Dodaj do ulubionych

Szkoła a potrzeby fizjologiczne.

09.11.17, 13:23
Mam pytanie czy nauczycielka w I klasie SP może zabronić wychodzenia za potrzebą na lekcji? Toaleta mieści się na tym samym piętrze obok klasy.
Edytor zaawansowany
  • 09.11.17, 13:27
    Moim zdaniem zabranianie tego ludziom w jakimkolwiek wieku jest niehumanitarne. Wiadomo, że starszym łatwiej przewidzieć, ale nawet im zdarzają się nagłe sytuacje. A co dopiero maluchom
  • 09.11.17, 13:33
    No właśnie ja też tak myślę. Tylko zastanawiam się czy są na to jakieś przepisy albo coś. Strasznie mnie to wkurza.
  • 09.11.17, 16:49
    Też uważam to za niehumanitarne i puszczam dzieciaki, ale cały czas się zastanawiam co jeśli któremuś coś się w tym czasie stanie?

    --
    slowopisane.blox.pl/html
  • 09.11.17, 13:35
    To jest kolejny rykoszet zasady że "w każdej sekundzie życia dziecka musi być jakaś wyznaczona osoba odpowiedzialna za jego bezpieczeństwo". A tutaj niby kto? - rodzic - nie, nauczyciel - nie, dyżurujący nauczyciel - nie... Gdy brakuje zdrowego rozsądku to zaczynają rządzić przepisy i dupochrony.
  • 09.11.17, 13:59
    fomica napisał:

    > To jest kolejny rykoszet zasady że "w każdej sekundzie życia dziecka musi być j
    > akaś wyznaczona osoba odpowiedzialna za jego bezpieczeństwo". A tutaj niby kto?
    > - rodzic - nie, nauczyciel - nie, dyżurujący nauczyciel - nie... Gdy brakuje z
    > drowego rozsądku to zaczynają rządzić przepisy i dupochrony.

    Ale to nie są dupochrony tylko realne zagrożenia. Dzieci w tym wieku są nieprzewidywalne, ciekawe kto odpowie, gdyby takiemu dziecku coś się stało, albo kto je będzie szukał, jeżeli stwierdzi, że pójdzie do domu albo zrobi sobie przechadzkę po szkole.


    --
    Chciałabym się kiedyś wyspać na tyle, żeby rano poczuć, że się budzę a nie zmartwychwstaję.
  • 09.11.17, 14:06
    > Ale to nie są dupochrony tylko realne zagrożenia.
    Pozwolę sobie być innego zdania. Już przedszkolaki chodzą do toalety samodzielnie, idą, sikają i wracają na miejsce.
    Ale rozumiem, że wielu rodziców tak to postrzega (jako zagrożenie), i szkoła wiedząc o tym pilnuje, żeby mieć czyste ręce. Wiele szkół pobiera od rodziców pisemne zgody na wypuszczanie dziecka w czasie lekcji. Może to jest niezła opcja - kto chce to się zgadza, kto się boi - nie wyraża zgody i tyle.
  • 09.11.17, 15:15
    "....że pójdzie do domu albo zrobi sobie przechadzkę po szkole."
    A w jaki sposób dziecko może samowolnie opuścić teren budynku szkoły lub przechadzać się po korytarzach ?
    Nawet za moich czasów była przynajmniej jedna woźna i wyjście ze szkoły nie było możliwe- tak samo jak przechadzanie się po korytarzach.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • 09.11.17, 16:50
    Może opuścić szkołę, bo szkoła nie jest zamykana a woźna ma swoje obowiązki

    --
    wkomunikacjimiejskiej.blox.pl/html
  • 09.11.17, 19:37
    😃 czyli uczen nie moze sam po szkolnym korytarzu sie poruszac ale szkola jest otwarta i moze sobie wyjsc kiedy chce nie zauwazony jednoczesnie kazdy do szkoly moze wejsc. Poziom absurdu szybuje wysoko 😂
  • 09.11.17, 19:39
    Skoro nie może się sam poruszać po korytarzu to i wyjść nie może raczej ....
  • 09.11.17, 19:43
    Alez moze np w czasie przerwy. Uczen nie musi zreszta po przerwie pojsc na lekcje, moze poczekac w toalecie a potem wyjsc ze szkoly, nikt go przeciez nie zauwazy ani nie zatrzyma. Dla mnie kosmos.
  • 09.11.17, 19:53
    W czasie przerwy dyżurują nauczciele, ale faktycznie niewiele (chyba) szkół w Polsce jest zamykanych. W moim mieście chyba żadna
  • 09.11.17, 19:58
    Dyzuruja co nie oznacza ze zauwaza wyjscie ucznia z budynku , bedzie chcial to wyjdzie.
    Fla mnie to kosmos, nie wyobrazam sobie ze moje dziecko mogkoby w czasie zajec szkoknych wyjsc z budynku i pojsc dokad chce, a dzieci sa rozne przeciez i takze moga ulec wplywowi kolegow.
  • 09.11.17, 20:02
    Jak stoi przy drzwiach i furtce to raczej zauważy, bez przesady
  • 09.11.17, 20:14
    Uczen ktory chce wyjsc pojdzie do toalety; poczeka az zaczna sie lekcje a potem wyjdzie.
  • 09.11.17, 20:17
    A to zależy jakie obowiązki ma nauczyciel dyżurujący. W poprzedniej placówce nauczyciel pełniący dyżur przy toaletach na końcu przerwy sprawdzał czy wszyscy wyszli.
  • 09.11.17, 20:20
    Ktos kto chce wziac znajdzie sposob.
  • 09.11.17, 20:23
    Nie wiem co chcesz udowodnić, ale w związku z tym tym bardziej nie należy wypuszczać dzieci z klasy. Wcale
  • 09.11.17, 20:35
    Nalezy zminimalizowac wedrowki w czasie lekcji, ale sa sytuacje kiedy jest to uzasadnione np potrzeba fizjologiczna, choroba itp.
    Nalezy natomiast zamknac szkole, usprawnic przepisy bhp w praktyce itd. Oczywiscie wypadki zawsze beda sie zdarza, dzieci to tylko dzieci ale moze byc ich mniej.
  • 09.11.17, 20:37
    Tylko, że zamknięcie szkoły nie jest proste, gdyby było, to byłyby zamknięte...
  • 09.11.17, 20:42
    Serio? A jakiez to kolejne komplikacje stoja na przeszkodzie?
  • 09.11.17, 20:51
    Choćby takie, ze szkoły pracują na zmiany. Dzieci zaczynają i kończą zajęcia o bardzo różnych godzinach. Może sie mylę, ale w "zagranicznych" szkołach zajęcia zaczynają się o 8 i kończą o np 15. Można więc zamknąć drzwi o 8.05 i otworzyć po ostatnim dzwonku. W polskich szkołach w zasadzie co godzinę ktoś zaczyna albo konczy lekcje, więc te drzwi i tak trzebaby ciągle otwierać. Pomijam, ze dzieci zaczynające o 8.50 mogą przyjsc do szkoły o 8.35, 8.42 lub 8.49. Kto ma je wpuszczać? Kto ma kontrolować, że Janek wychodzący o 12.30 skończył lekcje czy sie urywa na wagary?.
  • 09.11.17, 21:05
    To jest faktycznie bajzel, ktorego nikomu nie chce sie uporzadkowac . Nawet jesli szkoly pracuja w systemie zmianowym to nadal pierwsza zmiana moze zaczynac i konczyc o okreslonej sralej godzinie, druga podobnie. Latwiej w ten sposob ukladac plany lekcji przeciez, latwiej organizowac zycie szkoly. Ilosc uczniow jest przeciez znana ilosc klas takze. Nawet jesli kilka klas zaczynaloby np o 8 a kilka o 10 to nadal nie ma problemu bo drzwi sa otwierane od np 7.45 do 8.50 a spoznialscy laduja na liscie i ponosza konsekwencje. Np w szkole syna drzwi otwarte sa rano przez 10 min i w tym czasie sie przychodzi, po zajeciach tak samo.
  • 09.11.17, 21:13
    To nie zawsze jest kwestia chęci. Jak o 9 zwalnia sie sala, bo klada jedzie na basen to kolejna zaczyna lekcje. Po co ma czekać do 10 i skończyć lekcje godzinę później. Biorąc pod uwagę 15 minutowa tolerancją przy każdej przerwie to połowę czasu byłyby otwarte. Wtedy ich zamykanie kompletnie traci sens. Tak wygląda rzeczywistość w polskich szkołach, teraz po reformie jest jeszcze weselej
  • 09.11.17, 21:17
    Dlatego nalezy to zblokowac i usystematyzowac. Poza tym jedna klasa zwalniajaca klase w planowaniu nie robi roznicy.
    Polacy maja chyba jakies zamilowanis do utrzymywania bajzlu jak tradycji oraz do nie da sie.
  • 09.11.17, 21:33
    Ale nie da się tego usystematyzować bez radykalnych zmian w szkolnictwie. I jeśli one kiedyś nastąpią, to nie zamykanie drzwi będzie ich przyczyną. Myślisz sie, ta jedna klada zwalniająca salę robi różnicę, bo jakąś klasa może zacząć lekcje wcześniej i wcześniej skończyć.
  • 09.11.17, 22:08
    A ta znowu porozpierdziela wątek bo musimy tu gadać jak to TAM GDZIEŚ JEST jest ...lecz się kobieto albo pisz u siebie na forach .... Skąd to się bierze takie pouczanie od byle kogo ...

    --
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/38/52/23/012b6d09cf.jpg
  • 09.11.17, 21:15
    A u nas są świetlice na które rano dzieci przyprowadzane są o różnych godzinach i po lekcjach dzieci są odbierane o różnych godzinach. Poza tym chodzenie do szkoły na zmiany to nie jest tak, że jedni zaczynać będą o ósmej a inni o 12. To jest bardziej skomplikowane

    --
    www.oszczedzac.pl/
  • 09.11.17, 21:22
    U syna tez jest breakfast club, przychodzi sie od 8-8.30, ale wiekszosc jest na 8. Wchodzi sie wtedy glowym wejsciem. Od 8.45 do 8.55 wchodzi sie roznymi wejsciami w zaleznosci od klasy bo to szkola podstawowa. Po zajeciach sie wychodzi od 15 do 15.10. Potem dzisci ktore sa zapisane do after school club sa tam zabierane. Rodzice odbieraja je z tamtad o roznych porach, jest dzwonek i wychodzi osoba wpuszcza rodzica, wola dziecko, w tym czasie rodzic wpisem w ksiazce potwierdza odbior.
  • 09.11.17, 21:37
    No widzisz, a u nas "po zajęciach" to może być 10.30 i każda następną godzina. Ze świetlicy też dzieci wychodzą różnie. Niektore samodzielnie o 13, inne o 14.30, a jeszcze inne czekają na rodziców do 17. To jak te drzwi mają być otwarte/zamknięte?
  • 09.11.17, 21:40
    Tiaaa, no dla mnie to eksremalny bajzel ale jak wyzej napisalam ma silna i dluga tradycje
  • 09.11.17, 21:44
    No i jak napisałam - jeżeli to się kiedyś zmieni to mie z powodu sikania w czasie lekcji czy też możliwości zamykania drzwi. A póki co, to jest jak jest. I w tej rzeczywistości nauczyciel musi wypracować jakieś sposoby postępowania. Informacje, ze w angielskiej szkole drzwi zamykane są na klucz, a nauczyciel z biurem łączy się wewnętrznym telefonem niewiele mu pomogą
  • 09.11.17, 21:58
    little_fish napisała:

    > No i jak napisałam - jeżeli to się kiedyś zmieni

    Nie zmieni sie 😊
  • 10.11.17, 09:43
    Zacznijmy od tego, że u Was musiało być wszystko wystandaryzowane. Macie dzieciaki z różnych środowisk, kultur, z rodzin które mają różne podejście do obowiązku edukacji. I trzeba było wprowadzić w tej kwestii zamordyzm, żeby dzieciaki chodziły do szkół. Stąd te przepustki od pielęgniarki, zamykane drzwi, opowiadanie się w biurze szkoły z każdą głupotą, podania o urlop dla dzieci i patrole na dworcach i lotniskach pilnujące, żeby dzieciak bez pozwolenia szkoły nie wyjechał na wakacje. Inaczej nie dalibyście sobie rady z innokulturowymi. To jako już ogarnęliście zasady związane z chodzeniem do szkoły, to proponuję teraz ogarnąć szkoły, które nie stosują zasad demokracji, równości i wytycznych programowych.
    W Polsce jako - tako wszyscy respektują i wykonują obowiązek szkolny, w nielicznych przypadkach w skali populacji szkolnej musza mieć wspomożenie, ale większość wykonuje go bez problemów. Stąd nie było dotąd potrzeby wprowadzania takiego standaryzowania jak u Was.

    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • 10.11.17, 10:34
    Zamordyzmem nazywasz uporzadkowac sprawny system🤣
    Jasne, w polskiej szkole wszyscy respektuja obowiazek tylko jak, sa tacy ktorzy maja 50% frekwencje albo mniej, tacy ktorzy ucza sie w domu 50%materialu bo szkola nie zdarza, a rodzice bola za korki itd. Dlugo mozna by pisac ale nie o tym watek.
    Zwykle wyjscie do toalety jest problemem organizacyjnym jak widac
  • 09.11.17, 13:56
    W starej szkole córki dzieci w tym wieku również miały zakaz wychodzenia na lekcji do toalety. Nigdy nie wiadomo, co takiemu dziecku przyjdzie do głowy w międzyczasie, i czy rzeczywiście pójdzie do toalety, z kolei, gdyby nauczycielki kaźdorazowo z nimi chodziły - zostawiłyby pozostałe dzieci bez opieki, nie wspomnę o prowadzeniu lekcji.

    --
    Chciałabym się kiedyś wyspać na tyle, żeby rano poczuć, że się budzę a nie zmartwychwstaję.
  • 09.11.17, 14:07
    Nie musi wychodzić może stać w drzwiach. Co z dziećmi mającymi częste infekcje i mały pęcherz?
  • 09.11.17, 14:14
    Co z dziećmi mającymi częste infekcje i mały pęcherz?

    Przynosza odpowiedni list od lekarza
  • 09.11.17, 16:19
    Od kiedy to lekarze piszą listy do nauczycieli?
  • 09.11.17, 16:39
    black.emma napisała:

    > Od kiedy to lekarze piszą listy do nauczycieli?

    Dzwoni? Email wysylaja?
  • 09.11.17, 19:41
    I jak przyniosą "list od lekarza", to już będą bezpieczne: nic im do głowy nie strzeli, nie będą snuć się po szkole, nie wyjdą, pedofil ich zza rogu nie zaatakuje? Zaiste, wielka musi być Twoja wiara we współczesną medycynę...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 09.11.17, 19:46
    memphis90 napisała:

    > I jak przyniosą "list od lekarza", to już będą bezpieczne: nic im do głowy nie
    > strzeli, nie będą snuć się po szkole, nie wyjdą, pedofil ich zza rogu nie zaata
    > kuje? Zaiste, wielka musi być Jesli wiara we współczesną medycynę...
    >
    Co ty bredzisz? Chodzi list od lekarza z informacja o problemie zdrowotnym np z pecherzem i koniecznosci czestego korzystania z toalety dostaje rodzic i zanosi do szkoly zeby nie bylo problemu.
  • 09.11.17, 23:42
    Ale żeby jakiego problemu nie było? List może napisać sam minister zdrowia, za dziecko w czasie lekcji odpowiada nauczyciel i on jest odpowiedzialny za jego bezpieczeństwo
  • 10.11.17, 07:27
    little_fish napisała:

    > Ale żeby jakiego problemu nie było?

    Zeby nie sikalo w majtki z powodu problemow z pecherzem. Uczen ktory ma problem zdrowotny i musi oddawac mocz czesciej nie musi tlumaczyc sie z tego przy kazdej okazji i narazic sie ze nauczyciel mu nie uwierzyc, dlatego rodzic zanosi list z info do szkolnej pielegniarki a ta wystawia przepustke ktora uczen okazuje nauczycielowi gdy zglasza potrzebe i wychodzi do toalety.
    Ludzie gdzie wy zyjecie ze takie proste sprawy sa dla was kosmosem nie do ogarniecia?
  • 10.11.17, 08:03
    One nie są dla nas nie do ogarnięcia, tylko obowiazują inne przepisy. Nieważne, czy dziecko będzie miało kartkę od rodzica, przepustkę od pielegniarki czy list od ministra. Odpowiedzialny za dziecko nadal jest nauczyciel i to pn będzie się tłumaczył jak dziecku coś się stanie. Listy i przepustki nie mają tu żadnego znaczenia
  • 10.11.17, 08:30
    little_fish napisała:

    > One nie są dla nas nie do ogarnięcia, tylko obowiazują inne przepisy. Nieważne,
    > czy dziecko będzie miało kartkę od rodzica, przepustkę od pielegniarki czy lis
    > t od ministra. Odpowiedzialny za dziecko nadal jest nauczyciel i to pn będzie s
    > ię tłumaczył jak dziecku coś się stanie. Listy i przepustki nie mają tu żadnego
    > znaczenia

    Racja, bedzie mial klopoty jesli nie pozwoli dziecku z problemem z pecherzem skorzystac z toalety , ale fakt nie bedzie sie mogl wytlumaczyc ze nie wiedzial. I cale inne przepisy nie pomoga mu gdy straci prace plus bedzie mial dodatkowe problemy.
  • 10.11.17, 08:41
    Jeżeli natomiast wypuści dziecko, któremu coś się stanie, te listy o przepustki nic mu nie pomogą, bo nie sprawował należytej opieki. Fakt iż wiedział o chorym pecherzu MOŻE (choć nie musi) być okolicznością łagodzącą. Tyle w świetle polskich przepisów.
  • 10.11.17, 08:54
    little_fish napisała:

    Tyle w świetle po lskich przepisów.

    Idiotycznych, zwlaszcza biora pod uwage ze nikt z uczniem do toalety nie wchodzi.
    Poza tym to dostep do toalety i umozliwienie zalatwienia sie jest podstawowym prawem czlowieka zwlaszcza chorego
  • 09.11.17, 14:16
    saszanasza napisała:

    Nigdy nie wiadomo, co takiemu dziecku przyjdzie do głowy w międzyczasie, i czy rzeczywiście pójdzie do toalety, z kolei, gdyby nauczycielki ka
    > źdorazowo z nimi chodziły - zostawiłyby pozostałe dzieci bez opieki, nie wspomn
    > ę o prowadzeniu lekcji.

    A dokad moze pojsc? Nauczyciel widzi czy uczen wrocil do klasy po 5 minutach, jesli nie czeka nastwone 5 a potem dzwoni do biura i pracownik szkoly szuka ucznia w budynku
  • 09.11.17, 14:21
    no to wyobraź sobie, że wyszły dzieci z kilku klas big_grin

    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • 09.11.17, 14:27
    No i co ze wyszly z kilku klas, raczej normalne?
  • 09.11.17, 14:52
    a ilu pracowników biurowych ma szkoła do ich szukania ?

    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • 09.11.17, 19:42
    I wszystkie grupowo zaginęły...?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 09.11.17, 14:27
    leyre1 napisał(a):

    > saszanasza napisała:
    >
    >
    > A dokad moze pojsc? Nauczyciel widzi czy uczen wrocil do klasy po 5 minutach, j
    > esli nie czeka nastwone 5 a potem dzwoni do biura i pracownik szkoly szuka uczn
    > ia w budynku

    Aha, czyli nauczyciel zamiast skupić się na lekcji, skupia się na upływającym czasie, a potem wyjmuje swoją prywatną "komórkę" i wydzwania po pomoc. Pracownik biura natomiast "rzuca" pracę którą wykonuje w danej chwili i biega po szkole/po kiblach szukać dziecka, a może nawet i kilku dzieci. Ciekawe....


    --
    Chciałabym się kiedyś wyspać na tyle, żeby rano poczuć, że się budzę a nie zmartwychwstaję.
  • 09.11.17, 14:31
    A jeszcze w międzyczasie wybucha pożar, pęka rura i zaczyna się atak terrorystyczny. Tak, to najbardziej prawdopodobny scenariusz.
  • 09.11.17, 14:32
    Swoja prywatna komorke? Ok jesli nie ma telefonow szknych w klasach to moze wyslac email albo moze chociaz walkie talkie sa. Przeciez nauczyciel jakos chyba musi sie skontaktowac z biurem w razie potrzeby w trakcie lekcji. Jesli szkola jest duza a toaleta jedna co wydaje sie dosc dziwne w szkolach podstawowych to ktos w toalecie powinien byc na stale. Szkoly zatrudniaja chyba pracownikow ktorych obowiazkiem jest m.in poszukac uczniow pracujacych wagarow pod pretekstem pojecia do toalety. Duze szkoly maja zespoly ktore m.in tym sie zajmuja.
  • 09.11.17, 14:54
    leyre1 napisał(a):

    > jesli nie ma telefonow szknych w klasach to moze wys
    > lac email albo moze chociaz walkie talkie sa. to ktos w toalecie powinien byc na stale. Szkoly zatrudniaja chyba pracownikow ktor
    > ych obowiazkiem jest m.in poszukac uczniow pracujacych wagarow pod pretekstem p
    > ojecia do toalety. Duze szkoly maja zespoly ktore m.in tym sie zajmuja.


    halo, tu ziemia !!!



    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • 09.11.17, 22:26
    Raczej: halo, tu Polska!!!
    Najma opisuje warunki, jakie są w brytyjskich szkołach.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
  • 09.11.17, 15:05
    >Szkoly zatrudniaja chyba pracownikow ktorych obowiazkiem jest m.in poszukac uczniow pracujacych wagarow pod pretekstem pojecia do toalety. Duze szkoly maja zespoly ktore m.in tym sie zajmuja.<

    Leyre, chcialabym Ci przypomniec, ze jestesmy na POLSKIM forum i dyskusja dotyczy POLSKIEJ szkoly. Nie iranskiej, nie rosyjskiej, nie angielskiej i nie eskimoskiej. W polskiej szkole nie ma 'zespolow, ktore zajmuja sie poszukujacych uczniow, ktorzy udali sie na wagary'. Hmm, moze zapoznaj sie ze specyfika tego kraju zanim wezmiesz sie za dyskutowanie tutaj. Jezyk, jak widze, jakims cudem znasz... "
  • 09.11.17, 15:53
    >Leyre, chcialabym Ci przypomniec, ze jestesmy na POLSKIM forum i dyskusja dotyczy POLSKIEJ szkoly

    Przecież z nią to jak grochem o ścianę. Podobne uwagi padały przy dyskusji na różne inne temat - i nie działa.
    Po prostu czasem tak bywa - ktoś umie pisać, ale nie umie czytać.
  • 09.11.17, 16:32
    >Przecież z nią to jak grochem o ścianę. Podobne uwagi padały przy dyskusji na różne inne temat - i nie działa.
    Po prostu czasem tak bywa - ktoś umie pisać, ale nie umie czytać.

    Chcialabym zobaczyc, czy to dziala u niej w obie strony? Tzn wejdzie sobie na forum angielskie i mowi: "Przeciez 11 listopada to Swieto Niepodleglosci wiec dzien wolny od pracy". Na to wszyscy: "O czym Ty mowisz, leyre? Jakie Swieto Niepodleglosci? Co za niepodleglosc? Zawsze idziemy do pracy 11.listopada". A leyre na to: "Niemozliwe. 11 listopada jest dniem wolnym od pracy!" I tak sobie gawedza? I maja cierpliwosc do niej?
  • 09.11.17, 16:41
    A czy ja pisze zeby tutejsze swieta swietowac?
    A tego bajzlu innym bym nie proponowala, to chyba oczywiste.
    Dziecko w 1 kl ma zakaz wyjscia do toalety bo przeciez moze wyjsc ze szkoly i tyle beda go wiedziec a w szkole glucho nikt sie uczniami nie interesuje😂
  • 09.11.17, 16:53
    Proponuję, żebyś spędziła w polskiej szkole kilka dni i poznała realia

    --
    wkomunikacjimiejskiej.blox.pl/html
  • 09.11.17, 20:14
    myślisz, że całą edukację zaliczyła na emigracji ? big_grin

    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • 10.11.17, 07:10
    Swoją drogą, skoro nie ma możliwości aby uczeń samowolnie opuścił brytyjską szkołę to po choinkę specjalni pracownicy, czy wręcz zespoły poszukujące wagarujących uczniów?
  • 10.11.17, 07:29
    little_fish napisała:

    > Swoją drogą, skoro nie ma możliwości aby uczeń samowolnie opuścił brytyjską szk
    > ołę to po choinkę specjalni pracownicy, czy wręcz zespoły poszukujące wagarując
    > ych uczniów?

    Bo uczniowie (niektorzy) probuje wagarow w szkole. Tak trudno sobie to wyobrazic? Jesli szkola jest duza i uczniow tez duzo to sie zdarza.
  • 10.11.17, 08:05
    Wystarczy monitoring, a nie specjalnie zatrudnione zespoły poszukiwawcze
  • 10.11.17, 08:36
    little_fish napisała:

    > Wystarczy monitoring, a nie specjalnie zatrudnione zespoły poszukiwawcze

    No mozna sobie popatrzec na ekran ale to nie sprawi ze delikwent wroci grzecznie do klasy. Poza tym oni sie przemieszczaja bo wiedza ze sa kamery i latwo ich zlokalizowac. Ten problem dotyczy duzych szkol, szczesliwie nie ma ich tak duzo. Oczywiscie staff tez wyhacza uczniow ktorzy sa poza klasa w trakcie lekcji dlatego maja specjalne przepustki idac np do toalety, czy w inne miejsce po wyrazeniu zgody przez nauczyciela. Jesli taki przepustki nie ma to sie go zatrzymuje ale jesli to wagarowicz to ucieknie, zglasza sie wiec to zespolowi ktory zajmuje sie m.in zachowaniem .
  • 10.11.17, 08:45
    Ale wtedy nie są to zespoły poszukiwawcze. Tylko doprowadzające. 😉 no i nie trzeba zespołu,wystarczy woźny. Chyba, ze ci uczniowie uciekają tłumnie i nagminnie, to faktycznie jeden woźny może nie wystarczyć
  • 10.11.17, 09:02
    little_fish napisała:

    > Ale wtedy nie są to zespoły poszukiwawcze. Tylko doprowadzające. 😉 no i nie tr
    > zeba zespołu,wystarczy woźny. Chyba, ze ci uczniowie uciekają tłumnie i nagminn
    > ie, to faktycznie jeden woźny może nie wystarczyć

    Czasem trzeba ucznia poszukac, ktos to musi zrobic i nie jest to the so any czyli caretaker bo oni maja zupelnie inne obowiazki.
  • 10.11.17, 09:06
    Pozostaje zazdrościć kondycji finansowej brytyjskiej edukacji, skoro stać ją na zatrudnianie specjalnych osób do poszukiwań uczniów zaginionych w bezpiecznych, zamkniętych na cztery spusty szkołach
  • 10.11.17, 10:29
    little_fish napisała:

    > Pozostaje zazdrościć kondycji finansowej brytyjskiej edukacji, skoro stać ją na
    > zatrudnianie specjalnych osób do poszukiwań uczniów zaginionych w bezpiecznych
    > , zamkniętych na cztery spusty szkołach


    Oni nie zajmuja sie tylko szukaniem uczniow i doprowadzaniem n.a. lekcje, maja sporo innych obowiazkow dotyczacych m.in zachowania
  • 10.11.17, 10:56
    Ciekawe obowiązko, które można porzucić w każdej chwili, aby.poszukać i doprowadzić ucznia kryjacego się w skladziku z miotłami czy też toalecie
  • 10.11.17, 14:29
    little_fish napisała:

    > Ciekawe obowiązko, które można porzucić w każdej chwili, aby.poszukać i doprowa
    > dzić ucznia kryjacego się w skladziku z miotłami czy też toalecie

    Wszyscy naraz ich nie rzucaja ale zeby uczen ktory zaplatal sie miotly w skladziku (malo prawdopodobne bo bedzie zamkniety) nie umarl lezac ze zlamana noga to jednak dobrze ze ktos go poszuka.
  • 09.11.17, 16:47
    Dzwoni z własnego telefonu?

    --
    www.oszczedzac.pl/
  • 10.11.17, 00:30
    Jak starej? Bo o ile pamiętam nigdy nie było zakazu tego typu. Co więcej. Ze szkoły normalnie wypuszczali bez zwolnień. Jak w czasach Giertycha w LO ktoś próbował zamknąć szkolne drzwi, to wezwaliśmy straż pożarną i się skończyło (miałam szkołę aktywistów). Mój o 7 lat młodszy brat już miał jakieś obostrzenia z wracaniem samemu do domu w podstawówce.

    --
    Jak masz ochotę, to masz ochotę. Z ochotą się nie dyskutuje.
  • 09.11.17, 14:29
    Może to zależy od sytuacji - jeśli wychodzi Staś, a za nim zrywa się Krzyś i Zdziś, to jest szansa, że chłopaki chcą się razem przejść, a nie naprawdę chcą siusiu.
    Dziewczyny jeszcze chętniej chodzą parami/trójkami/czwórkami. Z pięciominutowego wyjścia robi się 10-15 minutowe, bo gadają, rozglądają się itp, zamiast wrócić.
    Więc może to tego rodzaju sytuacja?
    Warto sprawdzić.

    Ale jeśli nauczyciel zabrania "bo tak" - to nie w porządku. Dzieci w tym wieku mogą mieć kłopot z trzymaniem z różnych przyczyn.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/rg/gb/xv7z/rsVGcWF5OoaCXxQXlX.jpg
  • 09.11.17, 14:34
    Teoretycznie nie wolno dziecka wypuścić z klasy bez opieki. Pójść z nim i zostawić resztę klasy też nie można.
    Praktycznie- bezustannie przypomina się dzieciom o konieczności skorzystania z toalety w czasie przerw, a jak się mimo to zdarzy konieczność w czasie lekcji, to się pozwala wyjść.
  • 09.11.17, 14:42
    Skąd w ogóle pada ta myśl że nauczyciel miałby iść z 7-latkiem do toalety?? I po co? Chodzi o to żeby patrzył jak uczeń wchodzi do kabiny (a nie np. ucieka oknem) czy o co? Wydawało mi sie że w tym wieku dzieci sa samoobsługowe w toalecie. Bo przecież podczas przerwy radzą sobie same.
  • 09.11.17, 14:50
    Nikt nie wchodzi z dzieckiem do toalety, uspokój się. Idzie sam korytarzem, bez opieki, o to chodzi.
    Jak mu się coś stanie, to zgadnij, kto będzie za to odpowiadał? Istnieją też dzieci, o których wiadomo prawie na pewno, że skorzystają z okazji, aby pobiegać po korytarzu, pozaglądać do innych klas, powyjmować szpilki z gazetek na korytarzach, wysypać śmieci z koszy, zdemolować spłuczkę. Dyżurów w czasie lekcji nie ma, ochrony także nie.
  • 09.11.17, 15:01
    > Jak mu się coś stanie, to zgadnij, kto będzie za to odpowiadał?
    Tzn. co mu się stanie? Chyba szkolny korytarz na 15-metrowym odcinku między klasą i toaletą to jest miejsce raczej przystosowane do dzieci, bezpieczne, nie łatwopalne. A jak mu się "coś stanie" podczas przerwy to wtedy co? Najbezpieczniej w ogóle nie wypuszczać dzieci na przerwy, tylko mieć je stale na oku.
  • 09.11.17, 16:59
    Pracuję w szkole wystarczająco długo, żeby nagromadzić takich "co mu się stanie" całkiem sporo. W niektóre do tej pory nie mogę uwierzyć

    --
    www.oszczedzac.pl/
  • 09.11.17, 15:18
    No ale jak to takie dzieci są ?
    Przecież dzieci ematki to chodzące ideały- po zmroku same do domu potrafią wracać, a do toalety nie potrafią same wyjść........

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • 09.11.17, 15:43
    W realnym świecie są takie dziecismile
    Fomica, na przerwie jest nauczyciel. Owszem, dziecku może się coś stać pod czujnym pedagogicznym okiem, ale wtedy nie ściga nauczyciela prokurator. Co innego, niż gdy dziecko chodzi po szkole w czasie lekcji samodzielnie.
  • 09.11.17, 16:27
    Niestety, takie mamy czasy - zaostrza się przepisy dotyczące bezpieczenstwa, a potem te przepisy obracają sie przeciwko samym chronionym, czyli dzieciom. Ci sami rodzice, którzy nie darowaliby nauczycielowi, gdyby dziecko bez opieki zrobiło coś głupiego, mają pretensje, że nauczyciel nie wypuszcza do toalety.
  • 09.11.17, 17:00
    Dokładnie

    --
    wkomunikacjimiejskiej.blox.pl/html
  • 09.11.17, 17:07
    No właśnie.
    Ja pozwalam wychodzić do toalety, mając jednocześnie świadomość że odpowiadam za dziecko w tym czasie.
    Znam też przypadek kiedy dziewczynka, niewypuszczona do toalety przez nauczycielkę, zsikała się w klasie. Rodzice doprowadzili do dyscyplinarnego zwolnienia nauczycielki.
    Czy ktoś widzi jakieś rozwiązanie? Nie, najma, nie mamy w szkole "zespołów do odprowadzania dzieci do toalet".
  • 09.11.17, 17:24
    > Nie, najma, nie mamy w szkole "zespołów do odprowadzania dzieci do toalet".<

    Nie no, niemozliwe suspicious . I walkie talkie tez nie macie? I jezykiem wykladowym nie jest angielski???
  • 09.11.17, 17:27
    Na dodatek lekarze nie mają listy maili/ telefonów do nauczycieli i nie przysyłają nam informacji.
  • 09.11.17, 22:04
    Ludzie! Co wy piszecie. Ja w wieku 8 lat wracałam sama do domu, przez pół miasta i jak pół miasta, a teraz do kibla nie można dziecka puścić, bo na pewno się zgubi albo sobie krzywdę zrobi?

    --
    "Natenczas onegdaj azaliż plwasz waść do strawy pozostawionej w holu?"
  • 09.11.17, 19:07
    anika772 napisała:

    > W realnym świecie są takie dziecismile
    > Fomica, na przerwie jest nauczyciel. Owszem, dziecku może się coś stać pod czuj
    > nym pedagogicznym okiem, ale wtedy nie ściga nauczyciela prokurator. Co innego
    > , niż gdy dziecko chodzi po szkole w czasie lekcji samodzielnie.

    Czyli ma wiec sprowadzone za reke? 1:1? 🤣
    Przeciez szkola to miejsce dla dzieci, stac sie cos moze zawsze, takze na przerwie. Na przerwie przeciez tez nikt przed upadkiem dziecka nie ustrzeze. Procurator bo sie dziecko na szkolnym korytarzu przewrocilo? Komus chyba peron odjechal
  • 09.11.17, 17:34
    Orany. Co się z tą szkołą stało przez te kilka dekad. W latach 80 nie było takiego problemu.

    --
    Jak masz ochotę, to masz ochotę. Z ochotą się nie dyskutuje.
  • 09.11.17, 14:38
    oczywiscie ze nie. Temat do poruszenia publicznie na wywiadowce a jak nie poskutkuje to z dyrektorem
  • 09.11.17, 14:44
    Cóz w skzole moich dzieci był remont toalet i była na cała szkołę czynna jedna toaleta przez kilka miesięcy. Moja córka zeby do niej dotrzeć musiała zejść z 3 piętra ze swojej sali na parter-na serio nikt nie wyczyniał dziwactw i normalnie dziecko jak potrzebowało wychodziło do toalety-wszystkie przeżyły tę niedogodność przez kilka miesięcy, nie wiem wiec jaki problem ma nauczyciel kiedy toaleta znajduje się obok sali...

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • 09.11.17, 14:51
    Nie może zabronić. To chyba jest oczywiste. Potrzeby fizjologiczne nie pojawiają się tylko wtedy, kiedy jest przerwa, a szkoła to nie obóz karny.
  • 09.11.17, 14:54
    Lubię to😃
  • 09.11.17, 14:58
    Czy ta zasada dotyczy też nauczycieli? Mogę sobie wyjść z lekcji w chwili kiedy się pojawi potrzeba czy muszę wytrzymać do przerwy?
  • 09.11.17, 15:04
    Wydaje się, że nauczyciel ma w szkole trochę inny status i obowiązki niż uczeń. I generalnie przeciętny dorosły jest trochę inny niż przeciętny 7-latek.
  • 09.11.17, 15:17
    Serio porównujesz dziecko z pierwszej klasy do dorosłego nauczyciela ....

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • 09.11.17, 15:45
    To było a' propos: "Potrzeby fizjologiczne nie pojawiają się tylko wtedy, kiedy jest przerwa"
    Bez obawy, jeszcze trzymam mocz przez 45 minutwink Pogadamy za 15 latwink
  • 09.11.17, 20:56
    Ale nauczyciele nie zawsze korzystają z toalety w czasie przerwy. U mnie jak się ma dyżur to nie ma takiej opcji. I tak np. mogę o 7:40 i następnie dopiero o 10:35. Chyba że poproszę przechodzącą akurat koleżankę smile
    Tak że 45 min to pikuś smile

    --
    www.oszczedzac.pl/
  • 10.11.17, 10:48
    No nie. Ale dorosły człowiek ma inną świadomość i wie, czy może poczekać te 40 minut czy nie bardzo. Poza tym to on decyduje, nie musi się nikogo pytać o zgodę.
    Pozycja dziecka jest inna. Jest ono w tej kwestii zależne od nauczyciela. Jeżeli zgłasza potrzebę fizjologiczną, to nauczyciel nie wie przecież czy ta potrzeba jest pilna czy nie, dziecko też nie zawsze ma świadomość "jak bardzo mu się chce". Potrzeby fizjologiczne to intymna sprawa każdego człowieka i chyba dyskutowanie na lekcji o tym, czy Jasiu naprawdę musi teraz iść i z jaką konkretnie potrzebą, czy może jeszcze wytrzyma, ile wytrzyma. Skoro zgłasza potrzebę, ma prawo wyjść i tyle. Co do tego czy można wytrzymać 40 minut, nie ma chyba sensu dyskutować, to jest sprawa indywidualna, zależna od tego, ile się wypiło, kiedy się wypiło oraz od osobniczych predyspozycji. Może być też tak, że przez krótką przerwę dziecko nie zdążyło się załatwić, bo toaleta była cały czas zajęta. Jak w ogóle można komukolwiek, zwłaszcza dziecku, takich rzeczy zabraniać?!
  • 09.11.17, 14:58
    Trudno powiedzieć ....

    Moja bała się chodzić do toalety w nowej szkole (pierwsza klasa) nauczyłam ją że chce czy nie chce rano musi się wysikać wtedy do długiej przerwy spokojnie wytrzyma. Mówię jej też żeby się nie opijała wodą jak szalona. Posłuchała. Do toalety chodzi z koleżankami sama się boi, w trakcie lekcji też by nie wyszła ze strachu ...


    --
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/38/52/23/012b6d09cf.jpg
  • 09.11.17, 14:59
    Z ciekawości, czego właściwie córka się boi?
  • 09.11.17, 15:08
    Też chciałabym wiedziećsmile
    W trakcie lekcji pewnie dlatego że po dzwonku nagle robi się cicho i pusto na korytarzach a w trakcie przerwy to nie wiem...może woli się ganiać/bawić niż tracić czas na sikanie a zwala na strach. Teraz już jest ok, jak trzeba chodzi z obstawątongue_out

    --
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/38/52/23/012b6d09cf.jpg
  • 09.11.17, 15:51
    Uff, myślałam, że w toaletach czai się jakieś Złowink
  • 10.11.17, 08:56
    anika772 napisała:

    > Uff, myślałam, że w toaletach czai się jakieś Złowink

    A, kurde, nie? A bazyliszek Slytherina?
  • 10.11.17, 15:10
    Fakt, zapomniałam!
  • 09.11.17, 15:16
    Gdyby pani zabroniła mojemu dziecku wyjść do toalety to na drugi dzień idę i wyjaśniam pani jak powinna postąpić w przypadku gdy dziecko potrzebuje skorzystać z toalety.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • 10.11.17, 10:15
    boo-boo napisała:

    > Gdyby pani zabroniła mojemu dziecku wyjść do toalety to na drugi dzień idę i wy
    > jaśniam pani jak powinna postąpić w przypadku gdy dziecko potrzebuje skorzystać
    > z toalety.
    >
    A jak powinna?
  • 09.11.17, 15:55
    nie wiem, czy może, ale nie powinna smile natomiast rozumiem okoliczności, o ktorych mowa w tym wątku, kwestie bezpieczeństwa, przepisów itp
  • 09.11.17, 16:25
    No i w imię tych przepisów zafundujemy dziecku traumę jak się posika (albo coś więcej) na lekcji. I przez osiem lat będą mu to wypominać 😕
  • 09.11.17, 16:35
    W imię tej traumy nauczyciel będzie łamał przepisy i wypuszczał kolejne dzieci podczas lekcji, aż dojdzie to jakiegos pechowego zdarzenia, w wyniku ktorego nauczyciel wyląduje na ławie oskarżonych. I żaden z rodziców potencjalnie straumatyzowanych dzieci nie stanie w jego obronie.
  • 09.11.17, 18:48
    Nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji. Powyżej jest przytoczony przykład nauczycielki zwolnionej dyscyplinarnie za to, ze dziecko posikało się na lekcji. Albo zatrudnienie dodatkowego personelu, pełniącego dyżur na szkolnych korytarzach, albo toaleta przy klasie, tak jak w przedszkolu, przynajmniej w pierwszej klasie... inaczej cały czas będzie się balansować na granicy przepisów i ludzkich odruchów
  • 09.11.17, 16:38
    wg mnie nie, ale w praktyce wiem, ze jesli to bylo krotko po przerwie, to nauczycielka upominala, ze byla przerwa i pozwlala. I na krotko przed przerwa rowniez kazala czekac. Moze nie w pierwym miesiacu pierwszej klasy ale jakos tak w trakcie juz wymagano, zeby dzieci korzystaly z toalet w czasie przerwy.
  • 09.11.17, 19:41
    roks30 napisała:

    > Mam pytanie czy nauczycielka w I klasie SP może zabronić wychodzenia za potrzeb
    > ą na lekcji? Toaleta mieści się na tym samym piętrze obok klasy.

    Zasady sa takie ze w przypadku mlodszych dzieci nie zabrania sie. Ze starszym jest inaczej bo o Ile nie maja problemow zdrowotnych nie ma powodu zeby nie wytrzymali do przerwy ale i w tym przypadku stosuje sie indywidualna ocene zasadnosci udzielenia pozwolenia.
  • 09.11.17, 19:52
    >Zasady sa takie ze w przypadku mlodszych dzieci nie zabrania sie. Ze starszym jest inaczej bo o Ile nie maja problemow zdrowotnych nie ma powodu zeby nie wytrzymali do przerwy ale i w tym przypadku stosuje sie indywidualna ocene zasadnosci udzielenia pozwolenia.<

    To Ty wiesz, jakie zasady panuja w polskiej szkole, ze wzielas sie za odpowiadanie na pytanie zalozycielki watku? Przed chwila dziwilas sie, ze nauczyciele nie maja walkie talkie a w szkole nie ma specjalnych brygad do wylapywania dzieci, ktore chca uciec na wagary a teraz juz z duza pewnoscia siebie przedstawiasz autorce watku zasady panujace w polskiej szkole? big_grin
  • 09.11.17, 20:01
    A ty co sie rzucasz jak pchla na grzebieniu? Polskie dzieci nie roznia sie pod wzgledem fizjologii od dzieci gdziekolwiek wiec zasady w kwestii potrzeb zwiazanych z toaleta sa universalne. Zaskoczylo? Watpie.
  • 09.11.17, 20:07
    Nie mogą być uniwersalne zasady w różnie funkcjonujących szkołach.
  • 09.11.17, 20:12
    Oczywiscie ze moga, mlodszym dzieciom sie nie zabrania gdy zglaszaja potrzebe, starsze o Ile nie maja potwierdzonych problemow zdrowowtnych z zasady nie wychodza ale nauczyciel decyduje. Nauczyciel znajac uczniow bedzie wiedzial kto chce zrobic sobie przerwie w trakcie lekcji a kto faktycznie musi i zdarza mu sie to wyjatkowo.
  • 09.11.17, 20:14
    Jeżeli nauczyciel nie może zagwarantować dziecku bezpieczeństwa to i w młodszej klasie nie wypuści, ze strachu przed konsekwencjami. I tyle z uniwersalności zasad
  • 09.11.17, 20:18
    Jesli sie dziecko zsika to wyleci z pracy a moze byc jeszcze ciagany ze stopy cywilnej.
    Poza tym o jakim bezpieczenstwie mowa? Wyjscie do toalety w szkole jest niebezpieczne? Uczen spotka lwa w drodze do tej toalety, krokodyla czy gang z nozami? Jesli tak to szkola powinna sie tym problem zajac i go usunac lub zminimalizowac.
  • 09.11.17, 20:26
    Wyjdzie ze szkoły na przyklad. Złamie nogę i będzie lezał pół godziny aż zacznie się przerwa. Itp.
    Jeżeli miałabym za coś stracić pracę jako nauczyciel, to wolałabym żeby się posikało niż wlazło pod samochód
  • 09.11.17, 20:32
    little_fish napisała:

    > Wyjdzie ze szkoły na przyklad. Złamie nogę i będzie lezał pół godziny aż zaczni
    > e się przerwa.

    Dlatego w czasie lekcji szkoly powinny byc zamkniete.


    > Jeżeli miałabym za coś stracić pracę jako nauczyciel, to wolałabym żeby się pos ikało niż wlazło pod samochód

    Jak wyzej. Przeciez absurdem jest ze nauczyciel boi sie pozwolic uczniowi pojsc do toalety a uczen moze miec wypadek i narobic w majtki. A wystarczy zadbac zeby drzwi w szkole byly zamkniete i uczniowie nie mogli wyjsc w trakcie lekcji i przerw.
  • 09.11.17, 20:35
    Ale w polskich szkołach póki co nie funkcjonują takie rozwiązania. Poza tym nie odniosłaś się do upadku na schodach, nie daj bogini uderzenia głową. A pomoc nadejdzie za pół godziny. Poki co polscy nauczyciele funkcjonują w polskich szkołach i do ich warunków muszą dostosować swoje postępowanie
  • 09.11.17, 20:41
    Chodzilo ci o to ze w polskiej szkole uczen wyjdzie do toalety, przywroci sie i bedzie lezal as do przerwy? Ja rozumiem ze nauczyciel nie ma w klasie lacznosci ze swiatem zewnetrzym w tym z biurem w szkole ale moze wyslac np sensowna Zuzie czy Kacpra po tym gdy Bartek czy Julka nie wrocili z toalety zeby sprawdzil co sie dzieje. Naprawde jestesmy ludzmi, zyjacy w stadzie i opiekujemy sie soba nawzajem, uczymy tez tego dzieci. Zamiast trzasc sie jak osika ze strachu przed prokuratorem trzeba miec troche common sense.
  • 09.11.17, 20:44
    Może wysłać jasne, co nie oznacczr, że rodzice nie pozwą go do sądu, bo stan dziecka jest kiepski ponieważ nie otrzymało natychmiast niezbędnej pomocy tylko np po 15-20 minutach
  • 09.11.17, 21:10
    little_fish napisała:

    > Może wysłać jasne, co nie oznacczr, że rodzice nie pozwą go do sądu, bo stan dz
    > iecka jest kiepski ponieważ nie otrzymało natychmiast niezbędnej pomocy tylko n
    > p po 15-20 minutach

    Ale to jest absurd skoro w szkole nie ma aniolow strozow asekurujacych dzieci np podczas oddawania moczu. Przeciez podczas przerwy tez nikt z dzieckiem do kabiny nie wchodzi a Jas moze zemdlec w srodku a ktos szukajacy go pojawic sie po np 30 minutach. Poza tym jesli szkola pozwala na samodzielne wychodzenia i w praktyce mozna wyjsc niezauwaznonym w kazdej chwili to takie pozwy bedzie potrafil storpedowac student prawa.
  • 09.11.17, 21:16
    Szkoła nie pozwala na samodzielne wyjścia. W czasie przerw nauczyciele pełnią dyżury, a w czasie lekcji dzieci przebywają w klasie. Szkoła to nie twierdza jednakowoż.
  • 09.11.17, 21:26
    little_fish napisała:

    > Szkoła nie pozwala na samodzielne wyjścia.

    Ale go nieumozliwia, juz wiemy ze dla chcacego nic trudnego. Drzwi sa otwarte wiec wyjscie nie jest zbyt trudne a przede wszystkim jest mozliwe. Ryzyko ze dziecko wyjdzie niezauwazone na ulice jest wiec duzo wyzsze niz ze umrze w szkolnej toalecie
  • 09.11.17, 21:38
    Jak go nie wypuszczą z klasy w czasie lekcji ryzyko się minimalizuje 😉
  • 09.11.17, 21:44
    little_fish napisała:

    > Jak go nie wypuszczą z klasy w czasie lekcji ryzyko się minimalizuje 😉

    Jasne za to zwieksza sie ryzyko zlania w majty albo zwymiotowania na lawke oraz rosnie poziom stresu u nauczyciela ze jesli sie jednak zalatwi w majtki to moze wylwciec z roboty. Ale I tak najwieksze straty poniesie w tym dziecko, ktoremu uniemozliwiono wyjscie do toalety.
  • 09.11.17, 21:46
    No ba, nikt nie mówi, ze bycie nauczycielem w polskiej szkole to cud, miód i orzeszki. O byciu uczniem nie wspomnę
  • 09.11.17, 22:00
    little_fish napisała:

    > No ba, nikt nie mówi, ze bycie nauczycielem w polskiej szkole to cud, miód i or
    > zeszki. O byciu uczniem nie wspomnę

    A co proponujesz w zwiazku z wychodzeniem do toalety?
  • 09.11.17, 22:20
    W związku z tym, że każda szkoła funkcjonuje inaczej, ma inne zasady i możliwości, każda musi siebie system wypracować sama. W szkole mojego dziecka puszczają do toalety, więc nie muszę nic im proponować, szkoła moja z kolei rządzi się zupełnie innymi zasadami i ma wypracowane procedury.
  • 09.11.17, 22:24
    little_fish napisała:

    > W związku z tym, że każda szkoła funkcjonuje inaczej, ma inne zasady i możliwoś
    > ci, każda musi siebie system wypracować sama. W szkole mojego dziecka puszczaj
    > ą do toalety,

    I nie boja sie prokuratora?

    więc nie muszę nic im proponować, szkoła moja z kolei rządzi się
    > zupełnie innymi zasadami i ma wypracowane procedury.

    Ty chyba pracujesz w szkole specjalnej?
  • 09.11.17, 22:28
    Poza tym w tym przypadku nie ma procedur bo opcje sa dwie albo sie podejmuje wlasciwa decyzje albo niewlasciwa i naraza dziecko na trauma oraz ofiare bullying. Jest tak jak napisalam, to jest kwestia ktora trzeba rozwiazywac stosujac wlasny osad na podstawie znajomosci ucznia i intuicji
  • 09.11.17, 22:31
    Tak i tu poziom opieki jest zdecydowanie inny
  • 09.11.17, 22:33
    A co do prokuratora, to pojęcia nie mam. Dziecko mam ogarnięte, na pęcherz nie choruje. Za innych kopii kruszyć nie będę. Jak nauczyciele zauwazą problem, niech myślą nad rozwiązaniem
  • 09.11.17, 22:40
    little_fish napisała:

    > A co do prokuratora, to pojęcia nie mam. Dziecko mam ogarnięte, na pęcherz nie
    > choruje.

    Ale to nie ma znaczenia, moze sie poslizngnac, przewrocic, uderzajac glowna w umywalke stracic przytomnosc i lezec tak przez dlugi czas. Oczywiscie nie zycze, mam nadzieje ze nigdy cos takiego sie nie stanie ale jest taka mozliwosc i co wtedy?


    Jak nauczyciele zauwazą problem, niech myślą nad rozwiązaniem

    Raczej nie pomysla ani niczego nie beda zmieniac.
  • 09.11.17, 22:49
    Nie chodzi w czasie lekcji do toalety. Jak się wywali na przerwie, to zamknięte drzwi, interkomy itp nie mają znaczenia. Jeśli chodzi o wypadki, zdarzają się wszędzie. Ale łatwo mi to mówić w odniesieniu do prywatnego dziecka. Służbowo nie chciałabym znaleźć się na miejscu takiego nauczyciela, bo jak się nie obrócić d.pa z tyłu i wszystko jest dobrze dopóki się nic nie stanie
  • 09.11.17, 22:57
    little_fish napisała:

    > Nie chodzi w czasie lekcji do toalety.

    Ale kiedys moze, bywa roznie.

    Służbowo n ie chciałabym znaleźć się na miejscu takiego nauczyciela,

    Wyjscie do toalety jest potrzeba fizjologiczna i nie towarzyszy sie w tym dziecku sprawnemu fizycznie i mentalnie, a wypadek moze sie zdarzyc, jednak obwinianie o to nauczyciela jest naprawde jakims absurden i trudno w to uwierzyc.
  • 09.11.17, 23:14
    Niestety. Polak lubi szukać winnych. Miałam do czynienia z różnymi absurdami. Stąd wszechobecne pisemne zgody na wszystko. Choć część z nich nie ma żadnej mocy prawnej. Gdybym napisała dziecku zgodę na wyjście do toalety w czasie lekcji i coś by mu się stało, to moja zgoda nie ma żadnego znaczenia. W czasie zajęć nauczyciel odpowiada za bezpieczeństwo dzieci i to on będzie się tłumaczył czy należycie wywiązał się z tego obowiązku
  • 09.11.17, 20:51
    Chyba jakieś przepisy przeciwpożarowe nie pozwalają na zamykanie tych drzwi

    --
    slowopisane.blox.pl/html
  • 09.11.17, 20:54
    Co do tego nie mam pewności, ale też mi się o uszy obiło.
  • 09.11.17, 21:14
    kub-ma napisała:

    > Chyba jakieś przepisy przeciwpożarowe nie pozwalają na zamykanie tych drzwi
    >
    Bo? W razie wlaczenia sie alarmu przeciwpozarowego nastepuje ewakuacja (ciagly dzwiek alarmu) zgodnie ze znakami na scianach do wyznaczonego punktu, drzwi wtedy otwierane sa automatycznie lub manualnie. Ewakuacje cwiczy sie chyba kilka razy w roku?
  • 09.11.17, 21:26
    Może się zdarzyć, jeśli to jest reguła to bym rodziców poprosiła o kontakt ze specjalistą. Lekcja trwa 45 min., zeby siku nie wytrzymać?
  • 09.11.17, 21:36
    U nas na treningu ktory trwa 45 min są dzieci - zawsze te same, ktore muszą siku, wychodzą same, trener prosił żeby zawsze przed treningiem wysikać dziecko i moze mniej picia - po obserwacjach stwierdzam, ze rodzice niektórych to betony bo tuż przed wejciem na sale jeszcze daja jeden łyczek piciusia ... a po 15 min ich pociecha wychodzi, bo siku.
  • 10.11.17, 09:54
    Moim zdaniem to nie jest w porządku.
    Nie róbmy z dzieci inwalidów. Za "naszych" czasów dzieci na lekcjach wychodziły do toalety, kiedy miały taką potrzebę i nikt nie uciekał ze szkoły.
    Oczywiście jeśli dziecko ma jakieś zaburzenia i istnieje szansa, że może coś nawywijać nie powinno być samo wypuszczane, ale dlaczego ma na tym cierpieć 99,9% "normalnych" dzieci? Nawet mój syn, który ma zespół Aspergera mógł sam już w przedszkolu wychodzić do toalety czy do szatni.
    W podstawówkach moich dzieci (chodzą do dwóch różnych) widzę, że dzieci normalnie wychodzą do toalety. Oczywiście nauczyciel może podkreślać, że woli, aby dzieci nie korzystały z toalety w czasie trwania godzin lekcyjnych, ale powinien jednak dzieci wypuszczać.
  • 10.11.17, 10:05
    Tylko wiesz, "za naszych czasów" jak dzieciak poszedł do toalety w czasie lekcji i po drodze powyciagał szpilki z gazetki albo urwał kran to dostawał ochrzan on, a nie nauczyciel za stworzenie sytuacji zagrożenia. Jak po drodze zleciał ze schodów (bez większych uszkodzeń oczywiście) to się nikomu nie przyznawał, a nie leciał do pielegniarki i po protokół wypadkowy
  • 10.11.17, 10:14
    W obu szkołach moich dzieci uczniowie chodzą do toalety i nigdy nie słyszałam, aby wynikły z tego jakieś problemy. Z drugiej strony zgadzam się, że nauczyciele w obecnych czasach faktycznie mogą czuć się zaszczuci, ponieważ coraz więcej jest roszczeniowych rodziców, którzy potrafią z jakiegoś błahego powodu uprzykrzyć im życie. Wypuścić - źle, bo dziecku może się coś po drodze stać, a wtedy nauczyciel będzie miał z rodzicami do czynienia. Nie wypuścić - też źle.
  • 10.11.17, 10:26
    Tak jak napisałam- cieszę się, że nie jestem na miejscu tego nauczyciela i to nie ja muszę decydować za co chcę zebrać bęcki. Sytuacja praktycznie bez wyjścia, do rozwiązania na poziomie poszczególnej szkoły
  • 10.11.17, 11:11
    u nas, na szczęście, mogą chodzić sami.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22ndf9h6w1vt6qz.png

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.