Dodaj do ulubionych

przemadrzala kolezanka - co z nia zrobic?

18.12.17, 20:43
Mam taka zagwozdke w pracy, nic powaznego, ale troche mnie to gryzie.

Od samego poczatku kiedy jestem w mojej korpo, czyli od pieciu juz lat, zaczela sie ze mna zaprzyjazniac jedna z kolezanek, nazwijmy ja Jadzia. Jadzia jest duzo starsza, ma wyzsze ode mnie stanowisko (szefowa dzialu) i ogolnie lubi "przygarniac pod swoje skrzydla" nowe, mlodsze dziewczyny.

Codziennie spedzala kilka minut na rozmowie ze mna, regularnie zapraszala mnie na kawe albo obiad, doradzala i troche matkowala. Nie mamy zbyt wiele wspolnego i nie wydawalo mi sie, ze nadajemy na podobnych falach. W sumie byla dosc namolna i trudno bylo sie jej pozbyc, ale mimo wszystko ja sama nie do konca chcialam sie jej pozbywac, bo kobieta ma doswiadczenie i szanuje ja w kwestiach zawodowych.

Nasza relacja przez te kilka lat polegala na tym, ze Jadzia stara sie ciagle mnie gdzies zapraszac, a ja raz na mniej wiecej dziesiec razy sie godze na jakis sluzbowy obiad, na ktorym Jadzia udziela mi duzej ilosci rad. Taka samozwancza mentorka, ktora bardzo lubi byc potrzebna.

Od dluzszego czasu meczylo mnie to i nie wiedzialam jak "ochlodzic" te relacje, a nadarzyla sie naturalna okazja -- pol roku temu urodzilam coreczke i odeszlam na urlop macierzynski. Wrocilam do pracy dwa tygodnie temu i zauwazylam, ze tolerancja na rady Jadzi bardzo mi sie obnizyla.

Teraz rady dotycza glownie wychowania dziecka, a jak sie okazuje mamy zupelnie przeciwstawne poglady na to jak te dzieci traktowac. Jadzia nie znosi jednak sprzeciwu i jesli nie wyrazam entuzjastycznej zgody na jej opinie, to bedzie mnie przekonywac az do skutku.

Mam tego dosc i kilka dni temu podczas jednej z takich rozmow zaczelam odpowiadac: "rozumiem twoje zdanie, ale moja decyzja jest inna". Po kilku razam po prostu jej przerwalam mowiac (dosc ostro niestety - nie jestem swieta): "chyba sie nie zgodzimy, pora wracac do pracy". No i Jadzia sie obrazila. Teraz na kazdym kroku okazuje swoja urazona dume...

Meczace to, bo pracujemy razem w jednym wydziale i jeszcze tak bedzie przez pare lat dopoki ktoras z nas tej pracy nie zmieni.

Co zrobilybyscie w takiej sytuacji?

Czy lepiej zalagodzic sytuacje i starac sie wrocic do sytuacji, kiedy Jadzia mysli, ze jest moja "przyjaciolka"? To moze byc korzystne zawodowo, ale jest niesamowicie meczace.

Czy cieszyc sie, ze Jadzia przestala mnie traktowac jak publicznosc/ucznia/niepelnoletnia corke?
Edytor zaawansowany
  • nie-mama 18.12.17, 20:44
    Ojej, ale mi epistola wyszla...

    Ciekawe czy ktos to przeczyta?
  • verdana 18.12.17, 20:47
    Jeśli nie ma niebezpieczeństwa, ze Jadzia utrudni Ci pracę, to potraktuj jej obrazę jako dar losu i zmień kontakty na czysto służbowe. Nie wytrzymasz rad, jak wychowywać dziecko i słusznie.
  • alpepe 18.12.17, 20:52
    podpisuję się.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • nie-mama 19.12.17, 15:37
    Tak, chyba macie racje. Musze sie tylko znieczulic na to, ze Jadzia okazuje swoja obraze.
  • fifiriffi 19.12.17, 18:47
    nie-mama napisała:

    > Tak, chyba macie racje. Musze sie tylko znieczulic na to, ze Jadzia okazuje swo
    > ja obraze.

    przejdzie jej.
    Gorzej będzie jak zacznie ci prace utrudniać.(czytaj :obrzydzać)


    --
    "jest ujowo, ale stabilnie..."
  • nowi-jka 20.12.17, 08:14
    Jadzia męcząca a twoje zachowanie typowe przy urodzeniu pierwszego dziecka. Latami znosiłaś rady których nie potrzebowałaś ale na temat dziecka nie zniesiesz. skoro słuchałas jej z wyrachowania x lat bo ci sie opłacało byc "przyjaciółka" szefowej to nie wiem czemu teraz juz nie mozesz nadal słuchac jej niepotzrebnych rad.


    --
    <*>
    http://emotikona.pl/emotikony/pic/ludek-pa-pa.gif
  • nie-mama 20.12.17, 15:17
    Byc moze moje zachowanie jest typowe, ale jednak rady na tematy zawodowe sa na innym poziomie, niz rady na temat pracy. Ani o jedne, ani o drugie nie prosilam, ale te pierwsze (nt. pracy) przynajmniej byly czasem uzyteczne.

    Jadzia nie jest moja szefowa -- to dla kontekstu. Tak, kilka razy oplacilo mi sie jej wysluchac na poczatku, ale ona plawi sie w poczuciu bycia potrzebna, wiec tez na tym korzystala, chociaz w inny sposob niz ja. Zreszta to nie byla moja inicjatywa, wiec nie wiem, o jakim wyrachowaniu piszesz.

    A poza tym, mam prawo zdecydowac w dowolnym momencie, ze nie mam ochoty na czyjes rady. Nie podpisalam dozywotniego kontraktu na wysluchiwanie Jadzi, prawda?
  • mallard 20.12.17, 16:04
    Nie wiem, jak długo jesteś na tym forum, ale tu takich nawijek co Ci będą wpierać, że jesteś winna jest całkiem sporo, to jest wręcz klasyka dyskusji na tym forum.
    Zrobiłaś dobrze, nie naubliżałaś kobiecie przecież. Dobrze radzą, aby przeczekać.

    --
    Naucz się śmiać z samego siebie.
    Będziesz miał ubaw na całe życie...
  • nie-mama 20.12.17, 19:52
    To prawda. Teraz bedzie przerwa swiateczna, wiec przeczekac bedzie latwiej.
  • nowi-jka 21.12.17, 07:59
    no to skąd dylemat? ukróciłaś miałas prawo i ciesz sie ze wreszcie to zrobiłas. EOT

    --
    <*>
    http://emotikona.pl/emotikony/pic/ludek-pa-pa.gif
  • mid.week 18.12.17, 20:52
    Ja przeczytałam.
    Jadzia jest osobą bezpośrednio nad tobą? Może ci nabruździć, zwolnić, uprzykrzyć życie zawodowe? Nie - ciesz się. Tak - ups...
  • nie-mama 19.12.17, 15:39
    Dziekuje! smile

    Jadzia nie moze mnie zwolnic i nie moze mi bezposrednio zaszkodzic, ale psuje atmosfere. Poza tym moglaby mi pomoc zawodowo, ale cena za to chyba jest zbyt wysoka.
  • elf1977 19.12.17, 15:48
    Olej Jadzięsmile
  • nie-mama 19.12.17, 15:52
    To chyba najlepsze wyjscie.
  • lucyjkama 18.12.17, 20:54
    Po co się Jadzi tłumaczysz ze swoich decyzji? Ja bym przytakiwała a robiłabym swoje.
  • mid.week 18.12.17, 21:00
    A jeśłi Jadzia będzie myślała, że pomaga i zacznie doradzać jeszcze więcej...? Nikt tego nerwowo nie zniesie.
  • nie-mama 19.12.17, 15:41
    No wlasnie. Przez dlugi czas mialam taka strategie, ze przytakiwalam, a potem i tak robilam swoje. Tylko, ze czasem widac, ze nie robie tego co Jadzia uwaza za sluszne, a czasem nie mam ochoty klasc uszu po sobie i zyc w takim "dwojmysleniu". Glownie dlatego, ze Jadzie to zacheca do jeszcze wiekszej ilosci rad.

    A poza tym, jesli liczy na jakas blizsza znajomosc, to nie chcialabym, zeby sie zaprzyjazniala z wlasnym wyobrazeniem mojej osoby, a nie z tym, kim naprawde jestem.
  • koronka2012 18.12.17, 22:13
    Korzystaj z okazji i nie nadskakuj, fochy Jadzi z czasem opadną, wtedy będziesz miała pole do łagodzenia sytuacji wyłącznie na płaszczyźnie służbowej.

    Trzeba odciąć Jadzię od prywatnego poletka. Poza tym - przy takich osobach trzeba samemu sterować rozmową - nie dopuszczając do przeniesienia dyskusji na grunt prywatny. Jak Jadzia zaczyna coś o dziecku - bagatelizująco rzucić "ok, dziękuję" i wtrącać szybko "słuchaj, przypomniało mi się, ze miałam cię spytać o procedurę X". Zamiast słuchać Jadzi - można samemu mówić, cokolwiek byle ten lunch szybciej zleciał. Coś czytałaś, widziałaś jakiś film, ta z kadr ma ładną bluzkę, korek w drodze z pracy....
  • nie-mama 19.12.17, 15:43
    Masz racje, Koronka. Musze przeczekac fochy, a potem sprowadzic rozmowy na tory zawodowe.

    Probowalam zmian tematu, ale Jadzia jest wytrwala i poza roznymi wadami, inteligentna, wiec wraca do tematu i bedzie przekonywac do skutku.
  • koronka2012 19.12.17, 20:10
    nie-mama napisała:

    > Probowalam zmian tematu, ale Jadzia jest wytrwala i poza roznymi wadami, inteli
    > gentna, wiec wraca do tematu i bedzie przekonywac do skutku.

    Ale z tego co zrozumiałam, w grę wchodziły lunche w czasie przerwy w pracy? nie macie nic do roboty, że macie czas na długie przesiadywanie? jeśli pracujesz normalnie, to w ciągu 20-30 minut powinnaś zjeść, czasu na pogaduszki nie będzie zbyt wiele między jednym kęsem a drugim. Jak Jadzia zacznie, ty zerkasz na zegarek "no, muszę wracać, bo nie wyrobię się z przygotowaniem faktur/raportu"

    Naucz się dawać odpór próbom "do skutku", i moim zdaniem lepiej jasno dać odpór - jak Jadzia nawiąże do jakichś tam dobrych rad - lepiej jasno powiedzieć, ze masz inne zdanie i tego się kurczowo trzymać, nawet za cenę focha Jadzi. I za każdym razem dawać do zrozumienia, że życie prywatne to osobny rozdział i jasno to komunikować "nie lubię mówić o życiu prywatnym". To ma tę zaletę, że daje Jadzi do zrozumienia gdzie jej miejsce.
  • nie-mama 20.12.17, 15:12
    Nie, nie, w naszej pracy przerwa na lunch jest obowiazkowa. Tzn. nie musisz wychodzic z biura, ale i tak godzina na lunch dodana jest do czasu pracy, czyli 8 godzin plus 1 na lunch. Mozesz ja przepracowac, ale ja zawsze wole wyjsc na stolowke albo na spacer, wiec zwykle jem ze znajomymi, ktorzy pracuja w okolicy albo z kolegami z pracy, w tym czasem zdarzalo sie z Jadzia.

    Dawniej probowalam uniknac takiego stawiania sprawy, tzn. sluchalam rad Jadzi, bo glownie dotyczyly pracy i zupelnie szczerze, znala nasza instytucje lepiej niz ja. Troche ja rozpuscilam i sama dala sobie prawo do wyglaszania opinii na tematy prywatne. Ja w pracy nieduzo opowiadam o moim prywatnym zyciu, ale to Jadzi nie przeszkadza -- i tak sie wypowiada. wink

    Teraz po raz pierwszy sprobowalam dac odpor, tak jak mowisz, no i nastapila obraza. Przynajmniej wiem, czego oczekiwac, kiedy otwarcie mowie, co mysle. To w sumie cenna informacja na temat Jadzi.

    Mysle, ze najlepszym sposobem bedzie po prostu unikanie rozmow. Kazde przedstawienie przeciwnej opinii powoduje dluga dyskusje i probe przekonywania, a ja naprawde nie mam na to czasu.
  • mail-na-gazecie 18.12.17, 22:55
    Nie wiem jaki to typ kobiety. Z jedną można się umówić prywatnie na wino i wygarnąć wszystko do wyrzygania co bardzo oczyszcza atmosferę. Druga opcja, to zagadywac jakby nic się nie stało. Powinna załapać, że coś się zmieniło i ma przed sobą kobietę, matkę a nie nieopierzona siksę.
  • nie-mama 19.12.17, 15:45
    Nie jestem pewna, ale z nia chyba nie da sie umowic na szczera rozmowe. Kiedys probowalam szczerze porozmawiac na jeden zawodowy temat, tak jakby zagrac w otwarte karty, a Jadzia caly czas prowadzila gre pozorow. Nie wiem, czy swiadomie, po to zeby w jakis sposob mna manipulowac, czy sama wierzyla w to co mowi...

    Im wiecej o tym mysle, tym bardziej widze, ze macie racje i trzeba zobojetniec na niemila atmosfere i przeczekac. To niby drobiazg, ale meczacy na codzien.
  • kanna 19.12.17, 16:07
    Możesz tez powtarzać zdartą taśma "Ciekawy pomysł , dzięki. " na każdą radę odnośnie wychowanie dziecka.
    A potem robisz po swojemu smile

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • mail-na-gazecie 19.12.17, 22:55
    No cóż jeśli to typ "prawdziwej kobiety", która rozmawia aluzjami, załatwia wszystko sposobem i ogólnie lubi porządzić to hehe.. powodzenia. Na pocieszenie powiem Ci, że da się tego przedziwnego stylu nauczyczyc. Większość kobiet tak się komunikuje. Głoszą te swoje prawdy objawione i ani w tym luzu ani polotu. Jesteś bystra poradzisz sobie. Od jutra mów do niej kochaniutka, zlociutka i uśmiech od ucha do ucha big_grin big_grin big_grin
  • nie-mama 20.12.17, 15:02
    Na szczescie wiekszosc kobiet, ktore znam tak sie nie komunikuje -- to byloby ciezke doprawdy wink

    Jak juz jej przejdzie to sprobuje tak sie do niej odnosic, na pewno bedzie zachwycona. smile
  • lati7 20.12.17, 09:04
    A skąd się biorą pouczenia Jadzi ? No na jakiejś podstawie chyba wyraża swoje opinie ? Przypuszczam, że sama opowiadałaś o dziecku i dałaś się zapędzić w kozi róg... Typ Jadzi nie znosi mówić o swoich prywatnych sprawach za to świetnie czuje się w cudzych ...
    Jak już się odobrazi ;D to unikaj mówienia na swój temat. ZERO informacji dla Jadzi równa się ZERO "mamusinych" porad. jak próbuje wypytywać to umiejętnie spychaj temat na jej sprawy rodzinne. Oj nie spodoba się to Jadźce wink Przyjmij postawę "u mnie wszystko gra" i będzie po kłopocie.
  • nie-mama 20.12.17, 15:06
    Ach, nie, Jadzia zawsze taka byla i to nie tylko wobec mnie. Rady dotyczyly wszystkiego, na poczatku glownie pracy, wiec byly pomocne, bo ona nie jest glupia i zna dobrze nasza instytucje.

    Ja dopiero od dwoch tygodni jestem w biurze po urlopie macierzynskim, wiec nie miala szans udzielac rad na temat dziecka, bo wczesniej sie nie widzialysmy, a teraz ucielam to za pierwszym razem i stad ta obraza.

    Masz zupelna racje co do nieudzielania prywatnych informacji. Trudno to troche, bo Jadzia drazy kazdy temat, jaki jej sie nawinie i nie odpusci dopoki nie uzyska odpowiedzi, do ktorej bedzie mogla sie "ustosunkowac", tzn. wyglosic kilka madrosci zyciowych.

    Grzeczne wykrecanie sie od odpowiedzi niestety nie dziala. Nie ma wyjscia, chyba bede musiala sie przyzwyczaic do obrazonej kolezanki. Nieprzyjemne to dosyc, ale przynajmniej mam spokoj. wink
  • f.lamer 21.12.17, 10:45
    > ona plawi sie w poczuciu bycia potrzebna
    najprawdopodobniej prawda
    > mam prawo zdecydowac w dowolnym momencie, ze nie mam ochoty na czyjes rady.
    jak najbardziej prawda

    nie jest łatwo przerwać taką grę. nie daj sobie zabrać satysfakcji z tego

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.