Dodaj do ulubionych

Praca w korpo - legendy miejskie

07.02.18, 19:47
Podczytuję sobie na forum wątki o pracy, które rosną ostatnio jak grzyby po deszczu, i co najmniej w co drugim pada jakaś obiegowa opinia / miejska legenda dotycząca pracy w korporacji. Część z nich jest pewnie zbudowana na podstawie ostatnich osobistych doświadczeń/zeznań pracowników, którzy uciekli z korpo paść owce w Nowej Zelandii, a część w oparciu o obraz korpo obowiązujący w popkulturze.

Pracę korpo znam od wewnątrz, patrzyłam też na korporacje z perspektywy pracownika firm będących na innym biegunie i chciałam się podzielić kilkoma legendami, w które wierzyłam zanim weszłam w środek tej - mam wrażenie, że powszechnie znienawidzonej - machiny.

A zatem, wchodzę do korpo i:
- zamiast pracy od rana do nocy - widzę, że godziny otwarcia biura są traktowane jak godziny otwarcia sklepu, czyli OD - o tej godzinie możemy najwcześniej pojawić się w biiurze, DO - o tej godzinie zapinamy kurtkę <chyba, że mamy romans z korpo-kolegą>;
- wyścig szczurów - tak widzę, o to kto spędzi wakacje w najdziwniejszym zakątku ziemi / wykluczy z diety jak najwięcej składników itd.;
- zamiast pracowników zamieszkujących luksusowe apartamenty w centrum - widzę pracowników, którzy dojechali zbiorkomem ze swoich posiadłości położonych w odległości min. 5km od pracy (im wyżej w hierarchii, tym dalej od biura).

No i najważniejsza legenda - co drugi korpo-pracownik ciupcia się w biurze - ja się pytam, gdzie tu się można ciupciać member.asid.org/asidssa/censsacustdocview.show_doc_page?p_doc_serno=251543&p_doc_cust_id=1540023&p_cust_id=

Jakie są wasze wyobrażenia o pracy w korpo i jak wygląda konfrontacja z rzeczywistością?

--
Jeżeli czegoś nie wolno, a bardzo się chce, to można.
Edytor zaawansowany
  • princesswhitewolf 07.02.18, 19:55
    pracowalam w roznych korporacjach i nie korporacjach. One sa rozne. Sztywne azjatyckie i wyluzowane holenderskie, i bardzo nakrecone amerykanskie.

    Z godzinami pracy to tez roznie bywa. U Koreanczykow i Japonczykow jest scisly harmonogram i odsiadka po godzinach ( kultura siedzenia do 20tej mimo ze umowa jest do 5:30). Elastyczne byly ta holenderska i hmerykanska. Duzo pracowalam z domu bo i tak wiekszosc ludzi pracowala zdalnie. Ja wyscigu szczurow nie widzialam ale moze niewidoma jestem czy cos.

    No i teraz sedno Nigdzie sie tak nie naharowalam i nie nastresowalam jak w pewnej panstwowej placowce.

    >uciekli z korpo paść owce w Nowej Zelandii

    ahahahahhaha

    >co drugi korpo-pracownik ciupcia się w biurze
    no ten wniosek wynika z tego ze pornosy Panowie ogladaja o pieknych Paniach dyrektor w garniturze i okularach robiacych to na biurku z kimstam itd itp. Chlopy to wymyslaja bo to takie myslenie zyczeniowe.

  • dziennik-niecodziennik 07.02.18, 21:40
    Taaa. Bo kto by nie chciał przynajmniej w ten sposob poczuc wladzy nad szefowa wink

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • leanne_paul_piper 07.02.18, 19:58
    Mnie śmieszy, że zawsze najwięcej do powiedzenia o pracy w korporacji mają ci, którzy nigdy tam nie pracowali. I jak czytam te bzdury o pracy po godzinach, po nocach, o życiu niewolniczym, to tylko się uśmiecham pod nosem.
    A praca jak praca - 8 godzin i do domu.
    Natomiast ja sobie cenię 3 rzeczy: pełną opiekę medyczną, łącznie z dentystyczną i rehabilitacją, coroczne premie i to, że szefom chce się walczyć o pracownika.
    Jak pracownik przyjdzie i pier#olnie papierami, to się go tak łatwo nie wypuszcza, tylko pyta - co mogę zrobić dla ciebie, żebyś chciał zostać.


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/sf/he/nft5/ZLHUUUHbdlGdahtNoA.jpg
  • princesswhitewolf 07.02.18, 20:20
    to juz zalezy jak krytyczna jest pozycja danego pracownika i jego wyniki. O wszystkich znowu sie tak nie walczysmile))
  • claudel6 07.02.18, 22:03
    oczywiście, że nie. i to też nie zależy wyłącznie od pracownika, ale również od kultury firmy. ja np. widzę, że w mojej o odchodzących pracowników się nie walczy. a trochę niestety ich odchodzi.
  • princesswhitewolf 07.02.18, 23:26
    mysle ze w mniejszych firmach bardziej sie walczy ale to hipoteza moja. Podejrzewam, ze jesli pracowalas w rekrutingu to ludzie ci opowiadali sporo swoich historii i masz wiekszy wglad statystyczny w to jak to wyglada
  • mamusia1999 13.02.18, 08:42
    Z tym walczeniem to jest tak: pozyskanie nowego pracownika kosztuje i wymaga czasu. Ale ten którego sie zatrzyma juz jednak traci zaufanie i przy najbliższych awansach będzie miał gorszy start. Bo na jakis czas przed złożeniem wypowiedzenua on wewnetrznie pozegnal się firmą i to jest w zasadzie nieodwracalne (wszak nie zrobil tego z blahego powodu a firma sie nie przemodeluje pod jego wymagania) z doświadczenia HR : twoje wypowiedzenie musi być ostateczne, nigdy gra.
  • naturella 04.03.18, 16:27
    To zależy, w jakim dziale się pracuje. Jeśli w księgowości, to wszędzie się wychodzi o czasie. Jeśli w PR, to wszędzie się siedzi do nocy.
  • anka_z_lasu 04.03.18, 16:54
    Żartujesz chyba z tą księgowością - moja koleżanka jest księgową, pracowała już w kilku korpo i regularnie zostawała po godzinach. Nawet poza okresami typu "zamknięcie roku" czy "zamknięcie miesiąca".

    --
    Dobre decyzje są wynikiem doświadczenia. Doświadczenie jest wynikiem złych decyzji.
  • paniusiapobuleczki 04.03.18, 17:22
    Weź pod uwagę, że może to być cecha osobnicza twojej koleżanki. Są osoby, które robią i wychodzą o czasie, są osoby, które na tym samym stanowisku, w tej samej firmie zostają po godzinach. W jednym z korp, w których pracował mój mąż, zawsze w dziale finansów ale np. w dziale nakrętek, później w dziale zakrętek a na koniec w dziale śrubek obserwowal kolegów, którzy pracowali na tych stanowiskach tylko kiedy indziej. Zaobserwował, że niektórzy tak się oddawali pracy, że wyjści o 18 było żadko spotykane. On wychodził o 18 chyba, że były wyjątkowe sytuacje, a to call, a to zamknięcie miesiąca. Chodzi o to, że ludzie, którzy zostają po godzinach są przekonani, że muszą, tym czasem obiektywnie mogliby inaczej zaplanować prace, mniej gadać, zmienić nastawienie itd.
  • sumire 07.02.18, 20:02
    Prawda smile Muszę jednakże powiedzieć, że zdarzyło mi się pracować w korpo, w którym nie tylko pozamałżeńskie romanse były czymś powszechnym, ale i, gdy wieczorem opuszczało się budynek schodami, a windą, można było nieraz przerwać niechcący dość zaawansowane pieszczoty. Plus sale konferencyjne na remontowanych piętrach... smile Ale fakt, to była korpo, w której 35-latek to już był stary dziad, rzadko spotykany okaz.
  • riki_i 07.02.18, 20:24
    sumire napisała:

    > Ale fakt, to była korpo, w której 35-latek to już był stary dziad, rzadko spotykany okaz.

    A to pewnie tam, gdzie mój kuzyn pracował. wink Mimo dwójki dzieci owa praca (czytaj, koleżanka z sąsiedniego działu) zakończyła jego wieloletni związek. A z firmy go pogonili jak tylko skończył czterdziestkę (wcześniej jeszcze upokarzając degradacją z kierownika na zwykłego accounta).




    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • laaisa 07.02.18, 20:47
    co to za korpo, w której 30+ to stary dziad? Znaczy co on tam robił?
  • riki_i 07.02.18, 21:01
    agencja reklamowa

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • laaisa 07.02.18, 21:09
    to mogą mnie wcale nie dziwić reklamy aut kojarzone jednoznacznie z seksem. W pewnym wieku docenia się już inne cechy niż tylko potencjał zaliczenia. Będę bardziej pobłażliwa.
  • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa 07.02.18, 23:03
    laaisa napisała:

    > to mogą mnie wcale nie dziwić reklamy aut kojarzone jednoznacznie z seksem. W p
    > ewnym wieku docenia się już inne cechy niż tylko potencjał zaliczenia. Będę ba
    > rdziej pobłażliwa.

    Są auto dla chłopców. I są dla mężczyzn wink




    Xsioonc
  • nastjaa 07.02.18, 20:07
    Ja pracuję w korpo dopiero 7 miesięcy. Wcześniej pracowałam w instytucjach państwowych. Pracy czasem jest malo, czasem więcej. Nadgodzin pod koniec roku miałam sporo, bo odeszla jedna kolezanka z pracy (nową zatrudnili dopiero od stycznia). Stresów mam mniej niz w państwówce. Mam czas na śniadanie, kawę, obiad na stołówce. Z pracy wychodzę po 8 godzinach, zwykle o 15:30, jak ktoś przyjeżdża na 9 to wychodzi o 17. Czasem biorę home office, wtedy nie muszę za dużo robić. Wyścig szczurów - niestety u części osób dostrzegam - szczególnie u młodych, tuż po studiach. Jak ktoś już wyżej napisał, w przypadku chęci odejścia pracownika walczy się o niego.
  • agata_abbott 07.02.18, 20:10
    Mam dokładnie te same przemyślenia.

    I jak po pracy w korpo trafiłam w małej firemce na takiego "szczurka", który non stop albo podlizywał się szefowi albo próbował podkopać współpracowników, to do dziś go wspominamsmile

    O romansach na wyjazdach integracyjnych słyszałam. No ale to w sumie nie w biurze, więc się nie liczysmile

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • iberka 07.02.18, 20:14
    W legendy nie wierzę, w korpo chciałaby pracować, bo widzę tam szanse na rozwój, a tymczasem na horyzoncie szansa budżetówki.....której się boję

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22ndf9h6w1vt6qz.png
  • default 07.02.18, 20:15
    Pracuję w firmie, którą nie wiem czy można nazwać "korpo", bo to bardzo stara firma, więc zwyczaje są i nowe i stare, tak naprawdę to zależy od działu i jego szefa oraz tego w co się człowiek sam daje wrobić. Generalnie nadgodziny są źle widziane, ale nie brak ludzi, którzy - albo z chęci wykazania się, albo z nieuzasadnionego lęku przed szefem (wynikającego np. z niskiego poczucia swojej wartości) - przesiadują nie bardzo wiadomo po co do późnego wieczora. A jak już szef się przyzwyczai do tego, że Iksińska zawsze jest co najmniej do 19-tej, to potem jest niemile zdziwiony, że wychodzi ona o 16.
    Natomiast nie dziwi go wcale, ani nie gorszy, gdy Igrekowska o 16 to już auto odpala - bo ona zawsze tak robi, a na polecenie "zrób pilnie to i to" odpowiada spokojnie : "oczywiście, zaraz jutro z rana". I zrobi, nie chodzi o to że Igrekowska miga się od roboty, ale po prostu wykonuje ją w ciągu 8 h swojej pracy. Od-do i kropka.
    Czyli - jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz smile
  • laaisa 07.02.18, 20:21
    Ty piszesz o korporacjach z seriali. Korporacje to przecież też Poczta, Orlen czy Lidl. Cipiciać można się w magazynie i nie zawsze pachnąc Armanim.
  • sumire 07.02.18, 20:30
    Oczywiście, ale Poczta, Orlen czy Lidl też mają setki metrów kwadratowych biur, gdzie siedzą ludzie z IT, księgowi, prawnicy, audytorzy, HR-y, odbieracze telefonów na infolinii, kadra menedżerska różnych szczebli.
  • laaisa 07.02.18, 20:36
    mnie nie o metraż chodziło, a o prestiż kasjera czy innego konsultanta telefonicznego , którego stać na wyjazd do Nowej Zelandii czy mieszkanie 5 km od miejsca pracy. Tych korpo, których obalamy mity jest jak ze świeczką szukać. Cała reszta łącznie z bankami jest zwykłem zakładem pracy z tą równicą, że czasami musisz mieć szpilki, a czasami trampki. W obu przypadkach zapierniczasz tak samo. I nigdy nikt ze znajomych nawet nie pomyślu, że stać ciebie na Nową Zelandię, nigdy.
  • sumire 07.02.18, 20:39
    No, mnie też nie chodziło o metraż.
  • 89mumin 07.02.18, 21:06
    Piszę o korpo, w których pracowałam. Osoby pracujące w magazynie / okienku Poczty jednak dość rzadko określają swoją pracę jako pracę w korpo. Ale fakt, pewnie można uznać za miejską legendę również to, że 'praca w korpo' często jest utożsamiana z garsonką i Armanim.

    --
    Jeżeli czegoś nie wolno, a bardzo się chce, to można.
  • laaisa 07.02.18, 21:14
    pracownik nic nie musi określać. Pracujesz w Pko, Lewiatanie, Lidlu, Toyocie - pracujesz w korporacji. Czasami na front czasami w back. Nie wiem dlaczego "korpo" to wyłącznie spódnice ołówkowe, krawat śledzik, kasa i bzykanko z podwładną. Tak dzieje się tylko wśród tych co to już szklany sufit dostrzegają lub mają marzenie o kryształowych schodach. Reszta to właśnie magazyn, słuchawka, raportowanie, praca w aucie.
  • koronka2012 07.02.18, 22:26
    laaisa napisała:

    > Ty piszesz o korporacjach z seriali. Korporacje to przecież też Poczta, Orlen c
    > zy Lidl. Cipiciać można się w magazynie i nie zawsze pachnąc Armanim.

    Ani Poczta ani Orlen nie są korporacjami. Dla mnie korpo to firma mająca oddziały na całym świecie, a nie lokalne, nawet duże, przedsiębiorstwo.
  • riki_i 07.02.18, 22:48
    Orlen oprócz Polski intensywnie działa w Czechach, na Litwie i w Niemczech. Bez wątpienia jest korporacją.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa 07.02.18, 23:13
    laaisa napisała:

    > Ty piszesz o korporacjach z seriali. Korporacje to przecież też Poczta,

    No bez jaj. Przecież to jest państwowa przechowalnia sam nie wiem czego - tyle różnych typów się tam przechowuje. I - niech mnie ktoś poprawi- to od lat jedzie na stracie.

    Xsioonc
  • riki_i 07.02.18, 23:20
    Ja bym się nieźle zdziwił , gdyby ta firma straty nie miała. Wiadomo, że jej nie zlikwidują, a więc... hulaj dusza, piekła nie ma!

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • riki_i 07.02.18, 20:27
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • semihora 07.02.18, 21:05
    Walił? Serio? A nie miał na myśli konia?

    --
    Nie mam serca do pilności, do piękności, do świętości - to zbyt wyszukany stan!
  • riki_i 07.02.18, 21:15
    Widzę, że uraziłem językiem. Odbywał stosunki płciowe. Tak skutecznie, że go wywalili (formalnie za coś innego, ale chodziło o to).

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • lauren6 07.02.18, 20:29
    > Część z nich jest pewnie zbudowana na podstawie ostatnich osobistych doświadczeń/zeznań pracowników, którzy uciekli z korpo paść owce w Nowej Zelandii, a część w oparciu o obraz korpo obowiązujący w popkulturze.

    Nie przyszło ci do głowy, że część osób dzieli się osobistymi doświadczeniami z pracy w kilku korporacjach w Polsce?

    > Jakie są wasze wyobrażenia o pracy w korpo i jak wygląda konfrontacja z rzeczywistością?

    Nie muszę mieć wyobrażeń, bo pracowałam w kilku korporacjach w Polsce i wiem jak to wygląda od wewnątrz. Miejskie legendy mówią prawdę big_grin

    > No i najważniejsza legenda - co drugi korpo-pracownik ciupcia się w biurze - ja się pytam, gdzie tu się można ciupciać

    W pomieszczeniach socjalnych, pod prysznicem, na wyjazdach integracyjnych. Oj, widzę że koleżanka ma ubogą wyobraźnię.
  • 89mumin 07.02.18, 21:01
    lauren6 napisała:

    > > Część z nich jest pewnie zbudowana na podstawie ostatnich osobistych dośw
    > iadczeń/zeznań pracowników, którzy uciekli z korpo paść owce w Nowej Zelandii,
    > a część w oparciu o obraz korpo obowiązujący w popkulturze.
    >
    > Nie przyszło ci do głowy, że część osób dzieli się osobistymi doświadczeniami z
    > pracy w kilku korporacjach w Polsce?
    >
    Przyszło - masz to napisane w zacytowanym tekście wink
    >
    > > No i najważniejsza legenda - co drugi korpo-pracownik ciupcia się w biurz
    > e - ja się pytam, gdzie tu się można ciupciać
    >
    > W pomieszczeniach socjalnych, pod prysznicem, na wyjazdach integracyjnych. Oj,
    > widzę że koleżanka ma ubogą wyobraźnię.

    Fakt, moja wyobraźnia nie przewidziała wyjazdów integracyjnych do biura wink

    Zachęcam do podzielenia się własnymi spostrzeżeniami - miejskich legend jest dużo więcej, w każdej jest pewnie źdźbło prawdy <albo i więcej>, co nie zmienia faktu, ze robienie z nich reguły bywa czasem zabawne.

    --
    Jeżeli czegoś nie wolno, a bardzo się chce, to można.
  • princesswhitewolf 07.02.18, 21:17
    >Fakt, moja wyobraźnia nie przewidziała wyjazdów integracyjnych do biura wink

    a ty 89mumin pracujesz/pracowalas w Polsce? Bo te wyjazdy integracyjne to jakas polska specyfika. Tu w UK to sa imprezy na gwiazdke. Siedza i jedza. Czasem pija. Potem gadaja. Potem jada do domu.
    Impreze ale nie integracyjna tylko podsumowujaca rok widzialam w pewnej holenderskiej firmie. Tam faktycznie byla dyskoteka ale malo kto po jedzeniu przetrwal jakies niedobitki i wszyscy poszli spac i nawet niektorzy byli tak zmeczeni ze nie zauwazyli ze to byl 5 gwiazdkowy hotel
  • 89mumin 07.02.18, 21:24
    Pracuję w Polsce, ale korporacje przerabiam zagraniczne. Moja aktualna korpo wyjazdów integracyjnych nie organizuje, nawet imprez ogólnofirmowych nie ma. Za dużo ludzi, żeby ich rozsądnie pomieścić. Są za to szkolenia wyjazdowe dla chętnych / kwalifikujących się i imprezy działowe, na których życie seksualne można jak najbardziej uskuteczniać. No ale to już nie warunki biurowe wink

    --
    Jeżeli czegoś nie wolno, a bardzo się chce, to można.
  • lauren6 08.02.18, 08:22
    > Za dużo ludzi, żeby ich rozsądnie pomieścić.

    Dziady oszczędzają na was. Najlepsze to są spędy korporacyjne ludzi z różnych krajów. Można wtedy bzyknąć np koleżankę z Wegier bez strachu, że potem na korytarzu w pracy będzie niezręcznie.
  • fuzja-jadrowa 08.02.18, 16:46
    > Tu w UK to sa imprezy na gwiazdke. Siedza i jedza. Czasem pija. Potem gadaja. Potem jada do domu.

    Mam doświadczenie konferencji raczej niż wyjazdów integracyjnych (choć one częściowo integracji też miały służyć, bo były okazją do spotkania sie ludzi pracujących w terenie z tymi pracującymi w biurze) w Wlk. Brytanii. Wieczorne atrakcje do/po kolacji jak najbardziej były. Konferencje w różnych stronach WB i świata.
  • semihora 07.02.18, 21:04
    O przepraszam, u mnie dawali radę się ciupciać w takich warunkach suspicious

    --
    Nie przejmuj się, nie ma tu nic gorszego niż my sami.
  • 89mumin 07.02.18, 21:11
    Ożeż ty, dałabym medal z ziemniaka za osiągnięcia wink

    --
    Jeżeli czegoś nie wolno, a bardzo się chce, to można.
  • princesswhitewolf 07.02.18, 21:19
    no do mnie wiesci tez nie docieraja o jakich biurowych romansach. Tzn 2 -3 pary sie skojarzyly w pracy ale z tego dzieci, rodzina itd powstala. O drapieznych romansach z seksem w pracy slyszalam tylko na tym forum
  • riki_i 07.02.18, 22:14
    hmmm, to chyba nie chcesz widzieć reala. Mam bliskiego kumpla w niemieckiej korpo. On pracuje w PL, ale ciągle musi jeździć do DE. W centrali pracuje tam Polka ze Śląska (mówi po polsku straszliwą gwarą a la Lukas Podolski), która prawie oficjalnie robi za firmową dupodajkę. Dokładnie wiadomo, komu z zarządu akurat robi dobrze. Najciekawsze, że na jakiś czas wypadła z firmy, bo zadała się z prezesem lokalnej polskiej konkurencji, ale po 2 latach wróciła do dawnego kochanka i z powrotem "pracuje". Kumpel ma z nią spore problemy, bo z racji pochodzenia i znajomości języka panna jest oddelegowywana do załatwiania jego spraw, co oczywiście ma centralnie gdzieś. Żeby nie wpaść w kłopoty musi się z nią w najdrobniejszych duperelach porozumiewać via e-mail, coby były dowody na to, że to nie on zawalił.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • princesswhitewolf 07.02.18, 22:26
    nie bardzo rozumiem o czym riki ty mowisz. Twoj kolega to jakis prymityw, ze opowiada po pracy o kolezankach z pracy jakies legendy to raz. Dwa, w korporacjach w wiekszosci sa ludzie wyksztalceni i po studiach i nie mowia gwara.
    Masakra taki kolega w pracy traktujacy kogos z taka pogarda, i plotkujacy tylko dlatego ze kobieta miala zwiazek z jednym czy drugim facetem
  • iberka 07.02.18, 22:33
    może on robi to dlatego, że owa Pani z nim nie chciała ten teges big_grin, czyli męskie ego ucierpiało...

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22ndf9h6w1vt6qz.png
  • princesswhitewolf 07.02.18, 22:35
    pewno cos w ten desen. Ale ja uwazam ze facet to nie mezczyzna z jajami skoro takie bzdety kolezkom opowiada.
  • riki_i 07.02.18, 22:56
    Jak ją poznał przy pierwszej wizycie w centrali, to dawała pewne znaki , ale się szybko wystraszył jej "umocowania". Poza tym chyba nie chciał być suchym szwagrem jakichś niemieckich starych dziadów.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • princesswhitewolf 07.02.18, 23:00
    riki, moja rada. Nie wierz kolegom o tym jak babki na nie leca, tak jak nie wierzysz we wszystko ematkom opowiadajacym jak to na nich faceci leca. Prawdziwie popularni ludzie nie potrzebuja tego podkreslac bo to sie dzieje wokol nich po prostu
  • riki_i 07.02.18, 23:09
    Pokazywał mi sms-y (notabene napisane straszliwym polskim) i jakieś leciutkie zaproszenie do flirtu można było z nich wyczytać. Naprawdę leciutkie. Typu "a gdzie idziecie dziś wieczorem? to może ja też wpadnę", "a czy już jesteście", a kto został, a kto już poszedł, czyli sondowanie czy jesteś już mój miły robaczku sam - i inne takie. Jak chłop gramotny , to wyczyta co trzeba. Pani się bynajmniej nie narzuca, ale jakby przypadkiem z drugiej strony była chęć, to daje znaki, że się chętnie poprzekomarza. Bez gwarancji, że coś z tego wyjdzie. Pomogłem?

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • princesswhitewolf 07.02.18, 23:18
    tym bardziej okropne by koledze to pokazywal. Zwykly kogut starajacy sie zaimponowac innym kogutom. Uwazaj na niego.
    Nawet jesli Pani sie podobal, to i tak nie powod aby potem ja rozgniatac w plotach z kolegami.
    Ja tego nie robie z podrywaczami. W ogole nie rozpamietuje przed przyjaciolkami takich spraw. Uznalyby, ze powtarzam to by podkreslic swoja atrakcyjnosc i usmialy sie ze na leb mi uderza. Takie rzeczy sie puszcza w niepamiec a nie sie z tym obnosi
  • riki_i 07.02.18, 23:21
    Przyjąłem Twoje zdanie do wiadomości.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • princesswhitewolf 07.02.18, 23:22
    to dobrze. uwazaj na niego. Nie trzyma klasy.
  • riki_i 07.02.18, 22:43
    ale Ty w ogóle nic nie łapiesz!!!

    1. Pani pracuje w centrali w Niemczech i mówi tamże po niemiecku. Nie wymaga się od niej na codzień polskiego. Azaliż jednakowoż wiadomo, że ma polskie korzenie, więc jest oddelegowywana do załatwiania spraw osób z Polski. Cóż w tym dziwnego? To chyba całkowicie normalne. A niemieckiego pracodawcę gucio obchodzi, czy ona po polsku mówi śląską gwarą czy trzynastozgłoskowcem Mickiewicza. Ważne że mówi i jest w stanie załatwić szybciej, bo po polsku, różne sprawy jak ktoś z PL do nich przyjedzie.

    2. Cóż na Boga jest dziwnego w tym, że opowiada jakieś tajemnice poliszynela? Skoro wszyscy w firmie wiedzą, to dlaczego miałby nie wiedzieć ktoś spoza firmy? Ten drugi jest przecie zupełnie bez znaczenia dla ich korpo systemu.

    3. Dlaczego uważasz, że to ten kolega traktuje ją z pogardą? Ja nie zauważyłem, aby on ją poniżał - po prostu mówi co i jak. Prawda ponoć wyzwala wink A moim skromnym zdaniem, to owa pani upadla się sama. Ostatnio przybył tam również z wizytą ten lokalny polski prezes, u którego 2 lata pracowała. Firma postanowiła zrobić mu niespodziankę i niezapowiedzianie skierowała na oficjalny obiad oprócz ichniejszego członka zarządu także tę panią. Facet na jej widok rozjaśnił się niczym księżyc w pełni po czym wstał i przy wszystkich widowiskowo klepnął ją po dupie wydając z siebie przeciągłe "eeech".

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • princesswhitewolf 07.02.18, 23:07
    >Dlaczego uważasz, że to ten kolega traktuje ją z pogardą?

    o jak zwykla plota nie ma co robic tylko gadac o jakichs recepcjonistkach? Nie rozumiem powaznych biznesmenow ktorzy sa tak nieprofesjonalni, ze zajmuja sie opowiadaniem po godzinach gadaniem z kolegami o babach z centrali.

    W kwestii nietaktownego klepniecia po d...to powinien zwrocic uwage HR.

    W zyciu nie pracowalam w pracy w ktorej sie klepie publicznie po d... Nie wierze ze to specyfika polska.
  • riki_i 07.02.18, 23:17
    Princess, Ty ponoć jesteś międzynarodowa korpo-biznes-woman z diamentowym CV. Nie po raz pierwszy zadziwiasz mnie tym, jak kompletnie nie łapiesz o co kaman i plączesz konteksty.

    1. Poważni biznesmeni obok poważnych biznesów zajmują się najróżniejszymi rzeczami. Poczytaj sobie o byłym poważnym biznesmenie, a obecnie prezydencie USA, nazwiskiem Donald Trump.

    2. Jaki HR? Na tym obiedzie byli:
    - niemiecki udziałowiec firmy i członek zarządu,
    - polski prezes polskiej firmy
    - mój kumpel, menago w niemieckiej firmie pracujący w Polsce
    - owa pani, nie wiem jakie ona formalnie piastuje stanowisko, chyba asystentki członka zarządu (niemieckiej firmy)

    Obiad był poza siedzibą firmy, w restauracji. Gdzie tu widzisz pole do popisu dla działu HR? A nawet jeśli, to z całym szacunkiem, ale ów dział HR niemieckiej firmy, może polskiego pana prezesa cmoknąć w rzyć. W tym momencie nie był nawet ich kontrahentem. Ot, taka rozmowa ludzi z branży na poziomie szefów.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • princesswhitewolf 07.02.18, 23:35
    riki, ja mowie o powaznych ludziach na stanowiskach w korporacjach z sensownym poziomem i wyksztalceniem, a nie Donaldach wielokrotnym bankrucie, dziedziczacych kase po tatusiu, z ktorych ludzie boki leja i rolnicy amerykanscy i dewotki koscielne z silikonem wybraly.

    a kim ja tam niby jestem to nie ma znaczenia dla tego watku ani forum. Przeciez moje zycie sie nie zmieni przez to ze ktos na forum w cos wierzy czy nie wierzy, cos sobie dofantazjowal czy tez nie. Kompletnie nijak sie ma to do tematu

    to chyba jakies male firmy byly... tacy poklepujacy bonzo to po pijaku tam pewno sa.
  • riki_i 07.02.18, 23:57
    No nie, nie kwituj mi tu Trumpa jakąś lekceważącą polit nowomową, to dopiero jest niepoważne. www.sztukabiznesu.pl/artykuly/donald_trump.html - to nie jest zbyt dobry artykuł, ale daje elementarny wgląd w finanse Trumpa. Znałem kiedyś pewną panią pracującą w banku, co sobie pisała numery pin na odwrocie kart płatniczych. Przypominasz mi ją, skoro pracujesz w świecie finansów, a nie rozumiesz , że bankructwo firmy nie musi oznaczać bankructwa człowieka. Ten polski prezesunio, o którym przed chwilą pisałem, jest wielokrotnym bankrutem. Natomiast nigdy nie przestał jeździć bentleyem, a na narty latać do Sankt Moritz. Przeświadczenie, że tylko w małych firmach jakiegoś Miecia i Grażyny klepie się panie po pupie jest bardzo naiwne.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa 07.02.18, 23:20
    princesswhitewolf napisała:

    > nie bardzo rozumiem o czym riki ty mowisz. Twoj kolega to jakis prymityw, ze op
    > owiada po pracy o kolezankach z pracy jakies legendy to raz.

    Zaraz tam legendy instytucja korpo-dupo-dajki naprawdę istnieje. Różne są motywy, jedne szukają tego jedynego, inne chcą się jedynie dobrze umocować w strukturach. A inne może po prostu to lubią....

    Xsioonc
  • lauren6 08.02.18, 08:28
    Jedna pani chodząca nago po polskiej korpo dla 10 tyś zł została nawet uwieczniona na filmiku, który zrobił karierę na całym świecie. Ty princess przeszlabyś sie po korpo świecąc gołą pupą? Pewnie nie. Ja też nie. A niektóre panie tak mają. Myślisz, że mają hamulce w szukaniu zarobku i możliwości awansu w swoim openspace?
  • 89mumin 07.02.18, 22:53
    Analogiczną historię znam - z małej polskiej firmy prawniczej. W moim 'korpo-realu' reakcją na oficjalne lub półoficjalne, ale widoczne związki / romanse osób współpracujących ze sobą służbowo w znanych mi przypadkach była propozycja (raczej nie do odrzucenia) zmiany zespołu/działu przez osobę o 'mniejszym znaczeniu' dla firmy.

    --
    Jeżeli czegoś nie wolno, a bardzo się chce, to można.
  • princesswhitewolf 07.02.18, 23:08
    znam osoby ktore poznaly sie w pracy i dalej pracowaly razem. Po prostu potrafily sie nie obmacywac w pracy bo sa profesjonalistami. dzieci z tego byly.
  • taki-sobie-nick 07.02.18, 23:11

    zmiany zespołu/działu przez osobę o 'mniejszym znaczeni
    > u' dla firmy.
    >
    A jeśli stanowiska były równorzędne?
  • 89mumin 07.02.18, 23:14
    Nie spotkałam się z takim przypadkiem, ale przypuszczam, że rozmowa byłaby wtedy z obojgiem z propozycją - zdecydujcie sami kto się przenosi.

    --
    Jeżeli czegoś nie wolno, a bardzo się chce, to można.
  • princesswhitewolf 07.02.18, 23:24
    po co? ona i on pracuja wydajnie, w pracy sie nie obmacuja, dziecko w drodze wiec pytam sie po co kogokolwiek przenosic.
  • 89mumin 07.02.18, 23:36
    To jest pytanie do pomysłodawców - ja się mogę tylko domyślać. A domysły mam dwa - w przypadku formalnych i oficjalnych związków może chodzić o zachowanie bezstronności decyzji (zwłaszcza, jeśli jedna ze stron jest przełożonym) i poufności informacji. W przypadku przelotnych romansów chodzi zapewne o ochronę tyłka w razie niepowodzenia romansu i oskarżeń o mobbing / molestowanie. W obu przypadkach firma działa na zasadzie - zrobiliśmy co mogliśmy, żeby do tego nie dopuścić.

    --
    Jeżeli czegoś nie wolno, a bardzo się chce, to można.
  • ortolann 07.02.18, 21:11
    Pracowałam w małej korpo i teraz pracuję w dużej. Mała europejska, duża hamarykańska. Europejska: wyścig szczurów, kopanie dołków pod sobą, romanse dyrektorków z referentkami, psychpaci na kierowniczych stanowiskach. Trafiło się, uciekłam stamtąd. Poszłabym stamtąd dokądkolwiek, nawet na stanowisko z niższą pensją -byłam psychicznie bardzo zmęczona tamtą atmosferą.
    Hamarykańska - standardy, procedury, w dobrym tonie jest ich przestrzegać. Oczywiście należy wykazywać dziki zachwyt tym, że np. zamontowali nowe kible - wszystko po to, aby pracownikom było lepiej. Ale to chyba jedyny mankament - ten pompowany entuzjazm. Romansiki - jakieś tam pewnie są. Ale nie ma presji psychicznej. Masz pracować, masz dążyć do tego, żeby się rozwijać. Jak pokazujesz, że masz głowę na karku i że umiesz myśleć i nie przeszkadza Ci praca w zespole - to naprawdę możesz sobie spoko pracować.
    I zarobki są naprawdę OK plus do tego pakiet medyczny i różne tam inne bajery. Mam za.jebistego szefa, ale czuję, że gdyby był kiepski, to mogłabym pogadać o tym z jego szefem...
    Więc - ogólnie rzecz biorąc jest dobrze i sporo z tych obiegowych opinii o korpo to chyba pochodzi z dzikich lat '90 albo filmów, albo resentymentów osób, które by chciały pracować w korpo, ale nie wyszło...


    --
    http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif
  • mama303 07.02.18, 21:56
    ortolann napisała:


    > Mam za.jebistego szefa, ale czuję, że gdyby był kiepski, to mogłabym pogadać o
    > tym z jego szefem...

    pracuję w dużej korporacji i pare takich przypadków skończyło się zwolnieniem pracownika.


    --
    nie kradnę, nie zabijam, nie wierzę...
  • riki_i 07.02.18, 22:05
    I słusznie. Podpadziochów , ryjców i dupowłazów należy tępić w zarodku.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • ortolann 07.02.18, 22:59
    riki_i napisał:

    > I słusznie. Podpadziochów , ryjców i dupowłazów należy tępić w zarodku.
    >
    Całkowita zgoda. A co się robi w przypadku gdy podpadziochem, rylcem i dupowłazem jest Twój szef (tak, jak miałam w poprzedniej pracy)?



    --
    http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif
  • riki_i 07.02.18, 23:02
    To trzeba go w coś wrobić. Jego metodami.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • ortolann 07.02.18, 22:58
    Oj, no i w tej się zdarza różnie. Ja piszę o swojej sytuacji, mam naprawdę przytomnych przełożonych.

    --
    http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif
  • cauliflowerpl 07.02.18, 21:35
    A ja mam o korpo same dobre wyobrazenia i chcialabym w korpo pracowac.
    Korpo nie pracuje na trzy zmiany.
    W korpo jest czysto i cicho. I ten slynny pakiet medyczny a moze i karnet na silownie. I przyzwoite zarobki.
    Nie pasuja mi tylko imprezy typu "korpo w sobote zrobi cos pozytecznego" ale jak znam siebie, wymiksowalabym sie jak i z moich pracowych kolacji swiatecznych.
    No i ocenianie roczne w korpo podobno jest, a tego nie lubie. I w ogole parcia na awanse.
  • simply_z 07.02.18, 21:50
    taa cicho. Zwłaszcza na ołpenspejsie,. Gdzie słyszysz non stop rozmowy, pierdnięcia, kaszle, chichoty itp.
    zarobki są przyzwoite, zwłaszcza na tle państwowych firm.

  • babcia.stefa 08.02.18, 14:04
    Pracowałam w korpo, przez chwilę w ołpenspejsie, gdzie siedziało ponad 30 osób, komuś w pewnym momencie odjaniepawliło i zgonił do jednego pomieszczenia 4 działy o zupełnie odmiennej specyfice pracy. Najgorszy okres mojego życia zawodowego, przy tej liczbie ludzi jest upiornie głośno nawet jak ci ludzie prawie nic nie robią głośnego. Stukanie klawiatur, dzwoniące telefony, rozmowy, kichnięcia, szelesty, co chwilę ktoś wchodzi albo wychodzi. W końcu wszyscy wręcz bali się poruszać przy biurkach.
  • cauliflowerpl 08.02.18, 14:54
    Jak juz ktos napisal: wszystko jest wzgledne. Ja mam wozki widlowe jezdzace na wstecznym (a wtedy piszcza), linie produkcyjna 24 godziny na dobe w ruchu, pomijajac przejscie z jednej zmiany na druga, ogrzewanie lub klime (przemyslowe) i przestawiane kontenery. Oraz dziesiatki rozmawiajacych, kichajacych i szeleszczacych osob.
    A czasem bywam w stalowni. Bez kasku wygluszajacego nie podchodz.
    Wiec open space jawi mi sie jako oaza spokoju.
  • cauliflowerpl 08.02.18, 15:00
    Spawalni (autokorekta).
  • simply_z 08.02.18, 20:58
    ale masz ruch, a nie siedzisz przykuta przy biurku z tymi samymi osobami, dzień w dzień. ma sa kra
  • babcia.stefa 08.02.18, 15:38
    Owszem, wszystko zależy od tego, co robisz. Jak masz pracę wymagającą spokoju i skupienia, to taki ołpenspejs to koszmar.
  • 89mumin 07.02.18, 21:59
    Ja długo wzbraniałam się przed pracą w korpo - głównie z powodów innych niż te, które wymieniłam. W moim zawodzie korpo to duże możliwości, ale też duże ograniczenie. Możliwości - to co wymieniłaś + praca z różnymi ludźmi, czyli możliwość konfrontacji własnych spostrzeżeń, a przez to nauka. Ograniczenia, bo w korpo - z perspektywy mojego zawodu - jednak ciężko nie zostać ta wąską specjalistką, nie dlatego, że to modne i opłacalne, ale dlatego, że dostajesz do roboty "wycinek" i czasem bardzo ciężko pozyskać ogólny obraz tego nad czym się pracuje. Taka specjalizacja jest teraz dla mnie ok, ale na początku 'kariery' była nie do przyjęcia. Korpo, które znam, to tez struktura bardzo pionowa, co w praktyce oznacza pierdyliard podwładnych, ale też przełożonych, którzy czasem za bardzo chcą mieć swój wkład w moją pracę (rozumiem taką strukturę, ale długi czas bardzo mi ona nie leżała).

    To co podajesz jako wady to są kwestie, których uciążliwość w dużym stopniu zależy od ludzi. W 'moim świecie' na imprezę w sobotę nikt nie przyjdzie - od imprezowania są dni powszednie i dyspensa na poranne przyjście dnia kolejnego. A ocena roczna - cóż, nigdy mi się na niej nie udało zachować powagi, natomiast sens jej istnienia uzasadniam tym, że po niej nadchodzą podwyżki wink

    --
    Jeżeli czegoś nie wolno, a bardzo się chce, to można.
  • riki_i 07.02.18, 22:03
    cauliflowerpl napisała:

    > W korpo jest czysto i cicho. I ten slynny pakiet medyczny

    Ludzie, co Wy w kółko z tym pakietem medycznym? Za pakiet do Enel Medu w wersji max płacę 95 złotych...
  • koronka2012 07.02.18, 22:29
    riki_i napisał:

    > Ludzie, co Wy w kółko z tym pakietem medycznym? Za pakiet do Enel Medu w wersji
    > max płacę 95 złotych...

    Opłacasz prywatnie? serio pytam, pod kątem kogoś z rodziny, zawsze myślałam że takie stawki są osiągalne przy umowach grupowych.
  • riki_i 07.02.18, 22:46
    No bo ja robię grupówkę w mojej działalności gospodarczej. Płacę za kilka osób, w tym za siebie. Wychodzi właśnie owe 95 zł.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • babcia.stefa 08.02.18, 14:05
    Jakieś 120 złotych indywidualnie, bez problemu.
  • aerra 07.02.18, 22:40
    Nie wiem jakim cudem, bo my więcej płacimy samego podatku od dochodu od pakietu medycznego. 95 zł to nawet jednej wizyty w miesiącu nie pokryje, więc nie wierzę wink
  • riki_i 07.02.18, 22:46
    odpowiedziałem powyżej

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • leanne_paul_piper 07.02.18, 22:49
    I masz w tym stomatologa, chirurga szczękowego, ortodontę, leczenie kanałowe, zabiegi chirurgiczne z dnia na dzień etc?
    Ja policzyłam, że gdybym miała zapłacić za wszystko, co wykorzystałam tylko w styczniu, to byłoby to dobre 2 tysie.


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/sf/he/nft5/7nOfz40FK80vxQ5Y7A.jpg
  • simply_z 07.02.18, 22:52
    zależy od pakietu...w danej firmie. U mnie jest na tyle podstawowy, że i tak musiałabym doplacic. Nie mówiąc o tym, że te pożal boże luxmedy są tak słabe, że wolę swojego zaufanego specjalistę.
  • riki_i 07.02.18, 22:59
    To do mnie? Usług dentystycznych nie ma, drobne zabiegi chirurgiczne są.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • lauren6 08.02.18, 08:39
    - pakiet medyczny to teraz standard i w korpo, i u Janusza w małej firmie, i w budżetówce.
    - w korpo jest cicho?! Nigdzie nie spotkałam się z takim sajgonem jak w korporacjach. W korpo pracowałam na open space po 20-50 osób. Serio uważasz, że w takich warunkach może być cicho?!
    - praca na 3 zmiany? W korpo jak najbardziej wymagano od nas wysiadywania nadgodzin, często darmowych. Może dlatego darmowych, że część moich kolegow z działu wyrobiło roczny limit nadgodzin i gdyby mieli to wybrać w formie urlopu to znilneliby z firmy na długie tygodnie.
    - przyzwoite zarobki w korpo to często mit. Wiele zachodnich korpo traktuje Polskę jako kraj postkolonialny, w ktorym ma być tanio. Zgadnij na czym oszczędzają w pierwszej kolejnosci?
  • cauliflowerpl 08.02.18, 08:49
    Jezu, ale sie rzucasz. Dopsz, zostane sobie w mojej fabryce, tu przynajmniej ludzie mniej nerwowi big_grin
  • lauren6 08.02.18, 14:39
    I zostań. Przy tak nierealistycznym podejściu do tematu moglabys bardzo słabo trafić zmieniając pracę.
  • asia_i_p 08.02.18, 09:03
    Cicho to zależy do czego porównasz.
    Ja na przykład nigdy nie powiedziałabym, że u mnie w szkole na przerwie jest cicho. Potem moja córka poszła do podstawówki, poszłam ją odprowadzić pierwszego dnia, potem poszłam do pracy i miałam ochotę rzucać się na szyję każdemu uczniowi "Dziękuję ci, drogi uczniu, że nie drzesz się jak opętany bez powodu".
    Nadgodziny to jednak nie trzy zmiany, w korporacji raczej chyba praca w nocy normą nie jest.
    Przy zarobkach trzeba by operować na konkretach + wiedzieć, o jak dużej miejscowości i w jakiej części Polski mówimy. Ja z moją nauczycielską pensją jestem przeciętniakiem w Trzebnicy, ciężko byłoby mi się utrzymać bez męża w Warszawie, a w małym miasteczku na wschodzie Polski byłabym przedmiotem zazdrości.

    Większość jest mocno względna.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • babcia.stefa 08.02.18, 15:26
    Zgadza się. Zarobki bywają przyzwoite, ale tak gdzieś od kierownika działu. Całe doły zarabiają dość marnie. Im większe oddalenie od jakiejś rzeczywistej pracy, tym większe zarobki - koleś będący czymś w rodzaju szefa pionu zarabiał 10 x tyle co szarzy pracownicy, a robił raczej nic, tzn. głównie wysiadywał dupogodziny na niekończących się zebraniach (soraski, ale nawet w sporej firmie nie może być kilkudziesięciu osób zajmujących się misją, wizją i strategią).
  • claudel6 09.02.18, 00:06
    tak, to jest niestety duży minus wielu korpo. nawet dobry specjalista nie będzie tam zarabiał dużo, o ile jest "tylko" specjalistą. zarabiać więcej mozesz tylko jako manager - kierujący grupą ludzi. bez wzgledu na swoje kompetencje i wiedzę - możesz mieć mniejsze od swoich pracowników - stanowisko kierownika magicznie daje Ci kilka razy większe pensje. jesli ktoś chce się rozwijać w jakiejś dziedzinie, a nie chce kierowac ludźmi to uderzy w któryms momencie głową w szklany sufit, pzrynajmniej jesli chodzi o zarobki.
  • swinka-morska 07.02.18, 22:07
    Pracuję w dużej korpo od dawna...
    Godziny pracy - raczej standardowe, ale jak się trafi pokręcony projekt - bywa gorzej, nie do przerobienia.
    Wyścig szczurów - raczej nie. Natomiast zdarzają się nieuzasadnione awanse tylko dlatego, że ktoś wyspecjalizował się w robieniu dobrego wrażenia (i w niczym więcej).
    Z korpo jedyny problem jest tak, że po jakimś czasie zaczyna się rzygać misjami, wizjami, kolejnym programem, który ma zrobić psiejsko-czarodziejsko wielką proklienckość firmy (tiaaa....). I tylko najczęściej brak pomysłu co z tym zrobić oprócz zmiany na inną korpo.
    Aha, jest i drugi problem - open space. To jest narzędzie szatana, które niszczy ludziom zdrowie psychiczne.
  • bywalec.hoteli 07.02.18, 23:49
    W mojej korpo prawie wszystko się zgadza - na szczęście nie mam open spejsu, ale są tacy którzy siedzą w dwóch wieeeeeelkich połączonych ze sobą halach - i to jest beznadzieja.
  • babcia.stefa 08.02.18, 14:20
    >nieuzasadnione awanse tylko dlatego, że ktoś wyspecjalizował się w robieniu dobrego wrażenia (i w niczym więcej)

    Tak, w mojej eks-korpo najbardziej oszałamiającą karierę zrobiła panna, która nie radziła sobie kompletnie z niczym, natomiast była z zupełnie innej branży i potrafiła stworzyć wokół siebie atmosferę w stylu "inżynier od silników rakietowych zatrudnił się mleczarni, będzie tworzył innowacje, yay, świeże spojrzenie i wogle". Kierownictwo dało się na to złapać, ależ to wszystko okazało się potem g..o warte.
  • princesswhitewolf 07.02.18, 23:29
    mnie najbardziej to pasienie owiec w Nowej Zealandii sie spodobalo z wpisu 89 mumin. Jakze trafne...

    Sek w tym ze potem okazuje sie ze te owce to ciezka robota, gorsza niz ta w korpo...lol
  • 89mumin 07.02.18, 23:40
    princesswhitewolf napisała:

    > Sek w tym ze potem okazuje sie ze te owce to ciezka robota, gorsza niz ta w kor
    > po...lol

    Niedawno na gazecie był artykuł o tym, że trend się odwraca i pasterze wracają do korpo wink Ile w tym prawdy - kto to wie. Znam jeden przypadek powrotu, niezbyt udany, ale raczej ze względu na charakter 'pasterza', a nie charakter pracy.

    --
    Jeżeli czegoś nie wolno, a bardzo się chce, to można.
  • capa_negra 08.02.18, 00:03
    Przepracowałam w korpo 10 lat, w dziale operacyjnym.
    Nie musiałam być w biurze codziennie, ale nigdy nie zdarzyło się , żebym pracowała mniej jak 10 godzin.
    Do dzwoniącego bez przerwy telefonu można się przyzwyczaić, mniej do tego, że jesteś wart tyle ile twoje poranne daily. Wyścig szczurów i rankingi to codzienność.
    Codzienne opowieści co zrobić żeby było lepiej i więcej.
    Lawina maili co rano, często 5 w tej samej sprawie .
    Średnio co trzy lata zmiana strategii i kultury zarządzania. Było dobrze, ale teraz to będzie cudownie !!!
    Misja, wizja, sryzja ..... 8 miesięcy wdrażania kolejnych modułów, na kolejnych szczeblach.
    Wyjazdy integracyjne i " w nagrodę" obowiązkowe. Oczywiście nie odpoczywamy tylko bierzemy udział w jakiejś kretyńskiej grze zespołowej. Zanim wyjedziemy wszystko musimy ogarnąć wiec praca do 21. Na wyjeździe wszyscy tak zmęczeni, że ewentualnie napić mieli się siłę, a hotel mógł by mieć i 8 gwiazdek i tak by nikt na to nie zwrócił uwagi. Seks ??? Może młodzi, świeżo zatrudnieni...
    Cóż po tym, że samochód służbowy, pakiet medyczny i inne udogodnienia jak nie ma kiedy żyć???, a życie rodzinne toczy się przez telefon na zestawie głośnomówiącym bo najczęściej jesteś w drodze?? ze spotkania na spotkanie.
    Wypadek... nic ci się nie stało??? Super !!!! nowy samochód w drodze.
    Wsparcie, zapomniałam o wsparciu.
    Jak miesiąc, nie daj boże dwa nie zrealizowałaś celu, nie zrobiłaś premii to poor performance. Sama przeciwko 4-5 osobom przez 3 - 4 godziny opowiadasz co zrobiłaś, a nie wyszło i co zrobisz, żeby wyszło.
    Wierzę, że można pracować w korpo od do i do domu. Mi się nie trafiło, odeszłam bez żalu.

    --
    A weź ty takie rady zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek
  • claudel6 09.02.18, 00:09
    no ale Ty pracowałas w sprzedaży. zdajesz sobie sprawę, ze np. taka księgowa w korpo nie musi wyrabiać żadnych norm i sobie tam spokojnie dłubie w tych swoich księgach?
  • capa_negra 09.02.18, 00:35
    Zdaję sobie sprawę, dlatego napisałam od razu, że pracowałam w operacyjnym. Pewnie gdyby ktoś zapytał o moją korpo dziewczynę z księgowości miałaby całkiem inną opinię. Dlatego też wszystkie opowieści o pracy w korpo uważam za prawdziwe bo każdy opowiada ze swojego punktu widzenia i siedzenia.
    Zresztą mam koleżankę w księgowości i nie raz słyszałam : fajnie masz, nie musisz być w biurze, możesz zacząć pracę w szlafroku, może coś załatwić w ciągu pracy ( szczególnie będąc 200 km od domu.... ) u nas zawsze zawsze goła pensja, a wy zarabiacie...... nie widziała ile czasu spędzam w drodze, że mam pracowników w trzech rożnych miastach i rzadko mogę cokolwiek zaplanować bo sytuacja zawsze jest dynamiczna. Bardziej rzucało się w oczy, że mogę sobie wybrać samochód niż fakt ile tysięcy kilometrów nim robię.
    Długo opowiadać, nie żalę się bo był czas, że to wszystko było fajne, ale teraz jak na to patrzę z boku to stwierdzam, że nieźle miałam zryty beret.

    --
    A weź ty takie rady zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek
  • claudel6 09.02.18, 12:05
    no jasne. u nas też są rózne grupy pracowników i mają zupełnie różne doswiadczenia z pracy. firma też ich różnie (czytaj: nie równościowo) traktuje.
  • sweet_sour 08.02.18, 08:47
    Jako pracownik korpo, mogę zdecydowanie potwierdzić obserwacje o wyścigu szczurów i miejscu zamieszkania pracowników, lepiej bym tego nie ujęła smile O romansach w pracy w sumie też - nie znam osobiście nikogo, kto by się się ciupciał w pracy (albo jakoś super dobrze się ukrywają?). Za to z tymi godzinami pracy, to bardzo zależy od korpo i charakteru danej pracy. U nas podstawowe godziny to 8:30-17:30, ale biuro jest otwarte całą dobę i w weekendy i zdarza się ludziom pracować poza tymi wyznaczonymi godzinami. Ale z drugiej strony jest też większa elastyczność (myślę, że w dużej mierze wymuszona przez aktualne warunki na rynku) i ja np. pracuję 8-16 (bo mam małe dzieci i godzinna przerwa na lancz jest mi mocno zbędna), czasami kończę pilne zadania w domu jak jest taka potrzeba, ale generalnie nikt się nie czepia moich godzin pracy, dopóki robota jest zrobiona, a godziny zaraportowane na projekty klienckie. Tak samo pensje w korpo wyglądają różnie, w zależności od charakteru pracy. Moja korpo płaci relatywnie nieźle, ale też nasza praca nie polega na wklepywaniu faktur do systemu, tylko specjalistycznym doradztwie, do którego potrzebni są specjaliści albo co najmniej ogarnięte jednostki, a i klienci są skłonni zapłacić za nasze usługi niemałe pieniądze.
  • 89mumin 08.02.18, 18:51
    sweet_sour napisał(a):

    > Za to z tymi godzinami pracy, to bardzo zależy od korpo i charakteru danej pracy.

    Na pewno. Przy czym, jeśli chodzi o godziny pracy, to jest to moja najświeższa obserwacja. Pracuję w korpo słynącym do niedawna z tego, że większość maili jest wysyłanych nocami i to bynajmniej nie przez osoby nadające z innych stref czasowych. Natomiast ostatnio, chyba w związku z nastaniem częściowego rynku pracownika w mojej branży i na pewno w związku z wkroczeniem młodego (powiedzmy, że są to roczniki 90+), bezkompromisowego pokolenia, sporo się zmienia w podejściu do godzin pracy. I chociaż wiele jest narzekań na młode pokolenie, to mi się ta zmiana bardzo podoba, bo w większości przypadków terminy mamy przesuwalne, a nasza praca nikomu życia nie ratuje.
    --
    Jeżeli czegoś nie wolno, a bardzo się chce, to można.
  • fasol-inka 08.02.18, 09:20
    Pracuję w korpo od niemal 15 lat. W jednym i tym samym, co prawda trochę kapitał się zmieniał - z amerykańskiego po aktualnie francuski, ale mniej więcej z tymi samymi ludźmi.
    Wyścigu szczurów nie stwierdzam (w moich kręgach), aczkolwiek jak w backoffice robię, z klientem nie mam do czynienia, co najwyżej z wewnętrznym. Telefon nie dzwoni mi po nocach, zasadniczo dzwoni bardzo rzadko. Pracuję 8 godzin, mam home office na stałe, do biura niemal w ogóle nie jeżdżę. O ile mam swoje zrobione to nikt się mnie nie czepia, że wyskoczę w ciągu dnia po dziecko do szkoły czy na jakieś zakupy (nie ukrywam się z tym przed szefostwem).
    Owszem, ze względu na przeróżne strefy czasowe zdarza mi się siedzieć na spotkaniu o 21 czy 6 rano - na szczęście bardzo rzadko i tylko jeśli jest to krytycznie ważne. Z trzytygodniowym urlopem nie ma najmniejszego problemu, w czasie dłuższych (niż tydzień) urlopów wyłączam telefon, w czasie krótszych nadzoruję, czy coś się nie wali.
    Zarabiam godnie, mam mnóstwo dodatków dla siebie i rodziny (opeka medyczna, stomatologia, osławiony multisport, dodatkowe dni urlopu, sfinansowano mi dwa razy podyplomówkę, etc).
    Oczywiście - pracy jest dużo, czasem bardzo dużo. Ale obserwując mojego męża, pracującego w budżetówce, i porównując, to ja mam stabilizację i święty spokój, on ma nieustający mobbing, nerwówkę i gonitwę.
  • agnieszka_kak 08.02.18, 15:36
    Od zawsze pracuje w korpo. Niemal zawsze jestem w stanie zrobic wszystko w okolo 6 godzin, a reszta to przerwy na lunch, kawe, herbate i toalete. Luzy, przewidywalnosc, ustalone procedury, podwyzka co roku. Sluzbowa komorka, laptop, praca z domu raz w tygodniu. Idiotyczne przeszkody, ktore nie istnieja w mnieijszych firmach. Na poczatku bylam w szoku, gdy musialam zlozyc elektroniczny request o otwarcie okna, teraz przyjmuje to spokojnie i ciesze sie z tego, co mam.
  • fasol-inka 08.02.18, 15:50
    z oknem mnie rozbroiłaś big_grin

    ale mnie z kolei, za każdym razem rozwalają walki o klimatyzację - jedni zakutani po uszy, drudzy porozbierani - jednym zawsze zimno, innym gorąco, niezależnie od pory roku big_grin i podchody - jeden przejdzie, wyłączy, drugi podejdzie i podkręci, inni jeszcze zaklejają wywiewy klimatyzycji na sufitach, no komedia
  • nastjaa 08.02.18, 22:15
    O taaaaaak, tak właśnie jest!!!
  • claudel6 09.02.18, 00:16
    tak tak tak! nienawidzę tego. w lecie normalnie choruję z zimna, a tym eskimosom nawet przy 20 st. jest za gorąco.
  • claudel6 09.02.18, 00:13
    kurdeżesz no. dlaczego ja nigdy nie traiłam na korpo, która by dawała te osławione podwyżki (chociażby i inflacyjne) co roku? nawet jak mi na rozmowie rekrutacyjnej móiwli, ze u nich tak jest, to później się okazywało, że jednak magiicznie nie, no albo że przynajmniej ja nie dostaję (pomimo wysokich rocznych ocen).
  • simply_z 09.02.18, 00:33
    jakaś bzdura. W każdej, powtarzam w każdej korpo dostaje się podwyżkę inflacyjną, dobre i te 50 zł, ale jest.

  • fasol-inka 09.02.18, 08:51
    u mnie również są
    plus po ocenie rocznej w zależności od wyniku (i szefa, aczkolwiek ja do tej pory miałam szczęście do przełożonych - sami normalni ludzie rozumiejący, że pracownik ma jakieś życie poza korpo - może dlatego, że nie Polacy...)
  • agnieszka_kak 09.02.18, 10:37
    Pracowalam 2 lata w jednej bardzo dobrej korpo, gdzie podwyzki byly 4-cyfrowe. Teraz pracuje u konkurencji, atmosfera duzo lepsza, podwyzki malutkie ale zawsze sa (czyli np. w tym roku 3%).
    Sa branze, gdzie od razu wiadomo, ze zaplaca wiecej- wszelki consulting finansowy, firmy farmaceutyczne, papierosowe...
  • claudel6 09.02.18, 11:04
    ale co bzdura? pracowałam dla ok. 8 korpo i takich podwyżek nie dostawałam. więc w jakiej każdej? podać Ci nazwy? w jednej dostałam chyba 2 podwyżki, ale wyraźnie zwiaząne z awansem. więc nie bzdura, tylko różnie to bywa, a ja wyraźnie miałam pecha.
    aż mnie to natchnęlo do założenia nowego wątku, bo właśnie teraz temat "podwyżka" ćwiczę w praktyce.
  • best_bej 08.02.18, 16:18
    Pracowałam rok w korporacji i tak
    1. Nadgodziny były wymuszone Ilościa pracy. Oczywiście bezpłatne mogłam sobie je niby odebrać ale kiedy? Jeśli odbiór nadgodzin generowal kolejna ilość nadgodzin.
    2. Zarabiałam bardzo mało. Bardzo. Co niekietorzy byli zatrudniani na smieciowkach wiec jeśli się ośmielili chorować lub iść na urlop po prostu nie mieli za to płacone.
    3. Oczekiwano od nas ze będziemy przychodzić do pracy w święta typu Trzech Kroli lub boże Ciało.
    4. Po tym jak usłyszałam, że mamy sobie nie robić planów na święta Bożego Narodzenia i ferie bo możemy być potrzebni złożyłam papiery.
  • uthark 13.02.18, 08:27
    Pracuję w trzeciej korpo (razem prawie 18 lat) i w każdej było 8h i do domu. W każdej brak wyścigu szczurów, przynajmniej w działach, w których pracowałem (zawsze działy techniczne). Teraz jest jeszcze praca z domu (może 25% czasu pracuję z biura, bo jednak muszę mieć kontakt z kolegami).

    Do tego pracownik jest szanowany, kierownik słucha, co masz mu do powiedzenia.

    Przed korpo pracowałem w niedużych prywatnych firmach i zdecydowanie polecam korpo w porównaniu z pracą u "januszy".
  • husmus 13.02.18, 12:05
    Nigdy nie pracowałam w korpo, ale tak z ciekawości: niektóre piszecie, że - wbrew powszechnym opiniom - w korpo są super warunki pracy, nadgodziny sporadycznie, dniówka to 8 godzin, wyrabiacie się w 6. Reszta to czas na kawę i lunch, wychodzicie
    punkt 16. Gdyby to samo napisał pracownik urzędu, zostałby zwyzywany od biurw i pasożytów. Podwójne standardy?
  • 89mumin 13.02.18, 12:43
    Te zalety, które wymieniłaś, to chyba zbieranina z kilku postów, u mnie np. godz. 16 to kumulacja roboty, a przerwa na lunch jest bezpłatna. Ale ad meritum - nie wiem czemu ktoś miałby inną osobę nazywać pasożytem, jeśli ta osoba uczciwie wykonuje swoją pracę. Jak ma zadaniowy czas pracy, to chyba nikt nie ma problemu z tym, że robi to co ma jak najszybciej.

    --
    Jeżeli czegoś nie wolno, a bardzo się chce, to można.
  • lauren6 13.02.18, 13:53
    > Gdyby to samo napisał pracownik urzędu, zostałby zwyzywany od biurw i pasożytów. Podwójne standardy?

    Tak.

    W innym wątku dowiedziałam się, że jeśli pracownik wychodzi z firmy punkt 16 po 8h pracy to jest po prostu słabym pracownikiem. Widać olbrzymia część chwalących się w tym watku 8 godzinnym czasem pracy jeszcze nie wie jakimi słabymi pracownikami są. W oczach niektórych ematek ofc.
  • uthark 04.03.18, 16:21
    Ludzie różnie piszą, bo i korporacje są różne. Ja zawsze pracowałem w korporacjach IT (w trzech - amerykańskiej, niemieckiej, teraz w takiej, której dyrekcja jest we Francji), gdzie nie było wyścigu szczurów i generalnie pracowało się bardzo ok. W pierwszej nie miałem kontaktu z klientem końcowym, więc godziny pracy były mocno elastyczne. W pozostałych dwóch jest kontakt z klientem końcowym, więc trzeba być w pracy np. na 8-mą lub 10-tą, ale jak ktoś przyjdzie o 8.15, to nie musi się tłumaczyć - zgłoszenie problemu nie Gołota, nie ucieknie.

    Nadgodziny są faktycznie sporadyczne, a jak są, to płatne zgodnie z prawem. Czasami pracuje się nieco dłużej (rzadko), bo trzeba rozwiązać problem, ale wtedy zgłasza się kierownikowi (tak, zgłasza się, a nie prosi o zgodę), że jutro będzie 6h, bo dzień wcześniej było 10h.

    Pamiętaj, że korporacją jest także ... Poczta Polska smile
  • 89mumin 04.03.18, 16:36
    To żeś mnie nieźle wystraszyła - byłam przekonana, że ktoś wygrzebał ten wątek, żeby napisać, że na głównej jest już artykuł. Ufff....

    --
    Jeżeli czegoś nie wolno, a bardzo się chce, to można.
  • ewawzywa07 04.03.18, 18:11
    Co prawda nigdy nie pracowałam w korporacji, wiec zastrzegam , że moja wiedza nie pochodzi z pierwszej, a często nawet i z drugiej reki, ale
    - czytałam kilka lat temu książke ( nie pamiętam autorki ani dokładnie tytułu, brzmiał jakoś tak Homo corporicus. Autorka pisze rzeczy, od których robi się słabo
    - w korporacjach pracownicy najniższego szczebla ( stazyści, osoby o niższych kwalifikacjach) są poniewierane ( słynny doit=duit od do it). I to raczej nie są legendy miejskie
    - chyba rzeczywiście ok 17-18 ( sądząc po ruchu samochodowym) urzędowanie w korporacjach się kończą. Pracownicy korporacji (?) jadą masowo do domu i... o żadnej innej porze nie spotyka się na drodze dojazdowej do mojego osiedla takiej agresji..... Może więc jednak coś w tych korporacjach nie halo skoro za kierownicą tak drastycznie dają znac o sobie emocje.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.