach trzeba umieć tańczyć big_grin
  • 16.10.17, 13:24
    Pudlo,dyskoteka to nie danving ani wesele,muzyka inna.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • 16.10.17, 15:03
    Tańczy się, tańczy, tylko trzeba choć trochę umieć.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • 16.10.17, 19:21
    Coz u nas sie nie tanczy w parach na dyskotekach.Chodzilam do szkoly tanca wiec o moje zdolnosci w tym zakresie niech cie glowka nie boli

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • 16.10.17, 19:27
    Twoje umiejętności są mi obojętne.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • 16.10.17, 21:37
    Dlatego tak namietnie komentujesz😂

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • 16.10.17, 22:12
    Komentuję dyskotekę, nie Ciebie.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • 16.10.17, 09:33
    nooo, ja to widze nieco inaczej.

    zarowno ja, jak i maz wychodzimy od czasu do czasu osobno, zdarza sie tez w sobotni wieczor. nie jestesmy do siebie przyspawani. tylko zawsze jest to omawiane odpowiednio wczesniej z druga strona. nie mam nic przeciwko wyjsciom meza z kolegami, ale on za kazdym razem mowi przynajmniej kilka dni wczesniej, ze cos tam planuja i pyta, czy czasem nie mialam jakichs planow. czesto pyta tez np. czy nie chce wyjsc gdzies tego samego wieczoru, to moglby mnie podrzucic, albo nawet zaczyna rozmowe od pytania, czy nie chce umowic sie z kims na sobote, bo on by chcial wyjsc z kumplami i po co mam siedziec sama. znam tez jego kolegow, a nawet ich zony. od czasu do czasu spotykaja sie po prostu u ktoregos w domu, a czasem zbieramy sie wszyscy, lacznie z zonami i dziecmi. moje towarzystwo maz tez zna i przynajmniej mniej wiecej wie, z kim ide lub do kogo.

    tutaj maz najwyrazniej "zapomnial" ustalic wyjscie z zona. jedynie zlecil zadanie w postaci wyprasowania koszuli, a zona dowiedziala sie o calej sprawie przypadkowo. najwyrazniej tez maz nie chce zabierac jej ze soba i nie w smak mu, ze moglaby poznac jego towarzystwo. w tych okolicznosciach tez bym sie wkurzyla i nie dziwie sie, ze autorce watku nerwy puscily.
  • 16.10.17, 10:58
    tylko ze chyba maz juz sie przyzwyczalil ze zona nie ma swojego zycia i raczej nie ma sensu pytac osoby ktora od roku nie miala zadnego towarzyskiego zycia czy aby nagle tego dnia nie miala jakich planow.
  • 16.10.17, 11:29
    chyba wlasnie masz racje i to tym bardziej zle swiadczy o tym mezu, moim zdaniem. poza tym nie musial pytac o plany zony, ale przynajmniej normalnie poinformowac o swoich, a tu zona dowiedziala sie przypadkowo. jakos kiepsko to wyglada i tez byloby mi w takiej sytuacji bardzo przykro.
  • 16.10.17, 11:36
    to prawda, wyglada na to ze maz zniechenil sie i zaniechal dalszych prob "zaktywizowania" zony, postanowil po prostu pobawic sie na wlasna reke. nie ze od razu zdrady ale niestety na dluzsza mete jesli nic sie nie zmieni to beda sie oddalac coraz bardziej i juz ciezko bedzie cos uratowac ;/

    autorko czy aby nie bylo w przeszlosci tak ze maz namawial i namawial az wreszcie przestal bo po co skoro odpowiedz zawsze taka sama? sprobuj wyjsc do ludzi sama z siebie, twoj maz chcialby miec fajna, ciekawa babke za zone, taka z ktora jest o czym pogadac, ktora intryguje i pociaga. sama mowisz ze jest komu zostac z dziecmi (maz tez przeciez moze)
  • 16.10.17, 14:10
    w poście startowym stoi
    "Może nie jestem imprezową bestią czy duszą towarzystwa ale raz na jakiś czas lubię wyjść gdzieś potańczyć - i mąż o tym wie.
    A przez ostatni rok nie byliśmy absolutnie nigdzie."



    --
    Nie wiem po wuj ludziom prąd, tysiące lat przy pochodniach, kagankach, ogniskach żyli, było dobrze.
    A teraz? Szczepionki, autyzyzm, wegetarianizm, Facebook, publiczna służba zdrowia...
  • 16.10.17, 14:20
    no tak, moze potanczyc godzine-dwie i do domu?
  • 16.10.17, 15:04
    Może, a może przetańczyć do samego rana?

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • 16.10.17, 17:59
    to prawda, nie wiemy wink
  • 16.10.17, 22:08
    Wreszcie jakiś głos rozsądku smile, obrażanie się na współmałżonka/e, że nie zabiera nas ze sobą na imprezę ze swoją grypą znajomych (też zrozumiałam, że to będzie impreza bez drugich połówek) dla mnie świadczy tylko o tym, że samemu się ich nie ma. Zwłaszcza, że autorka wątku napisała, że od roku nie była na dyskotece. Ps 1 ja jak mam na to ochotę to namawiam albo męża albo koleżanki, nie oczekuję od innych, że zorganizują mi czas Ps 2 odnośnie koszulki jakby mi się nie chciało to powiedziałabym żeby sobie sam uprasował
  • 17.10.17, 09:05
    ma prawo i spotyka sie z nimi na treningach to jest wyjscie dodatkowe i niby dlaczego zona ma nie uczestniczyc w jego zyciu towarzyskim, pozna tych ludzi polubia sie, na trenigi z nimi nie pójdzie ale juz na grila czy do dyskoteki czemu nie skoro fajni sie okazą


    --
    <*>
    http://emotikona.pl/emotikony/pic/ludek-pa-pa.gif
  • 17.10.17, 13:28
    Takie wyjscia (a zwlaszcza wyjscia na dyskoteke czy wyjazdy) to okazja do nawiazania niezobowiazujacej znajomosci z mloda atrakcyjna dziunia, do ktorej potem maz bedzie wysylal pokatnie smsy i podnosil swoje ego. No i jak to ma sluzyc temu malzenstwu? Albo razem albo wcale. Bo jesli osobno, to to zawsze konczy sie zle.

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • No też by mi było przykro i rozumiem twoje rozgoryczenie. Ja chodzę sama do klubów z koleżankami, bo mój mąż nie trawi takich miejsc, tylko że u mnie to się zdarza 1-2 na rok. No i gdyby mojemu mężu się odwidziało, to bym go chętnie wzięła.
  • I na pewno bym mu żadnej koszuli nie prasowała tongue_out
  • 16.10.17, 08:59
    No właśnie. Może przestań prasować koszule i obsługiwać pana męża? A pracujesz zawodowo czy tylko mąż?
  • 16.10.17, 09:02
    Pracuję.
    I to od 2 miesięcy na 1,5 etatu.
  • 16.10.17, 09:11
    Czyli pracujesz więcej niż mąż, prasujesz jego koszule, pewnie robisz wszystko w domu, a on ma czas na hobby, wyjścia ze znajonymi a o Tobie nie pamięta. Zle to wygląda.
  • 16.10.17, 09:12
    Ona nie ma na dodatek własnych znajomych, pisala wyzej.
  • 16.10.17, 09:23
    no wiec może nadszedł czas na weryfikacje pewnych spraw. Kobieta pracje na 1,5 etatu(!), a do tego ogarnia dom i dzieci - a mąż w tym czasie ogarnia swoje pasje. Nie twierdze, ze pasje są złe, bo czas dla siebie i swoich znajomych jest bardzo wazny - ale nie kosztem drugiej osoby. Autorko - koniecznie włącz męża w domowe obowiązki, zacznij wymagac uczestniczenia w codzienności i oderwij się od niego trochę. Zapisz na fitness 1-2 x w tygodniu (w tym czasie mąż z dziecmi). Jak zobaczy, ze Ty tez masz swoje zycie, swoje hobby, swoja grupe znajomych - to przestanie Cie traktować jak żelazko.
  • 16.10.17, 09:28
    A jak ma mieć?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 16.10.17, 09:31
    No facet ma. Do dzieci do pomocy mają babcie. Więc albo on jej nie pozwala na wlasną aktywność, albo jej pasuje uwieszanie się na nim i zaniedbywanie wszystkiego poza nim i domem.Uważam że zdrowo jest mieć swoje zajęcia, znajomych, aktywnosci itd, no ale wiem ze niektorzy wolą non stop w parze i nic poza tym.
  • 16.10.17, 09:43
    Facet ma czas - bo nie zapie ... dala na 1,5 etatu w pracy i całym etacie w domu. Ona sama sobie zrobiła kuku. Skoro potrzebują kasę - to facet ma sobie znaleźć dodatkową. Zdecydowanie ma za dużo czasu. A ona w tym czasie - może iść na siłownię i poznać nowych ludzi.
    Głowę daję, że facetowi mina zrzednie jak ona mu powie - dzisiaj wychodzę z kumplami z siłowni - wyprasuj mi tę bluzkę i tamtą spódnicę.
  • 16.10.17, 09:47
    Raczej nie powie, niżej napisała ze sama stara się odbywac własne aktywnosci towarzyskie rano, żeby wieczorem być w domu. Więc może jej to pasuje. Zgadzam się- kobiety same to sobie robią...
  • 16.10.17, 10:00
    Wiesz, ja też się staram. Ale jakby mi mąż wyskoczył z tekstem, że w sobotę idzie na dyskotekę z jakimś towarzystwem i beze mnie, a ze mną nie wyszedł od roku - to zapewniam cię, że nie wyprasowana koszula byłaby jego najmniejszym problemem. Bo ja też bym wyszła SAMA i w tym samym czasie. I to tak odstawiona, że cały wieczór zastanawiałby się co robię i z kim jestem. Z całą pewnością nie miałby ochoty na zabawę z inną tongue_out.
  • 16.10.17, 11:03
    a ja mysle ze by sie ucieszyl bo to znaczy ze jego zonka jest jednak interesujacym czlowiekiem. znam przynajmniej kilka takich par gdzie jedna strona (nie musi to byc mezczyzna) ma pasje i znajomych a druga siedzi w domu. i zawsze ale to zawsze ten aktywny namawia ta druga strone zeby cos zaczela robic, wyszla chociaz z kolezankami jesli sport nie a ona nic tylko w domu albo razem - kobieta bluszcz po prostu. i nic dziwnego ze po jakims czasie ta aktywna strona zaczyna potrzebowac oddechu.

    autorka tez mowi ze nie ma problemu zeby wyszli teraz razem wiec rownie dobrze dalaby rade sobie organizowac wyjscia ze znajomymi ale skoro zycie obraca sie wokol meza to tak sie konczy ze zaczyna sie on dusic w tym zwiazku
  • 17.10.17, 09:02
    Tylko ta nudna żona zap..rdala na 1,5 etatu, żeby miś miał czas na hobby. Jak miś się weźmie do roboty - to okaże się, że jednak nie ma już siły i czasu na dyskoteki.
  • 16.10.17, 11:06
    arwena_11 napisała:


    > Głowę daję, że facetowi mina zrzednie jak ona mu powie - dzisiaj wychodzę z kum
    > plami z siłowni - wyprasuj mi tę bluzkę i tamtą spódnicę.


    Oooooo. To to wlasnie big_grin big_grin big_grin
    Tak zrob, autorko.
  • 16.10.17, 10:24
    Ehhhh nie szanujesz samej siebie, a wymagasz tego od innych? Zła droga

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22ndf9h6w1vt6qz.png
  • 16.10.17, 09:04
    ale ja np uwielbiam prasowac. nawet o polnocy gdy padam z nog jesli by facet krzyknal ze koszula jest do prasowania to bym w trymiga wyciagala deske wink
  • 16.10.17, 08:57
    a nie ma tam jakiejs dziewczyny ktora mu sie podoba, simple as that?
  • 16.10.17, 08:59
    Przecież żona się nie dowie dopóki nie sprawdzi.
  • 16.10.17, 09:03
    ja bym sie po zachowaniu mojego faceta jednak zorientowala, umiem poznac kiedy zaczyna krecic i zmyslac.
  • 16.10.17, 09:23
    tyaa...wiele kobiet tak myslalo
  • 16.10.17, 09:45
    wiele kobiet nie chcialo widziec oraz wiedziec
  • 16.10.17, 11:15
    nathasha napisała:

    > a nie ma tam jakiejs dziewczyny ktora mu sie podoba, simple as that?

    Zawsze można wysłać jakąś trzecią osobę do tej dyskoteki, aby się uważnie przyglądnęła, co się tam będzie działo. Bo zapytany pan przecież nie odpowie, a żona ma (moim zdaniem) prawo wiedzieć. A cała ta sytucja lekko cuchnie nieuczciwością pana w stosunku do żony.
  • 16.10.17, 08:59
    Ja uważam że wcale nie przesadzasz, bo co innego zapomnieć powiedzieć i się zreflektować z "może tez pojdziesz?", a co innego tak usilnie probowac, zebys nie poszła. Ja bym na Twoim miejscu poszla żeby zobaczyć, czy w tej nowej grupie nie ma jakiejś młodej, ladnej koleżanki...Tak dla pełności informacji
  • 16.10.17, 09:04
    Może po prostu idą ekipą czy drużyną czy co oni tam uprawiają i nikt nie bierze osób towarzyszących.
  • 16.10.17, 09:46
    Reakcja męża wskazuje na zupełnie coś innego...niestety

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22ndf9h6w1vt6qz.png
  • 16.10.17, 13:30
    Dyskoteka to nie jest miejsce gdzie obowiązuje RSVP bo talerzyk kosztuje stówę o jest przy nakrycia has bilecik z nazwiskiem.

    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • 16.10.17, 08:59
    Oceniamy, że zapewne na tych spotkaniach znalazł sobie inną "osobę towarzyszącą" na wspólne imprezy bez Ciebie tongue_out.
    Slag by mnie trafił.
    Nie poszedłby wink.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 16.10.17, 09:01
    Mąż zachował się brzydko. Niestety stawiam na jakąś pannę, która mu się podoba i dlatego nie chce, żebyś szła.
    Ja sobie w ogóle takiej sytuacji nie wyobrażam. Mogę pójść sama ja czy mąż, ale po wyraźnej deklaracji drugiej strony, że nie chce iść. Chyba, że idę na typowo babskie spotkanie. smile

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • 16.10.17, 15:04
    A ja stawiam ze inne osoby nie zabieraja partnerow.
  • 16.10.17, 09:02
    Objawy są fatalne, bo (o ile rzeczywiście nie masz w zwyczaju robić wiochy w towarzystwie) takie zachowania występują, kiedy w towarzystwie jest pani, która się panu podoba.
    Niby nic, zdrad być nie musi, ale flircik i owszem i on się oczywiście zamrozi w sekundę, jak pan przyprowadzi na imprezę swoją żonkę.
    Wqrf słuszny i uzasadniony a do przemyśleń (tak, wiem niewesołych) pozostaje co się dzieje ze związkiem. Mnie się ta sytuacja bardzo nie podoba, więc trzymam kciuki, żeby to się wyjaśniło.



    --
    'Daruj, ale czy mógłbyś stąd wyjść, bo to jest biznesklasa? Naprawdę, to nic osobistego, po prostu jesteśmy od ciebie lepsi.' by król Julian
  • 16.10.17, 09:03
    A nie możesz powiedzieć, że ty też wychodzisz i żeby znalazł opiekę dla dzieci? I odstawić się i rzeczywiście wyjść jeszcze przed nim? Nawet jakbyś miała wyjść tylko do koleżanki - on nie musi o tym wiedzieć.
  • 16.10.17, 09:05
    zdecydowanie nie jest u was w porządku, skoro czujesz się tak niekomfortowo gdy mąż spotyka się w innym gronie i formie niż to sobie wymyśliłaś
    uważam że jak najbardziej ma do tego prawo i w udanym związku nikt z czegoś takiego nie powinien robić afery. a już na pewno nie powinien wpierniczać się na siłę na nie swoją imprezę
    ty jednak wyglądasz na strasznie zaniedbaną i pozbawioną zainteresowania męża. i tu leży prolem.
    albo porozmawiacie o tym i spróbujecie coś z tym zrobić, albo będzie tylko gorzej
  • 16.10.17, 09:12
    A ja się nie zgodzę. Po co się żenił, jak chce czas spędzać z innymi? Ale skoro chce - to ok, organizuje opiekę dla dzieci.
    Żona to nie darmowa opiekunka, żeby pan mógł się zabawiać z innymi.
    I jeszcze prasować mu koszule na wyjście - a rączki to mu upier...doliło? Na miejscu autorki postawiłabym na koszuli żelazko i "zapomniałabym" o nim.
  • 16.10.17, 09:18
    "Po co się żenił, jak chce czas spędzać z innymi? " big_grin
    No tak, wyjście raz na rok ze swoją drużyną sportową czy grupą z którą się uprawia hobby powinno być przeciwwskazaniem do zawierania malzenstwa. big_grin
  • 16.10.17, 09:20
    > Po co się żenił, jak chce czas spędzać z innymi?

    ty tak serio? ciężki poziom zaborczośći sad
    tak, ludzie mają prawo spotykać się z kim chcą i kiedy chcą, nawet jeśli są związani małżeństwem.
    dla dojrzałych osób nie jest to żadnym zaskoczeniem
  • 16.10.17, 09:22
    Prawda, ale ile osób jednak ma takie myślenie. Sama tak straciłam koleżankę. Nie wpada na spotkania "bo mąż nie chce a sama przecież nie będzie szła bo jak to tak, bez niego", ostatnio na babską posiadówę nie przyszła bo "doszła do wniosku że jak się ma męża to już się nie ma koleżanek" big_grin I śmieszno i straszno.
  • 16.10.17, 23:51
    a ja myślę, że tutaj po prostu potrzebna jest równowaga. Wyjścia osobne jak najbardziej, ale chyba pod warunkiem, że są dopełnieniem wyjść wspólnych, a nie odbywają się ZAMIAST
  • 16.10.17, 09:47
    Ale to działa w dwie strony. A tu jak widać tylko w jedną. Mogę się założyć, że panu wyjście żony by się nie podobało. I widzę różnicę z wyjściem z kumplami na piwo - a wyjście nie wiadomo z kim na dyskotekę. To na kilometr śmierdzi flirtem czy początkami romansu.
  • 16.10.17, 10:28
    Po co się żenił, jak chce czas spędzać z innymi?

    OJP przyspaeanie level hard.Rozumiem, ze ty nigdzie sama nie wychodzisz, a na babskie posiadowy zabierasz meza,bo maz uwielbia 😂

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • 16.10.17, 12:05
    Dyskoteka to męskie wyjście do pubu na piwko czy też męskie wyjście na zarwanie gąsek?

    edelstein napisała:

    > Po co się żenił, jak chce czas spędzać z innymi?
    >
    > OJP przyspaeanie level hard.Rozumiem, ze ty nigdzie sama nie wychodzisz, a na b
    > abskie posiadowy zabierasz meza,bo maz uwielbia 😂
    >
  • 16.10.17, 13:26
    Chyba w twoim swiecie,w moim idzie sie tanczyc i napic.Dzeinym traerm wiekdzosc tomansow to nie na dyskotece sie zaczyna tylko w pracy😂

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • 16.10.17, 09:17
    Ale tu nie chodzi o to, ze on wychodzi. Chodzi o jego REAKCJĘ na to, ze ona moglaby pojsc z nim. Gdyby to było takie proste, ze oni po prostu ida sami, bez osob towarzyszących - to maz by jej to powiedział. A on zaczyna panikować i podpytywać czy ona będzie z nimi...rozmawiala. Tak jakby chciał cos ukryc albo chciałby żeby towarzystwo (lub jedna z niego osoba) nie zobaczylo jego zony. Kto wie czy w ogole ujawnil, ze ma zone w tym kręgu...?
    Chyba, ze autorka robi mu publicznie jakies mega jazdy - wtedy tez jego reakcja była uzasadniona. Jeśli nie - obstawialabym jakas mila kolezanke w tym gronie
  • 16.10.17, 09:24
    > Chodzi o jego REAKCJĘ na to, ze ona moglaby pojsc z nim

    ja szczerze powiedziawszy również nie rozumiem czemu ona chce iść z nim na tą imprezę. to znaczy wiem że chce pilnować swojego niuniusia, żeby żadna laska z siłowni na niego zalotnie nie spoglądała. ale dalej uważam że chore jest takie pilnowanie dorosłej osoby
  • 16.10.17, 09:30
    Chore nie chore, ale przede wszystkim nic nie da, bo nie można upilnować dorosłej osoby. Dlatego uważam, że mąż jeśli chce, to niech idzie sam, ale autorka też nie powinna pielęgnować swoich żali, tylko samej gdzieś wyskoczyć albo właśnie z mężem zorganizować jakieś wyjście ze wspólnymi znajomymi.
  • 16.10.17, 09:41
    to prawda. zająć się trzeba sobą i swoimi potrzebami, a nie domyślaniem się co robi/nie robi mąż
  • 16.10.17, 09:36
    f.lamer napisał:


    > ja szczerze powiedziawszy również nie rozumiem czemu ona chce iść z nim na tą i
    > mprezę. to znaczy wiem że chce pilnować swojego niuniusia, żeby żadna laska z s
    > iłowni na niego zalotnie nie spoglądała.

    Hm, autorka chyba niczego takiego nie napisala. Chce wyjsc rozerwac sie i potanczyc, bo od roku nigdzie nie byli. Dziwne, ze chce isc na dyskoteke ? Czemu dziwne ?
  • 16.10.17, 09:39
    Dziwne że akurat chce iśc wtedy jak on wychodzi z grupą znajomych. Ciekawa jestem kiedy i czy w ogole zaproponowala mu takie wyjscie sama z siebie. Czy tez nagle jak uslyszala ze facet idzie to ONA TEEEEŻ CHCEEEE....
  • 16.10.17, 14:39
    Autorka wątku pisała wyraźne, e czasem lubi gdzieś wyjść, a od roku nigdzie z mężem nie była. Nigdzie nie pisała, że odmawiała wcześniejszych wyjść z niuniusem, ani, że jedynym powodem pójcia na dyskotekę jest chęć dopilnowania misiaczka. Dlaczego przypisujesz autorce wątku wymyślone przez siebie rzeczy?

    --
    Nie wiem po wuj ludziom prąd, tysiące lat przy pochodniach, kagankach, ogniskach żyli, było dobrze.
    A teraz? Szczepionki, autyzyzm, wegetarianizm, Facebook, publiczna służba zdrowia...
  • 16.10.17, 18:01
    ale tez nie pisze ze proponowala wyjscia, podejmowala jakakolwiek inicjatywe. moze by autorka dodala troche informacji..
  • 16.10.17, 09:42
    czemu dziwne? bo nie należy do grupy która organizuje to wyjście.
    tylko i aż tyle
  • 16.10.17, 14:19
    f.lamer napisał:

    > zdecydowanie nie jest u was w porządku, skoro czujesz się tak niekomfortowo gdy
    > mąż spotyka się w innym gronie i formie niż to sobie wymyśliłaś
    > uważam że jak najbardziej ma do tego prawo i w udanym związku nikt z czegoś tak
    > iego nie powinien robić afery. a już na pewno nie powinien wpierniczać się na
    > siłę na nie swoją imprezę
    > ty jednak wyglądasz na strasznie zaniedbaną i pozbawioną zainteresowania męża.
    > i tu leży prolem.
    > albo porozmawiacie o tym i spróbujecie coś z tym zrobić, albo będzie tylko gorz
    > ej

    Zgadam sie z ta wypowiedzia. Tu lezy problem a nie w zachowaniu meza, tzn. moze w zachowaniu ale byc moze wczesniejszym tak czy owak relacja nie jest hm ... idealna. Zona nie powinna miec nic przeciwko przyjaciolom meza. A maz powinien akceptowac przyjaciol zony.
  • 16.10.17, 09:07
    Wydaje mi się, że najlepsze rozwiązanie, to jego samotne wyjście w tą sobotę (a niech idzie), a Ty, z nim lub sama/z koleżankami/wspólnymi znajomymi organizujesz kolejne za tydzień czy dwa.
    A poza tym myślę, że nie on jeden przyszedłby z os. towarzyszącą. Ciężko powiedzieć, o co mu chodzi i czemu tych znajomych chce mieć tylko dla siebie.
  • 16.10.17, 09:11
    Współczuję. Czyżby kryzys wieku średniego ? Właśnie moja sąsiadka po 10 latach małżeństwa rozstała się z mężem. Dwójka małych dzieci... Z fajnego , szykownego faceta w kaszkieciku w ciągu roku facet stał się sterydowym kafarem serwującym sobie tatuaż na tatuażu. W życiu nie widziałam tak radykalnej zmiany ... na niekorzyść. pan jest + 45. Kolejny przypadek z przed 10 lat u koleżanki .. Zaczęło się od siłowni , mąż typowy miś grubasek "zrobił" się "bóstwo" solarka , fryzjer itp ona w domu z 2 dzieci i w trzeciej ciąży ... Zaczął od domówek u kupli z siłowni .. Nigdy wcześniej nie zdarzyło mu się nie wracać na noc . Teraz robił to regularnie. Nowe ciuszki, podejrzane towarzystwo w ekstra autach podjeżdżające pod dom itd itp. Pracę miał w d... . Oczywiście klasyka inna panna z którą całował się na parkingu i ktoś tam zobaczył i powiedział koleżance.
    Tak oto krzewienie "zdrowego stylu życia, sportu" z prawdziwym powodem dla którego przychodzi się na ćwiczenia i nie zawsze idzie w parze z uczciwością do partnera. W d.. poprzewracało. Nie twierdzę, ze u Ciebie będzie tak samo, bo wszyscy którzy chodzą na siłownie musieli by tylko chodzić na balety z towarzystwem z klubu , na piwo i zdradzać.. Lecz są i tacy co traktują siłownię jako miejsce na podryw, lans i do spotkań towarzyskich. Trzymaj rękę na pulsie i postaw sprawy jasno. Puki jeszcze nie za pózo.
  • 16.10.17, 09:14
    Nie, nie przesadzasz. Coś się tam dzieje. Też uważam, że Twoje uniesienie się i wypięcie na imprezę=mąż ma co chciał.

    Co zrobić? Nie wiem. Zaproponuj raz wyjście/wyjazd we 2. Ewentualnie zagraj w otwarte karty i napisz mężowi wprost kak soę z tym czujesz.

    Piszę napisz, s nie powiedz by to pozostało w formie utrwalonej. Niezależnie od tego w razie czego zorientowałabym się/zaangażowała kogoś do zbadania czy do utrwalenia nie ma czegoś więcej.

    Tak w razie czego
  • 16.10.17, 09:18
    Pytanie mam ( moim zdaniem w tym przypadku zasadnicze): towarzystwo z klubu sportowego jest męskie czy mieszane?
  • 16.10.17, 09:21
    Ale chociaż koszule zostawiłaś nieuprasowana?
  • 16.10.17, 09:28
    Moja droga. Znam wiele "fajnych grup", ktore łączą wspolne zainteresowania, treningi, starty, plany itp. I zapewniam, że jeśli komuś chodzi tylko o to, wyjście na dyskotekę nie ma sensu. Zdarzało mi się uczestniczyć w spotkaniach "fajnej grupy" mojego męża. Wynudziłam się jak mops, ponieważ ludzie nie byli w stanie rozmawiac na inny temat, niż pasja, ktora ich połączyła. Rowerzyści rozmawiają o rowerach i trasach, biegacze - o bieganiu, ewentualnie o innych aktywnościach w kontekście odżywiania, wzmacniania, itp. Nigdy nie poszliby na dyskotekę, bo dyskoteka nie stwarza warunków do rozmowy, ale do damsko-męskiej integracji. Zachowanie Twojego męża (strach przed twoja obecnością) rowniez wskazuje, że ma zamiar zacieśniać swoje kontakty sportowe i wprowadzić je na inne tory. Chyba, że grupa jest wyłącznie męska, a panowie umowili się na męskie rozrywki smile Tak, czy inaczej, wygląda to dziwnie. Dlatego nie powinnaś byc rozgoryczona, ale wściekła. I postawić stanowcze veto. Idź z nim na tę dyskotekę i pokrzyżuj mu plany, jakie by nie byłysmile
  • 16.10.17, 09:28
    Pytanie pierwsze i zasadnicze - a po cholere prasujesz jego koszule i to na zlecenie (?!) i czy rzucilas zelazkiem (niekoniecznie w meza) po tym tekscie ?
    Pytanie dodatkowe - a co Ty zwykle robisz, gdy on ma te swoje spotkania i czy masz wlasna grupe ?

    Co do meritum - mialas pelne prawo sie wq...c, masz prawo miec zal, a nawet zrobic mu piekielko.
    PS Jak dotychczas spedzaliscie sobotnie wieczory ? Razem ?
  • 16.10.17, 09:29
    Kilka szczegółów.

    O żadną nową panią się nie boję bo:
    po pierwsze - ta grupa to nie jakieś młodociane single tylko rodzice dzieci z którymi nasz syn chodzi na takie same zajęcia sportowe jak mój mąż
    po drugie - mąż na pewno nie ukrywa, że jest singlem
    po trzecie - w grupie jest więcej mężczyzn niż kobiet
    po czwarte - ja widuję tych ludzi jak zaprowadzam i odprowadzam syna na zajęcia sportowe wiięc to nie są dla mnie tak zupełnie anonimowe osoby
    po piate - dziewczyny z tej grupy są średnio atrakcyjne wink (bardzo ładna jest jedna - siostra mojej koleżanki, którą znam i która ma przystojengo męża)
    po szóste - nawet jak któraś mu się podoba to .... normalna sprawa. mi też sie podobają obcy mężczyźni.
    po siódme - jestem w miarę "pewna" mojego męża
    po ósme - jak znajdzie sobie nową panią ... to "krzyż na drogę". krowie z pod ogona nie wypadła.
    "tego kwiatu jest pół światu"
    no w moim wieku może nie pół smile ale jeszcze nie jest źle.
    po dziewiąte - nie uważam żeby mi cokolwiek brakowało

    a po dziesiąte - ja po prostu miałam chęć pójść na DYSKOTEKĘ.
    bo od ponad roku nigdzie wieczorem nie wychodziłam.

    i po jedenaste - nie mam potrzeby chodzić sama na dyskoteki.
    a spotkania z koleżankami na kawkę i pogaduszki "uskuteczniam" w dzień żeby wieczofrem być w domu.
  • 16.10.17, 09:33
    To czemu czekasz aż mąż zorganizuje wyjście na dyskotekę zamiast samej coś zadziałać? Zorganizujcie inną parę lub dwie znajomych i idźcie w kolejną sobotę.
  • 16.10.17, 09:34
    Aha. Czyli wszystko jest idealnie. Milego prasowania!
  • 16.10.17, 09:37
    W takim razie idź z nim na tę dyskotekę i baw się dobrze.
  • 16.10.17, 09:37
    Nie przesadzasz, miałaś prawo wkurzyć się, a nawet zrobić awanturę

    W moim małżeństwie to ja mam grupy swoich znajomych, czy swoją grupę (nie sportowa, ale związana z hobby), zdarzały się jakieś wspólne wyjścia i ZAWSZE proponowałam mężowi uczestnictwo w tych spotkaniach. Zwłaszcza, że nierzadko był mi kierowcą- odwoził, i później przyjeżdżał po mnie, więc skoro i tak docierał na miejsce to mógł wejść ze mną.Niestety zawsze odmawiał, ale zawsze proponowałam, żeby to było wspólne wyjście, zeby pobawił się z nami.

    --
    Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
  • 16.10.17, 10:20
    A ja nigdy nie proponowalam by sie dolaczyl.Nie za bardzo wiem na kij mi facet gdy spotkanie jest babskie.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • 16.10.17, 10:22
    Edel - ale tu na kilometr pachnie spotkaniem koedukacyjnym. Nie mówimy o babskim/męskim wyjściu.
  • 16.10.17, 10:29
    Bossh no i co z tego,ze koedukacyjne? Orgia bedzie czy co?

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • 16.10.17, 10:24
    Prawdopodobieństwo, że to akurat wyjście pana znienacka na dyskotekę jest wyłącznie męskie jest nikłe. Zresztą, po diabła pan żonaty i dzieciaty miałby sam chodzić na dyskoteki?!
  • 16.10.17, 10:28
    Ja chodze sama na dyskoteki😂

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • 16.10.17, 15:17
    "Ja chodze sama na dyskoteki😂"

    A możesz wyjaśnić mi PO CO??

    Bo ja też bywam sama na dyskotekach ale niespecjalnie czuję potrzebę chodzić tam sama.

    Dyskoteka nie jest miejscem gdzie się swobodnie rozmawia - więc jak mam chęć pogadać / poplotkować z koleżanką to wolę umówić się w dzień i w miejscu, które sprzyja rozmowom.
    Jak mam chęć się napić to nie mam problemu żeby umówić się ze znajomymi i zabrać męża
    Potańczyć lubię ale nie przepadam za obcymi facetami, którzy w mniej lub bardziej natrętny sposób proszą do tańca.
    Nie mam potrzeby żeby zaczepiali mnie obcy mężczyźni, robili głupie miny i rzucali beznadziejne teksty - bo po pierwsze nie muszę się w ten sposób dowartościowywać a po drugie na dyskotekę nie idzie się poznawać nowych, fascynujących ludzi.

    No dobra - mogę przyjąć argument, że ktoś lubi tańczyć ..... "w kółku".
    Dla mnie to bezsensowne "gibanie się" i szczególnie wtedy denerwują mnie obcy faceci, którym wydaje się, że są fantastyczni i zaczynają robić do mnie głupie "podchody".
  • 16.10.17, 19:22
    Bo lubie.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • 16.10.17, 20:16
    "Bo lubie."

    Ale co KONKRETNIE lubisz w wyjściach na dyskotekę bez partnera ??
    Bo ja też lubię od czasu do czasu pójść na dyskotekę - i to nawet bardzo.
    Lubię potańczyć ale .... z moim prywatnym mężem.
    Nie lubię gibać się w tłumie często-gęsto spoconych facetów, którzy jak zobaczą, że laski są same to "startują".
    I naprawdę chciałabym zrozumieć co jest takiego fajnego w wyjściu na DYSKOTEKĘ bez partnera /partnerki??

  • 16.10.17, 20:40
    To ja napiszę co ja w takich wyjściach lubię - właśnie się gibać sama ze sobą, albo potańczyć z kimś innym niż mąż (chyba, że uważasz to za zbrodnię; ale to uskuteczniam właśnie ze znajomymi kumplami, a nie z obcymi, bo nie lubię fizycznego kontaktu z nieznajomymi). Natrętów spławiam, jak nie działa, to robię sobie przerwę i natręt znajduje sobie inną kandydatkę. Ale trzymamy się z koleżankami razem, rzadko ktoś się przystawia na tyle natrętnie, że odwrócenie się/zbliżenie do koleżanki nie działa.
  • 16.10.17, 20:40
    Widać niektórym odpowiadają ci śliniący się na ich widok panowie w środku kryzysu wieku średniego, którym nie udało się wyrwać chętnej dwudziestolatki, więc od biedy zainteresują się i milfem po 30-tce. Ludzie mają różne potrzeby.
  • 16.10.17, 20:44
    Milfami po 30 i koło 40 to akurat interesują się ci po dwudziestce i ledwo po trzydziestce.
  • 16.10.17, 20:42
    I może tu masz odpowiedź- twój mąż najwyraźniej uważa, że jest w tym coś fajnego, a ty tego nie rozumiesz.
  • 16.10.17, 21:40
    A ja lubie tanczyc sama al o z kolezankami albo z kolegami.Nie potrzebuje ochroniarza, upierdliwych splawiam.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • 16.10.17, 11:26
    "Nie za bardzo wiem na kij mi facet gdy spotkanie jest babskie."

    ale to nie jest męski spotkanie przy piwie.
    to jest KOEDUKACYJNE wyjście na DYSKOTEKĘ.
    gdzie jest głośno (wiem bo bywam) i gdzie o rozmowę trudno (wiem bo bywam) i się tańczy i to całkiem często w parach (wiem bo bywam)

    pisałąm już - nie miałam problemu absolutnie żadnego z piątkowym potreningowym wyjściem na piwo do pubu w koedukacyjnym gronie.
    czy wyjazdach integracyjnych.
  • 16.10.17, 11:29
    Dopiero co twierdzilas ze nigdzie nie bywasz i nie masz znajomych😂

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • 16.10.17, 11:54
    "Dopiero co twierdzilas ze nigdzie nie bywasz i nie masz znajomych😂"


    Przez ostatni rok (około) nigdzie wieczorem z mężem nie wychodziłam - fakt (o którym pisałam)
    Nigdzie nie bywam / tylko siedzę w domu / nie mam swojego życia - opinia (forum)

    Nie mam znajomych do samotnego wyjścia na dyskotekę - fakt
    Nie mam znajomych WCALE i żałuję męzowi, że on ma - opinia

    smile
  • 16.10.17, 09:40
    To, co napisałaś, brzmi jeszcze dziwniej.
    dlaczego taka grupa miałaby nie życzyć sobie obecności czyjejś żony na dyskotece? albo dlaczego nie życzy sobie tego Twoj mąż?

    >dziewczyny z tej grupy są średnio atrakcyjne

    upss.....
    pilnie potrzebna Ci edukacja w dziedzinie "znajomość życia"
    poproś matkę, ciotkę, albo koleżankę wink
  • 16.10.17, 09:45
    Hahaha dokladnie to samo pomyslalamsmile
  • 16.10.17, 09:41
    No i wszystko jasne, po co ten ambaras. Niech sobie idzie smile
  • 16.10.17, 09:41
    >po pierwsze - ta grupa to nie jakieś młodociane single
    A jaka młodociana singielka chciałaby podstarzałego ojca dzieciom?
    >po trzecie - w grupie jest więcej mężczyzn niż kobiet
    Wystarczy jedna.
    >po czwarte - ja widuję tych ludzi jak zaprowadzam i >odprowadzam syna na zajęcia sportowe
    Tym lepiej, zasuwaj na imprezę.
    >po piate - dziewczyny z tej grupy są średnio >atrakcyjne
    Nie ma znaczenia.
    >po dziewiąte - nie uważam żeby mi cokolwiek >brakowało
    Jak to nie: "
    a po dziesiąte - ja po prostu miałam chęć pójść na DYSKOTEKĘ." No to idź na dyskotekę. Z mężem.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 16.10.17, 09:53
    Mam wrażenie, że sama szukasz usprawiedliwienia.
    Gdzieś jest wątek jak przyjaciółka wyrwała męża przyjaciółce - więc to, że ty je znasz, że mają dzieci - nie ma żadnego znaczenia.
    Że nie są piękne - też nie ma znaczenia - one są nowe, zabawą jest zdobycie, poflirtowanie itd.
    Jak masz tam jakąś o charakterze Lipcowej - to wiesz, mąż/żona to żaden problem dla romansu.

    Jak masz ochote iść na dyskotekę - to idź. Mąż niech załatwi opiekę dla dzieci. Ty nie jesteś darmową nianią, żeby on się mógł pobawić.
  • 16.10.17, 10:48
    Pozwoliłam sobie przeczytać twój post panom z pracy i poprosiłam aby powiedzieli dlaczego mąż nie chce z tobą iść. Odpowiedzi były dwie: albo mąż się ciebie wstydzi (zachowania lub intelektu) albo na tej imprezie chce poflirtować z inną panią.
  • 16.10.17, 10:51
    Z racji tego, że towarzystwo zna autorkę i nie wspomina ona o jakimś ostracyzmie - obstawiam flirt.
  • 16.10.17, 11:24
    ale zna z widzenia.
  • 16.10.17, 12:23
    nie musi byc ostracyzu, zreszta oni sie tylko widuja przelotem. nie wiemy jak bylo jak ostatnio razem gdzies wyszli? ja obstawiam ze maz ma powody sadzic ze ekhm, zabawa moze byc nieco mniej szampanska jesli zonka dolaczy do towarzystwa. i to nie musi byc zwiazane z inna kobieta. kazdy zna ludzi ktorzy po prostu sa mniej imprezowi i to jest ok, tylko pod warunkiem ze nie ma wymuszonego kompromisu.

    moze np. maz nastawial sie na szalone wyjscie do rana a wie ze z zona bedzie trzeba wracac max ok 2 bo bedzie zmeczona (znam takie pary i wlasnie najlepszym rozwiazaniem jest wyjscie od czasu do czasu samemu na "szalenstwa do rana"). albo (nie mowcie ze nie znacie) maz obawia sie ze bedzie musial caly czas "opiekowac sie" zona, znaczy podtrzymywac rozmowe za nia, dbac zeby sie nie nudzila bo ona raczej z tych mniej otwatych, raczej cichych osob i albo maz bedzie ja zabawial albo bedzie siedziec w kacie.
  • 16.10.17, 12:37
    Dziwne rzeczy piszesz, zupełnie jak o 20-latkach, dla których grupa rówieśnicza jest centralnym punktem odniesienia i potencjalny chłopak/dziewczyna muszą pasować do towarzystwa.
  • 16.10.17, 12:53
    wlasnie widzisz, u nastolatkow chlopak/dziewczyna musi pasowac do towarzystwa, dla doroslych - nie musi. ale tez nie oznacza to ze towarzystwo musi pasowac do chlopaka/dziewczyny, prawda?

    czy jak autorka uzna o polnocy ze sie wybawila to wezmie sobie taksowke i wroci do domu, zyczac mezowi dobrej dalszej zabawy? czy jak maz bedzie zajety rozmowa ze zdziskiem i jola to zona wda sie w rozmowe z wiesiem i marysia czy moze bedzie posepnie siedziec tudziez odpowiadac polgebkiem na pytania bo przeciez ona ma meza od tego zeby zadbal zeby sie dobrze czula w towrzarzystwie. nie wiemy jak to jest z autorka ale cos mi podpowiada ze nie jest tak ze maz specjalnie izoluje rozrywkowa autorke. najczesciej ludzie zachowija sie w miare racjonalne, sa jakies powody ich decyzji. jak ide na impreze i wiem ze kazek, skarbnica zartow i super tancerz, ma wolny wieczor, to ciesze sie jesli chce do mnie dolaczyc. tutaj maz wyraznie nie chce i autorka sama mowi ze tu nie chodzi o inna kobiete...

    a, i doroslosc nie musi oznaczac tego ze juz nie bedziemy sie dobrze bawic w zyciu.
  • 16.10.17, 11:11
    Na pewno idzie na dyskotekę z kolegami, żeby potańczyć razem w męskim kółeczku jak przedszkolaki big_grin
  • 16.10.17, 12:46
    "Na pewno idzie na dyskotekę z kolegami, żeby potańczyć razem w męskim kółeczku jak przedszkolaki big_grin"

    Kurcze ... nie raz woziłam męża na dyskoteki jak szedł na męskie spotkania z KOLEGAMI.
    wiem, że tańczy z innymi dziewczynami bo lubi tańczyć.
    i nie to mnie boli.

    boli mnie coś zupełnie innego.
  • 16.10.17, 12:52
    Boli Cię, że zapomniał o Twoim istnieniu, tak?
  • 16.10.17, 15:35
    "Boli Cię, że zapomniał o Twoim istnieniu, tak? "

    Tak
    + wszystko to co napisałam w poście startowym.
  • 16.10.17, 12:59
    autorko to chyba jakis glebszy kryzys. wyjdzcie kiedys na tance we dwoje, sama znajdz sobie hobby - twoj maz ozenil sie z fajna babka i to normalne ze w miare jak leca lata i przybywa obowiazkow coraz trudniej jest myslec o rozrywkach. ale warto! przypomnij sobie i jemu ze nie pobraliscie sie z przymusu tylko jestescie OBOJE fajnymi ludzmi. lepiej teraz niz jak juz bedzie za pozno i oboje staniecie sie zgorzkniali - ty przez to ze nie wspomina o wyjsciach, on przez to ze mu sie narzucasz.
  • 17.10.17, 09:22
    zyk.amu.pl napisała:

    > Kilka szczegółów.
    >
    > O żadną nową panią się nie boję bo:
    > po pierwsze - ta grupa to nie jakieś młodociane single tylko rodzice
    > dzieci z którymi nasz syn chodzi na takie same zajęcia sportowe ja
    > k mój mąż
    > po drugie - mąż na pewno nie ukrywa, że jest singlem
    > po trzecie - w grupie jest więcej mężczyzn niż kobiet
    > po czwarte - ja widuję tych ludzi jak zaprowadzam i odprowadzam syna
    > na zajęcia sportowe wiięc to nie są dla mnie tak zupełnie anonimowe
    > osoby
    > po piate - dziewczyny z tej grupy są średnio atrakcyjne wink (bardzo ła
    > dna jest jedna - siostra mojej koleżanki, którą znam i która ma przysto
    > jengo męża)
    > po szóste - nawet jak któraś mu się podoba to .... normalna sprawa.
    > mi też sie podobają obcy mężczyźni.
    > po siódme - jestem w miarę "pewna" mojego męża

    1-5 i 7 o naiwnosci słodka, przeciez to niczego nei gwarantuje

    --
    <*>
    http://emotikona.pl/emotikony/pic/ludek-pa-pa.gif



    --
    <*>
    http://emotikona.pl/emotikony/pic/ludek-pa-pa.gif
  • 16.10.17, 09:35
    Jedyny moment, w którym mąż nie chciał, żebym z nim wychodziła i rozmawiała z jego znajomymi (!!!) to był moment, w którym byliśmy w głębokim kryzysie. Nie znaczy to, że nie wychodzi sam- bo wychodzi, wyjeżdża na weekendy, ma grupę własnych znajomych itd, ale mogłabym w każdej chwili do takiej grupy dołączyć. Gdybym chciała - a z reguły nie chcę wink Rada powyżej bardzo dobra - nie odpuszczaj, szykuj się na bóstwo, baw się świetnie i obsikuj teren. Wybadaj co jest na rzeczy.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 16.10.17, 09:37
    Ale ona napisała, ze sie nie boi, ze na pewno nie chodzi o kobietę bo są tam srednio ladne, ze tych ludzi zna, ze nawet jakby ja zdradzil to tego kwiatu...Nie rozumiem w takim razie jej obaw skoro...obaw nie masmile
  • 16.10.17, 09:43
    Nie rozumiem w takim razie jej obaw skoro...obaw nie masmile

    No bo obaw o kobietę nie mam.
    Mój mąz nie raz był sam na dyskotece czy innej męskiej imprezię.
    I nie mam z tym problemu.

    Zale mam o absolutne pominięcie i zlekceważenie mnie w jakichkolwiek planach.
    O to, że nie postawił sprawy jasno gdzie idą tylko sie tajniaczył (obstawiam, że było mu głupio bo czuł, że tak nie powinno być)
    I o to, że nagle zrobiło sie wielkie halooo że chcę sie przyłączyć - jakby faktycznie to była jakaś grupa wybrańców i to, że pójdę z nimi to był wielki problem.
    I tak - chodzi o tę konkretną sobotę - bo od 5 weekendów w soboty pracuję więc można było pomyśleć, że w ramach relaksu też chciałabym wyjść z domu.
  • 16.10.17, 09:47
    No wiec wlasnie ta reakcja jego JEST dziwna. Bo zapomniec mogl, ale na Twoja propozycję przylaczenia sie powinien zareagowac normalnie. Skoro nie masz zadnych obaw - to czym tlumaczysz sobie te jego reakcje?
    A co do romansow i ich powiazania z urodą - malo wiesz chyba o zyciu...
  • 16.10.17, 09:50
    Rozumiem, że Ci przykro, ale rozumiem też twojego męża. Jeśli WSZYSCY z grupy przychodzą sami, a on przyprowadzi żonę, to raczej będzie się czuł dziwnie łamane na głupio. Oczywiście wariant z seksowną koleżanką nie jest wykluczony, ale na litość, jest naprawdę tylko jedną z opcji. Dla mnie jedną z mniej prawdopodobnych. Raczej obstawiam, że mąż się obawia docinków na temat pantoflarstwa.
    Zapytałabym męża, czy wszyscy idą sami (i w miarę możliwości to potem sprawdziła) i niech się bawi. A Ty KONIECZNIE znajdź sobie jakieś koleżanki i wychodź także z nimi - NIE WRACAJ WIECZOREM BO ŻEBY BYĆ W DOMU tylko idź na dyskotekę na noc. Obstawiam, że skoro dziećmi może zająć się babcia, to i tatuś da radę. Coś mi się widzi, że jak mąż zobaczy odstawioną laskę wychodzącą na dyskotekę, a nie gosposię przy garach, to mu się ostro optyka zmieni.
    Zawalcz o siebie, podziel obowiązki, znajdź sobie towarzystwo, zagospodaruj czas bez męża.
    Powodzenia.

    --
    Jeśli idziesz na szczyt, nie dziw się że jest pod górę.
  • 16.10.17, 09:53
    teraz spyta, to mąż powie, że wszyscy idą sami, bo yak wygodniej dla niego + wie, że ona chce iść

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22ndf9h6w1vt6qz.png
  • 16.10.17, 09:54
    Sorry, to wyjście towarzyskie a nie posiedzenie zarządu sekty czy impreza gwiazdkowa w firmie tylko dla pracowników.
    Podział obowiązków - jak najbardziej tak.
    Zagospodarowywanie sobie wieczornego czasu bez męża daje mężowi przyzwolenie na samotne wyjścia. Pani nie chodzi o to, żeby bawić się osobno.
  • 16.10.17, 10:02
    Rozumiem ją bardzo, bo ja też wszędzie z mężem. Ale my tego chcemy oboje. Gdybym miała taką sytuację, jak autorka, to jednak bym się zastanowiła nad inną wersją. Zaproponowana przeze mnie wersja też ma prowadzić do tego samego, ale bez fochów i zmuszania, bo następnym razem usłyszy nie o dyskotece, tylko "koniecznym dodatkowym treningu" albo "pilnym projekcie". I po co to komu?

    --
    Jeśli idziesz na szczyt, nie dziw się że jest pod górę.
  • 16.10.17, 12:27
    my tez mamy taka grupke znajomych i niektore partnerki/partnerzy sa wlasnie z tych mniej rozrywkowych i wiadomo ze jak kazik przyjdzie z zona to sie z kazikiem nie pobawimy. obstawiam ze wlasnie to wlasnie taki przypadek i dlatego maz kombinowal jakby tu wyjsc samemu. raczej zdradowo niewinne, po prostu pobawic by sie chcial.
  • 16.10.17, 11:49
    Dołączę do chóru i podpowiem:
    od akapitu: Żale mam..... - przeczytaj go proszę jeszcze raz i jeszcze aż dotrze do Ciebie, to, o czym sama napisałaś.
  • 16.10.17, 17:13
    > No bo obaw o kobietę nie mam
    O naiwnoścismile
  • 16.10.17, 12:08
    Ten wątek już był?
  • 16.10.17, 23:09
    wiele razy....

    --
    A weź ty takie rady zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek
  • 16.10.17, 12:36
    Jednego nie rozumiem - jak chcesz wyjsc gdzies razem z mezem, to czemu nic w ostatnim roku nie zorganizowalas? Skoro opieka nad dziecmi to nie problem.
  • 16.10.17, 12:42
    Dla mnie problem komunikacyjny.
    Maz nie dopowiedzial, Ty cos zalozylas i gotowe nieporozumienie.

    Moj maz chodzi na siatke razem ze swoim kumplem. Tez maja tam zgrana grupe, czasami latem wyskocza gdzies na piwo zaraz po siatce, ale wlasnie raz w roku ida cala grupa na wiekszy melanz do miasta.
    Maz mi mowi- tego i tego wychodze, nie czekaj na mnie, idziemy na balety.
    Wtedy ida tam tylko ludzie z siatki, nie ida z osobami towarzyszacymi. Pojecia nie mam, czy tam graja sami faceci, czy grupa jest mieszana.

    I wiesz, co? Mnie to w ogole nie przeszkadza. A wiesz czemu? Bo moj maz mowi jasno, jak mam watpliwosci, czy go dobrze zrozumialam to pytam i on mi odpowiada.
    I nie, nie czuje sie jak kucharka i sprzataczka, bo to jest wyjscie z tamtymi ludzmi raz na rok, a my jako malzenstwo miewamy swoje randki bez dzieci lub wychodzimi ze znajomymi od czasu do czasu na impreze do miasta. Nie mam tez powodow do tego, by mezowi nie ufac,.
    Malo tego, gdyby mi maz strzelil focha, ze nie chce go zabrac jak wychodzę z dziewczynami z mojego fitness na miasto, to serio bym go wysmiala ;0
  • 16.10.17, 12:55
    chyba wlasnie w tym jest clou problemu ze macie tez normalne zycie i ogolnie umiecie sie bawic. inaczej gdyby to wyjscie meza z ludzmi z siatkowki bylo jedynym towarzyskim wydarzeniem w waszym zyciu.
  • 16.10.17, 13:23
    Zapisz się na siłownię również , a mąż w tym czasie niech ogarnie w domu. Poćwiczysz - od razu inny humor, a jak do tego ciało zacznie się zmieniać to zobaczysz jakiego daje powera . I też zacznij chodzić na dyskoteki że znajomymi z siłowni 😄 zobaczysz jak się pan mąż zdziwi
  • 16.10.17, 13:28
    albo na tance sie zapisz - teraz tego pelno, napewno sa jakies zajecia niedaleko. to jest dobra rada, bez zakladania zlej woli meza. po prostu ciesz sie zyciem, z radosna osoba chce sie przebywac, znajomi meza beda domagac sie twojej obecnosci na imprezach big_grin big_grin
  • 16.10.17, 13:34
    sobotnia impreze mozna odpuscic albo isc ale wlasnie bardzo dbac zeby bylo fajnie i nie dreczyc malzonka - kochanie wiesz ze wczesnie chce mi sie spac wiec nie obraz sie jakbym chciala wczesniej wyjsc. do znajomych nastawic sie pozytywnie, smiac sie i nie spinac. tanczyc z innymi typami (a niech maz ma!) tongue_out a jak to nie twoje towarzystwo i rzeczywiscie nie macie o czym ze soba gadac to na przyszlosc dac sie mezowi bawic samemu z nimi a razem wychodzic w inny weekend. albo w srodku tygodnia tongue_out i rozmawiac o tym, wiesz franus, ostatnio tak sie zasiedzielismy w domu, wiadomo, dzieci itp - zabralbys stara zonke na randke big_grin big_grin
  • 16.10.17, 15:12
    No ale to wciaz problem nie z samym wyjsciem meza, ale z tym, dlaczego jako para nigdzie nie wychodza.
    Maz nie chce z zona? Moze to zona uwaza, ze siedzenei w domu wystarczy? Tego nie wiemy.
  • 16.10.17, 14:24
    > Dla mnie problem komunikacyjny.
    Maz nie dopowiedzial, Ty cos zalozylas i gotowe nieporozumienie.

    Mąż przede wszystkim ŚCIEMNIŁ. Pani się zupełnym przypadkiem dowiedziała, że nie chodzi o wyjście "jak zwykle" tylko o dyskownię.

    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • 16.10.17, 15:14
    Jesli Pan sciemnil to nadal pytanie- dlaczego.
    I dlaczego nie porozmawia z zona otwarcie.
    Wciaz to wg mnie problem komunikacyjny.
  • 16.10.17, 13:41
    Absolutnie nie przesadzasz.Mój mąż rowniez prowadzi życie pozadomowe tzn.uprawia boks i wędkarstwo.Nawet obecnie jest w Szwecji z gupa kolegów na rybach.Ale na miłość boską czym innym jest hobby w męskim towarzystwie a czym innym dyskotekowe pląsy.Moj chłop nigdy by na disco bezemnie nie poszedł bo i po co?Takie rzeczy robi się raczej w parach a do pary ma żonę.A twój chlop jest po prostu bezczelny.Masz dwa wyjścia je..c go w łeb lub rowniez iść na dyskotekę tylko ze w inne miejsce wink

    --
    gdybyś mówił językami ludzi i aniołów a internetu byś nie miał..smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.