Dodaj do ulubionych

histerie czyli czemu dzieci się tak różnią

04.12.17, 14:26
dziewczyny, mam problem.
proszę powstrzymac się od wyżywania się na mnie, tak jak to robicie zazwyczaj gdy jakaś matka założy wątek o problemach.
wyznaję zasadę że nikt nie jest idealny. niewątpliwie każdy kocha swoje dzieci. ja dla swoich dzieci robię naprawdę bardzo dużo, nie oczekuję za gto orderu z ziemniaka, ale chcę na wstępie nakreślić naszą sytuację codziennego życia - dzieciom niczego nie brakuje, są dopilnowane, mają luz, mają czas na swobodną zabawę, dobrą szkołę, jesteśmy z mężem uważni, dużo z nimi rozmawiamy, każdy weekend to złoty czas tylko dla nas i naprawdę spędzamy czas razem a nie koło siebie. tym z Was które pamiętają moje poprzednie wątki wyjaśniam że skończyliśmy turnus terapii, a z powodu kontuzji musieliśmy zawiesić zajęcia sportowe, pozostaje rysunek raz w tygodniu, do reszty wrócimy być może po feriach, czyli w naszym województwie planujemy od marca. mają więc czas na swobodną zabawę, luźno planujemy sobie czasem jakieś wyjścia np. do kina, do znajomych, do parku, na inne atrakcje. generalnie uważam że oboje mają spokojne, szczęśliwe dzieciństwo, ja jestem spełniona zawodowo i w macierzyństwie, mąż także, mamy teraz czas spokoju i szczęścia i oby trwał jak najdłużej.
a teraz do sedna. dziwią mnie zachowania córki i proszę mamy innych dziewczynek aby napisały czy u Was też tak bywa i jak Wy sobie z tym radzicie. córka ma już prawie 9 lat, więc jest już świadoma wielu kwestii jak gdzie się zachować itp. na codzień nie mam z nią większych problemów. kryzysy są rzadkie i dotyczą sytuacji które rozumiem - skrajne zmęczenie, koniec emocjonującego dnia, głód, niewyspanie iitp. nie dziwi mnie kryzys, ale dziwi mnie to jak ona się wtedy zachowuje. przejawia zachowania autodestrukcyjne werbalnie np zaczyna wykrzykiwać - jestem głupia, jestem krzywa, nikt mnie nie lubi, mam zeza itp. Albo zaprzeczenia które mnie strasznie irytują np. krzyczy w złości - jak mam umyć zęby, jak mi mama nie pozwoliła. nie założę bluzki, nie mogę założyć bo mi nie pozwoliliście. wcale nie pali sie czerwone światło pali się zielone. nie jestem ładna, jestem brzydka. Do tego dochodzą olbrzymiej skali wrzaski zwłaszcza gdy chce okazać jak to brat mocno ją kopnął itp, po chwili biegnie i już bólu nie czuje. Generalnie zachowuje się tak jakby nagle wstępował w nią szatan. pojawia sie bełkot, same złe przykre rzeczy itp. i te reakcje są np. gdy jest zmęczona, my to widzimy więc zarządzamy położenie się spać - pomagamy skrócić tę sytuację i położyć spać jak najszybciej np mówimy-jesteś bardzo zmęczona, choć połóżmy sie już, umyj tylko żeby, nawet bez kąpieli, bo już szkoda dzisiaj na to sił (sytuacja rzadka ale jako przykład). no i ona wtedy właśnie z rezolutnej, normalnej dziewczynki wchodzi nagle na obroty totalnej masakry.
dziwi też to że w podobnej sytuacji drugie dziecko-syn, rok tylko młodszy zachowuje sie adekwartnie czyli ok-grymasi, jęczy, smuci się, wpada mi w ramiona mówiąc "nie mam siły umyć zębów" a córka drze sie w niebogłosy i jeszcze krzyczy niestworzone rzeczy np. gdy wczoraj próbowałam ja lub mąż pomóc jej się rozebrać i zatrzymała jej się ręka w rękawie to ona się drze jak opętana ze skalą jak przy aktastrofie lotniczje -" mamo to mnie bolo, boli, boli mnie to"
Boimy się z mężem że w końcu ktoś wezwie policję że dziecku przemoc się dzieje. Rozmawialiśmy teraz o tym z mężem, że może psychologa w to zaangażować, ale z drugiej strony są to sytuacje rzadkie, ona potrafi przeprosić, po czasie już wwszystko wraca do normy, ale w momencie furii jest nie do opanowania, jej zachowania są nieadekwatne do sytuacji, zachowuje się tak jakbyśmy jej nie wiem jaką krzywdę robili, a przecież my jako dorosli, mądrzejsi i zdystansowani wiemy że musimy te sytuację ukrócić czyli np, położyć spać albo namówić do zjedzenia czegoś jak najszybciej bo inaczej ta złość nie minie.
mój mąż stwierdził że córka zachowuje się trochę tak jakby próbowała sprowokować przemoc, jak na filmach w rodzinach przemocowców - czyli niejako dąży do konfrontacji, to absurdalne ale musze się z nim zgodzić, bo ona faktycznie takie straszne rzeczy wykrzykuje żeby nas zranić i sprowokować. przypisuje nam działania ktorych nie zrobiliśmy. oczywiście my nie stosujemy przemocy, staramy sie zachować spokój, ale też jesteśmy stanowczy, nie jesteśmy miękkimi rodzicami dziubdziusiów, jesteśmy naprawdę stanowczy i nie jest to dla nas problem, czasem też podniesiemy głos i tu też dziwne bo normlanie dziecko widząc w postawie rodzica że to jest granica lub że tę granicę samo przekracza, że rodzic zmienia ton, że krzyknie to jednak dzieciak się opanowuje a jej normalnie jakby ktoś dawał do pieca.
dzis jestem wstrząśnięta jej wczorajszym zachowaniem po powrocie z imprezy rodzinnej (dużo emocji, żal że musiała się rozstać z ulubioną kuzynką), przez najbliższe dni zapomnę a potem temat znów wróci...
nie muszę mówić jakie trudne to jest dla nas, bo syn na to wszytsko patrzy, ona się męczy przeżywając to, dużo nerwów ją to kosztuje, zasypia cała roztrzęsiona, bo jakikolwiek kontakt z nami ją rozsierdza...siedzimy w jej pokoju lub wychodzimy gdy nas wyrzuca. a przecież my też mamy prawo być zmęczeni, mamy prawo zwrócić jej uwagę np0. na to że łaziła pod stołem w restauracji co chyba jednak nie wypada jak sie ma 9 lat a przy stole siedzą obcy ludzie itp... my stanowczy, a ona reaguje taką furią, wogóle nie umie przyjąć krytyki, jest krnąbrna do sufittu a dla nas jest to mega trudne... poradzcie coś, co robicie ze swoimi foszastymi córkami, może jakieś książki...
Edytor zaawansowany
  • 04.12.17, 14:40
    Po pierwsze nie krytykujcie córki tylko jej zachowanie, spora część rodziców nie umie tego rozdzielić. I stąd może te jej autodestrukcyjne krzyki (jestem zła, krzywa itp).
    Po drugie zdecydowanie zmniejszcie liczbę bodźców - zrezygnujcie ze wszelkich niespodzianek, z wypraw do restauracji lub w miejsca gdzie jest hałas gwar itp z córką, wprowadźcie bardzo unormowany plan dnia którego się mocno trzymajcie. Po powrocie ze szkoły dajcie jej co najmniej pól godziny nic nierobienia na wyciszenie. Uprzedzajcie córkę że np za pół godziny będzie kolacja, musisz przerwać to co aktualnie robisz i umyć ręce. Po piętnastu minutach znowu - przerwij to co robisz i umyj ręce bo będzie kolacja. I za chwilę znowu - podaję kolację. I tak ze wszystkim. Poza tym musicie znaleźć jej bezpieczny sposób na rozładowanie nadmiernych mocji - np. worek do boksowania zawieszony w pokoju. Przytulenie z całych sił gdy krzyczy i przytrzymanie. No i ewidentnie wizyta u specjalisty bo córka na pewno jest nadwrażliwa dotykowo i być może również słuchowo i nie radzi sobie z tym. Trzeba jej bezwzględnie pomóc. Wyciszać ją i nauczyć ją prawidłowych reakcji. A nie podnosić głos i wydawać jedynie polecenia oraz martwić się tym, że robi to czego nie wypada, b to najmniejszy problem.
  • 04.12.17, 17:31
    Uprzedzanie tego co będzie to mamy wbite w rutyne odkad mloda skonczyla 2 lata. z tymi bodzcami to nie jest zle, w koncu ma juz 9 lat, to nie przedszkolak. w wiekszosci przypadkow nie ma problemu. jesli taka eskalacja wystąpi to jest to sytuacja co do ktorej nie zawsze da sie zapobiedz-życie. odpoczynek tez jej zapewniamy.
    dzięki za celne konstruktywne rady. hangowanie chyba rzeczywiscie uskutecznię.
  • 04.12.17, 18:32
    Nie ma znaczenia czy przedszkolak czy starsze dziecko. Ja mam 44 lata i potwornie męczy mnie nadmiar bodźców. Po przekroczeniu pewnej granicy albo się zawieszam, albo robię rozdrażniona. Weź pod uwagę, że u każdego nadwrażliwca te granice przebiegają gdzie indziej. To, co Ciebie kompletnie nie męczy, Twoją córkę może, jeśli jest nadwrażliwcem jak ja, wykańczać.

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 04.12.17, 18:35
    wiem pade, wiem. naprawde to rozumiem.
    mam zrozumienie na to ze ona popada w takie zachowania. wiem dlaczego i wiem jak temu zapobiegac.
    ale dziwi mnie jakie są to zachowania.
    zmęczone i niezadowolone z konca imprezy są oboje. ale jedno az tak nie wrzeszczy, nie kieruje tych zachowan jako werbalnych oszczerstw na siebie czy na mnie. tylko drugie dziecko tak robi... dlaczego?
  • 04.12.17, 18:41
    Bo Ty robisz to samo. Dziewczyny w tym wątku w ogóle Cię nie krytykowały a Ty je zaczęłaś obrażać.


    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 04.12.17, 18:44
    kogo obraziłam? broniłam się tylko przed oszczerstwami,przed ocenianiem że moje dzieci wolnego czasu nie mają a ja nimi steruję,to jest nieprawda i ja nie pozwolę sobie tego wmawiac. nie ma to nic wspolnego z tym jak zmęczona 9 latka zamiast przebrac sie w pizame krzyczy "jestem glupia"
  • 04.12.17, 18:49
    Tu nikt nie napisał żadnych oszczerstw tylko jak widzi daną sytuację!
    A Ty wyzwałaś jedną z wypowiadających się od szurniętych. Skoro Ci to tak łatwo przychodzi, to może do córki też tak mówisz?
    Poza tym, nie masz za grosz refleksji i samokrytyki. Nie wiem po co w ogóle pytasz o radę, skoro nie zastanowisz się nawet przez chwilę nad tym co piszemy.

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 04.12.17, 18:50
    zastanawiam się nad tym co piszecie ale nigdy nie zgodzę się z oszczerstwami
  • 04.12.17, 18:54
    Gdzie te oszczerstwa?
    Wiesz jak ja odbieram opis Twojego podejścia do dzieci? Jak jakiś przepis. Nie wiem, na "robota doskonałego"? "Dziecko idealne"? To też są oszczerstwa? Dziewczyny piszą jak odbierają Twoje słowa, a Ty się obrażasz. To może zacznij precyzyjniej się wyrażać, albo przestań się zgrywać na matkę roku.

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 04.12.17, 19:15
    nie zgrywam się na matkę roku a to ze piszę w sposob przejrzysty i w punktach to tylko ma ulatwic odbiorcy ogląd sytuacji. jestem rzeczowa, nie jest to chyba nic zlego co negatywnie wplywaloby na dziecko.
    i w jaki sposob mam niby "przestać się zgrywać na matkę roku"? mam napisac ze pozwalam dzieciom bez ograniczen jesc czekoladki czy tez ze pracuje wieczorami i kazę dzieciom aby mi nie przeszkadzaly? ze ignoruje ich zachowania głupawe w ktorych zwracają na siebie tylko moją uwagę? czy ze robimy razem nalesniki i potrafimy calą kuchnię w smiechu obsypac mąką? albo ze w wakacje zdarza nam sie nie wychodzic z domku nad morzem jak jest zimno? naprawde nie wiem co mam napisac zebyscie uwierzyly w nasze normalne przecietne zycie. mam przestac spedzac czas z dziecmi bo jest go za duzo? ale przeciez my to lubimy i sprawia nam to radosc,przyjemnosc. normalna bym byla gdybym odbierala dzieci o 17 ze swietlicy, dawala do jedzenia na kolacje czekoladowe platki z mlekiem i ani razu nie zapytala co u nich slychac? na boga do czego to forum zmierza?
  • 04.12.17, 19:20
    Werdipurke, wszystko już zostało powiedziane, najwięcej w zalinkowanym wątku. Masz problem i trzeba poszukać przyczyn i rozwiązania. I na tym się skup, NAWET gdyby to oznaczało, że TY musisz się zmienić, a nie Twoja córka.


    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 04.12.17, 19:28
    w starym zalinkoeanym watku z wrzesnia?
  • 04.12.17, 19:40
    Tak. To było 3 miesiące temu, a nie trzy lata. A jak widać po Twoim poście startowym, histerie mają miejsce nie tylko w szkole. Jak czegoś nie zrobisz, Twoja córka może np. zacząć wyrywać sobie włosy, albo uderzać głową w ścianę. A jak będzie starsza okaleczać się albo głodzić.
    Zdrowe posiłki, fajnie spędzany czas są ważne w wychowaniu dzieci, ale nie najważniejsze. Najważniejsza jest akceptacja i zrozumienie. A tego Ci akurat brakuje.

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 04.12.17, 20:16
    czyli mam akceptowac to ze wrzeszczy lub to ze wchodzi pod stół? bo nie ma nic innego czego bym nie akceptowala. nie rusza mnie to jak sie ubiera czy wraca czysa czy brudna czy lubi rysowac czy nie lubi czy zapamietuje telst czy nie-chwale ją,cieszymy sie ale nie naciskamy,angazuje sie s to co chce.
    mam wrazenie ze probujesz mnie przekonac do bezstresowego wychowania tylko jednak trzeba uwazac bo o dziubdziusiach manipulantach tez sie na forum czyta wiec nie chcialabym aby moje dziecko poszlo w tym kierunku
  • 04.12.17, 20:21
    A Twoje dziecko idzie w dobrym kierunku?
    Akceptowanie zachowania a akceptowanie dziecka to są dwa różne zjawiska.

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 04.12.17, 21:39
    Sama siedziała pod tym stolem?

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • 04.12.17, 21:39
    No wlasnie idealny brat ktoremu do pier nie dorasta gdzie byl?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 04.12.17, 22:01
    nangaparbat3 napisała:

    > Sama siedziała pod tym stolem?
    >

    tak, akurat ona tam znalazla kryjowke
  • 04.12.17, 22:10
    No i git. Nie robilabym z tego problemu. Ani jako matka, ani jako obca dama, pod ktorej stolik schowalo się dziecko.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • 04.12.17, 22:31
    nangaparbat3 napisała:

    > No i git. Nie robilabym z tego problemu. Ani jako matka, ani jako obca dama, po
    > d ktorej stolik schowalo się dziecko.

    tamjefnak komus nie pasowalo ze corka ich pod stolem kopie i rwie konietom rajstwopy bo zahacza bitami z rzepami....
  • 06.12.17, 17:44
    Jednak 9 letnie dziecko siedzące pod stołem i drące się bez przyczyny nie jest normą i wcale się nie dziwie, że innych takie zachowanie irytuje. Nikt się nie dziwi takim zachowaniom u 2, 3 latka, ba nawet u 4 latka, ale 9 latka to już duża panienka. Każdy przymknie oko i usprawiedliwi jak wie, że dziecko jest zaburzone. Pytanie tylko czy ta dziewczynka jest zaburzona czy nie jest?
  • 06.12.17, 17:51
    Jest zaburzona, bo dopiero co do szkoły poszła. wink
    Mama jeszcze nie ustaliła, ile lat ma dziecko.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 06.12.17, 20:50
    Ale ona pod tym stołem nie darła się, tylko schowała innym dzieciom.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • 04.12.17, 18:57
    pade napisała:

    > Tu nikt nie napisał żadnych oszczerstw tylko jak widzi daną sytuację!

    oszczerstwem bylo stwierdzenie ze:
    -moje dzieci cale dnie spedzają w samochodzie
    -w aucie tez jedza obiady
    -nie mają czasu na odpoczynek
    -ja i mąż jestesmy nadsterowni wobec dzieci i non stop je obserwujemy
    -ze jestem matką helicopterem
    -ze to ja wydaje dyrektywy kiedy na co idziemy i ze zamiast dac dzieciom sie ponudzic to ja ciągle cos wymyslam
    -ze woze z baletu na angielski i sama to wymyslam nie dajac dzieciom zdecydowac

    Wszystko to powyzej jest nieprawdą. jest wręcz odwrotnpścią tego jak naprawde wygląda nasze zycie. o rezygnacji z zajec napisalam w poscie startowym ale dziewczyny i tak nic z tego sobie nie robią tylko mi dokopują
  • 04.12.17, 19:03
    Bo Twój opis ma taki wydźwięk!
    Jakbyście non stop robili coś z tymi dziećmi, jakby one w kółko gdzieś szły, albo jechały, bez przerwy. Tak to brzmi.
    A dyrektywy to Ty wydajesz, ale nie wprost. To się da wyczytać między wierszami. Wiesz w jaki sposób? Masz oczekiwania wobec dzieci, jak mają się zachowywać, co jest adekwatne a co nie jest. Owszem, rodzic ma nauczyć dziecko przyzwoitego zachowania ale ma też wyczuć dziecko, dostosować metody i oczekiwania pod nie, a nie pod swoje ego, i co najważniejsze zaakceptować je (dziecko nie ego).

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 04.12.17, 19:24
    pade napisała:

    > Bo Twój opis ma taki wydźwięk!
    > Jakbyście non stop robili coś z tymi dziećmi, jakby one w kółko gdzieś szły, al
    > bo jechały, bez przerwy. Tak to brzmi.

    kurcze, już naprawde nie wiem jak i co mam zrobic zebyscie przestaly miec nas za kogos kimmnie jestesmy. przeciez napisalam specjalnie na początku:

    "mają czas na swobodną zabawę, dobrą szkołę, jesteśmy z mężem uważni, dużo z nimi rozmawiamy, każdy weekend to złoty czas tylko dla nas i naprawdę spędzamy czas razem a nie koło siebie. tym z Was które pamiętają moje poprzednie wątki wyjaśniam że skończyliśmy turnus terapii, a z powodu kontuzji musieliśmy zawiesić zajęcia sportowe, pozostaje rysunek raz w tygodniu, do reszty wrócimy być może po feriach, czyli w naszym województwie planujemy od marca. mają więc czas na swobodną zabawę, luźno planujemy sobie czasem jakieś wyjścia np. do kina, do znajomych, do parku, na inne atrakcje. generalnie uważam że oboje mają spokojne, szczęśliwe dzieciństwo"


    > A dyrektywy to Ty wydajesz, ale nie wprost. To się da wyczytać między wierszami

    podaj przyklad dyrektywy jaką wydałam w tym wątku między wierszami.

    > . Wiesz w jaki sposób? Masz oczekiwania wobec dzieci, jak mają się zachowywać,
    > co jest adekwatne a co nie jest. Owszem, rodzic ma nauczyć dziecko przyzwoitego
    > zachowania

    kurcze, to chyba nie jest nic zlego ze uwazam za przegiecie łażenie pod stołami w resto... albo ze krzyczy 18 razy na caly regulator "mamo boli" gdy wyjmuje jej wsuwki z wlosow i jeszcze 2 minuty po ma tę syrenę gdy ja jej juz nie dotykam.
  • 04.12.17, 19:32
    Proszę bardzo: no dobra dziecko, jesteś nadwrażliwa, ale dlaczego tak mocno odbierasz te bodźce??? Nie przesadzaj!
    I jeszcze: ja się tak bardzo staram, a Ty mi dziecko wstyd przynosisz, co z Tobą nie tak?

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 04.12.17, 20:17
    pade napisała:

    > Proszę bardzo: no dobra dziecko, jesteś nadwrażliwa, ale dlaczego tak mocno odb
    > ierasz te bodźce??? Nie przesadzaj!
    > I jeszcze: ja się tak bardzo staram, a Ty mi dziecko wstyd przynosisz, co z Tob
    > ą nie tak?

    nigdy tak do niej nie powiedzialam
  • 04.12.17, 20:18
    A na forum tak. Wielokrotnie.

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 04.12.17, 19:34
    Czyli wszystko jest idealnie, nie popełniasz żadnego błędu a dziecko świruje. W takim razie choroba psychiczna. Dzieci w sprzyjającym środowisku tak się nią zachowują Wiec albo coś robicie nie tak i dziecko reaguje w ten sposób na przeładowanie stresem/patrz sugestie forumek albo urodziło się z wada psychiczna i wskazana jest konsultacja psychiczna. Wiem ze chciałaś usłyszeć ze dzieci tak po prostu maja ale tak nie jest Wiec odpowiedz na twoje pytanie to jedno z dwojga.
  • 04.12.17, 20:22
    werdipurke napisał(a):

    > Owszem, rodzic ma nauczyć dziecko przyzw
    > oitego zachowania

    Najlepiej i najskuteczniej nauczyć przyzwoitego zachowania na własnym przykładzie. Spokojnie i bez rozkazów. Da się.
    >
    > kurcze, to chyba nie jest nic zlego ze uwazam za przegiecie łażenie pod stołami
    > w resto... albo ze krzyczy 18 razy na caly regulator "mamo boli" gdy wyjmuje j
    > ej wsuwki z wlosow i jeszcze 2 minuty po ma tę syrenę gdy ja jej juz nie dotyka
    > m.

    Po co jej w ogóle pakujesz te wsuwki skoro ją to wyjmowanie boli? I dlaczego nie reagujesz na pierwsze - "boli"? nic dziwnego, że córka krzyczy skoro nie reagujecie kiedy mówi.
  • 04.12.17, 21:30

    > Po co jej w ogóle pakujesz te wsuwki skoro ją to wyjmowanie boli?

    nie boli ją przypinanie. sama chciala bo kuzynki takie noszą,sama w sklepie je wypatrzyla i prosila zebym kupila. >I dlaczego ni
    > e reagujesz na pierwsze - "boli"? nic dziwnego, że córka krzyczy skoro nie reag
    > ujecie kiedy mówi.

    reaguje na pierwsze boli. to jest chwila i juz wyjęte. wyjecie wsuwki czy spinki to chwila, zaś ona potrafi krzyczec jeszcze iles czasu,ja ją przygulam, ucham na skore glowy a ona sie wyszarpuje,ucieka, i krzyczy krzyczy krzyczy wiec ktos moze rzeczywiscie pomyslec ze ja jej nadal ten ból zadaję..,
    a ja naprawde ja jestem delikatna i wiem ze reaguje troche bardziej niz zwykle bo jest zmeczona ale przeciez to ze rozumiem ze ją to boli nie znaczy ze mam alceptowac to ze krzyczy iles minut i nie pozwala sie wyciszyc
  • 04.12.17, 21:34
    o kurcze - no i znowu to samo - ona mowi, ze boli, ale TY wiesz lepiej - jej nie boli i trzeba wyjac do konca wszystkie wsuwki! a zostaw ja po pierwszym "boli" i daj jej samej wyjac, a jak nie wyjmie - wyjmij, gdy bedzie spala, a nastepnego dnia nie zakladaj wsuwek, tlumaczac, ze ja boli.

    ja moje dziecko mowi, ze boli, kiedy obcinam paznokcie, to albo zartuje i zagaduje i szybko obcinam (ma 10 lat), albo przyznaje racje, ze boli, ale mowie, ze zrobie to bardzo szybko i delikatnie, bo za dluuugimi paznokciami chowaja sie niebezpieczne bakterie. no i przy pierwszych oznakach histerii przerywam i czekam na lepszy czas.


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • 04.12.17, 21:40
    Jedną kwestią może być to, że dziewczynkę naprawdę boli nawet leciutkie pociągnięcie za włosy, a drugą fakt, że potrzebuje wrzeszczeć, żeby być usłyszana. Musi bardzo mocno akcentować, że jej źle.
    Dlaczego? Boi się, że rodzic zbagatelizuje?

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 04.12.17, 21:56
    no i obie rzeczy trzeba w jakis sposob uszanowac. niekoniecznie sie na nie godzic, ale nie lekcewazyc.

    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • 04.12.17, 22:00
    pade napisała:

    > Jedną kwestią może być to, że dziewczynkę naprawdę boli nawet leciutkie pociągn
    > ięcie za włosy, a drugą fakt, że potrzebuje wrzeszczeć, żeby być usłyszana. Mus
    > i bardzo mocno akcentować, że jej źle.
    > Dlaczego? Boi się, że rodzic zbagatelizuje?

    no wlasnie nie, nie musi sie tego bac. przez kolezanki czy np babcie dostaje feedback taki ze wrecz za bardzo sie nad nią trzęsę,a przeciez ja znam problemy SI i wiem ze ją boli naprawde i dlatego staram sie minimalizowac itp,mozecie mi wierzyc lub nie-nie ma w tym mojej winy a jej reakcja w tym przypadku naprawde byla nieadekwatna do sytuacji...
  • 04.12.17, 22:14
    > nie ma w tym mojej winy a jej reakcja w tym przypadku naprawde byla nieadekwatna do
    > sytuacji...

    ale JEJ winy tez w tym nie ma!!! nawet jak reakcja jest nieadekwatna, to trzeba to zaakcpetowac. TY jestes dorosla, madrzejsza - przestan szukac winy, pogodz sie z nieidalna rzczywistoscia! ludzie maja rozne charaktery, mozliwe, ze takie zachowania (przesada, nadmierna reakcja itp) sa zwyczajnie w charaktereze Twojego dziecka - i co z tego? wink



    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • 04.12.17, 22:22
    kura17 napisała:

    > możliwe, ze takie
    > zachowania (przesada, nadmierna reakcja itp) sa zwyczajnie w charaktereze Twoj
    > ego dziecka

    chyba muszę zacząć tak o tym myslec, ze ona po prostu ma taki charakter.

    >- i co z tego? wink

    generalnie nic poza tym ze ja naprawde realnie boje sie ze za ktoryms razem sasiedzi wezwą policję.

  • 05.12.17, 08:43
    > ja naprawde realnie boje sie ze za ktoryms razem sasiedzi wezwą policję.

    Ale co w tym złego? Jeśli niczego nie masz na sumieniu, to wizyta policjanta może nawet dobrze wpłynąć na całą sytuację - córka załapie, że może przegina z tymi wrzaskami?
  • 05.12.17, 09:40
    Ale wiesz, czym innym jest reakcja, a czym innym odczucia dziecka.
    Nie wiem czy dobrze to ubiore w slowa ale to ze nam reakcja dziecka wydaje sie nieadekwatna nie znaczy ze ona naprawdę jest nieadekwatna. Dziecko nie ma 'dac sie wyciszyc', ono sie ma samo wyciszyc - nie stlumic swoje emocje, tylko sobie z nimi poradzic. Nie wiem czy napisalam jasno smile

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • 05.12.17, 10:33
    Bardzo jasno. Tylko dziecko trzeba nauczyć jak sobie poradzić z emocjami, jak się wyciszyć. Najlepiej okazując zrozumienie, przez nazywanie tego, co dziecko czuje, przez parafrazowanie.
    Czasem można nie rozumieć tego, co się z dzieckiem dzieje, dlaczego tak panicznie reaguje, dlaczego tak bardzo się złości. Ale nie można zaprzeczać czy spłycać tych emocji tylko je nazwać i pomóc sobie z nimi radzić. Pomóc w taki sposób, który będzie sposobem dziecka, a nie rodzica.

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 05.12.17, 13:17
    wiem o tych wszystkich technikach, stosowalam je jak dzieci mialy rok dwa trzy piec i siedem ale coraz rzadziej bo na codzien nie ma juz takich potrzeb-potrafimy rozmawiac o odczuciach itp
    ale czasem
    jakby cofala sie o te 6 lat
    wydaje mi sie ze ona nami manipuluje
    to jest duze dziecko
    tu nie chodzi o realny poziom bólu tu chodzi o zrobienie przedstawienia,pokazanie... czasem kątem
    oka widze np jak mlodsze nawet jej nie dotknelo a ona krzyczy i wije sie na podlodze jakby ją ktos kwasem oblał
    to są zjawiska rzadkie bo na codzien dzialaja wszystkie te metody o ktorych piszecie
  • 05.12.17, 15:18
    Ale te manipulacje -jak to nazywasz- maja jakas przyczyne. Najprawdopodobniej dziecko potrzebuje waszej uwagi, albo ogolnie, albo w tym konkretnym momencie. Ale moze byc cos innego, nie wiem. Moze potrzebuje pochwal? Mowi ze jest krzywa i glupia, bo chce uslyszec ze wcale nie? Moze udaje ze brat ja uderzyl zebyscie sie przejeli badziej nia niz nim?
    To takie proste skojarzenia, pokombinuj nad tym, moze cos sie dzieje w ten desen.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • 05.12.17, 17:35
    Moj syn przejawia czasami podobne zachowania, kompletnie irracjonalne i taka sama nadwrazliwosc na bol. Ma podejrzenie zespolu Aspergera.
  • 07.12.17, 13:27
    Zdecydowanie warto spojrzeć z tej strony, mnie się też od razu aspi nasunął.

    --
    Ci z was, którzy myślą, że wiedzą wszystko, są bardzo irytujący dla tych z nas, którzy rzeczywiście wszystko wiedzą. /Agatha Christie/
  • 11.12.17, 10:57
    truscaveczka napisała:

    > Zdecydowanie warto spojrzeć z tej strony, mnie się też od razu aspi nasunął.

    moją córkę oglądali specjalisci i to na roznych etapach jej zycia i wszelkie zaburzenia zostaly wykluczone. miala jedynie troche SI ale wyprowadzilismy to na etapie przedszkola i w badaniach szkolnych nie ma zaburzen SI.
    wogole to jest tak-w szkole super,z babcią super, na zajeciach super, z nami i rodzenstwem w domu - foch.
    czyli generalnie dziecko zadowolone z zycia ale obrazone na najblizszą rodzine
  • 11.12.17, 12:20
    werdipurke napisał(a):

    > wogole to jest tak-w szkole super,z babcią super, na zajeciach super, z nami i
    > rodzenstwem w domu - foch.
    > czyli generalnie dziecko zadowolone z zycia ale obrazone na najblizszą rodzine

    Wyciągasz błędne wnioski w wadach córki upatrując powodów jej "focha". A jak widać z opisu funkcjonuje dobrze tam gdzie zapewne są stawiane jasne zasady i granice, a w domu tego brakuje - stąd jej samopoczucie i foch..
    Terapia rodzinna by się wam przydała, zamiast stawiania córki w roli kozła ofiarnego...
  • 11.12.17, 12:35
    Ta jasne. Przeciez to dziecko zapewne normalnie funkcjonuje wszedzie tylko czasem miewa dosyc. I przewaznie pada na dom gdzie die wyladowuje. Dziecko to dziecko nie jest dziwne ze histeryzuje miewa fochy wyje i nie radzi sobie z emocjami. Jakby bylo od razu ogarniete to po co mu rodzice?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 11.12.17, 12:48
    > > wogole to jest tak-w szkole super,z babcią super, na zajeciach super, z nami i
    > > rodzenstwem w domu - foch.
    > > czyli generalnie dziecko zadowolone z zycia ale obrazone na najblizszą rodzine
    >
    > Wyciągasz błędne wnioski w wadach córki upatrując powodów jej "focha". A jak
    > widać z opisu funkcjonuje dobrze tam gdzie zapewne są stawiane jasne zasady i
    > granice, a w domu tego brakuje - stąd jej samopoczucie i foch..

    moze tez byc inaczej - tak jak u naszego syna. on sie bardzo kontroluje, gdy idzie do szkloly lub "miedzy ludzi" - zeby sie zachowywac OK (bo niby tak trzeba). w domu to napiecie i emocje czasem z niego schodza i poniewaz z nami czuje sie bezpiecznie, to "pozwala sobie" na focha. a my sie staramy mu pomoc.

    ja jestem podobna do syna, publicznie tez sie dobrze kontroluje, w domu mi emocje puszczaja, ale poniewaz jestem ucywilizowana stara baba, to staram sie ich nie wyladowywac na nikim. a dzieci sie tego jeszcze ucza (rozmawiam o moich sposobach z synem, on wymysla swoje i testujemy, co mu pomaga).




    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • 11.12.17, 12:55
    > moze tez byc inaczej - tak jak u naszego syna. on sie bardzo kontroluje, gdy id
    > zie do szkloly lub "miedzy ludzi" - zeby sie zachowywac OK (bo niby tak trzeba)
    > . w domu to napiecie i emocje czasem z niego schodza i poniewaz z nami czuje si
    > e bezpiecznie, to "pozwala sobie" na focha.

    to prawda, tak może być. Pamiętam, jak mój syn zaczął uczęszczać do przedszkola, pewnego dnia opiekunka mi zakomunikowała: "dzisiaj X miał napad złości. Bardzo dobrze, to oznacza, ze nareszcie zaczyna się u nas czuć bezpiecznie skoro ma odwagę ujawnić emocje"
  • 11.12.17, 13:58
    kura17 napisała:

    > moze tez byc inaczej - tak jak u naszego syna. on sie bardzo kontroluje, gdy id
    > zie do szkloly lub "miedzy ludzi" - zeby sie zachowywac OK (bo niby tak trzeba)
    > . w domu to napiecie i emocje czasem z niego schodza i poniewaz z nami czuje si
    > e bezpiecznie, to "pozwala sobie" na focha. a my sie staramy mu pomoc.

    Tak, to też możliwe, jednak w świetle tego co wcześniej autorka pisała o swoich reakcjach na zachowanie córki - z jednej strony jakieś trudno wytłumaczalne restrykcje, z drugiej niekonsekwencja, z trzeciej nieustanna czuwająca i wisząca nad dzieckiem obecność matki i rozkminianie przez nią wszystkiego - a dlaczego - a po co - a czemu, raczej mniej prawdopodobne.
  • 11.12.17, 12:33
    moją córkę oglądali specjalisci i to na roznych etapach jej zycia i wszelkie za
    > burzenia zostaly wykluczone. miala jedynie troche SI ale wyprowadzilismy to na
    > etapie przedszkola i w badaniach szkolnych nie ma zaburzen SI.


    A jaka była córka jako niemowlę? Wymagająca, płaczliwa czy raczej z gatunku tych, które jedzą, śpią i leżą sobie?
  • 12.12.17, 13:48
    Mój syn to aspie. Zachowuje się bardzo podobnie do twojej córki. Jedyne problemy jakie z nim kiedykolwiek mieliśmy to było 90% dom. W szkole funkcjonuje bardzo dobrze. Diagnozę ma oficjalną.
    Dodam jeszcze, że bardzo mało specjalistów jest w stanie diagnozować spektrum u dziewczynek. One potrafią rekompensowac i się dostosowywać przez wiele lat. Ty jesteś rodzicem i znasz swoje dziecko najlepiej. Widzisz, że twoja córka ma problem z emocjami z radzeniem sobie w sytuacjach (restauracja siedzenie pod stołem). To, że się to zdarza rzadko nie znaczy, że dla niej każdy dzień jest świetny. Może właśnie te emocje się gromadzą, bo ona to jakoś ukrywa i następuje wybuch co kilka tygodni. Powinniście szukać pomocy. Nas jako rodzine zachowanie syna umordowalo przez 5 lat i dopiero po diagnozie wszystkie kawałki złożyły się w całość. Twoja córka dokładnie może siebie nie akceptować, bo jest coraz starszą i coraz trudniej jej przychodzi radzenie sobie. Mój syn ma niskie poczucie wartości. Nie znam twoich innych wątków, ale po tym, co tutaj piszesz, to szukaj prifesjonslbej pomocy i okazuj córce na każdym kroku, że ją kochasz i akceptujesz.
  • 04.12.17, 21:58
    kura17 napisała:

    > o kurcze - no i znowu to samo - ona mowi, ze boli, ale TY wiesz lepiej - jej ni
    > e boli i trzeba wyjac do konca wszystkie wsuwki!
    wsuwka byla jedna,
    a po jej wyjeciu histeria na pol godziny.

    a zostaw ja po pierwszym "boli
    > " i daj jej samej wyjac,

    sama nie chce wyjmowac,po chwili wraca i orosi mnie po czym krzyczy i krzyczy w nieskonczonosc...

    >a jak nie wyjmie - wyjmij, gdy bedzie spala, a nastepn
    > ego dnia nie zakladaj wsuwek, tlumaczac, ze ja boli.

    nie zakladalam od czasu jej urodzin w lipcu,ale teraz bardzo prosila.

    > ja moje dziecko mowi, ze boli, kiedy obcinam paznokcie, to albo zartuje i zagad
    > uje i szybko obcinam (ma 10 lat), albo przyznaje racje, ze boli, ale mowie, ze
    > zrobie to bardzo szybko i delikatnie, bo za dluuugimi paznokciami chowaja sie n
    > iebezpieczne bakterie. no i przy pierwszych oznakach histerii przerywam i czeka
    > m na lepszy czas.

    ja robie dokladnie tak samo jak Ty. naprawde.
  • 04.12.17, 22:12
    > sama nie chce wyjmowac,po chwili wraca i orosi mnie po czym krzyczy i krzyczy w
    > nieskonczonosc...

    to jej powiedz, ze na razie nie bedziecie rozmawiac i wsuwka zajmiecie sie potem.
    zajmij ja czyms innym.
    wiem, ze to wszystko nie jest latwe, ale po prostu musisz zaakcpetowac, ze corka taka jest (czasami) i to naprawde nic zlego. i tyle.

    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • 04.12.17, 22:26
    wiem ze dobrze miradzisz i naprawde sie z tym zgadzam ale uwierz mi ze ona bedzie dalej drążyć pyskowke.
    dziecko przychodzi i mowi:
    -gniecie mnie ta spinka.
    -wyjąć?
    -tak. boooooli
    -ok,to na razie nie bede wyjmowac.
    - czyli mam sama sobie eyrwac pol wlosow tak?
    - moge ja wyjac,zrobie go najdelikatniej jak sie da,chcesz?
    - nid nie chcesz mi jej wyjac
    doda jeszcze: bede teraz w niej spac i wejdzie mi w glowe... i wiele innych.
    - to choc wyjmiemy
    -ok
    -wyjmuje ała to boli mamo to boli to boli to boooooliiii mamo czy ty nie rozumiesz ze MNIEtO BOOOOLI i tak 20 30 minut z placzem itp juz dawno po sprawie a ona dalej w spazmach krzyczy no maaaaamo to mnie boli czyli mozna wysnioskowac ze ja jej ciagle cos robie
  • 04.12.17, 22:34
    wiem, moje dziecko tez wdaje sie w identyczna romowe (na inny temat) i nie zawsze mam sile, zeby to zignorowac i przetrzymac, ALE ja wiem, ze taki jego charakter i jak jest ok, to z nim o tym rozmawiam i proponuje rozne sposoby, jak on sobie moze z tym probowac radzic. i ja akcpetuje, ze on taki jest (i moze sie inaczej zachowywac, jesli sue nauczy), a nie winie nikogo - ani siebie, ani jego.


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • 05.12.17, 07:29
    No to olej te spinki kobieto! Więcej ich jej nie zakładaj, kup inne, cokolwiek.
  • 05.12.17, 10:42
    werdipurke napisał(a):

    > wiem ze dobrze miradzisz i naprawde sie z tym zgadzam ale uwierz mi ze ona bedz
    > ie dalej drążyć pyskowke.
    > dziecko przychodzi i mowi:
    > -gniecie mnie ta spinka.
    > -wyjąć?
    > -tak. boooooli
    > -ok,to na razie nie bede wyjmowac.
    > - czyli mam sama sobie eyrwac pol wlosow tak?
    > - moge ja wyjac,zrobie go najdelikatniej jak sie da,chcesz?
    > - nid nie chcesz mi jej wyjac
    > doda jeszcze: bede teraz w niej spac i wejdzie mi w glowe... i wiele innych.
    > - to choc wyjmiemy
    > -ok
    > -wyjmuje ała to boli mamo to boli to boli to boooooliiii mamo czy ty nie rozumi
    > esz ze MNIEtO BOOOOLI i tak 20 30 minut z placzem itp juz dawno po sprawie a on
    > a dalej w spazmach krzyczy no maaaaamo to mnie boli czyli mozna wysnioskowac ze
    > ja jej ciagle cos robie

    To spróbuj powiedzieć: oj, boli Cię, bardzo Cię boli, moje biedactwo, moje maleństwo. I przytulaj, mocno przytulaj. Tak, żeby zobaczyła, że słyszysz, że ją boli. I, że przez chwilę jej ból jest dla Ciebie ważniejszy niż sąsiedzi za ścianą. Nie podziała za pierwszym razem, ale za dziesiątym, piętnastym pewnie tak.
    Wiesz dlaczego to jest ważne? Bo pokazuje dziecku: słucham Cię, staram się Ciebie rozumieć, nie bagatelizuję Twoich uczuć.
    Jeśli tego nie będzie, Twoja córka zupełnie nieświadomie (czyli absolutnie nie specjalnie czy złośliwie) będzie zwracała na siebie uwagę na wszelkie sposoby. Ona chce być usłyszana, po prostu.



    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 05.12.17, 10:47
    Ooo, wlasnie!
    Albo uprzedzaj - 'ok, wyciagam spinke, moze zabolec, badz dzielna, postaram sie jak najdelikatniej, ojojoj, bolalo jednak, przepraszam, chodz przytule, no juz juz, zaraz przejdzie, moja córeczka, ale zobacz jaka dzielna jestes, wytrzymalas i tak sie szybko uspokoilas!'...
    Czasami trzeba ojojojczec takie dramy, dziecko sie wtedy czuje wazne i 'zaopiekowane' smile

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • 05.12.17, 05:37
    "Maciek, boli, przestań!", "nie boli, delikatny jestem, to jest przyjemne, przesadzasz, nie bądź taka nadwrażliwa, inne dziewczyny to lubią, Ty jesteś dziwna"

    Właśnie dlatego gdy córka nam mówi, że coś boli, to
    1. natychmiast przerywamy, bez chwili zwłoki,
    2. PRZEPRASZAMY, że sprawiliśmy jej ból, ew. podkreślamy, że to jej ciało i to ona wyznacza granice,
    3. pytamy, jak chce załatwić sprawę.
    Na litość, spinki z włosów umie sobie wyjąć roczniak, szalenie sprawnie zresztą, uczennica może potrzebować pomocy i np. przytrzymania lusterka lub pokazania palcem, gdzie została spinka, ale spokojnie może zająć się swoimi włosami sama.
    Jeśli chodzi o obcinanie paznokci, to ja np. mam tak mocno wypukłe, że użycie obcinacza boli, obcinam tylko nożyczkami. Pilnika też nie cierpię. Gdyby rodzice upierali się przy określonym narzędziu, kłótnia byłaby co tydzień. Na szczęście obcinali nożyczkami, tata zresztą byl od tego zadania. Zazwyczaj da się wypracować metodę, która pozwoli osiągnąć założone cele i jednocześnie uszanować integralność cielesną dziecka.

    Oczywiście jeśli sprawa dotyczy zdrowia czy bezpieczeństwa, to czasem są sprawy nadrzędne nad wygodą. Ale i tu jeśli się da, uwzględniamy autonomię dziecka - może np. woleć, żeby drzazgę wyjmował tato nie mama. Jeśli to np. kwestia kilku godzin, to zagrożenia zdrowia nie ma, można poczekać na ojca.


    --
    Wróżenie z fusów.
  • 05.12.17, 07:59
    turzyca napisała:


    > Właśnie dlatego gdy córka nam mówi, że coś boli, to
    > 1. natychmiast przerywamy, bez chwili zwłoki,
    > 2. PRZEPRASZAMY, że sprawiliśmy jej ból, ew. podkreślamy, że to jej ciało i to
    > ona wyznacza granice,
    > 3. pytamy, jak chce załatwić sprawę.
    > Jeśli chodzi o obcinanie paznokci, to ja np. mam tak mocno wypukłe, że użycie o
    > bcinacza boli, obcinam tylko nożyczkami. Pilnika też nie cierpię. Gdyby rodzice
    > upierali się przy określonym narzędziu, kłótnia byłaby co tydzień. Na szczęści
    > e obcinali nożyczkami, tata zresztą byl od tego zadania. Zazwyczaj da się wypra
    > cować metodę, która pozwoli osiągnąć założone cele i jednocześnie uszanować int
    > egralność cielesną dziecka.
    >
    > Oczywiście jeśli sprawa dotyczy zdrowia czy bezpieczeństwa, to czasem są sprawy
    > nadrzędne nad wygodą. Ale i tu jeśli się da, uwzględniamy autonomię dziecka -
    > może np. woleć, żeby drzazgę wyjmował tato nie mama. Jeśli to np. kwestia kilku
    > godzin, to zagrożenia zdrowia nie ma, można poczekać na ojca.

    ze wszystkim się absolutnie zgadzam,tez tak robimy. wyjelam spinke jednym ruchem,mimo moich staran zabolalo,przepraszzm
    a ona krzyczy krzyczy i krzyczy bez konca....
    metody rozne działają ale wtedy gdy jest sobą, na codzien, ale gdy wejdzie w tryb kryzysowy to nawet za mocno odkrecona woda doprowadza ją do szalu,to ze jej sie but przewrocil tez.,, kazda najdrobniejsza rzecz powoduje u niej firię i wrzasni jakby niewiadomo jaki bol czula plus te zlosliwosci werbalne
  • 05.12.17, 09:32
    werdipurke napisał(a):

    > a ona krzyczy krzyczy i krzyczy bez konca....

    I jak wówczas reagujesz na ten krzyk?

    >gdy wejdzie w tr
    > yb kryzysowy to nawet za mocno odkrecona woda doprowadza ją do szalu,to ze jej
    > sie but przewrocil tez.,, kazda najdrobniejsza rzecz powoduje u niej firię i wr
    > zasni jakby niewiadomo jaki bol czula plus te zlosliwosci werbalne

    To jest typowe dla nadwrażliwości i dlatego właśnie polecamy Ci tutaj wizytę u specjalisty, żeby nauczył WAS jak minimalizować stres dla dziecka w takich momentach, a córkę jak rozładować emocje bez krzyku i agresji. Jeśli sobie utrwali, że może w takich chwilach sobie na tę agresję skierowaną na siebie pozwalać będzie źle, bo z wiekiem może dojść nawet do samookaleczania się. Działaj już teraz.
  • 05.12.17, 16:28
    >metody rozne działają ale wtedy gdy jest sobą, na codzien, ale gdy wejdzie w tryb kryzysowy to nawet za mocno odkrecona woda doprowadza ją do szalu,to ze jej sie but przewrocil tez.,, kazda najdrobniejsza rzecz powoduje u niej firię i wrzasni jakby niewiadomo jaki bol czula plus te zlosliwosci werbalne

    Kurcze, chcialabym umiec ubrac w slowa to, co widze i czuje. Bo to jest tak, ze ja rozumiem, co sie dzieje, a nie umiem tego ubrac w slowa i bardzo mnie to irytuje. Ale ogolnie wyobraz sobie, ze tam gdzies w niej jest tama i o ile wiele osob ma mniej lub bardziej sprawne upusty i spuszczaja spietrzenia wody, to u niej nie ma upustow i jak woda sie spietrzy, to przerywa tame. I leci wielka fala, ktora zmywa wszystko, wsie, miasta, zalewa pola, wyrywa drzewa z korzeniami. Popatrz na filmiki z powodzi i wyobraz sobie, ze to jest to, co sie w niej w srodku dzieje. Jej tez jest trudno, jej sie wszystko demoluje, potem musi sobie ustawiac krajobraz na nowo, reparowac, co sie rozwalilo, niektore szkody sa nie do naprawienia.
    Ty teraz zastanawiasz sie, dlaczego ona ma wadliwa tame. Zostaw te rozmyslania, ma to ma, jaki by to nie byl powod. Zastanow sie, co mozesz zrobic, zeby pomoc jej zyc z taka a nie inna tama.
    Sa rozne techniki:
    - unikanie spietrzenia wody,
    - rozpoznawanie nadchodzacego spietrzenia i odpowiednie rozdysponowanie wody zanim dotrze do tamy,
    - wprowadzenie upustow przed tama,
    - kontrolowane zrzuty wody,
    - (sytuacja wymarzona ale trudna do osiagniecia) zbudowanie upustow, podwyzszenie tamy, wzmocnienie jej.

    To znaczy:
    - unikanie sytuacji kryzysowych w krotkich odstepach czasu, rozkladanie obciazen (a wczesniej ich prawidlowa identyfikacja, kazdy ma inna tolerancje),
    - jesli sytuacje kryzysowe sie pietrza, to zapewnienie jej mozliwosci rozladowania czesci napiecia z pierwszych z nich, zanim nastapia kolejne,
    - nauka technik relaksacyjnych, reakcji na stres,
    - nauka zastepczego wyladowania spietrzonych emocji - niech wali w worek, niech biega, niech skacze na trampolinie, niech zawija sie w koc i kula po podlodze, niech robi jakies pozycje z jogi, niech wchodzi do samodzielnie zbudowanej maszyny sciskajacej (to przyklad autentyczny) - dobor metody zalezy od jej ciala, chodzi o to, zeby umiala napiecie rozladowac inaczej niz w krzyku,
    - praca nad "tama" jest najtrudniejsza i ustalenie, jak powinna przebiegac, to praca dla specjalisty, pracujacego bezposrednio z dzieckiem.

    Poszukaj literatury z zakresu self regulation, self care. Poobserwuj dziecko, prowadz dzienniczek i zobaczysz, kiedy mu "rdzewieja zwoje", jak to okreslilas. Pewnie sa jakies regularnosci, tylko trzeba je wychwycic. Pilnuj oczywistosci - nawodnienia, najedzenia, snu, odpoczynku, odpowiedniego stopnia dotyku, odpowiedniego stopnia kontaktu z ludzmi. Moze po tej imprezie powinna dostac cos do picia i pietnascie minut glaskania? Albo pietnascie minut braku kontaktu z ludzmi?
    I tak, to jest trudne i wymaga mnostwa pracy. Ale jak obserwuje ludzi, to widze wsrod takich zasadniczo dwie grupy - jedna, ktora zostala nauczona dbania o swoja tame przez dom rodzinny. Oni beda sie domagac, zebys poczekala z powaznymi tematami az zjedza obiad, po przyjsciu do domu zamkna sie na 15 minut w ciemnej sypialni, beda robic cwiczenia oddechowe w pracy, ustawia klocacych sie w metrze, zeby zapobiec swojemu atakowi klaustrofobii i ogolnie beda dbac o to, co maja, nie trwonic energii, a inwestowac ja w rzeczy istotne. Otoczenie sie przystosowuje, zazwyczaj, bo to ludzie konkretni i wiedza, o co im chodzi. I druga grupa, ktora odkrywa te wszystkie rzeczy, jako dorosli, po wielu porazkach zyciowych, czasem samookaleczeniach, probach samobojczych, gdy w koncu trafia na dobrego terapeute. Ktory im musi wytlumaczyc, ze to zupelnie ok, zeby np. nosic ze soba butelke z woda. Jeszcze mozesz przesunac swoja corke do pierwszej grupy. Zaakceptuj, ze ma taka konstrukcje jaka ma, postaraj sie zidentyfikowac problemy i staraj sie je rozwiazac.


    --
    Wróżenie z fusów.
  • 05.12.17, 16:42
    dziekuje turzyca za ten wpis.

    to jest sedno!
    to jest to.

    w tym wszystkim ja jestem w tej 1 grupie doroslych i chce jej-corce jak najszyvbciej dac te narzedzia ktorymi ja die posluguje, podsuwam pomysly typu samotna relaksująca kąpuel, pol godziny w swojej dziupli na antresoli po szkole, muzyka itp. to dziala
    ale mimo to tama jest

    i kurcze wlasnie mimo tego mojego przewidywania i staran czasem tamę przerywa nie deszcz i ulewa a sloneczny spokojny dzien. więc ja nie tylko pytam-czemu to jedno dziecko ma tę tamę ale tez nue rozumiem skąd przerwanie wału skoro deszczu nie było...
  • 05.12.17, 17:15
    Kazdy ma te tame. Tylko roznej wytrzymalosci i roznej konstrukcji. Kazdemu tama moze sie kiedys przerwac, pytanie ile sie na niego zwali. Niektorzy maja sprawnie dzialajace upusty. Niektorzy przypadkiem bardzo wczesnie ucza sie kontrolowanego spustu wody. A niektorzy maja kruche i wrazliwe tamy i stale blokujace sie upusty albo w ogole ich brak.


    Wazne: Twoja corka nie jest Toba. Ma inne cialo. Inne rzeczy ja bola, inne rzeczy sa dla niej chmurami, inne rzeczy sa pogoda, inne rzeczy sa spustem, a inne rzeczy smieciami blokujacymi spust.
    I naprawde nie jestes w stanie tego przewidziec, bo ja np. nie cierpie byc glaskana, gdy jestem zdenerwowana, masaz jest tortura, ale lubie byc w objeciach i lubie miec obciazone jedno konkretne miejsce. Czasem jak mi zle i jestem sama to sobie klade na to miejsce poduszke z ryzem (taka do cwiczen). Tego nie da sie zgadnac, trzeba mnie posluchac.
    To co pomaga to obserwacje. Lepsze sa samoobserwacje, bo moze ta ulewa u zrodel Twojej corki sa odblaski od skrzydel golebi ganianych przez hodowce mieszkajacego kolo szkoly? Albo przelot ptakow nad skarpa, udajacych sie na nocleg? (Przyklady z zycia, mnie to akurat uspokajalo, ale wazne bylo na tyle, ze po 20 latach nadal jest zywe). I w druga strone - moze uspokaja ja nie lezenie w wodzie, a ruch i powinna wsiac na rower? A moze powinna rysowac? A moze lepic z gliny? Nie wiesz. Ona tez tego nie wie. Musi sprobowac, musi obserwowac, co to daje.
    I musi byc pewna, ze jest warta, zeby moc probowac. Ze warto o siebie walczyc. Pomoz jej w tej walce, badz jej sprzymierzencem.

    --
    Dzenderowy potfur A.D. 1904
  • 05.12.17, 18:27
    > i kurcze wlasnie mimo tego mojego przewidywania i staran czasem tamę przerywa nie deszcz i
    > ulewa a sloneczny spokojny dzien. więc ja nie tylko pytam-czemu to jedno dziecko ma tę tamę
    > ale tez nue rozumiem skąd przerwanie wału skoro deszczu nie było...

    kurcze, to wez wreszcie zrozum i ZAAKCEPTUJE, ze nie zawsze da sie przewidziec przerwanie tamy i nie zawsze da sie je powstrzymac i TO JEST OK. corka ma prawo do tej przerwanej tamy, a Waszym, rodzicow, zadaniem jest sprobowac ja nauczyc, jak sie, chocby troche, chronic i jak reagowac, gdy tama jest przerwana. przeciez dla niej to zadna przyjemnosc!!! ona musi znalezc wlasne sposoby (ja na okraglo gadam do siebie w glowie, i czasem dokladnie tak, jak Twoja corka - jaka jestem glupia, brzydka, nikt mnie nie kocha - dokladnie z zalozeniem, zeby ktos zaprzeczyl - w tej mojej glowie ... zero logiki ...). jednak WY jej musicie uswiadomic, ze moze szukac i ze bedziecie ja wspierac. ze takie zachowania sie zdarzaja (nawet jesli Wam lub drugiemu dziecku nie!) i ze to jest ok i ze trzeba poszukac sposobow, zeby bylo lzej. ale musicie naprawde zaakceptowac to dziecko, jego "akcje" tez, bo tutaj falsz latwo wyczuc. ja mam "lzej", bo jestem jak moj mlodszy syn, wiec ja go dokladnie rozumiem - rozmawiamy o tym i wspolnie obgadujemy, co mogloby pomoc. on jeszcze swojego idealnego sposobu nie znalazl (nieidealne ma), ale czasem mowi "a moze to by mi pomoglo" - ok, sprobuj nastepnym razem!




    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • 05.12.17, 17:09
    Turzyca ja jestem fanką self regulation i ładnie to wszystko opisałaś, bardzo polecam wszystkim, to pomaga. Ale wydaje mi się, że w tym przypadku to trochę plaster na złamaną nogę. Jak siedzisz na wybuchającym wulkanie, to nie robisz ćwiczeń oddechowych tylko zwiewasz. A córka autorki wydaje się przebywać w takim środowisku domowym w którym self regulation nie pomoże, a może wręcz stać się kolejnym narzędziem do pognębienia dziecka.
  • 05.12.17, 17:29
    szeera napisała:

    > Turzyca ja jestem fanką self regulation i ładnie to wszystko opisałaś, bardzo p
    > olecam wszystkim, to pomaga. Ale wydaje mi się, że w tym przypadku to trochę pl
    > aster na złamaną nogę. Jak siedzisz na wybuchającym wulkanie, to nie robisz ćwi
    > czeń oddechowych tylko zwiewasz. A córka autorki wydaje się przebywać w takim ś
    > rodowisku domowym w którym self regulation nie pomoże, a może wręcz stać się ko
    > lejnym narzędziem do pognębienia dziecka.


    niby w jakim środowisku domowym przebywa wg ciebie moja córka? smialo ulzyj sobie i powymyslaj jacy to my jestesmy straszni... z pewnością jestesmy straszni, okropni najgorsi, moze przemocowcy lub schematyczni zimni i nieczuli jak roboty... i pewnie dlatego thle czasu spedzam z dziecmi, jestem uwazna na ich potrzeby,poddaje did temu co chca robic, pewnie dlatego pytam i szukam odpowiedzi, pewnie dlatego mam refleksje ze jest problem i ze zechce go zmienic itp...

    smialo, napisz, jakie jest to nasze domowe srodowisko?
  • 05.12.17, 17:46
    "smialo, napisz, jakie jest to nasze domowe srodowisko?"

    Ale to Ty je opisałaś, ja nie muszę nic dodawać. Jak nie rozumiesz o co chodzi, to czytaj w kółko swoje posty. Czytaj tak długo, aż zrozumiesz dlaczego tak wiele osób na forum jest wrednych i złośliwych i radzi Ci iść na terapię.
  • 05.12.17, 17:59
    czytam w kolko i naprawde nie widze w tym nic zlego-fajny,cieply,luzny,zamozny dom.
    tylko to widze.
    aaa i jeszcze elastyczni rodzice bo wraz ze zmianą typu kontuzja bez problemu odpuszczaja zajęcia dodatkowe
  • 05.12.17, 19:13
    Zapomniałaś o toksycznej matce. Rozhisteryzowanej pozorantce wyolbrzymiającej każdy negatywny drobiazg do rozmiaru tragedii narodowej. Agresywnej wobec każdego kto się z nią nie zgadza i autoagresywnej jeśli ktoś obnaży jej słabości.

    Kolejny raz podkreślasz "zamożny", a nie napisałaś "spokojny, bezpieczny, kochający, akceptujący." Ciekawe priorytety.
  • 05.12.17, 19:16
    fajny cieply luzny
    zamozny
    dlastyczny

    nazw mozna wymieniac duzo
    ale wiadomo ze są to pozytywy
    od kiedy to bycie zamoznymto cos zlego?
  • 05.12.17, 19:25
    Odkąd kasa i pozory przesłaniają całą resztę. A Ty jesteś cudownie ślepa na własne zachowanie.
  • 05.12.17, 19:28
    agonyaunt napisała:

    > Odkąd kasa i pozory przesłaniają całą resztę. A Ty jesteś cudownie ślepa na wła
    > sne zachowanie.

    ale boli Cie to prawda? ze ktos ma luz finansowy.
    wymienione na 4 miejscu ale co tam, dowalic trzeba...
  • 05.12.17, 19:33
    LOL, kotuś, a czemu ma mnie boleć Twój luz? Co mnie w ogóle Twój luz obchodzi? To Ty tu przychodzisz z płaczem, że nie dajesz sobie rady z dzieckiem. Zobacz jaką cenę Twoja córka za ten luz płaci.

    Jejku, jak to dobrze że jesteś trollem, bo gdybyś była prawdziwa, to całe współczucie tego świata dla Twojej córki to za mało.
  • 05.12.17, 19:47
    agonyaunt napisała:

    > LOL, kotuś, a czemu ma mnie boleć Twój luz? Co mnie w ogóle Twój luz obchodzi?
    > To Ty tu przychodzisz z płaczem, że nie dajesz sobie rady z dzieckiem.

    Nie wiem czemu cie boli ale widac to na kilometr ze cie boli i to bardzo. moge sie tylko domyslac ze powid jest prosty i oczywisty-ludzie ktorym brakuje w zyciu wiele są przewrazliwieni na tym punkcie gdy kogos na cos stac, czują się jak "uboga krewna" z niedawnego wątku.

    > Zobacz jaką cenę Twoja córka za ten luz płaci.


    moje dziecko nie placi zadnej ceny za to, że jestesmy zamozni bo ja pracuje tylko dorywczo-w fundacji wiec nie placi zadnej ceny jak np dzieci rodzicow do pozna pracujących.

    i jeszcze jedno. kazdy rodzic ma czasem gorsze dni, dzieci tez mają swije emocjonalne dołku. ale to minie. tak jak 5.09. minal poprzedni kryzys mojej corki.
    u nas to minie.
    a ty niestety pozostaniesz z tym samym niedoborem finansowym i kompleksami...
  • 05.12.17, 19:55
    Rozśmieszaj mnie dalej big_grinbig_grinbig_grin
  • 05.12.17, 20:00
    agonyaunt napisała:

    > Rozśmieszaj mnie dalej big_grinbig_grinbig_grin

    na brak argumentow reagujesz smiechem? dobrze wiemy jak jest. swieta idą, prezenty, wyjazd sylwestrowy, potem w lutym ferie-dobrze wiesz czemu mi dowalasz....
  • 05.12.17, 20:44
    Jak ktoś pisze cena to Tobie od razu na myśl przychodzi skojarzenie z pieniędzmi?

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 05.12.17, 22:10
    pade napisała:

    > Jak ktoś pisze cena to Tobie od razu na myśl przychodzi skojarzenie z pieniędzm
    > i?

    napisane-jaką cenę placi moje dziecko za ten dobrobyt
    wiec odpowiadam ze moje dziecko nie ma z tego powodu zadnych uszczerbkow a tylko korzysci bo zadne z nas nie haruje na to po 12 godzin dziennie ani nawet po 10 godzin wiec ten zarzut to pudło
  • 05.12.17, 22:19
    werdipurke napisał(a):

    > pade napisała:
    >
    > > Jak ktoś pisze cena to Tobie od razu na myśl przychodzi skojarzenie z pie
    > niędzm
    > > i?
    >
    > napisane-jaką cenę placi moje dziecko za ten dobrobyt
    > wiec odpowiadam ze moje dziecko nie ma z tego powodu zadnych uszczerbkow a tylk
    > o korzysci bo zadne z nas nie haruje na to po 12 godzin dziennie ani nawet po 1
    > 0 godzin wiec ten zarzut to pudło

    Wszystkie zarzuty to pudło, nieprawdaż?
    Przypominasz mi Ad.a6 czy jakoś tak. Taki sam beton. Ten sam sposób argumentowania.

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 05.12.17, 20:39
    werdipurke napisał(a):

    > aaa i jeszcze elastyczni rodzice bo wraz ze zmianą typu kontuzja bez problemu o
    > dpuszczaja zajęcia dodatkowe

    A w ogóle jest opcja żeby posyłać na zajęcia dodatkowe dziecko z kontuzją? To tak jakbyś pisała, że jesteś elastyczna bo nie posyłasz do szkoły dziecka z temperaturą tylko pozwalasz mu zostać w domu...
  • 05.12.17, 22:08
    kontuzje ma jedno a z zajec rezygnuja oboje. kontuzja wyklucza na 3-4 tygodnie a zajecia zarzucamy na 2-3 mce bo sobie chcemy odpuscic bo sobie robimy luz
  • 06.12.17, 09:35
    werdipurke napisał(a):

    > kontuzje ma jedno a z zajec rezygnuja oboje. kontuzja wyklucza na 3-4 tygodnie
    > a zajecia zarzucamy na 2-3 mce bo sobie chcemy odpuscic bo sobie robimy luz

    A dlaczego przez jedno dziecko z kontuzją, drugie rezygnuje z zajęć?
    Albo rezygnujecie z zajęć bo dzieciom się one nie podobały lub były dla nich za dużym obciążeniem (wówczas zawieszasz zajęcia w ogóle), albo nie prowadzisz na nie dziecka kontuzjowanego do czasu kiedy wyleczy kontuzję. A drugie chodzi normalnie. Twoje tłumaczenie jest nielogiczne.

  • 05.12.17, 18:00
    niby w jakim środowisku domowym przebywa wg ciebie moja córka? smialo ulzyj sobie i powymyslaj jacy to my jestesmy straszni... z pewnością jestesmy straszni, okropni najgorsi, moze przemocowcy lub schematyczni zimni i nieczuli jak roboty... i pewnie dlatego thle czasu spedzam z dziecmi, jestem uwazna na ich potrzeby,poddaje did temu co chca robic, pewnie dlatego pytam i szukam odpowiedzi, pewnie dlatego mam refleksje ze jest problem i ze zechce go zmienic itp...

    smialo, napisz, jakie jest to nasze domowe srodowisko?

    a teraz porownaj to sobie z tym co mowi twoja corka - jestem glupia, jestem krzywa itd. dlatego wlasnie jedynym wyjsciem jest twoja terapia. jak sie nauczysz samoregulacji to zrozumiesz na czym polega problem I jak to wplywa na twoje dzieci, oboje dzieci, to ze twoj syn z sytuacja radzi sobie inaczej bo widzi jakie efekty przynosi rebelia, nie znaczy ze ma emocjonalna stabilizacja bo z takim podejsciem jak twoje po prostu jej miec nie moze
  • 05.12.17, 18:32

    > a teraz porownaj to sobie z tym co mowi twoja corka - jestem glupia, jestem kr
    > zywa itd. dlatego wlasnie jedynym wyjsciem jest twoja terapia. jak sie nauczysz
    > samoregulacji to zrozumiesz na czym polega problem I jak to wplywa na twoje dz
    > ieci, oboje dzieci, to ze twoj syn z sytuacja radzi sobie inaczej bo widzi jaki
    > e efekty przynosi rebelia, nie znaczy ze ma emocjonalna stabilizacja bo z takim
    > podejsciem jak twoje po prostu jej miec nie

    teraz to naprawde przesadzilas bo tylko manipulujesz,starasz sie zasiac niepokoj, a nie podajesz zadnych konkretow
  • 05.12.17, 18:39
    jesli pokazanie ci ze twoja corka zachowuje sie dokladnie tak samo jak ty to nie konkret to nie wiem co ma nim byc. szukaj wiec rozwiazan jak ja wytresowac na swoje podobienstwo dalej, zycia ci to nie ulatwi, jej tez ale kazdy wybiera jak potrafi I pozniej ponosi tego konsekwencje.
  • 05.12.17, 20:36
    werdipurke napisał(a):

    > niby w jakim środowisku domowym przebywa wg ciebie moja córka? smialo ulzyj so
    > bie i powymyslaj jacy to my jestesmy straszni... z pewnością jestesmy straszni,
    > okropni najgorsi, moze przemocowcy lub schematyczni zimni i nieczuli jak robot
    > y

    Halo! Znowu robisz dokładnie, identycznie to samo co zarzucasz córce. Jeśli odbierasz czyjeś słowa jako krytykę zarzucasz go samooskarżeniami...
  • 05.12.17, 09:27
    Moja tez sie drze jak ja czesze. Bo ja to serio boli. Ma wrazliwa skore glowy i pociaganie za wlosy boli ja bardzo. Mnie nie boli wcale, mozna mnie za wlosy szarpac i nic - ja boli bardzo i tez po czesaniu jeszcze mi chlipie ze tak bolalo.
    Moze Twoja cora tez z takich nadwrazliwych?


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • 05.12.17, 22:12
    pade napisała:

    > Tu nikt nie napisał żadnych oszczerstw tylko jak widzi daną sytuację!
    > A Ty wyzwałaś jedną z wypowiadających się od szurniętych. Skoro Ci to tak łatwo
    > przychodzi, to może do córki też tak mówisz?
    > Poza tym, nie masz za grosz refleksji i samokrytyki. Nie wiem po co w ogóle pyt
    > asz o radę, skoro nie zastanowisz się nawet przez chwilę nad tym co piszemy.
    >
    Dokładnie,Pade, w punkt.
    Autorka non stop obraża i krytykuje inne forumki,które wypowiadają się w jej wątkach,mimo że ,jak się wydaje,szuka rady...
  • 05.12.17, 22:30
    ja sie bronie przed wciskaniem mnie w obraz osoby którą nie jestem
  • 06.12.17, 04:18
    Z doswiadczenia - nie kop sie z koniem - na posty ktore sa kula w plot po prostu nie odpisuj bo watek sie zasmieca.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 06.12.17, 07:19
    masz racje, bede tak robic
  • 06.12.17, 07:31
    > masz racje, bede tak robic

    nie bedziesz, nie potrafisz wink i to jest czesc Twojego problemu.



    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • 06.12.17, 09:41
    werdipurke napisał(a):

    > ja sie bronie przed wciskaniem mnie w obraz osoby którą nie jestem

    A może po prostu masz zupełnie inny obraz siebie niż widzą Cię z zewnątrz? Niż widzi cię Twoja córka? Czy nie tego boisz się odmawiając terapii dla dobra dziecka? Że terapeuta łatwo rozgryzie tę niespójność i okaże się że na prawdę jesteś zupełnie inną osobą niż chciałabyś być i niż się próbujesz przedstawiać? Że będziesz musiała coś w sobie zmienić, wskutek czego runie cała fasada którą sobie zbudowałaś i za którą siedzisz ukryta? A może jednak warto? Podtrzymywanie takiej fasady to ciężka praca, a może warto zobaczyć jaka jesteś naprawdę, zmierzyć się z tym i zaakceptować oraz polubić siebie? Może wówczas wreszcie polubisz swoją nieidealną córkę taką jaka jest? Daj sobie i jej szansę.
  • 04.12.17, 19:00
    A pytalas “dlaczego myslisz ze jestes glupia”? Dziecko mojej znajomej tak reagowalo (skonczylo sie anoreksja etc) matka przy dziecku stawala przed lustrem i siebie krytykowala to nie takie tamto nie takie jeszcze to i to do poprawki. A najgorzej to byc grubym. Grubi sa oblesni. Obrzydliwe tlusciochy. Lenie. Po czym sie odwracala i mowila corce “a ty jests piekna kroliczku” a dzieciak oczy mial rozum mial kolezanki w szkole jadu nie szczedzily i widzial jak jest.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 04.12.17, 19:16
    no u nas na pewno nie ma takich dylematow smile
  • 04.12.17, 21:26
    Werdipurke, ona krzyczy, że jest głupia, bo znów fatalnie się czuje i myśli, że to jej wina. Bo boli ją ciało uwięzione przez ten rękaw, drapie materiał piżamy, światło razi, wszyscy wokół niej ciągle gadają, brzęczą ("ubierz się, umyj zęby, no załóż tę piżamę"), a ona ma już w głowie zupę. I obwinia siebie, że tak się czuje. Mam w domu autystę, sama mam bardzo dużą nadwrażliwość słuchową, problemy z ogarnięciem czynności, jeśli nie są wypunktowane. To jest strasznie trudne, proste codziennie czynności urastają do rangi wspinaczki na ośmiotysięcznik, a to sprawia, że CODZIENNIE mózg pracuje tak intensywnie, że pod koniec dnia jest po prostu wykończony. I ja, i syn potrzebujemy bardzo dużo snu, zasypiamy w sekundę. Przypatrz się córce, może za dużo jest tego wszystkiego, co dzieje się w ciągu dnia. A że twój syn nie krzyczy i nie histeryzuje? No nie, bo jest inny.
  • 04.12.17, 21:33
    dzięki. doceniam bardzo tę konstruktywną wypowiedz.

    nigdy nie bylo podejrzenia aspergera czy spectrum autyzmu. a konsultowalismy sie nie raz. ja chyba juz myslalam ze mamy to za sobą bo na codzien nie ma takich problemow. a jak juz pojawi sie taka sytuacja to jestesmy z mezem zaskoczeni...
  • 05.12.17, 09:47
    werdipurke napisał(a):

    > nigdy nie bylo podejrzenia aspergera czy spectrum autyzmu. a konsultowalismy si
    > e nie raz. ja chyba juz myslalam ze mamy to za sobą bo na codzien nie ma takich
    > problemow. a jak juz pojawi sie taka sytuacja to jestesmy z mezem zaskoczeni..

    Bo jest dużo osób funkcjonujących na co dzień dobrze, które jednak mają tylko pewne objawy nadwrażliwości ze spectrum. To bardzo trudno jakoś zdiagnozować. Ja też takie miałam jako dziecko i mam nadal (nadwrażliwość słuchowa i dotykowa). Dotyk, zwykły dotyk może po prostu boleć. Boli noszenie ubrania wykonanego z nieco twardszego materiału, tak, że po noszeniu przez cały dzień mam ślady i otarcia na skórze. Podobnie jak hałas. gwar, zbyt duża ilość ludzi na jakiejś przestrzeni. Ja, stara baba np. unikam zatłoczonych sklepów wielkopowierzchniowych bo po 10-15 minutach po prostu rzucam zakupy i muszę stamtąd uciekać z krzykiem. Po ściślejszym związaniu włosów w kucyk mam potworny ból całej skóry na głowie.
    Nie wyrasta się z tego, to jest na całe życie, ale można się z tym pogodzić i zaakceptować siebie oraz nauczyć unikać stresujących sytuacji, czego brakuje twojej córce. Pomóż jej w tym, nie dziw się, zaakceptuj ją taką jaka jest. Tłumacz że nie będziesz jej zakładała wsuwek bo wyjmowanie potem ją bardzo boli. Znajdźcie inne rozwiązanie dla ozdoby mniej inwazyjne dla córki - broszka przypinana do ubrania, bransoletka na rękę którą można zdjąć łatwo w każdej chwili itp. Kupuj jej ubrania z dzianiny lub miękko układających się materiałów, luźniejsze, łatwo zdejmowalne, z większymi dekoltami. Twoja "pomoc" przy zdejmowaniu dla niej mogła być traumą. Ja to rozumiem, bo też takie traumy w dzieciństwie przeżywałam. Takiego dziecka ani nie ubiera się, ani nie rozbiera "na siłę".

  • 04.12.17, 19:45
    Na Boga, sama pisałaś o zaburzeniach SI... Moja córka jako małe dziecko dostawała spazmów, bo ktoś wiercił wiertarką albo pukał młotkiem, mniej więcej do 6-7 roku jej życia organizowałam wszystko pod kątem redukowania nieprzyjemnych/hałaśliwych bodźców - jak widzisz, mogą być i takie reakcje, ciężkie to jest, ale trzeba zrozumieć i zaakceptować. A imprezę najwidoczniej skracać, żeby był niedosyt wrażeń, a nie nadmiar.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 04.12.17, 18:52
    Nadwrażliwiec jedzący posiłki z pudełka w poczekalni albo w aucie w drodze na basen i ty to nazywasz uporządkowanym życiem?
    Proponuje przestać uprawiać zaklinanie rzeczywistości.
  • 04.12.17, 19:02
    herca napisała:

    > Nadwrażliwiec jedzący posiłki z pudełka w poczekalni albo w aucie w drodze na b
    > asen i ty to nazywasz uporządkowanym życiem?
    > Proponuje przestać uprawiać zaklinanie rzeczywistości.

    dlaczego ciągle mi dokopujesz? jaką przykrość Ci sprawiłam? dlaczego piszesz nieprawdę? tyle razy juz tlumaczylam ze moje dzieci nie jadly posilkow w poczekalni tak jak sobie ty to wyobrazasz a ze chodzilo tylko o zdrowe warzywne przeląski bo obiad jadly w szkole a ciepłą obiadokolacje w domu. poza tym dotyczylo to tylko czasu 2-3 miesiecy bo zalecona terapia sie skonczyla. zajecia w takiej kumulacji odbywaly sie tylko 2 lub 3 razy w tygodniu. poza tymi dniami od 15 mialy luz w domu. a finalnie mamy grudzien i na zadne zajecia poza rysunkiem nie chodzą o czym napisalam w poscie startowym. a ty będziesz mi wypominac cos sprzed ilus tygodni.... to wobec mnie mega niesprawiedliwe.
  • 04.12.17, 19:18
    Masz jakieś kompleksy, w każdym wpisie mówisz coś innego, z jednej strony niby szukasz porady a z drugiej zapewniasz ze każdy aspekt twojego życia jest idealny. Jesteś mi obca osoba i nie mam interesu żeby cię ranić, wiele osób tutaj szuka porady ale ty nie jesteś zainteresowana. Najlepsza rada jest terapia dla ciebie ale tez jest to oczywiscie absurdalnym pomysłem tak Wiec rozczaruje cię i zostawię z tym problemem sama.

    Kilka tygodni temu dzieci miały kierat, teraz nic nie robią całymi dniami. Weekendy spędzacie tazem chociaż zadniedbujecie dzieci na rzecz czytania książek. Dziecko jest nadwrażliwe ale rwie się do coraz to nowych zajęć pozalekcyjnych, miały być pływakami i tenisistami ale już z tego zrezygnowaliście. Można tak wymieniać i wymieniać, to wszystko informacje od ciebie. Pade ci mówi jak sie czuje nadwrazliwiec to tez nie ma racji bo ty wiesz lepiej. Nie rozumiem jakich odpowiedzi oczekujesz bo jak do tej pory zadna ci nie pasuje, chyba tylko instrukcja jak wyciszyć mieszkanie żeby sadsiedzi nie wzywali policji.
  • 04.12.17, 15:21
    werdipurke napisał(a):

    > proszę powstrzymac się od wyżywania się na mnie, tak jak to robicie zazwyczaj g
    > dy jakaś matka założy wątek o problemach.

    Nie podoba się (na forum)? To wypad!

    [wyjaśnienie dla oburzonych: dokładnie tymi słowami werdupurke skomentowała słowa forumowiczek martwiących się o Polskę w jednym z wątków o wyczynach PIS]
  • 04.12.17, 16:50
    Precyzując: chodziło o wypad z Polski, a nie z jakiegoś tam forumwink

    Ale ponieważ dziecka żal, dopiszę:
    - to co napisały Verdana i Aqua - wydrukuj, zawieś sobie nad łóżkiem, czytaj kilka razy dziennie.
    - to że wydaje Ci się, że wszystko jest ok i w normie nie znaczy, że dla dziecka jest. Może jest czegoś za dużo albo za mało. Np. za dużo negowania uczuć, nie odróżniania emocji od zachowań, Twojej(/Waszej?) kategoryczności, braku elastyczności, pozwoliłaś/nie pozwoliłaś, dobre/złe, czarne/białe - co generalnie też się rzuca na tym forum. Niektóre dzieci lepiej się odnajdują w takim domowym wojsku (np. syn), inne, może wrażliwsze, w każdym razie inne - gorzej.
    - skoro Twój mąż twierdzi, że mała prowokuje do przemocy to poczytajcie "Twoje kompetentne dziecko" Jespera Juula, który zasadniczo twierdzi, że sprawianie przez dzieci problemy jest zaproszeniem do dyskusji na temat metod wychowawczych (minus choroby, oczywiście). Jeśli znacie - przeczytajcie ponownie, mając na uwadze obecny kontekst.
  • 04.12.17, 16:55
    BTW, spotkałam kiedyś dziewczynkę ok. 4-6 letnią, która urządzała histerie - spotkałam ją ze dwa-trzy razy w życiu - a za każdym razem histeria. W jej rodzinie było tak, że oprócz matki i ojca była babcia, która pełniła taką funkcję ochraniarza: krok w krok za dzieckiem. Dziecku chyba odwalało od tej nieustającej kontroli.
  • 04.12.17, 22:08
    danaide napisała:

    > BTW, spotkałam kiedyś dziewczynkę ok. 4-6 letnią, która urządzała histerie - sp
    > otkałam ją ze dwa-trzy razy w życiu - a za każdym razem histeria. W jej rodzini
    > e było tak, że oprócz matki i ojca była babcia, która pełniła taką funkcję ochr
    > aniarza: krok w krok za dzieckiem. Dziecku chyba odwalało od tej nieustającej k
    > ontroli.

    u nas tego nie ma, zadnej nieustającej kontroli
  • 05.12.17, 02:15
    Dobrze to pamietam sad
  • 04.12.17, 15:37
    Dla mnie zachowanie dziwne jak na tak dużą dziewczynkę. Niemniej musisz pamiętać, że młoda dojrzewa, być może powinnaś iść do lekarza (na razie sama) i porozmawiać, może to sprawa hormonalna, bo rozumiem, ze wcześniej się tak nie zachowywała?
    Drugie, co mnie uderzyło, to chyba jednak dzieci nie maja luzu. ja rozumiem złoty czas dla rodziny, ale czasami każdy, a szczególnie dorastająca panna, potrzebuje pobyć sama ze sobą. na spokojnie, choćby miała cały dzień samotnie "zbijać bąki" w swoim pokoju. Mam wrażenie, że jesteście tak zaangażowani, aby dzieci spędzały "fajnie" czas, że zupełnie nie dajecie im odetchnąć.
    Jeśli chodzi o ataki furii, to może po prostu olejcie, nie zwracajcie uwagi, niech się wykrzyczy. Rozmowę należy przeprowadzić wtedy, kiedy dziecko jest spokojne, gdyby mnie ktoś namawiał do położenia się albo zjedzenia czegoś jak jestem wściekał, to chybabym go pogryzłasmile
    Piszesz, ze dziecko wpadło w furie kiedy mąż pomagał się jej rozebrać. To 9 latka ma z tym problem? I co szarpaliście się czy co? należało puścić kurtkę, sweter, bluzkę czy co to było i po prostu wyjść. Sorry ale rozebranie się to chyba nie jest wyczyn dla 9-latki?
    W ogóle z twojego postu bije taka "sztywność" wszystko powinno być poukładane, odpowiednio zarządzone, zabawy zaplanowane itp. Wrzućcie sobie na luz, wszyscy, bo niedługo terapia będzie potrzebna całej rodzinie.
    trzymaj się, głowa do góry, uśmiech na twarz i dacie radęsmile
  • 04.12.17, 16:21
    Przy zachowaniach autodestrukcyjnych, nawet tylko werbalnych ja bym poszła do psychologa - najpierw moze bez dziecka. Ataki furii sa OK, ataki furi skierowane na siebie sa groźne - wygląda na to, że corka nie ma odwagi obwiniać kogokolwiek poza sobą.
    Rodzice "naprawdę stanowczy" mogą być dla dziecka większym obciążeniem psychicznym niż rodzice mniej zaangażowani, albo wybuchający co pewien czas gniewem. Bo z "naprawdę stanowczym" rodzicem nie da sie wygrać. Dziecko, którego rodzice wiedzą, jak ma być i to egzekwują nie ma szans na przeprowadzenie swojej woli i swojego rozwiązania sytuacji. Mniej stanowczości, więcej negocjacji z opcją zrezygnowania z własnego niewzruszonego stanowiska jest tu na pewno konieczne.
  • 04.12.17, 16:35
    Wow Verdana naprawdę mądrze napisałaś.
    Ja tu widzę nadmiar zajęć i przebodźcowanie. Może więcej słuchajcie i traktujcie dzieci z uwagą. Mało rozrywek więcej
    spokoju albo to co dziecko chce robić.
    Polecam Ci ksiązkę Jesper Juul "Twoje kompetentne dziecko" tam jest wiele mądrych rzeczy, które przydadzą Ci się w wychowaniu dzieci.
  • 04.12.17, 17:11
    Zgadzam się, że stanowczość i konsekwencja przy wychowywaniu są przereklamowane. Dziecku trzeba pozwolić się złościć. Ja mojemu mówię tylko, że nie może krzywdzić siebie ani innych, ani niszczyć cennych przedmiotów. Twojej bym jeszcze nie pozwoliła aż tak głośno krzyczeć. Wytłumaczyłabym normalnie, że sąsiedzi mogą pomyśleć, że dzieje jej się krzywda i wezwać policję.
    Może ona za bardzo spina się przez większość czasu próbując zachowywać się zgodnie z oczekiwaniami, kumulują się emocje i uczucia i w końcu wybucha nieadekwatnie do sytuacji.
  • 04.12.17, 18:04
    tak wlasnie zrobilam, nie wiem wiem czy dobrze ale powiedzialam o tej policji bo naprawde sie tego boje...
  • 04.12.17, 18:03
    karen_ann napisała:

    > Wow Verdana naprawdę mądrze napisałaś.
    > Ja tu widzę nadmiar zajęć i przebodźcowanie. Może więcej słuchajcie i traktujci
    > e dzieci z uwagą. Mało rozrywek więcej
    > spokoju albo to co dziecko chce robić.
    > Polecam Ci ksiązkę Jesper Juul "Twoje kompetentne dziecko" tam jest wiele mądry
    > ch rzeczy, które przydadzą Ci się w wychowaniu dzieci.

    kareen dlaczego piszesz o przebodzcowaniu i za duzo zajęć? helloł! mamy grudzien! to juz nie wrzesien,zajec jest malo, od 15 w domu,luz bluz. to ze napisalam ze idziemy sobie czasem do kina? to zle? mam wrazenie ze naprawdę się czepiasz...
  • 04.12.17, 18:12
    Chcialam pomóc. Nie czepiam się. Wcale tak duzo czasu nie minęlo. Moze kino i knajpa to za duzo? Moze dziecko jest nadwrazliwe. Wydaje mi się ze te granice u was są zbyt sztywne. Za bardzo skupiliscie się na trzymaniu granic zamiast pozwolić jednak dziecku decydować. W stylu chcesz iść tu czy tu czy zostać w domu. Mała swoją drogą niech się wyjrzyczy pozwólciw jej, chrzańcie sąsiadów nie krytykujcie
  • 04.12.17, 18:28
    zapewniam Cię ze jesli gdziekolwiek wychodzimy to zawsze to dzieci wymyslają i decydują. szczerze mowiac to o tej porze roku ja najchetniej nie wychodzilabym nigdzie wink
  • 04.12.17, 16:39
    to, że dziecko ma "doła" i mówi "nikt mnie nie lubi, jestem głupia, krzywa" to chyba nie taka straszna autodestrukcja.
    Poza tym zgadzam się z dzikką
  • 04.12.17, 16:48
    > to, że dziecko ma "doła" i mówi "nikt mnie nie lubi, jestem głupia, krzywa" to chyba nie taka straszna autodestrukcja

    Serio? Moim zdaniem to dziecko zwyczajnie siebie nie lubi i to jest duży problem.
  • 04.12.17, 16:53
    A czemu się nie lubi? Skąd się wzięło to sięnielubienie.
    Żeby nie było - mogło się też wziąć ze szkoły.
    W której jest klasie? IVtej? Jak jej idzie?
  • 04.12.17, 17:36
    To samo napisałam - przyjrzałabym się sytuacji w szkole. Czy dziewczynka ma koleżanki, czy jest lubiana, czy może ma nauczycieli nadmiernie wywierających presję i przeżywa itp. itd.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 04.12.17, 18:58
    Nawet nie trzeba zaglądać do szkoły, chyba rodzicom wiadome jest czy spędza wolny czas z koleżankami na robieniu tak zwanych głupot albo na pisaniu z nimi, wysyłaniu sobie linków, obrazków itp.
  • 04.12.17, 19:50
    Może nie ma telefonu tongue_out.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 04.12.17, 20:00
    ma i robi to co inne dzieci smile
  • 04.12.17, 16:54
    serio? uważasz, że gdy ktoś o sobie od czasu do czasu pomyśli o sobie "jestem głupia lub brzydka" to od razu musi iść do psychologa. Ogólnie szczęśliwi ludzie też miewają słabszy dzień
  • 04.12.17, 18:07
    zetkaad napisał(a):

    > serio? uważasz, że gdy ktoś o sobie od czasu do czasu pomyśli o sobie "jestem g
    > łupia lub brzydka" to od razu musi iść do psychologa. Ogólnie szczęśliwi ludzie
    > też miewają słabszy dzień

    dokladnie, chcialam to podkreslic-dziecko na codzien jest wesołą bystrą szczebiotką,nikt jej niczego nie narzuca, nie chce to nie robi, wymysli cos to robimy to. jest w 3 klasie, jest zadowolona ze szkoly,latwo nawiazuje znajomosci. ten incydent byl wyjatkiem od reguły ale mnie to jednak poruszylo o zdolowalo bo chcialabym aby moje dziecko bylo szczesliwe,pewne siebie i nie mowilo o sobie zlych rzeczy nawet w furii... dzis wogole nie widzi problemu.
  • 04.12.17, 16:56
    To dziecko w jedyny sobie znany sposób mówi że jest problem. Moim zdaniem mówiąc jestem głupia, werbalizuje co myśli matka. Jak się nie zachowuje tak jak chce matka to jest głupia. Dziecko chce mieć wybór i zachowywać się po swojemu, to jest bunt, później to już będzie tylko apatia.
    Ty byś siebie lubiła gdybyś słyszała: siedź prosto, bądź miła bo nikt cie nie będzie lubił, teraz kurs baletu a później taniec i angielski...i obiad w samochodzie..niekończące się wymagania
  • 04.12.17, 16:59
    dlatego zgadzam się z dziewczynami, które napisały, że rodzice za bardzo naciskają (nie zauważyłaś??)
  • 04.12.17, 18:12
    karen_ann napisała:

    > To dziecko w jedyny sobie znany sposób mówi że jest problem. Moim zdaniem mówi
    > ąc jestem głupia, werbalizuje co myśli matka. Jak się nie zachowuje tak jak chc
    > e matka to jest głupia. Dziecko chce mieć wybór i zachowywać się po swojemu, to
    > jest bunt, później to już będzie tylko apatia.
    > Ty byś siebie lubiła gdybyś słyszała: siedź prosto, bądź miła bo nikt cie nie b
    > ędzie lubił, teraz kurs baletu a później taniec i angielski...i obiad w samocho
    > dzie..niekończące się wymagania


    bardzo się mylisz. nigdy zadnego z zajec dzueciom nie wymyslilam ja tylko one same bo np kolezanka chodzi to ja chce. nie upominam ich tez nigdy w zyciu nie powiedzialam do dziecka "siedz prosto" bo nie mają z tym problemu. tata wczoraj kazal jej wyjsc spod stolu w resto-uwazasz ze nie powinnismy reagowac ze udaje psa bo takà majà zabawę i robi to z kuzynostwem 3i4 letnim pod stolem w knajpie?
    angielski mają w szkole.
    obiady jedzą w szkole,kolacje/drugi obiad w domu.
    a w drodze na terapie syna i zajecia chcialam dac do jedzenia zdrowy PODWIECZOREK i to nic zlego ze dziecko jest glodne i ze daje mu jesc bo chyba ty swoim tez dajesz jesc zwlaszcza jak masz takie dni ze musisz ze szkoly dziecko odebrac i pojwchac gdzies na wizyte itp,tyle tylko ze ty dajesz ciastka,pączka lub inny wg mnie syf wysokoprzetworzony a ja daje przekąski warzywne wlasnej roboty.
  • 04.12.17, 19:51
    No i znowu ta wyższość. Skąd Ty kobieto wiesz, co Twoja przedmówczyni daje dzieciom na drogę? OMG

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 04.12.17, 20:24
    Wyższość maskuje lęk. Nie daj boże otoczenie zobaczy, że sobie z czymś nie radzę, albo czegoś nie potrafię (np. odprowadzić dziecka do szkoły) to będzie katastrofa. Lepiej więc odpowiednio "wychować" dziecko niż zmierzyć się z tym co ma się w sobie.

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 04.12.17, 20:54
    w dzisiejszych czasach (patrz wątek o dziecku zabieranym siłą od babci) oraz po obejrzeniu filmu obce niebo mam lęk. to lęk ze ktos mi zabierze dziecko. i owszem-zamuerzam dzieci wychowac. zeby byly wychowane. nie musztrowane,nie karcone,nie terroryzowane tylko wychowane. uwazam ze kazdy rodzic ma wobec dziecka taki obowiazek. nie chodzi tu o otoczenie tylko o to ze to rodzic ma dziecku pokazac granicr dla dobra dziecka.
  • 04.12.17, 21:19
    Ale naprawdę nikt nie zabiera dzieci za jedzenie pączków albo brak zajęć dodatkowych, tak że spoko, nie musisz tak się spinać wink.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 05.12.17, 00:16
    Strach przed okazjonalnym spozyciem paczka czy ciastka z cukierki to objaw OCD.
  • 05.12.17, 00:25
    undoo napisała:

    > Strach przed okazjonalnym spozyciem paczka czy ciastka z cukierki to objaw OCD.

    ???
  • 05.12.17, 04:06
    >i robi to z kuzynostwem 3i4 letnim pod stolem w knajpie?

    Ha, jeśli bawiła się tam z innymi dziećmi i była psem, to wygląda to znacznie normalniej niż "9latka siedzi pod stołem w restauracji z nieznanych powodów".
    Bawiła się, a wy przerwaliście taką świetną zabawę. Trzeba było stopować na etapie zaczynania zabawy - nie dość, że przeszkadzało to innym, to jeszcze miejsca, gdzie po prostu można się poparzyć, nie są dobrym miejscem do zabawy. Tylko że jeśli zamiast wygonić całe towarzystwo spod stołów/ zakazać zabawy w tym miejscu wszystkim, palnęliście kazanie o zachowaniu godnym młodej damy...
    Mam wrażenie, że ciągle ją krytykujesz - a sama bardzo agresywnie reagujesz na jakiekolwiek przypuszczenia lub sugestie i sugerujesz, że to bezpodstawne pomówienia.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 05.12.17, 08:21
    pisalam juz jak wyglądało cale zdarzenie,nie bylo zadnego kazania, nie nazywamy ją mlodą damą, maz w drodze do domu powoedzial tylko o tym ze kopanie ludziom moze przeszkadzac a jednej pani rozdarla rzepem rajstopy
  • 05.12.17, 10:17
    W drodze do domu to troche zbyt pozno. Trzeba bylo to powiedziec od razu przy zdarzeniu, uzasadniajac nakaz wyjscia spod stolu. I wygonic stamtad cale towarzystwo, a nie ją jedna. Poczula sie 'wyrozniona negatywnie'...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • 05.12.17, 12:17
    siedziala tam sama.
    poza tym wyznajemy zasade aby chwalic publicznie a korygowac tylko bez swiadkow,dlatego tam nie przeprowadzalismy tlumaczen poza zwroceniem uwagi na to zeby przeprosila pania ktorej rozdarla rajstopy
  • 05.12.17, 16:26
    Cóż, była psem, gdzie miała siedzieć, jeśli nie pod stołem? na twoim miejscu martwiłabym się, że nie uznała ciebie za godną bycia panią tego psa... wink
    Nie siedział tam sama - w miejscu nieprzeznaczonym na zabawę bawiło się kilkoro dzieci. Korygować to najlepiej od razu - czy nie wystarczyło powiedzieć dzieciom, żeby z tą całą zabawą poszły gdzie indziej, bo tu po prostu przeszkadzają, a i o wypadek z gorącymi daniami nietrudno. A potem już nie truć w nieskończoność, po drodze do domu - bardzo możliwe, że to trucie to była kropla, która przelała czarę. Prawdopodobnie nadwrażliwe dziecko trzymaliście cały dzień w sztywnych ciuchach, w hałasie i rozbrykaniu , a na koniec jeszcze nie omieszkałaś palnąć jej kazania na temat niewłaściwego zachowania.
    Na przyszłość róbcie po prostu wcześniejszą ewakuację.


    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 05.12.17, 18:04
    ona tam sie schowala SAMA. nikt nie musial calej ferajnie mowic ze to zle miejsce na zabawe bo ona tam byla sama wiec tylko jej bylo to powiedziane.
    i naprawde 2 zdania trwajace 40 sekund to nie wyklad ale rozumiem ze ty siedzialas razem z nami w naszymmaucie i wiesz lepiej jak bylo?

    nasze dzieci chodzà z nami czasen na imprezy trwające 6 i wiecej gidzin i nic sie nie dzieje, nie są zmeczone a gdy są to naprawde nie przedluzamy tylko wychodzimy. jej po prostu odbilo, chciala zaimponowac 4 i 5-latkom. nikt mi nie wmowi ze jest ok nie reagowac na takie zachowanie. załóżmy watek pt. rozwydrzone dzieciaki w resto i pojaei sie tam 1000 wpisow jacy to rodzice sa straszni ze dzieci nie pilnuja ze nie reagują itp a dzieckk 8 lat kotluje sie pod stolem brudzac buty, spodnie i rozrywając komus rajstopy
  • 05.12.17, 19:30
    >załóżmy watek pt. rozwydrzone dzieciaki w resto i pojaei sie tam 1000 wpisow jacy to rodzice sa straszni ze dzieci nie pilnuja ze nie reagują itp a dzieckk 8 lat kotluje sie pod stolem brudzac buty, spodnie i rozrywając komus rajstopy

    Bo trzeba było pilnować dziubdziusiów wcześniej i nie pozwolić na eskalację zabawy w pomieszczeniu restauracyjnym. Pal diabli te rajstopy - co by było, gdyby na któreś z wściekających się dzieci poleciał jakiś wrzątek? Pomyślałaś o czymś takim? O bezpieczeństwie własnego dziecka czy innych dzieci?

    >nasze dzieci chodzà z nami czasen na imprezy trwające 6 i wiecej gidzin i nic sie nie dzieje, nie są zmeczone
    Tylko jedno potem dostaje histerii.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 05.12.17, 19:50
    nikt z nas tego nie zauwazyl bo byla to zupelnie inna sala i wlasnie o to chodzi ze to nie jest 3 letni dziubdzius tylko dziewczynka 9 lat ktore sto razy byla w resto a akurat teraz miala odoał zeby wejsc pod stol..,
  • 06.12.17, 07:33
    Dziewczynka 7 lat, zdecyduj się.
    7 latka bawiąca się z 5 latkami - bardzo normalne, ale dzieci w tym wieku trzeba pilnować. A już dzieciaki, które wytrzymują wiele godzin imprezy bez tzw. wściekania się , nie istnieją. wink Zawsze któreś wymyśli jakąś durną zabawę...

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 06.12.17, 09:02
    Bo miala towarzystwo? Bo chciala im zaimponowac? Chciala pokazac ze jakos starsza stac ja na wieksze szalenstwa, a wy jej ten plan zrujnowaliscie?...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • 05.12.17, 20:46
    werdipurke napisał(a):

    >jej po prostu odbilo, chciala zaimponowac 4 i 5-latkom.

    Wiesz, rodzice w restauracji powinni pilnować swoich małych dzieci nie siadać w innej sali niż one, ale obserwować uważnie i gdy dzieci wpadają na głupie pomysły reagować od razu - bo to widoczny sygnał, że dzieci są zmęczone, znudzone, mają dość i muszą wyjść.
    Pisząc o córce że jej odbiło kolejny raz dajesz dowód, że jej nie lubisz. Zakłóciła ci imprezę. Nie jest idealna. Nie odpowiada Twoim wymaganiom wobec niej. To dlatego polecamy Wam wszystkim terapię, żebyście nauczyli się prawidłowych reakcji, a wzajemne oczekiwania urealnili.
  • 05.12.17, 21:03
    a ty wychodzisz z kazdej imprezy od razu jak dziecko zrobi cos co jest po prostu objawem bycia dzieckiem? i nie, nie zgodzę się ze byla zmęczona bo wcale nie-to byl szcxyt zabawy a nie zmęczenia. dzieci byly w sali zabaw, byl tam animator. zareagowalismy od razu.
  • 05.12.17, 21:10
    werdipurke napisał(a):

    > a ty wychodzisz z kazdej imprezy od razu jak dziecko zrobi cos co jest po prost
    > u objawem bycia dzieckiem?

    Tak, wyprowadzałam moje dzieci jak zaczynały przejawiać objawy zmęczenia/wariować zanadto. Bo to znak że miały dość. Odporność i wytrzymałość dziecka jest zupełnie inna niż dorosłego.

    i nie, nie zgodzę się ze byla zmęczona

    Dlaczego znowu zaprzeczasz temu co mogła odczuwać Twoja córka? Bo TY czułaś inaczej, bo TY chciałaś tam zostać dłużej? Bo TY się dobrze bawiłaś? To wcale nie musiał być szczyt zabawy, to mógł być prosty efekt bycia w sali z innymi ludźmi, dziećmi, gwaru, itp.
  • 05.12.17, 21:34
    aqua48 napisała:

    > werdipurke napisał(a):
    >
    > > a ty wychodzisz z kazdej imprezy od razu jak dziecko zrobi cos co jest po
    > prost
    > > u objawem bycia dzieckiem?
    >
    > Tak, wyprowadzałam moje dzieci jak zaczynały przejawiać objawy zmęczenia/wariow
    > ać zanadto. Bo to znak że miały dość. Odporność i wytrzymałość dziecka jest zup
    > ełnie inna niż dorosłego.
    >
    > i nie, nie zgodzę się ze byla zmęczona
    >
    > Dlaczego znowu zaprzeczasz temu co mogła odczuwać Twoja córka? Bo TY czułaś ina
    > czej, bo TY chciałaś tam zostać dłużej? Bo TY się dobrze bawiłaś? To wcale nie
    > musiał być szczyt zabawy, to mógł być prosty efekt bycia w sali z innymi ludźmi
    > , dziećmi, gwaru, itp.

    zastanow sie jakby poczula się moja corka i kazde inne dziecko na jej miejscu gdybym w tej chwili ją wyprowadzila stamtad czyli zabrala z imprezy rodzinnej i ze spotkania z jej ukochanym kuzynostwem po 30 minutach miedzy przystawką a zupą wmawiając "jestes zmęczona" wiec wychodzimy. naprawde uwazasz ze wpadla pod stol udajac psa bo byla zmeczona? dlaczego zupelnie nie dociera do ciebie ze to byl objaw swietnej zabawy, sposób na zaimponowanie rodzenstwu...
  • 05.12.17, 21:43
    Bardzo prawdopodobne. I jako nadwrażliwiec powiem Ci, że pozytywne emocje TEŻ bardzo WYCZERPUJĄ.

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 05.12.17, 21:52
    werdipurke napisał(a):

    > zastanow sie jakby poczula się moja corka i kazde inne dziecko na jej miejscu g
    > dybym w tej chwili ją wyprowadzila stamtad czyli zabrala z imprezy rodzinnej i
    > ze spotkania z jej ukochanym kuzynostwem po 30 minutach miedzy przystawką a zup
    > ą wmawiając "jestes zmęczona" wiec wychodzimy.
    >naprawde uwazasz ze wpadla pod s
    > tol udajac psa bo byla zmeczona? dlaczego zupelnie nie dociera do ciebie ze to
    > byl objaw swietnej zabawy, sposób na zaimponowanie rodzenstwu...

    Wiesz ja nie rozumiem przede wszystkim problemów które z tego robisz. Jeśli uważasz, że to była świetna zabawa, to po prostu trzeba było spokojnie córce uświadomić, że to nie jest miejsce na taką zabawę od razu. I po problemie. Jeśli to był efekt "przegrzania zwojów" - zmęczenia nową sytuacją, gwarem, ilością ludzi, co JEST MOŻLIWE i po 30 minutach, w przypadku nadwrażliwca, to trzeba było wyjść z dzieckiem. I znowu po problemie.
    Jeśli masz dziecko które tak reaguje, to nie chodzisz z nim w gwarne i ludne miejsca, organizujesz spotkania z kuzynami bardziej kameralne i w miejscu dobrze dziecku znanym na jego terenie w jego domu.
    No nie możesz zjeść ciastka i mieć ciastka.
  • 05.12.17, 22:07
    tylko ze przegrzanie zwojow wg mnie bylo spowodowane nie tym ze bylo gwarno czy ciasno tylko po prostu bylo to zachowanie nieadekwatne do wieku-nieadekwatne bylo nie tylko chowanie sie pod stol co walenie nogami w obcych ludzi i przeszkadzanie im w posilku
  • 06.12.17, 08:43
    Przegrzanie zwojów polega właśnie na tym, że zachowanie jest nieadekwatne do sytuacji. Gdyby było adekwatne, nie byłoby problemu, prawda?

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 06.12.17, 09:45
    werdipurke napisał(a):

    > tylko ze przegrzanie zwojow wg mnie bylo spowodowane nie tym ze bylo gwarno czy
    > ciasno tylko po prostu bylo to zachowanie nieadekwatne do wieku

    A moim zdaniem było bardzo adekwatne. Dzieci się tak właśnie zachowują, dziecinnie. To Twoje oczekiwania względem córki są kompletnie nierzeczywiste. Oczekiwałaś że córka założy perły, usiądzie do stołu i będzie prowadziła spokojnie wielogodzinną rozmowę z dorosłymi o trudach wieku dziecięcego, od czasu do czasu upominając młodsze rodzeństwo?
  • 06.12.17, 10:46
    > Oczekiwałaś że córka założy perły, usiądzie do stołu i będzie prowadziła
    > spokojnie wielogodzinną rozmowę z dorosłymi o trudach wieku dziecięcego, od
    > czasu do czasu upominając młodsze rodzeństwo?

    zupelnie na marginesie: moi chlopcy, ktorzy sa zywiolowi i glupoty (rowniez w gosciach) im nie obce, maja zestaw doroslych, wsrod ktorych wlasnie tak sie zachowuja! to jest moja babcia (czyli ich prababcia) oraz jej 2 siostry ... ilekros jezdzimy z wizyta, oni zachowuja sie ja starzy-malutcy! siedza przy stole z "ciotkami" (choc nie musza!), jedza pieknie ciasta i pija herbate, dyskutujac na najrozniejsze "dorosle" tematy oraz co chwila pytajac "ciociu, moze jeszcze ciasteczka? moze dolac herbaty?" LOL. my sie tarzamy ze smiechu, a oni tak moga w nieskonczonosc smile w innym towarzystwie sie tak nie zachowuja!



    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • 06.12.17, 13:45
    aqua48 napisała:

    > Oczekiwa
    > łaś że córka założy perły, usiądzie do stołu i będzie prowadziła spokojnie wiel
    > ogodzinną rozmowę z dorosłymi o trudach wieku dziecięcego, od czasu do czasu up
    > ominając młodsze rodzeństwo?

    a czytalas wogole co napisalam? jak bylo zorganizowane to wyjscie? ze byla sala zabaw, animatorka?
  • 06.12.17, 13:54
    to czemu nie zwróciliście uwagi. animatorce?


    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 06.12.17, 14:06
    przeczytaj jeszcze raz juz pisalam jak wygladala sytuacja. dzieci mogly wychodzic bo przychodzily do stolu do nas. to ze wpadla pod stol sasiedni od razu zauwazyl maz i ją stamtad zabral
  • 06.12.17, 14:47
    Ty się najpierw zdecyduj, czy ona ma lat 7 czy 9 - bo dla oceny siedzenia pod stołem jest to dość istotne.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 06.12.17, 14:51
    werdipurke napisał(a):

    > przeczytaj jeszcze raz juz pisalam jak wygladala sytuacja. dzieci mogly wychodz
    > ic bo przychodzily do stolu do nas. to ze wpadla pod stol sasiedni od razu zauw
    > azyl maz i ją stamtad zabral

    To dlaczego robisz z tego tak wielki problem?
  • 06.12.17, 13:54
    werdipurke napisał(a):

    > a czytalas wogole co napisalam? jak bylo zorganizowane to wyjscie? ze byla sala
    > zabaw, animatorka?

    To jakim cudem wobec tego Twoja córka wyszła z sali zabaw, znalazła się pod stołem dorosłych i dlaczego ta animatorka jej nie dopilnowała? Od tego jest, prawda? Zawalili dorośli.
  • 06.12.17, 08:54
    Ale mozna wyciągnąć dziecko spod stolu tak zeby nie bylo z tego kryzysu.
    Eeiem co by poskutkowalo u nas - podeszlabym, przeprosila panstwa przy stoliku, kucnela i powiedziala cicho do corki 'wyjdz spod stolu, ludzie tu jedzą obiad i im przeszkadzasz. Jak juz musisz to wejdziesz pod nasz stol', po czym w drodze na miejsce odwrocilabym uwage od wlazenia pod stol. Jesli byla pieskiem to nie wiem, hop na krzeslo, podaj lape i na spokojnie wyciszamy zabawe. Zadzialaloby to u was?

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • 04.12.17, 18:01
    verdana napisała:

    > Przy zachowaniach autodestrukcyjnych, nawet tylko werbalnych ja bym poszła do p
    > sychologa - najpierw moze bez dziecka. Ataki furii sa OK, ataki furi skierowan
    > e na siebie sa groźne - wygląda na to, że corka nie ma odwagi obwiniać kogokolw
    > iek poza sobą.
    > Rodzice "naprawdę stanowczy" mogą być dla dziecka większym obciążeniem psychicz
    > nym niż rodzice mniej zaangażowani, albo wybuchający co pewien czas gniewem. Bo
    > z "naprawdę stanowczym" rodzicem nie da sie wygrać. Dziecko, którego rodzice w
    > iedzą, jak ma być i to egzekwują nie ma szans na przeprowadzenie swojej woli i
    > swojego rozwiązania sytuacji. Mniej stanowczości, więcej negocjacji z opcją zre
    > zygnowania z własnego niewzruszonego stanowiska jest tu na pewno konieczne.

    no niestety nie jestesmy idealni w tej stanowczosci... czesto zdarza nam sie odpuszczac i byc niekonsekwentnym. a gdybym miala siebie opisac to powiedzialabym wlasnie ze jestesmy spokojni, wyluzowani czasem wybuchający...zwlaszcza ze na codzien nie musze sterowac-dzieciaki same sprzataja,same biora sobie jedzenie gdy majà ochote,same sie pakują na wyjazdy, same decydują kiedy sie wykąpać. tylko czasem jest odpal który tym bardziej dziwi..,
  • 04.12.17, 18:17
    Dodajmy do tego intensywne rodzicielstwo stosowane przez autorke watku. I ten ciagle wspolnie spedzany czas i wieczna obserwacja, czy dzieci sa odpowiednio zadbane i czy na pewno ten czas razem spedzamy, a jedzenie jest odpowiednio zbilansowane.
    Nie chce dowalac, ale to nie brzmi dobrze sad
  • 04.12.17, 18:21
    undoo napisała:

    > Dodajmy do tego intensywne rodzicielstwo stosowane przez autorke watku. I ten c
    > iagle wspolnie spedzany czas i wieczna obserwacja, czy dzieci sa odpowiednio za
    > dbane i czy na pewno ten czas razem spedzamy, a jedzenie jest odpowiednio zbila
    > nsowane.
    > Nie chce dowalac, ale to nie brzmi dobrze sad

    ale ja ich wcale nie obserwuje,przychodzimy do domu,ja zajmuje sie zrobieniem obiadu itp obowiazkami domowymi. w weekendy rzeczywiscie jestesmy dla siebie ale jesli juz mozna cokolwiek zarzucic nam to to ze moglibysmy sie wiecej z dziecmi bawic a my ksiazki czytamy ale staramy sie naprawde sue staramy
  • 04.12.17, 18:23
    Ale kto dorosly bawi sie z dziecmi? I to staranie sie. Dziecko czuje, ze to na sile, ze ze skory wychodzisz, by byc idealna matka, a na nia presja poniekad, by byla idealna corka idealnej matki. Daj jej przestrzen, na bledy tez.
  • 04.12.17, 18:25
    jestes szurnięta. "kto dorosly bawi sie z dziecmi" -odpowiem Ci-ten kto kocha swoje dziecko i ten kto je lubi kto lubi z dziecmi spedzac czas. jak dzieci sa starsze to mozna razem nie tule bawic sie lalkami ci no zagrac w cos,obejrzec lub razem cos ugotowac.
  • 04.12.17, 18:32
    Prosisz o rade, to nie obrazaj radzacych.
    Wiesz, co? Mozna lubic spedzac czas z dzieckiem bez poczucia winy, ze sie za malo z nim bawisz, albo sie nie bawisz w ogole. Nie kazdemu odpala, bo ma dziecko i juz swiata nie widzi poza swoim rodzicielstwem. I to nie jest zarzut, ale ty wlasnie tak brzmisz - matka-helikopter. Probujesz zostac forumowa matka roku i naprawde swietnie ci to idzie, ale chyba nie tak, jakbys chciala. Klasyka gatunku rzuce - b wspolczuje twoim dziecia.
  • 06.12.17, 18:42
    Nie jest szurnięta tylko dobrze piszę. Sorry, ale 8-9 latki już potrafią sobie zabawę same organizować, nie trzeba z nimi się przez cały weekend bawić, bo może je ta nadopiekuńczość męczy. Mój 8 letni syn o stokroć woli bawić się i grać z kolegami, a my jesteśmy dla niego tylko wtedy godnym towarzystwem jak się nudzi.
  • 04.12.17, 18:30
    Ale zauważ werdipurke, że ciebie chyba bardziej przeraża to, że na wrzaski dziecka zareaguje policja, niż to dlaczego dziecko jest tak histeryczne.
    Wierzę, że się starcie, może po prostu za bardzo.
  • 04.12.17, 16:41
    Ja uważam że werdipurke jest potrzebna terapia.
  • 04.12.17, 16:43
    Mam wrażenie, że zbytnie koncentrowanie się na dzieciach szkodzi tak samo jak nie interesowanie się nimi
  • 04.12.17, 17:24
    karen_ann napisała:

    > Ja uważam że werdipurke jest potrzebna terapia.

    Zgadzam się, przy czym autorka dostała już dużo porad, w tym także podobną do twojej, w swoim poprzednim wątku na podobny temat. Z tamtego wątku wynika, że nie zamierza skorzystać.
  • 04.12.17, 18:16
    ale niby dlaczego mam isc na terapię? nasza codziennosc jest czasem spokojnym,normalnym i szczesliwym. to ze mialam z córką problem 4 czy 5 wrzesnia oraz wczoraj to naprawde wg Was jest powod do tego zeby isc na terapię?
    nie mam zadnych traum z mojego dziecinstwa,pochodzę z normalnej kochającej się rodziny, w ktirej nikt nigdy nie naduzywal alko ani od niczego nie byl uzalezniony. sama nigdy nie przezylam zadnego dramatu ani zalamania,z problemami zycia radze dobie z mezem konstrultywnie i spokojnie. co mam powiedziec terapeucie? ze chce rerapii bo mi 8.5 latka zrobila scene w niedziele wieczorem?
  • 04.12.17, 18:17
    A jak z samoakceptacja? Z sympatia do ludzi i siebie?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 04.12.17, 18:27
    nie mam problemu z samoakceptacją ani z sympatią. dowodem jest wg mnie stale grono przyjaciol, latwosc w nawiązywaniu kontaktow i budowaniu relacji. moi przyjaciele cenią mnie za to ze mozna na mnie polegac, ze daje im wsparcie,nie krytykuje thlko wspieram, ze mam inicjatywe i dbam o kontakty i utrzymywanie relavji. jestesmy lubiani i w rodzinie i wsrod przyjaviol.
  • 04.12.17, 18:50
    Masz problem. Masz problem z przyjmowaniem krytyki. Odpowiadasz na nią atakiem. I tego samego uczysz córkę.

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 04.12.17, 19:08
    pade napisała:

    > Masz problem. Masz problem z przyjmowaniem krytyki. Odpowiadasz na nią atakiem.
    > I tego samego uczysz córkę.

    krytykę umiem przyjmować. ale nigdy nie zgodzę się na to aby doprawiać mojemu życiu nieprawdziwe cechy. ja się nie zgadzam na oskarżanie mnie o nieprawdziwe zachowania
  • 04.12.17, 19:46
    A ja się nie zgadzam na nazywanie mnie szurniętą (choć to akurat mnie nie nazwałaś). Twoja córka też się nie zgadza na różne Twoje zachowania tylko ja to po prostu mówię, a ona nie wie że można i włazi pod stół w restauracji robiąc Ci obciach, bo widać podświadomie czuje, że to jest właśnie to, czego boisz się najbardziej - oceny innych.
  • 04.12.17, 19:59
    danaide napisała:

    > Twoja córka też się nie zgadza na różne Twoje zachowania tylko ja to po p
    > rostu mówię, a ona nie wie że można i włazi pod stół w restauracji robiąc Ci ob
    > ciach, bo widać podświadomie czuje, że to jest właśnie to, czego boisz się najb
    > ardziej - oceny innych.

    ale czy dobrze Cie zrozumialam-czy wg Ciebie moja corka robi to specjalnie zeby mnie zdenerwowac?
    bo wg mnie ona to robi będąc w zabawie,w glupawce z mlodszym kuzynostwem i mnie w tej sytuacji wogole nie ma bo ani to nie byl stol przy ktorym ja siedzialam ani tez nie ja reagowalam tylko mąż. i tez nie wtedy byla histeria tylko dopiero w domu.
    naprawde uwazasz ze to jest ok ze 9 letnie dziecko wchodzi pod stol w knajpie i nie jest to twoje dziecko tylko kogos z sasiedniej sali-czulabys sie z tym ok? i uwarzasz ze trzeba jej na to pozwolic?
  • 04.12.17, 20:15
    werdipurke napisał(a):

    >
    > ale czy dobrze Cie zrozumialam-czy wg Ciebie moja corka robi to specjalnie zeby
    > mnie zdenerwowac?

    Nie, ona swoim zachowanie, całkowicie NIEŚWIADOMIE odzwierciedla rodzinny problem.

    > naprawde uwazasz ze to jest ok ze 9 letnie dziecko wchodzi pod stol w knajpie i
    > nie jest to twoje dziecko tylko kogos z sasiedniej sali-czulabys sie z tym ok?
    > i uwarzasz ze trzeba jej na to pozwolic?

    Może nie tyle pozwalać, czy kompletnie olać, co nie robić z tego cyrku w rodzaju: jak Ty się zachowujesz, taka duża panna, to wstyd, jak można się tak zachowywać, itd.
    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 04.12.17, 20:23
    pade napisała:

    > > ale czy dobrze Cie zrozumialam-czy wg Ciebie moja corka robi to specjalni
    > e zeby
    > > mnie zdenerwowac?
    >
    > Nie, ona swoim zachowanie, całkowicie NIEŚWIADOMIE odzwierciedla rodzinny probl
    > em.

    ale jaki problem? ona się bawila. poleciała tam z rozpędu, w zabawie. nie bylo to związane z nami tylko z rodzenstwem. juz bardziej uwierze ze chciala sie rodzenstwu przypodobac niz ze chciala pokazac problem rodziny (nie rozumiem zupelnie co masz na mysli)

    > Może nie tyle pozwalać, czy kompletnie olać, co nie robić z tego cyrku w rodzaj
    > u: jak Ty się zachowujesz, taka duża panna, to wstyd, jak można się tak zachowy
    > wać, itd.

    nie bylo zadnego cykru, mąż to zauwazyl,podszedl,wyciaglnął rękę w dol wolając ją po imieniu, ona wyszla, on szepnął jej-przeproś Państwa,ona orzeprosila i tyle. wracajac do domu powiedzielismy jej zeby tak wiecej nie robila bo ci ludzie mogli sie poczuc nieswojo gdy ktos im wchodzi pod stol,ze mozna wtedy kogos niechcacy kopnac,ubrudzic mu ubranie a przeciez ci wszyscy ludzie przyszli do resto zjesc spokojnie posilek i odprezyc sie. zrozumiala,pokiwala glowa.przeprosila.
  • 04.12.17, 20:25
    Jeśli nie rozumiesz co znaczy słowo 'nieświadomie' to zajrzyj do słownika.

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 04.12.17, 20:51
    pade napisała:

    > Jeśli nie rozumiesz co znaczy słowo 'nieświadomie' to zajrzyj do słownika.

    ja nie pytam o slowo "nieswiadomie" tylko pytam o to jaki problem wg ciebie ona odzwierciedla tym wchodzeniem pod stol?
  • 04.12.17, 21:12
    Nudzi sie bo jest za mala na siedzenie godzinami w restauracji. Trzeba bylo dzieciom zorganizowac atrakcje przy stole

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 04.12.17, 21:26
    ichi51e napisała:

    > Nudzi sie bo jest za mala na siedzenie godzinami w restauracji. Trzeba bylo dzi
    > eciom zorganizowac atrakcje przy stole

    mialy sale zabaw,animatorke,miejsce do rysowania i duzo miejsca o swobody. nikt z nas nie wymagal od nich siedzenia prosto przy stole przez 3 godziny
  • 04.12.17, 22:03
    dziekuje za tak piekne sformulowanie tego, co mi po glowie chodzilo
    pani szuka rady, rade dostaje, odwraca kota ogonem i radzacego nazywa szurnietym, a potem nie daje swojemu wymyslonemu na potrzeby forum zyciu przypisywac cech takich czy owakich
    jakby to ujac - tu forum nie pomoze
  • 04.12.17, 19:03
    werdipurke napisał(a):

    > ale niby dlaczego mam isc na terapię?

    Perfekcjonizm.
    Nadmierna potrzeba kontroli.
    Przesadne skupienie na tym, jak jesteś postrzegana przez innych.
    "Uczenie" (w cudzysłowie, bo wierzę, że nie masz takich intencji) dziecka, że najważniejsze jest spełnianie wymagań rodziców i zasłużenie na ich akceptację.
  • 04.12.17, 19:05
    W punkt.

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 04.12.17, 20:26
    Też się podpisuję pod powodami wyszczególnionymi przez Miss.
  • 04.12.17, 22:05
    wlasnie tak to wyglada
  • 04.12.17, 16:53
    Też mnie to uderzyło - "my jestesmy stanowczy, my mamy prawo, kazde normalne dziecko" - jakoś malo nawet nie tylko luzu ale i ciepla w tym.
  • 04.12.17, 17:57
    dzikka napisała:

    > Dla mnie zachowanie dziwne jak na tak dużą dziewczynkę. Niemniej musisz pamięta
    > ć, że młoda dojrzewa, być może powinnaś iść do lekarza (na razie sama) i porozm
    > awiać, może to sprawa hormonalna, bo rozumiem, ze wcześniej się tak nie zachowy
    > wała?

    jak miala 2-3 lata to sporo tego bylo ale SI i inne terapie pomogly. stala sie spokojniejsza,otwarta,chetniej mówiąca zamiast krzyczec.

    > Drugie, co mnie uderzyło, to chyba jednak dzieci nie maja luzu. ja rozumiem zło
    > ty czas dla rodziny, ale czasami każdy, a szczególnie dorastająca panna, potrze
    > buje pobyć sama ze sobą. na spokojnie, choćby miała cały dzień samotnie "zbijać
    > bąki" w swoim pokoju. Mam wrażenie, że jesteście tak zaangażowani, aby dzieci
    > spędzały "fajnie" czas, że zupełnie nie dajecie im odetchnąć.

    to tylko twoje wrazenie. owszem jesien mielismy intensywną, ale ten czas minął, teraz jak ok 15-16 wracamy do domu to dzieciaki rozchodza sie do swoich pokoi, siedzą w swoich dziuplach i dopiero po tym jak zrobie obiad,wraca maz to siadamy,jemy i potem sie bawią razem.
    w weekendy siedzimy najczesciej w naszym domu nad morzem i zdarza nam sie nawet nie rozbierac z pizam - luz bluz, zadnych fajerwerkow. czasem ktos znajomy przyjedzie. to ze napisalam ze czasami na luzie sobie planujemy jakis koncert czy kino to nie znaczy ze jestesmy jacys nadpobudliwi.

    > Jeśli chodzi o ataki furii, to może po prostu olejcie, nie zwracajcie uwagi, ni
    > ech się wykrzyczy. Rozmowę należy przeprowadzić wtedy, kiedy dziecko jest spoko
    > jne,

    tak wlasnie robimy.

    >gdyby mnie ktoś namawiał do położenia się albo zjedzenia czegoś jak jestem
    > wściekał, to chybabym go pogryzłasmile

    to chyba nie rozumiesz sytuacji. dzieci jak są głodne to stają się złe, jak ten stan się przedłuża to niski poziom cukru powoduje odcięcie mózgu. trzeba wtedy dac cos na szybko najlepiej sok. taka sytuacja nie jest czesta ale w ostatni weekend rano sie zdarzyla bo leniwie z mezem wstawalismy i ona juz te swoje zlosliwosci zaczela przedstawiac...

    > Piszesz, ze dziecko wpadło w furie kiedy mąż pomagał się jej rozebrać. To 9 lat
    > ka ma z tym problem? I co szarpaliście się czy co? należało puścić kurtkę, swet
    > er, bluzkę czy co to było i po prostu wyjść. Sorry ale rozebranie się to chyba
    > nie jest wyczyn dla 9-latki?

    pomagalismy jej zdjąć tunikę bo nas o to poprosila. byla zmęczona i nie widze powodu aby odmawiac dziecku pomocy,zwlaszcza ze miala na sobie odswiętne ubranie,sztywniejsze niz dresik,z zapieciem z tyłu itp Utknęła jej ręka, mialam wrazenie ze przez to ze się zloscila i szarpała bo na spokojnie na pewno latwiej byloby jej sie rozebrac. nie szarpalismy sie z nią, probowalismy pomoc a ona darla sie jak opetana. takie krzyki-mamo to boli-uskutecznia tez gdy np wyjmuje jej drzazgę, zdejmuję zaplątaną spinkę z głowy, obcinam paznokcie u stop. Generalnie mega glosno wrzeszczy, nieadelwatnie do bólu ktory czuje. nie bylo tak zawsze,jakos w ciagu ostatnich dwoch lat zaczęła tak tym sterować...

    > W ogóle z twojego postu bije taka "sztywność" wszystko powinno być poukładane,
    > odpowiednio zarządzone, zabawy zaplanowane itp. Wrzućcie sobie na luz, wszyscy,
    > bo niedługo terapia będzie potrzebna całej rodzinie.

    ale jaka sztywność? gdzie ty to widzisz? jestem zdziwiona takim odbiorem zwlaszcza ze zima to dla nas okres leniuchowania w ciepelku i nicnierobienia ktorym sie delektujemy. absolutnie nic ze sztywnosci tu nie ma. ale przykre jest ze dwoje dzieci w tym samym
    domu - jedno jest spokojne,kochane, zadowolone a drugie zachowuje sie tak jakbysmy jej z mezem nie wiadomo jaką krzywdę robili. nie chce tutaj jakimis stereotypami tlumaczyc ale moze to kwestia tego ze to po prostu inteligentna juz prawie kobietka? ze ta emocjonalnosc to przypadlosc kobiet? sama juz nie wiem
    > trzymaj się, głowa do góry, uśmiech na twarz i dacie radęsmile
  • 04.12.17, 19:22
    W jaki sposob mozesz stwierdzić, że ból jest adekwatny do krzyku? Bo Ciebie w takiej sytuacji nie bolałoby tak bardzo? Jeżeli potrzebna była terapia SI to prawdopodobnie dzieciak dalej ma trochę inne „okablowanie”.
    Poszłabym na diagnozę SI, najlepiej w pakiecie z psychologiem, a nie tylko fizjoterapeuta.
  • 04.12.17, 19:27
    bylismy, nie ma wskazan do terapii w rej chwili, po prostu wyrosla juz z wiekszosci zabirzen
  • 04.12.17, 19:34
    z nadwrażliwości się nie wyrasta

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 04.12.17, 19:53
    To samo miałam napisać. Nienawidzę głośnych osób, głośnego puszczania TV, muzyki, dni, w których biegam jak pies za własnym ogonem - tyle lat już mam, a w takich chwilach czuję, jak mi się przepalają zwoje mózgowe jeden za drugim wink.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 04.12.17, 21:17
    Czasem sie wyrasta.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 04.12.17, 22:07
    Jak 9-letnie dziecko jest glodne, to sobie jesc wezmie. Ty nie masz 9-latki na stanie, albo ja ubezwlasnowolnilas.
  • 04.12.17, 22:10
    tak to prawda,wezmie sobie chyba ze jest sobota/niedziela i czekamy bo tata robi omlety lub nalesniki
  • 06.12.17, 21:18
    ale chyba nic by się nie stało jakby sobie przed tym omletem/naleśnikiem coś na szybko przegryzła? 9 latki wiedzą kiedy są głodne i gdzie to jedzenie znaleźć, dziwne że sama niczego do jedzenia jak była głodna nie wzięła. To świadczy, że albo ona jest nieporadna, albo ty apodyktyczna i dziecko boi się.
  • 06.12.17, 22:52
    przestan. my sie po prostu turlaliy w lóżku smile na codzien sama robi sobie i mlodszemu rodzenstwu, tzn robi gdy chce bo nie zawsze misi bo czasem robi maz czasem ja, zalezy jak sie nam czas uklada i kto o ktorej wstaje. dlaczego zakladasz od razu najgorsze ze albo ona nieloradna albo rodzice apodyktyczni. czasem po prostu tak bywa bo sie nie skupiasz na czyms zajeta czyms przyjemnym,syglupami,przytulaniem. naprawde nie wszystko musi byc jak w zegarku. przeciez to zycie i luzny weekend smile
  • 06.12.17, 23:11
    werdipurke napisał(a):

    >
    > to chyba nie rozumiesz sytuacji. dzieci jak są głodne to stają się złe, jak ten
    > stan się przedłuża to niski poziom cukru powoduje odcięcie mózgu. trzeba wtedy
    > dac cos na szybko najlepiej sok. taka sytuacja nie jest czesta ale w ostatni w
    > eekend rano sie zdarzyla bo leniwie z mezem wstawalismy i ona juz te swoje zlos
    > liwosci zaczela przedstawiac...
    >
    Odniosłam się do tego fragmentu twojej wypowiedzi. Sądząc po tym opisie sytuacja nie była taka lajtowa jak później próbujesz to przedstawić. Najpierw piszesz jedno, potem zaprzeczasz, może ustal sama ze sobą, która wersja jest prawdziwa.
  • 06.12.17, 23:12
    Źle mi się podpięło, wypowiedź oczywiście była do werdipurke
  • 06.12.17, 23:20
    no i wlasnie to jest ten problem. widzisz jej straszne zachowanie wiec oczywistym wydaje sie ze zostalo obo wywolane przez cos negatywnego (stres,zakaz jedzenia itp) - a teraz postaw sie w naszej sytuacji, jest luz bluz zabawa i nagle odpal o 180 stopni nerw na nas i zakorkowanie sie i na zlosc nam jeszcze iles czasu siedzi przy stole i tupie krzyczy itp
    a my chocbysmy robili wszystko co tu radzicie nie umiemy jej pomoc, namowic zeby wypila sok, nie uspokaja jej ani rozmowa ani proba przytulenia ani czas i cisza tylko jak sprężyna się nakręca....
    mam nadzieję ze teraz troszkę lepiej rozumiesz czemu tez ja jestem zdziwiona...
  • 06.12.17, 23:37
    Masz wymagające dziecko, pewnie ma jakieś mniejsze czy większe, ale jednak zaburzenie. U takich dzieci rutyna i nie narażanie go na dodatkowe nie potrzebne bodźce jest ważnym elementem. I myślę, że w takiej sytuacji, jak ona tak gwałtownie wybucha najwłaściwszym byłoby poszukanie pomocy specjalisty.
  • 07.12.17, 13:50
    I widzisz, tu by sie przydalo wiedziec ile dziecko ma lat naprawde. Bo stosunkowo male dziecko moze takie histerie z niczego odwalac w pewnych okresach zycia i jest to normalne.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • 05.12.17, 09:58
    Mnie uderzylo glownie to ze - w skrocie - 'my widzimy ze ona jest zmeczona wiec kazemy jej isc spac, z uzasadnieniem, owszem, i pewnie slusznie, ale kazemy i ma isc spac'. czy tam zjesc cos.
    Autorko, a możesz przekazac dziecku kontrole naf tym? Nie 'idziemy spac bo jestes zmeczona', tylko 'wydajesz sie byc zmęczona, nie chcesz sie polozyc? Mozemy poczytać w lozku bajki /poopowiadac sobie historie/itd.' Nie 'zjedz szybko i bedzie z glowy', tylko 'zjedz trzy gryzy, moze Ci posmakuje, jak nie to nie jedz'.
    Bo pewnie chcecie dobrze,a dziecko czuje przymus

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • 04.12.17, 17:30
    A czy Twoje dziecko nie jest ofiarą przemocy w szkole? To mówienie, że jest brzydka i do niczego - skoro nie dostaje negatywnego przekazu z domu - skądś się musi brać... Może tak drastycznie odreagowuje emocje szkolne?

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 04.12.17, 17:41
    Inna sprawa, że forumki już Ci wielokrotnie pisały, dzieci nie mają luzu, spędzają dzień w samochodzie, ciągle muszą coś robić na gwizdek - może małej już się emocje ulewają po prostu?

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 04.12.17, 18:18
    zlababa35 napisała:

    > Inna sprawa, że forumki już Ci wielokrotnie pisały, dzieci nie mają luzu, spędz
    > ają dzień w samochodzie, ciągle muszą coś robić na gwizdek - może małej już się
    > emocje ulewają po prostu?

    ale moje dzieci nie spedzaja calych dni w samochodzie,dlaczego Wy mnie tak krzywdzicie pisząc nieprawdę? przeczytalas post startowy? kiedys 3 razy w tygodniu mialy zajecia ale teraz nie mają nic tylko mlodsze ma rysunek raz w tygodniu. od 15 przewalają się w domu,majà luz i naprawde nie wiem czym ja mam Was jeszcze przekonywac skoro wy i tak lepiej wiecie jak wygląda nasze zycie...
  • 04.12.17, 19:20
    Rety, dziewczyno, Twoja córka to wykapana Ty! "Dlaczego Wy mnie tak krzywdzicie" - histeryzujesz koncertowo i dziwisz się, że córka Cię naśladuje?

  • 04.12.17, 19:24
    smile
    No otóż. Ale zaraz przeczytamy, że to nieprawda, ona nie histeryzuje tylko nie zgadza się z oszczerstwami.
    I nieprawda, bo ona przecież nie histeryzuje, tylko rzeczowo odpowiada i jest stanowcza.

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 04.12.17, 21:23
    To, że pamiętam jakiś Twój post o wyjeżdżaniu ze szkoły po 14 i spędzaniu czasu poza domem do 19 ze 3 razy w tygodniu - to oznacza, że Cię krzywdzę? Wow. Wybacz, nie śledzę zmian w rozkładzie Waszych zajęć. A post pamiętam, bo wpędził mnie w lekkie zdumienie, na zasadzie, że można małe dzieci tak obłożyć.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 04.12.17, 21:24
    ale teraz to się zmienilo.
    wtedy tez pisalam ze to tymczasowe.
  • 04.12.17, 17:49
    Ma 9 lat a traktujecie jak 3 latka uncertain

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 04.12.17, 18:19
    ichi51e napisała:

    > Ma 9 lat a traktujecie jak 3 latka uncertain
    >
    chcialas napisac "traktuje cię" czy "traktujecie ją"
  • 04.12.17, 18:44
    Traktujecie ja. Dlaczego 9 latka potrzbuje pomocy przy rozbieraniu? Bo nie umie? Bo sie za wolno rozbiera? Wlasnie to sa miejsca gdzie dajesz luz zeby dziecko mialo poczucie kontroli

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 04.12.17, 18:49
    ichi51e napisała:

    > Traktujecie ja. Dlaczego 9 latka potrzbuje pomocy przy rozbieraniu? Bo nie umie
    > ? Bo sie za wolno rozbiera? Wlasnie to sa miejsca gdzie dajesz luz zeby dziecko
    > mialo poczucie kontroli

    nieprawda. pna po rostu poprosila o pomoc bo z rachi rocznicy slubu dziadkow i uroczystego obiadu
    miala na sibie zapinaną z tylu tunikę.
    proszę, nie dopisuj sobie niewiadomo jak niewlasciwych zachowan tam gdzie ich nie ma.
  • 04.12.17, 18:21
    Ale to jestes stanowcza czy nie jestes? Co jest stanem faktycznym w twoich forumowych opowiesciach? Bo raz piszesz tak, a raz inaczej. A jesli raz jest tak, a raz inaczej, to dziecko czuje sie jak na kolejce gorskiej i ma racje odreagowujac.
  • 04.12.17, 18:40
    To ile w końcu Twoja córka ma lat?
    forum.gazeta.pl/forum/w,567,164655530,164655530,co_robie_zle_histeria_przy_rozstaniu_w_szkole.html

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 04.12.17, 18:45
    nie powiem. nie ma to znaczenia. nie chce byc rozpoznana. uprzedzalam juz kiedys
  • 04.12.17, 19:28
    werdipurke napisał(a):

    > nie powiem. nie ma to znaczenia. nie chce byc rozpoznana. uprzedzalam juz kiedy
    > s

    Ma. Jest różnica czy zachowuje się tak jak opisałaś siedmiolatka, dziewięciolatka czy trzynastolatka. W każdym razie ja bym na Waszym miejscu zasięgnęła opinii specjalisty by uniknąć błędów i pomóc dziecku. To w jaki sposób córkę opisujesz jest niespójne. A jej reakcje niepokojące.
  • 04.12.17, 19:48
    Jak nie chcesz być rozpoznawana, to nie pisz o domku nad morzem, bo więcej jest dzieci histeryzujących w szkole niż matek z domkiem nad morzem i w ten sposób unikniesz dekonspiracji wink
  • 04.12.17, 21:07
    To samo pomyslalam, ale to mi zakrawa na trolling w wydaniu cersei.
  • 04.12.17, 21:50
    Ale to trochę dziwne, skoro jednocześnie z uporwem powtarzasz, że corka zachowuje się nieodpowiednio jak na dziewięciolatkę. To Twój koronny argument - a jak tu go zaakceptować, skoro krecisz?

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • 04.12.17, 23:25
    no własnie, jak to brzmi: siedmiolatka zachowuje się skandalicznie nieodpowiednio jak na dziewięciolatkę big_grin
  • 04.12.17, 23:22
    ale to ma fundamentalne znaczenie - zmiana z przedszkola na szkołe to jest rewolucja u nadwrażliwego dziecka. nasza córka nie ma żadnycn zaburzeń, a miała kilka tygodni, kiedy sobie psychicznie bardzo słabo radziła z tą zmianą i też reagowała złością, agresją, płaczem.

    do tej pory myślałam, że forumki Cie atakują za nicka - z definicji co nie napiszesz, to będzie źle, przekręcają Twoje słowa i nadinterpretowują, żeby im pasowało do obrazka nadopiekuńczej control-freakowej matki. ale Ty kłamiąc na temat fundamentalnego faktu, jakim jest wiek dziecka, nie pomagasz.
  • 04.12.17, 18:48
    Raz ma 7 a raz 9 ☺ a moze to troll
  • 04.12.17, 19:32
    Dzieci nie mają dużo bodźców, a nie wiadomo, jakie posiłki dawać im w samochodzie, w drodze z jednego zajęcia na drugie, dzieci sa raz w jednym wieku, a raz w innym, raz córka jest niemal nastolatką, a raz właśnie idzie do szkoły, raz dzieciom nie organizuje się zabaw, bawią sie same, raz przeciwnie, spędzamy czas razem, a nie obok siebie, raz jest o rok młodszy brat, raz o dwa lata młodsza siostra, raz córka jest OK, tylko jak sie zmęczy, to jest problem, raz histeryzuje tak, ze nauczyciele nigdy czegoś takiego nie widzieli. Hm.
  • 04.12.17, 20:14
    Kobitka ma najwyraźniej jakieś problemy psychiczne. Albo troll
  • 04.12.17, 20:24
    Moze ma jakąś schizofrenie.
  • 04.12.17, 23:27
    może ma kilka osobowości i każda z nich ma inne dzieci? u matek to chyba tak moze działać wink
  • 04.12.17, 21:40
    Ten watek i poprzedni + zachowanie tej dziewczynki to dowód że ta małą doświadcza przemocy we własnym domu.
    tej najgorszej, która nie zostawia śladów na ciele.
    Współczuje dziecku.
    Dziewczyny, ostrożnie z radami do autorki wątku. Każdą użyje przeciw własnemu dziecku.
    Terapia ,terapia i jeszcze raz terapia dla matki i ojca. Córka jest ofiarą, zresztą syn także.



    --
    "Nie wierzę w żadną magię ani inny zabobon. Pradawni bogowie mnie chronią!"
    By Julian
  • 04.12.17, 21:43
    Zeszłym razem syna nie było, były dwie córki. Więc mam nadzieję, ze to troll.
  • 04.12.17, 20:09
    Ileś procent dzieci ma zaburzenia psychiczne, gdzie werdykt forum to normalne/ to nienormalne nie pomoże. Jeżeli czujecie, że nie chodzi o bzdury szukajcie pomocy w realu
  • 04.12.17, 20:45
    Jak moja córka robi cyrki z powodu zmęczenia i powiem głośno, że jest zmęczona, to zaczynają się jeszcze większe jazdy. Mnie by też wkurzało, gdyby mąż mówił mi "połóż się spac, jesteś zmęczona i nie da się z tobą rozsądnie rozmawiać"- nawet, gdybym istotnie była zmęczona. To brzmi zbyt protekcjonalnie i deprecjonuje uczucia.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 04.12.17, 20:49
    nie musimy mowic "jestes zmeczona" tylko mowimy-choc sie polozyc. co wg ciebie powinnismy zrobic/mowic w takiej sytuacji?
  • 04.12.17, 21:18
    > nie musimy mowic "jestes zmeczona" tylko mowimy-choc sie polozyc. co wg ciebie
    > powinnismy zrobic/mowic w takiej sytuacji?

    trzeba dopasowac do dziecka - mowic to, co dziala ... metoda prob i bledow ... u nas, na przyklad, dzialaja "naukowe wyjasnienia" - moze dlatego, ze oboje pracujemy naukowo i "na codzien" uzywamy w domu zwrotow typu hipoteza, dowod, eksperyment itp ... na przyklad moje dziecko jest zmeczone i zle, kiedy jest glodne - na przyklad rano. i zaczyna sie nakrecac i odmawia jedzenia (nie, bo nie!). wtedy mowie, ze na glodzie spada poziom cukru, co powoduje zmeczenie i zly humor, ze ja mam tak samo i powinnismy isc cos zjesc - zeby podniesc poziom cukru i poczuc sie lepiej. dziecko nie czuje sie winne, jego odczucia maja racjonalne wyjasnienia, mama ma tak samo ...


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • 04.12.17, 21:44
    tez tak tlumaczymy,pokazujac przyczyny zewnetrzne i tez to sie zdarza-ten nerw i mega zlosliwosc w stosunku do wszystkoch domownikow gdy jest glodna. ale czasem tlumaczenia,prosby trwaja pol godziny zanim ona cos wezmie do ust. my w koncu dajemy komunikat prosty-my zaczynamy jesc,zjedz tak jak my,poczujesz sie lepiej. zacznij jesc,my juz cie nie bedziemy przekonywac bo zaczynamy jesc. no i my ze spokojem zjemy a ona przez te 25 minut suedzi przy stole i sie wyzlosliwia: no i po co jesz to jajko, czemu nikt mi nie przyniosl widelca (zabronilas,powiedzialas ze sama chcesz przyniesc). no i teraz nie zjem tej bulki bo on ją dotknął. nigdy juz nic nie zjem. nie lubie jakecznicy,wcale nie chcialam (zapytana chciala), czemu mam 2 ogorki jak chcialam pomidora (chciala ogorka), a wogole to czemu nikt mi nie chce nalac picia (nie prosila,nalewamy,czasem tlumaczymy czasem bez slowa). mam wrazenie ze ona za wszelką cene chce nas zdenerwowac. kilka razy zdarzylo sie ze maz nie wytrzymal i albo krzyknął albo wzial ją za rękę i wyprowadzil z jadalni do pokoju mowiac zeby przyszla gdy bedzie gotowa jesc...
    moj maz twierdzi ze tez tak mial w dziecinstwie,ze to pamieta,ze nie rozumial dlaczego ale mial taką sprężynę w środku i nie potrafil przestac tylko tak pyskowal bez sensu az mama wybuchla albo tata dal mu klapsa (stare czasy... sad ) no i on przyznaje ze widzi w niej swoje zachowania... a ja tych zachowan nie rozumiem... sobota,luz, wstaja kiedy chca,robi co chce,potem szykujemy sniadanie, zjedzenia banana odmawia,wypicia spku tez odmawia i nakreca sie nakreca sie i chocbym nie wiem co robila niczym jej mie umiem ani uspokoic,ani rizsmieszyc,ani odwrocic uwagi-tylko te zlosliwosci i az dojdzie do eskalacji albo z nazej strony albo czesciej z jej strony np wybiegniecie do pokoju,przewrocenie czegos po drodze lub trzasniecie drzwiami (generalnie ona robi halas straszliwy wtedy czy to krzykiem czy to czyms innym) i po jakims kwadransie wraca jak gdyby nigdy nic moja skomunikowana spokojna dziewczynka. potrafi przeprosic nawet bez upominania. jak na spokojnie gadamyto nie wie czemu...
  • 04.12.17, 21:54
    no to skoro maz mial podobnie - to ona pewnie ma to po nim (tak jak moje dziecko po mnie). jesli nie ma histerii, to ja zostawcie, nie namawiajcie, zje, jak jest najgorsze przejdzie. a jak skonczycie - wyjdzcie. po co jej trujecie? wypraszacie? po prostu powiedzcie jej "jak cos zjesz, poczujesz sie lepiej" i zostawcie w spokoju. chyba, ze "przymus" na nia dziala - u nas czesto tak jest, ze jak mowie spokojnie, ale bardzo stanowczo - "masz zjesc dwa gryzy chleba", to syn pyta "musze" (spokonie!), ja odpowiadam "tak" i on je i jest ok (ale BEZ kazan!). musisz sprobowac, czy u Was zadziala, jesli nie - dac jej spokoj. po co sie wszyscy nakrecanie? (nie mowie i braku zdenerwowania u Was, ale wlasnie o nakrecaniu sie).


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • 04.12.17, 21:58
    Ona po prostu nie czuje się kochana. Nie wiem, dlaczego. Powinniście pojśc do terapeuty systemowego, który przyjrzy sie funkcjonowaniu calej rodziny, calej waszej czworki.
    Przypomnialo mi się, że kiedys czytalam, ze ataki histerii zdarzają sie osobom, ktore nie maja możliwości zwyklego wyrażenia swoich uczuć. To koresponduje z tym o czym pisala Verdana.
    Poza tym - ja po takim ataku nie czekalabym na przepraszanie, tylko utulila i spytala, czy już dobrze?
    I jeszcze jedno - corka powinna bardzo regularnie jesć posilki, tak żeby nie dochodziło do naglych ataków glodu (to akurat przerabialam z moją wlasną). To bardzo wazne. Na razie jest za mała (no chyba że ma 15 czy 18, bo tez juz nie wiem), zeby samodzielnie z tym sobie radzić, trzeba ja bardzo wspierać.



    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • 04.12.17, 22:15
    obawiam sie coraz bardziej ze mozesz miec racje i strasznie mi jej szkoda tej mojej ukochanej ksiezniczki... przeciez my ją tak kochamy,jest naszą pierwszą,wysnioną wymarzoną. czy to pojawienie sie brata po 1.5 roku tak ją wpędzilo w poczucie rozpaczy? kurcze ale przeciez w innych rodzinach tez są rodzenstwa... my naprawde czytamy duzo i uznajemy te mechanizmy,stosujemy je,jestesmy z pewnoscia bardzo swiadomi warunkow rozwoju emocjonalnego mlodego czlowieka ale nasza corka jest naprawde bardzo nietypowa... dlatego tak trudno nam radzic sobie z jej zachowaniami. tobimy tak jak polecają specjalismy a ona reaguje odwrotnie,troche jakby byla mega inteligentnym doroslym, a nie dzieckiem w jakims schemacie. ona oszukuje schematy a nam koncza sie pomysly jak jej pomoc. atmosfera w domu sie psuje, mlodsze dziecko cierpi,ona cierpi, kosztuje ha to duzo wysilku takze fizycznie-rozdygotana,serduchojej prawie z piersi wyskakuje... bardzo bym chciala pomoc swojemu dxiecku a nie umiem i mnie to przeraza...
  • 04.12.17, 23:00
    trollujesz.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • 04.12.17, 23:04
    To przestan czytac i dzialaj instynktownie. Czytasz psycholkowe ksiazki, ktore w psychopatow was zamieniaja, a psycholodzy zacieraja rece. Corka zamiast w ideal zamienia sie w idealna kandydatke do psychiatryka.
    Daj do tesciowej na wychowanie.
  • 05.12.17, 04:31
    "bardzo bym chciala pomoc swojemu dxiecku a nie umiem i mnie to przeraza... "

    Ten cały post powyżej, nawet zakładając maksimum dobrej woli i pomijając cały ten i inne wątki wystarczy żeby powiedzieć: idź na terapię. Twoja córka ma jakiś problem. Ty sobie z tym nie radzisz, że córka to ma - więc nie pomożesz na pewno córce w takim stanie.
  • 05.12.17, 10:38
    werdipurke napisał(a):

    > strasznie mi jej szkoda tej m
    > ojej ukochanej ksiezniczki... przeciez my ją tak kochamy

    Wy ją może i kochacie ale Ty jej nie lubisz. To widać z Twoich wpisów - nie lubisz i nie rozumiesz tej dziewczynki, denerwuje Cię, odbierasz jej zachowania jako złośliwość przeciwko Tobie i zamiast chcieć jej pomóc uporać się z problemem chcesz żeby była cicho z obawy przed nalotem policji i żeby była posłuszna z obawy przed wstydem wobec innych ludzi. Dlatego krytykujesz ją, a nie jej zachowanie, co powoduje że ona kieruje swoją agresję przeciwko sobie.
  • 04.12.17, 20:58
    > Mnie by też wkurzało, gdyby mąż mówił mi "połóż się spac, jesteś zmęczona i nie da się z tobą
    > rozsądnie rozmawiać"- nawet, gdybym istotnie była zmęczona. To brzmi zbyt protekcjonalnie i
    > deprecjonuje uczucia.

    dokladnie! u mnie jak plachta na byka dziala "uwazaj!", kiedy juz jest po sprawiec - wywrocilam sie,, potknelam, cos sie stalo - TERAZ mam uwazac???




    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • 05.12.17, 17:52
    O tak, o tak! Za "uważaj" po fakcie mam ochotę przegryźć komuś tętnicę. Wrrrr!

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 05.12.17, 21:55
    Nawet zgoła aortę!

    --
    Czajniczek Pana R.
  • 05.12.17, 22:06
    i krew bedzie tryskac po scianach, a ja powiem "uwazaj" ...

    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • 04.12.17, 21:16
    no wlasnie. Tym baedziej ze wiekszosc dzieci wieczorem dostajacych szalu nie lubi zasypiac nie umie sie wyciszyc i najchetniej siedzialoby czekajac az slonce wstanie...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 04.12.17, 21:51
    ichi51e napisała:

    > no wlasnie. Tym baedziej ze wiekszosc dzieci wieczorem dostajacych szalu nie lu
    > bi zasypiac nie umie sie wyciszyc i najchetniej siedzialoby czekajac az slonce
    > wstanie...

    no wlasnie. więc co powinien robic wtedy rodzic? jaką przyjąć taktykę? szybko to skrócić (i tak sie drze wiec niech szybko zasnie) czy pozwolic dziecku drzec sie tak do polnocy towarzyszac mu w tym powtarzajac kocham Cie, jestem przy tobie, nic ci nie grozi, rozumiem cie,przyjdz jak bedziesz gotowy. ja stosowalam czesto nr 2 ale to prowadzilo do mega zmeczenia i eskalacji nerwa w kolejne dni bo znow niewyspana wiec potem przestawilam sie na nr 1 i to bardziej dziala bo przynajmniej skraca cierpienie a rozmowa i tak jest niemozliwa wtedy tylko dopiero jak ochlonie
  • 05.12.17, 10:36
    A próby relaksu? Ciepła kąpiel. Kakao? Masaż?
  • 05.12.17, 18:26
    Siedzenie i niunianie z mojego doswiadczenia prowadzi do eskalacji. Chyba najlepsza metoda moich rodzicow (nie zeby udalo mi sie wprowadzic - nie mam charakteru) kolacja -kapiel - lozko - gasimy swiatlo - odpalamy bajki grajki. Dobranoc widzimy sie rano radz sobie sam. I naprawde czlowiek sie stara zasnac nim strona sie skonczy.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 05.12.17, 18:34
    ichi51e napisała:

    > Siedzenie i niunianie z mojego doswiadczenia prowadzi do eskalacji. Chyba najle
    > psza metoda moich rodzicow (nie zeby udalo mi sie wprowadzic - nie mam charakte
    > ru) kolacja -kapiel - lozko - gasimy swiatlo - odpalamy bajki grajki. Dobranoc
    > widzimy sie rano radz sobie sam. I naprawde czlowiek sie stara zasnac nim stron
    > a sie skonczy.

    straszne... zwlaszcza to radz sobie sam.... wspolczuje rodzicow. ale po tym co napisalam juz rozumiem dlaczego taka jestes.., wspolczuje
  • 06.12.17, 09:19
    'umyj sie, wloz pizamke, przeczytamy bajke i w lozku jeszcze sie mozesz pobawic'.
    Po pol godzinie pozostaje przyjsc zgasic swiatlo. No, czasem wylezie ze dwa razy bo pic, bo przytulasek, bo cos tam - zalatwic sprawe i odeslac do lozka. Jak marudzi, przypomniec umowę - nie musisz spac, ale masz byc w lozku.
    Probowalas?

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • 05.12.17, 18:20
    >Mnie by też wkurzało, gdyby mąż mówił mi "połóż się spac, jesteś zmęczona i nie da się z tobą rozsądnie rozmawiać"- nawet, gdybym istotnie była zmęczona.

    A ja to lubie, bo u mnie w domu nie bylo przyzwolenia na takie cos. Polozyc sie spac na pol godziny np. po pracy - w zyciu. I cenie fakt, ze ktos w naszym stadle dba o to, zeby powazne rozmowy prowadzic, gdy wszystkie strony sa w mozliwie dobrej formie psychofizycznej czyli wyspane, najedzone i nawodnione. Nie zawsze sie da czekac, ale jesli sie da, to on tego pilnuje, zeby do drazliwych tematow nie dorzucac drazliwych okolicznosci. To radykalnie zmniejsza odsetek klotni i zwieksza merytorycznosc rozmow.

    --
    Pani Grzyb tlumaczy
  • 04.12.17, 20:50
    wiesz co, jak przeczytalam Twoj post startowy, to mialam naprawde duzo do napisania, bo moj mlodszy syn jest odobny (i JA go rozumiem, bo sama jestem podoba, tylko ucywilzowana), ale jak przeczytalam caly watek, to mi sie odechcialo. serio. bo musialabym sie rozpisac, troche uzewnetrznic, a widze, ze Ty i tak bys mnie z blotem zmieszala - jak wszystkichw tym watku sad

    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • 04.12.17, 21:09
    Trollowanie, nie dajcie się wciągnąć.
  • 04.12.17, 21:26
    A to nie jest kondolyza w nowym wcieleniu?

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 04.12.17, 21:54
    a kto to jest kodolyza?
  • 04.12.17, 21:53
    ale ja nikogo nie zmieszalam z błotem. kurcze. ja tylko sprzeciwilam sie zarzutom o cale dnie na zajeciach i zarzuty o obiady w samochodzie i brak wolnego czasu. naprawde bardzo proszę napisz jak sobie radzisz ze swoim dzieckiem, bede bardzo wdzieczna
  • 04.12.17, 21:56
    jestes bardzo nieprzyjemna dla rozmowcow, w zasadzie wszystkich. tak, jakbys oczekiwala jakis konkretnych rad (nie wiem jakich), a jak ktos "zbacza z trasy", to sie wsciekasz i dowalasz. tak to wyglada - niestety - z boku.


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • 04.12.17, 22:05
    te osoby nie zbaczają z tematu tylko pastwią się nade mną przeinaczając cos co napisalam kilka miesiecy temu
  • 04.12.17, 22:09
    Mnie nazwalas szurnieta, czym to nazwiesz? A probowalam pomoc. Nie da sie pomoc nie mowiac trudnej prawdy.
  • 04.12.17, 22:19
    undoo napisała:

    > Mnie nazwalas szurnieta, czym to nazwiesz? A probowalam pomoc. Nie da sie pomoc
    > nie mowiac trudnej prawdy.

    napisalas: "Ale kto dorosly bawi sie z dziecmi?"

    wiec odpowiedzialam ze chyba jestes szurnieta skoro uwazasz ze ludzie dorosli nie bawią się ze swoimi dziecmi.

    to ma byc trudna prawda? objawienie i rozwiązanie problemow mojej córeczki? mam jej od jutra zacząc odmawiać wspolnych zabaw,gier,rowerow,wyjscia na łyżwy,czytania itp? bo gy uwazasz ze nikt dorosly z dziecmi nie powinien sie bawic? propagujesz chyba zimny chów.
  • 04.12.17, 22:26
    Odwracasz kota ogonem wybielajac siebie.

    Jest roznica miedzy wiszeniem nad dzieckiem i uczestniczeniem we wszystkim, co ono robi (ale zaraz uslyszymy, ze tak nie na pewno nie jest), a ciagla z nim zabawa. Przez zabawe rozumiem - zabawe lalkami, klockami itp.

    Prosisz o rade, a potem wszystko odwracasz i robisz afere, nie umiesz przyjac niczego i sie zastanowic - mnie to niepokoi, bo osoba proszaca o rade, szuka rozwiazania problemu, a nie robi publiczne wyznania jak bardzo kocha te swoja wyczekana ksiezniczke. Osoba szukajaca usprawiedliwienia dla swojego toksycznego czy przemocowego zachowania pisze o wielkiej milosci i odwraca kota ogonem, szuka potwierdzenia, ze w zasadzie ona ma racje i dobrze postepuje, bo jest idealna. Taki twoj obraz widze na podstawie twoich postow. Nie wiem, jaka jestes, czy naprawde jestes matka nawet, bo nie brzmisz wiarygodnie.
  • 04.12.17, 22:29
    co mam zrobic zebys przestala pisac o mnie niestworzone rzeczy?

    mam przytaknąć na wszystko-powiedziec tak,nigdy nie chcialam byc matką, nienawidze swojego dziecka,jest nieidealne i mnie wnerwia,mam nerwice i ją tlukę.

    tylko dzienym trafem w domu mam drugie dziecko ktore nie ma potrzeby drzec sie w nieboglosy i robic przedstawien przy zwyklych czynnosciach

    oraz

    mam tez neza ktory tez wymięka z fochami i krzykami naszej córki
  • 05.12.17, 00:12
    A miedzy epatowaniem wielkimi uczuciami do corki i nienawiscia do dziecka nie widzisz niczego innego?
    Ty nie szukasz rozwiazania, tylko potwierdzenia swoich chorych tez.

    A zebym ja przestala widziec, co widze, to dorosnij na poczatek i wyjdz z taniego sentymentalizmu i intensywnego rodzicielstwa, bo zachowujesz sie jakbys chciala wszystkim dookola udowodnic jaka jestes idealna matka. Dobrzy rodzice, nawet jak dzieci wrzeszcza, nie boja sie policji.
  • 05.12.17, 00:17
    czyli ja jestem złym rodzicem bo boje się policji oraz dlatego ze jestem "zbyt intensywną" matką...

    to ciekawe
  • 05.12.17, 00:20
    nie, ty jestes trollem
  • 06.12.17, 17:01
    czyli nie masz problemu z córką .masz problem z domniemaną wizytą policji w domu.
    i co jak już Cię odwiedzą to ten wątek pokazesz? to jest głupie
  • 05.12.17, 09:56
    werdipurke napisał(a):

    > co mam zrobic zebys przestala pisac o mnie niestworzone rzeczy?
    >
    > mam przytaknąć na wszystko-powiedziec tak,nigdy nie chcialam byc matką, nienawi
    > dze swojego dziecka,jest nieidealne i mnie wnerwia,mam nerwice i ją tlukę.

    Hej! Czy nie tak właśnie dokładnie reaguje Twoja córka kiedy czuje się zagrożona lub oskarżona?
  • 05.12.17, 04:22
    werdipurke napisał(a):

    > ale ja nikogo nie zmieszalam z błotem.

    Bo ktoś ci uwierzy, skoro dowody są czarno na białym. wink
    Ludzie pewne twoje zachowania czy słowa mogą odbierać całkiem inaczej niż ty sądzisz. I być może twoje dziecko też odbiera inne komunikaty niż ty chcesz jej przekazać.



    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 04.12.17, 22:08
    Kolejne wcielenie Cersei obstawiam, tej od pasierbicy w ciazy.
  • 04.12.17, 21:37
    W jednym wątku piszesz zacieka ma 7 lat i rozpoczęła pierwsza klasę w drugim ze ma 9 lat i chodzi do 3 klasy

    To jakieś bajdurzenie!

    Albo jesteś trolem albo masz poważne problemy ze sobą.
  • 04.12.17, 21:44
    nie to wszystko jest zaslona dymna zeby nie zostac zidentyfikowanym. Nie zdziwilabym sie gdyby corka okazala sie pasierbica w realu

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 04.12.17, 22:10
    Juz pisalam - Cersei wrocila big_grin
  • 04.12.17, 22:41
    nie znam
  • 04.12.17, 23:33
    ta w ciąży? big_grin
  • 05.12.17, 00:13
    A nie widzisz podobienstwa w stylu pisania? Bo dla mnie ten sam niedojrzaly ton mocno zranionej czyms doroslej kobiety.
  • 04.12.17, 23:39
    wychodzi na to, że jesteś trollem, ale refleksją sie podzielę: jak tylko jedno dziecko z rodzeństwa sprawia takie kłopoty i są to przesadzone histeryczne zachowania nieadekwatne do bodźca, plus mnóstwo zachowań autodestrukcyjnych, to zawsze trzeba wziać pod uwage hipotezę, że to pierwsze dziecko jest molestowane fizycznie przez kogoś w bliskim otoczeniu. no i co o tym myślisz werdipurke?
  • 04.12.17, 23:45
    w sensie ze molestowane seksualnie?
  • 05.12.17, 12:38
    tak
  • 05.12.17, 13:12
    wykluczam to. zdecydowanie
  • 05.12.17, 01:05
    Czytam różne Twoje wpisy.

    Co rzuca mi się w oczy: piszesz o dwóch córkach. Jedna to ta wymarzona, wytęskniona księżniczka, tak spokojna, skomunikowana dziewczynka. I ta druga - mam nadzieję, że nie pomyliłam wątków - w którą wstępuje diabeł.

    Nie akceptujesz jej złych emocji. Mając złą emocję córka staje się dla Ciebie złym człowiekiem. Syn, oczywiście nie, on nie ma takich emocji. Tak, wiem, stajesz na wysokości zadania, robisz wszystko, żeby ją uspokoić! Czyli - wyegzorcyzmować diabła z księżniczki.

    A tymczasem podstawa to: emocje są ok, zachowania nie.

    Chcesz by forum uznało, że problem jest w niej. A więc - bierz ją w te pędy do psychologa/psychiatry! Tylko się nie zdziw, jeśli usłyszysz to, co przeczytałaś na forum. Ach, ci szurnięci psycholodzy, niedofinansowani psychiatrzy!
  • 05.12.17, 07:58
    trolling w tym wątku jest oczywisty.
    ja jednak mam taki deficyt zwany syndromem milczenia owiec i wobec tego,zeby nie było zgłaszam /wysyłam wątek na policję.
    dziecko może być wymyślone albo rzeczywiście maltretowane.zatem dla spokoju sumienia....zeby nie było,ze ktoś autorce napisze : wiesz jak cie zglosi sąsiad pokaż policji ten wątek.
    może być?
  • 05.12.17, 08:23
    nie rozumiem.
  • 05.12.17, 09:43
    Zgłoś myślisz że policja potraktuje poważnie? Może faktycznie chociaż sprawdzą stan psychiczny autorki