Dodaj do ulubionych

Moja operacja, czyli polski szpital...

26.02.18, 10:27
Jakiś czas temu miałam usuwaną operacyjnie endometriozę z blizny po cesarce. I chciałam się retorycznie zapytać, czy to są najnowsze standardy postępowania w takich przypadkach?

- W sumie byłam 4 dni w szpitalu - przez ten czas dostałam jeden posiłek, reszta na kroplówkach. Nie żebym była głodna ale zdziwiona owszem, w końcu kroplówki droższe od szpitalnej raci żywieniowej, chyba...
- Nikt mi nie powiedział, kto mnie będzie operował, reszta pacjentek tez nie była informowana. Tylko anestezjolog przyszedł zrobić wywiad. Po operacji również nie dostałam informacji, jak poszło, sama musiałam szukać lekarza i się pytać.
- Przed operacją 2 razy lewatywa, dzień przed i w dniu operacji. (Wszystkie pacjentki miały, nie że tylko ja, za karę)
- 3 godziny przed operacją płukanie pochwy octaniseptem, hmm...
- Znieczulenie podpajęczynówkowe - pionizacja po 22 godzinach. Gdybym nie miała cesarki, po której kazali mi chodzić po 8 godzinach, myślałabym, że to standard. Zamiast pionizacji - heparyna w brzuch raz na dobę, żeby nie było zakrzepów.
- Przeciwbólowe według grafika, nie ważne, ze mnie nie boli, jest przydział, trzeba dostać zastrzyk w dupala, który nota bene bardziej piekł niż blizna pooperacyjna.
- Ściema w wypisie, nie będę precyzować, wpisali mi zabiegi, których nie miałam, pewnie w celu pozyskania kasy...
- Jedzenie z tego co widziałam, szpitalny standard, suchy chleb, najtańszy pasztet, liść sałaty, kluski z serem, ziemniaki z sosem...

...

--
"Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo ja jestem największym skuwrynsyem w tej dolinie."
Psalm 23
Obserwuj wątek
    • blablanie Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 10:58
      Niestety tak jest, dlatego też strasznie mnie wq...wiadomo, jak w serialach pokazują, że lekarz przychodzi, przedstawia się i mówi o przebiegu operacji...albo jak ktoś umrze a szpital tłumaczy się, że lekarze dwoili się i troili i działali zgodnie z najnowszymi standardami, bo wiem, że to ściema...moja siostra niedawno wyszła ze szpitala, poszła z bólem brzucha, pobrali krew i przez 8h nic się nie działo, podali przeciwbólowe,, które nie działały i tak lezala na łóżku z bolem, nagle wpadli i bez jakiegokolwiek słowa wyjasnienia wzięli ja od razu na stół -okaxalo się, że przepuklina tkankowa, ale ranę ma jak z horroru, ok35cm zygzakiem, tak jakby kroili i szukali, po operacji nikt się nie pojawił porozmawiać,, a na drugi dzień wypisali ja z podwyższoną temperaturą, podali pierwszy ciężkostrawny posiłek, a na wypisie napisali że ma jeść lekka zupę, nie było z kim pogadać o przebiegu operacji. Ręce opadają
      • afro.ninja Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 11:03
        Jeśli to duży szpital, to nikt nic nie wie. Jak lezalam w małym, to jednak chirurg przyszedł do pacjentki i z nia rozmawiał, nawet opisywał, co i jak. Duży szpital, to raczej nie ma na to szans, bo schodzą z dyżurów i czasami tydzień ich nje ma. Czyli lekarz mnie prxyjal, wdrożył leczenie i juz mnie nie zobaczył, bo wyszłam ze szpitala.
        • tontonik Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 11:12
          Też mnie to denerwuje, że nikt nie przyjdzie, nie porozmawia, nie wytłumaczy. O wszystko trzeba samemu dopytywać, i traktują wtedy człowieka jak natręta. Rozumiem, że może personel ma dużo pracy, ale nie zmienia to faktu, że czuję się w szpitalu nie jak człowiek, a jak kawałek mięsa.
    • nena20 Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 10:59
      Ja musiałam wpisać odmowa przyjęcia leku. Czułam się naćpana i uznałam że nie chcę już leków. Pielęgniarka usiłowała mi wmówić że lekarz tak przepisał. Wobec mojej prośby o spotkanie z lekarzem dostałam jakiś zeszyt i musiałam wpisać odmowę. Reszta była znośna. Choć pewnie zabiegi np. cewnikowanie powinny być wykonywane już po uśpieniu. Jedzenie akurat mi nie przeszkadza, jak człowiek chory to i jeść się nie chce.
          • 1matka-polka Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 11:13
            Odmówiłaś uspokajających - coś by się stało, jakiś wypadek, coś by pękło, i już by mieli podkładkę, że zaczęłaś świrować z braku leków i to twoja winna. Może trochę przejaskrawiam, ale w przypadku każdego poważniejszego leku/zabiegu tak to może wyglądać.

            --
            Religia powstała, gdy pierwszy oszust spotkał pierwszego głupca.
            Wolter
            • nena20 Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 11:55
              e byłam spokojna jak anioł. Uznałam że jedna dawka leku więcej mnie wykończy. Leki dają bo pielęgniarki mają spokój i noc mogą przespać. Jak powiedziałam Pani że ją wezwę jak będzie bolało to jej mina była bezcenna. Żeby nie było to dzień wcześniej przyszła inna przed zabiegiem i bardzo fajnie rozmawiała co mnie i inne towarzyszki niedoli czeka.
    • szmytka1 Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 11:16
      Identyczne postępowanie było kilka lat temu w przypadku mojego syna, z tym, że on miał usuwany wyrostek. No tylko pochwy mu niczym nie płukali i miał znieczulenie ogólne tongue_out Co do pionizacji po znieczuleniu miałam takowe 2 x w odstępie 10 lat w 2 różnych placówkach. Za każdym razem zalecenie leżec plackiem 24, szczegolnie nie unosić głowy. Groziło powikłaniami w postaci koszmarnego bólu bani.
    • mary_lu Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 11:23
      Jak ja lubię takie posty... z innymi stwierdzeniami dyskutować dość trudno, ale leki przeciwbólowe podawane w stałych odstępach po operacji tak aby pacjent nie zdążył poczuć bólu, to jest nowoczesny standard o który długo walczyliśmy. Jak pacjenta po operacji zaboli, to trudniej jest usmierzać, trzeba zapobiegać. .. A zastrzyki przeciwbólowe bolą. 15 sekuND. Za to myślisz, że nie miałaś bólu pooperacyjnego bo? Nie z powodu leków, tylko dlatego ze to bezbolesne operacja byla?
    • leni6 Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 11:35
      Miałam tylko dwie cesarki. Przy żadnej nikt mnie nie informował jaki lekarz przeprowadza zabieg, przy drugiej wiedziałam bo lekarze zwracali się do siebie po nazwisku. Przy pierwszej anestezjolog przedstawił się i zrobił wywiad w 2 min już na sali operacyjnej. Przy drugim pielęgniarka anestezjologiczna robila długi wywiad, lekarz przyszedł przedstawić się na koniec rozmowy. Anestezjolodzy cały czas że mną rozmawiali podczas cesarki w obu przypadkach. Przy pierwszym lekarka która robiła cięcie podeszła do mnie jak skończyła i powiedziała że nie urodizlabym naturalnie i decyzja o cięciu była dobra, przy drugim ginekologa w.zasadzie nie widziałam na oczy, był cały czas za parawanem, do mnie się nie odezwał. Pionizacja po 8h i 12h, ja nie miałam heparyny ale wiele pacjentek tak, w obu przypadkach normalne posiłki i paracetamol na życzenie, jak ktoś chciał coś mocniejszego musiał porozmawiać z lekarzem. W.wypicie generalnie wszystko się zgadzało, poza pomyłka w wadze dziecka.
    • rulsanka Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 11:54
      Ja miałam robione zespolenie piszczeli we Włoszech i tam się mnie pytano, czy chcę przeciwbólowe. Nie chciałam, nie potrzebowałam. Dziwili się, nie dawali. Dali opakowanie ketonalu gdy wychodziłam ze szpitala + lek osłonowy na żołądek. Leki mają skutki uboczne i gdy pacjent czegoś nie potrzebuje, nie ma powodu, żeby mu wmuszać. A ketonal z Włoch przydał mi się później przy zapaleniu ucha.
      NIENAWIDZĘ szpitali i współczuję przeżyć. Człowiek się czuje jak rzecz w polskim systemie. Powinnam mieć operację tarczycy, ale jestem zdecydowana odwlekać tak długo jak to możliwe. Może sama przestanie rosnąć.

      --
      Pomóż uratować życie!!! www.siepomaga.pl/ratujemykacperka
      • 1matka-polka Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 12:07
        Też myślałam, że samo przestanie rosnąć, zwłaszcza, że nie bolało. (Co ja mam z tym bólem swoją drogą? Za to zęby mnie bolą za wszystkie inne części ciała.) Niestety osiągnęło rozmiar mojej pięści i niedługo pewnie zaczęłoby przenikać inne bardziej użyteczne tkanki...

        --
        W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?
        Fryderyk Nietzsche
    • jollyvonne Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 11:58
      Z tego co opisalas, to mnie osobiscie najbardziej "dotknelo" to budzenie o 6 rano, polaczone z proba dogadania sie ze mna. Konsekwencja jest wsciek pielegniarek, bo ja mam opozniony czas reakcji po obudzeniu i nie potrafie powiedziec jak sie nazywam, jestem zdezorientowana nawet jak sie budze we wlasnym lozku, a co dopiero na szpitalnym sad

      Po zabiegu w Norwegii tez dostawalam przeciwbolowe wg grafiku, wlasnie po to, zeby bol sie nie pojawil. Regularne podtrzymywanie stanu "bez bolu" jest lepsze dla pacjenta, niz pozwolic, zeby bol sie pojawil i wtedy od nowa z bolem walczyc.

      Szpitale serialowe to cukierkowa fikcja, o czym tu mowic? Taka pozytywna wersja "Black mirror", gdzie ludzie leza w "jedynkach", leczy sie ich za pomoca nowoczesnego sprzetu i wszystko odbywa sie w przyjaznej atmosferze pelnej szacunku i kierowania sie jedynie dobrem pacjenta. Na wakacje ludzie by do szpitali jezdzili, gdyby takie byly realia tongue_out
    • q_fla Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 12:13
      W zeszłym roku miałam usuwany woreczek żółciowy, przepuklinę pępkową i wyrostek. Mały szpital na Opolszczyźnie.
      - o wszystkim zostałam poinformowana: kto operuje, dwa wywiady z anestezjologiem, wyniki badań.
      - żadnej lewatywy
      - znieczulenie ogólne, pionizacja jeszcze w tym samym dniu wieczorem przy pomocy pielęgniarki, po naciśnięciu guzika pielęgniarka przybiegła niemal natychmiast.
      - leki przeciwbólowe w kroplówce na życzenie
      - jedzenie tragiczne

      --
      "Jeżeli z dłoni Narodu wypadnie Ewangelia, nie uratują jego poziomu moralnego, społecznego i kulturalnego żadne manifesty, czy programy polityczne." Kard. Stefan Wyszyński
    • romans_petitem Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 12:13
      Miałam laparoskopię diagnostyczną pod kątem endometriozy i były takie podobieństwa i różnice:
      - dieta płynna prawie przez cały czas, dopiero 4 dnia dostałam normalne śniadanie,
      - też mi nic nie mówili,
      -lewatywa tylko jedna dzień przed,
      - płukania octeniseptem nie miałam,
      - znieczulenie ogólne i żadnej pionizacji, po prostu leżałam jedną noc na pooperacyjnej, a potem od razu mnie zawieźli na normalną salę i sama wstawałam,
      - jak mnie nie bolało, to nie dostawałam przeciwbólowych- na życzenie,
      - w wypisie wpisali: stan nieokreślony
      - jedzenie było ok, niestety się nie załapałam.
    • princess_yo_yo Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 12:14
      wspolczuje, lezenie w szpitalu przed operacja zupelnie bez sensu, brak pionizacji, kroplowki zamiast normalnego 12 godzinnego postu przed zabiegiem, nie wspomne juz o lewatywach. intrygujace ze jest kasa zeby trzymac kogos w szpitalu 4 dni ale nie ma kasy zeby mu wyjasnic co sie z nim dzieje LOL
      leki przeciwbolowe - jak najbardziej powinny byc podawane wg grafika po to zeby bol nie wystapil w ogole.
    • morekac Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 14:31
      >Jedzenie z tego co widziałam, szpitalny standard, suchy chleb, najtańszy pasztet, liść sałaty, kluski z serem, ziemniaki z sosem...
      A czego się spodziewałaś za 5 zł?

      >Zamiast pionizacji - heparyna w brzuch raz na dobę, żeby nie było zakrzepów.
      Heparynę to się chyba teraz daje bez względu na pionizację czy rodzaj operacji.

      --
      -------------------------------------------------------------
      "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
        • szmytka1 Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 15:02
          O rety przed każdym zabiegiem anestezjolog informuje ze trzeba byc na czczo i w szpitalau po co sie nie karmia, że jakby coś spaprali i musieli operować ponowne to lepiej byś miała pusty zoładek. Co tu rozkminiać? Przed ccc informowali, przez operacją dziecka też. Taki standard i słusznie. Zarcie i tak niedobre, to lepiej polezeć na tych kroplówach tongue_out
          • 1matka-polka Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 15:14
            Taki zabieg jak mój powinien trwać maksymalnie trzy dni. Pierwszego dnia przychodzę na czczo i kładą mnie na stół. Drugiego dnia dochodzę do siebie jedząc normalnie po pionizacji, trzeciego dnia wychodzę.

            --
            Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani.
            Mark Twain
    • disco-ball Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 14:41
      Byłam niedawno przez kilka dni w szpitalu. Od 10 różne badania, wywiady. Przyjęli mnie (m.in. ze względu na silne zawroty głowy i problem z utrzymaniem równowagi) ok 17.30. Dowiedziałam się, ze kolacja mi nie przysługuje.
      Posiłki dotarły smile ale kurde mol: z głodu jeszcze bardziej chciało mi się wymiotować, poza tym jestem w 8 mcu ciąży...
      Następnego dnia do pokoju, w którym leżałam, została przyjęta pacjentka, starsza, która straciła świadomość rano. Poprosiłam pielęgniarkę, żeby jej zorganizowała kolacje, bo już była blada jak ściana. Udało się, ale pielęgniarka się bała, ze będzie miała kłopoty. Jakaś paranoja...
    • kondolyza Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 14:42
      1matka-polka :


      > - W sumie byłam 4 dni w szpitalu - przez ten czas dostałam jeden posiłek, reszt
      > a na kroplówkach. Nie żebym była głodna ale zdziwiona owszem, w końcu kroplówki
      > droższe od szpitalnej raci żywieniowej, chyba...

      nie jest to wynik czyjejs zlosliwosci tylko uwarunkowane operacją brzusznà czyli nie wolno jesc przed i po okreslona ilosc czasu

      > - Nikt mi nie powiedział, kto mnie będzie operował, reszta pacjentek tez nie by
      > ła informowana. Tylko anestezjolog przyszedł zrobić wywiad. Po operacji również
      > nie dostałam informacji, jak poszło, sama musiałam szukać lekarza i się pytać.

      to słabe.

      > - Przed operacją 2 razy lewatywa, dzień przed i w dniu operacji. (Wszystkie pac
      > jentki miały, nie że tylko ja, za karę)
      > - 3 godziny przed operacją płukanie pochwy octaniseptem, hmm...

      lewatywa jest po to aby do operacji brzusznej byly puste niezgazowane jelita, wtedy jest mniejsze ryzyko powiklania. octenisept ma za zadanie odkazic wiec przed operacją jak najbardziej wskazania ok. dodam jeszcze ze pacjenci intubowani tez coraz czesciej pluczą usta i gardlo plynem odkażającym

      > - Znieczulenie podpajęczynówkowe - pionizacja po 22 godzinach. Gdybym nie miała
      > cesarki, po której kazali mi chodzić po 8 godzinach, myślałabym, że to standar
      > d. Zamiast pionizacji - heparyna w brzuch raz na dobę, żeby nie było zakrzepów.

      nie ma znaczenia co i kiedy mialas robione. ja tez po jednej cesarce musialam lezec 18 godzin a po drugiej po 4 siedzialam z dzieckiem po turecku i karmilam piersią. nasze doswiadczenia nie mają znaczenia. znaczenie ma ŚREDNICA CEWNIKA a co za tym idzie srednica otworu ktorym podawany jest lek. dlaczego uzyto tego a nie innego-na pewno takie wskazania uznal anestezjolog. zapewniam Cie ze nikt tego nie zrobil aby uprzykrzyc Ci zycie tylko zeby zabezpieczyc Cie przed powiklaniami. bóle popunkcyjne to straszna masakra. dobrze ze polezalas i nic Ci nie jest
      Heparyna w brzuch tk tez standard

      > - Przeciwbólowe według grafika, nie ważne, ze mnie nie boli, jest przydział, tr
      > zeba dostać zastrzyk w dupala, który nota bene bardziej piekł niż blizna pooper acyjna.

      jakies wybitnie tępe pielegniarki. widac malo skutecznie odmowilas. ja bym odmowila pod sankcją skargi do rzecznika praw pacjenta. opamiętałyby się
      • 1matka-polka Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 14:44
        Anestezjolog pozwolił wstawać po 6 godzinach, i normalnie jeść, bo z nim rozmawiałam. Po prostu był nowy w tym szpitalu i nie znał "procedur".

        --
        "Here is the solution to the American drug problem suggested... by the wife of our President: "Just say no"."
        Kurt Vonnegut
        • kondolyza Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 15:11
          1matka-polka napisała:

          > Anestezjolog pozwolił wstawać po 6 godzinach, i normalnie jeść, bo z nim rozmaw
          > iałam. Po prostu był nowy w tym szpitalu i nie znał "procedur".
          >

          aaaa ok. nie napisalas tego w poscie startowym. ja zrozumialam ze nie moglas wstawac bo tak zalecil anestezjolog. skoro anestezjolog pozwolil po 6 to kto Ci zabronil i dlaczego nie wstalas az do 18 godzin?
          • 1matka-polka Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 15:16
            Najpierw kręciłam się na boki, potem już siedziałam. Nie wstałam tylko ze względu na procedury. Bo gdyby nastąpił wypadek, to by zwalili na mnie, że to dlatego że wstałam niezgodnie z ich procedurami. Po cesarce stałam po 8 godzinach i jadłam obiad.

            --
            "Bardzo wiele rzeczy się dzieje, ale również zdumiewająco wiele rzeczy na świecie się nie dzieje."
            Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
            • jollyvonne Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 17:11
              A mozesz powiedziec co tej kobiecie zrobili, jaki zabieg? Ja po zabiegu w pelnej narkozie poszlam sie wysikac jak tylko sie obudzilam, pewnie nie wiecej niz 2h po powrocie z sali pooperacyjnej. Pamietam, ze bylam lekko zdziwiona, ze od razu wolno chodzic, ale ponoc juz od dawna nie stosuje narkozy po ktorej glowa boli jak od walniecia obuchem... Tzn. ja zrozumialam ze przynajmniej przy laparoskopii sie tego nie stosuje, bo lekarz powiedzial ze zaczynaja laparoskopicznie, ale moga sie rozmyslec jak juz sie we mnie rozejrza i wtedy zmienia taktyke i mnie otworza.
              • 1matka-polka Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 17:17
                Wycięcie torbieli jajnika laparoskopowo. Po operacji była równie rześka, co ja.

                --
                "Tak długo trwało, zanim uświadomiliśmy sobie, że celem ludzkiego życia - niezależnie od tego, kto nim steruje - jest darzenie miłością tego, kogo akurat ma się pod ręką."
                Kurt Vonnegut
                • jollyvonne Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 17:37
                  Ja rzeska nie bylam, bo przed zabiegiem spalam ok. 6-7h w ciagu ostatnich 72h (przypadek, nie planowo). Po zabiegu odrabialam deficyt, ale jak przyszedl malzonek i mnie obudzil, to natura wziela gore i do WC musialam pojsc. Cewnika nie mialam, chyba ze mi zdazyli wlozyc i wyjac bez mojej wiedzy na czas zabiegu, ja dojechalam na sale przedzabiegowa tak wykonczona brakiem snu, ze ostatnie co pamietam, to jak mnie budzili zeby mi powiedziec, ze niedlugo mi narkoze podadza i mam sie nie bac jak mi sie bedzie wydawac, ze sie przewracam... Do dzis sie zastanawiam, czy to prawda, ze jak podaja narkoze to kaza cos tam mowic, albo liczyc, bo ja zdazylam przed narkoza znow zasnac i nic nie wiem. Kazali Ci liczyc???
      • go-jab Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 15:50
        “Lewatywa jest po to aby do operacji brzusznej byly puste niezgazowane jelita, wtedy jest mniejsze ryzyko powiklania. octenisept ma za zadanie odkazic wiec przed operacją jak najbardziej wskazania ok. dodam jeszcze ze pacjenci intubowani tez coraz czesciej pluczą usta i gardlo plynem odkazajacym”

        Chyba w Polsce... tu gdzie ja pracuje (oiom i wybudzeniowa/pooperacyjna) w zyciu sie z tym nie spotkalam uncertain

        Fakt, intubowani pacjeci na oiomie maja wydzieline z ust odsysana urzadzeniem zakonczonym gabeczka nasaczona chlorhexidine (jednorazowa), ale nikt niczego nie plucze...

        --
        Antoni 10/05 - Zosia 8/07 - Julek 3/10
      • ashraf Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 22:16
        Lezenie plackiem po znieczuleniu podpajeczynowkowym to polska specyfika. Tutaj pionizuje sie od razu po odzyskaniu wladzy w nogach. Ja mialam ciecie o 12:30, ale oprocz pp zalozyli mi jeszcze dojscie do zzo, bo jestem non-responderem i bali sie, ze beda musieli dolewac cos na podtrzymanie dzialania znieczulenia. Po cc 2 h na sali pooperacyjnej (z dzieckiem i mezem caly czas, na sali operacyjnej takze) i juz polozne przebieraly nogami, zeby mnie pionizowac. Pelne czucie uzyskalam pozno, bo dopiero kolo 18-19 i od razu pomogli wstac i chodzic. Zazwyczaj po ok 3-4 h pacjentki juz wstaja. Tutaj od dawna wiadomo, ze zespol popunkcyjny nie ma zwiazku z lezeniem czy chodzeniem, tylko z brakiem umiejetnosci anestezjologa lub po prostu (rzadziej) pechem pacjenta. Nie mowiac juz o korzysciach z wczesnej pionizacji! Lewatywy nikt mi nie proponowal, zreszta juz nawet w Polsce ostatnio mojej mamie przed wycieciem woreczka nie robili, to jakies przestarzale metody.
        O glodzeniu nie wspomne, nie jesc nalezy wylacznie od polnocy przed dniem operacji (a jesli jest nastepnego dnia wieczorem, to mozna zjesc lekkie sniadanie), a po zabiegach ginekologicznych czy cieciach po ok 2 h podaje sie juz normalne, cieple posilki bez zadnych diet.
      • hamerykanka Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 01.03.18, 21:32
        kondolyza napisala ...
        > nie jest to wynik czyjejs zlosliwosci tylko uwarunkowane operacją brzusznà czyl
        > i nie wolno jesc przed i po okreslona ilosc czasu

        U mnie przy cdesarce w Stanach dostalam instrukcje by nie jesc i nie pic miedzy polnoca i 9 rano, kiedy odbywqala sie cesarka. Nie widze powodu, by kobiety ciezarne trzymac na glodowce caly dzien, bo kiedys tam bedzie operacja.

        > > - Znieczulenie podpajęczynówkowe - pionizacja po 22 godzinach. Gdybym nie
        > miała
        > > cesarki, po której kazali mi chodzić po 8 godzinach, myślałabym, że to s
        > tandar
        > > d. Zamiast pionizacji - heparyna w brzuch raz na dobę, żeby nie było zakr
        > zepów.
        >
        > nie ma znaczenia co i kiedy mialas robione. ja tez po jednej cesarce musialam l
        > ezec 18 godzin a po drugiej po 4 siedzialam z dzieckiem po turecku i karmilam p
        > iersią. nasze doswiadczenia nie mają znaczenia.

        Ja mialam poionizacje kilka godxzin po cesarce. Plus odlaczenie cewnika , kroplowki i przy pomocy pielegniarki przejscier do toalety, zeby sprobowac sie wysikac.

        Przy tym zasmialam sie w glos:
        >Znaczenie czenie ma ŚREDNICA CEWNIKA a co za tym idzie srednica otworu ktorym podawany jest lek. dlaczego uzyto tego a nie innego-na pewno takie wskazania uznal anestezjolog. zapewniam Cie ze nikt tego nie zrobil aby uprzykrzyc Ci zycie tylko zeby zabezpieczyc Cie przed powiklaniami. bóle popunkcyjne to straszna masakra. dobrze ze polezalas i nic Ci nie jest. Heparyna w brzuch tk tez standard

        Polecam douczenie: CEWNIK to cos, co wsuwa sie przez cewke moczowa do pecherza moczowego, zeby nie musiec sikac, kiedy podawana jest kroplowka po operacji, kiedy przez jakis czas nie mozna wstawac.
        WENFLON w zyle, sluzy do podawania lekow.
        Heparyna nie jest standardem. Standardem jest pionizowanie pacjenta jak najwczesniej, by uniknac powiklan typu zapalenie pluc czy skrzepy.

        --
        Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
        • kondolyza Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 01.03.18, 22:38
          hamerykanka napisała:

          > U mnie przy cdesarce w Stanach dostalam instrukcje by nie jesc i nie pic miedzy
          > polnoca i 9 rano, kiedy odbywqala sie cesarka. Nie widze powodu, by kobiety ci
          > ezarne trzymac na glodowce caly dzien, bo kiedys tam bedzie operacja.

          oczywiscie ze nikt nie kaze trzymac sie na głodzie w nieskonczonosc. W Polsce standardem jest 6 godzin, co w praktyce oznacza zjedzenie lekkiej kolacji bo rano zabieg (jesli rano).

          > Przy tym zasmialam sie w glos:
          > >Znaczenie czenie ma ŚREDNICA CEWNIKA a co za tym idzie srednica otworu kt
          > orym podawany jest lek. dlaczego uzyto tego a nie innego-na pewno takie wskazan
          > ia uznal anestezjolog. zapewniam Cie ze nikt tego nie zrobil aby uprzykrzyc Ci
          > zycie tylko zeby zabezpieczyc Cie przed powiklaniami. bóle popunkcyjne to stra
          > szna masakra. dobrze ze polezalas i nic Ci nie jest. Heparyna w brzuch tk tez s
          > tandard


          > Polecam douczenie: CEWNIK to cos, co wsuwa sie przez cewke moczowa do pecherza
          > moczowego, zeby nie musiec sikac, kiedy podawana jest kroplowka po operacji, ki
          > edy przez jakis czas nie mozna wstawac.
          > WENFLON w zyle, sluzy do podawania leków


          Dziecinko przeczytaj jeszcze raz to co napisałam powyżej o znieczuleniu dolędźwiowym bo o nim mowa. Pisałam tam o średnicy cewnika-czyli średnicy rurki za pomocą której dolędźwiowo czyli w uproszczeniu-w kręgosłup-podawana jest substancja znieczulająca. Nie mialam na mysli wenflona dożylnego, portu naczyniowego ani dojścia centralnego. Miałam na myśli średnicę dziury ktorą może się ewakuować płyn rdzeniowy i powodowac bóle popunkcyjne. a ty zabłysnęłaś bo dla ciebie cewnik to tylko ten zamiast sikania... <facepalm>
            • kondolyza Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 02.03.18, 07:48
              hamerykanka napisała:

              > Nie napisalas o doledzwiowym .
              > Fajnie, ze nazwalas mnie dziecinka, poczulam sie mlodo! Dzieki!

              nie napisałam o lędźwiowym bo w kontekcie wstawania po znieczuleniu dolędźwiowym było to oczywiste...
              chyba zupełnie ominęłaś kontekst tamtej rozmowy mojej z tamtą lrzedmówczynią. po co więc się wcinałaś skoro nie na temat?
              mam nadzieje że poczułaś się nie tylko młodo ale też głupio, zwłaszcza za te pouczenia cytuję: „cewnik to jest...”
    • bei Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 14:51
      Znieczulenie zewnątrzoponowe ( częściej stosowane przy porodach) a podpajęczynówkowe różnią się.....
      Co do reszty ...to nie standard.
      Jestem przyzwyczajona, ze lekarz ze mną rozmawia przed jak i po, tak, anestozjolog tez przychodzi i robi szczegółowy wywiad, intymność jest zachowana. Miałaś znieczulenie, po którym trzeba leżeć po, bo inaczej przez pół roku boli głowa (wiem, sprawdziłam- nie cyganią). Heparyna- super, ze Ci podano😊
      Wyżywienie....No cóż, z tym nigdzie nie ma tak jak w domu czy w restauracji😊- pewnie standard.
      Przed zabiegiem wskazania ze na czczo, później łagodnie wracamy do diety- bo zabieg w jamie brzucha. Wiec post, sucharki, woda, kleik albo Głodówka i w końcu coś lekkiego.
      Ściema w wypisie- karygodne- to nie standard- a pomyłka! Sprostuj to!
      Zdrowiej😊😘❤️😻, kuruj się po szoku hospitalizacji😃
      • bei Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 14:53
        znieczulenie.webd.pl/porownania/porownanie_znieczulenia_zewnatrzoponowego_i_podpajeczynowkowego.html

        A lewatywa jest potrzebna- ma być jak najczyściej i bez gazów. Poza tym nie było wskazane, byś przy leżeniu plackiem przez dobę szarpała się na basenie😊
      • 1matka-polka Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 14:55
        " później łagodnie wracamy do diety- bo zabieg w jamie brzucha. Wiec post, sucharki, woda, kleik albo Głodówka i w końcu coś lekkiego."
        Na drugi dzień zjadłam na własną odpowiedzialność (i trochę anestezjologa)chleb z pasztetem drobiowym i tabliczkę marcepanowego rittersport, czy to wystarczająco lekkie?

        --
        "Here is the solution to the American drug problem suggested... by the wife of our President: "Just say no"."
        Kurt Vonnegut
    • 1matka-polka Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 15:11
      Rozmowa z dr hab. n. med. Stanisławem Kłękiem:
      "Dlaczego nie wolno jeść i pić przed zabiegiem? Bo tak!"
      "Nowoczesna opieka okołooperacyjna pozwala zachować optymalny metabolizm pacjenta. A to oznacza trzy razy szybsze gojenie się rany! Jeżeli chory jest tradycyjnie prowadzony, to de facto jego stan kliniczny odpowiada pacjentowi... z cukrzycą typu 2. "
      wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,137474,19666244,operacja-dlaczego-nie-wolno-jesc-i-pic-przed-zabiegiem-bo.html

      --
      "Bardzo wiele rzeczy się dzieje, ale również zdumiewająco wiele rzeczy na świecie się nie dzieje."
      Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
      • bei Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 15:27
        Tak czysto technicznie wolałabym unikać korzystania z basenu, oddawanie moczu jest mniej krępujące na basenie- (mimo wszystko i tak jest)- niż defekacja.
        Nim wejdą nowe zasady to trochę czasu minie.
        Ja większy problem widzę w tym, ze masz zły opis, dotyczy pewnie innej osoby skoro inny zabieg wpisano☹️
        • 1matka-polka Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 15:33
          Nie dotyczy, gdyż poszłam z tym wypisem do lekarza i usłyszałam, że się pomylili, jednak nie wyrazili chęci poprawienia babola. A ja uznałam, że w sumie czuję się świetnie, niech mają te kasę.

          --
          "Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo ja jestem największym skuwrynsyem w tej dolinie."
          Psalm 23
    • solejrolia Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 16:08
      Nie, to nie jest standard.
      miałam inną wprawdzie operację, ale tez ginekologiczną, i w wielkim szpitalu, znanym z tego, że tam się jest numerkiem, bo szpital wielki, i rotacja ogromna pacjentów (tzw fabryka)
      I miałam zupełnie inaczej,
      np zero lewatywy, zero płukania pochwy, zero heparyny, inne znieczulenie, wiedziałam kto mnie będzie operował i w ogóle duzo wiedziałam, o przeciwbólowe musiałam poprosić, i wtedy mi dali (poprosiłam raz), pionizowałam się sama, i w ogóle miałam ogromną potrzebę ruchu, największą chyba na oddziale, także szybciutko doszłam do siebie.
      jedzenie dawali mi normalnie, poza tym kiedy miałam być na czczo, jedzenie nie było jakieś super, wiadomo, ale tez nie bardzo słabe.
      Ściema w wypisie?! ojp.



      --
      Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
      • 1matka-polka Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 16:17
        Tez miałam potrzebę ruchu i dlatego tak mnie wkurzało to bezsensowne leżenie. Ściema w wypisie i w dodatku nie poprawili, mimo mojej interwencji!

        --
        "Tak długo trwało, zanim uświadomiliśmy sobie, że celem ludzkiego życia - niezależnie od tego, kto nim steruje - jest darzenie miłością tego, kogo akurat ma się pod ręką."
        Kurt Vonnegut
        • solejrolia Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 16:49
          Babka która nie miała potrzeby wstawania, a była operowana przede mną, cały dzień wcześniej, dopiero nogi opuściła z łóżka, a tak to cały czas leżała, nie poszła nawet do WC. To w tym czasie ja już chodzilam (w miarę swobodnie) po schodach, i w ten dzień dostałam wypis. Także ruch, msz, ma spore znaczenie jak szybko dojdziesz do siebie.
          Ale jesli lekarz zalecił leżenie, to chyba bym leżała. (u nas zachęcał do łażenia)
          Co do wypisu, mnei to się w głowie nie mieści.
          Mój lekarz, który skierował mnie na oddział i na operację, pracuje na oddziale piętro niżej, był na bieżąco informowany o moim stanie, także jak pojawiłam się u niego na kontroli, to nic nie musiałam mówić, "wszystko wiem, doktor X wszystko na bieżąco relacjonował"
          Także błąd, czy raczej przeinaczenie w karcie wypisu- normalnie nie mieści mi się w głowie!

          --
          Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
          • 1matka-polka Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 17:09
            Oczywiście, że dla pacjenta, zaraz po jedzeniu, ruch jest najważniejszy. Gdybym leżała całą dobę na płasko a potem próbowała wstać, kiedy tam się wszystko już posklejało ze sobą w określonej pozycji, to by był dopiero horror.

            --
            W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?
            Fryderyk Nietzsche
    • kochamruskieileniwe Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 16:09
      Nie ja, ale mąż ostatnio był w szpitalu - a ja codziennie u niego. W sumie był na trzech oddziałach.
      I wrażenia odwrotne.
      Informacja pacjenta - była. Chirurdzy przed operacją byli kilka razy. A i tak wyszło sporo dodatkowych spraw w trakicie operacji...
      Informacja rodziny - no była, aczkolwiek ciut gorsza. Bo nie mówili wszystkiego...

      Jedzenie - byłam pod sporym wrażeniem. Na plus. Cukrzycowcy dostawali solidny obiad nawet w dniu wypisu.
      Wypis - ok.
      Srodki przeciwbólowe na prośbę - oczywiście.
      Pielęgniarki i pielęgniarze - kontrolowali często (nie piszę o intensywnej terapii, bo to inna sprawa).

      W sumie - wrażenia pozytywne, jeśli chodzi o opiekę szpitalną.
        • bei Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 16:52
          Ale nie cofniesz, dobrze, ze gorzej nie było-wiem, słabe pocieszenie.
          Bywa różnie- moja koleżanka jest lekarzem- i wielkim przypadkiem trafiła w szpony malokompetentnych medyków. Wielkim szczęściem w końcu zaprotestowała. Pomyślałam wówczas- co mógłby wówczas zrobić zwykły pacjent. Przecież nawet jak pacjent wiedzę medyczna ma, to i tak często jest ignorowany.
          Przypilnuj by wypis poprawili. Niech już nie będzie żadnego drugiego razu, ale tak czysto teoretycznie- to już tam nie kładź się.
            • 1matka-polka Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 17:05
              Mieli mi dawać jeść zamiast kroplówek. Poza tym tak na serio, to ja bym się tam położyła nawet drugi raz, bo uważam, że znieczulenie i sama operacja, na tyle na ile potrafię wyczuć, zostały przeprowadzone perfekcyjnie. Niech tylko zmienią opiekę około-operacyjną...

              --
              "Bardzo wiele rzeczy się dzieje, ale również zdumiewająco wiele rzeczy na świecie się nie dzieje."
              Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
    • pani.owiec Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 18:07
      Miałam usuwaną endometriozę z całej jamy brzusznej.
      Przyszłam do szpitala rano, operacja koło 11.00, to był poniedziałek, wyszłam w czwartek, ale to była laparotomia.
      Wszystkie badania zrobiłam przed szpitalem, wtedy też rozmawiałam z anestezjologiem, choć przed operacją pani anestezjolog też przyszła.
      Nie miałam lewatywy, ani płukania pochwy, miałam tylko powiedziane wcześniej, że powinnam być ogolona.
      Lekarz wytłumaczył mi wszystko zarówno przed, jak i po operacji.
      Pionizowana byłam szybko, ale inne znieczulenie.
      Cewnik wyjęli mi zaraz po operacji.
      Jedzenie super, nie dawałam rady zjeść wszystkiego, choć pierwszy dzień miałam kleik.
      Szpital prywatny.
    • karotka_plus Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 26.02.18, 18:20
      W 2015 miałam tą samą operację co Ty.
      - Leżałam 5 dni. Przyjęcie w poniedziałek (na śniadanie się nie załapałam ale na obiad i kolację tak). Miałam też swoje jedzenie i wodę. Oprócz tego wywiad i badania.
      - Wtorek - dostałam śniadanie i ok 14 jakąś zupę bo następnego dnia rano zabieg. W tym dniu badania, wywiady.
      - Środa - te rano wybiło ok 15 - 16, byłam ostatnią którą kroili. Ok 23 już siedziałam. Leki p/bólowe? Inne pacjentki - ketonal. Ja - paracetamol który guzik dawał więc bolało. Znieczulenie miałam ogólne. Lewatywy brak. Płukania brak. Leki dawali jak był przydział ale też pielęgniarki chodziły i pytały, czy boli, czy chcę lek. Na drugi dzień mnie nie bolało więc leków z przydziału odmawiałam - nikt mnie nie zmuszał, tylko lekarz na obchodzie się pytał czemu nie chcę. Obchód 2 razy dziennie + 1 czasem 2 ten co mnie operował, sam z siebie przychodził się pytać czy wszystko w porządku/jak się czuję.
      - Czwartek - od rana prysznic, chodzić, chodzić i chodzić. Posiłek dostałam ok 14 i to jak się zapytałam kiedy będę mogła jeść. Ogólnie posiłki w szpitalu ok i smaczne i urozmaicone więc nie narzekałam.
      - Piątek - do domu smile Wypis ok. Badanie hist-pat (po 3 tygodniach) też ok.
        • karotka_plus Re: Moja operacja, czyli polski szpital... 27.02.18, 12:15
          Wiem. Pewnie o kasę chodziło. W tym szpitalu, na oddział gin. z reguły we wtorki przyjmują, w środy operują (te planowane) a w piątek jak wszystko ok to do domu i od wtorku powtórka. Jak ja przyszłam to mogłam sobie nawet pokój wybrać bo tyle miejsca było. Na drugi dzień był rzut nowych pacjentek i zamieszanie. No i lekarz, który mnie operował to ten sam, które mnie kierował na operację i do którego po dziś dzień chodzę na kontrolę. Ale jakbym znowu miała mieć tego typu operację szłabym gdzie indziej. Cesarkę np. miałam w zupełnie innym mieście i tam standard opieki był mimo wszystko o wiele lepszy no i nie ukrywam, że pokoje bardziej nowoczesne, przyjemniej się leżało. Ale - było, minęło, żyjemy dalej smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka