Dodaj do ulubionych

A taki facet - długie

08.11.17, 16:06
Tradycyjnie, podczytuje od dawna, ale jeszcze się nie udzielałam.
Nazwę osoby dramatu, żeby było łatwiej czytac:
Facet dajmy na to Krzyś, ja - Anka, dziecko lat 6 - Ola.
Krzyś lat 41, bezdzietny kawaler. Ja rozwodka od 2,5 roku z szescioletnia córka. Spotykamy się od roku, nie mieszkamy razem. Może na wspólne zamieszkanie zgodzilabym się już jakiś czas temu, bo facet podpytywal o to, ale sytuacja jest o tyle dziwna, że jeszcze nie teraz, głównie ze względu na córkę.
Córka szybko się przywiazała do Krzyśka. Tuli się, wyznaje miłość, lubi jak jest z nami itp. Kiedys powiedziala, ze chce, zeby zamieszkal z nami.
To tytułem wstępu.
Krzysiek ma dwoje rodzeństwa, rodziców, wszyscy mieszkają w naszym mieście. Jak dotąd ich nie poznałam. Przez pierwsze 6 miesięcy ukrywał przed nimi, że ja i Ola istniejemy. Wydawało mi się to dziwne, zastanawiałam się czy się wstydzi nas, że kobieta z dzieckiem itp. Relacje z jednym bratem bardzo dobre, z siostrą ok, z matką wydają się być ok, z ojcem poprawne. To wiem z opowieści, bo nie było możliwości się przekonac. Mojej rodziny raczej nie zna, bo nie chce. Mamę widział dwa razy przez kilka minut. Na Dzień kobiet kupił mojej mamie bukiet kwiatów, kazał przekazac. Przekazałam, a mama w rewanżu zaprosiła go na obiad. Odmówił, bo wg niego za szybko. To było po około 6 miesiącach znajomości.
To, że powiedział o nas swojej mamie, to w zasadzie na nim wymusiłam. Czułam, że nie traktuje mnie poważnie, skoro nas ukrywa. Na bank nie ma do zony i dzieci smile Mama ponoć się NAWET ucieszyła.
Moja mama z kolei drugi raz zaprosiła go na obiad czy kawe. To było po jakiś 9-10 miesiącach znajomości. Znów odmówił. Powiedział, że obiad z moją mamą jest ok, ale w jakiejś dalekiej przyszłości.
Była taka sytuacja, że jechaliśmy gdzieś razem z moją córka i ja musiałam zawieźć coś mojej mamie wczesniej. Jedziemy samochodem i nagle Olka wypala, że ona pójdzie sama z Krzyśkiem zanieść tą rzecz babci. Na to Krzysiek: o nie nie nie. Skończyło się na tym, że on siedział sam w aucie, a ja z Ola weszłam na kilka minut do mojej mamy. Dla mnie to bylo dziwne. Mógł się chociaż przywitać.
Chciałam poznać jego rodzinę, bo może to by wyjaśniło o co chodzi. Powiedział, że zaprosi swoją mamę do siebie i ja wtedy też przyjdę i się poznamy. Tylko, że to było w maju.
Do tej pory nikogo z jego rodziny nie poznałam. Za miesiąc święta. Spędzimy je osobno, bo jak inaczej. To samo było z Wielkanocą. Przyjeżdżał na noc, bo chciał pogadać z rodziną, która przyjechała z innego miasta. Teraz pewnie będzie podobnie. Ja kolejny raz nie zamierzam poruszać tematu poznania jego rodziny.
I żeby było jasne, to on ciśnie, żeby zrobić krok do przodu, to on chce zamieszkać razem, no, ale to wszystko się jakoś kupy nie trzyma. Jeśli tak bardzo boi się mojej matki, to po zamieszkaniu razem uciekalby, jakby miała przyjść. A przychodzi tak że dwa razy w miesiącu, czasem czesciej, bo pomaga mi przy dziecku.
Przesadzam, czy co?
Jest jeszcze jedna kwestia. Wydaje mi się dziwne, że facet, z którym jestem od roku, nie potrafi się do mnie zwrócić w ciepły sposób. Jak dzwonię do niego to slysze: siemano, co tam?, hej, co tam? Nie oczekuje wyznań miłości z każdym razem, wyznał dotąd raz, ale coś miłego ciepłego mógłby powiedzieć. Nie wiem, np. Aneczko, kotku, skarbie, słoneczko? Może się czepiam, ale mówiłam mu o tym dwa razy, to ostatnio dostałam smsa: Moja droga Aniu! Na tyle się zdobył!
I co drogie Brawo?
Edytor zaawansowany
  • 08.11.17, 16:16
    Krzyś lat 41, bezdzietny kawaler. To jako komentarz i podsumowanie. Amen.
  • 08.11.17, 16:19
    No właśnie tego się obawiam.
    A myślałam, na początku, że taki brylancik mi się trafił.
  • 08.11.17, 16:22
    hanka80abcd napisał(a):

    > No właśnie tego się obawiam.
    > A myślałam, na początku, że taki brylancik mi się trafił.

    Chyba rozpatrując w kategorii szlachetnych kamieni to jednak beton. Dziecka szkoda, żeby się nie przywiązało za bardzo.
  • 08.11.17, 17:50
    smile
  • 09.11.17, 11:07
    hanka80abcd napisał(a):

    > No właśnie tego się obawiam.
    > A myślałam, na początku, że taki brylancik mi się trafił.


    Cyrkonia raczej z chińskiego wytworu.

    --
    A PiS Polacy sami wybrali w wyborach. To nie Tuska wina, że ma głupi naród. by sumire
  • 09.11.17, 16:13
    hanka80abcd napisał(a):

    > No właśnie tego się obawiam.
    > A myślałam, na początku, że taki brylancik mi się trafił.


    no własnie niestety przekonuję sie co raz bardziej, że kawalerzy 40plus sie już nie zmiienią.
    Znam tez takiego , który jest na etapie "siemanko, co słychać" i chyba tak mu zostanie....
    Chociaaaaaż...znam jednego! , który po prostu nie trafił na swoją "drugą połówkę" i wiem, na bank, żę byłby super facetem. Ale to jeden. Reszta, to typ, który niestety potrzebuje laski do bzyknięcia od czasu do czasu.A swoje dotychczasowe zycie juz tak sobie wygodnie ułożył, że nie bedzie niczego zmieniac..

    --
    "jest ujowo, ale stabilnie..."
  • 08.11.17, 21:58
    bez przesady. Chyba, że mówimy o klimatach "Chłopaków do wzięcia".

    Wracając do wątku - normalne to nie jest. Dlaczego zwyczajnie z nim o tym nie pogadasz?
  • 08.11.17, 22:34
    No przeciez gadalam.
    Nic to nie wniosło. Kolejny raz gadać nie zamierzam, ale powoli tracę cierpliwość.
  • 09.11.17, 11:06
    Skoro już gadałaś i nic z tego nie wyszło to czas przedstawić sprawę w inny sposób: drogi Krzysiu, jest mi przykro kiedy unikasz mojej matki, kiedy nie chcesz poznać mnie ze swoją rodziną i kiedy zwracasz się do mnie w bezosobowy sposób. Potrzebuję mężczyzny, który chętnie pozna moją mamę, przedstawi mnie swojej rodzinie i będzie się do mnie czule zwracał. Jeśli uważasz, że oczekuję zbyt dużo, że nie jesteś w stanie mi tego dać, nasza relacja przestaje być dla mnie satysfakcjonująca.

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 08.11.17, 16:20
    Nie rozumiem jak możesz traktować ten związek tak poważnie skoro nawet nie poznał Cię jeszcze z rodziną. Czemu unikasz rozmów na ten temat? Jakichś jego znajomych w ogóle poznałaś?
  • 08.11.17, 16:30
    Znajomych poznałam dosyć szybko.
    Spotkaliśmy się z nimi w sumie 4 razy.
    Do moich nie za chętnie chodzi. Mówi, że potrzebuje czasu.
    Nie zapomnę kolacji z moimi znajomymi, podczas której prawie nic nie mowil. To było trzecie spotkanie z tymi samymi znajomymi. Był na maksa spięty.
    Przy innych moich znajomych zachowuje się normalnie, ale dusza towarzystwa bynajmniej nie jest.
    Woli jak jesteśmy w trójkę.
  • 08.11.17, 16:32
    Co to za ludzie? Długo go znają, skąd? W jakich okolicznościach się spotykaliście? Jak się przy nich zachowywał? Jak Cię przedstawił?
  • 08.11.17, 16:46
    To są jego znajomi, których zna z 15 lat, może więcej.
    Przedstawił mnie normalnie, był czuły przy nich, to było w sylwestra.
    Mam nr telefonu do jego koleżanki, bo kiedyś mi dała, żebym dała jej znać, jak na koncert będziemy szli. Poszliśmy na ten koncert było normalnie, miło, sympatycznie.
    Ostatnio zaproponowali, żebyśmy w szóstkę z dziecmi razem wyjechali, więc relacje są chyba ok.
  • 10.11.17, 07:40
    ja troche nie rozumeim takiej silnej potrzeby poznawania rodziny, ale pewnie to wynika z tego ze ze swoją nigdy nie byłam blisko, jak słysze jak moi znajomi poznają się i za chwile siedzą na obiedzie u rodziców. ja jak kogos poznaje to anjpierw jest mi jego mało wciąż i nie czuje potrzeby spedzac czasu z jego mamusia i tatusiem. No ale tez nie rozumiem unikania tych kontaktów. Tzn ze niekoniecznie poszłabym na obiad ale jesli przy okazji (jak to odwozenie rzeczy do mamy) miałabym spotkac to nie widzę powodu zeby się dziczyć. To takie zachowanie nastolatka - głupio mi przed twoimi starymi- ale w wieku 40 lat? Tak samo skor widac ze Tobie zalezy. Zwiazek to jednak zaspokajanie potrzeb tej drugiej osoby. Skoro ci zalezy to mozna sie przymusić. Niestety nie rokuje ten zwiazek.

    --
    http://emotikona.pl/gify/pic/tanczacy-ludzik.gif
  • 08.11.17, 16:25
    Odpad atomowy.
    Daj sobie z Krzysiem spokój.
    Przez rok nie dał się poznać jak funkcjonuje w układzie rodzinnym ? ani nie był ciekaw twojego bo "za wcześnie".
    Dorosły facet, który boi się zobowiązań bo tak rozumie poznanie Ciebie przez jego rodzinę i na odwrót. Wspólne mieszkanie to dla niego wygodny układ, ciepłe łóżko bez zobowiązań.


    --
    A weź ty takie rady zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek
  • 08.11.17, 16:28
    Mówi coś o poprzednich związkach?
  • 08.11.17, 16:37
    12 czy 14 lat temu zakończył 7 letni związek. W zasadzie nie wiem kto zakończył on czy jego była.
    Potem ponoć byly krótkie znajomości kilku miesięczne. Ostatni 3 lata temu, trwał ponoć pół roku.
    Jeśli mam być szczera, to średnio wierzę w te kilkumiesieczne znajomości. Może ten 3 lata temu to prawda, chociaż też mam wątpliwości.
  • 08.11.17, 17:06
    hanka80abcd napisał(a):

    to średnio wierzę w te kilkumiesieczne znajomości. Może
    > ten 3 lata temu to prawda, chociaż też mam wątpliwości.

    Spójrz, nie wierzysz mu nawet w takich stosunkowo małych rzeczach, jak to czy kilka lat temu był z kims kilka miesięcy w związku... to jest podstawa do budowania bycia razem?


    --
    Pracuję z naprawdę wspaniałymi ludźmi. Są godni zaufania, uczciwi,
    nigdy nie powodują problemów. Zupełnie tam nie pasuję.
  • 08.11.17, 17:10
    On taka trochę pier.doła w stosunkach damsko męskich, więc obstawiam, że sobie dodaje, żeby nie wyjść na faceta bez jaj.
    Że niby on tych kobiet w życiu miał.
  • 08.11.17, 17:41
    Nie o to mi do końca chodziło. Wg mnie to nieważne, czy je miał czy nie. Ważne, że uważasz, że cię okłamuje. I tak naprawdę nieważne jest też, czy masz rację. Bo niezależnie od tego czy faktycznie cię okłamuje, czy nie umiesz mu zaufać - to nie jest podstawa do związku.

    --
    Psycholog poradził mi napisać szczere listy do osób, których nienawidzę i spalić je.
    Zrobione. Ale co z listami?
  • 08.11.17, 23:22
    Obstawiam,ze nie ufa jemu i innym tez nie,samotna matka z dzieckiem tu moze byc klucz do sprawy. Dziewczyna ma za soba jakas przeszlosc ktora jej przeszkadza zaufac.
  • 10.11.17, 07:42
    tylko ze 14 lat temu to on miał 27 lat - a od tamtej pory chociaz jakies dziewczyny na kilka nocy były?


    --
    Szczęście to nie tylko to, co los daje, ale i to, czego nie zabiera.
  • 10.11.17, 07:48
    Ale po co? Przecież czekał na tą jedyną.
  • 08.11.17, 16:32
    Skad wiesz, ze powiedzial swojej mamie skoro nie masz z nia kontaktu?


    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • 08.11.17, 16:42
    No tego nie wiem.
    Uwierzyłam, ale mam świadomość tego, że to może być sciema.
    Chociaż, kiedyś jak matką zadzwoniła, to powiedział, że jest u mnie. To była matką na pewno.
  • 08.11.17, 23:24
    No to jak nie masz pewnosci jak masz skoro to byla na bank matka? Mysl.
  • 08.11.17, 16:34
    Jak na moje oko: on ukrywa kryminalna przeszlosc albo cos innego.. uncertain
  • 08.11.17, 16:40
    O Jezu! No przestań. Nie strasz.
    To taka trochę gapa życiowa.
  • 08.11.17, 16:45
    No to coś innego. Poważny feler albo jednak nierozwiązane zobowiązania.
    Święta osobno??? Że sam będzie siedział jak ma kobietę??? No błagam.


    --
    '[Zwierzęta: I to zadziała???] Nie!!! A nawet tak!!! Maurce, powiedz im. [Maurice: Tak z 50%...] by król Julian
  • 08.11.17, 16:48
    Nie sam: on ze swoja rodzina, ja ze swoją, bo lrzeciez on do monej mamynie pojdzie.
  • 08.11.17, 16:55
    >Nie sam: on ze swoja rodzina, ja ze swoją, bo lrzeciez on do monej mamynie pojdzie.

    Ale Ty nie chcesz spedzic Swiat z nim u Ciebie lub u niego, ale u Twojej mamy, tak?
  • 08.11.17, 17:05
    Ale znowu mamy siedzieć w trojeczke, bo on taki dziki?
    To są święta. Byłam w kilku związkach, nigdy nie siedziałam z facetem sama w święta. Wieczory owszem spędzaliśmy sami, we dwójkę, ale w ciągu dnia odwiedziliśmy rodziny WSPÓLNIE. My nie spotykamy się miesiąc, tylko rok. Mam szykować Wigilię dla naszej trójki, bo go to przerasta? No bez jaj.
    W Wielkanoc siedział całe dwa dni u swojej rodziny, przychodził ok. 19.
  • 08.11.17, 17:29
    Mam męża i kilka razy siedzieliśmy sami w święta.
    Może on taki dziki bo go mocno ciśniesz? Tak tylko pytam. Na zasadzie odbicia wajchy w przeciwną stronę.




    --
    'Daruj, ale czy mógłbyś stąd wyjść, bo to jest biznesklasa? Naprawdę, to nic osobistego, po prostu jesteśmy od ciebie lepsi.' by król Julian
  • 08.11.17, 17:34
    Nie ciśne. Były trzy rozmowy. Cisnelam tylko o to, żeby powiedział rodzinie, że się z kimś spotykam.
    O spotkaniach z jego rodzicami rozmawialiśmy dwa razy. No i moja mama to zaprosiła go dwa razy. Odmówił, powiedziałam ok.
    Ale z drugiej strony, na cholerę mojej matce kwiaty kupował?
    W nim jest dużo sprzeczności.
  • 08.11.17, 17:21
    Oby tak nie bylo. Ale znajomi z jego strony moga go zwyczajnie kryc.
  • 08.11.17, 17:40
    aj.riszka napisała:

    > Jak na moje oko: on ukrywa kryminalna przeszlosc albo cos innego.. uncertain


    Albo wstydzi sie swojej rodziny.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 08.11.17, 20:24
    Pytałam, powiedział, że się nie wstydzi.
  • 08.11.17, 16:43
    Stawiam, że jednak albo nie kawaler, albo nie bezdzietny. Albo jedno i drugie.

    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • 08.11.17, 16:51
    Kawaler bezdzietny na 100%.
    Bywam u niego, zostaje na noc, on u mnie też.
    Każda wolna chwilę chce być ze mną. Dostosowuje się do mnie i do dziecka.
    Zawsze ma dla bas czas.
  • 08.11.17, 16:54
    Czyżby bezrobotny?

    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • 08.11.17, 17:06
    Nie, pracuje w korpo.
  • 08.11.17, 17:07
    Informatyk!
  • 08.11.17, 17:12
    Pudło😉
  • 08.11.17, 17:46
    Wolny, bezdzietny, robotny...
    Za dużo szczęścia na raz zdaje mnie się, więc bądź czujna jak ważka.

    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • 08.11.17, 20:27
    No to przecież pisałam, że brylancik mi się trafił na ha.
    Tak czy owak, jestem czujny.
  • 09.11.17, 11:29
    > Za dużo szczęścia na raz
    Ale to szczęście ma rysy, które właśnie się robią widoczne.
    Może ta "dzikość" to skrajna nieśmiałość a może coś innego.
  • 08.11.17, 16:43
    Ja bym podziękowała za taki "związek". No chyba, żebym lubiła takie klimaty, ale Ankasmile przecież nie lubi.
    Dla mnie facet dziki, nierodzinny, niezbyt ciepły i traktujący fakt mojej obecności w swoim życiu w jakiś niezrozumiały dla mnie sposób- to problemy wcześniej czy później. Raczej wcześniej tongue_out


    --
    'To są bardzo poważne zarzuty!!! [Oh, czyli to nie ty?] O nie, ja, ja! Tylko mówię, że to są bardzo poważne zarzuty.' by król Julian
  • 08.11.17, 16:48
    Zakładając, że facet nic nie ma do ukrycia...

    Na moje oko, introwertyk level master.
    Ale level master absolutny. Dużo, duuuużo gorszy, niż mój wink A mój to już jest odpad atomowy.

    Nie będę Ci dawać rad, ale poczytaj w necie jak wygląda związek z introwertykiem i oceń, czy moja diagnoza słuszna. Bo może to "tylko" to wink A jak to "tylko" to, to dużo pracy przed Tobą.
  • 08.11.17, 16:56
    Mam prawie 40 lat, dziecko do wychowania i tak szczerze to brak chęci do pracy nad facetem.
    Problemy z facetem w życiu już miałam, oby nigdy więcej smile
  • 08.11.17, 17:01
    Rozumiem Cię. Ja nie mam dzieci, nie planuję, a i tak czasem mnie coś z nim trafia i kopnęłabym w ten introwertyczny, piękny, umięśniony zadek wink
    Ale od jego mamy już od czasu do czasu nawet klopsiki w pojemniku dostaję. Dobra nasza hahaha.
  • 08.11.17, 17:32
    Acha, powiem Ci tylko jeszcze jedno. Tak na wypadek, jeśli Ci na nim zależy.
    Ja, gdyby nie forum i internet, nie wiedziałabym, że tacy ludzie istnieją. Serio. To jest najdziwniejszy człowiek, jakiego znam, a okazuje się, że nie on jeden taki na świecie, całkiem ich sporo.

    I też snułabym teorie o ukrywaniu, trójce dzieci, wymagała, stawiała sprawę na ostrzu noża...
    A tak po prostu czasem się (intensywnie) zastanawiam, czy on faktycznie kocha. Bo skoro nie mówi... no przecież normalny człowiek mówi, że kocha smile Albo normalny człowiek chce poznać Twoich przyjaciół. Ale ja kocham nienormalnego. Tak pechowo wyszło hehe.
  • 09.11.17, 03:14
    Mam introwertyka level master. Ktory moglby zyc na bezludnej wyspie i wzystcy nasi znajomi to moim znajomi smile. Na dodatek najchetniej spedzalby czas w gronie rodzinnym, ewentualnie z jedna para znajomych.
    Ale mimo oszczednosci w slowach, nie ma watpliwosci, ze kocha i jest zainteresowany. To po prostu widac i czuc.
    No i moj sie jednak oswiadczyl, a wczesniej nie mial oporow ani bywac u mnie, ani mnie zapraszac do siebie do domu smile.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • 09.11.17, 07:12
    Nie no, ja też już w każdą niedzielę po południu odbieram go z domu rodziców i kawkę piję z matką.
    Ale nie było to tak jak w "tradycyjnym" związku: chodź, przedstawię Cię mamie. Po prostu jakoś samo wyszło, o ironio, całkiem naturalnie, chyba pod pretekstem nowego kota rodziców.
    I dobrze, bo ja też dzikus jestem do takich spraw wink
  • 08.11.17, 17:26
    Wydaje mi sie, ze nawet introwertyk level master to (chyba) wyjdzie do ludzi 2 razy do roku tzn. w Swieta?
    Facet raczej nie chce miec z Autorka wiele wspolnego w przyszlosci.. ale seksem nie pogardzi uncertain
    Ale moge mylic sie.
  • 08.11.17, 17:31
    Nie, tu nie chodzi na bank o seks.
    Czuje, że mu zależy, że wiąże z nami przyszłość. Ciągle chce wyjeżdzać wspólnie, ciągle chce być z nami. Mówił o wspólnym dziecku, że myślał, że może bym się zdecydowała. Ze chce rodzinę mieć itp.
    Tylko taki dziki jest.
    No i to, że przez gardło nie przechodzi mu nic ciepłego w stosunku do mnie. Jakby się bał.
  • 08.11.17, 17:41
    Albo nie kocha..?
    A rodzine chce miec "dla formalnosci"..
    Bo juz czas najwyzszy..?
    A moze jego rodzice nalegaja by sie ustatkowal.. i gdybys ich poznala to wybrali by Wam date slubu?
    Dla mnie tak czy siak to podejrzane a facet " cicho - ciemny".
  • 08.11.17, 18:00
    A może gej.
  • 08.11.17, 18:07
    Albo pedofil. Nie ma problemu żeby nawiązać bliższą relację z jej dzieckiem, a dorosłej matki unika. Jego zachowanie jest DZIWNE.
  • 08.11.17, 20:29
    Nie strasz. Kontakt z dzieckiem ma świetny.
    Ciągle wymyśla jakieś atrakcje dla niej, kupuje prezenty itp.
  • 08.11.17, 22:45
    hanka80abcd napisał(a):

    > Nie strasz. Kontakt z dzieckiem ma świetny.
    > Ciągle wymyśla jakieś atrakcje dla niej, kupuje prezenty itp.

    Może chciałby mieć własne dziecko.
    A może nie.
    Znam około 30 letniego zakonnika, który bardzo lgnie do dzieci. Nie, nie mam podstaw go o nic posądzać, nic się nie dzieje. Jest fajny, normalny i sympatyczny. Lubi sport, można z nim pogadać. Ale czasem myślę, że te jego ciągoty są dziwne. Dorosły bezdzietny człowiek ma chyba swoje życie.
  • 08.11.17, 17:50
    hanka80abcd napisał(a):

    > Mówił o wspólnym dziecku, że myślał, że może bym się
    > zdecydowała. Ze chce rodzinę mieć itp.

    I co? Dziecka też własnej matce i rodzeństwu nie przedstawi? To fajną będziecie "rodziną".




    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • 08.11.17, 17:39
    Nie, nie wyjdzie wink Zwłaszcza w "okazje", gdzie wystawiasz go na ostrzał pod tytułem "to jest mój facet". Mój introwertyk nie ma problemów z przebywaniem w tłumie, na przykład na wyścigu rowerowym. Ba, bardzo lubiany jest, więc stosunki społeczne, że tak powiem, uprawia, bo inaczej mało kto by go znał. On się tam wmiesza w tłum, poudziela, pośmieje, ba, nawet na podium wlezie jak wygra i zdjęcie sobie da zrobić.
    Ale rodzina, czy moja najbliższa przyjaciółka poznana na specjalnie zorganizowanym spotkaniu.... ufff... wątpię.

    Poznawanie introwertyka, jeśli nie miało się z takim wcześniej styczności to coś w rodzaju odkrywania nowego gatunku dzikiego zwierzątka big_grin
  • 08.11.17, 17:51
    Introwertyk nie jest synonimem dzikusa. Jestem imtrowertykiem ale normalnie wychodzę do ludzi, po prostu baterie ładuję w samotności. Niechęć do wyjścia z samochodu, żeby podrzucić coś matce Ani to nie jest introwertyzm. To zaburzenia, przy założeniu ze nic nie ukrywa.
  • 08.11.17, 18:09
    Dokladnie.
    Introwertyzm bywa zamiennie uzywany z niesmialoscia/fobia spoleczna.
    Niemniej obydwie rzeczy nie tłumacza jego zachowania.
  • 08.11.17, 20:32
    I to mnie martwi, bo przecież można być nieśmiałym , ale do cholery, facet po czterdziestce powinien się przelamac.
    Dziwny jest na maksa, dlatego to ja nie potrafię zrobić kolejnego kroku. Gdyby nie dziecko, pewnie bym spróbowała zamieszkać razem, ale w tej sytuacji, nie mogę tego zrobić.
  • 09.11.17, 07:29
    On jest właśnie bardziej dziwny niż Introwertyczny, jak dla mnie.
    Stawialam ze cis jest nie tak z jego rodzina, ale dlaczego w takim razie bo się twojej??
    Moze sprobuj jakoś podstępem się spotkać z jego matka i zobaczysz jak ona się zachowuje?
    No- czekanie od Maja...
  • 08.11.17, 16:55
    Pytanie: czy rozmawiałaś o tym z nim? Pamiętaj że my faceci podczas takiej rozmowy nie możemy nawet żuć. www.youtube.com/watch?v=cl3Igpu0x0Y co do ciepłych rozmów - faceci tak mają.
  • 08.11.17, 16:58
    Rozmawiałam kilka razy. Nic się nie zmieniło.
    Poza tym, że zamiast heja, siema było moja droga Aniu 😂
  • 08.11.17, 17:17
    Czyli postep jest smile

    --
    "Jethon: PiS łamie konstytucję
    Mazurek: W którym miejscu?
    Jethon: Nie wiem, nie znam się.
  • 08.11.17, 17:24
    Dobrze, że nie „szanowna Aniu”😜
  • 08.11.17, 17:36
    No właśnie
    Z poważaniem Krzyś
  • 08.11.17, 17:48
    A do swojej mamy: "pani matko" wink
  • 08.11.17, 20:35
    Prawie!
    Kiedyś słyszałam jak gadali przez telefon, to byłam mocno zdumiona.
    To było coś w rodzaju: "a co u mamy? Przyjadę do mamy jutro" ...
    Przyznam, ze nie znam nikogo, kto by tak z matką rozmawiał. Każdy mowi: cześć co u Ciebie, przyjadę do Ciebie jutro.
  • 08.11.17, 20:45
    no to moze go rodzice jakoś skrzywili emocjonalnie, w sensie zimnego wychowu psychicznie
    i dlatego on nie potrafi
    i nie chce cię im pokazywać, zeby ciebie swoim chłodem nie owiali
    coś w tym stylu
  • 08.11.17, 22:30
    hanka80abcd napisał(a):

    > Prawie!
    > Kiedyś słyszałam jak gadali przez telefon, to byłam mocno zdumiona.
    > To było coś w rodzaju: "a co u mamy? Przyjadę do mamy jutro" ...
    > Przyznam, ze nie znam nikogo, kto by tak z matką rozmawiał. Każdy mowi: cześć c
    > o u Ciebie, przyjadę do Ciebie jutro.


    Mój mąż tak mówił do niedawna. Ostatnio przez telefon powiedział : przyjadę do ciebie. Byłam naprawdę w szoku bo przez poprzednie 25 lat było właśnie : przyjadę do mamy, jak się mama czuje. Bardzo dziwne ale tak było. To oznacza dziwny kontakt z matką, miłość bo to w końcu matka, ale też i obowiązek odwiedzin, bo wypada, bo po prostu jest matką. Nie z potrzeby pogadania.
  • 08.11.17, 23:40
    Może to być zwyczaj rodzinny, w dawnych czasach do rodziców nie mówiło się per ty, niektóre rodziny to nadal praktykują.
  • 09.11.17, 04:28
    Jestem pierwszym pokoleniem w mojej rodzinie, które mówi do rodziców na Ty. I nie jestem pewna, czy część mojego kuzynostwa nie podtrzymuje starego zwyczaju, dawno nie widziałam jednocześnie obydwu generacji. Z poziomem miłości nie ma to nic wspólnego, po prostu taka staroświecka konwencja językowa. Ja ją lubię, używam do wszystkich innych członków rodziny, tzn. wujków, dziadków itd.

    --
    Czajniczek Pana R.
  • 09.11.17, 11:49
    hanka80abcd napisał(a):

    > Rozmawiałam kilka razy. Nic się nie zmieniło.
    > Poza tym, że zamiast heja, siema było moja droga Aniu 😂

    Poza tym heja, siema jako przywitanie ? Czy oni sa gimbaza? big_grin


    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • 09.11.17, 11:54
    Przypomniało mi się jeszcze, że moi faceci zawsze najbardziej bali się mojej mamy bo na pierwszy rzut oka sprawiala wrażenie zasadniczej i oschlej choć to tylko maska i tak naprawdę jest ciepła i kochana zazwyczaj, choć też miewa foszki. No fakt zasadnicza dość jest wink Mój ojciec robił lepsze pierwsze wrażenie bo jest bardzo towarzyski i otwarty, dużo się uśmiecha.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • 10.11.17, 08:08
    Ok, postęp jest, ale nie wróżę, że to się zmieni na lepsze. zimny w kontaktach? nie używa czułostek? poczytaj o tym w moim wątku: forum.gazeta.pl/forum/w,567,159098739,159098739,bez_imienia.html#p159098901
  • 08.11.17, 17:17
    Moim zdaniem ukrywa rodzinę, bo jest z nią coś mocno „nie tak”: choroba psychiczna, głęboka patologia czy coś takiego. Może poprzednie kobiety uciekały z krzykiem nie oglądając się za siebie gdy poznały gniazdo, w którym ten orzeł się wychował i pan Krzyś nie chce aby kolejna nawiała? Twojej rodziny poznać nie chce, bo nie zamierza deklarować się i nie wiąże z tobą dalekosiężnych planów (przynajmniej na chwilę obecną), a obiadki u „teściowej” mogłabyś jako taką deklarację odebrać. Jeśli chcesz wiedzieć na czym stoisz to zażądaj spotkania z jego rodziną np. do końca tego tygodnia.
  • 08.11.17, 17:27
    Qźwa, ludzie są dojrzali i spotykają się rok. Pani rozwódka z dzieckiem nie powinna tak szybko cisnąć na deklarowanie się rodzinne tylko bardziej na luzie podejść.
  • 08.11.17, 23:43
    Ale to dziwny pan ciśnie, tylko w dziwny sposób.

    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • 08.11.17, 17:26
    W przeciwieństwie do pozostałych ematek, niespecjalnie mnie szokuje brak kontaktów z rodziną tej drugiej osoby i spędzanie osobno świąt po roku wspólnego spotykania się. Ludzie koło 40-tki, dorośli, nie mieszkają razem, więc nie bardzo rozumiem po co mieliby poznawać rodziców, rodzeństwo i wszystkich świętych.
    Że nie jest duszą towarzystwa? Też rozumiem.
    Z drugiej strony, skoro on ma ciśnienie na zamieszkanie razem to ta niechęć do rodzinnych kontaktów jest zadziwiająca.
  • 08.11.17, 17:28
    >Z drugiej strony, skoro on ma ciśnienie na zamieszkanie razem to ta niechęć do rodzinnych kontaktów jest zadziwiająca.

    Ma cisnienie na zamieszkanie z autorka watku i jej corka, nie z jej pozostala rodzina...
  • 08.11.17, 17:39
    No i to jest właśnie ten problem - Brawo!
    Rodzinę ukrywa, z moją mamą obiadu nie chce zjeść, ale chce się do mnie wprowadzić.
    Ma gdzie mieszkać,ma swoje mieszkanie.
  • 08.11.17, 17:47
    hanka80abcd napisał(a):

    > No i to jest właśnie ten problem - Brawo!
    > Rodzinę ukrywa, z moją mamą obiadu nie chce zjeść, ale chce się do mnie wprowad
    > zić.
    > Ma gdzie mieszkać,ma swoje mieszkanie.
    Typowe dla starych kawalerow, ciepłe gniazdko bez trudu i całej otoczki.



    --
    "Alter schuetzt vor Liebe nicht, aber Liebe vor dem Alter"
    Coco Chanel
  • 08.11.17, 17:49
    Triss, nie w przeciwieństwie do pozostałych, bo mnie też nie zaszokowało. Prosta sprawa - pan nie jest pewien, że chce panią „na zawsze”, to po co spotykać się z jej matką? Świąt też nie spędza się z kandydatką na partnerkę/narzeczoną tylko z rodziną i/lub partnerką/narzeczoną. Jedyna co jest zastanawiające to ukrywanie swojej rodziny, bo pan nie odmawia przedstawienia jej tylko godzi się na zapoznanie w terminie nigdy.
  • 10.11.17, 00:34
    my święta zaczęliśmy razem spędzać DOPIERO, jak sie pojawiło dziecko. w ogóle spędzanie świąt z obcą rodziną to żadna przyjemność (pardon), więc się ten czas odwleka jak najdłużej.
  • 08.11.17, 17:59
    Czasami dorośli ludzie nie mają ochoty, potrzeby utrzymywania, podtrzymywania stosunkow z rodziną. Ja mamę mojego męża pozmalam po prawie roku wspólnego mieszkania. Zabrałam go na obiad do mojej mamy też w tych okolicach. My sie nie obiadkujemy po rodzinie co tydzień, ja do mamy jeżdżę często z synem ale mąż może co 3 raz. Teść przyjeżdża,do nas też raz na 2 miesiące (teściowa zmarła). Za to moja siostra jest u nas co tydzień, czasami co dwa (na weekend). Z meża brayem jestem na cześć.
    Wiem, ze inni żyją inaczej poczawszy od cotygodniowych obiadow a skończywszy na nieodzywaniu się wogóle. Męczysz dupę strasznie o te spotkania, jak ci facet nie pasuje to go zmień na innego tylko co jak poznasz kogoś z rodziną w RPA?
  • 08.11.17, 20:40
    Mi nie chodzi o obiadkowanie sie co tydzien.
    Tu jest po prostu sporo tych dziwnych rzeczy. Rodzinie nie mówi, że kogoś ma, bo po co. Po fakcie, przyznał mi, że ta jego dziewczyna, z którą był 12 czy 14 lat temu, też miała o to żal, bo byli ze sobą długo, a on nie dążył do poznania jej z rodzicami.
    Mojej matki unika. Wielki bukiet kwiatów dostała, to raczej oczywiste było, że w podzięce zostanie zaproszony na kawę, ciasto czy obiad. Dziwne to wszystko. Gdzieś mi się pali lampka. Nie męczę dupy, tylko chciałabym wiedzieć o co chodzi.
  • 09.11.17, 13:23
    muchy_w_nosie napisał(a):

    > Za to moja siostra jest u nas co tydzień

    Ups...

    --
    Naucz się śmiać z samego siebie.
    Będziesz miał ubaw na całe życie...
  • 08.11.17, 18:06
    myslę,ze:
    1/ kawaler lat 41 bezdzietny - to mówi wiele
    2/jest intrawertykiem, domatorem-lubi przebywać z Toba i dzieckiem,to chyba lepiej aniżeli taki który lata z kolegami po klubach...
    3/był sam wiele lat-i z jakiegoś powodu nie spieszy się by rodzinie przedstawić Ciebie i dziecko
    może np. jego matka jest awanturnicą,ojciec nadużywa alkoholu lub na odwrót,ktoś z rodziny ma zaburzenia psychiczne lub inny problem,w jego rodzinie nie panuja zbyt dobre relacje
    postaw go pod murem, ze jak wasz związek utknał w martwym punkcie i chcesz poznać jego rodzine-wtedy dopiero możliwe jest wasze wspólne zamieszkanie
    Może tez jego rodzina chciałaby ( wszak kawaler lat 41,troche zdziwaczały) szybko go wyswatać, i się tym krepuje...
  • 08.11.17, 18:08
    a co zrobi Krzysiu, jeśli Twoja mama wpadnie na obiad lub kolacyjkę, kiedy akurat u Was będzie?

    może zaaranżuj coś ad hoc, i zobaczysz, czy jego reakcja jest akceptowalna. w końcu to wolny kraj, matka może córkę odwiedzić kiedy się jej podoba...?

    co do Świąt, to nie pomogę - sama mam takiego męża, który najchętniej spędzałby je sam, nie tylko z dala od mojej rodziny, ale i od własnej. no tak ma, i co mu zrobisz.

    "moja droga Aniu" - słodkie!

    --
    jest dobrze, ale nie beznadziejnie
  • 08.11.17, 20:44
    Mama wpadła kiedyś niespodziewanie, bo przywiozła coś dziecku, to biedaczyna kwadrans ręce w łazience myl!
    Co do świąt, to chodzi mi też o to, żeby mi dupy nie truł , że nie, że za wcześnie do mojej mamy i żebym z nim spędziła. A to są święta i chce się spotkać z moją liczną rodzina. Zostanie nam wieczór. Szkoda.
  • 08.11.17, 21:18
    hanka80abcd napisał(a):
    > Mama wpadła kiedyś niespodziewanie, bo przywiozła coś dziecku, to biedaczyna kw
    > adrans ręce w łazience myl!


    Facet ma cos z glowa uncertain . Uciekaj!





    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Coco i Bruno
  • 09.11.17, 11:39
    majenkir napisała:

    > hanka80abcd napisał(a):
    > > Mama wpadła kiedyś niespodziewanie, bo przywiozła coś dziecku, to biedacz
    > yna kw
    > > adrans ręce w łazience myl!

    >
    > Facet ma cos z glowa uncertain . Uciekaj!
    >
    >
    >
    >
    >


    W takiej konkretnie sytuacji lepiej bym tego nie ujęła.

    --
    A PiS Polacy sami wybrali w wyborach. To nie Tuska wina, że ma głupi naród. by sumire
  • 08.11.17, 22:15
    naprawdę dorosły facet nie wyszedł z łazienki, kiedy była u Ciebie mama? takie zachowanie jest nieakceptowalne - totalny brak szacunku, manier i Krzyś ma ewidentnie jakiś poważny problem. WIEJ!
  • 08.11.17, 22:31
    Wyszedl, ale to wygladalo tak: wracamy ze spaceru w trójkę i pod domem stoi niezapowiedziana mama. Wpadla na chwile. Olka szczęśliwa, bo dzień wcześniej kupiłam jej extra kiecke, chciała babci pokazać. Wchodzimy do domu. Olka cisnie, ze kiecke pokaze, ale musi byc na niej, nie na wieszaku. Duzo guziczkow z tylu, wiec ja ide z Ola do niej do pokoju, mama siada w salonie i czeka, Krzyś udaje się do łazienki i szoruje rece. Szoruje, szoruje, az wyjdziemy z pokoju Olki.
    Potem usiadł w salonie. Zrobiłam kawę, całość trwała może z pół godziny. W sumie dal rade.
  • 08.11.17, 22:33
    Czegoś się boi. Tylko czego?
  • 08.11.17, 22:39
    chocolate-cakes napisała:

    > Czegoś się boi. Tylko czego?

    Byc moze tego, ze jego choroba (psychiczna) uaktywni sie w najmniej spodziewanym momencie. uncertain
  • 08.11.17, 22:47
    A może faktycznie jest po prostu chory?
  • 08.11.17, 22:39
    aaa, już myślałam, że uciekł przed Twoją mamą do łazienkismile
    straszny dzikus z niegosad bardzo dziwne, może jest po prostu tak, że ten typ tak ma, ale to już Ty sama powinnaś sobie odpowiedzieć na pytanie czy chcesz się męczyć z kimś, kto się tak zachowuje
  • 08.11.17, 22:23
    hanka80abcd napisał(a):

    > Mama wpadła kiedyś niespodziewanie, bo przywiozła coś dziecku, to biedaczyna kw
    > adrans ręce w łazience myl!

    Dlaczego nie pali Ci sie czerwona lampka?? Zamiast czerwonego alarmu: to Cie rozczulilo, ze taka nieporadna biedaczyna, zastanow sie nad tym sad , moze byc dobrym manipulantem. A w ogole facet wzbudzajacy litosc: to alarm do ewakuacji!
  • 08.11.17, 22:33
    Nie rozczulilo mnie, wydalo mi sie co najmniej dziwne.
  • 08.11.17, 22:37
    To jest bardzo dziwne.
    Jestem w stanie zrozumieć, że ma dziwną rodzinę, może ktoś jest alkoholikiem, chorym psychicznie, cokolwiek. Może się wstydzi. Z tym że już jakiś czas się znacie i chyba można o tym w końcu powiedzieć.
    Ale to, że boi się twojej rodziny to jest co najmniej dziwne. Jest coś z nim nie tak, ale trudno odgadnąć co. Pewnie jakiś problem z młodości.
  • 08.11.17, 18:13
    A on nie ma przypadkiem ZA?
  • 08.11.17, 18:18
    ZA i chorą tarczycę.
  • 08.11.17, 23:27
    To akurat nie jest powiązane. Ale moje dziecko ma ZA, a ja chorą tarczycę tongue_out
  • 09.11.17, 13:29
    lauren6 napisała:

    > ZA i chorą tarczycę.

    Ale może chociaż czyta ze zrozumieniem?

    --
    Naucz się śmiać z samego siebie.
    Będziesz miał ubaw na całe życie...
  • 08.11.17, 18:16
    Wiem ze pisalas iz rozmawialas ale moze trzeba jasno zaznaczyc dlaczego Cie to niepokoi i jakie moga byc mozliwe konsekwencje - czyli rozstanie. Moze to pozwoli mu zdac sobie sprawe ze to co sie dziejex a raczej nie dzieje jest istotne dla Ciebi
  • 08.11.17, 18:25
    Jestem za opcją, że coś jest bardzo nie tak z jego rodziną. W najlepszym wypadku po prostu się ich wstydzi. Może są szpetni? Może jacyś nie za mądrzy? Tak czy siak, spotkanie z Twoją rodziną spowodowałoby konieczność rewanżu, wówczas byłby zobowiązany poznawać Cię ze swoją. Zastanawia mnie tylko, jak to możliwe, że przez cały rok nie było ani jednego przypadku, czy też konieczności, żebyś poznała chociaż jedną osobę z jego rodzeństwa, skoro mieszkają w tym samym mieście. Dziwne to.
    Gratuluję cierpliwości i wyrozumiałości- ja w takiej sytuacji rozpętałabym awanturę jakiej świat nie widział. Może zapytaj go wprost: myślisz o mnie poważnie, chcesz ze mną dzielić życie? Pewnie potwierdzi. Wtedy zapytaj wprost, skąd w takim razie cyrk z poznaniem jego rodziny. I wytłumacz, dlaczego, skoro on naciskał, nie zamieszkaliście razem?
    Mnie mój obecny mąż po 3 miesiącach znajomości zaczął molestować, żebym z nim mieszkała. I wcale nie dlatego, że był jakiś ogromnie mi oddany, po prostu nie chciało mu się non stop kursować między dwoma odległymi dzielnicami. Wam nie byłoby wygodniej?
  • 08.11.17, 20:51
    Pytalam: Tak, traktuje mnie poważnie, chce być ze mną, zależy mu, kocha itd.
    Nie zamieszkalismy razem, bo ja się nie zgodziłam.
    Ja mam dziecko, które było bardzo przywiązanie do ojca, ojciec się wyprowadził i jest dramat, kontakt słaby, prawie zerowy. Krzysiek wydaje się być dziwakiem, coś z nim nie tak chyba, zaryzykowalabys na tym etapie zamieszkanie z nim? Bo ja ze względu na córkę, tego na razie nie zrobię.
  • 08.11.17, 20:57
    "cos z nim nie tak chyba"
    No i po klopocie, intuicja sama Ci podpowiada, zazwyczaj sie nie myli.
  • 08.11.17, 21:10
    Nie poznawałabym dziecka z facetem, co do ktorego miałabym obawy typu cos z nim nie tak. Pozostańcie kochankami, ale nie zapraszaj go do swojego życia
  • 08.11.17, 22:00
    Nie poznałam go z dzieckiem od razu. Po jakimś czasie dopiero. Najpierw był kolega i dosyć długo to trwało.
    Przez pierwsze kilka miesięcy nie miałam obaw, że coś z nim nie tak.
    Dziecka samego nigdy z nim nie zostawiłam.
  • 08.11.17, 21:00
    Ciezko tak ocenic z zewnatrz, tzn zbyt latwo co moze byc zwyczajnie niesprawiedliwe. Gdybym miala dziecko to po majowej akcji znacznie bym ograniczyla miedzy nimi kontakty. Krzysztof tez musi wiedziec ze jego dzialanie ma konsekwencje dla dziecka
  • 08.11.17, 22:03
    Po majowej akcji już nie jest jak dawniej. Dało mi to do myślenia, jestem czujna i to pierwsze zauroczenie trochę oslablo.
  • 08.11.17, 21:13
    I słusznie. To wszystko jest bardzo podejrzane. Skąd go w ogóle znasz? Ja nie zamieszkalabym z facetem o którym praktycznie niewiele wiem np. czy wiesz skąd pochodzi (znasz adres domu rodzinnego?)gdzie pracuje (była w jego korpo, pisałaś meble na adres sluzbowej skrzynki?) jak się naprawdę nazywa (widziałaś jego dokumenty ?) Matki unika bo matki maja intuicję i twoja by go rozszyfrowala. Ja bym mu postawiła ultimatum: poznanie z rodziną w swieta albo rozstanie. Albo sie wstydzi rodziny albo was może wie ze rodzina nie pochwalalaby związku z rozwódka z dzieckiem? Ludzie sa różni zwłaszcza jeśli pochodzi z prowincji a nie z dużego miasta. Coś tu nie gra i ja bym była czujna. Żeby was nie zabił czy nie okazał się pedofilem czy córka z nim dużo przebywa sam na sam? Sprawdź też czy nie byl karany. Niezły thriller masz na co dzień. Mój mąż informatyk trochę introwertyk ale po rodzinie ze mną chodzi choć nie ma sily tyle biesiadowac co my - włoska rodzina wink Szybko tez poznałam jego rodzinę - rodziców, siostrę i przyjaciół a nawet kumpli z lotniska wink

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • 08.11.17, 22:12
    Poznaliśmy się przez Internet. To prawda, mało o nim wiem. Wiem w zasadzie tyle, ile mi powiedział. Nie miałam możliwości zobaczyć jaki jest przy mamie, jak się do niej zwraca itp. Nie wiem gdzie mieszkają rodzice, tzn. tylko wiem, na jakiej ulicy, a ulica długa 😉 wiem gdzie pracuje, ma służbowe auto, więc wiem, że nadal tam pracuje. Dokumenty widziałam, jak jechaliśmy na urlop to ja trzymałam wszystkie dokumenty.
    Matka ponoć zadowolona, że on kogoś ma i że dziecko jest to, jak pisałam wcześniej, nawet fajnie.
    Pochodzą z dużego miasta.
    Jak sprawdzić czy nie był karany? PESEL mam jakby co smile
    Ola nie zostaje nigdy z nim sama. Nie ukrywam, że właśnie z tego powodu, że tak niewiele o nim wiem.
    Wiem, że dziwne to wszystko, on jest jedna wielka zagadka.
    A z drugiej strony, jest dobry dla nas, to jest typ, zawsze gotowy żeby pomóc, zawsze ma czas, no kurczę zalet też sporo.
  • 08.11.17, 22:17
    Przez internet wygadany i dowcipny a na zywo na pierwszych spotkaniach rozmowy nie za bardzo sie kleily?
  • 08.11.17, 22:38
    Tak myślałam ze przez Internet. I właściwie tyle wiesz o nim ile Ci powie. To niebezpieczna sytuacja. Pomyśl o mlodziutkiej Kai sad

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • 08.11.17, 20:47
    Była już taka rozmowa. Powiedziałam, że czuje, że nie jestem dla niego ważna. I albo cos zaaranzuje, albo koniec. Wystraszył się i powiedział, że zaprosi swoją mamę do siebie. O ojcu nie wspomniał. To było w maju.
    Nie chce naciskać, ale cierpliwość mi się kończy.
  • 08.11.17, 20:57
    Wiesz, takich rozmow moze byc wiele. Chodzi mi chyba o nawiazanie komunikacji, zeby on nie tylko Cie slyszal ale i wysluchal. Niekoniecznie zrozumial ale zrozumial ze to jest dla Ciebie wazne. Ty tez musisz zrozumiec ze ostatecznym rozwiazaniem moze byc rozstanie, wydaje sie jakbys takze nie dopuszczala tego kroku
  • 08.11.17, 21:05
    Czy nie dopuszczam rozstania?
    Właśnie dopuszczam, bo ewidentnie coś tu nie gra.
  • 10.11.17, 00:45
    wynajmij detektywa! serio mówię. to nie jest drogie, a wszystkie informacje przyniesie Ci na tacy wink
  • 08.11.17, 18:46
    Jesli rok zwiazku to za wczesnie zeby przedstawiac ciebie rodzinie i poznac twoja to albo on nie traktuje tego zwiazku powaznie albo to jakis dziwak. Pewnie jedno i drugie. Gdybym byla toba to powiedzialabym mu ze swieta sa super okazja do poznania rodzin i ze chcesz zrobic konkretne plany. Jesli sie nie zgodzi to go pozegnaj i traktuj jak znajomego a nie partnera. Szkoda twojego czasu i energi na zwiazek z dziwakiem
  • 08.11.17, 20:55
    Przepraszam że zapytam ale on nie ma przypadkiem imienia na literke M ?
  • 08.11.17, 20:56
    Dziwak! Nie rokuje jak dla mnie, w ogóle nie robiłabym żadnych planów w stosunku do takiej osoby. Moja droga Aniu, serio? Brrrr nie trawie takich zachowawczych, drętwych ludzi.

    --
    koty...najlepszy przykład na to, że karma wraca
  • 08.11.17, 21:07
    Serio. To było coś takiego: dzień dobry moja droga Aniu, miłego dnia.
    Jak dla mnie dramat. Ten SMS mnie nie rozsmieszyl, nie rozczuli, wręcz przeciwnie wku..wił mnie.
  • 08.11.17, 21:14
    No więc właśnie.
    Z tą rodziną równie dziwne, spytaj może jak będą wyglądały wasze święta kiedy już zamieszkanie razem. W ogóle uważam, że należałoby wiele kwestii omówić przed podjęciem takiego kroku, bo coś mi śmierdzi człowiekiem na maxa uprzykrzajacym życie na dłuższą metę.


    --
    Z pozostałych pamiętam do dziś temat o bydłu, miałam wymienić negatywne skutki hodowli bydła na świecie. (...)Naprawdę jesteś aż tak głupia, że nie umiesz deklinacji?
    Zawsze miałam szóstki z gramatyki akurat, więc na mojej pasji mnie nie zagniesz ? tol8 big_grin
  • 10.11.17, 00:50
    człowiek, który nie potrafi okazać Ci cienia czułości, nie wtajemnicza Cię w swoje osobiste otoczenie, a dąży mocno do wspólnego zamieszkania... normalnie to się wyklucza, więc IMO coś tu mocno smierdzi. inteligentni pedofile potrafią sie doskonale maskować. angażować sie w wieloletnie związki z samotnymi matkami, brać z nimi ślub, by tylko załatwić sobie spokojny i łatwy dostęp do dzieci.
  • 08.11.17, 21:06
    Nie dziwię się że nie rwie się do poznawania rodziny, mnie też to niepotrzebne, natomiast ostre kombinowanie żeby spotkań z matką uniknąć za wszelką cenę, jest już dziwaczne. Facet ma jakieś poważniejsze zaburzenia lękowe? Albo jakąś mocno toksyczną rodzinę której nie lubi? Albo jedno z drugim?
    Średnio rokuje do życia rodzinnego będąc tak nierodzinnym. Matki się wyrzekniesz by pan się nie denerwował jej obecnością czy jak?

    Noże mu powiedz "kochanie, to chodźmy do twojej rodziny,zapoznamy się a po wizycie u nich od razu zamieszkamy razem" tongue_out
  • 08.11.17, 21:19
    A w jski sposób i co opowiada o swoich rodzicach? W jaki sposób się o nich wyraża?
    Może to będzie podpowiedź.
  • 08.11.17, 22:42
    Malo opowiada, ja go troche ciągnęłam za jezyk jacy oni sa, ale za duzo sie nie dowiedzialam.
    Jak kiedyś zapytałam czemu nie powiedział rodzicom o nas, czy się mnie wstydzi, czy to problem, że mam dziecko, to odpowiedział, że nie, że po prostu oni w rodzinie się sobie nie zzwierzaja. No niby ok, ale, z drugiej strony miał sporo i informacji na temat nowej dziewczyny brata. Wiedział gdzie mieszka, gdzie pracuje, ile ma lat itp. A to ponoc nowa zdobycz byla.
  • 08.11.17, 22:50
    Może być tak, że się nie zwierzają, że nie są zżyci. Różne są rodziny. Może ta rodzina coś mu zrobiła, jest na nich wkurzony. Pewnie. Ale tu jest więcej dziwnych zachowań.
  • 08.11.17, 23:05
    Widać, ze ma jakiegoś trupa w szafie. Co do sprawdzenia go to trzeba jakoś zaświadczenie o niekaralności zdobyć. Ja bym się chyba podszyla pod brata, który chce takie uzyskać.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • 08.11.17, 23:06
    A Pana brat to Krzyś i dziewczyna Gosia. Kurze jakbym co znala
  • 08.11.17, 23:11
    Kurczę jakbym to znała
  • 08.11.17, 23:39
    Hola co to za wtręty? Znasz tych ludzi, czy wątkodajkę?
  • 08.11.17, 21:18
    A ja to widzę tak. Gość ma niesamowicie niskie poczucie wlasnej wartości, jest zakompleksiony i przekonany o własnej beznadziejności. Nie przedstawi Cię rodzinie, bo w jego mniemaniu nie jest zbyt dobra, doskonała i jeszcze sie zrazisz i go porzucisz. Do Twojej mamy nie pojdzie, bo nie zostanie zaakceptowany, nie spodoba się, a jeszcze mama Ci doradzi zebyś dała sobie spokój z takim indywiduum. Ze znajomymi siedzi zestresowany, bo jak wypadnie, co sobie o mnie pomyślą. Brzmi może absurdalnie - jak na 41 letniego faceta, ale spotkałam takiego w swoim życiu i nie jest to mom zdaniem scenariusz niemożliwy.
    Dodatkowo może z jego rodzina faktycznie jest cos nie tak. Bylam kiedyś w 4 letnim związku z pewnym facetem i nigdy nie poznalam jego siostry, mieszkajacej razem z nim i rodzicami. Miała jakies problemy psychiczne, wokół ktorych kręciło sie cale życie rodziny. Z rodzicami rozmawialam doslownie parę razy i były to tylko kurtuazyjne pogawędki. Swojej rodziny ewidentnie sie wstydził. No ale przynajmniej mojej nie unikał.
  • 08.11.17, 22:21
    A co jest absurdalnego w tym, że mężczyzna w wieku 41 lat moze miec jakies zaburzenia lękowe? (Nie wiemy, czy ma, ale troche to tak brzmi). Jakby mial depresje to tez byloby absurdalne? Owszem, to cieżkie dla otoczenia, ale gdzie absurd?
  • 08.11.17, 22:23
    A moim zdaniem trafiłaś w dziesiątkę!
    Też to tak odbieram, że ma mega kompleksy. Ciągle jest spięty, chce dobrze wypaść, nie tylko wśród nieznajomych, ale przy mnie też czasami jest spięty. Czasem opowiada mi rzeczy, w które raczej nie wierzę, a sa to takie rzeczy, żeby nie wyszło, że jest totalną pięrdo.łą. Np. jak mi nie pasowalo, zeby sie z nim spotkac, to wymyslal, ze spoko, w tym czasie pojedzie tu i tam, spotka sie z tym i tym i bedzie extra zabawa, po czym jak na drugi dzien pytalam, nic z tego nie wychodzilo. Impreze ponoc taka super urzadzil w domu, ze ach, ech ile sie dzialo, a jak go zapytalam po jakims czasie o tę impreze, to nie pamietal. On moim zadaniem udaje bardziej rozrywkowego, wyluzowanego, wesolego goscia. Im bardziej udaje, tym bardziej widac, ze to sciema. A tak dodam jeszcze , że to śmiertelnie poważny człowiek. Poczucie humoru level zero.
  • 08.11.17, 22:32
    O i dopiero to zdanie u mnie CAŁKOWICIE dyskwalifikuje pana. Nie trawię ludzi bez poczucia humoru, zwłaszcza mężczyzn. Wiej!

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • 08.11.17, 22:41
    Nie rozumiem doprawdy co ty z nim robisz.

    --
    dobra, teraz się skup, bo się wcielam w robota i będzie wstrząsający performance! <król Julian>
  • 10.11.17, 00:54
    chcesz się związać z człowiekiem bez poczcuia humoru? wiesz, każdy ma różne priorytety, ale mój burzliwy związek przetrwał wyłacznie dzięki wspólnemu poczuciu humoru. żadna miłość, by nie pomogła, gdyby nie ono. nawet jak już się kompletnie przestaniemy kochać, to i tak ze sobą zostaniemy, bo się przyjaźnimy i się świetnie ze sobą bawimy.
  • 08.11.17, 23:16
    Ale to jest kluczowe... Swojej rodziny się wstydził, ale Twojej nie unikał. Swojej się wstydził, ale jednak poznał Cie z nimi, bo przynajmniej miałaś okazję do kurtuazyjnej pogawędki. Moim zdaniem to duża różnica.

    --
    Niezwykłe miejsce:
    pomagam.pl/drogakorabek
  • 08.11.17, 23:36
    Tak, oczywiście, że to kluczowa różnica. Napisalam po prostu o swoim doswiadczeniu, które choć inne od doswiadczenia autorki, to ma element wspólny.
  • 08.11.17, 21:55
    41 bezdzietny kawaler? uciekałabym niezaleznie od tego czy ma rodzine i czy chce poznac moją


    --
    Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
  • 10.11.17, 01:00
    ale co, ma znaleźć sobie dzietnego żonatego?
  • 08.11.17, 22:26
    Moim zdaniem facet unika mocno pewnych sytuacji, bo powoduja w nim z jakiegos powodu silny lęk, a do tego pewnie wstydzi sie przyznac..moze ma jakies zaburzenie lękowe, problemy emocjonalne boi sie oceny itp. Mysle, ze nie chodzi o Ciebie, brak szacunku, czy jakies jego kombinatorstwo, nie mowiac o kryminalnej przeszlosci...ale o jego problemy z samym soba.
  • 08.11.17, 22:54
    Pan bankowo w spektrum autyzmu, chociaż widzę że już wyszydzone. Na pewno ktos juz zdiagnozował. Trudne pożycie, ja bym chyba wiała.0

    --
    Wrzucony papier zapycha pisuar, zachodni wiatr spienione goni fale.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.