Dodaj do ulubionych

Picie - Twój facet i Ty, droga ematko.

06.03.18, 17:06
A propos wiadomo czego.

No to jak to jest z tym piciem? Pewnie czy za dużo/mało zależy od wielu czynników. Od domu rodzinnego, od nawyków, od przekonań. Ważne chyba, żeby się spotkać w pół drogi.

Jak siadam raz na jakiś czas z facetem (nieważne z którym z nich) i coś wypijemy, najlepiej po równo, albo aby się nastrojowo zgrać - to ok. Jeśli on walnie 10 wściekłych psów, a ja ledwo tiramisu wykończę - nie ok. Jeśli pijemy wino do obiadu i ja piję lampkę, a on resztę, choć wino na dwa dni też by obleciało - no, od biedy. Jeśli ja nie piję nic, a on co wieczór czteropak - zdecydowanie nie ok.

A jak u Was?
Edytor zaawansowany
  • kkalipso 06.03.18, 17:10
    Na pewno prawdę usłyszysz.

    --
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/38/52/23/012b6d09cf.jpg
  • semihora 06.03.18, 18:15
    Ja prawie abstynentka, mąż w każdy piątek kupuje czteropak i wypija po dwa piwa w piątek i w sobotę. W ciągu tygodnia rzadko, musi mieć naprawdę ciężki dzień w pracy, żeby odreagować i robi to jednym piwem, w ostateczności dwoma. Oczywiście w czasie imprez sobie nie żałuje, chyba że jest kierowcą. Ja się cieszę, że taki jest, męskości mu to nie ujmuje.

    W sumie nie dziwi mnie, że ciężko uwierzyć w takiego faceta, bo słucham koleżanek skarżących się, że ich faceci popijają po kryjomu i chowają "dowody zbrodni" - jeden zawsze w szafie, drugi gdziekolwiek... Ten od gdziekolwiek sam mówi, że musi codziennie wypić piwko albo wino, bo po tym lepiej śpi. Jest jeszcze paru innych, którym "bardziej smakuje", gdy żona nie widzi. Zresztą od męża też słyszałam o jego kolegach z pracy, którzy ledwie przekroczą próg firmy po 17 i od razu się ratują alkoholem. Już nawet nie wspominam o panu, który regularnie o 16:30 pije browca pod moim blokiem (nie mieszka w tym bloku, chociaż to nie ma znaczenia, bo jest tak samo idiotyczne).

    --
    Małpy nie sposób przekonać, by dała nam banana, obiecując jej, że po śmierci w małpim niebie otrzyma nieskończone mnóstwo bananów.
  • muchy_w_nosie 06.03.18, 17:14
    Mąż kupuje piwo w sezonie letnim i pije praktycznie co dziennie, ba czesto mnie prosi żebym zajechała po drodze do sklepu piwnego i kupila mu piwo nalewane do butelek plastikowych z kranu (co tydzien jest inne/z powtórzeniem co trzy tygodnie). Jak przyjeżdża moja siostra na weekend to jej też kupuje piwa w naszym lokalnym sklepie (jest najlepiej zaopatrzony w calym powiecie wrocławskim). Ja sama czasem się do nich dołączam ale ze mnie pijak marny. Lubię jurajską pomarańcze i czarnegokota jagodowego. W sezonach zimnych nie pijemy nic poza imprezami typu sylwester czy imieniny znajomych - a tych mamy nielicznych.
  • qs.ibidem 06.03.18, 17:16
    U nas odwrotnie, bo ja pije wiecej, ale jeszcze ok.
    Czteropak piwa starcza nam na dwa miesiace smile
  • dyzurny_troll_forum 06.03.18, 17:17
    danaide napisała:

    > A propos wiadomo czego.

    A jak nie wiadomo?
  • danaide 06.03.18, 17:34
    To pozostanie to słodką niewiadomą, którą możesz popić wiadomo czym.
  • kondolyza 06.03.18, 17:20
    my chadzamy na spotkania z przyjaciolmi albo razem albo osobno (zalezy jaka formula-chlopaki na wódke czy tzw. babski wieczor, czy tez czyjes urodziny itp). Pijemy albo oboje (jesli nie mamy w domu dzieci), albo żadne z nas (nastepnego dnia mamy jakies plany, gdzues jedziemy), albo jedno z nas (drugie kierowcą. Wymieniamy się.

    w domu we dwoje-zależnie od tego czy mamy ochote. raczej na codzien nie pijemy alko bo kazde z nas nastepnego dnia rano priwadzi auto wiec nie ma picia wogole, nawet lampki wina do obiadu. ale w weekend-jesli mamy ochote-czemu nie. nie upijamy sie do nieprzytomnosci, dwa trzy drinki, lub winko. czasem przychodzą znajomi, zdarza sie ze na winko a zdarza sie ze na wódkę. zdarzylo nam sie kilka razy w zyciu pojsc na wodke tak po prostu na miasto we dwoje bo musielismy „odreagowac” lub poczuc luz np w pierwszy dzien wyjazfu dzieci na zimowisko (to byla sobota wiec moglismy bez lęku o dzien nastepny i kierowanie autem)
  • kalina_lin 06.03.18, 19:45
    Dlaczego prowadzenie auta NASTEPNEGO dnia wyklucza wypicie lampki wina do obiadu?
  • default 06.03.18, 19:57
    Może używają dużych lampek. Np. takich:
    www.godstoys.pl/gigantyczny-kieliszek-do-wina-xxxl
  • kondolyza 06.03.18, 23:09
    nie wyklucza
    ale my z zasady nie pijemy w ciągu tygodnia. bo nie chce sie zastanawiac czy byla to lampka czy dwie czy akurat wczesniej czy pozniej itp
    ja generalnie mam dosc restrykcyjne podejscie do wsiadania do auta dnia nastepnego, uwazam ze wiekszosc ludzi jest pod wplywem nawet jak im sie wydaje ze nie.
    a dodatkowo ja kiedys mialam taka sytuacje ze po dwoch piwach wypitych do 21 nastepnego dnia rano mialam jeszcze alko wg wlasnego alkomatu wiec nie wierze
  • thank_you 07.03.18, 00:29
    Słyszałaś o alkomatach?
  • thank_you 07.03.18, 00:30
    A, słyszałaś. To jeszcze trzeba kupić dobry alkomat, zeby bzdur nie wskazywał. I kalibrować.
  • kondolyza 07.03.18, 03:45
    ale skądś się jednak biorą Ci wszyscy pod wpływem dnia następnego
  • babcia.stefa 07.03.18, 08:41
    Z picia wysokoprocentowego alkoholu do bladego świtu i siadania za kierownicę rano po 4-5 godzinach snu.

    Jeśli o 3:00 nad ranem skończysz pić i masz 2 promile, to koło 10:00 będziesz jeszcze mocno pijana.

    Po wypiciu 2 piw (zakładam, że duże, 0,5 l) będziesz trzeźwa po jakichś 6 h, więc jeśli alkomat po 12 h cokolwiek jeszcze pokazał, to albo coś z nim jest nie tak, albo masz jakieś zaburzenie metabolizmu.
  • agrypina6 06.03.18, 17:22
    Mój mąż pije tylko piwo bezalkoholowe. Często, za często, ale nie chce zrezygnować. Chciałam, żeby przestał zupełnie, no ale skoro nie alkohol, to nie słucha. Mam powody, że mnie to martwi, i nie, nie chodzi mi o to, że się uzależni. Ja piję sporadycznie, najczęściej whisky.
  • a1ma 06.03.18, 19:43
    Serio?? Zabraniasz mężowi piwa bezalkoholowego???

    --
    Life is too short to remove usb safely.
  • ichi51e 06.03.18, 17:26
    Mysle ze problem zaczyna sie w momencie kiedy zamiast cieszyc sie wieczorem zaczynasz sie zastanawiac “kto ile wypil” sad

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • kondolyza 06.03.18, 17:34
    ichi51e napisała:

    > Mysle ze problem zaczyna sie w momencie kiedy zamiast cieszyc sie wieczorem zac
    > zynasz sie zastanawiac “kto ile wypil” sad

    zgadzam się.
    dodam jeszcze ze wg mnie problem jest wtedy gdy:
    -inaczej nie umiemy
    - to jedyny sposób odprężenia
    - w danym towarzystwie zawsze musi byc alko a jak nie ma to czlowiek sie wscieka
    - problem jest tez wtedy gdy jedno ze wspolmalzonkow zabrania wogole i robi afery: o piwo, o ciastko, o godzine spotkania ze znajomymi, o nową bluzkę czy o nowy krem.
  • madameblanka 06.03.18, 17:32
    My pijemy do kolacji różnie albo wino albo whisky. Nie liczymy sobie, nie traktujemy picia do kolacji jako alkoholizm.

    --
    Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości.
  • stolikowa 06.03.18, 17:46
    ...ale po flaszce tego wina i whisky czy lampce?
  • kota_marcowa 06.03.18, 20:22
    Ja akurat wina nie lubię, ale nie będę hipokrytką, jak już bym do tego posiłku piła, to na pewno bliżej flaszeczki, niż lampki. Już nie przesadzajmy z tą poprawnością.
  • triismegistos 06.03.18, 17:40
    Ja wypijam jakieś 70/ 80% wina, które mamy w domu. Inne alkohole pijamy w zasadzie homeopatycznie i po równo.

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • barefoot_duck 06.03.18, 17:46
    Ja nie piję niemal w ogóle, mąż w domu sporadycznie. Oboje mamy alergię na wino, więc nawet lampka do kolacji nie występuje. Imprezy z przyjaciółmi aktualnie występują niemal wyłącznie w konfiguracji dorośli + dzieci i wtedy jedno z nas nigdy nie pije (kilka drinków wypija to, które akurat ma ochotę) - jakoś mamy schizę, że jak mamy dziecko pod opieką, to w razie "W" przynajmniej jedno jest nie pod wpływem, nawet jeśli mizernym.
    Natomiast od wielu lat mąż i grono jego przyjaciół 2 razy do roku wyjeżdżają na 2-3 dni na tzw. "męskie granie". Jadą to tu, to tam, oglądają mecze i resetują się na amen. Potem zmęczeni i zrelaksowani wracają na łono rodzin. Bardzo to sobie oboje cenimy.
  • aguar 06.03.18, 17:48
    My nie pijemy oboje.
  • default 06.03.18, 17:51
    My obydwoje zawsze byliśmy "lubiący wypić" - w sensie, że na imprezach nie zdarzało się, by któreś nie piło, zawsze było : impreza=alkohol. A imprezowaliśmy dużo. Poza tym często przy weekendzie piliśmy sobie wieczorem we dwoje - drinki, piwo czy wino.
    Z wiekiem stopniowo nam przeszło smile Imprezy alkoholowe nas już nie bawią, popijanie we dwoje też jakoś przestaliśmy praktykować, nie to że świadomie zrezygnowaliśmy, po prostu prawie nigdy nie przychodzi nam do głowy myśl "a może się czegoś napijemy". No chyba że jakaś okazja, ostatnio w jego imieniny (nie było gości) ja wypiłam pół butelki wina, on 2 szklaneczki burbona.
    Ponadto mąż od roku ma problemy z sercem, więc tak czy owak alkohol może spożywać tylko okazjonalnie i w małych ilościach. Ja zdrowa jestem ale zauważyłam pewien związek niechęci do picia z menopauzą - odkąd ją przechodzę, znacznie zmniejszyła mi się tolerancja na alkohol, po prostu niefajnie się czuję po spożyciu. Ani śladu dawnych euforycznych stanów upojenia smile
  • domowapani 06.03.18, 18:28
    Jak nic zaczyna mi się meno, bo obserwacje mam podobne
  • misoune 06.03.18, 17:51
    Czasem ( dwa razy w miesiącu ) otwieramy butelkę wina i pijemy oboje przez dwa dni.
    Tzy cztery razy w roku trochę się upijamy na większych imprezach, typu wesela, stypy czy inna biba. Wtedy wódka lub drinki( to ja ).
    Piwa zeo, bo nie lubimy.
  • a1ma 06.03.18, 19:52
    Upijacie się na stypie?

    --
    I was expecting applause but I suppose stunned silence is equally appropriate.
  • triss_merigold6 06.03.18, 19:58
    A Ty skąd się urwałaś? W bardziej tradycyjnych wiejskich klimatach stypy służyły (i zapewne służą nadal) do rzetelnego napicia się za zdrowie nieboszczyka.
  • default 06.03.18, 21:09
    Prawda. Raz bylam z mezem na pogrzebie jego kuzyna ze wsi - panowie na stypie pili jednego za drugim, a w kazdej kolejce nalewali tez dla nieboszczyka - i wylewali na ziemie. W efekcie wiozlam meza do domu nastukanego jak dzieciol. No ale za zdrowie nieboszczyka mus wypic smile
  • djhenne 06.03.18, 17:52
    My mamy fazę na grzańce, ale to w weekendy, po całym dniu łażenia po górach. Pyszne są, mogłyby w zasadzie być bezalkoholowe. Choć ja się ostatnio przerzuciłam na herbatki zimowe z przyprawami, pomarańczą, miodem, konfiturami itd. i też mi to wystarcza.
    Lubimy też bezalkoholwego czeskiego birela o smaku pomelo, przywieźliśmy ostatnio całą zgrzewkę, ale w sumie stoi sobie w lodówce nieruszona.
    Staram się nie przesadzać w żadną stronę, chłop zapędów alkoholowych też nie ma.
  • loola_kr 06.03.18, 18:02
    My pijemy na imprezach. Rzadko do obiadu, kolacji, w tygodniu.
  • cauliflowerpl 06.03.18, 18:12
    Z exem spożywaliśmy duże ilości, zazwyczaj wina dobrej jakości, plącząc się z baru do baru. Po równo, on kieliszek - ja kieliszek.
    Obecny pije góra piwo z fantą, więc co najwyżej piwo walnę, ale to na jakichś wyjazdach albo po wyjazdach do kolacji.
    Jak mam ochotę się napić więcej to idę z przyjaciółką.

    Pić, a właściwie upijać się, trzeba po równo, inaczej jest do niczego. Niezależnie z kim się pije.
  • 1matka-polka 06.03.18, 18:17
    Ja najbardziej lubie pic sama.

    --
    "Tak długo trwało, zanim uświadomiliśmy sobie, że celem ludzkiego życia - niezależnie od tego, kto nim steruje - jest darzenie miłością tego, kogo akurat ma się pod ręką."
    Kurt Vonnegut
  • eliszka25 06.03.18, 18:32
    cauliflowerpl napisała:

    >
    > Pić, a właściwie upijać się, trzeba po równo, inaczej jest do niczego. Niezależ
    > nie z kim się pije.

    swieta racja, najlepiej jak stopien upojenia jest mniej wiecej na tym samym poziomie. przy czym niekoniecznie znaczy to, ze wszyscy musza wypic tyle samo. mnie wystarczy mniej wiecej polowa tego, co moze wypic moj maz, zeby nasze humory byly na tej samej fali.
  • kota_marcowa 06.03.18, 20:07
    >
    > Pić, a właściwie upijać się, trzeba po równo, inaczej jest do niczego. Niezależ
    > nie z kim się pije.

    A w życiu!! Na imprezach, to ja się sponiewieram a on odstawi mnie do łóżeczka i dopieści big_grin
  • 1matka-polka 06.03.18, 18:16
    Pije wiecej i czesciej niz moj maz.

    --
    Religia powstała, gdy pierwszy oszust spotkał pierwszego głupca.
    Wolter
  • landora 06.03.18, 18:16
    Nie pijemy prawie wcale. Czasem mąż wypije wieczorem jedno piwo. Czasem ja butelkę cydru. Tak raz na kilka miesięcy.
  • mitazoonda 06.03.18, 18:17
    Ja bardzo lubię piwo i wino, piję jak mam ochotę i co gorsza sama wychowuje dziecko surprised i mimo tego sobie pozwalam na lampkę do kąpieli. Nie upijam się w sztok, alko jest dla ludzi, byle z umiarem jak wszystko
  • same-old_mona 06.03.18, 18:22
    Dawno już nic nie piłam (najpierw ciąża, teraz karmię ) ale lubię zimne piwo, cydr czy lampkę wina do obiadu, Amaretto, baileys, jakąś dobrą nalewkę. Chłop lubi sprawdzać jakieś lokalne piwa, czasem kupi jakieś paskudztwo typu koniak i sobie sączy. Na czerwone wino dostał mega alergii, czego nie może przeżyć, bo bardzo lubi. .
  • eliszka25 06.03.18, 18:28
    nie pijemy codziennie, ale czasem mnie albo meza nachodzi na lampke wina czy kieliszek nalewki wieczorem. zwykle wypijamy wlasnie te lampke czy kieliszek po prostu, a czasem nam wino tak zasmakuje, ze wypijemy cala butelke wieczorem, ale to raczej w weekend, bo w tygodniu maz rano jedzie autem do pracy.

    na imprezach czy podczas spotkan ze znajomymi ja pije mniej niz maz, bo jestem o polowe mniejsza i raz dwa wpadlabym pod stol, gdybym probowala dotrzymac mu kroku. maz tez sie kontroluje i zadne z nas nie upija sie do nieprzytomnosci. wolimy tylko tak dla humoru. jak jestesmy gdzies samochodem, to jedno z nas nie pije oczywiscie w ogole, ewentualnie wacamy tak, ze zadne nie musi prowadzic.
  • alicia033 06.03.18, 18:36
    dziękuję, dobrze.
    Alkohol stoi w kuchennej szafce i jak któreś z nas ma ochotę na alkohol, to go pije. Może sobie go jawnie i kulturalniesmile łyknąć przy stole czy gdzie tam ma ochotę, bez histerii z drugiej strony bo "o boże! alkohol to tylko alkoholicy piją".

  • joa66 06.03.18, 18:38
    Średnio po 1-1,5 litra na głowę na rok (ostatnio nawet mniej) . Różne alkohole, różne okazje.
  • 89mumin 06.03.18, 18:43
    Ja się związałam z klasycznyn reprezentantem młodego pokolenia, przynajmniej jeśli o picie chodzi, więc z facetem w domu praktycznie nie piję, bo dieta, treningi, złe samopoczucie kolejnego ranka itd. Mamy w domu alkohole przywiezone z wakacji, stoją i czekają na wizyty znajomych. Za młodu piłam więcej, ale też głównie imprezowo. Póki nie pracowałam czasem wchodziło jakieś wino do obiadu w tygodniu, teraz nie ma o tym mowy. W zimie zamieniam się prawie w abstynenta.

    --
    Jeżeli czegoś nie wolno, a bardzo się chce, to można.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.