Dodaj do ulubionych

Do osób, które pamiętają

07.02.18, 23:27
przełom ustrojowy.

Jak sobie wyobrażałyście wolną Polskę?

Prosiłabym też o podanie, ile wtedy miałyście lat, bo to rzutuje na poglądy.
Edytor zaawansowany
  • butch_cassidy 07.02.18, 23:30
    14 lat miałam. Ucieszyłam się, że do Berlina Zachodniego można będzie jechać i tyle. Tak, chyba tylko aspekt swobodnego podróżowania robił na mnie wrażenie. Innych przemyśleń nie pamiętam.
  • paniusiapobuleczki 08.02.18, 06:36
    Do Berlina można było jechać jeszcze przed 89 bez wizy.
  • arwena_11 08.02.18, 07:35
    Zachodniego?
  • paniusiapobuleczki 08.02.18, 08:37
    Mam wrażenie ze tak, kiedy byłam w Berlinie Zachodnim pierwszy raz, na studiach musiało to byc przed 89, a może w 89 ale przed czerwcem. Było mi strasznie żal wschodnich Berlińczyków, ze tu komuna my możemy a oni nie.
  • butch_cassidy 08.02.18, 09:05
    Skąd. Nie można było. Z całą pewnością. Bo wcześniej marzyłam o piórniku na trzy ekspresy i gdyby się dało, to bym pojechała z mamą, a tak tom można było najwyżej do Drezna big_grin Może miałaś tę wizę po prostu. No chyba że ja coś pomyliłam, ale trudno mi uwierzyć. Ojciec dziewczynki z klasy pracował w Berlinie Zachodnim i to było cooooś.
  • paniusiapobuleczki 08.02.18, 09:19
    Nie, jechałam bez wizy. Możliwe wiec, ze zawodzi mnie pamięć co do roku. Zapytam męża wieczorem co on pamięta i napiszę smile
  • arwena_11 08.02.18, 11:14
    Na pewno nie. Jeździłam na kolonie do Niemiec, Czech czy nawet Algierii - ale to wszystko były kraje socjalistyczne.
    Była to wymiana LOT-u z ichniejszymi liniami lotniczymi. Oni do nas - my do nich. Ale nie było szansy na kraje kapitalistyczne - no chyba że miało się mocne układy.
  • maadzik3 08.02.18, 14:41
    na pewno nie. potrzebna była wiza no i paszport (trzymany na komendzie)

    --
    "Wolnosc jest prawem do powiedzenia innym tego, czego nie chcieliby uslyszec".
    G. Orwell
  • tmk123 08.02.18, 14:44
    Ja wtedy kończyłam studia. W sumie zmiany były stopniowe.
    W moim pokoleniu też jedną z najważniejszych rozważanych mozliwosci była wolność podróżowania. I nie chodziło raczej o paszporty a o kurs dolara. W PRLu był on koszmarnie wysoki. A potem spadł na łeb na szyję. W PRL zdecydowana wiekszość nigdy nie wyjeżdzała za granicę. Owszem dzieci dyrektorów Nowej Huty jeżdziły do Włoch, kupowały dżinsy czy pisaki w Pewexie, Jak rodzice pracowali w ważnym przedsiebiorstwie (hutnicy, górnicy) to kolonie były WNRD lub Bułgarii, podobnie wczasy. Z mojej podstawówki tylko 3 osoby były za granicą.
    Wolność dla Koscioła też była ważna i popierana. Niestety poszło w totalną skrajność.
    Największym strachem było to, że trzeba będzie płacić za lekarza. Prywatnie to niektórzy chodzili do dentysty. No ale ubezpieczenie w końcu zostało niezależnie jak je zwał.
    Natomiast jakoś nikt nie przewidział bezrobocia, wszyscy myśleliśmy, że jesteśmy zdolni i pracowici i osiagniemy prawdziwy sukces. I to była największa pomyłka.
  • taki-sobie-nick 07.02.18, 23:36
    Oj no dobrze, wiem, że to było w neolicie i nikt się nie przyzna, że jest taki stary. Ja miałam 15 i wyobrażałam sobie kraj zamożny i państwo przyjazne obywatelom.
  • lellapolella 08.02.18, 11:33
    Miałam 26 lat i przyznam, że nawet wtedy nie wyobrażałam sobie, że Polska będzie krajem przyjaznym obywatelom;-P Cieszyło mnie, że nareszcie otwarto granice, to było dla mnie priorytetowe. Jeżeli ktoś pisze, że wystarczyło wziąć paszport, to żyliśmy w różnych światach.

    --
    W niektórych krajach występują krokodyle różańcowe. Natomiast gatunkiem charakterystycznym dla Wolski jest osioł różańcowy. Chociaż jest gatunkiem pospolitym, występującym w Wolsce masowo,to jest tam pod ścisłą ochroną. by ukos
  • komorka25 08.02.18, 15:20
    Jakoś tej przyjazności nie widzę, mimo że prawie 30 lat od tamtych wydarzeń mineło. A granice też otwarto dużo później, tyle że z paszportami zrobiło się łatwiej.
  • gulcia77 07.02.18, 23:41
    Miała 12 lat, więc politycznie średnio świadoma byłam. Ale za to doskonale pamiętam Polskę przed UE. Chciałam po prostu normalnej, świeckiej, wyluzowanej Polski, w której można mieć zróżnicowane poglądy, Europy bez granic (to jest w ogóle świetne uczucie, bo podróżuję dużo, zarówno w sprawach zawodowych, jak i prywatnie) i zarabiania pieniędzy własną pracą. Słowo honoru, że na przełomie XX i XXI wieku nie pomyślałabym nawet przez moment, że mój kraj będzie wyglądać tak, jak teraz. A to raptem niecałe 20 lat temu.

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • taki-sobie-nick 07.02.18, 23:45
    gulcia77 napisała:

    > Miała 12 lat, więc politycznie średnio świadoma byłam. Ale za to doskonale pami
    > ętam Polskę przed UE.

    Ale nie o to mi chodziło. Nie wiem, co ludzie mają z tymi wyjazdami, naprawdę taki problem zabrać paszport?
  • gulcia77 07.02.18, 23:51
    Mój pierwszy paszport to było kilka godzin spędzonych w kolejce, w urzędzie paszportowym. smile Nie chciałabym powtórki. A z wyjazdami to jest tak, że mnie jest obojętne, czy jestem akurat w Oulu, Rotterdamie czy Katowicach. I tak - o tym marzyłam smile

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • butch_cassidy 08.02.18, 00:11
    Ale przecież przed przełomem to ten paszport był tylko na Blok Wschodni - w tym był problem, nie że trzeba go zabrać...
  • paniusiapobuleczki 08.02.18, 06:32
    Nie, był na blok wszchodni i wszystkie kraje świata. Trzeba było stać w kolejce. Czasami tylko kilkugodzinnej, czasami dłużej,
  • butch_cassidy 08.02.18, 09:07
    No jednak nie, na wszystkie kraje świata nie było tak łatwo dostać. Nie znałam wtedy nikogo, kto by miał taki paszport. Przynajmniej w moim otoczeniu takich osób nie było.
  • butch_cassidy 08.02.18, 09:07
    Jeśli taki paszport miałaś, to co się dziwisz, że byłaś w Berlinie Zachodnim przed '89...
  • paniusiapobuleczki 08.02.18, 09:25
    W roku 86 i 88 byłam w Szwecji, w 87 w Holandii. Za każdym razem wydawano mi paszport na wszystkie kraje świata z możliwością jednokrotnego przekroczenia granicy polskiej. Po powrocie musiałam oddać, zwracano mi dowód osobisty. Możliwe, ze Berlin pokręciłam, bo to był krotki wyjazd w zimie. Były tez osobne paszporty na demoludy.
  • fadilla 08.02.18, 10:10
    A teraz szczerze przeanalizuj sobie własną sytuacje (rodzinna, ekonomiczną, zawodową itp.) i się dowiesz dlaczego akurat tobie dano paszport, bo dla wszystkich to nie była norma.

    --
    W Iranie obowiązuje prawo szariatu, a z tym prawem się nie dyskutuje. by lady-z-gaga
  • paniusiapobuleczki 08.02.18, 13:17
    W latach 80 będąc studentka wyjechałam do Szwecji i Holandii na tzw zaproszenie. Oficjalny dokument, w którym zapraszający oświadczał, ze przez okres pobytu czyli te dwa tygodnie bedzie mnie utrzymywał. Można było tez wyjechać np do UK na tzw Concordie czyli do pracy w polu u konkretnego gospodarza. Dziewczyny ludzie wyjeżdżali na zachód, serio. Do rodziny, znajomych, z Orbisem, ze stowarzyszenia Caravaningu polskiego itd
  • snakelilith 08.02.18, 13:42
    paniusiapobuleczki napisała:

    Dziewczyny ludz
    > ie wyjeżdżali na zachód, serio. Do rodziny, znajomych, z Orbisem, ze stowarzysz
    > enia Caravaningu polskiego itd

    Wyjeżdżali, ja też wyjechałam. Ale dla uzysksania wizy i paszportu konieczne było osobiste zaproszenie wraz potwierdzeniem utrzymania, a większość ludzi w Polsce nie miała ani rodziny, ani znajomych na Zachodzie. Jak się wyjeżdżało z Orbisem nie wiem, ale podróżowanie poza demoludy, to była bardzo droga impreza, na którą mało kto miał pieniądze. Na początku lat 90-tych roczna pensja moich rodziców wystarczała na miesiąc skromnego życia w Niemczech, więc na wypad do Paryża, czy wakacje w Hiszpanii mogli pozwolić sobie nieliczni. Znałam taką dziewczynę, była córką dyrektora kopalni, oczywiście partyjnego szychy. Dla niej lato na jachcie na Morzu Środziemnym i narty w Austrii, to była normalka. To, że w komunistycznej Polsce istnieli równi i równiejsi nie było wielką tajemnicą. Ja bym się jednak aż tak bardzo z tym nie afiszowała, bo jeżeli dla ciebie częste wyjazdy zagranicę były nie tylko łatwo dostępne, ale także bezproblemowe do finansowania, to wiadomo kim byli twoi rodzice.
    A jeżli chodzi o możliwiość pracy zagranicą, to przynajmniej moja wiza turystyczna z lat 80-tych nie uprawniała mnie do legalnej pracy zarobkowej w Niemczech i chyba w wielu krajach europejskich tak było. Ludzie jeździli czasem na krótkie pobyty i pracowali na czarno, ale trudno nazywać to możliwościami.
  • paniusiapobuleczki 08.02.18, 14:31
    Ja mam sie nie afiszować? A niby czym sie afiszuję? Dostałam zaproszenie od znajomych, na moich trzech wyjazdach podczas studiów pracowałam na czarno jak 99,9 % studentów, którym udało sie wyjechać. Zanim mi sie udało wyjechać pierwszy raz na zachód w drugiej połowie lat 80, moja koleżanka, której rodzice należeli do klubu caravaningowego miała objechała cała Europę. Byłam zła na moich, ze tacy mało obrotni i nie ciągnie ich do świata. Nikt nie mówi o wypadach, czy ja gdzieś pisałam o wypadach do Paryża? Słyszałam tez o takim jednym studencie, który ze swoją dziewczyną majc 150 dolarów pojechał do Hiszpanii. Brało się konserwy i jechało stopem. Bywało, ze nie raz Niemiec dał w rękę kilka marek.
  • snakelilith 08.02.18, 15:09
    paniusiapobuleczki napisała:

    Zanim mi sie udało wyjechać pierwszy r
    > az na zachód w drugiej połowie lat 80, moja koleżanka, której rodzice należeli
    > do klubu caravaningowego miała objechała cała Europę. Byłam zła na moich, ze ta
    > cy mało obrotni i nie ciągnie ich do świata. Nikt nie mówi o wypadach, czy ja g
    > dzieś pisałam o wypadach do Paryża? Słyszałam tez o takim jednym studencie, któ
    > ry ze swoją dziewczyną majc 150 dolarów pojechał do Hiszpanii. Brało się konser
    > wy i jechało stopem. Bywało, ze nie raz Niemiec dał w rękę kilka marek.

    To są wszystko jednak opowieści typu ktoś tam jeździł za darmo śpiąc pod mostem, a komuś coś tam wrzucono na ulicy do kapelusza. Opcje nie dla wszystkich atrakcyjne, czy nawet możliwe. Więc nie mówimy tu o tym, że nie można było wyjechać wcale, w ogóle i na żadnych warunkach, ale nie było to ani łatwe, ani tym bardziej masowe, bo najpierw trzeba było mieć jeszcze wizę i paszport. Zresztą to, o czym piszesz stało się możliwe dopiero w drugiej połowie lat 80-tych, wcześniej wyjazd za zagranicą był dla wielu prawie że niemożliwy. Ja mam rodzinę zagranicą i do połowy lat 80-tych nikomu z naszej dużej rodziny nie pozwolono wyjechać na odwiedziny, wyjątkiem była tylko babcia. Nie dostaliśmy paszportu na kraje zachodnie i tyle.
  • paniusiapobuleczki 08.02.18, 15:17
    O niczym innym nie piszę.
  • aankaa 09.02.18, 20:39
    paniusiapobuleczki napisała:

    > Były tez osobne paszporty na demoludy.

    na demoludy była tzw wkładka paszportowa


    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • fadilla 08.02.18, 10:07
    Ale mało osób dostawało paszport, na wszystkie kraje świata. Chyba tylko sportowcy, artyści i jakieś inne, wyróżnione osobniki.

    --
    W Iranie obowiązuje prawo szariatu, a z tym prawem się nie dyskutuje. by lady-z-gaga
  • default 08.02.18, 12:34
    Ale przeciez nie paszporcie byl problem tylko w wizie ! Sam paszport byl na nic jesli chcialo sie jechac dalej niz do demoludow.
    Pamietam dantejskie sceny na Katowickiej pod ambasada RFN - ludzie po kilkanascie godzin czekali w kolejce po wize.
  • joa66 08.02.18, 12:53
    No właśnie - wiza to był problem
  • aqua48 08.02.18, 09:56
    taki-sobie-nick napisała:

    >Nie wiem, co ludzie mają z tymi wyjazdami, naprawdę t
    > aki problem zabrać paszport?

    Paszport trzeba było wystać w komendzie milicji. Przejść często niemiłe przesłuchanie - gdzie, do kogo, po co. Dostać zgodę obwarowaną tym, że się nie ma rodziny zagranicą, że się ten paszport zwróci na komendę niezwłocznie (!) po powrocie, pod groźbą doprowadzenia przez funkcjonariuszy. Jeśli się było studentem to dodatkowo zgody na wyjazd za granicę w trakcie roku akademickiego musiał udzielić minister, trzeba było składać masę absurdalnych podań, jeździć co najmniej dwa razy do Warszawy itp. Nie można było wziąć legalnie własnych zapracowanych pieniędzy, był absurdalny limit tzw. dewiz - chyba 3 dolary na dzień i 10 na cały wyjazd? Jakoś tak. Wszystko to, to BYŁ realny problem.
  • evee1 08.02.18, 12:13
    Hmm, ja w latach 85-89 jeździłam do Anglii. Problemem był nie tyle paszport, ile zdobycie wizy i za tą stało się dniami (listy społeczne pod ambasadą) i nie było gwarancji, że się ja dostanie. A, wizę do GB można było dostać pod warunkiem, że miało się zaproszenie od kogoś stamtąd. W czasie roku akademickiego, to i tak raczej studenci nie jeździli, bo studiowali wink, a w wakacje żadne pozwolenianue były potrzebne. Prawdę mówiąc kompletnie nie pamiętam jak to było z samymi paszportami, ale jakoś nie przypominam sobie wizyt na komendzie i spowiedzi. Już raczej w biurze paszportowym smile.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • joa66 08.02.18, 12:58
    aqua ja dostałam passport dlatego, że miałam zaproszenie od rodziny zagranicą. Podobnie np moja koleżanka (której brat nota bene zwiał przed wojskiem ). I jaki na Boga minister? Pamiętam za to zaświadczenia z uczelni noszone do ambasad , z zanzaczeniem, kóre dni są wolne od nauki. Lata 80.
  • filga 08.02.18, 13:27
    Paszportu nie miało się w domu, był w urzędzie i każdorazowo trzeba było o niego aplikować /występować /starać się. I oczywiście że do Berlina zachodniego nie można było ot tak sobie jechać
  • butch_cassidy 08.02.18, 14:42
    filga napisał(a):

    >do Berlina zachodniego
    > nie można było ot tak sobie jechać

    Jak to napisałaś, to sobie uświadomiłam, że w zeszłym tygodniu czytałam jakiś reportaż a propos rocznicy upadku Muru Berlińskiego, w którym autor, Niemiec z NRD, opisywał, jakim wydarzeniem był wjazd windą na wieżę przy Alexanderplatz, bo stamtąd po raz pierwszy zobaczył Berlin Zachodni, a później jakim szokiem było, że da się tam wejść. Czyli nawet Niemcy nie mogli swobodnie dostać się do Berlina Zachodniego, a co dopiero Polacy. Z resztą jest przecież muzeum na Checkpoint Charlie...
  • paniusiapobuleczki 08.02.18, 15:03
    Kobieto, ja tam byłam. Za komuny, przed upadkiem muru. Cały bajer polegał na tym, ze Niemcy wschodni nie mogli a Polacy tak. Do Berlina był ruch bezwizowy dla obywateli demoludow. W praktyce oznaczało to, ze dla tylko dla Polaków bo mieliśmy największa swobodę podróżowania. Dojeżdżało sie pociągiem do Berlina wschodniego, przechodziło do zachodniego. Być może nawet na dowód, nie pamietam. Pojechałam wtedy do kumpla, który do Berlina wyjechał na pochodzenie. Wielu Polaków właśnie z powodu ruchu bezwizowego uciekało na zachód przez obóz dla azylantów w Berlinie zachodnim. Napisałam, ze strasznie było mi żal Niemców wschodnich, bo chociaż doskonale wiedzieli, jak dojść na przejście graniczne na dworcu Friedrishstrasse, sami nie mogli z niego korzystać. Był to czas kiedy muzeum muru przy Checkpoint Charlie było darmowe dla Polaków.
  • snakelilith 08.02.18, 15:47
    paniusiapobuleczki napisała:

    > Kobieto, ja tam byłam. Za komuny, przed upadkiem muru. Cały bajer polegał na ty
    > m, ze Niemcy wschodni nie mogli a Polacy tak.

    Kobieto, ja byłam w tym czasie też dorosła. Tobie się coś całkowicie pomerdało. Jeżeli miałaś paszport na demoludy, z którym mogłaś pojechać do NRD, to w żadnym wypadku nikt cię nie wypuścił przed listopadem 1989 roku z Berlina Wschodniego do Zachodniego. Nie ma bata. Tam się na szczelnej granicy strzełało do ludzi, więc nie opowiadaj tu bzdur, że Polacy mieli jakieś inne możliwości. Jeżeli jednak miałaś paszport na kraje zachodnie , co w drugiej połowie lat 80-tych stało się łatwiejsze oraz wizę do Berlina Zachodniego (na zaproszenie obywatela RFN), to mogłaś przejechać przez NRD jako przez kraj tranzytowy. Co jednak nie znaczy, że każdy Polak mógł tak zrobić. W tym nie było żadnych bajerów. Równie obywatele NRD mogli posiadać paszporty na kraje zachodnie, reguły wydawania tych dokumentów były pewnie podobnie surowe, albo nawet surowsze niż u nas, bo Niemcy z NRD jeżeli zdecydowali się nie wracać, to stawali się automatycznie obywatelami RFN-u. Zachęta do "zdrady republiki" jak nazywała się wtedy ucieczka, była więc spora. Władze NRD nie wydawały więc takich pozwoleń chętnie.
    A już na pewno nie wjeżdżałaś przed listopadem 1989 do Berlina Zachodniego na dowód. Ja na krótko przedtem jechałam pociągiem z Polski do RFN- u przez NRD i pamiętam doskonale dokładne sprawdzanie paszportów, wizy, trzepanie pociągu na ewentulanie ukrywających się uciekinierów i druty kolczaste na granicy niemiecko - niemieckiej. Swoboda podróżowania przypadła więc dla Niemców z NRD i Polaków niemalże równocześnie, bo w 1989 roku. Jeżeli istniała jakaś rozbieżność, to co najwyżej kilka miesięcy.
  • paniusiapobuleczki 08.02.18, 16:00
    Nie pamietam na jaki dokument przechodziłam z Berlina wschodniego do zachodniego. Do Berlina zachodniego był ruch bezwizowy. Nam było łatwiej przejść niż Niemcom wschodnim. Trzepanie na granicy RFN i NRD tez pamietam kiedy wracałam pociągiem z Holandii i to było przykre doświadczenie w przeciwieństwie do przekraczania granicy na Friedrishstrasse.
  • marianna_gers 08.02.18, 16:10
    paniusiapobuleczki napisała:

    > Nie pamietam na jaki dokument przechodziłam z Berlina wschodniego do zachodnieg
    > o. Do Berlina zachodniego był ruch bezwizowy. Nam było łatwiej przejść niż Niem
    > com wschodnim. Trzepanie na granicy RFN i NRD tez pamietam kiedy wracałam pocią
    > giem z Holandii i to było przykre doświadczenie w przeciwieństwie do przekracza
    > nia granicy na Friedrishstrasse.

    Nie wiem czy był ruch bezwizowy czy trzeba było mieć wizę ale mój mąż też tak przechodził do Berlina Zachodniego. Przed upadkiem muru ale po czerwcu 1989 r. i mówił dokładnie to samo, ze Polacy już mogli a Niemcy z NRD nie. Miał wtedy trochę ponad 20 lat.
  • snakelilith 08.02.18, 16:54
    marianna_gers napisał(a):

    Przed upadkiem muru ale po czerwcu 1989 r. i
    > mówił dokładnie to samo, ze Polacy już mogli a Niemcy z NRD nie. Miał wtedy tr
    > ochę ponad 20 lat.

    Dlatego pisałam o możliwej rozbieżności kilku miesięcy, której nie wykluczam. W styczniu 1989 roku obywatele polscy nie musieli już oddawać paszportów, ale ciągle na wyjazdy do krajów kapitalistycznych obowiązywały wizy. Od czerwca 1989 Polska nie jest de facto krajem komunistycznym. Czy swoboda podróżowania możliwa była od razu, to nie wiem, ale przyjmijmy, że obywatele polscy mogli już wtedy bezwizowo (ale z paszportem) odwiedzić Berlin Zachodni, taka jak wspomina paniusiapobuleczki i co potwierdza twój mąż. Jeżeli tak było, to nie jest to już tak pisze paniusiapobuleczki "za komuny", a obywatele NRD tą wolność uzyskali w listopadzie 1989 roku, więc chodzi o tylko 5 miesięcy różnicy.
  • snakelilith 08.02.18, 17:01
    paniusiapobuleczki napisała:

    > Nam było łatwiej przejść niż Niemcom wschodnim.

    Nie łatwiej, tylko wcześniej. W Polsce swoboda podróżowania możliwa była od czerwca 1989 roku, a obywatel NRD tą możliwość uzyskali dopiero w listopadzie 1989 roku. Związane jest to z tym, że przemiana ustrojowa w Polsce zaczęła się wcześniej, a nie z tym, że Polacy za komuny mieli w jakiś sposób lepiej od enerdowców.
  • szarsz 08.02.18, 20:30
    > komuny mieli w jakiś sposób lepiej od enerdowców.

    Pod pewnymi względami mieli lepiej. Określenie nrdowa najsmutniejszym obozem bloku wschodniego nie wzięło się znikąd. I to Rammstein jeździł w swoich początkach do Jarocina inspirować się Armią, a nie odwrotnie.
  • snakelilith 09.02.18, 00:06
    szarsz napisała:

    I to Rammstein jeździł w swoich początka
    > ch do Jarocina inspirować się Armią, a nie odwrotnie.

    Rammstein inspirował się Armią? Lol. Tylko ciekawe dlaczego członkowie zespołu podają, że ich pierwsze kompozycje z 1993 roku inspiorowane były kultową amerykańską grupą metalową Pantera oraz grupami Sepultura i Prong. Czyli coś w rodzaju hard rock, alternative metal z elementami elektronicznego techno. Z Armią nie ma to nic wspólnego.
  • derena33 09.02.18, 13:29
    Jechalalam z mezem i dzieckiem w 89 roku we wrzesniu do Holandii, do Berlina Zach. mozna bylo wjechac bez wizy tylko na paszport, natomiast na przejazd przez wtedy RFN trzeba bylo miec wize. Niektore kraje tak jak np Austria zniosly wizy dla Polakow niemal od razu w 89 roku, moj maz z kolega jeszcze w sierpniu tam pojechalli zeby sprawdzic jak to jest, tak sobie wsiasc do malucha i pojechac. Ostatnie wizy do krajow europejskich zniesiono dla Polakow chyba 3 lata pozniej. Naprawde wtedy dla mnie i mojej rodziny posiadanie paszportu w domu i ta wolnosc podrozowania to bylo cos wielkiego.
    Dodatkowo od stycznia 90 roku nastapila zmiana kursu dolara wobec zlotego i wtedy wyjazd za granice stal sie o wiele bardziej dostepny. Juz nie zarabialismy 30 dolarow miesiecznie tylko 300. oprocz tego bylismy mlodzi, otworzylismy firme, a wtedy np. niemieckie firmy szukaly polskich firm do wspolpracy. My znalismy jezyki co nie bylo wtedy takie popularne wiec moglismy nawiazac kontakty.

    --
    "Badz uroczy dla swoich wrogow, nic ich bardziej nie zlosci"
  • ib_k 08.02.18, 20:46
    Mylisz się . Między styczniem 89 a czerwcem 89 byłam kilkakrotnie w Berlinie zach. Właśnie przez freidrichsrt. Zasada była prosta. Jechało sìę pociągiem międzynarodowym należało kupić przejazdowkę do pierwszej stacji za granicą potem lokalnym do Berlina wsch , sb do stacji i tam na piechotę do budki strażnika. Sprawdzali właściwie tylko po stronie nrd, zachodni zwykłe machali ręką aby iść dalej. Pamiętam że pierwszy raz býł jak w filmie, wzdłuż peronu stało ze 20 nrd- owskich żołnierzy z owczarkami na smyczy takimi ujadającymi..
    Tak można było jechać tylko do berlina na resztę trzeba było mieć wizę i zaproszenie.
    aha paszport w domu można było mieć od styczna 89 ale już wcześniej nie było konieczności zwracnia go bo nie zabierali dowodu przy wydaniu ale nie pamiętam od kiedy 85 lub 86. I tak my mogliśmy a nrdowcy nie mogli. Mialam jeszcze to szczeście że mieszkałam przy deóch granicach i obejmował mnie tzw mały ruch graniczny tzn można bylo przechodzić na dowod osobisty, z nrd od 85 a z czechoslowacja chyba 88 sle tu nie mam pewnosci
  • snakelilith 08.02.18, 22:43
    ib_k napisała:

    > aha paszport w domu można było mieć od styczna 89 ale już wcześniej nie było ko
    > nieczności zwracnia go bo nie zabierali dowodu przy wydaniu ale nie pamiętam od
    > kiedy 85 lub 86.

    Nie od 85 lub 86, a od grudnia 88, czyli praktycznie od stycznia 89. Nie konfabuluj.
  • ib_k 08.02.18, 22:55
    To raczej ty konfabulujesz. przestali zabierać dowody w 84 i od wtedy mozna było praktycznie nie zdawać paszportów jak już się go dostało co nie zmienia faktu że i tak nie bardzo býło gdzie pojechać bo wsjzędzie trzeba býlo mieć wizę i dewizy
  • snakelilith 08.02.18, 23:18
    ib_k napisała:

    > To raczej ty konfabulujesz. przestali zabierać dowody w 84 i od wtedy mozna był
    > o praktycznie nie zdawać paszportów jak już się go dostało co nie zmienia faktu
    > że i tak nie bardzo býło gdzie pojechać bo wsjzędzie trzeba býlo mieć wizę i d
    > ewizy

    To nieważne, że przestali odbierać dowody. Ważne, że ustalenie prawne o możliwości zatrzymania paszportu w domu jest z grudnia 1988 roku. Wcześniej w szufladzie można było mieć tylko paszport do demoludów, sama zresztą taki miałam. A jeżeli nie oddałaś paszportu na kraje kapitalistyczne po powrocie, to mogło być tak, że następnym razem nie pojedziesz, bo nie dostaniesz właśnie wizy. A ponieważ wiem jakie trudności robiono jeszcze do 1987 roku ludziom, których członkowie rodziny nie wrócili z Zachodu, nie wiem, czy opłacało się ryzkować z zostawianiem paszportu w domu. Być może co niektórzy uważają PRL za fazę, w której władza i naród robili sobie wzajmne wesołe psikusy i w ogóle gdyby było tylko pełne półki, to szafa by grała, ale prawdą jest, że był to parszywy system, który potrafił mocno udoopić człowieka za brak subordynacji. Moja ciocia jeszcze w 1986 roku musiała spotykać się z mężem na Węgrzech, bo odmawiano jej paszportu dla krajów kapitalistycznych, chociaż, czy właśnie dlatego, że jej mąż z dorosłą córką w 1981 roku zdecydowali się nie wracać do Polski. Ciocia wyjechać na Zachód mogła dopiero w 1987 roku, czyli po prawie 6 latach "kary".
  • ib_k 08.02.18, 23:59
    Nie, znowu się mylisz. Jeżeli już się ten paszport dostało to po 84 legalnie nie było konieczności go zdawać.
    Oczywiście że trudno było dostać paszport na kraje zachodnie. Wierzę ze twoja ciotka mogła mieć problem ale jak widać wykazała się przysłowiowym polskim sprytem i znalazła sposób na spotkania z mężem
  • snakelilith 09.02.18, 00:21
    ib_k napisała:

    > Nie, znowu się mylisz. Jeżeli już się ten paszport dostało to po 84 legalnie ni
    > e było konieczności go zdawać.
    > Oczywiście że trudno było dostać paszport na kraje zachodnie. Wierzę ze twoja c
    > iotka mogła mieć problem ale jak widać wykazała się przysłowiowym polskim spryt
    > em i znalazła sposób na spotkania z mężem

    Nieprawda. Zatrzymywanie paszportu do krajów kapitalistycznych w domu przed grudniem 1988 było nielegalne. Zasadę zmienił dopiero rząd Rakowskiego. Nie wykluczam jednak, że istniały osoby, których prawo wcześniej nie dotyczyło. Jeżeli uważasz jednak, że było inaczej, to udowodnij.
    A to co piszesz o "polskim sprycie", to jest żałosne. Sama dobrze pamiętam ten czas kombinowania i kiwania systemu, ale nie uważam tego dziś za cnotę, ale za upokarzenie ludzkiej godności i wielką żenadę.
  • ib_k 09.02.18, 00:29
    A ja przeciwnie. To System był upokarzający ale to że potrafiliśmy go obejść było zaletą i dawalo nam namiastkę poczucia godności.
  • paniusiapobuleczki 08.02.18, 23:03
    Ty snakelilth jesteś niczym Partia, przy tobie można się poczuć jak Winston Smith. Jest tylko twoja prawda.
  • snakelilith 08.02.18, 23:31
    paniusiapobuleczki napisała:

    > Ty snakelilth jesteś niczym Partia, przy tobie można się poczuć jak Winston Smi
    > th. Jest tylko twoja prawda.

    Bzdury opowiadasz. I na dodatek uogólniasz podając przykład Berlina Zachodniego. Zgoda, dowiedziałam się właśnie i google potwierdza, że można tam było faktycznie jechać bez wizy. Ale po pierwsze, musiałaś mieć paszport na kraje kapitalistyczne, dowód nie wystarczał, a po drugie była ta jedyna kapitalistyczna destynacja, do której mogłaś jako Polka bez wizy. Tyle tylko, że Berlin Zachodni to była wyspa, żadnej wolności ci to nie dawało, więc nie bardzo wiem w ogóle czego to ma być przykład w tym wątku.
  • ib_k 09.02.18, 00:13
    To dobrze że sprawdziłaś. Więc już nie obrażaj ludzi i nie zarzucaj im kłamstwa. Dla mnie i wielu moich znajomych to był szok zobaczyć berlin zachodni, jakkolwiek patetycznie by to nie zabrzmiało czuliśmy sìe tam inaczej. Mogę to porownać do wejścia na wysoką górę i spojrzenia przed siebie na bezkresne niebo i horyzont.
    Po stanie wojennym paszport na kraje zachodu bylo już stosunkowo latwo dostać o ile bylo się zwykłym ludziem bez jakis tyłów ( jak twoja ciotka) warunkim było posiadanie wizy i zaproszeń lub odpowiednio wysokich kwot na rachunku dewizowym i wykupienie wycieczki.
    Moj wujek w latach 75-89 ( z przerwą na stan wojenny) zjeździł praktycznie całą zachodnią europę z jakimś klubem turystycznym, jeź dzili maluchem spali na kempingach a paszporty i wizy załatwiali przez ten klub
  • snakelilith 09.02.18, 00:39
    ib_k napisała:

    > Po stanie wojennym paszport na kraje zachodu bylo już stosunkowo latwo dostać
    > o ile bylo się zwykłym ludziem bez jakis tyłów ( jak twoja ciotka) warunkim był
    > o posiadanie wizy i zaproszeń lub odpowiednio wysokich kwot na rachunku dewizow
    > ym i wykupienie wycieczki.

    Pewnie z twojego punktu widzienia. Ja pochodzę ze Śląska, tu wielu miało rodzinę na Zachodzie i zdobycie paszportu wcale nie było takie proste. A statystyki też pokazują nieco inny obraz. W 1981 roku na Zachód wyjechało około 1 247 961 osób (wyjazdy prywatne, nie zorganizowane). W nastPnym roku 1982 już tylko 316 738, w 1983 wyjechało 456 338. Zgoda czasy stanu wojennego. Ale w roku 1984 te liczby nie były drramatycznie większe, bo 738 678. W 1985 było to 826 649. W 1986 już 956 781 i dopiero 1987 roku liczby przekroczyła milion bo 1 130 150. W 1988 mamy już 1 664 519. Więc jak sama widzisz, do mniej więcej 1986 roku taż ak dużo ludzi nie dostało paszportów. A liczbę z 1981 roku osiągnięto dopiero w 1987. Więc nie pisz mi tu "stosunkowo łatwo", bo doświadczenia z twojego krągu znajomych nie są doświadczeniami całego narodu. A jeszcze żeby umieścić twojego wujka w odpowiedniej kategorii, to w roku 1975 paszport na wyjazd do krajów kapitalistycznych dostało tylko 190 565 polskich prywatnych obywateli, a 25 307 brała udiał w wyjazdach grupowych, zorganizowanych. I tak się rodzą legendy typu "mój wujek to robił, więc było to oczywiście dostępne dla każdego, pestka, z palcem w tyłku, jak nie korzystałaś ty, albo twoi starzy, to znaczy, że byliście niezaradnymi tłumokami".
  • ib_k 09.02.18, 00:54
    Wiesz jesteś bardzo agresywna i wulgarna. To moja ostatnia odpowiedź do ciebie. Ty pisałaś o ciotce ja o wujku, co ciekawe ten wujek był urodzony z matki ślązaczki którą mąż nauczył polskiego i wychował sìe pod prudnikiem a cale życie mieszkał w opolu, jego wnuki niestety nie mówią już po polsku.
    Dla przypomnienia cały wątek jest o tym co my pamiętamy a człowiek zwykle pamieta to co dotyczyło jego i jemu najbliższych.
    Dobranoc
  • snakelilith 09.02.18, 12:38
    ib_k napisała:

    > Wiesz jesteś bardzo agresywna i wulgarna. To moja ostatnia odpowiedź do ciebie.
    > Ty pisałaś o ciotce ja o wujku, co ciekawe ten wujek był urodzony z matki śląz
    > aczki którą mąż nauczył polskiego i wychował sìe pod prudnikiem a cale życie mi
    > eszkał w opolu, jego wnuki niestety nie mówią już po polsku.

    Ja nie jestem wulgarna, tylko ty nie masz argumentów i zaczynasz osobiste wycieczki. A różnica pomiędzy twoim wujkiem i moją ciocią jest taka, że ciotka była ofiarą sytemu, jedną z bardzo, bardzo wielu, a twój wujek należał, jak ci pokazałam na statystykach, do bardzo niewielkiej grupy uprzywilejowanych. Dlaczego twój wujek jeździł sobie od lat 70-tych po Europie Zachodniej, a moja ciocia nie dostała paszportu aż do 1986 roku, nie wiem. Nie interesuje mnie to dzisiaj. Ale brzydzi mnie mierzenie tamtych czasów miarą tych nielicznych, którym z jakiegoś tam względu się w tym systemie poszczęściło, bo nie było to ani normą, ani standardem. I lepiej by współcześni wspominali historię mojej ciotki, niż twojego wujka, bo idealizowanie PRL-u wcale nie jest w Polsce takie rzadkie, co jest bardzo szkodliwym fenomenem, bo po pierwsze nie docenia się przez to tego, co się ma teraz, a po drugie niebezpieczeństwo wejścia w to samo bagno po raz drugi wcale nie jest takie małe i lepiej by ludzie wiedzieli jak było naprawdę.
  • paniusiapobuleczki 09.02.18, 15:29
    Tych ludzi, którym w tamtym systemie, jak mówisz, poszczęściło się, trochę jednak było. Pytanie, co jest miarą tego uprzywilejowania lub faktu, że sie poszczęściło. Nie wiem jak to się stało, że rodzice mojej koleżanki i wujek ib_k wpadli na pomysł, że aby jeździć po Europie można się zapisać do klubu. Nie wiem dlaczego moi na to nie wpadli albo nie chcieli. Być może poszczęściło się tobie, że mogłaś wyemigrować na zachód w tym smutnym okresie. Uważam też, ze historia powinna zapamiętać i twoją ciocie i wujka ib_k bo takie właśnie było życie w PRLu. Nikt tu nie gloryfikuje tego czasu, nikt. Natomiast z całą stanowczościa uważam, że jako naród mieliśmy więcej swobody niż inne demoludy, bo oni o wyjeździe na zachód i spaniu pod kapitalistycznym mostem na wakacjach mogli w większości pomarzyć
  • paniusiapobuleczki 09.02.18, 06:40
    Niczego nie uogólniam, od początku do końca piszę o sobie, podobnie jak ty.
  • szarsz 09.02.18, 13:07
    No ale MA rację. Jak jej nie znoszę, tak ma rację.
  • fadilla 08.02.18, 15:59
    paniusiapobuleczki napisała:

    > Kobieto, ja tam byłam. Za komuny, przed upadkiem muru. Cały bajer polegał na ty
    > m, ze Niemcy wschodni nie mogli a Polacy tak.

    I tak się zakłamuje historię. Jakieś strzępki wspomnień, niekojarzenie miejsc, faktów i dat, Berliny ci się pomyliły.


    --
    W Iranie obowiązuje prawo szariatu, a z tym prawem się nie dyskutuje. by lady-z-gaga
  • taki-sobie-nick 08.02.18, 21:57

    >
    > I tak się zakłamuje historię.

    Jeżeli jej się myli, to nie zakłamuje. Zakłamuje się świadomie.
  • butch_cassidy 08.02.18, 16:05
    paniusiapobuleczki napisała:

    na dworcu Fri
    > edrishstrasse, sami nie mogli z niego korzystać. Był to czas kiedy muzeum muru
    > przy Checkpoint Charlie było darmowe dla Polaków.

    Oficjalna nazwa przejścia po stronie NRD-owskiej brzmiała właśnie Zimmerstraße. Od strony zachodniej przy przejściu znajdowała się stacja metra Kochstraße.

    "Na przejściu alianci zachodni (żołnierze USA, Francji i Wielkiej Brytanii) nie sprawdzali wszystkich przekraczających granicę. W ich budce zgłaszali wyjazd do Berlina Wschodniego (we własnym interesie, w razie zatrzymania lub zaginięcia w NRD) tylko członkowie sił zbrojnych aliantów zachodnich. Natomiast drobiazgowa kontrola wszystkich przekraczających granicę odbywała się po stronie NRD. Zgodnie z decyzją władz NRD przejście przeznaczone było tylko dla cudzoziemców (tj. nie-Niemców) – zarówno zwykłych turystów, jak i personelu dyplomatycznego."

    Wygląda jakbyś pamiętała wchodzenia z Zachodu na Wschód, nie odwrotnie.
  • butch_cassidy 08.02.18, 16:07
    Cudzysłów powinien się zaczynać przed słowem "oficjalna"... sorry.
  • paniusiapobuleczki 08.02.18, 16:09
    O którym roku piszesz?
  • paniusiapobuleczki 08.02.18, 16:15
    Zreszta nieważne. Nie pamietam przechodzenia z powrotem do Berlina wschodniego, byłam zaskoczona, ze tak łatwo jest nam wejść do zachodniego. Tak jak powiedzialam pogadam wieczorem z mężem. Jeśli okaże sie, ze moje wspomnienia to zakłamywanie historii, napiszę.
  • butch_cassidy 08.02.18, 16:19
    Może być jeszcze tak, że piszesz o jakimś krótkim okresie przejściowym, kiedy komunizm już upadał, a nie o regularnych zasadach obowiązujących demoludy. Swoją droga ciekawe - napisz koniecznie, jak ustalisz, o co chodziło.
  • paniusiapobuleczki 08.02.18, 20:16
    Dopytałam, byliśmy zimą, my Polacy mogliśmy bez problemów przechodzić, Niemcy wschodni nie. Mieliśmy paszporty. Najprawdopodobniej wiec był to początek 89. Nadal jednak było to za komuny. Okazało sie, ze mamy w domu dowód rzeczowy, świeżo wydana płytę konkretnego wykonawcy z 88 , świeżo, czyli dopiero co pokazała sie w sklepach na zachodzie a my byliśmy w lutym, po sesji zimowej.
  • butch_cassidy 08.02.18, 21:27
    Ciekawe, jak to wyglądało z punktu widzenia przepisów i czemu tak właśnie było oraz w jakim okresie. Bo z pewnością nie przez cały czas. Dzięki za odpowiedź smile
  • paniusiapobuleczki 08.02.18, 21:41
    Nie pamiętam jakie były przepisy, probowałam dzisiaj znaleźć coś w internecie, większość wpisów to takie tam wspominki a najczęściej spotykane określenie czasu to "pod koniec lat osiemdziesiątych".
  • claudel6 08.02.18, 23:38
    na dowód big_grin big_grin
    ta, i pewnie po bułeczki
  • paniusiapobuleczki 09.02.18, 07:21
    A wiesz, ze były czasy kiedy do NRD z Polski jeździło sie na dowód? Trzeba było mieć książeczkę walutowa i kartę przekroczenia granicy.
  • aqua48 09.02.18, 11:47
    paniusiapobuleczki napisała:

    > A wiesz, ze były czasy kiedy do NRD z Polski jeździło sie na dowód? Trzeba było
    > mieć książeczkę walutowa i kartę przekroczenia granicy.

    Tak, ale trzeba było mieć zameldowanie w pasie przygranicznym. Dla reszty to nie było możliwe. Koleżanka tak jeździła do Czechosłowacji.
  • ib_k 09.02.18, 12:17
    nie, w różnych okresach czasu był mały ruch graniczny czyli w pasie chyba do 20-25km od granicy, ale mozna było "na dowód" jechać również do jak podaje wiki
    ...Od 1972, dzięki umowie z NRD, można było wyjechać do tego kraju jedynie na podstawie stempla wbijanego w dowód osobisty w komendach MO. Spowodowało to lawinowy przyrost wyjazdów do tego kraju z 200 tys. Polaków w 1971 do 9,5 mln rok później. W styczniu 1977 analogiczne przepisy obowiązywały przy wyjazdach do Bułgarii, Czechosłowacji, Rumunii, ZSRR i na Węgry.
  • ib_k 09.02.18, 12:24
    napiszę jeszcze raz , w latach 70-80 większość osób które chciały dostać paszporty (szczególnie na demoludy) i wyjechać mogła to zrobić o ile była " nie znana władzy" a i to nie zawsze bo literaci, artyści itp nawet ci mówiący o sobie że byli w opozycji do systemu wyjeżdzała wielokrotnie i jakoś dawali radę (np herbert, aktorzy itd)
    problemem było zeby mieć do kogo pojechać (zaproszenie) i dostać wizę (wyjazdową i wjazdową) na a chyba największym problemem były finanse, to wszystko było po prostu bardzo drogie
    ostatecznie te masy ludzi z emigracji przed stanem wojennym wyjeżdżały legalnie, z wycieczkami czy w odwiedziny do cioci w Anglii i po prostu nie wracali...
  • ib_k 09.02.18, 11:41
    jezeli to do mnie to tak na dowód a właściwie odpowiednią pieczatkę w dowodzie gdzie były wyszczególnione kraje demokracji ludowej do których mozna było wjechać bez dodatkowego pozwolenia, na początku to było nrd (w nocy przypomniałam sobie że już w latach 74-78 mozna było na dowód w ramach tzw małego ruchu granicznego ale byc może nie tylko tego nie chce mi się sprawdzać)
    i tak po bułeczki, np. w zgorzelcu lub w gubinie
  • snakelilith 09.02.18, 12:41
    ib_k napisała:

    > jezeli to do mnie to tak na dowód a właściwie odpowiednią pieczatkę w dowodzie
    > gdzie były wyszczególnione kraje demokracji ludowej do których mozna było wjech
    > ać bez dodatkowego pozwolenia,

    My nie mówimy to o demoludach, tylk o wyjazdach do wolnych krajów.
  • joa66 08.02.18, 15:48
    Stąd słynne blokowanie konsulatu RFN przy Katowickiej w Warszawie przez ludzi z NRD.
  • default 08.02.18, 17:40
    Na pewno byl taki okres ze do Berlina Zachodniego nie bya potrzebna wiza - wystarczal paszport, a potem nagle znowu wprowadzono wizy. W tamtym czasie dosc czesto jezdzilam do Berlina do kolegi i pamietam jak bylam wsciekla, ze nagle musze zalatwiac wize. Na szczescie znajomy zlozyl moj paszport razem z innymi, ktore skladal w konsulacie jako firma (dla pracownikow wyjezdzajacych na delegacje sluzbowe) Sluzbowa wize dostawalo sie prosciej - no i nie musialam wystawac w kolejce godzinami.
  • berber_rock 08.02.18, 19:49
    Czyli nawet Niemcy nie mogli swobodnie dostać się do Berlina Zachodniego, a co dopiero Polacy.

    _ na odwrót, sloneczko: Polacy mogli się do Berlina dostać o wiele prościej niż Niemcy. Powód? Nie zostawili tam rodziny. I owszem można było wjechać na paszport demolidow z dołączoną jednodniowa przepustką.
  • lellapolella 08.02.18, 13:55
    Zaraz, zaraz... A czy w ogóle było normalne biuro paszportowe? Bo pamiętam, ze oddawało się paszport na milicji.

    --
    "W przyrodzie tak już jest, że jak coś jest małe, cherlawe i niezbyt mądre, to musi być jadowite" R.Kipling
  • paniusiapobuleczki 08.02.18, 14:18
    Na milicji w wydziale paszportowym.
  • chyba.ze 08.02.18, 00:07
    gulcia77 napisała:

    > Miała 12 lat, (...)
    Chciałam po prostu normalnej, świeckiej, wyluzowanej Pols
    > ki, w której można mieć zróżnicowane poglądy,

    big_grin big_grin big_grin
  • taki-sobie-nick 08.02.18, 00:09
    chyba.ze napisała:

    > gulcia77 napisała:
    >
    > > Miała 12 lat, (...)
    > Chciałam po prostu normalnej, świeckiej, wyluzowanej Pols
    > > ki, w której można mieć zróżnicowane poglądy,
    >
    Co się tak cieszysz?
  • gulcia77 08.02.18, 01:18
    Zdanie pomiędzy jest kluczowe. Inaczej to się manipulacja nazywa wink

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • muchy_w_nosie 07.02.18, 23:46
    Miałam 12 lat i nic sobie nie wyobrażałam.
  • mamusia1999 08.02.18, 00:16
    W moim środowisku chyba niemal do końca nikt nie wierzyl że się spełni. No bo jak inaczej wytłumaczyć, że maturzyści 87 jeszcze zapełnili wydziały rusycystyki wyższych szkół pedagogicznych?
    Mialam nadzieje na szybkie zmiany obyczajowe (ślub po studiach był moim horrorem), powstanie rynku wynajmu mieszkań. Chyba na poczucie jednosci narodowej, na brak podziału na "my" i "oni". Na wrost wzajemnego zaufania, takiego w podstawowym zakresie, ze lzdzie maja prawo np. zyc z dzialalnosci gospodarczej i to nie polega na oszustwie
  • majenkir 08.02.18, 14:46
    mamusia1999 napisała:
    > No bo jak inaczej wytłumaczyć, że maturzyści 87 jeszcze zapełnili wydziały rusycystyki
    > wyższych szkół pedagogicznych?


    Ja co prawda zdawalam mature w 1990, ale wtedy na rusycystyke (i bibliotekoznawstwo)
    przyjmowano praktycznie wszystkich chetnych (ktorych jak mniemam bylo niewielu)





    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Coco i Bruno
  • joa66 08.02.18, 15:46
    Z tego samego powodu co teologie. Wojsko, mamusia smile
  • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa 08.02.18, 00:26
    taki-sobie-nick napisała:

    > przełom ustrojowy.
    >
    > Jak sobie wyobrażałyście wolną Polskę?
    >
    > Prosiłabym też o podanie, ile wtedy miałyście lat, bo to rzutuje na poglądy.

    15 miałem, i wyobrażałem sobie mniej więcej tak jak wyglądała pierwsza połowa lat '90 - wolność, w tym swoboda podróżowania, paszport zrobiłem zaraz jak było wolno i dziecięciem będąc ruszyłem w świat. Ocean możliwości gospodarczych jaki się wtedy otworzył, wolny handel, na ulicach, na giełdach, w szczękach. Ten zalew towaru przeróżnego, dostęp do muzyki, do płyt, do filmów nie 3 czy 5 lat po premierze.... Wreszcie giełda papierów wartościowych w Wawie i pierwsze transakcje.
    Jezuuu jak było pięknie, a tak zdechło...

    Zsioonc
  • snakelilith 08.02.18, 01:37
    Ja przełom ustrojowy przeżyłam już jako dorosła osoba po 20-tce zagranicą. Dla mnie znaczyło to, że mogę pojechać teraz do Polski i nikt nie będzie mnie ścigać za nielegalną ucieczkę z kraju. Wyobrażałam sobie, że przy mojej pierwszej wizycie w Polsce zobaczę jakiś inny świat, z ludźmi pełnymi nadziei na lepszą przyszłość. Gdy przekraczałam nad ranem polską granicę autokarem Sindbada, kierowca przełączył program w radiu i usłyszałam coś w stylu "Tutaj radio Maryja, katolicki głos w twoim domu", pierwsze słowa w wolnej Polsce. Nie wiedziałam, że będą aż takie prorocze.
  • jan.kran 08.02.18, 02:03
    Ja miałam 29 lat, od sześciu mieszkałam poza Polską,nie mogłam pojechać do kraju przez te lata i nie wiedziałam czy i kiedy pojadę.Azyl polityczny miałam , dzisiaj to chyba młodej pokolenie musi wygooglować co to jest.Czwartego czerwca słuchałam Wolnej Europy i płakałam.Nigdy nie sądziłam że doczekam upadku komunizmu.Pojechalam do Polski dopiero jesienią 1990 roku bo kilka miesięcy po czerwcu urodziło sie moje drugie dziecko i pojechałam dopiero jak miał rok .Moje pierwsze spotkanie z Polską po siedmiu latach było pod wieloma względami niezwykłe.Najbardziej zadziwiające było to że wyjechałam z kraju totalitarnego a wróciłam do demokratycznego.Kiedy widzę to co sie dziś w Polsce dzieje peka mi serce i brakuje słów.
  • konsta-is-me 08.02.18, 18:42
    😁
  • evee1 08.02.18, 04:31
    Ja mialam 23 lata, bylam niedaleko od skonczenia studiow i mialam juz za soba kilka wizyt na "zachodzie", bo jezadzilam w czasie studiow do pracy (kelnerowanie, sprzatanie, zbior owocow).
    Po pierwsze zdziwilo mnie, ze ZSRR tak szybko upadl, taki kolos na glinianych nogach.
    Jezeli chodzi o wolna Polske, to nie mialam jakichs konkretnych wyobrazen wolnej Polski. Z jednej strony nie mialam zludzen, ze teraz nagle zrobi sie wspaniale, ale tez nie spodziewalam sie, ze bedzie tyle klotni i awantur, i ze "wolnosc slowa" bedzie polegala na tym, ze bez pardony bedzie mozna przykopac kazdemu, kto sie nam nie podoba. No, malo elegancko raczej.
    Ludzie w kolejce po bilety miesieczne fascynowali sie tym, ze moga teraz kupic swieze buleczki, a ja sobie myslalam, ze to zajmie co najmniej dwa pokolenia, zanim zmieni sie mentalnosc spoleczenstwa, zeby Polska stala sie "normalnym" krajem. Nie bylam daleka od prawde, chociaz sadze, ze i dwa pokolenia nie wystarcza wink.


    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • paniusiapobuleczki 08.02.18, 06:44
    Ja tez gdzieś tyle, tez bywałam na zachodzie. Byłam szczęśliwa, ze to koniec, bo wcześniej nie wierzyłam, ze ustrój da sie zmienić za mojego życia. Myślałam, ze będziemy w permanentnym kryzysie, stopniowo bedą poszerzać jakaś tam wolność słowa, ale partia będzie trwała. Naiwna zaskoczona byłam kłótniami, ktore się bardzo szybko rozpoczęły. Wkurzało mnie ludzie, którzy z nostalgia wspominali, ze za komuny to czy tamto było lepsze.
  • taki-sobie-nick 08.02.18, 20:38
    Nie bylam daleka od prawdy, chociaz sadze, ze i dwa pokolenia nie wystarcza

    Zważywszy kierunek, w jakim idziemy, to zdecydowanie nie.
  • triss_merigold6 08.02.18, 06:15
    15. Chciałam mieć ciuchy jak na Zachodzie, paszport w domu i móc podróżować na luzie.
  • bakis1 08.02.18, 06:56
    Miałam 9 lat i za sobą już wakacje w jednym z krajów zachodu u przyjaciół rodziny. Pamiętam jak mama wzięła mnie na wybory w czerwcu i wrzuciłam kartę do urny. Znam.nasza rozmowę z.opowiesci, nie pamiętam.jej. Mama powiedziała, że głosujemy za wolna Polska. Ja zapytałam się jaka będzie ta Polska? Mama powiedziała, że taka jak kraj, w którym byłam w zeszłym roku. A ja podsumowałam, ze to taki kraj bez kolejek, z szynka na śniadanie i zabawkami w sklepachwink Także tym była wtedy dla mnie wolność.
  • aqua48 08.02.18, 09:43
    W 89 w czerwcu przed wyborami wróciłam z zagranicy gdzie byliśmy na dorobku, a parę miesięcy potem urodziłam pierwsze dziecko. Nie miałam specjalnych wyobrażeń sobie jak będzie, bo zdawałam sobie sprawę, że na początku musi być trudno, ale cieszyliśmy się wszyscy, że wreszcie będzie normalnie - paszporty w szufladzie, możliwości wyjazdów zagranicznych, unormowanie prawa i wolności obywatelskich. Mama pomagała organizować komitet obywatelski. My zajmowaliśmy się urządzaniem pierwszego lokum. Pralkę kupiliśmy jeszcze od kolejkowego stacza, który ja wystał stercząc w kolejce przez dwa dnismile Marzyliśmy o wolnym dostępie do rozmaitego AGD w sklepach o dobrze zaopatrzonych sklepach spożywczych bez kartek na wszystko, śniły mi się zachodnie perfumerie, sklepy z zabawkami i ubrankami dla dzieci...Nędzną wyprawkę dla dziecka kupowałam na pieczątkę w książeczce zdrowia. A pieluchy tetrowe tyle ile dawali na głowę. O pampersach można było tylko pomarzyć - były - w Pewexie.
  • sniyg 08.02.18, 07:36
    Nie spodziewałem się, że Polska tak się rozwinie, że będzie można podróżować swobodnie i bez granic po Europie, że ludzie stojący godzinami w kolejkach za mięsem zaczną marnować tyle jedzenia, że będzie tak duża dostępność towarów, że problemem się stanie wybór, bo kiedyś z wyborem nie było dylematów. Miałem 14 lat i za dużo to sobie nie wyobrażałem, "lepszy świat" znałem jedynie z NRD i z Budapesztu. No i z paczek koleżanki która miała ciotkę w Niemczech. Teraz to wszystko jest w każdym sklepie.
  • chicarica 08.02.18, 07:49
    Nie tak.
    11.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • taki-sobie-nick 09.02.18, 01:15
    chicarica napisała:

    > Nie tak.

    Chodzi o PiS czy może jednak o coś więcej?
  • asia_i_p 08.02.18, 08:27
    Miałam 13 lat (prawie) i nic sobie za bardzo nie wyobrażałam. Cieszyłam się bardzo, bo rodzice byli w Solidarności, więc byłam mocno emocjonalnie zaangażowana, ale żadnej konkretnej wizji nie miałam.

    Pamiętam kolejne zaskoczenia z pierwszych miesięcy i z pierwszego roku. Między innymi odkrycia językowe - że synonimami nie są zamieszki i demonstracja oraz podziemie i opozycja. Moment, kiedy zaopatrzeniowo zrobiło się w miarę normalnie (czyli na pewno nie sam początek, wtedy pamiętam brak cukru) - dla mnie rodzajem symbolicznego przełomu było pójście do sklepu papierniczego i kupienie jednego zeszytu (wcześniej zawsze się kupowało kilkanaście).

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • morgen_stern 08.02.18, 09:23
    Miałam 15 lat i byłam mało uświadomiona politycznie. Wtedy interesowała mnie głównie mroczna muzyka, znajomi i imprezy.
    Za to pamiętam pierwszą Gazetę Wyborczą, chyba ją nawet sama kupiłam. Bardzo żałuję, że jej nie zachowałam.

    --
    Moi drodzy, po co kłótnie,
    Po co wasze swary głupie,
    Wnet i tak zginiemy w zupie!
  • mae224 08.02.18, 09:24
    Marzyłam, żeby wyglądała, jak Kanadą na zdjęciach mojej rodziny: czysta (!), bogata, kolorowa, wielokulturowa. Żeby wreszcie była możliwość latania i jeżdżenia, żeby były telefony (!), kolorowe ubrania, kolorowe zabawki i sklepy otwarte długo i z pełną ofertą. Żeby było, jak w filmach. Miałam lat 8.
  • fadilla 08.02.18, 10:03
    15 lat miałam, pamiętam jak matka szybko wyrobiła nam paszporty, ale wcale nie mieliśmy konkretnych planów wyjazdowych, leżały w szufladzie. Moja koleżanka szykowała się z rodziną do wyjazdu do Kanady, zazdrościłam jej. Potem ojciec stracił pracę, wiele zakładów zamykano, bo rzekomo nierentowne, było ciężko. Niestety, ale pamiętam biedę. Kilka moich koleżanek było w podobnej sytuacji, zaś rodzice innych jakimś cudem trzepali niezła kasę. Zastanawiałam się skąd i jak. Drożyzna w sklepach była, bardzo drogie ubrania. W liceum była już religia w szkole, robiło się dziwnie, pamiętam prześmiewczy napis na murze "Zakaz całowania - ZCHN". Miałam kumpli punków, którzy bili się ze skinami.
    Nie staliśmy się nagle, tak jak sobie pewnie każdy wyobrażał, bogatym krajem na wzór zachodni, tylko kolonią zachodu.

    --
    W Iranie obowiązuje prawo szariatu, a z tym prawem się nie dyskutuje. by lady-z-gaga
  • konsta-is-me 08.02.18, 10:03
    Ja w 89'mialam 11 lat, wiec nic sobie nie wyobrazalam, bo nie znalam innego swiata.
    A za mloda bylam na politykę.
    Jedyne co pamietam, to niemoznosc uwierzenia ze wszystko moze byc prywatne. No-szewc, sklep ok, ale zeby szpital albo fabryka??? Niemozliwe😁
    Nie miescilo mi sie to w glowie.
    I pamietam, jak jakos tak nagle pojawilo sie mnostwo towaru w sklepach.
    Np. kilka rodzajow keczupu.
    I skad ja mam wiedziec ktory wybrac??
    Ale szybko sie przystosowalam.
  • jak_matrioszka 08.02.18, 10:06
    Bylam starsza nastolatka, ale jeszcze niepelnoletnia.
    Nie mialam duzych wyobrazen co bedzie, poza mozliwoscia wyjazdow gdzie tylko sie chce. Z ulga myslalam o tym czego nie bedzie, czyli czolgow na ulicach, godziny policyjnej i stanu wojennego.
  • rawiel27 08.02.18, 11:17
    A to Polska jest teraz wolna??
    A przedtem nie była??

    Dla mnie różnica jest tylko taka, że przed zmianą ustroju żądzili jedni, zaraz po drudzy, a teraz żądzą trzeci - z żadnymi mi nie po drodze, ale w sumie ani jedni, ani drudzy, ani trzeci mi specjalnie nie przeszkadzają. Mam to w nosie, jak rządzą, bo mnie i tak jest zawsze dobrze. Taka już moja natura, że umiem się przystosować do każdej sytuacji i dopóki bomby mi na łeb nie lecą, to jest OK.
  • niennte 08.02.18, 11:54
    No, jak "żądzili"... uncertain
  • lellapolella 08.02.18, 13:53
    No, jak "żądzili"..
    Przecież napisała, że potrafi się przystosować do każdej sytuacjibig_grin

    --
    Czarny humor jest jak noga. Nie każdy ją ma.
  • maadzik3 08.02.18, 14:48
    nie no jasne że bez różnicy czy towar w sklepach jest czy nie i biegasz zrealizować kartki (jak się uda), czy kraj zamknięty czy można wyjechać, czy paszport na milicji czy w szufladzie, czy z klepsydrą po śmierci bliskiego biegasz przed powieszeniem do cenzury (!) czy nie, czy zarabiasz 30$ czy 1000$ , czy masz dostęp do mediów czy tylko do rządowych (i książek i filmów). Co za różnica! Żadna! jak chcesz prowokować to może inaczej?

    --
    When I m not in my right mind, my left mind gets pretty crowded
  • taki-sobie-nick 08.02.18, 22:01
    rawiel27 napisał(a):

    > A to Polska jest teraz wolna??
    > A przedtem nie była??

    Nie zgłębiałam tego mając lat 15.

    >
    > Dla mnie różnica jest tylko taka, że przed zmianą ustroju RZądzili jedni, zaraz
    > po drudzy, a teraz RZądzą trzeci - z żadnymi mi nie po drodze, ale w sumie ani j
    > edni, ani drudzy, ani trzeci mi specjalnie nie przeszkadzają.
  • marianna_gers 08.02.18, 11:31
    17 lat. Byłam przeszczęśliwa, głównie z uwagi na możliwość swobodnego podróżowania.
  • niennte 08.02.18, 11:51
    Ale o który rok Ci chodzi? Bo widzę, że "przełom ustrojowy" to lata 1989 - 2005.
    Ja tak to odbieram: nie było, jak to Szczepkowska mówiła: "dnia tego a tego skończył się w Polsce komunizm". Wszystko następowało stopniowo, małymi krokami. I, jak sądzę, nawet wielcy solidarnościowscy nie wyobrażali sobie tej wolnej Polski tak, jak teraz wygląda. Myślę, że wielu, tak jak ja, liczyło na lepszą sytuację ekonomiczną i międzynarodową, ale nie pomyślało, jak bardzo cofniemy się w poglądach na aborcję i podporządkujemy kościołowi tak, że żaden rząd - od prawa do lewa - nie odważy się robić coś niezgodnego z poglądami hierarchów. Nie spodziewałam się nędzy, bezrobocia, bezdomności ani potęgi Rydzyka.
    Słowem, myślałam, że będzie tylko lepiej, a nie tak inaczej i w wielu dziedzinach znacznie gorzej.
    Mimo wszystko ja na tym zyskałam i nigdy, przenigdy nie tęsknię, ale znam takich, którzy mieli się całkiem dobrze i liczyli, że będą mieli lepiej, a niestety, rozczarowali się na minus (stracili pracę, środki do życia, nie podźwignęli się).
  • taki-sobie-nick 08.02.18, 22:02
    niennte napisała:

    > Ale o który rok Ci chodzi? Bo widzę, że "przełom ustrojowy" to lata 1989 - 2005

    Dokładnie o 1989. Pierwsze wolne (po czym się okazało, że częściowo, co oczywiście prawica wiedziała od początku, ale ja nie i miałam prawo) wybory i upadek muru berlińskiego.
  • volta2 08.02.18, 12:02
    co wy z tym swobodnym podróżowaniem macie?

    swobodnie to można było mieć paszport w domu, na granicach były kolejki, można było być zawroconym, no owszem, nie po naszej storniesmile w każdej chwili, trzeba było pokazywać dolary na pobyt(nie wszędzie, ja musiałam pokazywać w 98!!! roku przy wjeżdżaniu do włoch) do wielu krajów potrzeba było wizy.

    swobodne podróżownie to mamy od schengen i to tylko w unii i krajach stowarzyszonych. do takiego iranu też sobie swobodnie podróżujecie? bo ja musiałam połazić po wizę i łojezu łojezu, było całkiem realne że jej nie dostanę.

    a jako piętnastolatka po prostu byłam zachwycona że będzie wszystko w sklepach, ciuchy czy podróże zupełnie nie zaprzątały mych myśli. nie czułam ograniczenia obywatelskiego, tylko raczej wewnętrzne, jak ja, z takiego miasteczka z intrioru by triss(czyli z pod warszawy) miałabym wyruszyć w świat?

  • niennte 08.02.18, 12:14
    No, ja np. marzyłam o zwiedzaniu Europy (na świat nie byłoby mnie stać) i to marzenie zrealizowałam w wolnej Polsce.
    Po pierwszy paszport stałam w kolejce pod komendą MO przez około doby (pierwsza wycieczka do Budapesztu smile), więc odczułam zdecydowaną różnicę.
    A jako matka dzieci wczesnoszkolnych byłam zachwycona pełnymi półkami z żywnością, ubraniami, artykułami papierniczymi, książkami...
  • k1234561 08.02.18, 12:48
    Ja byłam zachwycona towarami spożywczymi,które wcześniej były niedostępne,albo nawet nie wiedziałam,ze coś takiego istnieje.Cieszyłam się też,że nieśmiało zaczęły pojawiać się, co prawda w dużych miastach,ale jednak, sklepy firmowe np.Adidas,Benetton,Nici,Levis,Big Star itp.

    --
    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
  • marianna_gers 08.02.18, 12:50
    volta2 napisała:

    > co wy z tym swobodnym podróżowaniem macie?
    >
    > swobodnie to można było mieć paszport w domu, na granicach były kolejki, można
    > było być zawroconym, no owszem, nie po naszej storniesmile w każdej chwili, trzeba
    > było pokazywać dolary na pobyt(nie wszędzie, ja musiałam pokazywać w 98!!! rok
    > u przy wjeżdżaniu do włoch) do wielu krajów potrzeba było wizy.

    Wcześniej w ogóle nie dawało się wyjechać poza demoludy. W 1989 pierwszy raz wyjechałam do Austrii, potem do Włoch, Niemiec, Francji. Czyli do normalnego świata.
  • joa66 08.02.18, 12:54
    dawało się, tylko trzeba było miec wizę oprócz paszportu smile
  • lellapolella 08.02.18, 17:11
    Paszport, wizę oraz zaproszenie- zebranie tych trzech elementów dla przeciętnego zjadacza chleba było ekstremalnym dokonaniem, jeśli nie miał rodziny na Zachodzie ani wtyczek we władzach partii

    --
    Jezus potrafił chodzić po wodzie, a ogórki w 90% składają się z wody... Zatem, jeśli potrafię chodzić po ogórkach, w 90% jestem Jezusem!
  • paniusiapobuleczki 08.02.18, 13:35
    Swobodne podróżowanie było o tym, ze przynajmniej nie mieli powodu, żeby paszportu nie wydać. Ja akurat na te moje trzy wyjazdy na zachód dostawałam paszport jednorazowego użytku, po powrocie musiałam oddać i po kolejnym wniosku wyrabiano mi nowy. I to mnie była moja decyzja tylko organu paszportowego. Tak wiec dla mnie paszport ważny do....... był synonimem wolności. 😀 O Schengen w 89 nikt nie marzył. BTW przełom to dla mnie 89, bo widzę, ze i tu są pewne niezgodności.
  • paniusiapobuleczki 08.02.18, 14:35
    Errata:I to nie była moja decyzja tylko organu
  • maadzik3 08.02.18, 14:50
    było swobodne, zniknęły wizy w przeciągu dwóch lat, można było planować rodzinny wyjazd (wcześniej często jeden członek rodziny nie dostawał wnioskowanego paszportu), można było legalnie kupic walutę

    --
    I like work. It fascinates me. I sit and look at it for hours.
  • joa66 08.02.18, 15:45
    Trzech - mialam pare wiz jeszcze z 1992 r. smile
  • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa 08.02.18, 22:13
    volta2 napisała:

    > z takiego miasteczka z intri
    > oru by triss(czyli z pod warszawy) miałabym wyruszyć w świat?

    następna nie ma pojęcia skąd jest interior!
    kto was edukował? gdzie byli rodzice?

    Xsioonc
  • wisniowy_sad 08.02.18, 12:58
    Zmiana, jaką widzę w Polsce teraz (oprócz "dobrej" zmiany), to przede wszystkim to, że przerzuciliśmy się jako społeczeństwo z "mało, a dobrze" na "dużo, a byle jak". Pamiętam, jak byłam dzieckiem i było słychać wiercenie w całym domu - okazało się, że zakładali nam kablówkę. "Wkurza mnie te wiercenie, ale przynajmniej będzie więcej bajek w telewizji, jak założymy kablówkę" - tłumaczyłam sobie. Tyle że jakość tych bajek jaka jest, każdy widzi. Szybko zatęskniłam za czasami, kiedy dla młodzieży były "Kwant" i "Ciuchcia", a dla dzieci "Wodnik szuwarek". Ale po co puszczać na głównych kanałach cokolwiek dla dzieci, skoro mają 20 dedykowanych kanałów do wyboru? Tylko na tym cierpi jakość. Wydaje się, że gdzieś jako społeczeństwo to zagubiliśmy. I inny przykład - jakość ciuchów. Kiedyś nasze mamy chodziły w (wizualnie) byle jakich garsonkach, a my w tym, co udało się dostać po starszym rodzeństwie. Ale były to rzeczy nie do zdarcia - pamiętam, że kiedyś moja mama nawet zwykłe trampki (!) prała w pralce, bez żadnego uszczerbku dla nich. Dzisiaj wszystko jest takie kolorowiutkie, błyszczące, że aż woła "kup mnie" - tylko co z tego, że jakość jest taka, aż w palcach trzeszczy? Prawie nie ma kaszmirowych czy wełnianych swetrów, jedwabnych koszul, a jak są, to w sieciówkach, które farbują materiały substancjami niezdatnymi do noszenia i palą w kotłach starymi ciuchami, powodując smog. Jednocześnie jeden po drugim zaczęły padać zakłady krawieckie, a jeśli są, to prędzej można w nich skrócić spodnie z sieciówki, niż uszyć sukienkę na miarę. Podobnie jest z jakością jedzenia, zabawek i wszystkiego innego. Za komuny jak coś już udało się wystać, to nie smakowało wszechobecną chemią, którą faszeruje się teraz wszystko, co można kupić w sklepie.

    Czyli, podsumowując: w Polsce jest jak na zachodzie. Tylko w niektórych dziedzinach życia wszyscy na tym cierpimy. Na szczęście widać światełko w tunelu, pojawiła się garstka osób, które zwracają uwagę na to, co oglądają, w co się ubierają i co jedzą.
  • maadzik3 08.02.18, 13:30
    miałam 16 lat. byłam zachwycona tym, że zakres swobody poruszania się radykalnie się zwiększył, że można mieć paszport w domu, potem od 1 stycznia że można legalnie (!) kupić walutę. I że zarabiamy jej dużo więcej niż 30$ na miesiąc. Niesamowicie zwiększyła się wolność wypowiedzi. Nagle wydano mnóstwo książek które były tylko w drugim obiegu albo wcale (ja byłam dość zaangażowana, w dobrym liceum i pamiętam jak w pierwszej klasie poezję Osipa Mandelsztama ręcznie (!) przepisywaliśmy żeby się dzielić, potem nagle to wszystko było). Zaczęliśmy się w Europie czuć nie jak pariasi smile przynajmniej ja to mocno tak odczuwałam. Byłam zachwycona. Z rzeczy które nas wtedy wzburzyły była religia w szkołach nagle wprowadzona i marszałek walący lagą w podłogę przy dyskusji o tym co to nauczyciele nie mają (Stelmachowski). W lipcu 1989 r. były jeszcze kartki na benzynę i mięso a od pierwszego sierpnia nie a towary nagle BYŁY. Zniknęły asygnaty na samochody, wow.
    Potem na studiach pamiętam pierwsze dyskusje tzw. publicznie światopoglądowe, byłam wśród tych 1,5 miliona którzy podpisali sprzeciw wobec zaostrzenia prawa aborcyjnego.
    Pojawiło się bezrobocie (dyskusje Kuronia czy zasiłek powinien być na jakiś czas czy do znalezienia pracy), ale też ogromna bliskość wobec władzy, chyba raz taka w Polsce była (w sensie spotykania ludzi z pierwszych stron gazet gdzieś - Kuronia na rowerze chociażby. Nie koniecznie to że człowiek się musiał z nimi zgadzać ale nie było takiego muru my-oni jak przedtem i potem. Zaczęto mówić i o Katyniu i o Jedwabnem (dla młodszych: długo przed Grossem, po filmie Arnold) i o wielu innych sprawach o których wcześniej milczano. To były trudne ale fantastyczne lata. A chciałam... żeby było, żeby trwało, żebyśmy kiedyś weszli do UE i NATO (wtedy to było jak bajka).

    --
    I like work. It fascinates me. I sit and look at it for hours.
  • marianna_gers 08.02.18, 14:00
    maadzik3 napisała:

    >=Nie
    > samowicie zwiększyła się wolność wypowiedzi. Nagle wydano mnóstwo książek które
    > były tylko w drugim obiegu albo wcale

    o, to też mnie zachwyciło

    a od pierwszego sierpnia nie a towary nagle BYŁY.

    i to

    Zniknęły asygnaty na sa

    To były trudne ale fanta
    > styczne lata. A chciałam... żeby było, żeby trwało, żebyśmy kiedyś weszli do UE
    > i NATO (wtedy to było jak bajka).

    też tak to odczuwałam. I jeszcze Aksamitna Rewolucja, upadek ZSRR, wolność w republikach nadbałtyckich...

  • maadzik3 08.02.18, 14:15
    tak, pamiętam na święta 1989 r. polowanie na Caucescu, potem jego szybki proces i egzekucję. I znoszenie kocy na dworzec dla Rumunów, oddawanie krwi. Ile wtedy było dobrej woli żeby tych ludzi wspomóc!

    --
    "Gdy się wyleje, szuka się ścierki. Gdy się przewróci, podaje się rękę. Reszta później.by Pesteczka
  • maadzik3 08.02.18, 14:16
    *koców

    --
    I like work. It fascinates me. I sit and look at it for hours.
  • butch_cassidy 08.02.18, 14:44
    Tak, książki też pamiętam. Było co kupować wreszcie, nie tylko za absurdalną cenę w antykwariacie smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.