Dodaj do ulubionych

Matka/rodzic DIY

20.02.18, 09:30
Jakie są plusy z posiadania matki wielbicielki DIY.

Możliwości. Nieskończone możliwości. Dziecko przychodzi z przedszkola i mówi, że potrzeba zanieść włóczkę: otwieram szafkę i może sobie wybrać jedną z 179 różnych kolorów, wzorów grubości itd.
Potrzeba strój na przebranie: spoko - powiedz jaki będziemy kombinować.
Córka idzie na urodziny koleżanki - mamo a uszyjesz mi sukienkę: spoko - wybierz dziecko materiał, skomponuj kolory i masz sukienkę.
Potrzeba się pobawić? Dom jest zasłany dziurkaczami, stemplami, papierami, naklejkami, brokatem. Bo mama kupuje zabawki nie tylko dla córki ale też dla siebie.
Jakaś praca plastyczna- tylko wybierać. Mao tego matka sama znosi do domu kolejne śmieci, zanim dziecko wyrazi chęć, bo zobaczyła fajną bibułe, glinę, farbę czy inne drewienka.
Walentynka: mama opowiedziała co można zrobić, pokazała pomysł, dziecko wykonało - no dobra ja szlifowałam płytę paździerzową i wbijałam większość gwoździ.
Dziecko uczy się kreatywności i radości płynącej z tworzenia. I niekończącego się recyklingu: wyrosłaś z sukienki- zrobimy sukienkę dla lalki.

No ale to ma też minusy. Często słychać w domu matki DIY: zostaw! to moje zabawki, weź sobie swoje. Nie ukrywam że zazdrośnie strzegę części moich skarbów.
Albo ćwiczę cierpliwość dziecka: poczekaj dam Ci pić za chwilę: muszę skończyć rząd w robótce, poczekaj chcę to skończyć, nie dotykaj bo farba musi wyschnąć, nie kupie ci tego bo sama mogę to zrobić itd itd.

Czy wasze dzieci zyskują na tym że robutkujecie (czym koliwek to jest). Czy jednak lekki chaos i bałagan z tym związany jest większym minusem....


--
To nie cellulit. To moje ciało mówi, że jest atrakcyjne. Brajlem.
Edytor zaawansowany
  • ichi51e 20.02.18, 09:34
    Gratulacje?
    Czy teraz mamy wpisywac jakie sa plusy posiadania matki-sportowca, zakupoholiczki zabawkowej, podrozniczki etc?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • danaide 20.02.18, 10:09
    Tak, gratulacje, już Ci ściska? Fajna babka i z opcji niedopieprzającej się do innych.

    Sama mam zaledwie napady kreatywności. Jakaś praca do szkoły, jakiś ersatz zabawki (spożywka z ciastoliny - i co tu jest ersatzem...), jakiś strój na karnawał czy helołin (takiego pięknego pająka z moich starych rajstop zrobiłam, aż dziecko się siebie bało...). Ale ja generalnie z tych zwolnionych na lekcjach ZTP z szydełka, bo do robót dzierganych dwie lewe ręce miałam. A moja pasję szycie zabiły lumpeksy.

    Tak trzymaj. Twórcze dzieci zawsze w życiu sobie radę dadzą! Znam jedną Ukrainkę, mieszka w Polsce, jest projektantką, ma firmę krawiecką - w domu się szyło na potęgę.
  • bei 20.02.18, 11:36
    Danaide, dasz przepis na pająka? 😊
  • danaide 20.02.18, 18:03
    Bierzesz 5 par czarnych zużytych rajstop ok. 50 DEN, odcinasz nogawki, wypychasz je, obwiązujesz dookoła dziecka... Reszty nie pamiętamsmile
  • vessss 20.02.18, 18:30
    Jak Wardega big_grin
  • dziennik-niecodziennik 20.02.18, 10:14
    A cos Ty taka czepliwa ostatnio?...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • zlababa35 20.02.18, 12:08
    Możesz zawsze założyć swój wątek o swoich pasjach i ich wpływie na dziecko tongue_out.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • kouda 20.02.18, 09:37
    mam taka znajomą, artystyczna dusza
    prowadzi bloga o rekodziele -frywolitka, dekupaż, bizuteria recznie robiona, szydelko
    dzieci jest piecioro
    glodne i niepachnace milo, najstarsza 12 latka zajmuje sie malymi i smazy im kartofle na weglowym piecu w ktorym sama pali
    dziewczynki bardzo, bardzo madre i tworcze
    duzo wiedza o swiecie, cudownie malują
    mama jest ponad syf w domu, pranie i karmienie dzieci, kiedy sztuka i blog wzywa wink
    ja sie aktywizuje tworczo na specjalne okolicznosci, kiedys to kochalam, teraz zwyczajnie nie mam czasu
    potrafie jednak - szyc, szydelkowac, robic na drutach
    niestety - nie mam kiedy smile
  • iwoniaw 20.02.18, 12:02
    No ale to co opisujesz to zaniedbywanie dzieci kosztem własnej pasji, którą tu akurat jest DIY, ale równie dobrze ta mama mogłaby leżeć z książką/przed tv/uprawiać orchidee w cieplarni/chodzić na paznokcie czy siłownię nałogowo/siedzieć w laboratorium czy innej pracy zawodowej 20h na dobę/cokolwiek - i efekt byłby ten sam.

    Osobiście pewne rzeczy robię sama, ale jak kilka innych tu piszących, na pewno nie na jakąś ogromną skalę, prozaicznie - z braku bardziej czasu niż chęci. Stwierdzam, że zwykłe "ogarnianie życia" jest bardzo czasochłonne, jeśli się nie chce popaść w chaos i zaległości na wszystkich frontach. Możliwe, że to nie są jakieś prawdziwe pasje (i nie mam tu na myśli tylko rękodzieła, tylko w ogóle rzeczy, które robię z upodobania, a nie z obowiązku), skoro nie są w stanie sprawić, bym była ponad myślenie, czy dzieci mają coś na obiad i czy mam jeszcze czyste ubrania i dlatego nigdy nie zostanę mistrzynią ani nie dostanę Nobla w żadnej dziedzinie, ale trudno. Tak po prostu jest.


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • kouda 20.02.18, 12:32
    alez zdaje sobie sprawe, ze to ekstremalny przyklad, nie kazda i hobbystka ma brudne dzieci, tym bardziej ze autorka ma zdaje sie jedno i wyrosniete, jak cos to sie samo umyje wink
    nijak do niej nie piłam, ot podzielilam sie refleksja
    ale dla mnie to swietny przyklad, ze sa rzeczy wazne i wazniejsze, kiedy widze jej cudenka starannie wyedytowane na blogu i zapuszczone dzieci czuje ja dysonans
    patrze ci ja na choinke z makaronu i mysle sobie - na co to komu
    bo ze proces tworczy uszczesliwia i relaksuje i na pewno jest milszy niz pranie - to ja wiem wink
    tak sobie marze jebznac nieobrane ziemniaki na stos brudnych recznikow usiasc na tym i dziergac i kleic na gorąco
    sama niestety mam dobe za krotka, bo zanim wroce z pracy, obrobie dom dzieci lekcje pranie posilek i jako tako ekhem meza z wieczora, to juz mi na druty czasu nie starcza wink
    a potrafiłam kiedys zakardem na drutach kandinskiego w sweter wrobic smile
  • iwoniaw 20.02.18, 12:38
    ale dla mnie to swietny przyklad, ze sa rzeczy wazne i wazniejsze, kiedy widze
    > jej cudenka starannie wyedytowane na blogu i zapuszczone dzieci czuje ja dysona
    > ns


    No więc ja właśnie o tym - że te rzeczy ważniejsze to nie dla wszystkich to samo. I że dysonans czuję dokładnie taki jak Ty - ale też i z tego powodu nie jest mi pisane mistrzostwo świata. Bo jak tak pomyślę o tych wszystkich artystach, naukowcach czy innych zdobywcach biegunów, to faktem jest, że nie obiad dla dzieci był dla nich priorytetem.

    To oczywiście taki offtop, ale mi się nasunęło.


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • kouda 20.02.18, 12:41
    a to zdecydowanie smile
    tylko skoro chcesz wejsc na droge sztuki przez duze sz i robic makaronowe choinki oraz talerze z papier masze
    to po co ci piecioro glodnych dzieci?
    nie ma przymusu, a sa wynikajace w tego obowiazki smile
  • iwoniaw 20.02.18, 12:46
    No ja to wiem, ale i tak żal, że nie można mieć wszystkiego wink Tymczasem gotuję makaron na obiad zamiast przerobić go na choinkę i godzę się z losem wink


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • kouda 20.02.18, 12:50
    big_grinbig_grinbig_grin
  • zlababa35 20.02.18, 12:08
    Szlocham big_grin big_grin big_grin.
    Nie ma to jak forum.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • cherryhills 20.02.18, 10:03
    Ja tak mam smile
    Skończyłam ASP i chociaż pracę mam mega nudną to jak tylko mam czas, realizuję się w domu. Zbieram różne "przydasie" i widzę, że córka (7 lat) ma podobnie. W domu mamy pełno naszego rękodzieła. Z tego co pamiętam: 70letnie odnowione krzesło i inne mniejsze meble, podkładki pod kubki, własnoręcznie uszyte tekstylia (ubrania, zasłony, poduszki, abażury, a jak córka była dzidzią to i pościele niemowlęce łącznie z ochraniaczami na łóżeczko), dywaniki, bombki, lampki, torebki, piórniki, zabawki, opaski na głowę, lasy w słoikach, nie wspominając o obrazach i innych zwieszakach ściennych. Kiedyś wymyślałam wszystko sama, teraz inspiruję się Pinterestem smile
    Córka za to uwielbia rysować, tworzyć i jest mistrzynią nożyczek smile Autentycznie, jest cała zadowolona kiedy jej się powie żeby coś wycięła.
    I rzeczywiście, uwielbiam kupować różne artykuły do rękodzieła. Mam SWOJĄ szafkę w której mam SWOJE farby i kredki i niechętnie dzielę się nimi z córką smile Ale muszę dodać, że jej kupuję też sporo i wybieram dobrej jakości artykuły malarskie a nie że sobie Mercedesa wśród kredek a dziecku byle co. Pamiętam, że kiedyś w Czechach natrafiłam na sklep Koh-i noor i spędziłam tam godzinę - musiałam wszystko obejrzeć smile no i nigdy nie wychodzę, z takich sklepów z pustymi rękoma big_grin

    Ubolewam jedynie nad tym, że mam tak mało czasu na taką twórczość. Pocieszam się, że jak będę na emeryturze to sobie odbiję za wszystkie czasy.
  • beataj1 20.02.18, 10:16
    Pinterest! o właśnie. Moje życie bez pinteresta byłoby smutne. Choć miałabym znacznie więcej pieniędzy i miejsca w domu.

    --
    Nie mam bałaganu. Moje rzeczy prowadzą koczowniczy tryb życia.
  • alpepe 20.02.18, 10:03
    E tam, to pierwsze, o pomocach do szkoły, to obrobi i taka matka jak ja, z cyklu zbieraczy, zostaw, przyda się. Faktycznie, przydaje się, ale z drugiej strony od 10 do 20 przez 6 dni w tygodniu jest 650 m dalej sklep, w którym takie przydasie są i nie kosztują majątku.
    Co do reszty, brak chęci i czasu, ale piekę ciasta, a mogłabym kupić. Ostatnio koleżanka młodszej córki wypowiedziała się o moim Rusischer Zupfkuchen, rodzaju sernika, że jest "himmlisch", więc chyba jest nieźle.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • kouda 20.02.18, 10:09
    podaj przepis, plis smile
  • alpepe 20.02.18, 10:31
    nic takiego, w podstawowej książce thermomixa mam po niemiecku. Nadal chcesz?

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • kouda 20.02.18, 11:17
    chetnie smile
  • dziennik-niecodziennik 20.02.18, 10:11
    Ooooomg, jak ja Cie rozumiem big_grin

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • agata_abbott 20.02.18, 10:29
    Ja jestem z tych, co to chciałyby, ale zdolności manualnych mają tyle, co kot napłakał. Jedyne, co lubię robić i robię pomimo marnych efektów - to stroje na bale przebierańców. Z daleka wyglądają fajnie, a z bliska... mam nadzieję, że nikt się nie przygląda, jak są uszytewink

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • dziennik-niecodziennik 20.02.18, 10:32
    Na pewno lepiej niz te poliestrowe "cuda" ze sklepow smile

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • agata_abbott 20.02.18, 10:35
    Czy ja wiem? smile) Poliestrowe toto nie jest, ale uszyte tak, jakby to szyła pięciolatka (która to nosiwink). Póki co wszystkie szyłam bez maszyny do szycia, ręczniesmile Szyć nie potrafięsmile

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • cherryhills 20.02.18, 11:07
    Ja też szyję córce przebrania na bale i halołiny ale... cóż z tego, że wymyślamy oryginalne przebrania i są one uszyte i dopracowane skoro zawsze! na balikach, kiedy są wybierane najładniejsze stroje to wygrywają dzieci w kupnych przebraniach. Dziecko widzi niestety, że włożonej pracy nikt nie docenia. Tłumaczę, iż pomimo to, że wygrała jedna w z wielu księżniczek Disneya to ona była jedynym jednorożcem na balu. Póki co jeszcze się nie zniechęca, projektuje i razem wymyślamy i kombinujemy, żeby było tak jak ona chce i żeby sprawiało jej to przyjemność.
  • agata_abbott 20.02.18, 11:57
    Moja córka póki co jest dopiero w przedszkolu, więc może ten problem jej jeszcze nie dotyczy - ale jej strój nigdy nie był oceniany. I mam nadzieję, że nigdyy w takich plebiscytach na najlepszy strój startować nie będzie musiała. Póki co ja się cieszę, że te stroje zakłada i sprawia jej to przyjemność - dojście do etapu, w którym przebiera się i wchodzi do sali, w której jest bal zajęło nam dużo czasu (córka jest wysoko funkcjonującą autystką). Nad jej pierwszym przebraniem siedziałam w sumie pewnie ze dwa tygodnie - uszyłam jej sukienkę, zrobiłam skrzydełka z prawdziwych liści moczonych w parafinie (miała być leśną wróżką). I nawet go nie założyła, tak się bała tego, że ma wejść do sali na bal. Później było lepiej, oswoiła się z miejscem, z ludźmi, zapałała też entuzjazmem do przebierania się. Dlatego tez jak mówiła, że chce być czymś tam, to ja to przebranie robiłam. Póki co była Nemo, jeżykiem i teraz Sowellą (z bajki Piżamersi). W tym ostatnim przebraniu "obiegła" w sumie cztery różne bale. I na szczęście, póki co, księżniczki jakoś ją nie demotywują, bo ciągle wymyśla jakieś nie-mainstreamowe przebrania. A ja dziergam, bo widzę, że sprawia jej to dużo radoścismile

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • andaba 20.02.18, 10:43
    Korzyści?
    Takie jak wymieniłaś.

    Minusy?
    Każdy kąt domu zapchany włóczką, materiałami, szyszkami, koralikami, pudełkami, krepinami, słoikami itd.

    Kiedyś na innym forum rzuciłam coś w rodzaju, że na ławie nie mogę mieć porządku, bo mam na niej ksiązki, gazetki i dziesięć zasobniczków z artykułami pierwszej potrzeby. Te "dziesięć" rzuciłam tak o, po czym policzyłam - faktycznie było ich dziesięć. W tej sytuacji zachowanie porządku jest niedościgłym marzeniem. Ale też dzięki temu mam mniej konfliktow z dziećmi - nie wymagam perfekcyjnego porządku, bo sama go nie mam, jakbym się nie starała, to moje hobby rozsiane po domu sprawia wrażenie pewnego chaosu.


    Co do pinteresta - kuzynka mnie zaraziła. Kuzynka jest moim niedościgłym wzorem, bo choć w robótkach jestem zręczniejsza, to ona ma zdolności artystyczne i wszechstronne artystyczne wykształcenie, własnie takie w kierunku DIY.
  • butch_cassidy 20.02.18, 10:46
    Robię takie rzeczy zrywami, albo jak nie mam kasy na kupienie smile Najpiękniejsze stroje karnawałowe powstały z tego, co leżało na strychu big_grin
    Przydasi też trochę mamy, ale jednak częściej zamawiamy wedle potrzeb przez net. Niestety wtedy te robótki wychodzą kosztowniej niż rzeczy sklepowe i nie zawsze lepiej wyglądają big_grin
    A dziecko mam z tych kreatywnych, ale chyba bardziej dzięki genialnej pani ze świetlicy niż moim zrywom na robótki.

    Co do ćwiczenia cierpliwości dziecięcia, to częściej słyszy "poczekaj, zaraz kończę stronę" wink
  • afro.ninja 20.02.18, 10:54
    Nie wiem, bo ja trafiam na takie placówki edukacyjne, że nawet ziemniaka z okazji dnia ziemniaka nie musiałam dawać.
  • afro.ninja 20.02.18, 10:55
    I nie jestem DIY w żadnym wydaniu.
  • bei 20.02.18, 11:34
    Zalety- moje dzieci nigdy nie nudziły się, rolka po papierze, kartonik, patyk, sznurek - cokolwiek mogło posłużyć do zabawy.
    Niestety, dzieciaki szybko mają większy sezam kreatywności, a matkę skręca.
    Dzieci nauczyły się, ze nim powiedzą „ nie potrafię’’ to wpierw mówią „ spróbuję”.

    Wada- i to solidna- zawracanie przestrzeni.
  • bei 20.02.18, 11:34
    ZAGRACANIE- nie zawracanie
  • dziennik-niecodziennik 20.02.18, 12:21
    Ja jestem fanka pudelek i pojemnikow. Milion pięćset tego, wszystko posegregowane, tu koraliki, tu cekiny, tu guziki itd. Dlatego tez strzege pilnie moich rzeczy przed dzieckiem, bo potem musze znow segregowac big_grin

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • kouda 20.02.18, 12:38
    ja mam system pudelkowy - w kilku pudelkach w pralni pustawiane pionowo w woreczkach strunowych skatalogowane - tasiemki, druciki, koraliki, guziczki i aplikacje
    w drugim w kosteczke tkaniny i resztki tez pionowo
    w trzecim rozne kleje, pistolety, urzadzenia do nabijania cwiekow i zestaw kaletniczy, oraz taker
    a wielkiej skrzynce na narzedzia druty i szydelka w roznych rodzajach oraz laleczke do robienia sznurkow
    kazdy kto widzi pyta na co to
    a ja wiem, ze moze kiedys mi sie przyda, chociaz biorac pod uwage ze drugim moim wielkiem niespelnionym hobby jest ogrod - to moze nie bedzie na to czasu nadal wink

    Swoja droga, dlaczego emamowe rekodzielniczki chwala sie na sucho, a nie pokazuja swoich dziel/ ja mysle, ze bylaby imponujaca galeria smile
  • kanga_roo 20.02.18, 11:41
    fajnie mieć takie pasje
    ale
    ja w 90 przypadkach na 100 stwierdzam, że taka manufaktura nie ma sensu. bo ileż można mieć ozdób, obrazeczków, dzierganych cudeniek użytkowych lub mniej...
    tak, stroje karnawałowe i przebrania/scenografie na przedstawienia to właśnie te momenty, kiedy widzę sens. ozdabianie domu - też, ale tu już stosuję zasadę "jak zrobić, żeby się nie narobić", czyli maksimum efektu przy minimum pracy i kosztów. w związku z tym trudno mnie nazwać wielbicielką robótek, bo lubię dobrze wymyślić i szybko zrobić, a do dłubania nie mam nabożeństwa.... i w sumie moje dzieci mają tak samo
    może projektanci tak mają i już smile
  • jdylag75 20.02.18, 12:02
    Uskuteczniam DIY pod kątem praktycznego zastosowania wyniku: sweter, strój na bal, przerobiona kiecka, drugie życie torebki serwetka do koszyka itp. Oczywiście na te okoliczności mam furę kordonków i włóczek, szmatek i tasiemek oraz innych akcesoriów jak kolorowe kartony, dziurkacze i brokaty, ale nie kupuję tego specjalnie, raczej większość mam z odzysku poza narzędziami, chociaż zestaw szydełek i tamborek dostałam od znajomego zbieracza złomu. Do wieku nastoletniego byłam bardzo płodną artystką, potem mi przeszło i uruchamia się kiedy jest potrzeba. Teraz będę szyła sukienkę komunijną (to kółeczko ze złocynymi wzorkami mam z odzysku smile )
  • dziennik-niecodziennik 20.02.18, 12:24
    Ja uskuteczniam DIY w zakresie uzytkowym. Scisle. Nie dziergam serwet, nie robie "durnostojek", nie produkuje narzut itd - bo nie używam. Biżuteria, ciuchy, przebrania, zabawki - jak najchetniej!...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • kanga_roo 20.02.18, 13:26
    o tak, dokładnie, użytkowo i prosto. bo i biżuteria, którą produkuję, jest taka bardziej minimalistyczna, ot wpadną mi w oko ładne kulki ceramiczne, to nawlekę trzy na czarny sznurek i mam kolię na wyjścia smile
    w sumie podoba mi się, jak ktoś ma wizje i je realizuje, dopracowuje i cyzeluje, ale to nie ja.
  • kkalipso 20.02.18, 13:06
    Podziwiam takie kobiety, sama nie mam cierpliwości - ja bym chciała mieć gotowe tu i teraz.
    Bardzo chciałabym umieć szyć i robić na drutach, na drutach umiałam ale jak byłam mała, teraz nie pamiętam. Lubię wymyślać córce stroje na karnawał albo czasem coś tam zmajstrujemy. Najbardziej dumna jestem z pomalowanego kamienia lakierami do paznokci - zrobiłyśmy rybę Nemo (o coś takiego), leży w pudle z pamiątkami jako nasze arcydziełosmile Lubię też dekorować, robić zaproszenia - to mi wychodzi. Starsza ma głowę pełną pomysłów i z byle czego tworzy różne cuda, np. wczoraj posklejała drewniane pudełka i stworzyła fajną stajnię dla koników. A tak ogólnie to nie przepadam za takimi rękodziełami starczy tych co z przedszkola naprzynosiła i tych co teraz robi.
    https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRttEnLkW8S1HBPGQcL4N6P1waqUrcgYHQPpO1kCHdoms3qxSsk


    --
    https://bi.im-g.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/38/52/23/012b6d09cf.jpg
  • undoo 20.02.18, 18:06
    big_grin
    Cudny watek, najlepszy na forum od lat.
    W zyciu trzeba miec cos, co daje radosc.
  • latarnia_umarlych 20.02.18, 23:42
    Och, jak ja zazdrościłam koleżance, która miała matkę plastyczkę. Te sztalugi, płótna, 50 rodzajów papieru, pędzle wszystkich rozmiarów, farby, rozpuszczalniki, te walające się po stołach passe-partout i pióra do kaligrafii. Nie zazdrościłam konkretnych przedmiotów, ale tego, że zawsze pod ręką jest coś do tworzenia i taka sprzyjająca atmosfera.
    U mnie w domu wszyscy nie-plastyczni i niekumaci w sprawach wyposażenia artystycznego. Droga przez mękę wink

    --
    http://i.giphy.com/xTiTnIfXulQHRJTNJu.gif

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka