Dodaj do ulubionych

Odzyskane życie - żal

23.02.18, 10:32
Powoli, bardzo powoli odzyskuję swoje "prawdziwe" życie.

Zaczynam brać odpowiedzialność za swoje czyny, za rodzinę, dzieci. Staję się coraz bardziej asertywna, uczę się odmawiać, dbać o swoje zdrowie psychiczne. Przy okazji przekonuję się, że mimo wszystko to mąż jest moim najlepszym przyjacielem.
I mam cholerny żal. Do siebie, do rodziców, do tych, którzy mnie do tej pory wykorzystywali.

Od zawsze byłam grzeczną dziewczynką, córeczką mamusi. Dobrze się uczyłam, nie buntowałam zbytnio, robiłam co mi kazali. Przy podejmowaniu jakichkolwiek decyzji myślałam: a co mama z ojcem na to? Jak zareagują? Dawałam się wmanewrować w poczucie winy, kiedy chciałam coś zrobić inaczej, po swojemu.
Niedawno skończyłam 40 lat i w końcu zaczynam żyć tak, jak zawsze chciałam. Tylko ten żal. Że mogłam tak już dawno, że straciłam młodość i pierwsze lata mojego bycia matką, że robiłam rzeczy, na które teraz bym się nie zgodziła, które miały ogromny wpływ na moją rodzinę, córkę (pisałam już o tym).

Wiem, że nie zostaje mi nic innego jak przebaczyć i starać się zapomnieć, ale to boli. Boli to, że nie ma możliwości przeżycia tego okresu jeszcze raz, po mojemu. Że z domu nie wyniosłam pewności siebie, poczucia, że jestem ważna. Że gdyby mnie wychowali inaczej byłabym teraz szczęśliwsza - ja i moje dzieci.

Macie czasem takie poczucie, że do tej pory byłyście blokowane, żyłyście nie swoim życiem, poczucie straconego czasu, którego nigdy nie odzyskacie?
Edytor zaawansowany
  • adriana.la.cerva 23.02.18, 10:38
    Oczywiscie, ze mamy. Ale ja sobie to tlumacze, ze lepiej pozno niz wcale.
  • mapt 23.02.18, 10:56
    Sporo osób tak ma. Natomiast zastanów się co możesz zrobić, żeby twoje dzieci tak nie miały. Bo jednak przez te lata wychowywałaś je właśnie w takim przykładzie "normalności". Warto nie skupiać się na rozżaleniu za to co było a na szukaniu szans by dziś i co dzień było lepiej i by pokazać kolejnemu pokoleniu, że można inaczej. To cały czas kwestia brania odpowiedzialności za swoje czyny. Zmiany wysyłanych do siebie samej komunikatów, z bycia cudzą ofiarą "bo to oni!" na "miałam takie uwarunkowania i inaczej wtedy nie potrafiłam, teraz odzyskałam świadomość więc co się da to zmieniam".
  • lucyrose 23.02.18, 11:36
    "miałam takie uwarunkowania i inaczej wtedy nie potrafiłam, teraz odzyskałam świadomość więc co się da to zmieniam"

    Do tego etapu właśnie doszłam. Swoim dzieciom staram się pokazać, że wiele zależy od nich, mają się nie bać, tylko dążyć do tego czego pragną. A my jako rodzice będziemy ich w tym wspomagać. Jednak trwało to na tyle długo, że jeszcze dużo przed nami.

    To wszystko jednak nie pomaga mi się pozbyć poczucia ogromnej straty.
  • nenia1 23.02.18, 11:48
    Ja mam podejście "techniczne" do życia, więc nie wiem czy pomogę. Ale patrząc na twoją sytuację logicznie, to rozpamiętywanie przeszłości nie ma najmniejszego sensu, bo przeszłości nie zmienisz. Po co więc tracić energię i czas na żale i rozczulanie się nad sobą w przeszłości? Nie przeżyjesz jeszcze raz przeszłości, taka są realia, ale właśnie przeżywasz teraźniejszość i zamiast skupiać się na smutnej przeszłości, martwić się i wyobrażać sobie, że mogło być inaczej, zacznij po prostu żyć teraz jak chcesz. Bo rozpamiętując przeszłość i skupiając się na niej odpuszczasz to na co masz faktycznie wpływ i co możesz kształtować - dzisiejszy dzień.
  • lucyrose 23.02.18, 20:06
    Staram się nie rozpamiętywać przeszłości i zostawić to za sobą, ale czasem mam wrażenie, że przechodzę mocno spóźniony bunt nastolatki. Odzywa się we mnie ta dziewczyna, która bała się mieć swoje zdanie i swoje marzenia i teraz się głośno domaga wolności. W którymś z sąsiednich wątków o tym było, co się może dziać, kiedy dziecko nie przejdzie przez etap buntu. Boję się, że jeśli pozwolę się "rozszaleć" tej nastolatce to skończę jako rycząca czterdziestka z kryzysem wieku średniego.
  • princess_yo_yo 23.02.18, 12:04
    poczucie straty jest jak najbardziej naturalne i w tym wypadku raczej niz nad pozbyciem sie tegoz pewnie mozna popracowac nad zaloba za tym co bezpowrotnie minelo i nie da sie zmienic - wlacznie z wlasnie zalem, zloscia itd ktore beda temu procesowi towarzyszyc. to ci tez pewnie pozwoli spojrzec na twoich rodzicow troche inaczej - jako ludzi ktorzy mieli takie a nie inne mozliwosci intelektualne i emocjonalne i swoje ograniczenia. nie jestes w stanie zmienic ani przeszlosci ani ich wiec dalabym sobie czas na zalobe za tym etapem i pracowala nad skupieniem sie na tu i teraz i fakcie ze zrobilas ogromny postep i nadal nad tym postepem pracujesz.
  • mapt 23.02.18, 12:14
    No dokładnie. Dzieci autorki też mogą za jakiś czas powiedzieć "mamo dlaczego nie byłaś mądrzejsza od razu od urodzenia? mamo dlaczego nie byłaś z urodzenia piękna, rozsądna i do tego bogata? to twoja wina że mi teraz w życiu źle , mogłaś być inna od razu i inaczej mnie wychowywać, w co innego wierzyć, z kim innym się zadawać" .
    No i co na to można odpowiedzieć oprócz tego, że "Pewnie gdybym umiała przewidywać przyszłość i też miała innych rodziców to bym robiła inaczej, a gdyby oni mieli innych swoich przodków to też by swoim życiem inaczej pokierowali,
    ale wtedy wydawało mi się że właśnie tak jest najmądrzej więc to robiłam".
    Trzeba przerwać wielopokoleniowy schemat i postarać się być dorosłym dorosłym.
  • moadek 23.02.18, 18:55
    princess_yo_yo napisała:

    > poczucie straty jest jak najbardziej naturalne i w tym wypadku raczej niz nad p
    > ozbyciem sie tegoz pewnie mozna popracowac nad zaloba za tym co bezpowrotnie mi
    > nelo i nie da sie zmienic - wlacznie z wlasnie zalem, zloscia itd ktore beda te
    > mu procesowi towarzyszyc. to ci tez pewnie pozwoli spojrzec na twoich rodzicow
    > troche inaczej - jako ludzi ktorzy mieli takie a nie inne mozliwosci intelektua
    > lne i emocjonalne i swoje ograniczenia. nie jestes w stanie zmienic ani przeszl
    > osci ani ich wiec dalabym sobie czas na zalobe za tym etapem i pracowala nad sk
    > upieniem sie na tu i teraz i fakcie ze zrobilas ogromny postep i nadal nad tym
    > postepem pracujesz.
  • asia_i_p 23.02.18, 16:38
    Ale jeżeli jesteś zadowolona z miejsca, w którym jesteś, to znaczy, że to, co wcześniej, nie do końca było zmarnowane.

    Myślę, że ten żal to po prostu naturalny etap w trakcie odzyskiwania kontroli. Nie ma co z nim walczyć, bo jak się z jakimś uczuciem zanadtwo walczy, to ono się utrwala, ale też nia ma co się na nim za bardzo skupiać. Przyjmij do wiadomości, że z tego powodu jest ci smutno i idź dalej.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • vinca 23.02.18, 14:44
    Nie, nie miałam. Wiele moim rodzicom mogę zarzucić ale nie to. Jeden z tekstów mojej matki jaki pamietam, to "jeśli nie ty, to kto"?
  • lucyrose 23.02.18, 20:08
    No widzisz, a ja pamiętam: a jak ty sobie dasz radę dziecko? po co ci prawo jazdy, przecież nie zdasz. Gdzie będziesz jechać, jeszcze się coś stanie. Bardzo pilnuję, żeby moje dzieci nigdy tego ode mnie nie słyszały.
  • aqua48 23.02.18, 15:14
    Nie, ja nigdy nie dałam się wtłoczyć w czyjeś wyobrażenie o mnie. Choć parę osób próbowało. Mnie w takich sytuacja włącza się z automatu bieg wsteczny. Moja rodzina to uszanowała, bo nie miała innego wyjścia. Choć parę błędów przez mój upór i trwanie przy swoim zdaniu też popełniłam w życiu. ale przynajmniej zawdzięczam je sobie, a nie komuś innemu. No i nie rozpamiętuję przeszłości. Co było, minęło, teraz jest teraz i można podejmować nowe lepsze decyzje i cieszyć się ich skutkami zamiast zamartwiać czymś na co nie mamy już wpływu.
  • butch_cassidy 23.02.18, 16:20
    Wg mnie tu wcale nie jest potrzebne wtłoczenie w schemat.
    Wystarczy pozbawić dziecko poczucia własnej wartości i już mamy kogoś, kto osiągnąłby znacznie więcej niż osiągnął, miał inną pozycję, inne relacje...
    Albo niedopilnowanie wykształcenia. Zdarza się, że ludzie żałują, że rodzice nie naciskali, a pozwolili żyć po swojemu, np. brać wcześnie ślub, iść do pracy... A przecież mogli byli się uczyć i dziś mieć zupełnie inne osiągnięcia i perspektywy...
  • memphis90 23.02.18, 17:41
    Nie no, sorry, ale osoba, która wini rodziców, że nie powstrzymali jej przed ślubem (!!!) czy nie zmusili do edukacji (!!!) są skrajnie niedojrzali i powinni popracować nad sobą, a nie pielęgnować żal do rodziców... uncertain Jak piszesz - było się uczyć, to ich życie, ich decyzja i ich konsekwencje.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • zarin 24.02.18, 05:46
    Podpisuję się. W takiej sytuacji żal byłby taki sam, gdyby rodzice naciskali na inną decyzję.
  • butch_cassidy 23.02.18, 16:14
    Nie ma co gdybać... Tak, mogłabym być buk wie kim, gdyby... big_grin

    Zwierzyłam się tu niedawno, że i mnie dopada czasami taki żal i nie umiem się go pozbyć, mimo że zdaję sobie sprawę z nieracjonalności takiego podejścia.
    Od jednej z forumek dostałam b. dobrą radę - trochę sobie powspółczuć lub postanowić, że pomyślę o tym dopiero o 17, co przerobiłam na bliższe mi "pomyślę o tym jutro" smile I faktycznie pomaga.
    Jeśli osoba udzielająca tej rady czyta, to raz jeszcze dziękuję wink

    Ale ja się z tym męczę już od lat, więc też żal też się już nieco wypalił.
    Jeśli Ty teraz dopiero odkrywasz, że nie wszystko było ok wobec Ciebie, to może najpierw daj sobie czas, spróbuj zaakceptować, że Cię spotkała krzywda, ale jednocześnie skupić się na tym, co dostałaś dobrego, bo z pewnością mimo wszystko i tak bywało, więc o tym nie zapominaj.
    A wybaczyć może pomóc banalny fakt, że to nie było ze złej woli, a z powodu złych wzorców i nieświadomości. Taka sztafeta pokoleniowa...
    Ostatecznie obowiązku wybaczać też nie masz, możesz postarać się po prostu - dla własnego dobra - zobojętnieć na tę historię i to wszystko.

    Powodzenia smile
  • butch_cassidy 23.02.18, 16:21
    Ostatecznie możesz uznać, że taka karma smile Bez Twoich trudności byłabyś kimś innym. Może wcale nie tak fajnym, jak Ci się teraz wydaje smile
  • cauliflowerpl 23.02.18, 17:09
    Wybaczanie ma sens, gdy druga strona poczuwa się do winy i prosi o wybaczenie. Jeśli tak nie jest, można sobie wybaczanie śmiało odpuścić.
    cha rak te ry.eu/artykul/droga-do-przebaczenia

    Wykrywa mi spam, więc trzeba usunąć spacje w słowie "charaktery"
  • butch_cassidy 24.02.18, 08:26
    Ciekawy bardzo. I porusza te kwestie, o których mówi się rzadziej.
  • cauliflowerpl 24.02.18, 10:21
    Tak! Myślę, że ciągnie się za nami pokłosie chrześcijańskiej postawy, niepozwalającej na egoizm. A ja zawsze byłam tak wredna a dodatkowo w młodości odwróciłam się od Kościoła, że mi to nijak nie pasowało.
    I tak są w moim życiu osoby, od których się odwróciłam z postanowieniem "nigdy więcej się do niego nie odezwę" (na przykład taki jeden, co mnie zwodził, uwodził a potem wrócił do swojej byłej - olałam go w złości i bez żalu jako niegodnego mojej uwagi).
    I osoby, którymi gardzę, bo zrobiły coś złego.
    I osoby, którym nie dałam drugiej szansy.

    I jak nie mam ochoty komuś wybaczać, to nie wybaczę i niech spada. Dorośli ludzie powinni mieć świadomość, że robią komuś krzywdę.
  • butch_cassidy 25.02.18, 10:26
    I jeszcze w tym artykule po ang, który niżej linkuję, jest fajna uwaga, dotycząca tego, co mnie osobiście w tej dyskusji zaciekawiło: przebaczenie a odpuszczenie.
    Mianowicie dochodzi tu jeszcze jedna istotna kwestia - pojednanie.

    Przebaczenie nie musi oznaczać pojednania. I wg mnie w takim kontekście (przebaczenie bez pojednania) można to "przebaczenie" równie dobrze nazwać "odpuszczeniem", "zapomnieniem" czy jak tam komu wygodnie.

    Te trzy pojęcia - albo dwa, bo trzeciego brakowało - jakoś mi się plątały i nie mogłam tego ułożyć.
  • jola-kotka 23.02.18, 16:58
    Jest dobra zasada" nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem" sprawdza sie im dluzej rozpamietujemy przeszlosc im dluzej pielegnujemy do kogos zal tym bardziej trudniej jest nam samym zaczac na nowo bez bagazu przeszlosci. Podnioslas sie z kolan super ale nigdy nie bedziesz do konca wolna jesli nie przestaniesz zalowac.
  • iziula1 23.02.18, 18:06
    Miałam. Stracone dzieciństwo. Ale zamiast zamartwiac się tym czego nie miałam i co nie wróci i na co wpływu nie miałam wybrałam opcje dostrzegania plusów. A z dzieciństwa miałam kilka przyjaciółek wartych wspomnień i harcerstwo.
    Poza tym postanowiłam na tym co straciłam ukuć coś dobrego. Więc daje wszystko, co mogę aby moje dzieci miały dobre dzieciństwo,dobre wspomnienia i dobre zaplecze. Po prostu chce by wiedziały,że "ja jestem",zawsze,wszędzie,dla nich,bez względu na okoliczności. Jestem skałą.


    --
    "Nigdy nie powiedziałem, że nie jesteś dobry w tym, co robisz... Po prostu to, co robisz, jest bezwartościowe."
    by Sheldon Cooper
  • lucyrose 23.02.18, 20:00
    Wyjątkowo mi nie po drodze z tym rodzajem muzyki wink, ale dzięki za podniesienie na duchu. Fajnie, kiedy ktoś rozumie.
  • aankaa 24.02.18, 00:37
    długo się zastanawiałam do czego dopasować mildenhurst

    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • feliz_madre 24.02.18, 07:55
    O matko... w ktorym radiu dają taką muzę?
  • samarkande66 23.02.18, 20:20
    Wiem, że nie zostaje mi nic innego jak przebaczyć i starać się zapomnieć, ale to boli. Boli to, że nie ma możliwości przeżycia tego okresu jeszcze raz, po mojemu.
    To bardzo boli, ze drugi raz tego nie przezyjesz. I ze ta “wiosna” po twojemu juz minela nieodwracalnie I juz nie wroci
    Ale zupenie nie rozumiem po co masz przebaczac? Dlaczego?
    Nie ty bylas za to odpowiedzialna, jak postepowali twoi rodzice, nie mialas na to zadnego wplywu.
    Mysle, ze zostawienie tego przy nich jako nie twojej sprawy bedzie latwiejsze.
    Mnie w domu bito. Rzadko ale “efektownie”. Nie uwazam, ze mam cokolwiek porzebaczac, ani nie chowam urazy.
    Bylo jak bylo, nie moja odpowiedzialnosc jak rodzice sie zachowywali. Ja sie skupiam, zeby zyc tu I teraz jak najlepiej I miec z zycia jak najwiecej przyjemnosci. Natomiast nie mam najmniejszego zamiaru przebaczac. Jak chca przebaczenia niech rozmawiaja z Panem Bogiem czy w kogo tam wierza…
    Obecny stan ich sumienia ( jednego rodzica, bo drugie nie zyje) zupelnie mnie nie interesuje.
    A juz na pewno nie ja jestem odpowiedzialna za robienie im ulgi, bo “musze przebaczyc”
    Nic nie musze. I dobrze mi z tym, ze nie zamierzam.
    Zeby byla jasnosc, nie mam tez urazy ani pretencji ani nic… Byli jacy byli.
    Traktuje to jak zla pogode podczas wycieczki.
    Szkoda,ze sie nie udalo, ale trudno miec pretensje albo przebaczac.
  • iziula1 23.02.18, 20:29
    Wiesz,tu nie chodzi o to aby wybaczyć by ci co są winni poczuli się lepiej. Przebaczasz dla siebie aby nie żyć z kamieniem u szyi jakim jest gorycz i pretensje. Bez tego trudno iść dalej.

    --
    I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!
    A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie? B.L.
  • jola-kotka 23.02.18, 21:53
    10/10
  • samarkande66 23.02.18, 23:06
    no wlasnie napisalam, ze ani goryczy ani pretensji nie mam. Ani nie przebaczam. Po co sie dodatkowo wysilac, skoro urazy nie nosze?
    przeciez to nie jest tak, ze albo przebaczenie albo uraza. Po prostu ani jedno ani drugie.
  • jola-kotka 24.02.18, 03:13
    Nie ma tak ani jedno ani drugie gdy chodzi o lata zycia. Nie wiem moze az takiej traumy nie masz albo grasz sama przed soba. Tez to co piszesz , nie interesuje mnie itd. Swiadczy o tym ze nie jest do konca jak o tym mowisz. Przebaczasz dla siebie nie dla matki czy ojca. Przebaczasz zeby bez zalu isc do tej matki. Nie wazne co ona czuje wazne co ty czujesz. Uraz sie ma zawsze do momentu przepracowania problemu i wybaczenia. Nie trzeba tego oglaszac na forum nawet mowic tego rodzicom ale zrobic to wewnetrznie dla siebie. Eybaczyc bez terapii jest bardzo trudno. Pamietaj ze skala krzywdy jest rozna tez kazdy czlowiek jest inny . Na jednego postepowanie twoich rodzicow nie zrobiloby by wrazenia splynelo krzywdy nie zrobilo dla innego byloby to mega doswiadczenie na wiele lat ktore odbiloby sie na wspolzyciu z innymi ludzmi. Wybaczac warto bo to przynosi mega ulge zyje sie lepiej latwiej ja to wiem z wlasnego doswiadczenia.
  • nutella_fan 24.02.18, 07:48
    Moim zdaniem to frazesy wyswiechtane, powtarzane przez psychologów.
  • butch_cassidy 24.02.18, 08:19
    Zgadzam się.
    Już abstrahując od idei - wybaczyć bywa, że jest niełatwo, wręcz nie można. I co? Ty masz się zamęczać myślami typu "rany, muszę wybaczyć, wybaczam, kurka jednak nie umiem, znów to wraca, do dupy takie wybaczenie, czyli nie wybaczam, za dużo się stało, no ale trzeba wybaczać..." bla, bla, bla... I to wszystko się w głowie kotłuje, a tym czasem osoba odpowiedzialna żyje sobie jak pączek w maśle w poczuciu, że żadnych rażących błędów nie popełniła? No chyba to nie tak jednak. Wystarczy odpuścić, wybaczenie nie jest wcale konieczne.
  • iziula1 24.02.18, 22:24
    Niekoniecznie frazes. U mnie takie wewnętrzne przebaczenie przyszło "samo",po terapii.
    Poczułam ulgę,jakbym odzyskała swobodny oddech. Nie oznaczało to z automatu telefonu do tatusia tongue_out. Przestałam czuć żal, gniew,przestałam rozpamietywac własne rany i straty.
    Moja przeszłość jest częścią mnie,minęła,mam jej ślady ale te rany są zagojone. Nie bolą.

    Odpuścić,wybaczyć...nomenklatura nie jest istotna. To taki stan wewnętrzny w którym akceptujesz to co było i idziesz dalej. Bez gniewu.

    --
    I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!
    A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie? B.L.
  • jola-kotka 24.02.18, 22:48
    Dlatego lepiej to przepracowac z terapeuta bo samemu trudno nawet to zrozumiec.
  • nutella_fan 25.02.18, 09:00
    A u mnie dwie terapie nie pomogły I nie zamierzam nawet próbować z kolejną. Ojciec nie przyjmuje do siebie że popełnił błędy i nadużycia. Idzie w zaparte. A ja nie czuję możliwości wybaczenia. Wewnętrznie nie czuję tego, więc nie będę na siłę mówić że wybaczam.
  • konsta-is-me 25.02.18, 09:17
    A po co w ogole to wybaczanie?
    W dodatku na sile?
    Jesli ktos na serio zawinil u nie widzi problemu, to po co sztucznie "przebaczać".
    Mozna zapomniec, mozna powiedziec ze czas leczy rany i tyle.
  • olikol 25.02.18, 12:24
    Terapia ma raczej spowodować, że TY PRZESTANIESZ SIĘ PRZEJMOWAĆ tym czy ojciec błędy zrozumiał czy nie. Nie musisz wybaczać i nawiązać nowe relacje z dawnym oprawcą, wystarczy że będziesz umiała-jako dorosła- żyć po swojemu, bez ciągłego odnoszenia się do tego czy on zrozumiał zło czy nie zrozumiał; bez skupiania się na przeżywaniu krzywdy. Trzeba zaakceptować, że coś takiego w przeszłości w moim życiu było, w związku z czym z tym i z tamtym osobnikiem mi już nie będzie po drodze choć to bliska rodzina. Można żyć spokojnie bez rozdrapywania ran, nie trzeba z oprawcami utrzymywać niechciane kontakty w imię "to rodzina to wypada choć się nienawidzimy". Taka wewnętrzna gotowość i decyzja "ja tego nie chcę" i odcięcie emocji z nimi związanych (czasem trzeba fizycznego oddalenia). Zyskuje się spokój, olewając "wybaczanie" i nie spinając się by "walczyć by zrozumiał że skrzywdził". Zająć się tylko sobą.
  • iziula1 25.02.18, 20:01
    Olikol,ładnie to ujełaś.

    --
    "Nigdy nie powiedziałem, że nie jesteś dobry w tym, co robisz... Po prostu to, co robisz, jest bezwartościowe."
    by Sheldon Cooper
  • karen_ann 26.02.18, 12:53
    Twój ojciec być może nigdy nie zrozumie, nie oczekuj tego i nie uzależniaj przebaczenia od tego.
    Po prostu wyrzuć ten kamień i nie dźwigaj go w dalszym życiu, bo tak tego ojca będziesz dalej nosić wszędzie ze sobą.
    Ja bym nie powiedziała ze trzeba przebaczyć, tylko pozwolić sobie na życie bez tego ciężaru i rozpamiętywania, żyć dalej pomimo wszystko. Czasem to że wiele osób tak miało pomaga przejść nad tym dalej. Daj sobie przestrzeń na pozytywne rzeczy i pozytywnych ludzi i wtedy tamte złe wspomnienia odejdą.
    Zauważ że ludzie ktorzy wiele złego doceniają to co dobre, cieszą się z małych rzeczy, doceniają dobro. O ile nie odtwarzasz złych rzeczy z dzieciństwa.
  • naja90 24.02.18, 10:09
    Witam Was młode kobiety ja stara już mam 74 lata i horror z dzieciństwa za sobą.Całe lata nie umiałam sobie z tym poradzić.Miałam 45 lat jak usłyszałam kobietę w moim wieku jak mówiła do ojca "tatusiu" wstrząsnęło to mną kolejny raz że ja nigdy nie miałam tatusia.Nie wierzyłam w istnienie Boga,bo gdzie był w moim horrorze z dzieciństwa? Ale wydarzyło się coś niezwykłego w moim życiu i to Bóg odnalazł mnie.Wtedy zaczęłam szukać sensu życia,istnienia Boga i takie tam. Aż zrozumiałam jedno!Kochane gdy byśmy mieli możliwość dokonywania wyboru tego jacy chcemy być w życiu przed narodzeniem,nikt nie chciał by być brzydki,chory,nienormalny,potworem,biedny.NIKT! Ale z jakiegoś powodu[ciągle myślę o prawie karmy]rodzimy się tacy jak się rodzimy,biedni,chorzy,kalecy,potworni,brzydcy.To pozwoliło mi zrozumieć jedno,gdy by mój ojciec mógł być inny,to by był.Był taki bo inny nie potrafił z jakiegoś dla mnie ciągle nie znanego powodu.Pomyślcie,kto świadomie i dobrowolnie chciałby katować swoje dziecko?Przecież NIKT!!Jestem od dawna już blisko Boga szukałam Go wszędzie w różnych religiach i kulturach.Napisałam taki wiersz on mówi o moich poszukiwaniach.
    Szukałam Go wszędzie biegając krętymi ścieżkami
    Szukałam Go w starym testamencie gdzie przeraził mnie swoją srogością
    a w nowy umarł dla mnie z miłości na krzyżu
    w koranie obiecywał rzekę mlekiem i miodem płynącą
    zen obiecywał mi Boga za tajemnym oddechem a inni mówili że wszystko jest mają i ułudą
    poplątały mi się ścieżki i zmęczyły stopy a ja wciąż szukałam
    uparcie błądząc i raniąc sobie stopy na ścieżkach porosłych ostami
    nie zrozumiałych zakazów i nakazów upadłam zmęczona i przyszedł we śnie
    a na dłoni miał moje serce a w nim cząstkę siebie mówiąc że w nim był od ZAWSZE
    Kochane proszę nie zatrzymujcie w sobie nienawiści żalu o tym co było,to zła energia która zjada duszę o wewnątrz.Zabiera radość życia w Tu i Teraz.Nie wybiegajcie tez myślami zbyt daleko do przodu a myślcie o tym że wasze myśli,słowa i uczynki w waszym Tu i Teraz kształtują waszą przyszłość.Wybaczenie sobie i innym jest najlepsze co możecie zrobić dla siebie samej,bo energia którą tracicie na te trudne uczucia bardzo was osłabia duchowo i fizycznie.Nie wybaczajcie dlatego że tak wypada,że tego od was oczekują inni zróbcie to siebie samej w pierwszej kolejności a potem dla innych.Mam dużo lat ale od czasu gdy wiele przemyślałam,zrozumiałam w sobie samej czuję się świetnie,młodo,jestem silna psychicznie i fizycznie bo nie okradam siebie z tego co na planecie jest najcenniejsze z dobrej energii. Wasza starsza przyjaciółka,która w dzieciństwie przeszła to co wiele z was nawet sobie nie wyobraża.Od dawna jestem pogodzona z moim tatą i z serca mu współodczuwam,że był taki jaki był,bo wiem,że inny nie potrafił!
  • jola-kotka 24.02.18, 22:49
    Pieknie napisane. Dziekuje wiesz ze gdzies pomoglas mi swoimi slowami. Mi z bogiem nie koniecznie po drodze ale sens super.
  • butch_cassidy 25.02.18, 08:57
    Tak, wpis wyróżniający się na ematce. Mnie też zapadł w pamięć smile
  • iziula1 24.02.18, 22:57
    Okropne. Zdejmujesz odpowiedzialność z oprawcy . Całkowicie.
    Kat jest katem bo taka podjął świadomie decyzję. Nie kieruje nim żaden fatalizm tylko jego własna wola.
    Podniesiona ręka uderza choć nie musi. Robi to wola człowieka. Ktoś kto krzywdzi ma tyle szans na inną decyzję,na nie krzywdzenie ile sekund w minucie,minut w godzinie a godzin w dobie.


    --
    Nie chcę więcej, twoje serce do życia wystarczy
    Twoje serce, co zagrzewa do walki o każdy dzień
    Twoje serce, które cierpi i kocha namiętnie,
    które bije coraz prędzej, goręcej...
  • nutella_fan 25.02.18, 09:16
    Okropne, zgadzam się.
  • butch_cassidy 25.02.18, 09:33
    A ja uważam, że to zależy od etapu na jakim się jest. Do mnie teraz przemawia, kilka lat temu - wątpię by tak było.
    Oczywiście nie twierdzę, że to jedyne słuszne podejście, jednak należę do osób, którym zbliżona filozofia ułatwia życie, bo w sumie do podobnych wniosków doszłam.

    Podkreślam, że czas jest kluczowy - za wcześnie, na siłę nie ma sensu wybaczyć czy odpuścić, ale nie ma też sensu przez całe życie nosić w sobie urazy. To jest po prostu nieracjonalne, kontrproduktywne i też uważam, że szkodliwe.
    Chemia ludzkiego organizmu zmienia się zależnie od tego o czym się myśli. Dobre myśli powodują wydzielanie substancji związanych ze stanem szczęścia, które wzmacniają choćby system odpornościowy, przykre myśli analogicznie - osłabiają. Po co sobie to robić? I nie są to żadne czary mary, ale zjawiska przebadane naukowo.
  • butch_cassidy 25.02.18, 10:09
    Żeby nie być gołosłowną:
    health.usnews.com/wellness/mind/articles/2017-09-21/you-should-be-forgiving-for-your-own-health
    Tu bardziej ogólnie, ale po polsku:
    www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1503500,1,wybaczac-jest-zdrowo.read
  • butch_cassidy 25.02.18, 10:34
    A tu najciekawszy wg mnie fragment, być może najbardziej odnoszący się do sytuacji Autorki (w tłumaczeniu Google smile ):

    Nie zawsze szybko wybaczaj. Są chwile, kiedy szybkie i łatwe przebaczanie może przynieść efekt przeciwny do zamierzonego, mówi Bianca Wolf, która uczy kursu "Przebaczenie i zemsta" na Uniwersytecie Puget Sound w Tacoma w stanie Waszyngton, gdzie jest kierownikiem wydziału komunikacji. Na przykład, jeśli wybaczasz zbyt szybko, "to stawia cię w sytuacji bycia ponownie prześladowanym (wtórna wiktymizacja)" - mówi Wolf. Zbyt szybkie przebaczenie może podważyć twoje wysiłki, aby wyjaśnić twojemu małżonkowi lub innemu, że jego zachowanie było nie do zaakceptowania i musi się zmienić, mówi. Badania sugerują konkretne zadania, które osoba poszkodowana może przepracować wraz ze swoim znaczącym innym, które nie są powiązane z żadną konkretną linią czasową; niektórzy ludzie mogą potrzebować pracować ciężej niż inni i powtarzać jeden lub więcej kroków, mówi. Kroki te obejmują konfrontację z przestępstwem, najlepiej poprzez otwartą dyskusję o szkodliwym wydarzeniu i jego odkryciu; zarządzanie emocjami i praca nad redukcją negatywnych uczuć, które mogą mieć długoterminowe konsekwencje; udzielanie przebaczenia; uzyskanie zapewnień o zmienionym zachowaniu; i renegocjowanie relacji i praca nad przywróceniem "porządku moralnego" w partnerstwie, mówi Wolf. Ważne jest, aby pamiętać, że "pojednanie może być lub nie być możliwe", mówi. "Przebaczenie jest decyzją, aby pozbyć się negatywnych uczuć i zachowań w stosunku do kogoś, kto cię skrzywdzi." Pojednanie dotyczy tego związku i tego, czy będziesz kontynuował ten związek po przebaczeniu, czy nie ".
  • jola-kotka 25.02.18, 10:49
    Tylko nikt nie mowi o szybkim i latwym przebaczeniu. To trwa to jest caly proces. Trwa latami duzo pracy nad soba.
  • nutella_fan 25.02.18, 18:39
    Ja akurat nie mam ochoty pracować nad sobą całymi latami na kolejnych terapiach, szkoda życia. Tym bardziej że mój ojciec nie poczuwa się do winy i idzie w zaparte, kłamiąc i przeinaczajac przeszłość. Wolę żyć w komforcie niewybaczenia, może jestem wyjatkowa, ale tak mi łatwiej i lepiej niż zmuszając się do wybaczenia na siłę.
  • jola-kotka 25.02.18, 18:43
    Chyba o wybaczaniu na sile nie bylo tu mowy.
  • iziula1 25.02.18, 20:05
    nutella_fan napisała

    > Tym bardziej że mój ojciec nie poczuwa się do winy i idzie w za
    > parte, kłamiąc i przeinaczajac przeszłość.

    Dlaczego potrzebujesz jego potwierdzenia własnej prawdy? Zastanów się do czego jest ci potrzebne.


    --
    Nie chcę więcej, twoje serce do życia wystarczy
    Twoje serce, co zagrzewa do walki o każdy dzień
    Twoje serce, które cierpi i kocha namiętnie,
    które bije coraz prędzej, goręcej...
  • butch_cassidy 25.02.18, 20:49
    No jak nikt, jak często słychać właśnie w formie frazesów - "wybacz, żeby się oczyścić"; "wybacz dla swojego dobra", bla, bla... bez żadnej dalszej refleksji.
    I właśnie mało kto wspomina, że to długi, skomplikowany i trudny proces, a gwarancji osiągnięcia celu nie ma.
    Moim zdaniem jak zwał tak zwał, ważne, żeby w końcu przestać w kółko wracać do takich męczących tematów.
  • zuzi.1 23.02.18, 20:26
    Mogłabyś wrzucić tu link do swojego poprzedniego wątku?
  • lucyrose 24.02.18, 00:17
    forum.gazeta.pl/forum/w,567,165183151,165183151,Problemy_nastolatki_pomozcie_prosze.html?visit=1#p165268016
  • danaide 23.02.18, 20:52
    No ba!
    Czasem? Wolne żartysmile
    To że dusi mnie złość i żal - tak nazwane po imieniu - dotarło do mnie relatywnie niedawno. Nie tylko o dzieciństwo - umówmy się, w większości przypadków dzieciństwo to piekło, dobrze że chociaż się języków wyuczyłam - ale i o poważne, często nieodwracalne konsekwencje wpojonych mi przekonań i nawyków postępowania.

    W myśl "wiódł ślepy kulawego" - nie pomogę. Jak będę z tym walczyć, to tylko zmarnuję energię. Niech sobie jest. Siedzi obok i się na mnie gapi, czasem kopnie albo opluje. A ja sobie powoli będę robiła swoje, po swojemu.
  • zlababa35 23.02.18, 21:11
    Jeśli chodzi o przekonania, nic nie jest nieodwracalne. Serio.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • danaide 23.02.18, 21:50
    Raczej chodzi o to, że wskutek żywionych przekonań czy wyniesionych nawyków coś zaniedbałam, w międzyczasie doszło do rzeczy nieodwracalnych... Voila! (z akcentem nad a smile )
  • lucyrose 25.02.18, 19:07
    Tak samo czuję. Wpojone w dzieciństwie poczucie niższości, oczekiwanie na to, że w każdej sytuacji się podporządkuję, podcinanie skrzydeł i kontrolowanie miało wpływa na moje wszystkie poprzednie wybory: wybór szkoły średniej, to gdzie mieszkam, jak traktowałam najbliższą rodzinę, jakiego rodzaju wsparcie otrzymywały moje dzieci.
    Teraz widzę te błędy i je zmieniam, bo w końcu mam na to siłę. Przeszkadza mi jednak ten żal, poczucie, że powinnam zrobić to już dawno temu.
  • zlababa35 23.02.18, 21:03
    Żyłam nie swoim życiem przez dobre kilka lat - o bardzo toksycznego faceta chodziło, niestety ojca mojemu dziecku.
    I niestety, z jednej strony żal. Najbardziej to mi żal nie tyle straconego czasu, co samej siebie, że tak brzydko ugrzęzłam. Z drugiej - dostałam lekcję, którą odrobiłam co najmniej na bardzo dobry.
    Może i Ty powinnaś patrzeć na to w ten sposób. Że wreszcie wiesz, czego chcesz. I że na pewno nie będziesz taka w stosunku do dziecka, jak rodzice wobec Ciebie.
    Przed Tobą jeszcze wiele lat życia. I jeszcze bardzo wiele możesz zrobić. Twoje własne życie dopiero co się zaczęło smile.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • aankaa 24.02.18, 00:30
    zbadaj tarczycę i idź na terapię tongue_out

    kobieto, wyśpij się porządnie, odpocznij, zrób coś dla siebie i przestań rozkminiać "bo za młodu spotkało mnie..."

    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • lucyrose 24.02.18, 01:51
    Problemem nie jest, "bo za młodu spotkało mnie...", tylko to, jak moje dzieciństwo nadal wpływa na moje obecne życie i życie mojej rodziny. I jak próbuję sobie z tym poradzić. Nie ja jedna zresztą jak widzę po wpisach powyżej.
  • konsta-is-me 24.02.18, 06:21
    Wiesz u KAŻDEGO dziecinstwo ma wplyw na cale zycie.
    Lepszy, gorszy itd.
    Kazdego bez wyjatku.
    Tak samo, jak ty masz wplyw na zycie innych.
    I kazdy czegos zaluje "gdyby sie potoczylo inaczej..." itp.
    Kazdy-zapewniam cie.
    Nie ma sensu w nieskończoność dzielic wlosa na czworo.
    Nie istnieje idealne dziecinstwo, idealne zycie i idealni ludzie.
    Ty tez nie jestes idealna.
    I nie bedziesz.
    Myslenie, ze moze byc perfekcyjnie to iluzja.

    Jak dla mnie jestes przekarmiona terapeutycznymi komunalami "biore odpowiedzialność", "dziecinstwo" itd.
    Rodzice zawsze maja wplyw i ty tez masz wplyw-to nie jest czarno-biale.
    Moze wcale nie jestes idealna matka, chocbys stawala na rzesach?
    Twoja tez nie byla.
    Czemu? - bo takowych nie ma.


    Skoro twoje zycie jest dobre (nie-idealne) to nie ma co rozczulac sie w nieskonczonosc.
    To do niczego nie prowadzi.


  • butch_cassidy 24.02.18, 08:23
    Mam wrażenie, że o zupełnie innego kalibru sprawach piszesz, albo masz inną wrażliwość niż Autorka i sporo innych osób.
  • konsta-is-me 24.02.18, 08:58
    Rozwiń o jaki kaliber ci chodzi.
  • butch_cassidy 24.02.18, 09:12
    Po pierwsze to jest indywidualne. Po drugie nie mam ochoty opisywać np. swoich doświadczeń. I napisałam, że może to też być kwestia wrażliwości - ludzie mają różną, tak to już jest. Co po jednym spłynie jak po kaczce, dla innego będzie kulą u nogi. I nie jest to nic wartościującego. Fakt po prostu.
  • pruszynkaaa 24.02.18, 06:06
    Przeżyj pewnego rodzaju żałobę po tym co straciłaś według Ciebie a następnie skup się na tym, co TERAZ możesz zyskać. Został Ci jeszcze kawał życia.
    Wyobraź sobie siebie za 10 lat. Jaką dałabyś sobie radę na dziś?

    Poradzisz sobie.
  • al_sahra 24.02.18, 06:51
    Każdy w życiu czegoś żałuje. Z czasem zbiera się tego coraz więcej.
    Nie ma sensu tego rozkminiać, trzeba zawsze żyć teraźniejszością i przyszłością. Jeśli masz nieprzepracowane problemy, strachy itp, to oczywiście musisz z nimi walczyć, ale kultywować ”poczucie straconego czasu” to najgorsze, co możesz zrobić.
  • feliz_madre 24.02.18, 07:59
    Tak jak piszesz - staraj się przebaczyć i zapomnieć. Pomyśl że przed Tobą jeszcze ze 40 lat życia! Odzyskanego, prawdziwego. Takiego jak sobie wymyslisz. Żyj tak jak chcesz i tak jak lubisz. Lepiej późno niż później smile
  • butch_cassidy 24.02.18, 08:31
    Dodam jeszcze, że w końcu fundamentalną sprawą jest to, że rodzice, jacy by nie byli, dali życie - pomogło mi nieco jak sobie zadałam pytania: Czy moje życie jest złe? Nie. Czy chciałabym nie żyć? Nie.
    Więc w innych okolicznościach nie miałabyś czego odzyskiwać wink
    Wiem, trochę naciągane, ale mnie pomogło, kiedy poszukałam jak najwięcej tego, za co - mimo wszystko! - mogę być wdzięczna rodzicom.
  • zeldaf 24.02.18, 09:15
    Wydaje mi się że na tym etapie bardzo ważne jest, żeby nie pchać się na siłę i zbyt wcześnie w etap kolejny, bo racjonalizowaniem i wybaczaniem na siłę można sobie zrobić taką samą krzywdę jak rozjatrzaniem tego żalu. Należy go zobaczyć i uszanować, a jednocześnie konsekwentnie wzmacniać siebie działaniem w teraźniejszości. Nie dokopuj sobie za to, że czujesz jak czujesz. Jakkolwiek egzaltowanie zabrzmi: tego wewnętrznego bachorka trzeba utulic a nie zakneblowacwinkTak długo jak potrzebujesz - dbaj tylko, żeby nie zawalac spraw bieżących. Wszystko jest ok, dajesz radę smile
  • gulweig31 24.02.18, 09:36
    Zerknij www.youtube.com/results?search_query=szpilka+magdalena
  • stara-a-naiwna 25.02.18, 08:40
    nie mam
    ja raczej z tych co od dziecka krnabrne i głosno krzyczące nie

    współczuję


    >Macie czasem takie poczucie, że do tej pory byłyście blokowane, żyłyście nie swoim życiem, poczucie straconego czasu, >którego nigdy nie odzyskacie?
  • takamania 25.02.18, 12:29
    Rady nie mam bo też byłoby tak jak tutaj już któraś napisała "wiódł ślepy kulawego" Ale to co chcesz zrobić to b. ważny element żeby pójść dalej. Mnie się to nie udało. Tzn. próbowałam i bardzo chciałam. I nie wiem czy jestem tak psychicznie nieodporna czy to coś innego ale mam takie momementy,że kiedy próbije się od tego żalu uwolnić to wraca to ....w snach. Jeszcze dnia dobrze nie zacznę a po takiej nocy na nic nie mam ochoty uncertain Może coraz rzadziej niż np. te 10 -15 lat temu ale jednak wraca..
  • lucyrose 25.02.18, 19:00
    Przykro mi, przytulam wirtualnie sad
    Pisząc ten post nie przypuszczałam, że tak wiele osób ma ten problem. Widać, że jedne z nas radzą sobie z nim lepiej, a inne gorzej. Ja się staram jak mogę, żeby moja przeszłość mnie uwolniła i pozwoliła żyć tak jak zawsze pragnęłam. Muszę przejść przez wszystkie etapy żałoby, ale mam nadzieję, że mi się uda. Potrzebuję jeszcze trochę czasu.
    Dzięki za wsparcie i zrozumienie, życzę wszystkim Wam, żebyście odnalazły spokój i wolność.
  • anorektycznazdzira 25.02.18, 18:51
    Lepiej późno niż wcale.
    Nigdy nie żałuję tego, co było, ponieważ tego nie ma- więc po co o tym myśleć. Interesują mnie te rzeczy, które są i te, które będą.



    --
    'To są bardzo poważne zarzuty!!! [Oh, czyli to nie ty?] O nie, ja, ja! Tylko mówię, że to są bardzo poważne zarzuty.' by król Julian

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.