Dodaj do ulubionych

Wróciłam z PL i wszyscy chorzy

01.03.18, 19:10
Byliśmy tylko kilka dni z dziećmi,na vinterferie. Ja zaczęłam źle się czuć już wieczorem w dniu przylotu. Gardło,zatoki,ból głowy i dziś pod czas lotu koszmarny ból ucha.Mimo leków trzyma do teraz.
Córka po dwóch dniach nawrót objawów skórnych,ale aż do fazy ostrej. Przyjechała dosłownie cała czerwona i podrapana.
I syn z wysypka. Może tu coś podpowiecie. Ma na skórze twarzy,szyi,ramion taką bezbarwne "kaszke",wyczuwalne jest to pod dotykiem dłoni,widoczne w silnym świetle.Skóra jest szorstka,czuć te grudki. Dziś na twarzy,chyba w efekcie drapania zrobiły się czerwone z małymi strupkami.
Macie pomysły co to jest? Efekt dojrzewania czy wody w PL? Uczulenie?
Na razie dałam mu środek p.świądowy córki plus maść z Wit.A.
Zdjęcia nie zrobię bo nie będzie tego widać jak i syn się nie zgodzi.

--
"Nie wierzę w żadną magię ani inny zabobon. Pradawni bogowie mnie chronią!"
By Julian
Edytor zaawansowany
  • bergamotka77 01.03.18, 19:26
    I to na pewno wina tej polskiej wody, polskiego powietrza i jedzenia 😄 Zaraza tu panuje, po co przyjezdzalas?😆

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • snakelilith 01.03.18, 19:35
    A co, może nie? Przebywanie w zanieczyszczonym powietrzu jest niezdrowe dla skóry:
    kobieta.gazeta.pl/kobieta/56,111997,22888231,twoja-twarz-nagle-stala-sie-zaczerwieniona-przesuszona-to.html
  • rosapulchra-0 01.03.18, 19:53
    A coś mądrego masz w ogóle do powiedzenia?

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • iziula1 01.03.18, 20:00
    Daj spokój Rosa,przecież to Bergamotka smile
    Czas było przywyknąć.

    --
    "Nie wierzę w żadną magię ani inny zabobon. Pradawni bogowie mnie chronią!"
    By Julian
  • martaesz 02.03.18, 08:38
    Zgadzam się z Berg.
    Post jest napisany w stylu pobyłam trochę w Polsce i od razu jakiś syf.
    We włoskie alpy następnym razem , może.
  • norra.a 02.03.18, 11:30
    Dokładnie. Miałam znajomego, który wrócił z kilkuletniego pobytu w USA i jadąc przez miasto mówił "fee... ale tu u was bhhhudno".
  • rosapulchra-0 02.03.18, 12:15
    Jak było brudno to się nie ma co dziwić, że tak mówił.

    --
    Wszyscy idący ze swoimi laskami, nieraz mam ochotę takiego huknąć, co się palancie lipisz, masz laskę, to nie wykręcaj głowy za mną. by Alpepe
  • norra.a 02.03.18, 19:46
    I z tego naszego polskiego brudu nabawił się amehykańskiego akcentu...
  • rosapulchra-0 02.03.18, 12:13
    Tylko ludzie z kompleksami tak odczytują ten post.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • iskierka3 02.03.18, 12:22
    Nie sadze. Bo akurat na tym tle nie mam najmniejszych.
  • iskierka3 02.03.18, 12:25
    Za to sadze, ze byl liczony na wywolanie masy nieprzyjemnych wypowiedzi.
  • rosapulchra-0 02.03.18, 12:58
    Wiesz lepiej od izuli, gdzie ją swędzi?

    --
    Wszyscy idący ze swoimi laskami, nieraz mam ochotę takiego huknąć, co się palancie lipisz, masz laskę, to nie wykręcaj głowy za mną. by Alpepe
  • muchy_w_nosie 01.03.18, 19:27
    Pobyt w naszym dzikim kraju najwyraźniej nie służy - nie przyjeżdżać - wybrać Malediwy następnym razem.
    Z córką do lekarza bym poszła.
  • iziula1 01.03.18, 19:50
    Nie muszę,przynajmniej dziś. Standard leczenia,reżim pielęgnacyjny plus leki wszystko bez zmian.
    Jak jutro nie będzie u niej poprawy pojedziemy do fastlege.

    --
    "Nie wierzę w żadną magię ani inny zabobon. Pradawni bogowie mnie chronią!"
    By Julian
  • arkanna 02.03.18, 14:25
    Do kogo?

    --
    prawda o krótkim terminie ważności (kosheen4)
  • iskierka3 02.03.18, 14:41
    Tak sadze, ze jednak nie powinno sie uzywac słow niezrozumialych dla wiekszosci rozmowcow. O ile angielski jest na tyle rozpowszechniony, ze mozna zalozyc, ze wiekszosc rozumie, to norweski chyba nie?
    Tak, mozna zrozumiec ze do lekarza. Co nie zmienia faktu.
  • basiastel 02.03.18, 16:31
    i to po kilku miesiącach pobytu poza Polską
  • hipinka 02.03.18, 17:47
    big_grin
  • hipinka 02.03.18, 17:48
    ale za to jak światowo brzmi big_grin
  • cosmetic.wipes 03.03.18, 13:14
    iziula1 napisała:

    > Jak jutro nie będzie u niej poprawy pojedziemy do fastlege.
    >

    Myślę, że fastlege i tobie się przyda, bo zapominanie słów jest pierwszym objawem wielu poważnych chorób neurologicznych.


    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • snakelilith 03.03.18, 14:14
    cosmetic.wipes napisała:

    > Myślę, że fastlege i tobie się przyda, bo zapominanie słów jest pierwszym objaw
    > em wielu poważnych chorób neurologicznych.

    A napisanie takiego zdania jak wyżej, świadczy o braku wiedzy o tym, jak pracuje nasz mózg. Nieużywanego języka się zapomina. I nie ma tu znaczenia, że mówimy o języku nabytym, czy ojczystym. Tyle tylko, że do zapomnienia ojczystego potrzeba więcej czasu. Ja mniej więcej po 20 latach emigracji też zauważyłam, że brakuje mi często polskich słówek, te stosunkowo rzadko prowadzone rozmowy po polsku o doopie Marynii, na dodatek z ciągle tymi samymi ludźmi, nie wystarczają by utrzymać język na poziomie sprzed emigracji, nie mówiąc już o rozwoju, bo język przecież się zmienia, dochodzą inne pojęcia itd. I zapominanie nie świadczy o chorobie neurologicznej a o ekonomiczności pracy naszego mózgu, to co nie jest nam stale potrzebne, jest zmiatane w dolne szuflady naszej świadomości, gdzie trudniej się do tego potem dogrzebać. Bywa, że zapomina się całkowicie, jak na przykład u mnie z językiem rosyjskim. Umiem czytać cyrylicę, rozumiem piąte przez dziesiąte, ale konwersacji dziś już nie poprowadzę, zapomniałam słówek, pustka w głowie. Jeżeli komuś jednak zależy na tym, by nie zapomnieć, to w dobie nowoczesnych technologii wszystkie słowniki ma się przecież w internecie i to w zasięgu jednego kliknięcia. Można nie tylko sprawdzić/przypomnieć sobie każde słówko, ale wyszukać przykładowe konteksty i w razie czego znaleźć lepiej pasujący synonim. I można też założyć sobie polskie znaki, dla mnie ich brak, to także wyraz pewnego niechlujstwa i robią to nie tylko emigrantki.
  • nenia1 03.03.18, 14:54
    snakelilith napisała:


    > A napisanie takiego zdania jak wyżej, świadczy o braku wiedzy o tym, jak pracuj
    > e nasz mózg. Nieużywanego języka się zapomina. I nie ma tu znaczenia, że mówimy
    > o języku nabytym, czy ojczystym. Tyle tylko, że do zapomnienia ojczystego potr
    > zeba więcej czasu.

    No więc skoro potrzeba więcej czasu to twój wykład nie ma zastosowania do omawianego przypadku, podobnie jak wtręt o braku wiedzy.
  • cosmetic.wipes 03.03.18, 15:00
    Bozesztymój, tyle słów, a zero treści😁
    Autorka używa języka polskiego i mieszka w Norwegii dopiero od kilku miesięcy.

    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • aankaa 10.03.18, 00:09
    Nieużywanego języka się zapomina...po 20 latach emigracji też zauważyłam, że brakuje mi często polskich słówek...
    ===
    autorka postu mieszka poza Polską od kilku miesięcy...


    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • bergamotka77 07.03.18, 23:39
    cosmetic.wipes napisała:

    > iziula1 napisała:
    >
    > > Jak jutro nie będzie u niej poprawy pojedziemy do fastlege.
    > >
    >
    > Myślę, że fastlege i tobie się przyda, bo zapominanie słów jest pierwszym objaw
    > em wielu poważnych chorób neurologicznych.
    >
    >

    😅 platku i tym tekstem rozwalilas system. Zostanę twoja fanka chyba 😋


    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • jola-kotka 01.03.18, 19:27
    Zdecydowanie to w pl taka zaraza woda i mijani ludzie klimat. I na bank te z pl beda wiedziec w koncu w tej zarazie zyja.
  • snakelilith 01.03.18, 19:36
    kobieta.gazeta.pl/kobieta/56,111997,22888231,twoja-twarz-nagle-stala-sie-zaczerwieniona-przesuszona-to.html
  • jola-kotka 01.03.18, 20:47
    Tia
  • aankaa 10.03.18, 00:13
    jola-kotka napisała:

    > Zdecydowanie to w pl taka zaraza woda i mijani ludzie klimat. I na bank te z pl
    > beda wiedziec w koncu w tej zarazie zyja.


    a na polski ?


    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • cichadziewuszka 01.03.18, 19:34
    Może bostonka?
  • iziula1 01.03.18, 19:51
    Myślisz? Czy ona jest zaraźliwa?
    Dłonie ma czyste,bez zmian. I żadnej gorączki.

    --
    Nie chcę więcej, twoje serce do życia wystarczy
    Twoje serce, co zagrzewa do walki o każdy dzień
    Twoje serce, które cierpi i kocha namiętnie,
    które bije coraz prędzej, goręcej...
  • wielki_uscisk 07.03.18, 23:27
    cichadziewuszka napisała:

    > Może bostonka?

    Ale stonka to nie w marcu... wy kropki raczej.
  • jematkajakichmalo 01.03.18, 19:54
    Przypadek pewnie. Ja dzis wrocilam, co sie nachodzilam po szpitalach, przychodniach i aptekach to moje, a nic nie przyiozlam wink
    Miesiac temu tez nie. Jedyna zmiana jaka zauwazam sa puszace sie i "tepe" wlosy, ale to pewnie woda inna.

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • iziula1 01.03.18, 19:59
    Przypadek albo autosugestia. Naczytalam się o tej epidemii grypy,trochę się obawiałam i bach mam 😉. Zresztą solidnie "napracowałam"się na to przed wyjazdem :mało snu,dużo pracy, odsniezanie bez czapki to i mam.

    --
    Nie chcę więcej, twoje serce do życia wystarczy
    Twoje serce, co zagrzewa do walki o każdy dzień
    Twoje serce, które cierpi i kocha namiętnie,
    które bije coraz prędzej, goręcej...
  • bergamotka77 01.03.18, 20:20
    No co Ty? To zapewne ta cholera, która w Polsce grasuje a nie norweskie zapracowanie i brak snu. Jak Ty wytrzymalas w tym Białymstoku 40 kilka lat? Cud, ze przeżyłas 😁

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • chicarica 01.03.18, 20:06
    AZS?
    Od 15 lat mnie gnębiło. Uspokoiło mi się w Szwecji. Po 2 tyg w Polsce w grudniu - dopiero teraz udało mi się względnie zaleczyć.
    Będą Ci dogryzać, ale wg mnie coś w tym jest. A Gdańsk niby smogu nie ma.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • iziula1 01.03.18, 20:15
    Raczej nie AZS. Nie jest czerwona.
    Smog u nas też był,powietrze śmierdzące wieczorem i nocą ale wskazania były niższe niż w Warszawie przedwczoraj. Smog szkodzi,bez dwóch zdań po co zaprzeczać. No,chyba że to nasz,narodowy smog to wiadomo że nie wink

    Obstawiam wodę. Może dodają do niej jakiś czynnik uzdatniania od którego skóra syna odwykła? A może to wina kosmetyków fryzjerskich,bo trochę syn zaszalał wink

    Jutro na spokojnie,w świetle dnia ocenię. Najwyżej w poniedziałek pójdę do rodzinnego.

    --
    "Nigdy nie powiedziałem, że nie jesteś dobry w tym, co robisz... Po prostu to, co robisz, jest bezwartościowe."
    by Sheldon Cooper
  • iziula1 01.03.18, 20:42
    No bo jest atakowana. Czasem już bez względu co napiszę,dostaje jej się za całokształt.
    Przeze mnie nie,ale skoro musi odreagować niech jej będzie na zdrowie. Ja nic nie tracę.

    --
    Nie chcę więcej, twoje serce do życia wystarczy
    Twoje serce, co zagrzewa do walki o każdy dzień
    Twoje serce, które cierpi i kocha namiętnie,
    które bije coraz prędzej, goręcej...
  • rosapulchra-0 01.03.18, 21:50
    Podziwiam za cierpliwość zatem.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • iziula1 01.03.18, 20:46
    Myślałam,że wysypka syna jest dość typowa i któraś z ematek się z tym spotkała i coś podpowie. Szkoda.
    Liczę,że do jutra,może do soboty zniknie.
    Nie wiem czemu moim pierwszym skojarzeniem było,że to może efekt hormonów i dojrzewania. Choć ani ja ani najstarszy syn tego nie mieliśmy. Mąż też twierdzi,że nic takiego nie miał.


    --
    I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!
    A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie? B.L.
  • stephanie.plum 01.03.18, 22:13
    o, ja znam tę wysypkę.
    najpierw niewidoczne, ale wyczuwalne grudki, jak łebki od szpilki, w rozległych stadach.
    potem - u mojego synka - niestety przepoczwarzają się w czerwone placki na skórze, takie "liszaje" jakby.
    skóra jest szorstka i wysuszona.
    odpowiednie kremy trochę to łagodzą, ale pomaga dopiero... nadejście wiosny.
    nie wiem, co jest przyczyną - przesuszenie, grube warstwy ubrań, jakiś trefny proszek do prania?
    franca zawsze pojawia się zimą, a wiosną znika. czekamy więc.

    --
    idę tam, gdzie idę
  • joa66 01.03.18, 20:50
    Współczuję Ci.
  • berdebul 01.03.18, 21:22
    Jeżeli musisz lecieć z katarem, to przed startem i ładowaniem użyj kropli na obkurczenie śluzówek. Teraz też, coś w stylu sinupretu i nasivinu.

    Zalezy od miejsca, taka kaszka może być po paskudnej wodzie (stare rury), albo jakimś alergenu np. jadł bardzo dużo czegoś, czego nie macie w Norwegii.
  • kolpik124 01.03.18, 21:31
    w Norwegii wieku rzeczy nie ma, półki sklepowe przy naszych ubożuchne, a już w miasteczkach jak Tromso czy Kirkenes, przypominają się czasy peerelu

    ale są VINTERFERIE big_grin

    --
    "Za młodu gdy uprawialiśmy seks w nocy na klatce schodowej wrzuciliśmy prezerwatywę wraz z zawartością do takiego wózeczka"...kaz_nodzieja na forum s-v
  • tak_to_nowy_nick 01.03.18, 21:53
    Może za to chociaż z gana nie strzelają?
  • jan.kran 01.03.18, 21:55
    Móje dzieci z AZS regularnie po pobycie we Wrocławiu miały remisję.Woda, powietrze i dziadkowie którzy karmili ich słodyczami z konserwantami.Ja nieważne czy jestem w DE ,Wrocławiu czy Paryżu oddycham po powrocie szeroką piersią czystym norweskim powietrzem i cieszę się na smak norweskiej wody z kranu.Z kolei wielu Norwegów zwłaszcza z północy uważa że Oslo jest bardzo zanieczyszczone.A monachijska lekarka mojej córki twierdziła że jej problemy z górnymi drogami oddechowymi nie przerodziły się w astmę bo co roku spędzała kilka tygodni wOslo.
  • norra.a 02.03.18, 11:31
    Są vinterferie i fastlege....
  • kolpik124 02.03.18, 12:44
    "Normalnie, w Stanach nie ma przebacz
    Profesjonalna sprawa
    Każdy ma gana, jest zawodowo
    Po prostu super zabawa"

    To dla tłuka nie znającego tekstów piosenek big_grin


    --
    " Na jarmarki przychodzą rodziny z dziećmi, to bezpieczne miejsca. Jedne czego może się obawiać, to kieszonkowcy."...snakelilith, listopad 2016
  • fadilla 01.03.18, 21:39
    My mieszkając w Polsce na to nie cierpimy, przyczyna musi być inna.

    --
    W Iranie obowiązuje prawo szariatu, a z tym prawem się nie dyskutuje. by lady-z-gaga
  • lucy-luka 01.03.18, 21:51
    Wysypka u syna, o której piszesz to najpewniej uczulenie. Trudno powiedzieć na co, ponieważ jest zbyt dużo zmiennych - inne powietrze, woda, jedzenie. Może być też detergent do prania pościeli itp. Nie wiem czy syn jest alergikiem, ale objawy, jeżeli powód był w PL, znikną po kilku dniach smile
    Chorujecie i trudno się dziwić - jak sama pisałaś, za szybkie tempo, mało snu, zmiana otoczenia, różnice temperatur, zmęczenie i masz. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
    PS. My nie chorujemy praktycznie wcale, ostatnio daaaaaawno temu, a teraz wszyscy domownicy kichają, prychają, temperatury i zalegamy pod kołderką stadnie.
  • kornelia_sowa 01.03.18, 22:06
    Bezbarwne, wyczuwalne przy dotyku, kaszka.
    Dokładnie tak było u syna przy szkarlatynie.
    Zaczęlo się od bólu gardła i najpierw zdiagnozowano mu angine. Po 24 h od diagnozy doszła ta kaszka. Glaskalam go gdy zasypiał i wyczułam pod palcami. Z tym że u niego to był głównie tułów.
    Gorączki nie miał wysokiej wcale.
  • stephanie.plum 01.03.18, 22:26
    cóż, vinterferie się może nie udały, ale na szczęście jest fastlege!

    aż mi się taki żart przypomniał:
    syn pewnych rolników wyjechał do Wielkiej Brytanii, spędził tam już całe pół roku, odwiedza rodziców.
    - synku, pomógłbyś w gospodarstwie. gnój wyrzucić trzeba.
    - What [łot]??? - świeżo upieczony obcokrajowiec nie kryje oburzenia.
    - Łod kunia, i łod krowy... - pada odpowiedź.


    --
    idę tam, gdzie idę
  • kozica111 02.03.18, 05:21
    big_grin
  • milka_milka 02.03.18, 06:16
    Też mnie to śmieszy, gdy ktoś ledwo liznął życia w innym kraju i już zapomniał polskiego....
    A co do meritum - może ciut za ostro, ale tu akurat Bergamotka ma 100% racji.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • lady-z-gaga 02.03.18, 08:59
    Bi_scotti będzie miała konkurencję....
  • stephanie.plum 02.03.18, 14:06
    w sumie przepraszam, nie chciałam być niemiła.

    muszę przyznać, że ja lubię w sumie taki rodzaj wolapiku i ogólną radsną kreatywność językową, gdzie każde słowo jest z innej parafii, a przecież i tak wiadomo, o co chodzi.

    więc nie wiem, co mnie do złośliwości podkusiło, może to, że lubię ten żart, choć jest dość gruby.

    Autorko, nie bierz go do siebie!!! i zdrowia życzę.


    --
    idę tam, gdzie idę
  • al_sahra 01.03.18, 22:43
    iziula1 napisała:

    > Byliśmy tylko kilka dni z dziećmi,na vinterferie. Ja zaczęłam źle się czuć już
    > wieczorem w dniu przylotu. Gardło,zatoki,ból głowy i dziś pod czas lotu koszmar
    > ny ból ucha.Mimo leków trzyma do teraz.

    Współczuję zwłaszcza tego ucha, ale jeśli już w dniu przylotu zaczęłaś się źle czuć, to raczej nie PL się zaraziłaś tylko wcześniej. Do tego bezsenność przed podróżą i zmęczenie w trakcie i osłabiony organizm się poddał.

    Z wysypką to nie umiem poradzić.
  • zlababa35 02.03.18, 07:30
    Woda pewnie gorszej jakości. Ty mogłaś załatwić się już wcześniej, a podróż to pogorszyła.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • ewa_mama_jasia 02.03.18, 08:57
    Pozazdrościć, że Norwegia ma takie doskonałe warunki i że Twoje dzieci (oraz Ty) tak wspaniale się przystosowaliście po zaledwie pół roku czy roku spędzonym poza Polską. Smutne, że Wasze organizmy tak radykalnie się przestawiły, że wizyta w Polsce równa się chorobie dla całej rodziny. Trochę dziwne, że choróbsko tak gwałtownie Cię w Polsce zaatakowało, że od razu w dniu przyjazdu się rozchorowałaś. Z reguły wykluwa się przez kilka dni, więc normalne by było, gdybyś się rozchorowała w dniu wyjazdu a nie przyjazdu. Ale widać, że Polska (powietrze, woda, chorzy ludzie na ulicach) Ci nie służy.

    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • rosapulchra-0 02.03.18, 12:17
    Myślisz, że zabłysłaś dowcipem?

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • ewa_mama_jasia 02.03.18, 12:28
    Nie, stwierdziłam fakt. I szkoda mi Iziuli i jej dzieci, bo tak gwałtownie ich organizmy reagują na polskie powietrze, wodę, zarazki.

    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • rosapulchra-0 02.03.18, 13:00
    Myślisz, że to niemożliwe i że izula sobie wszystko wymyśliła na potrzeby oczerniania Polski?
    Ochłoń.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • ira_08 02.03.18, 18:13
    Nikt nie twierdzi, ze wymysla chorobe, ale z powodem to poplynela - byla pewnie na Podlasiu, nie w Czarnobylu. Zabrzmialo to po prostu troche smiesznie, wiec wyluzuj. W Polsce woda jest teraz calkiem niezla.
  • rosapulchra-0 02.03.18, 18:28
    A czy ja twierdzę, że jest zła?
    Moja znajoma, która na stałe mieszka w Polsce, ale często przyjeżdża do UK twierdzi, że w UK nie ma uczulenia, którego dostaje zaraz po powrocie do domu.

    --
    Wszyscy idący ze swoimi laskami, nieraz mam ochotę takiego huknąć, co się palancie lipisz, masz laskę, to nie wykręcaj głowy za mną. by Alpepe
  • lady-z-gaga 02.03.18, 09:00
    > Ja zaczęłam źle się czuć już wieczorem w dniu przylotu.

    Pewnie Twój organizm już nie toleruje polskiego powietrza, tak jak i polskiego języka.
  • iskierka3 02.03.18, 09:09
    Hehesmile a serio, to wlasnie tego typu posty sprawiaja, ze niektore osoby na forum atakuja emigrantki po calosci ( nieslusznie). Ja ten post odbieram jako taka pasywna agresje i lekka prowokacje. Duuuzo lepiej brzmialoby - “kurcze, ale syfna woda w tej Polsce, ledwo przyjechalismy dzueci maja alergie”. Bo, byc moze nie wiem, w Norwegii jest lepsza.
    Plus komiczne u swiezych emograntow wtracanie obcych slowek, myslalam ze ta maniera dawno umarlawink
  • manon.lescaut4 02.03.18, 11:00
    A ja chyba nigdy nie zrozumiem pewnego zjawiska na tym forum. Narzekamy jako Polacy na swój kraj od pokoleń, prawdziwa cecha narodowa. W obecnych czasach na lewicującym forum pełnym zamożnych i światowych wonskich specjalistek, które bywaly i bywają tu i ówdzie, to jest tak oczywiste, ze nie na miejscu byłoby piac peany na czesc Polski. Pojawiają się nawet pogróżki o możliwej emigracji z Wolski, Kaczystanu, smogowej krainy. Ale niech któraś jednak wyemigruje i odważy się napisać coś dobrego na temat nowego kraju i podtrzymywać swoje wcześniejsze zdanie na temat czegoś co jej się w Polsce nie podoba, to... lincz murowany.
  • lady-z-gaga 02.03.18, 11:05
    Jednak teoria, że akurat w Polsce łapie się wirusy, a dzieci dostają wysypki, jest nieco naciągana, nie uważasz? wink
  • manon.lescaut4 02.03.18, 11:16
    Może i jest, faktycznie myślałam o wielu wielu innych tematach, w których to zjawisko jest bardzo widoczne, zwłaszcza tych szkolnych czy przedszkolnych, porodowych i innych dziecięcych. Ale z drugiej strony chyba nikt nie kwestionuje problemu smogu, który jest i który jest groźny dla zdrowia wiec jak ktoś pojawia się nagle po dłuższej nieobecności, to chyba może odczuć jakieś problemy?
  • lady-z-gaga 02.03.18, 11:25
    Nie wiem, nie przyszłoby mi do głowy, aby w sezonie największej zachorowalności, w dodatku po podróży samolotem, akurat w polskim smogu upatrywać przyczyny infekcji.
  • manon.lescaut4 02.03.18, 11:29
    Może ta wysypka prędzej? Zreszta kto tam wie, zwłaszcza w temacie skórnych wykwitów u dzieci to nawet lekarze się nie połapią a nawet maja wywalone- wiem z własnego doświadczenia.
  • iskierka3 02.03.18, 11:12
    Ale to zupelnie nie o to chodzi. Logiczne, jesli ktos wyemigrowal to w nowym miejscu mieszka mu sie lepiej niz w Polsce. Ba, wobec ostatnich wydarzen, sama mysle o wyjezdzie. I jak napisalam nie odbieram zle, jesli ktos powie - Norwegia, Francja, Niemcy sa o wiele lepsze do zycia bo...
    Lekko wkurzajacy jest pasywno-zaczepny ton postu a obce wtracenie zwyczajnie smieszne.
  • iskierka3 02.03.18, 11:12
    Poza tym gdzie widzisz lincz w moim poscie???
  • manon.lescaut4 02.03.18, 11:27
    Nie widzę linczu w Twoim poście, ale cały wątek poszedł w przewidywalnym kierunku... Zreszta zgodzę się, ze post startowy był zaczepny i jatkogenny. Vinterferiesmile mnie nie ubodly jakoś szczególnie, słowo w pełni zrozumiałe, a jak się dziewczyna uczy to niech jej gładko idzie. Ja to zjawisko widzę masowo w Anglii, fakt denerwujące, ale chyba się niestety przyzwyczaiłam- chodzi o słowa klucze w pracy czy szkole. Ludziska „zapominają” w tym temacie polskiego i uszy bolą słuchając o tych holidejach, brejkach, offach, bizi i erli liwach.
  • iskierka3 02.03.18, 11:30
    No wlasnie - “zapominaja” . To takie zalosne jest strasznie. A watek poszedl przewidywalnie bo - jak sadze - takie mylo zamierzenie.
  • rosapulchra-0 02.03.18, 12:40
    Nie wiesz, jakie było zamierzenie, więc gdybanie nie ma tu najmniejszego sensu.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • iskierka3 02.03.18, 12:42
    Dlaczego? Iziula nie jest glupia i wyprodukowala wcale nie neutralny post. Ani tez post mowiacy wprostwink nie sadze doprawdy, ze znajac to forum nie potrafila przewidziec reakcji. Wez jej nie umniejszajwink
  • zlababa35 02.03.18, 13:43
    Faktycznie, miszczyni big_grin.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • rosapulchra-0 02.03.18, 12:39
    Ja to zjawisko widzę masowo w Anglii, fakt denerwujące, ale chyba się niestety przyzwyczaiłam- chodzi o słowa klucze w pracy czy szkole. Ludziska „zapominają” w tym temacie polskiego i uszy bolą słuchając o tych holidejach, brejkach, offach, bizi i erli liwach.
    Zgadzam się. Też mnie to denerwowało na początku, ale po iluś tam latach mieszkania w UK po prostu przywykłam.

    --
    Wszyscy idący ze swoimi laskami, nieraz mam ochotę takiego huknąć, co się palancie lipisz, masz laskę, to nie wykręcaj głowy za mną. by Alpepe
  • iskierka3 02.03.18, 12:42
    No ale jesli Was denerwuje w realu to czemu macie ludziom za zle jesli ich denerwuje na forum?
  • rosapulchra-0 02.03.18, 12:47
    Przeczytałaś dokładnie co napisałam? Przywykłam do tych anglicyzmów po prostu. To jest typowe da ludzi żyjących na emigracji. Sama na forum staram się pisać wyłącznie po polsku, a jednak czasem mi się zdarza wtrącić jakieś obce słówko.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • little_fish 02.03.18, 12:53
    Po iluś latach na emigracji to mogę zrozumieć. Zwłaszcza jak się chce coś szybko powinno. Ale po kilku miesiącach? Pisząc? Gdzie można się zastanowić? Przecież to jej pierwsze vinterferie w życiu..... Kiedy umknęło jej z pamięci słowo ferie?
  • rosapulchra-0 02.03.18, 13:01
    Wiesz, dla mnie to jest zwykłe czepialstwo, przede wszystkim po to, aby stworzyć doskonałe warunki do linczu.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • little_fish 02.03.18, 13:43
    Jakiego liczy? Mnie tylko ciekawi, co kieruje ludźmi wtrącającymi obce słowa w rozmowie z Polakami. W zapomnienie po kilku miesiącach nie uwierzę
  • leyre2 02.03.18, 16:22
    little_fish napisała:

    > Jakiego liczy? Mnie tylko ciekawi, co kieruje ludźmi wtrącającymi obce słowa w
    > rozmowie z Polakami. W zapomnienie po kilku miesiącach nie uwierzę


    A nie dziwi cie to samo u Polakow mieszkajacych w Polsce i tych piszacych na tym forum takze? To dosc czeste a niektore to naprawe slowa-potwory.
  • little_fish 02.03.18, 17:47
    W sensie obcojęzyczne czy neologizmy? Niektóre drażnią, inne dziwią. Częściowo mogę sobie to wytłumaczyć modą czy trendem. Czasem taka hmmm fascynacja nowym słówkiem. U niektórych to pewnie chęć upodobnienia się do innych. Tak myślę. Natomiast kompletnie nie wiem czym tłumaczyć takie wtręty u świeżych emigrantów. Czy to też fascynacja nowym językiem? Czy chęć takiego pokazania mimochodem jak bardzo się jest tamtejszym? Nie wiem. Teorie o podpowiedziach mózgu mają jakiś sens, ale ciekawe, że nie dotyczy to wszystkich...
  • leyre2 02.03.18, 18:06
    little_fish napisała:

    > W sensie obcojęzyczne czy neologizmy? Niektóre drażnią, inne dziwią. Częściowo
    > mogę sobie to wytłumaczyć modą czy trendem. Czasem taka hmmm fascynacja nowym s
    > łówkiem.

    Ah czyli uzywanie takich bohamozow stworzonych ze slow angielskich przez Polakow zyjacych w Polsce jest ok przez emigrantow jest be
  • little_fish 02.03.18, 18:31
    Nigdzie nie napisałam, że te są ok a te be. Napisałam, że te używane przez Polaków w Polsce mnie drażnią lub dziwią. Podobnie jak te używane przez Polaków "zagranicznych". Przy czym przez mieszkańców Polski te słowa typu małżeństwa, kulson, czy forumowe współczuję twoim dziecią jest używane celowo. Nie dlatego, że zapomnieli słowa mąż itp. Z jakiego powodu mogę się tylko domyślać, co napisałam wcześniej. Czy emigranci też używają tych słów celowo? To z jakich powodów? Czy jak niektórzy sugerują zupełnie bezwiednie?
  • little_fish 02.03.18, 18:32
    Miało być małż a nie małżeństwa 😊
  • leyre2 02.03.18, 19:18
    Przy czym przez mieszkańców Polski te słowa typu małżeństwa, kulson, czy forumowe współczuję twoim dziecią jest używane celowo.


    ale to nie sa slowa angielskie przeciez.
    Ja natomiast nagminnie widze np hrowcy zamiast kadrowcy. tego jest wiecej. To sa slowa pisane jak najbardziej
  • little_fish 02.03.18, 19:29
    Nie odpowiedziałaś na moje pytanie czy chodzi o słowa obcojęzyczne czy neologizmy. Podałam przykład neologizmów. Wiem, że te obcojęzyczne są używane celowo i mogę się tylko domyślać w jakim celu. Ale w przypadku emigrantów to podobno nie jest celowe. Tylko odruchowe, mózg im tak podpowiada. Dlatego dziwią mnie te odruchy po kilku miesiącach. A jeśli też są celowe to w jakim celu używane? Chętnie się dowiem.
  • leyre2 03.03.18, 07:58
    little_fish napisała:

    > Nie odpowiedziałaś na moje pytanie czy chodzi o słowa obcojęzyczne czy neologiz
    > my.

    Napisalam o jakie slowa chodzi i dalam przyklad
  • little_fish 03.03.18, 13:01
    Już po mojej odpowiedzi. Ale to nieistotne.
  • leyre2 03.03.18, 16:02
    little_fish napisała:

    > Już po mojej odpowiedzi. Ale to nieistotne.

    Nie, zanim zadalas pytanie. Masz racje to zupelnie nieistotne.
  • little_fish 03.03.18, 16:12
    Ale nadal nie mam odpowiedzi na pytanie dlaczego emigranci celowo używają obcojęzycznych zwrotów /słów?
  • bergamotka77 03.03.18, 12:32
    Bo w firmach sa teraz działy hr. Kadr nie używa się już zbyt często zwłaszcza w zagranicznych korporacjach gdzie pracujemy lub pracowałysmy 😋

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • jak_matrioszka 02.03.18, 13:26
    Ferie zimowe trwaja dwa tygodnie, a vinterferie tydzien. Nie wina autorki, ze subtelnosci z kontekstu nie odczytalyscie, bylo sie dopytać zamiast wymadrzac wink
    Jak iziula zacznie pisać w stylu biszkopta, to w ramach dugnadu bede Wam tlumaczyc big_grin
  • triss_merigold6 02.03.18, 13:29
    Faktycznie, dla mieszkających w Polsce jest szalenie istotne ile czasu trwa jakaś przerwa świąteczna/międzysemestralna w innym kraju.
  • jak_matrioszka 02.03.18, 13:33
    Tobie sie emotikony nie wyswietlaja?
  • rosapulchra-0 02.03.18, 13:38
    ty, dulska, lepiej swojej zaściankowości pilnuj.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • little_fish 02.03.18, 13:41
    Wystarczyło słowo "ferie" długość pobytu w Polsce została doprecyzowana 😉
  • little_fish 02.03.18, 16:23
    Samo użycie obcego dla większości słowa vinterferie nic nam nie powiedziało o długości trwania tychże, niestety, więc i różnicę między vinterferie a ferie zimowe trudno dostrzec 😉
  • iskierka3 02.03.18, 14:22
    Przywyklas i nie zwracasz uwagi ale Cie irytowalo. W Polsce do stale wtracanych anglicyzmow nikt nie przywykl wiec reaguja jak Ty na poczatku.
    Mnie akurat tego rodzaju jak triss pisala wtracenia wkurzaja bardzo, udawanie ze sie zapomnialo jest tylko lekko slabe.
    Poza Bi, ktora ma swoj specyficzny styl, ktory bardzo lubie.
    A u Ciebie akurat nie zauwazylam nigdy “zapominania” polskich slowek. Zreszta zdarzyc sie moze, wiadomo, zwlaszcza wyrazenia typowo pracowe, ale to jednak widac roznice.
  • wielki_uscisk 08.03.18, 00:35
    manon.lescaut4 napisał(a):

    > Ludziska „zapominają” w tym temacie polskiego i uszy
    > bolą słuchając o tych holidejach, brejkach, offach, bizi
    > i erli liwach.

    A jak jest summer shutdown w naturalnym polskim?
    Słowo w słowo przetłumaczyć umiem, ale pewnie wykoślawię. Kilka lat popracowałem w Polsce, ale takich imprez nie zaznałem.

    To tylko tak dla uświadomienia, że:

    1. Czasem nic w tym ze szpanu, którego dopatrują się niektórzy.

    2. Część ludzi nigdy nie używała tych zwrotów w j. polskim - i nie wiedzą, co z czym czasem.
    Ile ja się namęczyłem ostatnio w rozmowie z polską menedżerką o module magazynowym SAP i gwarancyjnych zwrotach wadliwego towaru w zamian za wymianę/zwrot pieniędzy (RMA - return material authorisation)... przetłumaczenie takiego samego e-maila na polski zajęło mi dłużej niż napisanie oryginału po angielsku.
    Czułem się jak analfabeta, chociaż w zamyśle miałem poinstruować.

    O inżynierskich zwrotach na przeróżne śrubki, wypusty (key, nub, pip, nipple, spline), przekładnie (bodajże ślimaki zamieniają się w robaki), fazki, frezy, przeciągania, radełkowania, itp. nie zaczynając.

    Powód prosty: po opanowaniu/zaznajomieniu się z tematem po angielsku nie zna się ojczystej, polskiej terminologii.
    Zupełnie jak polskie dziecko dorastające na obczyźnie.
  • little_fish 08.03.18, 06:54
    Ale to tłumaczenie nijak ma się do autorki postu. Ferie zimowe miała przez ponad 30 lat, vinterferie pierwszy raz w życiu. I nie jest to słowo, które nie ma polskiego odpowiednika. Podobnie jak lekarz.
  • wielki_uscisk 08.03.18, 19:45
    We fragmencie, do którego się odniosłem (i który też przypadkowo zacytowałem) stało ogólnie o ludziskach i o wielu innych zwrotach.
    Dlatego "com napisał tom napisał".

    W dialog nt. "nie napisałeś, dlaczego ta babeczka użyła tego słowa" mnie nie wciągniesz - starego wróbla na plewy nie nabierzesz smile
  • jollyvonne 08.03.18, 23:01
    Nikogo tutaj nie dziwi, jak ktos kto mieszkal w Polsce 6 miesiecy, a 30 lat w innych krajach, wspomaga sie obcojezycznym slowem lub zwrotem. Dziwi natomiast, kiedy ktos, kto mieszkal w PL 30 lat po pol roku po wyjezdzie nagle zaczyna zastepowac podstawowe slowa (nie slownictwo fachowe, ani zadne regionalne specjalnosci) wyrazami z jezyka obcego.
    Stary wrobel ma cos w tym temacie do powiedzenia, czy tylko chcial sie powymadrzac wyrywajac zdanie z kontekstu watku?
  • wielki_uscisk 08.03.18, 23:59
    jollyvonne napisała:

    > Nikogo tutaj nie dziwi, jak ktos kto mieszkal w Polsce
    > 6 miesiecy, a 30 lat w innych krajach, wspomaga sie
    > obcojezycznym slowem lub zwrotem. Dziwi natomiast,
    > kiedy ktos, kto mieszkal w PL 30 lat po pol roku po
    > wyjezdzie nagle zaczyna zastepowac podstawowe
    > slowa (...) wyrazami z jezyka obcego.

    Marceli szpak dziwi się światu (utrzymując ornitologiczną konwencję) smile
    Nie bronię.


    > Stary wrobel ma cos w tym temacie do powiedzenia,
    > czy tylko chcial sie powymadrzac ...

    smile
    Nie wiem dlaczego tak trudno ogarnąć, że cytat umieszczony nad mogą wypowiedzią powinien być wystarczającą wskazówką, w jakiś temacie chcę pisać smile

    Jeśli moja wypowiedź nie była "w tym {Twoim} temacie {wątku}", to po prostu ją zignoruj/ukryj/zaraportuj - albo mnie zablokuj smile
    Dlaczego czujesz się w obowiązku narzucać mi ten (swój) temat - i uważasz, że mnie to do czegokolwiek obliguje? smile

    Jeśli 100% poważnie oczekujesz ode mnie (1) trzymania się stricte głównego tematu wątku, (2) wyjaśnień zachowań innej osoby, i tym warunkujesz przyznanie mojej wypowiedzi jakiejkolwiek wartości - to moc wielkich uścisków zasyłam smile

    > ... wyrywajac zdanie z kontekstu watku?

    O! Coś nowego... kontekst wątku został naruszony, powiadasz? smile
    To jakaś kolejna dobra zmiana (kodeksu ruchu grupowego) została nocą wprowadzona? smile
    Już cytat fragmentu postu się zdewaluował?
    To przepraszam, ja na starym prawku jeszcze jeżdżę smile

    "Przepraszam... już więcej nie będę (wchodził komisarzowi Rybie na linię strzału)"

    Jak już tak się poufale (w ramach netykiety zrewidowanej: edycja kiszonkowa) ad personam po pleckach klepiemy, to poproszę jeszcze tylko dżolly podporucznika Kulsona, funkcjonariusza służb antydygresyjnych, żeby mnie, staremu wróblowi, emerytury nie odbierał smile

    Już git?
    Przeprosił, poprosił, wyprosił smile
  • leyre2 09.03.18, 07:35
    partrz watek do rekruterek, w ktorym uzywa sie np slowa headhunter i sie je odmienia. Te slowa maja polski odpowiednik. W Polsce sa kadry i lowcy glow. Polacy nie gesi... moze kiedys...
  • kandyzowana3x 10.03.18, 09:19
    Leyre akurat kadry to raczej podzielily los dawnego 'personnel department' z uk. Obecnie w uk nikt nie mowi personnel a raczej hr. Co do jeadhunterow to zawod przyszedl prosto z zachodu razem z nazwa. W dobie rozwoju internetu i globalizacji normalne jest, ze anglicyzmy przenikaja do codziennego jezyka i coraz czescie w polsce slyszy sie o zabukowaniu, zaczekinowaniu sie itd
  • leyre2 10.03.18, 14:27
    wiem, ze sie slyszy, widze jakich slow uzywaja Polacy mieszkajacy w Polsce i tym bardziej nie rozumiem problemu coniektorych z tym ze obce slowa (angielskie co wazne) wtracaja osoby zyjacy w anglojezycznych krajach. Idiotyzm jakis na tym forum
  • larrisa 11.03.18, 07:20
    big_grin

    I samograj w akcji...biedne, prześladowane emigrantki...jak też ludzie walczą, żeby uchodzić za ofiary...big_grin
  • leyre2 09.03.18, 07:39
    wielki_uscisk napisał:

    > Ile ja się namęczyłem ostatnio w rozmowie z polską menedżerką

    w Polsce jest kierownik, a ze Polacy nie lubia tykania to sie nameczyles z pania kierownik dzialu jakiegos tam
  • wielki_uscisk 09.03.18, 21:34
    leyre2 napisał(a):
    >> Ile ja się namęczyłem ostatnio w rozmowie z polską
    >> menedżerką
    > w Polsce jest kierownik

    Ech, nie wiem czy żartujesz - ale emotek nie widać, więc wypada odpowiedzieć smile
    W Polsce jest kierownik - i menedżer/menedżerka też jest.
    sjp.pl/menedżerka

    > a ze Polacy nie lubia tykania to sie nameczyles
    > z pania kierownik dzialu jakiegos tam

    Ale zakł... A wiesz co? masz rację, a ja się pomyliłem smile
  • leyre2 10.03.18, 08:00
    Jedy tez Dżesika
  • leyre2 10.03.18, 08:08
    Gdyby autorka napisala cos przeciwnego czyli dala przyklady jakie powietrze i woda w Polsce swietne to vinterferie nie mialaby znaczenia, przeszlyby niezauwazone. Jednak ona popelnila grzech i jej sie za vinterferie dostalo, wszak w obronie powietrza i wody w pl nie ma sensu stawac.
    Oczywiscie przy okazji wylazla hipokryzja.
  • larrisa 10.03.18, 10:07
    leyre2 napisał(a):

    > Gdyby autorka napisala cos przeciwnego czyli dala przyklady jakie powietrze i w
    > oda w Polsce swietne to vinterferie nie mialaby znaczenia, przeszlyby niezauwaz
    > one.

    Tak, tak, to wszystko z powodu nienawiści do emigrantek i patridiotyzmu. Innej wersji nie ma i tej będziesz się trzymać. Po co więc w kółko o tym piszesz? Wszyscy już dawno zrozumieli.
  • leyre2 10.03.18, 13:26
    larrisa napisała:

    . Po co więc w kółko o tym piszesz?

    Do ciebie napisalam? nie? wiec po co sie wypowiadasz? z pewnoscia masz ciekawsze rzeczy do roboty
  • larrisa 11.03.18, 07:28
    leyre2 napisał(a):

    > Do ciebie napisalam? nie? wiec po co sie wypowiadasz?

    Mam nadzieję, że to nie wstrząśnie twoją wrażliwą i kruchą emigrancką psychiką, ale tak właśnie działają fora publiczne w Polsce, na którym najwyraźniej piszesz z dobrej i nieprzymuszonej woli. To szokujące, ale na takich forach ludzie piszą nawet wtedy gdy nikt wyraźnie nie adresuje do nich swoich wypowiedzi. Jeżeli przerasta to twoją odporność szykanowanej ofiary zawsze możesz założyć forum prywatne gdzie będzie monitorować co, kto i kiedy ma pisać, o ile będzie tam ktoś pisał prócz ciebie.
  • aj.riszka 11.03.18, 10:09
    leyre2 napisał(a):

    > Do ciebie napisalam? nie? wiec po co sie wypowiadasz?

    Oj, nie bądz rude! smile
  • little_fish 10.03.18, 14:21
    Eeeee, mnie tam kłopoty skórne po zmianie wody nie dziwią. W zeszłym roku byłam na wakacjach w Polsce (mieszkam też w Polsce, żeby było jasne) i przez miesiąc nie mogłam dojść do ładu z włosami. Inna woda. Nawet nie wiem czy gorsza. Po prostu inna. Kosmetyki takie, które sprawdzały się w "mojej wodzie" tam nie dawały rady i miesiąc włączyłam z sianem na głowie. Zatem mojego patriotyzmu nie naruszyły zmiany na skórze od polskiej wody. Ale vinterferie mnie rozbawiły mocno
  • joa66 02.03.18, 11:39
    Ja bym zadała inne pytanie - dlaczego tak wielu emigrantek (praktycznie większosci) nikt nie "linczuje". Płacą haracz, czy może...piszą "jakoś" inaczej ?smile
  • rosapulchra-0 02.03.18, 12:36
    manon.lescaut4 napisał(a):

    > A ja chyba nigdy nie zrozumiem pewnego zjawiska na tym forum. Narzekamy jako Po
    > lacy na swój kraj od pokoleń, prawdziwa cecha narodowa. W obecnych czasach na l
    > ewicującym forum pełnym zamożnych i światowych wonskich specjalistek, które byw
    > aly i bywają tu i ówdzie, to jest tak oczywiste, ze nie na miejscu byłoby piac
    > peany na czesc Polski. Pojawiają się nawet pogróżki o możliwej emigracji z Wols
    > ki, Kaczystanu, smogowej krainy. Ale niech któraś jednak wyemigruje i odważy si
    > ę napisać coś dobrego na temat nowego kraju i podtrzymywać swoje wcześniejsze z
    > danie na temat czegoś co jej się w Polsce nie podoba, to... lincz murowany.


    100/100!

    Paiętam, gdy jednego razu pochwaliłam się, że moje poszły do nowo wybudowanej szkoły i napisałam, co w tej szkole jest. Jad lał się tonami.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • iskierka3 02.03.18, 12:40
    To wszystko z tej zawisci, moja paniwink ale czy te osoby, ktore sa na emigracji i czuja sie tak pokrzywdzone cudza zawiscia generujaca jad, nie zwrocily uwagi, ze od jakiegos czasu nie jest wielki problemem emogracja? I ze gdyby kogos tak rozpieralo to by sie zebral i wyjechal, znakomicie podnoszac sobie jakosc zycia?
  • rosapulchra-0 02.03.18, 12:48
    Nie wiem skąd się to wzięło, ale wiem, że zjawisko istnieje i wcale dobrze nie świadczy o uczestniczących w jatce.

    --
    Wszyscy idący ze swoimi laskami, nieraz mam ochotę takiego huknąć, co się palancie lipisz, masz laskę, to nie wykręcaj głowy za mną. by Alpepe
  • manon.lescaut4 02.03.18, 15:26
    Nie ma co się śmiać z tej przysłowiowej zawiści, bo coś w tym może być. Ogólnie Polska już jakiś czas temu osiągnęła poziom, którego nikt nie musi się wstydzić i mieć kompleksów. „Wszystko” już jest od dawna: i internety i sieciówki i samochody i korpo, kuchnie świata, kolorowo jest i ciekawie. Tylko szkoda, ze mentalności tak łatwo nie da się zmienićsad a tu znowu na emamie widać na przykład w wątkach z jatkami na 500 postów, czy aby osoba na wózku zasługuje na to pierwszeństwo w kolejce(!) a ktoś w ciężkim stanie może wejść pierwszy do gabinetu przed maDka z dzieckiem. I tu się odważę powiedzieć, ze nie widzę takich problemów i konfliktów tu gdzie mieszkam i mi się to bardzo podoba. I rozumiem, ze ktoś o te ogólna atmosferę czy nawet jakość życia być nawet zazdrosny, bo pewne ważne w życiu rzeczy sie w Polsce nie zmieniły, a ciężko to przykryć nowa sieciówka w nowej galerii.
  • iskierka3 02.03.18, 15:31
    No ale ten ktos moze wyjechac, tak czy nie?
  • joa66 02.03.18, 15:59
    tu znowu na emamie widać na przykład w wątkach z jatkami na 500 postów, czy aby osoba na wózku zasługuje na to pierwszeństwo w kolejce(!) a ktoś w ciężkim stanie może wejść pierwszy do gabinetu przed maDka z dzieckiem. I tu się odważę powiedzieć, ze nie widzę takich problemów i konfliktów tu gdzie mieszkam i mi się to bardzo podoba

    Tak to bywa jeżeli wiedzę o świecie czerpie się z ematki.
  • manon.lescaut4 02.03.18, 16:06
    A ematka to jest jakiś twór wirtualny, sztuczna inteligencja czy jednak żywe, prawdziwe osoby tu piszą? Często od wielu lat, czyli nie uwierzę, ze piszą jakieś bzdury ot tak, nie przywiązując do tego wagi.
  • joa66 02.03.18, 16:11
    Ale zaglądasz na "ematki" tam gdzie mieszkasz? Bo ja zaglądam na różne - I nie widzę różnicy między polskimi a 'zagranicznymi". Ludzie są tylko ludźmi.

    Ale ja nie porównuję swojego świata realnego, w którym żyję do wypowiedzi np angielskiej "ematki" bo by wyszedł bardzo na niekorzyść tej drugiej.
  • joa66 02.03.18, 16:15
    p.s. Pomijam już komentarze po artykułach na rózne tematy w praise zagranicznej - wypisz wymaluj nasze dyskusje na ematce.

    Należę tez do paru grup dyskusyjnych poświęconym rozwojowi kilku miast europejskich, w kontekscie historycznym. Interesują mnie tylko fotografie i informacje na temat konkretnych obiektów/instytucji. Ale czasami trudno przebrnąć przez setki komentarzy nie na temat i deilkatnie mówiąc pokazujących nienajpiękniejszą stronę ludzkiej natury.
  • manon.lescaut4 03.03.18, 12:05
    Ja widzę różnice miedzy internatami polskimi a angielskimi. Komenatarze pod artykułami- zgoda, szambo się zdarza, ale trzeba zwrócić uwagę, jaka to prasa. Daily Mail, The Sun? Nie ma co się dziwić. Guardian zrezygnował z możliwości komentowania. Natomiast co do forów(?) to się nie zgodze. W dalszym ciągu uważam emame za forum tworzone w większości przez inteligentne kobiety, a jad się tu leje strumieniami, ale i tak jest lepiej niż na takiej kafeterii, która uważam za fenomen socjologiczny. W UK takim największym i popularnym forum dla kobiet i matek jest netmums- podobnie jak emama niby o dzieciach, ale dyskusje są o wszystkim. Atmosfera jest inna, jest szacunek do rozmówcy i te sprawy. Pamietam wątek w stylu „kapie moje dziecko raz w tygodniu bo uważam, ze to wystarczy”. Wiekszosc odpowiedzi w stylu „nie obraz się, ale to trochę za rzadko”, a ja wyobraziłam sobie co by się działo na ematcesmile
  • joa66 03.03.18, 12:16
    Guardiana, owszem można komentowac np na FB. Nie znam netmums, więc nie wiem czy jest porównywalny do ematki (w PL pewnie jest wiele forum dla matek, a pewnie żadnego do ematki porównac się nie da). I owszem byłam świadkiem jadu nawet na forach "miejskich", które zdawałoby sie być neutralne - ale zaczyna się od dyskusji w którym roku zamknięto sklep X na ulicy Y, a konczy się na uchodźcach, imigrantach, garkotłukach i wypominaniem samotnego macierzynstwa w agresywny. a nawet wulgarny sposób). Nihil novi. Przy jednym z nicków aż się zastanawiałam, czy gazeta przypadkiem nie zna super angielskiego wbrew deklaracjom i nie pisuje także w UK big_grin. Ale znam też fora gdzie faktycznie panuje podstawowy szacunek - ale one nie sa przypisane do kraju czy nawet języka. Przypadek.
  • nenia1 02.03.18, 16:20
    Piszą żywe osoby, ale z poczuciem anonimowości (nawet jeśli złudnym) a to wiele zmienia. Łatwiej kreować się "na żyletę", celowo wywoływać jatki, być na "nie" z przekory albo chęci dowalenia, łatwiej obrazić kogoś, ośmieszać, prowokować ostrą wymianę zdań, manipulować wypowiedziami, przekręcać cudze słowa - dla niektórych liczy się tylko wywołanie kłótni, może w życiu się nudzą, albo lubią skupiać na sobie uwagę, ale faktem jest, że rzeczywistość często mocno się rozjeżdża z tym co tu czytam. Choćby ostatnio wątek o "złodziejskim narodzie". Panię w jeden dzień spotkało tyle "przygód" ile mnie na zakupach przez całe życie nie spotkało.
  • ira_08 02.03.18, 18:20
    Bo inaczej sie odbiera narzekanie na panstwo w sensie politycznym, a inaczej - och w tej Polsce to woda truje i Ajax drogi. Ja Iziuli o zle zamiary nie podejrzewam, bo ja lubie ale zabrzmiali niezgrabnie a to jematka w koncu - wiec muso byc jatka.
  • jak_matrioszka 02.03.18, 19:11
    Ja jej tez o zle zamiary nie podejrzewam, ale szczerze mnie intetesuje, czemu uzyla tych slow. Dlaczego w ogole i dlaczego wlasnie tych, a nie na przyklad puberteten albo utslett.
    Mam jakiekolwiek szanse otrzymac odpowiedz?
  • wielki_uscisk 07.03.18, 23:38
    iskierka3 napisała:

    > Plus komiczne u swiezych emograntow wtracanie
    > obcych slowek, myslalam ze ta maniera dawno
    > umarlawink

    What kiedy emogranci się robią nieswiezy, że się tak wtrace? smilep
  • jollyvonne 08.03.18, 23:14
    Dobre pytanie smile
    Jak na moj gust, to data swiezosci moze byc ustalana tak: ilosc lat poza ojczyzna (zsumowana w przypadku wielokrotnej emigracji) ma byc wieksza niz ilosc lat przezyta w ojczyznie.

    No i od razu sama sobie humor poprawilam bo wg powyzszej definicji swiezak jestem, ale taki miesny swiezak, a nie warzywko z Biedronki wink
  • wielki_uscisk 09.03.18, 00:08
    jollyvonne napisała:

    > ilosc lat poza ojczyzna (zsumowana w przypadku wielokrotnej emigracji) ma byc
    > wieksza niz ilosc lat przezyta w ojczy
    > No i od razu sama sobie humor poprawilam bo wg powyzszej definicji swiezak
    > jestem, ale taki miesny swiezak, a nie warzywko z Biedronki wink

    Mieszasz, i w dodatku śmiejesz się z własnych żartów... ten tego, żeby nie urazić smilep

    Poza tym wkońcu tutaj chyba powinno Ci zależeć na nieświeżości - cobyś miała legitkę upoważnionej do makaronizmów?
  • snakelilith 02.03.18, 11:40
    lady-z-gaga napisała:

    > Pewnie Twój organizm już nie toleruje polskiego powietrza, tak jak i polskiego
    > języka.

    No już tak nie wyzłośliwiaj. Na forum jest masa Polek mieszkająca w Polsce i waląca takie byki, ortograficzne oraz gramatyczne, że oczy zaczynają boleć, ale wtedy nie piszesz o deficytach wynikających z miejsca zamieszkania. Czepiasz się za to błędów emigrantek, z których zdecydowana większość nie zapomniała ani polskiego języka, ani zasad ortografii. Błąd może zdarzyć się każdemu, ale zdecydowanie nie emigrantki biją tu rekordy w lekceważeniu językowych zasad. Pomijając jedną taką z wielkodusznie tolerowaną językową manierą. Do niej nie piszesz jednak podobnych postów. A wypominanie komuś słowa vinterferie, to już w ogóle świadczy o desperacji i braku lepszych argumentów, bo słowo ferie istnieje jak najbardziej w polskim języku, funkcjonowało latami jako stałe pojęcie ferie zimowe i domyślny kontekst jest stosunkowy łatwy.
  • iskierka3 02.03.18, 11:51
    Kazdy sie domyslil, bez obaw. I przeciez to nie byl bład i nie blad jest wytykany.
    A bledy jezykowe, istotnie nie wynikaja z miejsca zamieszkania.
  • manon.lescaut4 02.03.18, 12:01
    A tu się z Tobą, snake, zgodzę w 100%.
  • lady-z-gaga 02.03.18, 12:04
    Iziula nie przyszła tu na forum z żadną językowa manierą, ani z brakami w wykształceniu. Jest już długo, a to jej kolejny nick. Pisała normalnie, a teraz zaczęła pisać inaczej. Nie wiem dlaczego, forum nie jest jej jedynym kontaktem z językiem polskim, w domu z rodziną raczej nie mówi po norwesku. Za krótko też jest za granicą, aby mówić o odruchowym mieszaniu języków. Fakt, to tylko dwa obce słowa, ale zabrzmiało śmiesznie. Domyślny kontekst oczywiście istnieje, ale jego zastosowanie jest raczej w rozmowie z cudzoziemcami, a nie z kimś, kto parę miesięcy temu wyjechał z kraju, jako osoba całkiem dorosła.
    Co do drugiej osoby, którą wspominasz, to ja pisałam tak wiele razy na ten temat, że musiałam przestać, aby nie zostać jej psychofanką wink tym bardziej, że tam żadne uwagi nie działają. Poza tym przebijanie się przez ten bełkot jest męczące i nie warte wysiłku, więc jej po prostu nie czytam.
  • rosapulchra-0 02.03.18, 12:44
    Specjalistka od emigrantek się odezwała big_grin big_grin big_grin

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
  • basiastel 02.03.18, 17:42
    Ale tu nie o błąd ortograficzny przecież chodzi ( nawiasem mówiąc, iziula takie sadzi, że aż miło ). Chodzi o te vinterferie i fstlege na polskim forum.
  • ewawzywa07 02.03.18, 09:25
    Nie jestem jakąś polska patriotka, oj nie. Natomiast to co piszesz jest , delikatnie rzecz ujmując, głupie. Zachorowac można pod każdą szerokościa geograficzna. Jest pogoda taka jaka jest, może byc infekcja, może byc jakas choroba wieku dziecięcego ( zapewniam cię, ze w Norwegii tez sie na nie choruje), może byc koincydencja obu chorób. Nie ma to związku z Polska, no może tylko tyle, ze tu zachorowałaś. Jeżeli tak cię mierzi to co jest tu to nie przyjezdżaj. Nie wiem jaka jest opieka zdrowotna w Norwegii - mniemam, ze dobra to kraj bogaty. Chociaz w bogatych Niemczech tez nie jest tak ekstra, nadzwyczajnie.
  • hopsi-daisy 02.03.18, 09:52
    No to zdradzę si sekret - złapaliście syfa jakiegoś w samolocie. Ja i moje dzieci chorujemy zawsze po podróży, dokądkolwiek, czy to Polska, Anglia, Kanary, Majorka. POdróżujemy dużo a na palcach jednej ręki mogę policzyć wakacje bez kataru. Jest lepiej odkąd obsesyjnie pilnuję mycia i odkażania rąk w trakcie podróży i w samolocie - zanim dam dzieciom cokolwiek dotknąć - odkażam wszystko w zasięgu: stolik, podłokietniki, zapinkę od pasa, ekran dotykowy telewizorków - co się da. Przed każdym jedzeniem odkażanie rąk. Polepszyło się u mnie, męża i starszej. Młodą (niecałe 3 lata) jeszcze ciężko upilnować, zeby nie brała rąk do buzi albo nie dłubała w nosie brudną ręką, ale już coraz lepiej.
    Koleżanka "sprzedała" mi ten pomysł. Najpierw pomyślałam że wariatka (jak pewnie myśli większośc w samolocie widząc mnie jak z flaszką odkażacza i husteczkami odkażającymi pucuję samolot smile ale pomogło - i jej i mnie, więc działa).
    Na razie jeszcze nie zakładam dzieciom maseczek na twarz ale serio zastanawiam się nad tym. Młodej by dodatkowo zasłoniło buzie to nie pchała by tak łap.

    Zaraz po wyjściu z lotniska moja obsesja antybakteryna wraca do normy więc hotelów już nie odkażam od góry do dołu. Ale właśnie lotniska i samoloty są u mnie na cenzurowanym.

    A co do wody w PL - to możesz mieć trochę racji. Mieszkałam w PL 30 lat i było ok, ale teraz bardzo nie lubię wody w PL i wyraźnie widzę różnice w jakości (no, w rodzinnym mieście pod Warszawą, gdzie indziej może jest lepiej). Cięzko mi umyć włosy i są po myciu jakby szorstkie i sztywne, swędzi skóra bardzo po myciu no i do picia mi nie smakuje. Ale to kwestia raczej przyzwyczajenia.
  • snakelilith 02.03.18, 11:21
    hopsi-daisy napisał(a):

    > No to zdradzę si sekret - złapaliście syfa jakiegoś w samolocie.

    Ojejej. Nie złapali żadneg syfa w samolocie, chyba, że na lotnisku. Już dawno bowiem wiadomo, że zmiany ciśnienia następujące podczas lotu zmniejszą odporność organizmu i w następnych godzinach łatwiej jest o infekcję. Do tego dochodzi stosunkowo suche powietrze w samolocie, która wysusza śluzówki, co także sprzyja łapaniu wirusów. Dlatego w samolocie trzeba pić często wodę, najlepiej w małych łyczkach. I nie dotykać twarzy. Ludzie kochani, wszyscy bez przerwy bezwiednie grzebią sobie przy nosach, oczach, ciągle się drapią po gębie, a potem się dziwią, że są chorzy. Sami sobie wirusy wcieracie w śluzówki, większość infekcji jest na własne życzenie. Polecam kiedyś naprawdę przyjrzeć się ludziom, gdzieś w tramwaju, poczekalni u lekarza, czy innych miejscu, gdzie przewijają się tłumy i ludzie dotykają klamek, uchwytów, a potem pakują sobie zarazki na twarz. Dla mnie to był szok. Od tego czasu nie poprawiam sobie włosów bez umycia przedtem rąk i od lat nie miałam żadnej wirusówki.
  • iskierka3 02.03.18, 11:28
    Ty to strasznie madra jestes, musisz sie potwornie meczyc wsrod nas, smieetelnikowwink
  • manon.lescaut4 02.03.18, 11:34
    snakelilith napisała
    >
    Polecam kiedyś naprawdę przyjrzeć się ludziom, gdzi
    > eś w tramwaju, poczekalni u lekarza, czy innych miejscu, gdzie przewijają się t
    > łumy i ludzie dotykają klamek, uchwytów, a potem pakują sobie zarazki na twarz.
    > Dla mnie to był szok. Od tego czasu nie poprawiam sobie włosów bez umycia prze
    > dtem rąk i od lat nie miałam żadnej wirosowki.

    Czy to aby nie podchodzi już pod nerwice natręctw?
  • snakelilith 02.03.18, 11:52
    Może i nerwica, ale nerwica polecona mi wiele lat temu przez mojego szefa. On jako lekarz miał bowiem w czasie swojej pracy codzienny kontakt z wieloma chorymi ludźmi i o infekcję wtedy bardzo łatwo. I to nie tylko o błahe wirusówki, ale zdarzali się pacjenci z grypą. Ta prosta zasada chroniła go i jego kolegów od stałej choroby, bo ledwo wyciągniesz się z jednej, to przychodzi pacjent z inną. Nie chcesz, nie korzystaj. Trzymania brudnych rąk z daleka od twarzy można się nauczyć, tak samo jak można się nauczyć każdej innej przydatnej i sensownej reguły, jak zakręcania gazu po gotowaniu, czy zamykania drzwi na klucz przy wyjściu z domu. Ale może lubisz pociągać nosem i lubisz gdy chorują twoje dzieci.
  • manon.lescaut4 02.03.18, 11:58
    Nie, nie lubię, ale ja wierze w odpornośc nabyta, pamięć immunologiczna czy jak to tam zwał. A organizm nie nauczy się radzić sobie z patogenami, jeśli nie będzie miał z nimi kontaktu. Oczywiście chodzi o ludzi z prawidłowo działającym układem odpornościowym.
  • hopsi-daisy 02.03.18, 12:00
    Tu się zgadzam, dlatego ja - poza samolotem i lotniskiem, czy tam pociągem - nie świruję. Oczywiście myjemy ręce przed jedzeniem i takie tam. Ale już bez odkażania wszystkiego wkoło. Wyjątek właśnie dla srodków transportu, ale też w autobusu miejskiego nie szoruję domestosem tylko korzystam normalnie smile
  • snakelilith 02.03.18, 12:15
    Ależ ja też nie odkażam. Skąd wpadłaś na taki pomysł? Ja tylko poza domem, gdzie myję ręce po przyjściu z zewnątrz, nie dotykam śluzówek oka, nosa i ust. I wierz mi, to wymaga uświadomienia sobie tego, co robi się z rękoma, bo większość z nas dotyka twarzy bezwiednie. Nie wykluczy to wszystkich infekcji, ale zdecydowaie je ograniczy, zwłaszcza, gdy mamy kontakt z dużą ilością ludzi w problematycznych sezonach, wtedy gdy masa ludzi choruje.
  • hopsi-daisy 02.03.18, 12:45
    No to ty - powiedz to dwulatce... a nawet i 6-latce
  • snakelilith 02.03.18, 12:11
    manon.lescaut4 napisał(a):

    > Nie, nie lubię, ale ja wierze w odpornośc nabyta, pamięć immunologiczna czy jak
    > to tam zwał. A organizm nie nauczy się radzić sobie z patogenami, jeśli nie bę
    > dzie miał z nimi kontaktu. Oczywiście chodzi o ludzi z prawidłowo działającym u
    > kładem odpornościowym.

    No ja cię proszę. Napisłaś to chyba bez zastanowienia, bo sama wiesz, że to bzdura. Życie w tak dużych skupiskach i w takim namnożeniu różnych wirusów i bakterii, nie jest dla homo sapiens fizjologiczne. Nie jesteśmy w stanie nabyć odporności na wszelkie zarazki pozbierane z klamek toalet w centrach handlowych, czy lotniskach, dlatego tyle ludzi pomimo częstych infekcji ciągle je przecież łapie. I wiele z nich jest bardzo niebezpieczna i nie podkręca w ogóle ogólnej odporności. Grypa, taka prawdziwa, nie tylko może skończyć się śmiercią, ale osłabia organizm na długie miesiące, a przebyta kilkakrotnie skraca nawet zdecydowanie życie. A wiedząc, że mamy coraz częściej bakterie odporne na antybiotyki, naprawdę lepiej jest unikać zakażeń od obcych. Zdrowy układ immunologiczny zdąży się wytworzyć, nawet jak uważasz na ręce, bo nikt nie jest w stanie żyć w sterylnym otoczeniu i ta stymulacja (np. kropelkowa jak ktoś ci kichnie w twarz) jest całkowicie wystarczająca.
  • lady-z-gaga 02.03.18, 12:10
    >Od tego czasu nie poprawiam sobie włosów bez umycia przedtem rąk i od lat nie miałam żadnej wirusówki.

    A dlaczego włosów? co do reszty to ja się w pełni zgadzam, też mam obsesję brudnych rąk po pobytach w publicznych miejscach - sklepach, komunikacji itp. Wiem też, że wirusy wnikają przez śluzówkę i staram się nie dotykać twarzy, ale o włosach nie pomyślałam.
  • snakelilith 02.03.18, 12:19
    lady-z-gaga napisała:

    > A dlaczego włosów?

    Nie robię wyjątków. Nie dotykam głowy, ta reguła jest prostsza od możesz dotkąć brwi i włosów, ale nie trzyj oka, możesz dotknąć policzka, ale nie dotykaj nosa, bo tych małych bezwiednych ruchów nie da się tak łatwo kontrolować.
  • triss_merigold6 02.03.18, 11:13
    A parkujesz już swoja kara za kornerem jak wannabe Amerykanie spod Białegstoku, po 3 miesiącach pobytu na Greenpoincie?
  • iskierka3 02.03.18, 11:14
    I maja insiuresmile)) co ja sie nazastanawialam co to jest jak kiedys uslyszalam!
  • triss_merigold6 02.03.18, 11:23
    To łatwe. A zgadnij kto to łojer?

    <lawyer> big_grin
  • iskierka3 02.03.18, 11:25
    O matulu, nie zgadlabym! Z ta insiura to przyjechala ciotka kolezanki, starsza pani od wielu lat w Stanach i caly czas, ze jej syn ma insiure i ma insiure. Mysle, co ona za jakies intymne szczegoly nam tu zdradzawink)) kompletnie mi sie nie skojarzylowink
  • triss_merigold6 02.03.18, 11:28
    A tekścik "Potrzebne mi kojny do czendżu"

    <autentyk, mój stary jak usłyszał zapytał panienkę wprost: Łomża czy Białystok? Panienka się ucieszyła, ojej skąd wiedziałeś>
  • iskierka3 02.03.18, 11:32
    Chce rozmienic na drobne?wink
    Ale bylam przygotowana, bez nastawienia odpowiedniego pewnie zapadloby krepujace milczeniewink
  • triss_merigold6 02.03.18, 11:37
    Mniej więcej. Potrzebuje drobnych do wydawania reszty w barze.
  • iskierka3 02.03.18, 11:52
    Obłed!
  • basiastel 02.03.18, 17:51
    Ja kiedyś usłyszałam od Polki w Kanadzie, że jakiś tam facet nie jest "siur". Znałam już dobrze język, ale za cholerę nie skojarzyłam i byłam zdegustowana, że kobieta jest wulgarna.
  • szorstkawelna 02.03.18, 11:54
    Łojer wymiata big_grin

    Ja słyszałam jak dentystka mówi do swojej asystentki "Wrzuć to do garbicza"
  • kolpik124 02.03.18, 12:50
    Garbecia, poza tym w weekend się jedzie do siapa na sel wink

    --
    "Moja sytuacja jest taka, że mam już ostatnie lata na tzw. rozród...mam żonatego kochanka...ogólnie jestem raczej zdrowa"
    kaz_nodzieja, 31.12.2016
  • princesswhitewolf 02.03.18, 11:17
    Zmiana klimatu a nie akurat Polska
  • iskierka3 02.03.18, 13:00
    A ja sie pokusze na obserwacje socjologicznawink nie majaca zwiazku z iziula ale z tematem jak najbardziej. Uprasza sie z gory o nieobrazanie albowiem obserwacja czyniona jest na nieistotnej statystycznie probie moich znajomych. Niemniej wsrod nich widze prawidlowosc, od ktorej nie zauwazylam wyjatku. Otoz moi znajomi emigranci dziela sie na 3 grupy:
    - tacy, ktorzy wyjechali z musu. Nie mieli wyksztalcenia, perspektyw i generalnie nie widzieli tu dla siebie mozliwosci urzadzenia sie. Pojechali do kiepskich acz poplatnych prac i perspektyw powrotu nie maja. Ci namietnie “zapomnieli” polskiego ( choc angielski marniutki), jak tu przyjezdzaja zachowuja sie jakby spadli z ksiezyca, wszystko jest dziiiwne, gorsze, zle i byle jakie. Nie to u nich, nieprawdawink ksiezniczki i ksieciunie.
    - osoby, ktore tu mialy b dobra prace ale wyjechaly naukowo na studia doktoranckie, stypendia itd. Bez spiny i jakiegos poczucia mega zmiany. Zostaly w sposob naturalny, zapuscily korzenie, zalozyly rodziny, czesto z miejscowymi. Polski im nie kuleje, Polska im nie smierdzi, przyjezdzaja na wakacje i dobrze sie bawia, o dziwo, czasem nawet cos im sie bardzo podobawink
    - i odlam grupy drugiej, maja zagranica dobra lub super dobra prace, ale nie ulozyli sobie zycia osobistego i sa niejako w zawieszeniu. Wrocic niby by mogli ale w sumie po co skoro robia kariere ale cala rodzine i przyjaciol maja w Polsce. Ci popadli w jakis koszmarny pispatriotyzm, zolnierze wykleci, te sprawy.

  • rosapulchra-0 02.03.18, 13:04
    Nie zapomnij o tych, którym jest całkowicie obojętne skąd pochodzą, za to nie jest im obojętna ich jakość życia, co przekłada się na miejsce zamieszkania i widzą te różnice. Takich również rodacy uwielbiają się czepiać.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • iskierka3 02.03.18, 13:14
    No to ci u mnie sie lapia na grupe 2i3. Czyli moga wrocic i beda tu miec fajna prace ale tam im sie zycie - zarobki i mozliwosci bardziej podoba.
  • princesswhitewolf 02.03.18, 13:05
    To ja chyba grupa nr 2 bo mi nic nie smierdzi
  • princesswhitewolf 02.03.18, 13:06
    Co jadę do USA to mam zaburzenia miesiączkowania oraz często się przeziębiam. Czy to wina aktualnej tam polityki? Nie. Wina zmiany klimatu. Oczywiste jak słońce na niebie.
  • iskierka3 02.03.18, 13:15
    Hihi, a przed Trumpem tez mialas zaburzenia miesiaczkowania?wink
  • fadilla 02.03.18, 13:22
    Pewnie nie, bo to dopiero Trump złożył odpowiednie podpisy. big_grin

    --
    W Iranie obowiązuje prawo szariatu, a z tym prawem się nie dyskutuje. by lady-z-gaga
  • princesswhitewolf 02.03.18, 19:16
    Za Busha i w 2 kadencji Obamy bo za pierwszej nie latałam haha. Raz za Clinton's ale to jak się przeprowadziłam....
  • jan.kran 02.03.18, 13:15
    Ja chyba też 2 chociaż nie wyjechałam na studia doktoranckiesmile Nie śmierdzi mi i coraz bardziej mi się w kraju podoba.Tzn.ostatnio mniej ale powody są polityczne.Poza Polską mieszkam 34 lata,dłużej niż mieszkałam w kraju ale raczej polskiego nie zapomniałam i mowię bez akcentu.Bardzo mnie to bawi jak w Polsce ludzie się dziwią że po tylu latach mówię dobrze po polsku,niby jak mam mówić?
  • snakelilith 02.03.18, 13:39
    iskierka3 napisała:

    > A ja sie pokusze na obserwacje socjologicznawink

    Twoje obserwacje są z tyłka, bo bierzesz po uwagą tylko i wyłącznie kryterium zarobkowe. Rozumiem i nie zaprzeczam, że jest to ważna sprawa, dla ludzi w Polsce często jeszcze ważniejsza niż dla tych w bogatszych krajach Europy Zachodniej, bo zarobki w kraju dla większości nie są szczególnie wysokie, a zabezpieczenia socjalne stosunkowo słabe, ale to nie jedyny powód wyjazdu z Polski. Ludzie wyjeżdżają z różnych powodów, także dlatego, że w Polsce im się nie podoba. I dlatego nie płaczą nad każdym straconym kiszonym ogórkiem, niezależnie od tego, czy zarabiają pieniądze na zmywaku, czy w wysokiej pozycji, do której potrzebne były trzy doktoraty. Poza granicami Polski zmieniają się bowiem czasem życiowe priortyety i mnie nawet pensja dwa razy wyższa od mojej nie zachęciłaby do powrótu do kraju, inneo rzeczy są mi o wiele ważniejsze. Polska jest dla mnie dziś wyjątkowo niesympatycznym i nieprzyjaznym do życia krajem, co nie znaczy, że takim być zawsze musi. Ale na razie jest i żadnej pseudopatriotyzm niektórych urażonych hipokrytek tego nie zmieni. I jak ktoś już zauważył, emigrantki prawa do krytki nie mają, bo wyrzuci im się nawet popełnione w pośpiechu głupie vinterferie jako namiętne zapominanie polskiego na zmywakach, którymi bardzo chcesz wątkodajce dowalić. To też takie typowe, pogarda dla ludzi wykonujących uczciwą pracę za uczciwe pieniądze i dlatego wiele ludzi do tego kraju wracać nie chce. Co druga zarabia w Polsce na waciki zaiwaniając ciężko 12 godzin w pracy, a zblazowana jakby była hrabianką otaczająca się służbą.
  • iskierka3 02.03.18, 14:17
    Ja Cie jednak ubostwiamsmile
    Pomine wyrafinowana uprzejmosc zwrotu “z tylka” ale nie, nie bralam pod uwage kryterium tylko zarobkowego. Z tylko tego powodu wyjechala grupa pierwsza. Pozostale nie, jesli łaskawie raczysz zauwazycwink
    Ponadto nie sa to obserwacje przez duze “O” co zaznaczylam na wstepie tylko czynione wsrod ludzi, ktorych znam oraz znam ich struacje zyciowa i motywacje.
    Prosze dopisz sobie teraz jakies nieprawdziwe pierwsze zdanie w swej odpowiedzi i sie z nim poklocwink to takie smiesznesmile
  • iskierka3 02.03.18, 14:28
    Aaa-i napisalam tez, ze NIE JEST to w nawiazaniu do iziuli. Ty czytasz czasem to, na co odpowiadasz czy po pierwszych kilku slowach zlosc Ci sie rzuca na oczy?
    Napisalam tez w tymze watku, ze sama mysle o emigracji w kontekscie sytuacji politycznejsmile
  • snakelilith 02.03.18, 15:11
    iskierka3 napisała:

    Z tylko tego powodu wyjechala grupa pierwsza. Pozos
    > tale nie, jesli łaskawie raczysz zauwazycwink

    Tak, tak, ale tą pierwszą zmywakową, jako naturalnie zawsze zapominającą "namiętnie" polskiego języka, właśnie pogardasz, bo prosta praca kojarzy ci się z moralnie niższą kastą, głupkami, ludźmi z założenia gorszymi, działającymi według podejrzaych pobudek, bez honoru. Ot, odzywa się w tobie arogancja intelygencji z obdartymi portkami, jak nie ma się już w kraju mocy sprawczej i prestiżu wynikających z ubzduranego statusu społecznego, to przynajmniej można zgnoić zmywakowych roboli zagranicą. To takie jak ty wartościują i przypisują tym ludziom złe zamiary i chęć wywyższenia się nad tymi, co zostali w kraju, a nie odwrotnie.
  • iskierka3 02.03.18, 15:25
    Wez i sie zlituj. Nie pogardzam. Nic na to nie poradze, ze tylko ta grupa pierwsza SPOSROD MOICH ZNAJOMYCH zachowuje sir tak jak opisalam. Do nich pretensjewink i wcale nie pracuja na zmywaku akurat. Pracuja w pracach raczej gorszych noz lepszych i na pewno ponizej swoich oczekiwan, ale zarabiaja dobrze i zmywak to nie jest.
  • iskierka3 02.03.18, 15:29
    Poza tym ja nie przypisalam im zadnych zamiarow tylko opisalam ich zachowanie. Zamiary dospiewalas Tysmile
    Jakas terapia panowania nad agresja czy cos, moze?wink
  • chicarica 11.03.18, 07:46
    Ototo.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • hopsi-daisy 02.03.18, 13:38
    To ja wam powiem jak jest u mnie z tym mówieniem po polsku. Moim zdaniem mózg (albo tylko mój mózg - może być i tak) jest skonstruowany tak, żeby iść na łatwiznę. Ja codziennie funkcjonuję w 3 językach i mój mózg wybiera słowo w takim języku, w którym jest ono krótsze. I jak mam powiedzieć "lekarz rodzinny" z zaznaczeniem że "rodzinny" - "pierwszego kontaktu" to pierwsze co mi przychodzi do głowy to "fastlege" - bo krócej, jak chcę powiedzieć po polsku to muszę się zatrzymać i pomyśleć. Tym bardziej że gdy wyjeżdzałam z PL pojęcia "lekarz rodzinny" czy "pierwszego kontaktu" nie używałam wogóle, dla mnie to pojęcie obce. Był po prostu lekarz i tyle. I jak chcę powiedzieć "lekarz" - mówię po polsku. Ale jak chcę zaznaczyć, że nie prywatny, albo ginekolog, tylko nasz lekarz rodzinny, państwowy - to powiem "fastlege"
    Tak samo parkdres czyli kombinezon zimowy - nie dość że krócej to w PL tego słowa nie używałam bo nie miałam dzieci smile teraz parkdess to parkdress i tyle. Albo taki niby komin z rozcięciami zakładany na szyję zamiast szalika - juz na zawsze pozostanie do dla mnie spolszczonym "halsikiem" (od słowa hals).

    To samo sprawy pracowe - pracuję po angielsku - jak opowiadam mężowi to częśto całe cytaty po agnielsku, nie tłumaczę, bo tak szybciej, angielski jest bardziej zwięzły.

    Więc - przynajmniej u mnie - to nie chęć szpanowania tylko po pierwsze lenistwo a po drugie - nie dokładna znajomość (czy przyzwyczajenie się) danego słowa po polsku.
  • little_fish 02.03.18, 14:09
    Generalnie się z tobą zgadzam, ale....
    Ale ferie jest krótsze niż vinterferie, chyba że autorka upierałaby się napisać ferie zimowe, bo czytający mógłby nie zrozumieć o jakie ferie są w lutym. Zwłaszcza, że dla treści wątku rodzaj ferii nie miał znaczenia
    Tak samo w przypadku przytoczonego przez ciebie kombinezonu - autorka przez jakieś 35 lat używała zwrotu ferie zimowe, więc raczej zna ten zwrot po polsku , vinterferie ma pierwszy raz w życiu.
    Nie jest to też chyba słowo z jej zasobów pracowych...
  • little_fish 02.03.18, 14:17
    A teraz się dopatrzyłam że ferie zimowe i vinterferie mają tyle samo liter. Różnią się o długość spacji. 😁 To żart oczywiście 😉
  • jollyvonne 02.03.18, 15:58
    Dobre big_grin
  • hopsi-daisy 02.03.18, 14:49
    Tu mogę dopisac ze pewnie odruchowo napisała. W NO wszystkie wolne yo ferie. Masz sommerferie w lato, vinterferie w zime, hostferie w październiku, paskeferie to wolne przed Wielkanocą i juleferie to wolne od wigilii do nowego roku. W NO nigdy nie powiedz samo "ferie" - no, bardzo zadko, bo nie wiadomo o ktore chodzi tym bardziej ze to jest zawsze jedno slowo a nie dwa.
  • little_fish 02.03.18, 15:04
    To bardzo szybko się tych odruchów nabywa. Po trzydziestu paru latach używania słowa ferie w kilka miesięcy zmienia się odruch. Ciekawe, że tylko do części słów ten odruch działa...
  • rosapulchra-0 02.03.18, 17:14
    A może jej słownik w telefonie tak podpowiedział i poszło? Wiele forumek tak tłumaczy swoje niezrozumiałe posty.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • jollyvonne 02.03.18, 17:20
    Wlasnie sprawdzilam, jak zaczne w telefon z wbudowanym i aktywnym slownikiem jezyka norweskiego wpisywac "rodzinny", to mi nie podpowiada "fastlege".
  • little_fish 02.03.18, 17:51
    Jak zaczniesz pisać ferie to też nie podpowie vinterferie. Mój telefon się już tego słowa nauczył ale podpowiada jak zaczynam pisać vint....., a nie jak zaczynam pisać ferie 🙄
  • stephanie.plum 02.03.18, 14:15
    fajnie wyjaśnione.

    tak właśnie jest, ja w Polsce na wsi siedzę, ale kiedy rozmawiam z rodziną, to co i rusz jakieś fajniejsze wyrażenia (trafniejsze albo bardziej obrazowe) wtrącam po fhhhancusku, co okropnie niektórych irytuje.
    :~)

    --
    idę tam, gdzie idę
  • jak_matrioszka 02.03.18, 19:36
    A wszyscy po francusku smigaja? Bo jesli nie, to ani to dla nich zrozumiale, ani zabawne, ani nic fajnego w tym dla nich nie ma. To jest dustete*.

    * Norweskie slowo, trafiajace idealnie w punkt, a przy tym zabawne, duzo bardziej pasujace tutaj, niz jakikolwiek polski odpowiednik**.

    ** Sarkazm!
  • jollyvonne 02.03.18, 14:54
    A ile lat mieszkasz za granica, albo po ilu latach to zauwazylas?
    Mi sie zdaza mieszac jezykow w zdaniu, chyba ze jest to zamierzony zabieg, moj mozg automatycznie podsuwa mi odpowiednie slownictwo z jednego jezyka. Kiedy wyjezdzalam z PL nie bylo lekarzy rodzinnych, wiec wtedy mowialam, ze ide do lekarza, a jak powstala ta instytucja i w PL, to mozg usluznie przyjal do wiadomosci, ze teraz to sie rodzinny nazywa. Kombinezony zimowe pojawily sie w PL na dlugo przed moim wyjazdem, wiec z tym nie mialam wogole problemu (sama nosilam jako dziecko), a komin nazywalam "niby szalikiem", bo gdybym powiedziala "hals", to i tak bym musiala wytlumaczyc o czym mowie, wiec nijak krocej by nie bylo.
    Za to moj mozg robi mi inne niespodzianki. Na przyklad czasami jak cos przeczytam, albo uslysze, a potem opowiadam o tym komus innemu, to zdaza sie (nieczesto na szczescie), zupelnie nie moge sobie przypomniec w jakim jezyku uslyszalam albo przeczytalam oryginalny tekst, tzn. pamietam tresc, za to nijak nie pamietam zrodla. I wtedy ta niemieszalnosc jezykow nie pomaga, bo ja nie pamietam, czy w oryginale bylo "fastlege" czy "rodzinny" (tu i tu sa trzy sylaby, tak na marginesie dlugosci slow) i potrafie tekst oddac rownie wiernie w dowolnym z "moich" trzech jezykow.
    Inny "psikus" w wykonaniu mojego mozgu: kiedys w pracy ktos wlaczyl radio, a w nim program po angielsku. Ja robilam swoje, a "tlo jezykowe" zrobilo swoje i kiedy w pewnym momencie musialam o cos zapytac nowa wspolpracowniczke, to nieswiadomie zaczelam mowic po angielsku. Pokonwersowalysmy chwile na tematy pracowe, po czym dziewczyna pyta mnie jakim cudem dostalam te prace, skoro nie mowie po norwesku. I wtedy mozg znow zrobil swoje, a raczej po swojemu, bo nastepne zdanie podyktowal mi juz po norwesku, a brzmialo ono "no jak to nie mowie po norwesku, a w jakim jezyku rozmawiamy?". To byl moj pierwszy taki zarejestrowany wyczyn, ale w podobna sytuacje mozg wladowal mnie jeszcze kilkakrotnie. Jeszcze gorzej jest, kiedy mozg zadziala odwrotnie, i nagle nie wiem co powiedziec, bo mozg uparcie pcha sie ze slowkami angielskimi kiedy jestem w otoczeniu norwegow, albo z norweskimi kiedy siedze z mama w domu. Takie blokady na szczescie nie trwaja dlugo i sa szybko lamane kiedy ktos inny sie odezwie i niejako naprowadzi mnie na trop smile
    Najgorsza rzecza jaka do tej pory "wymyslil" moj mozg, to calkowite wyrugowanie z mojej pamieci slowa "migdal" w jezyku polskim. Potrafie powiedziec "migdal" po angielsku, norwesku i niemiecku, nawet jak sie mnie wyrwie ze snu o 5 nad ranem, a wyspana i bedac w trakcie dluzszej tyrady po polsku, po prostu zacinam sie w srodku zdania i niejednokrotnie musialam prosic ludzi o pomoc, jak sie nazywa taka slodkawa, lekko podluzna pestka, uzywana w wypiekach... Zadne inne slowo mi takich trudnosci nie sprawia, i to za kazdym razem! W dobie smartfonow po prostu dyskretnie wpisuje "mandel" w tlumacza google, ale przez pierwsze 23 lata tego ulatwienia nie mialam. Niech ktos powie, ze tez tak ma, z dowolnym slowem, ja nie chce byc z tym problemem sama tongue_out
  • jan.kran 02.03.18, 15:23
    Ja musiałam dosyć ostro walczyć o czystość języka polskiego u moich dzieci i się stałam purystką językową.Na codzień porozumiewam się w czterech językach, ok w różnym stopniu i niektóre używam bardziej biernie a zdarza się źe dochodzą jeszcze trzy.Moja córka też bardzo pilnuje poprawności ,syn miesza i go gonię.Brakuje mi czasem polskich słów , kiedy mieszkałam w kraju wielu dzisiejszych codziennych wynalazków nie było.Raczej staram sie być na bieżąco ,czasem mam problemy ze slangiem ale się dopytuję.Bardzo mnie razi wtrącanie obcych słów do innych języków, zdarza mi się to tylko jak muszę szybko cos powiedzieć i akurat mi zabrakło słowa.Mam czasem zawiania bo trzy jezyki ktorych używam najczęściej są trochę podobne zwłaszcza w piśmie.Mam takie momenty że czytam cos w guglach , najczęściej używam angielskiego lub niemieckiego i nagle się orientuję że to norweski.Na Netflix ostatnio mi się nie wiem czemu włączyły norweskie napisy , oglądam po angielsku lub w oryginale z angielskim podpisami.Czułam że coś jest na rzeczy,angielski znam średnio i się muszę skupiać.Tak czytałam te napisy i mózg mi nie mógł zaskoczyć o co chodzi.Zdarza mi się choć teraz rzadko że mówię do lekko zdziwionych Norwegów po niemiecku.My mamy ustalone domowo że dzieci między sobą rozmawiają po niemiecku a ze mną po polsku i mózg mi zaczął protestować kiedy syn zaczął rozmawiać z siostrą po polsku.A ostatnio stwierdziłam że dziwne jest że nie mogę się skupić nad filmem po polsku bo moje dzieci gadają głośno po niemiecku przez skype a ja jestem w Oslo.
  • nenia1 02.03.18, 15:27
    jollyvonne napisała:

    > Niech ktos powie, ze tez tak ma, z dowolnym slow
    > em, ja nie chce byc z tym problemem sama tongue_out

    Ja tak mam z łososiem, a nie mieszkam za granicą. Na dodatek to moje ulubione danie rybne. Widzę w głowie tą rybę i przychodzą mi wszystkie inne nazwy ryb, najczęściej, pstrąg albo dorsz, ale nie łosoś.
  • little_fish 02.03.18, 15:44
    To, że mózgi ludzkie płatają figle nieodmiennie mnie zdumiewa. Mój raz zrobił taki spektakularny numer, do dziś nie wiem jak to się stało. W LO i na studiach chodziłam na lektorat francuski. Koleżanki z pokoju na niemiecki. Ja z niemieckim miałam do czynienia w podstawówce - mieliśmy dodatkowe zajęcia, ale pioziom mizerny raczej podstawowe słownictwo, zwierzaki, kolory członkowie rodziny itp. I pewnego wieczoru dziewczyny robiły zadania z niemieckiego, a ja siedziałam z nimi przy stole i uczyłam się czegoś. W pewnym momencie koleżanka X pyta się koleżanki Y "jak jest przeżyć", tamta wzruszyła ramionami, a ja znad swojej książki odpowiedziałam "erleben". Koleżanka X rzuciła "dzięki" i wróciła do pisania. Ja w tym momencie się ocknęłam z okrzykiem "ty, ale ja nie znam niemieckiego". Po zajrzeniu do słownika wszystkie byłyśmy zadziwione. Wytłumaczenie pewnie proste - albo to słówko utkwiło mi w głowie w tej podstawówce, albo słyszałam je wcześniej od dziewczyn i automatycznie zakodowałam. Ale zdziwiona byłam długo
  • jollyvonne 02.03.18, 15:50
    Zagranica nie ma tu nic do rzeczy, ja "stracilam" migdala mieszkajac w Polsce, co wiecej, angielskiego wtedy nie znalam i zupelnie nie wiem skad mi sie ten almond wybil ponad migdal. Ale ciesze sie, ze nie tylko mnie to dotyka, znaczy sie w jakiejs normie sie mieszcze wink
  • blablanie 02.03.18, 15:07
    Moja córka ma taką skórę teraz, szorstka i chropowata na całym ciele...zaczęło się od czerwonych policzków i wysypce na nich, a później zeszło na dół, ale już blade. podobno to rumień zakaźny, był w przedszkolu więc jest to prawdopodobne. Może u twoich dzieci jest podobnie, tylko u syna przechodzi łagodnie a u córki gorzej? Wysypka swędzi- natłuszczania emolientami i kapie w olejku.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.