Dodaj do ulubionych

mama polonistka, a dziecko ma pały z polskiego..

06.11.17, 09:28
Spotykacie się czasem z takim stwierdzeniem? Z dodatkiem "taki wstyd".
Bo ja dosyć często i mnie to strasznie wkurza.
Bo co, matka za dziecko lektury przeczyta? Albo dziecko ma szczerą awersję do chemii, choć mama jest chemikiem, i dziecko marzy o szkole aktorskiej, a nie polibudzie. A oczekiwanie jest, że a) dziecko będzie miało te same zainteresowania, b) matka dziecko nauczy, choć szkoła nie dała rady.
Edytor zaawansowany
  • 06.11.17, 09:40
    Moje dziecko było słabe z historii i tak - strasznie mnie to wkurzało. Syn nie lubi historii, ma prawo. Ja też w jego wieku nie lubiłam.
    A uczyć go na siłę nie miałam zamiaru, po co?
  • 06.11.17, 09:43
    Moja matka mnie akurat pasją zaraziła. Byłam nią otoczona i ciężko było olać. Natomiast mimo tego, że matka nie przykładała ręki do mojej nauki to wszyscy wiedzieli swoje. Nie dogodzisz.

    --
    Jak masz ochotę, to masz ochotę. Z ochotą się nie dyskutuje.
  • 06.11.17, 09:46
    Nie wstyd, tylko głupota do kwadratu. Ani jedna polonistka - ta w szkole nauczycielka nie potrafi nauczyć, ani obydwie nie potrafią się dogadać, jak zmotywować dziecko do nauki. A może panie mają konflikt i wyraża się to tymi jedynkami? smile
    Dziecko nie musi mieć szóstek, ani tych samych zainteresowań co rodzic, ale jedynek tez nie powinno mieć, bo to w czasach dwójeczek za ledwo 30% jedynka prawdziwe dno. A wstyd - jeśli już musimy tak do tego podchodzić, solidarnie obydwie powinny poczuć, nie że jedna ok a druga zołza głupia. Zakładam, że nie chodzi o jakieś incydentalne jedynki za nieprzeczytanie lektury, brak wypracowania, kartkówkę itp. tylko ogólnie o to, że dzieciak ciągnie na jedynkach.
  • 06.11.17, 09:57
    Nasze dzieci nie powieliły naszych zainteresowań. Owszem kiedy miały jakieś problemy z dziedzinami w których jesteśmy dobrzy same przychodziły i prosiły o wyjaśnienie, czy wykład. Ale np młodszy przyznał że tych wykładów ojca nie lubił, i korzystał z nich w razie ostatecznej konieczności i z zaciśniętymi zębami bo wydawały mu się niedostosowane do jego poziomu wiedzy - czyli albo zbyt oczywiste, albo zbyt trudne. A poza tym ojciec zaczynał zwykle od zdziwienia: to tego nie wiesz? smile
  • 06.11.17, 10:04
    Czasami tak właśnie jest, że dziecko nei trawi tego czego uczy rodzic.Najlepiej uczy się obce dzieci bo jest dystans.Wiedzą co mogą czego nie mogą.Od swojego wymaga się więcej bo przecież " musi to wiedzieć".
    Starszy syn mojego nauczyciela angielskiego nie znosił angielskiego, lubował się w niemieckim, młodszy był genialny z angola.
    U mnie na szczęście nie ma problemu córka uwielbia angielski i jest chętna jak ją uczę.
  • 06.11.17, 10:22
    Moja młodsza ma dwójki zamiast jedynek, nie wtrącam się, choć widzę, skąd te oceny się biorą. Starsza była bardziej chętna do przyjęcia pomocy, młodsza się zamyka w sobie i trzeba chodzić koło niej na palcach, więc sobie odpuściłam, choć Gymnasium za pasem i świadectwo z piątej klasy się będzie liczyć.
    Natomiast rozumiem to wnioskowanie, nauczyciel powinien mieć pasję, a wtedy zainteresowanie przychodzi naturalnie.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 06.11.17, 13:46
    Ja znam - matka "pedagog", a dziecko zachowanie poniżej wszelkiej krytyki.
  • 06.11.17, 14:17
    emka_uk napisała:

    > Ja znam - matka "pedagog", a dziecko zachowanie poniżej wszelkiej krytyki.

    Sądząc po standardowym poziomie pedagogów - tu akurat wdało się w matkę.
  • 06.11.17, 14:29
    hłe hłe... najbardziej rozpieszczone dzieciaki to potomstwo nauczycieli. potem większość wyrasta. a mówię o obserwacjach ponad 30-letnich. w ostatnim czasie zwróciłam delikatnie uwagę dobrej znajomej ( nauczycielce) że jej córka zachowuje się ... odrobinę zbyt bezczelnie. nie napiszę, co usłyszałam.
    w temacie: nie zauważyłam oczekiwań społeczeństwa aby dziecko nauczycieli było dobre z przedmiotu jakiego naucza rodzic. natomiast zauważyłam, że rodzice nauczyciele uważają swoje dzieci za bógwico. bo oni, jako pedagodzy to wiedzą i widzą.
  • 06.11.17, 14:42
    O większość znanych mi pedagogów ma /miała duże problemy z dziećmi w myśl zasady szewc bez butów chodzi. Plus matka z Rakowjsk była nauczycielka, matka zamordowana z ojcem ostatnio przez syna pod Warszawą też była nauczycielką... Generalnie uważam, że nauczyciele nie umieją wychowywać dzieci. Chodziłam do klasy z córkami nauczycielek i żadna nie była orłem nawet z przedmiotu mamy, miały trudne relacje z matkami. Syn największej "eą" nauczycielki z podstawowki skończył w więzieniu i wygląda jak zbir.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • 06.11.17, 18:08
    Konkretnie to była pedagogiem. Ta druga.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • 06.11.17, 14:35
    Można odziedziczyć talenty (muzycy, sportowcy), można się zarazić zainteresowaniami (historycy, fizycy), można mieć ułatwiony start w zawodzie (lekarze, prawnicy), ale polonista? Żaden talent, dziecko nie musi lubić czytać akurat, choć uważam że pewnie to słaby polonista, bo języka w dużej mierze uczymy się od osób, z którymi się rozmawia/ koresponduje. Dziecko krawca czy szewca nie rodzi się przecież z umiejętnościami, tylko się ich uczy zdobywając zawód.
  • 06.11.17, 18:01
    język polski to już taka nuda tragiczna, że nie można się zainteresowaniem zarazić? Dziecko szewca może zarazić się pasją - do robienia butów, bo do naprawy to chyba raczej nie.
  • 06.11.17, 18:39
    Napisałam, że można przecież - pasją do czytania. I przez to pasją do języka i jego przejawów. Ale jak ktoś nie czyta, to raczej językowcem nie zostanie.
  • 06.11.17, 14:42
    Nie jestem nauczycielka, ale zle bym sie czula, gdyby dziecko z 'mojego' przedmiotu mialo paly szkole.
    Nie musialoby powielac moich zainteresowan, ale jednak wolalabym, by chociaz ta troja byla zamiast paly.

  • 06.11.17, 14:43
    Dokladnie, w koncu darmowy korepetytor jest w domu.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • 06.11.17, 15:30
    Darmowy korepetytor powiadasz smile No to taka historyjka - autentyk: na zebraniu u mojego dziecka jedna z matek pyta mnie, czy udało mi się kiedyś napisać wypracowanie na piątkę u surowej polonistki. Odpowiadam zgodnie z prawdą, że mam taki "wyczyn" na koncie. A ona do mnie: no widzisz, a ja jestem polonistką i nigdy nie udało mi się napisać mojej córce wypracowania na 5. Cóż, może mi się udało, bom nie polonistka big_grin
  • 06.11.17, 15:36
    labianka napisała:

    > Darmowy korepetytor powiadasz smile No to taka historyjka - autentyk: na zebraniu
    > u mojego dziecka jedna z matek pyta mnie, czy udało mi się kiedyś napisać wypr
    > acowanie na piątkę u surowej polonistki. Odpowiadam zgodnie z prawdą, że mam ta
    > ki "wyczyn" na koncie.

    Mam nadzieję, że to wspomnienie ze szkoły.

    > A ona do mnie: no widzisz, a ja jestem polonistką i nigd
    > y nie udało mi się napisać mojej córce wypracowania na 5. Cóż, może mi się udał
    > o, bom nie polonistka big_grin

    Bo każdy polonista uczy po swojemu i według tego ocenia. Jak ona próbowała swoim standardem idealnego wypracowania dobić się do innej polonistki to ja się nie dziwię, że nie zagrało.
    Inna sprawa, że po xuja pisać na starość wypracowania do szkoły?
  • 06.11.17, 16:19
    No ale korepetytor nie pisze wypracowan za dziecko, ja mam jednak inne wyobrazenie o byciu korepetytorem (a uczylam moja siostre i jej kolezanki chemii, fizyki i matmy)- ale tlumaczylam im, czego nie rozumialy a nie ze rozwiazywalam za nie zadania.
  • 06.11.17, 17:55
    Nie wstyd Ci, ze uczysz dzieci ordynarnego oszukiwania i piszesz za nie wypracowania? Mama -
    nauczycielka z waszej klasy tak samo, totalne dno. Jak dzieci mają być uczciwe jeśli rodzice im takie praktyki zaszczepiaja? Wstyd i zenada.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • 06.11.17, 16:27
    Mam ze szkołą podobny, ale jednak inny problem. Nie jesteśmy z mężem nauczycielami, ale udało nam się zainteresować dzieciaki wieloma bliskimi nam tematami. Dzieciaki chętnie czytają, pytają dyskutują, ale... na sukces szkolny to się zupełnie nie przełożyło. Szkołę mają gdzieś. Wolą z nami robić milion rzeczy niż zadanie domowe. Jadą na trójach i nie wiem o co chodzi. Nie nauczyłam ich uczyć się pod klucz?? Przez pewien czas miałam poczucie porażki i miałam założyć wątek na forum, ale mi przeszło. Chyba ja również do szkoły się nie nadaję...
  • 06.11.17, 17:18
    No. Ja jestem po filologii polskiej a mój syn na dzień dzisiejszy ma problemy z ortografią. I co mam zrobić? Wyrośnie albo dostanie diagnozę smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.