Dodaj do ulubionych

Błedy medyczne

29.12.17, 20:56
Na tle wątku o marnych płacach, ciężkiej pracy lekarzy i roszczeniowych pacjentach.
Mała sonda. Kto spotkał się błędem lekarza ba własnej skórze, jego zaniedbaniem, zbagatelizowaniem objawów co skutkowało poważną chorobą bądź powikłaniami.
W mojej rodzinie, taka sytuacja dwukrotnie u córki (efekt szpital, operacje, ból) i mama powikłanie, zakażenie pooeracyjne. Zatem, jak często zdażają się podobne sytuacje? Czy o nich zapominamy wdzięczni losowi za powrót do zdrowia. I jak tu nie być "roszczeniowym".
Edytor zaawansowany
  • babsee 29.12.17, 21:08
    Ja. W sensie moj mąż. Zlamanie nadgarstak z przemieszczeniam, z SOR skierowali go na operacje do szpitala, w szpitalu ortopeda nie widzial podstaw do operowania. reke wsadzil w gips twierdząc " ze trzeba dac szanse naturze". Nadgarstek sie oczywiscie nie zrósł,konieczna byla jednak operacja, oczywiscie w innym szpitalu. Wdala sie marwtica kosci, usunieto częśc kosci, nadgarstek sie nie zgina.Mega muka.
    Sprawe wygralismy, szpital przegral i wypłacił dośc przyzwoitke odszkodowanie jak na polskie warunki.
    Tyle, ze ta kasa męża nie cieszy...wolałby sprawną dłoń.

    --
    "Mniej nerwów mnie kosztuje izolacja od ludzi niż akceptowalne
    społecznie funkcjonowanie z nimi"( by Triss)
  • tmk123 30.12.17, 17:03
    Pewnie żali znalazło by się sporo, ale o błędach mozna mówić tylko wtedy jeśli jest to niezgodne z wytycznymi postepowania i przepisami.
    Ostatni bład ze 3 lata temu miałam RTG szyi. Opis jakieś tam zmiany kostne (nieistotne) i tyle. a jest jeszcze przesunięcie tchawicy, które nawet ja widzę. Gdyby było w opisie wcześniej zaczełabym leczyć tarczycę. To ewidentny błąd.
    Zdarzyło mi się stracic przytomność. Dostałam skierowanie do neurologa niestety z podejrzeniem padaczki. Wizyta trwała 10 minut i nie była miła , ale w sumie uczciwie mogę powiedzieć, że typowej padaczki na pewno nie mam, wykluczył. Więc wszystko zgodnie z przepisami. Mam szczęście i żyję, mam nadzieję, że przeszło i nie wróci.
    Pacjent musi mieć siłę walczyc o swoje prawa. Ostatnio wywalczyłam wynik biopsji tarczycy. Bo wyniku nie dają tylko dopiero na wizycie lekarskiej... termin za 8 miesięcy.

  • berber_rock 29.12.17, 22:33
    Chciałam zauważyć że zakażenie pooperacyjne to nie jest błąd czy zaniedbanie lekarza. Ot po prostu statystycznie się zdarza. W końcu operacji nie robi się pod mikroskopem elektronowym.
  • teliszon 30.12.17, 17:13
    Sala pooperacyjna na neurochirurgii.
    Pielegniarka w rekawiczkach jednarazowych wyjmuje z kieszeni fartucha telefon i cos tam wypisuje.W tych samych rekawiczkach,podchodzi potem do pacjenta i wykonuje czynnosci medyczne.
    Personel ma zakaz wnoszenia na oddzial torebek i rzeczy osobistych.
    Jak to nazwiesz-statystycznie sie zdarzylo?
    Majac w pamieci moje wizyty w roznych szpitalach,na roznych oddzialach (Polska i Kanada) uwazam (z pozycji osoby odwiedzajacej bliskich),ze czynnik ludzki jest decydujacy przy bledach,powiklaniach,smierci pacjentow.
    Nawet jesli mowimy o smiertelnych chorobach,to czesto dzialania,badz zaniechania,sa powodem szybszego zgonu.
  • teliszon 30.12.17, 17:14
    Jednorazowych
  • berber_rock 30.12.17, 17:28
    Jak ci już słusznie ktoś wyżej napisał, jeśli procedury były przestrzegane, a mimo to doszło do zakażenia, to nie jest to błąd, a po prostu statystyka.
    W twoim przypadku nie były. Nadal jednak udowodnienie że zakażenie nastąpiło w wyniku nieprzestrzeganie przepisów przez pielęgniarek będzie trudne.
    W koncu na post-opie pacjent jest już zamknięty, więc ciężko doprowadzić do zakażenia.
  • giba116 30.12.17, 20:48
    Zależy jakie czynności i zależy jakimi rękawiczkami. Jeśli czynność nie wymagała aseptyki pielęanirka mogła mieć na rękach zwykłe rękawiczki a one też jałowe nie są.
  • wlazkotnaplot 30.12.17, 18:58
    Ale sterylymi instrumentami. Jeżeli było zakażenie nie było sterylnie a powinno!
  • berber_rock 30.12.17, 19:31
    Fantastycznie. A jak to udowodnisz i przede wszystkim komu?
    OT przy podpisywaniu zgody na operacje podsuwaja ci pod nos papier, gdzie wymienione są ryzyka zabiegu operacyjnego. Z tego co pamiętam (a ostatni raz taki papier podpisywałam z miesiąc temu) ryzyko zakażenia zawsze tam figuruje (na drugim miejscu zwykle ryzyka związane z anestezja a potem to już w zależności od zabiegu).
  • ichi51e 30.12.17, 15:29
    Moja ciotke defacto wykonczyli operacja. Pomijajac ze jeszcze ja w szpitalu okradli.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 2diabolina 30.12.17, 15:47
    Moja córka. Przez źle zrobione zdjęcie rtg i beznadziejny opis zrobiony w polecanej klinice prywatnie( było szybciej )cierpi. Dopiero 3 lekarz prywatny powiedzial gdzie zrobić rtg i kto konkretne nazwisko ma opisać. Do kogo z tym wynikiem iść. Aktualnie czeka na operacje. 4 lekarz przepraszał za kolegów po fachu. Kilku z nich zna tych co robili rtg studiował z niektórymi. Warszawa ortopedia.
    Nie wiesz do kogo , wyrzucisz pieniądze w błoto.
    Ps w miedzyczasie 4 rehabilitacja żenada na NFZ. bardziej po nich bolało już przed. I fachowe rady pseudo rehabilitantów i ich diagnostyka pożal się Kocie.
  • melancho_lia 30.12.17, 15:55
    Znam jedną która prawie zeszła przy porodzie (tam mądrze lekarze prowadzili), babka chce się sądzić że szpitalem.
    Mój wujek leczony na mnóstwo chorób a nikt nie wpadł na to by zwykły RTG płuc zrobić. Może żyłby dłużej.
  • mamma_2012 30.12.17, 16:34
    Koleżance zabili dziecko przy porodzie, dziecko było zdrowe, ale za duże na poród SN
    Zostawili mi na miesiąc resztki poporodowe.
    Kuzynkę przekonywali, że ma rwę, a nie raka.
  • nangaparbat3 30.12.17, 17:20
    Człowiek jest omylny, im bardziej zmeczony, w im wiekszym stresie, w im wiekszym pośpiechu, tym latwiej o pomyłkę, przeoczenie.
    O lekarzy trzeba dbać.

    A medycyna nie jest żadną nauką, jest sztuką. Ortopeda odradził mężowi Babsee operację, wdala się martwica. inny ortopeda groził moje starej ciotce martwicą, nie zgodziła się, ręka sprawna jak przed zlamaniem.
    Nie każde niepowodzenie medyczne wynika z bledu lekarza.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • nena20 30.12.17, 17:26
    Ja, ja może bardzo intymnie ale co tam. Przez jakieś cztery lata kursowałam do różnych lekarzy, najlepszych w mieście, no i nic. Przy okazji zabiegu wycieli mi polipa i moje życie się zmieniło. Wcześniej mówili, że obfite okresy to moja uroda. Kto tego nie przeżył tego nie zrozumie.
  • berber_rock 30.12.17, 17:32
    Wybacz ale oczekiwał as że ktoś cię będzie pakowal pod narkoza z powodu obfitych okresów?
    Lekarze wybierali mniejsze ryzyko zgodnie z zasadą nie szkodzic i słusznie.
  • nena20 30.12.17, 17:45
    A powinni już dawno skierować mnie na histeroskopię aby zobaczyć co się dzieje skoro ślepy jeden za drugim nic nie widział na USG. Lekarze z dr nie jakieś tam pierwsze z brzegu. Polip w macicy powinien być widoczny, jeśli nie to trzeba działać dalej a nie zostawiać pecjentkę z bardzo dużym problem. Jak chcesz to ci napiszę jak wyglądały moje ostatnie miesiące, na noc zakładałam pieluchę , największą podpaskę i tampon a bywało że i tak musiałam wstać. Nie muszę dalej pisać, że wiecznie anemia i zmęczenie itd. Zabieg miałam z innego powodu to wycieli przypadkiem.
  • berber_rock 30.12.17, 17:49
    Skoro jesteś lekarzem, to nie rozumiem problemu.
  • nena20 30.12.17, 18:27
    Nie nie jestem lekarzem ale usiłujesz wmówić mi że moje ostatnie cztery lata były normalne? Uważasz, że nie warto leczyć pacjentki tyko odsyłać do domu bez diagnozy. Histeroskopia to prosty zabieg bez nacinania powłok i tak uważam, że w moim przypadku popełniono błąd w diagnostyce. Zmarnowałam dużo czasu, zdrowia bo im się nie chce pomyśleć.
  • mamma_2012 30.12.17, 19:04
    Bardzo obfite okresy to objaw wielu poważnych, czasem śmiertelnych chorób. Nie wyjaśnienie przyczyny jest błędem. Mniejszym ryzykiem jest histeroskopia niż te choroby.
  • niebopodsufitem 30.12.17, 17:37
    bardzo bliska rodzina .Pół roku leczony na rwę kulszową na zmianę z zapaleniem biodra , skierowania nie były potrzebne po 6 miesiącach nieznośnego bólu martwica stopy , amputacja kończyny.Zero refleksji, 0 przepraszam za zabrane 6 miesięcy być może ratującej kończynę terapii.
    z doświadczenia własnego drążyć , szukać , domagać się diagnostyki a nie leczenia na oko .
  • niebopodsufitem 30.12.17, 17:41
    a i jeszcze dziewczynie podczas porodu pękła macica bo lekarka stwierdziła ,że bóle parte przy 3 cm rozwarcia to norma ,dziecko i matka przeżyli tylko cudem ,szpital referencyjny , kliniczny jakby co
  • ga-ti 30.12.17, 17:45
    W sumie nie jakiś wielki błąd, ale co się strachu najadłam to moje.
    W piątek po południu pojechaliśmy z 3 tygodniowym dzieckiem na kontrolę do szpitala by się uspokoić. Wcześniej w tygodniu bylismy u pediatry, bo dziecko jakoś tak dziwnie pokaszliwało, pediatra obadała i kazała w razie pogorszenia podjechać do szpitala, by zrobić prześwietlenie płuc. Podjechaliśmy przed weekendem, by się uspokoić.
    Najpierw na izbie przyjęć pan doktor mnie zjechał, że jestem beznadziejną matką, bo nie potrafię zaobserwować ewidentnych objawów zapalenia płuc. Zlecił rtg i szpital. Jako, że to piątek był, nie było komu odczytać i opisać zdjęcia. Kolejna mądra lekarka zawyrokowała po zdjęciu, że dziecko z zapaleniem płuc i ewidentną wadą serca. Co się zryczałam przez weekend to moje. W poniedziałek rano, gdy pojawił się ktoś kompetentny okazało się, że dziecko ma tylko zapalenie oskrzeli, a serce zdrowe jak dzwon.
    Na szczęście więcej takich 'niespodzianek' nie miałam. Kilkukrotnie udzielano nam nocnej i świątecznej pomocy w tym szpitalu, bez pomyłek.

    No może jeszcze to, że nikt z lekarzy nie chciał słuchać o moich wyliczeniach co do terminu ostatniego porodu. W konsekwencji miałam wywoływany poród z niby 2 tygodniowym przenoszeniem. Na szczęście dziecko się urodziło zdrowe i nic nie wskazywało na przenoszenie (opinia lekko zdziwionej neonatolog). Ale po co było nas męczyć?
    A i podczas tego nieszczęsnego wywoływania, jedna nawiedzona pani doktor postanowiła przebić pęcherz płodowy, coś jej się nie udało, wody się nie wylały, rozwarcie nie postępowało jakoś błyskawicznie, a dziecko miało rankę na główce, na szczęście tylko powierzchowną, i sobie tego nie wymyśliłam, też pani neonatolog mi okazała i poinformowała.
  • aqua48 30.12.17, 17:56
    Rodzic mojej przyjaciółki zmarł w wyniku błędu medycznego po źle przeprowadzonym "banalnym" zabiegu.
  • wapaha 30.12.17, 18:20
    3 sytuacje
    - mama gronkowiec i to ostry
    -ciocia-przebicie pęcherza moczowego
    - koleżanka -podanie niewłaściwego leku, śpiączka
  • kiddy 30.12.17, 19:18
    O tak, mało się nie zawinęłam na tamten świat po tym jak widziało mnie czterech lekarzy dwukrotnie na SOR, w tym jeden ślepy "specjalista" od USG. Jak on nie zobaczył zakrzepu w żyle o długości 30 cm i średnicy 2,5 cm, to ja nie wiem. Reszta też nie lepsza, moja ręka była sinoniebieska, a oni wmawiali mi problemy ortopedyczne i... dermatologiczne. W ostatniej chwili trafiłam do szpitala, było ryzyko, że będę miała niesprawną rękę, co akurat było małym problemem przy pierwszych objawach zatoru płucnego.
  • saszanasza 30.12.17, 19:27
    Na szczęście nie doświadczyłam scricte błędów lekarskich, ale pewne zaniedbania owszem. Natomiast niedawno oglądałam w Ale kino bardzo dobry mini serial, który nie dość, że dość realistycznie traktuje o pracy lekarzy, to i właśnie porusza kwestie odpowiedzialności za błędy medyczne. Polecam wam bardzo:
    www.alekinoplus.pl/program/film/zaufaj-mi_47423

    --
    Chciałabym się kiedyś wyspać na tyle, żeby rano poczuć, że się budzę a nie zmartwychwstaję.
  • manala 30.12.17, 21:15
    Drastycznych błędów nie doświadczyłam ale dziwnych diagnoz było sporo:
    kardiolog - dziecko ma zapalenie oskrzeli/płuc
    pediatra (za jakieś 2 godziny) - nic nie słyszę, nic tu nie ma

    pediatra - lewe ucho jakieś brzydkie, prawe ok
    laryngolog (tego samego dnia) - prawe ucho z wysiękiem

    ja - pierwszy poród CC, 36 lat drugi poród, dziecko 4 kg - każą mi rodzić SN, syncio fioletowy wyszedł 6p Apgar, ja na dole tu cytuję "jakby bomba wybuchła...".
  • zonda-m 31.12.17, 00:20
    Niedawno teściowa po 3 dniach bólu brzucha, jednych wymiotach i krótkiej biegunce poszła do POZ mówiąc, że z bólu gryzla w nocy poduszkę. Dostała nifuroksazyd na zatrucie, lekarz jej nie zbadał.
    Tego samego dnia pogotowie zabrało ja do szpitala z perforacja wyrostka robaczkowego i zapaleniem otrzewnej. Zrobili jej 2 operacje.

    Gdyby lekarz ją zbadał zamiast siedzieć przy biurku, pewnie od razu miałaby prawidłową diagnozę.
  • hamerykanka 31.12.17, 01:36
    Ja. Zerwane miesnie i sciegna prawego biodra, gdy kon nastapil mi na piete kiedy stawialam krok.
    Dwa lata nieustannego bolu przy probie chodzenia, o bieganiu mowy nie bylo. Odsylana przez rodzinnego do ginekologa, gastrologa na kolonoskopie, psychologa-moze bole sobie wymyslilam? przez lekarza od leczenia bolu (pain management doctor) ktory co pol roku robil zastrzyki sterydu w staw biodrowy, wymrazal nerw kulszowy itp. Dwa lata na morfinopodobnych lekach przeciwbolowych, dopoki nie zostalam wyslana do chirurga, ktory wyslal mnie na rezonans (nioc nie wykazal) ale mimo to zdecydowal sie otworzyc staw.
    Dzieki niemu chodze.

    Ginekolog-robil histerektomie metoda Da Vinci (robotem). Owszem, pare malych naciec zamiast jednego duzego, ale nacial (naruszyl nerw przebiegajacy po prawej stronie brzucha). Diagnozowana od Annasza do Kajfasza, raz wyladowalam na ostrym dyzurze z powodu takiego bolu ze nie moglam nawet usiasc, lezalam tylko trzymajac sie za brzuch; spedzilam tam prawie 8 godzin, nic nie znalezli, dostalam tylko morfine w kroplowce. w koncu ten sam lekarz otworzyl mnie znowu, przy okazji okazalo sie ze zrobily sie zrosty ktore tarly o kosc biodrowa od wewnatrz.
    Do naciecia /przeciecia nerwu przyznal sie jako hipoteze, przez co nie ma swiadka, dokumentacji, nie moge nic zrobic.

    Dentysta kowboj w Arkansas. Nie dosc ze wyrywal wszystko z niby zatrutego zeba na zywca, kiedy plakalam z bolu i sie wyrywalam, trzymal mnie kolanem na fotelu (!!). Po zatruciu i zalozeniu plomby zab cmil rok. Kazdy dentysta wzruszal ramionami ze zab jest martwy i nie ma prawa bolec. W koncu poczatkujacy chirurg ortodonta wycial mi kawalek kosci szczeki. Okazalo sie ze w kanale zebowym rosla sobie cysta wielkosci ziarnka grochu, a w nim tkwil ulamany korzen zeba...


    --
    Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
  • gulcia77 31.12.17, 02:23
    Pierwszy endokrynolog w moim życiu. Kompletnie zignorował objawy przełomu tarczycowego. Fakt, że ja trafiłam do lekarza w stanie tragicznym, bo cały czas wydawało mi się, że "mi przejdzie", ale już nie za wiele było czasu na reakcję. Życie uratowała mi pani neurolog na ostrym w szpitalu, bo dodała parę objawów i zaordynowała ostry dyżur.

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.