Dodaj do ulubionych

ona i on+ich dzieci-ciekawa jestem Waszego zdania

19.10.17, 20:42
On i ona maja dziewczynki w tym samym wieku, poznają się i są razem 8 miesięcy. Rozstają się, bo chociaż wg niego ona jest super to jej dziecko zbyt odbiega w rozwoje od jego dziecka. Jego jest zaradne, rozgarnięte, bezpośrednie w relacjach z innymi i on nie ma zamiaru ciągnąć w górę tego dziecka żeby było takie jak jego córka.
Jakie jest Wasze zdanie, bo ja zgłupiałam, najpierw myślałem że dziecko ma prawo być wycofane ale jak go posłuchałam to sama nie wiem może rzeczywiście należy dążyć do tego żeby ogarnąć dziewczynkę i popracować nad jej zaradnością.

Ciekawa jestem Waszego opinii

Ps. dziewczyny lat 7
Edytor zaawansowany
  • 19.10.17, 20:44
    Skoro on "nie ma zamiaru", to za bardzo nie rokuje - pani nie ma czego żałować. Życie razem to nie tylko te fajne chwile w "ogarniętym" gronie.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 19.10.17, 20:47
    BTW, ja bym pewnie rozstała się z dokładnie odwrotnego powodu, jako babę w pewnym wieku, lubiącą spokój w życiu, irytowałoby mnie "bezpośrednie" 7-letnie dzieciątko, miałabym poczucie, że bezczelnie włazi mi na głowę, tym bardziej, że nie jest moje (w ogóle nie przepadam za ludźmi zanadto hej do przodu) big_grin.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 19.10.17, 20:53
    Ja też. Siedmiolatka "bezpośrednia w kontaktach z innymi" kojarzy się z niewychowanym bezczelnym dzieckiem, uciążliwym na co dzień, takim które robi obciach publicznie.
  • 19.10.17, 20:55
    Zależy komu. Mnie się kojarzy z fajnym, otwartym dzieckiem, które np. powie, jak coś jest nie tak, a nie będzie płakać w kąciku czy strzelać fochy.

    --
    Dawniej Vaikiria
  • 19.10.17, 20:57
    Zdecydowanie wolę te, które potrafią dąsać się po cichutku.
  • 19.10.17, 20:59
    Ooo nie, dąsy, fochy i "weź się domyśl" to coś, czego nie znoszę.

    --
    Dawniej Vaikiria
  • 19.10.17, 21:10
    Wiesz, to nie jest układ zerojedynkowy i to, że dziecko nie klapie do dorosłych wszystkiego, co mu do głowy przyjdzie, nie znaczy, że strzela fochy albo rzewnie popłakuje w kąciku wink.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 19.10.17, 21:16
    Tym bardziej powinnaś zrozumieć, że bezpośredniość to nie jest bezczelne włażenie na głowę.
  • 19.10.17, 21:21
    Mnie się kojarzy to dokładnie tak samo jak triss - a przynajmniej ten opis.
    I bardzo nie lubię, kiedy cudze MAŁE dzieci usiłują ze mną nawiązywać relację, jak równy z równym. Oczekuję dystansu i tzw. kindersztuby, i tyle.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 19.10.17, 21:38
    A gdzie ty to wszystko wyczytałaś w poście startowym? Opinia dulskiej mnie nie obchodzi, ona traktuje ludzi użytkowo i instrumentalnie.
  • 20.10.17, 07:06
    Ale mnie obchodzi tongue_out. Może obchodzić, czy nie?

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 20.10.17, 09:10
    Może, ale cała reszta to wytwór twojej wybujałej fantazji, idealnie pokazujący twoje nastawienie do innych.
  • 21.10.17, 16:16
    Grunt, że twoje jest zawsze wspaniałe i jedynie słuszne, no i przy tym pozostańmy big_grin.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 21.10.17, 16:23
    Cóż to za denny atak? Zrobić z bezpośredniego dziecka - bezczelnego bachora wchodzącego na głowę, to... trzeba mieć nierówno pod swoją kopułą. Tyle. A od mojego dziecka się odstosunkuj, bo wejdę na twoje.
  • 21.10.17, 20:03
    Mówię o twoim nastawieniu, czytaj ze zrozumieniem. I meliski zażyj, to pomoże na pewno wink.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 21.10.17, 20:04
    W przeciwieństwie do ciebie nie mam zwyczaju dowalać cudzym dzieciom. Tak że wyluzuj.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 21.10.17, 20:04
    Zacytuj gdzie dowalam cudzym dzieciom. Czekam.
  • 21.10.17, 20:05
    W odroznieniu od ciebie dzieci lubie, nawet te trudne, mniej grzeczne i czasami bezczelne. Nie jęczę i nie jojczę jak ty.
  • 19.10.17, 22:12
    Ty napisałaś, jak Tobie się kojarzy, a ja napisałam, jak mnie się kojarzy. I tyle.

    --
    Dawniej Vaikiria
  • 19.10.17, 20:51
    Lepiej się rozstać szybciej, niż zawracać głowę. Dla dziewczynki lepiej, że nie będzie miała ojczyma, który ją porównuje z własną córką i uważa za nierozgarniętą. W ogóle rodziny patchworkowe nie są dla wszystkich. I pisze to jako szczęśliwa macocha.

    --
    Dawniej Vaikiria
  • 19.10.17, 20:51
    Pana nie ma co żałować. Strach pomyśleć co by było gdyby panu urodziło się drugie dziecko i było mniej rozgarnięte niż pierwsze. Oddał by do DD?

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • 19.10.17, 21:15
    Nie przyszło mi to do głowy, ale podejrzewam, że gdybym zapytała o to to powiedziałby, że swoje dziecko wychowałby tak, że byłoby zaradne. Dodam, że Pan ma przysposobionego syna, który nie jest tak fajny jak "jego corka"
  • 19.10.17, 21:16
    Ale w jakim sensie zaradne?

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 19.10.17, 21:25
    W takim że np. jak nie podadzą mu słomki w restauracji to pójdzie i sobie poprosi,
    że załatwi sobie u kelnera lody z owocami
  • 20.10.17, 07:10
    Phi. Jeden poprosi, drugi nie poprosi i czegoś nie będzie miał, jego problem (ja do dzisiaj nie znoszę nikogo o nic prosić, może niekoniecznie o słomkę wink) - pan jest zdrowo szurnięty, skoro uzależnia związek od takich naprawdę przedziwnych rzeczy (bo zrozumiałabym jeszcze, że partnerka nieogarnięta i on nie ma chęci być nianią dla dorosłej kobiety). Pani powinna cieszyć się, że się zmył. Dziwak straszny wink.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 20.10.17, 21:29
    OMG- u nas w rodzinie są bliźnięta. Jedno by poprosilo o słomkę , drugie by raczej pod stół wlazlo. Wychowywane przez tych samych rodziców i zgroza!!!!-spłodzone przez jednego ojca 😀 Ciekawe co, zdaniem tego pacana, o którym piszesz , powinien zrobić tata tych bliźniąt
  • 19.10.17, 21:23
    Niestety wychowanie to nie wszystko. Potrzebny jest wrodzony talent. Nie każdy potrafi Eskimosom sprzedać lód.

    Poza tym współczuję synowi.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • 19.10.17, 21:32
    Najprawdopodobniej każde dziecko w oczach pana będzie gorsze od jego córki. Nie wiem tylko na ile tu chodzi o dziewczynkę i jej super rozwój, a na ile o mniemanie tatusia o sobie.
  • 20.10.17, 07:15
    Mam taką znajomą. Spotkania w gronie kilku matek to zawsze były peany pochwalne na cześć jej "ogarniętego, zaradnego, cudownie grzecznego w porównaniu do innych" dziecka i opowiadania, co do N. cudownego ostatnio zrobiła, np. nakłamała babci, żeby chronić du... mamusi przed czymś. I fakt, wynika to nie z nadzwyczajności dziecka, co z zawyżonej samooceny koleżanki wink. W gronie znajomych bywa to irytujące, a co dopiero w życiu z kimś. Brrrr.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 19.10.17, 22:03
    A ten syn to skąd?

    --
    Już jesień
    czy to wszystko jest życiem
    małej cykady
    Buson
  • 19.10.17, 22:08
    syn pani z pierwszego małżeństwa, z którego jest rzeczona rezolutna i "świetnie rozwinięta" dziewczynka

    ps. piszę w nawiasie, bo to sowa ojca o swojej córce
  • 19.10.17, 22:14
    Acha. Tak czy inaczej szczeęście, że pan się zwinał.

    --
    Już jesień
    czy to wszystko jest życiem
    małej cykady
    Buson
  • 20.10.17, 07:07
    Czyli tak naprawdę nie wiesz, czy to faktycznie "rozwinięta dziewczynka" czy "bachor z tupetem" wink.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 19.10.17, 20:56
    Facet jest stuknięty. Zrobił kobiecie wielką przysługę odchodząc z jej życia.
  • 19.10.17, 21:01
    I temu dziecku też zrobił przysługę. Ciężko by się małej żyło w takim układzie.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 20.10.17, 09:29
    Albo podał przypadkowy powód jako pretekst rozstania.

    --
    Dobre decyzje są wynikiem doświadczenia. Doświadczenie jest wynikiem złych decyzji.
  • 19.10.17, 21:07
    Pan zmienił zdanie co do pani i wykręcił się sianem czyli dziećmi.
    krzyż na drogę i niech spada jak najdalej, trzeba być psycholem żeby tak się zachować.

    --
    Już jesień
    czy to wszystko jest życiem
    małej cykady
    Buson
  • 19.10.17, 21:14
    A niby dlaczego dziecko pani miałoby być takie jak dziecko pana? Z opisu nie wynika czy ewentualna próba złamania dziecka byłaby ciągnięciem w górę czy wręcz przeciwnie - spychaniem w dół. Dobrze się stało, że pan się wycofał, dziecko nie zostało skazane na koszmarne dzieciństwo i dorosłość spędzoną u psychoanalityków.
  • 19.10.17, 21:57
    Jeśli ktokolwiek chciałby zmieniać moje dziecko tak, aby pasowało do jego wydumanych standardów jest do odstrzału. Po jakimś czasie pewnie i koleżanka nie spełniałaby oczekiwań. Brrrr
  • 19.10.17, 22:06
    Nie mam dzieci ale jakbym miala i cos takiego uslyszala od swojego faceta,wywalilabym z zycia ,domu,glowy. Ten facet to swinia.
  • 19.10.17, 22:08
    O kurcze, chyba pierwszy raz słyszę o przypadku, że para się rozstaje bo jedno z nich ma niewystarczająco fajne dziecko O_o
    Ja bym tu szukała drugiego dna, bo aż nie mogę uwierzyć że to takie proste - np. może jego córka się skarżyła że tamta jej dokucza, męczy, przeszkadza, narzuca, może to bardziej konflikt między dziećmi i dla dobra córki zdecydował się wycofać.
  • 20.10.17, 07:11
    Może w ogóle mu nie podpasowało życie z panią i wymyślił sobie taki pretekst. Ale z drugiej strony co za problem powiedzieć komuś: sorry, rozmijamy się, nie chcę z tobą spędzić reszty życia.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 20.10.17, 09:11
    Co to za problem? Powiedz to tym, którzy wychodzili z domu po zapałki i już nie wracali.
  • 20.10.17, 09:30
    No przecież tatuś takiego zaradnego i wygadanego dziecka na pewno też zaradny, bezpośredni i ogarnięty, skoro mu taki cud się urodził, że wszystkie inne są poniżej tego standardu tongue_out.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 20.10.17, 11:56
    Moja opinia jest taka: szkoda czasu nawet machać na pożegnanie! Całe szczęście że się rozpadło zanim przeszło w coś naprawdę poważnego. Nie żałować, odetchnąć z ulgą.
  • 20.10.17, 12:03
    Że co?
    To jest powód rozstania??? W życiu nie byłabym z tak tolerancyjnym inaczej. Ludzie są różni. Wycofane dziecko? A może ma inne talenty? Artystyczne na przykład. Jakie to ma znaczenie?
  • 20.10.17, 12:10
    Dzieci jak dorośli są różni, chwali się że rodzic stawia wyżej szczęście córki i jej rozwoj nad związek. Natomiast nie wiemy jak dokładnie sytuacja wygląda, jeśli jego dziecko ma pomagać drugiemu dziecku w nauce, są ograniczane wyjscia bo ten drugi ktos czegoś nie zrobił, to przecież to nie drugie dziecko pana tylko jeszcze ktoś obcy, można zrezygnować. Tyle matek żali się na partnera ktory nie ma potrzeby sie dokształcić, dorobić.
    Facet czuje, że jego córka będzie tutaj stratna więc woli się ewakuować za wczasu.
  • 20.10.17, 12:33
    Nie no naprawdę normalnie rodzice każą jednemu 7-latkowi pomagać drugiemu w nauce? Wolne żarty big_grin big_grin big_grin.
    I skąd to śmiałe założenie, że brak "zaradności i bezpośredniości" przekłada się też na sprawy szkolne? Często takie spokojne dzieci są b. dobrymi uczniami, bo są w stanie wysiedzieć na tyłku, przetrwać lekcje i robią karnie wszystko, co należy. Postawy społeczne nie muszą mieć nic wspólnego z nauką i na odwrót.
    To raczej ta druga będzie stratna - psychicznie, pod wieczną presją bycia hej do przodu, bo przyszywana siostra jest taka i wiecznie się je porównuje (a w każdym razie ojczym porównuje).

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 20.10.17, 12:41
    Nie wiemy na ile ta niby mało rozgarnięta córka Pani to tylko pretekst bo:
    a)Panu po kilku miesiącach życia z Panią i szarej rzeczywistości odwidziała się Pani
    b)córka Pana z jakiegoś powodu nie toleruje córki Pani,nie ma chemii,nie lubią się itd.A tu przed sobą miałyby perspektywę spędzenia prawie całego życia.
    Z drugiej strony,jakby dla tej dziewczynki, Pan miałby być takim psychopatycznym ojczymem,wykańczającym ją nerwowo i porównującym w kółko do jego zaczepistej córki,to lepiej dla dziecka Pani,że koleś już się ulotnił.
    Swoją drogą rodzina patchworkowa to nie lada wyzwanie i trzeba mieć naprawdę dobre intencje,fajne relacje,a przede wszystkim dużo miłości, dystansu,cierpliwości i akceptacji dla siebie na wzajem aby to zagrało.To nie jest takie hop siup jak się innym z boku wydaje.

    --
    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
  • 20.10.17, 14:09
    Należy panu posłać tacę pączków z liścikiem dziękczynnym że się zmył. Jeden pajac z głowy.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • 21.10.17, 17:09
    Panu wysłać tylko list. Ja wezmę pączki.
  • 21.10.17, 19:54
    Ej no, podziel się big_grin.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 20.10.17, 14:28
    Myślę, że facet może spadać na drzewo. Porównywanie dzieci jest bez sensu. "Moje jest zawsze "lepsiejsze"" - jeśli z tego się facet nie wyleczy, to nie rokuje dobrze na partnera.
  • 20.10.17, 14:50
    panna_lila napisała:

    > Rozstają się, bo chociaż wg niego ona jest super to jej dziecko zbyt odbiega
    > w rozwoje od jego dziecka. Jego jest zaradne, rozgarnięte, bezpośrednie w rela
    > cjach z innymi i on nie ma zamiaru ciągnąć w górę tego dziecka żeby było takie
    > jak jego córka.

    Dziecko kobiety "ciągnąć w górę"? Jego córka jest jakimś wzorcem z Sevres dla siedmiolatek?
    Albo akceptuje kobietę i jej córkę, albo do widzenia. Wszelkie porównania, a zwłaszcza dyskwalifikację jednej bo "nie jest tak rozgarnięta", między zupełnie obcymi siedmiolatkami dyskwalifikują faceta i jako mężczyznę i jako ojca. Co zrobi kiedy JEGO córka przestanie odpowiadać jego wymaganiom? Odsunie się od niej? Co zrobi kiedy jego kobieta przestanie sobie z czymś radzić, odejdzie? Niech idzie już teraz.
  • 20.10.17, 16:53
    eee facetowi kobieta się znudziła.... a że jest tchórzem i nie powiedział prawdy tylko wyłgał się dziećmi
  • 21.10.17, 13:17
    aqua48 napisała:

    > Dziecko kobiety "ciągnąć w górę"? Jego córka jest jakimś wzorcem z Sevres dla s
    > iedmiolatek?
    > Albo akceptuje kobietę i jej córkę, albo do widzenia. Wszelkie porównania, a zw
    > łaszcza dyskwalifikację jednej bo "nie jest tak rozgarnięta", między zupełnie o
    > bcymi siedmiolatkami dyskwalifikują faceta i jako mężczyznę i jako ojca. Co zro
    > bi kiedy JEGO córka przestanie odpowiadać jego wymaganiom? Odsunie się od niej?
    > Co zrobi kiedy jego kobieta przestanie sobie z czymś radzić, odejdzie? Niech i
    > dzie już teraz.

    Ja myślę, że w jakimś stopniu dla każdego rodzica dziecko powinno być takim wzorcem z Sevres. Oczywiście nie w takim znaczeniu, żeby wszystkie dzieci porównywać (w ogóle porównywanie jest słabe, niezależnie czy w górę czy w dół), chodzi mi bardziej o taką bezwarunkową akceptację. Myślę że dzieci takich rodziców mają lepiej niż dziecko matki, która się zastanawia jak popracować nad córką, bo jej gach uważa że jest jakaś nieteges.
  • 21.10.17, 15:54
    Ale przecież to nie matka się zastanawia, tylko autorka - znajoma pana, której opowiedział o rozstaniu i jego przyczynach.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 21.10.17, 16:59

    zlababa35 napisała:

    > Ale przecież to nie matka się zastanawia, tylko autorka - znajoma pana, której
    > opowiedział o rozstaniu i jego przyczynach.
    >

    I ta znajoma zastanawia się jak popracować nad zaradnością córki ex dziewczyny swojego znajomego?

    "sama nie wiem może rzeczywiście należy dążyć do tego żeby ogarnąć dziewczynkę i popracować nad jej zaradnością."
  • 21.10.17, 19:56
    Skoro pisze, że jest znajomą, to chyba wie, co pisze wink.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 21.10.17, 20:00
    A gdzie tak pisze?
  • 20.10.17, 19:46
    Każde dziecko jest inne szczególnie że to b małe dzieci
    Może się okazać że córka Pani będzie rozgarnieta nastolatka zaś Pana zakompleksiona i nieradzaca sobie w życiu lub wpadnie w źle towarzystwo czy nałogi
    Powód na pewno nie na rozstanie...strach pomyśleć co bo się wydarzyło gdyby im wspólne dziecko się urodziło np ż zd...
  • 21.10.17, 10:52
    MYSlimy ze pani miala duzo szczescia o wlos unikajac dluzszego kontaktu z bucem

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 21.10.17, 13:13
    panna_lila napisała:

    > On i ona maja dziewczynki w tym samym wieku, poznają się i są razem 8 miesięcy
    > . Rozstają się, bo chociaż wg niego ona jest super to jej dziecko zbyt odbiega
    > w rozwoje od jego dziecka. Jego jest zaradne, rozgarnięte, bezpośrednie w rela
    > cjach z innymi i on nie ma zamiaru ciągnąć w górę tego dziecka żeby było takie
    > jak jego córka.
    > Jakie jest Wasze zdanie, bo ja zgłupiałam, najpierw myślałem że dziecko ma praw
    > o być wycofane ale jak go posłuchałam to sama nie wiem może rzeczywiście należy
    > dążyć do tego żeby ogarnąć dziewczynkę i popracować nad jej zaradnością.
    >
    > Ciekawa jestem Waszego opinii
    >
    > Ps. dziewczyny lat 7


    Po pierwsze, to on wcale nie uważa że pani jest super. Po prostu chciał zerwać i zamiast wyświechtanego "to nie ty, to ja" albo "jesteś dla mnie za dobra" użył po prostu jej córki jako argumentu.

    Po drugie, to bardzo niepokojące, że matka po takim tekście nie stanęła murem za swoim dzieckiem, tylko się zastanawia jak "popracować" nad córką w myśl tego co powiedział jakiś bobek.
  • 21.10.17, 15:55
    Ale gdzie to jest napisane? Autorka to nie matka przecież...

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 21.10.17, 16:57
    zlababa35 napisała:

    > Ale gdzie to jest napisane? Autorka to nie matka przecież...
    >

    To czemu się zastanawia czy nie popracować nad dziewczynką?
  • 21.10.17, 19:57
    A Ty nigdy nie zastanawiasz się nad sprawami znajomych, przyjaciół i co można by czasami lepiej zrobić?
    Albo nie masz koleżanek, które nieproszone udzielają Ci rad odnośnie życia rodzinnego/wychowania dzieci? wink

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 21.10.17, 20:09
    zlababa35 napisała:

    > A Ty nigdy nie zastanawiasz się nad sprawami znajomych, przyjaciół i co można b
    > y czasami lepiej zrobić?
    > Albo nie masz koleżanek, które nieproszone udzielają Ci rad odnośnie życia rodz
    > innego/wychowania dzieci? wink
    >

    No to ta matka miałaby wielkiego pecha, nie dosyć że jej facetowi nie odpowiada zaniżanie poziomu w rodzinie to jeszcze pociotki zastanawiają się jak jej dziecko "ogarnąć".
    Ale nadal wygląda mi to na post samej matki.
  • 21.10.17, 20:13
    Hm, może panna.lila ci odpowie wink
    BTW, mam znajomą udzielającą nieproszonych rad każdemu w każdej kwestii właściwie - tacy ludzie naprawdę istnieją!

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 21.10.17, 14:26
    Takiemu panu dziękuję z góry- teraz mu takie rzeczy nie pasują- co potem wymyśli, że jest nie tak.....
  • 21.10.17, 14:29
    córka i tak zostanie prostytutką i zaćpa się na śmierć, bo z takim ojcem inaczej nie da rady.
  • 21.10.17, 16:27
    Albo zwieje z domu zaraz po uzyskaniu pełnoletniości big_grin.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 21.10.17, 14:34
    Moim zdaniem pan ma problem z zaakceptowaniem tego dziecka i tyle, a to jest zwykła wymówka.
    Co z tego, że dziewczynka jest mniej zaradna, bardziej wycofana? Nawet własne dzieci, z tych samych rodziców mogą znacznie się od siebie różnić.
  • 21.10.17, 17:10
    ja w przeciwieństwie do większości (wszystkich) nie oceniam pana w kategorii buc, ham itp.
    Kazdy (a nie tylko ten konkretny pan) ma prawo uczciwie podziękować za związek, tak samo jak ma prawo nie chcieć wychowywać cudzego dziecka (szczególnie dziecka trudnego, niepełnosprawnego czy w jakimkolwiek stopniu wymagającego)
    Może pan widzi trudności których nie widzi mama? może szczerze ocenia swoja cierpliwość i czas który jest w stanie / chce poświęcic dziecku partnerki?


    słowo niezaradne jest bardzo szerokim pojęciem - dla jendych to będzie nieumiejęynośc zrobienia sobie kanapki i herbaty w wieku 7 lat a dla innych nieumiejętność zapłacenia rachunku na poczcie i ugotowanie + obrania ziaemnieków w wieku lat 7.
    Co konkretnie znaczy, ze dziecko jest niezaradne?
    znam kilka osób dorosłych niezaradnych (życiowo) które mimo że wykształcone i nawet pracują są... w niektórych sferach życia niżzej funkcjonujące niż upośledzone umysłowo w stopniu lekkim.
  • 21.10.17, 17:54
    stara-a-naiwna napisała:

    > Kazdy (a nie tylko ten konkretny pan) ma prawo uczciwie podziękować za związek,
    > tak samo jak ma prawo nie chcieć wychowywać cudzego dziecka

    Alez ma pelne prawo. Ale recenzowanie, cytuje "to dziecko zbyt odbiega w rozwoju od jego dziecka" i pan "nie ma zamiaru ciagnac w gore tego dziecka" to juz jest bucera.

    Uczciwe podziekowanie za zwiazek to byloby "nie czuje sie na silach byc ojcem dla twojej corki".
  • 21.10.17, 19:58
    To, że ten pan jest byłym i zniknął z życia tej kobiety- to jest prezent od losu, który jej się trafił. Największe szczęście ma ta dziewczynka, którą "nie chciał się zajć".
  • 21.10.17, 19:59
    Dokładnie.
    Ma prawo nie chcieć, nie czuć się na siłach, relacja z danym cudzym dzieckiem może mu nie pasować.
    Ale komentarz, jeśli w podobnej formie został wyrażony przy rozstaniu - chamski, krótkowzroczny i deprecjonujący.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.