Dodaj do ulubionych

udostępnianie gościom kapci

10.11.17, 20:15
Wątek o udostępnianiu łóżka mnie natchnął.
Jakie panują u was zwyczaje odnośnie do stóp gości w waszym domu?
Ja do niedawna myślałam, że hołduję zasadzie "gość decyduje, czy zdejmuje buty, czy zostaje w nich, czy też zmienia na bardziej odpowiednie". O jakżesz się myliłam. Hołduję raczej zasadzie "jeśli masz na stopach grzybicę lub brodawki wirusowe NIE bierz sobie naszych kapci".
Jakieś rady? Zaoferować jednorazówki? Klapki gumowe?
Edytor zaawansowany
  • 10.11.17, 20:21
    Moim zdaniem każdy kulturalny człowiek zmienia "w gościach " obuwie. Na swoje, przyniesione z domu, bądź chodzi boso. Nie wyobrażam sobie łażenia ludziom po domach w butach. Sama też zawsze zdejmuję buty. Dodam, uprzedzając złośliwe komentarze. Stopy mam zawsze czyste, nie śmierdzę i nie mam chorób stóp. Latem, gdy stopy często gołe, do znajomych zakładam stopki, żeby nie łazić boso.

    --
    Mam swoje zdanie i nie zawaham się go użyć.
  • 10.11.17, 20:28
    Nie wyobrażam sobie proszenia gości o zdjęcie butów, ani proponowania im kapci. Moi goście wiedzą, że jeśli czują potrzebę zmiany obuwia to muszą ją zaspokoić sami. Nie ma z tym problemu, znajomi i rodzina wiedzą co i jak - jedni zmieniają obuwie inni chętnie zostają w tych w których przyjechali. Obcy zawsze zostają w obuwiu - nalegam.

    --
    A weź ty takie rady zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek
  • 11.11.17, 00:05
    capa_negra napisała:

    > Nie wyobrażam sobie proszenia gości o zdjęcie butów, ani proponowania im kapci.
    Otóż to. Takie zachowanie jest dopiero niekulturalne...
    Osobiście wolę, jak goście nie robią cyrków z butami, tylko zostają w tym, w czym przyszli - zwykle nie są to jednak "traktory" w których skakali w błocie, więc nie widzę problemu.
    Głupio wyglądają w skarpetkach, ale niektórzy się upierają... I to jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe.

    Staram się jedynie zapamiętać tych upierających się, żeby "odwdzięczyć" się im w podobny sposób w razie wizyty u nich - zakładam, że na zasadzie analogii pożądają widoku cudzych skarpet...
  • 12.11.17, 15:16
    Wiesz co, niby tak, ale jak po moich szwagrach przez tydzień wytrząsałam piasek z dywanika łazienkowego, to klęłam jednak konkretnie wink

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • 12.11.17, 15:32
    ja nie wygladam glupio w skarpetkach a widok cudzych (czystych i niedziurawych) w ogole mnie nie rusza, takze nawet bym aluzji z "odwdzieczaniem" sie nie zalapala. Nie, nie pozadam widoku sparpet, ten widok jets mi po prostu obojetny.
  • 11.11.17, 19:47
    Uważam że jest dobrym zwyczajem niezdejmowanie butów. Gość nie zwiedza całego domu przecież. Najwyżej przedpokój salon łazienka. No bez przesady. Ma przewietrzyć skarpete jak prezes Kozłowski?

    --
    "Powiadają starzy Cyganie, że Bóg znika, gdy rozgniewają go ludzie, wówczas przychodzi czas magicznych zaklęć i przepowiadania przyszłości. Bez Boga w tle staje się ona łatwo przewidywalna." /Michał Kruszona "Rumunia"/
  • 20.11.17, 08:34
    Mam dywan biało czarny w salonie, nie da się go ominąć, żeby usiąść na sofie. Poza tym, na butach wnosisz wszystko, nawet larwy pasożytów. Podłogę zmyję, dywan odkurzę, ale czasem odkurzenie nie pomaga. Często dziecko bawi się na podłodze. No niestety, u mnie buty się zdejmuje.
  • 20.11.17, 08:46
    Ja też nie wyobrażam sobie, by moi goście nie zdejmowali butów w domu. Własnym obuwiem zastępczym nie częstuję, no chyba, że byłoby to obuwie jednorazowe. Jeżeli gość nie potrafi chodzić na boso, powinni przynosić własne klapki.

    --
    Chciałabym się kiedyś wyspać na tyle, żeby rano poczuć, że się budzę a nie zmartwychwstaję.
  • 10.11.17, 20:22
    Wolę jak goście ściągają buty (drewniany parkiet), ale nigdy o tym głośno nie mówię. Kapci nie udostępniam, bo nie posiadam (nawet dla domowników, wszyscy chodzimy po domu w skarpetkach/boso). Jako gość - nie korzystam z kapci, bo się brzydzę.

    Wyjątek stanowi dom moich rodziców - mają paskudnie zimną podłogę, mamy u nich zestaw "naszych" kapci.
  • 12.11.17, 17:40
    mam dokładnie tak samo! smile



    --
    medal ma dwie strony: dobrą i nienajgorszą- Murakami
  • 10.11.17, 20:25
    Nie prowadze swiatyni buddyjskiej no i nie ma tu sniegu. Kazdy wyciera nogi jak wchodzi. Nie mam luksusowych jasnych dywanow tylko debowy parkiet do ktorego sie nie modle. Moi przyjaciele sciagaja buty bo przychodza na dluzej i jest im wygodniej. A jak nie chca to nie. Myje podloge tak czy tak regularnie
  • 10.11.17, 20:28
    Mam w zapasie kilka par jednorazówek- kupuję w necie. Jak nie chcą zostać we własnym obuwiu, ani chodzić boso to biorą jednorazowe frottowe.
  • 10.11.17, 23:57
    Śmieci, niepotrzebne śmieci.
    Co jest złego w szydełkowych kapciach, które można wyprać? Albo crocsowych klapkach, które też można wyprać? Grubych skarpetach? Skórzanych klapkach, które możesz spirytusem przetrzeć?
  • 11.11.17, 00:08
    pani w kiecy wieczorowej + szydełkowe kapcie / pan w garniturze + crocsowe klapki

    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • 11.11.17, 00:14
    Szczerze mówiąc widziałam dziwniejsze rzeczy. Panie w kiecach zwykle łażą na domówkach boso lub w rajstopach. Jak chcą kapcie, to co im broni? Mnie kiedyś kochana pani domu przyjęła w szpilkach na własnej przestrzeni. Ludzie są różni.

    --
    Jak masz ochotę, to masz ochotę. Z ochotą się nie dyskutuje.
  • 11.11.17, 00:21
    Omg.
    „Zwykle”? Byłam na takiej eksluzywnej domówce raz w życiu i do teraz, po 10 latach samo wspomnienie wywołuje uśmiech na mojej twarzy.
    Może to jakieś regionalne przyzwyczajenia? Mieszkałam w kilku województwach, w tym w naprawdę małych miastach i naprawdę, zdarzyła mo się taka zabawna impreza tylko raz.
    Do teraz mi zal tych wyfiolkowanych ludzi pomijających w rajstopach/ skarpetach
    Nikogo nie proszę o zdejmowanie butów, nie chce oglądać niczyich skarpetek.
    bialeem napisał:

    > Szczerze mówiąc widziałam dziwniejsze rzeczy. Panie w kiecach zwykle łażą na do
    > mówkach boso lub w rajstopach.
    >
  • 11.11.17, 00:40
    może chciała ci dać sygnał : dopasowujemy obuwie do ubrania

    jak witasz zaproszonych gości to masz na nogach kapcie ?

    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • 11.11.17, 00:27
    Zauważ, że piszę o szydełkowych kapciach jako alternatywie dla jedorazowych klapek hotelowych.

    Na serio według Ciebie pani w suknie wieczorowej wygląda lepiej w białych frotowych nartach niż wełnianych balerinkach? Według mnie tak: przynajmniej te balerinki można wyprać i użyc ponownie, zamiast wyrzucać.

    Poza tym bei nie napisała NIC o zmuszaniu gości do zakładania kapci, a już na pewno nie podczas eleganckich imprez.
  • 11.11.17, 00:47
    pani w sukni ma dopasowane do niej obuwie. Skoro twój dom to (przysłowiowy) meczet - proś gości o przynoszenie butów na zmianę a nie proponuj "wełnianych balerinek"

    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • 11.11.17, 00:51
    Spróbuj przeczytać jeszcze raz, na co odpowiadasz. A przede wszystkim spuść trochę powietrza, bo bardzo niegrzecznie mi coś wmawiasz, a do tego robisz to niekulturalnie ('twój' małą literą).

    Ja nie piszę na temat tego, czy wypada proponować gościom kapcie, czy nie, tylko o tym, że jak już ktoś to robi, to żeby pomyślał o rozwiązaniach, które nie przyczyniają się do powstawania góry nierycyklingowalnych śmieci.
  • 11.11.17, 02:10
    piszę o szydełkowych kapciach jako alternatywie dla jednorazowych klapek hotelowych
    ===
    przeczytałam jeszcze raz
    szydełkowym kapciom mówimy nie wink
    www.google.pl/search?q=szyde%C5%82kowe+kapcie&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwiv2-nQqrXXAhWL1RoKHb4yCBcQsAQIJQ&biw=1366&bih=659#imgrc=CwCPs5objE6T5M:


    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • 19.11.17, 20:38
    aankaa napisała:

    > pani w kiecy wieczorowej + szydełkowe kapcie / pan w garniturze + crocsowe klap
    > ki
    >
    Zwizualizowalam sobie i ómarlam big_grin big_grin big_grin
  • 10.11.17, 20:30
    I jak to odróżniasz? Osobiście wątpię, że rozpoznałabym grzybicę albo odróżniła brodawki wirusowe od niewirusowych.

  • 10.11.17, 22:39
    Akurat w przypadku, o którym myślę posiadacz sam informuje, że tę grzybicę ma już od latbig_grin Jak gdyby dzięki swojemu wiekowi grzybica była już całkiem oswojona i miała status niemal członka rodziny.
  • 11.11.17, 00:40
    Pogielo was? Grzybica czy kurzajki nie przejdą przez skarpetki. U nas też kapci brak chodzimy boso wszyscy. Ale w butach nie wpuszczam bo mam jasne dywany, no i w ogóle błotnista jest teraz pora roku a ja nie zamierzam latać na szmacie 24/h.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • 10.11.17, 20:42
    nigdy nie nakazuje gosciom zdejmowania butow. zostawiam te decyzje gosciom. jesli maja watpliwosci, zapewniam, ze absolutnie nie przeszkadza mi ich chodzenie w butach po moim mieszkaniu. kapci dla gosci nie mam w ogole. goscie moga byc w butach, boso, w skarpetkach lub przyniesc sobie swoje obuwie na zmiane. mnie to nie przeszkadza. dyzurnych kapci w domu nie mam.

    w odwrotnej sytuacji wole nie korzystac z proponowanych kapci. u rodziny, ktora odwiedzam czesto, czyli np. u rodzicow i tesciow, mam w szafie swoje kapcie, w ktorych tylko ja u nich chodze. ewentualnie u mojej mamy czasem te kapcie zalozy moja siostra, ale to mi akurat nie przeszkadza. kiedy zima do kogos ide, to czesto biore ze soba wlasne kapcie, bo nie lubie chodzic boso, a nie chce sie gotowac w butach zimowych u kogos w mieszkaniu.
  • 12.11.17, 14:57
    miałam się wpisać ale 100% zgodności mam z eliszką, więc tylko akcentuję, że u mnie wszystko tak samo jak u niej wink
  • 10.11.17, 20:45
    Było. Skorzystaj z wyszukiwarki.
  • 10.11.17, 22:57
    No ale w tym sezonie ja byłam pierwszasmile
    Ty możesz sobie późną wiosną odkopać wątek o żółtych piętach i wcale nie zakładać nowego.
  • 10.11.17, 22:59
    wątek za wątkiem, a ja mam ciągle żółte i zrogowaciałe. Czasem się nie da inaczej...

    --
    Jak masz ochotę, to masz ochotę. Z ochotą się nie dyskutuje.
  • 10.11.17, 20:51
    W moim domu można chodzić w butach, zwłaszcza latem, zwłaszcza na parterze, w sumie sami często to robimy
  • 10.11.17, 20:55
    moi goście ściągają buty. sami z siebie. kapci gościnnych nie posiadam/ brzydzę się, gdy ktoś wciska mi na stopy takie wielorazowe butki , gdy gdzieś goszczę.
    sama też sciągam buty , gdy kogoś odwiedzam. wyjątkiem są dwa znajome domy- domy otwarte. podłogi tam są tak usyfione, że ... brzydzę się ściągnąć butki. klimat mamy, jaki mamy. po kilku dniach chodzenia w butach, choćby nie wiem jak wytartych = podłoga jest obrzydliwa.
    nie, nie jestem fanatykiem jedzenia z podłogi. mam dziecko, psa, koty i latem wiecznie otwarty taras. a w butach w domu nie chodzimy/wolimy jak goście ściągają.
  • 10.11.17, 21:14
    U mnie wszyscy zdejmuja buty, ja u wszystkich rowniez (w zaleznosci od charakteru wizyty mam ze soba buty na zmiane lub nie). Fachowiec od wentylacji zdejmuje buty, specjalista od elektrycznosci i wszyscy inni rowniez. Taki zwyczaj.

    --
    Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
  • 10.11.17, 22:42
    W życiu mi się nie zdarzyło, żeby kominiarz czy inny fachowiec zdjął buty. Ale dzięki ematce wiem już, że to pewnie dlatego, że mam syf na podłodzebig_grin
    Ale szczerze mówiąc nie pragnę aż tak oglądać skarpet kominiarza, więc luz.
  • 11.11.17, 00:19
    a mnie sie to zdarza notorycznie, albo przynajmniej pytaja. Po tym jak po jednym nie moglam sie pozbyc smrodu to teraz bardzo pilnuje, zeby butow nie sciagali.
  • 11.11.17, 02:55
    hehe, znam to smile i jeszcze najchetniej zdejmowaiby te buty przed drzwiami wink. tez zawsze mowie, ze w butach maja wchodzic.
  • 11.11.17, 00:00
    Hiacynta Bukietowa? smile Jeszcze niech się o ściany nie ocierają!
  • 11.11.17, 09:50
    Nie. W Szwecji zdejmuje się buty wchodząc do czyjegoś domu. Uwielbiam to.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • 19.11.17, 20:21
    w japonii tez.

    --
    "Kto chce, szuka sposobów. Kto nie chce, szuka powodów."
  • 11.11.17, 01:16
    O matko
  • 10.11.17, 21:29
    Zabraniam gosciom zdejmowania butow, choc oczywiscie gdy sie upieraja to nie bije sie z nimi. Przyjaciele wpadajacy na dluzsza posiadowke przynosza buty na zmiane (w zimie).
    Mam 2-3 pary cienkich "dyzurnych" kapci, praktycznie nie uzywanych, nie proponuje ich nikomu, ale zdarzylo sie ze ktos sam pytal, czy moge uzyczyc kapci. To uzyczam. Potem - w zaleznosci od tego kto to byl - albo wyrzucam, albo chowam do ewentualnego kolejnego uzycia.
  • 10.11.17, 21:36
    U mnie goście latem wiosną jak sucho nie muszą zdejmować ale zimą, mokrą jesienią owszem.
    Ja chodzę zwykle na bosaka nie wyobrażam sobie żebym po wniesionym błocie chodziła.
    Kapcie mam tylko dla stałych gości np. mojej mamy, gdy odwiedza nas na tydzień.
    Gdy ja idę do kogoś zwykle zdejmuje i mam swoje balerinki chyba że to dom z ogrodem i wiosną/latem gospodarze mówią żeby nie zdejmować.


    --
    BE STRONGER
    THAN YOUR STRONGEST EXCUSE
  • 10.11.17, 21:52
    Kolega ma pakiet hotelowych papuci. My nie mamy kapci w ogóle. Chodzimy boso. Goście mają wybór buty lub bez butów. Zgodnie z SV powinni w butach zostać. Zwykle wybierają zdjęcie. Ci, którzy wolą zostać pytają, czy mogą i słyszą "oczywiście". Nie będę do niczego zmuszała gości. Gość, to gość. Jak mawiała moja mama, do 3 dni gość, a później domownik i zaczyna mieć też obowiązkismile

    --
    Jak masz ochotę, to masz ochotę. Z ochotą się nie dyskutuje.
  • 10.11.17, 21:57
    Ja osobiście noszę kapcie tylko w domu babci zimą. Dom babci utrzymuje standardowe, zdrowe 18 stopni. Moja przestrzeń życiowa ma zwykle około 25-26 i w tych warunkach bywa mi zimno w stopy.

    --
    Jak masz ochotę, to masz ochotę. Z ochotą się nie dyskutuje.
  • 10.11.17, 21:58
    Nasi goście chodzą w butach, ale przyjmowani są w salonie na parterze (na górze byli raz gdy była parapetówka). Goście dzieci zdejmują buty, bo pokoje dziecięce są na górze. Gdy tylko przemieszczają się salon-ogródek to pozostają w butach.
  • 10.11.17, 22:00
    Acha: gdy ja do kogoś idę to dostosowuję się do zwyczajów panujących w danym domu, czyli zostaję w butach lub je zdejmuję. Kapcie ostatni raz proponowano mi ze 20 lat temu. Nie skorzystałam.
  • 10.11.17, 22:00
    Kapci nie daję, bo sami w kapciach nie chodzimy i nie posiadamy, moja mama ma u nas swoje własne kapcie, bo tylko ona kapciowa.
    Co do chodzenia w butach, hym, nie wygonię, ale jakoś tak się przyjęło, że się zdejmuje, zwłaszcza jesienią i zimą, bo dzieci małe na podłogach na czterech chodzą (choć już wyrosły, a najmłodsze prawie wyrosło, to jednak przyzwyczajenie gości zostało). Właściwie jest tak, że obcym nie każę zdejmować, a swoi zdejmują sami z siebie smile patologia wink
  • 10.11.17, 22:06
    u nas goście chodza w butach, mam kapcie dla gości ale używa ich tylko moja przyjaciółka.
  • 10.11.17, 22:07
    u mnie gosc decyduje i tylko w okresie raczkowania dziecka zima nie znioslabym butow, ale jakos wtedy goscie sami wpadali na to, ze lepiej sciagnac buty.
    Nie oferuje gosciom kapci, sama tez nie mam kapci, w ogole czyjes kapcie mnie brzydza i bym u kogos nie zalozyla. Nie lubie tez chodzic u kogos w butach, lubie podkurczac nogi na kanapie, swobodniej sie czuje wiec boso. No chyba, ze to taka bardziej oficjalna impreza i wszyscy wystepuja w butach.
    Mam tylko jedna taka znajoma, co sie czuje niekomfortowo w skarpetkach i w butach tez nie bardzo i przynosi sobie swoje kapcie. Nie mam nic przeciwko.
    Jakich rad oczekujesz? Pozwalac gosciom chodzic jak chca albo kupic jednorazowki na buty, jak w szpitalach.
    Strasznie nie lubie jak mi ktos oferuje kapcie i nigdy nie korzystam.
  • 10.11.17, 22:11
    i generalni wiem, ze w gosciach powinno sie zostawac w butach ale zdecydowana wiekszosc moich gosci sciaga a zima w osniezonych ubloconych butach nikt sie nie pakuje do pokoju w butach.

    Raz tylko niestety pewien robotnik sam z siebie zdjal buty. Niestety jego skerpety tak capily, ze przez tydzien nie moglam sie dowietrzyc, smrod sie wgryzl w dywan. Cos strasznego. Od tamtej pory nieznane mi osoby zmuszam do pozostania w butach nawet jak ma ublocone buty. Teraz nie mam dywanow i wole myc bloto niz miec taki smrod.
  • 10.11.17, 22:51
    > Jakich rad oczekujesz? Pozwalac gosciom chodzic jak chca albo kupic jednorazowk
    No właśnie napisałam na początku, że zawsze pozwalam chodzić, jak chcą. Tylko że czasem, przy większej uroczystości sama jestem w czółenkach i nie podoba mi się, że to "jak chcą" przybiera postać przygarnięcia moich tymczasowo osieroconych kapci. Wolałabym nawet wąchać smrodek przepoconych skarpetek/wycierać kałuże błota.
  • 10.11.17, 23:05
    to pochowaj kapcie i mow, ze nie masz, zapraszasz w butach.

    oooo nie, nie masz pojecia jak ciezko jest wytepic tak uporczywy smrod z dywanu!
  • 10.11.17, 22:09
    U mnie goście dostają kapcie jednorazowe, fizelinowe. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś po moim parkiecie, czy białych, puszystych dywanach zapylał w buciorach, zwłaszcza gdy za oknem deszcz czy śnieg. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z oburzeniem, a kilka osób ściągnęło pomysł jednorazówek.
  • 10.11.17, 22:21
    ożeszty... wolałabym boso. serio. tak sobie wyobraziłam babkę wizytową; spódniczka, bluzka, pończochy, fryz... i te kapcie. kabaret , panie. kabaret. przyjaciel domu - rozumiem. oficjany gość we flizelinowych lakierkach?? he heeeeeh.
    chyba że przyjmujesz tylko rodzinę/prawie rodzinę. na tych białych, puszystych dywanach i parkieciebig_grin
  • 10.11.17, 22:31
    jak czesto masz takich oficjalnych gosci w domu? Bo ja wcale. Oficjalnie czy sluzbowo to sie spotykam w restauracji. Do domu przychodza przyjaciele, bez specalnych fryzur, ponczoch itp. I dywanow nie mam wcale.
    Mam jednych znajomych z takimi bialymi dywanami i o dziwo zapraszaja w butach ale ja sie czuje bardzo niekomfortowo w butach na takich dywnach.
  • 10.11.17, 23:05
    Mogą boso, tylko nie każdy lubi, zwłaszcza gdy nie ma skarpet/rajstop. Nie wyobrażam sobie dawania gościom kapci wielorazowego użytku, bo to niehigieniczne. Natomiast ja nie chcę chodzić w swoim własnym domu po podłodze, po której goście chodzą w buciorach, którymi nie wiadomo w co wcześniej wdepneli.
  • 10.11.17, 23:08
    ale brak skarpet to tylko latem, jak ktos ma sandaly co oznacza, ze blota nie nanosi.
  • 10.11.17, 23:10
    nie tylko. Niektórzy to i w pantofelkach bez pończoch/ rajstop chodzą.
  • 10.11.17, 22:47
    Moj dom to nie meczet. Goście chodzą w butach. Kapcie „dyżurne” są bleeeeeh. Nie wyobrażam sobie rozzuwania gości - bury są reguły pasującym i przemyślanym elementem stroju. Nie zwykłam rozbierać swoich gości.
  • 10.11.17, 23:03
    paloma_blauwinder napisał(a):

    > Jakie panują u was zwyczaje odnośnie do stóp gości w waszym domu?

    Goście raczej wchodzą w butach.
  • 10.11.17, 23:08
    Jeśli nie ma błota na zewnątrz to proponuję gościom żeby nie ściągali butów ale prawie zawsze ściągają. Mam kilka par dodatkowych kapci, dają wybór czy chcą sobie wybrać gumowe japonki czy wsuwane miękkie kapcie. Znajoma która często wpada dostaje zawsze te same kapcie, są pod nią kupione. Czasem bywa znajoma która chyba coś z nogami ma nie-tego, bo w lecie nie chce sciągać butów że spocone nogi niepachną a jak zdarzy się że ściągnie to odmawia kapci i chodzi w skarpetkach.
  • 10.11.17, 23:12
    Goście chodzą w butach, jak chcą to boso, jak chcą coś na zmianę, to muszą sobie sami przynieść. Stresu nie mam, bo płytkom krzywda się nie dzieje, a i sprzątnąć łatwo.
  • 11.11.17, 00:53
    goście 50/60+ idąc z wizytą w porze jesiennozimowych pluch z reguły mają ze sobą obuwie na zmianę (jak to drzewiej bywało chodząc do teatru/opery)

    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • 11.11.17, 00:55
    Zwyczaje panują swobodne - gość chce zostać w butach - nie ma problemu, nie zdarzyło mi się, żeby mi ktoś błoto zostawił, chce zdjąć buty i latać w skarpetkach - nie ma problemu, skarpeta to dla mnie część ubioru, więc nie brzydzi mnie widok cudzych skarpet, gość chce kapcie - nie ma problemu, nie daję własnych, ale jednorazówki.

    Nie rozumiem problemu braku dopasowania kapci do ubioru, jak zapraszam kogoś do domu, to zazwyczaj jest to spotkanie w atmosferze swobodnej i nikt w garniaku nie wpada.

    --
    W lecie dni są dłuższe, bo wydłużają się pod wpływem ciepła.
  • 11.11.17, 01:06
    Jednorazówki: moment na stpach, wieczność na wysypisku.
  • 11.11.17, 22:49
    Ale ile tych kapci się w ciągu roku zużyje? Zdecydowanie mniej niż foliowych torebek w ciągu zaledwie kilku dni.
  • 11.11.17, 22:55
    Nie jeżdżę samochodem, więc środowisko chyba mi wypaczy te kapcie raz na rok.

    --
    W lecie dni są dłuższe, bo wydłużają się pod wpływem ciepła.
  • 11.11.17, 22:55
    wyBaczy*

    --
    W lecie dni są dłuższe, bo wydłużają się pod wpływem ciepła.
  • 11.11.17, 01:15
    U mnie w domu ja sama nie zdejmuje butow i ci co przychodza tez tego nie robia jakis dramat. Impreza kiecka itd. Kasiu prosze kapcie.Tylko uciekac.
  • 11.11.17, 22:55
    Imprezy robię w lokalach, bo tak lubię i zapraszana jestem do lokalu. I tak cały czas się zastanawiam, odkąd zobaczyłam ten wątek i doszłam do wniosku, że jeszcze nigdy u nikogo nie chodziłam po domu w butach. U mnie raz jeden był w butach ksiądz po kolędzie, a nogi mu tak capiły, że trudno było wytrzymać. Od tej pory księdza nie wpuszczam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.