Dodaj do ulubionych

Co najglupszego zrobiliscie w stanie zadurzenia?

08.11.17, 09:45
Na fali watku no_easy_way_out i dyskusji z jeziorowa ... Jako, ze na forum mamy tez kilku panow to tez moga sie wypowiedziec.

Zdziwilo mnie, ze jeziorowa nigdy, przenigdy, nie zadurzyla sie w zadnym celebrycie czy chocby jakims Wiesku z innej klasy. Ale doswiadczenia moje i moich kolezanek sa inne.

Zaczynam ja ...

Jako wczesna nastolatka bylam ciezko zadurzona w Andrzeju "Piasku" Piasecznym. No i kiedys wyslalam do niego list milosny. Fakt, ze jest gejem i w tamtych czasach wolal pana Piroga wyszedl na jaw, duzo, duzo pozniej. No ale przynajmniej wyjasnilo mi dlaczego nie odpisal big_grin

--
Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
Edytor zaawansowany
  • 08.11.17, 09:52
    nic głupiego nie zrobiłam
    mój plan zdobycia Alexandra Skarsgårda jest mądry i się powiedzie !!!!!
  • 08.11.17, 09:58
    Poprawiłas mi humor z rana smile Plan już zaczęłaś wdrażać czy na razie tylko rozrysowany na kartce? wink
  • 08.11.17, 10:02
    trwają przygotowania
  • 08.11.17, 10:47
    O ja też mam ten plan. To plan 20 letni. Zakrojony na szeroką skalę, odważny i brawurowy.
    Załatwię go cierpliwością...

    --
    Szkoda, że nazwiska zasłonięte.
    Uważam, że dane kretynów, podobnie jak pedofilów, należy ujawniać, dla dobra ogółu. by cauliflowerpl
  • 08.11.17, 13:07
    Nie powiedzie się, bo mój jest z pewnością lepszy wink I co z tego, że plan zakłada dodatkową trudność w postaci namówienia męża na permanentny trójkąt z Alexandrem big_grin
  • 08.11.17, 13:09
    Gorzej jak się mężowi za bardzo spodoba..,
    Wiesz co jest kluczowe w trójkątach?... Nie zostać pomiętym...

    --
    Moje nowe motto życiowe:
    Mniej dramatu, więcej brokatu!
  • 08.11.17, 13:19
    Ja tam nie czuję się zaspokojona, jeśli nie jestem po trójkącie dobrze pomięta big_grin
    Gorzej z pominięciem...

    --
    Moi drodzy, po co kłótnie,
    Po co wasze swary głupie,
    Wnet i tak zginiemy w zupie!
  • 08.11.17, 17:25
    wspaniały dialog big_grin

    --
    Pracuję z naprawdę wspaniałymi ludźmi. Są godni zaufania, uczciwi,
    nigdy nie powodują problemów. Zupełnie tam nie pasuję.
  • 08.11.17, 22:15
    najlepszy w tym wszystkim POMIĘTY TRÓJKĄT big_grin działa na wyobraźnię wink

    --
    Porządek to wróg zwierządek!
    www.kot-malenstwo.blogspot.com
    www.ztworzonka.blogspot.com robótkowy
  • 09.11.17, 11:56
    TO Ty nie wiesz, że po dobrym 3 zawsze jest się pomiętym? big_grin
  • 09.11.17, 20:53
    Osobiście nie, ale się spodziewałam big_grin

    --
    Porządek to wróg zwierządek!
    www.kot-malenstwo.blogspot.com
    www.ztworzonka.blogspot.com robótkowy
  • 11.11.17, 22:30
    Dziewczyny jesteście CUDNE 😂😂😂
  • 08.11.17, 21:05
    A niech tam, Alexander może miąć nas oboje wink Plan zakłada trójkąt monogamiczny i trwały big_grin Zaryzykuję!
  • 08.11.17, 13:19
    mój Alex się nigdy na takie bezeceństwa nie zgodzi!!!
  • 08.11.17, 18:13
    Tego geja? www.kozaczek.pl/plotka/alexander-skarsgard-na-lunchu-z-kolega-foto-45676
  • 08.11.17, 18:30
    gdybys kiedykolwiek miał dziewczynę albo/i kolegów wiedziałbyś ,że można być hetero i spędzać trochę czasu w męskim towarzystwie
  • 08.11.17, 10:07
    NIGDY W ŻYCIU tego nie napiszę big_grin durzyłam się w paru wokalistach, matko, jaki człowiek był głupi...

    --
    Moi drodzy, po co kłótnie,
    Po co wasze swary głupie,
    Wnet i tak zginiemy w zupie!
  • 08.11.17, 10:34
    No k... pięknie, wy tu o wokalistach a ja wywaliłam flaki na wierzch i wiem, że forum już nigdy nie zapomni. O ja pipa. big_grin
  • 08.11.17, 10:39
    Wszyscy będziemy pamiętać twoją ultraromantyczną historię <3

    --
    Moi drodzy, po co kłótnie,
    Po co wasze swary głupie,
    Wnet i tak zginiemy w zupie!
  • 08.11.17, 10:44
    😂
  • 08.11.17, 10:44
    Połowę skasowałam. big_grin
  • 08.11.17, 13:05
    Nie pipa, thank you widzę że bratnia duszą jesteś - tez miałam takie zakrecone historie na koncie. Potem może coś więcej napiszę wink

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • 08.11.17, 13:17
    no ale powiedz chociaz jacy.
  • 08.11.17, 21:10
    Kurczę. Wy miałyście takie historie na koncie, a ja mam nadal smile jestem albo opóźniona, albo systematyczna, nie wiem - od 6-tego roku życia kocham się w różnych nieosiągalnych i nigdy mi nie przeszło. Trzymajcie kciuki w sobotę, bo zamierzam spełnić moje marzenie w związku z obecną fascynacją big_grin
  • 09.11.17, 09:17
    napisz, Morgen. Zobacz jak inne szczerze się wypowiedziały.

    --
    Z pozostałych pamiętam do dziś temat o bydłu, miałam wymienić negatywne skutki hodowli bydła na świecie. (...)Naprawdę jesteś aż tak głupia, że nie umiesz deklinacji?
    Zawsze miałam szóstki z gramatyki akurat, więc na mojej pasji mnie nie zagniesz ? tol8 big_grin
  • 08.11.17, 10:33
    13 lat temu poznałam na imprezie faceta, który wyjeżdżał za kilka h za granicę w interesach, ale jako że tak dobrze mu się ze mną gawędziło zapytał, czy polecę z nim. Odmówiłam, ale powiedziałam, że zastanowię się nad doleceniem do niego.

    Kupił mi bilet, ja... spóźniłam się na samolot. Było mi strasznie wstyd i postanowiłam kupić bilet na pociąg (wtedy to był koszt ok. 450 zł). Z dworca odebrał mnie kierowca i zawiózł do hotelu (to był wczesny ranek, ten facet był już w pracy), w pokoju czekały na mnie... kwiaty, pieniądze, aparat, jakieś kosmetyki i perfumy.

    Może nie był to stan zadurzenia, ale zidiocenia na pewno - nawet nie wiedziałam, jak się nazywa gość, którego miałam zobaczyć za jakieś 12 h; wyszłam z hotelu na miasto (nie zwracając uwagi na numer pokoju - miałam tylko kartę bez tej papierowej osłonki) i gdy już wracałam, to... zaczęłam się zastanawiać który to był pokój? Bez nazwiska ciężko będzie uzyskać tę informację, ale recepcjonistka (do dziś nie wiem czemu) - pomogła mi.

    Spotkaliśmy się dopiero wieczorem, on był zdziwiony że wzięłam jedynie aparat i porobiłam trochę zdjęć; na mieście zjadłam "za swoje". wink Rozczuliłam go chyba i... nigdy nie skonsumowaliśmy tej znajomości, a w stałym kontakcie pozostajemy do dziś.

    A co najgłupszego zrobiłam z miłości? Oprócz tego, że trafił mnie piorun sycylijski i z facetem, którego poznałam spędziłam kolejne 90 kilka godzin, wyjeżdżając gdzieś hen na Podlasie; to potem spać przez niego nie mogłam - patrzyłam na niego nocami a łzy wzruszenia leciały mi policzkach. big_grin On grał mi na harmonii lub saksofonie a ja czułam, że to jest to miejsce i ten moment. Pół roku narkotycznego haju, orgazmów po przeszywających mnie od czubka głowy po koniuszki palców; rozstań, powrotów, tęsknot, kilkunastogodzinnych rozmów telefonicznych - zasypiania z telefonem i budzenia się z nim; powrotów z Zakopanego do W-wy przez... Wrocław i Poznań (nie byłam w stanie wsiąść do pociągu); wspólnego milczenia i górskich wędrówek; niezliczonej ilości przetańczonych tang, wysłuchanych mini-recitali; gdy karmił mnie i głaskał; gdy zmoczył nas wiosenny deszcz i staliśmy naprzeciw siebie tacy mokrzy, z wodą ściekającą nam z nosów a on mówił, że nikt nigdy tak na niego nie patrzył jak ja (o, serio...?);

    I go zostawiłam. Pięknego, mądrego, skromnego, utalentowanego. Bo to był mój romans, a mój partner zachorował.
    Tak, to jest najgłupsza rzecz jaką zrobiłam.


  • 08.11.17, 10:38
    fajnie smile
  • 08.11.17, 10:40
    Jezu, to ja chyba jestem oziębła jednak.
  • 08.11.17, 13:08
    Ja również. I bardzo przyziemna. Takie historie to kosmos.
  • 08.11.17, 10:46
    Ale co jest najgłupsze? Ze weszłas w romans czy ze go urwałaś?

    --
    Pamiętaj: Co cię nie zabije, to cię ku*wa próbowało zabić!!
  • 08.11.17, 10:49
    Że go urwałam, ja go naprawdę pokochałam i mimo iż zostałam ze swoim eks, to już... cóż, inna. I on doskonale wiedział czemu. Potem rozstaliśmy się i miałam drogę wolną, tamten czekał... kolejne 6 lat. Ale honor mi nie pozwalał.

    No dobra, to kto się ze mną napije?
  • 08.11.17, 11:26
    suspicious honor nie pozwalał....

    --
    Pamiętaj: Co cię nie zabije, to cię ku*wa próbowało zabić!!
  • 08.11.17, 13:55
    >w pokoju czekały na mnie... kwiaty, pieniądze, aparat, jakieś kosmetyki i perfumy.

    +

    >n był zdziwiony że wzięłam jedynie aparat i porobiłam trochę zdjęć; na mieście zjadłam "za swoje".

    tzn nie czulas sie skrepowana perfumami i kosmetykami w pokoju i pokojem ktory on oplaca , a czulas sie skrepowana ze on mialby zaplacic za kolacje?


    No ja nie wiem... Ja bym sie bardzo czula skrepowana jesli zupelnie obcy gosc z ktorym gadalam pare godzin placilby mi za hotel nawet jesli do niego jade a jesli jeszcze w pokoju zostawilby cos poza czekoladkami i kwiatami czyli perfumy i kosmetyki to czulabym sie ze mnie traktuje jak...<kaszlniecie>.

    Natomiast uwazam ze jesli jestem na randce i facet mnie zaprasza to powinien za ta kolacje zaplacic. Owszem, zaoferuje" To moze ja zaplace" Ale normalny facet nigdy nie pozwoli na to bym zaplacila za siebie sama. Mowie o randce.... Bo z kolegami to kazdy placi za siebie.

    A juz to ze pojechalas w nieznane do hotelu do faceta ktorego nazwiska nie znasz jest bardzo ryzykownym posunieciem.

  • 08.11.17, 14:13
    A ja nie czułam się skrępowana - bo skoro ktoś mnie zaprosił i oświadcza, że nocleg itp. jest po jego stronie - to chyba oczywistym jest, że skoro przyjęłam zaproszenie, to nie jest mi głupio. Z tej całej reszty nie skorzystałam, a on chciał, abym się dobrze czuła i to było miłe, że zadbał o komfort. Nie miał też pojęcia, czy będę miała pieniądze (miałam wtedy raptem 19 lat) po tym, jak wydałam kupę siana jak na nastolatkę na pociąg.

    Ekhm, powtarzam - nawet nie próbował się do mnie dobrać, spałam sama, traktował mnie z najwyższą atencją; zresztą po latach rozmawialiśmy o tym i owszem, ochotę miał ale liczył wiele miesięcy na gest z mojej strony.
  • 09.11.17, 10:08
    a ja w pierwszym twoim poscie przeczytalam, ze mialas 13 lat i mnie dreszcze przeszly wink
  • 08.11.17, 15:45
    Ryzykownym, pfff. Przecież nie opisała tu najmądrzejszej rzeczy w życiu, a najgłupszą, nie?
  • 08.11.17, 14:36
    No, "honor". Dziś wiem, jakie to było bezdennie głupie. big_grin
  • 08.11.17, 10:51
    Ze do dzis nie wie, jak chlop ma na imie...
  • 08.11.17, 10:54
    No nie, wtedy wiedziała jak ma na imię, tylko o nazwisko nie zapytałam. Gdy już się spotkaliśmy, to wiedziałam wszystko. On miał uczciwe zamiary dlatego nawet przez myśl mu nie przeszło, że może być problem z jego nazwiskiem. wink
  • 08.11.17, 13:58
    thank you... no sorry ale to nie jest normalne jechac gdzies do faceta a nie wiedziec o kogo zapytac w recepcji. Nie przyszlo ci na mysl aby go zapytac o nazwisko?

    Mloda musialas byc ...


    ten drugi romans brzmi normalniej niz ten pierwszy
  • 08.11.17, 13:59
    sorry thank you. Jestem czasem wkurzajaca racjonalistka. Wybacz. Zawsze mysle o tym ze bylas czyjas corka i co na to mama itd.
  • 08.11.17, 14:08
    Mama nic nie wiedziała i nie wie do dzisiaj. To chyba oczywiste, że byłam młoda - a nawet b. młoda. Na dodatek nie wiem czy wiesz, ale wątek ma tytuł: co NAJGŁUPSZEGO...
  • 08.11.17, 14:10
    ok.
    Wybacz ja za duzo czasem mysle
  • 08.11.17, 14:16
    I słusznie - ja zaś jestem często dość żywiołowa, moją naturą jest ogień i takie "ryzykowne" sytuacje kleiły się do mnie, a ja do nich. W tym wszystkim miałam zdecydowanie więcej szczęścia niż rozumu, do dzisiaj zastanawiam się jakim cudem jeszcze w łeb nie oberwałam.
    Dlatego też reszty moich historii nie opowiem, bo dotknie mnie casus shell albo lipcowej. big_grin
  • 08.11.17, 14:39
    >bo dotknie mnie casus shell albo lipcowej

    a co to jest casus shell albo lipcowej

    Ja tam u nich nie widze romatycznych narwanych historii z mlodosci tylko jakas doza odrealnienia jako dojrzaly czlowiek.
  • 08.11.17, 14:45
    Historie, które ciągną się za nimi latami i są wypominane w co drugim wątku. big_grin Np. anal za sukienkę, shell odkrywa biedę w Polsce, a lipcowa staje się Matką Polką big_grin
  • 08.11.17, 14:57
    aaa no tak. to zaraza... najgorsze jest to ze w necie czlowiek nie mowi szczegolow a oni rozdrapuja w prawo i w lewo i tworza calkiem nowa sci-fi historie czasem.
  • 08.11.17, 17:43
    O matko thank you to mialybysmy dużo do obgadania. Ja tez byłam szalona za młodu. Kiedyś spóźniłam się na powrotny autokar do Polski z Francji i noc spędziłam w pokoju z zadurzonym we mnie Australijczykiem i jego wspolspaczem Niemcem (dzielilismy dwa łóżka połączone - bez seksu zaznaczam ). Potem z rok pozniej z przyjaciółką poznalyśmy świetnych gości na plaży pod Barcelona i zabrali nas na poznawanie miasta. Ostatni transport do naszego miasteczka uciekł i nocowalysmy u nich, nieznanych nam w sumie facetów w ich mieszkaniu w Barcelonie. Cud ze nas nie zabili i nie zgwałcili za to byli uroczy i nas rozpieszczali wink Potem zadurzeni przyjechali do nas do Polski na lewych papierach bo panowie mieli arabskie pochodzenie a nie zachodnioeutopejskie jak nam wmawiali, co trudno było określić, bo jeden z nich byl niebieskookim blondynem. Zatrzymała ich Straz Graniczna a my się musiałysmy przed nią tłumaczyć skad ich znamy big_grin Mialysmy po 19 lat wink Wydalam tez pieniądze na wakacje od rodziców by spędzić tydzień z ukochanym pod Londynem w jego akademiku dzieląc jedno łóżko i prowadząc z nim studenckie życie, sama byłam tuż po liceum wink Człowiek był szalony, cud ze wyszedł z tych historii cało smile

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • 08.11.17, 18:02
    Hahaha, dobre; nie opisuj wiecej, bo przyklei ci sie do twojego hiszpańskiego kochanka. 😁 Ja juz milczę, bo mi dziecko odbiorą. 😂
  • 08.11.17, 21:32
    To mi przypomina moją historię w zauroczeniu. Zamiast na stancję pojechałam z „kochankiem” do hotelu do Poznania, takiej mordowni przy Św. Marcina i tam przez tydzień mieszkaliśmy za pieniądze moich rodziców. Miałam ambitne plany uczyć się i zdawać egzaminy bo to był akurat czas sesji, ale niestety głównie piliśmy i uprawialiśmy sex. Ja miałam niecałe 20 a on niecałe 19 lat 😂

    --
    Mój mi nigdy nie zabronił, ale za każdym razem jak sie umalowałam (a maluję wyłącznie rzęsy) to pytał, czy się pod latarnię wybieram. - andaba
  • 09.11.17, 09:45
    Straż graniczna zatrzymała ich na granicy jak jechali do Was do Polski a Wy pojechałyście na granicę i tam tlumaczyłyścię się Straży kim oni są ???
  • 09.11.17, 11:20
    ale fajna hitoria i najważniejsze , że z pozytywnym zakończeniem. O ryzyku w wątku "co najgłupszego.." pisać bez sensu, historie pokazują, że można uczyć włoskiego i przychodzi do ciebie uczeń na lekcji cię zaciuka na śmierć - sprawa medialna , zapomniałam imienia, szukali go po całej Polsce, znaleźli za granicą
  • 09.11.17, 11:23
    Kajetan...
  • 09.11.17, 11:36
    Oczywiście, tym bardziej że statystyki wciąż są bezlitosne dla osób NAJBLIŻSZYCH; co nie zmienia faktu, że ta historia opisana przeze mnie to i tak bardziej lajtowa.

    Kiedyś w stanie upojenia alkoholowego sprowadziłam do domu dwóch "kolegów" mojego kumpla. Położyłam ich spać w salonie na kanapach, następnego dnia o 17 wstaliśmy, ja robię śniadanie a oni patrzą na mnie wryci i pytają, czy ja jestem normalna. No to mówię, że nie do końca, ale jednak bywam i że koledzy mojego W. są moimi kolegami. Wtedy zapada cisza, a za chwilę słyszę pytanie:
    - Jakiego W.?
    - Yyy, no W., u którego byliśmy wczoraj na imprezie.
    - Aaa, my tam trafiliśmy od sąsiadów, bo w tym domu drzwi się nie zamykały, my nie znamy W. ...

    Ręce mi opadły, a mój facet nawet się nie zdziwił, gdy mu to opowiedziałam. big_grin

    A z drugiej strony jak wychodzę gdziekolwiek ze znajomymi to zawsze, ale to zawsze, jestem kurą, która ich pilnuje i zgarnia pod skrzydełka. Wie, jak się zachować z alkoholem - tzn. aby nikt niczego nie dosypał itp. Ale mając te 20 lat bywało różnie.
  • 09.11.17, 11:58
    Masz borderline? Takie spontaniczne akcje są typowe dla borderów.
  • 09.11.17, 11:59
    Nie mam żadnych problemów psychicznych.

    A puszczalstwo to jakie zaburzenie?
  • 09.11.17, 12:02
    Masz na myśli promiskuityzm?
  • 09.11.17, 12:08
    Tak, i pytam o promiskuityzm występujący u ciebie. Wyrosłaś już? (Skoro na podstawie kilku sytuacji opisanych przeze mnie sugerujesz mi poważne zaburzenie pod postacią bordera, to być może powinnaś skierować swój przenikliwy wzrok w swoją stronę i zdiagnozować coś u siebie).
  • 09.11.17, 12:08
    Jako przedstawicielka tegoż powinnaś wiedzieć.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • 09.11.17, 00:20
    Fantastyczny watek
  • 08.11.17, 10:59
    thank_yopu jak mozesz ten "romans" uwazac za najgłupszy. Rany przezyc cos takiego ...


    --
    Szczęście to nie tylko to, co los daje, ale i to, czego nie zabiera.
  • 08.11.17, 11:08
    Przez morgen obejrzałam "Co się zdarzyło w Madison County" i rozbiło mnie to na kilka dni; byłam gotowa wejść w ekran i sama nacisnąć klamkę i dać Francsesce kopa w tyłek. Takiego kopa, którego ja nie dostałam.

    Miłość piękna ale niestety, przez to że przeżyłam taką to mało co może się do niej równać. Jak ktoś chce wysoko latać, to upadki są bolesne; jeśli uczucia są tak gorące, to rozstania jeszcze bardziej łamią. Mnie szarpało tak jak i jego, latami; szarpie do dziś. Przez kilka lat nie mogłam stanąć u niego przed domem w górach, bo tam zostawiłam swoje serce. Z tego co wiem to i on omijał to miejsce.

    Od tamtej pory to już tylko wegetacja.
  • 08.11.17, 13:43
    No to jedz i zapukaj

    --
    Pamiętaj: Co cię nie zabije, to cię ku*wa próbowało zabić!!
  • 08.11.17, 14:39
    Żeby to było takie proste... wtedy było, tylko skrewiłam. Dziś już nie jest.
  • 09.11.17, 13:16
    Jeny Thank aż mnie w dołku ścisnęło - takie emocje. smile

    --
    Porządek to wróg zwierządek!
    www.kot-malenstwo.blogspot.com
    www.ztworzonka.blogspot.com robótkowy
  • 09.11.17, 22:40


    Pomijając lekką wadę wymowy śpiewającego pana, to bardzo ładna piosenka jest smile Tematyczna.

    --
    Żeby tylko nie ten klimat do kitu
    Żeby Wisła nam płynęła na południe
    W tedy można by dojść do dobrobytu
    I pokazać jak może być tu cudnie...
  • 09.11.17, 22:56
    😥 💔
  • 09.11.17, 22:57
    Współczuje, to musi być bardzo przykro czegoś tak strasznie żałować
  • 08.11.17, 14:15
    Straszne! Ja to chyba mało romantyczna jestem, bo czytając o tych struzkach na nosie zrobiłam facepalma.
  • 08.11.17, 14:31
    Ja wielce romantyczna zanim go poznałam też nie byłam. A i teraz nie jestem. Po prostu czasem dostajesz taki strzał i po tobie.
  • 08.11.17, 15:42
    Strużki na nosie również przykuły moją uwagę, hmm, dziwne, ale mnie nigdy nie ciągnęło do artystów, może dlatego. Śmiem twierdzić, że to nie zależy jednak od osoby, którą się spotyka, ale od charakteru osoby, która... przeżywa (podmiotu lirycznego znaczy się 😉).
  • 08.11.17, 18:01
    On nie był artysta, lecz wykształconym i bardzo dobrym biznesmenem. Miał jedynie artystyczne i sportowe zacięcie.
    Nigdy wczesniej i nigdy pozniej nie liznelam takiego ogromu uczuć, który na nas spadł - on zreszta tez nie. Zanim sama tego nie doznałam, to romantyzm mnie bawił.
    A struzki to uwielbiam - podnieca mnie widok spoconego mężczyzny (szczególnie takiego, który napracuje sie przy mnie), Wiec podniecał i mokrego od deszczu. 😁
  • 08.11.17, 18:26
    Ale wiesz jak jest - największa miłość to taka której nie dano się zderzyć z rzeczywistością.
    Ja mam za sobą taki "strzał" , skonsumowany, okazał się raczej uzależnieniem i problemami emocjonalnymi, wyleczyło mnie to z romantyzmu zupełnie.
  • 08.11.17, 18:52
    Uważam identycznie, mało tego - bardzo doceniam taką szarą miłość w codziennym trudzie i znoju, pisząc patetycznie. (I nie chodzi mi w tym momencie o wartościowanie, która lepsza i większa).
  • 08.11.17, 19:16
    Owszem, często jest tak, jak mówisz - ale jednak z zakochania tworzą się związki; jedne wychodzą a inne nie, zależy to od pracy nad relacją, zaangażowania, a czasami i okoliczności, jakie im towarzyszą. To nie jest tak, że my oderwaliśmy się od rzeczywistości i na tej podstawie nazwałam go "miłością". My też trochę razem przeszliśmy i przyziemności liznęliśmy. Nie jestem dzieckiem, który nie odróżnia erotycznej fascynacji, haju, zauroczenia od codziennego uczucia. Cóż, niektórym się trafia, pech. ;-/
  • 08.11.17, 19:28
    Napisałaś, że to było pól roku, zresztą nieważne, Twoja sprawa.
  • 08.11.17, 19:30
    Pół roku narkotycznego haju, a nie relacji. smile
  • 08.11.17, 19:33
    Wiesz, moja znajoma od 10 lat jest kochanką żonatego, też twierdzi że to miłość jej życia i coś wyjątkowego a on potwierdza że szaleje za nią i że gdyby tylko nie ta żona i dzieci(już dorosłetongue_out) ...
  • 08.11.17, 19:43
    Jak rozumiem ty wchodzisz tylko w związki z rozsądku, z ludźmi, których nienawidzisz. Pomijasz etap zakochania i przechodzisz do sedna, czyli sytuacji, gdy jest się dla siebie nawzajem ciężkostrawnym. big_grin No kto to słyszał zakochać się. big_grin
  • 08.11.17, 19:59
    Tkwienie przy żonatym i 10 lat jęczenia czemu się jeszcze nie rozwiódł, ignorowanie jasnych komunikatów "nie rozwiode się" to zwykła durnota uzależnionej od toksycznych związków niepoukładanej emocjonalnie pani, połączona z pewnym wyrachowaniem- pan będzie miał solidną emeryturę big_grin
  • 08.11.17, 20:07
    No ale jaki to ma związek ze mną, że się tak ekscytujesz? I nieudolnie próbujesz kopnąć.
  • 08.11.17, 20:01
    thank_you napisała:

    > Pół roku narkotycznego haju, a nie relacji. smile

    Milosc to właśnie narkotyczny haj😉
    Czym sie rozni?
    Rozsadku w tym nie ma za grosz.
    Relacja to co innego.

  • 08.11.17, 18:57
    Widok spoconego faceta to niekoniecznie, ale fakt, że zapach skóry i potu musi odpowiadać, a nawet powinien kręcić, to oczywista oczywistość.☺
  • 08.11.17, 19:20
    U mnie to od tego się zaczęło - od zapachu, który zawirował w nozdrzach i kilku zdań, które wprowadziły stan intelektualnego zaciekawienia i erotycznego napięcia, które nie puszcza do dziś. big_grin
    A widok kropli spływających po czole i nosie, a nie dajborze po męskim kręgosłupie na kształtnych plecach rozpala mnie do granic. (Nigdy nie twierdziłam, że jestem normalna. big_grin).
  • 08.11.17, 19:32
    To feromony i to akurat rozumiem. Ja męża też wywąchałam, w ogóle biologicznie czy tam genetycznie dobrani jesteśmy bardzo dobrze☺.
  • 08.11.17, 19:44
    Jest dokładnie tak jak mówisz i mam nadzieję, że już zawsze tak będzie (u Ciebie, oczywiście smile ).
  • 09.11.17, 10:19
    a ja to z kroplami swietnie rozumiem smile w deszczu, w lesie....
  • 09.11.17, 11:39
    I to było w deszczu, w Puszczy, matkoboskoicorko, wszystko wokół promieniało i my też. big_grin big_grin big_grin Wtedy odkryłam i jednocześnie wyczerpałam swoje życiowe pokłady romantyzmu. big_grin

    Dobra, wychodzę z tego wątku, bo uprawiam tu małą żenadę. big_grin
  • 09.11.17, 15:45
    eee tam, to nie żenadasmile
    Mam za sobą takie uniesienia i doskonale wiem o czym piszesz.
    Do tej pory a minęło dwadzieścia lat, śni mi się dawna miłość. Jeszcze nie tak dawno czułam ogromny żal, że się skończyła jak się skończyła (głupio), ale teraz jestem szczęśliwa, że dane mi było coś takiego przeżyć. Mam co wspominaćsmile

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 09.11.17, 23:05
    Jak to zrobiłaś?
  • 10.11.17, 09:17
    Wytłumaczyłam sobie, że póki ktoś nie wynajdzie maszyny do przenoszenia w czasie muszę sobie odpuścićsmile
    A tak serio, to doszłam do wniosku, że rozkmninianie jak było, jak się skończyło to rozdrapywanie rany i posypywanie jej solą a także dowód na to, że w obecnym związku czegoś mi mocno brakuje. Odkryłam co to jest i skupiłam się na teraźniejszości. Sądzę, że to najlepsze co można zrobić, przeszłość zostawić tam gdzie jej miejsce. Nie mówię, że to łatwe. Nie bez powodu nadal mam te sny, ale już coraz rzadziej.

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 08.11.17, 20:23
    Taki troche Grey u Ciebie thank you wink

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • 08.11.17, 20:30
    Z wyglądu, stanu posiadania i talentów - owszem; ale na początku bata byłam ja a nie on. big_grin
  • 08.11.17, 15:11
    A ja przeczytałam, ze te pierwsza przygoda była kiedy MIAŁAŚ 13 lat i się długo zastanawiałam dlaczego ematki jeszcze nie zjadły tego pedofila co perfumy trzynastolatce dawał
  • 08.11.17, 15:11
    thank_you, jesteś tak pokręcona, że jakom zdeklarowana hetero, to mnie poruszyłaś smile. Uwielbiam takich ludzi, nieobliczalnych, szalonych....

    z moja pierwszą miłością pojechałam w góry, okłamałam wszystkich naokoło (miałam chyba 15 lat). Było cudnie i romantycznie, on, abym nie wracała zjadł ostatnie nasze pieniądze (dobrze, że wtedy autostopowicz nie był czymś nadzwyczajnym)...ech....były gwiazdy, góry i my, choć seksu nie byłosmile

    No i tak mi zostało, ze kilka takich akcji w swoim życiu miałam, choć późniejsze były dodatkowo bardziej ognistesmile

    A potem stwierdziłam, ze muszę się ustatkować, miałam chyba trochę dość tych zaskakujących zwrotów akcji w moim burzliwym życiu, facetów "niebieskich ptaków" i moim mężem został zupełnie zwyczajny, ustatkowany, wręcz nieznośnie przewidywalny facet.... po 20 latach znowu bym zaszalała.....
  • 08.11.17, 19:23
    Nie dostał niestrawności? big_grin

    Szalej, chodź, pomogę ci - ze mną zawsze jest jakaś przygoda, a jeśli nie, to choć coś złamiesz. big_grin
  • 08.11.17, 10:35
    Wyszłam za mąż smile

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • 08.11.17, 10:39
    Mogłabym napisać to samo big_grin

    --
    Moi drodzy, po co kłótnie,
    Po co wasze swary głupie,
    Wnet i tak zginiemy w zupie!
  • 08.11.17, 13:59
    zgadzam sie.
  • 08.11.17, 10:39
    a ja czytam: zadłużenia smile, i mysle sobie co u licha mozna zrobic? jakis napadzik na bank?
    a, ze 'piasek' jest gejem wlasnie sie dowiedzialam smile
  • 08.11.17, 10:47
    W "gwiezdzie"nigdy.Raz dla towarzystwa udawalam, ze jestem zakichana w pewnym piosenkarzu.Z realnych w takim jednym,ale to tez takie bylo pod wplywem zachwytow otoczenia tym osobnikiem.Poszlam z nim na spacer i przeszlo mi jak reka odjal😂 a piorun sycylijski to z moim, jessu do dzis mam przed oczami jak go pierwszy raz ujrzalam i nadal na wspomnienie uginaja mi sie kolana😂 teraz czasem trafia mnie rykoszet tamtego pioruna i robie po tylu latach maslane oczy jakbym go dopieri co poznala.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • 08.11.17, 10:49
    Jak miałem 16 lat, podobała mi się Suzi Quatro, która wtedy miała 26 lat... wink

    --
    Naucz się śmiać z samego siebie.
    Będziesz miał ubaw na całe życie...
  • 08.11.17, 10:49
    Pozno sie ustatkowalam i zrobilam wiele rzeczy, ktore mozna nazwac glupimi. Na pewno byly wsrod nich nieodpowiedzialne zachowania, niebezpieczne sytuacje (nieobce jest mi to, co opisuje thank_you), na szczescie wszystko konczylo sie zazwyczaj dobrze.
    Bylam szalenczo zakochana w jednym Bardzo Znanym Aktorze. Pewnego dnia zadzwonilam do niego (byly to czasy, w ktorych jeszcze nie wszyscy mieli telefony w domu, ja na przyklad nie, a jego numer mozna bylo o dziwo znalezc w ksiazce telefonicznej) i rozmawialismy prawie godzine. Fantastyczne przezycie.
  • 08.11.17, 10:50
    W stanie totalnego zacmienia umysłu, wyszlam za maz.
  • 08.11.17, 10:54
    Na studiach zakochałam się w koledze z grupy.
    Jako że w stanie zakochania jestem subtelna jak buldożer, swoim dziewczęcym afektem doprowadziłam do tego, że facet mnie sie bał. Mało tego, bał się mnie też jego brat bliźniak, który co ciekawe nawet z nami nie studiował.



    --
    Jak dowiedli socjologowie-statystycy, fraza: należy w życiu spróbować wszystkiego znacznie częściej oznacza amatorskie porno i narkotyki niż fizykę kwantową i chemię molekularną.
  • 08.11.17, 10:57
    Byłaś na studiach mną? wink mogłabym opowiedzieć to samo, tylko bez brata bliźniaka w tle smile
  • 08.11.17, 11:00
    Czyli jest więcej takich delikatnych kwiatuszków jak my. Biedni ci faceci...

    --
    Szkoda, że nazwiska zasłonięte.
    Uważam, że dane kretynów, podobnie jak pedofilów, należy ujawniać, dla dobra ogółu. by cauliflowerpl
  • 08.11.17, 11:06
    Bez brata się nie liczy!
  • 08.11.17, 11:04
    big_grin
  • 08.11.17, 11:06
    Płaczę big_grin

    --
    Moi drodzy, po co kłótnie,
    Po co wasze swary głupie,
    Wnet i tak zginiemy w zupie!
  • 08.11.17, 11:09
    big_grin big_grin big_grin Ale masz pole rażenia, beataj. big_grin
  • 08.11.17, 11:16
    beataj1 napisała:

    > Mało tego, bał się mnie też jego brat bliźniak, który co ciekawe nawet z nami nie studiował.

    No to zrozumiałe jest, dlaczego do teraz nie ma kobiety, tylko mieszka z kotem! big_grin

    --
    Naucz się śmiać z samego siebie.
    Będziesz miał ubaw na całe życie...
  • 08.11.17, 11:17
    big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
  • 08.11.17, 11:21
    smile)))
  • 08.11.17, 11:21
    Litości, ty myślisz ŻE ILE JA MAM LAT. Przecież ten brat bliźniak od kota jest starszy od węgla. Jest tak stary że poznał Jezusa - osobiście....

    --
    Moje nowe motto życiowe:
    Mniej dramatu, więcej brokatu!
  • 08.11.17, 11:24
    Mallard, proszę cię!!!
    W pracy jestem, forum przeglądam w przerwie na kawę i chciałabym ją wypić, a nie wylać
    big_grin big_grin big_grin

    --
    Czyli powinien zarabiać tyle razy więcej ode mnie ile wody zużywał. /by ad.a6/
  • 08.11.17, 12:03
    Mistrzyni....chylę czoła i biję pokłony smile

    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • 08.11.17, 13:11
    mallard napisał:

    > No to zrozumiałe jest, dlaczego do teraz nie ma kobiety, tylko mieszka z kotem!
    > big_grin

    Też mi przyszło do głowy, że wystraszyła go na amen...
  • 08.11.17, 18:28
    :big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
  • 08.11.17, 11:05
    Dziecko.
    Nie żeby dziecko było głupie. Ale podobno jest to decyzja, która wymaga dogłębnego przemyślenia.
  • 08.11.17, 11:32
    >e zadurzyla sie w zadnym celebrycie

    ja tez nie w celebrycie czy w kims nienamacalnym. W Wiesku z klasy to i tak. I w nauczycielu.

    Ale co tam... znam jedna co zadurzyla sie w Michaelu Jacksonie ...po jego smierci lol....
  • 08.11.17, 11:45
    Ja się zanurzyłam w Thorgalu...co prawda miałam wtedy 13 lat, ale zawsze
  • 08.11.17, 12:43
    no ale ta co sie zadurzyla w nieboszczku miala 32...uncertain
  • 09.11.17, 12:30
    Co?!
  • 08.11.17, 11:33
    W młodości nie zawsze byłam subtelna, podobnie jak beatajwink Pamietam jak się zakochałam w pięknym ministrancie, moim rówieśniku. Był piękny jak z obrazka, taki młody johny depp (wink).Chodziłam dla niego codziennie do kościoła. CODIZENNIE. A potem nawet na jakieś weekendowe oazy czy wuj wie co (Zaznaczam ze właściwie od dzieciństwa byłam niewierząca). Poszłam nawet na komunii dla niego. Na komunii mieliśmy „choreografię”, tzn kolejność jaka grupa kiedy podchodzi do ołtarza. Grupy były zorganizowane wg wzrostu dzieci. Ustawiłam się tak, zeby spotkać się z jego grupa pod ołtarzem, co oznaczało ze przez większość prób stałam na palcach, podobnie jak na samej komunii. Na próbach, za każdym razem kiedy „spotykałam” się z nim pod ołtarzem, szeptałam mu „kocham cię!” big_grin. Biedny chłopak, az mi go zal jak sobie to przypominam.

    Historie z dorosłego życia to inna bajka, bardziej subtelna, kobieca i skuteczna. Ale i tak chyba nie opowiemwink
  • 08.11.17, 18:41
    obrus_w_paski napisała:

    > W młodości nie zawsze byłam subtelna, podobnie jak beatajwink Pamietam jak się za
    > kochałam w pięknym ministrancie, moim rówieśniku. Był piękny jak z obrazka, tak
    > i młody johny depp (wink).

    A propos ministranta to ja co prawda sie w nim nie dluzylam acz podobal mi sie, pewien piekny, powazny ministrant ktory zwal sie Robert Necek,rzecznik obecny Arch.Krakowskiej
    pl.wikipedia.org/wiki/Robert_N%C4%99cek
    Byl bardzo przystojny i nie jedna do niego wzdychala i zamiast na oltarz na Robercika patrzala.
  • 10.11.17, 10:27
    to jakiś krewniak Jarosława Kaczyńskiego?
    I on był kiedyś piękny?

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 08.11.17, 12:58
    Miałam 14 lat, kiedy zadurzyłam się w aktorze grającym główną rolę w "Young Sherlock Holmes" ("Piramida strachu"). Byłam w kinie chyba z 15 razy, i codziennie nękałam bileterki, żeby dały mi plakat z tego filmu. Oczywiście ma początku "nie dało się", ale kiedy przyszłam po raz fefnasty, panie się złamały i dały mi ze słowami "Masz i już tu nie przychodź". Oczywiście powiesiłam go na ścianie i namiętnie całowałam, gdy nikt nie widziałsmile
  • 08.11.17, 13:16
    My z koleżanką wytypowałyśmy (!)sobie w szkole podstawowej (piąta klasa) chłopca ze starszej klasy i śledziłyśmy go po szkole przez chyba pół roku. Nawet nie wiem jak się nazywał, ale po jakimś czasie chyba zorientował się że takie dwie wariatki się za nim snują, bo zbyt subtelne nie byłyśmy, a i profesjonalne techniki śledzenia były nam obce. Nawet nie byłyśmy w nim zadurzone...
  • 10.11.17, 01:42
    Och, ale on był cudowny smile Nicholas Rowe smile Rozumiem w pełni <3

    --
    Sherlockiana - blog o SH

    Forum Sherlock Holmes
  • 11.11.17, 09:22
    Prawda, że był rozkosznie piękny w tym szaliczku, z płatkami śniegu na ciemnych włosach? Jezu,jak ja go kochałam!!
  • 08.11.17, 13:48
    Wyszłam za mąż.
    to największy BŁĄD mojego życia...
  • 08.11.17, 13:56
    Ojej, to samo miałam napisać : wyszłam za mąż i to był błąd mojego życia.
  • 08.11.17, 14:18
    Pozwalałam się poniżać, zdradzać i ogólnie byłam bardzo podatna na szereg manipulacji. Trwało to prawie trzy lata i zakończyło się mniej więcej na drugim roku studiów, kiedy poznałam mojego obecnego i jedynego męża. Nie ukrywam, że mąż z tej chorej miłości leczył przez kilka lat, a tak naprawdę spojrzałam chłodnym obiektywnym okiem na poprzedni układ po może dziecięciu latach.
  • 08.11.17, 14:43
    Podobnie miałam.
  • 08.11.17, 20:04
    i doceniłam spokojnego statecznego zakochanego we mnie męża .. po tych dziesięciu latach big_grin
    Jako już bardzo dorosła kobieta dziękuję Bogu, że nie miałam z tym pierwszym dziecka, bo nigdy nie byłabym w stanie się od niego uwolnić. Współczuję dziewczynom, które się z nim związały już jako dojrzałe kobiety, przeżyły rozwody, jedna odebranie dziecka na kasę, oczywiście już odchowanego, takiego do gry z piłkę i do rozmów, nie pieluch...
  • 08.11.17, 14:42
    4 godziny czekałam aż książę "dopije drinka". Następnego dnia rano miał samolot, którym leciał sam na wakacje. I ja postanowiłam zadbać, żeby bidulek się nie spóźnił. O 23 pożegnałam się z jego towarzystwem i powiedziałam mu, że czekam na niego w aucie. Była zima, - 20 na dworze.
    I tak 4 h czekałam odpalajac co jakiś czas silnik żeby się dogrzac. Co 30 minut wchodząc do lokalu i prosząc, żeby już wyszedł, przypominając mu o locie.
    O 4 trafił do domu, o 8 wiozlam go praktycznie jeszcze nietrzezwego na lotnisko.
    Samolot się spóźnił, ja czekałam z nim, żeby jak najdłużej go mieć przy sobie. Na koniec zgubiłam bilet parkingowy i zapłaciłam jakąś astronomiczna kwotę na wyjeździe.

    Sama nie wierzę, że moglam być tak głupia.
  • 08.11.17, 14:42
    Celebrity crushes zdarzają mi się do dziś, ale w sumie poza wzdychaniem nic nie robię smile

    W realu - będąc młoda i głupia, błagałam faceta, żeby do mnie wrócił. Trochę creepy była ta moja desperacja, ale wtedy tego nie widziałam 😀
    I jeszcze zgodziłam się pójść do klubu dla swingersów.
  • 08.11.17, 15:13
    I co? W tym klubie?
  • 08.11.17, 15:55
    Interesujące doświadczenie, nie powiem.
  • 08.11.17, 19:07
    Aha 😉
  • 08.11.17, 15:14
    A, jeszcze jedno.
    W moim obecnym starym tak się zakochałam od pierwszego wejrzenia, że przestałam aż jeść i spać też nie mogłam. Skutki były łatwe do przewidzenia - podczas naszej drugiej randki zemdlałam...
  • 08.11.17, 18:59
    smile przynajmniej wiedzial ze robi na Tobie kolosalne wrazenie wink
  • 08.11.17, 19:02
    Tak to sobie tłumaczę, skoro 10 lat już wytrzymał wink
  • 08.11.17, 14:50
    (..............................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................)

    wiadomość została skasowana z powodu naruszenia regulaminu forum, dekalogu i kodeksu wykroczeń
  • 08.11.17, 15:07
    Wiele, wiele... I robię nadal tongue_out ale z miłości do celebrytow już wyrosłam.


    Słownik chciał mi podmienić celebrytow na emerytów, ale nie, nie, emerytami jeszcze się nie fascynowalam,wszystko przede mną.wink
  • 08.11.17, 16:00
    Na tle niektórych waszych szaleństw moje regularne przesiadywanie na wykładach z teorii obwodów z pierwszym rokiem elektroniki, żeby być przez półtorej godziny dłużej w pobliżu ukochanego, wypada nawet wcale rozsądnie wink

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • 08.11.17, 17:37
    Mam lepiej, wielkie uczucia zaowocowały patentem żeglarskim, przygodą ze wspinaczką oraz bolesną świadomością, że do grania na gitarze to ja się nie nadaje wink

    --
    Dziś poznałam straszną prawdę. Okazało się, że kiedy mój facet mówi, to myśli to, co mówi, a nie to, czego się domyślam. Koszmar jakiś
  • 08.11.17, 16:36
    NIE JESTEM W STANIE zadurzyć się w kimś, kogo... nie powąchałam.
    Jestem całkowicie fizyczną uczestniczką zadurzeń, muszę kogoś dotknąć, powąchać i nie ma opcji, żebym się zadurzyła w telewizorze lub w wydruku.
    Dlatego nie tylko mi się to nie zdarzyło, ale w ogóle nie ogarniam co to za zjawisko.
    Zawsze się śmiałam z koleżanek, które twierdziły, że kochają Pawła Stasiaka. tongue_out
    No sorry.



    --
    'Na słońcu jest rzeczywiście znacznie mniej cienia, wiesz?' by król Julian
  • 08.11.17, 17:45
    ale ja po prostu wiem,że Alex pachnie dokładnie tak jak wygląda!!!!
  • 08.11.17, 18:40
    Dziecinada.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • 08.11.17, 20:17
    anorektycznazdzira napisała:

    > NIE JESTEM W STANIE zadurzyć się w kimś, kogo... nie powąchałam.
    > Jestem całkowicie fizyczną uczestniczką zadurzeń, muszę kogoś dotknąć, powąchać
    > i nie ma opcji, żebym się zadurzyła w telewizorze lub w wydruku.
    > Dlatego nie tylko mi się to nie zdarzyło, ale w ogóle nie ogarniam co to za zja
    > wisko.
    > Zawsze się śmiałam z koleżanek, które twierdziły, że kochają Pawła Stasiaka. tongue_out
    > No sorry.
    >
    >
    >
    Mam dokładnie tak samo.
    Dlatego dziwi mnie jak mozna kochać kogoś z ekranu.



    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 09.11.17, 00:05
    Mam tak samo.
    Mogłam sobie wzdychać platonicznie, raz nawet tak się zaczęło i rozum mi z lekka odbierało od tego wzdychania. A jak przyszło co do czego to antyferomony w sekundę mnie uzdrowiły. Nie byłam w stanie przytulić się do tego faceta. Obiektywnie przystojnego, zadbanego. No ale biologia wzięła i zdecydowała, że to nie ten smile.
    Zapach musi mi pasować i już.
  • 08.11.17, 16:59
    Może się nie zadurzyłam, ale bardzo chciałam poznać kogoś z pewnego niszowego i mało znanego lokalnego zespołu, którego jestem do dziś fanką. Po kilkunastu latach od rozpadu kapeli, poznałam i do dziś jesteśmy przyjaciółmi. Spotkaliśmy się tylko raz na żywo z racji odległości. Na spotkaniu okazało się, że to człowiek-anioł, bardzo łagodny i mądry. A ile ciekawych płyt i innych fantów od niego dostałam, tego nie umiem zliczyć.
  • 08.11.17, 17:10
    Czytam was (to jakiś kosmos!) i dochodzę do wniosku, że bozia zapomniała mi wstawić parę interesujących modułów w czaszkę.

    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • 08.11.17, 18:27
    A ja od wczoraj się zastanawiam, czy opisywać wstydliwe historie, których dopuściłam się po pijaku, na szczęście jeszcze raz dokładniej przeczytałam temat.
  • 08.11.17, 18:43
    W stanie zadurzenia nowym facetem bałam sie zerwać ze starym. Trochę było to takie w zawieszeniu: i jeden i drugi związek. Nie chciałam angażować się w nową relację dopóki nie skończę starej. Z drugiej strony mój były już prawie facet mocno mnie irytował i nie chciałam spędzać z nim czasu. Wiec kiedy powiedział że chce ze mną spędzić święta Bożego Narodzenia wyjaśniłam,że jadę wyjątkowo na całe święta do rodziców. Pojechałam, ale tylko na Wigilię. W Boże Narodzenie wróciłam i spędziłam sama 2 dni przed choinka i telewizorem żeby zebrac siły na to rozstanie. Niestety on uparl się Że przyjedzie po mnie na dworzec kiedy będę wracała od rodziców. Zatem następnego dnia czyli pierwszego po świętach wzięłam pustą walizkę, pojechałam taksówką na dworzec Wschodni w wawie I wsiadłam do pociągu żeby wysiąść w Warszawie centralnej. Najbardziej stresowałam się kiedy uparl się że będzie niosl moją walizkę..,

    --
    Basia ma już...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.