Dodaj do ulubionych

Nie gotuję

    • kotekfelek Re: Nie gotuję 02.03.18, 23:40
      A jeszcze tak mi sie przypomnialo, bo caly dzien mysle o tym watku (patriarchalizm az mnie przeraza): jesli autorka watku okolo godziny 18 przychodzi do domu i natychmiast bez chwili odpoczynku rzuca sie do garow, to i tak jedzenie bedzie dopiero okolo 19 gotowe. Te biedne dzieci i ten spracowany maz i tak wtedy calutki dzien o suchym pysku siedza... No chyba ze jedza odgrzewane jedzenie z poprzedniego dnia (albo ze sloikow czy zamrazarki), zrobione przez whitney. Moim zdaniem odgrzewane jedzenie jest malo wartosciowe, niestety... No ale jesli czekaja na ten swiezutki, pyszny domowy obiadek do 19... to jak lubie cieple jedzenie, wolalabym na ich miejscu kanapki smile Poza tym male dzieci powinny chyba o 20 w lozkach lezec a nie ciezka kolacje przetrawiac wink
      • bialeem Re: Nie gotuję 02.03.18, 23:58
        Twój nick kojarzy mi się z pewnym grubaśnym słodkim białym kotełem.
        Wątek jest paskudny jak na wiek XXI.

        --
        Jak masz ochotę, to masz ochotę. Z ochotą się nie dyskutuje.
    • piepe Re: Nie gotuję 03.03.18, 00:25
      Też nie gotuję, ale nie chcę o tym pisać, bo to intymne. Musiałabym się tutaj w całości odsłonić by usprawiedliwić fakt tego, że jako dzieciata kobieta lat 40+ nie gotuję.
      Generalnie jednak nie chcę, nie lubię i robię wszytko, aby tego nie robić. To nie jest kwestia umiejętności - jeśli jest dobry przepis, to wszystko wyjdzie. To jest kwestia nienawidzenia prac powtarzalnych, których wynagrodzenie jest niewspółmierne w najwyższym stopniu w stosunku do włożonej pracy. Zaplanować, kupić, wykonać - niby proste, ale można spędzić na tym pół dnia, a nawet trzeba. Wolę wydać więcej na gotowe (jadłodajnie, gotowce) i liczyć się z chorobami niż mieć teoretycznie zdrowe posiłki. Co więcej, jestem w stanie zapłacić naprawdę dużo, poza budżet, byleby nie musieć myśleć o "gotowaniu obiadu". No i płacę.
      • bialeem Re: Nie gotuję 03.03.18, 00:41
        Moja droga. Jak się jest Agatą Wojdą (uwielbiam), to gotowanie zapewne nawet popłaca. Nie tłumacz się z niegotowania. Jak ostatnio sprawdzałam wieki mamy już podwudzieste i kobiety mogą robić to, co im się żywnie podoba (o ile nie patrzą na to, co inne kobiety o tym myślą)

        --
        Jak masz ochotę, to masz ochotę. Z ochotą się nie dyskutuje.
    • domowapani Re: Nie gotuję 03.03.18, 07:37
      Dobra, bo widzę że tam się zaczyna jatka, a mi się nie chce jatek.
      Ja też nie lubię gotować, a muszę bo to ja jestem w domu, a dzieci odmawiają jedzenia szkolnych obiadów.
      Kupilismy w Lidlu podróbke termomixa i sprawniej idzie. Kiedyś jak miałam zrobić zupę inna niż rosół, to byłam chora. Teraz to 5 minut pracy i reszta sama się robi. Są teraz takie fajne mrożonki z gotowymi mieszankami warzyw na zupy, są mieszanki typu mix warzyw. Wsadzam ziemniaki - bez obierania często - do wkładu, na to drugi wkład z ryba, albo np klopsikami, na to wkład z warzywami, pstrykam steamer i za 25 minut mam obiad dla dzieci. Po południu czynność powtarzam dla męża. Nie stoi mi patelnia i 3 garnki, tylko jedno urządzenie.
      Podpowiedz mężowi, może mu się spodoba.
      Co do Twojej sytuacji, nie ugielabym się i nie gotowalabym w tygodniu. W zamian od czasu do czasu upieklabtm muffinki albo coś prostego, albo naleśniki na niedzielne śniadanie. Że niby coś tam robisz wink
    • pani-noc Re: Nie gotuję 03.03.18, 07:39
      Ja też nie gotuję. Próbowałam, mam do tego antytalent. Dzisiaj wolę zamówić pizzę czy zrobić jajecznicę niż stać 2h przy garach by potem rodzina kreciła nosem.

      W tygodniu każde z nas je w pracy, dzieci w placówkach. W weekend albo idziemy do restauracji, albo zamawiamy coś do domu, albo mąż gotuje. Ja mu trochę pomagam np. obiorę warzywa. Resztę gotowania robi on. Nie mam wyrzutów sumienia, robię w domu inne rzeczy i gdyby mąż kręcił nosem, że nie gotuję to za karę przez tydzień musiałby jeść moją kuchnię tongue_out
    • szara.godzina Re: Nie gotuję 03.03.18, 10:52
      Ojezu, ale awantura. Rodzina jest jak organizm, liczy się efekt, a podział zadań jest umowny. Najlepiej, kiedy każdy robi to co mu lepiej wychodzi, a idealnie, jeśli jeszcze to lubią. Jeśli oboje nienawidzą jakiejś koniecznej dla funkcjonowania rodziny czynności, trzeba wspólnie znaleźć rozwiązanie. Opinie forum, czy to mało konstruktywne i wojownicze ("powiedziałabym gadowi spie**alaj"), czy tradycyjnie cierpiętniczo pojmujące rolę społeczną kobiety ("po 18 można jeszcze ugotować obiad z trzech dań i tort, co to za problem") są bezużyteczne. Dogadajcie się. Gosposia? Dobry catering? Bo przy stole razem to fajnie i miło i więziotwórczo.
      • bergamotka77 Re: Nie gotuję 03.03.18, 14:55
        Nie czytałam całego wątku bo nie miałam czasu, ale uważam że każdy - kobieta czy mężczyzna powinien umieć przygotować zjadalny posiłek dla siebie i dzieci. Preferencje się nie liczą, bo to jest must - masz dzieci to je nakarm. Samemu można się żywić i zupkami chińskimi jak komuś zdrowia nie szkoda. Mnie zaczęło lepiej isc z gotowaniem gdy zaczęłam wkładać w to serce jak mi radziła babcia. Nagle okazało się że nie zrobię sama pierogów czy gołąbków bo nie lubię godzinami stać przy garach jak mama czy babcia ale wyjdzie swietnie mi danie hinduskie (tez pracochlonne) które moje dzieci najchętniej jadlyby non stop czy inna mniej typowa dla Polaków potrawa. Bez gotowania obiadów się nie da zwłaszcza mając nastolatków, które jedzą non stop i zaden obiad w szkole ich nie zaspokoi a niekoniecznie chcesz zeby zyly pizza i kebabami? Ale odchodząc od tematu - tak naprawdę zdziwiło mnie nie to, że maz Whitney gotuje ale że ona mając trójkę dzieci w tym malutkie znika z domu na 12h.

        --
        "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
        • whitney85 Re: Nie gotuję 03.03.18, 17:36
          No cóż, nie mogę finansowo sobie pozwolić na bycie w domu dłużej.
          Nie mamy pomocy rodziny ani w aspekcie gotowania ani zaopiekowania się dziećmi.
          Wszystko ogarniamy sami a jest co robić. Późnym wieczorem padam ze świadomością, że trzeba wstać o świcie. Dlatego po nocy gotować nie będę.
          A triss - zazdroszczę ci tyle czasu, ja na raty przez dwa dni czytałam odpowiedzi w tym wątku. A ciebie pełno w każdym, nawet w moim wypowiadalas się więcej, niż mi się udało. Zatem twoja doba ma pewnie trzy razy tyle godzin co moja, skoro pracujesz i dzieci ogarniasz i gotujesz codziennie, jednocześnie nie wystawiając nosa z forum.
          • triss_merigold6 Re: Nie gotuję 03.03.18, 18:07
            Kwestia organizacji.
            Nie gotuję codziennie właśnie dlatego, że umiem efektywnie zarządzać czasem i przygotować podstawę obiadu tj. mięso albo zupę na 2 dni + wspomagam się gastronomiczną teściową i czasem kupię danie na wynos w pracy.
          • gris_gris Re: Nie gotuję 03.03.18, 18:30
            Jak zobaczylam Twoj watek, to przewidzialam, jak to sie potoczy smile Ale i tak jestem w szoku, ze taki obraz patriarchatu nam sie tu wylonil.

            Na temat - w ogole sie nie przejmuj. Piszesz, ze nie lubilas nigdy gotowac, ze Ci to nie wychodzi. Ja nie widze powodu, dla ktorego mialabys sie zmuszac, ani czuc winna. Pracujesz, masz trojke (!) dzieci. W domu jest pierdyliard rzeczy do zrobienia w takiej sytuacji (zwlaszcza, jesli nie masz kogos do sprzatania przy tym), gotowanie to tylko jedna z miliona czynnosci. Jestem dziwnie pewna, ze rzadko siedzisz bezczynnie na tylku smile Nie bede Ci radzic, jak zalatwic sprawe z mezem, bo Was nie znam, rozne ludzie maja uklady.

            Zdumiewa mnie, ze ludzie maja czelnosc dyktowac komus, jak ma karmic dzieci, kiedy i co gotowac. Ja gotuje, kupuje lokalne/ sezonowe/ekologiczne, ale nic mi do tego, co i jak robi inna kobieta. Jesli dzieciom nie dzieje sie krzywda, to sie nie wytka nosa w nie swoje sprawy. I nie, Twoim dzieciom nie dzieje sie krzywda od tych stolowek i co tam jeszcze Ci wytknieto...



            --
            "Owszem, jestem zjawiskowa. Powinnam być ikoną feminizmu, takim metrem z Sevres(...)" (triss_merigold6)
          • bergamotka77 Re: Nie gotuję 03.03.18, 19:38
            Aha to bylo do Triss? To się grubo mylisz bo Triss pracuje i to intebsywnie i ma dwoje dzieci może lepiej ogarnia rzeczywistośćcniz Ty. I nie sprawiła sobie trójki skoro ma czas by ogarnąć dwójkę? Narobiłaś potomstwa to je ogarnij. Nie sztuka urodzić sztuka zadbać i dac im mamę na wiecej niz godzinę dziennie.

            --
            "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
    • chatgris01 Re: Nie gotuję 03.03.18, 19:47
      Na Twoim miejscu tez bym nie gotowala, jesli tak tego nie cierpisz i w dodatku Ci nie wychodzi, wystarczy, ze po 18 robisz ten milion innych rzeczy do zrobienia.

      > Czy mąż się czepia, byle się czepnac? -prawdopodobnie testuje, czy nie zmiekniesz (dziwie mu sie swoja droga, nawet jak ustapisz i ugotujesz, niedobre chce jesc?)

      Nie masz mozliwosci kupic gdzies dobrych domowych obiadow na wynos choc ze dwa razy w tygodniu? Zeby troche odpoczal od garow, jesli tak go to meczy?

      Co do wypominania, to bym sie zastanowila, co ja mu moge wypomniec, tak zeby mu sie odechcialo suspicious
      (ale ja zua kobieta jestem).
    • astramastra Re: Nie gotuję 05.03.18, 09:26
      ProbleMem jest tu to, że autorka ma wywalone czy będzie obiad czy nie bo ona zje cokolwiek. Jak się ma dzieci to sobie można pod nosem pogadać,że się czegoś nie lubi i tyle. A co jak mąż powie,że tez nie lubi gotować?
      Rozumiem,że w tygodniu jesteś zmęczona, ale w weekend?Tu jest problem, że po prostu nie chcesz.
    • mid.week Re: Nie gotuję 05.03.18, 09:55
      Jak byłam mała jadałam obiady w szkole. Czasami były tak paskudne, ze nie dawałam rady. Tata był zawsze w domu dużo wcześniej więc to on szykował mi jedzenie, pytał na co mam ochotę i robił to. Mama gotowała w weekedny, nie lubiąc tego z całego serca ale nie dawała się wyręczać, kuchnię wtedy wypełniał jazgot, narzekanie, trzaskanie szafkami i przekleństwa. Nad talerzami nie raz z ojcem wymienialiśmy porozumiewawcze spojrzenia, wolelibyśmy już zjeść kanapkę... IMO to doskonały sposób na obrzydzenie domownikom wkładu w proces żywienia smile
      • bergamotka77 Re: Nie gotuję 09.03.18, 22:11
        Smutne to i rozumiem już czemu jesteś taka kasliwa midweek. Bylas wyklinana we własnym domu sad

        --
        "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
    • czegotychcesz Re: Nie gotuję 09.03.18, 20:16
      Wybierz jakąś jedną lub dwie potrawy, naucz się je robić perfekcyjnie i od święta, raz w tygodniu możesz z nią wystartować , ręczę , że wszyscy będą zachwyceni ( podaję z autopsji) !!!
    • vinca Re: Nie gotuję 09.03.18, 21:24
      Ja nie za bardzo rozumiem problem. Na te chwile mam w zamrazarce zamrozone i poporcjowane: barszcz ukrainski, kapusniak, krupnik, zupe z dyni i kalafiorową.
      Za kazdym razem jak gotuję zupę to zamrażam porcję albo dwie. Jak mam awarie i brak czasu na gotowanie (albo jak mi sie po ludzku nie chce) to bach siegam do zamrazarki a mam czyste sumienie, ze syfu w dziecko nie pakuję.

      No moze to jakas fiksacja, ale o ile dla siebie nie musiałam gotowac na kazdy dzien, o tyle dla dziecka codziennie dwudaniowy obiad mam. Przy odrobinie wprawy mozna to zrobic szybko (podstawa to szybkowar na stanie).
      A są obiady ktore uwielbiam bo nie zżerają w ogole czasu (np ryba na parze, brokuł + ryż = 20 minut roboty).
    • claudel6 Re: Nie gotuję 09.03.18, 23:38
      ale wątek. mógłby służyć za wzorzec z Sevres wątków z ematki. opcja "żyj i daj żyć innym" zderzyła się z Perfekcyjnymi Matkami i ortorektyczkami. wiadomo, że ta pierwsza jest sromotnie przegrana, wbita w ziemię, pozamiatana.

      jeśli jeszcze tu zaglądasz whitney, moze trochę podniosę Cię na duchu. jesli nie lubisz gotować, nie znosisz, zmuszasz się do tego - nie wolno Ci tego robić. bo będziesz nieszczęśliwa.. nie musisz robić TEGO i nadal będziesz dobrą matką i żoną. nie każdy musi w domu ogarniac wszystkiego. od tego jest partnerstwo. najlepiej podzielić się nie po równo, tylko, by każdy robił to, w czym jest lepszy od drugiej połówki. to racjonalne i emocjonalnie ekonomiczne.
      ja lubię gotować. więc w domu gotuję. ale mam nienormalną rodzinę, więc w tygodniu gotuję tylko dla siebie. w weekendy robię obiady dla rodziny i staram się, by wszystkim smakowały (a jest to wyzwanie - ja jestem wegetarianką, mój mąż zdeklarowany mięsożerca, a 7-letnia córka najchętniej by jadła wyłącznie frytki z pomidorami).
      ale mój stary nie ugotował w życiu ani jednego obiadu. przez 10 lat. odgrzał, owszem. ugotował jakieś gotowe pierogi, tak. ale obiady, sam od zera nie. to jest jego pięta achillesowa. nie potrafi, nie chce, ma blokadę. i co, ja miałabym go zmuszać, bo tak? skoro dla mnie gotowanie jest jak hobby? jak to ma sens? za to jest świetnym, stabilnym emocjonalnie i doświadczonym kierowcą, a ja jestem dupa, mam psychiczną samochodową blokadę, najchętniej bym jeździła z pilotem u boku i cały czas dostawała instrukcje. każde z nas sobie pomaga w tych słabościach i razem tworzymy mocny team. nie musimy być supermanami we wszystkim.
    • sylwadomowa Re: Nie gotuję 10.03.18, 08:16
      Szczerze: Faceci będą cię atakować za niegotowanie, bo (stereotypowo) facet generalnie bardzo lubi jeść i dobrą obsługę kulinarną często uważa za jeden z głównych profitów małżeństwa. Zarazem nie lubi nudnego dla większości ludzi obowiązku, jakim jest gotowanie, kupowanie, planowanie posiłków (co innego od czasu do czasu zrobić jakieś popisowe danie - wtedy jest miło, ale na co dzień trapić się pietruszką i śmietaną - to już się nie chce, to już nudne, to już lepiej niech na co dzień gotuje żona).
      Kobiety wiedzą o tym i aby przypodobać się mężczyznom, gremialnie "lubią gotować", lub, w skromniejszej wersji, nie lubią ale "dają sobie organizacyjnie radę z aksjomatem o konieczności domowego kobiecego gotowania".

      I zauważ, co robisz ty: Kwestionujesz rzekomy "aksjomat", bardzo wygodny dla mężczyzn (codziennie ciepły domowy obiadek pod nos) i podtrzymujący poczucie bezpieczeństwa kobiet niepewnych miłości swoich mężczyzn (zasługują się tym gotowaniem, żeby nie poszedł do lepszej kucharki, co wcale nie jest takie absurdalne...)

      Tak naprawdę dla pracującej kobiety i dzieci w placówkach nie są konieczne domowe obiady. Szkoły i przedszkola mają tak wyśrubowane standardy żywienia, że posiłki tam serwowane są naprawdę zdrowe i pełnowartościowe. Są lepsze od większości "kuchni domowych". Kobieta pracująca może sobie zamówić coś, na co ma ochotę w danym dniu - i też jest dobrze. Wszyscy są więc po dobrym obiedzie, oprócz mężczyzny, który domaga się gotowania właściwie tylko dla niego. To czysty absurd, ale dla niego ma znaczenie symboliczne, jest elementem małżeńskiej daniny na jego rzecz, zaś pudełko zamówionej chińszczyzny - objawem jego upadku, braku znaczenia, małżeńskiej porażki... Mężczyźni często kojarzą sobie żonę z mamusią-karmicielką. Pozbawieni karmienia czuja się jak zaniedbane sieroty. (Tu uprzedzam, lecę stereotypami i nie piszę o wszystkich mężczyznach, ale o wielu jednak tak). Z wiekiem wiele par bardziej łączy wspólne jedzenie niż wspólny seks. Jedzenie i domowe gotowanie jest dobrym spoiwem, gdy innych brak lub są słabe. Gdy istnieje miłość i wzajem,na życzliwość, nikt nikogo nie będzie zmuszał do wmuszania drugiego, domowego obiadu w 4 osoby po to, by jedna miała fun.
      • zlababa35 Re: Nie gotuję 10.03.18, 13:06
        Wysrubowane standardy żywienia w stołówkach szkolnych? No ha ha big_grin

        --
        Cosmo znów zdjął rękawiczkę i przyjrzał się swojej dłoni. Zdawało się, że na palcu pojawił się zielonkawy odcień ? zastanowił się, czy w stopie pierścienia nie występuje miedź. Ale sunące w górę ramienia różowe, prawie czerwone pasma wyglądały bardzo zdrowo.
    • abbc123 Re: Nie gotuję 10.03.18, 12:38
      Aż strach pomyśleć czym ty i twoja rodzina się odżywiacie i jakie będą tego skutki. Pierwsze słyszę, że trzeba zwykły obiad gotować aż dwie godziny, no chyba, że chcesz piec łabędzia z truflami.
            • zlababa35 Re: Nie gotuję 10.03.18, 16:46
              Musisz ich pouczyć o lokalnych zwyczajach big_grin. Może jakiś krótki kurs dla tych, którzy wchodzą z głównej. I oczywiście informacja, że wchodzą na własną odpowiedzialność big_grin.

              --
              Cosmo znów zdjął rękawiczkę i przyjrzał się swojej dłoni. Zdawało się, że na palcu pojawił się zielonkawy odcień ? zastanowił się, czy w stopie pierścienia nie występuje miedź. Ale sunące w górę ramienia różowe, prawie czerwone pasma wyglądały bardzo zdrowo.
    • kolektywnie Re: Nie gotuję 10.03.18, 19:19
      .Dziwi mnie, sama nie łapiesz za srubokręt lub młotek i nie naprawiasz usterek skoro on gotuje!Nie chcesz gotować a oczekujesz od niego również że będzie złotką rączką w domu.moim zdaniem, w sposób naturalny podzieliliście się obowiązkami więc czas przeprosić się z narzędziami i wymianą żarówek.
    • ciszej.tam Re: Nie gotuję 11.03.18, 01:07
      "Mąż ma dg, godziny pracy jak sobie ustawi. W ciągu dnia jest w domu i gotuje .
      Ale właściwie nie ma dnia, by tego nie wypomniał."
      "On uważa, że gotowane być musi"


      A ja uważam, że szyte na miarę ubrania są fajniejsze niż ze sklepu, więc sobie i dziecku szyłam, nie wypominając eksmężowi, że maszyny nie tyka a ciuchy kupuje w sieciówkach.
      Kosmo! jemu zależy, on uważa, głównie sam korzysta, ale CODZIENNIE wypomina, że nie chcesz być wykonawczynią?
      Nie kupuję argumentu, że matka i żona musi gotować. Waginą czy jak?

    • wrotek0 Re: Nie gotuję 31.10.18, 09:07
      Nie udało mi się przeczytać wszystkich postów. Choć jestem gotująca i gotowałam zawsze, odkąd wyszłam za mąż (początki były trudne) i gotować lubię, to rozumiem dziewczyny, które nie lubią i nie chcą tego robić. Zwrócę uwagę, że oprócz pań do sprzątania, coraz popularniejszych wśród zapracowanych rodziców, są jeszcze panie do gotowania, które 2 - 3 razy w tygodniu przyjdą i nagotują . Może też zrobić zakupy. Moja przyjaciółka w ten sposób od niedawna zarabia na życie i wszyscy sobie chwalą.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka