Dodaj do ulubionych

Czy Wasza praca czyni Was interesującymi?

30.01.18, 17:22
Zainspirowana wiadomym wątkiem.

Czy Waszym zdaniem, praca, którą wykonujecie, czyni Was interesującymi osobami? Czy da się o niej opowiadać w sposób, który by zainteresował rozmówcę niezwiązanego z tematem? (pomijając opowieści o współpracownikach; przy okazji, od razu sama sobie napiszę "skoro nie umiesz zainteresować rozmówcy to widocznie jesteś nudna", jedziemy dalej).

Moja praca jest interesująca... chyba wyłącznie dla kogoś wykonującego ten sam zawód (w tym przypadku nawet bardzo). Ktoś niewtajemniczony nie załapie, o co w tym wszystkim chodzi, a w dodatku wielu rzeczy opowiadać nie mogę.

Tyle w temacie "praca=plus 100 do atrakcyjności".
Edytor zaawansowany
  • agata_abbott 30.01.18, 17:24
    Nieuncertain

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • beataj1 30.01.18, 17:27
    Trochę, ale raczej wynika to że specyfiki środowiska. Mogę opowiedzieć parę anegdot i tyle. Sama praca - umiarkowanie. Nie czarujmy się, leku na raka nie wymyślam.

    --
    Lepiej zużywać się, niż rdzewieć.
  • memphis90 30.01.18, 18:16
    Eee, wymyślanie leku na raka to raczej się nie nadaje na towarzyską anegdotę. "Dzisiaj prawie zsyntetyzowalismy podjednostke 3PY, będącą fragmentem przeciwciała HMG29, przeciwko antygenowi HMAgCaC komórki rakowej". Albo "dzisiaj wreszcie podalismy przeciwciało HMG29 myszy i zaczęła krwawic z odbytu. Ale jest jakiś postęp, bo poprzednia mysz pokryła się pianą i wyłysiała".

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • heca7 30.01.18, 18:20
    No kiedyś był wywiad z panią bodajże w WO. Ona rano po weekendzie przychodziła do laboratorium i zabijała poprzez przerwanie kręgosłupa samice myszy. Bo w weekend one zdążyły prawdopodobnie zajść w ciążę. I weź to teraz sprzedaj w towarzystwie big_grin albo mężowi co by cię nie zdradził wink

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • tt-tka 30.01.18, 18:52
    memphis90 napisała:

    > Eee, wymyślanie leku na raka to raczej się nie nadaje na towarzyską anegdotę.

    Slicznie to napisalas big_grin

    Wymyslanie nie, ale sama praca biologa od farmacji ? Pamietam bardzo zazarta dyskusje (polityczna, a jakze), ktora kompetentnie rozstrzygnal i zakonczyl farmaceuta na bazie swojej wiedzy fachowej smile
  • mamablue 30.01.18, 17:27
    Moja praca jest niezwykle atrakcyjna dla znajomych i znajomych znajomych, ktorzy szukają .... no nieważne, ale ten temat interesuje tylko osobiście zainteresowanych. Więc zawodowo dla innych jestem nudna jak mdły makaron.
    Ale jakbym tak była marynarzem, ech...
  • milamala 30.01.18, 17:31
    Zbyt duza wage przykladasz do pracy jako czegos co mialoby cos mowic o wykonujacym ja. To zbyt niestabilna rzecz zeby przez jej pryzmat siebie oceniac jako interesujacego albo nie.
  • mamablue 30.01.18, 17:34
    Jak to niestabilna? To już nie ma 40 lat w jednym miejscu do emerytury? wink
  • milamala 30.01.18, 17:53
    mamablue napisała:

    > Jak to niestabilna? To już nie ma 40 lat w jednym miejscu do emerytury? wink


    Nie o to chodzi. Praca nie jest toba, nie jest twoim charakterem. To po prostu jakis element twojego zycia. Mozesz miec nudna prace ale wesola osobowosc. Albo odwrotnie. Praca nic o czlowieku zazwyczaj nie mowi, nie czyni go jakims mniej lub bardziej szczegolnym. Ktos sie moze tak czuc oczywiscie, jak przywiazuje do niej zbyt duza role, ale to nie znaczy, ze tak jest.
  • fuzja-jadrowa 30.01.18, 18:09
    Niby tak, ale akurat moja prace najlepiej wykonuja, i najczesciej wybieraja, ludzie o konkretnych cechach charakteru/umyslu. Dlatego sporo o mnie mowi.
  • cauliflowerpl 30.01.18, 18:18
    Coś w tym jest...
  • a.va 30.01.18, 21:27
    Powiedziałabym nawet, że z każdą pracą tak jest. Każdą pracę wybierają ludzie o określonym charakterze i każda praca z tego powodu dużo mówi o tym, kto ją wykonuje.
  • cauliflowerpl 30.01.18, 17:41
    To nie ja, to w tamtym wątku powstała teoria, że jak kobieta nie pracuje to nie ma z nią o czym rozmawiać.
    Ja tam z moim facetem mam o czym rozmawiać, mimo, że z dzisiejszego dnia roboczego mogę mu w sumie opowiedzieć, że jednego pracownika ugryzła osa i przyszedł mi pokazać - nie wiedziałam, czy mam pocałować, czy wystarczy podmuchać. Z martwą osą na dłoni przyszedł.
  • milamala 30.01.18, 17:50
    cauliflowerpl napisała:

    - nie wiedziałam, czy mam pocałować, czy wystarczy podmuchać. Z mart
    > wą osą na dłoni przyszedł.

    Ha ha ha, pocalowalalbym chyba. A jednak sie mylilam, niektore prace moga byc calkiem ciekawym przedmiotem do dyskusji i moga uczynic owa dyskusje bardzo wesola i interesujaca.
  • memphis90 30.01.18, 18:18
    Ale skąd wzięliście osę o tej porze roku?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • cauliflowerpl 30.01.18, 18:20
    Fala ciepła nas nawiedziła, po południu mamy po 13 stopni, pewnie się jakaś obudziła.
  • heca7 30.01.18, 18:21
    Ona mieszka poza Polską wink

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • cauliflowerpl 30.01.18, 18:24
    Ale tak czy siak jeszcze na osy za wcześnie. Zresztą widać, ta też najwyraźniej jakaś wku***ona, że się za wcześnie obudziła big_grin
  • ira_08 30.01.18, 18:51
    Ale jesteś personelem medycznym czy tak się przyszedł pożalić big_grin ?
  • cauliflowerpl 30.01.18, 19:26
    No wlasnie nie mam pojecia. Mam swoja brzydka teorie. Otoz ja jestem wolnym strzelcem i z personelem naszej firmy nie mam nic wspolnego, nawet ich nie bardzo kojarze z wygladu, bo to ludzie z agencji pracy tymczasowej, zmieniaja sie co raz. A ten przyszedl do mnie. To emigrant z Afryki. Wiec sobie pomyslalam, ze moze stwierdzil, ze baba w takim miejscu to na bank pielegniarka boc przecie nie inzynier.
    No w stupor mnie wprawil.

    A tak naprawde, bo to nie wszystko... tak naprawde to oni we dwoch przyszli jeszcze z innym pracownikiem ;D

    Teraz sobie mysle, ze on moze swiezy emigrant, w Afryce osy nie widzial to sie chcial upewnic, czy to bardzo jadowite.
    Dziwne to bylo.
  • minor.revisions 30.01.18, 22:41
    Może to był podryw na osę. Niektórym kobietom się włącza instynkt opiekuńczy jak widzą takiego bidusia, mógł na to liczyć.

    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • zona_mi 30.01.18, 19:30
    > nie wiedziałam, czy mam pocałować, czy wystarczy podmuchać.

    Należało ojojać.
    Miejsca ojojane mniej bolą.
  • cauliflowerpl 31.01.18, 09:08
    Ojojam na pewno, gdy przyjdzie do mnie kolejne dziecko smile
  • aqua48 30.01.18, 17:32
    Tak, bo poszerza moje horyzonty. Mam dzięki niej większe pojęcie o rozmaitych sprawach, tudzież pomaga sobie wyrobić konkretne zdanie na temat bieżących problemów światowych i brać udział w rozmaitych dyskusjach.
  • mayaalex 30.01.18, 17:59
    O, to dokladnie tak jak moja smile
  • tt-tka 30.01.18, 17:34
    Sama praca dla laikow raczej nie, dla osob, z ktorymi pracuje - owszem
    Wiedza, ktora sie z ta praca laczy - odwrotnie. Osoby spoza branzy sluchaja z zainteresowaniem, branzowcy nie chca sluchac smile, zapewne dlatego, ze tez te wiedze maja.

    Sama o cudzej pracy slucham z zaciekawieniem i nie musze detalicznie rozumiec, co robi na przyklad fizyk teoretyczny - bardziej mnie obchodzi, co z tej pracy wynika lub moze wyniknac. Ostatnio oczarowal mnie opowiesciami pracowymi dydaktyk smile
  • sumire 30.01.18, 17:35
    Nie. Na ogół słyszę uprzejme "eheee... a na czym to polega w sumie?" smile W sumie ona naprawdę nie jest jakaś pasjonująca, więc nie żywię urazy smile
    Praca mojego chłopa to co innego, bardzo ludzi interesuje przeważnie. Ale on bardzo niechętnie o niej mówi, więc generalnie ani on, ani ja nie błyszczymy towarzysko, jeśli chodzi o temat naszych zawodów wink
  • jem.gluten.i.cukier 30.01.18, 17:40
    Hmm... mam taką pracę, że mogę bardzo łatwo wykreować legendę, jakie to niezwykle interesujące rzeczy robię. Jestem pod wrażeniem, jak niektórzy koledzy i koleżanki po fachu się kreują. Jakbym nie widziała, jak to naprawdę wyglądało to sama byłabym pod wrażeniem wink W rzeczywistości moja praca (teraz to jestem nudziarą na rodzicielskim) to jakieś 80 proc. nudnych i powtarzalnych czynności i 20 proc. rzeczy interesujących, o których jak najbardziej mogę opowiadać w ciekawy sposób.

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • 89mumin 30.01.18, 17:44
    Jestem Chandlerem dla przyjaciół spoza branży, nie mają pojęcia na czym moja praca polega, a jak zaczynam opowiadać, to najwytrwalsi tracą zainteresowanie po około 3 minutach.

    --
    Jeżeli czegoś nie wolno, a bardzo się chce, to można.
  • misoune 30.01.18, 17:46
    Pracuję w instytucji, którą zna cały świat. To nie korporacja, to uczelnia jedyna taka w Polsce, znana w każdym zakątku globu. Myślę, że to fajne. I interesujące.
  • cosmetic.wipes 30.01.18, 17:51
    cauliflowerpl napisała:

    > Moja praca jest interesująca... chyba wyłącznie dla kogoś wykonującego ten sam
    > zawód (w tym przypadku nawet bardzo). Ktoś niewtajemniczony nie załapie, o co w
    > tym wszystkim chodzi, a w dodatku wielu rzeczy opowiadać nie mogę

    Mogłabym napisać to samo. Ale to pewnie dlatego, że mam troche podobny zawód do twojego (z tego co pamiętam i o ile się mylę).


    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • cauliflowerpl 30.01.18, 19:27
    Tak, podobne klimaty.
  • mayaalex 30.01.18, 18:05
    Tak. Dzieki mojej pracy moge sporo jezdzic po swiecie, codziennie dowiaduje sie czegos nowego (i zakres tematow jest praktycznie nieograniczony), sila rzeczy sledze biezace wydarzenia, czasami jestem bardzo blisko tych wydarzen. Dzieki pracy mam cos do powiedzenia na wiele tematow (ok, za to rzadko znam sie na czyms naprawde dobrze bo moja wiedza zazwyczaj jest dosc powierzchowna).
  • domowapani 30.01.18, 18:11
    Myalex, nie chce cie martwić, ale w dobie internetu niewiele jest rzeczy, o których dowiadujesz się tylko będąc w danym miejscu. Śmiem twierdzić, że będąc w domu, mam więcej czasu na śledzenie wydarzeń na świecie, jednocześnie mając kontakt z językiem, niż miałam go w pracy.
    Wyjazdowy partner to z samej definicji jest kiepskim partnerem.
  • mayaalex 30.01.18, 18:22
    Ale padlo pytanie o prace - i tak, dzieki tej pracy dowiaduje sie mnostwa nowych rzeczy. Moglabym ich sie dowiedziec rowniez siedzac w domu, to jasne. Ale czy rzeczywiscie by mi sie chcialo? No nie wiem. Dlatego owszem, moja praca (“zmuszajaca” mnie do pewnej aktywnosci intelektualnej) sprawia ze akurat ja, mayaalex, jestem bardziej interesujaca osoba niz gdybym siedziala w domu z dziecmi. I to nie jest krytyka tych co siedza, tylko stwierdzenie faktu w moim przypadku.
    Co do kiepskosci partnera wyjazdowego - kazdy ma swoje kryteria smile Mnie pare dni poza domem od czasu do czasu dobrze robi.
  • domowapani 30.01.18, 19:00
    Pytanie, co z tych info, uzyskanych dzięki pracy, jest na tyle interesujących, żeby było ciekawym tematem do rozmów z osobami spoza twojej branży.
  • jem.gluten.i.cukier 30.01.18, 19:11
    Ja w przypuszczalnie tej samej branży jestem i to jest przede wszystkim spotykanie bardzo ciekawych ludzi. Zresztą przecież media, a sądzę że mayaalex w nich pracuje to jest przekazywanie informacji ludziom spoza branży, bo przecież dziennikarze nie tworzą dla dziennikarzy.

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • domowapani 30.01.18, 19:30
    Czyli ploty? smile nie wszystkich interesują
  • jem.gluten.i.cukier 30.01.18, 19:41
    Jakie ploty??? Dziennikarstwo Ci się tylko z pudelkiem kojarzy?

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • domowapani 30.01.18, 19:50
    Myalex napisała, że na każdy temat może się wypowiedzieć, ale przeważnie zna to wszystko powierzchownie, ale z drugiej to ciekawsze dla słuchaczy, niż dokładne info w światowych serwisach informacyjnych.
    Wiec siła rzeczy na myśl przychodzą tylko media rozrywkowe i jakieś plotki, których nie znajdziesz na pudelkach.
  • jem.gluten.i.cukier 30.01.18, 19:57
    Ja to zrozumiałam inaczej: masz mnóstwo informacji w necie z konfliktu w państwie X. Dziennikarz, który tam był może Ci opowiedzieć bardzo ciekawe rzeczy z pierwszej ręki. To co moja koleżanka opowiedziała mi o Syrii było ciekawsze niż serwisy informacyjne.

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • joa66 30.01.18, 20:34
    A myalex nie jest tłumaczem, czy może ją z kimś mylę?
  • mayaalex 30.01.18, 21:24
    tak, jestem tlumaczka smile w tej chwili tylko ustna, nie robie juz pisemnych - stad te ciekawe tematy i duzo wyjazdow. I czesto praca z bardzo ciekawymi ludzmi, czasami znanymi (tlumaczylam kiedys np Billa Gatesa i Arnolda Schwarzeneggera), czasami nie.
  • jem.gluten.i.cukier 30.01.18, 21:46
    aaaa, myślałam, że jesteś dziennikarką

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • joa66 30.01.18, 22:08
    Ale te ciekawe tematy nie zawsze muszą pozostać na poziomie powierzchownym - to jest jak taca, z której próbujesz różnych rzeczy, a jak któraś Ci zasmakuje to możesz pociągnąć to dalej. Ja np przy okazji pewnego projektu (nie chodziło dokładnie o tłumaczenie, ale to też) "otarłam się" o francuski hip-hop/rap i mnie wciągnęło (znowu rozważam podróż na koncert). Na pewno nie jestem ekspertem, koło eksperta "nawet nie stałam", ale na pewno nie jest to wiedza tylko powierzchowna.
  • domowapani 30.01.18, 22:23
    Joa, ale to podobnie jak ja szukając różnych info, czytając, czy oglądając programy dokumentalne, wciągnę się w jakiś temat bardziej i go drążę. I to nie sama praca jest ciekawa, ale ciekawość świata / życia / ludzi danej osoby. Założę się, że są osoby, które pracują podobnie jak myalex, ale ta prace traktują na zasadzie zrobić, zarobić, a nie pasji.
    I jedna z nich może być interesująca dla innych, bo umie ciekawie sprzedać to czym się zajmuje, a druga traktuje to jak każda inna pracę.
    Podobnie z nie pracującymi. Jedna będzie od rana do wieczora prac, sprzątać, gotować, a w towarzystwie mówić o zupkach i kupkach, a inna znajdzie chęci na coś więcej. I będzie ciekawym człowiekiem dla innych.
  • joa66 30.01.18, 22:32
    Na pewno, ale tłumaczenie czasami pozwala wyjśc poza swoje ulubione ścieżki. Ja najczęściej oglądam programy/filmy/koncerty/ czytam ksiązki itd, o których wiem, że chyba mnie zainteresują. Raczej nie włączam programu, który mnie nudzi, po to, żeby sprawdzić czy może mnie jednak zainteresuje. Jeżeli jesteś zmuszona zawodowo po siegnięcie po coś całkowicie Ci obcego to dostajesz też szansę. Na przykładzie tego hip-hopu - ja omijałam szerokim łukiem bo mi się kojarzyło ze spodniami w kroku, złotymi łańcuchami i tekstami "mój samochód, moja laska", etc. Sama z siebie nie poszłabym na koncert, nie włączyłabym programu itd.
  • domowapani 30.01.18, 22:42
    Nie wiem. Mi tłumaczenia jedynie dawały większą biegłość i znajomość nowych sformułowań / zwrotów. Ale ja to typowy business English (najbardziej mnie kręci tematyka prawnicza) i techniczny z różnych dziedzin, bo tłumaczką zawodową nie jestem.
    A hip hop francuski - zainteresowałam się przypadkiem, bo poznałam na wakacjach w Hiszpanii dziewczynę, która non stop chodziła w słuchawkach na uszach. I kiedyś na plaży je w końcu zdjela i jak ona zaczęła o tym opowiadać! Ze az musiałam posłuchać i też przeszłam ta fazę smile
  • joa66 30.01.18, 22:50
    Mnie fazy nie przechodzą, co najwyżej wyciszają się, żeby dac miejsce innym, ale pozostają na zawsze.

    Tak czy owak - gdyby nie praca pewnie bym się tym nie zajęła półzawodowo (za darmo). A to tylko jeden przykład.
  • jem.gluten.i.cukier 30.01.18, 18:48
    Z internetu dowiadujesz się zupełnie inaczej, niż będąc na miejscu. To jest dramat współczesnych mediów, że przepisują internet, zamiast wysłać kogoś w świat.
    a co do wyjazdowego partnera to zapomniałaś dodać, że dla Ciebie to jest zły partner. I ok. Mój facet nie narzekał nigdy na to, że zdarza mi się wyjeżdżać.

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • ira_08 30.01.18, 19:00
    >Myalex, nie chce cie martwić, ale w dobie internetu niewiele jest rzeczy, o których dowiadujesz się tylko będąc w danym miejscu.

    Czym innym jest czytać w necie o wojnie w Syrii, a czym innym wysłuchać korespondenta wojennego, który był tam na miejscu, widział, doświadczył, ma szerokie pojęcie o konflikcie. Czym innym jest obejrzeć dokument o niedźwiedziach, a czym innym posłuchać kogoś, kto przemaszerował przez Alaskę. Że też o doświadczeniu na żywo nie wspomnę.

    Czytanie o czymś, oglądanie czegoś, to zawsze przyswajanie cudzych wrażeń, cudzych doświadczeń i cudzego punktu widzenia.
  • jem.gluten.i.cukier 30.01.18, 18:20
    Wyczuwam koleżankę po fachu smile

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • mayaalex 30.01.18, 18:24
    smile
  • domowapani 30.01.18, 18:06
    U mnie podobnie. Czy byłam miałam w nazwie stanowiska specjalistę, czy kierownika czy poprostu asystentkę to rozmowy o pracy uważałam za równie "ciekawe" towarzysko, co rozmowy o dzieciach.
    Mój mąż podobnie. W okolicznościach towarzysko rozrywkowych o pracy nie opowiada. Tak samo pozostali znajomi.
    Jasne, że czasem radziłam się męża w jakiś kwestiach, w których miał więcej doświadczenia, albo opowiadałam o jakimś zdarzeniu w pracy, ale nie sądzę, żeby to dawało mi plus 10 do atrakcyjności.

  • jolie 30.01.18, 18:52
    Uwielbiam rozmawiać o dzieciach. Wiadomo, że nie z bezdzietnymi, ale z matkami od razu znajduję wspólny język. To daje -100 do atrakcyjności interpersonalnej?
  • domowapani 30.01.18, 19:02
    Tam był cudzysłów...
  • jolie 30.01.18, 19:17
    No właśnie, dlatego napisałam -100, powinnam napisać - 100000?
  • jem.gluten.i.cukier 30.01.18, 19:24
    Jak powszechnie wiadomo dzieci są ciekawym tematem, jak zajmujesz się nimi zawodowo, bo wtedy to już praca - opowieść o tym może powstrzymac męża od ciupciania innych pań big_grin

    --
    ina_nova: "Nietypowe to są niedźwiedzie polarne na Zanzibarze".
  • jolie 30.01.18, 19:31

    Ematka jak zwykle uczy. Temat dzieci to straszny obciach.
  • domowapani 30.01.18, 19:46
    To nie jest obciach. To jest poprostu taki temat, który bezdzietnych nudzi, bo go nie znają i albo jest im przykro, bo by chcieli, ale nie mogą, albo nie chcą i stąd temat dla nich mało interesujący.
    Z kolei wychodząc w gronie dzieciatych, bez dzieci, chcemy z zasady od dzieci i tematu okolodzieciowego odpocząć i pogadać o czymś innym.
    Myślałam, że to oczywiste.
    O dzieciach gadamy w trakcie spotkań, w których te dzieci uczestniczą, bo jakoś naturalnie to wychodzi, albo na placu zabaw, albo z rodzicami dzieci z klas naszych dzieci itp.
    Towarzysko temat dzieci interesujący nie jest. Obciachowy nie. Mało interesujący.
  • jolie 30.01.18, 21:04
    Bezdzietnych - tak i zaznaczyłam to. Ale co człowiek, to opinia. Odkąd mam dzieci, to moje relacje z wieloma kobietami bardzo się polepszyły (nie na głębokim poziomie, tylko na stopie koleżeńskiej). Bo większość w moim otoczeniu dzieci ma i ten temat jakoś naturalnie się przewija. Na small talk też jest ok. Wolę zdecydowanie bardziej niż aluzje i żarciki nt. życia seksualnego, opowieści jak to się upiłam i balowałam, narzekanie na politykę.
  • domowapani 30.01.18, 21:25
    A odkąd te dzieci masz? wink
    Ps. Takie tematy znasz z życia przed dziećmi?... wink
    Podpowiadam: hobby, zarówno jeśli są zbieżne z hobby rozmówców, jak i te oryginalne.
    Rozrywka u kultura czyli co kto widział, czytał, gdzie był ostatnio i co może polecić,
    Itd.
  • jolie 30.01.18, 21:40
    Wiesz, mam permanentne odpieluszkowe zapalenie mózgu, nic nie czytam, nigdzie nie bywam, zadowolona? "Podpowiadam - rozrywka, kultura" - daruj sobie ten protekcjonalny ton.
  • domowapani 30.01.18, 22:09
    To ty zaczęłaś, :
    "Wolę zdecydowanie bardziej niż aluzje i żarciki nt. życia seksualnego, opowieści jak to się upiłam i balowałam, narzekanie na politykę"
    EOT
  • jolie 30.01.18, 22:14
    Uderz w stół. EOT.
  • domowapani 30.01.18, 22:27
    Chodzi ci rzecz jasna o odpieluszkowe zapalenie mózgu?
    Dzizys ja tylko spytałam jak długo jesteś matka, bo pomyślałam że poprostu jesteś jeszcze na poporodowym haju...
    Mam 39 lat. Na "żarciki nt. życia seksualnego, opowieści jak to się upiłam i balowałam" jestem ciut za duża.
    Na "narzekanie na politykę" chyba nikt nie ma ochoty.
  • jolie 30.01.18, 22:37
    EOT po raz kolejny. Jesteś akurat ostatnią osobą, która będzie mnie pouczać, to, że ksobnie odebrałaś to, co napisałam wcześniej to Twój problem. Ale cieszę się, że masz niesamowicie interesujące hobby, a w towarzystwie rozmawiacie o Wittgensteinie czy Heisenbergu. Na zdrowie.
  • domowapani 30.01.18, 22:44
    Eot to się na końcu czasami nie pisze? XD
  • domowapani 30.01.18, 19:41
    Hej, ale moment. Męża jako męża interesuję JA. I interesuje go jego dom / rodzina. Więc siłą rzeczy dla niego, czy będę mu opowiadać o wtryskarkach, prasach, rozpuszczalnikach, rodzajach farb, tworzyw itp, to będzie słuchał. O dzieciach słucha chętniej, bo temat go dotyczy, ale są to nasze wspólne wewnętrzne tematy. Dla znajomych te tematy czyli praca i dzieci nie czynią z nas ciekawych osób. I vice versa. Spotykamy się, bo się lubimy i mamy inne tematy do rozmów.
    Stąd moje porównanie "atrakcyjności" tych dwóch tematów w kontaktach towarzyskich.
  • szeptucha.z.malucha 10.02.18, 09:41
    Najtrudniej jak i w pracy człowiek zajmuje się dziećmi, taki pediatra np., czy inny terapeuta albo nauczyciel. Plus zajmowanie się osobistymi. Atrakcyjność towarzyska w Rowie Mariańskim co najmniej.
  • triismegistos 30.01.18, 18:09
    Niespecjalnie. Lubię swoją robotę, i myślę, że potrafiłabym nią zainteresować większość ludzi. Jednorazowo.

    --
    Nowośmieszna big_grin
  • hopsi-daisy 30.01.18, 18:11
    Nie - jedynie moze dla kogos kto szuka wejscia do "pracy biurowej". Pracuje w Norwegii gdzie sporo jednak polakow pracuje fizycznie. Jak sie okazuje ze ja i moj maz mamy prace biurowe - od razu zainteresowanie wzrasta pod kątem "a nie ma tam u was pracy dla mnie"?
    Poza tym moja praca nudna jak flaki z olejem ale nawiazujac do wiade.o wątku - na razie przy malych dzieciach taka spokojna i przewidywalna praca z super wyrozumiala szefowa mi bardzo odpowiada. Chcialabym zaczac jakies studia, przebranzowic sie, ale to jak bede miala wieksze dzieci i wiecej czasu
  • romans_petitem 30.01.18, 18:12
    O moim zawodzie kręcą seriale, więc z pewnością może byc interesujący. W praktyce raczej nie - można opowiadać historie, które są anegdotami, ale raczej nie oceniłabym jej jako taką, która by mogła powstrzymać męża przed zdradą wink
  • bi_scotti 30.01.18, 18:29
    Pracuje z ludzmi i dla ludzi. Wszyscy sa fascynujacy ergo praca takoz smile Czy dla moich znajomych tez, to juz raczej kwestia tego czy ja chce/umiem o swojej pracy interesujaco opowiedziec wink Czasem sie postaram i wtedy sluchaja w oniemieniu, a czasem not really big_grin Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • domowapani 30.01.18, 18:16
    Powiem jeszcze tak: byłabym ciekawa opowieści z pracy:
    - Policjanta z kryminalnej,
    - pracownika CERN lub NASA
    - pilota samolotów wojskowych
    - dziennikarza wojennego
    - piosenkarki
    - aktorki

    Koniec
  • memphis90 30.01.18, 18:21
    Pracownik CERN już tu opowiadał wink

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • domowapani 30.01.18, 19:03
    Wiem smile i co ciekawe w kontekście twojej wypowiedzi, ona sama twierdzi, że gdzie tam ona u jej praca są interesujące dla innych...
  • domowapani 30.01.18, 19:04
    Sorry z myalex cię pomyliłam. Wybacz smile))
  • kura17 30.01.18, 22:27
    a wiesz, ze CERN jest przereklamowany? wink
    ja tam niezbyt lubie pracowac ... tzn tam na miejscu ...

    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • domowapani 30.01.18, 22:43
    😁😘
  • marold77 31.01.18, 17:35
    hm... dziennikarza wojennego może, pracownika NASA - zależy od czego, reszta nieciekawa. Oczywiście dla mnie.
    Chcę powiedzieć że różych ludzi interesują różne rzeczy. Wracając do głównego wątku - praca to tylko dodatek który w niektórych przypadkach może ew. dodać jakiś temat / wątek rozmowy.
    Ogólnie problem / temat rzucony przez autorkę jest trochę absurdalny.
  • cauliflowerpl 31.01.18, 19:24
    No jest, jest, nie przeczę. Ale to nie ja wymyśliłam, że jak kobieta nie pracuje, to mąż będzie bzykał sekretarki bo z żoną nie ma o czym w domu gadać, poza kupkami i dywanami.
  • szeptucha.z.malucha 10.02.18, 09:43
    Kolega z CERNu nudziarz jakich mało😉
  • bei 10.02.18, 18:27
    Mam w rodzinie trzech pilotów wojskowych, mało,opowiadają o swojej pracy, są przekonani, ze to nudy.
  • chocolate-cakes 30.01.18, 18:18
    Mnie zrozumie tylko drugi nauczyciel, najlepiej anglista. Normalni ludzie nie widzą niczego ciekawego w mojej pracy i moich opowieściach wink
  • sfornarina 30.01.18, 18:30
    Pracowałam dla bardzo interesujacych ludzi - nieludzko bogatych, dyrektorów międzynarodowych banków, arystokracji, ludzi z tv, kolorowych magazynów, bohaterów filmu nagrodzonego Oscarem i listy Tatler best dressed wink
    Moja praca dla nich (poza jedna) była nieinteresujaca, ale oni byli ciekawiwink

    Obecna praca wzbudza trochę zainteresowania, bo fitness jest na topie, a ja sporo w temacie wiem i chętnie doradzam smile

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • memphis90 30.01.18, 19:16
    Zroooob coś żebym schudła do laaaaaataaaaaaa!

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • kochamruskieileniwe 30.01.18, 18:43
    Zajmuję się czymś, o czym niewiele osób ma pojęcie, że coś takiego istniejesmile. Z badań tych wysnuwam wnioski (biorąc pod uwagę inne badania z różnych dziedzin) dotyczące znacznie szerszego tematu.
    Podobno umiem opowiadać o tej swojej podstawowej sprawie, że ludzi to interesuje.
    Myślę, że interesuje ich dlatego, że nie mają o tym pojęcia. big_grin
    Muszę pilnować języka, którego używam, ale od dzieciństwa mam wpajane, że nie sztuką jest opowiadać tak by nikt nie zrozumiał. Sztuką jest mówienie o nauce - tak, by wszyscy rozumieli . (Dziękuję Ci Dziadku!)
  • default 30.01.18, 18:43
    Pracuję w branży, z której usług korzysta prawie każdy, więc ludzie nieraz chcą ode mnie odpowiedzi na jakieś konkretne pytania dotyczące tych usług. Czyli pod tym względem mogę być interesująca dla znajomych - jako podręczny informator i doradca. Tyle że ja po pierwsze - nie lubię tego, po drugie - akurat to, czym ja się zajmuję niezupełnie odpowiada temu, co chcieliby wiedzieć i z czego korzystają detaliczni użytkownicy tych usług.
    Natomiast - w nawiązaniu do tamtego wątku - z moim mężem rozmawiam o mojej pracy, ale raczej w tonie plotkarsko-towarzyskim, a nie merytorycznym (aczkolwiek to też go czasem interesuje, ale w mniejszym stopniu).
  • ira_08 30.01.18, 18:44
    Zależy od projektu, ale ogólnie tak - efekty mojej pracy widzi wiele osób, niejedna ematka pewnie też, więc czasem ludzie pytają jak to wygląda wink Ale czy to czyni MNIE interesującą? Nie wiem. Myślę, że bardziej to, co robię po pracy smile Jakbym nie musiała pracować, to byłabym bardziej interesująca wink

  • joa66 30.01.18, 19:10
    Ale pytanie jest o to czy nasza praca jako taka jest interesujaca, czy czyni nas tak interesujacymi, że nawet o "pieluchach" mówimy w interesujący sposób?
  • butch_cassidy 30.01.18, 19:18
    W sumie to chyba tak, w sensie, że mogłabym czerpać z niej garściami, aby zabawiać towarzystwo. Jednak nie lubię tego robić i nie robię. Sporadycznie o czymś z pracy gadamy z mężem

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.