Dodaj do ulubionych

Dlaczego leki tyle kosztują?

06.03.18, 21:48
Wątek nawiązuje do linka wrzuconego przez jedną z forumowiczek.

Jakaś pani zbiera na leki dla swoich dzieci - ok. 5 milionów złotych na dawkę roczną.

Z czego są te leki i jak to się dzieje, że one kosztują taką forsę?

Pytanie, szczerze mówiąc, nie jest moje, cytuję kogoś. Ale może ktoś wie?
Edytor zaawansowany
  • taki-sobie-nick 06.03.18, 21:51
    Ze strony rynekaptek:

    Według wyceny producenta, jeden zastrzyk tego preparatu kosztuje 90 tys. euro
  • alicia033 06.03.18, 22:01
    bo jest innowacyjny i badania nad nim oraz dopuszczenie do obrotu kosztowały setki milionów euro a z uwagi na (na szczęście) małą liczbę dotkniętych SMA nie da się zarabiać na nim tak, jak na aspirynie.
  • tajemnicza.a.m 06.03.18, 23:37
    Czy ja wiem czy się nie da, zarobić na tym leku mimo małej liczby chorych.
    Szacuje się, że w Polsce, raz na tydzień rodzi się jedno dziecko z sma. W samej Polsce liczba chorych to 400- 800 osób. ( wszystkie typy)
    Spinraza to nie lek jednorazowy. Nie bierzesz go raz czy dwa, a nawet nie rok. Bierze się go nieprzerwanie.
    5 milionów za roczną dawke, 75 milionow za jednego pacjenta po 15 latach.
    Nie wiem jak to dźwignie Nfz.
    Pojawienie się tego leku to niewątpliwie nowa era.
    Z tego co mi wiadomo po obiecujących badaniach, jest pomysł aby walczyć o badania przesiewowe pod kątem sma u każdego noworodka. Lek, podany po stwierdzeniu mutacji, a przed objawami klinicznymi hamuje bardzo skutecznie rozwoj choroby.
    A skoro sma stanie się "uleczalne" choćby przez zachamowanie choroby to czemu w koncu nie sm, als itp.
    Tylko po co komu cud lek, jak nie będzie go na niego stać? Niestety światem rzadzi pieniądz.
    Szkoda, że większość leków i to za taką a nawet większą nie wyleczą, a tylko hamują..
  • taki-sobie-nick 06.03.18, 23:44

    > Polsce liczba chorych to 400- 800 osób. ( wszystkie typy)
    > Spinraza to nie lek jednorazowy. Nie bierzesz go raz czy dwa, a nawet nie rok.
    > Bierze się go nieprzerwanie.

    Wiem. Dlatego chorzy zbierają na dawkę roczną, bo gdyby nagle chcieli zebrać 75 milionów, mogłoby im się nie udać. Zwłaszcza dorosłym. Na dzieci ludzie sypią hojną ręką.

    Mowa jest o 5 milionach, bo na razie tyle ma zostać zebrane.
  • manon.lescaut4 07.03.18, 00:39
    tajemnicza.a.m napisała:


    > Szkoda, że większość leków i to za taką a nawet większą nie wyleczą, a tylko ha
    > muja...
    Niby tak, ale... podobno, żeby oficjalnie można było uznać coś za wyleczone, to takie warunki musza być spełnione, ze... nic by się nie dało wyleczyć. Zreszta tak mi kiedyś powiedział bardzo sympatyczny lekarz: które choroby są tak naprawdę uleczalne? Nawet wirusy zostają w organizmie na zawsze i właśnie coraz częściej się uważa, ze to uśpione, nieaktywne wirusy po latach powodują różne gow... choroby, jak choćby wspomniane przez Ciebie SM. Tak ze super po prostusad
    Wiec jeśli mówią, ze hamują i tak rzeczywiście jest, to trzeba się cieszyć i żyć dalej, nie przejmując się etykietka przyklejona gdzieś do akt. Na czole się tej choroby nie ma wypisanejsmile
  • taki-sobie-nick 07.03.18, 00:42

    Na czole się t
    > ej choroby nie ma wypisanejsmile

    Ale forsa leci, nie mówiąc o rzutowaniu choroby na życie.
  • taki-sobie-nick 07.03.18, 00:44

    > Szkoda, że większość leków i to za taką a nawet większą nie wyleczą, a tylko ha
    > mują...

    Wiesz, a wylecz chorobę genetyczną.
  • turzyca 07.03.18, 03:08
    >Bierze się go nieprzerwanie.
    5 milionów za roczną dawke, 75 milionow za jednego pacjenta po 15 latach.

    Perspektywa na powstanie konkurencyjnych leków to jakieś max 5 lat. Gdzieś na stronie fundacji SMA widziałam zestawienie stopnia zaawansowania poszczególnych projektów, niektóre są już w testach. A część jest finansowana w sposób mieszany, więc już z tego powodu będzie taniej. Viagra też była w cholerę droga, a teraz płonący konar jest w ofercie kilku firm i staniał.


    >Nie wiem jak to dźwignie Nfz.

    NFZ ma dwa główne problemy.
    Po pierwsze jest facetem czyli na wszystko patrzy oddzielnie - oddzielnie jest rehabilitacja, oddzielnie jest opieka oddechowa, respiratory, tracheotomia itd, oddzielnie żywienie (bezpośrednio do żołądka, operacja, specjalna żywność), oddzielnie hospitalizacje, oddzielnie rehabilitacja zniszczonych kręgosłupów opiekunów.
    Po drugie nie jest ZUSem. Oszczędności wyprodukowane przez inwestycje NFZetu (i PFRONu) lądują na kontach ZUSu. Brak rent i zasiłków w wyniku skutecznego bo drogiego leczenia nie zwiększa zasobu kasy na leczenie. Idiotyczne.

    W normalnych krajach nikt nie liczy, że musi nagle wydać milion euro, ojej, ojej, bo rachunek bilansuje się na dużo niższym poziomie - odpadają koszty bardzo specjalistycznego leczenia oraz zasiłku opiekuńczego dla rodzica, a w zamian dochodzą składki dwóch osób - rodzica teraz i chorego w przyszłości. Bo ten chory będzie w stanie normalnie się wykształcić i pracować. Dla kas chorych innych krajów ten milion euro (a OIDP przy natychmiastowo zaczętym leczeniu to będzie raczej 400 000), to zupełnie inna kwota.

    A do tego dochodzą kwestie moralne. Dla wielu prolife to nie antychoice'owe trzęsienie się nad macicami, tylko dbanie o to, żeby życie było jak najlepsze, więc wyłożenie tej kasy, żeby zaoszczędzić cierpienia, widzą jako moralny obowiązek.

    --
    Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach
  • tanebo2.0 06.03.18, 21:59
    Pamiętam taki cytat:"produkcja jednej tabletki kosztuje 5 centów, pierwszej miliard dolarów". Odpowiedź jest prosta - badania kosztują krocie. Głównie dlatego że badania są prowadzone na ludziach.
  • madameblanka 06.03.18, 22:02
    Płaci się za wiedzę, badania kliniczne, odkrycie substancji leczniczej (badania trwają dlugie lata) a w minimalnej części za jej produkcję czy marżę apteki. Do tego dochodzą kwestie polityczne jak finansowanie i dopłaty. Okrycie i udoskonalanie leku kosztuje.

    --
    Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości.
  • martishia7 06.03.18, 22:22
    W cenie leku oprócz kosztów badań i rejestracji danego leku musisz mieć także koszty wszystkich projektów, które zakończyły się ślepym zaułkiem. Jeżeli lek jest na chorobę rzadką, to nie zostanie kupiony w dużej ilości, więc cena jednostkowa jest wysoka.
  • taki-sobie-nick 06.03.18, 22:34
    martishia7 napisała:

    > W cenie leku oprócz kosztów badań i rejestracji danego leku musisz mieć także k
    > oszty wszystkich projektów, które zakończyły się ślepym zaułkiem.


    Cenne informacje, dziękuję.



    Jeżeli lek je
    > st na chorobę rzadką, to nie zostanie kupiony w dużej ilości, więc cena jednost
    > kowa jest wysoka.

    Czyli prozaiczna chciwość.
  • tanebo2.0 06.03.18, 22:40
    Jaka chciwość? Myślisz że jeśli choroba jest rzadka to badania mniej kosztują?
  • martishia7 06.03.18, 22:52
    Jeżeli chęć zarobienia na swoim wynalazku to chciwość... Do tego masz okienko czasowe - patenty na leki nie są wieczne. Więc w okresie ochrony musi przyjść pokrycie kosztów + zysk.
  • taki-sobie-nick 06.03.18, 23:01
    martishia7 napisała:

    > Jeżeli chęć zarobienia na swoim wynalazku to chciwość...

    Nie no, skądże znowu, 90 tysięcy euro za jeden zastrzyk to absolutnie normalna i uczciwa cena.
  • tanebo2.0 06.03.18, 23:12
    Jeśli musisz do wynalezienia tego leku potrzebuje 10 uniwersytetów, akcelerator CERN (bez kury) i 10000 hindusów do badań klinicznych żeby sprzedać 100 tabletek to może tyle kosztować.
  • manon.lescaut4 06.03.18, 23:31
    Ale to wcale nie są niespotykane ceny... Chemioterapia, nawet ta refundowana w Polsce, tez nierzadko tyle kosztuje. Naprawdę jest wiele leków, które nie kosztują 100 złotych... Poza tym, ustalając cenę, biorą pod uwagę roczny koszt terapii i jeśli jest podawany, jak mówisz jeden zastrzyk, na przykład na pół roku, to jego cena tez musi być odpowiednia. A jak już mówimy o chorobach rzadkich, to producenci spodziewają się jednak, ze rządy (czy tam ubezpieczalnie w Stanach) jednak pokryją te koszty, bo ilość chorych nie jest zbyt duża i państwo niekoniecznie zapłaci więcej niż za leczenie choćby takiej „popularnej” cukrzycy. Dlatego ja nie rozumiem dlaczego to nasze wspaniałe państwo nie refunduje choćby tego leku o którym piszesz. Nikt na złość ekipie rządzącej nie zacznie chorować na SMA...
  • taki-sobie-nick 06.03.18, 23:34

    Dla
    > tego ja nie rozumiem dlaczego to nasze wspaniałe państwo nie refunduje choćby t
    > ego leku o którym piszesz.

    Nasze państwo nie refunduje bardzo wielu leków i terapii. Między 90 tysiącami euro za dawkę a, powiedzmy, 60 zł za 50 dawek jest jednak sporo możliwości finansowych.
  • manon.lescaut4 06.03.18, 23:44
    Tak, ale jednak ta konkretna Spiranza to jest przełom, odkrycie i jedyny i pierwszy lek na te okropna chorobę. Dlatego czystym sq...twem ze strony polskiego rzadu jest to, ze jest nierefundowany. Wiem, ze jest wiele innych leków, tez potrzebnych, niedostępnych w PL, ale może przynajmniej jest coś innego, co pacjent może otrzymac. Na SMA nie ma nic.
  • taki-sobie-nick 06.03.18, 23:50
    manon.lescaut4 napisał(a):

    > Tak, ale jednak ta konkretna Spiranza to jest przełom, odkrycie i jedyny i pier
    > wszy lek na te okropna chorobę.

    Skoro jest jedyny na tę okropną chorobę, to doprawdy producent zbytnio wywindował cenę.

  • manon.lescaut4 07.03.18, 00:14
    Niekoniecznie, ale napisałam o tym niżej.
  • kropkaa 06.03.18, 23:34
    Żeby ten lek w ogóle ujrzał światło dzienne, przez kilka lat firma wydała bardzo dużo pieniędzy na różne prace badawcze, kupiła kilka maszyn, parę razy prawie rzuciła wszystko w diabły. Kosztowało to miliony euro, dolarów, złotych. Logiczne, że tą ceną uzyskuje pokrycie tych poniesionych kosztów.
    Jeśli uważasz, że zrobisz to tak samo, ale taniej, prawie darmo, startuj już dziś. Powodzenia.
  • princesswhitewolf 06.03.18, 22:28
    nie musza jesli panstwo zechce. W UK apteki nie sa wielce jakims intratnym biznesem i nie wygladaja lepiej niz banki i luksusowe butiki czyli jak jest w Polsce, bo kazdy lek na recepcie kosztuje tyle samo czyli ok 8 funtow dla pracujacych doroslych. Bezrobotni i inni na zasilkach typu inwalidzkie itd, ludzie po 606ce i dzieci, oraz ludzie z listy pewnych chorob maja wszystkie leki za darmo.

    Leki typu Paracetamol, ibuprofen itd sa w wszystkich wielkich sieciowych sklepach spozywczych za 0.30 funta 12 tabletek, niska cene maja tez inne witaminy itd suplementy marki wlasnej ale jesli ktos chce to obok jest paracetamol firmy Calpol tez jesli ktos ma chec na inna konsystencje czy unne opakowanie uncertain
  • princesswhitewolf 06.03.18, 22:29
    *60tce
  • alicia033 06.03.18, 22:32
    a ta znowu rąbnęła jak łysy grzywką o parapet...
  • princesswhitewolf 06.03.18, 23:18
    >a ta znowu rąbnęła jak łysy grzywką o parapet...

    dyskusja jest hipotetyczna wiec nie wiem co takiego moze byc niedorzecznego w spojrzeniu na rozwiazania innych krajow. Lepiej uznac ze juz musi byc tak jak jest w Polsce i juz lol...
  • taki-sobie-nick 06.03.18, 23:21
    princesswhitewolf napisała:

    > >a ta znowu rąbnęła jak łysy grzywką o parapet...
    >
    > dyskusja jest

    Dyskusja akurat jest realna. tongue_out A w poście założycielskim był taki tekst:

    Wątek nawiązuje do linka wrzuconego przez jedną z forumowiczek.

    Jakaś pani zbiera na leki dla swoich dzieci - ok. 5 milionów złotych na dawkę roczną.


    I o tym mówimy, a nie o paracetamolu.
  • princesswhitewolf 06.03.18, 23:26
    taki nicku, Tylko przeczytalas o paracetamolu? wroc i przeczytaj co napisalam. W UK kazdy dostepny lek kosztuje dla osoby doroslej pracujacej ok 8 funtow na miesiac.

    np Moja matka bierze lek za ktory w Polsce placilaby 1200zl na miesiac w sredniej dawce ktora bierze. Tu ma za darmo bo ma powyzej 60 lat
  • tanebo2.0 06.03.18, 23:28
    Tyle kosztuje czy tyle płacicie? Bo to różnica...
  • princesswhitewolf 06.03.18, 23:35
    >Tyle kosztuje czy tyle płacicie? Bo to różnica...

    nie wiem czy ty wierzysz w perpetum mobile ale ja nie. Pieniadze sie nie koca, a podatki w Polsce sa wyzsze procentowo niz tu.
    O co chodzi z lekami=> Negocjacje z koncernami farmaceutycznymi sa tu poczyniane na najwyzszym szczeblu i jest przetarg. Jesli sie nie oplaca kupowac np w Roche bo Pfizer wyprodukuje taniej to ich strata. A co bedzie za drogo to niestety.... UK wowczas stwierdza ze nie oplaca sie produkowac gdzies tam i kupowac od kogos tylko przenosi produkcje do UK. Wiec koncerny sie staraja wynegocjowac odpowiednia cene by obie strony byly zadowolone. Jednak mowimy o miliardach funtow.

    W produkcji czegokolwiek i nie tylko lekow, na poczatku jest wklad finansowy w research & development a potem w marketing. Tak samo w przemysle farmaceutycznym. No i sobie chca owe firmy odzyskac ow wklad narzucajac na poczatku wyzszy koszt niz kosztuje faktyczna produkcja. Wraz z popularyzacja i powszechnoscia produktu u konkurencji cena spada i juz nie da sie pozniej nic odzyskac.
    W wielu dziedzinach chroni patent ale ten bardzo latwo ominac z paroma tu i tam modyfikacjami.
  • taki-sobie-nick 06.03.18, 23:38

    > szt niz kosztuje faktyczna produkcja. Wraz z popularyzacja i powszechnoscia pro
    > duktu u konkurencji

    Chwileczkę, a konkurencja produkuje lek, o którym mówię? Reszta postu jest jasna.
  • princesswhitewolf 06.03.18, 23:41
    taki, ale ja nie pisalam odnosnie leku o ktorym mowisz i nie mowie o zadnym konkretnym leku i jego dostepnosci. Pisalam w odpowiedzi do Tanebo ogolnie dlaczego jest inaczej.

    Po prostu panstwo trzyma lape na tym.

    W Szwecji panstwo np trzyma lape na przemysle spozywczym i nie mozna wskoczyc na rynek z 50ta marka mleka czy masla. To rynek regulowany
  • tanebo2.0 06.03.18, 23:41
    Ale co chcesz powiedzieć? Że firmy farmaceutyczne oszukują?
  • princesswhitewolf 06.03.18, 23:46
    >Ale co chcesz powiedzieć? Że firmy farmaceutyczne oszukują?

    hahaha... cos tysmile)) To biznes. Biznes taki sam jak kazdy inny. Jesli koncerny farmaceutyczne mialyby oszukiwac to i oszukuje kazdy inny biznes, bo kazdy chce jak najwiecej zarobic. To normalne.

    Tylko, ze w przypadku gdy jest konkurencja a ilosci ogromne warto sie dostosowac do kupujacego ( na bagatela cale panstwo) bo... mozna stracic miliardy. Wiec sie dogaduja.

    Ja nie rozumiem dlaczego ludzie maja jakies wieksze oczekiwania od przemyslu farmaceutycznego niz od innych galezi przemyslu. Ze maja byc czulsi milsi. To biznes taki sam jak kazdy inny. To na poziomie panstwowym takie sprawy powinno sie zalatwiac by to oni sie dostosowywali
  • taki-sobie-nick 06.03.18, 23:53
    princesswhitewolf napisała:

    > >Ale co chcesz powiedzieć? Że firmy farmaceutyczne oszukują?
    >
    Ze maja byc czulsi milsi.

    Wiesz co, gdyby ten wątek był uzupełniony zdjęciem chorego rodzeństwa, to założę się, że ani jedna osoba nie broniłaby koncernów farmaceutycznych.

  • tanebo2.0 06.03.18, 23:55
    Tak. Wszyscy was oszukują. Nie męczy was ta paranoja?
  • princesswhitewolf 07.03.18, 00:03
    >Tak. Wszyscy was oszukują. Nie męczy was ta paranoja?

    to do mnie? przeczytaj jeszcze raz co napisalam bo to nielogiczny wniosek na podst tego co napisalam. Nigdzie nie pisalam ze ktokolwiek kogokolwiek oszukuje.
  • princesswhitewolf 07.03.18, 00:01
    taki sobie nicku, no ale trzeba byc realistycznym i wiedziec do kogo nalezy miec zal o takie sprawy bo inaczej to tez moznaby zarzucic koncernom zywnosciowym za to ze ludzie umieraja z glodu.

    Biznes to zywiol kierujacy sie prosta zasada : zysk. Z tym nic nie zrobisz bo to podstawa wolnego rynku.

    Dlatego ja jeste za rozwiazaniami nieco z pogranicza socjalizmu w niektorych dziedzinach przemyslu czyli np farmaceutycznego. Uwazam ze kwestia z cenami lekow i przetargami jest duzo lepiej rozwiazana w UK niz w Polsce czy USA. Nie jest idealnie itd ale jest lepiej.

    Po prostu trzeba z poziomu panstwowego za pysk te koncerny na zasadzie: "albo cena bedzie taka jak nam pasuje albo zaczynamy produkcje tu w UK"
  • taki-sobie-nick 07.03.18, 00:08

    >
    > Po prostu trzeba z poziomu panstwowego za pysk te koncerny na zasadzie: "albo c
    > ena bedzie taka jak nam pasuje albo zaczynamy produkcję tu w UK"

    Widzisz, jak my zaczynamy produkcję w Polsce?

  • dziennik-niecodziennik 07.03.18, 00:50
    Ale nie trzeba przenosic produkcji. Kwestia negocjacji cenowych. Polska ma wynegocjowane swietne ceny lekow refundowanych, jedne z nizszych w Europie - i dlatego duuuuza czesc preparatow wyjeżdża z Polski w systemie odwroconej dystrybucji - bo bardziej sie oplaca sprzedac je za granica.
    I tu nie mowimy o aspirynie, tylko o lekach drogich, jak Eligard po 800-900zl za ampulke...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • manon.lescaut4 07.03.18, 00:12
    Zgadzam się. Tu głównym winowajca jest jednak państwo a nie koncern. Naprawdę Bigpharmy nie zarobią kroci na lekach na rzadkie choroby ( prędzej zysk czerpią z leków na np nadciśnienie czy choćby raka), ale ich powstanie i dopuszczenie do użytku wymaga ogromu pracy i nakładów finansowych, które musza się zwrócić. Poniżej pewnego poziomu nie zejdą, a czy dla matki tych dzieci to ma tak naprawdę znaczenie, czy to 5 mln czy 3? Tak czy tak nieosiągalne. Za to państwo powinno się zainteresować tematem, zwłaszcza, ze ma tez narzędzia i możliwości do negocjacji cen, na które zreszta te koncerny są otwarte.
  • majenkir 07.03.18, 00:41
    Gdyby nie widoki na zysk, te leki w ogole by nie istnialy, wiec nie wiem, w czym Ci te koncerny tak zawinily....

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • princesswhitewolf 06.03.18, 23:28
    Tu masz porownanie z US gdzie jest podobna sytuacja jak w Polsce z lekami:

    www.bloomberg.com/news/articles/2017-09-04/why-drugs-cost-less-in-the-u-k-than-in-the-u-s-quicktake-q-a

    wszystko jest kwestia tego co wynegocjuje sie z zagraniczynym przemyslem farmaceutycznym oraz jak funkcjonuje tez koncerny farmaceutyczne z UK,
  • taki-sobie-nick 06.03.18, 23:30
    princesswhitewolf napisała:

    > taki nicku, Tylko przeczytalas o paracetamolu? wroc i przeczytaj co napisalam.
    > W UK kazdy dostepny lek kosztuje dla osoby doroslej pracujacej ok 8 funtow n
    > a miesiac.

    A weź dopytaj, czy niejaki lek Spinraza też, chyba że on się u was inaczej nazywa.
  • manon.lescaut4 06.03.18, 23:38
    Jeśli jest refundowany to właśnie tyle kosztuje. Albo nawet nie kosztuje nic, bo zakładam, ze podawany jest w szpitalu. Ale oczywiste jest, ze on tyle nie kosztuje, nhs płaci za niego normalna, rynkowa cenę. I tez, w UK lekarze są dobrze wyszkoleni pod katem cost effectiveness i nie są zbyt chętni do przepisywania nowych, drogich leków. Mówię o powszechnych, częstych schorzeniach, na które jest wiele dostępnych terapii. Zreszta można sobie poszperać na stronie NICE, gdzie jawnie o tym piszą, jakie leki w pierwszej kolejności zapisywać, a te droższe tylko, gdy nie zadziałają te pierwsze.
  • taki-sobie-nick 06.03.18, 23:41
    Zreszta można sobie poszperać na stronie NICE

    O kurcze, ależ nazwa. tongue_out
  • princesswhitewolf 06.03.18, 23:38
    nie wiem, nie jestem lekarzem. musialabym zapytac znajomej GP

    jest wiele lekow tzw eksperymentalnych ktorych w Uk nie ma. Np w Polsce masz Debridat, Debridet, Iridocolon ktorego tu w ogole nie ma i sciagam dla mamy. Tak samoja w Polsce kupuje Soolantre ktorej tu nie ma. A z probiotykami dopochwowymi ( oczywiscie to juz nie na recepte) jest tak ze tez ich tu nie ma
  • manon.lescaut4 06.03.18, 23:51
    No ja nie mam w sumie doświadczenia z takimi popularnymi schorzeniami, nazwijmy to taksmile, jak już zachorowałam to potrzebowałam kroplówki w szpitalu (właśnie jednym z tych drogich leków niedostępnych w Polsce), dziecko odpukać nie choruje, ale słyszałam od koleżanek, zwłaszcza jednej, która ma doświadczenie w macierzyństwie w obu naszych krajachsmile a dzieci jej często chorują, jak żali się, ze jeśli chodzi o antybiotyki to lekarze przepisują jakieś starocie, które i w Polsce kosztują pare złotych, a ludzie (i lekarze) wola już wydać te 200 złotych na coś naprawdę skutecznego i bezpiecznego.
  • princesswhitewolf 06.03.18, 23:58
    Smiertelnosc jednak jest nizsza w UK niz w Pl...

    Tu dziala to proceduralnie. Najpierw zapisuje sie na podstawie diagnozy slabszego klasyka o szerokim spektrum. Jesli nie zadziala to posiew i dostajesz antybiotyk na konkretny szczep. Nie wali sie od razu z grubej rury. Na byle kichanie juz antybiotyk. Antybiotyki to jednak nie cukierki.
  • manon.lescaut4 07.03.18, 00:05
    Nie nie, nie wchodźmy w temat antybiotyków, proszęsmile Ani śmiertelności. Ja wiem, o czym mówisz i mam takie samo zdanie. Ale ta konkretna znajoma ma naprawdę chorowite te dzieci ( oczywiście nie z kategorii rodzeństwa od którego się zaczął ten tematsad ) ale ciagle infekcje, bakteryjne tez, zapalenia nerek, ucha, po którym 9-latka traci słuch... Tak ze niezbyt ciekawe sprawy, lekarze nie bronią się przed przepisaniem antybiotyku, ale wg słów tej koleżanki, w Polsce dostawała lepsze leki.
  • princesswhitewolf 07.03.18, 00:12
    nie wiem, nie znam twojej kolezanki i co tam dostawala. Moge tylko rzucic ogolnik, ze jesli chodzi o antybiotyki na powszechne choroby to sa one tu jak najbardziej dostepne.
    Ale wiesz... ja znam osoby ktore uwazaja ze Calpol jest lepszy niz Paracetamol ha haha Moze rozowe opakowanie to sprawia ha ha...
  • manon.lescaut4 07.03.18, 00:20
    No może, może... Wiesz, u tej koleżanki może być tez bariera językowa. Nie chce odchodzić od tematu, ale tylko dodam, ze nigdy nie zrozumiem dorosłych, odpowiedzialnych nie tylko za siebie osób, które tak radośnie się przeprowadzają do innego kraju, nie przejmując się zbytnio językiem...
  • taki-sobie-nick 07.03.18, 00:29
    Może ci przeprowadzający się ludzie mają męża znającego język?

    Poza tym akurat nomenklatura medyczna jest nietypowa, rzadka i niekoniecznie znana nawet wszystkim tłumaczom, a nazwy leków - różne w różnych krajach.
  • manon.lescaut4 07.03.18, 00:44
    Mąż zna jeszcze gorzej niż onasmile
    A jeśli chodzi o nomenklaturę medyczna w angielskim, to akurat jest ona prostsza niż w polskim! Mówię poważnie. Wiem, ze my myślimy po polsku itd, ale angielski jest w tej kwestii logiczny, uporządkowany, wszystko praktycznie pochodzi z łaciny. Z mojego punktu widzenia- łatwiej mi się rozmawia z lekarzem czy czyta coś medycznego po polsku. No ale fakt, trzeba ten język już na jakimś poziomie znać. Chciałam tylko podkreślić, że nie warto się tego bać.
  • manon.lescaut4 07.03.18, 00:46
    *niz po polsku.
  • princesswhitewolf 07.03.18, 00:48
    no wlasnie STRACH jest czesto najwieksza przeszkoda. Znam inteligentna Polke ktora od 4 lat tu siedzi z corka... w domu... bo sie boi. Wisza na mezu. Jezyka ani dudu bo "nie ma talentu do jezykow" i tak latka leca....
  • taki-sobie-nick 07.03.18, 00:51
    princesswhitewolf napisała:

    > no wlasnie STRACH jest czesto najwieksza przeszkoda. Znam inteligentna Polke kt
    > ora od 4 lat tu siedzi z corka... w domu... bo sie boi. Wisza na mezu. Jezyka a
    > ni dudu bo "nie ma talentu do jezykow" i tak latka leca...

    Jakiegoś języka się w szkole uczyła?
  • taki-sobie-nick 07.03.18, 00:49
    manon.lescaut4 napisał(a):

    > Mąż zna jeszcze gorzej niż onasmile

    O, to wesoło.
  • princesswhitewolf 07.03.18, 00:30
    ...zwlaszcza jesli nie zajmuja sie od poczatku przyjazdu a i wczesniej intensywna nauka tego jezyka....
  • taki-sobie-nick 07.03.18, 00:33
    princesswhitewolf napisała:

    > ...zwlaszcza jesli nie zajmuja sie od poczatku przyjazdu a i wczesniej intensyw
    > na nauka tego jezyka....

    ... - co - bo najwyraźniej nie dotarło - niekoniecznie oznacza znajomość terminów medycznych, które należą do fachowych żargonów. Przetestuj na dowolnej osobie, mówiącej biegle po angielsku, niezwiązanej z medycyną/farmacją.
  • princesswhitewolf 07.03.18, 00:43
    > - co - bo najwyraźniej nie dotarło - niekoniecznie oznacza znajomość terminów medycznych, które należą do fachowych żargonów.

    sugerujesz ze jak sie idzie w Polsce do lekarza to trzeba byc profesorem medycyny albo conajmniej pielegniarka bo inni nic nie zrozumieja z tego co do nich lekarz mowi? Patrz... a moja matka 40 lat ponad gadala do nich jako lekarz a ludzie jednak niekumaci lol

    >Przetestuj na dowolnej osobie, mówiącej biegle po angielsku, niezwiązanej z medycyną/farmacją.

    to chyba ja sie kwalifikuje. Nie jestem lekarzem. Nie jestem zwiazana z farmacja zawodowo.
    Mowiac zdecydowanie biegle po angielsku stwierdzam ze moje rozumienie tego co mowi do mnie lekarz po angielsku nie odbiega w rozumieniu od tego jakbym slyszala to samo po polsku ha ha...

    Sorry wybacz, troche sie tu drocze ale obawiam sie ze nie mozna okreslic znajomosci "biegla" jesli nie rozumie co do niej lekarz mowi. To znaczy ze nie jest biegla skoro w sytuacjach dnia powszedniego typu wizyta u lekarza nie rozumie takowy czlowiek co sie do niego mowi. 25 lat temu po roku nauki na poziome FCE juz kumalam co do mnie lekarz mowi jak sobie noge skrecilam spadajac z roweru w niefortunny sposob
  • princesswhitewolf 07.03.18, 00:46
    nie wspomne tez ze w UK istnieje opcja tlumaczenia. Umawiajac sie z lekarzem mozna poprosic. Gdy nie moge jechac do lekarza z moja niebiegla w j. ang matka sama jedzie. Tam lekarz wykreca numer w tel i wlacza na glos tlumacza zatrudnionego na etacie w narodowej opiece medycznej. Pewno by costam zrozumiala dedukujac i rzucajac nazwy medyczne po lacinie, ale po co wprowadzac chaos, tu jest Universal Translator na takie sytuacje w NHS
  • taki-sobie-nick 07.03.18, 00:50
    princesswhitewolf napisała:

    > nie wspomne tez ze w UK istnieje opcja tlumaczenia.

    Czyli tego języka nie trzeba się uczyć. tongue_out
  • princesswhitewolf 07.03.18, 00:52
    >Czyli tego języka nie trzeba się uczyć.

    leniwi na pewno znajda w tym powod.
  • taki-sobie-nick 07.03.18, 00:56
    princesswhitewolf napisała:

    > >Czyli tego języka nie trzeba się uczyć.
    >
    > leniwi na pewno znajda w tym powod.

    Ech, nie łapiesz. Ty twierdzisz, że trzeba, a jak widać, u lekarza niekoniecznie trzeba znać. Stwierdzam fakt.
  • princesswhitewolf 07.03.18, 00:59
    Mysle ze sprowadzasz rozmowe do absurdu sugerujac, ze mieszkac mozna w UK przez lata bez potrzeby znajomosci jezyka. Dac sie- da. Wiele rzeczy sie da. Na K2 w zimie wlaza, wiec i to sie da ha ha... Tylko ze to szczegolny rodzaj lenistwa i utrudniania sobie zycia.
  • taki-sobie-nick 07.03.18, 01:02
    princesswhitewolf napisała:

    > Mysle ze sprowadzasz rozmowe do absurdu sugerujac, ze mieszkac mozna w UK przez
    > lata bez potrzeby znajomosci jezyka.

    Ja tylko stwierdziłam, że da się chodzić do lekarza bez tejże. I że jest to fakt niezależnie od czyjegoś lenistwa. tongue_out
  • leyre2 07.03.18, 08:35

    > Ech, nie łapiesz. Ty twierdzisz, że trzeba, a jak widać, u lekarza niekonieczni
    > e trzeba znać.

    A w Polsce gdy obcokrajowiec nieznajacy albo slaboznajacy jezyk polski idzie do lekarza to tlumacza nie dostaje?
  • taki-sobie-nick 07.03.18, 00:48
    princesswhitewolf napisała:

    > > - co - bo najwyraźniej nie dotarło - niekoniecznie oznacza znajomość term
    > inów medycznych, które należą do fachowych żargonów.
    >
    > sugerujesz ze jak sie idzie w Polsce do lekarza to trzeba byc profesorem medycy
    > ny albo conajmniej pielegniarka bo inni nic nie zrozumieja z tego co do nich le
    > karz mowi?

    A co, myślisz, że mnie coś mówi, że mam jaskrę z otwartym kątem przesączania? Co to jest ten kąt i jak to będzie po angielsku, hm?



    Patrz... a moja matka 40 lat ponad gadala do nich jako lekarz a ludz
    > ie jednak niekumaci

    Lekarz może tłumaczyć choremu w sposób prosty, niemniej w ten sposób wyjaśnia mu tylko niektóre aspekty choroby.

    Jak będzie po angielsku "niewłaściwe działanie neuronów na zakrętach obręczy wielkiej"? Nie każdy przychodzi do lekarza z, excusez-moi, d... stłuczoną podczas upadku z rowerka.



    > Mowiac zdecydowanie biegle po angielsku stwierdzam ze moje rozumienie tego co m
    > owi do mnie lekarz po angielsku nie odbiega w rozumieniu od tego jakbym slysza
    > la to samo po polsku ha ha...

    W takim samym stopniu nie rozumiesz? tongue_out
  • princesswhitewolf 07.03.18, 00:52
    Glaucoma to dosc powszechnie znane slowo przeciez. tak samo ....open angle of leakage nie jest tragiczne do przetlumaczenia

    Poza tym tak to nie dzialasmile Tu wychodzisz od lekarza z WYDRUKIEM do lapy z kompa twojej choroby. Caly rozdzial ci drukuja mowiac co ci jest. W domu slownik
  • taki-sobie-nick 07.03.18, 00:57
    princesswhitewolf napisała:

    > Glaucoma to dosc powszechnie znane slowo przeciez. tak samo ....open angle of l
    > eakage nie jest tragiczne do przetlumaczenia

    To teraz mi powiedz, co to jest ten kąt, skoro wszystko rozumiesz. I ta obręcz wielka.
    >
    > Poza tym tak to nie dzialasmile Tu wychodzisz od lekarza z WYDRUKIEM do lapy z kom
    > pa twojej choroby.

    No to bardzo miło, ale ja mieszkam jednak w Polsce.
  • princesswhitewolf 07.03.18, 01:02
    taki sobie nick, przepytac mnie chcesz z wiedzy medycznej? lol Gwoli informacji, tesciowa miala Glaucome i jesli ty mialas to wspolczuje to boli. Poza tym jestem splodzona przez dwoje lekarzy i od dziecka mnie bombardowali w tle rozmowami medycznymi.

    No ale dyskusja nie byla o Polsce tylko o rozumieniu w UK bez jezyka. Lekarze tu ciagle w lape ci daja te rozdzialy co diagnoze wystawia, poza tym jest mozliwosc tlumacza. Wystarczy poprosic.

    Ide spac bo jutro czas do roboty

    Slodkich snow i dziekuje za mile droczenie siesmile
  • taki-sobie-nick 07.03.18, 01:06
    princesswhitewolf napisała:

    > taki sobie nick, przepytac mnie chcesz z wiedzy medycznej?

    Nie, dlaczego? Sama nie wiem, co to jest, więc pytam Ciebie, skoro twierdzisz, że rozumiesz.

    Mój lekarz zapewne też wie, ale trudno jest mu to przekazać mi dokładnie bez użycia POLSKIEGO słownictwa medycznego - którego nie znam.



    Gwoli informacj
    > i, tesciowa miala Glaucome i jesli ty mialas

    Nawet mam stale i nie boli. Chyba mylisz choroby.


    Poza tym je
    > stem splodzona przez dwoje lekarzy i od dziecka mnie bombardowali w tle rozmowa
    > mi medycznymi.
    >

    Niewątpliwie z zakresu własnych specjalizacji. tongue_out
  • princesswhitewolf 07.03.18, 00:57
    >W takim samym stopniu nie rozumiesz?

    pytanie sugeruje, ze nie rozumiesz okreslenia : " nie odbiega w rozumieniu "

    W takim samym stopniu sprawy powszedniego dnia. Jak sobie wyobrazasz ze inaczek sie dogadywalabym z ojcem mojego dziecka czy z moim dzieckiem ?

    Nie potrafie natomiast w j. polskim mowic o dziedzinie specjalistycznej mojego zawodu, bo ani tego w Polsce nie studiowalam tylko za granica, jak rowniez nie pracowalam nigdy w Polsce. Tlumaczenie na polski jest powolne i nie przychodza mi okreslenia bardzo szybko do glowy bo nimi na codzien nie operuje. Wymaga to namyslu.
  • taki-sobie-nick 07.03.18, 01:01
    princesswhitewolf napisała:

    > >W takim samym stopniu nie rozumiesz?
    >
    > pytanie sugeruje, ze nie rozumiesz okreslenia : " nie odbiega w rozumieniu "

    Ależ przeciwnie, to ty nie rozumiesz. Jeśli nie wiem, co to jest stwardnienie boczne, to nawet, jeśli zrozumiem angielski termin określający tę chorobę, to nadal nie wiem, co to jest.


    >
    > W takim samym stopniu sprawy powszedniego dnia.

    Sprawy powszedniego dnia typu "kup bułkę" to nie jest słownictwo specjalistyczne.
  • manon.lescaut4 07.03.18, 01:16
    No ale właśnie, sama to napisałaś. Jeśli jakiegoś pojęcia czy zjawiska nie znasz, to czy po polsku czy po angielsku nie będziesz mogła się wypowiedzieć. Ale jeśli jest to Twój problem (jak na przykład ta jaskra) to intuicyjnie sie przygotujesz do ewentualnej wizyty u lekarza w Anglii. Jeśli w tej Anglii już mieszkasz i ciagle pogłębiasz znajomość języka to, gdy pojawi się nowy problem medyczny, to tez dasz sobie radę- przyswoisz nowe terminy tak samo jakbyś to zrobiła w Polsce.
  • leyre2 07.03.18, 08:41

    > A co, myślisz, że mnie coś mówi, że mam jaskrę z otwartym kątem przesączania?
    >
    > Jak będzie po angielsku "niewłaściwe działanie neuronów na zakrętach obręczy wi
    > elkiej"?

    przetlumaczyc mozesz zawsze co nie oznacza ze sie rozumie na czym to polega, to kazdy lekarz takze ten w Polsce ma obowiazek pacjentowi wyjasnic w formie dla niego zrozumialej bo wiekszosc pacjentow nie bedzie lekarzami nie mowiac o konkretnej specjalizacji A wiec lekarz oprocz podania terminu medycznego mowi o co chodzi jezykiem przystepnyn a nie medycznyn.

  • tanebo2.0 06.03.18, 22:42
    Oczywiście. W UK płacą krasnoludki.
  • princesswhitewolf 06.03.18, 23:19
    napisalam wyraznie ze kazdy lek kosztuje ok 8 funtow. Poza tym placimy podatki na to by pomagac ludziom z grup ktore nie placa. I te stopy procentowe sa nizsze niz w Polsce.
  • ichi51e 07.03.18, 09:23
    Lek nie kosztuje 8L tylko wy tyle za niego placicie. Reszte juz ktos zaplacil

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • dziennik-niecodziennik 07.03.18, 00:44
    Hehe hehe
    Ty myslisz ze jak pacjent placi 8f za pudelko to tojuz wszystkie pieniadze jakie za ten lek "przyjdą" do apteki? big_grin
    Marze apteczne w UK sa lepsze niz w Polsce...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • ichi51e 07.03.18, 08:43
    Princess chodzi o to ze nawet jak ty placisz 8L to nie znaczy ze ten lek kosztowal 8L

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • tajemnicza.a.m 06.03.18, 23:43
    innpoland.pl/121065,biznesmen-kupil-prawa-do-leku-uzywanego-m-in-przez-chorych-na-aids-i-podniosl-jego-cene-o-5500-proc-w-jeden-dzien

    Tak sie robi biznesy. Nie kupuj akcji, nieruchomosci tylko...i zarabiaj na chorych, którzy na rzesach staną aby zdobyć pieniądze.
  • tanebo2.0 06.03.18, 23:53
    To szuja. Tylko czy on jeden to cały przemysł?
  • manon.lescaut4 06.03.18, 23:54
    Polecam ktorys tam odcinek Dirty Money na netfliksie właśnie o tym typieuncertain i ogólnie o przekrętach jego firmy farmaceutycznej. Ogólnie ten Shkreli to chyba jest jakiś psychopata, ma różne akcje na sumieniu, ale plusem jest to, ze aktualnie siedzismile
  • turzyca 07.03.18, 03:21
    >plusem jest to, ze aktualnie siedzi

    Jak się dowiedziałam, że go posadzili, to nagle dzień się zrobił dużo lepszy. Nie mam skłonności do schadenfreude ale jeśli o niego chodzi, to mi się pryncypia łamią.
    Bo rozumiem, z bólem serca, ale rozumiem, że za lata potwornie kosztownych badań trzeba zapłacić, ale dla takich jak on powinien być dodatkowy krąg w piekle.

    --
    Kółka się kręcą?
  • taki-sobie-nick 07.03.18, 00:31
    tajemnicza.a.m napisała:

    > innpoland.pl/121065,biznesmen-kupil-prawa-do-leku-uzywanego-m-in-przez-chorych-na-aids-i-podniosl-jego-cene-o-5500-proc-w-jeden-dzien

    Strona sugeruje, że to fajnie, bo stać go dzięki temu na drogi samochodzik i latają wokół niego baby?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.