Dodaj do ulubionych

Poziom samodzielności dzieci

05.11.17, 20:57
Waszych lub Waszych znajomych lub z rodziny
9,10,11,12 ...lat
Jak wygląda?
Co robią same? Co pod nadzorem ?

Byliśmy u rodziny na wsi.
Były 2 dziewczyny jedna 9, jedna 12 lat.
Niewiele robią niewiele umieją w kuchni.
Kuzynka pyta czy mój syn sam wraca ze szkoły.
I czy sam zostaje w domu.
Czy ma jakieś obowiązki.

Tak zostaje, już od 2 co najmniej lat.
Kiedyś krócej, teraz nawet cały dzień.
Sam chodzi do szkoły, sam wraca, robi zakupy, jeździ blisko metrem.
Umie zrobić tosty, naleśniki, jajecznicę, kawę inke z mlekiem, kanapki, obrać ziemniaki choć powoli bo tego nie lubi. Pomaga przy ciastach, pierogach, kopytkach.
Niewiele ale i tak więcej niż dziewczyny.
To chyba dobrze ?




--
BE STRONGER
THAN YOUR STRONGEST EXCUSE
Edytor zaawansowany
  • jem.gluten.i.cukier 05.11.17, 21:07
    Będzie jatka smile


    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • gingers73 05.11.17, 21:10
    Serio ?
    Ze niby 10 latek sam w metrze z gorącą patelnia ??

    --
    BE STRONGER
    THAN YOUR STRONGEST EXCUSE
  • jem.gluten.i.cukier 05.11.17, 21:19
    Phi, tutaj już trzylatki smażyły steki smile

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • ichi51e 06.11.17, 11:59
    Pizze robil nie smazyl steki.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • wiosennaburza1 05.11.17, 21:18
    znam trzynastolatka, który u mnie pierwszy raz robił sobie kanapkę. bo wcześniej mamusia go wyręczała. we wszystkim
    znam siedmiolatkę, która jest bardziej poukładana niż jabig_grin ma porządek w szafie, plecaku i głowie. pamięta o terminach i liście zakupów. . gotować nie gotuje - rodzice jej nie pozwalają , boją się wypadków przy pracy. ale jak jej pozwolą to zakasuje nas wszystkie.
    i co z tego wynika?
    ja, mając lat siedem biegałam z dzieciarnią po ulicy/ wracało się na wyraźne wołanie rodzicielki.
    potrafię sobie wyobrazić, że sytuacje są inne. rzeczywistość w jednym czasie bywa inna. dzieci są różne. i jeden dziesięciolatek popłaci rachunki przez net żeby rodzice mieli mniej roboty, a drugi nie zrobi sobie kanapki
  • zaisa 05.11.17, 21:18
    Dobrze, że Twój syn to potrafi.
    Ale nie widzę sensu w porównaniu.

    A i nie wiem, czy dobrze, że umie czy,że więcej niż dziewczyny.
    No i podałas wiek dziewczynek a syna już nie.
  • zlababa35 05.11.17, 21:28
    A syn to bliżej tych 9 czy 12 lat?

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • gingers73 05.11.17, 21:39
    10.
    Pośrodku.
    I nie chodzi mi o porównania
    Wiadomo różne doświadczenia różne warunki dorastania
    Watek z ciekawości co umieją, co robią dzieciaki/nastolatki

    Kuzynkę inną jej mama do mnie na mniej więcej 18/19 urodziny autobusem przywiozla mama.
    Ja w wieku 15 pojechałam na 2 dniowy koncert ...
    Choć bym córki nie puściła wink

    --
    BE STRONGER
    THAN YOUR STRONGEST EXCUSE
  • loola_kr 05.11.17, 21:31
    ja w zasadzie do urodzenia córki (31 lat) nie gotowałam Potem jakoś zaczęłam, teraz uwielbiam gotować i piec.
    To nie ma znaczenia, wystarczy, że dziecko umie tyle, żeby nie padło z glodu jak rodziców nie ma i tyle, żeby pomogło czy wyręczyło rodziców w sprzątaniu i innych pracach domowych na tyle ile rodzice potrzebują.
  • leann32 05.11.17, 21:39
    Samodzielnosc w gotowaniu to zly przyklad.
    Moja matka mnie kompletnie niczego nie nauczyla i we wszystkim wyreczala. Do 25 roku zycia bylam w stanie ugotowac sobie herbate. Jakbys mnie zapytala o przepis na rosol to nawet bym ci nie powiedziala z czego jest zrobiony.
    Nie umialam prasowac, sprzatac. Nic.
    Dostalam taka szkole zycia jako siwzo upoeczona żona - ze szok. W rok sie ogarnelam, gotuje swietnie a jakbym zaprosila Rozenkową to nie mialaby sie czego doczepic. Gesslerowa moze tez smile
    Wiadomo ze lepiej ucZyc dzieci wszystkiego ale jak dacie ciala - nie bedzie dramatu smile
  • olikol 05.11.17, 21:43
    Ja gotowałam od 13 r.ż. Teraz wcale tego nie lubię, syndrom wypalenia kuchennego smile A nie lepiej by było jako dziecko zajmować się dzieciowymi zabawami a nie staniem w kuchni by żarło rodzinie podać?
  • drinkit 06.11.17, 14:12
    Wiadomo ze lepiej ucZyc dzieci wszystkiego ale jak dacie ciala - nie bedzie dramatu smile


    Dziwnym trafem u dziewczyn, a potem kobiet nie ma dramatu, bo sie potem szybko uczą. U chłopców--> mężczyzn dramat często bywa już na zawsze, bo nagle żonka zaczyna wyręczać..
  • milva24 05.11.17, 21:42
    Dziesięciolatek zostający sam na cały dzień w domu to zły pomysł.
  • purchawkapuknieta 05.11.17, 21:56
    Dlaczego?

    --
    www.youtube.com/watch?v=wxk-O_A6Jfs
  • milva24 05.11.17, 22:02
    Bo najwięcej wypadków zdarza się w domu a dzieci mają różne głupie pomysły.
  • tanebo2.0 05.11.17, 22:25
    20 lat temu też miały ale jakoś nie przypominam sobie masowych pogrzebów...
  • ichi51e 06.11.17, 12:05
    Lol. Jak tylko rodzice wychodzili to grasowalismy po szafach gdzie chowali prezenty. To bylo na takim pawlaczu trzeba bylo ustawic dwa taborety jeden na drugim zeby siegnacz raz mi sie konstrukcjq zawalila i zawislam na szafie. Innym razem rodzice zostawili magnetofon zeby sie nagrywalo z ciwkawosci co robilmy - starszy brat mnie namawial zebym wlozyla palce do kontaktu big_grin

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • dzikka 06.11.17, 12:35
    Ja takie rzeczy robiłam z bratem, kiedy niczego nieświadoma mama gotowała w kuchnismile Wchodziła do pokoju a tu pociechy na szafie siedząsmile Innym razem znaleźliśmy całą torebkę wypełnioną srebrnymi pakiecikami a w nich były takie fikuśne balonikismile Udało nam się nadmuchać chyba z 20 zanim rodzice się zorientowali, że zbyt długo na siebie się nie skarżymysmile zabawy w komitywie były najgroźniejszesmile Nieraz udało nam się coś podpalić, no niełatwo z nami mielismile Mieliśmy wtedy pewnie koło 7-9 lat. Teraz rodzice mają większy luz, dzieciaki wlepiają ślepia w telefon/tablet/konsolę i jest spokój.
  • purchawkapuknieta 06.11.17, 10:05
    15latki i 17latki też.

    --
    www.youtube.com/watch?v=wxk-O_A6Jfs
  • milva24 06.11.17, 11:18
    Ale jednak mniejsze niebezpieczeństwo, że się siedemnastolatek podpali albo będzie właził na melbe i spadnie.
  • eliszka25 05.11.17, 22:00
    samodzielnosci dzieci nie mierze tym, co umieja zrobic w kuchni. poki mieszkalam z rodzicami, nigdy nie ugotowalam obiadu od poczatku do konca. pomagalam w kuchni, ale raczej na zasadzie: obierz ziemniaki, zrob surowke, pomoz przy lepieniu pierogow. gotowac zaczelam dopiero, gdy wyprowadzilam sie z domu, czyli w wieku ok. 24 lat. umiem gotowac i piec calkiem niezle i bardzo to lubie, ale polubilam dopiero po wyprowadzce z domu rodzinnego.

    moi synowie maja 8 i 11 lat i uwazam, ze sa dosc samodzielni. zwlaszcza starszy jest moim zdaniem ogarniety. nie gotuja, zaden z nich nie potrafi zrobic jajecznicy czy nalesnikow, ale w razie potrzeby wiem, ze dadza sobie rade. do szkoly od zerowki chodza sami, jak trzeba, to daje klucze do szkoly i wracaja do pustego domu. starszy potrafi poradzic sobie podczas naszej nieobecnosci i zadbac o brata. w razie potrzeby zrobi kanapki czy jakies tosty, pojdzie do sklepu i co najwazniejsze - zadba tez o brata. w sensie, ze przypilnuje, zeby zrobil lekcje, w razie potrzeby mu pomoze. wie tez, gdzie w razie czego szukac pomocy itd.

    nie lubie zostawiac moich dzieci samych na dluzej niz 2-3 godziny, ale jesli sie zdarzy, ze musze, to wiem, ze na starszym moge polegac. nie zalegnie przed ps4 zapominajac o calym swiecie, bo starych nie ma w domu, tylko bez przypominania zadba o najwazniejsze.

    dla mnie to wlasnie swiadczy o samodzielnosci i ogarnieciu moich dzieci, a zwlaszcza starszego syna.
  • tinatin 05.11.17, 22:12
    Dla mnie samodzielność dziecka oznacza więcej czasu dla mnie. Czyli jeśli moja 12-latka gotuje, to w razie czego mogę jej zostawić pieniądze i powiedzieć, żeby zrobiła zakupy i coś ugotowała, czy ewentualnie kupiła jakiegoś gotowca. Wiem, że da radę. Jeśli jeździ sama komunikacją miejską, nie muszę jej dowozić na zbiórki harcerskie. Jeśli zostaje sama na noc z życzliwą sąsiadką piętro niżej, to nie muszę szukać opieki na moje wieczorne wyjście. Jeśli obsługuje pralkę i żelazko, to nie słyszę "maaaaamo, wszystko mam brudne". Nie, żeby musiała to wszystko codziennie robić. Ale wiem, że potrafi. Gotowanie i autobus bez przesiadek, pranie i prasowanie - ogarnia od dwóch lat, na noc pierwszy raz została sama w tym roku i bardziej skomplikowane dojazdy też w tym roku.

    Nauczyła się też gotować na ognisku (nie tylko kiełbaski) i przyszywać guziki, a także prać ręcznie, wbijać gwoździe, łączyć drewno wkrętami i na klina, używać siekiery - ale to już w harcerstwie.

    Co nie zmienia faktu, że tak naprawdę pieniądze, za które mogłaby sobie ugotować zdrowy posiłek przeznacza na kebaba, prasować nienawidzi równie mocno jak ja i stosuje patenty typu "powiesić w zaparowanej łazience", a syf w pokoju ma taki, że jak chcę coś włożyć do jej szafy, to muszę sobie najpierw odgarnąć ścieżkę na podłodze. I podbiera mi skarpetki, jak ma wszystkie brudne. I jak tylko możemy, wozimy ją samochodem. I biurka z ikei nie chce jej się skręcić.

    Czynności życia codziennego są do ogarnięcia dla zdecydowanej większości ludzi, nie jest to wiedza tajemna. I jeśli będą ci ludzie tego potrzebowali, to ogarną, i nie jest istotne, czy jako wczesne nastolatki, czy na własnym gospodarstwie. Mnie jako rodzicowi jest łatwiej, jeśli coś tam moje dziecko potrafi. Czysty egoizm i lenistwo. Żadnych celów edukacyjno-wychowawczych.
  • mamablue 05.11.17, 22:45
    Po wyprowadzce z domu okazałam się b.samodzielna i zorganizowana. Wcześniej raczej otoczona opieką i wyręczana. Więc chyba zachowanie dziecka w domu o niczym nie świadczy.
  • 89mumin 05.11.17, 22:58
    Miałam identycznie, w domu rodzinnym nie bardzo chciałam kiwnąć palcem. No kanapkę od biedy sobie zrobiłam, ale obiad??? Nigdy. Do sprzątania też trzeba mnie było tak gonić, że w większości przypadków mama wolała zrobić to sama. Wyprowadziłam się z domu po maturze i to na drugi koniec Polski i się nagle okazało, że wszystko umiem i sama się ogarniam bezproblemowo. Także tak, ogarnięcie życiowe to nie rocket science, a zachowanie dzieci w domu nie zawsze ma wpływ na ich samodzielną egzystencję.

    --
    W lecie dni są dłuższe, bo wydłużają się pod wpływem ciepła.
  • mamablue 05.11.17, 23:02
    No nie, wychowanie na pewno ma, ale raczej ogólnie i przez przykład, a nie trenowanie w robieniu obiadów wink
  • olikol 05.11.17, 23:05
    Bo te 12 latki gotujące obiady to wcale nie chodzi o uczenie samodzielności dziecko tylko o mniej roboty dla rodziców pod pozorem szczytnej ideologi. wink
  • jdylag75 06.11.17, 11:00
    Rzadko spotykam dorosłą osobę, która nie potrafi sobie prostej potrawy ugotować czy nie ogarnia swoich rzeczy, właściwie spotkałam tylko jedną taką. Ludzie dorastają i zaczynają sobie radzić.
    Wszystko jets ok jeśli rodzicom i dzieciom pasuje sytuacja.
    My oczekujemy że dzieci w połowie podstawówki będą potrafiły zrobić sobie jedzenie, sprzątną pokój, powieszą pranie, zrobią zakupy i przemieszczą sie samodzielnie. Mojej córce ograniczenie możliwości gotowania bardzo przeszkadza, wg mnie ejst za mała na całkowicie samodzielne eksperymenty. Kolega mojego syna nic nie musi robić w domu, ale u nas jak chłopcy nabrudzą pierwszy leci po mopa.
    NIe wszyscy muszą mieć tak samo.

  • zosia_1 06.11.17, 11:14
    nie napisałaś ile twoje dziecko ma lat
  • fraudes 06.11.17, 11:27
    No... i...?
    Ja w wieku 12 lat nie umiałam zrobić herbaty. Serio. Do 18 sprzątała i prała mi mamusia smile))
    W wieku niespełna 19 lat wyprowadziłam się z domu na studia i usamodzielniłam.
    Dziś jestem jak wszystkie matki/żony - piorę, gotuję, sprzątam, jeżdżę autem, pracuję, + 1000 innych rzeczy, a nawet znam się na budowlance, to hobby nie zawód.
    Moja mama mówi, że prowadzenia domu mogłaby się ode mnie uczyć.
    No i wracam do zdania startowego - jak się ma samodzielności w wieku ok. 10 lat do późniejszego życia? Ano - NIJAK smile

  • an.16 06.11.17, 11:44
    Samodzielność to nie jest zrobienie sobie kanapki czy nawet naleśnika. Dziecko przygotowane do "życia", to dziecko otwarte, umiejące nawiązywać kontakty z rówieśnikami i z dorosłymi, potrafiące poprosić dorosłego o pomoc. To dziecko które daje sobie rade w nieoczekiwanej sytuacji, typu zapomniało klucza, spóźniło się. To również dziecko które dobrze się czuje w różnych sytuacjach i środowiskach, nie boi się jechać na obóz, dobrze sobie tam radzi. A jeśli chodzi o sprawy praktyczne, to o wiele bardziej samodzielne jest dziecko które zupełnie własnoręcznie robi plakat czy zielnik albo prezentację, niż tą nieszczęsną jajecznicę. A dzieci na wsi zazwyczaj nie maja ani sklepu, ani metra, ani nawet przystanku autobusowego pod domem.
  • kanga_roo 06.11.17, 12:16
    potwierdzam, że zaangażowanie w prace domowe w dzieciństwie nijak się nie przekłada na dorosłe życie. ja, tak długo jak mieszkałam z rodzicami, nie musiałam w domu robić nic. a mimo to, kiedy się wyprowadziłam, potrafiłam robić wszystko. więc licytowanie się, czy dziecko potrafi zrobić tosta, czy obrać ziemniaki, jest imo słabe. jeśli dziecku umiejącemu czytać dasz przepis, zrobi o wiele więcej, zapewniam. ale to nie znaczy, że ja mu zaraz każę gotować smile
    generalnie pilnuję moich dzieci mocno w kuchni, bo mam kuchenkę gazową a oni - długie włosy. poza tym nie chciałabym, żeby poparzyli się wrzątkiem. ale, na przykład, kiedy zgłoszą się w szkole że przyniosą ciasto czy muffiny, na ogól robią je sami. lat 9 i 12.
  • princy-mincy 06.11.17, 12:43
    Moje dzieci młodsze niż Twój syn i rzeczone dziewczynki.
    Gotowac jeszcze nie potrafią, ale znają przepisy na naleśniki, 3 najczęściej robione ciasta i ciasteczka w domu.
    Córka zrobiła sobie pierwszy raz kanapke w wieku 6,5 roku.
    Od niedawna sama sobie szykuje śniadanie do szkoły- bo ona chce.

    My się staramy włączać dzieci w codzienne obowiązki- ani nie wyręczamy we wszystkim ani nie na siłę, bo tak. Umieją zrobić różne rzeczy, bo chcą pomagać. Więc pomagają.
  • mamusia1999 06.11.17, 12:55
    Niespójny: do metropolii na shopping pojedzie sam, schabowego sam usmaży, spakuje się na urlop sam.
    ale chleb mu trzeba w piekarni kazać pokroić crying a maslo kupować takie 1/2 z margaryną, bo sam "wiórków" nie zrobi.
  • rosapulchra-0 06.11.17, 13:06
    Nie uczyłam moich ani gotować, ani sprzątać. Teraz, gdy są dorosłe - same potrafią. Moja matka też mnie niczego takiego nie uczyła, a ze szkoły do domu wracałam sama od siódmego roku życia. Moje dzieci mniej więcej ok. jedenastego.

    --
    > głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • obrus_w_paski 06.11.17, 13:22
    Zgadza się, ze włączanie dziecka w prace domowe w wieku 10 lat ma się nijak do dorosłego życia, ale głownie dotyczy to niestety kobiet.

    Tak, wiem ze wszystkie emamy maja super sprawnych mężczyzn, one same nic nie potrafią, No ewentualnie dom zbudować mogą, natomiast ich mąż zakupy zrobi, pościel sam z siebie zmieni, trzydaniowy obiad dla dzieci itp.
    Ale prawda jest taka, ze statystyczna dorosła kobieta najczęściej się ogarnia bo musi (jak któraś wyżej napisała „dostają szkole życia jako świeżo upieczone ŻONY”), a facet będzie na tej żonie wisiał.
    Wiec jeśli synowie autorki Są faktycznie tacy sprawni to nic tylko chwalić.
  • drinkit 06.11.17, 14:15
    Zgadzam się
  • werdipurke 06.11.17, 13:50
    moje dziecko lat 9:
    - samo się ubiera, kąpie, myje włosy, nakłada odżywke i porządnie ją zmywa
    - samo smaruje się kremem jak trzeba, jak ma suchę skórę
    - sprząta swój pokój i odkurza, nie myje tylko okna i nie zmywa podłogi na mokro (może by umiało zmyć tę podłoge ale nie ma takiej potrzeby bo jest to robione pod nieobecność domowników, za jednym zamachem zmywany cały dom)
    - nakrywa do stołu gdy poproszę, zawsze odnosi po sobie naczynia do kuchni
    - pakuje rzeczy do zmywarki i potrafi ją rozpakować
    - potrafi włączyć pralkę ale raczej tego nie robi, ja wolę sama
    - regularnie przepakowuje mi rzeczy z pralki do suszarki
    - chodzi po zakupy typu pieczywo, owoce, coś brakuje co poproszę
    - na wakacjach potrafi po angielksu pójśc do baru i poprosić o picie/kupić sobie loda itp, a w restauracji podziękować za jedzenie po angielsku
    - nad wyraz ogarnia swoje drobiazgi, pamięta o ty co trzeba było przynieśc do szkoły, mówi o tym i wieczorem i przypomina rano przed wyjsciem
    - potrafi zrobić mi kawę z expresu, przygotować sobie i rodzeństwu kanapki, owoce, parówki, nalać sok, płatki z mlekiem/jogurtem itp
    -potrafi odgrzać sobie obiad ale rzadko to musi robić
  • fraudes 06.11.17, 14:51
    OJP. Order. Normalnie order.
    Więcej nie pamiętasz???
    Mniej więcej większośc dzieci to robi. Ale czy to powód do dumy i enumeratywnego wyliczania??? Wyluzuj.
  • werdipurke 06.11.17, 16:52
    co? nie bylo ten teges?
    kto nie jęczy w nocy ta warczy w dzień
  • herca 06.11.17, 17:26
    yy jeszcze powinnas powiedziec ze pewnie ma okres, he he he - ten sam poziom

    dziewieciolatek "umie nalac sok", cieszymy sie ze nie jest uposledzony wink
  • ichi51e 06.11.17, 14:01
    Tez kiedys uwazalam ze dziecko powinno byc samodzielne big_grin obecnie jestem zdania ze robi co moze a do qesela sie ogarnie.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mamusia1999 06.11.17, 14:50
    A ja wręcz stwierdzam ze utrzymanie porządku w kuchni bylo łatwiejsze w czasach obsługiwania dzieci i wspólnych posiłków . Wtedy trzy posiłki/sprzątanie dzieliło się na nas 2 dorosłych. Teraz kuchnia jest w ciagłym użyciu, nie wiadomo co i kto upaprał. Ba nie ma kiedy posprzątać (wg dyżuru), bo wiecznie ktoś sie tam krząta. No i w sumie po co? Za chwile ktoś przylezie nakruszy.
  • muchy_w_nosie 06.11.17, 15:04
    A moim zdaniem dzisiaj dzieci same z siebie są lepiej ogarnięte, bo mają lepszy dostęp do wiedzy, są bardziej dopilnowane i przestrzegane przez rodziców. Przy czym dzisiaj nie muszą już w wieku 10 lat umieć gotować, ogarniać rodzeństwo, robić zakupy spożywcze, bo rodzice czasu nie mają.
    Długość uzależnienia od rodziców się wydłużyła, bo jeśli nawet dziecko studiuje za miejscowo i pracuje to i tak rodzic daje pieniądze.
    I dla dziewczyn i dla chłopakow chyba najważniejsze w zdobyciu doświadczenia jest możliwość samodzielnego zamieszkania i konieczność ogarnięcia domowych obowiązków, w tym zakupów, sprzątania, organizowania wypadów czy płacenia rachunków za media, zawierania ubezpieczenia oc, tankowania samochodu, wizyt u mechanika .... no przecież był tu wontek gdzie ematki pisały że nigdy u mechanika z autem na przeglądzie nie były ....
  • muchy_w_nosie 06.11.17, 15:05
    Wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.