Dodaj do ulubionych

Kłamczucha-długie

04.01.18, 23:47
Mam problem w pracy, niby banalny a jednak dość poważny.
Jedna z moich koleżanek w pracy notorycznie kłamie. Powodów jest mnóstwo - jest to aż niesmaczne.
Podam kilka przykładów z ostatnich 3-4 m-cy.
Dzwoni i zbolałym głosem oznajmia zespala ze schodów, była w szpitalu i ma przebite płuco, wodę w płucach i cała jest obolała. Dostała wolne... po 2 dniach wróciła do pracy i co chwila wychodziła na papierosa, rączo pobiegła do restauracji obok po obiad ale jednocześnie nie mogła rozmawiać przez telefon „bo to płuco tak mnie boooli” papieru w drukarce wymienić z tego samego powodu tez nie mogła.
Sporządziła wniosek do sądu dla klienta - po kilku miesiącach klient przychodzi - co się dzieje z jego sprawa bo żadnych listów nie dostaje? Okazało się, że X użyła wniosku który ktoś inny zrobił dla innego klienta w podobnej sprawie tylko zapomniała zmienić dane osobowe poza imieniem i nazwiskiem... sygnatura akt i adres poprzedniego klienta. Klient wyraźnie opisał osobę która ho obsługiwała - jest na tyle charakterystyczna ze nie ma mowy o pomyłce. Wyparła się w żywe oczy i zwaliła winę na koleżankę... nie udało jej się to ale mimo wszystko wymyśliła już serie kłamstw...
Przyjeżdża rano do pracy zapłakana i markotna, pytam co się stało? Ciocia jej zmarła. Bardzo bliska, miała z nią wspaniały kontakt... inna pracownica przyjeżdża ją zastąpić (zostawiajac w domu chore dziecko). Pech chciał ze tego samego dnia przypadkiem jej tata był u nas w biurze, pełne podejrzeń składamy mu kondolencje - facet w szoku bo nikt nie zmarł...
Tłumaczenie X ze to od strony mamy ciocia wiec nic ojcu nie mówiła... tylko potem zapomniała co powiedziała i kilka dni później była to już macocha ojca...
ktoś opowiada o skomplikowanym złamaniu, ona miała to samo - tylko sto razy gorzej
Opowieści ze nie ma żadnego kontaktu z rodzina poza ojcem, a tu nagle kochana ciocia zmarła🙄
Drogie brawo, co robić?
Sytuacja jest napięta a ja jako menedżer czuje ze muszę coś zrobić, tylko co?
Edytor zaawansowany
  • szorstkawelna 05.01.18, 00:02
    Zwolnić ją. Po co tolerować patologiczną kłamczuchę w pracy? Gdyby te bajki z mchu i paproci nie miały wpływu na innych pracowników i organizację pracy, można by puszczać te jej historie mimo uszu, ale w sytuacji jaką opisałaś, lepiej jest chyba pozbyć się takiej osoby.
  • kolorowadrukareczka 05.01.18, 00:15
    Jak się postara to potrafi dobrze pracować a ciężko jest kogoś znaleźć z uwagi na specyficzne wymagania. Włascicielka firmy ma do niej jakaś dziwna słabość, inni za niewspółmierne błędy(zapomnienie o czymś itp) maja karczemne awantury a ona pogadankę.... ostatnio chyba jednak przesadziła bo dostała na piśmie listę rzeczy które musi poprawić bo inaczej zwolnienie.
  • iziula1 05.01.18, 05:54
    To twój pracodawca pozwala sobie wobec pracowników na mobbing? Co oznacza " karczemne awantury"jeśli mię mobbing wobec pracownika.
    Nie do pomyślenia .

    --
    "Nigdy nie powiedziałem, że nie jesteś dobry w tym, co robisz... Po prostu to, co robisz, jest bezwartościowe."
    by Sheldon Cooper
  • kolorowadrukareczka 05.01.18, 08:37
    Tak, mobbing w czystej postaci. Darcie się bez opamiętania na pracowników, łamanie praw pracownika (w firmie której motto jest walka o prawa pokrzywdzonych - ha ha ha), wiele innych. Nie o tym jednak ten wątek. Nie mogę niestety w obecnej sytuacji zrezygnować z pracy z powodów czysto finansowych.
  • leyre1 05.01.18, 08:48
    Twoim problemem wiec nie powinna byc kolezanka, zdecudowanie.
  • iziula1 05.01.18, 09:17
    Dokładnie. Mobbing w pracy...koszmar. i to jest wasz główny problem a nie temat zastępczy kłamstwa koleżanki.


    --
    Nie chcę więcej, twoje serce do życia wystarczy
    Twoje serce, co zagrzewa do walki o każdy dzień
    Twoje serce, które cierpi i kocha namiętnie,
    które bije coraz prędzej, goręcej...
  • leyre1 05.01.18, 09:28
    Kolezanka temeta zastepczy, a wystarczy nie sluchac, miec zawsze dowod ze sie wlasciwie wykonuje swoje obowiazki i tyle.
    Z kolezanka przyjazanic sie nie trzeba.
  • alsk9 05.01.18, 11:40
    >Tak, mobbing w czystej postaci. Darcie się bez opamiętania na pracowników, łamanie praw pracownika (w firmie której >motto jest walka o prawa pokrzywdzonych - ha ha ha), wiele innych. Nie o tym jednak ten wątek. Nie mogę niestety w >obecnej sytuacji zrezygnować z pracy z powodów czysto finansowych.

    To problem masz niestety z przełożonymi. Psychopatyczny przełożony będzie trzymał w firmie innych psychopatów i gnoił resztę.
    Wszelkie kontakty, rozmowy pracowe, tłumaczenia nieobecności- wymagac od tej dziewczyny na piśmie.
    A ty szukaj lepszej pracy nie wikłaj się w ten syfek i manipulacje.
  • sylwus34 05.01.18, 00:07
    Współczuję. Też taką mieliśmy w pracy, wyleciała w końcu za oszukiwanie klienta. Ale trwało to długo, była inteligentna, jak to socjopatka. Czyżby jej inicjaly to R.Ś.? Tak pytam, bo podobieństwa nieprawdopdobne.
  • kolorowadrukareczka 05.01.18, 00:16
    Nie, zupełnie inne wink
  • premeda 05.01.18, 00:08
    Zwolnić ją i to najlepiej dyscyplinarnie.

    --
    Pomóżmy tej ślicznej dziewczynce www.siepomaga.pl/operacja-tosi
  • lodomeria 05.01.18, 01:26
    No ale co to da? Zamiast wyciągnąć do osoby z ewidentnym problemem rękę skazać na ostracyzm, trwałe bezrobocie? Medycyna, także psychiatria idzie do przodu, z takimi przypadkami można sobie radzić. Tylko trzeba się za to z głową zabrać.
  • dziennik-niecodziennik 05.01.18, 01:47
    I to przepraszam kto ma sie za to zabierac? Przelozony w pracy, pracodawca?...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • lodomeria 05.01.18, 02:16
    W tym konkretnym wypadku? Wątek założyła przełożona, która ma ochotę coś zrobić, szefowa też chce dać szansę, praca jest doceniana, zespół zgrany i bardzo mocno się wspierający - kto ma próbować, jeśli nie tacy ludzie? Na co czekać? Aż przebierze się miarka? Aż im się jakaś spektakularna wpadka zdarzy?

    I tu nawet nie chodzi o "kłamczuchę", ale też o pozostałych: jesli jedna i to niespecjalnie kryjąca się ze swoimi manipulacjami osoba, jest w stanie dezorganizować pracę całego zepołu, to chyba jakieś mechanizmy samozachowawcze zawodzą. Może szwankuje komunikacja, skoro konieczność zostawienia chorych dzieci i pędzenie na ratunek kłamczusze przechodzi bez większego echa?

    Jak się w porę zadziała, to można mieć fajny, dobrze zintegrowany wokół sprawy zespół i dobrą pracowniczkę, której na przykład tylko trzeba było ograniczyć kontakt z klientami i pomóc nie wpędzać się w spirale kłamstw. A jak nie, to można mieć zespół pełen pretensji, pokomplikowanych relacji, po traumie "hostile work environment" i wyrzutem sumienia, że osobie z problemem psychicznym przypięło się łątkę kłamczuch i jeździło jak po łysej kobyle.
  • lodomeria 05.01.18, 02:32
    Diagnoza i leczenie mitomanii


    Rozpoznanie mitomana czasem wymaga dłuższego czasu, jednak szczegółowa weryfikacja opowiadanych historii oraz rozmowa z mitomanem powodują, iż jego choroba zostaje ujawniona.

    Leczenie polega na regularnych terapiach pod okiem specjalisty. Kluczowa role odgrywa ujawnienie co jest przyczyna zniekształcania przez mitomana rzeczywistości oraz kłamania. Pamiętajmy, iż nie należy takich ludzi osądzać i oceniać, trzeba im pomóc.
  • dziennik-niecodziennik 05.01.18, 09:13
    Ale to prywatnie. Zawodowo to sorry, zupelnie inna sprawa.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • herca 05.01.18, 09:33
    Typowe dla krajów "rozwijających się" (eufemistycznie mówiąc) jest wykluczanie ludzi z dysfunkcjami z życia społecznego i zawodowego. U nas powoli jest z tym lepiej, najpierw nastąpiła zmiana w podejściu do osób z dysfunkcjami fizycznymi (np wózek inwalidzki to nie wyrok, można normalnie studiować i pracować), niestety ciagle jak komuś "powinie się noga" w ramach zdrowia psychicznego to najczęściej oznacza koniec życia zawodowego i towarzyskiego - najlepiej odciąć się od takiej osoby, jakby była trenduwata. Tylko ze mocniejszy epizod depresyjny może przydarzyć się każdemu. Ta mitomania to tez reakcja na coś, być może na mobbing. Wg mnie ciagle jesteśmy dzikim krajem, brak realnych możliwości walki z szefowa która urządza karczemne awantury a koleżankę z zaburzeniami psychicznymi forum prawie zgodnie poleca zwolnić.
  • herca 05.01.18, 09:37
    A poprawka, ludzie na wózku inwalidzkim ciagle maja poważne problemy w "normalnym życiu", np w przypadku chęci zostania prawnikiem. Ale tez nie jest to już wyrok siedzenia w domu, jak to bywało dawniej (w pokoleniu naszych dziadków na przykład). Zauważcie ze im bardziej rozwinięty kraj tym mniejsza tragedia jest "kalekosc".
  • premeda 05.01.18, 09:48
    Bez przesady wspierać to można pracownika z depresją, schizofrenią i innymi schorzeniami ale nie kłamczuchę, która raz oszukuje klientów, dwa oszukuje współpracowników.

    --
    Pomóżmy tej ślicznej dziewczynce www.siepomaga.pl/operacja-tosi
  • herca 05.01.18, 10:08
    Chodzi o to ze taka mocna mitomania może być np objawem właśnie depresji. Koleżanka ewidentnie jest mocno zaburzona - opowiadanie o piesku podrzuconym do ogródka przy jednoczesnym podawaniu jego ceny to objaw martwiący i w cywilizowanej firmie dostałaby wizytówkę psychologa/psychiatry i (w zależności od opinii lekarza) np miesięczny urlop zdrowotny. Autorka sama przyznaje ze koleżanka jest wartościowym pracownikiem poza tym jej "problemem" a problem jest jak najbardziej naprawialny. Tak jakby połamała palce i nie mogła przez jakiś czas pisać na laptopie - zwalniać? Bez sensu.
  • herca 05.01.18, 10:13
    *mowiac urlop zdrowotny mam na myśli połączony z terapia która potem można już kontynuować chodząc do pracy.
  • dziennik-niecodziennik 05.01.18, 10:39
    koleżanka moze dostac i wizytówkę, i wolne (nie mam pojecia czy w jej firmie istnieje coś takiego jak "urlop zdrowotny", nawet nie jestem pewna czy w ogolnym prawie pracy coś takiego istnieje). ale na terapie to musi sie sama wybrac, bo nikt jej nie zmusi. a jak widac, nie odczuwa takiej potrzeby.


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • herca 05.01.18, 10:50
    Tu się zgadzam, terapie musi przejść sama a pracodawca może jej co najwyżej polecić skonsultować się z terapeuta. Urlop zdrowotny to po prostu l4 - psychiatra tez może wypisać. Ja wiem ze jak ktoś nie chce to mu się nie pomoże, chodzi mi tylko o podejście ze wariatkę trzeba natychmiastowo wywalić. Czasami nie da się pomoc ale warto dać szanse a szef ma całkiem ma całkiem niezłe możliwości wywierania wpływu na pracownika, chociażby poprzez komunikat ze to ok ze koleżance gorzej (może się zdazyc), jest wartościowym pracownikiem i dlatego martwimy się i polecamy odwiedzić doktora x, inaczej pogłębiająca się niekompetencja uniemożliwi dalsza współpracę. Ja wiem ze u nas namówić kogoś do takiej wizyty może być wręcz niemożliwe niemniej warto próbować.
  • herca 05.01.18, 11:10
    A już będąc realista, sytuacja autorki jest taka ze koleżanki zwolnić nie ma jak (poparcie mobbingujacej szefowej), pracuje niezle poza tym ze ma te mitomańskie jazdy. Co robić? Sama autorka nie jest wykwalifikowana do pomocy mitomanom i jak sama przyznaje nie wie jak się zachowywać (z takim pytaniem założyła wątek) - to całkiem normalne, tez bym nie wiedziała. Na szczęście są od tego specjaliści. tak jak nie załamuje rak i nie wyciągam tary kiedy zepsuje mi się pralka tylko dzwonie do firmy która sie tym fachowo zajmie, tak samo nie ma co załamywać w przypadku jazd koleżanki tylko skontaktować się z kimś kto się na tym zna bo się tego uczył na studiach, czyli psychologiem/psychiatra. Patrząc na ta konkretna sytuacje to jedyne wyjście (pomijając moje prywatne zdanie ze nigdy nie powinno się takich osób zwalniać z marszu, tutaj koleżanka ma "plecy" wiec takie rozwiązanie nie wchodzi w grę). Bez pracy ze specjalista koleżanka będzie bruździć zespołowi coraz bardziej aż wreszcie narobi takiego gnoju (rozgardiaszu) ze i plecy nie pomogą i wyleci. Tylko ze sprzątanie bałaganu spadnie na autorkę i zespół, do tego wściekłość szefowej tez, a po co to komu. Czyli najlepszym wyjściem jest ukrócić mitomanie a w tym celu koleżanka musi zacząć terapie. Jak to zrobić? Pierwszy krok to doprowadzić do fizycznego spotkania koleżanki z psychologiem czyli 1) zorientować się w okolicy i znaleźć zaufanego specjalistę (np są opinie w internecie) 2) rozmówić się samemu ze specjalista przedstawiając problem, często taka wstępna porada jest darmowa. Psycholog może sam poradzić jak nakłonić koleżankę na wizytę, w razie paniki i ślepego oporu przed wizyta można uciec się do różnych "sztuczek" np ogólne konsultacje przesiewowe w ramach walki z depresja (zgrany zespół mógłby pomoc) itp. 3) okazywać wsparcie i traktować to jak coś normalnego, pozbyć się myślenia o problemach natury psychologicznej jako obeldze (wariatka - he he he). Zmotywować pracownice do podjęcia terapii, utrzymać dyskrecje albo wręcz przeciwnie - okazać solidarność jako grupa (w zależności od tego jak rozwinie się sytuacja). Być w kontakcie z terapeuta, słuchać jego wskazówek itp.
  • miedzymorze 05.01.18, 11:21
    Zapomnialaś że kłamczucha rzuca oskarzenia na inne osoby, za każdą taką akcję powinna dostac ochrzan przy wszystkich z wyraźnią informacją dla zespołu i dla szefostwa , takiego syfu nie wolno przemilczac ani tolerować.
    Żadna choroba nie usprawiedliwia rzucania oszczerstw, osoby które kłamczucha próbuje wrabiac powinny byc przez nia przepraszane, przy wszystkich.
    pozdr,
    mi
  • herca 05.01.18, 11:34
    Zgadzam się, okropna sytuacja tylko ze zaklinanie rzeczywistości nic nie da a fakty przedstawione przez autorkę są takie ze mitomanka z pracy prędko nie poleci bo szefowa. Tym bardziej powinno zależeć reszcie zespołu żeby jak najszybciej zaczęła prace ze sobą. Z opisu wynika ze im bardziej koleżanka się czuje zagrożona (często w wyniku swoich własnych działań), tym bardziej zmyśla. Np "choruje" kiedy obawia się awantury. Czyli może na początek warto trochę ja "oswoić", żeby przestała się tak bać i dało się z nią porozmawiać. Można samemu trochę zmyślić wink np mówiąc o kuzynce która miała podobny problem i rozmowa z psychologiem bardzo jej pomogła - nawet nie trzeba tego nazywać terapia. Albo moze da się porozmawiać z mężem koleżanki? Takie tam moje pomysły na szybko.
    Pamiętać ze zachowanie koleżanki jest nie ok ale jest ona chora. A przede wszystkim w tej sytuacji chore jest mobbingujace szefostwo ale to już inna historia.
  • miedzymorze 05.01.18, 12:17
    >Pamiętać ze zachowanie koleżanki jest nie ok ale jest ona chora
    tego nie wiesz. Równie dobrze może być zwykłą cwaniarą badającą jak daleko w swoich kłamstwach może pojechać. A na to pomoże tylko jasne postawienie sprawy - kłamstwa ani oczernianie innych nie będa tolerowane. Na cwaniactwo nie ma terapi, a może uznać to za dobrą pozywke do kłamania na temat swoich załamań nerwowych co będzie nieweryfikowalne.
    Na co dzień kłamczucha jest pogodna i uczynna, więc skąd takie mocno przekonanie o chorobie ?
    Autorka ma dbać o cały zespół, jakbyś się czuła gdyby twój kumpel z pokoju kłamał i miał z tego profity, a ty musiałabyś się tłumaczyć że nie jesteś wielbłądem i to nie ty zawaliłaś temat ? też być byla taka wyrozumiała ?
    pozdr,
    mi
  • herca 05.01.18, 12:26
    Poszłabym z tym do managerki wink a z koleżanka wszystko na piśmie. Nie zrozum mnie zle, nie namawiam do pobłażania mitomance bo taka biedna, zaburzona. Ot tyle, szefostwo (menagerka) powinna uświadomić osobie ze ma problem i zachęcić do leczenia ale oczywiscie nie pobłażać bo inni nie mogą płacić za problemy koleżanki. Brak chęci poprawy należy dokumentować tak samo jak wszelkie próby cwaniactwa i jeśli próba leczenia nie została podjęta to trudno, tak samo jak niewidomy nie zostanie kardiochirurgiem tak nieleczona mitomanka nie może pracować z ludźmi.
    To ze omawiana koleżanka pracuje dobrze przeczytałam w wypowiedzi autorki.
  • miedzymorze 05.01.18, 13:24
    >Nie zrozum mnie zle, nie namawiam do pobłażania mitomance bo taka biedna, zaburzona.
    namawiasz do zajęcia się w pierwszej kolejności kłamczuchą i wykierowania jej na terapię, co nie jest ani proste ani szybkie.

    >To ze omawiana koleżanka pracuje dobrze przeczytałam w wypowiedzi autorki.
    Pracuje raz dobrze ale są rzeczy które zawala a wtedy kłamie i usiłuje oczerniać innych.
    Wg mnie to nie mitomanka tylko lepsza cwaniara.
    Autorka napisała że już atmosfera jest ciężka, więc wg mnie najważniejsze w tej chwili to dać wyraźny sygnał do zespołu, ze coś się w temacie dzieje.
    namawianie kogoś na konsultację psychiatryczna na tak słabych podstawach to nie jest rola autorki, co najwyżej dobra wola (poza tym że niezależnie od osób ciężko kogokolwiek do tego przekonać) a dbanie o zespół i dobrą w nim atmosferę już tak.
    pozdr,
    mi
  • herca 05.01.18, 15:14
    Co w takim razie poradzisz skoro wywalenie z roboty nie wchodzi w grę? I nie uważam ze namawianie na terapie jest aż tak ciężkie, mozna na początek przeprowadzić szczera rozmowe sam na sam z pracownica, zasugerować konsultacje w łagodny, nieobraźliwy sposób. Czemu z góry zakładać ze to się nie uda?
    Sadzac po przykładach jakie przytoczyła autorka ta kobieta ma cis z głowa, chyba nikt nie ma wątpliwości.

    Mam wrażenie ze twoje rozwiązanie to "nie ma co próbować bo i tak się nie uda". Czyli ma kobieta dalej się męczyć razem z całym zespołem i czekać aż wszystko pierdyknie i wtedy z gorzka satysfakcja mówić sobie pod nosem "aniemowilam"
  • alsk9 05.01.18, 15:16
    Na terapię to tam głównie trzeba wysłać szefową alkoholiczkę.
  • herca 05.01.18, 15:20
    A to na pierwszym miejscu. I na dobra rzecz biorąc cały zespół który nie potrafi się zorganizować i poszukać ochrony przed mobbingiem ale do tego to już chyba jest potrzeba praca u podstaw (podobno młode pokolenie jest rozczeniowe, może taki tego plus ze nie dadzą się tłamsić).
  • herca 05.01.18, 15:18
    Namawiam do zajęcia się kłamczucha bo ona jest problemem, co w tym dziwnego? Jak ci się psują światła w samochodzie to zaczynasz od czyszczenia tapicerki?

    Lepsza cwaniara (nie zaburzona) wie co to znaczy przebite płuco i rak, do tego wytłumacz mi jaki jest sens opowiadania o podrzuconym piesku? Chyba ewidentne jest ze ma problemy psychiczne a co się robi z osoba z problemami psychicznymi? Kieruje do psychologa. Co jest dziwnego w moim rozumowaniu?
  • herca 05.01.18, 15:33
    Mam wrażenie ze przeraża cię sam fakt rozmowy z osoba z problemami a to jest bardzo proste, trzymasz wszystkie sprawy związane z praca na piśmie, jak kolejny raz nawala i daje bajkowe wyjaśnienia to w suchej rozmowie opartej na faktach mówisz kobieto, masz problem i tak się czasem ludziom zdarza, jest w mieście pare osób które mogą z tobą o tym porozmawiać i bardzo ci polecam się z taka osoba skontaktować, tutaj podajesz nr telefonu (to już rzeczywiście dobra wola żeby wpisać w wyszukiwarkę "psycholog w moim mieście"), jednocześnie uprzedzasz ze w razie kiedy takie sytuacje będą się powtarzać koleżanka staje sir niewiarygodna jako pracownik i niestety firma będzie musiała się z nią pożegnać. Dołek, problemy? Ok, terapia pomoże a my jako firma wspieramy tak jak i przy innej chorobie. Nic z tym nie robisz i nawalasz coraz bardziej? Będzie trzeba się pożegnać. Do tego w pracy wszystko na piśmie, unikać niejasnych sytuacji i pójdzie (tak albo tak).
    Bo dobry lider umie tez wyciągnąć z dołka i zmotywować, nie tylko wykopać i dać robotę stażyście do przeszkolenia.
  • herca 05.01.18, 12:35
    Podobnie możemy sobie wyobrazić ze mamy kolegę który popija, czasami przez to coś zawali, spóźni się czy przyjdzie na kacu ale ogólnie super gość i dobry pracownik. Można i należy nabawić go do leczenia ale tez nie możemy go jako szefostwo do tego zmusić. Alkoholizm jest powszechniejszy od mitomanii Wiec łatwiej jest sobie uświadomić spektrum możliwych sytuacji - najpierw podejrzewamy ze jest problem, nie wiadomo jak o tym porozmawiać, można proponować pomoc u specjalisty albo wywalić przy pierwszej wpadce. Tak samo nasze jako szefa działania będą zależeć od tego jak bardzo nam zależy na pracowniku - jeśli jest to np wybitny prawnik to jako jego przełożony próbowałabym nawet spotkać się z rodzina, umawiała go do specjalisty itp. Jeśli i tak był mierny to już owszem, rozmowa i rada idź chłopie po pomoc ale bez stawania na rzęsach. Jeszcze inaczej jak kolega ma mocne plecy i jest nie do ruszenia - tez starałabym się go namówić do terapii. A jak ktoś nie da sobie pomoc to nikt tego za niego nie zrobi, wiadomo.
  • zla.m 05.01.18, 11:27
    Wybacz, ale od tego są rodzina i bliscy, a nie ludzie z pracy, na dodatek przez mitomana pokrzywdzeni. Nie mówiąc już o tym, że o ile można skonsultować z lekarzem stan kogoś z rodziny, to nie wydaje mi się, żeby jakikolwiek lekarz zgodził się na rozmowę o współpracowniku - choćby ze względu na dyskrecję wobec chorego. Można pogadać z panią, jako przełożony zapewnić, że nikt nie będzie roztrząsał faktu zwolnienia lekarskiego od psychiatry (jeśli nastąpi taka konieczność), wskazać konsekwencje braku leczenia i tyle.

    --
    Dziś poznałam straszną prawdę. Okazało się, że kiedy mój facet mówi, to myśli to, co mówi, a nie to, czego się domyślam. Koszmar jakiś
  • tt-tka 05.01.18, 11:32
    herca napisała:

    > A już będąc realista, sytuacja autorki jest taka ze koleżanki zwolnić nie ma ja
    > k (poparcie mobbingujacej szefowej), pracuje niezle poza tym ze ma te mitomańsk
    > ie jazdy. Co robić? Sama autorka nie jest wykwalifikowana do pomocy mitomanom i
    > jak sama przyznaje nie wie jak się zachowywać (z takim pytaniem założyła wątek
    > ) - to całkiem normalne, tez bym nie wiedziała. Na szczęście są od tego specjal
    > iści. tak jak nie załamuje rak i nie wyciągam tary kiedy zepsuje mi się pralka
    > tylko dzwonie do firmy która sie tym fachowo zajmie, tak samo nie ma co załamyw
    > ać w przypadku jazd koleżanki tylko skontaktować się z kimś kto się na tym zna
    > bo się tego uczył na studiach, czyli psychologiem/psychiatra.

    Aha, tylko jeden problem - pani mitomanka czy klamczucha musi zechciec isc do tego specjalisty, to raz, a dwa, musi zechciec poddac sie terapii. Zmusic sie nie da. Nawet zmusic do zdiagnozowania sie nie da.
    Zwolnilabym, ptracodawca nie jest nianka ani terapeuta.
  • herca 05.01.18, 11:39
    Nie da się zmusić ale można spróbować nakłonić do leczenia, tylko tyle a robi różnice.
    Tak jak masz dobra pracownice która jednak notorycznie się spóźnia - można od razu wywalić a można porozmawiać i dowiedzieć ze np odprowadza dziecko do szkoły czy na jakiś inny rozwiązywalny problem, np wystarczy przesunąć jej godziny pracy albo pozwolić pracować z domu np przez godzinę czy dwie dziennie. Sytuacja win win bo my zatrzymujemy wartościowego pracownika a pracownik stanowisko.
  • dziennik-niecodziennik 05.01.18, 11:50
    heco heco
    troche płyniesz
    pracownik MOZE Ci pwoiedziec o swoim kłopocie ale NIE MUSI. a pracodawca nie ma prawa wypytywac o sprawy prywatne i zdrowotne pracownika - moze, o ile sa zaprzyjaźnieni i w firmie panuje odpowiednia atmosfera i zwyczaj - ale to nie znaczy że pracownik ma obowiązek cokolwiek mu powiedziec, a pracodawca moze sobie ot tak pracownika do psychiatry, ginekologa czy innych lekarzy kierowac. co najwyzej moze dac skierowanie na badania pod kątem przydatnosci do pracy.
    a o swoich kłopotach spóźniająca sie raczej powie - bo zazwyczaj problem widzi, a rozwiązanie moze przyniesc jej korzysci. mitoman (zwłaszcza przed terapią) ani sobie specjalnie nie uświadamia swojego problemu, ani nie bedzie widział korzyści dla siebie w żadnym rozwiązaniu, no bo i jak,skoro samego problemu nie widzi.
    wiec przestanmy tu marzyc.


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • herca 05.01.18, 12:09
    Toteż chodzi mi o to żeby delikwentkę wziąć na dywanik zaraz po historii z np przebitym płucem i wyrazić zmartwienie podejrzewanym zaburzeniem oraz okazać chęć wsparcia w walce z nim. To na ile szef ma się starać w nakłonieniu pracownika do podjęcia terapii zależy od sytuacji - jak pracownik jest super albo jak ma plecy to logiczne ze podjęłabym więcej prób niż jak z łatwością zastąpi go pierwszy lepszy z brzegu - wtedy dla spokoju sumienia dałabym ten telefon do psychologa (5 min googlowania) i jak coś z tym robisz to ok, choroba nie wybiera, ale jak nie to trudno.

    A spóźniający się pracownik wcale tak chętnie nie idzie do szefostwa mówiąc o problemie bo u nas ciagle jeszcze często twój problem oznacza wywalenie z roboty. I sprytny szef zawoła na dywanik i sam zapyta o co cho zamiast czekać aż pracownik sam się zgłosi, w między czasie podliczając spóźnienia aż nazbiera się powód do wywalenia.
  • dziennik-niecodziennik 05.01.18, 11:39
    "Tu się zgadzam, terapie musi przejść sama a pracodawca może jej co najwyżej polecić skonsultować się z terapeuta."

    NIE MOZE jej nic polecic. to wogole nie są kompetencje pracodawcy.


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • herca 05.01.18, 11:46
    Nie w sensie polecenia służbowego a w sensie wypunktowania ile razy nawaliła w celu uświadomienia pracownicy ze ma problem i potrzebuje pomocy bo pomimo swoich zalet jako pracownik robi się coraz bardziej niekompetentna. Nie słyszałaś nigdy o pracowniku notorycznie przychodzącym do pracy z grypa, aż cały zespół się skarżył bo potem te zarazki zawleka się do domu itd? Można takiego Staszka "to tylko katar" wywalić ale czasami zespołowi udaje się delikwenta ustawić do pionu i nakłonić na l4 przy gorączce. A jak się nie da to nie, trudno.
    Nie chodzi o robienie za zbawiciela a o zwykły rachunek ekonomiczny - mam dobrego pracownika z problemem zdrowotnym, bardziej opłaca mi się go "naprawić" niż wywalić. W tej konkretnej sytuacji wywalić się nie da wiec tym bardziej warto podjąć próbę wysłania do "naprawy".
  • 1st.world.problems 06.01.18, 00:06
    A wiesz jak dlugo moze trwac terapia?

    BTW jak w tym żarcie o psychologach i żarówce która musi sama chcieć się zmienic.
  • koronka2012 05.01.18, 12:08
    herca napisała:

    > w cywilizowanej
    > firmie dostałaby wizytówkę psychologa/psychiatry i (w zależności od opinii leka
    > rza) np miesięczny urlop zdrowotny.

    To jakiś żart? w jakim niby państwie firma rozciąga tak szeroką opiekę nad pracownikami, żeby brać na siebie odpowiedzialność za rozwiązywanie ich problemów mentalnych?
    Sama zainteresowana może udać się do lekarza i iść na zwolnienie lekarskie - musiałaby jedynie zdać sobie sprawę ze swojego mankamentu.

    Autorka sama przyznaje ze koleżanka jest wa
    > rtościowym pracownikiem poza tym jej "problemem" a problem jest jak najbardziej
    > naprawialny.

    Ocena autorki jest subiektywna i mocno wyrozumiała, dla mnie numer z klientem jest nieakceptowalny i ostatnią rzeczą, którą bym powiedziała o takiej osobie to to, że jest wartościowym pracownikiem.
    Patrzenie przez palce na tego typu sytuacje demotywuje zespół i nie służy interesom firmy.
  • herca 05.01.18, 12:14
    W każdym normalnym kraju tudzież normalnej pracy. Nie wiem dlaczego zwykła sugestia od szefa "słuchaj widzę ze masz problem, pora coś z tym zrobić" to szalenie szeroka opieka. Chyba jesteśmy ludźmi, spędzamy razem dużo czasu, zasugerowanie pracownicy u której np podejrzewamy depresje ze może to już pora pogadać z fachowcem to chyba zadna wielka ingerencja ani obraza?
  • szorstkawelna 05.01.18, 09:48
    Do pewnego stopnia masz rację, ale nie wiemy co to za firma, czy zwyczajnie stać ich na to, żeby zatrudniać mniej wydajnego pracownika. Dodajmy, że to pracownik, który "mąci" i sprawia, że wszyscy mają jeszcze bardziej dość, tak jakby niezrównoważona szefowa i mobbing nie były wystarczająco dobijające. Podstawą jest rozmowa i o ile ta osoba dobrze pracuje, to dałabym jej szansę, ale jeśli znowu miałaby przebite płuco czy inny wylew i zdarzałoby się to notorycznie, to podziękowałabym jej za współpracę. Albo się ocknie i zajmie problemem na tyle ile to możliwe, albo będzie musiała poszukać sobie innej pracy. W pracy dobrze jest móc na sobie nawzajem polegać, z patologicznym kłamcą jest to raczej nie do osiągnięcia.
  • herca 05.01.18, 10:20
    Wiem o co ci chodzi Szorstka, tyle ze w "normalnej" firmie zauważa się kiedy coś złego dzieje się z pracownikiem. Niestety u nas w kraju to raczej obrazek z amerykańskiego filmu żeby szef przy kolejnym spóźnieniu brał pracownika na stronę i pytał o problemy w domu, nadużywanie alkoholu itp. Raczej taki mamy klimat ze jak nawalasz to wypad. A skutek tego jest taki ze sporo wartościowych ludzi marnuje sobie życie bo im się w którymś momencie powinela noga.
    Zgadzam się ze w opisanej firmie głównym problemem jest niekompetentna, mobbingująca szefowa, autorka chyba tez nadmieniala ze nadużywa ona alkoholu - brrrr, takie miejsca pracy niestety istnieją na nasz "rynek pracownika" niestety wyglada jak wyglada.
  • dziennik-niecodziennik 05.01.18, 09:53
    A bzdury gadasz. Mnostwo ludzi z rozmaitymi dysfunkcjami psychicznymi pracuje - pod warunkiem ze nie szkodza firmie.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • herca 05.01.18, 10:11
    Spoko dziennik, możesz z nami pracować do momentu aż złapiesz grypę, potem wypad z pracy. Jesteś niebezpieczny dla reszty kolegów z pracy!
  • dziennik-niecodziennik 05.01.18, 10:26
    doskonale wiesz ze nie o to chodzi. nie wykrecaj kota ogonem.


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • herca 05.01.18, 10:37
    Dlaczego, przecież wg ciebie pracownik któremu zdrowotnie powinie się noga jest ok pod warunkiem ze nie jest niebezpieczny. Czyli taki z grypa powinien wylecieć. A ze leczy się? Mitomanie tez się leczy.
  • dziennik-niecodziennik 05.01.18, 10:41
    dopsz. niech Ci bedzie.ale żeby nie było - to co tutaj napisałas ma sie bardzo nijak do tego co ja napisałam.


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • zla.m 05.01.18, 11:20
    Wylecieć z grypą? Nie. Ale na zwolnienie iść jak najbardziej, bo jest niebezpieczny. A jak nie leczy grypy, to tak, bym zwolniła - bo naraża innych. A pani z mitomanią można powiedzieć, że powinna może porozmawiać z psychologiem/psychiatrą, bo to utrudnia życie i innym i jej. A jak nie leczy - to sorki. Tak samo, jak w sklepie nie będzie pracować kleptoman ani czynny alkoholik. Bo po ludzku może mi być ich szkoda, ale jednak jest tez mi szkoda całej reszty, której ta jedna osoba zatruwa życie, dodaje roboty, obniża zyski czy wręcz zmusza szukania innej pracy (bo ktoś z nią nie wytrzyma albo przez chorobę jednej osoby zrobią się takie szkody, że firma padnie).

    --
    Psycholog poradził mi napisać szczere listy do osób, których nienawidzę i spalić je.
    Zrobione. Ale co z listami?
  • herca 05.01.18, 11:27
    Przecież nie mówię żeby trzymać jako święta krowę bo zaburzona tylko właśnie ze naturalna reakcja zespołu powinno być to ze koleżanka potrzebuje pomocy specjalisty a nie z marszu wypowiedzenie. Tak samo jak notoryczny grypowicz zarażający i niezdolny do pracy (bo on po lekarzach chodzić nie będzie) jak i notoryczna mitomanka nie mogą pracować, różnica jest taka ze grypowicz jest wysyłany przez szefa na l4 a mitomania/depresja itp to ciagle coś czego lepiej nie tykać.
  • dziennik-niecodziennik 05.01.18, 11:36
    Jeeeezuuuu
    Grypę widac. Depresji/mitomanii nie. Szef nie ma mozliwosci zauwazyc ze pracownik na to cierpi, nie ma mozliwosci diagnozowania tego, nie ma mozliwosci kierowania kogokolwiek na leczenie czy terapię. o ile zainteresowana osoba sama nie powie ze ma problem - pracodawca niewiele moze. a o ile depresyjny moze sobie uswiadamiac wlasny problem, o tyle mitoman juz niekoniecznie bardzo.
    wiec nie oczekuj nie wiadomo czego.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • herca 05.01.18, 11:40
    Przecież autorka widzi ewidentnie ze na nią cierpi to jak nie widać?
  • dziennik-niecodziennik 05.01.18, 11:52
    autorka widzi ze laska kłamie. o zadnej mitomanii jako konkretnej jednostce chorobowej mowy nie ma. to ze ktos zmysla i potem nie ogarnia własnych kłamstw nie znaczy ze jest mitomanem.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • herca 05.01.18, 11:56
    Wirusów grypy tez nie widać gołym okiem wink chyba nie powiesz mi ze osoba niezaburzona wymyśla w pracy o przebitym płucu albo podrzuconym szczeniaczku - to nie jest zwykle kłamanie. Innymi słowy "normalna to ona nie jest" - czyli wskazana jest konsultacja. Tylko tyle.
  • herca 05.01.18, 12:00
    A już będąc autorka w tej konkretnej sytuacji to co byś zrobiła? Wywalić nie wywalisz, to już wiemy. Nic nie robiąc będzie więcej takich sytuacji i kijowa atmosfera w pracy, potencjalnie coraz gorsze przypały za które obrywa się zespołowi. Pozostaje zwolnić się z tej chorej firmy albo podjąć kroki w celu poprawy stanu koleżanki. Jakie się da (wizytówka, rozmowa z mężem, rozmowa z sama zainteresowana - to wszystko zależy od szczegółów sytuacji). Inne wyjścia?
  • miedzymorze 05.01.18, 15:45
    Jeśli pani kogoś oczernia - konfrontacja, pani przeprasza (przy wszystkich) osobę oczernioną i odwołuje kłamstwa.
    Do chimerycznej szefowej stała komunikacja o każdej sytuacji z kłamstwem (zawodowej, nie o pieskach) i o każdej nieobecności.

    pozdr,
    mi

  • herca 05.01.18, 17:11
    To nie szkodzi w zaproponowaniu terapii, ot taki ludzki gest. Zrozumienie ze ktoś ma problem nie oznacza ze należy zachowaniu tej osoby pobłażać. Jak zaburzone dziecko bije łopatka naszego dziubdxiusia to współczujemy matce i polecamy terapeutę znajomej siostry brata wink jednocześnie chroniąc swoją latorośl.
  • chatgris01 05.01.18, 13:55
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > autorka widzi ze laska kłamie. o zadnej mitomanii jako konkretnej jednostce cho
    > robowej mowy nie ma. to ze ktos zmysla i potem nie ogarnia własnych kłamstw nie
    > znaczy ze jest mitomanem.
    >
    Dokladnie, socjopaci tez sie tak zachowuja.
    (A socjopatia to nie choroba suspicious )
  • anorektycznazdzira 05.01.18, 15:36
    I jeszcze ludzie zwyczajnie głupi, którzy są za głupi, żeby kłamstwo dobrze przemyśleć i choćby minimalnie zaplanować, lecą na spontan i im się wydaje, że zawsze się coś wykombinuje- a wychodzą bzdury.


    --
    'Bóg zapłać, pradawni bogowie!' by król Julian
  • herca 05.01.18, 09:11
    Lodomeria przywracasz wiare w forum! Niestety u nas w kraju ciagle pokutuje pojęcie porady psychiatrycznej jako upokarzającego żartu - z taka to tylko do psychiatryka, he he. Dlatego Polacy maja najwiecej nieleczonych schorzeń psychicznych, co zreszta odczuwa się na codzień uncertain
  • koronka2012 05.01.18, 12:17
    herca napisała:

    > Niestety u nas w kraju ciagle pokutuje poj
    > ęcie porady psychiatrycznej jako upokarzającego żartu - z taka to tylko do psyc
    > hiatryka, he he. Dlatego Polacy maja najwiecej nieleczonych schorzeń psychiczny
    > ch, co zreszta odczuwa się na codzień uncertain

    Nie, nie dlatego, a przynajmniej nie tylko. Problemem jest głównie to, że na NFZ znajdziesz bez trudu terapię - ale tylko dla uzależnionych. Oferta dla "normalnych" ludzi z problemami typu depresja itp jest praktycznie żadna (w Warszawie to zaledwie kilka placówek, gdzie terminy na indywidualną terapię są wielomiesięczne, do tego terapia jest w godzinach pracy). Pozostaje strefa prywatna - 150 zł za wizytę, a jak zapewne wiesz - terapia jest bardzo długotrwała.
  • herca 05.01.18, 12:21
    Zgadzam się z tobą koronko, pomoc psychologiczna u nas w kraju leży i kwiczy sad zreszta nie tylko psychologiczna, ogólnie służba zdrowia działa jak działa i jest to temat na osobna dyskusje uncertain
  • saszanasza 05.01.18, 08:48
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > I to przepraszam kto ma sie za to zabierac? Przelozony w pracy, pracodawca?...
    >


    I kto ma ponosić koszty nieobecności jej w pracy z powodu leczeniauncertain?

    --
    Chciałabym się kiedyś wyspać na tyle, żeby rano poczuć, że się budzę a nie zmartwychwstaję.
  • dziennik-niecodziennik 05.01.18, 09:11
    I koszty tych psychologow dla zespolu i innych takich?... Zespol bez bajarki funkcjonowal prawidłowo.
    Psycholog to tam komu innemu by się przydal. Albo i psychiatra.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • jdylag75 05.01.18, 11:40
    W jaki sposób skutecznie uświadomić pracownikowi że stwarza problemy innym, on ma problem i powinien z nim coś zrobić? Czy mamy prawo to robić, jeśli tak to w jakim zakresie?

  • herca 05.01.18, 11:53
    Np usiąść z koleżanka która musiała zastawić chore dziecko żeby wziąć zastępstwo za mitomanke i zapytać jak się czuje. Nie wiem zreszta bo nie jestem psychologiem ale jakbym miała w swoim zespole zaburzonego to bym szukała fachowej porady na to, dla własnej wygody.
    Zgadzam się ze lepiej jak w zespole nie ma zaburzonych ale w konkretnej opisanej sytuacji jest i chyba najlepsze co można zrobić to szukać pomocy. A mam wrażenie ze sporo forumek uważa ze nie warto próbować bo i tak się nie uda. Zwykla rozmowa na stronie i wręczenie numeru do psychologa, okazanie wsparcia - tylko tyle. Nie uda się to nie, nikt nie każe trzymać na sile element który nawala ale ta jedna malutka próba pomocy robi duża różnice.
  • jdylag75 05.01.18, 12:37
    Jeszcze raz - co zrobić kiedy osoba z problemami je wypiera i nie chce nic z tym zrobic? Szczerze mówiąc, jako osoba odpowiedzialna za szkolenie pracowników i w ogóle za zespół widzę, ze są granice pomocy. Owszem dobzre jest rozpoznać co jest przyczyną nieszablonowego zachowania pracownika, zaproponować pomoc, ale są granice ingerencji i pomocy, gdzie one leżą? Naprawde można warczeć na pracodawców czy przełożonych, że powinni to czy tamto, ale koniec końcem robota ma byc wykonana, a jak nie jest to czyja to wina? Czyją winą jest że ludzie nie dostana podwyżki bo zamiast pracowac wszyscy zajmowali się pop-psychologią?
  • herca 05.01.18, 12:47
    Przecież mówię ze czasami nie da się pomoc i trudno, bywa ze pracownik wypiera i wręcz zeruje na współpracownikach. Gdzieś wcześniej już napisałam, zachęcać do rozwiązania problemu ale i dokumentować postawę problematycznego pracownika, wszystko na piśmie. Ogólnie w pracy mam zasadę ze "na gębę" umawiam się tylko z osobami do których mam szczególne zaufanie, taki u nas zwyczaj ze wszystko potwierdza się mailem. W przypadku problematycznej koleżanki tez przeslalabym jej np kontakt do terapeuty mailem, niezobowiązująco ale będzie jak znalazł na wypadek gdyby pracownica chciała kiedyś oskarżać o mobbing albo odwracać kota ogonem twierdząc ze ona miała problem a tu znikąd pomocy.
  • dziennik-niecodziennik 05.01.18, 11:54
    mozna teoretycznie zrobic zebranie, wypunktowac koleżance jej kłamstwa, zwłaszcza te rzutujące na inne osoby, i ustalic jakąs linie współpracy. ale trzeba sie liczyc z tym ze koleżanka to uzna za mobbing.


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • a1ma 05.01.18, 00:11
    Przestać interesować się jej życiem prywatnym. Zadać zwolnienia lekarskiego zamiast dawać wolne z powodu choroby (jak to się w ogóle odbywa?), z tytułu śmierci cioci wolne raczej nie przysługuje. Oddzielić sprawy służbowe od prywatnych.

    --
    – To może ja uduszę coś na obiad, coś co lubisz.
    – A co ja lubię?
    – Pokojówkę!
  • kolorowadrukareczka 05.01.18, 00:17
    Ona opowiada o swoim arcyciekawym życiu na prawo i lewo - nie da się nie słuchać...
  • a1ma 05.01.18, 00:20
    Niech sobie opowiada, ale niech nie oczekuje z tego tytułu ulg w pracy. Miała l4 na to płuco?

    --
    – To może ja uduszę coś na obiad, coś co lubisz.
    – A co ja lubię?
    – Pokojówkę!
  • kolorowadrukareczka 05.01.18, 00:25
    Nie. I zgodnie z warunkami umowy nie musi przedstawiać. Nie chodzi o wolne, chodzi o kolejne kłamstwo
  • a1ma 05.01.18, 00:43
    Zgodnie z warunkami umowy należy jej się wolne za każda dobra historyjkę?

    --
    Excuse me, explain to me an organizational system where a tray of flatware on a couch is valid?
  • kolorowadrukareczka 05.01.18, 08:40
    Nikt jej nie zmusi przecież do przyjścia. Wolne na szczęście zdarza jej się w miarę rzadko. Atmosfera w pracy jest jednak niefajna, ludzie czuja się pokrzywdzeni. Na szefostwo nie ma niestety co liczyć.
  • alsk9 05.01.18, 11:45
    > Atmosfera w pracy jest jednak niefajna, ludzie czuja się pokrzywdzeni. Na szefostwo nie ma niestety co liczyć.

    Znajdźcie sobie po cichu inną pracę i odejdźcie wszyscy zostawiając szefową z mitomanką smile

  • zosia_1 05.01.18, 14:06
    ale w sytuacji, kiedy zaczyna opowiadać czyste banialuki z życia prywatnego, możecie przecież powiedzieć"sorry, ale nie chcę tego słuchać, ani to prawda, ani mi się to do czegoś przyda, nie chcę o tym rozmawiać" - w rozmowie z szefową jesteś na plus, , bo ucinasz prywatne dyskusje,żeby móc pracować. Niestety, istnieje jakaś część ludzi, którzy przynoszą nawet zwolnienia lekarskie, choc nie są chorzy. Nie rozumiem czym problem? mówisz koleżance, "nie wierzę w Twoje historie, nie chcę tego słuchać, jestem zajęta". Chyba szefowa w ramach Waszych obowiązków nie kaze Wam wierzyć w te historie ani o nich słuchać
  • bergamotka77 05.01.18, 00:11
    Zwolnić.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • kolorowadrukareczka 05.01.18, 00:23
    Jeszcze jedna sytuacja mi się przypomniała - X cały dzień marudzi, że chce dzieciom psa kupić. Wszyscy odpowiadają w stylu: „Aha, No Ok” koniec rozmowy.
    Na drugi dzień przychodzi podekscytowana: ktoś mi do ogrodu psa podrzucił, takiego szczeniaczka jakiego chciałam akurat!
    Wszystko super ale miała problem z komputerem - jedna z dziewczyn jej pomogła ale jednocześnie zobaczyła ciekawy fragment korespondencji - X umówiła się na odbieranie dokładnie tego pieska. Po co historia o podrzuceniu do ogrodu?
    Zapomniała zreszta części histori bo gdy robiła ubezpieczenie dla psa to powiedziała ile za niego zapłaciła... ubezpieczenie robiła w dziale ubezpieczeń u nas w firmie...
  • afro.ninja 05.01.18, 09:01
    No i co z tego?! Jeśli ona wam tak klamie od lat, to weźcie ppd uwagę, że to może byc psychiczne zaburzenie i nie sluchajcie jej opowiadań. Wiekszy problem masz z pracodawcą niż z mitomanką.
  • zosia_1 05.01.18, 14:09
    ale jak ta zmyśłona historia o psie wpływa na waszą, jej pracę, jak odkryjecie kłamstwo , to albo jej mówicie ,zeby nie ściemniałą, bo wiecie,ze go kupiła, albo kończycie dyskusję, wymawiając się pracą. Co cię tak rusza to jej kłamanie ?
  • anorektycznazdzira 05.01.18, 15:25
    Mnie by ruszało w tym sensie, że osoba niewiarygodna i kłamiąca jest osobą, po której wszelka logika nakazuje spodziewać się kłamstw również w sferze zawodowej. Przytoczona historia jak najbardziej to potwierdza, bo przy jakimś tam problemie opisywana pani oczerniła i zwaliła wszystko na innego pracownika. Trzeba się też liczyć z tym, że statystycznie nie każde kłamstwo wychodzi. Mogą więc z dużą pewnością założyć, że są robieni w ... zawodowo regularnie, tylko nie zawsze ją złapią i nie zawsze powiążą wtopę z jej osobą.


    --
    'Daruj, ale czy mógłbyś stąd wyjść, bo to jest biznesklasa? Naprawdę, to nic osobistego, po prostu jesteśmy od ciebie lepsi.' by król Julian
  • koronka2012 05.01.18, 00:29
    Ja bym ją zwolniła już po tej akcji ze źle napisanym wnioskiem. No jest jakieś minimum, i nie chodzi o błąd, który się każdemu może zdarzyć a reakcję na przyłapanie. Nie jest to osoba, którą chciałabym mieć w pracy, jej konfabulacje świadczą o jakichś zaburzeniach i to poważnych. To nie jest zwykły lans, żeby się postawić w świetle jupiterów i podnieść sobie samoocenę.
  • capa_negra 05.01.18, 00:47
    Zastanawia mnie tylko dlaczego tolerujecie te jej kłamstwa, dlaczego nie zaprosicie ją na rozmowę, ale nie face to face tylko przy osobie trzeciej - świadku i nie postawicie sprawy jasno, nie wypunktujecie jej tych kłamstw i nie załatwicie sprawy w taki czy inny sposób??? Oficjalne ostrzeżnie, że koniec tolerancji dla jej opowieści i ma się zająć tylko pracą, albo wylot.

    --
    A weź ty takie rady zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek
  • kolorowadrukareczka 05.01.18, 08:43
    Nie mam takich uprawnień żeby ją zwolnić, na szefostwo nie ma co liczyć. Szefowa ma wyraźny problem z alkoholem i jej akcje są haotyczne i niekonsekwentne. Wymaga jednak pracy na tiptop.
  • alsk9 05.01.18, 11:46
    Uciekaj stamtąd.
  • afro.ninja 05.01.18, 14:18
    Troll
  • lodomeria 05.01.18, 01:18
    Ja bym na jakieś warsztaty psychologiczne (opiekę psychologa dla całego zespołu) albo na jakiegoś mediatora naciskała. Dziewczyna nie kłamie tylko i wyłącznie ze złej woli, Wy do niej przykładacie nieadekwatną miarkę, co bardziej sfrustrowani marzą o tym, żeby zaliczyła spektakularną wpadkę, po której będzie można po niej bez wyrzutów sumienia jeździć.

    A tymczasem można sobie z nią poradzić zarówno na poziomie osobistych kontaktów, jak i organizacji firmy.
  • kolorowadrukareczka 05.01.18, 08:47
    Nikt nie chce po niej jeździć, ona jest w sumie bardzo sympatyczna i pomocna. No chyba że akurat kłamie. A kłamstwa zdarzają się częściej niż raz w tygodniu, nikomu już się nie chce tego słuchać.
    Nie widzę niestety powodu, dla którego my byśmy byli odpowiedzialni za jej terapie. Jest dorosła osoba która najwyraźniej nie ogarnia swojego życia ale nie ma chęci do zmiany. Ojciec jej pomaga z opieka nad dziećmi, ma przyjaciół - tak przynajmniej mówi ze co tydzień impreza, ciagle gdzieś jedzie. Może niech oni wezmą na siebie ten obowiązek. Nie widzę za bardzo sytuacji w której podchodzę i mówię do niej ze może by się terapia przydała. Nie jesteśmy w aż tak bliskich kontaktach.
  • alsk9 05.01.18, 11:32
    Jej życie pozapracowe to jej sprawa. Ty się skup na tym czy jest odpowiedzialna i kompetentna w pracy. Jeśli ma nieobecności to trzeba ją z nich rozliczać, bez względu na jej tłumaczenia jaki powód. Jeśli zawaliła sprawę z klientem, to tak samo - powinna być pociągnięta do odpowiedzialności i wyciągnięte konsekwencje. W ogóle osoba która tak nieodpowiedzialnie się zachowuje w pracy - wysyła pisma urzędowe z danymi nie tej osoby której sprawa dotyczy - jeśli się to zdarzyło nie tylko ten jeden raz, nie powinna być dopuszczana do pracy z danymi klientów i urzędami. Co gdyby przez jej zachowanie klient stracił szansę na dochodzenie swoich spraw(np upływ jakiegoś terminu)?
    Jesteś menadżerką, odpowiadasz za zespół, jeśli ta dziewczyna nie jest tam zatrudniona z dofinansowaniem osób chorych psychicznie a jest na specjalnych warunkach to coś tu jest nie tak z przełożonymi.
    W życiu prywatnym niech sobie robi co chce, ale za zakres pracy powinnaś wyciągać konsekwencje.
    Miałam znajomego który ściemniał lekką ręką na każdy temat, przymilał się do tego co mu pasowało, wygadany, wesoły, pomocny-o ile mu ustępowałaś i akceptowałaś, był beznadziejnym pracownikiem, kłamał szefowi jak z nut i w pracy załatwiał wyłącznie swoje interesy na koszt firmy, z tym że szef ostry więc się z tym krył, później miał własną firmę ze wspólnikiem i rozkręcił ją całkiem sprawnie, ale po kilku latach okazało się że narobił długów o których wspólnik nic nie wiedział, .. w międzyczasie wyszło, że życie prywatne o którym opowiadał wcale nie istnieje..
    Więc lepiej miej oczy otwarte co się w firmie dzieje, żeby się nie okazało, że właśnie przybija gdzieś twoje pieczątki na dokumentach firmowych i wysyła w świat. A nie zajmuj się znużeniem że o chorobach opowiada.
    Jak ktoś radzi- mówi że ma raka/przebite płuca- posłac na badania pracownicze; dzwoni ze ciężko chora-powiedzieć że teraz taka nagła nieobecnosć wymaga pisemnej odgórnej akcepacji więc niech to przyśle w mailu, dlaczego jej nie ma. Itd. miej jak najwięcej jej wytłumaczen na piśmie i raportuj do przełożonych. Żeby w razie czego przełożeni nie uznali, że to twoja wina jak coś w firmie będzie nie tak.
  • dziennik-niecodziennik 05.01.18, 01:51
    Nie sluchac i nie przejmowac sie. Pilnowac zeby porzadnie pracowala i w tym zakresie ucinac wszystkie klamstwa, z zapowiedzia ze jesli firma poniesie z tego tytułu strate to zostanie to podsumowane w odpowiedni sposob. I tyle.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • e-ness 05.01.18, 07:42
    Nauczycielka mojego dziecka jest taka kłamczucha, tzn nie opowiada wymyślonych historyjek ale kłamie dzieciom u nam rodzicom o sytuacjach mających miejsce w klasie . Nawet konkretne argumentu swiadvzace o jej kłamstwie durnie tłumaczy, co tu robić drogie brawo?
  • dziennik-niecodziennik 05.01.18, 08:02
    Powiedziec "to nieprawda. takie zdarzenie nie mialo miejsca. W jakim celu pani nam je przedstawia?"

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • e-ness 05.01.18, 08:14
    Ona nawet w obecności dyrekcji wypiera fakty, choc argumenty przeciwko niej są rażące .
    Niw ma dobie nic do zarzucenia a co najgorsze ze robi dzieciom wodę z mózgu ( wychowanie wczesnoszkolne) 😕
  • dziennik-niecodziennik 05.01.18, 08:17
    Zazadajcie od dyrekcji zmiany nauczyciela.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • e-ness 05.01.18, 08:29
    Raz już odwoływaliśmy nauczyciela ( w klasie mojego drugiego dziecka) i to nie takie proste niestety. Karta nauczyciela to dziwny dokument , szkoła na jego podstawie chroni nauczyciela a niw dziecko.
  • dziennik-niecodziennik 05.01.18, 09:02
    Ale mozliwe. Konfabulujaca fantastka nie powinna byc wychowawczynia.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • lauren6 05.01.18, 08:19
    Zwolnij się z tej firmy, bo z tego co opisujesz, problemem nie jest koleżanka tylko mobbingujący przełożeni. Koleżance mogło odwalić z powodu mobbingu: wymysla kłamstwa i usprawiedliwienia nueobecnosci by nie narażać się na agresję szefa. To nie jest normalna firma, ja bym się stamtąd ewakuowała.
  • stolikowa 05.01.18, 08:40
    Umów się z nią na rozmowę. Powiedz o co chodzi. Podaj konkretne sytuacje, te które opisałaś na forum ale bezpośrednio tej podwładnej. Powiedz, że Ci się to nie podoba i koniecznie określ zasady, których ma przestrzegać. Określ też konsekwencje jakie ta osoba poniesie jeśli nie poprawi swojego postępowania. Jeśli sytuacje będą się powtarzać- notka do akt osobowych, jeśli nadal nie będzie poprawy- zwolnienie.
  • ichi51e 05.01.18, 08:42
    Zwolnic chyba ze jest super fachowcem co gory zlota przynosi

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • heca7 05.01.18, 08:44
    Zwolnilabym. Poznałam takie osoby. To nie jest normalne. Dla własnego zdrowia psychicznego należy się odciąć. Ja nie psychlog charytatywny .

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • herca 05.01.18, 09:19
    Ej heca, a kalekie dzieci radzisz zostawiać w lesie? To nie Sparta!
  • heca7 05.01.18, 10:54
    Dzieci to dzieci sa bezbronne i same nie sa w stanie znaleźć pomocy. Sa zależne od doroslych wiec porównanie od czapy.
    A ta kobieta jest samodzielna i całkiem dobrze lawiruje.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • herca 05.01.18, 11:14
    To ze choroba nie wybiera i ta kobieta nie postanowiła świadomie zostać mitomanka. To dobrze ze tobie się to nie przydarzyło ale może trochę zrozumienia? Osobie z depresja poradzisz żeby "przestała się mazać" i "wzięła się w garść"?
  • miedzymorze 05.01.18, 11:24
    Na razie NIE WIADOMO czy jest mitomanką, czy tylko kłamie bo jest cwana. Jak przyniesie zaświadczenie od psychiatry to będzie wiarygodna.
    pozdr,
    mi
  • heca7 05.01.18, 11:34
    A to ona ma depresję? Hmm

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • alsk9 05.01.18, 10:59
    A jak wg ciebie szkodziłby hecy fakt, że pani przy biurku obok by nie miała nogi? Jeśli by była kompetentna i wypełniała obowiązki w pracy?
  • 1st.world.problems 06.01.18, 00:58
    Przeczytaj post startowy jeszcze raz-pracownica nawalila poważnie z wnioskiem (a klient niestety ucierpial). Jeszcze obarczyla wina za to inna osobę która niesłusznie dostala po dudzie. To jest manipulacja, niestety bardzo szkodliwa. Babka moglaby pracować na stanowisku z obowiazkami dostosowanymi do ich możliwości. Dać jej inny zakres. Zrozumiałe?


    Osoba bez nogi nie ma tu nic do rzeczy. Gdyby ktoś pracował na stanowisku gońca w budynku bez wind to tak, musiałby szukać innej pracy. ZUS powie ze noga odrośnie.
  • miedzymorze 05.01.18, 08:54
    Dostała listę rzeczy do poprawienia - ustalić co do kiedy poprawia i co tydzień odpytywać, nie przyhmować bajęd jako usprawiedliwień. Nie wyrobi się - do widzenia.
    opowieści dziwnej treści o przebitym płucu - żażąć zaświadczenia od lekarza, inaczej nie 'dawać' wolnego, jesli się będzie upierać że nie może przyjść - wypisuje wniosek o urlop na żądanie
    Inne opowieści o pieskach i bzdetach - puszczać mimo uszu i ucinać, przypominając o liście rzeczy do poprawienia.
    Akcje jak ta z klientem i próba oczerniania kogoś innego - poinformować, że po kolejnym takim czymś (ze względu na oczernianie, a nie na pomyłkę) żegnamy się.
    Zasugerować terapię, jeśli nie panuje nad tym co wygaduje, ale nie pilotować tego. Dorosła osoba jest odpowiedzialna za swoje zdrowie.
    pozdr,
    mi
  • anorektycznazdzira 05.01.18, 09:19
    "Sytuacja jest napięta a ja jako menedżer czuje ze muszę coś zrobić, tylko co?"

    Czy jesteście już po poważnej i konkretnej rozmowie, gdzie postawiłaś kawę na ławę i nazwałaś rzeczy po imieniu?

    Szczerze mówiąc- jest dla mnie jasne na podstawie posta, że nie. Jako "menedżer" powinnaś wiedzieć, że jest to Twój obowiązek, żeby rozmowy w których klarownie i wprost są formułowane zastrzeżenia i oczekiwania przeprowadzać. Jak nie umiesz, to sorki, ale co z Ciebie za kierownictwo. Kierownik musi czasami być trochę jak ojciec, czyli powiedzieć rzecz oczywistą, że tego czy tamtego się nie robi i ma nie być robione.

    Czy to załatwi sprawę? Nie wiadomo, zależy na ile dziewczyna jest kumata i na ile wyuczalna. Możesz oczywiście stosować nadal uniki i kiwać się aż w końcu ją zwolnić nie do końca informując dlaczego. Tylko będzie to zwyczajnie słabe, mało efektywne, a zespół będzie na to patrzył i wyrabiał sobie zdanie, że ich menadżerka pozwala na pogrywanie i nie umie załatwić sprawy w otwarte karty. Wiec polecam przemyślaną rozmowę zamiast jakichś umizgów.


    --
    'To są bardzo poważne zarzuty!!! [Oh, czyli to nie ty?] O nie, ja, ja! Tylko mówię, że to są bardzo poważne zarzuty.' by król Julian
  • kolorowadrukareczka 05.01.18, 10:18
    Było już wiele rozmów w cztery oczy, zawsze przeprasza ale nigdy nie odnosi się do zarzutu kłamstwa - nawet po przedstawieniu dowodów zaraz wymyśla nowe kłamstwa zrzucając winę na kogoś innego, wymyślając nieprawdopodobne usprawiedliwienia. Znam swoją role i pomimo ciężkich warunków pracy dobrze funkcjonujemy jako zespół, mam doświadczenie w rozwiazywaniu konfliktów, często współpracownicy zwracają się do mnie z różnymi problemami zarówno służbowymi jak i prywatnymi. Myśle że najlepszym wyjściem w tej sytuacji, tak po zastanowieniu się, będzie ustalać z nią wszystko na piśmie (e-mail, komunikator wewnętrzny) a prywatne ignorować. Brak tutaj niestety wsparcia szefostwa - są bardzo niekonsekwentni i bagatelizują wiele spraw. Szczerze mówiąc nie jest to bliska mi osoba i nie czuje się na siłach pomoc jej bardziej niż przez rozmowę w pracy. Najbardziej zależy mi na dobrej współpracy, wiem że to przykre ale niestety ona swoimi kłamstwami wywołuje taka niechęć.
    Dziękuje wszystkim.
  • kolorowadrukareczka 05.01.18, 10:33
    Przypomniało mi się jeszcze jedno, zawsze gdy przeczuwa konflikt lub jakaś rozmowę - wymyśla choroby. Miała już raka stopy(???), raka jajnika, wędrująca nerkę, raka płuc. Na szczęście wszystkie te choroby nie trwały dłużej niż katar, ledwie kilka dni. Wiadomo przecież, że jakkomus lekarz powiedział, że ma rajstopy nie będziesz go dobijać...
    czuje że musiałam się wygadać
  • kolorowadrukareczka 05.01.18, 10:38
    Oczywiście nie rajstopy tylko raka- autokorekta
  • dziennik-niecodziennik 05.01.18, 10:49
    ale jakże rozbrajająca big_grin big_grin big_grin

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • anorektycznazdzira 05.01.18, 15:29
    korekta dzisiaj wygraławink big_grin

    --
    'Bóg zapłać, pradawni bogowie!' by król Julian
  • anorektycznazdzira 05.01.18, 15:31
    Skoro tak, to ja bym ją zwolniła.
    Do tego czasu na wszelkie info o chorobach odpowiadałabym z uporem zaciętej płyty w gramofonie: tyle razy mnie oszukałaś, że uwierzę tylko po przedstawieniu zaświadczenia od lekarza, do tego czasu dla mnie jesteś zdrowa.
    I tego bym się trzymała nawet, gdyby mi oświadczyła, że ma raka mózgu.


    --
    'To są bardzo poważne zarzuty!!! [Oh, czyli to nie ty?] O nie, ja, ja! Tylko mówię, że to są bardzo poważne zarzuty.' by król Julian
  • herca 05.01.18, 15:35
    To jest właśnie dziwne jak u nich w pracy można tak sobie brać wolne "bo płuco" - bez żadnych zaświadczeń lekarskich?
  • alsk9 05.01.18, 15:42
    Może mają zatrudnienie na zlecenia a wynagrodzenie prowizyjne... a szefowa alkoholiczka olewa fakt że kogoś nie ma bo zwali robotę na resztę sterroryzowanego zespołu..
    Bardzo różne są patologie w firmach.
  • herca 05.01.18, 17:12
    Wyglada mi to na taka właśnie sytuacje.
  • kolorowadrukareczka 05.01.18, 21:36
    W miarę dokładny obraz, jakbyś tu była...
  • sasanka4321 05.01.18, 09:37
    Wziac sie za robote. Tyle mojej rady.
  • mozambique 05.01.18, 11:00
    i co ? po tym wypadku nikt od niej nie żadał L-4? straszne frajerstwo u was rządzi

    za numer z przebitym płucem - wywaliłabym

    --
    by Niezatapialna Armada :
    "Ptak zamachał skrzydłami i odleciał. Czymże , ach czymże byłby bez skrzydeł?"
    Nielotem? Pingwinem, strusiem? Jest wiele możliwości.
    Na przykład Kiwi.
  • dziennik-niecodziennik 05.01.18, 11:02
    ja w ogole nie rozumiem ze ktos to łyknął - ze sobie laska z przebitym płucem wraca do pracy po dwóch dniach big_grin

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • mozambique 05.01.18, 11:38
    to jest wiecej dziwnych rzeczy - ze ona moze sobei po prosu nie przyjsc i niczego nie mozna od niej żądać - ani zwolnienia ani niczego, ze ona nie ma obowiazku sie tłumaczyć, po prostu nie przyjdzie i tyle
    to mi wygląda na umowe- zlecenie albo z osobą mającą DG

    --
    by Niezatapialna Armada :
    "Ptak zamachał skrzydłami i odleciał. Czymże , ach czymże byłby bez skrzydeł?"
    Nielotem? Pingwinem, strusiem? Jest wiele możliwości.
    Na przykład Kiwi.
  • iziula1 05.01.18, 12:31
    Zależy co ona powiedziała,co ktoś usłyszał a co w rzeczywistości było. Mogło być stłuczenie co nie wymaga długiej hospitalizacji.
    Problem mógł być na linię komunikacji,nie zrozumienia przez koleżankę diagnozy itp.
    Z tym,że to nie jest problemem wspolpracownikow co jej było tylko kadr/ szefostw itp.


    --
    "Nie wierzę w żadną magię ani inny zabobon. Pradawni bogowie mnie chronią!"
    By Julian
  • mozambique 05.01.18, 12:43
    autorka pisze "Nie. I zgodnie z warunkami umowy nie musi przedstawiać. Nie chodzi o wolne, chodzi o kolejne kłamstwo"
    nie musi przedstawiac L-4 kiedy zgłasza chorobę /wypadek ??? to jest niezgodne z KP
    no chyab ze KP nie obowiązuje bo laska nie jest na umowie o pracę

    --
    by Niezatapialna Armada :
    "Ptak zamachał skrzydłami i odleciał. Czymże , ach czymże byłby bez skrzydeł?"
    Nielotem? Pingwinem, strusiem? Jest wiele możliwości.
    Na przykład Kiwi.
  • swinka-morska 05.01.18, 11:04
    Pracuję z kimś podobnym, tylko kłamie na trochę mniejszą skalę... w moim przypadku to jest osoba po bardzo ciężkich przejściach w dzieciństwie, na swój sposób zaburzona. Podobny układ: z jednej strony bardzo pomocna, z drugiej kłamie bez potrzeby, z trzeciej strony - potrafi wystawić kogoś ze współpracowników do wiatru.
    Ja bym radziła niedopuszczać do pracy osoby, która twierdzi, że ma przebite płuco tylko napisać do kadr, że mają jej dać natychmiast skierowanie na badania kontrolne dokładnie wypisując (nic na gębę) co zgłosiła pracownica.
    Konsekwentnie przypominać o kłamstwach, które powiedziała. I niestety pozbyć się jak najszybciej.
  • joaaa83 05.01.18, 12:24
    Zwolnić od razu. Ja bym się bała, że odwali jakąś grubszą aferę typu pobieranie pieniędzy z kasy "na operację chorego dziecka", czy przyjmowanie pieniędzy od klientów do ręki w rzekomo dobrej wierze. Jako menedżer masz wręcz obowiązek ją zwolnić i nie narażać firmy czy innych pracowników na problemy.
  • anorektycznazdzira 05.01.18, 15:34
    Też bym się tego bała.
    A jeszcze się zaprze kopytami i kogoś oczerni, jak już raz to zrobiła.


    --
    'Ta opowieść mnie znudziła, albowiem nie była o mnie. Kumasz zależność?' by król Julian
  • kolorowadrukareczka 05.01.18, 23:54
    Bardzo dziękuje wszystkim za wypowiedź. Rozumiem, że każdy ma inna wrażliwość, doświadczenie i wiedzę - potrzebowałam właśnie takiego spojrzenia z boku.
    Po dzisiejszym dniu - rozmowa z „władza” której opowiedziałam historie o uśmiercaniu członków rodziny - posumowanie - Hahaha tez tak robiłam, tylko pamiętałam co komu powiedziałam... nic więcej tu nie wskóram.
    Z uwagi na to, że grupa jest zwarta i dość zżyta postanowiłam, że wszelkie, nawet najmniejsze polecenia będą na piśmie włącznie z jej odpowiedziami na to. Dodatkowo zauważyłam, że im mniej pracy tym bardziej fantazjuje - wiec listę zadań ma taką że nie będzie miała nawet czasu pomyśleć żeby nakłamać. Dodatkowo, każdy zobowiązał się informować mnie o każdym swoim podejrzeniu oszustwa.
    Co do finansów - wątpię, nie ma okazji raczej.
    Dodatkowo będę sprawdzać każda wykonana przez nią usługę, trudno.
    Zadania wyznaczone moim zdaniem są odpowiednie dla jej kompetencji jak również zdolności. Mam nadzieje, że te nowe zadania pomogą jej się poczuć ważniejsza, bardzie doceniana - zauważona pozytywnie i będzie mogła być z siebie dumna. Nie zamierzam teraz jej wytykać nic ale będę jej bardzo pilnować - cokolwiek - nie ma zmiłuj się - będę walczyć o jej zwolnienie a wiem, że mi się to uda jak będzie trzeba. Nie pozwolę krzywdzić nikogo ale tez chce dać szanse. Mam wrażenie, że to słuszna droga.
  • kota_marcowa 06.01.18, 00:05
    Po przeczytaniu watku, w przełożeniu na Polski wink

    Nikt normalny do was nie chce przyjść, umowa śmieciówka, szefostwo mobingująco olewające, laski nie zwolnią, bo normalnemu pracownikowi trzeba by normalnie zapłacić i dać normalną umowę big_grin
  • kolorowadrukareczka 06.01.18, 00:31
    Bardzo pochopna opinia, sugerujesz że każdy kto u nas pracuje jest nienormalny...
    normalnie zapłacić -płacone mam dobrze, dlatego nie chce zmieniać teraz pracy z powodów czysto finansowych, przeglądam oferty pracy ale niestety proponowana płaca ledwie sięga połowy moich zarobków. Umowa jaka ma X jest jej wyborem.
  • jowita771 06.01.18, 09:42
    Znałam taką jedną Dominikę, podejrzewam, że to była jakaś choroba psychiczna, bo to nie jest normalne, żeby ktoś tak kłamał. Tam były kłamstwa nie tylko wtedy, jak mogła coś ugrać, ale bez powodu wymyślanie bajek też.
    W Twojej sytuacji poczekałabym, aż coś odwinie w pracy i zwolniła, chyba, że masz możliwość zwolnić od razu. Praca z takim człowiekiem to katorga.

    --
    Zaszła w ciążę bez jego wiedzy
    /by rosapulchra/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka