Dodaj do ulubionych

Po tłustym czwartku - pączki raz jeszcze :)

09.02.18, 13:03
Wczoraj smażyłam oko 15-stej pączki. No fakt - na składnikach nie oszczędzam: na pół ilogramam mąki użyłam 7 żółtek (42 żólka przepiórcze, bo kurzych, główny amator nie może. Odzielanie żóltek było boskiesuspicious). Smażyłam na smalcu, którego zbyt duzo nie wchłonęły - wazyłam smalec, przed i po smile
Efekt - dzisiaj zostały nędzne resztki . I te resztki są dużo świeższe, niż tzw świeże pączki z cukierni. suspicious
I zastanawiam się, czy są jeszcze cukiernie, które opierają sie na recepturach zakładających smażenie z najwyższej jakości produktów, z których pączki nie będą czerstwiały po kilku godzinach. Żadne tam proszki jajeczne zamiast jaj itp...
I jaka jest cena takiego pączka?
(u mnie cenę wywindowały jajka przepiórcze).

Aha - pączki jem raz w roku, jak usmażę. W Warszawie znam tylko chyba dwie cukiernie, z których ewentualnie mogę zjeść pączka bez posmaku (i "wspomnień żołądka) jakiegoś dziwnego tłuszczu, na którym są smażone..Ale i one czerstwieją po kilku godzinach uncertain
Edytor zaawansowany
  • catroux 09.02.18, 13:11
    A które to cukiernie? Najlepsze pączki, jakie w życiu jadłam, były na Wilczej niedaleko pl. 3 Krzyży, ale tamta cukiernia już nie istnieje sad
  • kochamruskieileniwe 09.02.18, 22:57
    Jeżeli chodzi o pączki w tłusty czwartek - to nie wiem. Bo w ten dzień nie mam zaufania do żadnej cukierni.
    A w normalny dzień to - taka mała cukierenka na Kasprowicza oraz Radzikowski w Rembertowie.

    Lubiłąm w dawnych czasach pączki od Bliklego - ale było to wtedy, gdy pączki były w określonych godzinach i natychmiast znikały. Czyli dawno temu. W czasach gdy skupowano tam skórkę pomarańczową, a my - okoliczna dzieciarnia podglądaliśmy od tyłu, jak smażą te pączki (od strony pomnika jelenia). Drygi punkt to był Jankowski w pawilonach na Marsząłkowskiej, od strony Świętokrzyskiej. W zimie tylko pączki, w lecie lody. Poczki smażono w pmieszczeniu obok, co chwila wjeżdzały do sklepu jeszcze gorące. Znikały piorunem - zawsze kolejka tam stała.
    Oj - dawno to było.....
  • kochamruskieileniwe 09.02.18, 22:58
    oj. drUgi, pĄczki, oczywiście.
  • catroux 09.02.18, 23:06
    Dawaj namiar na Kasprowicza!
    A Jankowskiego pamiętam z dzieciństwa smile Wtedy oczywiście nie wiedziałam, że to Jankowski, ale babcia zawsze mnie tam zabierała na pączki smile
  • kochamruskieileniwe 09.02.18, 23:28
    O rany - ja tam trafiam na pamięć. Bardzo niepozorna.Malutka, w starym stylu - no taka prl-owska. Ale prywatna, żadne Camargo czy co tam... No chyba, że ją zlikwidowali???? Mieli tam jeszcze świetne pierniczki "brukowce"..
    To było w części od Alei Zjednoczenia w kierunku huty, po prawej (wschodniej) stronie. Metro Stare Bielany - jakoś tak blisko. Na pewno bliżej do tej stacji niż do stacji Wawrzyszew..
  • catroux 09.02.18, 23:37
    Nawet nie strasz! Bywam czasem w okolicy, to niedługo udam się na przeszpiegi.
    No właśnie ta przy pl. trzech krzyzy, gdzie mieli cud-pączki, tez była mała i peerelowska. Zdaje się, że właściciele juz musieli przejsc na emeryturę, a dzieci nie chciały przejąć interesu i tak pączki przepadły sad
  • vi_san 09.02.18, 13:25
    Też smażę sama. Takie najlepsze, z receptury zapisanej jeszcze przed wojną ręką mojej babci. Zwykle w Tłusty Czwartek rano. Co zaś do "kupnych" - to wczoraj rano teściowa kupiła super-hiper-ekstra świeżuteńkie pączuszki z cukierni, achy i ochy, cukiernia Bóg-wi-co, itd. No i jak przyszłam do niej, około 16:00 - to były już kartacze, którymi można by zabić wroga, jakby w niego rzucić i trafić... sad Tymczasem "moje" nie tylko wczoraj do wieczora były puszyste i leciutkie, ale resztkę mąż dziś zabrał do pracy i nadal były smaczne i świeże.
    W Trójmieście nie znam ani jednej cukierni w której pączki byłyby "jadalne", a już na drugi dzień... uncertain

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • heca7 09.02.18, 13:45
    Ja kupuję zawsze u nas na osiedlu u Kozaka. Pączki są po 3,5 zł. Nie mam żadnych sensacji żołądkowych ale z drugiej strony zjadam zwykle dwa, najwyżej trzy w odstępach.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • kochamruskieileniwe 09.02.18, 22:51
    No niestety - mój żołądek protestuje nawet po małym kawałku czegoś smażonego w tym czyś dziwnym uncertain
  • iwoniaw 09.02.18, 14:21
    Tłusty Czwartek jest właściwie jedynym dniem w roku, gdy sama smażę domowe pączki i jest dla mnie oczywiste, że bez względu na to, czy wyjdą mniej czy bardziej bliskie idealnego ideału wink to żaden przemysłowy pączek się do nich nie może umywać. Tak pod względem smaku, jak i czasu, gdy zachowują świeżość. Właśnie to, o czym piszesz - jeszcze wieczorem niedobitki były wciąż leciutkie i rozpływające się w ustach, podczas gdy pączkiem z cukierni już po kilku godzinach można kogoś zabić (i nie mam na myśli zatrucia pokarmowego, tylko użycie wypieku w celach balistycznych).
    I tak, jest dla mnie jasne, że skoro technologia wytwarzania jest banalna i do zastosowania przez każdego, kto ma naczynie z tłuszczem i dowolny palnik, na którym może je podgrzewać, to różnicę czynią używane składniki.



    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • janja11 09.02.18, 14:36
    No ja się dałam wczoraj namówić na jednego pączka i niestety był to egzemplarz z przykrym posmakiem uncertain
    Dobrze, że taka tradycja tylko raz w roku...
  • muchy_w_nosie 09.02.18, 14:37
    Moje też smaczne i świeże na drugi dzień, nie żadna tajna recepa tylko ze strony thermomixa.
    Piekłam pierwszy raz, za dużo podsypałam mąką i kulki mi się nie chciały kleic, za dużo naszprycowałam
  • muchy_w_nosie 09.02.18, 14:39
    konfiturą z róży i były mocno nadziewane- dobre były.
  • kk345 09.02.18, 14:47
    A dla mnie pączki to jedno z tych nielicznych dań, które kupne są smaczniejsze niż domowe. Ale kupione rano w małej cukierni z tradycjami, wieczorem nadal były lekkie, starym tłuszczem nie śmierdziały, strawione zostały bez sensacji.
  • mary_lu 09.02.18, 15:52
    Moim zdaniem pączkiem to trzeba się sponiewierać, w tłusty czwartek zawsze się najem takich beznadziejnych gniotów z różnych cukierni i jeszcze w piątek dokładam sobie ze dwie sztuki do kawy. Potem spokojnie mogę sobie dalej nie lubić pączków i wcale ich nie kupować i niechętnie częstować się nawet domowymi.
  • kornelia_sowa 09.02.18, 19:08
    Ja za pączkami nie przepadam. Moja Babcia smażyła najcudowniejsze i wraz z jej śmiercią , znikły z tej planety smaczne pączki.

    Wszystkie jedzone przeze mnie od tej pory a zrobione ina ręką niż jej są dla mnie tyllko nędzną imitacją.

    Raz skusilam się w tłusty czwartek na zakup w takiej małej cukierni rodzinnej . Myslałam ze beda lepsze niż ta chemiczna masowa. Dramat.

    Paczki robione w domach są lepsze ofkors ale w porównaniu do tych mojej babci bida z nędzą
  • kornelia_sowa 09.02.18, 19:09
    Znikły napisał słownik. OMG!!!!!!!
    Zniknęly
  • vi_san 09.02.18, 19:40
    A przepisu babcia nie zostawiła? Bo z takich starych receptur właśnie wychodzą najlepsze - nawet jeśli nie tak doskonałe jak te babcine. A tak doskonałe jak jej nie wyjdą - bo Ona je doprawiała sercem... smile

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • kornelia_sowa 09.02.18, 22:02
    Babcia robiła wszystko na oko.
    Miała stary zeszyt z przepisami ale chyba tylko do dekoracji stołu przy szykowny składników.

    Nigdy z niczego nie robiła sekretu. Kazała przyjść i patrzeć -patrzyła Jej córka (moja Mama) i Jej synowa. Żadnej tak nie wychodziło. Ja się nie odważyłam nawet.
    To samo było z Jej pomidorowa -jak wnuki słyszały ze Babcia ma pomidorów to nawet jak u nich w domu też akurat była, to olewa ły domową i biegły do Babci.
  • vi_san 09.02.18, 22:30
    Ech... No, niestety, tak to często z babciami bywało... Ja mam szczęście i moja babunia była wychowanką pensji, gdzie bardzo surowo przestrzegano, by panny notatki prowadziły - i jej to "weszło w krew". Do śmierci notowała bardzo starannie wszystkie przepisy, mam po niej pięć grubych brulionów w których nie można nic znaleźć, bo "ładu i składu" tam nie ma, ale są pełne mądrości: od "jak sprać plamy kawy z organdyny?' [czymkolwiek owa organdyna by nie była wink ], przez "Jak napisać list do osoby ważne z podziękowaniem za zaproszenie na herbatę?", aż po "Jak usmażyć morszczuka?". Ponieważ "spisu treści" nie ma, notatki powstawały w różnych latach i wykonywane były najróżniejszymi "środkami" [piórem, ołówkiem, długopisem] więc brnięcie przez to to droga przez mękę, ale i tak uwielbiam. Jeden brulion jest przedwojenny, drugi częściowo przedwojenny, częściowo w trakcie wojny, a dokończony już po wojnie, reszta powojenna. Ostatnio właśnie w tym drugim zeszycie znalazłam wojenny przepis na piernik marchwiowy...

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 21mada 09.02.18, 22:44
    Ej no, wez opublikuj te bruliony! Beda hitem! smile
    Dla milosniczek tematyki ksiazka:
    http://zkamerawsrodksiazek.pl/wp-content/uploads/2016/08/0005JCSEULFDLUJ4-C122-F4.jpg
  • vi_san 09.02.18, 23:09
    1. Przed ewentualnym wydaniem trzeba by to było odcyfrować.
    2. Przed wydaniem trzeba by to jakoś uporządkować. A nawet nie mam pomysłu "JAK?". Bo ok, przepisy kulinarne razem, przepisy "prowadzenie domu" razem, ale inne? Typu "Jak grzecznie odmówić tańca niemile widzianemu konkurentowi a spędzić ten czas z mile widzianym" oraz takie... No... Poza tym duża część jest "na dziś" po prostu nieaktualna - czasy się zmieniły, więc i nikomu nic nie przyjdzie z przepisu jak podjąć przyjezdną ciotkę i jej 25 osób służby... Może dlatego, że nieliczni dziś mają warunki na przyjmowanie takich stad ludzi, a jeszcze mniej liczni mają tyle służby?
    3. No i kto by to czytał? Maniaków jest coraz mniej, żyje się coraz szybciej, coraz bardziej "do przodu" a nie wstecz...

    A książkę pani Koweckiej mam na półce. Oraz sporo innych - też fajnych do czytania, jak "W ziemiańskim dworze" Maji Łozińskiej, czy "Życie towarzyskie w XIX wieku" Agnieszki Lisak... smile

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • kochamruskieileniwe 09.02.18, 23:16
    ...."A książkę pani Koweckiej mam na półce. Oraz sporo innych - też fajnych do czytania, jak "W ziemiańskim dworze" Maji Łozińskiej, czy "Życie towarzyskie w XIX wieku" Agnieszki Lisak..."

    no - fajne takie książki.... A masz Gry i zabawy towarzyskie? Ze szczegółową instrukcją robienia fajerweków?
    Muszę ją jakoś schować za kilka lat, by synowi w łapy nie wpadła. Już teraz wykazuje zamiłowania chemiczne suspicious
  • vi_san 09.02.18, 23:37
    Nie mam! sad Podaj autora i szczegółowy tytuł, pogrzebię i muszę zdobyć!
    Acz swoją schowaj przed "małym chemikiem" coby ci chałupy w powietrze nie wysadził... Coś koło miliona lat temu wychodziła taka świetna gazetka, nie pamiętam miesięcznik to był czy kwartalnik, "Młody technik". Świetnych rzeczy można się było dowiedzieć, może poszukaj i podsuń młodemu? Takie trochę jak "bruliony mojej babuni" tylko bardziej techniczne, dla chłopaków, ale artykuły i popularno - naukowe i porady i te takie... Jak zrobić stołek czy jak naoliwić skrzypiące drzwi... wink

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • kochamruskieileniwe 09.02.18, 23:53
    Gry i zabawy towarzyskie. Wskaówki do przyjemnego i użytecznego spędzenia czasu w domu i po za domem. Podręcznik dla młodzieży płci obojga .
    (pisownia oryginalna)

    Według najnowszych źródeł opracował Mirosław Rościszewski.
    Warszawa, nakładem Księgarni Teodora Paprockiego i S-ki. 1900


    Był reprint Wiedzu Powszechnej 1991r.

    1 Gry i zabawy salonoe
    2 Gry z piłką, kulą itp (aaaa....sposób przyrządzania ogni bengalskich i fajerwerków!!!)
    3 Gry umysłowe
    4 Gry różne
    5 Zabawy wróżbiarskie i pasyanse
    6Przesądy ludowe i towarzyskie
  • kochamruskieileniwe 09.02.18, 23:54
    Wskazówki - to ja zjadłam literkę..
  • kochamruskieileniwe 10.02.18, 00:01
    Młodego Technika znam az z dobrze big_grin
    Prenumerowany w rodzinie był "od zawsze" do samego końca
  • 21mada 09.02.18, 23:54
    Pewnie chodzi o ''Gry i zabawy towarzyskie'' Lucyny Szczegodzińskiej.
    ''W ziemianskim dworze'' juz niedostepne buuu...
  • kochamruskieileniwe 10.02.18, 00:03
    Nie o tę ksiązkę. Autor podany wyżej.
    Na allegro dostępny reprint za 8 zł. smile
  • vi_san 10.02.18, 00:12
    Jeśliś z okolic Trójmiasta możemy się dogadać na pożyczenie...
    A Maja i Jan Łozińscy wydali jeszcze "W przedwojennej Polsce. Życie codzienne i niecodzienne." - też fajna. I też mam na półce.
    A "Gier i zabaw obydwu poszukam - i tej polecanej przez ciebie i tej, którą poleca Kochającaruskie. big_grin

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • stephanie.plum 09.02.18, 22:51
    coś wspaniałego, taki notes babci.

    że też moja (żadna z dwóch) nie pisała. miałabym coś więcej, niż zawodną pamięć (ich i moją).

    zazdraszczam!

    --
    idę tam, gdzie idę
  • kornelia_sowa 09.02.18, 22:54
    Rewelacyjna pamiątka.
    Zazdroszczę smile
  • princesswhitewolf 09.02.18, 19:11
    > (42 żólka przepiórcze, bo kurzych, główny amator nie może. Odzielanie żóltek było boskiesuspicious).

    czy sa u was jajka kaczek? to by troche pomoglo
  • kochamruskieileniwe 09.02.18, 22:49
    Nie widziałam ich w Polsce. Kiedyś nie były dopuszczone do sprzedaży w sklepach. Obecnie chyba tak (?). Ale przepiórcze są dostępne w wielu sklepach. Ostatnio w Biedronce nawet były.Co ułatwia sprawę, bo zbyt wiele ganiać po mieście nie muszę.
    Już się przyzwyczaiłam do nich, choć przyznam, że potraw z wieloma żółtkami - unikam big_grin
    (Choć są sprytne sposoby....)

  • stephanie.plum 09.02.18, 22:41
    wprosiłabym się na Twoje pączki.

    ja wczoraj skubnęłam kawałek kupnego pączka na pewnej imprezie, i to było traumatyczne doświadczenie.
    wspomniawszy lata cielęce, wepchnęłam kęs w polik, resztę (jeszcze niezjedzoną) do rękawa, poszłam na stronę i wszystko upłynniłam w śmietniku.

    brrr, wyjątkowe świństwo, posmak dziwnej chemii.

    a zawsze myślałam, że pączki są w miarę smaczne, tyle, że ja nigdy sobie takich rzeczy nie kupuję.
    ale samemu zrobić, to by było to!

    --
    idę tam, gdzie idę
  • kochamruskieileniwe 09.02.18, 23:19
    A proszę bardzo smile. Ale pewnie smażyć będę w przyszłym roku. Chyba, że ktoś wydłubie mi zółtka przepiórcze z jajek. Bo w zasadzie to mnie powstrzymuje big_grin Samo smażenie - to pryszcz. A ciasto wyrabia maszyna.
  • eliszka25 09.02.18, 23:21
    znam tylko jedna cukiernie, z ktorej sa naprawde dobre paczki. nie wiem, czy robia wg starej receptury, ale wiem, ze zawsze sa swieze. ludzie kupuja tam paczki non stop i nie raz darzylo mi sie czekac, az nowe paczki sie usmaza. kiedys wiozlam w samochodzie wylozone na karton takie dopiero co wyjete z tluszczu paczki, jeszcze gorace. trzymalam za brzegi kartonu w gorze, bo parzylo mnie w kolana. w tlusty czwartek stoi po te paczki kolejka jak za dawnych czasow kolejkowych - dlugi ogonek z kilkoma zakretami na ulicy. zawsze, kiedy jestem u moich rodzicow, przynajmniej raz kupujemy tam wielki karton paczkow i objadamy sie do wypeku. szczerze mowiac nie wiem, jak dlugo sa swieze, bo nigdy nie zdarzylo sie, zeby zostaly nam na drugi dzien. bez wzgledu na to, ile kupilismy.

    nigdzie indziej nie udalo mi sie kupic chocby w polowie tak dobrych paczkow, jak tam. mam nadzieje, ze ta cukiernia bedzie wieczna.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.