Dodaj do ulubionych

Wartość dodana osoby niepracującej zawodowo?

20.12.17, 11:49
Mąż/żona. Rodzic dziecka szkolnego, pełnosprawny, zdrowy. Zakładając, że czynnie ogarnia porządek w domu, zaplecze kulinarne i sprawy wynikające z bieżącego funkcjonowania gospodarstwa. Osoba nieposiadająca innych zobowiązań typu opieka nad niesamodzielną osobą, inwentarz zwierzęcy, uprawa pola. Zakładając również, że nie jest typem szczególnego hobbisty, wysokich potrzeb intelektualnych. O taka żona górnika czy mniej kolorowy F. Kiepski.
Edytor zaawansowany
  • la_mujer75 20.12.17, 11:58
    Chodzi Ci o wartość "dodatnią" ?
    Jeżeli chodzi o plusy- to są - bo taka osoba ogarnie większość spraw i w ten sposób ułatwia życie osobie pracującej, która po pracy nie leci z wywieszonym jęzorem, aby zrobić zakupy, zawieźć dziecko na kontrolę do ortodonty, posprzątać, ugotować, zawieźć na dodatkowe zajęcia (dziecko) itd., itd. Mało ? Rzadko kto może sobie pozwolić na taki luksus - że ma się tylko pracę i czas na swoje przyjemności.
  • la_mujer75 20.12.17, 12:01
    Ja tam z sentymentem wspominam pewien okres w naszym życiu - ja pracowałam, a mąż siedział w domu - wracałam prosto z pracy (zakupy zrobione), do wysprzątanego mieszkania, gdzie czekał na mnie obiadek, którego nie musiałam gotować. Ani sprzątać po jego przygotowaniu. Pranie rano zrobione smile Żyć nie umierać!
    Fakt, że nie mieliśmy dzieci.
  • mildenhurst 20.12.17, 12:06
    Czyli taka osoba będąca w domu jest rzędu pralki, zmywarki, auta - zdecydowanie ma służyć=odciążając osobę pracującą
  • la_mujer75 20.12.17, 12:12
    A kto powiedział, że ma to być wartość dla osoby siedzącej w domu?
    Z perspektywy takiej osoby powiem ci, że jest mniej plusów, niż minusów.
    Wszyscy uważają, że ty nic nie robisz, tylko sie byczysz, nie masz prawa być zmęczona, bo w końcu nic nie robisz. I nikt nie ceni twojej harówki, bo w końcu nie generuje dochodu (co nie do końca jest prawdą - są pewne oszczędności - nie zatrudniasz sprzątaczki, chodzisz z dziećmi po państwowych lekarzach, nie wydajesz na ciuchy, bo nie musisz się "ubierać" do roboty, nie zatrudniasz korepetytora - bo sama rozkminiasz zadania z ruchu jednostajnie przyspieszonego wink )
  • mildenhurst 20.12.17, 12:27
    ", nie wydajesz na ciuchy, bo nie musisz się "ubierać" do roboty" czyli zapuszczasz się wizualnie.
  • la_mujer75 20.12.17, 12:38
    Zapuszczasz się to jak łazisz w jednym dresie, z brudnymi włosami i połamanymi pazurami.
    Nie chodząc do pracy - nie musisz mieć w zapasie większej ilości ciuchów. Spokojnie sobie upierzesz, masz czas na wyprasowanie (ja akurat nie prasuję w większości przypadków), nie musisz codziennie głowić sie nad nowym zestawem, bo w tym to już wszystkie baby cię widziały.
  • issa-a 20.12.17, 12:40
    >czyli zapuszczasz się wizualnie.

    no, raczej w domu w szpilkach nie gania....i to nie równa sie - wyciągniety dres
  • babcia.stefa 20.12.17, 13:07
    Ale zdajesz sobie z tego, że pomiędzy brudnym dresem a chanelowskimi kostiumikami i lubotenami noszonymi przez korposucze jest jeszcze parę możliwości?
  • 1st.world.problems 20.12.17, 13:28
    Przecież milden sama najpewniej nie pomyka odziana w trofea z pokazów haute couture. U wiekszosci kobiet poziom "zrobienia" nie koreluje z praca zawodowa (chyba że opieraja się modzie na np paznokcie hybrydowe itp); mycie wlosow czy dbanie o cere to po prostu nawyk.
  • domowapani 20.12.17, 13:32
    Nieśmiało napomkne, że niepracujace maja więcej czasu na pielęgnację, ułożenie fryzury i takie tam....
  • volta2 20.12.17, 13:36
    mnie się nie chce, mąż wraca tak zmęczony że na oczy nie widzi nic oprócz michy
    forum nie nie ogląda,
    fakt, że przed chwilką wróciłam od fryzjera niczego nie zmienia, nie latam codziennie przecież.
  • magata.d 20.12.17, 13:09
    mildenhurst napisała:

    > ", nie wydajesz na ciuchy, bo nie musisz się "ubierać" do roboty" czyli zapuszc
    > zasz się wizualnie.

    W domu, czy na spacer czy w czasie wolnym chodzisz w tym samym co w pracy? Bo jak nie to czujesz się zapuszczona? Jak ktoś chodzi w szpilkach, bluzkach koszulowych i spodnicach ołówkowych czy sukienkach do pracy do w dżinsach jest zapuszczony?
    Dzinsy, bawełniane bluzeczki są super na czas poza pracą, a są dużo wygodniejsze, tańsze, łatwiejsze i szybsze w praniu/prasowaniu,niż sukienki czy spódnice. Przesadziłaś.
  • aqua48 20.12.17, 15:02
    magata.d napisała:

    > Dzinsy, bawełniane bluzeczki są super na czas poza pracą, a są dużo wygodniejsz
    > e, tańsze, łatwiejsze i szybsze w praniu/prasowaniu,niż sukienki czy spódnice.
    > Przesadziłaś.

    Dla mnie jest akurat zupełnie odwrotnie - sukienki i spódnice są dużo wygodniejsze w noszeniu i łatwiejsze w praniu oraz prasowaniu niż dżinsy. I tak, chodzę w nich właśnie po domu. Dżinsy wkładam jedynie na wyjazdy w góry.
  • aerra 20.12.17, 18:12
    Ale dżinsy prasujesz??
  • aqua48 20.12.17, 18:50
    aerra napisał(a):

    > Ale dżinsy prasujesz??

    Prasuję. To dziwne? Nieuprasowane są twarde i sztywne i marszczą się im nogawki. Ręczniki też prasuję.
  • rosapulchra-0 20.12.17, 20:00
    Skarpetki i majtki również?

    --
    > głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • aqua48 20.12.17, 20:23
    rosapulchra-0 napisała:

    > Skarpetki i majtki również?

    Interesują Cię moje majtki i skarpetki?

  • rosapulchra-0 20.12.17, 21:12
    Interesuje mnie, czy je prasujesz.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • aqua48 21.12.17, 12:34
    rosapulchra-0 napisała:

    > Interesuje mnie, czy je prasujesz.

    Bo?

  • magata.d 20.12.17, 19:16
    aqua48 napisała:

    > magata.d napisała:
    >
    > > Dzinsy, bawełniane bluzeczki są super na czas poza pracą, a są dużo wygod
    > niejsz
    > > e, tańsze, łatwiejsze i szybsze w praniu/prasowaniu,niż sukienki czy spód
    > nice.
    > > Przesadziłaś.
    >
    > Dla mnie jest akurat zupełnie odwrotnie - sukienki i spódnice są dużo wygodniej
    > sze w noszeniu i łatwiejsze w praniu oraz prasowaniu niż dżinsy. I tak, chodzę
    > w nich właśnie po domu. Dżinsy wkładam jedynie na wyjazdy w góry.

    Ale tu nie chodzi o to w czym akurat tobie wygodniej, tylko o to czy chodzenie w dżinsach a nie w sukience to zaniedbanie/zapuszczenie.
  • aqua48 20.12.17, 20:22
    magata.d napisała:


    > Ale tu nie chodzi o to w czym akurat tobie wygodniej, tylko o to czy chodzenie
    > w dżinsach a nie w sukience to zaniedbanie/zapuszczenie

    Polemizowałam jedynie z Twoim stwierdzeniem, że w dżinsach jest wygodniej i że są łatwiejsze i szybsze do prania i prasowania. No nie jest to takie oczywiste.
    A zapuszczonym i zaniedbanym można być i w dżinsach i w sukience.
  • magata.d 20.12.17, 21:26
    Rozumiem.
  • rosapulchra-0 20.12.17, 18:00
    Trolle mają skłonności do przesady.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • minor.revisions 20.12.17, 16:38
    nie trollu, po prostu nie musi kupować ubrań specjalnie do pracy = zgodnych z określonym dress code.

    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • rosapulchra-0 20.12.17, 18:01
    OT. Cudna sygnaturka big_grin

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
  • zosia_1 22.12.17, 06:24
    Ja nie mam dress codu w pracy i naprawdę wiele osób nie ma.
  • milka_milka 20.12.17, 17:19
    To jakeś bzdury (przepraszam).

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • nowi-jka 21.12.17, 08:25
    a mnie zawsze ta harówka rozwala, harówka to jest jak musze ogarnąc dzieci przed 7 zdarzyc do pracy, po pracy szybko bo placówki zamykają wiec odebrać dzieci z nimi po zakupy, potem albo siedzisz na placu zabaw głodna bo ci szkoda dnia i nich sie dzieci na słoncu wyhasają albo zabierasz jęczące dziecko bo ono chce na plac zabaw i gotujesz obiad, w miedzy czasie ze starszym odrabiasz lekcje wstawiasz pranie, potem spratasz po obiedzie cos tam ogarniasz i jest 19:30 wiec zaczynasz wieczorny rytuał, gdy juz połozysz dzieci stoisz przy desce do prasowania i to twóje ulubione zajecie bo uda ci sie wtedy posłuchac serialu a kolejny dzien jest taki sam tylko ze zaraz po odebraniu dzieci z placówek pedzisz zawiesc starszego na ang potem marnujesz godzine czekajac na niego bo ani wracac do domu ani nie wracać i ciagle mówisz dzieciom "pospieszcie się " "nie mamy czasu" "dzis nei mozemy bo..." To jest harówka. Ale jak ja ostatnio zostałam kilak dni w domu. Rany ja nie wiedziałam co z czasem zrobic. Odstawiłam dzieci do palcówek bez poganiania. Godz 10 a ja juz obiadek sie gotuje, pranie sie pierze, chałupa ogarnieta, siedze i czytam... Odebrałam dzieci nie o 16 zmeczone 4 godzinna swietlica tylko 12:30 był czas na odrabainie lekcji, powtórzenie ang na planszówkę na spacer niespieszny na ang zamiast poganiania "chodzcie chodzcie bo jestesmy spoznieni" Jak ja bym chciaal tak pozyc chociaz ze 3 lata teraz własnie gdy dzieci wczesnoszkolne i jeszcze tak duzo mnie potrzebują. Jestem tak zmeczona ta gonitwa i tak mi szkoda tych moich poganianych dzieci ze jak słysze jak to komus zle jak wszystko co ma na głowie to dom i dzieci to mnie smieszy. Tzn nie uwazam ze robi mało no ale za tyle godzin to przeciez tzreba cos rozbić zeby miec poczucie bycia potzrebnym.

    --
    <*>
    http://emotikona.pl/emotikony/pic/ludek-pa-pa.gif
  • kropkacom 21.12.17, 08:36
    Ja nie twierdzę, że panie, które są w domu mają ciężko. Ciężar to na przykład chore dziecko. Mam tylko pytanie: jesteś samotnym rodzicem?

    --
    *
  • magata.d 21.12.17, 08:41
    kropkacom napisała:
    Mam tylko pytanie: jesteś samotnym rodzicem?
    >
    Z jej opisu wygląda, że tak.
  • kropkacom 21.12.17, 08:43
    Też tak twierdzę. I to jest faktycznie ciężkie.

    --
    *
  • nowi-jka 21.12.17, 10:29
    teoretycznie nie, ale mąz pracuje na wyjazdach wiec praktycznie tak - jestem samotnym rodzicem

    --
    http://emotikona.pl/gify/pic/tanczacy-ludzik.gif
  • kropkacom 21.12.17, 11:57
    To może czas coś zmienić? Ty zdecyduj co. Orderu nikt ci nie da. Według teorii kiedy pracują dwie strony to taki układ nie powinien istnieć.

    --
    *
  • nowi-jka 21.12.17, 10:32
    ja-mujer napisąła o harówce to do niej było

    --
    http://emotikona.pl/gify/pic/tanczacy-ludzik.gif
  • leyre1 21.12.17, 09:34
    Dzieci odebralam ze szkoly o 12.30 to o ktorej zaczely o 6?
    A tak w ogole, to ja nie gotuje codziennie, nie piore codziennie, nie prasuje codzinnie i nie robie codziennie zakupow. Zakupy raz w tygodniu wystarcza na caly tydzien, sprzatanie raz w tygodniu, codziennie tylko ogarnac, na biezaco i jest porzadek, pranie robie w sobote lub niedziele, 2-3 prania, wywieszam na zewnatrz latem, zima suszy maszyna, wystarczy poskladac, prasuje tylko kilka rzeczy, nie zawsze je nosze wiec moze kilka razy w roku 5 min. Gotuje proste dania, czesto takie ktore smakuja takze odgrzane nastepnego dnia. Poza tym maz i dzieci maja wklad w prace domowe. Zajecia pozalekcyjne tez z umiarem.
  • nowi-jka 21.12.17, 10:52
    leyre1 napisał(a):

    > Dzieci odebralam ze szkoly o 12.30 to o ktorej zaczely o 6?
    tak dwa razy w tygodniu syn konczy o 12:30 - od 8, wtedy gdy mialam wolne to akurat wypadały te dni, trzeciego konczyl o 14:25 to jeszcze na wycieczke rowerowa znalazłam czas

    > A tak w ogole, to ja nie gotuje codziennie,
    ja tez nie bo to nie mozliwe gdy co drugi dzien wychodzimy 1,5 godzinki po powrocie

    nie piore codziennie, nie prasuje codzinnie i nie robie codziennie zakupow
    a ja piore codziennie zwłaszcza zima gdy suszy sie długo wiec sie pranie rozkłada na cały tydzień, nie prasuje codziennie ale jak jzu wezme sie za zaleglsoci to trwa to ze 3 wieczory,

    Zakupy raz w tygodniu wystarcza na cal> y tydzien,
    tygodniowe pieczywo - dziekuję wole codziennie wejsc do sklepu a ze moje dzieci sa wyjątkowe nienadane w sklepach to neinawidze tego

    sprzatanie raz w tygodniu, codziennie tylko ogarnac, na biezaco i jest porzadek,
    ja tez tylko ogarniam jednak schodzi na to chwile zwłaszcza ze syn ma alergie na kurz wiec ogarnic musze

    pranie robie w sobote lub niedziele
    latem tak i owszem zima patzr wyzej odnosnie suszenie

    2-3 prania,
    a mi nei wystarczy - patrz wyzej odnosnie alergi

    zima suszy maszyna,
    nei mam maszyny i nie małe mieszkanie wyklucza jej zakup

    wystarczy poskladac, prasuje tylko kilka rzeczy
    moje jakos tajemniczo sie gniota i trzeba je prasować - moze w sieciówkach kiepskie te bawełny a w butikach neikupuje

    Gotuje proste dania, czesto takie ktore smakuja takze odgrzane nastepnego dnia.

    no to jest najoczywistrze z oczywistych smile

    Poza tym maz i dziec
    > i maja wklad w prace domowe.

    no mają ale to nie jest post o tym ze ja nie daje rady i co zrobic żebym dala tylko o tym ze gdybym nei pracowala to wszystko to co tzreba zrobic staje sie przyjemnoscia bo na wszystko jest duzo czasu i jak mozna nazywac to wówczas harowką

    Zajecia pozalekcyjne tez z umiarem.
    ku rozpaczy dzieci zostawialam tylko ang 2x w tyg a tzrecie wyjscie jest dniem mojego wyjscia na sport który uprawiam i dzieci wtedy siedza w salce dla dzieci, lubia to jednak znow tzreba sie spieszyć

    wink


    --
    <*>
    http://emotikona.pl/emotikony/pic/ludek-pa-pa.gif
  • leyre1 21.12.17, 12:05
    nowi-jka napisała:

    > a ja piore codziennie zwłaszcza zima gdy suszy sie długo wiec sie pranie rozkła
    > da na cały tydzień,

    W celu unikniecia suszacego sie caly czas prania w domu zaopatrzylam sie dawno temu w suszarke-maszyne.

    nie prasuje codziennie ale jak jzu wezme sie za zaleglsoci
    > to trwa to ze 3 wieczory,

    Ja wiekszosci rzeczy nie prasuje, bo nie ma potrzeby, a te ktore jest to jakies 5 minut raz na kilka miesiecy

    > tygodniowe pieczywo - dziekuję wole codziennie wejsc do sklepu

    A ja nie, pochlania czas i wydaje sie wiecej. A pieczywo mamy swieze kiedy chcemy, kupuje do pieczenia, cieple i chrupiace

    > a mi nei wystarczy - patrz wyzej odnosnie alergi
    Zbyt czeste mycie/pranie/odkurzanie jest czesto przyczyna alergie.


    > no to jest najoczywistrze z oczywistych smile
    >
    Dla mnie jest

    > no mają ale to nie jest post o tym ze ja nie daje rady i co zrobic żebym dala t
    > ylko o tym ze gdybym nei pracowala to wszystko to co tzreba zrobic staje sie pr
    > zyjemnoscia bo na wszystko jest duzo czasu i jak mozna nazywac to wówczas harow
    > ką

    Ja bym tego przyjemniscia nie nazwala ale zaharowana tez sie nie czuje, kwestia oragnizacji i podejscia.

  • nowi-jka 21.12.17, 12:41
    leyre1 napisał(a):
    W celu unikniecia suszacego sie caly czas prania w domu zaopatrzylam sie dawno temu w suszarke-maszyne.
    odpowiedz padła w poprzednim poscie dlaczego jej nei mam imiec nie bede

    kupuje do pieczenia, cieple i chrupiace
    to tez zajmuje czas

    Zbyt czeste mycie/pranie/odkurzanie jest czesto przyczyna alergie.
    byc moze, jak wiadomo alergai alergi nei równa ale akurat przyczyna alergi mojego syna jest kurz, nie pranie mycie itp, tylko kurz zatem musze go usunąc inaczej dziecko nei pzrestaje kasłać i ciesze sie ze wreszcie to zdiagnozwalismy

    Ja bym tego przyjemniscia nie nazwala ale zaharowana tez sie nie czuje, kwestia oragnizacji i podejscia.
    dlatego mój post nei byl do ciebie tylko do ja_mujer


    --
    Szczęście to nie tylko to, co los daje, ale i to, czego nie zabiera.
  • leyre1 21.12.17, 13:03
    nowi-jka napisała:


    > odpowiedz padła w poprzednim poscie dlaczego jej nei mam imiec nie bede

    Sa jeszcze pralko suszarki, nie potrzeba extra miejsca a nie ma sie prania przez 8 m-cy w roku w mieszkaniu.
    Ale to tez pewnie nie wchodzi w gre.

    > to tez zajmuje czas

    Owszem, cale 6-7 minut w piekarniku.

    > akurat przyczyna alergi mojego syna jest kurz,

    Czyli minimalizm, zeby bylo jak najmniej miejsc w ktorych sie zbiera i zaleca.

    >
    > dlatego mój post nei byl do ciebie tylko do ja_mujer
    >
    >
    Twoj post jest na ogolnodostepnym forum, w ogolnodosteonej dyskusji jakbys nie zauwazyla
  • panterarei 21.12.17, 14:28
    a gdzie mąż/partner w tym wszystkim? jak jesteś z całą robota przy dzieciach sama, to masz prawo być zmęczona. Skoro druga połowa nie bierze udziału w obowiązkach domowych, to może powinna was utrzymywać?

    --
    "Natenczas onegdaj azaliż plwasz waść do strawy pozostawionej w holu?"
  • ewcia1980 20.12.17, 13:21
    "Czyli taka osoba będąca w domu jest rzędu pralki, zmywarki, auta - zdecydowanie ma służyć=odciążając osobę pracującą "

    Czyli osoba pracująca zawodowo jest rzędu bankomatu - ma służyć utrzymaniu domu i osoby niepracującej.
    Twoim tokiem rozumowania.

    --
    Izabela (16.10.2006)
    Remigiusz (20.02.2009)
  • volta2 20.12.17, 13:29
    i po co te wypociny w wątku startowym skoro tak na prawdę chodziło tylko o to by móc upawać się powyższym wpisem?

    trzeba było tak od razu a nie jakieś ekwilibrystyki uprawiać, za cienka jesteś na to czy jak?
  • heca7 20.12.17, 12:02
    Wątek ma potencjał na jatke wink

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • la_mujer75 20.12.17, 12:06
    smile Zbliża się koniec roku i zaczną się plebiscyty smile
  • heca7 20.12.17, 12:20
    Czyli rzutem na taśmę ktoś próbuje wyjść na prowadzenie wink Dobra taktyka. Inne wątki zdążą już być zapomniane a tu swiezynka.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • domowapani 20.12.17, 13:01
    Zaraz ja coś wymyślę... Mam nawet w zanadrzu big_grin
  • heca7 20.12.17, 13:40
    Dawaj smile jadę samochodem jeszcze ponad 200 km to mam czas.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • domowapani 20.12.17, 13:59
    Waham się, bo to o teściowej
  • heca7 20.12.17, 14:08
    Ematki uwielbiają wątki o mamusiach wink

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • domowapani 20.12.17, 14:55
    Nie wzbudził entuzjazmu jednak smile
  • la_mujer75 20.12.17, 15:19
    Dawak, dawaj- ja uwielbiam wątki o teściowych.
  • heca7 20.12.17, 21:15
    Co ty?! rozkręca się wink

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • cauliflowerpl 20.12.17, 16:26
    Ee, jatka to jest jak wiadomo o co chodzi i posty za-przeciw rozkładają się pół na pół przynajmniej ilościowo.
    Tu nie wiadomo, o co chodzi. Jak zwykle. Właściwie to zajrzałam tu tylko po to, żeby się upewnić, że to kolejny wątek typu "ale o co właściwie kaman"?
  • rosapulchra-0 20.12.17, 18:06
    heca7 napisała:

    > Wątek ma potencjał na jatke wink
    >

    I pewnie o to chodzi autorce.


    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
  • szeera 20.12.17, 19:01
    "Wątek ma potencjał na jatke"

    Właśnie, taki wątek gdy ja akurat mam wolne, ale jestem niestety dzisiaj przyspawana do komputera. To prawie jak prezent pod choinkę.
  • rosapulchra-0 20.12.17, 20:01
    big_grin

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
  • ewa_mama_jasia 20.12.17, 12:04
    Na pewno wartością dodaną w takim przypadku jest większy komfort życia. Ma czas, żeby pojechać na zakupy w czasie pracy, pozałatwiać formalności w urzedach itp, ma czas na swoje sprawy, odpoczynek i hobby kiedy dzieci w szkole, więc kiedy wracają i trzeba pomóc w lekcjach - nie jest to szybko, szybko, kosztem swojego odpoczynku czy hobby.

    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • mildenhurst 20.12.17, 12:09
    jakie to są "swoje sprawy" czy też hobby ( wspomniałam, że takiego brak), odpoczynek? Skoro osoba pracująca jest w stanie wrócić do domu po 9 godzinach, ugotować, ogarnąć dziecko i do tego czymś tam się jeszcze czynnie interesować to znaczy, że osoba niepracująca robi domowe sprawy z zwolnionym tempie.
  • la_mujer75 20.12.17, 12:15
    Może robi dokładniej ? Jak wychodzisz - jest ciemno, jak wracasz- jest ciemno. A taka kura domowa siedzi sobie w kuchni, pije kawusię i patrzy na brudne okna... Zaczyna jej ta kawa stawać w gardle, więc łap za ścierę, bo przecież to tak głupio, prawda? Siedzi w tym domu i się nudzi ... wink
  • arwena_11 20.12.17, 14:22
    Ile razy ci mówiłam, że jak masz za dużo czasu to przyjedź do mnie. NW ramach odstresowania mam duużo okien do mycia tongue_out. Kawę i ciacho, a nawet coś mocniejszego stawiam na stół tongue_out
  • la_mujer75 20.12.17, 15:18
    A kto mówi, że ja mam za dużo czasu ? wink Zawsze - gdybym się nudziła- mogę się poudzielać na forum e-matki smile
    W ramach odreagowania stresów - jem ciuciu....Cholera, lepsze było jednak to mycie okien na odstresowanie.
  • lellapolella 20.12.17, 12:18
    Rzecz w tym, że nie każdy chce żyć w stylu "jestem w stanie zrobić to, to i tamto i przeżyć". Niektórzy chcieliby mieć w życiu radość, satysfakcję, a nawet przyjemność, bądź co bądź żyje się tylko raz a potem się umiera. Wartość dodatnia osoby niepracującej w rodzinie, szczególnie rodzinie z dziećmi, jest nieoceniona. Pomogłam?

    --
    władza zawsze przyciąga osobowości patologiczne. To nie sama władza deprawuje, lecz stanowi magnes dla podatnych na deprawację. Tacy ludzie mają skłonności do upajania się przemocą. Szybko staje się ona ich nałogiem.Frank Herbert
  • lea.letizia 20.12.17, 12:21
    To ja dodam swoje do jatkismile, obecnie nie pracuje zawodowo, tzn. mam dochodowa DG, ale jej prowadzenie to max kilka godzin w miesiacu.
    Mam 21miesieczne dziecko, w marcu urodze drugie, ale mam pania do pomocy w domu i nianie.
    Do pracy nie wroce, po prostu mam taki komfort, ze nic nie musze; ciesze sie zyciem, patrze jak codziennie moje dziecko uczy sie czegos nowego, jak sie zmienia. Ciesze sie tez, ze bede miala tak wiele czasu dla drugiego maluszka.
    Jestem zadowolona, wiec raczej srednio mnie obchodzi co o "wartosci dodanej" mojej osoby sadza inni smile

  • la_mujer75 20.12.17, 12:25
    Bo w życiu chodzi o to, aby dana jednostka była szczęśliwa, a nie o to aby "realizowała" się według standatdów narzuconych przez innych smile Oczywiście realizacja włąsnego szczęścia nie może w żaden sposób krzywdzić innych.
    Widocznie niektórych to jednak mocno boli wink Pewno stąd ta nagonka na te znudzone, roszczeniowe kury domowewink
  • mildenhurst 20.12.17, 12:35
    mnie nic nie boli, zwyczajnie pytam. Nie muszę pisać, że mnie takie osoby dziwią. Ktoś kto ma kupę kasy, za którą siebie i rodzinę utrzymuje, za którą może być szczęśliwym (cokolwiek to znaczy) - ok. Też pewnie bym tak wolała. Ale nie ma co czarować. Jeśli nie opiekujesz się dzieckiem małym, niepełnosprawnym, druga "połówka" nie zarabia kroci, a ta w domu wnosi czynności, które można zrobić pracując=zarabiając z tą różnicą, że dokładniej i częściej i z perspektywy finansowej i wszelkich możliwych zdarzeń losowych robi sobie krzywdę. Żywiciel umrze lub zachoruje, odejdzie do kogoś innego, oszczędności przegra, splajtuje biznes. Koniec.
  • la_mujer75 20.12.17, 12:40
    Ale to nie będzie twój problem. Pomyśl ile za to uzyskasz satysfakcji mówiąc "A nie mówiłam" wink
  • heca7 20.12.17, 12:57
    Zaraz zaraz wink ja na tym forum już kiedys przeczytałam, że taka wdowe co ją mąż utrzymywał teraz będzie musiało poprzez zasiłki utrzymywać państwo. A kto składa się na te zasiłki i mopsy? Pracujące kobiety w podatkach! I one sobie nie życzą utrzymywać darmo zjadów i leni wink

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • la_mujer75 20.12.17, 13:02
    Prawda! Taka wdowa (czyli wcześniej leniąca się baba) to do patologii się kwalifikuje...
  • ewa_mama_jasia 20.12.17, 12:41
    A ja bym tak chciała. Niekoniecznie już na resztę zycia, ale na jakiś czas. Z pół roku powiedzmy. Odespać, posprzątać, poczytać książki, iść na zakupy, pooglądać telewizję. I jak to porobię do powrotu syna ze szkoły, mogłabym z nim usiąść nad lekcjami. Albo po prostu pogadać o tym, co go interesuje, iść wspólnie na spacer - bo miałabym czas, żeby "swoje sprawy" zrobić w godzinach, w ktorych go w domu nie ma.

    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • werdipurke 20.12.17, 13:10
    > z perspektywy finansowej i wszelkich możliwych zdarzeń losowych robi sobie krzywdę. Żywiciel umrze
    > lub zachoruje, odejdzie do kogoś innego, oszczędności przegra, splajtuje bizne
    > s. Koniec.

    a ja myślę że jest wręcz odwrotnie. jesli zywiciel umrze lub zachpruje to tym
    bardzoej docenią ze mieli czas gdy korzystali z zycia i mieli czas dla dzieci. nie ukrywajmy-jesli oboje godzice pracują na pelny etat to prawda jest taka ze nie spedzają czasu z dziecmi, zwlaszcza ze popoludniu muszą jeszcze zrobic zakupy, uprac, ugotowac i posprzatac i pozalatwiac urzędy i kontrole lekarskie....
    prawda jest taka ze jesli cos zlego sie stanie to i tak bedzie ciezko i to czy ta kobieta pracowala czy nie -nie ma tu zadnego znaczenia. zadnego powtarzam. ona prace tez moze stracic, ona tez moze zachorowac.
    poza tym zakladam ze jesli w danej rodzinie ktos swiadomie decyduje sie na niepracowanie to oznacza ze tę rodzinę na to stać. po prostu. jesli drugi rodzic zachoruje czy ulegnie wypadkowi to najczesciej i tak ta druga osoba rezygnuje z pracy wlasnie dlatego zeby się nim zająć.
    a na sytuacje losowe są dla dzieci renty z ZUSu, są swiadczenia rodzinne, ubezpieczenia,odszkodowania i oszczednosci które najczesciej takie rodziny mają.
    ale te rodziny górują nad Wami wcale nie tym ze mają więcej oszczędnosci-a przede wszystkim poziomem relacji w rodzinie, tym ze nie pędzą jak chomik w kołowrotku gonoąc dzien za dniem świstaka, górują też nad Wami zazdrośnikami tym ze te rodziny są o wiele dojrzalsze i po prostu wiedzą co jest w zyciu naprawdę ważne, ze jest to rodzina a nie jakas firma...
  • domowapani 20.12.17, 13:17
    Mildenhurst, ja Tobie oraz wszystkim "martwiącym się losami niepracujacych kobiet" ematkom chciałam tutaj uroczyście podziękować.
    Gdyby nie Wy i Wasze wizje, nie poruszyłabym tego tematu w swoim "ogródku".
    Ale poruszyłam. W sama porę. I dzięki Wam uzyskałam to, o czym zawsze mówicie. Zabezpieczenie. Skonsultowane z cudownym prawnikiem, przedstawione mężowi, zaaprobowane i nie krzywdzące żadnej ze stron. Czyli nie będzie "biedny głupi misiu" ani "głupia i naiwna".
    I moje podziękowania są szczere, bo gdybym się ta kwestia nie przejęła przez wasze straszenie, nie dowiedzialabym się o czymś, o czym pojęcia nie miał nawet mój mąż, a co poprostu totalnie mnie udusiało w razie wu.
    Dziękuję zatem.
  • minor.revisions 21.12.17, 18:19
    > bo gdybym się ta kwestia nie przejęła przez wasze straszenie, nie dowiedzialabym się o czymś, o czym pojęcia nie miał nawet mój mąż, a co poprostu totalnie mnie udusiało

    ale weże nie bądź żyła i powiedz co to takiego (jeśli to coś na co każdy powinien uważać a nie, że chodzi o tajemnicę rodzinną)

    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • rosapulchra-0 20.12.17, 18:20
    mildenhurst napisała:

    > mnie nic nie boli, zwyczajnie pytam. Nie muszę pisać, że mnie takie osoby dziwi
    > ą. Ktoś kto ma kupę kasy, za którą siebie i rodzinę utrzymuje, za którą może by
    > ć szczęśliwym (cokolwiek to znaczy) - ok. Też pewnie bym tak wolała. Ale nie ma
    > co czarować. Jeśli nie opiekujesz się dzieckiem małym, niepełnosprawnym, druga
    > "połówka" nie zarabia kroci, a ta w domu wnosi czynności, które można zrobić p
    > racując=zarabiając z tą różnicą, że dokładniej i częściej i z perspektywy finan
    > sowej i wszelkich możliwych zdarzeń losowych robi sobie krzywdę. Żywiciel umrze
    > lub zachoruje, odejdzie do kogoś innego, oszczędności przegra, splajtuje bizne
    > s. Koniec.

    Uderz w stół..


    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • husmus 21.12.17, 07:48
    mildenhurst napisała:

    > mnie nic nie boli, zwyczajnie pytam. Nie muszę pisać, że mnie takie osoby dziwi
    > ą. Ktoś kto ma kupę kasy, za którą siebie i rodzinę utrzymuje, za którą może by
    > ć szczęśliwym (cokolwiek to znaczy) - ok. Też pewnie bym tak wolała. Ale nie ma
    > co czarować. Jeśli nie opiekujesz się dzieckiem małym, niepełnosprawnym, druga
    > "połówka" nie zarabia kroci, a ta w domu wnosi czynności, które można zrobić p
    > racując=zarabiając z tą różnicą, że dokładniej i częściej i z perspektywy finan
    > sowej i wszelkich możliwych zdarzeń losowych robi sobie krzywdę. Żywiciel umrze
    > lub zachoruje, odejdzie do kogoś innego, oszczędności przegra, splajtuje bizne
    > s. Koniec.

    Zgadzam się w 100%.
    Fakt, niepracująca kobieta może zapisać się na wizytę w południe i zrobić zakupy o 14.
    Jeśli jej to daje satysfakcję i jest celem jej życia.

    Oboje pracujemy, mamy dwoje dzieci, też chodzimy do lekarza i załatwiamy sprawy w urzędzie. Dzieci mają zajęcia dodatkowe i są zadbane.
    Miałam okazję nie pracować (2 urlopy macierzyńskie) i przy małym dziecku mogłam "obrobić" dom w 2-3 godziny. Miałam posprzątane i ugotowane, reszta dnia to czas dla mnie i dla dziecka.
    Więc przepraszam, ale śmieszą mnie teksty gospodyń domowych, jak to mają ręce pełne roboty i poświęcają się dla rodziny, "wychowując" nastoletnie dzieci, których przez 3/4 dnia nie ma w domu.
    Poza przypadkami majętnych rodzin, gdzie faktycznie nie muszą pracować, dla mnie to lenistwo w czystej postaci.
    Mam kilka niepracujących koleżanek, wynudzone 40-latki, którym życie przecieka przez palce.
    Jedna przez większość dnia siedzi przed telewizorem, a druga uwielbia uczestniczyć w jakichś durnych konkursach plastycznych w MDK. Jakby ich posłuchać, to na nic nie mają czasu, ostatnio dowiedziałam się, że jedna z nich nie ma czasu na zrobienie pierogów, a tu Święta idą.
    Ich życie, nic mi do tego, skoro daje im to radość i zaspokaja ich ambicje, to super.
  • la_mujer75 21.12.17, 12:41
    Dobrze napisałaś - nic ci do tego. To ich życie, ich wybór . I to twoje zdanie - że im życie przecieka przez palce.
  • husmus 21.12.17, 14:38
    la_mujer75 napisała:

    > Dobrze napisałaś - nic ci do tego. To ich życie, ich wybór . I to twoje zdanie
    > - że im życie przecieka przez palce.
    Oczywiście, że moje. Ale ta opinia nie dotyczy akurat takich matek, jak Ty. Doczytałam, że masz inną sytuację rodzinną i jestem dla Ciebie pełna podziwu.


  • edelstein 21.12.17, 13:30
    Za to przakladajac papierki w pracy czulyby ,ze zyja😂

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • husmus 21.12.17, 13:42
    edelstein napisała:

    > Za to przakladajac papierki w pracy czulyby ,ze zyja😂
    >
    Wiesz, są też ludzie bardziej wykształceni, wykonują ambitniejszą pracę, która daje im satysfakcję, a ich praca nie polega na przekładaniu papierków.
    Jednych zadowala obieranie ziemniaków, innych praca zawodowa. No i fajnie, że wszyscy zadowoleni.
  • edelstein 21.12.17, 14:41
    Tak,tak wszystkie kobiety swiata wykonuja ambitna prace,a ziemniaki w restauracjach obieraja krasnoludki😂

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • memphis90 22.12.17, 08:01
    Jakby pani jedna z drugą sprawniej przekładamy papierki, to może moja paczka nie leżalaby3 tyg na poczcie uncertain Albo nie czekałabym 3 lata na zrobienie drogi. Przekładanie tego i owego również jest potrzebne, szczeoglnie wąskiej specjalistce, która czeka na taki list/dokument/decyzję itd.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • iwoniaw 21.12.17, 13:42
    Poza przypadkami majętnych rodzin, gdzie faktycznie nie muszą pracować, dla mni
    > e to lenistwo w czystej postaci.


    A dlaczego "poza przypadkami majętnych rodzin"? Jak rodzina majętna, to pani z definicji mniej leniwie maluje paznokcie niż jak rodzina niemajętna? I niby co twoim zdaniem znaczy "nie muszą"? Najwyraźniej te, które nie pracują, nie muszą - niezależnie, co ktoś uważa na temat ich sytuacji (finansowej i innej). Gdyby musiały pracować, to by wszak pracowały, elementarna logika się kłania.

    Co do lenistwa - zapewne owszem, czasem jest to lenistwo. Cóż cię tak boli, że nie każdy musi udowadniać, że wystarczająco ciężko haruje, żeby oddychać wspólnym powietrzem? Wszak już dawno powiedziano, że są i ptaki niebieskie, które nie sieją i nie orzą, a jedzą, i lilie polne, co nie tkają ani przędą, a przyodziane efektownie i że niekoniecznie napinanie się jest najlepszym wyborem big_grin Ale to tylko taka dygresja, najbardziej mnie zadziwiło to usprawiedliwienie lenistwa w "majętnych rodzinach" (cokolwiek to znaczy).


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • husmus 21.12.17, 14:05
    iwoniaw napisała:

    >
    > A dlaczego "poza przypadkami majętnych rodzin"? Jak rodzina majętna, to pani z
    > definicji mniej leniwie maluje paznokcie niż jak rodzina niemajętna? I niby co
    > twoim zdaniem znaczy "nie muszą"? Najwyraźniej te, które nie pracują, nie muszą
    > - niezależnie, co ktoś uważa na temat ich sytuacji (finansowej i innej). Gdyby
    > musiały pracować, to by wszak pracowały, elementarna logika się kłania.
    >
    Ale
    > to tylko taka dygresja, najbardziej mnie zadziwiło to usprawiedliwienie lenistw
    > a w "majętnych rodzinach" (cokolwiek to znaczy).
    >
    >

    Absolutnie nie usprawiedliwiam lenistwa, ale uważam, że w zamożnych rodzinach, które np. odziedziczyły majątek i dostatnio z niego żyją, druga strona nie musi się zaharować, żeby utrzymać rodzinę, a dzieci widzą ojca/matkę jedynie w niedzielę.
    Inaczej odbywa się to kosztem rodziny, bo ktoś musi na nią zarobić. Pani udaje, że "wychowuje" nastolatka, a ojciec przychodzi do domu się przespać.

    Prosta logika. Nie pracuj, jeśli cię na to stać, ale nie żeruj na współmałżonku.
  • kropkacom 21.12.17, 14:15
    Aktywność zawodowa kobiety nie oznacza, ze pan nie będzie zaharowywał i na odwrót. Zresztą co by tu nie pisać, dorośli ludzie sami są odpowiedzialni za swoje układy rodzinne. No chyba, ze mamy do czynienia z przemocą.

    --
    *
  • husmus 21.12.17, 14:23
    kropkacom napisała:

    > Aktywność zawodowa kobiety nie oznacza, ze pan nie będzie zaharowywał i na odwr
    > ót. Zresztą co by tu nie pisać, dorośli ludzie sami są odpowiedzialni za swoje
    > układy rodzinne. No chyba, ze mamy do czynienia z przemocą.
    >
    Oczywiście, że nie. Chodzi jednak o sytuację, kiedy pan MUSI się zaharowywać, bo pani się "samorealizuje" w domu.
  • kropkacom 21.12.17, 14:26
    Dobrze, tylko czyja to brożka? Twoja, moja, czy ich? Facet jak mu układ nie pasuje ma możliwość go zmienić.

    --
    *
  • husmus 21.12.17, 14:41
    kropkacom napisała:

    > Dobrze, tylko czyja to brożka? Twoja, moja, czy ich? Facet jak mu układ nie pas
    > uje ma możliwość go zmienić.
    >
    No jasne, nic nam do tego, ale patrzymy z boku na "problem" i zwyczajnie rozmawiamy. Tyle.
  • kropkacom 21.12.17, 14:50
    Z boku to nie widać wszystkiego. Taką bym poprawkę zrobiła na sam start. Mam alergię na użalanie się pań nad panami, cudzymi mężami, którzy to panowie (zwłaszcza w opisanym układzie) mają ogromne możliwości zmiany swojej sytuacji jeśli im ta nie pasuje.

    --
    *
  • magata.d 21.12.17, 15:58
    husmus napisała:

    > kropkacom napisała:
    >
    > > Aktywność zawodowa kobiety nie oznacza, ze pan nie będzie zaharowywał i n
    > a odwr
    > > ót. Zresztą co by tu nie pisać, dorośli ludzie sami są odpowiedzialni za
    > swoje
    > > układy rodzinne. No chyba, ze mamy do czynienia z przemocą.
    > >
    > Oczywiście, że nie. Chodzi jednak o sytuację, kiedy pan MUSI się zaharowywać, b
    > o pani się "samorealizuje" w domu.

    A jak żona się samorealizuje w bardzo mało opłacanym zawodzie, to mąż co ma zrobić? Żeby było sprawiedliwie,ma mniej pracować?
  • iwoniaw 21.12.17, 14:23
    Prosta logika. Nie pracuj, jeśli cię na to stać, ale nie żeruj na współmałżonku

    Sądzisz, że autorka wątku stworzyła go w poczuciu, że współmałżonek na niej żeruje?
    Czy to nowa odsłona "współczuję waszym mężom" (tylko czyim? bo jakoś nie kojarzę ematki leżącej na hamaku z drinkiem, gdy mąż zasuwa na trzy etaty, by mieć na masło do chleba - któraś się taką sytuacją chwaliła?)

    IMO jeśli jakaś rodzina podejmuje decyzję, że jedno z małżonków nie pracuje, to jest to wyłącznie ich sprawa. Nie zamierzam współczuć czyimś mężom (czy żonom), bo zakładam, że mają lepsze pojęcie o swoim budżecie, potrzebach rodziny i preferencjach niż ktokolwiek z zewnątrz. Wątki takie jak ten odbieram jako wyraz frustracji i chęć pojechania po osobach, którym autorka zazdrości (często w myśl powiedzenia "zazdrości szewc kanonikowi, że został prałatem" zresztą). Dziwne, że zakłada je ponoć spełniona osoba, mająca się czym zająć w życiu big_grin


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • jematkajakichmalo 20.12.17, 12:40
    Zapomniałaś dodać: zapuszczone wizualnie big_grin

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • lea.letizia 20.12.17, 12:40
    Masz racje, ale dlaczego "kury domowe" mialby byc z definicji znudzone czy roszczeniowe. Ja nie zauwazylam u siebie zadnej z tych cech smile
  • la_mujer75 20.12.17, 12:51
    Stereotypowo tak się traktuje kobiety, które nie pracują zawodowo. I jeszcze doją tego biednego misia...
  • lea.letizia 20.12.17, 13:00
    Ja akurat wnosze do budzetu tyle samo co maz, wiec nie ma mowy o biednym misiu smile
  • la_mujer75 20.12.17, 13:04
    Oj tam, oj tam. Pokazujesz znajomym rozliczenia z podatków ? Oni i tak swoje wiedzą wink
  • lea.letizia 20.12.17, 13:23
    Nie musze, ci znaja nas blizej wiedza jaka jest sytuacja.
    A wsrod sasiadow i znajomych z pracy model rodziny w ktorym kobieta nie pracuje wystepuje w 9 przypadkach na 10 smile
  • la_mujer75 20.12.17, 13:27
    Aaaa to masz lajtowo smile Nie czepiają się smile
    U mnie zawsze wszystkich burzy, jak ja mówię, że to są nasze pieniądze... Jak to wasze? Przecież tylko on pracuje! I to mówią ludzie wykształceni, na wysokich stanowiskach, bywający w świecie...
  • lea.letizia 20.12.17, 13:34
    Nie, na szczescie tutaj to norma.
    Ale ja wredna jestem jak spotykam takie osoby jak te o ktorych Ty piszesz, dodatkowo podkreslam ze mam pania do pomocy w domu, nianie i pana, ktory kilka godzin w tygodniu zajmuje sie ogrodem. Wszystko to z szerokim usmiechem smile, a jako puente dodaje, ze nie znosze jak mi cos lub ktos przeszkadza spokojnie lezec i pachniec smile.
    Nie przejmuj sie tymi "oburzonymi" pieniadze, ustalenia i wszystko inne sa wasze
  • arwena_11 20.12.17, 18:32
    Mnie się nikt nie czepia, często mi zazdroszczą, że nie mam takiego urwania głowy jak one.
  • volta2 20.12.17, 19:56
    a mnie by najchętniej w łyżce wody utopiły:
    własna matka(do dziś na emeryturze i prowadząca własny biznes)
    teściowa bo zaoram jej syneczka a jej złośliwie szklanki wody nie podam
    teściu bo leżę i pachnę
    kuzyneczka mojego męża bo jej żal mojej teściowej
    ostatnio nawet mnie się czepiła koleżanka(którą ze 2 razy w życiu widziałam) koleżanki, która mi nigdy nie zgłaszała że coś ze mną nie halo(ale koleżance to juz pewnie i owszem)
    fęfnaście forumek z araceli na czele

    a utopiłyby mnie nie za to że nie pracuję(tego mogłyby mi w sumie współczuć) tylko że jestem z tego faktu bardzo zadowolonasmile
  • arwena_11 21.12.17, 09:14
    Moim zdaniem to jest jakaś ukryta zazdrość. Ja mam źle - to dlaczego ktoś ma lepiej. Mnie nie stać na zostanie w domu/pracę na pół etatu - to i inni powinni zapieprzać.
    U mnie to jeszcze dochodzi to, że mąż wiele rzeczy robi - po co ja mam rano się zrywać, jak on może córkę podwieźć do szkoły, wieczorem ją odbierze od koleżanki, syna z imprezy - a ja mogę spać. Jak były małe to w nocy je karmił.
  • larrisa 20.12.17, 13:33
    Wybacz, ale dochodowa działalność gospodarcza zajmująca parę godzin miesięcznie to chyba tylko w Erze.
  • volta2 20.12.17, 13:35
    też nie słyszałam o takiej, ale czego to forum nie przyjmie?
  • lea.letizia 20.12.17, 13:36
    To ze Ty o czyms nie slyszalas to nie znaczy ze to nie istnieje smile
  • lea.letizia 20.12.17, 13:35
    Zapewniam Cie ze w realu
  • larrisa 20.12.17, 15:22
    W takim razie jesteś niezwykłym wyjątkiem.
  • lea.letizia 20.12.17, 15:36
    Wyjatki tez sie zdarzaja smile
  • hermenegilda_zenia 21.12.17, 01:22
    Katarzyna Plichta, to ty?
  • lea.letizia 21.12.17, 09:36
    Ona chyba akurat w wiezieniu siedzi smile.
    Ja nikogo nie okradlam, ani nie oszukalam, zarabiam uczciwie i place podatki. Po prostu odziedzieczone pieniadze dobrze zainwestowalam i teraz moge odcinac kupony
  • ichi51e 20.12.17, 12:31
    No chociazby to ze dziecko nie musi byc w placowce 7-18

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ewa_mama_jasia 20.12.17, 12:38
    Obojętnie. Choćby spanie do południa czy oglądanie od rana "Trudnych spraw". Jak się naogląda rano, wyśpi, poczyta Harlekiny czy pisemka plotkarskie do południa, to potem może spokojnie, spełniona, usiąść z dzieckiem przy lekcjach. Może też wyskoczyć do przychodni żeby zarezerwować numerek do specjalisty, iść na badania o 10.45 czy do urzedu załatwić sprawy (cokolwiek, dowód wyrobić, paszport, kartę EKUZ), postać na poczcie.

    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • magata.d 20.12.17, 13:16
    mildenhurst napisała:

    > jakie to są "swoje sprawy" czy też hobby ( wspomniałam, że takiego brak), odpoc
    > zynek? Skoro osoba pracująca jest w stanie wrócić do domu po 9 godzinach, ugoto
    > wać, ogarnąć dziecko i do tego czymś tam się jeszcze czynnie interesować to zn
    > aczy, że osoba niepracująca robi domowe sprawy z zwolnionym tempie.

    A skąd wiesz, ze osoba pracująca wszystko ogarnia? Zwykle niestety nie ogarnia, nie ma porządku w domu, jaki by chciała, domowego obiadu (tylko pizza np.) i nie poświeca tyle czau dziecku, ile by chciała.
  • babcia.stefa 20.12.17, 15:08
    Dokładnie, normalnie pracujący ludzie zazwyczaj są w stanie dalekim od ogarnięcia. Normalna praca 9-17 to jest 9 h w wariancie bardzo optymistycznym, zero nadgodzin i świetny dojazd. Mało kto tak ma. Zazwyczaj schodzi z 10 h na samą pracę i dojazd. Jakiekolwiek zakupy, jakiekolwiek pranie, cokolwiek do zjedzenia rzucić na stół - i robi się późny wieczór.
  • aqua48 20.12.17, 15:07
    mildenhurst napisała:

    > osoba niepracująca robi domowe sprawy z zwolnionym tempie.

    Nie w zwolnionym tempie tylko dużo staranniej i nie musi na gruntowniejsze porządki poświęcać sobót. Może też żyć oszczędniej - bo korzysta z czasu i robi zakupy wyszukując promocje i okazje, jest w domu i podsuwa zmęczonym domownikom wracającym z zajęć ciepły posiłek oraz ma siłę na wysłuchiwanie ich problemów, nie warczy że też ma dość swoich.
  • asia_i_p 21.12.17, 07:05
    Mój syn i siostrzeniec mają to samo zaburzenie rozwojowe. Ja z trudem ogarniam w tej chwili diagnostykę i kosztem bajzlu w domu wykrajam codziennie czas na ćwiczenia. Moja niepracująca zawodowo siostra ćwiczy z synem, ale ma porządek w domu, oraz aktywnie działa w grupie rodziców dzieci z tym zaburzeniem. Ja biernie korzystam z tego, co oni wypracują.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • la_mujer75 21.12.17, 12:44
    Włąsnie - gdy pojawia się dziecko z problemami...
    Mój syn z ZA świetnie sobie radzi. Wszyscy mówią, ale o co tobie chodzi, popatrz, jak on sobie radzi! Tylko, że jest dobrze, bo mam czas dla niego i miałam możliwość włożyć w to mnóstwo pracy. Gdybym wracała o 18 z pracy, na pewno nie dałabym rady tego wszystkiego ogarnąć.
  • zlababa35 22.12.17, 07:35
    Większość osób wracających po 9 godzinach robi wszystko w pośpiechu, a dzieci siedzą np. w godzinach 7-16 w placówkach, po 4 godzinach świetlicy to chyba oszaleć idzie...

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • herca 20.12.17, 13:15
    Zgadzam się z mama Jasia, obojgu sparowanym (pracującemu i nie) bardzo ale to bardzo rośnie komfort życia. To czy ktoś wybiera taki model czy nie to skomplikowana sprawa na która składają się możliwości finansowe, typ osobowości obojga, ambicje, zainteresowania itp itd.
  • lauren6 20.12.17, 12:31
    Wybrałaś zły moment na wywoływanie jatki. Ematki mają końcówkę roku w pracy lub lepią pierogi.
  • mildenhurst 20.12.17, 12:37
    dlaczego sugerujesz najgorsze. Ja na ten przykład mak gotuję i czekam na otwarcie przetargu (ostatniego już w tym roku).
  • ichi51e 20.12.17, 12:57
    A widzisz - spojrz na to tak - jak dla mnie rzeznicy mogliby nie istniec miesa nie jadam. Jaka jest wartosc dodana rzeznika? Tak samo ta niepracujaca osoba znalazla sobie kogos dla kogo ma jakas wartosc i ten ktos ja sponsoruje. Tak to dziala nikt nie zmusza widac ten sponsorujacy ma jaks korzysc.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • jatojagodnik 20.12.17, 12:57
    Ostatnio po operacji byłam 6 tygodni na zwolnieniu. Po kilku pierwszych kiepskich dniach pooperacyjne dolegliwości nie były już na tyle dotkliwe, żeby uniemożliwiać mi w miarę normalne domowe funkcjonowanie. Cała rodzina teraz z rozrzewnieniem wspomina ten czas. W domu wszystko było zrobione, oni mogli wrócić do domu i odpoczywać.
  • ewcia1980 20.12.17, 13:06
    Ja przez rok byłam na płatnym urlopie i "siedziałam" w domu.
    Dzieci już uczęszczały do placówek więc poza domem były w godzinach 8-13/14.
    Żadnych zobowiązań.
    I to był fantastyczny okres w moim życiu.
    I nie miałabym problemu żeby funkcjonować tak cały czas.

    Tak - owszem spora część czasu to były obowiązki domowe czyli pranie, sprzątnie, prasowanie zakupy czy ogród.
    Ale wszystko to samo i tak muszę zrobić gdy pracuję "normalnie" tyle, że .... moim kosztem.
    Kosztem mojego snu i mojego wolnego czasu.

    Wtedy czułam się fantastycznie (zero stresu związanego z pracą) i byłam mega wypoczęta.
    Wyglądałam lepiej niż gdy normalnie pracuję bo miałam czas na wszystko - zabiegi pielęgnacyjne, staranny makijaż (a nie taki w pośpiechu), staranną fryzurę. Paznokcie , rzęsy zrobione. Wszystko wydepilowane jak potrzeba. Stopy gładziutkie jak u niemowlaka.

    Kulinarnie i ja i moja rodzina byliśmy mega dopieszczeni bo miałam czas na eksperymentowanie w kuchni.

    Relacje towarzyskie bardzo ogarnięte bo po południu i ja i mąż mieliśmy już wolne bo wszystko było zrobione i można było rozwijać się towarzysko.

    Dom błyszczał.
    Dzieci dopilnowane.

    Owszem ... pracując normalnie też robię większość z tych rzeczy ale:
    - mam zdecydowanie mniej czasu na relaks - czytanie, oglądanie filmów, "grzebanie" się w ogródku
    - nie mam czasu wyjść na rower codziennie (co uwielbiam) a muszę ograniczyć się do 2-3 razy w tygodniu
    - w suszarni non stop piętrzy się sterta nieuprasowanych ubrań bo nikt nie ma czasu tego ogarnąć
    - ze znajomymi też się spotykam ale mniej niż bym chciała i czuła taką potrzebę (w poprzedni weekend zrezygnowałam z wyjścia towarzyskiego bo nie miałam siły zarywać nocy)
    - zakupy robię w biegu
    - w domu nie jest brudno ale nie są to moje standardy.
    - z dziećmi spędzam zdecydowanie mniej czasu niżbym chciała

    Ps. I ciągle nie rozumiem czemu osoby pracujące zawodowo mają problemy z tym, że ktoś zawodowo nie pracuje. I musi pracującym udowadniać swoją "wartość dodaną".


    --
    Izabela (16.10.2006)
    Remigiusz (20.02.2009)
  • nihiru 20.12.17, 13:14

    > Ps. I ciągle nie rozumiem czemu osoby pracujące zawodowo mają problemy
    > z tym, że ktoś zawodowo nie pracuje. I musi pracującym udowadniać s
    > woją "wartość dodaną".

    Dokładnie. Niby "każdemu wolno", a jednak "ale dlaczego"big_grin




    --
    ------------------------------------------------------
    forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
  • larrisa 20.12.17, 13:36
    To proste. Społeczeństwo osiąga większe korzyści z ludzi pracujących. Wystarczy sobie wyobrazić świat w którym nikt nie pracuje.
  • ichi51e 20.12.17, 13:53
    Ale osoby ba siedzaca w domu pracuje - tyle ze to partner i rodzina jest pracodawca i na ich rzecz wykonuje pewna prace

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mildenhurst 20.12.17, 14:25
    chyba jednak nie jest to układ pracownik-pracodawca.
  • ichi51e 20.12.17, 14:42
    Ale w istocie jest. Jedna osoba daje usluge druga placi. Takich co faktycznie nic nie robia a im za to placa to nie ma.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • larrisa 20.12.17, 15:18
    ichi51e napisała:

    > Ale osoby ba siedzaca w domu pracuje - tyle ze to partner i rodzina jest pracod
    > awca i na ich rzecz wykonuje pewna prace

    Nie chodzi o to, że taka osoba to leń i nic nie robi. Po prostu praca zawodowa jest cenniejsza dla całości społeczeństwa i zazwyczaj bardziej przydatna. Jest różnica czy leczysz tylko swoje dzieci i męża w domu czy jesteś lekarzem w szpitalu.
  • lellapolella 20.12.17, 17:30
    larrisa napisała:

    > ichi51e napisała:
    >
    > > Ale osoby ba siedzaca w domu pracuje - tyle ze to partner i rodzina jest
    > pracod
    > > awca i na ich rzecz wykonuje pewna prace
    >
    > Nie chodzi o to, że taka osoba to leń i nic nie robi. Po prostu praca zawodowa
    > jest cenniejsza dla całości społeczeństwa i zazwyczaj bardziej przydatna. Jest
    > różnica czy leczysz tylko swoje dzieci i męża w domu czy jesteś lekarzem w szp
    > italu.
    A to akurat zależy. Jeśli jest kiepskim lekarzem, to dla społeczeństwa lepiej, jeśli leczy tylko męża i dzieci.



    --
    "Zawsze mozna zalozyc forum zamkniete dla starych uzytkownikow - problemu nie bedzie czy Nathasha moze sie wypowiadac czy nie." by Nathasha poproszona o zaprzestanie dyskusji z trollami
  • larrisa 20.12.17, 17:49
    Ale lekarze to ludzie, prawda? Są gorsi i lepsi. Jak zachorujesz chcesz mieć dostęp do lekarza, czy nie, bo zdarzają się kiepscy?
  • lellapolella 20.12.17, 18:07
    Chcę mieć dostęp do DOBREGO lekarza, to chyba jasne.

    --
    "I to jest głęboka prawda o ateizmie. Bo konsekwentnie odrzucając Boga, ludzkie życie traci jakikolwiek sens. I tak naprawdę podstawą faktu, że ateiści w ogóle żyją jest tylko to, że w głębi serca wciąż wierzą w Boga". Fronda, a jakże!
  • larrisa 20.12.17, 18:20
    No, czyli żeby spełnić twoje oczekiwania ktoś musi PRACOWAĆ jako lekarz.
  • lellapolella 20.12.17, 19:31
    Wiesz, Larissa, teraz bym mogła napisać, że korzystnie będzie jednak, gdy gorszy lekarz nie będzie zajmował etatu lepszemu ale przecież do niczego i tak nie dojdziemy w ten sposóbwink Moim zdaniem, nie wszystko jest przeliczalne, a osoba, która może poświęcić się w całości dbałości o dom i rodzinę wypracowuje mnóstwo dobra: prawdopodobnie jej bliscy będą rzadziej korzystać ze służby zdrowia, dzieci będą miały większe szanse, by wykorzystać naturalne zdolności, do tego kontakty społeczne całej grupy będą mniej powierzchowne. Nie zgadzam się z Tobą w meritum: że praca zawodowa jest cenniejsza dla społeczeństwa. Kilka razy w życiu zdarzało się, że ja lub mój mąż nie pracowaliśmy, pozostając na utrzymaniu tej drugiej osoby i jakość życia podnosiła się natychmiast. Piszę, rzecz jasna, o czasach, gdy dzieci były małe, potem już nie bardzo widzę sens siedzenia w domuwink

    --
    " ja zdecydowanie jestem milsza w realu i nie mam problemu by się do tego głośno przyznać. to na forum wychodzi ze mnie sucz, jak czytam niektóre posty" by makinetka82
  • asia_i_p 21.12.17, 07:12
    Ja znowu zacytuję moją znajomą planowo wielodzietną rodzinę protestancką. Mało która praca zawodowa daje taki wkład społeczny, jaki dali oni, dając społeczeństwu w tej chwili chyba już ośmioro nowych członków. Jeden w jeden inteligentne, zadbane, z rozwiniętymi zainteresowaniami, języki obce, muzyka, itd. Jak widzimy to nazwisko na liście kandydatów do szkoły, to ręce zacieramy z radości.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • elf1977 21.12.17, 11:33
    Chyba mają pieniądze.
    Ale patologicznych wielodzietnych i korzystających z zasiłków też znasz?
  • hopsi-daisy 20.12.17, 16:59
    ichi51e napisała:

    > Ale osoby ba siedzaca w domu pracuje - tyle ze to partner i rodzina jest pracod
    > awca i na ich rzecz wykonuje pewna prace
    >
    To jeszcze niech ten pracodawca płaci składki za tą osobę, żeby miała za co się leczyć, emeryturę dostać i takie tam...
  • magata.d 20.12.17, 19:44
    hopsi-daisy napisał(a):

    > ichi51e napisała:
    >
    > > Ale osoby ba siedzaca w domu pracuje - tyle ze to partner i rodzina jest
    > pracod
    > > awca i na ich rzecz wykonuje pewna prace
    > >
    > To jeszcze niech ten pracodawca płaci składki za tą osobę, żeby miała za co się
    > leczyć, emeryturę dostać i takie tam...

    Wszystkie znane mi niepracujące kobiety są zatrudnione w firmach mężów, którzy płacą za nie składki. Z reguły w tych małżeństwach mąż zarabia dużo więcej niż inne małżeństwa, gdzie dwie osoby pracują. Więc różnie to bywa.
  • hopsi-daisy 21.12.17, 06:57
    No to bardzo dobrze.
  • szeera 20.12.17, 15:36
    To wcale nie jest proste. Dla społeczeństwa (i całego świata) mogłoby być lepsze gdyby ludzie mniej pracowali i mniej konsumowali (patrząc z perspektywy bogatej Polski). Nieustający wzrost gospodarczy ma bardzo poważne konsekwencje dla środowiska naturalnego i w konsekwencji dla życia wszystkich ludzi na ziemi. Oprócz tego, jak część prac przynosi pożytek społeczeństwu, tak jest ogromna część prac która raczej szkodzi i lepiej żeby nikt ich nie wykonywał. Nawet jeśli takie prace powodują, że rośnie PKB.

    A tak bardziej przyziemnie to mniej pracy, mniej konsumpcji oznacza częśto dużo lepsze zdrowie fizyczne, a przede wszystkim psychiczne, co się przekłada na realne oszczędności dla całego społeczeństwa. Oprócz tego te osoby które mają mniej pracy zawodowej często spełniają ważną rolę w lokalnej społeczności, bo po prostu mają czas zająć się czymkolwiek oprócz pracy i domu.

    Ja jestem fanką modelu dwie osoby na pół etatu w rodzinie z dziećmi. W większości krajów i zawodów jest to bardzo trudne do uzyskania, dużo łatwiejszy jest podział jedna osoba pracuje zawodowo, druga nie.
  • larrisa 20.12.17, 15:42
    Nikt nie mówi że jest proste. Ale założę się że też byś wolała żyć w świecie gdzie ludzie pracują zawodowo niż tam gdzie każdy robi coś wyłącznie dla własnej rodziny.
  • szeera 20.12.17, 16:14
    No ale w rodzinie gdzie jedna osoba pracuje zawodowo, to tej pracy zawodowej na rodzinę jest po prostu mniej, a nie wcale. A świat gdzie ludzie pracowaliby mniej (i mniej konsumowali) wcale nie wydaje mi się zły, wręcz lepszy.
  • larrisa 20.12.17, 17:15
    We wszystkich bogatych krajach Europy wskaźnik zatrudnienia kobiet jest wyższy niż w Polsce.
  • szeera 20.12.17, 17:22
    Ale czas pracy na osobę jest niższy, dużo niższy.
  • larrisa 20.12.17, 17:28
    Dlatego że pracuje większość. W małżeństwie gdzie jedna strona nie pracuje zawodowo też najczęściej ta pracująca zawodowo pracuje dłużej. I więcej osób pracuje, tym większy dobrobyt, w konsekwencji jednostkowo ludzie pracują mniej. Mniej a nie wcale.
  • szeera 20.12.17, 17:42
    Z tym co pisze to prawda. Ja już pisałam, że oboje pracujący zawodowo po pół etatu to dla mnie ideał. Ale to jest coś z czym niekoniecznie się zgadzam:
    "I więcej osób pracuje, tym większy dobrobyt" Dużo przepracowanych godzin niekoniecznie przekłada się na dobrobyt społeczny. Zależy co to za praca i kto z owoców tej pracy korzysta. To, że więcej przepracownych godzin podnosi PKB niekoniecznie oznacza, że społeczeństwo ma wyższą jakość życia.
  • aqua48 20.12.17, 17:24
    larrisa napisała:

    > We wszystkich bogatych krajach Europy wskaźnik zatrudnienia kobiet jest wyższy
    > niż w Polsce.

    Bo w wielu z tych krajów pracują w szarej strefie Polki nieuwzględniane jako osoby pracujące w Polsce.
  • volta2 20.12.17, 17:31
    a jak za granicą nie pracują w szarej strefie to w polskich statystykach są ujęte jako pracujące?
  • minor.revisions 21.12.17, 18:34
    > To wcale nie jest proste. Dla społeczeństwa (i całego świata) mogłoby być lepsze gdyby ludzie mniej pracowali i mniej konsumowali (patrząc z perspektywy bogatej Polski). Nieustający wzrost gospodarczy ma bardzo poważne konsekwencje dla środowiska naturalnego i w konsekwencji dla życia wszystkich ludzi na ziemi. Oprócz tego, jak część prac przynosi pożytek społeczeństwu, tak jest ogromna część prac która raczej szkodzi i lepiej żeby nikt ich nie wykonywał. Nawet jeśli takie prace powodują, że rośnie PKB.

    O borze szumiący, no wreszcie ktoś to dostrzega. Nawet jeśli ktoś zupełnie nieszkodliwie przerzuca papiery z folderu niebieskiego do czerwonego, to jednak musi do tej nieszkodliwej roboty dojechać, to już jest szkoda dla środowiska.

    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • larrisa 21.12.17, 19:05
    A jakie szkodliwe jest zachodzenie w ciążę i rodzenie dzieci na tej przeludnionej planecie.
  • kropkacom 20.12.17, 14:30
    Dla kogo? Dla społeczeństwa najlepiej by było aby przeciętna kobieta miała przynajmniej trójkę dzieci i po trzech/czterech miesiącach od porodu wracała do pracy, a dziecko/dzieci do placówki lub legalnie zatrudnionej opiekunki. Mężczyzna wiadomo... Najlepiej jakby z taśmy nie schodził. Dla konkretnej rodziny? To chyba zależy od rodziny, prawda? Wesołych Świąt smile

    --
    *
  • szeera 20.12.17, 15:39
    "Dla kogo? Dla społeczeństwa najlepiej by było aby przeciętna kobieta miała przynajmniej trójkę dzieci i po trzech/czterech miesiącach od porodu wracała do pracy, a dziecko/dzieci do placówki lub legalnie zatrudnionej opiekunki. Mężczyzna wiadomo... Najlepiej jakby z taśmy nie schodził."

    Na pewno to by było najlepsze dla właścicieli kapitału, czyli tych co zatrudniają i czerpią największe korzyści z tej pracy, a to bardzo niewielka część społeczeństwa. A czy najlepsze dla społeczeństwa? To naprawdę nie jest oczywiste, tym bardziej, że przecież to społeczeństwo składa się właśnie z tych którzy mogliby pracować mniej.
  • zetkaad 20.12.17, 14:46
    Gdy urodziło się nasze pierworodne szybciutko wróciłam do pracy, a maluchem zajął się mąż. Teraz wspomina ten czas jako jeden z najfajniejszych w swoim życiu. Gdy urodziło się drugie to trochę dłużej posiedziałam w domu, ale wróciłam do pracy i wtedy staraliśmy się z mężem ogarniać i pracę i dom. Wspominam ten czas jako wieczny pośpiech i nerwówkę, mijanie się a nie życie razem. Teraz przy trzecim nawet nie myślę o pracy zawodowej. Jestem kurą domową i mój wkład w życie domowe jest nie do wycenienia.
  • mildenhurst 20.12.17, 14:48
    Na starcie nie określiłam płci.
  • rosapulchra-0 20.12.17, 20:07
    To nie ma znaczenia. i tak wszyscy wiedzą, że masz na myśli kobiety.

    --
    > głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • heca7 20.12.17, 21:26
    Nieprawda. Forumowiczka na samej górze opisała jak to ona pracowała a dzieckiem zajmował się mąż. I ta dwa posty nad nami też. Po prostu takich układów jest mniej ale są.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • edelstein 20.12.17, 15:10
    Jessu kolejny watek w tewim wykonaniu pod tytulem ja pracujaca vs lenie.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • lucy-luka 20.12.17, 16:03
    Nie pracuję, wychowuję sama 3 dzieci, w tym 2 niepełnosprawnych. Maż nie żyje, dzieci i ja mamy renty po zmarłym ojcu/mężu. Dzieci są już na tyle duże, że mogłabym wrócić do pracy, ale... W czasie kiedy dzieci są w szkole i przedszkolu ogarniam wszystko, co związane jest z domem i moim hobby. Jest posprzątane, ugotowane, jestem po kawie z koleżankami, książce czy basenie. Mogę bez ciśnienia jeździć z dziećmi do lekarzy jak trzeba, załatwiać sprzęt do rehy czy dodatkową terapię. Po powrocie dzieci jemy obiad i mamy całe popołudnie dla siebie. 2-3 razy w tygodniu przychodzi niania i ogarnia 2 dzieciaków (zajęcia, spacer, itp.) ja z trzecim dzieckiem mam czas "1 na 1". Myślę, że sporo straciłyby dzieci i ja, gdybym pracowała, wszystkie sprawy domowo-organizacyjne ogarniała popołudniami i w ciągłym biegu. Wygodniej mi tak, jak jest.
  • ichi51e 20.12.17, 16:33
    Ale ile spoleczenstwo by zyskalo gdybys np zostala pielegniarka! Albo lekarzem...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • szeera 20.12.17, 16:39
    "Ale ile spoleczenstwo by zyskalo gdybys np zostala pielegniarka! Albo lekarzem..." Ale lekarzy i pielęgniarek polskie społeczeństwo ma nadmiar. Tzn. nawet tym którzy już chcą nie chce płacić i szczególnie pielęgniarki przekwalifikowują się na kogokolwiek.
  • ichi51e 20.12.17, 18:12
    No wlasnie. Tu sie przypomina Pianola. Praca to przezytek i luksus. Tego dozyjemy. Nasze zycie nie ma sensu.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mildenhurst 20.12.17, 16:34
    rozumiem. Masz zupełnie inną sytuację niż ta o którą pytałam.
  • leyre1 20.12.17, 16:53
    Czyli renta-zasilki sa zbyt wysokie skoro ty masz czas na kolezanki, hobby i oplacasz nianie pomimo nadmiaru czasu. Tobie sie zadna renta nalezec nie powinna powinnas isc do pracy przynajmniej na czesc etatu
  • lucy-luka 20.12.17, 19:33
    Serio? Uważasz, że powinnam wrócić do pracy mając 3 dzieci w tym 2 niepełnosprawnych? Mam rentę z ubezpieczenia męża, nie bój się, z twoich pieniędzy nie czerpię.
  • leyre1 20.12.17, 19:52
    Z prywatnego ubezpieczenia meza, za gruba kase masz ta rente? Raczej watpie. To co dostajesz jako rente to placa obecni pracujacy. I tak uwazam ze system powinien zmusic cie do pracy chociaz na czesc etatu, bo jak sama napisalas moglabys, bo dzieci sa juz duze, w dodatku masz czas na pierdoly z kolezankami i hobby ale jest ci wygodnie wiec tylka nie ruszysz . O Ile na dzieci naleza sie zasilki o tyle ty powinnas zapracowac na siebie chociaz czesciowo. I nie, ja sie nie boje, z mojego nie zyjesz, z moich podatkow zyja inne darmozjady , akurat nie ty.
  • la_mujer75 20.12.17, 20:10
    A nie uważasz, że jest jej ciężko? Nawet jak znajduje czas na kawkę z kumpelami, które potem wracają do swoich mężów i zdrowych dzieci?
    To super, że w tej całej trudnej sytuacji ma możliwość znalezienia czasu dla siebie. To bardzo ważne. Dorzuć robotę - dodatkowe stresy, ograniczenia czasowe , brak chwili do siebie ...plus całą tą sytuację. Nadal uważasz, że powinna pracować?
  • rosapulchra-0 20.12.17, 21:15
    100/100! Ale niektórzy nie rozumieją. To się nazywa klapki na oczach. Często konie pociągowe je mają.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • leyre1 20.12.17, 21:58
    la_mujer75 napisała:

    Dorzuć robotę - dodatkowe stresy, ograniczenia czasowe , brak chwili do siebie ...plus całą tą sytuację. Nadal uważasz, że powinna prac
    > ować?

    A uwazasz ze pracujacy czesto na pelen etat rodzice dzieci maja lekko? Ja uwazam ze wielu ma ciezej od niej, bo pomimo zdrowych dzieci i udzialu meza/partnera plus rodziny nie ma czasu na pierdoly z kolezankami, basen, hobby, i powolne popoludnia i wieczory.
    Dodatkowo nie wiemy co dokladnie oznacza 'niepelnosprawne dzieci' bo juz nieraz w praktyce okazywalo sie ze to nietolerancja pkarnowa byla albo egzema.

  • rosapulchra-0 20.12.17, 22:08
    Nie sądź wszystkich po sobie, najma.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • zetkaad 20.12.17, 22:08
    Musi mieć ciężko, bo inni też mają?
    Samotna osoba z trójką dzieci,w dodatku 2 z niepełnosprawnością , musi szczególnie dbać o zdrowie psychiczne
  • lucy-luka 20.12.17, 22:19
    Pierwszej części nie skomentuję, trzeba nie mieć grama wyobraźni żeby coś takiego napisać.
    Co oznacza u nas niepełnosprawność? Córka ma obustronny rozszczep wargi, podniebienia, wyrostków, 60 dB obustronny niedosłuch + kilka innych, drobniejszych rzeczy. Syn ciut mniejszy kaliber wink Ulżyło ci?
  • leyre1 20.12.17, 22:57
    lucy-luka napisał(a):

    > Pierwszej części nie skomentuję, trzeba nie mieć grama wyobraźni żeby coś takie
    > go napisać.

    Ty zdecydowanie nie mialas piszac pierwszy post.

    > Co oznacza u nas niepełnosprawność? Córka ma obustronny rozszczep wargi, podnie
    > bienia, wyrostków, 60 dB obustronny niedosłuch + kilka innych, drobniejszych rz
    > eczy. Syn ciut mniejszy kaliber wink

    Czyli sa chodzace, samodzielne fizycznie i sprawne umyslowo.
  • zetkaad 20.12.17, 23:24
    Powinnaś również o siebie zadbać, a nie mieć pretensji, że inni to robią
  • leyre1 21.12.17, 07:25
    zetkaad napisał(a):

    > Powinnaś również o siebie zadbać, a nie mieć pretensji, że inni to robią

    Wykorzystujac system zasilkowy?
  • szeera 20.12.17, 23:35
    "Czyli sa chodzace, samodzielne fizycznie i sprawne umyslowo."

    Naprawdę nie masz wstydu. Statystyki zdrowia psychicznego osób zajmujących się samotnie niepełnosprawnymi dziećmi są fatalne. Zresztą np. opiekunów osób z demencją też. Zdanie się takiego opiekuna na pomoc państwa w polskich warunkach oznacza dużo gorszą sytuację podopiecznego. Więc dbając o siebie ta matka robi co może najlepszego dla swoich dzieci.
  • nanuk24 21.12.17, 00:30
    Mają lekko albo chociaż lżej w porównaniu do matki z dwójką niepełnosprawnych. Dzieci zdrowe szybko rosną i się szybko usamodzielniają i wyfruwają z gniazda. Matka niepełnosprawnych dzieci będzie miała te dzieci do końca + stres i zmartwienie, co się z nimi stanie, kiedy jej zabraknie.


    --
    "Odkad zaczelam pracowac, staram sie odkladac polowe pensji. (...)Zaczelam to robic gdy bylam samotna matka i zarabialam 800pln miesiecznie, wiec nie kupuje opowiesci, ze sie nie da. " by tully.makker
  • leyre1 21.12.17, 07:24
    nanuk24 napisała:


    > Matka niepełnosprawnych dzieci będzie miała te dzieci do końca + stres i zmartw
    > ienie, co się z nimi stanie, kiedy jej zabraknie.
    >

    Z rozszczepem podniebienia i niedosluchem bedzie miala do konca zycia?
    Ja mam w.rodzinie (pelnej) prawie 30-latka, z powaznymi problemami od urodzenia, niechodzacego, niesamodzielnego pod kazdym wzgledem, nawet sie samodzielnie nie naje, ktory do zadnych placowek, szkol nie chidzil, wymagajacy opieki 24h/7. Jego ojciec pracuje, matka cale zycie sie nim zajmuje (maja jeszcze jedno dziecko , sprawne na szczescie), ojciec pracuje, zasilki to jakies grosze, zyja bardzo skromnie, o oplacaniu opiekunki zeby mogla miec czas dla siebie na ploty, basen itd nie wystarcza, bo ona wszak nie wdowa na rencie po mezu a ich dziecko jest niepelnosorawne i faktycznie pozostanie z nimi do konca zycia a potem z bratem. Ty to porownujesz do niedosluchu i paru innych lekkich problemow (u drugiego dziecka nawet lzejszych a trzecie zdrowe) ktore pozwala na samodzielne zycie, prace, zalozenie rodziny i ktore na obecnym etapie nawet nie sa duzym problemem? To jest wlasnie wyobraznia ematki.
    Proponuje jeszcze raz przeczytac pierwszy post wdowy na zasilakch, ktora wyraznie napisala ze do pracy moglaby isc ale jej sie nie chce, bo wygodnie jej korzystac z pieniedzy podatnikow m.in z pracujacyh rodzicow naprawde niepelnosprawnych dzieci. Niestety luki w systemie na to pozwalaja a wiadomo ze ci ktorzy to wykorzystuja z wlasnej woli nie odpuszcza.
  • la_mujer75 21.12.17, 13:03
    Wiesz, ja mam jednego syna z ZA (plus ze wszystkimi "bonusa" , które dostał w pakiecie - czyli zaburzeniami integracji sensorycznej, niedosłuchem fonematycznym, brakiem koncentracji, plus dysleksja. Teraz dowiedziałam się, że ma tłumione lewe oko, proces ten trwa od 5 lat! Dowiedziałam się na ostatniej wizycie kontrolnej u okulisty, na którą przynajmniej 2 x w roku z nim chodzę. O, tak - lekarz łaskawie wspomniał ... Ten sam problem mam u Młodszego syna, tylko, że zawsze o tym wiedziałam. Obaj nie mają widzenia stereotoskopowego - czyli brak widzenia 3D. W przyszłości grozi im niedowidzenie na te słabsze oczy (jeden ma z lewym, a drugi z prawym okiem).
    Z jednym i drugim chodzę do ortoptyka (z Młodszym od paru lat).
    W zasadzie - nie powinnam narzekać, bo ludzi większe tragedie spotykają. Mam nadzieję, że obaj wyrosną na w pełni samodzielne osoby.
    A jednak - czasami łapię takiego doła, że wyć mi się chce. I mam oparcie w mężu. I tak - jak wielokrotnie pisałam - jedyną rzeczą, która wszystkim zazdroszczę to fakt posiadania zdrowych dzieci.
    Patrząc na moje dzieci - byś powiedziała, no nie przesadzaj - jakoś sobie radzą. Owszem - radzą, bo włożyłam/wkładam olbrzymią pracę, której nie dałabym rady włożyć, gdybym pracowała.
    Taka głupia rzecz- ćwiczenia u ortoptyka. Niby można po pracy , np. na 18 się umówić. Tylko jaki one przyniosłyby efekt, gdybym tam zaciągnęła dziecko, zmęczone już po całym dniu nauki... Powiem ci- słaby. To cięzkie ćwiczenia, wymagające dużego wysiłku ze strony ćwiczącego, na początku kończące się nawet bólem głowy. A tak to - zabieram dzieciaka - jedziemy i po 40 minutach jest wolny, odpocznie i może brać się za naukę.
    Nawet najmniejsze problemy zdrowotne z własnym dzieckiem wywierają mega negatywny skutek na funkcjonowanie rodzica - zawsze masz gdzieś w podświadomości pytanie - co źle zrobiłaś ? co mogłaś lepiej zrobić? dlaczego akurat moje dziecko?
    Nie ma czego zazdrościć ludziom, którzy mają tak "fajnie" i siedzą w domu, usiłując wyprostować swoje nieidealne dzieci. I nie żałuj tej kawki z przyjaciółkami, proszę. To super, że ona jeszcze chce i ma siły wyjść na tę kawkę.
  • mlodyniedowziecia 22.12.17, 04:20
    >Z prywatnego ubezpieczenia meza, za gruba kase masz ta rente?
    Zanim się kogoś zaatakuje warto się douczyć. W ZUS-ie renta dzieciom po zmarłym ojcu należy się niezależnie od tego czy ich żyjący rodzic pracuje. Ponieważ maksymalna wysokość tej renty przyznawana jest na trzy osoby, to praca zawodowa lucy-luki nic nie zmienia. Także uff, nie wzbogaca się Twoim kosztem.
    Też uważam, że matka niepełnosprawnych dzieci, których ojciec nie żyje nie powinna pracować. Lepiej jak zajmie się nimi na 100%.
  • leyre1 22.12.17, 07:28
    mlodyniedowziecia napisał:

    > Zanim się kogoś zaatakuje warto się douczyć. W ZUS-ie renta dzieciom po zmarłym
    > ojcu należy się niezależnie od tego czy ich żyjący rodzic pracuje.

    Uwazasz ze o tym nie wiedzialam? Nie zrozumialas zupelnie, wiec krotko, system jest zly (nie tylko ten) bo pozwala na niepracowanie osobie ktora moglaby, korzysta z zasilkow czyli z innych ktorzy pracuja i zarabiaja na nia. Jej dzieci maja lekkie problemy, to nie sa osoby niesamodzielne, zupelnie niesprawne, ktore potrzebuja stalej opieki. To sa dzisci ktore chodza do przedszkola/szkoly i sa sprawne umyslowo. Rozszczep podniebienia w porownaniu np z porazeniem mozgowym to nie jest niepelnosprawnosc.
  • la_mujer75 20.12.17, 20:02
    A Ty w Polsce żyjesz? Bo jakoś tak znając polskie realia (zwłaszcza jeżeli chodzi o dzieci niepełnosprawne), to jakoś nie umiem tego sobie wyobrazić... że masz czas na kawki i choć trochę luzu w swoim życiu.
    Sama mam jedno dziecko z pewnymi problemami, drugie też nie idealne - i jest mi ciężko to wszystko ogarnąć .
  • lucy-luka 20.12.17, 21:28
    Tak, oczywiście. Mam szczęście, że dzieci chodzą do przedszkola połączonego z ośrodkiem rehabilitacyjnym. Odpada codzienne dowożenie na terapie, pozostają dodatkowe, ale jest tego niewiele. W ośrodku mają 10 h różnych zajęć terapeutycznych tygodniowo. Codzienny czas dla siebie jest konieczny, żeby nie zwariować. Bardzo pilnuję, żeby go nie pomijać. To bardzo trudne zwłaszcza w okresach kiedy dzieci chorują, któreś jest w szpitalu lub wypada coś poważnego.
  • leyre1 20.12.17, 22:01
    Oh, wielu rodzicow pracujacych majac podobna sytuacje nie ma czasu wolnego i jak to sie dzieje ze nie wariuja?
  • szeera 20.12.17, 22:06
    "Oh, wielu rodzicow pracujacych majac podobna sytuacje nie ma czasu wolnego i jak to sie dzieje ze nie wariuja?"

    A kto powiedział, że nie wariują? Niektórzy naprawdę przepłacają to chorobami psychicznymi, inni są tylko nieszczęśliwi. Np. Amerykanów posiadanie dzieci mocno unieszczęśliwia, a Duńczyków wręcz przeciwnie. Pewnie ma to zarówno związek z systemem opieki, jak z ilością godzin która zostaje na życie rodzinne po pracy.
  • zetkaad 20.12.17, 22:16
    No ja w pewnej chwili wariowałam i teraz nie pracuję smile i dobrze mi z tym
  • leyre1 20.12.17, 22:44
    Super ze ci dobrze, jednak wiekszosc ludzi nie moze sobie na to pozwolic
  • szeera 20.12.17, 23:01
    "Super ze ci dobrze, jednak wiekszosc ludzi nie moze sobie na to pozwolic " No właśnie dlaczego większość ludzi nie może sobie pozwolić, żeby pracować średnio na pół etatu? Mimo całego postępu technicznego? Może coś nie tak jest z redystrybucją owoców tej pracy? A może coś nie tak jest z docenianiem konsumpcji, a niedocenianiem czasu wolneg?
  • romans_petitem 21.12.17, 07:18
    I tu jest pies pogrzebany, masz ból tyłka, że ty musisz pracować, a jej kasa z nieba spada. Chciałabyś się z nią zamienić? Żenujące.
  • leyre1 21.12.17, 07:28
    romans_petitem napisała:

    > I tu jest pies pogrzebany, masz ból tyłka, że ty musisz pracować, a jej kasa z
    > nieba spada. Chciałabyś się z nią zamienić? Żenujące.

    Zenujace sa takie wypowiedzi jak twoje i tej pani, ktora to radosnie obwieszcza jak to mozna swietnie zyc na zasilkach pomimo ze mogloby sie pracowac, zenujace jest to jak niedoskonaly jest system.
  • danaide 20.12.17, 23:10
    Wielu pracujących rodziców nie mając czasu wolnego może nie wariuje, ale za to wyżywa się na forach na takich co go mają. To też forma szaleństwa.
    Winisz kobietę, że potrafi zadbać o swoją psychikę dla dobra swojego i swoich dzieci?
  • werdipurke 20.12.17, 22:38
    leyre1 napisał(a):

    > Czyli renta-zasilki sa zbyt wysokie skoro ty masz czas na kolezanki, hobby i op
    > lacasz nianie pomimo nadmiaru czasu. Tobie sie zadna renta nalezec nie powinna
    > powinnas isc do pracy przynajmniej na czesc etatu


    jestes walnięta.
  • leyre1 20.12.17, 22:47
    Ty jestes, bo widac albo jestes darmozjadem ktory zyje z pracy innych i ciesze sie czasem na ploty, ksiazke I basen albo jestes tym ktory n.a. takich zapitala i nawet nie widzi a raczej nie ma czasu zeby zauwazyc jak jest wykorzystywany.
  • jem.gluten.i.cukier 20.12.17, 22:58
    Sugerujesz, że wyłudziła rentę?

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • szeptucha.z.malucha 21.12.17, 19:50
    A ematka to nie ploty😉 Ty też masz czas.
  • minor.revisions 21.12.17, 18:39
    > Czyli renta-zasilki sa zbyt wysokie skoro ty masz czas na kolezanki, hobby i oplacasz nianie pomimo nadmiaru czasu

    bo z założenia powinna tylko mieć czas na to żeby wygrzebać ciuchy na lumpie. kto to widział żeby matki niepełnosprawnych dzieci miały koleżanki, albo niech panbuk wybaczy, hobby. Choroba dzieci czy śmierć męża to kara jaką dobry panbuk zesłał na nie za obrzydliwe lenistwo. Co innego, oczywiście, jak nas już pouczono w tym wątku, gdyby ona tę kasę odziedziczyła a dzieci i mąż były zdrowe, wtedy to byłoby zupełnie normalne że tylko paznokcie piłuje.

    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • mildenhurst 20.12.17, 16:36
    Dlaczego więc więcej kobiet niż mężczyzn nie pracuje zawodowo. Podkreślam: zdrowych, bez konieczności opieki nad małym ( do 7 lat) lub chorym dzieckiem.
  • mildenhurst 20.12.17, 16:49
    Post z 2012 roku i jedna z odpowiedzi na podobnie zadane pytanie. Dla mnie w punkt:
    Re: Dlaczego niektóre kobiety nie chcą pracować?
    girl.anachronism 11.04.12, 13:26
    po latach siedzenia w domu u kobiet pojawia się lęk przed rzekomym "opuszczeniem rodziny". no bo jak to, przecież dzieci jeszcze małe (mimo, że mają naście lat), nie poradzą sobie same z odgrzaniem obiadu. a kto z psem wyjdzie, kto zrobi zakupy? przecież nikt inny z rodziny nie wie, w którym sklepie jest najtaniej i u której pani na targu są najlepsze warzywa. no a inna sprawa, że mąż będzie zły, że żona zajęta i on też musi coś zrobić w domu. albo się wkurzy, że babka się robi niezależna i chce coś od życia i znajdzie sobie inną.

    mi się wydaje, że te kobity się boją po prostu: że sobie nie dadzą rady, że nikt ich w pracy nie zechce, że rodzina bez nich zginie... mężowie też często na siłę starają się swoje żony trzymać w domu i dołują je psychicznie, żeby nie wpadło im do głowy zacząć pracować, bo wtedy się rozhula z wydatkami, albo znajdzie sobie w biurze jakiegoś bossa w garniaku, albo jeszcze jej wpadnie do głowy jakieś hobby mieć albo wychodzić gdzieś wieczorami...

    czasem to też wrodzone lenistwo połączone ze 100% zależnością od męża - mam taki przypadek w rodzinie.
  • nihiru 20.12.17, 18:23

    > mi się wydaje, że te kobity się boją po prostu: że sobie nie dadzą rady, że nik
    > t ich w pracy nie zechce, że rodzina bez nich zginie... mężowie też często na s
    > iłę starają się swoje żony trzymać w domu i dołują je psychicznie, żeby nie wpa
    > dło im do głowy zacząć pracować, bo wtedy się rozhula z wydatkami, albo znajdzi
    > e sobie w biurze jakiegoś bossa w garniaku, albo jeszcze jej wpadnie do głowy j
    > akieś hobby mieć albo wychodzić gdzieś wieczorami...

    Różnie to bywa. Wśród moich znajomych były dwa przypadki żon "niepracujących"
    W obydwóch przypadkach panowie prowadzili swoje firmy. Jeden w pewnym momencie zaczął mieć problemy finansowe. Pani nie miała problemu z tym, żeby wynająć sklepik i przez kilka lat sprzedawać bieliznę. Potem również przez kilka lat prowadziła pensjonat nad morzem.
    Druga pani najchętniej czas by spędzała u kosmetyczki i w klubachsmile. To mąż, mimo że bardzo zamożny, cisnął, żeby miała swój własny biznes, próbował jej rozkręcić firmę sprzątającą. Rozwiedli się w końcu, o ile mi wiadomo, pan finansowo o panią zadbał, a pani jakieś zajęcie sobie znalazła.

    Więc naprawdę różnie to bywa.
  • szeera 20.12.17, 16:52
    Naprawdę tego nie wiesz? 1. Kobiety zarabiają mniej na tych samych stanowiskach. 2. Zawody w których pracują kobiety są dużo słabiej opłacane. 3. Kobiety mają utrudnione możliwości awansu i rozwoju zadowdowego, szczególnie w branżach zdominowanych przez mężczyzn. 5. Mężczyznom łatwiej jest dostać pracę. 4. Kultutowo kobietom przypisana jest rola opieki nad dziećmi. 5. Jeszcze niedawno duża część zawodów była caałkowicie niedostępna dla kobiet. 6. Kulturowo kobietom była przypisana duża część obowiązków domowych.

  • mildenhurst 20.12.17, 17:00
    dlaczego więc tak oczywiste oczywistości upychamy gdzieś w głąb i udajemy, że ich nie ma? dodam jeszcze, że częśc tych kobiet jest nijako ubezwłasnowolniona przez mężczyzn, częśc tych kobiet usługuje rodzinie ładnie nazywając to spełnieniem w domu.
  • jem.gluten.i.cukier 20.12.17, 20:08
    Częśc ludzi usługuje w korpo nazywając to karierą big_grin

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • minor.revisions 21.12.17, 18:46
    > dlaczego więc tak oczywiste oczywistości upychamy gdzieś w głąb i udajemy, że ich nie ma?

    A nienienie. TY upychasz w głąb i udajesz głupią. Dla reszty jest to raczej oczywiste. Więc może pisz w liczbie pojedynczej.


    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • larrisa 20.12.17, 17:13
    Żartujesz? Przecież zawsze jest mowa o tym, że to wolny wybór kobiety. A ty wymienisz różne czynniki, które świadczą o tym, że niekoniecznie.
  • szeera 20.12.17, 17:32
    Wolny wybór nie istnieje, był o tym wątek na ematce. A ten wątek zaczął się od tego czemu osoby decydują się pracować mniej zawodowo, gdy mogą więcej. Na to są różne bardzo rozsądne powody. A dlaczego tą osobą jest częściej kobieta - bo z powodów wymienionych powyżej bardziej to się tej rodzinie opłaca lub jest łatwiejsze kulturowo.

    Co nie zmienia faktu, że może pociągać to za sobą różne specyficzne dla takiego układu patologie, szczególnie przy słabym lub niekorzystnym prawie.
  • la_mujer75 20.12.17, 20:25
    Ze wszystkich znanych mi bab aktywnych zawodowo (przyjaciółek, koleżanek, znajomych) mam tylko jedną, która pracuje, bo chce. I to tyra- a nie pracuje, chociaż spokojnie mogłaby pracować o połowę mniej ( a i tak zarabiałąby niezłą kasę, nie mówiąc, że jej mąż wyjątkowo dobrze ustawiony). Absolutnie nie musi tak zasuwać, ale ona każda minutę przelicza na kasę. Nie ważne , że zdrowie jej szwankuje (ma nadciśnienie i cukrzycę), nie ważne, że dzieci jej nie widują... Ważna jest kasa, kasa, kasa...
    Wszystkie inne pracują, bo muszą w większym lub mniejszym stopniu wspomóc męża (kredyty, wyższy standard zycia) , albo są samotnymi matkami z nędznymi alimentami.
  • larrisa 20.12.17, 21:20
    Czyli wychodzi na to, że w Polsce jest lepsza sytuacja materialna niż w najbogatszych krajach Europy, bo tam "musi" pracować więcej kobiet niż w naszym kraju.
  • la_mujer75 21.12.17, 13:20
    To, że na zachodzie pracuje zawodowo więcej kobiet jest związane z wieloma czynnikami.
    Ale np. mój brat jest lekarzem w Stanach - pracuje w prywatnej klinice. I żadna z żon jego kolegów nie pracuje zawodowo. Żadna - nawet te, które same pokończyły studia medyczne (co jest dla mnie dziwne, bo tam za darmo się nie kończy medycyny, tylko masz na dzień dobry niezły kredyt do spłaty, plus szkoda mi byłoby zaprzepaścić tyle lat ciężkiej pracy ). Fakt, że oni wszyscy bardzo, ale to bardzo dobrze zarabiają. Moja bratowa - w Polsce - pracoholiczka - też nie pracuje i powiedziała, że żadna siła by ją do tego nie zmusiła (mają polisy na każdy scenariusz - włącznie z tym, że brat nagle przestaje pracować, bo traci wzrok, rękę, bóg wie co).
    Pytanie jest jedno - ile kobiet, które mają naprawdę kupę kasy pracuje ? I nie chodzi mi o własną działalność , tylko pomyka do nudnej , przeciętnej pracy tylko dlatego, że się w domu nudzi ?
    P.S. dla mnie tylko głupi ludzie się nudzą
  • jem.gluten.i.cukier 20.12.17, 17:40
    1. W 2015 roku współczynnik aktywnych zawodowo w wieku produkcyjnym wynosił odpowiednio 70,3 dla kobiet 78,8 dla mężczyzn. Czyli różnice są, ale wcale nie tak wielkie.
    2. Cały czas jest wzorzec niepracującej pani domu i część kobiet jest tym zainteresowana
    3. Współczynniki nie pokazują, czy są to osoby mające rodzinne obowiązki opiekuńcze, ktore częściej wykonują kobiety.


    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • szeera 20.12.17, 17:57
    "3. Współczynniki nie pokazują, czy są to osoby mające rodzinne obowiązki opiekuńcze, ktore częściej wykonują kobiety."

    O właśnie, bo duża część kobiet które "niepracują" tak naprawdę mają ciężką pracę opiekuńczą. I to nie nad dziećmi tylko nad osobami starszymi lub niepełnosprawnymi. Akurat na tych kobietach to społeczeństwo ogromnie zyskuje, co widać po krajach gdzie opieka nad starszymi jest zinstytucjonalizowana i kosztuje to bardzo dużo.

    Więc tych osób niepracujących zawodowo naprawdę tylko dla podniesienia jakości życia może okazać się niewiele.
  • domowapani 20.12.17, 22:13
    Bo się umieją ustawić😂
  • jem.gluten.i.cukier 20.12.17, 17:35
    Co to jest wartość dodana w kontekście człowieka? I jaki ma związek z praca zawodową?

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • mamablue 20.12.17, 17:38
    Narażę się pewnie, ale .... mam w bliskim otoczeniu taką osobę. Wiek obecnie 40+, jedno dziecko podstawówkowe, praca zawodowa daaawno temu (zdecydowanie przed dzieckiem w ogóle ślubem). Nie ukrywam, że uważam ją za pasożyta. Mieszkanie mają małe, do ogarnięcia w krótkim czasie. Spędza czas na praniu, gotowaniu i odrabianiu lekcji z dziubdziusiem. Nie angażuje się w nic poza swoją mikrorodziną. Nie bierze udziału w życiu chocby społeczności lokalnej. Człowiek powinien być jakoś przydatny dla ogółu.
    Zatem dla mnie to pasożyt. Ale zaznaczam, że czym innym jest matka 3 dzieci wożąca na zajęcia dodatkowe i zaangażowana np. w życie szkoły.
  • jem.gluten.i.cukier 20.12.17, 17:42
    Jak przydatny DLA OGÓŁU jest człowiek, który wozi własne dzieci na zajęcia?
    Jak przydatny dla ogółu jest pracownik call center, który dzwoni z informacją, że się wygrało odkurzacz, zeby naganiać ludzi na pokazy i sprzedawać badziew?

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • larrisa 20.12.17, 17:55
    Dobierasz skrajny przykład i oczekujesz odpowiedzi. Tymczasem nawet to że tu możesz pisać zawdzięczasz ludziom którzy pracują zawodowo.
  • jem.gluten.i.cukier 20.12.17, 19:56
    Owszem, ale czy to znaczy, że każda praca zawodowa sama w sobie jest przydatna dla społeczeństwa? I czy społeczeństwu jako takiemu byłoby gorzej, gdyby to forum nie istniało?

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • larrisa 20.12.17, 21:10
    Forum jest tylko przykładem. To że możesz kupić jedzenie w sklepie, to że twoje dziecko może się uczyć, to że masz dom w którym mieszkasz, meble których używasz, to że ktoś wywozi twoje śmieci, to że masz prąd i wodę w kranie, leki w aptece, paliwo na stacji benzynowej itd. itd. masz dlatego, że ludzie pracują.
  • jem.gluten.i.cukier 20.12.17, 21:35
    Owszem, przecież nie neguję sensu pracy zarobkowej. Po prostu uważam, że są profesje pożyteczne i nie.

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • mamablue 20.12.17, 17:57
    No jest przydatny, bo wychowuje przydatnych społeczeństwu wykształconych obywateli i zapewnia przyrost naturalny (bo dopiero od 3 jest przyrost). Generalnie pracuje, bo praca przy 3 dzieci to naprawdę praca. A "wychowywanie" jednego dziecka szkolnego powyżej 10 lat to jednak dużo mniejsza praca, stąd wniosek, że owa osoba nie wykorzystuje swoich możliwości. No słowem zbija bąki i tak leniwie płynie przez życie. Mogłaby choć w Kościele pomagać. A nie robi naprawdę nic poza tym, co napisałam.
  • szeera 20.12.17, 18:08
    "A "wychowywanie" jednego dziecka szkolnego powyżej 10 lat to jednak dużo mniejsza praca, stąd wniosek, że owa osoba nie wykorzystuje swoich możliwości. No słowem zbija bąki i tak leniwie płynie przez życie. Mogłaby choć w Kościele pomagać. A nie robi naprawdę nic poza tym, co napisałam."

    A przeciętny pracownik korpo wykorzystuje swoje możliwości, np. intelektualne? Jest skuteczny w przynoszeniu zysków akcjonariuszom jego spółki i tyle. Może robi coś pożytecznego dla społeczeństwa, może neutralnego, a może szkodzi.
  • krejzimama 20.12.17, 18:56
    Lenistwo jest stanem naturalnym.

    --
    Polak to nie narodowość tylko diagnoza.
  • jem.gluten.i.cukier 20.12.17, 19:56
    Jacy będą ci obywatele to się okaże dopiero.

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • edelstein 21.12.17, 13:14
    Skad wiesz,ze mniejsza praca? A jak ti dziecko ma deficyty np.dysleksje?

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • romans_petitem 20.12.17, 18:01
    O to to, kreowanie wszystkich pracujących na tak bardzo przydatnych dla społeczeństwa nie przestaje mnie zadziwiać smile
  • mamablue 20.12.17, 18:03
    Jest mnóstwo zawodów przydatnych społeczeństwu. Generalnie człowiek nie powinien bezproduktywnie siedzieć na dupie. Ot co.
  • krejzimama 20.12.17, 18:55
    Dlaczego nie?

    --
    Totalna opozycja za namową Niemiec broni lewackiej konstytucji.
  • romans_petitem 20.12.17, 19:04
    I równie dużo nieprzydatnych. Kto ma oceniać, czy wyklepanie dziś tej tabelki w Excelu było wystarczająco produktywne?
  • szeera 20.12.17, 19:27
    "równie dużo nieprzydatnych. Kto ma oceniać, czy wyklepanie dziś tej tabelki w Excelu było wystarczająco produktywne?"

    To jest w ogóle ciekawa sprawa. Bo w jednej firmie wypełnianie tej samej tabelki może przyczyniać się do zwiększenia jakości życia społeczeństwa, a w drugiej firmie, tę jakość życia obniżać. I im pracownik lepsz tym lepiej dla wszystkich jeśli to firma nr 1, a tym gorzej dla wszystkich jeśli firma nr 2.
  • jem.gluten.i.cukier 20.12.17, 19:58
    Jest też mnóstwo kompletnie bezwartościowych. Nie rozumiem, w czym autor na przykład śmiecionewsów na Pudelku jest lepszy od tego, co siedzi na tyłku i te newsy czyta.

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • danaide 20.12.17, 23:17
    Albo od tego, który w komentarzu wskazuje na błędy merytoryczne i ortograficzne! big_grin
  • mamablue 20.12.17, 18:04
    A osoba o której piszę dawno temu wykonywała pożyteczną pracę. Ale naprawdę dawno.
  • krejzimama 20.12.17, 18:54
    Nie powienien. Człowiek powinien dążyć do swojego szczęścia bez oglądania się na ogół.
    Bycie przydatnym kojarzy mi się z nazizmem albo komunizmem. Tych których uznano tam za nieprzydtanych zamykano w obozach albo mordowano.

    --
    Totalna opozycja za namową Niemiec broni lewackiej konstytucji.
  • danaide 20.12.17, 23:19
    Boszsz, jaki ja mam zniewolony umysł! big_grin
  • anorektycznazdzira 20.12.17, 18:06
    Wartość dodana takie osoby to zdrowie.
    Jest to osoba wypoczęta, wyspana, mająca czas na czynne uprawianie sportu i gotowanie zdrowych posiłków, które będą regularnie jedzone. Jeśli więc jest rzeczywiście na tyle ogarnięty/a, żeby dopilnowywać powyższych, to statystycznie będzie zdrowsza/y.


    --
    'Bóg zapłać, pradawni bogowie!' by król Julian
  • mamablue 20.12.17, 18:08
    I będzie dłużej żyć na koszt podatnika? Bo swojej emerytury nie wypracuje? No super tongue_out
  • rosapulchra-0 20.12.17, 18:35
    Popełni samobójstwo specjalnie dla takich jak ty.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • mamablue 20.12.17, 18:37
    Rosa, widzę że cię dotyka ten wątek, bo siedzisz w domu, a dzieci już wyfrunęły. Ale takie są fakty i nie ma się co obrażać.
  • rosapulchra-0 20.12.17, 21:00
    A siedzę w domu, bo jestem chora i nie mogę pracować, więc według takich jak ty jestem do odstrzału, prawda?

    --
    > głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • rosapulchra-0 20.12.17, 21:01
    I nie wątek mnie dotyka, ale twoje niezrozumienie (delikatnie mówiąc) tematu krótkowzroczne patrzenie.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • rosapulchra-0 20.12.17, 21:01
    *tematu i

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • mamablue 20.12.17, 21:12
    Chyba nie doczytałaś.
  • mamablue 20.12.17, 18:38
    Poza tym akurat w Twoim przypadku trudno mówić o zdrowiu. No i teściową się ofiarnie zajmowałaś.
  • arwena_11 20.12.17, 18:39
    Nie na koszt podatnika tylko za składki męża, które inaczej przygarneło by państwo
  • mamablue 20.12.17, 18:41
    To niech mąż te składki do skarpety składa z pominięciem systemu emerytalnego. Ciekawe czy mu starczy na dwoje?
  • arwena_11 20.12.17, 18:46
    A myślisz, że gdyby mogli - to by tak nie robili? Ja uważam, że składki powinny być dziedziczone w całości. Czy to przez żonę/męża czy dzieci.
  • cosmetic.wipes 20.12.17, 22:48
    Twój mąż opłaca za ciebie dobrowolnie składki czy znowu nie wiesz jak działa system ubezpieczeń?

    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • arwena_11 21.12.17, 15:05
    Mój mąż opłaca tyle składej, że spokojnie i dla mnie wystarczy. A z nfz nie korzystam.
  • iwoniaw 20.12.17, 19:16
    Jedni muszą się pocieszać, że są "produktywni" i przedstawiają jakąś "wartość" dla zarządcy niewolników, podczas gdy inni leżą pod palmą popijając kolorowe drinki i nie wysilając się ani fizycznie, ani intelektualnie big_grin


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • mildenhurst 20.12.17, 19:28
    odpowiedz mi: ile znasz kobiet niepracujących? Ile z nich nigdy nie pracowała. Ile z nich może samodzielnie kupić pralkę bez asysty w kasie, męża. Ile z nich nie ma ciśnienia na to by jej schab była bardziej soczysty od schabu bratowej, która pracuje,...Dlaczego jest trója u dziecka z matmy, łózko nie pościelone. Dlaczego dzieciak pali. Przecież siedzisz w domu i jedynym twoim obowiązkiem jest dopilnowanie. Nie widzisz tu funkcji kobiety zepchniętej do asystentki rodziny? Odpuść realia tego forum.
  • zetkaad 20.12.17, 19:50
    Mój mąż też chce mojej asysty przy kasie smile
    A kotlety wychodziły mi takie same jak pracowałam i teraz. Kotlety innych mnie nie obchodzą wink
  • szeera 20.12.17, 19:55
    "Nie widzisz tu funkcji kobiety zepchniętej do asystentki rodziny?" A gdy ta sama kobieta jest asystentką szefa to jest ok? Nie mówię, że układ który opisujesz jest miły, albo żadko występuje, ale wg mnie podział na pracę nazwijmy to, dowartościowującą kobietę, a pracę poniżającą przebiega inaczej.
  • jem.gluten.i.cukier 20.12.17, 20:01
    Nie znam ani jednej niepracującej kobiety. Za to nie rozumiem, w czym gorsze jest bycie asystentką rodziny od bycia asystentką w firmie. Sama, gdybym miala możliwości finansowe to rzuciłabym w cholerę pracę zawodową w pełnym wymiarze i zajęłabym się spokojnie tym, co lubię, bez ciśnienia, czy mi to przyniesie dochód czy nie.

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • romans_petitem 20.12.17, 21:55
    Ja tak samo. Zwłaszcza, że moja praca to stanowczo nie jest gaszenie pożarów ani prace nad lekiem na raka.
  • jem.gluten.i.cukier 20.12.17, 22:57
    Moja to 90 proc. pierdół i 10 proc. rzeczy pożytecznych. gdybym nie musiala zarabiać mogłabym skupić się na tych 10 proc. i olać resztę.

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • undoo 20.12.17, 21:56
    Mnie zna smile
    Pralke sie kupuje raz na jakis czas.
    Ilu znasz ojcow, ktorzy kupia idealna sukienke dla corki i zrobia jej korone z wlosow?
    Schab bratowej mnie nie obchodzi, a swojego nie robie, bo nie umiem i nie chce sie nauczyc.

    Widac, ze nie masz dzieci, a do tego, choc bez zwiazku z pierwszym, piszesz bez sensu.
  • edelstein 21.12.17, 13:19
    Jedsus mario dzis mojemu LG musialam asytowac przy zakupach online,rozkimnialismy wyzszosc sprzetu x nad y.Teraz mozna byloby wysnuc wnuosek z d... ,ze na co mu kasa skoro sam kupic nie potrafi.Musialabym upasc na glowe by samej kupowac pralke,wtargac,wytargac z auta,po to mam LG😂

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • undoo 20.12.17, 21:03
    Co probujesz udowodnic? A moze chcesz sie poczuc lepiej? Masz jakis problem, o ktorym chcesz porozmawiac, czy tak o poranku lubisz podokuczac innym i sie z nich posmiac porownujac ich do Kiepskiego albo sprzetow domowych?
  • anagat1 20.12.17, 22:12
    Mam prace, jaka mam. Walniete godziny, nieprzewidywalne godziny powrotu do domu.. Moge myslec , ze wroce o 17, a po 10 minutach juz wiem, ze jeszcze 2 godziny mi zleci. Moj maz od lat zajmuje sie domem i dziecmi. Gotuje, wozi mlodych, ogarnia psa. Przez wiele lat zawozil i odbieral mnie z roboty- oszczednosc na aucie. Ja wiem, ze dzieci sa zaopiekowane i nie cierpia na moim wyborze kariery, maz ma czas na swoje hobby- ma ich wiele. Jedynym powodem mojej irytacji moze byc fakt, ze maz nie potrafi skutecznie sprzatac. Ale inne korzysci przewyzszaja ten minus. Mialam pania do sprzatania, ale sie przeprowadzilismy i musze szukac nowejsad Kazdemu pasuje co innego.
  • manufretka 20.12.17, 22:51
    Współczuję mężowi. Żaden facet nie lubi być spychany do roli kobiety domowej, kwestia czasu, kiedy się zbuntuje.
  • jem.gluten.i.cukier 20.12.17, 22:55
    Nie kobiety domowej tylko mężczyzny domowego jesli już.

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • anagat1 21.12.17, 00:36
    Mezowi jest dobrze.. ale skoro musisz wspolczuc, to twoja sprawasmile Nie bardzo rozumiem, kto to jest ta ''kobieta domowa''. I przeciw czemu mialby sie buntowac moj maz? Przeciwko swoim wlasnym synom, z ktorymi spedza duzo czasu? Czy przeciwko gotowaniu sobie i synom obiadow? Czy moze przeciw rozwijaniu wlasnego hobby?
  • edelstein 21.12.17, 13:20
    Doprawdy,moj LG chetnie bylby "kobieta domowa" gdyby nie musial pracowac.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • manufretka 20.12.17, 22:49
    Szczerze mówiąc, lepiej dla rodziny, gdy kobieta zajmuje się domem i dziećmi i nie pracuje, jeśli nie musi. Jestem antyfeministka i uważam, że praca zawodowa kobiet-mezatek to nieporozumienie.
  • jem.gluten.i.cukier 20.12.17, 23:09
    Czy mąż pozwolił Ci tutaj pisać?

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • manufretka 20.12.17, 23:41
    Antyfeminizm nie oznacza zabronienia kobiecie zabierania głosu w sferze publicznej, studiowania czy pracy, raczej mocno akcentuje tradycyjne rolę kobiece.
  • undoo 20.12.17, 23:55
    Jak to nie? Glosowac tez nie powinnas, antyfeministko!
  • manufretka 21.12.17, 00:08
    Antyfeminizm akceptuje osiągnięcia emancypantek i sufrażystek. Nie akceptuję ja osobiście feminizmu 2 i 3 fali.
  • anagat1 21.12.17, 00:38
    A potem zamiast mezczyzn z synow wyrastaja pizdusie.. bo mamusia chucha i dmucha, i czapeczki na glowke naklada, i kamyczki spod nozek usuwa..Absolutnie nie rozumiem, czemu kobieta mialaby byc lepsza w opiece nad dzieckiem niz mezczyzna.
  • panterarei 20.12.17, 23:39
    Obraz męczeństwa Kobiety Pracującej się wyłania w tym wątku. I wcale nie twierdzę, że wychowywanie dzieci i praca zawodowa to cud, miód i orzeszki, jest to nieraz gonienie z wywieszonym jęzorem, żeby ogarnąć, ale powiedzcie mi:
    - ile widzicie dzieci w placówkach od 7-18? W placówkach moich dzieci, samorządowych (może dlatego) po 4 jest pustawo, po 5 siedzą niedobitki. I spora w tym zasługa babć i dziadków, ale rodzice też starają się tak ułożyć dzień pracy, żeby jedno odprowadzało później, a drugie przyprowadzało wcześniej;
    - nie znam kobiet pracujących 9-17 i dojeżdżających ponad godzinę do domu, które po pracy robią codziennie zakupy, chyba, że mówimy o 5-minutowej wizycie w piekarni. Zakupy codziennie robią głownie emerytki i mamy na macierzyńskim
    - nie znam ludzi, którzy- niebędąc na etapie budowy domu, latają po urzędach częściej niż kilka razy w roku. Niezawodowo. Do których urzędów tak trzeba gonić? Do MOPSU?
    Reszta to już bardzo zależy, inaczej jak kobieta pracuje na zmiany, inaczej jak jest w korpo, a inaczej jak jest nauczycielką nauczania początkowego. Człowiek będąc w domu organizuje się bardziej slow, ale u mnie n.p. przekłada się to na przejmowanie się pierdołami, zakupy częste wynikające z gorszej organizacji i generalnie czas przeciekający między palcami. Też jestem zwolennikiem połówek etatu, jakiś czas tak pracowałam po 1 dziecku i to było (poza aspektem finansowym) bardzo na plus.

    --
    "Natenczas onegdaj azaliż plwasz waść do strawy pozostawionej w holu?"
  • jem.gluten.i.cukier 20.12.17, 23:59
    Dla mnie najgorsze było bycie pracującą singielką z psem pod opieką. 8 godzin plus 2 na dojazdy, zakupy i owszem, bo zwykle coś było potrzebne - może nie codziennie, ale co drugi dzień, nie wszystko da się kupić na zapas.
    Aha, a po urzędach się chodzi np. jak ma się swoją działalność./

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • manufretka 21.12.17, 00:11
    No właśnie. Pracujecie tak naprawdę na dwa etaty, nie wolalybyscie być w domu z dziećmi aby mąż zarabiał na rodzinę dwa razy więcej niż obecnie?
  • jem.gluten.i.cukier 21.12.17, 00:13
    Wolę tak jak jest: oboje pracujemy bardzo elastycznie i oboje jesteśmy dużo w domu. Choć wariant, że oboje nie musimy pracować w ogóle też by nam pasował smile

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • hermenegilda_zenia 21.12.17, 01:41
    A na jakiej utopijnej planecie szurniętych jest tak, ze mąż zarabia dwa razy więcej tylko dlatego ze baba siedzi w domu i nie pracuje? Widze ze mały rozumek nie ogarnia, ze kobieta jak najbardziej może zarabiać wielokrotność tego, co pan. Ja lubie pracować, bo lubię swoją prace, nienawidzę tępoty prac domowych i gospodarskich, uważam to za marnotrawienie życia i własna pięścią bym sie zabiła, gdyby ktoś mi kazał tak żyć do końca moich dni, ale najważniejsze - nie wyobrażam sobie takiego życia, ze jeden ma życie na lajcie a drugi małżonek jest gościem w domu i obcym dla dzieci, bo musi zapieprzac od rana do nocy, albo wyjeżdżać na emigracje zarobkowa, zeby cała te wesoła lajtowa gromadkę utrzymywać. Dziekuje za męża i ojca przez skype’a, czy weekendowego tatusia, który w wieku czterdziestu paru lat schodzi na zawał, zdaje sie nawet tu w wątku jakaś niepracująca wdowa sie przewija. Sorki, to nie dla mnie, szkoda by
    mi było życia.
  • moyyra 21.12.17, 20:17
    Jakąż to ciekawą pracę wykonujesz, że jest twoją pasją i celem w zyciu
  • hermenegilda_zenia 22.12.17, 00:46
    Neurochirurg cię usatysfakcjonuje, czy jednak dopiero poziom noblisty uznasz za odpowiedni?
  • moyyra 23.12.17, 11:36
    o to bardzo poważna praca, mega koncentracji i doświadczenia wymaga
  • leyre1 21.12.17, 07:36
    manufretka napisała:

    > No właśnie. Pracujecie tak naprawdę na dwa etaty, nie wolalybyscie być w domu z
    > dziećmi aby mąż zarabiał na rodzinę dwa razy więcej niż obecnie?

    Nie, wole zarabiac tyle co maz albo wiecej, a tzw drugi etat dzielimy na siebie po rowno. Podzial rol to nie moja bajka.
  • mlodyniedowziecia 22.12.17, 04:54
    > - ile widzicie dzieci w placówkach od 7-18? W placówkach moich dzieci, samorząd
    > owych (może dlatego) po 4 jest pustawo, po 5 siedzą niedobitki. I spora w tym z
    > asługa babć i dziadków, ale rodzice też starają się tak ułożyć dzień pracy, żeb
    > y jedno odprowadzało później, a drugie przyprowadzało wcześniej;
    Nie widzimy, gdyż: wiele osób pracuje od 7.30-15.30. Zatem przed 16 mogą być w szkole. Poza tym niepracująca babcia też jest kobietą, podobnie jak dziadek, dajmy na to emeryt mundurowy.

    >Też jestem zwolennikiem połówek e
    > tatu, jakiś czas tak pracowałam po 1 dziecku i to było (poza aspektem finansowy
    > m) bardzo na plus.
    Gdyby tylko pracodawcy godzili się na połówki. Nie znam nikogo, kto pracuje w ten sposób (poza specjalistami pracującymi w systemie etat+jeszcze ta połówka).

    Dostrzegam mnóstwo zalet niepracowania zawodowo (rozumianego jako brak etatu od-do, a nie zupełne lenistwo). Szczerze mówiąc sam najchętniej wybrałbym taką opcję (i nie wykluczone, że za kilka lat to zrobię). Jeden członek rodziny w domu to ogromna wartość. I nie mówimy o patologii (rodzice na zasiłkach, a dzieci zaniedbane). Dzieci przychodzą (albo są przyprowadzane) do zadbanego domu, ktoś zawsze ma dla nich czas. Zawieźć na zajęcia, przypilnować, odrobić lekcje. Większość zajęć biurowych nie przynosi żadnego pożytku społeczeństwu, o call center już nie wspominam.
    I mówi to człowiek pracujący na 2 etaty i prowadzący jeszcze uboczną DG.
  • leyre1 22.12.17, 07:11
    Czlowieku pracujacy na 2 etaty i prowadzacy jeszcze uboczna DG dyskusja jaka praca przynosi pozytek spleczenstwu jest pozbawiona sensu bo chodzi o pieniadze. Bez nich nie da sie zyc, mama i tata musza pracowac zeby kupic jedzenie, zaplacic za dach nad glowa, kupic odziez itd. To czy ich praca jest pozyteczna spolecznstwu jest bez znaczenia ale jest pewne ze pracujac a nie korzysyajac z zasilkow nie sa spolecznymi pasozytami.
    Co do dzieci w szkolach/przedszkolach/u opiekunow itp to od zawsze dzieci nie mialy ciaglej uwagi rodzicow, nadal w wielu spoleczenstwach tak jest. Dorosli zajmowali sie praca, polowaniem, obrabianiem jedzenia, robieniem odzienia, narzedzi, domostw, naprawami, uprawami itd. dzieci zajmowaly sie soba a po osiagnieciu odpowiedniego wieku praca na rzecz spolecznisci czesto z podzialem np wg plci. Przed wynalezieniem pieniedzy ludzie robili to samo, probowali przetrwac, wiec ROBILI mnostwo rzeczy zeby tak sie stalo. Dzis robimy dokladnie to samo. Kiedys rodzice byli tak samo zajeci praca jak teraz , naprawde nie soedziwli calymi dniami bawiac sie z potomstem.
  • aerra 23.12.17, 02:55
    Akurat dzieci siedzących w świetlicy/przedszkolu do godziny 19 (bo do tej godziny działa nasze przedszkole i szkolna świetlica) to ja widzę sporo. W samej klasie mojego dziecka jest takich co najmniej czworo. Przy czym, ok, nie wszystkie siedzą do 19, ale jak jeden dzień odbieram młodego o 17, to jeszcze siedzą, nie dopytywałam o której ich rodzice odbierają, ale skoro świetlica działa do 19, to znaczy, że chętni są (bo godziny są dostosowywane do życzenia rodziców, przy czym ta 19 to jest max).
    Kobiet i mężczyzn pracujących do 17 i dojeżdżających godzinę to znam sporo, ale fakt, mało kto z nich robi zakupy codziennie, a już na pewno nie duże.
  • a1ma 21.12.17, 12:24
    Marze o tym, żeby do naszego gospodarstwa dołączyła druga żona big_grin taka, co to dziecko odbierze z przedszkola o 14, ugotuje, posprząta, ogarnie dentystę, pocztę, umówi mnie do fryzjera ;P czyli połączenie sprzątaczki, niani i asystentki, ale dodatkowo emocjonalnie zaangażowanej. Gdzie takiej szukać??

    --
    Oh, I'm sorry. Did I insult you? Is your body mass somehow tied into your self-worth?
  • nowi-jka 21.12.17, 12:25
    ja tez zawsze mowie ze zona by mi sie przydała


    --
    Szczęście to nie tylko to, co los daje, ale i to, czego nie zabiera.
  • leyre1 21.12.17, 12:40
    A dlaczego akurat zona? Maz nie moglby tego robic? W dodatku mialabys korzysc jesli chodzi o seks
  • a1ma 21.12.17, 16:34
    Męża już mam tongue_out

    --
    Excuse me, explain to me an organizational system where a tray of flatware on a couch is valid?
  • szeptucha.z.malucha 21.12.17, 19:52
    Drugiego męża
  • leyre1 22.12.17, 07:15
    a1ma napisała:

    > Męża już mam tongue_out
    >

    Zawsze mozesz miec drugiego, podobno od przybyli glowa nie boli.
  • volta2 21.12.17, 14:53
    ależ to proste!
    wystarczy znaleźć odpowiednią osobę, zapłacić jej, będzie tak zaangażowana jak niejedna korposuczka, może nawet bardziej? rozumiem, że zaangażowanie emocjonalne nie obejmuje łóżka z tobą, a z mężem też, czy niekoniecznie?
    cóż ci stoi na przeszkodzie?

    a, już chyba wiem...

  • a1ma 21.12.17, 16:33
    Nie znam osoby, która załatwi to wszystko. Tak dobrze to tylko z żona wink mam osobna gosposie, osobno nianie i osobno asystentkę, ale nadal muszę koordynować całość, co zajmuje mi zdecydowanie za dużo czasu. Chce zlecić zarządzanie, a nie poszczególne zadania.

    --
    Life is too short to remove usb safely.
  • iwoniaw 21.12.17, 17:02
    Potrzebna ci ochmistrzyni, to jasne wink


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • a1ma 21.12.17, 17:31
    Dokładnie tak! big_grin tylko skąd wziąć ochmistrzynię w 217 roku? wink

    --
    – To może ja uduszę coś na obiad, coś co lubisz.
    – A co ja lubię?
    – Pokojówkę!
  • iwoniaw 21.12.17, 17:33
    No nie wiem, z tak wąskimi specjalistkami to bywa problem z rekrutacją, takie życie wink


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • volta2 21.12.17, 18:54
    to umówmy się, że albo słabo zarządzasz, albo masz słaby personel.

    albo nie umiesz zrekrutować.

    ogólnie - nie wystawiasz sobie najlepszego świadectwa.
  • a1ma 21.12.17, 19:16
    Ale ja właśnie nie chce zarządzać w ogóle, ile można? W robocie zarządzać, w domu zarządzać, ile można? Chciałabym, żeby ktoś zorganizował wszystko za mnie. Żona big_grin

    --
    Excuse me, explain to me an organizational system where a tray of flatware on a couch is valid?
  • heca7 21.12.17, 19:34
    Moi znajomi się wychowali w takim domu. I wcale a wcale nie był to dom bardzo bogaty. Mieszkali oni w tzw szeregowcu w 3 pokojach. W 5 osób. Rodzice pochodzący z przedwojennej inteligencji wychowali się w domach gdzie była gosposia. I sami taki scenariusz przejęli. W rezultacie oni pracowali , pani bo trudno ją było gosposia nazwać ogarniala dom dzieci i gotowala. To była raczej gospodyni. W sumie nie wiem jak ja nazwać. Rodzice mieszkali w jednym pokoju, dzieci w drugim a najmniejszy należał do gospodyni. Z tego co wiem była z nimi do śmierci. Mimo, że dzieci dawno dorosły. Starsze ma własny biznes a młodszy jest chirurgiem.


    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • ashraf 21.12.17, 15:33
    Najmij pomoc domowa smile Rano zajmie sie domem/gotowaniem/organizacja, o 14 odbierze dziecko z przedszkola, nakarmi i zabawi do twojego powrotu. Jak sprawdzona i dobrze oplacona, to moze sie i zaangazowac emocjonalnie smile Drugiej zony to ja bym jednak nie chciala, drugiego meza zreszta tez nie, osobie z zewnatrz placisz i wymagasz, z malzonkiem nie ma tak prosto wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka