Dodaj do ulubionych

Co byście pomyślały (o sąsiadach)

16.12.17, 11:47
Co byście pomyślały, gdyby zjawiła się u Was w drzwiach sąsiadka z dołu, z gumowa piłeczką w ręce, prosząc, żebyście zamieniły to coś hałasujące, (czym ich dziecko napier****la od rana w podłogę), na tę miękką, piękną, zieloną piłeczkę?
Bo zaczynam chcieć poświęcić zabawkę moich kotów dla chwili ciszy.
Obserwuj wątek
    • beataj1 Re: Co byście pomyślały (o sąsiadach) 16.12.17, 11:53
      Jakby się sąsiadka dowiedziala że to kocia zabawka dla jej dziubdziusia. Dziewczyno! Apokalipsa to za słabe słowo.
      Bakterie, alergeny, gluten i inne chcące zamordowac jej dziecię.
      Rasowa ematka by cie potraktowala ogniem i mieczem za sam pomysł.
      Ale kto wie, może się udać...

      --
      Życie jest jak striptiz transwestyty. Wszystko ładnie, pięknie aż tu nagle...
      • cauliflowerpl Re: Co byście pomyślały (o sąsiadach) 16.12.17, 11:58
        Dla niepoznaki mogę na niej coś machnąć flamastrem i udawać, że to zdobyczna, z meczu czegośtam, z autografem jakiegoś sportowca. Ale wtedy chyba jeszcze gorzej, a nuż ludzkie zarazki na niej będą. Testosteron, brrrr.

        Mówię Wam, rodzinka taka, że superniania by z tego mieszkania wyskoczyła przez okno, a to czwarte piętro...
        • eliszka25 Re: Co byście pomyślały (o sąsiadach) 16.12.17, 13:26
          ale to pileczka gumowa czy szmacianka? ja bym nie chciala dostac kociej zabawki bez wiedzy o tym, ze to kocia. mam bardzo silna alergie na koty i mogloby sie to dla mnie zle skonczyc. nawet, jak przyjdzie do mnie kolezanka kociara, bez swoich kotow, to ja musze miec inhalator w pogotowiu, bo zaczynam sie dusic. sam fakt, ze to zabawka zwierzaka, jakos strasznie mi nie przeszkadza. moim dzieciakom zdarzylo sie nasladowac psy kuzynki i tez nosili w zebach ich psie zabawki. ani dzieciom nic sie nie stalo, ani ja nie zeszlam na zawal big_grin. problem bylby tylko dlatego, ze mialy z nia kontakt koty.

          gdybys przyszla nastawiona pokojowo, a nie z awantura, to bym najprawdopodobniej przeprosila i przyjela prezent. moze na wszelki wypadek kupic taka sama pileczke, tylko nowa i dac jeszcze w opakowaniu?

          problem rozumiem i jak dzieciaki byly male, to cieszylam sie, ze pod nami nie ma sasiadow, wiec nie musze az tak bardzo uwazac, czym sie bawia na podlodze.
    • triismegistos Re: Co byście pomyślały (o sąsiadach) 16.12.17, 11:57
      Spróbować zawsze można. Może jestem naiwna, ale mam wrażenie, że sporo koszmarnych sąsiadow jest nimi z braku wyobraźni a nie małpiej złośliwości...

      --
      Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
      • rozwiane_marzenie Re: Co byście pomyślały (o sąsiadach) 16.12.17, 12:02
        Albo tak jak moi, na moją prośbę odpowiedzieli, że są u siebie i nie zamierzają zmieniać swoich przyzwyczajeń, ani w niczym się hamować. Ludzie są różni, niestety. I nie mamy wpływu na kogo trafimy. Kiedyś miałam fajnych sąsiadów nad sobą, to znaczy takich, którzy "wiedzieli", że ktoś pod nimi mieszka, niestety się wyprowadzili...
    • ra-sowa Re: Co byście pomyślały (o sąsiadach) 16.12.17, 11:58
      Musisz czy w Hiszpanii istnieje tamtejsza wersja ematki. Bo może nie, i sąsiadka okaże się normalną sąsiadką, ktora zabierze dziecku to, czym tak wali i będzie spokój.
      Powiedz, że specjalnie kupiłaś piłeczkę w ramach zapoznawania się lub integrowania, dołóż ze dwa cukierki i idź z życzeniami świątecznymi smile
    • singut Re: Co byście pomyślały (o sąsiadach) 16.12.17, 12:02
      A byłaś u nich kiedykolwiek poprosić by nie odbijali nic o podłogę bo taka akustyka w bloku że to dla ciebie męczące?
      Moi sąsiedzi na początku trochę hałasowali (kilkulatek) , napisałam im kartkę z grzeczną prośbą o nieodbijanie o podłogę lub wyłożenie dywanami, ze względu na fatalną akustykę itd i się dostosowali, błogosławię ich co dzień smile
      • cauliflowerpl Re: Co byście pomyślały (o sąsiadach) 16.12.17, 12:06
        Raz z windzie powiedziałam matce "o, to musi być X" (jechała z córką). "Skąd wiesz?" - pyta mnie matka. "A, bo u mnie wszystko od Was słychać, to wiem, że ma tak na imię" big_grin Faktycznie, może trzeba bardziej bezpośrednio.

        To jest taka rodzinka, właśnie do Superniani się kwalifikująca.
        Godzina 22. Słychać odgłosy zabawy, śpiewy, rodzice się z dzieciakami bawią (hałaśliwie, ok, ale niech im będzie, póki ich nie maltretują; dzieci - bliźnięta około 3,5 roku).
        22:15 - pada komenda "dobra, dość zabawy, do łóżek". Dzieci w ryk (logiczne, też bym się darła jakby mi ktoś w trakcie dobrej zabawy kazał nagle kończyć). Rodzice w ryk. "Liczę do trzech" i takie tam. Dzieci wyją pół godziny, matka się drze, że już nie ma do nich siły. I tak codziennie, jak w szwajcarskim zegarku.

        O, już się na nie drze. Ale przynajmniej zabawa kulką się skończyła.
      • cauliflowerpl Re: Co byście pomyślały (o sąsiadach) 16.12.17, 12:24
        Tak, bierz. Mieszkałam do tej pory w 4 wynajmowanych mieszkaniach, z czego w dwóch miałam na górze sąsiadów z małymi dziećmi, w tym z dziećmi jeżdżącymi po domu na rolkach pod nieobecność rodziców (w trzecim miałyśmy na górze laskę, która w środku nocy ganiała w butach na obcasach po domu big_grin). Teraz mam te nadpobudliwe bliźnięta.
        Najlepiej wspominam właśnie to mieszkanie na ostatnim piętrze.
    • sanrio Re: Co byście pomyślały (o sąsiadach) 16.12.17, 12:19
      bardzo ci współczuję uncertain mam takich sąsiadów z góry, na których ani prośba, ani błaganie, ani złośliwość nie działa. Ileż to ja razy prosiłam, błagałam, stałam ze łzami w oczach, próbowałam żartem, podtykałam rozwiązania, ba - chodziłam tak jak ty masz zamiar, z alternatywą. Poszłam raz z filcowymi podkładkami, ponieważ ich dzieci mają w zwyczaju chodzić po mieszkaniu, przesuwając przed sobą krzesło lub jeździć jeździdełkiem - podkleiłam im te piepszone nóżki od krzesła...no ale minął czas, podkładki odpadły, nie założyli nigdy nowych.
      Ostatnim razem, kiedy pracowałam z domu nad mega ważnym budżetem (moja praca zawodowa, nie żadne domowe obowiązki) oni wszyscy się wściekli - najpierw było odkurzanie (ich podłoga to wyłącznie kafle, wszędzie), ok no problem. Potem dzieci zaczęły szurać tymi krzesłami, ale tak przez 20 minut bez przerwy. Potem chyba rzucały ciężkimi przedmiotami o podłogę. Poszłam błagać, serio ze łzami w oczach, że nie mogę się skupić, że proszę o chwilowe choć zaprzestanie. To się dowiedziałam, że nie jest po 22 a poza tym ona (mama) musi przygotować obiad, więc nie będzie teraz dzieci pilnowała. sad No i co zrobisz?

      --
      koty...najlepszy przykład na to, że karma wraca
    • alpepe Re: Co byście pomyślały (o sąsiadach) 16.12.17, 12:22
      U mnie by się to nie zdarzyło. Natomiast zdarzyło mi się wychowywać sąsiadów, dorosłych z góry, kiedy całą noc gadali, o 6 rano włączyłam im Radio Deutschland, które umieściłam na szafce pod sufitem. I grało im do ok. 10 rano, na nieco tylko zwiększonej głośności. Dotarło i pomogło na rok.
      Do 22 nie powiedziałabym nic na piłeczkę odbijaną w mieszkaniu nade mną. Moje dzieci zaś mogły grać piłką do 20. Gdyby się sąsiedzi uskarżali, miałyby zakaz absolutny.

      --
      Tak walczę ze złem
      A zło rośnie we mnie z każdym dniem
      • volta2 Re: Co byście pomyślały (o sąsiadach) 16.12.17, 14:32
        pamiętam jak do północy balowali sąsiedzi w apratamencie wakacyjnym, ściana bardzo akustyczna i akurat oni mieli living a my sypialnię za tą ścianą.
        więc ja do nich dzwoniłam, pukałam, w końcu mi otworzyli, poprosiłam w polskiej mowie, że jednak dobre obyczaje , 22, cisza nocna, że przecież rano na narty trzeba wstawać
        na chwilę się uspokoili, ale po 20 minutach już wszystko wróciło do normy.

        więc rano wstaliśtamy, poszliśmy robić śniadanie, mycie, a im zostawiliśmy przysunięty do ściany głośnik(nie za bardzmo mocny, tyle raptem co tam było na wyposażeniu) uznając że skoro się alkoholizowali do późna to my im pokażemy teraz jak to miło.

        no i się zdziwiliśmy bo jadąc na wyciągi minęliśmy ich czekajacych na skibusa - co oznaczało, że gdy my ustawialiśmy im pobudkę, to oni już dawno wstali i się szykowali albo i wyszli.

        w tym roku jadę w to samo miejsce i już mam lekki niepokój bo wiem, że ten obok apartament też już jest wynajęty. raz nie był i nawet nie mieliśmy pojęcia że ta ściana taka akustyczna.
      • jem.gluten.i.cukier Re: Co byście pomyślały (o sąsiadach) 16.12.17, 15:26
        Wiele rzeczy rozumiem, ale jak sąsiedzi na dole nie mogą spać, bo na górze ktoś rozmawia (mam na myśli rozmowę, nie pijackie wrzaski) to przede wszystkim jest fatalny budynek. Ja miałam w jednym z bloków, w którym mieszkałam problem z sąsiadem, któremu przeszkadzały odgłosy z łazienki. Rzeczywiście koszmarnie się niosło, ale przecież nie mogłam chodzić spać brudna czy nie korzystać w nocy z toalety, bo on nie może spać. Jak normalne życie aż tak slychać u sąsiadów to nie w sąsiadach problem.

        --
        ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
    • bei Re: Co byście pomyślały (o sąsiadach) 16.12.17, 14:30
      Pomyślałabym, ze mam fajną sąsiadkę i postarałaby się, by miała jak najmniej powodów by myśleć o naszym sąsiedztwie jako o tym uciążliwym.
      Gdybym ja miała graczy twardą piłką- kupiłabym nową, mięciutką, gąbkową i taka bym im podarowała.
      Te z diodami kauczukowe tez są glosne😊
    • marcelina4 Re: Co byście pomyślały (o sąsiadach) 16.12.17, 14:43
      współczuję Ci... mam podobne doświadczenia, tyle że ja mam dorosłą babę, która łazi po gołych panelach w chodakach, gada mega głośno i ma jakiś histeryczny śmiech, jak ona zaczyna rozmowę przez telefon, to ja dokładnie wiem z kim gada i o czym, po prostu tak się drze i nic jej nie zrobię i nic jej nie rusza, żadne prośby, ani groźby
      ja bym jej nawet te dywany kupiła, albo jakieś miekkie laczki do chodzenia po domu, ale to przypadek skrajnie nieuleczalny, aż się boję pomyśleć co będzie, jak się pani rozmnożyć postanowi, chyba nas czeka wtedy przeprowadzka
      a wracając do Twojego pytania, to zwyczajnie byłoby mi głupio i dziecko miałoby zakaz gry w piłkę w domu ( swoją drogą dla własnego spokoju psychicznego nigdy zgody na takie łomotanie dziecko by nie dostało )
    • jem.gluten.i.cukier Re: Co byście pomyślały (o sąsiadach) 16.12.17, 15:28
      Biorąc pod uwagę co potrafią wyczyniać moi sąsiedzi z dołu to powiedziałabym, żeby sobie wsadzili piłeczkę w tylną część ciała, a dziecku dałabym jeszcze kilka hałaśliwych przedmiotów do rzucania o podłogę...


      --
      ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
    • pani_libusza Re: Co byście pomyślały (o sąsiadach) 16.12.17, 20:21
      Współczuje, mam dziecko w takim wieku ze ulubiona rozrywka jest właśnie napir******lanie zabawkami w podłogę, oczywiście ma milion pięćset miękkich i silikonowych zabawek przeznaczonych do rzucania po podłodze ale i tak ulubiona zabawka to metalowa pokrywka która hałasuje po płytkach, próba odebrania pokrywki kończy się pięciominutowym wrzaskiem co z kolei budzi młodsze dziecko i w ten sposób ryczą już obydwoje. Na szczęście (?) bezpośrednio pod nami tez mieszka rodzina z niemowlakiem który, o dziwo, drze się bardziej niż moja dwójka razem wzięta. Dodam jeszcze ze w czteropiętrowym bloku na każdym pietrze mieszka choć jeden wrzaskulec, najstarszy z dzieciaków właśnie poszedł do przedszkola. Dom wariatów to mało powiedziane. Współczuje pozostałym sąsiadom.
    • stephanie.plum Re: Co byście pomyślały (o sąsiadach) 16.12.17, 21:00
      ja bym pomyślała, że jesteś niezwykle taktowna. oraz, że do chwili spokoju masz święte prawo.

      niestety, są takie dzieci, które uwielbiają walić - wszystko jedno czym o co, byle głośno. miękka, śliczna piłeczka zostałaby przez takiego osobnika porzucona dla pierwszego z brzegu twardego paskudztwa.
      też mam sąsiadkę piętro niżej, ale w czasie, kiedy synka fascynowało upiorne, rytmiczne hałasowanie, byłam wyluzowana, bo zawczasu wygłuszyliśmy podłogę gruuubą warstwą styropianu. sąsiadka zarzekała się, że nic nie słyszy. a mały szybko wyrósł z tej manii, czego i twojemu młodemu sąsiadowi życzę...

      --
      idę tam, gdzie idę
    • bergamotka77 Re: Co byście pomyślały (o sąsiadach) 16.12.17, 21:24
      Wysmialabym ja. Ostatnio kalafiorek wszystko ci przeszkadza- zaczynasz się zachowywać jak Paulina z programu "Miłość od pierwszego wejrzenia ".

      --
      "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
      • chicarica Re: Co byście pomyślały (o sąsiadach) 17.12.17, 09:26
        Miałam taką co wyśmiała. Przestaławyśmiewać kiedy przez położony na górze regału i skierowany w sufit głośnik puszczałam plik mp3 o wdzięcznej nazwie piłka lekarska, przypominający odgłosy generowane przez jej z piekła rodem bachory karmione chyba cukrem z amfetaminą (bo skakały jak stado słoni od 7 do 23).

        --
        ---
        Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
    • kura17 Re: Co byście pomyślały (o sąsiadach) 17.12.17, 19:57
      byloby mi wstyd sad
      nasze dzieci akurat przedmiotami nigdy zbytnio nie halasowaly (i pilnowalismy, zeby nie zaczely), jednak sa z natury glosne - gadaja tak, jakby wszyscy wokol glusi byli ... napominam i napominam ... na szczescie mieszkamy w szergowce, wiec zbytnio nikomu nie przeszkadzamy, ale ucze od malenkosci "nie czyn drugiemu, co tobie niemile" ...


      --
      "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka