Dodaj do ulubionych

Mam dość tych cen!

28.11.17, 11:22
No tak wypisać się chciałam wink

Budżet właśnie zaplanowałam na grudzień. Kurczę, różnica między poziomem cen, a wynagrodzeń w naszym kraju jest porażająca. Niby wiem o tym od dawna, a i tak mnie to wkurza - szczególnie w okolicach świąt, wakacji, itp.

Dlaczego przeciętnie przyzwoity poziom życia, kosztuje - kiedy odnieść go do zarobków, też przeciętnie - jak jakieś niebywałe luksusy?! Paranoja... sad
Edytor zaawansowany
  • joa66 28.11.17, 11:28
    To zależy jak definiujesz luksus i przeciętność.

  • butch_cassidy 28.11.17, 11:33
    To może pokusimy się o zdefiniowanie?

    No przyzwoita przeciętność to dla mnie hipoteka za średni dom/mieszkanie, jedzenie niekoniecznie eko-sreko wink ale jednak zdrowe, wakacje w kraju, albo zagranicą, ale niekoniecznie pod namiotem, czasem fajniejszy ciuch, czy prezent dla kogoś, średni, średnio nowy samochód, lub dwa, jeśli w rodzinie jest taka potrzeba, zajęcia dodatkowe dla dzieci wg zainteresowań itd. I to bez życia z "ołówkiem w ręku".

    Luksus, czyli wszystko poziom wyżej, jak wakacje to 5*, jak dom to 200m., samochód z wyższej półki tak maks 5 letni, a potem wymiana; jakieś markowe (prawdziwie) bajery czy inne frykasy, jak ktoś akurat lubi... Więcej niż dwoje dzieci, to już chyba też luksus... uncertain
  • joa66 28.11.17, 11:36
    Diabeł tkwi w szczegółach - co to jest "przeciętny dom", "zdrowe jedzenie", "wakacje zagranicą" -z forum wynika, że przeciętna forumka tak żyje.
  • butch_cassidy 28.11.17, 11:40
    Tylko że ematka wonska specjalistka z mężem też nieszerokim powinna móc sobie nawet na prawdziwy luksus pozwolić, a nie taki made in Poland. Jak wejść w szczegóły, to owszem niby tak żyje, ale meble jednak kupuje w Ikei, a na tanim żywieniu rodziny też się zna jakimś cudem...

    Tak, jest tu kilka wyjątków, ale nie o nich akurat mowa.
  • joa66 28.11.17, 11:44
    butch- a serio, Ty nie jeździsz na wakacje zagraniczne, nie jesz zdrowo, nie masz przeciętnego domu (i chyba pracujesz dorywczo o ile dobrze kojarzę) ?

    Naprawdę nie warto marnowac sobie zdrowia i życia stresując się tym czego teoretycznie nie mamy, zamiast cieszyc się tym co mamy.
  • butch_cassidy 28.11.17, 12:19
    smile Ja się bardzo cieszę i jestem wdzięczna, jednak się wzięłam i sfrustrowałam dziś, bo widzę, ile trudu mnie kosztuje domknięcie tego budżetu, a ja chciałabym tak... spokojnie... smile I mam poczucie, że "jestem tego warta" big_grin

    Poza tym wkurza mnie, jak wyobrażam sobie, jaką ekwilibrystykę, żeby przeżyć, muszą uprawiać ci wszyscy niewąscy niespecjaliści...
  • joa66 28.11.17, 12:38
    Ekwilibrystykę, mówisz? A nie normalna kontrola wydatków, zwłaszcza w intesywnym okresie prezentowym? Czy nie wydaje Ci się, że jeżeli po prostu stać Was (przy zakladam 1,5 etatu "na dom") na te wakacje, w tym zagraniczne, dom, zdrowe jedzenie, zajęcia dla dziecka, na prezenty dla wszystkich, goszczenie rodziny, na to, że możesz być "panią domu" i dbać porządnie o dobrostan domowników , to nawet przy zwiększonek kontroli wydatków w szczególnych okresach (święta, wakacje, itp) to jest właśnie to przeciętne życie. Przeciętne i dobre?
    Ja też bym chciała, żeby wszytsko było tańsze o połowę, ale nie traćmy z oczu tego co mamy.
  • butch_cassidy 28.11.17, 12:44
    Dziękuję smile smile smile Dziś mi trzeba było o tym przypomnieć smile
    Oczywiście, że globalnie tak do tego podchodzę.

    Co nie zmienia faktu, że wg mnie to jednak przy budżecie domowym rzędu 4000-5000 np. uważałabym, że utrzymanie rodziny wymaga umiejętności wykraczających poza zwykłą kontrolę budżetu.
  • joa66 28.11.17, 12:46
    Nie komentują poszczególnych kwot, ale odnosząc się do samego stylu życia - nie odbiegasz zbytnio od średniej tak zwanego bogatego Zachodu.
  • joa66 28.11.17, 12:47
    I ciesz się tym. A jak zobaczysz gdzieś czekoladę o smaku jabłkowo-cynamonowym to daj mi znac wink smile
  • butch_cassidy 28.11.17, 12:50
    Dobrze, zapamiętam. O czekoladzie znaczy. A może nie tylko o tym...? smile
  • joa66 28.11.17, 12:51
    smile
  • jem.gluten.i.cukier 28.11.17, 18:32
    Zależy jakie masz wydatki, głównie mieszkaniowe.

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • jem.gluten.i.cukier 28.11.17, 18:30
    Jestem szeroką niespecjalistką i specjalnej ekwilibrystyki nie uprawiam, przynajmniej teraz. Choć wiadomo, że na forumowe standardy to my jesteśmy biedotą smile

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • mamma_2012 28.11.17, 11:55
    Ludzie często są bogaci, nie dlatego, że przepuszczają pieniądze, a dlatego nimi rozsądnie gospodarują/inwestują. Jeden kupi meble w ikei, a kasę zainwestuje np. w firmę czy kolejne mieszkanie, a inny zestaw wypoczynkowy za 100.000 i będzie rozkoszował się widokiem zazdrości w oczach gości. Kwestia priorytetów. Niewielu szczęściarzy z lotto zostaje bogatych po kilku latach, to nie przypadek.
  • butch_cassidy 28.11.17, 12:20
    A mnie się wydaje, że u nas jednak znakomita większość wybiera ikeę z innych powodów niż wielotysięczne inwestycje...
  • snakelilith 28.11.17, 12:31
    No i co z tego? Jak myślisz dlaczego IKEA ma na całym świecie tyle sklepów? W samych Niemczech to 53 sklepy. Dla bogatych Niemców to nie hańba tam kupować, a dla ledwo wylazłego z komunizmu państwa to bida z nędzą? Byłaś ty kiedykolwiek w jakimś kraju zaagranicą i widziałaś jak żyją tam przeciętni ludzie? Przeliczyłaś może kiedyś, ile zarabiają, ile z tego wydają na mieszkania (czynsz, kredyty, energia) służę zdrowia i ile im zostaje naprawdę do życia? Zdziwiłabyś się, że tak mało. Ogarnij więc może swoją chciwość, dziękuj życiu za to co masz, bo gorzej być zawsze może, stawiaj życiowe priorytety i naucz się oszczędzać. Przez wydawanie forsy jeszcze nikt się nie wzbogacił.
  • butch_cassidy 28.11.17, 12:34
    Dzięki, widzę, że wiesz, że szastam kasą - gratuluję wszechwiedzy!

    Nie, nigdzie ne byłam i nic nie widziałam. Ergo nic nie wiem. Czekałam na Snake, żeby mnie oświeciła.

    big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin

    I nikt nie mówi, że hańbą są zakupy w Ikei, ale wolałabym, aby to był zdroworozsądnowy wybór, a nie konieczność.
  • mamma_2012 28.11.17, 12:54
    Część pewnie zmądrzała z wiekiem. Mam dom w większości urządzony meblami/sprzętami z całkiem innej półki niż ikea i już nie popełnię tego błędu. Przez 10 lat wszystko mi się opatrzyło, a wyrzucić/ sprzedać szkoda.
    W tym czasie ikeowy pokój córki przeszedł dwie metamorfozy z wymianą mebli. Jedną sypialnię, bez żalu, oddałam komuś za to, że ją zabrał (rama łóżka, szafki), kanapy można zmieniać kupując nowe obicie za 400, a nie 4000 (tyle za odnowienie zaśpiewał tapicer). Jeśli dojrzeję do zmiany, jadę do ikeiwink
  • claudel6 28.11.17, 14:50
    big_grin
  • snakelilith 28.11.17, 12:21
    Właśnie. Niezmiernie śmieszą mnie wątki osób, które myślą, że zamożni szastają forsą na lewo i prawo. Owszem, tacy też istnieją, ale to nie są ludzie przeciętnio zamożni. I tak jak na całym świecie, także na tym bogatym Zachodzie, do którego Polska aspiruje. Tam też ludzie nie mają wszystkiego na raz (z definicji butch_cassidy), bo właśnie stawiają priorytety. Jeden kupi sobie dom i nie ma dlatego przez wiele lat na wakacje, inny zmienia co 5 lat samochód, ale nie zakłada rodziny, a jeszcze inny woli wydać na wakacje, albo inwestuje w dzieci, ale uważa na promocje i kupuje meble w Ikea. Co niekórym naprawdę w łbach się poprzeprawacało.
  • butch_cassidy 28.11.17, 12:27
    Ależ ja sobie z tego doskonale zdaję sprawę, ale jednak przy cenach takich samych, Zachód ma zarobki 2-3 razy wyższe. I to mnie wkurza, nic innego.
    Nie zrozumiałaś mojego wpisu i tyle...
  • snakelilith 28.11.17, 12:38
    butch_cassidy napisała:

    > Ależ ja sobie z tego doskonale zdaję sprawę, ale jednak przy cenach takich samy
    > ch, Zachód ma zarobki 2-3 razy wyższe. I to mnie wkurza, nic innego.
    > Nie zrozumiałaś mojego wpisu i tyle...

    Tak, mają wyższe zarobki, ale zrozum, że tam też życie jest droższe. Wydatki to bowiem nie tylko chleb i masło. Trzeba jeszcze zapłacić za czynsz, energię, służbę zdrowia, całą masę usług, przecież to w wszystko w Polsce jest tańsze.
  • mamma_2012 28.11.17, 12:40
    Nie jesteśmy bogatym państwem i długo jeszcze nie będziemy, to po pierwsze. Zarobki są wyższe, ale też my płacimy za fryzjera 100 zł, a nie 100 funtów, tańsze u nas są nieruchomości, podatki gruntowe, wywożenie śmieci, komunikacja, prywatna edukacja itd.
  • dyzurny_troll_forum 28.11.17, 12:43
    mamma_2012 napisała:

    > Nie jesteśmy bogatym państwem i długo jeszcze nie będziemy, to po pierwsze.

    A kiedyś zamierzamy być?

    >Zarobki są wyższe, ale też my płacimy za fryzjera 100 zł, a nie 100 funtów,

    Chcesz powiedzieć, ze 25E za fryzjera to jest tanio?!
  • tanebo2.0 28.11.17, 12:53
    dyzurny_troll_forum napisała:
    > > Nie jesteśmy bogatym państwem i długo jeszcze nie będziemy, to po pierwsz
    > e.
    >
    > A kiedyś zamierzamy być?
    Tak. Ale w tej dup... jesteśmy przez 60 lat PRL a mamy to nadrobić w rok?
    > >Zarobki są wyższe, ale też my płacimy za fryzjera 100 zł, a nie 100 funtów
    > ,
    >
    > Chcesz powiedzieć, ze 25E za fryzjera to jest tanio?!
    To popatrz na to z drugiej strony - płacisz 25 złotych za co? Za czas fryzjera. Ile zajmuje strzyżenie? Pół godziny? A czas oczekiwania na klienta? Fryzjer jest w pracy czy jest klient czy nie. Więc realnie może to być i 2 godziny. Czyli ile zarobi fryzjer pracując 8 godzin? 2000 - 4000. Minus podatki i koszty stałe - czynsz, reklama. Czyli bliżej dwóch. Czy jest to dużo? Pracowałabyś za tyle?
  • mamma_2012 28.11.17, 12:59
    Nie mam pojęcia o co ci chodzi. Nie oceniam czy to tanio czy drogo i nie dyskutuję, że w Warszawie to 250, a gdzieś w Polsce 50.
    Stwierdzam fakt, ze w kraju, gdzie zarobki w porównaniu do polskich są 4 razy wyższe cena usługi też będzie 4 razy wyższa.
  • paskudek1 28.11.17, 13:03
    Ale my zarabiamy w złotówkach a nie w funtach. Należy porównywać jednostki monetarne a nie przeliczać wg kursu walut

    --
    nagle się okazało, że link do innego forum gazety w sygnaturce to spam smile
  • nikki30 29.11.17, 08:39
    >Ale my zarabiamy w złotówkach a nie w funtach. Należy porównywać jednostki monetarne a nie przeliczać wg >kursu walut

    otóż tosmile Mało osób to rozumiesmile


    --
    Kobieca definicja słowa "już" zawsze zawiera zwrot "jeszcze tylko..."
  • snakelilith 28.11.17, 13:06
    dyzurny_troll_forum napisała:

    > Chcesz powiedzieć, ze 25E za fryzjera to jest tanio?!

    A to dużo? U mnie samo cięcie (bez odżywek i innych cudów) kosztuje 35-55 euro, w zależności od salonu. Przy dłuższych włosach płaciłabym jeszcze więcej. Istnieją też salony cut and go, czyli sama sobie muszę wysuszyć i wymodelować, tam zapłacę 25 euro, ale wolę tam nie chodzić, bo rzadko kto potrafi tam ciąć. O cenie farby nawet nie piszę. Ja nie farbuję, ale koleżanka płaci zwykle 70-100 euro, a luksusowy ten jej salon na pewno nie jest.
  • madami 28.11.17, 13:58
    Ja w Polsce za cięcie i farbowanie płacę 350-400 zł więc chyba podobnie.
  • madami 28.11.17, 13:59
    Za osiedlowego fryzjera we Wrocławiu płaci się 60-80zł za samo cięcie. Za cięcie plus farba ok 200zł, u lepszego fryzjera tyle co ja.
  • snakelilith 28.11.17, 14:09
    Ale jak sama napisałaś, chodzisz do lepszego fryzjera, ja o takich w ogóle nie pisałam. Gdyby zwykły fryzyjer w Polsce kosztował 100 euro przy średnich zarobkach w okolicach 1000 euro, to nikt by do fryzjera nie chodził.
  • snakelilith 28.11.17, 14:19
    I właśnie sprawdziłam, ile kosztuje kosztuje rozjaśnienie długich włosów u mnie, u takiego lepszego fryzjera (i nie jest to nikt znany z telewizji czy coś), u którego płacę za cięcie 56 euro (krótkie włosy, długie włosy 62 euro, cięcie przez szefową 70 euro). Rozjaśnianie 200 euro. Balayage 250 euro, pasemka 112 zł. Więc można wyjść na minusie ponad 300 euro. To jest ponad 1 tys złoty. W Polsce masz więc taniej.
  • ksionzka 28.11.17, 17:40
    Serio? W przeliczeniu 4 kola na miesiac i 4 stowy za fryzjera bardziej bije po kieszeni niz 1700 i 200 zlotych np.

    Dysproporcja w cenach i zarobkach w pl jest duza. Nie ma co porownywac. Dodatkowo mieszkajac za granica mozna przyoszczedzic wlasnie korzystajac z polskich uslug.
  • nikki30 29.11.17, 08:45
    >a w Polsce za cięcie i farbowanie płacę 350-400 zł więc chyba podobnie

    Nie podobnie a więcej płacisz. Nie przeliczaj funta na złotówki.
    Byłoby podobnie gdybyś tu w Polsce płaciła za farbowanie 100 zł...
    Jeśli zarabiasz powiedzmy 2000 funtów to na fryzjera w GB wydajesz 1/20 swoich zarobków, a w Polsce 1/5 . Brytyjka pójdzie częściej do fryzjera niż ty.

    --
    Kobieca definicja słowa "już" zawsze zawiera zwrot "jeszcze tylko..."
  • dziennik-niecodziennik 28.11.17, 13:09
    Oczywiscie ze to tanio. Moja przyjaciolka za ciecie placi lekka reka dwa razy tyle, a nie chodzi do jakiegos superekstra salonu.
    Generalnie ponoc usługi fryzjersko-kosmetyczne sa w UK drozsze niz u nas.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • snakelilith 28.11.17, 13:19
    W całej Europie Zachodniej są droższe. A fryzjer to i tak pikuś, fryzjerzy zwykle dużo nie zarabiają, ale nie daj Boże potrzebujesz innego fachowca, na przykład na remont czegoś tam w domu. Remont niezbyt dużej łazienki to u mnie cena 7-10 tys. euro i wcale nie ma w tych luksusowych materiałów, tylko standard. No ale fachowiec bierze przecież 50 -60 euro za godzinę, z czego tylko 30% czyli około 15 -18 euro to jego faktyczny zarobek brutto.
  • nikki30 29.11.17, 08:47
    Jak mieszkałam jeszcze w GB to hydraulik był po prawnikach i lekarzach najlepiej zarabiającym zawodem.
    Zgadzam się że ceny usług w GB są wyższe niż w Polsce.

    --
    Kobieca definicja słowa "już" zawsze zawiera zwrot "jeszcze tylko..."
  • riki_i 28.11.17, 16:45
    dyzurny_troll_forum napisała:

    > Chcesz powiedzieć, ze 25E za fryzjera to jest tanio?!

    Za damskiego - tak.
  • babcia.stefa 28.11.17, 14:15
    Żeby podejmować decyzje szastam/nie szastam, to trzeba mieć czym szastać.

    Dominanta zarobków w Polsce to 1800 zł netto, z szastaniem może być słabo.
  • snakelilith 28.11.17, 14:25
    babcia.stefa napisała:

    > Dominanta zarobków w Polsce to 1800 zł netto, z szastaniem może być słabo.

    W żadnym kraju nie da się szastać, chyba że należysz do 10% części społeczeństwa. Tej bogatej. Przeciętny Niemiec, Brytyjczyk, czy nawet Szwajcar czy Norweg też nie może szastać. Jak ktoś chce więc szastać nie zwracając uwagi na ceny, to musi mieć albo sporo szczęścia, by wybić się z tych 90%, albo jeszcze raz się urodzić w bardzo zamożnej rodzinie.
  • princess_yo_yo 28.11.17, 20:56
    nawet troche wyzej niz 90%. i wtedy tez jest to kwestia priorytetow - czy wazniejsze sa marki w domu i na sobie czy na przyklad niestandardowe przezycia pt podroze raczej niz wakacje w hiszpani.
  • kj-78 28.11.17, 21:23
    No nie zgadzam sie. W Norwegii zyjemy z dwoch pensji nauczycielskich, mamy samochod, ktory wymieniamy co 5 lat, dom 150m, wyjezdzamy za granice kilka razy w roku, dwoje dzieci, zajecia itp, co miesiac sporo oszczedzamy i powiem szczerze, ze nie wiem, ile kosztuja podstawowe produkty spozywcze, bo po prostu wchodze do sklepu i kupuje to, co mi jest potrzebne. W zeszlym miesiacu potrzebowalam nowego laptopa - weszlam do sklepu i kupilam, nie oszczedzajac wczesniej, bo wydatek rzedu 2000 zl nie czyni dziury w miesiecznym budzecie dwojki nauczycieli z dwojka dzieci. Wiec moim zdaniem myslisz sie. Ja wyraznie widze te kolosalna roznice miedzy sila nabywcza przecietnej pensji w Polsce, a w Norwegii (zarabiam w okolicach sredniej krajowej).
  • joa66 28.11.17, 21:51
    Akurat wyjazd na wakacje zagranicę (np do Polski wink) w przypadku Norwegii to jest oszczędność. Pytanie czy byłoby Was stać na kilkanascie tygodni wakacji w Norwegii. Z tego co się orientuję to watkodajka też mieszka w domu i nie narzeka na "podstawowe produkty spożywcze" i ich ceny. Oczywiście, że róznica w bogactwie Norwegii i Polski jest, ale nie popadajmy w przesadę - czym się rózni jej życie od Twojego (pod kątem stylu życia i związanych z tym kosztem). Tak na oko - niewiele.
  • kj-78 28.11.17, 22:14
    No wlasnie mnie sie wydaje, ze wiele. Jako nauczyciel mam dlugie wakacje, 3 tygodnie spedzamy w Polsce, 3 w Szwecji, Boze Narodzenie w Polsce, Wielkanoc w Szwecji, ferie zimowe w gorach (karnet dla 4 osob to ok 600 zl dziennie). Ma zaden z tych wyjazdow nie oszczedzam, kupuje 4 bilety lotnicze z biezacej pensji, najwyzej odloze nieco mniej w tym miesiacu. Watkodajka z postu startowego wylicza z olowiem w reku, ze budzet jej sie nie dopina z powodu Swiat i prezentow. Ja (przyznaje z bolem) szastam pieniedzmi dosc niefrasobliwie, i odkad pracuje na caly etat nie zdarzylo mi liczyc wydatkow w ten sposob.

    A poza tym, to odpowiadalam snakelilith na jej supozycje, ze w zadnym kraju nie daje sie szastac. Wiec ja po 20 latach w Norwegii porownujac to, ze tu nikt nic nie naprawia, tylko wyrzuca i kupuje nowe (nie oplaca sie), co dla ludzi jest standardem mieszkaniowo-zyciowym, sie z jej opinia nie zgadzam. W Norwegii z norweska srednia pensja zyje sie O WIELE latwiej niz w Polsce z przecietna polska pensja, nieporownywalnie wrecz!
  • sniyg 28.11.17, 22:16
    Norwegia ma ropę, Polska nie ma, ot cała tajemnica.
  • riki_i 29.11.17, 00:06
    Ma ropę i 5 mln mieszkańców

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • kk345 29.11.17, 00:22
    I jest jednym z najbogatszych społeczenstw swiata- ale co tam, spokojnie mozna ją porownywać z Polskąwink W koncu już ze 30 lat się dorabiamy, moglibysmy zaczać wreszcie tę Norwegię dogonic
  • joa66 28.11.17, 22:21
    Ale wątkodajka w wielu innych watkach mimochodem wspomina o swoim życiu (też wakacje zagraniczne, też dom, też zajęcia dla dzieci, przyjęcia świąteczne i prezenty nie tylko dla najbliższej rodziny, suto zastawiony stół, nie tylko jedzenie ale dekoracje - przy praktycznie jednej stałej pensji). Kupienie 4 biletów lotniczych z jednej pensji to też nie wyczyn , chyba, że kupujesz w sezonie, 5 minut przed wylotem, w klasie pierwszej Emirates).

    p.s. "Wiec ja po 20 latach w Norwegii porownujac to, ze tu nikt nic nie naprawia, tylko wyrzuca i kupuje nowe" - przyznam, że miałam lepsze zdanie o Norwegach
  • joa66 28.11.17, 22:23
    p.s. ja naprawdę WIEM, że Norwegia jest bogatsza i ma lepsze realne pensje, ale nie popadajmy w przesadę.
  • herca 28.11.17, 22:56
    To po co zaklinać rzeczywistość, wmawiając sobie ze mamy tak samo bo tańsze życie kompensuje niższe zarobki. Ubrania w hm czy zarze kosztują tak samo, nie mówiąc o normalnych markach które da się nosić. Elektronika tez tańsza nie jest. Jesteśmy społeczeństwem na dorobku i nie ma w tym nic złego ale tez nie ma co udawać ze jest inaczej.

    A surowce naturalne tez mamy, np teraz będziemy kupować gaz łupkowy ze stanów kiedy sami mamy swoje złoża (tak jak Norwegia ma ropę). No ale nie da się.
  • joa66 28.11.17, 22:58
    Nikt nie mówi, że mamy tak samo, ale róznice nie są tak dramatyczne, z tego co piszą forumki o swoim życiu.
  • herca 28.11.17, 23:04
    Zgadzam się ze nie mamy tak zle jak np Białoruś jak najbardziej można się cieszyć tym co jest (a wręcz należy) ale tez rozumiem rozgoryczenie autorki. To jest słabe żeby ludzie pracujący na pełen etat musieli planować posiłki żeby się budżet dopiął i liczyli wyjście do kina jako szczególna rozrywkę, gdzie kupienie popcornu to już może być rozrzutność. wiadomo, nie ma co się obrażać ale czasami można się zdenerwować i tyle.
  • joa66 28.11.17, 23:13
    Ba, mamy lepiej niż Somalia wink

    A co do planowania budżetu. Do niedawna jedzenie kupowałam spontanicznie - co w sercu to i w koszyku, hamulce puszczały zwłaszcza wtedy kiedy kupowałam coś dla siebie typu jedzenie na mieście , batoniki, etc. (zawsze przypominała mi się wtedy Grażyna Barszczewska, która przyznała, że kiedyś mąż jej powiedział "gdybyś tyle nie jadła to może byśmy do czegoś w życiu doszli" big_grin). Od prawie 2 miesięcy jestem na diecie eliminacyjnej (upraszczając alergia/nietolerancja itd) - zostałam zmuszona do planowania posiłków nie tylko pod kontem składników, ale przede wszystkim ich jakości , dodatków itd. Jem zdrowiej, kupuje tylko produkty wysokiej jakości, czuję się milion razy lepiej i ....wydaję mniej. Luksusem nie jest wpadanie do sklepu i kupowanie jak popadnie. Luksusem jest możliwośc i chęć planowania. Luksusem jest czas i siła/chęć planowania.
  • herca 28.11.17, 23:24
    Tutaj zgoda, wyrzucanie pieniędzy na głupoty to nie żaden luksus i planowanie jak najbardziej popieram i staram się stosować w domu. Chodziło mi o to co można sobie zaplanować, o takie rzeczy jak nasza osławiona mieszanka studencka na która nie stać żadnego studenta tongue_out
  • joa66 28.11.17, 23:26
    Tylko, że ci wszyscy studenci, których nie stać na mieszankę studencką przesiadują w kawiarniach, costach i starbuckach.
  • zosia_1 29.11.17, 09:59
    Ja planuję. Tyle, że co z tego, że zaplanuję zrobienie pierogów. Jak wyjdę z domu o 7 a wrócę o 19 lub 20 i muszę jeszcze zrobić kilka rzeczy w domu, to nie mam siły na te pierogi
  • joa66 29.11.17, 10:06
    To po co planujesz robienie rzeczy, na które nie masz siły?
  • sniyg 28.11.17, 23:40
    Słaba to jest prawdziwa bieda, gdy nie ma na podstawowe potrzeby a nie na pudło popcornu w coraz grubszym społeczeństwie. Słabe to jest wyrzucanie na śmieci ton jedzenia w ponoć biednym społeczeństwie. Słabe to jest przekonanie, że im więcej kupimy tym bardziej będziemy szczęśliwi. Słabe jest wmawianie ludziom, że muszą mieć więcej i więcej i że do wszystkiego mają prawo. Czasem lepiej się zatrzymać i docenić to co się ma, zamiast ciągle dołowanie się, że sąsiad ma nieco lepiej.
  • kk345 29.11.17, 00:32
    >Zgadzam się ze nie mamy tak zle jak np Białoruś
    Nie musi byc Białorus, weź sobie Ukrainę, wystarczy- teoretycznie podobne warunki wejściowe, tylko że jakoś jestesmy dla nich zachodem i zazdroszczą nam bogactwa...

    Naprawdę nie paiętacie, ze jakiś rozwoj to w tej Polsce dopiero od 30 lat jest? naprawdę wszystkie tu takie młode, ze nie pamiętaja, jaki syf był wczesniej??? Pogadajcie z rodzicami, jaki to był miód i jak sie tu żyło... ja rozumiem, ze wszystkim się nalezy, tu, już, teraz, zaraz, ale może przykładajmy właściwą miare? Bo trochę inny jest budżet Niemiec, Belgii czy tej roponośnej Norwegii, a trochę inny stosunkowo świeżej wersji Polski. I ma to może jakiś związek z tym, ze państwa tam i tu mogą wziać na siebie nieco inne obciażenia?
  • catroux 29.11.17, 00:20
    >Kupienie 4 biletów lotniczych z jednej pensji to też nie wyczyn , chyba, że kupujesz w sezonie, 5 minut przed >wylotem, w klasie pierwszej Emirates).

    Że co???
    Nie zarabiam mało, ale zakup 4 biletów lotniczych (nie transkontynentalnych) z jednej pensji zdecydowanie byłby odczuwalny. A większość ludzi zarabia zdaje się coś ok. 2k.
    Polska to nie trzeci świat, ale nie przesadzajmy.
  • ichi51e 29.11.17, 06:29
    może mowa o tanich liniach po Europie? Jak się coś upoluje to faktycznie nie wydatek confused

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • joa66 29.11.17, 08:29
    Pani wspomniała wyjazd do Szwecji i Polski. Ja za bilet do Szwecji zapłaciłam 79 zł w obie strony wink
  • joa66 29.11.17, 08:32
    I pani wspominała o średniej pensji x 2 czyli w PL to jest około 7000-8000 a nie 2000 pln -z takich dochodów spokojnie można kupic 4 bilety Warszawa Sztokholm czy Oslo z bieżącej pensji.
  • mamma_2012 29.11.17, 09:06
    Jeśli ktoś żyje i zarabia w Norwegii to każdy wyjazd z kraju, zwłaszcza do Polski to duża oszczędność, zwłaszcza jak obskoczy się kosmetyczkę, fryzjera, lekarza i krawcową.
    Stać mnie na wakacje w wypasionym hotelu w NO i nie muszę jeździć do Polski czy Tajlandii byłoby jakimś lepszym wyznacznikiem statusu majątkowego.
  • joa66 29.11.17, 10:03
    Mama2012 - powiedzmy szczerze – wypasiony hotel w Norwegii dla 4 osobowej rodziny to nie jest coś co zwykle się mieści w budżecie przecietnie zarabiającej rodziny. Pytanie czy tylko z Polski czy niekoniecznie. Nie znam warunków norweskich, ale znam warunki paru innych krajów i rodziny mieszczące sie w kategorii średnia i nawet wyższa niż średnia – dla każdego wypasiony hotel gdziekolwiek w Europie dla calej rodziny to jest wydatek , na który raczej się nie zdecydują – większośc szuka w standardzie średnim , przyzwoitym. Większość żyje podobnie jak autorka wątku –na pewne rzeczy wydają mniej, na inne więcej, ale wielkich różnic nie ma, może poza większą uważnoscią na te wydatki u wątkodajki. Nie oceniam tu rzeczy typu telewizor, bo się nie znam, być może mają lepsze i aktorzy w nich lepiej grają wink, ale takie zwykłe życie – wstaje, piję, kawe, myję się, idę/jadę do pracy/szkoły, „rozrywam się” kulturalnie i towarzysko, robię zakupy, jem, stroję na imprezę, itd

  • snakelilith 29.11.17, 11:42
    mamma_2012 napisała:

    > Jeśli ktoś żyje i zarabia w Norwegii to każdy wyjazd z kraju, zwłaszcza do Pols
    > ki to duża oszczędność, zwłaszcza jak obskoczy się kosmetyczkę, fryzjera, lekar
    > za i krawcową.

    Dokładnie. I jeszcze zaprosi kuzyna Ryśka z kumplem Tadkiem z Polski, by wykafelkowali kuchnię i łazienkę. Sama mieszkam 30 lat na tym bogatym Zachodzie i nikt mi nie wmówi, że pieniądze leżą tu na ulicy. Owszem, żyje się tu wygodniej i łatwiej z wielu względów, ale famy jakoby wszystkich było na wszystko stać i nie trzeba w ogóle oszczędzać, kalkulować i planować jest totalną bzdurą. W Norwegii jest zresztą tak samo, tam sporo się zarabia, ale życie też sporo kosztuje.
  • herca 28.11.17, 22:51
    Potwierdzam jak najbardziej, siła nabywcza pensji na zachodzie jest nieporównywalna i wychodzi to właśnie przy zwykłych zakupach spożywczych, np pistacje to żaden luksus, podobnie jak świeże ryby, normalne sery itp itd. O wyjazdach na wczasy np do Indonezji czy Japonii nie mówię bo to oczywiste ze dla Polaków to ciagle bardzo drogo i nieliczni mogą sobie pozwolić.

    A meble z ikei to kupują studenci, młodzi ludzie na dorobku, na kontraktach i do wynajmowanych mieszkań. W życiu nie widziałam w domu u normalnych Holendrów szafki z ikei w salonie. Sklejka nie umywa się do dobrej jakości drewna.
  • joa66 28.11.17, 22:52
    W IKEI są meble drewniane smile
  • herca 28.11.17, 22:57
    Może i tez są, jakoś tak mi się już ze sklejka skojarzyła tongue_out
  • joa66 28.11.17, 23:00
    Ja, stara baba , mam meble po dziadkach i innych prapociotkach plus drewniane z IKEI - ładnie się trzymają. Nie mam potrzeby miec kanapy Versace. smile
  • butch_cassidy 28.11.17, 23:05


    Wg mnie drewno z ikei jest średnie - za miękkie, zbyt słabo zabezpieczone. Zdarzało mi się, że meble wymagały szybciutko naprawy, owszem po tej naprawie się trzymają. OK, są wystarczające, ale jeśli to ma być maks, na co stać przeciętnego Polaka, to słabo sad Ale to moja osobista opinia.
  • joa66 28.11.17, 23:19
    Widziałam zbyt dużo baaardzo drogich mebli ze "sklejki", więc nie cena jest tu kluczowa.
    Ja swoją Ikeę (jak to się odmienia?) kupowałam kilka lat temu - trzyma się dobrze. I były to meble pierwszego wyboru.

    p.s. o ile widze w domach wiele tzw d..reli z IKEI, to mebli zdecydowanie mniej. Nie wiem więc gdzie "przeciętni" ludzie kupują meble - nie odróżniam sklejki "versace" od sklejki "made in china". Dla mnie jest tylko drewno i niedrewno.

  • kurt.wallander 29.11.17, 10:10
    joa66 napisała:


    >
    > p.s. o ile widze w domach wiele tzw d..reli z IKEI, to mebli zdecydowanie mniej
    > . Nie wiem więc gdzie "przeciętni" ludzie kupują meble - nie odróżniam sklejki
    > "versace" od sklejki "made in china". Dla mnie jest tylko drewno i niedrewno.
    >
    To prawda z tymi duperelami. Piszę sobie na grupach wnętrzarskich i większośc osób tam namiętnie wręcz kupuje tzw. duperelki, te najtańsze gadżety po kilka złotych, mebli juz mniej. I często (nie zawsze oczywiście) mam wrażenie, że bynajmniej nie dlatego, że IKEA to słaba jakośc, a oni celują w coś lepszego, tylko po prostu te meble z IKEi wcale takie mega tanie nie są. A kupuja w Bodziach, na Allegro, w Pepco i Biedronce (jakies pufy, stoliki).
    Co do jakości IKEA - ja mam sporo mebli z tego sklepu, niektóre, jak np. sypialniane od prawie 20 lat i moje zdanie jest takie, że jesli nie robi sie z nimi nic niezwykłego (np. nie wspina się na regał jak na drabinę, co zrobiło jedno z moich dzieci obrywając półkę), to normalnie służą latami. Ostatnio wymieniałam komodę u córki tylko dlatego, że chciała zmienić styl. Komoda Malm po kilku latach używania jak nowa. A tak a propos cen - nowa kosztowała 999 zł. To jest taniocha? Może i tak, ale nie dla mnie.
  • herca 28.11.17, 23:19
    Ja nie kupuje bo nie chce wspierać gigantów korporacyjnych, tak samo jak unikam nestle, ubraniowych sieciówek i innych takich.
  • ichi51e 29.11.17, 11:12
    Szkoda bo ikea jako pierwsza i chyba jedyna zakazala kupowania drewna z puszczy bialowieskiej.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • herca 28.11.17, 23:08
    Aż bym się bała na takiej usiąść tongue_out
  • ichi51e 29.11.17, 06:24
    Przecież Versace robi ubrania nie meble /:

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mozambique 29.11.17, 10:02
    robi tez jzu meble

    --
    by Niezatapialna Armada :
    "Ptak zamachał skrzydłami i odleciał. Czymże , ach czymże byłby bez skrzydeł?"
    Nielotem? Pingwinem, strusiem? Jest wiele możliwości.
    Na przykład Kiwi.
  • baltycki 29.11.17, 00:51
    herca napisała:

    > A meble z ikei to kupują studenci, młodzi ludzie na dorobku, na kontraktach i d
    > W życiu nie widziałam w domu u normalnych Holendrów szafki z ikei w salonie.
    > Sklejka nie > umywa się do dobrej jakości drewna.

    1. Sklejka tez jest z drewna.
    2. Drzwi do Twojej szafy sa zrobione z litego drewna?
    (A moze z plyty pilśniowej?)

    --
    Jestem wolnym człowiekiem i poza praca mam prawo
    robić co mi się rzewnie podoba.
    A jeśli komuś to nie w smak to chętnie zapoznam jego twarz z moim butem!
    /tanebo2.0/
  • ichi51e 29.11.17, 06:26
    Muszę znajomych poprosić o paszport bo ewidentne nie dość ze kanapę mieli z ikei to jeszcze żywię podejrzenia ze stół tez...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 29.11.17, 06:30
    Ale co wy z tymi pistacjami Allegro prażone 48zeta kilogram. Ile wy tego jecie?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • snakelilith 29.11.17, 11:52
    herca napisała:

    > A meble z ikei to kupują studenci, młodzi ludzie na dorobku, na kontraktach i d
    > o wynajmowanych mieszkań. W życiu nie widziałam w domu u normalnych Holendrów s
    > zafki z ikei w salonie. Sklejka nie umywa się do dobrej jakości drewna.

    Sorry, ale pierniczysz, albo nie jesteś u tych Holendrów częstym gościem. IKEA jest obecnie największym koncernem meblowym świata. W 2017 miała utrag w wysokości 27 miliardów euro, ma 215 sklepów w Europie, z czego 11 sklepów tylko w maleńkiej Holandii. Więc tylko ignorant może twierdzić, że normalni Holendrzy tam nie kupują. IKEA nie jest sklepem dla biednych, to jest sklep demokratyczny, dla wszystkich. Może czas wyjść z tych wielkopańsko- dekadenckich wyobrażeń na temat zamożności, bo to modne jest już tylko w Rosji.
  • kk345 29.11.17, 00:24
    I zyjąc w tej Norwegii od lat nie zauwazyłaś, ze jesteś w jednym z najbogatszych i najbardziej opiekuńczych państw na swiecie? I naprawdę dziwisz sie, ze gdzie indziej jest gorzej??? To czego ty uczysz?
  • edelstein 28.11.17, 15:43
    A ty myslisz, ze wszystkie tutaj sa bogate z domu.Poza tym ja tam lubie jak jest tanio a smacznie.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • dyzurny_troll_forum 28.11.17, 11:28
    butch_cassidy napisała:

    > Dlaczego przeciętnie przyzwoity poziom życia, kosztuje - kiedy odnieść go do za
    > robków, też przeciętnie - jak jakieś niebywałe luksusy?! Paranoja... sad

    Ponieważ musisz utrzymywać- każdego miesiąca większe i większe- stado nierobów różnej maści. I mam dla Ciebie złą wiadomość, będzie tylko gorzej i gorzej, aż do całkowitego załamania systemu.
  • madami 28.11.17, 12:49
    Niestety tak. Jak załamie się ZUS będzie w kraju gigantyczny kryzys, szacuje się, że nastąpi to za ok 10 lat. Może nas nie uratowć trzymanie oszczędności w bankach - w razie załamania finansów państwa nasze konta zostaną ogołocone przez rząd.
  • mamma_2012 28.11.17, 11:42
    Mam nadzieję, że suweren przed świętami też siądzie nad kartką i zatęskni za ciepłą wodą w krainie. Jak bystrzejszy to może doda dwa do dwóch i zauważy, że jesteśmy na równi pochyłej.
    Zderzenie propagandy dobrobytu z realiami własnego portfela zrobi więcej niż 1000 słów opozycji.
  • pade 28.11.17, 11:44
    Rozśmieszyłaś mniebig_grinbig_grinbig_grin

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • dyzurny_troll_forum 28.11.17, 12:00
    pade napisała:

    > Rozśmieszyłaś mniebig_grinbig_grinbig_grin

    Mnie też. Suweren policzy, doprawdy zabawne.

    Poza tym suweren to jest chyba ta grupa społeczna, której chyba się polepsza, albo przynajmniej na razie utrzymuje status quo.
  • c2h6 28.11.17, 12:04
    dyzurny_troll_forum napisała:

    > pade napisała:
    >
    > > Rozśmieszyłaś mniebig_grinbig_grinbig_grin
    >
    > Mnie też. Suweren policzy, doprawdy zabawne.
    >
    > Poza tym suweren to jest chyba ta grupa społeczna, której chyba się polepsza, a
    > lbo przynajmniej na razie utrzymuje status quo.

    A komu się ekonomicznie pogarsza? Bo ja suweren nie jestem, a też mi całkiem znośnie.
  • mamma_2012 28.11.17, 12:08
    Tym, którym lwią część domowego budżetu pochłania żywność i rachunki. Markowe torebki i buty nie podrożały.
  • c2h6 28.11.17, 13:01
    mamma_2012 napisała:

    > Tym, którym lwią część domowego budżetu pochłania żywność i rachunki. Markowe t

    No to przecież to jest suweren. To może uzgodnijcie, czy mu się polepsza, czy pogarsza?

    > orebki i buty nie podrożały.
  • tanebo2.0 28.11.17, 11:44
    Za 500+ czas płacić...
  • joa66 28.11.17, 11:45
    Gdyby nie fakt, że akurat takie narzekania słychać "od zawsze"
  • c2h6 28.11.17, 12:05
    joa66 napisała:

    > Gdyby nie fakt, że akurat takie narzekania słychać "od zawsze"

    Ano. Już w zeszłym roku budżet miał implodować. Nie, żebym za tym tęsknił, ale jakoś nawet na ten rok się nie zapowiada.
  • joa66 28.11.17, 12:10
    Nie chodzi mi o budżet państwa, bo zgadzam się z tym co pizza tu inni. Chodzi mi o narzekanie na ceny i ciężki los w okresie przedświatecznym
  • joa66 28.11.17, 12:11
    "co piszą inni", drogi korektorze automatyczny - ja wiem lepiej co chciałam napisać.
  • araceli 28.11.17, 12:08
    joa66 napisała:
    > Gdyby nie fakt, że akurat takie narzekania słychać "od zawsze"

    Radzę zapoznać się z danymi o inflacji (szczególnie w zakresie żywności) w ostatnich latach.


    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • leokadia35 28.11.17, 12:10
    Dysproporcje cen były już dużo dużo wcześniej , to nie jest nowe zjawisko , na pewno nie od 2 lat..
  • araceli 28.11.17, 12:13
    leokadia35 napisał(a):
    > Dysproporcje cen były już dużo dużo wcześniej , to nie jest nowe zjawisko , na
    > pewno nie od 2 lat..

    Przecież od 2 lat mamy raj big_grin


    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • riki_i 28.11.17, 11:56
    Ceny szaleją i mówię to jako człowiek którego małżonka prawie codziennie wysyła na zakupy. Utrzymywanie stóp procentowych na tym samym poziomie to dolewanie benzyny do ognia. Pompuja w ten sposób banki na nieruchomościach, na giełdzie etc. oraz okradaja ludzi trzymających pieniądze na lokatach w banku. Rozwalą gospodarkę albo będą w końcu musieli robić podwyżki stóp typu dwa punkty procentowe miesiąc w miesiąc.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • araceli 28.11.17, 12:07
    2 punkty procentowe zakłada zdaje się przyszłoroczny budżet.

    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • dyzurny_troll_forum 28.11.17, 12:08
    riki_i napisał:

    > Ceny szaleją i mówię to jako człowiek którego małżonka prawie codziennie wysyła
    > na zakupy. Utrzymywanie stóp procentowych na tym samym poziomie to dolewanie b
    > enzyny do ognia.

    Nie mogą sobie pozwolić na podniesienie stóp, bo całość się już teraz posypie jak domek z kart.

    > Pompuja w ten sposób banki na nieruchomościach,

    Nie widzę bańki na nieruchach w Polsce. Jedno z ostatnich miejsc w Europie pod względem wzrostu za ostatni rok. Ceny nawet nie wróciły na poziom 2007-2008. Długa droga przed nami jeszcze.

    > na giełdzie etc.

    To, to już sobie jaja robisz? Ja czekam na ceny przynajmniej z 2014 żeby wywalić papier i się ewakuować z Polskiego rynku.

    > oraz okradaja ludzi trzymających pieniądze na lokatach w banku.

    Suweren nie ma pieniędzy w banku. Uczciwy człowiek ma długi w Providencie.

    > Rozwalą g
    > ospodarkę albo będą w końcu musieli robić podwyżki stóp typu dwa punkty procent
    > owe miesiąc w miesiąc.

    Tu masz rację, ja będzie wzrost stóp to będzie taka jazda, że czapki pozrywa. To już tłumaczono juzkowi, którego hobby to patrzenie jak spada WIBOR.

  • tanebo2.0 28.11.17, 12:13
    Jeśli tak obniżą stoy to rentowność obligacji poleci na ry...
  • araceli 28.11.17, 12:14
    Riki pisał o podwyżce a nie obniżce.

    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • tanebo2.0 28.11.17, 12:43
    Ale zdajesz sobie sprawę że gdy stopy rosną to obligacje padają? A za nimi padają inwestycje bo inwestorzy wolą założyć lokatę niż zainwestować w obligacje korporacyjne. A kredyt jest drogi bo stopy wysokie. Nie ma za co finansować inwestycji. A za upadkiem inwestycji rośnie bezrobocie. Nazywa się to schładzaniem gospodarki.
  • bialeem 28.11.17, 15:23
    Już pomijając to, że jak podniosą stopy, to te wszystkie kredyty ochoczo brane przy WIBORze przyziemnym zaraz spowodują kolejny kryzys... To ja już wolę inflację na poziomie 3%

    --
    Jak masz ochotę, to masz ochotę. Z ochotą się nie dyskutuje.
  • dyzurny_troll_forum 28.11.17, 15:26
    bialeem napisał:

    > Już pomijając to, że jak podniosą stopy, to te wszystkie kredyty ochoczo brane
    > przy WIBORze przyziemnym zaraz spowodują kolejny kryzys... To ja już wolę infla
    > cję na poziomie 3%

    Inflację na poziomie 3% to już masz, chodzi o to żebyś nie miała 30% albo i 330%. Ja wiem, mało kto pamięta, mało kto sobie wyobraża. Ale nauczycie się.
  • bialeem 28.11.17, 16:13
    Taka w obecnej sytuacji rynkowej nam nie grozi i grozić nie będzie jeżeli pisiaki w szaleństwie swoim nie postanowią z dnia na dzień znacjonalizować wszystkiego. Nie panikuj. Polityka monetarna jest wciąż relatywnie niezależna. A tak poza tym, to ja się przecież z Tobą zgadzam, to o co chodzi?tongue_out

    --
    Jak masz ochotę, to masz ochotę. Z ochotą się nie dyskutuje.
  • tanebo2.0 28.11.17, 17:17
    No nie wiem. Ceny rosną jak pleśń na chlebie. Czyli firmy mają kasę. Ale za tym nie idą inwestycje i wzrost płac. To na co idzie ta kasa? Na kapitał zapasowy? Wyższe stopy to napędzą bo inwestycje jeszcze bardziej nie będą się opłacać w lokaty wprost przeciwnie. A stóp już bardziej nie obniżą.
  • dyzurny_troll_forum 28.11.17, 17:25
    tanebo2.0 napisał(a):

    > No nie wiem. Ceny rosną jak pleśń na chlebie. Czyli firmy mają kasę.

    Tak, ale kasa traci wartość - co z tego, że jest jej dużo jak znaczy mało?
  • tanebo2.0 28.11.17, 19:58
    Myślisz że kasę trzymają w skarpecie? Trzymają na lokatach a tam jest oprocentowanie.
  • mamma_2012 28.11.17, 17:44
    Firmy boją się inwestować w warunkach jakie istnieją, zwłaszcza polskie, bo zagraniczne mają klauzulę o sądach poza Polską.
    Nie stać ich na podnoszenie płac, maszyn nie kupują, z powyższych powodów.
    Ale w budżecie jest nadwyżka, zamiast deficytu, a propagandowa orkiestra gra do końca.
    Na co idą pieniądze? Ja np., jak wielu, zabieram z repolonizowanego banku i nakręcam bańkę tą, co inni. Z niecierpliwością czekam na termin wykupu obligacji, z papierów wyskakuję, kiedy tylko jest okazja i działam jak na czasy przed kryzysem przystało. Zrezygnowałam z rozkręcania interesu, który miałam w planach.
    Stop nie obniżą, bo i tak na rynku nadmiar taniego pieniądza, a spadek kursu walut byłby im wybitnie nie na rękę.
    Inwestycji nie ma, nie ma komu robić, więc maszyna ruszyła.
  • riki_i 28.11.17, 17:29
    Ukrywana inflacja to po pierwsze rabunek, po drugie, jeśli od razu nie będzie się jej gasic podnoszeniem stóp, to później będzie dużo bardziej bolało.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • bialeem 28.11.17, 20:36
    ale nie ma ukrytej/ukrywanej. Gdyby była, to inflacja w okolicy europejskiej rosłaby mniej. Nie rośnie. Jesteśmy tylko ciut powyżej średniej. Ropa jest relatywnie tania, kopaliny też (poza hypem na lit). 500+ robi na obecne wzrosty, ale w skali budżetu to jest dużo, ale nie bardzo dużo. Cierpimy na braku inwestycji (vat i niepewność) i przez to nie rosną płace. Na dzień dzisiejszy nie widać hiperinflacji. Bolały będą stopy. Frank bolał, ale wibor zaboli bardziej. Franka można było zrzucić na klasę średnią, bo im dawali franki. Każdy kredyt wzięty w ciągu ostatnich 5 lat droższy o 50% w zadłużonym, a nie odkładającym społeczeństwie, to jest masakra. Żaden rząd sobie na to nie pozwoli.

    --
    Jak masz ochotę, to masz ochotę. Z ochotą się nie dyskutuje.
  • tanebo2.0 28.11.17, 20:47
    Zabolą to nas najbardziej wcześniejsze emerytury. Najpierw będą to łatać kasą z OFE. A jak się skończy to będzie bal...
  • bialeem 28.11.17, 20:53
    Kasa z OFE od początku powinna być zusowska. Bez marży bankierów byłoby jej trochę więcej. Wiadomo, że nasza giełda nie zrobi za dużo, a "inwestowanie" kasy zusowskiej w obligacje było chore. Ostatnia zmiana z limitem składek też wiele nie załata. Znam dwie osoby, które uczciwie płaciły drugi próg i teraz to się skończy.
    Nie wierzę w moją emeryturę, ale uczciwie płacę na emeryturę moich rodziców.

    --
    Jak masz ochotę, to masz ochotę. Z ochotą się nie dyskutuje.
  • tanebo2.0 28.11.17, 20:59
    Skoro nie wierzysz to będziesz pracować do śmierci?
  • bialeem 28.11.17, 21:09
    A dlaczego nie? Jestem jednym z tych dziwnych ludzi, którzy bardzo lubią swoją pracę (i następną może też). Chciałam napisać, że odkładają na starość, ale to by było niestety kłamstwo. Prawdą jest, że inwestują w rzeczy o relatywnie niezmiennej wartości.
    Znam jedną osobę, która jest po prostu na emeryturze i i tak wstaje o 5. Wliczam w to dziadków, teściów, wujków i współpracowników. Takie otoczenie. Pracuje się póki mózg, ręce i nogi działają.

    --
    Jak masz ochotę, to masz ochotę. Z ochotą się nie dyskutuje.
  • riki_i 29.11.17, 00:13
    bialeem napisał:


    > Znam jedną osobę, która jest po prostu na emeryturze i i tak wstaje o 5. Wlicza
    > m w to dziadków, teściów, wujków i współpracowników. Takie otoczenie. Pracuje s
    > ię póki mózg, ręce i nogi działają.


    Tragedia! Życie to nie obóz pracy.
    >




    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • gosiaczek1212 28.11.17, 12:34
    Warto przeczytac
    www.portalspozywczy.pl/handel/wiadomosci/ktory-lidl-jest-tanszy-w-polsce-czy-w-niemczech-rozbieznosci-to-nawet-kilkadziesiat-procent,151971.html

  • butch_cassidy 28.11.17, 12:37
    Mało że zarabiamy słabo na tle Europy, to jeszcze robią z nas idiotów... sad
  • kropkacom 28.11.17, 12:37
    Zawsze dziwi mnie, że ludzie kupują w tej części Europy na przykład telefony za kilka tysięcy czy inne drogie dobra. Często jest to związane ze świętami właśnie. A wiem jakie tu są przeciętne zarobki...Także tego... A święta nas nie rujnują, bo spędzamy je w naszym gronie. Gdyby nie to, że zakupy trzeba będzie zrobić na trzy dni z góry to pewnie byśmy różnicy nie wyczuli prawie.

    --
    *
  • ichi51e 29.11.17, 06:32
    Ile osób kupuje te telefony zadaj sobie pytanie...przecież nie ci co maja 1800. Do tego iphony sa ludzia sprytnie spychane w abonamentach za jedyne 50 zeta miesięcznie uncertain

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • srubokretka 28.11.17, 12:46
    Przejedz sie na Litwe. Litwini zakupy robia w Polsce , nie tylko przedswiateczne sad
  • miruka 28.11.17, 19:55
    dla mnie nawet ikea nie w zasięgu, ale jak codziennie idzie stówka na byle co to i torebka za 300 wydaje się tania, a ja na nią żyłuję
  • niu13 28.11.17, 21:29
    Tu nie ma co kombinować, wystarczy przeliczyć nasze pensje na euro, żeby dostrzec jak marnie zarabiamy.
    Jak dotąd, fakt, że tak dużo pracujemy za tak marne pieniądze, trzymał polską gospodarkę w jako takim stabilnym stanie. Teraz rozdawnictwo rządu PiS doprowadzi ją do ostatecznego krachu.
  • riki_i 29.11.17, 00:09
    Ale przyznasz, że to żałosne opierać gospodarczy byt całego kraju na taniej siłę roboczej?

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • miruka 29.11.17, 06:07
    efekt 500plus tylko płacą wszyscy, akurat nie jestem beneficjentką więc ...
  • niu13 29.11.17, 11:35
    Nie tylko. Ale przede wszystkim.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka