Dodaj do ulubionych

Wasze dzieci nigdy nie bywają krnąbrne

05.12.17, 08:41
poruszona ostatnimi kilkoma nietypowymi zachowaniami corki zalozylam wątek.
dostalam duzo porad (książki, pomoc psychologa,moje tez tak mialo) ale te konstruktywne to mniejszosc bo wiekszosc wmawia mi ze mam chorobe psychiczną,musze isc na terapie,dziecko jest maltretowane, wykorzystywane seksualnie a moj wątek jedna z forumek wysyla na policję...
na boga naprawde Wasze dzieci są idealne?
ja na swoją nawet nie krzycze... a zarzuca mi sie najgorsze plagi swiata, ze sie nie bawie z dziecmi, ze nie poswiecam jej czasu i uwagi i gornoczesnoe ze jestem matką zbyt intensywną...to forum jest bardzo fajne bo duzo dziewczyn sie tu wypowiada ale jest tez straszne no zdominowane przez tryskające jadem
matki-fruzstratki ktire kazdej dowalą...
przykro
Edytor zaawansowany
  • 05.12.17, 09:41
    Nie przejmuj się.
    Faktycznie na forum jest tak, że jak się opisze jakąś sytuację, to często jest tak, że wmawia się autorce wątku różne rzeczy i w zasadzie ciężko jest udowodnić swoją "niewinność", bo nawet jak odpierasz ataki, tłumaczysz, że jest inaczej, to Twoje słowa zostają tak przekręcone, że wychodzi, że popełniasz błędy, których nie popełniasz i nie możesz tego udowodnić. Do tego oskarżanie o bycie trollem.
    Sama też miewam problemy z dziećmi, dużo wątpliwości czy zawsze postępuję słusznie.
    Moim zdaniem ważne, że się zastanawiasz, szukasz rozwiązań. Sam fakt, że piszesz i pytasz świadczy o tym, że starasz się być możliwie jak najlepszą matką. A co do Twojej córki, to doradzę Ci, żebyś spróbowała być wobec niej łagodna, chwaliła za dobre zachowanie, podkreślała jej zalety i postarała się nie krytykować jej. Mój syn też jest emocjonalny, z tym, że u niego to wynika z zespołu Aspergera, więc jestem przyzwyczajona do życia w kotle. Karanie, krytyka, okazywanie niezadowolenia działa na niego bardzo negatywnie, powoduje załamanie, złość i mnóstwo złych emocji. Nie zawsze potrafi nad sobą panować i czuje się z tym paskudnie, ma wyrzuty sumienia, złość na siebie i na cały świat i tylko dobroć oraz wyrozumiałość się sprawdza.
  • 05.12.17, 09:45
    Jak kto spiszeze dziecko ma 6lat a po 3miesiacach to dziecko ma juz lat 9 to kim jest jak nie trollem?😁 przeczytalam watek, zmeczylama sie juz po 5 wypowiedzi autorki.Jak dla mnie to sa 3 opcje, albo trolluje, albo dzieciak jest zaburzony, albo rodzicielstwo helikopterowe sie nie sprawdza.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • 05.12.17, 09:51
    co to jest "rodzicielstwo helikopterowe"- serio pytam bo nie slyszalam.?
  • 05.12.17, 09:53
    Wpisz sobie w google

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • 05.12.17, 12:06
    wpisalam. Nie ja.
  • 05.12.17, 09:53
    > Jak kto spiszeze dziecko ma 6lat a po 3miesiacach to dziecko ma juz lat 9 to kim jest jak nie trollem?

    Może jest trollem.
    Co nie zmienia faktu, że ematki czasami potrafią się zagalopować z niektórymi oskarżeniami. Czasami mam wrażenie, że niektóre tylko szukają jakiegoś słabszego punktu do którego mogłyby się przyczepić, a jak już jedna się do czegoś uczepi, to już całe stado się zlatuje, które to popiera i jeszcze coś od siebie dodaje, żeby ubarwić wątek wink. Kiedy napiszesz, że to nieprawda, wszystko zostało przeinaczone, to jeszcze ci napiszą, że nie potrafisz przyznać się do błędu i jesteś bezkrytyczna wobec siebie.
  • 05.12.17, 09:54
    Akurat rzadko sie z ematkami zgadzam, ale akurat w wypadku autorki b.ladnie wyluszczyly problem.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • 05.12.17, 10:03
    Przy założeniu, że dzieci są tabula rasa i możemy je formować wedle własnego uznania, to faktycznie świetnie wyłuszczyły problem.
    Rzecz w tym, że czasami trafiają się dzieci, które niezależnie od naszych starań są histeryczne, humorzaste. Być może to dobry trop, że dziecko ma za mało oddechu, dlatego okazuje bunt. Ale to powinna być jedynie hipoteza, bo tak naprawdę nie wiadomo czy tak jest faktycznie.
    Złe też jest założenie, że każde dziecko należy wychowywać tak samo. Jeśli w przypadku syna metody wychowawcze się sprawdzają, a w przypadku córki nie (chyba jest zdecydowanie bardziej wrażliwa) to trzeba spróbować zmienić podejście i metody wychowawcze. Ja mam tak różne dzieci, że nie wyobrażam sobie wychowywać je tak samo. To by się nie sprawdziło.
  • 05.12.17, 10:06
    Mnie zaskoczyly odpowiedzi autorki

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • 05.12.17, 10:08
    Ok, aż tak precyzyjnie nie czytałam tamtego wątku. Może nadrobię wink.
  • 05.12.17, 14:04
    edelstein napisała:

    > Mnie zaskoczyly odpowiedzi autorki
    >

    np. ktora moja odpowiedz cie zaskoczyla? powinnam zrobic z siebie nieporadną ofiare a nie udowadniac ze ktos mi cos wmawia-wtedy byloby ok? nie lubicie jak na forum ktos się stawia i nazywa po imieniu ze bez powodu jestescie dla kogos chamskie?
  • 05.12.17, 12:02
    koza_w_rajtuzach napisała:

    > Przy założeniu, że dzieci są tabula rasa i możemy je formować wedle własnego uz
    > nania, to faktycznie świetnie wyłuszczyły problem.
    > Rzecz w tym, że czasami trafiają się dzieci, które niezależnie od naszych stara
    > ń są histeryczne, humorzaste. Być może to dobry trop, że dziecko ma za mało odd
    > echu, dlatego okazuje bunt. Ale to powinna być jedynie hipoteza, bo tak naprawd
    > ę nie wiadomo czy tak jest faktycznie.
    > Złe też jest założenie, że każde dziecko należy wychowywać tak samo. Jeśli w pr
    > zypadku syna metody wychowawcze się sprawdzają, a w przypadku córki nie (chyba
    > jest zdecydowanie bardziej wrażliwa) to trzeba spróbować zmienić podejście i me
    > tody wychowawcze. Ja mam tak różne dzieci, że nie wyobrażam sobie wychowywać je
    > tak samo. To by się nie sprawdziło.

    Koza, ja właśnie dlatego, że mam prawie dwudziestoletnie doświadczenie w macierzyństwie, dwoje totalnie różnych i nie bezproblemowych dzieci, właśnie dlatego, że sama popełniłam wiele różnych błędów (tylko ja je brałam na klatę), napisałam to, co napisałam w wątkach autorki, i nie zmieniłabym ani jednej literki.
    I jest tak jak piszesz, dzieci to nie tabula rasa, a jeśli się je kocha, to trzeba je poznać i zaakceptować takimi, jakimi są. Wrzaskunami, histerykami, nadwrażliwcami, z dysleksją, z autyzmem, z nadpobudliwością ect., ect. Jak mawia Bi_scotti - lifesmile


    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 05.12.17, 16:08
    Piszemy o osobie, ktora wypowiada sie b nieprzyjemnie o innych, ze sie eufemistycznie wyraze. I ma dziwne poglady na zycie i innych ludzi przeczytajcie o jej slowach o wypadzie z Polski.
  • 05.12.17, 16:35
    undoo napisała:

    > Piszemy o osobie, ktora wypowiada sie b nieprzyjemnie o innych, ze sie eufemist
    > ycznie wyraze. I ma dziwne poglady na zycie i innych ludzi przeczytajcie o jej
    > slowach o wypadzie z Polski.

    oj juz nie przesadzajcie ze jestem taka nieprzyjemna... bywają gorsze ode mnie,sory taki klimat tego forum-jak mnie atakują to się odszczekuję. powinnac za wszystko przepraszac i za każde slowo oszczerstwa dziękowac tak?

    co do wypad z polski - tak uwazam ze jesli sie komus nie podoba nasz kraj urzedy itp to zeby krytykowac trzeba miec do tego nie tylko czynne prawo wyborcze ale tez trzeba najpierw zaangazowac sie i dac cos z siebie, jak tacy wszyscy w polityce i rządzie są zli to czemu jedna z drugą nie zaangazuje sie w dzialalnosc samorzadową, lobby legislacyjne czy nie wystartuje w syborach do sejmu lub samorządowych. wiele osob wiele ma do powiedzenia a samemu nic nie robią... to troche tak jak z tymi rodzicami w szkole-nic nigdy nie zrobil,nie przyniosl,nie zaproponowal ale pierwszy do krytykowania ...
  • 05.12.17, 17:14
    oj juz nie przesadzajcie ze jestem taka nieprzyjemna... bywają gorsze ode mnie,sory taki klimat tego forum-jak mnie atakują to się odszczekuję. powinnac za wszystko przepraszac i za każde slowo oszczerstwa dziękowac tak?

    twoja corka robi dokladnie to samo, wszedzie widzi atak i sie broni, ciekawe gdzie sie tego nauczyla? na dodatek jest dzieckiem wiec z definicji jest emocjonalnie niedojrzala wiec reaguje I broni sie tak jak potrafi. idz na terapie, jak zaakceptujesz sama siebie I zaczeniesz siebie lubic to wszystko stanie sie od razu mniej personalne I z lubieniem wlasnych dzieci tez nie bedzie problemu
  • 05.12.17, 20:10
    Mogła się nauczyć, ale mogła też odziedziczyć w genach tę przypadłość.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
  • 05.12.17, 20:35
    odziedziczyc w genach specyficzne zachowanie LOL poczytaj cos czasem rosa albo chociaz poogladaj

    szczesliwym trafem i werdipurke jest w stanie popracowac nad swoja stabilnoscia emocjonalna i tym jak widzi swiat jesli tego tylko chce i to samo dotyczy jej corki - chociaz w przypadku corki jest to trudniejsze jesli nie ma odpowiednich wzorcow
  • 05.12.17, 18:57
    Dla mnie bylas wyjatkowo nieprzyjemna. Nie poczulas sie nawet do przepraszam. A teraz chodzisz i placzesz, ze my takie niemile. Spojrz w lusterko. BTW jesli nie trolujesz, to corka jest twoim lustrzanym odbiciem.
  • 05.12.17, 19:23
    A jeśli trolluje, to stworzyła córkę na swoje podobieństwo....

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 05.12.17, 20:09
    Ja też pamiętam ten twój post. I pamiętam, że całkiem rozsądnie ci odpowiedziała dziewczyna, która mieszka za granicą. Ja też jestem emigrantką i co gorsza, ekonomiczną. Jestem ponad 10 lat w UK i nie mam zamiaru wracać do PL, bo to kraj coraz mniej nadający się do życia. Znam kilka rodzin, które zdecydowały się na powrót po kilkuletnich emigracjach i po maksymalnie dwóch lat wrócili do UK. A jedna rodzina w warunkach polskich się rozpadła, bo nie poradzili sobie z nową rzeczywistością i co ciekawe, mimo rozwodu, wszyscy wrócili do UK.
    Polska jest świetnym krajem do odwiedzania, ale na pewno nie do normalnego życia.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
  • 05.12.17, 20:33
    rosapulchra-0 napisała:

    > Polska jest świetnym krajem do odwiedzania, ale na pewno nie do normalnego życia.

    Na pewno nadaje się do normalnego życia - sporo Polaków potwierdza to swoim własnym życiem tutaj (w tym ja). Tobie akurat ułożyło się inaczej, ale to nie znaczy, że wszyscy tak mają.
  • 05.12.17, 21:31
    Z tym sie zgodze. Nie jestesmy wszyscy tacy sami. Jednak prawo wyboru nie oznacza wywalania kogokolwiek z jego ojczystego kraju, bo sie osmieli skrytykowac.
  • 05.12.17, 22:29
    undoo napisała:

    > Z tym sie zgodze. Nie jestesmy wszyscy tacy sami. Jednak prawo wyboru nie oznac
    > za wywalania kogokolwiek z jego ojczystego kraju, bo sie osmieli skrytykowac.

    O to to to!


    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
  • 05.12.17, 22:52
    undoo napisała:

    > Z tym sie zgodze. Nie jestesmy wszyscy tacy sami. Jednak prawo wyboru nie oznac
    > za wywalania kogokolwiek z jego ojczystego kraju, bo sie osmieli skrytykowac.

    Oczywiście, że nie oznacza i to, co napisała wtedy Werdipurke było niedopuszczalne. Po prostu nie zgadzam się na niepotrzebne uogólnianie z obu stron zresztą.
  • 05.12.17, 14:02
    koza_w_rajtuzach napisała:

    nie jestem trolem ale nie pisze prawdy co do wieku dzieci itp zeby nie byc rozpoznaną-moje znajome siedzą na tym forum wiev wiele szczegolow zmieniam.


    > Co nie zmienia faktu, że ematki czasami potrafią się zagalopować z niektórymi o
    > skarżeniami. Czasami mam wrażenie, że niektóre tylko szukają jakiegoś słabszego
    > punktu do którego mogłyby się przyczepić, a jak już jedna się do czegoś uczepi
    > , to już całe stado się zlatuje, które to popiera i jeszcze coś od siebie dodaj
    > e, żeby ubarwić wątek wink. Kiedy napiszesz, że to nieprawda, wszystko zostało pr
    > zeinaczone, to jeszcze ci napiszą, że nie potrafisz przyznać się do błędu i jes
    > teś bezkrytyczna wobec siebie.

    dokladnie tak jest. straszne to
  • 05.12.17, 15:37
    tak, tamten wątek był modelowy pod w tym względem. cokolwiek autra nie napisała, było interpretowane na jej niekorzyść.
    ale inna sprawa, że autorka nie powinna trollować - po co zakłada wątki, w których kłamie? jej dziecko nie moze równocześnie mieć 7 i 9 lat, oraz jednego rodzęństwa, które jest równocześnie bratem i siostrą.
  • 05.12.17, 14:00
    dzięki koza. pokrzepilas mnie. rzeczywiscid bede tak robic jak mowisz czyli chwalic i wzmacniac ten jej codzienny dobry humor,samodzielnosc i taką ogólną rezolutnosc i zartobliwosc.
    a po aferach bede zapominac,nie rozmawiac bo tylko jej to przywoluje zle uczucia.
    moja corka jest chyba bardzo ambitna
  • 05.12.17, 09:57
    Bywają, chociaż syn - 6 lat jest na ogół spokojnym i ułożonym dzieckiem, w gościach grzeczny, pytający się czy może, w domu już nie zawsze. Są pewne etapy gdy nie radzi sobie z emocjami, ja na fochy reaguję różnie, czasami spokojnie, czasami się wydzieram a czasami mam wywalone. Ogólnie nie chciałabym nic zmienać w jego zachowaniu, jest bardzo fajny.
  • 05.12.17, 10:05
    KAŻDY rodzic ma problemy z zachowaniem dzieci. Absolutnie każdy. I każdy jakoś sobie radzi, najczęściej metodą prób i błędów, bo często to co z jednym dzieckiem działa z drugim już wcale nie i trzeba szukać nowych rozwiązań dopasowanych do dziecka.. Ale to co opisałaś w wątku obok nie jest krnąbrnością. Zamiast oburzać się, przeczytaj wszystkie wpisy w tamtym wątku na spokojnie i wyłów sobie te które radzą Ci co zrobić. Zwróć uwagę na to ile osób radzi poszukać porady u specjalisty. To nie jest wmawianie Ci choroby psychicznej i wysyłanie z tego powodu na terapię.
  • 05.12.17, 10:05
    Owszem, ale nie do stanu długotrwałej histerii. Tylko tak normalnie "krnabrne"...

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 05.12.17, 11:17
    A skad ten wniosek?? smile
    Moja jest uparta, bywa przekorna, pyskuje momentami az wiory leca, potrafi sie wydrzec, rozryczec jak syrena alarmowa, rozzloscic strasznie...
    Dziecko ma prawo do emocji. A ja jestem od tego zeby jej pomoc przez te emocje przejsc. Bo każde jej zachowanie z czegos wynika. I do tego staram sie dotrzec - do przyczyny. I wygasic nie emocje, ike przyczyne tych emocji.
    Sprobuj. Olej sasiadow, wzywanie policji, olej wszystko. Niech sie wyryczy, wykrzyczy, wyplacze. A Ty przytul i pogadaj. Sprobuj z niej wyciagnac CZEMU reaguje az tak. 'Rozumiem ze boli, nikt nie lubi ciagniecia za wlosy, ale inaczej tej spinki wyjac sie nie da. Czy az tak Vi bolalo to pociaganie za wlosy, czy raczej masz zal do mnie ze nie bylam dość delikatna? Bo moge sie postarac jeszcze bardziej. Nie chcialam sprawiac Ci bolu' itd itp.
    Bo moze ten ryk za spinke to nieswiadomy sposob wykrzyczenia jakiegos zalu do Ciebie, ktory corka w sobie nosi? I poniewaz na codzien nie ma jak tego zwerbalizowac, bo widzi ze o nia dbasz itd - to podświadomie prowokuje sytuacje kiedy może uznac Cie za winna i to wywalic z siebie? Naprawde wierze ze sie starasz byc jak najlepszym rodzicem - pytanie czy Twoje dziecko Cie za takie uwaza.
    Nie odbieraj tego jako atak - po prostu czasem chcemy zrobic coś jak najlepiej, a wychodzi jak zawsze wink
    A ze wysylaja Cie na terapie - terapia nie jest niczym zlym czy wstydliwym. Ma Ci (pacjentowi w sensie) pomoc zrozumiec rozne rzeczy. W sobie i w kims. Co Ci szkodzi pojsc z dzieckiem do PPP? Mojego brata rodzina byla, bo bratanek jest nadambitny - bardzo wiele im to dalo. To naprawde nic zlego. Przeciez to dla dobra Twojego i corki.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • 05.12.17, 14:07
    bylismy pod opieką ppp, miala si prywatnie plus nasze dzialania w domu,ladnie wyszla z nadwrazliwosci dotykowej, nie miala jej jakos w duzym spectrum. ostatnio miala szeroką diagnoze pod katem pojscia do szkoly i naprawde nic jej sie nie dalo zarzucic, bystra, wspolpracuje z grupa, zna normy i ich przestrzega. odrzucili potrzebe jakiejkolwiek interwencji i tez codziennosc to potwierdza.
  • 05.12.17, 14:44
    Czyli jednak dziecko ma 7 lat, nie 9? Akurat przy ocenie zachowania jest to dość istotna informacja.
    BTW: niezależnie od wieku prawdopodobnie 3h na uroczystości rodzinnej to było dla niej trochę za dużo. Zabierajcie dzieci z imprezy nim przegrzeją im się styki.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 05.12.17, 14:47
    Dziecko wyje zostawione w szkole, nauczyciele twierdzą, ze nigdy czegoś takiego nie widzieli, a codzienność potwierdza, że doskonale sobie radzi?
  • 05.12.17, 14:54
    Może już przestało wyć? Przy czym mam wrażenie, że Wedipurke sama lubi się nakręcać i przesadzać ze swoimi histeriami.
    Tata nie będzie odprowadzał do szkoły, bo co inni pomyślą. Teraz z kolei problemem nie jest dziecko, które sobie z czymś nie radzi (może tylko z przestymulowaniwm i zmęczeniem), a to, co ludzie pomyślą i czy nie wezwą policji.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 05.12.17, 14:59
    w takim razie wymaganie od wlasnego 7 letniego dziecka wiekszej stabilnosci emocjonalnej niz od siebie nie jest az tak wielka niespodzianka. smutne to ale jakze powszechne w takich wypadkach.
  • 05.12.17, 15:03
    nie przeinaczaj moich slow
  • 05.12.17, 15:02
    taka akcja w szkole zdarzyla się 2 razy i nigdy wiecej
    w opinii na koniec pazdziernika tej oisemnej ze szkoly jest infi ze nawet emocjonalnych zachowan sporadycznych nie ma
  • 05.12.17, 15:37
    "zaczęła w tym roku 1 klasę w podstawówce. wcześniej chodziła do stałego przedszkola. codziennie urządza mega histerie w szatni, nie chce wejść do sali, nie daje się zaprowadzić (szarpać nie będę, ale próbuję a ona się wyrywa)". " ale na nią to nie dziala.juz wysiadając z auta chlipie, a w szatni sie domknie przykleja,jak wyrywam reke to lapie za bluzke,moglabym zaczac uciekac spod drzwi sali ale ona bieglaby za mna bo juz tak robilam. no przeciez nie moge wybiegac uciekac z predsionka sali.i tu wlasnie brakuje interwencji nauczyciela zeby ją przytrzymal,zatrzymal,zamlnal drzwi do salo,ja nie jestem w stanie bo bym jej przyciela reke noge itp-to jest taka skala histerii..." Czyli albo po dwóch razach Ty zaczynasz histeryzować, albo piszesz to, co jest C w danej chwili wygodne, a nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
  • 05.12.17, 15:38
    Czyli chyba sama się nieco za bardzo nakręcasz tymi wszystkimi sytuacjami, prawda?

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 05.12.17, 11:25
    Przeciwnie- moja córka rzadko kiedy nie jest krnąbrna. Jest uparta, niezależna i ma temperament
    👿
    Mam ją jedną i ją kocham, oczywiście że nie jest łatwo, ciężko pewne rzeczy akceptować ale cały czas próbuję znaleźć drogę do niej.

    --
    Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
  • 05.12.17, 11:43
    owszem, krnabrne, uparte czy popadajace w histerie - ale wowczas moje dziecko raczej wykrzykuje, ze wszyscy wokolo sa okropni, nikt nie rozumie itp. Co wydaje mi sie bardziej normalne niz samo-atak.
  • 05.12.17, 14:08
    alez oczywiscie ze takie rzeczy tez wykrzykuje-tyle zd mnie to nie martwi bo wpusuje to w swego rodzaju norme, martwi mnie natomiast to, ze dodatkowo mowi zle o sobie i o tym vo uwazam za nietypowe pisze...
  • 05.12.17, 11:56
    Nie jest idealna. Ale mi to nie przeszkadza.
    I nie boję się ani nie wstydzę iść na terapię, zamiast latać li tylko z dzieckiem po specjalistach.
  • 05.12.17, 13:36
    werdipurke napisał(a):

    > zarzuca mi sie najgorsze plagi swiata

    Tylko się nie popłacz.

    > to forum jest bardzo fajne bo duzo dziewczyn sie tu wypowiada ale jest tez straszne

    Nie podoba się? Wypad! tongue_out

    [spójrz jak fajnie twój pamiętny tekst się przydaje! jesteś z siebie dumna?]
  • 05.12.17, 13:41
    Nasze dzieci bywały krnąbrne. Wtedy staraliśmy się stosować różne metody, zmieniać nie tylko postępowanie dziecka, ale przede wszystkim własne.
    Ale przede wszystkim staraliśmy się rozróżnić, kiedy dziecko jest niegrzeczne, a kiedy ma problemy. Problemy to nie krnąbrność i nie da sie ich rozwiązać oczekując, że dziecko zrozumie, ze robi źle, choć my wszystko robimy dobrze.
    Nie da sie wychować dziecka będąc przekonanym o własnej nieomylności i o tym,ze jeśli nasz model wychowania nie działa, to nalezy stosować go dalej, tylko bardziej konsekwentnie, zamiast go zmienić.
  • 05.12.17, 13:42
    ja napisalam ze to forum jest fajne i duzo jest fajnych dziewczyn a jednostki plują jadem. Ty natomiast psioczysz na swoj kraj i ciagle narzekasz wiec naprawde wyjedz skoro tak Ci tu zle i po calosci jest strasznie.
  • 05.12.17, 14:45
    >ja napisalam ze to forum jest fajne i duzo jest fajnych dziewczyn a jednostki plują jadem.

    Wlasnie. Masz wszystko przemyslane, zaplanowane, poprawne politycznie, sztuczne (od razu kojarzone z klamstwem). Mysle, ze wiekszosc, nawet jak sie z nia nie zgadza, woli psioczenie szczere , niz ulozona skrupulatnie mysl.
  • 05.12.17, 15:06
    srubokretka napisał:


    > Wlasnie. Masz wszystko przemyslane, zaplanowane, poprawne politycznie, sztuczne
    > (od razu kojarzone z klamstwem). Mysle, ze wiekszosc, nawet jak sie z nia nie
    > zgadza, woli psioczenie szczere , niz ulozona skrupulatnie mysl.

    czyli ludzie wolą osoby ktire nie potrafią się wyslowic na forum?
    a ja ich drażnię tym ze nie mam problemow z retoryką, a moje wypowiedzi są spójne i konkretne? za to trzeba mi dokopac?

    a co jest sztuczne w moich wypowiedziach?
  • 05.12.17, 15:23
    werdipurke napisał(a):

    > a ja ich drażnię tym ze nie mam problemow z retoryką, a moje wypowiedzi są spój
    > ne i konkretne? za to trzeba mi dokopac?
    >
    > a co jest sztuczne w moich wypowiedziach?

    Tu nie chodzi o spójność wypowiedzi, konkretność i umiejętność wysławiania się (bo to, w zależności od oceniającego, kwestia dyskusyjna). Sztuczność tkwi w tym, że z twoich wypowiedzi widać, że masz wszystko przemyślane, każdą odpowiedź - kiedy tylko pojawia się jakaś rysa w twoim wizerunku, cokolwiek, co mogłoby sugerować twoją niedoskonałość, natychmiast udzielasz odpowiedzi, której jedynym celem jest udowodnienie, że jesteś doskonałą matką. Nie ma możliwości, abyś nią nie była - już szybciej zaakceptujesz niedoskonałość własnej córki (co może mieć po tatusiu, nie po tobie). To sprawia wrażenie sztuczności.
  • 05.12.17, 15:38
    Co gorsza w tych odpowiedziach konfabulujesz - nie zgadza się płeć dziecka, wiek, wydarzenia - potrafisz zaprzeczyć temu, co sama pisałaś, aby udowodnić, ze jesteś matką idealną.
  • 05.12.17, 16:13
    Konfabuluje dosc nieudolnie.

    Akurat to mnie ta pani obrazila, bo napisalam nie po linii jej jedynie slusznych mysli. Bo co by nie pisala, zachowanie jej corki nie wyglada na zachowanie 9-latki. Pani nie jest wiarygodna.
  • 05.12.17, 16:19
    Manipuluje (podejrzewam, ze nieswiadomie) tu i w rodzinie. Nie dziwia mnie zachowania corki.
  • 05.12.17, 16:30
    naprawde szczerze Cie prosze rozwin to, czym ja ją manipuluję?
  • 05.12.17, 16:54
    Postaram sie pozniej cos wiecej napisac. Obowiazki wzywaja...
  • 05.12.17, 22:18

    Zgłosilam Twoj post moderacji.


    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • 06.12.17, 00:41
    dlaczego? przeciez werdipurke tak napisala? powinno zostac
  • 06.12.17, 10:48
    Jeśli tak napisała (nie podoba się, wypad), gdybym przeczytała, też bym zgłosiła. widac przeoczylam. Ale nawet jeśli pierwsza tak napisała, nie usprawiedliwa to powtarzania przez kogokolwiek.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • 05.12.17, 14:29
    Bywa ale nie do tego stopnia i tylko wobec mnie, bo do ojca wcale, uwielbia go i ma większy respekt.
    Jak już przesadzi, karzę iść do pokoju przemyśleć to po jakimś czasie listy pisze i wypycha przez drzwi. W listach pisze że nie chciała, przeprasza i kocha rodzinę.
    Doskonale rozumie złe zachowanie.

    --
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/38/52/23/012b6d09cf.jpg
  • 05.12.17, 16:18
    "KaRZę" czyli kaŻę za karę? wink
  • 05.12.17, 14:40
    Pewnie nie powinnam sie tu przyznawac, ale nawet nie wiedzialam co to znaczy krnabrny. Musialam sobie wygooglowac. Tzn kojarzylo mi sie ze zle wychowany, niewychowany, ale doslownego znaczenia nie znalam.
    Moje dzieci nie sa krnabrne i znane mi dzieci tez. Sa w otoczeniu, ale dostep do nas maja mocno ograniczony. Moje mialy zapedy (pierwsze objawy jeszcze przed 3 r.z.), ale nauczylam ich dyskutowac. Szkola tez okazala sie bardzo pomocna. Codziennie cwicza rozmowy na temat odmiennych opinii juz od zerowki. Syn jest mocnym uparciuchem, ale nie mocniejszym ode mnie. Ma do mnie zaufanie i szacunek. Mysle ze z nim mialabym podobne jazdy, co ma twoja corka, gdybym stosowala metody swiatowych (czytaj modnych) myslitworcow.
    Jak bylam dzieckiem mialam mocna swiadomosc, wrecz uwierajaca, ze nie rozumiem (nie czuje) wiekszosci tego co dorosli mowia. Mam na mysli powazne tematy. Dlatego w wychowywaniu dzieci nie stosowalam zadnych manewrow psychologicznych. Proste sprawdzone komunikaty. Im dziecko mlodsze tym prosciej.
    Zobacz do czego ciebie doprawadzil twoj (ksiazkowy) jezyk. Jestes matka, a mielesz w glowie slowa, ktore mozesz uzyc do kilkuletniego dziecka. Zabilas instynkt w sobie,a z dzieckiem eksperymentowałas. Teraz boisz sie skutkow, boisz sie jej.
  • 05.12.17, 15:16
    wiesz, sama sobie tego nie wymyslilam i wcale nie rzucalam sie na te literature z entuzjazmem. po prostu trafil mi sie wymagajacy egzemplarz wiec po prostu musialam szukac pomocy. nie bylo tych ksiazek nie wiadomo ile, moze 2-3, plus jakies warsztaty z pozytywnej dyscypliny,czasem jakis artykul, portale internetowe typu dzieci są wazne itp, raz na jakis czas cos tam do glowy wpadnie, bez przesady , ale czasem.

    z mlodszym nie musialam, intuicja moja w zupelnosci dzisla. do niej nie dziala. teaguje odwrotnie niz 99% dzieci i ludzi doroslych.
    na nią nie dzialają moje zachowania intuicyjne, nie działa na nią takie-po prostu bądź, akcetuj, przytulaj i nie oceniaj.
    ona naprawdę jest nietypowa bo i bardzo inteligentna ale tez z momentami niezrozumiałymi.
    podam przyklad: prosi prosi np o jakas atrakcje np wyjscie na ściankę. Prosi o to, zbiera punkty na tablicy motywacyjnej,wszystko jest dla niej jasne, uprzedzamy,przygotowujemy, ona zaangazowana (sama pakuje uprzęże w garażu itp) po czym na tych zajęciach ma focha i ani instruktor ani ja nie wiemy o co chodzi. nie jest glosno, nie jest tonowe miejsce, zna wszydtko i wszystkich i do dzis nie dowiedzielismysie o co chodzilo... a zaplacic oczywiscie trzeba i niby powinna poznac konsekwencje... .
    ja z nią zyje czasem w takich okresach trudniejszych to żyję jak na bombie zegarowej bo moze byc 2 tygodnie super a nagle odpal nie wiadomo skad i dlaczego...

    obserwujac z boku takiego czlowieka ma sie wrazenie jakby jakies zwoje rdzewialy tylko nie wiadomo kiedy i gdzie...
  • 05.12.17, 15:40
    A czego się spodziewałaś? Że siedmiolatka powie Ci : mamusiu, wiesz, w tym momencie doświadczyłam następujących uczuć i taki a taki impuls pokierował moim zachowaniem? Większość dorosłych ma problem, żeby powiedzieć dlaczego ma focha, albo doła. Większość dorosłych czuje coś, czego nie jest w stanie dokładnie opisać a te uczucia mają wpływ na ich myślenie i zachowanie.
    A Ty od małego dziecka oczekujesz dojrzałego, bardzo świadomego zachowania?
    Szukasz sposobu na konkretne zachowania córki, bo chcesz je wyeliminować. I to jest błąd. Bo nie masz kontroli nad wszystkim, a z czasem, jak dzieci zaczną dorastać będziesz jej miała coraz mniej. Czasami po prostu trzeba przeczekać pewne fazy, zaakceptować je, pogodzić się z tym, że tak jak Ty nie zachowujesz się idealnie i nigdy nie będziesz, tak samo Twoje dzieci NIGDY nie będą się idealnie zachowywać. Idealnie czyli tak, jak Ty tego oczekujesz. Idealnie czyli bez zwracania na siebie uwagi otoczenia. Pogódź się z tym. Może jak Ty odpuścisz to córka nie będzie miała powodu, żeby narażać Cię na ocenę otoczenia. Bo nie będzie czuła presji.

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 05.12.17, 16:09
    >podam przyklad: prosi prosi np o jakas atrakcje np wyjscie na ściankę. Prosi o to, zbiera punkty na tablicy motywacyjnej,wszystko jest dla niej jasne, uprzedzamy,przygotowujemy, ona zaangazowana

    Te pie...ne tablice motywacyjne są dobre, gdy dziecko ma myć zęby. Nigdy nie robicie dzieciom przyjemności bez powodu?

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 05.12.17, 16:20
    robimy owszem ale okazalo sie ze za czesto i staly sie roszczeniowe dlatego wrocilismy do tablicy
  • 05.12.17, 16:26
    werdipurke napisał(a):

    > staly sie roszczeniowe

    Zupełnie, jakbyś pisała o małych dorosłych, którym rozdzielasz gratyfikacje za zasługi, a nie o dzieciach, którym sprawiasz przyjemność.
  • 05.12.17, 16:27
    a jak napisze ze zaczela sama podkradac te gratyfikacje to tez uznasz ze to ok i ze nie trzeba jednak pokazywac ze na przywilej trzeba zasluzyc?
  • 05.12.17, 16:33
    Rozumiem, że chodzi o np. słodycze, bo chyba nie podkrada wyjść na ściankę? Nie, to nie jest ok. Niemniej miałam głównie na myśli to, że twoja córka nie jest twoim współpracownikiem w firmie, który się nie sprawdził, tylko dzieckiem, którym czasem trzeba pokierować, wskazać właściwe zachowania (jest jak piszesz inteligentna, więc powinna rozumieć), a nie wpisywać w rubryczki. Stosujesz zasady rodem z książek o wychowaniu, co samo w sobie nie jest złe, ale te zasady powinnaś dostosować do dziecka, a nie dziecko do zasad.
  • 05.12.17, 16:55
    To nie trzymaj słodyczy w domu albo/ i nie głódź dzieci, to nie będą podkradać gratyfikacji. wink
    Wiesz dlaczego masz roszczeniowe dzieci? Bo nie dajesz nic za darmo : czasu, uwagi, miłości, przytulasków. Dajesz. za coś.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 05.12.17, 17:07
    morekac napisała:

    > To nie trzymaj słodyczy w domu albo/ i nie głódź dzieci, to nie będą podkradać
    > gratyfikacji. wink
    > Wiesz dlaczego masz roszczeniowe dzieci? Bo nie dajesz nic za darmo : czasu, uw
    > agi, miłości, przytulasków. Dajesz. za coś.

    daje w zasadzie wszystko za darmo a zwlaszcza przytulasy,calusy czy czas. na ekstra wyjscia sa czasem zbierane buzki
  • 05.12.17, 16:57
    Matko i bosko, to każda przyjemna rzecz u Was to jest PRZYWILEJ??? Oświeć mnie. Bo nie rozumiem, co to nieszczęsne dziecko podkrada wink.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 05.12.17, 16:44
    Nie no, straszne takie roszczeniowe dzieci są big_grin big_grin big_grin.
    Sobie też robisz jakiekolwiek przyjemności dopiero, kiedy zasłużysz?

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 05.12.17, 16:14
    > prosi prosi np o jakas atrakcje np wyjscie na ściankę. Prosi o to, zbiera punkty na tablicy motywacyjnej,wszystko jest dla niej jasne, uprzedzamy,przygotowujemy, ona zaangazowana (sama pakuje uprzęże w garażu itp) po czym na tych zajęciach ma focha i ani instruktor ani ja nie wiemy o co chodzi. nie jest glosno, nie jest tonowe miejsce, zna wszydtko i wszystkich i do dzis nie dowiedzielismysie o co chodzilo... a zaplacic oczywiscie trzeba i niby powinna poznac konsekwencje... .

    Psychopatyczne postepowanie z dzieckiem. Manipulacja kims, kto nie moze sie obronic. Tak to widzialam, wiedze i widziec bede. Masz tak wszystko zaplanowane, ze az boli, a kogo boli corke,. To na niej twoje chore podejscie widac. Dlaczego raz na jakis czas tak ma? Bo jej sie zbiera i wkoncu wybucha. Niestety nie moge ci jasniej wyjasnic co o tym wszystkim mysle, bo raz :nie ma to znaczenia, dwa: nie zrozumiemy sie, bo ja robie, ty mowisz i stosujesz gierki. Ja skupialam sie nad tym , zeby swoim wychowywaniem dzieci nie zepsuc, ty nad tym , zeby je uformowac, wyedukowac, przerobic, zmanipulowac a teraz z orezem pomocnikow (ksiazki, psycholodzy, fora internetowe, emamy) naprawiac, dostosowywac, osiagnac swoj cel. Corka to widzi podswiadomie i dlatego cie gryzie raz na jakis czas.
    Chcesz poprawy zacznij od zastanowienia sie jakie masz wymagania i obawy o corke, a jakie w stosunku do syna. Wychodz jak ma atak. Wycofuj sie, ale nie ignoruj. Zamij mysli swoim zyciem, nie jej.
  • 05.12.17, 16:26
    ale jaka byla moja manipulacja w tym wyjsciu na scianke?
    kurcze ja naprawdę nie troluje, ja nie widze gdzie tam jest moj problem, moze jest gdzies moja wina ale naprawde ja tego nie widze i nie rozumiem. i ten czlowiek instruktor tez w niczym nie zawinil a musi zachecac, namawiac, prosic, a moze sprobuj. ja sie wtedy wycofalam, w koncu to zajecia z i struktordm wiec ja po prostu czekam z boku i bije brawo/chwale.
    no naprawdę mogę zachodzic w glowe a nie wymysle i nie dowiem sie co w jej glowie przeskoczyla i o co ma tego focha. zapewniam ze nie nyli zadnej klotni ani nietypowej sytuacji w drodze na scianke a tam foch.

    i nie rozumiem o co ci chodzi piszac ze ja ja staram sie za wszelka cene zmienic. byloby tak gdybym jej kazala isc na balet a tutaj-podążam za nią.
  • 05.12.17, 16:37
    Wierze, dlego wczesniej napisalam, ze nieswiadomie to robisz. Nie mam pojecia jak ci to wytlumaczyc, bo tak naprawde cie nie znam i nie wiem jak to zrobic, zeby dotarlo. Masz w ten sposob uformowana psychike i taki sposob bycia... zamieniasz sie w robota (czekam z boku i bije brawo/chwale...przytulam, caluje, zachecam.....) dzeiki instrukcjom, ktore czytasz. Pogubilas sie.
    Ja bym poprostu wyjechala gdzies w las, gdybym miala taki problem. Z dala od ksiazek, ludzi, instruktorow, psychologow itd. inaczej kolejnym moim przyjacielem bylby psychiatra i jego tabletki.
  • 05.12.17, 16:44
    werdipurke napisał(a):


    > kurcze ja naprawdę nie troluje, ja nie widze gdzie tam jest moj problem, moze j
    > est gdzies moja wina ale naprawde ja tego nie widze i nie rozumiem.

    Bo Ty zamiast wychowywać hodujesz i tresujesz córkę. Piszesz że ją szalenie kochasz, a jednocześnie jej bardzo nie lubisz i się za nią wstydzisz. Zamiast iść z dzieckiem objawiającym zachowania problematyczne do specjalisty chcesz nasyłać na nią policję. Nieustannie zaprzeczasz temu co dziecko czuje i nie słuchasz go, a jednocześnie ulegasz żądaniom, którym ulegać nie powinnaś. Dozujesz swój wolny czas, wydzielasz jak nagrodę i uzależniasz spędzanie go z dzieckiem od jego "dobrego" zachowania. A potem dziwisz się że dziecko krzyczy że jest złe i nie zasługuje na nic dobrego.
    No cóż, nie rozumiem tego. Idźcie na terapię rodzinną nic innego Wam nie pomoże...
  • 05.12.17, 19:05
    > ja sie wtedy wycofalam, w koncu to zajecia z i struktordm wiec ja po prostu czekam z boku i
    > bije brawo/chwale. no naprawdę mogę zachodzic w glowe a nie wymysle i nie dowiem sie co w
    > jej glowie przeskoczyla i o co ma tego focha

    ale po co dociekac, DLACZEGO ma focha? moze lepiej probowac sytuacje rozladowac? moze - skoro sie wycofalas i stalas - prawdopodobnie z fochem, chocby wewnetrznym, bo "wydatek sie marnowal" - to corka to odczytala jako niezadowolenie i bylo jeszcze gorzej?

    probowalas rozladowywac takie sytuacje humorem? mnie tego nauczyla tesciowa - przy malutkich dzieciach - ale sie sprawdzalo i teraz tez czesto dziala (a mam podobnech fochmana w domu!). moze zamiast sie wycofywac, trzeba bylo wziac jej uprzez, zaczac zakladac i ze smiechem mowic, ze skoro zaplacone, to Ty chetnie sporobujesz i czy trener stare baby tez trenuje? smile tylko szczerze - i moze cos innego, mnie to pierwsze przyszlo do glowy. mozeliwe, ze corka zaskoczy, ze moze wcale nie sprobowac, jak sie nie zacznie z Toba przekomarzac, a moze choc foch jej przejdzie - i to tez dobre!


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • 05.12.17, 19:08
    moja siostra jest swietna w takich rozladowywaniu napiecia humorem. czasem strasznie glupawym i irytujacym - mnie! - a dzieci to uwielbiaja i w 90% przypadkow to dziala (nawet jesli ja mam ochote jej w leb dac za glupoty, ktore wygaduje, hehe). i to czesto w naprawde trudnych sprawach, na przyklad problemach jednego z dzieci w przyjmowaniu krytyki i ciaglych fochach w takich sytuacjach ... pomsl o tym.


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • 05.12.17, 19:14
    ja nie mialam focha, to tak jak na basenie czy na jezdzie konnej-go instruktor prowadzi zajecia a rodzic z zasady pije kawe lub jest na antresoli itp

    foch pojawil sie bez mojego udzialu po kilku minutach ale bylam na tyle blisko ze wiem ze nic zlego sie tam nie stalo

    i zapewniam cie ze w podobnych sytuacjach probowalismy juz wszystkiego -jak sie zakorkuje to nic jej nie jest w stanie odblokowac
  • 05.12.17, 19:33
    tak, NORMALNIE sie nie wtracasz, ja tez nie, ale jak jest jakas sytuacja kryzysowa, to czemu nie? tylko z pomyslunkiem ...

    i znowu Twoja "typowa" postawa - w ogole nie zastanawiasz sie, czy dalam Ci moze jakas fajna/dobra rade (bo Ty juz WSZYSTKO probowalas), tylko czepiasz sie tego, ze zalozylam, ze pewnie mialas focha (a wszystko wskazuje na to, ze TAK, mialas - bo tablica, bo czekanie, bo pieniadze, a tu panienka sie narowi ...). i NIE, nie probowals wszystkiego - w tej konkretnej sytuacji nie probowalas jej rozladowac, zmiesc w niebyt jej foach, rozsmieszyc ja i poprawic wszystkim nastroj ...


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • 05.12.17, 19:54
    nie uwierzysz ale ja naprawde probowalam, najpierw przytulic i poczekac, potem rozsmieszac potem przekonywac argumentami nt konsekwencji w przyszlosci -czy nie bedziesz zalowac ze ten czas minął? czy chcesz przełożyć zajęcia? a moze zmienmy salę, a moze za chwile. a moze nic nie robmy tylko powiedz czy chcesz wyjsc czy za chwile. nic. foch.

    a ja ficha nie mialam, bylam podekscytowana ze idziemy,cieszylam sie ona sie cieszyla bylo normalnie jak zawsze
  • 05.12.17, 19:58
    a ty ciagle w kolko ze ja mialam focha-nie nie mialam. przysiegam na serca moich dzieci

    skoro ty jestes uparta w obstawaniu przy swoich wyrokach to niby dlaczego ja nie moge obstawac przy swoim skoro to ja tam bylam wiec z nas dwoch tylko ja wiem jak było naprawdę sle ty i tak wiesz swoje i szukasz we wszystkim mojej winy.

    a ja jestem mamą stającą na uszach zeby moim dzieciom w kryzysie pomagac i naprawde popelniam czasem błędy tylko ze wtedy moje dziecko nie lapie kryzysow lapie je w najmniej nieoczekiwanym momencie i naprawde nie ma w tym mojej winy bo stosowalam juz wszystko co polecacie i to naprawde nie dziala
  • 05.12.17, 20:03
    a Ty w kolko o sobie, a nie o tym, jak pomoc corce sad

    piszesz, ze stosowalas "wszystko" i to nie dziala ... noz kurcze, TAK, czasem NIC nie dziala i trzeba sie z tym pogodzic i ylko probowac zalagodzic sytuacje! jesli tego nie zrozumiesz, to nic z tych dyskusji forumowych nie bedzie ...


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • 05.12.17, 20:39
    werdipurke napisał(a):

    > i naprawde nie ma w tym mojej winy

    Zaczynam rozumieć, dlaczego tak się zapierasz, żeby tylko nie pójść na terapię - bo to dla ciebie byłoby pewnie przyznanie się do winy. Bez sensu.
  • 06.12.17, 01:28
    Moze za bardzo sie musiala nastarac na to wyjscie? I okazalo sie ono - w ocenie dziecka - niewarte wysiłków z tablicy motywacyjnej?...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • 06.12.17, 04:14
    Ogolnie zbieranie punktow powoduje wiekszy stres i robi z podnosi oczekiwania w stosunku do nagrody. Jak przychodzi co do czego i dziecko moze dac na luz - dzieciak peka. I to ze placze czy histeryzuje nie znaczy ze ky sie nie podoba - pk prostu emocji jest za duzo. Np na urodzinach (swoich) dzieciom czesto odwala.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 05.12.17, 16:36
    "zbiera punkty na tablicy motywacyjnej"

    To pokazuje, że z psychologią kontaktu miałaś nie za dużo, ale zdecydownie za mało. Ponownie radzę ten kontakt nawiącać na psychoterapii. Zaczynając np. od tego, dlaczego uznałaś, że Twoje dziecko ma mieć tablicę motywacyjną.
  • 05.12.17, 17:09
    szeera napisała:

    > "zbiera punkty na tablicy motywacyjnej"
    >
    > To pokazuje, że z psychologią kontaktu miałaś nie za dużo, ale zdecydownie za m
    > ało. Ponownie radzę ten kontakt nawiącać na psychoterapii. Zaczynając np. od te
    > go, dlaczego uznałaś, że Twoje dziecko ma mieć tablicę motywacyjną.

    to nie ja ją wymyslilam ani nie ja o niej przeczytalam w ksiazce.

    tablice polecil nam terapeuta.
  • 05.12.17, 17:10
    werdipurke napisał(a):

    > tablice polecil nam terapeuta.

    Ten sam który zakończył terapię córki i powiedział, że już w porządku mój żołądku?
  • 05.12.17, 16:43
    Mamma mia, to u Ciebie, żeby pójść w atrakcyjne miejsce, dzieci muszą - cytuję - "zbierać punkty na tablicy motywacyjnej"? big_grin big_grin big_grin.
    I Ty się dziwisz, że w dzieciaku coś trzaska i na koniec nie jest zadowolona z tej wyprawy???

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 05.12.17, 17:11
    zlababa35 napisała:

    > Mamma mia, to u Ciebie, żeby pójść w atrakcyjne miejsce, dzieci muszą - cytuję
    > - "zbierać punkty na tablicy motywacyjnej"? big_grin big_grin big_grin.
    > I Ty się dziwisz, że w dzieciaku coś trzaska i na koniec nie jest zadowolona z
    > tej wyprawy???

    ale ja nie napisalam ze tak jest zawsze. podalam przyklad.

    a przeciez przed chwilą zarzucalyscie mi ze za duzo dzieci mają atrakcji, ze są wozone i mają wszystko podtykane a teraz jednak zmiana frontu i zle ze dziecko sie czasem ponudzi i poczeka na jedną z nastu atrakcji?
  • 05.12.17, 17:16
    Wiesz, ale normalnie dziecko czeka, bo np. rodzice akurat nie mają na to czasu, chcą odpocząć, idą do cioci Krysi, nie mają kasy na weekend będący pasmem atrakcji itp. itd. A nie dlatego, że się "zasługuje" i zbiera punkty.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 05.12.17, 17:15
    To może być prosty mechanizm, znany też u dorosłych: czekamy na coś długo, pracujemy na to - i wyobrażamy sobie, jak będzie fajnie. Co tam fajnie - będzie super. A potem jest miło - ale nasze oczekiwania były znacznie wyższe. Więc czujemy, że jest to do dupy. Przereklamowane. Że nie było warto zbierać tych buziek czy innych plusów.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 05.12.17, 22:21
    Coś ją boli i kiedy ktos/coś/sytuacja tego dotknie, rozlatuje się.
    Powtorzę się: terapia systemowa.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • 05.12.17, 14:48
    dziewczyno, ty w ogóle nie przyjmujesz do siebie, nawet nie słów krytyki, ty nawet porady traktujesz jak krytykę.
    Wg opisu twoje dziecko nie wyszło z SI. Z tego co piszesz, ma nadwrażliwość dotykową oraz obniżone poczucie wartości, a to często syndrom źle leczonego SI. Absolutnie nie zarzucam ci, ze to twoja wina, ale może warto udać się do innej poradni?
    A jeśli wszędzie dostrzegasz tylko złą wole innych ematek no to twój problem, tylko zamiast strzelać focha, może spróbuj obiektywnie przeczytać jeszcze raz wypowiedzi forumek i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Teraz powinnaś skupić się na dobru dziecka a w d.... mieć co o tobie myślą obce baby.
  • 05.12.17, 14:52
    >obiektywnie przeczytać jeszcze raz wypowiedzi forumek i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Teraz powinnaś skupić się na dobru dziecka a w d.... mieć co o tobie myślą obce baby.

    Dobra rada, tylko do zdystansowania potrzebny jest czas. Te rady tez sa malo warte , bo dotycza osoby tu niewypowiadajacej sie. Opisanej przez osobe najmniej obiektywna w rodzinie.
  • 05.12.17, 15:19
    To ematka. Nie spodziewaj się merytorycznych odpowiedzi smile

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
  • 05.12.17, 15:24
    rosapulchra-0 napisała:

    > To ematka. Nie spodziewaj się merytorycznych odpowiedzi smile

    Autorka dostała takich wypowiedzi mnóstwo, co zresztą sama przyznała.
  • 05.12.17, 17:40
    A ja doczytałam, że autorka z racji niepokoju, że zostanie przez znajomych rozpoznana, to zwyczajnie kłamie w pewnych kwestiach, co jedno nasuwa na myśl - trollowanie.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
  • 05.12.17, 15:40
    Moje nie jest idealne. Jest normalne. Zlosci sie placze nie chce chodzic na swoich nogach i najchetniej by lezal w lozku i ogladal tv. A i samolot dzunglowy ma byc TERAZ NIE CHCE CZEKAC!!!
    Tyle ze mi to nie przeszkadza big_grin ma dziecko problemy...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 05.12.17, 15:45
    Betonowy troll placzacy krokodylimi lzami- jestes ciekawostka przyrodnicza big_grin
  • 05.12.17, 16:14
    A co ty się tak przejmujesz, ja z forum dowiedziałam się, że
    - jeśli zwierzę domowe zaatakowaloby nasze dziecko i moj mąż z uwagi na to, wywiózłby kotka z domu (czyli dziecko ważniejsze od kotka), to wyszłam za sadystę i się z nim rozmnożyłam na dodatek
    - że terminacja płodu na życzenie , bo np ma się za małe mieszkanie i słabe finanse jest ok a utopienie szczeniąt (nie, ja nie mam psów- nie chodziło o mnie), to sadyzm
    -nalezy pozwalać dziubdziusiom kręcić rodziną jak chcą i wszystko im podporządkowywać oraz "podążać za nimi" bo przecież sami się nauczą kindersztuby i kultury mając lat nascie

    A co do meritum. Tak, zdarza się, ze mój 10 latek jest krnąbrny. Nie prowadzę wtedy psychoanalizy czy jestem złą matką , bo nie jestem. Kocham, dbam, staram się najlepiej jak umiem. Ale też wymagam, nie pozwalam na wszystko i uczę okazywać szacunek. Moje dziecko nie jest królem w rodzinie i mu to uświadamiam jak zajdzie potrzeba. a codziennie mówię, ze kocham bo to prawda.
  • 05.12.17, 16:25
    Wrdipurke, tak powinnaś iść na terapię, sama ze sobą.
    Nie, nie dlatego, że masz chorobę psychiczną, nie dlatego, że jesteś złą matką, ani nie dlatego, że maltretujesz dziecko, ale dlatego, że sama masz wypaczone postrzeganie świata, a to sprawia, że wpędzasz swoją córkę w ten koszmarny stan, w jakim się teraz znajduje.
    Traktujesz życie strasznie zadaniowo. Wszystko ma być idealnie poukładane, tak, jak powinno być ( a kto powiedział, że ma być akurat tak?)
    Syn jest OK, bo syn wpasowuje się te standardy zachowania, które tobie wydają się słuszne i które znasz.
    Córka jest według ciebie zupełnie odmienna, zachowuje się inaczej, nie działają na nią metody wyczytane w książkach, jest inna niż wszyscy ludzie, dlatego jej nie rozumiesz i usiłujesz to zmienić, czyli dziecko naprawić, aby było, takie, jak trzeba.

    Ponieważ ty w to wierzysz, że ona jest jakaś inna, ponieważ uważasz, że to źle, że tak jest, to siłą rzeczy przekazujesz córce taką informację o niej samej. Dlatego to ty, nieświadomie, spowodowałaś to, że twoja córka myśli, że jest głupia i zła, i że do niczego się nie nadaje, bo wciąż próbujesz ją naprawiać i dopóki ty będziesz myślała, że ona jest w jakiś sposób inna(zepsuta i trzeba ja naprawić), to się w jej zachowaniu nic nie zmieni, ale będzie coraz gorzej, wkrótce mogą się zacząć jej destrukcyjne działania wobec samej siebie: zadawanie sobie bólu, zaburzenia odżywiania, próby samobójcze...

    Dlatego idź na terapię jak najszybciej, bo to ty jesteś zepsuta: nie potrafisz zaakceptować inności, nie umiesz kochać córki takiej, jaka jest, nie umiesz pogodzić się z tym, że ona czuje i działa inaczej, tylko próbujesz to zmienić.

    Takiemu dziecku nie potrzeba żadnej dyscypliny, żadnej konsekwencji, żadnej stanowczości, żadnej tablicy motywacyjnej(to zbrodnia dla takiego nadwrażliwego dziecka!), potrzeba mu dużo miłości, przytulania, głaskania, wypłakiwania się, spokoju i bezwzględnej akceptacji, oraz pozwolenia na wypracowanie sobie własnych ścieżek działania, bez rozkazywania i nakazywania. Dziecko musi mieć bardzo dużo swobody w podejmowaniu decyzji od samego początku i musi czuć się całkowicie akceptowane, bo jeśli się nie czuje akceptowane, to zaczyna działać destrukcyjnie wobec siebie, aby siebie ukarać, za to, że nie jest doskonałe i aby rozładować ból psychiczny, który odczuwa.

    Zmień taktykę działania: wywal tę tablicę motywacyjną, przestań kazać: nie mów, że ma przyjść zjeść kolację, ale zapytaj, czy chce zjeść kolację, zapytaj, czy chce zjeść chleb, czy bułkę, nie mów, że ma się iść położyć spać, bo jest zmęczona, ale zapytaj, czy jest zmęczona i czy się już położy, nie mów: idź umyj zęby, ale zapytaj kiedy pójdziesz umyć zęby... - spraw, aby dziecko miało kontrolę, nad tym, co robi, żeby to ono podejmowało decyzje, a nie wykonywało twoje rozkazy - to jedyna słuszna metoda działania, przy dziecku inteligentnym i nadwrażliwym, która pomoże mu zapanować nad swoim życiem i poukładać własny świat. I przytulaj, przytulaj, i przytulaj..., i żadnych kar, nigdy.
  • 05.12.17, 16:41
    Jeśli będziesz działać, tak, jak do tej pory, to wychowasz psychicznie pokrzywioną, nieszczęśliwą kobietę, która albo się wcześnie zabije, albo przez całe życie będzie się leczyć psychiatrycznie.

    Dzieci stały się roszczeniowe?? - jak w ogóle można tak pomyśleć o najukochańszych osobach?
    Ja rozumiem, że nie jesteś w stanie spełniać wszystkich zachcianek, ale wystarczy dzieciom powiedzieć, że nie masz tyle kasy, aby wszystko dać, co by chciały, nie ma potrzeby, wprowadzać tablicy i dawać coś, dopiero za jakieś zasługi.
    To bardzo zła metoda wychowawcza. Jak zasłużyłem, to mi się należy, jak psu buda. To nie daje żadnej radości - miałaś tego przykład ze ścianką: córka zasłużyła, poszłyście, a ona była niezadowolona.
  • 05.12.17, 17:19
    jednorazowy22 napisał(a):

    > Jeśli będziesz działać, tak, jak do tej pory, to wychowasz psychicznie pokrzywi
    > oną, nieszczęśliwą kobietę, która albo się wcześnie zabije, albo przez całe życ
    > ie będzie się leczyć psychiatrycznie.
    >
    > Dzieci stały się roszczeniowe?? - jak w ogóle można tak pomyśleć o najukochańsz
    > ych osobach?
    > Ja rozumiem, że nie jesteś w stanie spełniać wszystkich zachcianek, ale wystar
    > czy dzieciom powiedzieć, że nie masz tyle kasy, aby wszystko dać, co by chciały
    > , nie ma potrzeby, wprowadzać tablicy i dawać coś, dopiero za jakieś zasługi.
    > To bardzo zła metoda wychowawcza. Jak zasłużyłem, to mi się należy, jak psu bud
    > a. To nie daje żadnej radości - miałaś tego przykład ze ścianką: córka zasłużył
    > a, poszłyście, a ona była niezadowolona.


    co do tablicy to sory ale nie mowimy o tym co sie nalezy jak psu buda thlko o czyms extra.

    i niby skąd nagle ten przelom ze tablica motywacyjna to samo zło? przeciez wszedzie są one polecane!
  • 05.12.17, 17:21
    Wszedzie czyli gdzie? Sa polecane w celu wyrobienia nawyku wylacznie ogolnie raczej krytykowane

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 05.12.17, 17:23
    Sama watek zakladalam forum.gazeta.pl/forum/w,567,162267765,162267765,Tablica_motywacyjna.html

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 05.12.17, 17:34
    ichi51e napisała:

    > Wszedzie czyli gdzie? Sa polecane w celu wyrobienia nawyku wylacznie ogolnie ra
    > czej krytykowane

    wczoraj rozmawialam z kolezanka ktora jest terapeutą-polecila tablice-suoer ze macie, rok temu po interwencji jednorazowej psycholog polecil tablice na codzienną poranną ślamazarnosc abysmy przestali sie stresowac całą rodziną bo sie spoznialismy
    w szkole tez zbierają do zeszytow znaczki i na koniec mca są jakies nagrody-drobiazgi
  • 05.12.17, 17:54
    Za rok albo za dwa nie zmotywujesz już dziecka tablicą. Będziesz miała problem znacznie większy niż teraz - jak zmotywować dziecko, które nie ma rozwiniętej motywacji zewnętrznej, a ty nie masz umiejętności przekonywania jej, że powinna coś zrobić.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 05.12.17, 17:56
    morekac napisała:

    > Za rok albo za dwa nie zmotywujesz już dziecka tablicą. Będziesz miała problem
    > znacznie większy niż teraz - jak zmotywować dziecko, które nie ma rozwiniętej m
    > otywacji zewnętrznej, a ty nie masz umiejętności przekonywania jej, że powinna
    > coś zrobić.

    podpowiedz mi proszę jak mam jà przekonać?
  • 05.12.17, 18:10
    Nie wiem. To twoje dziecko, ty ją znasz najlepiej. Może po prostu przyjąćdo wiadomości, że niekoniecznie wskazany jest dla niej weekend pełen atrakcji, że potrzebuje odpocząć i wyciszyć się dłużej niż reszta rodziny. Ścianka, impreza rodzinna, w kolejny weekend - wyjazd do nadmorskiej daczy. I tak w kółko , bez wytchnienia. Może nie bez powodu nasilenie histerii zbiegło się z pójściem do szkoły - jeślu piszemy o 7latce? Może po prostu życie jest dlaniej zbyt intensywne i męczące?
    Może po prostu nie warto przekonywać do wszystkiego, co tam sobie wymyślisz?
    Ale tablica zaraz przestanie działać -łapią się na nią maluchy, starsze dzieci jasno widzą, że te wszystkie buźki to bzdety. A gdyby nie widziały - to nie byłaby dobra wiadomość.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 05.12.17, 18:27
    morekac napisała:

    > Nie wiem. To twoje dziecko, ty ją znasz najlepiej. Może po prostu przyjąćdo wia
    > domości, że niekoniecznie wskazany jest dla niej weekend pełen atrakcji, że pot
    > rzebuje odpocząć i wyciszyć się dłużej niż reszta rodziny. Ścianka, impreza rod
    > zinna, w kolejny weekend - wyjazd do nadmorskiej daczy. I tak w kółko , bez wyt
    > chnienia. Może nie bez powodu nasilenie histerii zbiegło się z pójściem do szko
    > ły - jeślu piszemy o 7latce? Może po prostu życie jest dlaniej zbyt intensywne
    > i męczące?
    > Może po prostu nie warto przekonywać do wszystkiego, co tam sobie wymyślisz?


    ja im nie wymyslam. to one podają pomysly bo np kolezanka ze szkoly byla...



    > Ale tablica..,

    ok, tablice wywalam, opisana sytuacja stara, nie chodzilo w niej o tablice a o to ze sama to wymyslila, sama chciala, byla w to zasngazowana a potem sie na tę atrakcję obrazila...
  • 05.12.17, 19:21
    >ja im nie wymyslam. to one podają pomysly bo np kolezanka ze szkoly byla...

    Dzieci mają różne zachcianki. Nie musisz spełniać wszystkich. I nie powinnaś. A nadwrażliwe dziecko nie powinno być przestymulowane - jak czytam o tych atrakcjach, to mam ochotę się zapytać, czy wy tam wszyscy ADHD nie macie. wink
    Daj się dziecku ponudzić.

    >sama chciala, byla w to zasngazowana a potem sie na tę atrakcję obrazila...
    "Chciałoby się wielkich rzeczy,a tu rzeczywistość skrzeczy". Wystarczy, że nie było aż tak fajnie, jak sobie wyobraziła.


    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 05.12.17, 19:27
    ale ina to zna bo chodzi tam juz jakis czas,

    po drugie tych atrakcji wcale nie ma duzo i macie tu na forum niezłą schizofrenie bo zarzucacie ze nic nie robie dla nich od tak, bez ich starania sie a za chwile zarzucacie ze (niezgodnie z prawdą) że spelniam kazdą ich zachcianke...
  • 06.12.17, 07:41
    To są tylko hipotezy robocze i chyba nawet w moim tonie nie było zarzutu. Moim zdaniem masz po prostu dziecko, które może mieć jakąś nadwrażliwość (sama pisałaś o SI)- i nadmiar bodźców ją męczy. Ty zaś bez przerwy a to wymyślasz jej atrakcje, a to tablice motywacyjne, a to ,a tamto - dzieciak nie ma chwili na restart, na wyciszenie. Może po prostu prowadzicie zbyt intensywny tryb życia jak dla niej? Chociaż oczywiście może być to całkiem normalna intensywność, dla was jak najbardziej ok (i nie jest to żaden zarzut), tylko dla dziecka to po prostu za dużo?

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 06.12.17, 08:08
    > Może po prostu prowadzicie zbyt intensywny tryb życia jak dla niej? Chociaż oczywiście może
    > być to całkiem normalna intensywność, dla was jak najbardziej ok (i nie jest to żaden zarzut),
    > tylko dla dziecka to po prostu za dużo?

    na przyklad dla mnie, doroslej osoby, to wyglada na stanowczo zbyt intensywny tryb zycia. wyjazdy co weekend??? nawet w najpiekniejsze miejsce swiata??? a w zyciu! ja chce zostac w domu, lezec w lozku do poludnia, a potem snuc sie w pizamie po domu i tulic do domownikow (tak troche tylko). jakby mi maz fundowal co tydzien wyjazdy na dacze, to bym go zamordowala szybko ... na szczescie my z mezem dobralismy sie bardzo dobrze, jesli chodzi o takie rzeczy, ale Wasze dzieci raczej decydowac nie moga, wiec chocby pomysl o tym, ze moga chciec inaczej, niz Wy. aha i prosze, nie odpowiadaj "alez oni uwielbiaja te weekendy, bardzo dobrze tam sie bawia!" - ja tez zadnych fochow nie robie, jak czasem mamy intensywny okres i wciaz gdzies jezdzimy, ALE mi sie zbiera i czesto gdzies tam POTEM powoduje przerwanie tamy, calkiem bez powodu ...





    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • 06.12.17, 08:34
    Dla mnie też. Jakby reszta domowników jakieś ADHD miała... wink

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 06.12.17, 14:02
    morekac napisała:

    > Dla mnie też. Jakby reszta domowników jakieś ADHD miała... wink
    >

    co zlego w spedzaniu weekendow za miastem nad morzem w ciszy i bez bodzcowania typu imprezy odwiedziny i zycie kulturalne...???
  • 06.12.17, 14:29
    > co zlego w spedzaniu weekendow za miastem nad morzem w ciszy i bez
    > bodzcowania typu imprezy odwiedziny i zycie kulturalne...???

    dla Ciebie nic, a na przyklad dla mnie - koszmar!!! bo - nawet jesli to jest 40km - trzeba tam dojechac, spakowac sie, rozpakowac, wrocic - NIE MAM NA TO OCHOTY co tydzien!!! i wlasnie o to ciagle chodzi - Ty na chiny nie potrafisz nawet zrozumiec, ze dzieci moga miec inne problemy (czy przyjemnosci) niz Ty, a co dopiero to zaakceptowac.



    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • 06.12.17, 14:30
    kura17 napisała:

    > > co zlego w spedzaniu weekendow za miastem nad morzem w ciszy i bez
    > > bodzcowania typu imprezy odwiedziny i zycie kulturalne...???
    >
    > dla Ciebie nic, a na przyklad dla mnie - koszmar!!! bo - nawet jesli to jest 40
    > km - trzeba tam dojechac, spakowac sie, rozpakowac, wrocic - NIE MAM NA TO OCHO
    > TY co tydzien!!! i wlasnie o to ciagle chodzi - Ty na chiny nie potrafisz nawet
    > zrozumiec, ze dzieci moga miec inne problemy (czy przyjemnosci) niz Ty, a co d
    > opiero to zaakceptowac.

    tu cie zaskocze bo to one naciskają a to nam sie czasem nie chce i dopiero gdy mamy w weekend cos zaplanowane w trojmiescie to dzieciaki rozumieją ten argument i odpuszczają...
  • 06.12.17, 14:55
    werdipurke napisał(a):

    > tu cie zaskocze bo to one naciskają

    Tak naciskają, bo to jest fajne, ale z drugiej strony taki wyjazd i powrót wzbudza spore emocje i wytrąca z normalnego rytmu. A dzieci są emocjonalne.
    Też nie rozumiem czemu to dla Ciebie takie trudne do zrozumienia, że można czegoś chcieć ale że realizacja tej zachcianki czegoś wzbudza takie emocje, że atrakcja staje się powodem do wzburzenia, zmęczenia, focha.
  • 06.12.17, 15:13
    Bo to troll ze swoim niegrzecznym tamagochi...

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 06.12.17, 14:36
    Czy pisałam, że to coś złego?! Po prostu niektórych to męczy.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 06.12.17, 14:01
    na dacze mamy 40 minut drogi z gdanska
    i dla nas to jest dom
    jest lazenie w pizamach spanie i tulenie
    tyle ze za miastem

    pisalam juz ze tama nie zrywala sie w maju czerwcu lipcu czy sierpniu gdy bylo intensywnie wyjazdowo koncertowo imprezowo a teraz gdy znacznie spowolnilismy i glownie siedzimy w domu
  • 06.12.17, 14:14
    werdipurke napisał(a):

    > pisalam juz ze tama nie zrywala sie w maju czerwcu lipcu czy sierpniu gdy bylo
    > intensywnie wyjazdowo koncertowo imprezowo a teraz gdy znacznie spowolnilismy i
    > glownie siedzimy w domu

    Bo dziecko nie działa tak jak myślisz, nazbierało się jej, zakumulowało i pękło wtedy kiedy się zmieniły warunki oraz ilość bodźców.
    Po za tym dla Ciebie wyjazd na daczę jest przyjemnością i odpoczynkiem, a dla Twojego dziecka może być radykalną zmianą warunków, trybu życia i to też może być mocno stresujące choć fajne. Chyba Pde napisała Ci już że emocje pozytywne też wywołują stres.
  • 06.12.17, 14:32
    > na dacze mamy 40 minut drogi z gdanska
    > i dla nas to jest dom

    ale moze dla dzieci jednak nie? DLA MNIE by nie byl - napisalam przed chwila dlaczego. i dla mnie takie wyjazdy co tydzien bylyby kara. raz na miesiac - MOZE, ale na pewno nie co tydzien! ludzie sa ROZNI.

    > pisalam juz ze tama nie zrywala sie w maju czerwcu lipcu czy sierpniu gdy bylo
    > intensywnie wyjazdowo koncertowo imprezowo a teraz gdy znacznie
    > spowolnilismy i glownie siedzimy w domu

    przeciez przed momentem byla dyskusja, ze rozne sa tamy, roznie narasta napiecie za tama i z rozna predkoscia - nawet tym samym ludziom ... i ze nie ma na to "rownania" ... moze corka sie hamowala w lecie, jak bylo slonce i malo szkoly, a teraz dopiero odereagowywuje ten czas??



    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • 06.12.17, 14:43
    Wystarczy, że jest inne łóżko. Trzeba się zebrać z jakimiś tam bagażami.
    Ostatnio ograniczyłam nocowanie latem na działce - i dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że jednak te weekendowe wyjazdy z noclegiem dość mnie męczyły. I to też tylko 50 km, godzina drogi.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 06.12.17, 13:22
    morekac napisała:

    > To są tylko hipotezy robocze i chyba nawet w moim tonie nie było zarzutu. Moim
    > zdaniem masz po prostu dziecko, które może mieć jakąś nadwrażliwość (sama pisał
    > aś o SI)- i nadmiar bodźców ją męczy. Ty zaś bez przerwy a to wymyślasz jej atr
    > akcje, a to tablice motywacyjne, a to ,a tamto - dzieciak nie ma chwili na rest
    > art, na wyciszenie. Może po prostu prowadzicie zbyt intensywny tryb życia jak d
    > la niej? Chociaż oczywiście może być to całkiem normalna intensywność, dla was
    > jak najbardziej ok (i nie jest to żaden zarzut), tylko dla dziecka to po prostu
    > za dużo?

    bylam pod wrazeniem ilosci zajec imprez i zmian jakie dzialy sie przez maj,czerwiec,lipiec,sierpien,wrzesien i pazdziernik. bo byly wtedy i wyjazdy i atrakcje i bogate zycie towarzyskie i nieunormowany sen (czasem do pozna na koncercie a czasem pobudka o 5 na samolot) ale wtedy nie bylo takich zdarzen, poza tymi 3 dniami histerii w szkole z czego jeden raz byla mega eskalacja(po spokojnej rozmowie nie powtorzyla się).

    natomiast teraz czyli listopad i grudzien duzo siedzimy w domu,leniuchujemy, przewalamy sie, czasem gdzies idziemy np do kina ale jest tego o wiele mniej, jest zimno mojro i wietrznie zwlaszcza tu u nas w trojmiescie i nie chce nam sie z domu wychodzic. dzieci same wyraznie komunikowaly ze nie chcą chodzic na zajecia bo ciemno bo późno, kontuzja mlodego tylko dopelnila decyzji.
    wiec zgodnie z SI itp teraz powinno byc lepiej,spokojniej a to wlasnie teraz pojawily sie te zachowania,sporadyczne ale jednak. od niedzieli jest spokój smile
    mysle sobie ze moze w szkole jest zbyt intensywnie-teraz jest szalenstwo przygotowan-wigilia,wieczornica,jaselka itp...
  • 06.12.17, 14:03
    Przez pół roku wykańczaliście dzieciaka, nic dziwnego, że pęka. wink
    Jeśli to 7latka, to poszła do szkoły - sama szkoła jako taka jest męcząca, nie trzeba świąt do tego.
    Jeśli to 9latka - to cóż, 9latki bywają bardziej humorzaste i płaczliwe niż ustawa przewiduje, stąd może nasilenie płaczów.
    Nadwtażliwr dzieci potrzebują jednak jakiegoś rytmu dnia i tygodnia - oraz czasu na wyciszenie.


    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 06.12.17, 15:11
    BTW: kolejny raz udzielasz sprzecznych informacji

    >po drugie tych atrakcji wcale nie ma duzo i

    >bylam pod wrazeniem ilosci zajec imprez i zmian jakie dzialy sie przez maj,czerwiec,lipiec,sierpien,wrzesien i pazdziernik. bo byly wtedy i wyjazdy i atrakcje i bogate zycie towarzyskie i nieunormowany sen (czasem do pozna na koncercie a czasem pobudka o 5 na samolot) ale wtedy nie bylo takich zdarzeń


    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 06.12.17, 15:43
    a odrozniasz TERAZ od KIEDYŚ?
  • 06.12.17, 15:48
    To kiedyś nie było w czasach prehistorycznych, a miesiąc temu. Poza tym - wynika z tego, że nie potraficie miarkować sobie rzeczy. Musi być dużo i intensywnie. Jak przyjęcie-to 6 h, jak koncert - to do białego rana. Z niedużymi w sumie dziećmi.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 06.12.17, 15:53
    Tu też musisz być ze wszystkim na maksa -musisz mieć idealne życie, idealne małżeństwo i być idealną mamą z idealnymi dziećmi. I tylko jeden wyjec zaburza tę maksymalną idealność - córka.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 05.12.17, 20:25
    werdipurke napisał(a):

    > nie chodzilo w niej o tablice a o
    > to ze sama to wymyslila, sama chciala, byla w to zasngazowana a potem sie na tę
    > atrakcję obrazila...

    No i co? To dziecko jest jeszcze, ma prawo spodziewać się po atrakcji czegoś super hiper, wspaniałego a potem w rzeczywistości rozczarować i zmienić zdanie. Bywa. Zwłaszcza jeśli na coś długo czeka. Ty nie zmieniasz? Co takiego się stało strasznego, że córce się odwidziało?
  • 05.12.17, 20:27
    czekala na to cale 6 dni

    a po drugie wiedziala jak to bylo bo chodzi tam systematycznie
  • 05.12.17, 21:00
    werdipurke napisał(a):

    > czekala na to cale 6 dni

    6 dni dla dziecka to szmat czasu.
    >
    > a po drugie wiedziala jak to bylo bo chodzi tam systematycznie

    No ale w ten dzień nagle jej się odwidziało, nie mogliście powiedzieć ok, nie chcesz to idziemy na spacer, ciacha czy robimy coś tam innego w zasięgu możliwości?
    Mnie się wydaje, że Wy nie dajecie dziecku żadnego wyboru. A ono musi mieć jakaś kontrolę nad swoim życiem. Zaczynając od - co chcesz na śniadanie ogórka czy pomidora, umyjesz zęby teraz czy później, włożysz dzisiaj to czy tamto itp. Ono w ten sposób również uczy się podejmowania decyzji.
  • 05.12.17, 21:21
    aqua48 napisała:

    > No ale w ten w dzień nagle jej się odwidziało, nie mogliście powiedzieć ok, nie c
    > hcesz to idziemy na spacer, ciacha czy robimy coś tam innego w zasięgu możliwoś
    > ci?

    Ale jej sie nic nie odwidziało w dzień, nawet jak jechałyśmy to szczebiotala i ani slowem nie przejawiala ze chce to na cos zamienic. dla mnie pojscie na ciacho to jeszcze lepiej i od razu bym przyklasnela, nieraz bylo tak ze zamiast na towery szlismy na basen, ja mam na go luz. to ona ma byc zadowolona a dla mnie radoscią jest samo towarzyszenie dziecku wszystko jedno gdzie.


    > Mnie się wydaje, że Wy nie dajecie dziecku żadnego wyboru. A ono musi mieć jaka
    > ś kontrolę nad swoim życiem. Zaczynając od - co chcesz na śniadanie ogórka czy
    > pomidora,

    codziennie pytam co chce na sniadanie, nieraz robie nawrt 3 rodzaje jajek albo robie jej kuskus bo woli mimo ze sa ziemniaki, nie mam z tym problemu, lubie dogadzać.

    > w ten sposób również uczy się podejmowania decyzji.

    wiem i tak robie
  • 05.12.17, 21:26
    werdipurke napisał(a):

    > Ale jej sie nic nie odwidziało w dzień, nawet jak jechałyśmy to szczebiotala i
    > ani slowem nie przejawiala ze chce to na cos zamienic.

    Rozumiem. Ale odwidziało jej się na miejscu. Coś jej przestało odpowiadać, czegoś się nagle przestraszyła, straciła ochotę. nie można było powiedzieć wówczas - ok to jedziemy gdzie indziej?
  • 05.12.17, 21:30
    aqua48 napisała:

    > werdipurke napisał(a):
    >
    > > Ale jej sie nic nie odwidziało w dzień, nawet jak jechałyśmy to szczebiot
    > ala i
    > > ani slowem nie przejawiala ze chce to na cos zamienic.
    >
    > Rozumiem. Ale odwidziało jej się na miejscu. Coś jej przestało odpowiadać, czeg
    > oś się nagle przestraszyła, straciła ochotę. nie można było powiedzieć wówczas
    > - ok to jedziemy gdzie indziej?

    jasne ze dawalam jej wybor ale nie chcialam narzucac, ani tym bardziej z fochem szybko wychodzic. dalam jej czas i probowalam zmobilizowac zeby odpowiedziala chociazby czy chce isc czy zostac a ona tylem do nas i foch
  • 05.12.17, 21:42
    werdipurke napisał(a):

    > jasne ze dawalam jej wybor ale nie chcialam narzucac, ani tym bardziej z fochem
    > szybko wychodzic. dalam jej czas i probowalam zmobilizowac zeby odpowiedziala
    > chociazby czy chce isc czy zostac a ona tylem do nas i foch

    I co? To to było dla Ciebie problemem? Że ona mogła zwyczajnie NIE WIEDZIEĆ czego chce? Czy chce zostać czy wyjść czy jeszcze czegoś innego, np. rozproszenia jej jakiś lęków lub obaw powstałych w tamtym momencie?
    Piszesz że dałaś jej czas, a jednocześnie, że próbowałaś zmobilizować do odpowiedzi. A może tego czasu było dla niej za mało? Może Twoje pytania ją przytłoczyły. Może chciała i tego i tego?
    Może trzeba było tam usiąść i poczekać z nią, aż się zdecyduje co robić. Bez naciskania i pytań. Bo to miała być jak rozumiem przyjemność, a nie wykonanie zaplanowanego zadania.
  • 05.12.17, 21:02
    werdipurke napisał(a):

    > czekala na to cale 6 dni
    >
    > a po drugie wiedziala jak to bylo bo chodzi tam systematycznie

    Nie odpowiedziałaś na moje pytanie - co takiego strasznego się stało że córce się odwidziało? Co to za problem, że dziecko zmieniło zdanie?
  • 05.12.17, 21:04
    aqua48 napisała:

    > werdipurke napisał(a):
    >
    > > czekala na to cale 6 dni
    > >
    > > a po drugie wiedziala jak to bylo bo chodzi tam systematycznie
    >
    > Nie odpowiedziałaś na moje pytanie - co takiego strasznego się stało że córce s
    > ię odwidziało? Co to za problem, że dziecko zmieniło zdanie?

    pisalam przeciez-nikt do dzis się nie dowiedzial o co chodzilo.
  • 05.12.17, 21:15
    werdipurke napisał(a):

    > > Nie odpowiedziałaś na moje pytanie - co takiego strasznego się stało że c
    > órce s
    > > ię odwidziało? Co to za problem, że dziecko zmieniło zdanie?
    >
    > pisalam przeciez-nikt do dzis się nie dowiedzial o co chodzilo.

    A musisz wiedzieć dokładnie o co chodziło? Czy to by coś zmieniło? Zaakceptowałabyś zmianę decyzji córki gdyby była uzasadniona i podparta argumentami, a takiej podjętej pod wpływem emocji już nie akceptujesz?
    Chodzi Ci o to że nie rozumiesz tej dziewczynki? Czy że ona działa inaczej niż Ty, jest emocjonalna, nieracjonalna? To jest problemem?
  • 05.12.17, 22:38
    Do dziś pamiętam jak rodzice zupełnie wyjątkowo pozwolili mi obejrzeć wieczorem film. Jak film się zaczął, powiedziałam, ze nie hcę i poszłam do łóżka. Sama nie bardzo wiedziałam dlaczego. Bo film bardzo chciałam obejrzeć.
    Myślę, ze zrobiłam to, aby rodzicom było przykro. Bo inne dzieci mogły oglądać filmy, gdy chciały, a ja nie. Więc jeden raz, to żadna łaska. Nie, to nie.
    Być moze Twoja córka ma tak samo, gdy sobie uświadamia, że inne dzieci nie musza zbierać punktów na przyjemności.
  • 05.12.17, 22:41
    byc moze.

    tez to troche tak odbieram.

    ale mysle sobie gdzies tam z tylu glowy-szkoda ze nie docenia wszystkich innych rzeczy na ktre buziek zbierac nie musi...to naprawde nie jest tak ze wymagamy dobrego zachowania na wszystko. to tylko jedna z niewielu rzeczy na ktora sie umowilismy ze będzie dodatkowa
  • 06.12.17, 07:41
    > ale mysle sobie gdzies tam z tylu glowy-szkoda ze nie docenia wszystkich innych rzeczy na
    > ktore buziek zbierac nie musi...

    no i znowu corke krytykujesz - nie docenia innych "prezentow" od Was, wspanialych rodzicow ... tak to brzmi z boku! jesli sa rzeczy, ktore dzieciom dajecie i nie musza na nie zbierac buziek, to sie ich NIE wypomina (na wet w myslach!), nie rozlicza z nich, nie zastanawia, czy dzieci je "doceniaja". zastanawiasz sie rowniez, czy syn docenia?... "kto daje i odbiera, ten sie w piekle poniewiera". jesli Cie uwieraja przywileje dzieci, to je zmniejsz, a nie wypominaj ...

    a pomoc w domu, dobre zachowanie itp. powinny dzieci obowiazywac, bo takie sa normy zachowania w rodzinie, a nie dlatego, ze "doceniaja" ...



    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • 06.12.17, 08:40
    werdipurke napisał(a):

    > byc moze.
    >
    > tez to troche tak odbieram.
    >
    > ale mysle sobie gdzies tam z tylu glowy-szkoda ze nie docenia wszystkich innych
    > rzeczy na ktre buziek zbierac nie musi...to naprawde nie jest tak ze wymagamy
    > dobrego zachowania na wszystko. to tylko jedna z niewielu rzeczy na ktora sie u
    > mowilismy ze będzie dodatkowa

    Nic osobistego: proste prawo ekonomii. To, co powszechnie dostępne jest niewiele warte w ludzkim odczuciu. Jest zawsze i łatwo po to sięgnąć. Cenimy to, co rzadkie czy trudniej dostępne- chociaż wartość użytkową może mieć niewielką.



    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 06.12.17, 07:14
    werdipurke napisał(a):

    > aqua48 napisała:
    > >
    > > Nie odpowiedziałaś na moje pytanie - co takiego strasznego się stało że c
    > órce s
    > > ię odwidziało? Co to za problem, że dziecko zmieniło zdanie?
    >
    > pisalam przeciez-nikt do dzis się nie dowiedzial o co chodzilo.

    Aqua wcale nie pytała, jakie były przyczyny focha córki. Pytała się - a było to pytanie retoryczne - jakie były konsekwencje focha córki. Przecież nic strasznego się nie stało, prawda?
    A ty cały czas odpowiadasz, że nie wiesz dlaczego fochnęła. To nie jest aż tak istotne - dzieci dość często zmieniają zdanie, bo są dziećmi - a ty przeżywasz, że nie wiesz dlaczego tak się stało. Twój umysł tak się zafiksował na przyczynie tego focha, że nie rozumiesz nawet pytań na piśmie.
    Ty musisz to wiedzieć i w twoim przekonaniu inni też muszą poznać odpowiedź na to pytanie. Tymczasem inni nie widzą nawet problemu w fochu córki na ściance...
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 06.12.17, 13:48
    Dziecko doceniające co rodzice robią dla niego to dziecko, które powinno otrzymać natychmiastową pomoc. Bo siedmiolatek, który zamiast uznać pewne rzeczy, jak wyjście do kina, zabawa z rodzicami czy cokolwiek innego za normalne i oczywiste uważa, że to jest coś nadzwyczajnego, dobra wola rodziców, za którą należy się wdzięczność, to dziecko głęboko nieszczęśliwe. Albo wychowywane w nieprzyjaznej rodzinie, w duchu "ja sie dla ciebie poświęcam, doceń to".
  • 05.12.17, 17:37
    " niby skąd nagle ten przelom ze tablica motywacyjna to samo zło? przeciez wszedzie są one polecane!" Są raczej powszechnie krytykowane, a ze tą krytyką stoi solidna wiedza naukowa.

    Widzisz co chcesz widzieć. Czytasz co chcesz przeczytać. W wątku obok napisałaś, że masz dobrą self regulation (ta osoba z grupy 1). I jak my na forum nie jesteśmy w stanie zweryfikować niczego z Twoich wypowiedzi, to akurat to wyjątkowo tak. Zapytaj się forumek co sądzą o Twojej samokontroli na podstawie tego jak się wypowiadasz. Możesz naprawdę bardzo się zdziwić.
  • 05.12.17, 17:55
    Ty mozesz mi napisac co sądzisz.

    mozesz tez nie wierzyc ale ja jestem osobą ktora jasno komunikuje-nie mowcie do mnie, muszę zwentylowac. albo unikam nerwowych sutuacji, po to sie nie spozniam i po to tez luzno planuje swoj kalendarz i odpuszczam wiele rzeczy zeby sie nie przeciążać
    nie zdarza mi sie wybichnac. wybuchlam ostatnio 2 lata temu gdy moj tata lezal w szpitalu ciezko chory a spotkana na ulicy znajoma zaczela syliczac mi co robimy nie tak i niewlasciwie go leczymy (a bardzo malo wogole wiedziala co robimy)-i tez nie wybuchlam od razu tylko po powrocie do domu, przy mężu, bez dzieci. mozesz mi wierzyc lub nie ale w realu mam to bardzo opanowane choc jestem emocjonalna. forum to nie realne zycie ale oczywiscie nie usprawiedliwiam sie
  • 05.12.17, 18:02
    ach wiec twoj brak samoregulacji emocjonalnej to tylko na ematce? LOL
  • 05.12.17, 18:06
    aha czyli inne ematki mogą wylewac na mnie pomyje, oskarzac mnie o rzeczy ktirych nie robie a gdy ja sie bronie i nazywam rzeczy po imieniu, gdy demaskuję ich chamstwo to znaczy ze ja mam problemy z samoregulacją?
  • 05.12.17, 18:15
    "aha czyli inne ematki mogą wylewac na mnie pomyje, oskarzac mnie o rzeczy ktirych nie robie a gdy ja sie bronie i nazywam rzeczy po imieniu, gdy demaskuję ich chamstwo to znaczy ze ja mam problemy z samoregulacją?"

    O to też jest dobry pocztek terapii: Dlaczego ematki się na mnie uwzięły, jak przecież ja jestem idealna.
  • 05.12.17, 18:18
    w ktorym momencie wystapilo tutaj chamstwo pod twoim adresem? pokaz watek terapeucie I bedziecie mieli doskonaly start do tego nad czym pracowac.
  • 05.12.17, 18:05
    Jeśli na cos ekstra, się zasłuży, to się to momentalnie staje tym, co sie należy jak psu buda i przestaje być czymś ekstra.
    Coś ekstra, jest wtedy, gdy się to dostaje gratis, a ie wtedy, gdy sie na to zapracuje, zasłuży.
  • 05.12.17, 18:08
    Żaden przełom!
    Rozsądni ludzie. psycholodzy, teapeuci,... nigdy nie polecali tablicy w domu!
    Można ją stosować w szkole, choc też ma niewielki sens, ale przynajmniej szkody dzieciom nie czyni.
  • 05.12.17, 22:24
    Zło zło. Mielismy taka w świetlicy integracyjnej. dzialala przez dwa tygodnie. Ale nie szkodziła raczej. Tylko ze dom rodzinny to nie świetlica, nie szkoła. Tablica powoduje, że dziecko jest wciąż oceniane. Jesli sa na nie jeszce inne dzieci, rywalizuje. odpuść.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • 05.12.17, 16:48
    10/10

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 05.12.17, 17:17
    bardzo bardzo dziękuję za twoj wpis.
    wdrozę twoje rady. widzę ze to pasuje do nas jak ulal
  • 05.12.17, 17:24
    Poza tym - niezależnie od wszystkiego - zaraz ci ta tablica przestanie działać.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 05.12.17, 17:24
    znaczy pojdziesz na terapie?
  • 05.12.17, 17:31
    nie, nie pojde na terapie bo to co piszecie o moim zachowaniu nijak sie ma do tego co Wam sie wydaje a przeciez nie wiece jak jest.

    ale bede przytulac, przytulac i jeszcze raz przytulac...
  • 05.12.17, 17:34
    to sie nie zdziw jak twoje przytulanie nie osiagnie takiego efektu jak sobie zalozysz. bo sam gest nie poparty odpowiednia intencja bedzie nie do zniesienia dla twojego dziecka.
  • 05.12.17, 18:15
    werdipurke napisał(a):

    > nie, nie pojde na terapie

    Czyli nie dopuszczasz absolutnie żadnej możliwości, że coś jest nie tak po twojej stronie. Twoja córka potrzebuje twojego wsparcia, a nie "matki idealnej", której wizerunek kreujesz.
  • 05.12.17, 18:26
    To za mało.
    Musisz zmienić swój sposób myślenia o córce, a zrobić to samej bez pomocy terapeuty (dobrego!) będzie ci bardzo trudno, a może się okazać, że to będzie w ogóle niemożliwe.
    A czas leci szybko, dziecko zaraz będzie dorastać i kłopoty mogą się pogłębić.
    Szkoda czasu na eksperymenty na własnym dziecku.
  • 05.12.17, 20:21
    Wiesz, sa ludzie, ktorych przytulanie w momencie stresu boli. Albo moze raczej samo przytulanie tez jest stresujace, bo stresujace jest np. cieplo albo zbyt intensywny zapach albo zbyt slaby nacisk, ktory jest podczas przytulania (pisalam gdzies o maszynie do sciskania - naprawde sa ludzie, ktorzy takich potrzebuja.) I co zrobisz wtedy?

    Przez szesc lat jadalam praktycznie co tydzien obiad z bardzo doswiadczona, w miedzyczasie juz na emeryturze, psychoterapeutka. Oczywiscie obowiazywala ja klauzula zaufania, wiec nie opowiadala za duzo o swojej pracy codziennej, do tego miala superwizora, ale zrozumialam bardzo cenna rzecz - to, co ja przezywam pierwszy raz, co dla mnie jest calym moim zyciem, dla niej jest mozaika znajomych elementow. I czasem rzucala uwage, ktora mi gdzies tam krazyla po glowie, a potem dawala obuchem, ze az stawalam na ulicy i mowilam "no oczywiscie!"
    Mozesz dzialac metoda prob i bledow, jak Twoja corka bedzie miala szczescie, to szybko trafisz na wlasciwa, ale mozesz tez zainwestowac w przyszlosc Twojego dziecka i skorzystac z pomocy kogos, kto widzial juz setki takich dziwnych glowek, jak ta Twojej corki, i wie, jak do nich zagladac i czego tam szukac. Zaoszczedzisz mnostwo stresu calej Waszej czworce. Bycie matka jest trudne, a czasem najtrudniejsze jest przyznanie sie do wlasnej niemocy i poszukanie pomocy z zewnatrz. Ale umiejetnosc przyznania sie do slabosci jest wlasnie sila. A Ty jestes silna, jestes wojowniczka, bedziesz bronic wlasnej rodziny do upadlego. Rob to madrze.

    --
    "Zaproszenie wykonane jest z białego gładkiego papieru i ma zaokrąglone rogi. Na rzeczenie Klienta rogi mogą pozostać ostre."
  • 05.12.17, 20:43
    werdipurke napisał(a):

    > nie, nie pojde na terapie bo to co piszecie o moim zachowaniu nijak sie ma do t
    > ego co Wam sie wydaje a przeciez nie wiece jak jest.
    >
    > ale bede przytulac, przytulac i jeszcze raz przytulac...

    O 8:32 pisałaś że już się umówiliście do psychologa. Pisząc "my" miałaś na myśli samą córkę?
  • 05.12.17, 21:06
    h.anka.9 napisała:

    > werdipurke napisał(a):
    >
    > > nie, nie pojde na terapie bo to co piszecie o moim zachowaniu nijak sie m
    > a do t
    > > ego co Wam sie wydaje a przeciez nie wiece jak jest.
    > >
    > > ale bede przytulac, przytulac i jeszcze raz przytulac...
    >
    > O 8:32 pisałaś że już się umówiliście do psychologa. Pisząc "my" miałaś na myśl
    > i samą córkę?

    umowilismy sie my czyli ja maz i corka i syn
    dzieci sa w pokoiku zabaw zeby rodzice mogli porozmawiac z jednym psychologiem a druga pani je obserwuje

    uwazam ze ja nie mam wskazan na terapię, zaden terapeuta sie tego nie podejmie bo nie ma czego, chyba ze konowal chce kase wyciagnac.
  • 05.12.17, 21:17
    werdipurke napisał(a):

    > uwazam ze ja nie mam wskazan na terapię, zaden terapeuta sie tego nie podejmie
    > bo nie ma czego, chyba ze konowal chce kase wyciagnac.
    Widac,ze masz zerowe pojecie czym jest terapia. Az zal czytac te twoje mundre wywody.
  • 05.12.17, 21:19
    werdipurke napisał(a):

    > uwazam ze ja nie mam wskazan na terapię, zaden terapeuta sie tego nie podejmie
    > bo nie ma czego, chyba ze konowal chce kase wyciagnac.

    A nie chcesz zmienić swojego postępowania żeby ułatwić dzieciom życie? Nie sądzisz że terapeuta potrafiłby Ci wskazać konkretnie jak mogłabyś zareagować na takie lub takie zachowania córki? Nie chcesz jej pomóc? Zrozumieć ją lepiej?
    To czego właściwie oczekujesz od forum?
  • 05.12.17, 21:23
    werdipurke napisał(a):

    > umowilismy sie my czyli ja maz i corka i syn
    > dzieci sa w pokoiku zabaw zeby rodzice mogli porozmawiac z jednym psychologiem
    > a druga pani je obserwuje
    >
    > uwazam ze ja nie mam wskazan na terapię, zaden terapeuta sie tego nie podejmie
    > bo nie ma czego, chyba ze konowal chce kase wyciagnac.

    Gorzej jak na tej wspólnej wizycie psycholog zauważy to co niemal wszyscy ci w twoich wątkach próbują przekazać... Na szczęście już założyłaś że to będzie wyciąganie kasy, bo cóż można takiej doskonałości jak ty zarzucić? Chyba tylko to że ma zepsutą córkę (ale spoko, to po mężu)
  • 06.12.17, 07:59
    Nie, to po teściowej big_grin.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 05.12.17, 21:36
    werdipurke napisał(a):

    > uwazam ze ja nie mam wskazan na terapię, zaden terapeuta sie tego nie podejmie
    > bo nie ma czego, chyba ze konowal chce kase wyciagnac.

    Sama się zdiagnozowałaś? Nawet jeśli jesteś po odpowiednich studiach, to jako psycholog powinnaś wiedzieć, że samemu trudno o właściwą diagnozę.

    Z mniejszymi problemami, niż twoje, ludzie szukają pomocy u terapeuty.
  • 05.12.17, 21:35
    werdipurke napisał(a):

    > nie, nie pojde na terapie bo to co piszecie o moim zachowaniu nijak sie ma do t
    > ego co Wam sie wydaje a przeciez nie wiece jak jest.
    >
    > ale bede przytulac, przytulac i jeszcze raz przytulac...

    A ja myślę że to nic nie da.
    Córka cię ewidentnie irytuje swoimi wybuchami. Przytulanie jej w tej sytuacji jest po prostu nieszczere i dzieci to w mig wyczują. Może właśnie to jest przyczyna wybuchów: dziecko czuje że postępujesz tak jak się "powinno".
    Może lepszym wyjściem będzie wycofanie się zupełne i zostawienie tego ojcu, może on sobie lepiej poradzi przy takim ataku?
  • 05.12.17, 21:41
    "Może lepszym wyjściem będzie wycofanie się zupełne i zostawienie tego ojcu, może on sobie lepiej poradzi przy takim ataku?"
    O jessuu, jakaś Ty wrednabig_grin Przecież to by oznaczało, że poniosła porażkę a ojciec będzie TRYUMFOWAĆ.
    "Może właśnie to jest przyczyna wybuchów: dziecko czuje że postępujesz tak jak się "powinno"."
    Też tak sądzę.


    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 05.12.17, 21:50
    Tak sobie wyobraziłam tę sytuację z kolacją, to spokojnie przeżuwanie jajecznicy przy histeryzującej córce. Wydaje mi się oczywiste że ona to robi żeby wyciągnąć człowieka z tych rodziców którzy próbują się zachować "właściwie". I jeszcze ta przeplatająca się w każdym wątku obawa, że ktoś usłyszy, coś sobie pomyśli albo nawet policję wezwie.

    A z tym ojcem to wbrew pozorom nie chciałam być wredna, po prostu skoro on tak miał to może się lepiej zrozumieją. A i faceci bywają bardziej odporni na zagłuszenie swojego instynktu przez poradniki które mają sprawić że będą idealnym rodzicami (wiem, seksizm..)
  • 05.12.17, 22:14
    Ja się z Tobą całkowicie zgadzam.
    A ta wredność to była aluzja to argumentów autorki, z wątku wrześniowego. Napisała, że ojciec nie będzie odprowadzał córki do szkoły (urządzała histerie przy rozstaniu) bo to by znaczyło, że autorka poniosła porażkę a mąż będzie triumfował.

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 05.12.17, 22:36
    pade napisała:

    > "Może lepszym wyjściem będzie wycofanie się zupełne i zostawienie tego ojcu, mo
    > że on sobie lepiej poradzi przy takim ataku?"
    > O jessuu, jakaś Ty wrednabig_grin Przecież to by oznaczało, że poniosła porażkę a ojc
    > iec będzie TRYUMFOWAĆ.
    > "Może właśnie to jest przyczyna wybuchów: dziecko czuje że postępujesz tak jak
    > się "powinno"."
    > Też tak sądzę.


    nie o to chodzi

    tata ma dla niej o wiele mniej zrozumienia niz ja. to facet. dla niego wszystko jest proste a jej nietypowe reakcje on interpretuje jako skomplikowanosc kobiecą, przerost emocjonalnisvi. on sie nie chce wczuwac w to dlaczego po co i jak jej pomoc. on by najchetniej ją zajął czyms innym i potraktowal twardą dyscypliną.
  • 06.12.17, 04:23
    To dlaczego nie postepujesz tak jak on? Co cie zmusza abys stosowala swoje? metody, ktore psuja?
    Masz mozliwosc wyjazdu na kilka dni?
  • 06.12.17, 07:15
    srubokretka napisał:

    > To dlaczego nie postepujesz tak jak on?

    bo kocham moje dziecko i nie umialabym tak jak on traktowac ją ostro, twardą dyscyplinsmą.

    > Co cie zmusza abys stosowala swoje? met
    > ody, ktore psuja?

    moje metody niczego nie psują. zauwaz ze ja robie w zasadzie prawie wszystko to co dziewczyny na forum radzą.

    > Masz mozliwosc wyjazdu na kilka dni?

    nie rozumiem. kiedy mam wyjechac? teraz? czy za kolejne 3 mce jak moje dziecko bedzie mialo "przerwanie tamy" kryzys i bedzie potrzebowac otoczenia go większym zrozumieniem, wiecej uwagi itp
    co to wogole ma do rzeczy?
  • 06.12.17, 08:42
    To nie ty pisałaś, że zdaniem męża córka prosi o lanie?
    Wtedy też bym nie zostawiała męża z dziećmi samego...

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 06.12.17, 09:55
    Prowokuje do przemocy big_grin big_grin

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 06.12.17, 10:01
    Takie wołanie o miłość...

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 06.12.17, 10:31
    Tak dla porzadku - ponoc dzieci istotnie tak sie zachowuja. Tzn tak moze to byc odebrane, jako prowokowanie do przemocy. I stoi za tym potrzeba hierarchizacji - kiedy dziecko nie jest w rodzinie dzieckiem, zajmuje nieodpowiednia pozycje, ma zle postawione granice itd - i wlasnie nieswiadomie prowokuje sytuacje w ktorej ktoś krzyknie, wrzasnie, powie 'o nie mój skarbie, tak to nie bedzie!' - zostanie przywrocona hierarchia, ono znajdzie sie na pozycji ktora powinno zajmowac, a granice zostana jasno postawione.
    Co by nawet pasowalo. Bo tez mam takie wrazenie ze autorka wymaga/oczekuje od dziecka zachowan dojrzalszych niz lezy to w dziecka mozliwisciach - i dziecko sie buntuje wobec tej 'niemej presji'.
    Tyle ze jesli taka sytuacja zajdzie raz, dwa razy - to ok. Wiadomo, trzeba to rozszyfrowac, opracowac nowy schemat i go wdrozyc - po drodze moze sie jeszcze jakis kryzys wydarzyc. Ale jesli dzieje sie to czesto, to znaczy ze zly wzorzec naprawiany nie jest, a to juz jest slabe.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • 06.12.17, 10:31
    Bo o biciu, laniu itd to ja nawet nie wspominam, oczywiscie.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • 06.12.17, 12:19
    werdipurke napisał(a):

    > srubokretka napisał:
    >
    > > To dlaczego nie postepujesz tak jak on?
    >
    > bo kocham moje dziecko i nie umialabym tak jak on traktowac ją ostro, twardą dy
    > scyplinsmą.

    Twój mąż nie kocha waszego dziecka?

    >
    > > Co cie zmusza abys stosowala swoje? met
    > > ody, ktore psuja?
    >
    > moje metody niczego nie psują. zauwaz ze ja robie w zasadzie prawie wszystko to
    > co dziewczyny na forum radzą.

    A jednak coś nie działa. Ojcu nie oddasz inicjatywy, bo albo jej nie kocha albo co gorsze będzie w stanie do niej dotrzeć, a tego twoja egocentryczna natura na zniesie.
  • 06.12.17, 13:19
    Zastanowila mnie twoja odpowiedz. Dlaczego nie chcesz wyjechac? Boisz sie, ze stracisz kontrole? Ze czyjes metody wychowawcze (naturalne, niewypracowane ciezka praca jak twoje) beda skuteczniejsze?

    >bo kocham moje dziecko i nie umialabym tak jak on traktowac ją ostro, twardą dyscyplinsmą.

    Skad wiesz? a moze kochasz bardziej siebie i swoje wyobrazenie o corce? Moze to maz ja bardziej kocha? Moze to maz dzialajac instynktownie na akcje corki jej pomaga, a nie szkodzi? Skad wiesz, czy czytanie tych wszystkich porad przez lata nie uszkodzilo ci tego co mialas naturalnego w sobie, co pomogloby ci wychowac dziecko stabilne emocjonalnie. Pamietaj, ze zadaniem psychologa jest zamanipulowac kogos innego mozg. Czytajac poradniki otwerasz sie na manipulacje. Moim zdaniem za bardzo wsiaklas w to wszystko. Sluchasz wszystkich tylko nie siebie. Dlatego zaproponowalam ci wyjazd. Najlepiej do miejsca bardzo spokojnego, jakiejs wsi na podlasiu, Bieszczadach, gdzie ludzie maja realne , niewydumane problemy, gdzie dzieci wychowuje sie nie za pomoca instrukcji obslugi napisanej przez ludzi z innych kregow kulturowych.
    Popatrz na siebie z boku... jestes soba, czy efektem porad innych? (Zrob to i to. Juz to robilam...) Niby masz swoje zdanie, ale tak naprawde to tylko bunt wewnetrzny.

    >nie rozumiem. kiedy mam wyjechac? teraz? czy za kolejne 3 mce

    Nie wazne. Poprostu wyjedz, zeby moc wrocic do siebie. Przypomnij sobie , jak sie czulas, co myslalas, jak myslalas przed urodzeniem dzieci.

    Pomysl tez o tym co robili twoi rodzice, ze nie chesz stosowac ich metod wychowawczych, do tego stopnia, ze zaufasz wszystkim obcym do okola, ale nie im.
  • 06.12.17, 13:42
    srubokretka napisał:

    > Zastanowila mnie twoja odpowiedz. Dlaczego nie chcesz wyjechac? Boisz sie, ze s
    > tracisz kontrole?

    nie, po prostu mam swoje obowiazki ktorych nie moge zostawic.
    i co mi da wyjechanie aluratteraz jak te incydenty juz sie wydarzyly. wyjazd mialby sens moze gdybym wyjechala za powiedzmy 3 miesiace czyli na czas gdy znow jej się tama przepelni zeby mnie przy tym nie było ale przeciez nie da sie przesidziec kiedy. Poza tym nie lubie wyjezdzac sama. po to mam rodzine zeby grzac sie nawzajem w cieple wlasnej rodziny. jestem zbyt towarzyska zeby wyjezdzac samej. poza tym gdybym ja miala jakies mega powazne problemy to moze... ale to byly poruszające mnie ale jednak incydenty. wiele osob ma o wiele powazniejsze problemy z dziecmi....

    > >bo kocham moje dziecko i nie umialabym tak jak on traktowac ją ostro, twar
    > dą dyscyplinsmą.
    >
    > Skad wiesz? a moze kochasz bardziej siebie i swoje wyobrazenie o corce? Moze to
    > maz ja bardziej kocha? to maz dzialajac instynktownie na akcje corki jej
    > pomaga, a nie szkodzi?

    przeczytaj jeszxze raz co napisalam-nie pisze ze ja kocham bardziej niz maz tylko ze ją kochami moja milosc instynkt nie pozwolilby na taką surowosc. i nie-to nie dziala dobrze na corkę,widzę jak surowosc męża ją zasmuca, jak rosnie w niej poczucie krzywdy gdy on nie chce sie wczuc i poswiecic jej chwili uwagi,czulosci...

    > Skad wiesz, czy czytanie tych wszystkich porad przez lat
    > a nie uszkodzilo ci tego co mialas naturalnego w sobie,

    mysle ze przesadzasz, nie przeczytalam tych ksiazek niewiadomo ile, sa to powszechne zasady, czesto powtarzane przez portale typu dziecisawazne itp
    generalnie chodzi o to zeby dziecko szanowac,dawac prawo do wlasnego zdaniacdo emocjo,dawac czas. nie ma w tych poradach nic zlego co mogloby jakiegokolwiek rodzica zepsuc...

    co pomogloby ci wychowa
    > . Sluchasz wszystkich tylko nie siebie.

    no patrz-a tu na forum kazdy prawie zarzuca mi ze nie chce i h sluchac tylko sama wiem lepiej. tak! bo wiem lepiej. i wiele moich reakcji na zachowania corki bylo takich jak dziewczyny radzily, tylko zdziwko ze na moje dziecko to nie zadzialalo. i nie potrenuje zadnej z 2-3 przeczytanych kiedys ksiazek aby wiedziec ze np.zmyszanie dziecka do chodzenia na zajecia mimo wszysgko jest krzywdzeniem dziecka wręcz znęcaniem się

    > Pomysl tez o tym co robili twoi rodzice, ze nie chesz stosowac ich metod wychow
    > awczych, do tego stopnia, ze zaufasz wszystkim obcym do okola, ale nie im.

    moi rodzice wychowali mnie dobrze ale wtamtych czasach dzieciomsie prawie wogole nie poswiecalo czasu, poczatek mojej podstawowki to koniec lat 80,potem rozkwit prosperity lata 90te i rodzice byli zajeci pracą. a my bylismy sumienni i odpowiedzialni, nie czulam wtedy ze cos jest nie tak bo bez problemy sobie ze wszystkim radzilam,samachodzilam do szkoly,sama na zajecia dodatkowe, sama wracalam pozno, sama odrabialam lekcje i sama przygotowywalam sie do zajec dodatkowych czy konkursow.
    kochali mnie i nadal kochają.
    jedyne co chce zmienic to buc dla moich dzieci na codzien. i wczuwac sie w ich uczucia i przezycia bo w tamtych czasach w uczucia dzieci nikt sie nie wczuwal,mialy byc dzielne i isc do przodu.
  • 06.12.17, 14:02
    Wiem już dlaczego otrzymujesz sprzeczne rady: bo co chwila zmieniasz zdanie. Najpierw piszesz że masz problem, za chwilę: nie przesadzajcie, inni mają większe problemy. Raz podkreślasz że dzieci mają rozrywki, a jak ktoś skrytykował ich intensywność, to zaraz zmieniasz zdanie i piszesz że odpuszczacie. Jesteście konsekwentni ale elastyczni, surowi ale czuli - co ktoś doradzi to ty już próbowałaś, tak właśnie robisz,itd.

    Generalnie strasznie się przejmujesz tym jak w naszych oczach wpadasz. I się dopasowujesz jak kameleon, żeby wypaść jak najlepiej. W ten sposób nie dostaniesz żadnej pomocy, bo też nie chodzi o żadną pomoc córce.
  • 06.12.17, 14:42
    >Wiem już dlaczego otrzymujesz sprzeczne rady: bo co chwila zmieniasz zdanie. Najpierw piszesz że masz >problem, za chwilę: nie przesadzajcie, inni mają większe problemy. Raz podkreślasz że dzieci mają >rozrywki, a jak ktoś skrytykował ich intensywność, to zaraz zmieniasz zdanie

    ...manipuluje, pytanie gdzie sie tego nauczyla? Manipulacja dobra rzecz, pod warunkiem, ze efekty przynosza korzysc i nikogo nie krzywdza.

    werdipurke, czyli nie pracujesz zawodowo? Twoim glownym zajeciem jest opieka nad dziecmi, domem...byc dla dzieci na codzien. i wczuwac sie w ich uczucia i przezycia .

    Mowie ci, czas na przerwe. Chcesz, mozesz siedziec w domu? super. Ale daj sobie i innym odpoczac, bo zamieniasz sie w emocjonalnego pasozyta. Nikt nie siedzi w pracy 24/7, kazdemu przysluguje urlop. Kazdemu! Gdybys miala szefa, to by cie sila wykopal z pracy na kilka dni.
  • 06.12.17, 22:48
    mam szefa. jestem tlumaczem i to robie zawodowo, mam zlecenia z ktorymi musze sie wyrabiac choc pracuje z domu i sama zarządzam swoim czasem. kilka lat temu moja firma zalozyla fundacje ktora posredniczy pomocy dzieciom i wymianie know how w zakresie edukacji dzieci w tymze kraju ktorego jezyk znam.
  • 06.12.17, 22:49
    wiec mam co robic bo i twarda robota i tez czyn spoleczny dodatkowo
  • 06.12.17, 10:02
    werdipurke napisał(a):

    > tata ma dla niej o wiele mniej zrozumienia niz ja. to facet. dla niego wszystko
    > jest proste a jej nietypowe reakcje on interpretuje jako skomplikowanosc kobie
    > cą, przerost emocjonalnisvi. on sie nie chce wczuwac w to dlaczego po co i jak
    > jej pomoc. on by najchetniej ją zajął czyms innym i potraktowal twardą dyscypli
    > ną.

    A może to właśnie on ma rację i dziecku potrzebne są stałe, jasne reguły a nie to Twoje "wczuwanie się i dociekanie dlaczego, a po co, a co dziecko miało na myśli jak nie myślało". Pisałaś wiele razy że nie jesteście konsekwentni w działaniach. Zachowanie dziecka może być też w pewnym sensie wołaniem o stałość zasad. Czyli np na śniadanie jest to, to, i to do wyboru. Nie chcesz nic wybrać, marudzisz to nie jesz. Jak zgłodniejesz to zjesz. Zapisujemy na dwa dodatkowe zajęcia, ale wcześniej starannie je wybieramy i uzgadniamy bardzo uważnie na jakie chcesz chodzić i chodzisz konsekwentnie przez cały rok/pół roku dopiero po tym czasie możesz zrezygnować. Kolacja jest o stałej porze, potem mycie, bajka i do łóżka. Rano wszyscy idą do szkoły/pracy/przedszkola nawet jeśli nie chcą i to jest stała zasada. A nie raz to, raz tamto i dzieciak się w tym wszystkim gubi, a jeszcze matka łazi, dopytuje i docieka.
    W weekend możemy robić to i to albo zostać w domu. Po kolei każdy członek rodziny ma głos jaka wersja będzie w tym tygodniu. Bez względu na jakieś punkty, czy zachowanie. To nie kara ani nagroda. To decyzja która obowiązuje wszystkich. Jeden chce ściankę, inny lody, trzeci kino, czwarty zostać w domu. Wobec tego przez kolejne cztery tygodnie coraz to inna osoba decyduje, a reszta się podporządkowuje.
  • 06.12.17, 10:33
    Dooookladnie tak. Tak mi to wyglada smile

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • 06.12.17, 10:40
    Aqua, bardzo fajnie napisane smile

    > A może to właśnie on ma rację i dziecku potrzebne są stałe, jasne reguły a nie
    > to Twoje "wczuwanie się i dociekanie dlaczego, a po co, a co dziecko miało na
    > myśli jak nie myślało".

    ja jestem dosc lagodna, staram sie wczuwac, ale jednoczesnie sa zasady, albo momenty - dla mnie rano lub gdy jestem wyjatkowo zmeczona, ze nie ma raczej dyskusji i pewne rzeczy trzeba wykonac. z tym, ze ja o tym mowie wyrazie - na przyklad "nie ma dyskusji, robimy tak i tak, ze wzgledu na bezpieczenstwo", albo "jest rano, nie pilam jeszcze herbaty, wiecie, ze potrzebuje spokoju". i rodzina sie stosuje. i jednoczesnie, jesli ONI maja podobne chwile/zasady, to my TEZ sie stosujemy! na przyklad starszy bardzo wyraznie oswiadczyl, ze nie zyczy sobie zadnych buziakow, ani przytulania, jesli pilismy alkohol - na przyklad wino do kolacji - wtedy nie ma calowania na dobranoc, bo on tego zapachu nie znosi. i taka jest u nas zasada (na ogol nie pijemy, nim dzieci nie pojda spac, ale czasem, przy uroczystych okazjach sie zdarza).


    > W weekend możemy robić to i to albo zostać w domu. Po kolei każdy członek
    > rodziny ma głos jaka wersja będzie w tym tygodniu.

    u nas tak decydujemy, jaki film jest ogladany - kazdy pa swoja kolej i przedstawia 3 propozycje i z tego wybieramy, albo gdzie jemy obiad w sobote po polskiej szkole smile




    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • 06.12.17, 13:14
    my tez tak robimy. takie sytuacje jeszcze nigdy nie spowodowaly nietypowego wybuchu
  • 06.12.17, 13:13
    robimy tak. jesli gdzies odpuszczamy to w takich sytuacjach jak np zmiana planow o ktorą dziecko prosi i w niczym to nikomu nie przeszkadza np mielismy isc na scianke z jednym ale dziecko mowi-a czy jednak mozemy isc dzis na basen?

    i jeszcze jedno-nie wypbrazam sobie zmuszac dziecka cale pol roku do chodzenia na zajecia ktore dziecko chce odpuscic np w grudniu... jesli ty tak robisz i wozisz wbrew woli dziecka,mimo jego niecheci zmeczenia i potrzeby pobycia w domu i czasu wolnego to jednak chyba nie postępujesz wlasciwie.
  • 06.12.17, 13:42
    werdipurke napisał(a):

    > robimy tak.

    Ale sama pisałaś wyżej, że prowadziliście przez dłuższy czas nieunormowany tryb życia, późne chodzenie spać itp

    > i jeszcze jedno-nie wypbrazam sobie zmuszac dziecka cale pol roku do chodzenia
    > na zajecia ktore dziecko chce odpuscic np w grudniu... jesli ty tak robisz i wo
    > zisz wbrew woli dziecka,mimo jego niecheci zmeczenia i potrzeby pobycia w domu
    > i czasu wolnego to jednak chyba nie postępujesz wlasciwie.

    A dlaczego? Dziecko uczy się w ten sposób ponoszenia konsekwencji za swoje decyzje. I decydowania z rozmysłem. Wcześniej trzeba z nim dokładnie omówić o jakich zajęciach marzy, przedstawić że będzie zmęczone, będzie zła pogoda itp ale będzie musiało pójść mimo to jeśli się podejmie. Nie robimy z gęby cholewy i nie zmieniamy decyzji bo nam się nie chce, zajęcia zrobiły się trudniejsze niż na początku, albo pani prowadząca się skrzywiła. Zmiana jest możliwa, ale dopiero po jakimś ściśle określonym czasie. To pół roku uważam za minimum wytrwania.
    A przed podjęciem jakiejś decyzji czy zaniechaniem zawsze zastanawiałam się czego w ten sposób uczy się moje dziecko.
  • 06.12.17, 13:56
    no to sobie tak rób.
    ja poki co z tak malymi dziecmi nie bede tak robic.
    i teraz to ja "spulczuje twoim dziecią" wink
  • 06.12.17, 14:17
    werdipurke napisał(a):

    > no to sobie tak rób.
    > ja poki co z tak malymi dziecmi nie bede tak robic.

    No to nie dziw się, że Twoja córka jest niekonsekwentna - chce iść na ściankę, a zaraz po przyjściu na miejsce już nie chce i nie wie czego chce. Bo TY ją dokładnie tego uczysz, że tak można i jest ok. A potem pytasz dlaczego?
  • 06.12.17, 13:51
    werdipurke napisał(a):

    > robimy tak. jesli gdzies odpuszczamy to w takich sytuacjach jak np zmiana plano
    > w o ktorą dziecko prosi i w niczym to nikomu nie przeszkadza np mielismy isc na
    > scianke z jednym ale dziecko mowi-a czy jednak mozemy isc dzis na basen?
    >

    A czy w waszym słowniku istnieje zdanie "chcę zostać w domu i nic nie robić" czy taka opcja nie istnieje?

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 06.12.17, 13:54
    morekac napisała:

    > werdipurke napisał(a):
    >
    > > robimy tak. jesli gdzies odpuszczamy to w takich sytuacjach jak np zmiana
    > plano
    > > w o ktorą dziecko prosi i w niczym to nikomu nie przeszkadza np mielismy
    > isc na
    > > scianke z jednym ale dziecko mowi-a czy jednak mozemy isc dzis na basen?
    > >
    >
    > A czy w waszym słowniku istnieje zdanie "chcę zostać w domu i nic nie robić" cz
    > y taka opcja nie istnieje?
    >

    jasne, ostatnie tygodnie malo wychodzimy i m.in rezygnacja z zajec dodatkowych to bylo na poczatku-dzis chce zostac i dopiero po kilku razach postanowilismy ustalic cos na stale,tez po to aby nie placic.
  • 06.12.17, 12:15
    werdipurke napisał(a):

    >
    > nie o to chodzi
    >
    > tata ma dla niej o wiele mniej zrozumienia niz ja. to facet. dla niego wszystko
    > jest proste a jej nietypowe reakcje on interpretuje jako skomplikowanosc kobie
    > cą, przerost emocjonalnisvi. on sie nie chce wczuwac w to dlaczego po co i jak
    > jej pomoc. on by najchetniej ją zajął czyms innym i potraktowal twardą dyscypli
    > ną.


    Pytanie czy on jest rzeczywiście sadystą, czy po prostu nie ma zapędów do DRĄŻENIA. Jeśli naprawdę jej nie rozumie i chce bić to rzeczywiście przechlapane.
    A jednak przy odprowadzaniu do szkoły jakoś sobie radził więc chyba nie jest takim potworem.
  • 06.12.17, 13:16
    nie bije oczywiscie ze nie.

    ale wróć terazi od początku poczytaj rady dziewczyn-facet bez wczuwania się w "dziewczęce dziecięce dąsy" robi wszystko odwrotnie niż każda z Was radzi.
  • 06.12.17, 13:43
    werdipurke napisał(a):

    > ale wróć terazi od początku poczytaj rady dziewczyn-facet bez wczuwania się w "
    > dziewczęce dziecięce dąsy" robi wszystko odwrotnie niż każda z Was radzi.

    A jaki jest tego działania skutek? Czy dziecko przy nim lepiej funkcjonuje? Jest spokojniejsze?
  • 06.12.17, 13:57
    oczywiscie ze nie, jak juz pisalam wczesniej o wskalacji i prowokowaniu do wybuchu to wlasnie o kontakcie męża z córką.
  • 06.12.17, 13:44
    werdipurke napisał(a):

    > nie bije oczywiscie ze nie.
    >
    > ale wróć terazi od początku poczytaj rady dziewczyn-facet bez wczuwania się w "
    > dziewczęce dziecięce dąsy" robi wszystko odwrotnie niż każda z Was radzi.

    Po pierwsze, wychowanie dzieci to nie nauka ścisła, która mówi że jak A to B. Rady które dostajesz mogą być sprzeczne, bo po pierwsze różni ludzie ich udzielają a po drugie dzieci są różne i różne rzeczy mogą zadziałać. To ty jesteś matką swojego dziecka, nie znajdziesz na forum kogoś kto ją lepiej zna.

    Może właśnie trzeba się nie wczuwać w dziewczęce dąsy (upiorne określenie które świadczy o tym że nie traktujesz córki poważnie)? Nie wszystko musi być wydrążone do końca.

    Ja mam taką dążącą mamę, która nie zaakceptuje po prostu odpowiedzi "nie chcę sernika". Za moją odmową coś zawsze stoi i ona nie spocznie póki tego nie wydedukuje! (kiedyś lubiłaś, już nie lubisz? odchudzasz się? jadłaś coś przed chwilą?) nie muszę chyba dodawać że od dawna (odkąd pamiętam) staram się nie dzielić zanadto swoimi rozterkami, bo po prostu nie czuję szacunku do swojej prywatności. Może twoja córka też tak ma? A może nie ma, nie traktuj tego jak wyroczni,bo znów zaczniesz rozliczać cudze rady ze spójności z moimi.
  • 06.12.17, 13:50
    Też mnie poruszyły te "dąsy, kobieca emocjonalność, ect.". Jak nic zgadza się to z tym, co napisałam na samym początku. Opis wychowania dzieci na idealne roboty.

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 06.12.17, 13:58
    pade napisała:

    > Też mnie poruszyły te "dąsy, kobieca emocjonalność, ect.".

    napisalam to w cudzysłowiu bo to slowa mojego męża. zacytowalam te slowa aby Wam pokazac jak dalekie jest podejscie mojego męża od tego czego potrzeba dziecku ktore przezywa kryzys.
  • 06.12.17, 13:50
    h.anka.9 napisała:


    > Może właśnie trzeba się nie wczuwać w dziewczęce dąsy (upiorne określenie które
    > świadczy o tym że nie traktujesz córki poważnie)


    ale to jest wlasnie okreslenie z ust męża które najlepiej pokazuje jego podrjscie do córki. więc sama rozumiesz...

    > Ja mam taką dążącą mamę, która nie zaakceptuje po prostu odpowiedzi "nie chcę s
    > ernika". Za moją odmową coś zawsze stoi i ona nie spocznie póki tego nie wydedu

    ja staram sie nie drazyc
  • 06.12.17, 13:53
    Spójrz na swoje wypowiedzi w miejscu gdzie jest mowa o "fochu" na wyjściu na które sobie zapracowała. Najgorsze w tym jest to że ty do dziś nie wiesz dlaczego!
  • 06.12.17, 14:21
    werdipurke napisał(a):

    > ja staram sie nie drazyc

    Jak to się ma do tego co sama napisałaś że drążysz i dociekasz i wczuwasz się, bo twoi rodzice tego nie robili i Tobie tego brakowało i chcesz sobie ten brak zrekompensować na własnych dzieciach?
  • 05.12.17, 16:44
    To zalezy, czego oczekujesz od dziecka.

    Bo krnabrny to uparty i nieposluszny.

    Uparty czyli wytrwaly, obstajacy przy swoim zdaniu - w sumie cechy pozytywne, ktore mozna chciec rozwijac.

    Posluszny - a czy ja chce, zeby moje dziecko bylo posluszne? Dlaczego? Bo pokorne ciele dwie matki ssie? Czy ja naprawde chce, zeby ono wykonywalo polecenia wladzy zwierzchniej? Czy moze wole, zeby bylo uprzejme, wspolpracujace, empatyczne?


    Moge postrzegac cechy skladajace sie na krnabrnosc jako zalety - niezaleznosc w mysleniu, wytrwalosc.
    No i coz, ja chyba naprawde tak je postrzegam. A ze takie dzieci trudniej sie wychowuje? A kto powiedzial, ze cenne rzeczy osiaga sie latwo? Tak wiec mozliwe, ze zadne z moich dzieci nigdy nie okresle jako krnabrne. Mimo ze bedzie sie zachowywac identycznie jak Twoje. Czy cos jest problemem czy wyzwaniem, okazja, jest glownie kwestia naszego postrzegania rzeczywistosci.

    --
    "Mój sąsiad uczy się grać na klarnecie, teraz już mu to jakoś wychodzi, ale wcześniej byłam przekonana, że to jakiś dziwne zwierze wydaje odgłosy godowe. " by Mondovi
  • 05.12.17, 19:26
    moje nie bywaja krnabrne bo maja sciagnieta aplikacje.I nie jakies g..demo tylko caly pakiet ,koszta sa ,ale warto .Polecam.
  • 05.12.17, 19:30
    > moje nie bywaja krnabrne bo maja sciagnieta aplikacje.I nie jakies g..demo tylko
    > caly pakiet ,koszta sa ,ale warto .Polecam.

    LOL
    powiedz, ktora to aplikacja big_grin


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • 05.12.17, 21:42
    ja tez chce aplikacje na krnabrne dzieci!!!! poda nazwe!
  • 05.12.17, 20:36
    Wszystkie te wątki niby o córce można podsumować tak: JA, JA, JA, co o MNIE ludzie pomyślą, dlaczego ona MI to robi, itd.

    A rady o terapii nie są wyszukaną formą dokopania ci, a jedynym sensownym wyjściem z tej sytuacji. Przecież sama piszesz że sobie z tą sytuacją nie radzisz, więc przed czym się bronisz? Boisz się że usłyszysz tam nieprzyjemną prawdę, czy znowu martwisz się tym co ludzie powiedzO?
  • 05.12.17, 21:41
    czytalam ten twoj watek, a wlasciwie tylko twoj wpis, jak watek mial dopiero kilka odpowiedzi. wtedy sie nie wpisalam, a potem juz nie mialam ochoty na czytanie tego, co sie tam pojawilo. jednak powiem ci, ze gdybys nie pisala "moja corka", to moglabym cie zapytac, skad tak dobrze znasz mojego mlodszego syna smile. jest dokladnie taki sam, mamy takie same jazdy, tylko ze on jest jeszcze dodatkowo jeczacy na codzien. z czasem pooooowooooooluuuuuutkuuuuuu wyrasta i teraz jest ociupinke lepiej, ale potrafi jeczec o wszystko. aktualnie ma 8 lat.

    moge ci poradzic, ze warto wybrac sie do psychologa. czasem takie spojrzenie z boku duzo daje. mnie dalo wiele. przede wszystkim psycholog uswiadomila mi, ze to nie jest moja wina, niczyja wina, ale ja bardzo sie obwinialam o to, ze nie potrafie sobie z wlasnym dzieckiem poradzic, dotrzec do niego. spojrzelismy tez inaczej na naszego syna i jego zachowania, na nasze relacje. no ogolnie troche nam sie to poukladalo i juz sam fakt, ze spojrzelismy na wszystko inaczej, duzo nam pomogl. dlatego naprawde warto wybrac sie do dobrego psychologa dzieciecego. w terapii powinna brac udzial cala rodzina, albo przynajmniej twoja corka i oboje rodzice.

    zycze ci duzo cierpliwosci.
  • 05.12.17, 22:39
    juz sie umowilismy. do psychologa dziecięcego. wierze ze to nam pozwoli spojrzec na te incydenty inaczej i zrozumiec nasze dziecko
  • 05.12.17, 22:46
    Przecież nie jesteś dzieckiem? Tak, wiem, chodzi o twoją nieidealną córkę. Pozostaje nadzieja, że psycholog okaże się profesjonalistą, i wyśle was dalej, przynajmniej na terapię rodzinną. Może wtedy coś zrozumiesz.
  • 05.12.17, 22:48
    obiecuję że damznac po
    ale jesli potwierdzi sie ze psycholog nie bedzie widzial wskazan to terapii dla mnie czy dla męża to i tak mi nie uwierzycie 😂
  • 05.12.17, 22:55
    E, nie, po prostu nazwiesz go konowałem wyciągającym pieniądze. Albo zwyczajnie nie przyznasz się do tego, że cię odesłał dalej...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.