Dodaj do ulubionych

Spadek, przyrodnie rodzeństwo. Kwestie moralne.

14.02.18, 00:17

Witam. Potrzebuje, aby ktoś z boku spojrzał na sytuacje w jakiej jestem. Będzie trochę długo, żeby nakreślić sytuacje : Moi rodzice rozeszli się lata temu, ja miałam 14 lat, brat 19 i drugi 5 lat. Tata związał się z kobietą, która miała swoje dwie córki w tamtej chwili 17, 16 latki, a po dwóch miesiącach znajomości była w ciąży z moim ojcem. Otwarli we dwójkę sklep, w tym samym budynku później również bar. W międzyczasie kupili ten budynek.. Kredyt wzięli rodzice mojego ojca, spłacali oni czyli ojciec i macocha. Jak spłacili dom przeszedł na własność ojca ( prawdopodobnie). Firma była przez chwile na jedną z córek, chwile na mojego starszego brata ( gdzie narobili długów i miał kupe problemów) , na kolegę ojca itd. Nigdy firma nie była na tate, bo był na rencie. W koncu macocha weszła do firmy jako współwłaściciel, drugim wspólnikiem od 2009 roku byłam ja. Wczesniej pracowałam u nich na czarno dwa lata, dwa na etat no i później ta spółka. Przez prawie 10 lat byłam na firmie, natomiast pracowałam jak zwykły pracownik i dostawałam pensje z poczatku o 500 zł więcej niż najniższa krajowa. Poza tym innych korzyści z bycia wspólnikiem nic nie miałam oprócz problemów, strat na składkach, stażu pracy, wykorzystywaniem, czyli na każde zawołanie itd, dużo by pisać. Tata trochę mi to wynagradzał, bo czasem wspomagał mnie finansowo, raczej można było liczyć na pomoc z jego strony. Oczywiście macocha nic o tym nie wiedziała, bo by wojowała.
Niestety tata nagle zmarł, półtora roku temu. Ja zostałam w firmie na tych samych zasadach.. A nawet na gorszych, bo kiedy najniższa krajowa wzrastała moja pensja stała w miejscu, machnełam ręką, bo dochody były słabe, nie chciałam robic problemów wiec została w takiej wysokości jak wczesniej. Oczywiście ledwo po śmierci zjawiła się córka macochy z mężem, powywozili wszystko co cenne z firmy, sprzęt kuchenny, klimatyzatory, expresy do kawy itd itp, nawet sama nie wiem co tam było. I szczerze malo mnie to interesowalo.Na tamtą chwile za bardzo byłam poruszona śmiercią ojca i że zostanę sama na świecie niż całą resztą.
I tak to trwało ponad rok, aż w końcu postanowilam odejść stamtąd, olać wszystko i podjęłam inną prace w listopadzie. W styczniu firma zostać przepisana na przyrodniego najmłodszego brata, wspólnego syna mojego taty i macochy. Liczyłam na święty spokój i miałam dość jechania na moich plecach, dość tego jak traktowała mnie macocha, szefowa, czyli więcej praw miały pracownice niż ja. Pomimo tego ile ja Poświęciłam mojego prywatnego życia dla nich, dla firmy zeby sie to jakoś kreciło. Nigdy tego nie doceniła wiec chciałam odejść.
Niestety ja sobie a życie sobie. W grudniu macosze pękł tętniak w głowie. Było ryzyko śmierci. Siostry sie zleciały, pod osłoną pomocy bratu i szybciutko zaczęły załatwiać sprawy firmowe. Czyli podpisałam klauzulę, Ze w razie śmierci cześć jej firmy przechodzi na spadkobierców. Ja zaznaczylam że tylko o wyłącznie na brata, bo i tak chciałam mu swoją cześć oddać.
Po zabiegu były komplikacje, macocha w lewej części jest sparaliżowana, potrzebuje opieki całodobowej. I sedno. Brat w święta przyszedł do mnie na rozmowe on ma 20 lat, ma jeszcze szkole, ostatni rok, rok który najpewniej zawali przez tą sytuacje. Ponoć był testament, gdzie tata spisał wszystko na niego.. Ja w to wierze., bo tata mówił o nim. Że to co sie do robili wspólnie z macochą będzie dla najmłodszego brata
. Ja dostałam mieszkanie po moich rodzicach, gdzie cześć w razie podziału spadku byłoby dzielone na mnie i trzech braci, jedna połowa, bo druga jest po matce, która żyje. Starszy brat dostał mieszkanie po wujku,
Wykupili je moi rodzice ktore właściwie nic mu nie dało, wujek za mieszkanie nie płacił, jak zmarł brat je sprzedal za okolo 30000 bo reszta poszła na dług
. Najmłodszy dostanie dom po śmierci mojej mamy. Jej córki dostały po niej mieszkanie. Jedna drugą spłaciły. Pierwsza mieszkanie sprzedała, druga dołożyła do swojego domu. Wiec niby starsze przyrodnie zostalo podzielone, a to co dorobili sie wspolnie miało byc dla ich wspólnego dziecka.. I ja się z tym zgadzam i moi bracia też. I byłoby wszystko ok..
Tylko, że zaczęły sie schody. Jedna z sióstr, druga jest za granicą, z mężem zaczęli robic plany dotyczące tej działalności, co oni tam nie otworzą, itp. Córka pchała sie na pełnomocnika za matkę, gdzie ja sie nie zgodzilam, bo chciałam by pełnomocnikiem był brat. I kłótnia. Oni sie obrazili na brata, odwrócili sie od niego. Nawet byla szarpanina miedzy bratem a mezem corki kiedy chciał odebrać samochód firmowyJa I mój partner staralismy sie w miare mozliwosci mu pomoc. Pojechać po towar, do mamy do szpitala. Urzędowe sprawy, załatwilismy to pełnomocnictwo dla niego. Nie byliśmy na codzień i na każde zawołanie, bo tez mamy prace i mało czasu, ale na tyle ile sie dało. Brat wkurzyl mnie po raz pierwszy kiedy upomniałam sie o kasę za niewykorzystany urlop, który miała wypłacić jego mama ale nie zdążyła. Dopytywał matki czy na pewno musi wypłacić jakby sądził że go oszukuje. A co najgorsze. Ze względy na to, że sprawa spadkowa jest nie przeprowadzona, jesli chciałabym przepisać swoją cześć firmy na niego to musi być przeprowadzona. Po drugie bar musi byc prze miesiąc Zamknięty, a to duże straty finansowe. I mieliśmy to zostawić tak jak jest póki co. Nie ruszać spraw spadkowych, przepisywania.. Tylko ja jestem 8 stów w plecy, bo trace 500 plus, dodatek mieszkaniowy, bo dochód z firmy mi wchodzi do dochodów, a nie mam z tego nawet złotówki. Całą kasę trzyma brat i płaci wszystkie zobowiązania firmowe jak i swoje prywatne.

I tu cały dylemat. Zostać nadal w firmie, na papierku, jak zawsze, byc do tyłu znowu z kasą przez to. Gdzie sama lekko nie mam i tez mam swoje zobowiązania. I wiem, że nawet zostając chcąc pomoc bratu nigdy nic z tego nie będę miała, nawet dziękuje. Natomiast brat sie wygadał ze mama odłożyła kasę, ktorą trzyma siostra. Do tego niby sprzedała jej mężowi samochód, skuter, kto wie co jeszcze. Jak przepisze firmę pewnie tez wszystko pojdzie dla nich. Oni sie nie zrzekną na jego korzyść, ich zachowanie o tym świadczy. Ja sie chce zrzec pod pewnymi warunkami, ze skoro my nic nie dostajemy czyli ja i dwóch braci to siostry tez nie. Mój tata ich nienawidził i by sie w grobie przewrócił jakby się dowiedział że coś mącą. I co robic? Nie chce odwracać się od brata, ale wiem że tez nie jest ze mną szczery i jest tak samo pazerny jak matka i obraca każdą złotówke w rekach. Chciałbym byc w porządku jednocześnie przestać tracić tylko patrząc na innych co mają mnie w dupie.. Jak ktoś przebrnął to proszę o obiektywne spojrzenie na sytuacje.


--
Kinga
Edytor zaawansowany
  • pani.owiec 14.02.18, 00:28
    Wnieś sprawę spadkową, odziedzicz po ojcu to, co Ci się należy i będziesz mogła dym zadysponować dowolnie, bez żadnych warunków z niczyjej strony czyli na przykład podarować temu najmłodszemu przyrodniemu bratu, jeśli on będzie chciał.

    Przy czym, jeśli udziałowcami i właścicielkami tej firmy na papierze jesteście Ty i macocha to ona przecież nie jest przedmiotem spadku? Chyba, że kawałeczek po ojcu, jeśli mieli z macochą wspólnotę majątkową, to wtedy pól firmy jest Twoje (jeśli macie udziały po połowie ) a z drugiej połowy połowa jest macochy a druga połowa (czyli ogólnie 1/4 firmy) byłaby przedmiotem dziedziczenie, dziedziczysz Ty, Twoi bracia i brat przyrodni oraz macocha, córki macochy nie.

    Nie rozumiem też zupełnie sytuacji po śmierci ojca, że córki macochy wyniosły sprzęty z firmy.
    Jak ktoś okrada firmę, której jesteś właścicielem (współwłaścicielem też) to się dzwoni na policję.
    Twoją pensję też nie rozumiem kto ustalał skoro to Twoja firma była.
  • danaide 14.02.18, 00:30
    Zważywszy ile się już naszarpałaś - jasne, że się pogubiłam w czytaniu - chyba nie pozostaje Ci nic innego jak walczyć dalej. Osobiście zwiałabym między drugim a trzecim akapitem.
  • woman_in_love 14.02.18, 05:29
    bo by mi tak pasowało w tej opowieści
  • claudel6 15.02.18, 00:01
    big_grin
  • konsta-is-me 14.02.18, 06:22
    Odpadlam i nie nadazam.
    Mozesz to jakos zwiezlej napisac?
  • evolventa 14.02.18, 06:43
    szczerze? polecam Ci iść do mądrego prawnika, który to wszystko rozkmini i powie, co powinnaś zrobić, z punktu widzenia litery prawa. A potem sama zdecydujesz, czy jest to akceptowalne dla Ciebie moralnie i czy podejmujesz taką decyzję. Tak to widzę, tak bym zrobiła.
  • ada16 14.02.18, 07:11
    Sprawy spadkowe i tak powinny być załatwione.
    Co do klauzuli ze w razie smierci macochy firma przechodzi na spadkobierców - czyli 3 dzieci macochy - to nie wiem, czy twój podpis ma jakiekolwiek znaczenie , tu chyba tylko dziedziczenie ustawowe , czyli i tak 3 dzieci.
    Wydaje mi się , ze od podziału mieszkania ( rodzice się rozwiedli 20 lat temu i nadal mieli wspólne mieszkanie?Po śmierci ojca - połowa mieszkania jest matki i drugą połowę dziedziczy uwaga: macocha i wszystkie dzieci ojca w równych częściach!) nie uciekniesz, czyli prawdopodobnie trzeba będzie spłacić 3 braci ( , chyba ze się zrzekną . To że jeden odziedziczył po dalszej rodzinie nie będzie miało żadnego znaczenia dla sądu, jedynie dla tego brata moralnie , może się zrzeknie swojej części na ciebie .
    Także , mówienie że ty masz mieszkanie , jest dużym nadużyciem .,
    Tak to wygląda, jak się chowa głowę w piasek i nie załatwia ( skomplikowanych) spraw spadkowych od razu.
  • ada16 14.02.18, 07:13
    * i macochę również trrzen=ba będzie spłacic z jej częsci mieszkania ( oczywiście z rozliczeniu z udziałami firmy)
  • lady-z-gaga 14.02.18, 07:02
    Przeczytałam początek i na razie mam jedno pytanie: jakim cudem, będąc wspolniczką, zarabiałaś nędzne grosze? przecież oficjalna księgowość wykazywała inne dochody, od ktorych trzeba było płacić podatek. Kto go płacił?
    Drugie pytanie: jaka była forma prawna tej społki, skoro ciągle ktoś tam na kogoś przepisywał swoje udziały?
  • lidek0 14.02.18, 07:24
    Daj sobie z tym wszystkim spokój, skoro pozwalałaś się wykorzystywać to twoja sprawa, trzeba było myśleć wcześniej, teraz bym odpuściła. A co by tata pomyślał to nie wiesz i się nie dowiesz, daj sobie spokój, poszukaj normalnej pracy na normalną umowę

    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
    zapraszam na forum Dla starających się
  • agnieszka_kak 14.02.18, 08:49
    Jeśli ta firma przynosi zyski to bym nie opuściła i domagała się połowy dochodów co miesiąc. Co to znaczy, że brat trzyma kasę i ty nie masz do niej dostępu? Dlaczego "wypłaca ci pensje", jeśli jest takim samym właścicielem jak i ty? Może takie były ustalenia gdy żył twój ojciec, ale jego śmierć zmienia wszystko- żadne z was nie założyło tej firmy, nie rozkręcalo jej, oboje jesteście teraz właścicielami na tych samych zasadach. Nie rozumiem, czemu chcesz się jej zrzec na rzecz brata, jeśli jak piszesz byłaś wykorzystywana przez 10 lat.
  • jola-kotka 14.02.18, 09:25
    Bo za chwile ja tak ten brat umoczy ze jeszcze bedzie plakac. Gdyby tam nie bylo syfu nikt by tej firmy nie przepisywal non stop z jednego na drugiego. Fakt ze tatus szukal takich na ktorych ona moze byc tez jest niepokojacy. Prawnik wyjasnic sytuacje i zwijac sie z tamtad jak najszybciej.
  • lea.letizia 14.02.18, 10:10
    Zgadzam sie z Jola; prawnik jak najszybciej i ustalenie wszystkich kwestii, bo tam moze byc niezly balagan w dokumentach i naleznosciach. Doniesienie na policje na zlodziejki, ktore okradly firme, jak rozumiem w polowie Twoja. A poza tym, sama widzisz jak brat z Toba postepuje, dlaczego chcesz mu oddac swoja wlasnosc? Nie okradaj siebie i swojej (przyszlej) rodziny bo bedziesz za kilka lat tego zalowala, zadbaj wreszcie o siebie i o to co Ci sie nalezy
  • jola-kotka 14.02.18, 09:18
    Ale syf, kombinowanie i mataczenie. Od takich spraw trzymac sie lepiej z daleka.
  • tt-tka 14.02.18, 09:20
    Nic a nic nie rozumiem sad
    Odradzam odejscie tak po prostu, jesli figurujesz w papierach jako wspolnik, anie pracownik. Bo czort wie, jakie firma ma zobowiazania i co na Ciebie spadnie. ktosia juz doradzila prawnika, niech on sie rozpatrzy i zadba o Twoje interesy.
  • eliszka25 14.02.18, 10:11
    Ciężko się w tym wszystkim połapać. Jednak pomyślałam dokładnie o tym samym - skoro przez lata było mataczenie, zmienianie właścicieli, przepisywanie na różne, mam wrażenie, że czasem przypadkowe osoby (jakiś kolega?), to naprawdę lepiej znaleźć prawnika, który sprawę ogarnie i powie, co zrobić. Odejście tak po prostu, bez konkretnego załatwienia wszystkich spraw, może skończyć się źle. Osobiście załatwiłabym wszystko z prawnikiem, żeby mieć pewność, że po jakimś czasie nie okaże się np., że są jakieś długi, za które jako ówczesny współwłaściciel jestem też odpowiedzialna.
  • lea.letizia 14.02.18, 10:23
    Wlasnie, cos za duzo kombinowania jak na maly rodzinny interes, bez prawnika nawet nie probuj z tego wychodzic, co wiecej musisz byc podwojnie ostrozna, zwazywszy na to ze w razie problemow tamta rodzinka solidarnie za wszytko obwini Ciebie.
    Przestan sie tez tak przejmowac spadkiem brata, chyba sama widzisz ze on widzi w Tobie siostre tylko jak potrzebuje pomocy, ze nie jest z Toba szczery, a zacznij dbac o wlasne interesy i nie rezygnuj z ewentualnego spadku
  • claudel6 15.02.18, 00:11
    prawnicy nie są jasnowidzami, prawnik może tygodniami próbować sie połapać co tam sie stało i to tylko przy założeniu, że dostanie kompletną dokumentację (od kogo?). już widze jak ją stać na takiego prawnika, z tą pensja minimalną pińćset plus.
  • mapt 14.02.18, 11:33
    Akurat brak 500+ przez firmę to twoje najmniejsze problemy - idź do prawnika i załatw swoje wyjście z tej firmy zgodne z wszelkimi przepisami i zabezpieczeniem twoich interesów, bo w każdym momencie może się okazać że firma ma gigantyczne długi i niepopłacone podatki, przyjdzie kontrola dostaniesz domiar 5 lat wstecz - a to obciąży ciebie jako współwłaścicielkę! i na nic będzie gadanie że ty tam tylko figurantem jesteś i kasy z zysków nie brałaś.

    Generalnie wyjątkowo syfiastą masz tę rodzinę, jakaś banda przektrętaczy, oszustów i złodziei kombinujących jak tu oszukać i rodzinę i państwo. Nie licz z ich strony na nic dobrego bo nie są do tego zdolni, gadaj z prawnikiem i pilnuj spraw formalnych i dokładnych rozliczeń.

  • jola-kotka 14.02.18, 13:26
    10/10
  • tt-tka 14.02.18, 12:15
    Aha, tak jeszcze a propos - kwestie moralne to sobie odpusc, poki nie uporzadkujesz materialnych.
    Caly ten uklad byl i jest bardzo watpliwy moralnie, od zatrudniania na czarno poczawszy, poprzez lewe umowy, trzymanie figurantow po wywozke sprzetu.
  • lilomilo 14.02.18, 13:22
    Tu się bez prawnika nie obędzie. Swoją drogą, ta firma w ogóle coś zarabia? Bo nie ogarniam, jak można być współwłaścicielem, zarabiać grosze, być wykorzystywanym, nie mieć na nic wpływu, nie pilnować, jak rodzina wynosi z firmy jakies sprzęty..... ?
  • aamarzena 14.02.18, 14:34
    Normalnie autorka figuruje tylko jako wspolwasciciel, a ma g. do gadania. Bo tak ileś lat temu zarządził tatuś i tak jest." Dobry" tatuś co jednego z synów wpedzil w długi, sam na siebie firmy nie założył bo musialby zrezygnować z renty, a tak to był "niezdolny do pracy" i zawsze kilka stowek wpadło.

    Autorko ogarnij się. Zacznij korzystać z zysków firmy, bo to są twoje pieniądze. Jakie masz udziały? Brat nie ma nic do gadania, bo jak rozumiem (chyba że coś przeoczylam ) wspolwlasciciele to ty i macocha. Złodziejkom, które wywiozly majątek firmy zagroz policją jeśli nie zwrócą tego co do nich nie należy. Jeśli nie zwrócą idziesz na policję.
    Idź do księgowej, która was rozlicza i dowiedz się w jakiej kondycji jest spółka, jakie masz zobowiązania (mam nadzieje, ze nie podpisywalas żadnych umów kredytowych), ile zalegacie kontrahentom, czy ZUS i podatki są regularnie płacone itp
    Przyrodniego brata olej. Co to znaczy, że ojciec chciał by firma była dla niego? To niechby ją prowadził na własny rachunek, a nie wykorzystywał dzieci z pierwszego małżeństwa.
    Idź tez do prawnika tak jak ci tu radzą, niech przejrzy wszystkie dokumenty, sprawdzi co i ile ci się należy i dopilnuje byś jak najszybciej uregulowała kwestie majatkowe.
  • jola-kotka 15.02.18, 00:58
    Ja bym z ta policja to uwazala. Nie sadze zeby caly ten cyrk byl dla kilku stowek renty. Moim zdaniem tam jest jakis syf o ktorym autorka nie ma pojecia. Moze byc juz w cos umoczona i jeszcze Nie wie o tym. Jak policja zacznie grzebac a zacznie bo tamci beda sie bronic na sto procent jej kosztem to nie wiadomo jak to sie skonczy.Ja bym nie chciala tych zyskow tylko spadala z tamtad jak najszybciej.
  • leni6 14.02.18, 13:51
    Przede wszystkim oddziel sprawy na które masz wpływ od tych na które wpływu nie masz. Nie możesz zrzec się swojej części spadku (jak rozumiem budynku) na rzecz brata i potem oczekiwać że on tego nie odda matce lub siostrom, jeśli oddasz jemu to dalej on może z tym robić co chce. I zdecydowanie wymiksuj się z tej działalności skoro na tym tracisz, to nie należało do ojca, więc nie jest przedmiotem sprawy spadkowej, oddaj bratu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.