Dodaj do ulubionych

Wiecie, kiedy twardy elektorat zrozumie głupotę

19.03.18, 08:59
pomysłu zamkniętych w niedzielę sklepów? W okolicach maja - zaraz jak się tylko sezon grillowy zacznie.
Teraz było tak, że jak w niedzielę zaswiecilo słońce, to można było wyskoczyć do biedry czy Lidla po zestawy grillowe (o mięso mi chodzi, bo wyngiel i tacki to sobie można na stacjach benzynowych zdobyć).
W piątek może lac, więc Janusz kiełby nie kupi, bo zapowiadali deszczowy weekend. A tu niedzielny poranek i słońce... Sąsiad grilla odpala, a Janusz siedzi i wącha... I myśli, jak to było fajnie jak biedra w niedzielę też otwarta była... Nawet to piwko na stacji przecież droższe...
Edytor zaawansowany
  • morgen_stern 19.03.18, 09:01
    Twardy elektorat zrozumie swoja głupotę głosowania na PiS dopiero wtedy, kiedy sam boleśnie dostanie w dupsko. Osobiście. Dopiero wtedy.

    --
    Moi drodzy, po co kłótnie,
    Po co wasze swary głupie,
    Wnet i tak zginiemy w zupie!
  • lady-z-gaga 19.03.18, 09:04
    Jak na razie nie wiadomo, gdzie ten elektorat ma dupsko. Bo nam wydaje się, że juz wszyscy w dupsko dostajemy, a oni wciąż zadowoleni. Czyli muszą mieć inną budowę smile
  • morgen_stern 19.03.18, 09:06
    Tak, brak mózgu.

    --
    Moi drodzy, po co kłótnie,
    Po co wasze swary głupie,
    Wnet i tak zginiemy w zupie!
  • kota_marcowa 19.03.18, 09:09
    Twardy elektorat jest zachwycony obecnymi rządami. Mam w pracy dwóch pisiorów, a raczej pisiorki i to wcale nie jakieś moherowe babcie, uważają, że to obecna władza dopiero zaprowadziła ład i zrobiła porządek ze złodziejami. Nie wiem, co by się musiało stać, żeby zmieniły zdanie.
  • werdipurke 19.03.18, 09:11
    bo to prawda, patrz paliwa
  • dzikka 19.03.18, 10:00
    Możesz rozwinąć swoją wypowiedź?
  • beataj1 19.03.18, 10:18
    A ja mam wrażenie że suweren juz zaczyna łapać, że zrobił kiepski interes.
    Ale ciężko mu sie do tego przyznać. Ja to nazywam syndromem kołdry z wielbłądziej wełny. Znacie zapewne sytuacje gdy ktoś poszedł na pokaz i za jakieś absurdalne pieniądze kupił taką kołdrę. Poczucie podjęcia głupiej decyzji i kupienia kołdry za kilka tysięcy złotych jest na tyle nieprzyjemne, że takie osoby minimalizują dysonans przez przekonywanie wszystkich dookoła, że to najlepszy zakup w ich życiu, że śpia jak nigdy, schudli, mają cerę jak niemowlak i dostali podwyżkę. A wszystko to dzięki tej kołdrze. Im bardziej ktoś wątpi w wyjaśnienia, tym agresywniej przekonują, że to najlepszy i najrozsądniejszy zakup w ich życiu.
    Podobnie ma suweren - już czuje że ta dobra zmiana to na pewno nie zmiana na lepsze. Że ci co mieli nie kraść, doją aż furczy.
    No ale trudno się do tego przyznać, im trudniej tym bardziej będą krzyczeć że jest pięknie, tak jak miało być.
    Ciekawa jestem kiedy to pęknie i czy w ogóle.

    --
    Moje nowe motto życiowe:
    Mniej dramatu, więcej brokatu!
  • morgen_stern 19.03.18, 10:44
    O tym samym ostatnio z mężem rozmawialiśmy smile że wielu z nich już wie, że wtopili, ale wstydzą się przyznać.

    --
    Moi drodzy, po co kłótnie,
    Po co wasze swary głupie,
    Wnet i tak zginiemy w zupie!
  • claudel6 19.03.18, 14:34
    to się nazywa dysonans poznawczy.
  • beataj1 19.03.18, 15:21
    wiem, ale chciałam to poetycko opisać smile

    --
    Moje nowe motto życiowe:
    Mniej dramatu, więcej brokatu!
  • disco-ball 20.03.18, 17:33
    Bardzo obrazowo smile "biorę" porównanie do kołdry smile
  • tiszantul 19.03.18, 11:05
    > Twardy elektorat zrozumie swoja głupotę głosowania na PiS dopiero wtedy, kiedy
    > sam boleśnie dostanie w dupsko. Osobiście. Dopiero wtedy.

    Tę głęboką myśl przez ostatnie trzy lata zaprezentowano jakieś tysiąc razy. To mówicie, że te wszystkie Straszne Rzeczy, jakie pis zrobił przez trzy lata, nie mają żadnego związku z życiem suwerena i nie dotknęły go w najmniejszy sposób?

    Zachęcam do podkreślania głupoty elektoratu pis w kampanii wyborczej. Taki wylew frustracji świetnie robi na wizerunek. Jednak trzeba Was zrozumieć - przegrać władzę w kraju i ogromne pieniądze z głupimi to faktycznie musi być szok dla najmądrzejszych. Przy takich rozmiarach porażki opozycji to właściwie dobrze, że uważacie się za najmądrzejszych - dla każdego coś miłego: pis ma władzę, a Wy - wysoką samoocenę.

    PiS 40, PO 22, a na ematce rojenia kompensacyjne o tym, jak będzie pięknie w przyszłości, kiedy będzie zupełnie odwrotnie niż teraz. Do tego najwyraźniej nie masz pojęcia, co to jest "twardy elektorat". Twardy elektorat jakiejś partii to ci, którzy zawsze na nią głosują niezależnie od czegokolwiek.
  • iwles 19.03.18, 11:07

    z każdym swoim wpisem potwierdzasz, że pis ma ludzi w głebokiej d....*, że chodzi im tylko i wyłącznie o wskaźniki w sondażach.


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • kota_marcowa 19.03.18, 13:25
    Ale to się tyczy każdej partii. I to była m.in.jedna z przyczyn klęski PO, buta i jawne lekceważenie, nie pomogło im też wyzywanie elektoratu od ciemnogrodu i moherów.
  • iskierka3 19.03.18, 15:30
    A gorszy sort i mordy zdradzieckie?
  • kota_marcowa 19.03.18, 17:39
    No ale to było już PO wyborach wink
  • babcia.stefa 19.03.18, 16:08
    Nie, nawet wtedy nie. Uzna to za niezbędny i do przebolenia koszt wstawania z kolan.
  • znowu.to.samo 19.03.18, 18:43
    Albo zwalą na Tuska. Nieźle sie ustawili, trzeba im to przyznać🤔🤔🤔

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • werdipurke 19.03.18, 09:11
    pomijając podtekst polityczny to naprawdę podziwiam Was za to stwarzanie sobie na siłę problemów...
    mięso na obiad mam w lodówce i tak. różnica taka ze zamiast robic z tych kurzych piersi kotkety czy piec te udka lub karkowke to wrzuce na grilla!
    nie wspominając o tym że:
    - istnieje mnostwo otwartych sklepow gdzie wlasciciel stoi za ladą, zwlaszcza poza miastem takich mnostwo
    - istniejà zamrazarki, w sezonie mam na działce zawsze zapas w zamrazarce zeby nie jezdzic po piwku oraz na wypadek niespodziewanych gosci
    - istnieją prognozy pogody.

    Ile jeszcze będziecie się onanizowac tymi wolnymi niedzielami? Jakos w Niemczech, Skandynawii sklepy w niedziele są zawsze zamknięte i nikt nie dostaje z tego powodu depresji a na ematce zbiorowa wściekłość macicy...,
  • spanish_fly 19.03.18, 09:31
    Nie wiem jak Ty gotujesz, ale jak ja wyjmę mięso z zamrażarki to najpierw trzeba dobrych kilka-kilkanaście godzin, żeby się rozmroziło. Akurat jeśli chodzi o niespodziewanych gości to zamrażarka jest średnio przydatna.

    Uważam, że z czasem się ludzie przyzwyczają do tych niedziel, może to i dobrze, że pracownicy sklepów mają wolne niedziele, ale przestańcie już wmawiać ludziom, że to żadna niedogodność. To jest niedogodność, jakby na to nie patrzeć. Nawet jeśli Tobie to zupełnie nie przeszkadza, to nie masz prawa innym urządzać życia i mówić, co jest dla nich dobre, a co nie.
  • werdipurke 19.03.18, 09:53
    spanish_fly napisała:

    > Nie wiem jak Ty gotujesz, ale jak ja wyjmę mięso z zamrażarki to najpierw trzeb
    > a dobrych kilka-kilkanaście godzin, żeby się rozmroziło.

    nie przesadzajmy. po godzinie-dwoch taką kielbaske mozna juz wrzucac na grilla.
    w razie czego 15 min rozmrazania w mikrofali
    poza tym przede wszystkim mam tak czy inaczej mieso NIEZAMROŻONE w lodowce bo kupilam je na obiad tylko zmieniam sposób obróbki

    Poza tym jesli goscie dzis (w sobote) mowia ze wpadną w niedziele to: przez noc sie rozmrozi,zdażę w sobote do sklepu, lub moge im powiedziec zeby przywiezli na grila to co lubią z grilla.

    > może to i dobrze,
    > że pracownicy sklepów mają wolne niedziele

    i to jest najwazniejsze!

    >ale przestańcie już wmawiać ludzio
    > m, że to żadna niedogodność. To jest niedogodność, jakby na to nie patrzeć.

    to jest podły egoizm tychże ludzi a nie niedogodność.
    w czasach lodowek,zamrazarek,mikrofali nagle jest kataklizm bo w niedziele rano niespodziewaniesłońce zaświeciło i o boże co zrobimy bo miesa na grila nie ma. Od lat zakupy na weekend robie w piątek. zwlaszcza zakupy na dzialke robie w drodze na dzialke lub w supermarkecie w czwartek wieczorem. w razie czego kupuje wiecej i przed wyjazdem zamrazam/pieke i zabieram do domu w niedziele wieczorem zeby to mieso bylo do pracy w poniedzialek na lunch. no ludzie nie dajmy sie zwariowac!
    w dzisiejszych czasach ludzie musza miec wszystko juz,teraz,natychmiast, 24H/dobę, swieze i zero zapasu w domu. naprawde tak lubicie byc w sklepie kazdego dnia?
  • ewawzywa07 19.03.18, 10:04
    JA mogę robić, i robię, zakupy w piatek rano, w czwartek w południe czy każdego dnia kiedy mam na to ochotę, ale swiat to nie ja, nie emeryci, nie niepracujące matki, nie osoby mające nienormowany czas pracy. To ludzie, którzy muszą pracować od 9.00 do 17.00, dojechać do domu, zając się rodzina, i niedziela bywa dla nich wybawieniem. Oczywiście, wszystko można przeorganizować, do wszystkiego sie przyzwyczaić, tylko dlaczego utrudniać ludziom zycie?
  • werdipurke 19.03.18, 10:12
    a nie uwazasz ze byloby lepiej zrobic te zakupy po drodze z pracy do domu bo zajmie mniej czasu niz wyprawa po nie z domu w weekend?
  • spanish_fly 19.03.18, 10:18
    Jak robię zakupy po pracy w drodze do domu, to jestem w domu o 19:00 i moje dziecko je wtedy obiad dopiero koło 20:00. Więc nie, dla mnie np. nie jest lepiej robić zakupy w drodze z pracy.
  • werdipurke 19.03.18, 10:20
    spanish_fly napisała:

    > Jak robię zakupy po pracy w drodze do domu, to jestem w domu o 19:00 i moje dzi
    > ecko je wtedy obiad dopiero koło 20:00. Więc nie, dla mnie np. nie jest lepiej
    > robić zakupy w drodze z pracy.

    czyli w ciagu tygodnia wogole nie robisz zakupow tak? czyli robisz zakupy raz w tygodniu tak?
    to jaki problem zrobic te zakupy w sobotę?
  • ewawzywa07 19.03.18, 10:24
    A może jest to problem, bo dziecko ma zajęcia dodatkowe, albo mąż pracuje w sobotę, albo trzeba pojechać i cos załatwić? Ludzie mają rózne sprawy i niech państwo nie organizuje im zycia domowego. Niech nie narzuca kiedy zakupy, kiedy gimnastyka poranna, kiedy sprzatnie a kiedy oglądanie telewizji/
  • iwles 19.03.18, 10:26

    bo w sobotę niektórzy też pracują?
    bo w soboty w sklepach jest armagedon ?
    i na parkingach przed sklepami takoż samo ?
    a...
    wracając z pracy o godz. 17-18 często nie można kupić już tego, co potrzebne ? (świeży chleb/ mięso, wędlina/warzywa/owoce)
    bo do pracy nie jeżdżę samochodem, więc dźwiganie 7-kilogramowego proszku do prania, albo zgrzewki wody średnio mi się uśmiecha ?


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • spanish_fly 19.03.18, 10:29
    No właśnie zazwyczaj robię większe zakupy w sobotę i w ostatnią mało mniej *** nie strzelił. W sklepie nie dało się przecisnąć wózkiem, brakowało miejsc parkingowych i ciężko było wyjechać z parkingu, warzywa przetrzebione itd. Zniosę to jeśli to naprawdę ma być takie dobrodziejstwo dla pracowników sklepów, ale do jasnej cholery przestań zaprzeczać, że jest to niedogodność. W dodatku muszę kupić dziecku nowe meble i do tego to już chyba niestety będę musiała wziąć wolny dzień z pracy, bo nie wyobrażam sobie co się musi dziać w takiej Ikei w sobotę - kiedy tam i w sobotę i w niedzielę zawsze był dziki tłum.
  • werdipurke 19.03.18, 10:38
    w sobotę w ikei bedzie tłum jak zawsze. wybierzcie przez internet i zamowcie z dostawą do domu smile
  • spanish_fly 19.03.18, 10:42
    Nie, będzie tłum dwa razy większy niż zawsze. Sama sobie kupuj przez internet - ja tak nie lubię.
  • domowapani 19.03.18, 10:42
    Meble to nie jest zakup, którego dokonuje się bez obmacania. W przypadku mebli systemowych najlepiej jest zamówić przy sprzedawcy, bo często podpowie nam lepsze rozwiązania. Ale co ja tam mogę wiedzieć....
  • werdipurke 19.03.18, 10:46
    na tym polega dojrzalosc-albo nie cierpie tlumow i zalatwiam to przez net lub w poniedzialek rano (mozna wziac wolne), albo jezdzilam w tłoczne tłumy w niedziele wiec roznicy mi nie zrobi jak pojade w sobote. o co sie tu pieklić?
  • spanish_fly 19.03.18, 10:47
    Na tym polega dojrzałość: nie chcę pracować w niedzielę - wybieram zawód, który nie będzie mnie do tego zmuszał w przeciwieństwie do pracy w handlu.
  • werdipurke 19.03.18, 10:50
    spanish_fly napisała:

    > Na tym polega dojrzałość: nie chcę pracować w niedzielę - wybieram zawód, który
    > nie będzie mnie do tego zmuszał w przeciwieństwie do pracy w handlu.

    no właśnie! dokładnie to napisałam
  • ewawzywa07 19.03.18, 10:51
    Nie, napisałaś coś wręcz odwrotnego. Przeczytaj.
  • werdipurke 19.03.18, 11:03
    ewawzywa07 napisał(a):

    > Nie, napisałaś coś wręcz odwrotnego. Przeczytaj.

    w innym miejscu, nizej to napisalam.
  • volta2 19.03.18, 11:54
    masz może jakieś badania, ile kasjerek się zwolniło z pracy przez niemożność roboty w niedzielę? tak im przecież zależało na tej handlowej niedzieli i oglądaniu dzieci w tygodniu (no i tutejszych urzedniczek) że powinny już rzucać wypowiedzeniami?

    przeliczone już? opublikowane wyniki?

    ps. ja w niedziele gościłam taką handlową panią, nie wydawała się niezadowolona z tego, że nie siedzi na kasie... o przejściu do gastronomii też nic nie wspominała.
  • ewawzywa07 19.03.18, 10:51
    Absolutnie nie. Dlaczego na się brać urlop na zakupy? To juz kolejny absurd. Chyba się pogubiłaś.
  • werdipurke 19.03.18, 11:04
    no skoro ktos chce polazic po ikei to czemu ne? skoro chce to zrobic na spokojnie i bez tlumow. nie mowie o zakupach spozywczych tylko meblach bo ktos tu wytoczyl ten argument
  • ewawzywa07 19.03.18, 11:10
    Zaczynasz się gubić.
  • werdipurke 19.03.18, 11:33
    ewawzywa07 napisał(a):

    > Zaczynasz się gubić.

    niby w czym?
  • ewawzywa07 19.03.18, 11:38
    W meblach na przykład.
  • tanebo2.0 19.03.18, 13:15
    Jaki urlop na zakupy? W nowym kodeksie pracy nie ma już urlopów na życzenie. Urlop dostaniesz tak jak zaplanuje go pan i władca pracodawca...
  • werdipurke 19.03.18, 13:58
    tanebo2.0 napisał:

    > Jaki urlop na zakupy? W nowym kodeksie pracy nie ma już urlopów na życzenie. Ur
    > lop dostaniesz tak jak zaplanuje go pan i władca pracodawca...

    nie mowie ze masz brac urlop na zakupy spozywcze
    mowie ze kazdy czlowiek ma raz na jakis czas dzien wolny i ze wtedy zalatwia rozne rzeczy. moze byc wolny dzien lub wolne popoludnie, odbior nadgodzin lub zwolnienie z racji badan itp przykladow moze byc duzo a i tak kazdy podważysz
  • tanebo2.0 19.03.18, 14:56
    No właśnie teraz już nie będzie takiej możliwości,.
  • werdipurke 19.03.18, 15:06
    tanebo2.0 napisał:

    > No właśnie teraz już nie będzie takiej możliwości,.

    tak? zniesiono prawo do urlopu? od kiedy?
    przestań sie emocjonować i siać zamęt i szerzyć farmazony
  • iwles 19.03.18, 15:26

    plan urlopów sporządza się max do końca marca. Masz tylko 4 dni na żądanie.
    Nie przewidzisz wszystkiego.
    Wolne za pracę w niedzielę dawało taką możliwość (wizyta u lekarza, większe zakupy, remont w domu, generalne porządki itp. ) teraz takiej możliwości nie będzie. Za to będą mogli głównie w niedzielę wiercić dziury w ścianie na półki, stukać przy zakładaniu terakoty, albo zbijac meble.
    No super atmosfera do odpoczynku. Szczególnie dla sąsiadów.

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • babcia.stefa 19.03.18, 16:17
    > mowie ze kazdy czlowiek ma raz na jakis czas dzien wolny

    Nie, nie każdy. Mój mąż nie ma, z wzięciem zwykłego urlopu ma problem. Pracodawca uważa, że od załatwiania czegokolwiek ma godzinną przerwę na lunch i to powinno wystarczyć, nadgodzin nie wolno u nich odbierać, a badania każą załatwiać w czasie prywatnym, ew. w owej przerwie na lunch.

    (Jak masz jakieś światłe rady inne niż ZMIEŃ PRACE WEŚ KREDYT ZAUSZ FIRMĘ to chętnie skorzystam).
  • werdipurke 19.03.18, 16:29
    nie, nie mam żadnych rad, ale wspolczuje.
    co na to pip?
    zero urlopow? nigdy przenigdy?
  • tanebo2.0 19.03.18, 16:49
    Nie czytałaś KP? Urlop ma być ciurkiem 14 dni. Albo jak najwięcej. I masz zdecydować kiedy go bierzesz do końca marca. W marcu masz przewidzieć że w listopadzie wyskoczy ci dentysta?
  • werdipurke 19.03.18, 17:29
    ale przeciez od zawsze bylo tak ze byly plany urlopowe i wg regulaminow te plany mialy byc do konca marca i mialy obejmowac minimum 21 dni z 26.
  • babcia.stefa 19.03.18, 19:26
    Dostanie tygodnia ciurkiem jest problemem, udaje się z grubsza raz na 2 lata. Poza tym udaje się wziąć czasem 1 dzień, tak ze 3 razy w roku.

    PIP wpada co roku, wali maksymalną karę, jaką może przywalić. Właściciel lubi rzucać dowcipasem, że ma u nich abonament.
  • werdipurke 19.03.18, 19:27
    wspolczuje
  • cosmetic.wipes 19.03.18, 19:38
    werdipurke napisała:

    > mowie ze kazdy czlowiek ma raz na jakis czas dzien wolny i ze wtedy zalatwia ro
    > zne rzeczy.


    Ja mam wolne niektore niedziele, 1 i 3 maja, Wielkanoc, trzech króli, nowy rok, boże ciało, 1 i 11 listopada i dwa dni świąt w grudniu.
    Czyli twierdzisz, że właśnie wtedy mogę stacjonarnie kupić meble? big_grin

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • werdipurke 19.03.18, 23:21
    jaaaasne... i poza tym pracujesz w kazdą inną niedziele, kazdą sobote i wogole zawsze.... i ja mam w to uwierzyc....
  • babcia.stefa 19.03.18, 16:19
    > na tym polega dojrzalosc

    Nie, dojrzałość nie polega na przebudowywaniu sobie życia i pokornym dostosowywaniu się do wszystkich popieprzonych pomysłów waaadzy.
  • ewawzywa07 19.03.18, 18:32
    10/10
  • ewawzywa07 19.03.18, 10:44
    Tak, szczególnie starsi ludzie są skorzy do korzystania z internetu.
  • kurt.wallander 19.03.18, 11:46
    Ty wiesz, ile kosztuje dostawa w IKEI?

    Poza tym, czasem cos trzeba zwrócić albo wymienić. Mój mąz był ostatnio w sobotę tylko wymienić jeden drobiazg. Do odpowiedniego okienka było przed nim z 10 osób (kiedy normalnie w weekendy było 2 x mniej). Juz nie mówiąc o liczbie kupujących w sklepie.
  • babcia.stefa 19.03.18, 16:11
    Wiesz, ja jednak na kanapie czy krześle to wolę usiąść - ciuchy ewentualnie mogę kupować przez internet, bo odesłanie jest kwestią 3 kliknięć w systemie, ale odsyłanie kanapy jest nieco... uciążliwe logistycznie.
  • domowapani 19.03.18, 10:40
    Ikea teraz od pon do sob czynna do 22.00 wink zaraz ci werdipurke napisze, że możesz kupić meble, jak polozysz dziecko spać wink
    A kolejna przyjdzie i ci się zapyta, jak często te meble kupujeszwink
    Najbardziej mi się podobał pomysł / propozycja zakupów ubraniowo obuwniczych dla dzieci przez net. Już widzę, jak rodzinka 2+2, z pensjami rzędu 3 tys na rękę, kredytem i opłatami za przedszkola, wyskakuje na przeszło tydzień zalando ostatnio potrafi paczkę po tygodniu przysłać + zwrot + zwrot kasy) z kwoty 2 tys, żeby zamówić ze 3 pary butów w 2 rozmiarach dla obojga dzieci. Alternatywą są zakupy w dzikim tłumie w sobotę, lub wieczorem w tygodniu, kiedy jak wiadomo dzieci są przeszczesliwe i najlepiej współpracujące.
    Osobiście z dziećmi na zakupy lubiłam jeździć w niedzielę przed południem. Większość młodych ludzi odsypia wtedy sobotnie imprezy, dużo ludzi na 11 cedzi do kościoła na msze dla dzieci i jest spokojnie. Tfu. Było.

  • spanish_fly 19.03.18, 10:43
    Masz rację. Zakupy typu buty i ciuchy z małymi dziećmi dla ludzi pracujących to będzie jakiś koszmar teraz. Jak moje było małe to też to zawsze odwalałam w niedzielę z samego rana.
  • werdipurke 19.03.18, 10:50
    spanish_fly napisała:

    > Masz rację. Zakupy typu buty i ciuchy z małymi dziećmi dla ludzi pracujących to
    > będzie jakiś koszmar teraz. Jak moje było małe to też to zawsze odwalałam w ni
    > edzielę z samego rana.


    no patrz, a ja nie znam nikogo komu chcialoby sie w wolny dzien w niedziele jechac po buty z dzieckiem. moje dzieci by mnie chyba zabily smiechem... zakupy bitow ogarnialismy zawsze po przedszkolu/po szkole. lub przez Internet. bez przesady z tym zamawianiem kilku par, wiem jaki rozmiar nosi dziecko, na stronach sklepu mam podaną rozmiarowke a poza tym mamy też już swoją markę co tylko zwiększa szanse na to ze but bedzie dobrze lezal.

    naprawde dla Was to jest fajne? niedziela na zakupach? boze przeciez tyle fajnych rzeczy mozna robic, mnie by musieli duuuuzo zaplacic zeby zmusic do wyjscia do jakiej baltyckiej akurat w niedziele...
  • ewawzywa07 19.03.18, 10:54
    Gdy moje dzieci były małe nigdy nie ciagnęłismy ich na zakupy po szkole/przedszkolu. Ty lubisz, my nie. Mamy do tego prawo.
    Mój syn mieszka w Niemczech. Czasem przyjeżdza do Polski na weekend i chce zrobic sobie zakupy. Niedziela odpada.
  • spanish_fly 19.03.18, 10:56
    Ty nie znasz, ale jak widzisz tacy ludzie są. Jesteś w stanie przyswoić tą informację?

    Pisałam już wiele razy - nie, niedziela na zakupach to nie jest nic fajnego, w ogóle zakupy nie są dla mnie rozrywką, ale nie potrafię sama szyć butów i nie mam gdzie trzymać krów, świń i kur.
  • madami 19.03.18, 12:17
    werdipurke napisał(a):


    >
    > naprawde dla Was to jest fajne? niedziela na zakupach? boze przeciez tyle fajny
    > ch rzeczy mozna robic, mnie by musieli duuuuzo zaplacic zeby zmusic do wyjscia
    > do jakiej baltyckiej akurat w niedziele...

    Żeby uściślić - powyżej nikt nie napisał, że spędza całą niedzielę na zakupach wink Fajne rzeczy mozna również robić w sobotę lub we wtorek - dlaczego cały naród "musi" odgórnie robić to w niedzielę bo władzy się tak podoba?
  • ewawzywa07 19.03.18, 12:22
    Dość aktywnie dyskutowałam z Werdi.... Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, ze moge robic zakupy kiedykolwiek. Jeden z plusów emerytury...., ale to, że JA moge nie znaczy, ze inni tez. A prócz tego nienawidzę jak mi sie ustawami mebluje zycie.
  • madami 19.03.18, 12:25
    ewawzywa07 napisał(a):

    > Dość aktywnie dyskutowałam z Werdi.... Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, ze mo
    > ge robic zakupy kiedykolwiek. Jeden z plusów emerytury...., ale to, że JA moge
    > nie znaczy, ze inni tez. A prócz tego nienawidzę jak mi sie ustawami mebluje zy
    > cie.

    Ja również zakupy robię kiedy chcę wink i z własnego wyboru NIE robię ich w niedzielę bo nie lubię ale jak ktoś mi narzuca swój jedynie słuszny model życia ....
  • werdipurke 19.03.18, 10:44
    no ok, ale przeciez jesli masz male dzieci to ktorys rodzic odbierac je musi ze szkoly, a sklepy o ktorych mowicie sa czynne do 21, wiec jaki problem zalatwic te buty lub meble z dzieckiem po szkole???
  • ewawzywa07 19.03.18, 10:46
    Dla jednego jest to problem a dla drugiego nie. Sa samotni rodzice, są ludzie pracujący popołudniami, sa dzieci, które xle znoszą wielogodzinne wyprawy do sklepów.
  • paskudek1 19.03.18, 10:49
    K..... wa mać kobieto po szkole dzieciak powinien zjeść obiad. Matka z ojcem też pewnie by coś zjedli. W mojej piopidowie taka kolej czynności oznacza że do sklepów mogę jechać około 16 NAJWCZEŚNIEJ. Czasami dziecko ma pracę domową, jakieś dodatkowe zajęcia itp. To odsuwa wyjazd o kolejne godziny. Może do ciężkiej ospy przestańcie jak nolszewicy ustawiać ludziom dzień?

    --
    nagle się okazało, że link do innego forum gazety w sygnaturce to spam smile
  • werdipurke 19.03.18, 10:55
    paskudek1 napisała:

    > K..... wa mać kobieto po szkole dzieciak powinien zjeść obiad. Matka z ojcem te
    > ż pewnie by coś zjedli. W mojej piopidowie taka kolej czynności oznacza że do s
    > klepów mogę jechać około 16 NAJWCZEŚNIEJ. Czasami dziecko ma pracę domową, jaki
    > eś dodatkowe zajęcia itp. To odsuwa wyjazd o kolejne godziny. Może do ciężkiej
    > ospy przestańcie jak nolszewicy ustawiać ludziom dzień?

    ale zobacz że to Ty masz ciasne myslenie-nie ja. bo Ty i Tobie podobne zaklinacie: „niedziela i tylko niedziela”

    a ja podaje przyklady-a moze po szkole, a moze przez neta, a moze w ten dzien wolny gdy i tak masz z dzieckiem wizyte u ortodonty, a moze np. w dlugi weekend, a moze w jakis dzien wolny od szkoly np wtorek po Wielkiej nocy, a moze w taki dzien gdy nie ma zadane, a moze zjecie na miwscie, ale pewnie napiszesz ze nie kazdego stac-to moze po obiedzie.
    Skoro ja moglam z corką pojechac w czwartek o 19 po kurtke wiosenną w galerii bylo juz pustawo, czemu ja moge a Wy nie? aha, bo ja na weekend wyjechalam z dziecmi nad morze i nie bylam w zadnym sklepie smile
  • spanish_fly 19.03.18, 10:58
    >>>>Skoro ja moglam z corką pojechac w czwartek o 19 po kurtke wiosenną w galerii bylo juz pustawo, czemu ja moge a Wy nie? aha, bo ja na weekend wyjechalam z dziecmi nad morze i nie bylam w zadnym sklepi

    Jesteś jakaś głupia czy co? Dostałaś mnóstwo odpowiedzi na podobne do tego pytania i wszystko jak grochem o ścianę. Może zacznij czytać, co do Ciebie piszemy?
  • iwles 19.03.18, 10:59

    to teraz powiedz, czy będąc nad tym morzem korzystałaś z czegokolwiek, co wymagało osób tzrecich ? (sklep, restauracja, kawiarnia? )
    Czy wynajmowałaś tam pokój/hotel? i nie pzreszkadzało ci, ze ktoś w niedzielę musiał przyjśc do pracy, że obsłużyć twoją rodzinę ? żeby posprzątać po tobie ?

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • werdipurke 19.03.18, 11:02
    iwles napisała:

    >
    > to teraz powiedz, czy będąc nad tym morzem korzystałaś z czegokolwiek, co wymag
    > ało osób tzrecich ? (sklep, restauracja, kawiarnia? )
    > Czy wynajmowałaś tam pokój/hotel? i nie pzreszkadzało ci, ze ktoś w niedzielę m
    > usiał przyjśc do pracy, że obsłużyć twoją rodzinę ? żeby posprzątać po tobie ?

    nie, akurat tym razem z niczego nie korzystalismy, bylo zimno wiec nie wychodzilismy, tylko na spacer do lasu. bylismy u siebie tzn w swoim domu, zakupy zrobilam w czwartek, auto bylo zatankowane i starczy mi paliwa jeszcze pewnie dla dlugo.
  • iwles 19.03.18, 11:05

    a innym razem ?

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • werdipurke 19.03.18, 11:31
    iwles napisała:

    >
    > a innym razem ?

    innym razem jest podobnie. na wielkie W czy po lody mamy lokalny sklepik „u Krystyny” i dajemy Pani Krysi zarobic zamiast sie szlajać po Bałtyckiej.
    I jeszcze raz prosze aby nie nadinterpretowywać moich słów. Powiedzialam i uwazam ze nie jest problemem zakaz HANDLU w niedziele. Nigdzie nie napisalam ze wszystko inne ma byc zamkniete.
  • werdipurke 19.03.18, 11:33
    ale rzeczywiscie ja i moja rodzina rzadko korzystamy z tych „innych” jesli juz to knajpy. do teatru chodzimy zazwyczaj w piatki lub soboty. do kina w zasadzie tylko ma tygodniu. ale nie mam nic przeciwko aby byly w niedziele otwarte i bardzo pochwalam wyjscie z rodzina do kina teatru zamiast szlajania sie po galeriach
  • ewawzywa07 19.03.18, 11:40
    Dlaczego pochwalasz? Przeciez do teatru chodzisz w piatki i w soboty... Dlaczego aktorzy maja pracować? I panie w szatni, i bileterki......
    A po za tym Ty i Twoja rodzina to nie cały świat. Sa jeszcze inni ludzie.
  • iwles 19.03.18, 11:53

    > pochwalam wyjscie z rodzina do kina teatru zamiast szlajania sie po galeriach

    szlajanie się po kinach/restauracjach/czy innych knajpach jest lepsze od szlajania się po galeriach? Niby czemu ? I dla kogo ?

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • ewawzywa07 19.03.18, 11:39
    Ale wytłumacz innym i mnie- dlaczego muzeum ma byc otwarte a galeria handlowa zamknięta?
  • werdipurke 19.03.18, 11:51
    ewawzywa07 napisał(a):

    > Ale wytłumacz innym i mnie- dlaczego muzeum ma byc otwarte a galeria handlowa z
    > amknięta?

    bo muzeum, teatr i kino to miejsca rozwoju kulturalnego i spedzanie tam czasu jest o niebo bardziej rozwojowe i pożyteczne niz szlajanie sie po galeriach HANDLOWYCH
  • ewawzywa07 19.03.18, 12:10
    A rozwijać nie można sie w soboty, piatki, czwartki itd? A pracownicy muzeów nie chca miec wolnego? W dobie internetu bez szlajania sie po muzeach mozna przeciez zyć....... Natomiast w galeriach handlowych kupuje się rzeczy potrzebne do zycia własnie. Mniemam, ze zrozumiałas ironie.
  • kondolyza 19.03.18, 12:12
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • ra-sowa 19.03.18, 16:04
    Zapomniałaś się przelogować
  • claudel6 19.03.18, 21:56
    aaaa..i wszystko jasne. to ta niepracująca żona, co to na wszystko ma czas w tygodniu. też bym miała. empatię masz na poziomie owada.
  • iskierka3 20.03.18, 20:06
    A kondolyza chyba odeszla z forum z fanfarami czy pomylilam nicki?wink po co ludziom dwa nicki jesli nie potrafia ich ogarnac?wink ( zakaz powinien byc niczym handlu w niedziele bo JA mam jeden nick i mi wystarczawink
  • madami 19.03.18, 12:23
    ewawzywa07 napisał(a):

    > A rozwijać nie można sie w soboty, piatki, czwartki itd? A pracownicy muzeów ni
    > e chca miec wolnego? W dobie internetu bez szlajania sie po muzeach mozna przec
    > iez zyć....... Natomiast w galeriach handlowych kupuje się rzeczy potrzebne do
    > zycia własnie. Mniemam, ze zrozumiałas ironie.

    Dokładnie - przecież sztukę teatralną można sobie obejrzeć w TV a pracownicy teatrów powinni mieć wolne
    Obiad można ugotować samemu więc gastronomia powinna być zamknięta
  • agonyaunt 19.03.18, 13:05
    Jasne, Kac Wawa bardziej kulturalny i rozwojowy niż dowolna wystawa zorganizowana w galerii handlowejsmile Wiesz, że w galeriach są księgarnie, a w księgarniach spotkania z autorami, imprezy czytelnicze dla dzieci? Których teraz nie będzie wcale, bo gdzie?

    I w ogóle dlaczego uważasz, że masz prawo decydować o tym co i dla kogo jest pożyteczne?
  • werdipurke 19.03.18, 14:15
    po pierwsze-spotkania autorskie sa w roznych miejscach nie tylko w sieci empik, co mnie cieszy bo cenie sobie niesieciowe księgarnie, z porządnym rowniez niepromowanym w tvnie zaopatrzeniem.

    a po drugie ja o niczym nie decyduje i nie chce decydowac. ja po prostu wyrazam swoje zdanie czyli ze niehandlowe niedziele sa na zachodzie Europy i to nic co powinno wywolywać wściekliznę.
  • agonyaunt 19.03.18, 14:52
    Werdipurke, ja Ci to piszę, żebyś zrozumiała, że galeria handlowa to nie tylko tłumy z dzikim obłędem w oczach szukające najlepszej wyprzedaży. Galeria to też centrum rozrywki i kultury, czasami nawet ciekawsze niż kino, muzeum i teatr razem wzięte. To fajne zajęcia dla dzieci. To ciekawe warsztaty dla dorosłych. Teraz tego nie będzie, bo to są rzeczy zaliczane/organizowane przy okazji. Matka z ojcem na zakupy do meblowego, młodzież na spotkanie z fajnym człowiekiem. Facet do budowlanego, kobitka na warsztaty projektowania wnętrz do IKEA. Wszystko funkcjonuje w ramach wzajemnej promocji. Zakaz handlu oznacza likwidację wielu fajnych imprez. A to z kolei oznacza brak pracy dla instruktorów.

    BTW, zdajesz sobie sprawę, że to Twoje wpisy są bardzo agresywne? Wścieklizna, wściek macicy, szlajanie się po galerii - czemu to słownictwo ma służyć? Z Twoich wypowiedzi bije pogarda dla tych, którym ten zakaz przeszkadza. A logiczne argumenty do Ciebie nie trafiają - zawiesiłaś się na szlajaniu po galerii i "nieogarniętych" kobietach, które inaczej "nie potrafią", a kompletnie ignorujesz długofalowe skutki ekonomiczno-społeczne. Do tego podpierasz się mitycznym zachodem Europy, a jednocześnie nie wygląda na to, że wiesz jak to z tym ograniczeniem jest naprawdę. Patrzysz na sprawę przez pryzmat własnych doświadczeń - OK, masz prawo - ale miej świadomość, że w takich sprawach decyzje powinno się motywować czymś zupełnie innym niż czyjeś widzimisię. Bo skutki tego zakazu mogą być dużo poważniejsze niż tylko niezmyty lakier do paznokci.

  • werdipurke 19.03.18, 15:16
    agonyaunt napisała:

    > Galeria to też
    > centrum rozrywki i kultury, czasami nawet ciekawsze niż kino, muzeum i teatr r
    > azem wzięte. To fajne zajęcia dla dzieci. To ciekawe warsztaty dla dorosłych. Zakaz handlu oznacza likwidację wielu
    > fajnych imprez.

    kurcze...mamy chyba inną definicję słów: kultura,rozrywka, fajne zajęcia dla dzieci i fajna impreza. Tym wpisem zaorałaś... Centrum Handlowe jako Centrum Kultury i Rozrywki... Chyba mało wiesz o kulturze i wartościowej rozrywce... Jakie to przykre i jak to źle świadczy o poziomie życia rodziny, skoro w niedziele marzycie o warsztatach wnetrzarskich w Ikea czy rozdzieleniu z dziećmi... Ok spotkanie z autorem książki rozumiem. Ale takie spotkania odbywają się nie tylko w centrach handlowych i nie tylko w niedziele...

    > BTW, zdajesz sobie sprawę, że to Twoje wpisy są bardzo agresywne? Wścieklizna,
    > wściek macicy, szlajanie się po galerii

    to nie są prywatne wycieczki do kogokolwiek ani nie są to określenia ludzi. to są określenia zjawiska które jest rozbuchane,przesadzone.

    >decyzje powinno się motyw
    > ować czymś zupełnie innym niż czyjeś widzimisię

    halo? reklamacja do rządzących. to nie ja podjęłam tę decyzję więc nie utożsamiaj moich poglądów z decyzją
  • ewawzywa07 19.03.18, 16:11
    Kobieto, dla jednego centra handlowe są centrami rozrywki a dla innego nie. I nic Ci do tego. I niemasz prawa oceniac tych ludzi, którzy wola iść z rodzina do centrum handlowego a nie przybytków wysokiej kultury.
  • agonyaunt 19.03.18, 16:54
    LOL, a kim Ty jesteś, żeby decydować jaka kultura i jaka rozrywka są wartościowe i jedynie słuszne? Żebyś się przypadkiem kiedyś nie zdziwiłasmile
  • werdipurke 19.03.18, 17:27
    ja nie decyduje tylko wyrażam opinię. tak samo jak cała reszta użytkowników tu smile
  • ewawzywa07 19.03.18, 16:13
    Słownictwo, którym posługuje sie nauczyciel nauczania początkowego! Pozostawiam bez komentarza.
  • werdipurke 19.03.18, 16:27
    ewawzywa07 napisał(a):

    > Słownictwo, którym posługuje sie nauczyciel nauczania początkowego! Pozostawiam
    > bez komentarza.

    ja nie jestem nauczycielem. podawałam taki przykład, że można się przekwalifikować.
  • iwles 19.03.18, 17:23
    Chwalisz sie korzystaniem z kultury wysokich lotow, to ona nauczyla cie uzywania takiego jezyka?

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • werdipurke 19.03.18, 17:28
    A coś jest nie w porządku z moim językiem?
  • ewawzywa07 19.03.18, 18:33
    Owszem. Przeczytaj, tylko spokojnie, swoje wypowiedzi.
  • werdipurke 19.03.18, 18:48
    nikogo nie obraziłam bo określeniami nazywałam zjawiska a nie ludzi.
  • ewawzywa07 19.03.18, 19:33
    Nie twierdzę, że obraziłaś, ale określ co miałas na mysli. Kim jest komuch?
  • ewawzywa07 19.03.18, 16:10
    Mieszkam w duzym mieście i jakos nie widzę tu masy niesieciowych księgarni. W małych miejscowościach myslę, ze jest jeszcze gorzej.
  • malinadzika 19.03.18, 14:42
    werdipurke napisał(a):

    > bo muzeum, teatr i kino to miejsca rozwoju kulturalnego i spedzanie tam czasu j
    > est o niebo bardziej rozwojowe i pożyteczne niz szlajanie sie po galeriach HAND
    > LOWYCH

    no i juz wiemy, że zamykanie sklepów było nie po to aby kasjerki miały wolne tylko po to, żeby ludzie sie nie szlajali po galeriach, nawet jak lubią smile boskie




    --
    Każda kobieta powinna w pewnym wieku ustalić ile ma lat i już się tego trzymać - M.Czubaszek
  • babcia.stefa 19.03.18, 16:23
    Ale tam pracują tacy sami ludzie jak w galeriach handlowych i praca w niedzielę jest dla nich równie uciążliwa, nie sądzę, żeby Twój rozwój i domniemana pożyteczność im jakoś to wynagradzały.
  • ewawzywa07 19.03.18, 11:13
    Zrozum wreszcie Dobra Kobieto, że ludzie sie od siebie róznią. Oczywiście do wszystkiego mozna się przyzwyczaić. Mozna żyć w baraku i zwykle tez się przezyje. Tylko po co?
  • ewawzywa07 19.03.18, 11:09
    werdipurke napisał(a):

    > paskudek1 napisała:
    >
    > > K..... wa mać kobieto po szkole dzieciak powinien zjeść obiad. Matka z oj
    > cem te
    > > ż pewnie by coś zjedli. W mojej piopidowie taka kolej czynności oznacza ż
    > e do s
    > > klepów mogę jechać około 16 NAJWCZEŚNIEJ. Czasami dziecko ma pracę domową
    > , jaki
    > > eś dodatkowe zajęcia itp. To odsuwa wyjazd o kolejne godziny. Może do cię
    > żkiej
    > > ospy przestańcie jak nolszewicy ustawiać ludziom dzień?
    >
    > ale zobacz że to Ty masz ciasne myslenie-nie ja. bo Ty i Tobie podobne zaklinac
    > ie: „niedziela i tylko niedziela”
    Ja brakuje Ci argumentów to zaczynaja się personelne docinki. Nieładnie.
    >
    > a ja podaje przyklady-a moze po szkole,
    Po szkole zwykle dzieci są zmęczone, głodne i maja lekcje do odrobienia. Rodzice tez padaja na twarz ze zmęczenia.

    a moze przez neta,
    Nie wszyscy umieją, chca robic zakupy przez neta. Trzeba niektóre rzeczy przymierzyc, inne obejrzeć, wziąć do reki itd.

    a moze w ten dzien w > olny gdy i tak masz z dzieckiem wizyte u ortodonty
    Jeden po wizycie u ortodonty moze iść do sklepu a drugi musi pędzić do pracy i zostawić dziecko u babci.A jeszcze inne dziecko ma taki stres po ortodoncie, ze wymaga zajęcia się nim w domu.

    , a moze np. w dlugi weekend,
    A moze długi weekend jest czasem na wyjazdy, dla rodziny- nie pomyslałaś? Zresztą w sklad weekendu wchodzi i niedziela, więc jak to??????
    > a moze w jakis dzien wolny od szkoly np wtorek po Wielkiej nocy
    We wtorek po Wielkanocy wiekszość ludzi pracuje. Nie wszyscy sa nauczycielami.

    , a moze w taki > dzien gdy nie ma zadane
    Czyli rodzice maja zgadywać - będzie zadane czy nie i z głodnym dzieckiem pędzić do sklepu. Nie jest zadane, dziecko ma trening piłkarski, ale to nic- lecimy do sklepu.

    , a moze zjecie na miwscie,
    Nie kazdy lubi jedzenie w przybytkach typu fast. Ja nie. Ani to zdrowe, ani higieniczne, ani apetyczne ani przyjemne. ja nie jem, ale inni jak chca to czemu nie.

    ale pewnie napiszesz ze nie > kazdego stac-to moze po obiedzie.

    Super, dziecko je szybko w domu i mama popędza .... bo musimy do sklepu. Godne polecenia!
    > Skoro ja moglam z corką pojechac w czwartek o 19 po kurtke wiosenną w galerii b
    > ylo juz pustawo, czemu ja moge a Wy nie?
    Bo nie lubimy, bo nie chcemy, bo o 19.00 ogladamy Fakty, bo jest to czas kolacji, bo chcemy porozmawiac z mężami, bo mamy dzieci, którym musimy/chcemy pomóc w lekcjach, bo mamy umówiona wizytę u fryzjera, bo chcemy wymoczyć nogi w misce.... wystarczy.?????


    aha, bo ja na weekend wyjechalam z dzi> ecmi nad morze i nie bylam w zadnym sklepie smile
  • werdipurke 19.03.18, 11:29
    nie, nie dlatego ze wyjechalam, ale dlatego ze szanuje tę zmianę, szanuje ze ukrócono handel wielkich powierzchni ale za to mogą małe sklepiki.

    idąc Twoim tokiem rozumowania. Skoro NIE CHCESZ kupic dziecku butów w zaden inny dzien proponowany przeze mnie tylko w niedziele, skoro oglądanie faktow wazniejsze-ok, ale powiedz mi kiedy w takim razie:
    - dzieci i wy chodzicie do fryzjera
    -chodzisz do kosmetyczki
    - chodzicie na wizyty kontrolne do lekarzy, do okulisty, na szczepienia
    - robisz przegląd auta
    - zalatwiasz sprawy urzędowe typu paszport itp
    - chodzisz na konsultacje do wychowawcy
    - umawiasz serwisantow typu hydraulik/inspekcja gazu itp
    - jezdzisz do notariusz i innych ktorzy w niedziele nie oracują?

    Bo skoro kupienie butow dziecku to problem to w takim razie postulujmy zeby nie ograniczac Twojej wolnosci i zebys wszystkie te rzeczy z listy mogla zalatwiac w niedziele.
  • joanna_poz 19.03.18, 11:35
    wymieniłaś czynności, które się robi raz na kilka miesięcy lub nawet lat.
    problem z zakupami jest taki, że się je robi tydzien w tydzień.
  • spanish_fly 19.03.18, 11:36
    No właśnie, oprócz zakupów jest jeszcze pierdyliard innych rzeczy do załatwienia w tygodniu i m.in. dlatego na zakupy zostaje tylko łykend.
  • ewawzywa07 19.03.18, 11:43
    Większość tych rzeczy robi się dość rzadko - np. u notariusza byłam raptem 4 razy w moim dość długim zyciu- rzadziej niz raz na dekadę. Przegląd samochodu robię raz w roku, paszport raz na 10 lat. Zakupy zaś nieco częściej. Czy widzisz róznicę? Bo ja niewielka, ale jednak.
  • werdipurke 19.03.18, 11:52
    ale juz fryzjer? chyba podobna czestotliwosc jak kupno dzieciom butow i ubran
  • iwles 19.03.18, 12:09
    werdipurke napisał(a):

    > ale juz fryzjer? chyba podobna czestotliwosc jak kupno dzieciom butow i ubran

    Fryzjerzy w galeriach też mocno odczują zmniejszone wpływy.

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • kondolyza 19.03.18, 12:11
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • ewawzywa07 19.03.18, 12:11
    A wiesz, że część fryzjerów pracuje w niedzielę....... Zwłaszczaw galeriach.
  • niennte 19.03.18, 13:15
    werdipurke napisał(a):

    > ale juz fryzjer? chyba podobna czestotliwosc jak kupno dzieciom butow i ubran


    Moja mocno pracująca córka do fryzjera i kosmetyczki umawia się przeważnie w niedzielę.
  • werdipurke 19.03.18, 14:17
    niennte napisała:

    > Moja mocno pracująca córka do fryzjera i kosmetyczki umawia się przeważnie w niedziele

    ale przyznasz ze fryzjerow i kosmetyczek otwartych w niedziele jest jeszcze mniej niz sklepikow wlascicielskich.
    jesli juz to i tak dotyczy to duzych miast gdzie i zakupy mozesz zamowic przez internet...
  • ra-sowa 19.03.18, 16:08
    Ale jakie znów małe sklepiki? To w jakim celu handel przenosi sią na wcale nie małe stacje benzynowe?
    Na mojej można już kupić jogurty, masło, pasztety, sery, wędliny w paczkach - od dwóch tygodni mniej więcej. I w tym celu powiększono liczbę personelu. To tam już można w niedzielę handlować?
  • babcia.stefa 19.03.18, 16:27
    U notariusza byłam 3 x w życiu, przegląd auta robię raz w roku (i załatwiam to przed pracą, to jest maksymalnie 1 h), a paszport mam ważny przez 10 lat.
  • spanish_fly 19.03.18, 10:51
    Jak moje dziecko było małe, to je odbierałam ze szkoły po 17:00. Było zmęczone i głodne, podobnie jak jak, a jeszcze czekało je odrabianie pracy domowej. Ostatnia rzecz o jakiej marzyłam to były wtedy zakupy. Ty jesteś nieprzemakalna. Ludzie mają żyć tak jak Ty im zaplanujesz i koniec, a jeśli mają inne zapatrywania to znaczy, że są niedojrzali.
  • claudel6 19.03.18, 22:03
    ale ona nie pracuje. moze pojechać do galerii w poniedziałek w południe, gdy dzieci są w szkole, a my siedzimy w pracy. to jest rozmowa ze ślepym o kolorach.
  • madami 19.03.18, 12:19
    werdipurke napisał(a):

    > no ok, ale przeciez jesli masz male dzieci to ktorys rodzic odbierac je musi ze
    > szkoly, a sklepy o ktorych mowicie sa czynne do 21, wiec jaki problem zalatwic
    > te buty lub meble z dzieckiem po szkole???

    Bo np. rodzina chce inaczej spędzić np. środowe popołudnie niż wałęsanie się po sklepach, może np. woli zagrać w planszówki albo pójść na spacer? Albo po prostu ze sobą pobyć?
    Dlaczego ludzie mają spędzać czas jak władza im każe a nie po swojemu?
  • afro.ninja 19.03.18, 12:06
    Ja mma kolo siebie jedno z większych galerii handlowych w Polsce. Zakupy dla dzieci od lat robię przez net. Buty, kurtki, bielizna. Jedynie zagladam do galerii w wyprzedaże i jak czegoś pilnie potrzebuje. Szkoda, że sklepy są nieczynne, przede wszystkim dyskonty spożywcze, ale może tak właśnie powinno być?! W końcu zachodnia Europa pozamykana.
  • joanna_poz 19.03.18, 12:11
    nie taka pozamykana, jak szczecinianie ruszyli na zakupy do Niemiec.
    i odkryli, że masło tam tansze ..

    szczecin.wyborcza.pl/szczecin/7,34939,23157303,zakaz-handlu-w-niedziele-szczecinianom-niestraszny-maslo-i.html
  • ela.dzi 19.03.18, 14:20
    Potwierdzam, miałam dokładnie taki sam tryb. Wczoraj jeszcze ma spokojnie poszliśmy z dziećmi do fryzjera z chwilą otwarcia galerii.
  • claudel6 19.03.18, 17:16
    tak, w ciągu tygodnia w ogóle nie robię zakupów spożywczych, bo czeka na mnie w domu dziecko. welcome to real life.
  • ewawzywa07 19.03.18, 10:22
    Jednemu łatwiej a innemu trudniej. Czy uważsz, że dziecko powinno siedzieć dłużej w swietlicy/przedszkolu/żłobku, bo rodzice robia zakupy? W imię czego ktokolwiek ma dyktować KIEDY ma się robic zakupy czy lepiej rano czy wieczorem? Jeszcze krok dalej - seks tylko między 2,00 a 4.00 i tylko w pozycji misjonarskiej.
  • werdipurke 19.03.18, 10:28
    ewawzywa07 napisał(a):

    > Jednemu łatwiej a innemu trudniej. Czy uważsz, że dziecko powinno siedzieć dłuż
    > ej w swietlicy/przedszkolu/żłobku, bo rodzice robia zakupy? W imię czego ktokol
    > wiek ma dyktować KIEDY ma się robic zakupy czy lepiej rano czy wieczorem? Jeszc
    > ze krok dalej - seks tylko między 2,00 a 4.00 i tylko w pozycji misjonarskiej.


    przesadzasz, nikt niczego nie dyktuje, masz wybor 6dni x 24 godziny a musisz akurat w niedzielę, musisz bo sie udusisz.
    a jak sobie radzą mieszkancy malych miejscowosci gdzie sklepy i tak byly zawsze zamkniete w niedziele. przeciez ten zakaz jest wymierzony w zasadzie w sklepy wielkopowierzchniowe i galerie handlowe.
  • ewawzywa07 19.03.18, 10:33
    Mieszkańcy małych miejscowości jadą do więszych miejscowości i tam robia zakupy. Niehandlowe niedziele w nich uderzaja najmocniej.
    Jesli juz jestesmy precyzyjni to nie 6x24 tylko znacznie mniej, bo sklepy nie pracuja w nocy.
    Wszystko można, ale po co ludziom utrudniac życie?
    Fajnie czuje sie maluch do tej pory odbierany o 17.00, siedzący w przedszkolu do 19.00 bo mama robi zakupy ( sa i samotne matki bez obstawy dziadków). Super szczęsliwe są nauczycielki przedszkola, gdy muszą z takim dzieckiem czekac do 19.00. I jaka frajde maja ich rodziny!!!!!!! Nauczycielek!
  • spanish_fly 19.03.18, 10:34
    Ale nie każdy ma taki wybór, bo niektórzy od poniedziałku do piątku pracują. A nawet jak nie pracują to nie mają z kim zostawić dzieci. Albo nie ma ich kto zawieźć.
  • kurt.wallander 19.03.18, 11:56
    werdipurke napisał(a):


    >
    > przesadzasz, nikt niczego nie dyktuje, masz wybor 6dni x 24 godziny

    No chyba jednak nie, bo gros z tego czasu zajmuje ludziom praca zarobkowa lub szkoła/przedszkole w przypadku dzieci.

    a musisz ak
    > urat w niedzielę, musisz bo sie udusisz.

    nie musi, a chce. Taka różnica.


    > a jak sobie radzą mieszkancy malych miejscowosci gdzie sklepy i tak byly zawsze
    > zamkniete w niedziele.

    Mieszkam w małej podwarszawskiej miejscowości i na zakupy meblowo-remontowe, oraz częściowo ubraniowe, a także większe zakupy żywnościowe jeździmy właśnie do Warszawy.
    I nie, sklepy u mnie nie były zamknięte w niedziele, 1-2 spożywcze były zawsze otwarte. I można było wyskoczyć po coś, co się niespodziewanie skończyło, czy nawet po jakąś zachciankę typu lody, bo się ciepło zrobiło i przyszła ochota. Natomiast mebli i tak u siebie nie kupię, czy ubrań, bo tu nie ma takich sklepów.

    przeciez ten zakaz jest wymierzony w zasadzie w sklepy
    > wielkopowierzchniowe i galerie handlowe.

    I to jest właśnie upierdliwe.
  • madami 19.03.18, 12:33
    werdipurke napisał(a):

    > przesadzasz, nikt niczego nie dyktuje, masz wybor 6dni x 24 godziny a musisz ak
    > urat w niedzielę, musisz bo sie udusisz.
    > a jak sobie radzą mieszkancy malych miejscowosci gdzie sklepy i tak byly zawsze
    > zamkniete w niedziele. przeciez ten zakaz jest wymierzony w zasadzie w sklepy
    > wielkopowierzchniowe i galerie handlowe.

    Brak tu logiki.
    Przeciętna osoba wcale nie ma wyboru i jakim piszesz ponieważ 5 dni w tygodniu pracuje, sklepy nie są otwarte 24 godz na dobę tylko do 20 albo do 21 albo do 22 w zależności od zamieszkania. Jeżeli ktoś kończy pracę o 18 czy 17 ( jak większość) ma "do wyboru" jedynie od 2/3 do 4 godzin w ciągu tygodnia + sobota od 10 do 20/21/22 więc logicznym jest, że ludzie wybierają zakupy w sobotę, wtedy gdy nie pracują.

    Jak sobie radzą mieszkańcy małych miejscowości? Ano w niedziele ciągną do dużych miast aby zażyć rozrywki / zrobić większe zakupy w punktach, których w ich miejscowościach brakuje ( jedź w środę po pracy wieczorem do dużego miasta, stój w korkach by mieć niewiele czasu na szybkie zakupy po zaraz zamkną sklep a potem wracaj po nocy do domu, szczeólnie, że następnego dnia trzeba wstać do pracy).
  • komorka25 20.03.18, 17:05
    werdipurke napisała:
    >masz wybor 6dni x 24 godziny a musisz akurat w niedzielę, musisz bo sie udusisz.
    a jak sobie radzą mieszkancy malych miejscowosci gdzie sklepy i tak byly zawsze zamkniete w niedziele. przeciez ten zakaz jest wymierzony w zasadzie w sklepy wielkopowierzchniowe i galerie handlowe.

    No właśnie! Ja nie mam wyboru. Pracuję (och, jak to miło!) od poniedziałku do piątku, od 8 do 16. Super, prawda? Przed pracą odprowadzam (nie jeżdżę samochodem) jedno dziecko do przedszkola, drugie do szkoły (świetlica), trzecie do żłobka. Wcale nie po najkrótszej trasie do pracy. Po pracy odbieram w odwrotnej kolejności, a i tak panie w przedszkolu patrzą na mnie złym wzrokiem, jak wpadam tam tuż przed zamknięciem. Wracam do domu, coś zjem, zagadam z dziećmi i już najmłodsze trzeba kąpać i kłaść spać, zaraz potem średnie, a i najstarsze jak już coś tam odrobi do szkoły, to też idzie spać. Co prawda jest DOPIERO po 20 i mogłabym spokojnie udać się do galerii HANDLOWEJ czynnej do 22 czy 23 na zakupy. Problem polega jednak na tym, że a/ już nie mam czym, b/ mam do niej 30 km. Zatem kupowanie kurtek, majtek, butów, śpiochów, bodziaków, koszul, sukienek, biustonoszy, namiotów, żelazek, mebli, pościeli.... w tygodniu odpada. Do tej pory wykorzystywałam w takim celu sobotę albo NIEDZIELĘ. Teraz już nie będę mogła. W minioną sobotę próbowałam kupić przedszkolakowi trzewiki, bo ze starych wyrósł. W mojej miejscowości buty dla dzieci są w jednym sklepie. Dla mojego akurat nic nie było. Pojechaliśmy do większego miasta, do rzeczonej galerii - godzina autobusem. Nie udało się nic kupić, albo nie było rozmiaru, albo model nie pasował do stopy, albo były szajsowate. Tłumy wszędzie dzikie, nawet posadzić dziecko, żeby przymierzyć but był problem. Po 3 godzinach udręki dziecko było zmęczone i trzeba było wracać. Kolejna godzina. Wyszliśmy z domu trochę po ósmej, wróciliśmy po 14. Dobrze, że jak nas nie było mąż (w tygodniu wyjeżdża do pracy ok. 6, wraca ok. 18) zrobił jakieś spożywcze zakupy, więc biegiem obiad. Przedszkolak się położył, maluszek też zasnął, 9-latka poszła ze mną "na miasto", zrobiłam większe zakupy spożywcze, chociaż mnóstwa rzeczy już nie było, albo były bardzo przebrane. Przemysłowe sklepy w sobotę zamykają u mnie o 14, więc jakieś drobiazgi typu bibuła będziemy musiały kupić w poniedziałek, kiedy są czynne do 18.
    Super, prawda.
  • werdipurke 20.03.18, 20:17
    masakra....
    nie wyobrazam sobie spedzic czas 8-14 w galerii handlowej i nic nie zalatwic. trzeba byc wybitnie nieogarniętym i/lub pechowym
  • aamarzena 20.03.18, 20:32
    Może zacznij czytać ze zrozumieniem. 8-14 zajęło autorce szukanie butów w galerii i dojazd (godzina w jedna strone).
    Moje dzieci są wymagające jeśli chodzi o wygodę butów, podobnie jak ja. Do tego starsza ma stopę po mnie czyli długa, szczupłą i z wąską piętą. Większość butów jej lata na nodze. Bywa tak, że buty kupujemy dopiero w 5 sklepie z kolei, co oznacza przemieszczanie się po mieście. Bez samochodu w sobotę, kiedy autobusy jeżdżą rzadziej byłoby to upierdliwe. Dla mnie to nic dziwnego, że w 3 h butów się nie kupi. I że dzieciak w wieku przedszkolnym jest zmęczony po 3 h zakupów i godzinnej wycieczce pks-em.
  • werdipurke 20.03.18, 21:04
    ja to wszystko rozumiem tylko nie tozumiem tego rozwalenia-bo skoro czasu brak to dlaczego nie skrócić procesu decyzyjnego i dlaczego nie skumulowac spraw do załatwienia? przy trojce dzieci i zblizającej sie wiośnie i swietach dziewczyna wybrala sie pksem do sklepu zeby kupic jedne buty jednemu dziecku i nic wiecej a i tego nie udalo sie załatwić..., no ludzie! to albo nie mam czasu i czas szanuje albo zachowuje sie jak niepracująca rentoerka ktirej sie nudzi....
  • aamarzena 20.03.18, 22:46
    Nie wiem czemu. Może na wiosnę ma już wszystko kupione, a sredniakowi rozpadły się śniegowce i co ma zrobic? Dziecko na śnieg w trampkach puścić? Może pozostałe dzieci chore. Może nie da rady taszczyc pks'em trzech par butów i innych zakupów x3 plus 7kg proszku do prania, plynu do mycia naczyń, 2 kg ziemniaków, 1 kg schabu, owoców, warzyw i wędliny? Może planowała jechać całą rodziną autem, ale auto miało awarie? Nie wiem, powodów takiej a nie innej decyzji może być tysiąc niekoniecznie wynikających z nieogarnięcia autorki postu wyżej. A może jest nieogarnieta. Tez tak bywa. W sumie mąż będąc w sklepie mógł zrobić już konkretne zakupy a nie tylko czesciowe (skoro wiadomo, że następnego dnia nieczynne) i dziewczyna nie musiałaby drugi raz do spożywczaka lecieć.
  • komorka25 26.03.18, 15:26
    Ano, niestety, nie rozumiesz. Więc łopatologicznie:
    po 8 wyszłam z domu z przedszkolakiem do jedynego sklepu z dziecięcym obuwiem w mojej miejscowości - nie było właściwego rozmiaru w modelach do przyjęcia, mimo wszystko nie kupię chłopakowi różowobrokatowych trzewiczków.
    ok.9 - przejście na przystanek autobusowy, chwila czekania, dojazd do większego miasta - kilka minut po 10 i chwila na dojście do galerii.
    ok. 10.20 do ok. 13 - odwiedzenie 6 sklepów, poszukanie modelu do przyjęcia, znalezienie właściwego (albo zbliżonego) rozmiaru - bo producenci mają różne rozmiarówki, przymiarki... W antrakcie siusiu, pić, siusiu...
    13.20 - autobus, powrót, dojście do domu.
    Gdybym do tego miała jeszcze ciągnąć dziecko w wózku (po co?!) i oglądać się za szkolniaczką, to bym musiała mieć 8 rąk i oczy na odwłoku.
    Tak, zachowuję się "jak niepracująca rentierka", bez przymierzania to ja rajstopy i majtki kupuję, reszcie odzieży i obuwiu poświęcam więcej czasu.
  • werdipurke 26.03.18, 15:46
    robisz tak ok.
    wytracasz czas-Twoja sprawa.
    tylko skoro robisz tak jak Ci pasuje to dlaczego wygrażasz sie na tym forum że BRAKUJE Ci CZASU?
  • komorka25 26.03.18, 15:58
    Po pierwsze NIE WYGRAŻAM, po drugie nie pisałam, że 'brakuje mi czasu", tylko, że mam niewiele czasu na zakupy po pracy. A to już nie jest wina MOJEGO ZORGANIZOWANIA, tylko konsekwencja tego, że w moim miasteczku sklepy są czynne zdecydowanie krócej, niż w dużych miastach.
    No i zakupów spożywczych itp. przez net nie zrobię, bo tu nie ma takiej opcji.
  • werdipurke 26.03.18, 18:28
    to jest kwestia Twojego czy raczej Waszego z mężem zorganizowania i dobrze o tym wiesz
  • ewawzywa07 26.03.18, 18:39
    A nawet jeżeli tak jest to co z tego wynika? Jeden jest lepiej zorganizowany inny gorzej i wcale to nie znaczy, ze jest gorszy - może byc bardziej twórczy i miec mnóstwo innych zalet.
    P.S. Co z tym komuchem.... czekam.
  • ewawzywa07 20.03.18, 21:01
    A wyobraź sobie, że czasem tak się zdarza i wcale nie trzeba być nieogarnietym ani pechowym. Mój dorosły syn nim kupi koszule obejrzy kilkanaście w kilku sklepach ( w galeriach własnie) a jak ma do niej dokupic krawat to procedura jest bardzo, ale to bardzo długa. I nie jest ani skąpy, ani ubogi, ani nierozgarnięty, ani pechowy. Po prostu tak ma.
    A ja w dalszym ciagu czekam na wyjasnienie mi, co dokładnie rozumiesz nazywając kogos komuchem lub innymi słowy kim jest komuch.....
  • madami 21.03.18, 09:58
    werdipurke napisał(a):

    > masakra....
    > nie wyobrazam sobie spedzic czas 8-14 w galerii handlowej i nic nie zalatwic. t
    > rzeba byc wybitnie nieogarniętym i/lub pechowym

    Znowu brak czytania ze zrozumieniem sad

    Napisane wyraźne, że wyszła z domu o 8 wróciła o 14 więc jaki ciąg myślowy doprowadził cie do stwierdzenia, że w galerii handlowej spędziła czas od 8-14? Gdzieś napisała, że w niej mieszka?
  • werdipurke 21.03.18, 10:15
    ok, czesc spedzila w autobusie ale tak czy inaczej dla osoby narzekającej na brak czasu takie jego marnotrawienie jest kompletną głupotą!
  • iwles 21.03.18, 10:44

    W jakim wieku masz dzieci ?
    I oświeć nas - jak ty robisz zakupy (niespożywcze) ?
    Wchodzisz do pierwszego sklepu, przeglądasz 10 minut (ciuchy/buty/agd/meble/elektronika itp.) i od razu kupujesz ?


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • werdipurke 21.03.18, 20:01
    zakuoy niespożywcze robię zazwyczaj przez internet.
    jesli mam luz i czas zeby pojechac do miasta do baltyckiej to robie to. ale jesli nie mam czasu, jesli narzekam na jego brak to ograniczam do minimum wszelkie wypady na miasto a to co musze kumuluję w jeden wypad do miasta i pod tym kątem szukam miejsca, no. galerii/centrum handolego ktore ma i apteke i krawca i myjnie w okolicy i poczte i konkretne interesujące mnie sklepy np duka, benetton, iSpot. w przypadku butow ogladamyz dzieciakami w necid i np dzwonie do sklepu spytac czy akurat ten bit maja iten rozmiar. bywa ze mogą sprowadzic w ciagu 2-3 dni. na oglądanie wsklepach szkoda mi czadu. oglądam w necie. mierzymy w sklepie (choć my nie zawsze) ale rozumiem ten argument ze dziecko musi zmierzyc
  • ewawzywa07 26.03.18, 18:40
    I co z tego wynika?
  • ewawzywa07 21.03.18, 11:21
    Zaraz dostaniemy rozpiske jak gospodarować czasem.
    Zakupy spozywcze 15 minut.
    Chemia itd - 10 minut
    Zabawki dla dzieci - 10 minut
    księgarnia - 5 minut
    odzież dziecięca - góra 30 minut
    odzież dorosłego człowieka - internet
    meble- jw
    elektronika- podobnie.
    Czekam co dalej wymyslisz.
    Ale nim to zrobisz okresl, proszę, tego komucha.
  • iskierka3 19.03.18, 11:38
    A nie uwazasz, ze to nie Twoj interes kiedy komus wygodnie zrobic zakupy? Bo ja moge uwazac, ze DLA CIEBIE najwygodniej robic w niedziele po 23 - bo ja tak robie i mnie rak wygodnie ergo rob tak jak ja i ja mi pasuje!
  • spanish_fly 19.03.18, 10:07
    >>>to jest podły egoizm tychże ludzi a nie niedogodność.

    Altruistka się znalazła. Ludzie opisują po prostu, co się dzieje w sklepach. Czego Ty oczekujesz? Że nagle wszyscy na rozkaz rządu zamilkną i przestaną opisywać rzeczywistość taką jaka ona jest, bo rząd postanowił sklepy zamknąć w niedzielę? Przecież nawet sami zatrudnieni w sklepach są w tej sprawie podzielenie, wcale nie jest tak, że wszyscy entuzjastycznie przyjęli ten pomysł.

    >>>w dzisiejszych czasach ludzie musza miec wszystko juz,teraz,natychmiast, 24H/dobę, swieze i zero zapasu w domu. naprawde tak lubicie byc w sklepie kazdego dnia?

    Spróbuj sobie trochę z głowy wywiać to ideologiczne zaczadzenie to może dotrze do Ciebie co napisałam. Nie jestem wcale jakoś zdecydowanie przeciwna zamykaniu sklepów w niedzielę, z pewnością sobie z tym poradzę, nie bywam w sklepie każdego dnia, w ogóle nie lubię robić zakupów, nie traktuję tego jak rozrywki, idę do sklepu jak muszę.

    Natomiast nie uważam tego zakazu za zbawienie; jest to ewidentna niedogodność szczególnie w przypadku zakupów artykułów przemysłowych, na co ludzie, jak ja i mój mąż mają czas tylko w łykend. Jakie będą konsekwencje, także dla ludzi zatrudnionych w sieciach handlowych to się dopiero okaże. Nie można wykluczyć, że ich warunki pracy się pogorszą.

    > może to i dobrze,
    > że pracownicy sklepów mają wolne niedziele

    i to jest najwazniejsze!

    Jak dla kogo. Jesteś w stanie otworzyć swój umysł na tyle, żeby dotarło do Ciebie, że nie wszyscy muszą podzielać Twoją wizję świata?
  • werdipurke 19.03.18, 10:16
    szczerze? teraz z tej drugiej strony czyli ze strony pracującego - nie znam nikogo kto bylby zadowolony z pracującej niedzieli. w kazdym miejscu pracy zawsze byly batalie o to kto przyjdzie do pracy w niedzielę. malo tego-znam ludzi ktorzy zmieniali prace na taką w ktorej nie ma pracujących weekendów. zawsze wieczne problemy z obstawieniem grafiku weekendowego wiec naprawde dla ludzi tam pracujàcych to wieksza szansa na czas wolny w weekend wogole bo zostaną do podzialu tylko soboty
  • spanish_fly 19.03.18, 10:20
    Skoro Ty nie znasz, to znaczy, że takich ludzi nie ma? Skoro dla Ciebie nie ma problemu w niedzielach bez handlu, to znaczy, że inni też muszą przyjmować to entuzjastycznie?
  • paskudek1 19.03.18, 10:21
    Wiesz co, wczoraj szłam ulicą Nowy Świat w Warszawie. Miałam jakiś Carrefour Express i tam stał taki piękny stojak z napisem "za niedzielę dziękujemy dzisiaj i tak pracujemy 😕"
    To tyle w kwestii zadowolenia pracowników

    --
    nagle się okazało, że link do innego forum gazety w sygnaturce to spam smile
  • werdipurke 19.03.18, 10:30
    paskudek1 napisała:

    > Wiesz co, wczoraj szłam ulicą Nowy Świat w Warszawie. Miałam jakiś Carrefour Ex
    > press i tam stał taki piękny stojak z napisem "za niedzielę dziękujemy dzisiaj
    > i tak pracujemy 😕"
    > To tyle w kwestii zadowolenia pracowników

    tylko ze ten napis nie został postawiony przez zwykłego grafikowego pracownika tylko zrobił go wlasciciel punktu (franczyza)
  • paskudek1 19.03.18, 10:33
    A skąd ty to wiesz? A poza tym to co, on gorszy od pracownika?

    --
    nagle się okazało, że link do innego forum gazety w sygnaturce to spam smile
  • werdipurke 19.03.18, 10:36
    paskudek1 napisała:

    > A skąd ty to wiesz? A poza tym to co, on gorszy od pracownika?

    wlasciciel nie gorszy od pracownika ale motywacje ma inne - wie ze w taką niedziele zrobi duzy utarg. a jego ludzie mają dosc pracujàcych weekendow bo mają rodzine i robią wiele zeby znalezc prace w ktirej tego nie ma.
  • ewawzywa07 19.03.18, 10:47
    To może niech zmienia zajęcie? To bardzo dobre wyjście.
  • arwena_11 19.03.18, 14:21
    Właściciel sam decyduje czy otworzy czy nie. Mam na Ursynowie obok siebie 2-3 carrefoury Ex. Żaden nie był czynny. Podobnie jak obok mnie na Mokotowie są 3-4 żabki ( w obrębie 500-600 metrów ) - żadna nie była czynna.
    Z tego co wszędzie piszą - franszyzobiorcy dostali wybór. Mogą pracować ( jak stanie właściciel ) lub nie. Nie ma odgórnego nakazu pracy w niedzielę.
  • ra-sowa 19.03.18, 16:12
    No nie? a pani żona posła pisu handlowała wczoraj alkoholem, i sprzedawczyni też była, co więcej rok temu miała czynne nawet w wielkanoc.
  • araceli 19.03.18, 10:55
    paskudek1 napisała:
    > Wiesz co, wczoraj szłam ulicą Nowy Świat w Warszawie. Miałam jakiś Carrefour Ex
    > press i tam stał taki piękny stojak z napisem "za niedzielę dziękujemy dzisiaj
    > i tak pracujemy 😕"
    > To tyle w kwestii zadowolenia pracowników


    A kto tam konkretnie pracował i w jakim charakterze skoro nie tylko samo sprzedawanie ale i czynności z nim związane są zakazane?



    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • ewawzywa07 19.03.18, 10:26
    Nieprawda!!!! Mój mąż jest lekarzem. Gdy dyżurował raz na dwa miesiące brał bardzo chętnie niedzielny dyżur. Bo wychodził w poniedziałek około 10.00, mógł rózne sprawy pozałatwiać itd. dzis jego młodsi koledzy robia dokładnie to samo.
    Sporo pielęgniarek chetnie pracuje w niedziele, bo sobie w ten sposób dorabia.
    Wielu pracowników naukowych bierze sobotnio-niedzielne zajęcia ze studentami zaocznymi itd.
  • werdipurke 19.03.18, 10:31
    ewawzywa07 napisał(a):

    > Nieprawda!!!! Mój mąż jest lekarzem. Gdy dyżurował raz na dwa miesiące brał bar
    > dzo chętnie niedzielny dyżur. Bo wychodził w poniedziałek około 10.00, mógł róz
    > ne sprawy pozałatwiać itd. dzis jego młodsi koledzy robia dokładnie to samo.
    > Sporo pielęgniarek chetnie pracuje w niedziele, bo sobie w ten sposób dorabia.
    > Wielu pracowników naukowych bierze sobotnio-niedzielne zajęcia ze studentami za
    > ocznymi itd.


    no ale to inna grupa zawodowa, nie handel, przeciez o tym pisalam i rozdzielilam ze Ci od zawsze tak funkcjonują i widzą plusy o których piszesz a Ci w handlu uciekają od pracy w soboty i niedziele
  • ewawzywa07 19.03.18, 10:37
    Dlaczego uciekają? Czy np. pracownicy naukowi mający zajęcia z zaocznymi tez są z innej gliny? Mozna żyć bez studiów zaocznych. Można zawiesić większość linii autobusowych czy tramwajowych. Ludzie niech siedzą w domach a nie szwędają się.. A jak ktos musi to taksówka.
    Pracownicy zakładów pogrzebowyuch? Dlaczego mają pracować? Nieboszczykowi nigdzie się nie spieszy - może poczekac do poniedziałku.
    Czy nie widzisz analogii?
  • werdipurke 19.03.18, 10:42
    nie, juz pisalam ze to inne zawody, inne powody pracowania w weekendy. mozna sie zatrudnic gdzie indziej. jesli ktos wybiera sluzbe zdrosia to duza szansa pracy w weekendy i w nocy. jak chcialam miec czas dla dzieci to zrobilam studia z nauczania wczesnoszkolnego kub pedagogike do dziedziny ktorą znam i ucze w szkole zeby miec wolne ferie,wakacje weekendy i wychodzic z pracy o 14. kazdy moze sobie ksztaltowac swoje zycie ale musi sie liczyć z konsekwencjami: nauczyciel-sprawdzanie kartkiwek,praca w halasie,presja rodzicow i mala pensja a lekarz-odpowiedzialnosc za ludzkie zycie, rezydentura i dyżury nocne. na tym polega dojrzałość
  • spanish_fly 19.03.18, 10:44
    Pracujących w sklepach też się mogą zatrudnić gdzie indziej. Mogą tak ja Ty zrobić sobie studia. itd. itd.
  • ewawzywa07 19.03.18, 10:49
    Tak, dojrzałość polega też na tym, zeby wybierać sobie odpowiadnią pracę. Nikt nikogo nie ciągnie na siłe do handlu.
  • madami 19.03.18, 12:39
    werdipurke napisał(a):

    > szczerze? teraz z tej drugiej strony czyli ze strony pracującego - nie znam nik
    > ogo kto bylby zadowolony z pracującej niedzieli. w kazdym miejscu pracy zawsze
    > byly batalie o to kto przyjdzie do pracy w niedzielę. malo tego-znam ludzi ktor
    > zy zmieniali prace na taką w ktorej nie ma pracujących weekendów. zawsze wieczn
    > e problemy z obstawieniem grafiku weekendowego wiec naprawde dla ludzi tam prac
    > ujàcych to wieksza szansa na czas wolny w weekend wogole bo zostaną do podzialu
    > tylko soboty

    Jest cała rzesza zadowolona z handlowych niedziel - sa to studenci stanowiący 90% obsady weekendowej w marketach,
  • tanebo2.0 19.03.18, 13:27
    A ja znam! Sporo studentów studiuje tylko dlatego że dorabiają w niedziele.
  • cosmetic.wipes 19.03.18, 19:52
    werdipurke napisał(a):

    > szczerze? teraz z tej drugiej strony czyli ze strony pracującego - nie znam nik
    > ogo kto bylby zadowolony z pracującej niedzieli.

    A ja znam mnóstwo - niemal wszyscy znajomi mojego syna, studenci studiów dziennych , dorabiali sobie bardzo chętnie w soboty i NIEDZIELE.

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • tiszantul 19.03.18, 11:37
    > Altruistka się znalazła. Ludzie opisują po prostu, co się dzieje w sklepach. Cz
    > ego Ty oczekujesz? Że nagle wszyscy na rozkaz rządu zamilkną i przestaną opisyw
    > ać rzeczywistość taką jaka ona jest

    Zamknięcie sklepów było sensacją tydzień temu. Wczoraj emocje były zerowe. Więc jeśli opozycja planuje zdobyć jakieś punkty na zamknięciu sklepów to jak najbardziej popieram ten wybór.

    Ludzie nie mają pojęcia, "jaka jest rzeczywistość", bo są po prostu upośledzeni poznawczo, na szczęście spanish_fly z grona "rozumiejących", "oświeconych" i "przebudzonych" im wyjaśni. Ludzie naprawdę nie mają o niczym pojęcia, siedzą smutni w swoich zakopconych lampą naftową izdebkach i bardzo czekają na Twoją wizytę z kagankiem oświaty.
  • berdebul 19.03.18, 10:48
    Egoizm? Rozmawiałaś ze sprzedawcami w okolicznych biedronkach? Bo ja tak. „Moja” biedronka stoi po środku niczego, do najbliższego przystanku jest koło kilometra, poboczem, w terenie niezabudowanym, bez oświetlenia. Woleli kończyć w godzinach, kiedy jeździła komunikacja, bo tak zostaje im piechota/rower/taksówka (jeżeli jakaś w ogóle przyjedzie). I nie ma nic fajnego w kończeniu pracy po północy, bo jeśli sklep zamknie się o 23 (wydłużono godziny), to jeszcze trzeba sprzątnąć, rozliczyć kasę, zanim się zbiorą będzie po północy.

    O sklepach ogrodniczych już pisałam, zawsze robiłam takie zakupy w niedzielę, bo cieżko jezdzic z tują/taczką w samochodzie, a niektóre trzeba od razu posadzić/podlać/wkopać. W sezonie działkowym będą dzikie tłumy w soboty, bo to co rozkładało się na dwa dni będzie w jeden. uncertain
  • ewawzywa07 19.03.18, 09:59
    Przez prawie pół życia żyłam w PRL, gdzie sklepy były nie tylko zamknięte, ale często gdy otwarte to i puste. I.... wcale sie nie cieszę, ze są teraz zamknięte w niedzielę, chociaż sporadycznie robiłam wtedy zakupy. Jestem na emeryturze i JA moge iśc do sklepu tak samo dobrze w czwartek przed południem, w piatek rano itd, ale na mnie świat się nie kończy. Jest mnóstwo ludzi , dla których niedzielne zakupy były dobrodziejstwem. Sa to ci wszyscy, którzy pracują od poniedziałku do piatku a po pracy gnają do domów. Wielu pracuje także w soboty. Zamkniete sklepy to duże utrudnienie i konieczność zmiany organizacji tygodnia i przyzwyczajeń. Zapewniam, ze ani jedna osoba więcej nie pójdzie do kościoła. A kto straci ponadto:
    - ochroniarze ( zwolnią część z nich, bo jest jeden dzień mniej do pracy)
    - paradoksalnie pracownicy sklpeów wielkopowierzchniowych, bo właściciele wykorzystaja ich pracę w inny sposób ( wykładanie towarów na półkach, chowanie do chłodni, remanenty itd)
    - właściciele mniejszych sklepów w galeriach, bo bedzie mniejszy obrót ( klienci przychodzą do sklepów wielkopowierzchniowych a przy okazji zahaczaja o mniejszy sklep, bar szybkiej obsługi czy kino).
    - studenci dorabiający , głównie w niedzielę, pracując w sklepach
    - w końcu my wszyscy, bo będziemy kupowali stary towar, którego nie sprzedało się w sobotę.
    Kto zyska?
    Nie wiem. Zwiżaki Zawodowe tak bardzo awanturują się, że niedziela jest święta i powinna być wolna, a więc gdzie są interesy innych pracujących grup zawodowych?
    - ochrona zdrowia ( lekarze, pielęgniarki, pracownicy laboratoriów, rentgena, ochrona, rejestracja SOR-ów, ratownictwo medyczne)
    - policja ( od tych, których widać na ulicach po tych, którzy siedzą przy telefonach, są w pogotowiu, na antyterrorystach kończąc)
    - wojsko
    - komunikacja: miejska, kolej- w tym kasy biletowe, ochrona kolei, serwis sprzątający, lotnicza( piloci, stewardessy, mechanicy, pracownicy ochrony, stanowisk odpraw, celnicy, WOP)
    - pracownicy elektrowni, wodociagów, filtrów, kanalizacji)
    - pracownicy fabryk pracujących w ruchu ciągłym ( nie tylko robotnicy, ale inzynierowie, technicy, nadzór itd)
    - weterynarze i pracownicy ogrodów zoologicznych
    - pracownicy aptek ( nawet niech to bedą dyzurne)
    - piekarze ( rano w poniedziałek jemy swieże pieczywo, które ktos musi upiec, dowieść, posprzatać)
    - dziennikarze radia, telewizji, serwisów prasowych- pracują nie tylko w święta, ale i w nocy
    - pracownicy domów dziecka, internatów, domów opieki społecznej, schronisk
    - pracownicy hoteli i przemysłu turystycznego ( przewodnicy wycieczek, piloci)
    - pracownicy teatrów , kin i muzeów ( czy tez mamy je pozamykać????)
    Więc jak widać prawie w każdej rodzinie jest ktos kto pracuje w niedziele, w ruchu ciągłym lub na zmiany.
    Co więcej, nawet sejmowi zdarza sie obradować w świętą niedzielę a noc to ulubiona pora.
    P.S. Niemcy rzeczywiście mają pozamykane sklepy w niedziele i wcale nie są z tego zadowoleni
  • werdipurke 19.03.18, 10:11
    przeciez kazdy widzi ze fabryka w ruchu ciaglym nie moze zostac zamknieta a sluzby opiekuncze, ratownicze czy dyzurne muszą byc dostepne, tak bylo zawsze i tak jest wszędzie.
    ale handel to zbytek!
    mozna bez tego zyc!
    spozywczaka znajdziesz (stacja benzynowa,maly sklepik wlascicielski) a jak nie kupisz w niedziele szmaty czy butow to nie umrzesz.
    i nie-nie chodzi mi o to ze niedziela jest święta tylko o to ze jest to dzien wolny i niech taki będzie.

    ps.
    1. remanentów i porzadkow robic nie wolno, bedzie to traktowane jako zlamanie przepisów
    2. w poniedzialek bedziesz kupowała stare? po pierwsze jest mnostwo sklepow ktore i tak byly zamkniete w niedziele np moj rybny czy rzeźnik. a takich produktow swieżych nie lubie kupować w supermarkecie. po drugie-myślisz że zarządzający sklepami są głupkami i będą ryzykować straty? przecież to jasne że będą zwiększać zaopatrzenie na czwartek/piątek i nie brać nowego w sobotę bo niedziele wolne.
    3. „konieczność zmiany organizacji i przyzwyczajeń” - no właśnie! to ten „straszny” wysiłek 😂 a tak serio-czy nie lepiej zrobic te zakupy w sobotę, nawet po pracy (nie kazdy pracuje w sobotę, a ten co oracuje to jednak ma supermarkety czynne do 22) a w niedziele czy nie byloby milo pospac, zjesc leniwe sniadanko, obejrzec cos, robic cokolwiek a nie koniecznie tracic czas na zakupy dopiero wtedy? no ja wole miec luz i zakupy w lodówce.
  • ewawzywa07 19.03.18, 10:19
    werdipurke napisał(a):

    > przeciez kazdy widzi ze fabryka w ruchu ciaglym nie moze zostac zamknieta a slu
    > zby opiekuncze, ratownicze czy dyzurne muszą byc dostepne, tak bylo zawsze i ta
    > k jest wszędzie.
    Dlaczego????? Czym ci ludzie równią się od pracownikow handlu??????
    > ale handel to zbytek!
    Polemizowałabym.
    > mozna bez tego zyc!
    Można żyć. Można zyc także bez wody i prądu. Można zyć bez komunikacji. Nikt z tego powodu, raczej, nie umrze.
    > spozywczaka znajdziesz (stacja benzynowa,maly sklepik wlascicielski)
    A właściciele tez są gorsi? Czy benzyniarze???
    a jak nie
    > kupisz w niedziele szmaty czy butow to nie umrzesz.
    W rzeczy samej.
    > i nie-nie chodzi mi o to ze niedziela jest święta tylko o to ze jest to dzien w
    > olny i niech taki będzie.
    Pytam po raz kolejny- dlaczego dla NICH a nie wszystkich innych?
    >
    > ps.
    > 1. remanentów i porzadkow robic nie wolno, bedzie to traktowane jako zlamanie p
    > rzepisów
    Niech Ci będzie.
    > 2. w poniedzialek bedziesz kupowała stare? po pierwsze jest mnostwo sklepow kto
    > re i tak byly zamkniete w niedziele np moj rybny czy rzeźnik. a takich produkto
    > w swieżych nie lubie kupować w supermarkecie. po drugie-myślisz że zarządzający
    > sklepami są głupkami i będą ryzykować straty? przecież to jasne że będą zwięks
    > zać zaopatrzenie na czwartek/piątek i nie brać nowego w sobotę bo niedziele wol
    > ne.
    Nie, właśnie dlatego, ze nie są głupi będzie więcej towaru, którego sie nie sprzeda i potem będzie się wciskać stary albo kombinować z datami wazności.
    > 3. „konieczność zmiany organizacji i przyzwyczajeń” - no właśnie! to ten „stras
    > zny” wysiłek 😂 a tak serio-czy nie lepiej zrobic te zakupy w sobotę, nawet po
    > pracy (nie kazdy pracuje w sobotę, a ten co oracuje to jednak ma supermarkety c
    > zynne do 22) a w niedziele czy nie byloby milo pospac, zjesc leniwe sniadanko,
    > obejrzec cos, robic cokolwiek a nie koniecznie tracic czas na zakupy dopiero wt
    > edy? no ja wole miec luz i zakupy w lodówce.
    Dla jednego lepiej dla drugiego gorzej. Ja nie pracuję - jestem na emeryturze, moge kupować dowolnego dnia o dowolnej godzinie, ale sa i inni i widze ich interes. Pis chce wtargnąc w każdą dziedzine prywatnego zycia. Zakupy w sobote, niedziela wolna, sniadanko, spanko, seks. Wszystko pod linijeczke. Tak było w PRL. Pamietam, ze w poniedziałki były pozamykane sklpey mięsne ( inna rzecz, że w pozostałe dni nic w nich nie było), ale ówczesne władze dyktowały nam, ze w poniedziałki wara od mięsnego. A teraz robi się podobnie.
  • werdipurke 19.03.18, 10:22
    nikt Ci nie kaze robic okreslonych rzeczy w niedziele, wcale nikt nie kaze od linijki sniadanko spanko i seks. chyba się rozpędzilas za bardzo...
  • werdipurke 19.03.18, 10:25
    i nikt nie mowi ze jedna grupa pracownicza jest lepsza a druga gorsza tylko mowimy o tym ze jest zakaz HANDLU w niedzielę
    oczywiscie ze moglyby byc zamkniete sklepy ze swiezymy rzeczami aby ich pracownicy nie musieli startowac z pracą w niedziele popoludniu: piekarze, warzywnicy, sklepy mięsne. jestem za.
    co do reszty grup zawodowych-nie są gorsi, tylko pracują w takim zawodzie w ktory wpisana jest praca ciągła (sluzba zdrowia,fabryki itp).
  • ewawzywa07 19.03.18, 10:42
    A handel nie? Też. Bo jest to rodzaj świadczeń dla ludzi. Napisałam Ci wyżej- zakaz pracy w niedzielę mozna rozsszerzyć na całe mnóstwo innych grup zawodowych. Dlaczego majabyc połaczenia kolejowe w niedzielę? Można jechać samochodem, a jak ktos nie ma to niech czeka do poniedziałku. Kolejarze też ludzie.
    Autobusy i tramwaje niech zostana w zajezdniach. Po co ludzie mają się wałęsać? Jak koniecznie muszą są taksówki.
    Napisałam o drastycznym przypadku zakładów pogrzebowych.
    Zamknijmy kina, teatry, muzea, galeriw- niech ludzie tam nie chodzą. ozna zyc bez kultury.
    Pozamykajmy restauracje? A co nie łaska gotowac w domu?
    Niech nie pracuja kasjerzy na dworcach - bilety mozna kupic przedtem- trzeba mysleć.
  • agonyaunt 19.03.18, 11:23
    Jak nie mówi, jak mówi? O ile czegoś nie przegapiłam, to oficjalna argumentacja jest taka: "żeby pracownicy handlu mogli spędzać niedziele z rodzinami". Pracownicy handlu dostali ustawowe wolne, reszta świata może zapier....ć. Serio nie widzisz, że ta ustawa dyskryminuje? Nie tylko dyskryminuje ludzi spoza handlu, ale też dyskryminuje tych, którzy chcą i mogą pracować w handlu w weekendy - im ta ustawa najzwyczajniej pracę odbiera. Tysiąc razy pisano, że wolne niedziele można było zorganizować inaczej, tak, żeby zyskali wszyscy, ale nie, tu trzeba było zrobić gigantyczną popisówkę pod sztandarem beznadziejnych ZZ.

    BTW, wstrzymałabym się z ocenianiem zakazu tylko pod względem niezadowolenia kupujących. Poczekajmy na statystyki, zobaczmy ile osób straci pracę, ile osób zlikwiduje swoje sklepy, jak zmienią się obroty. Jeśli z Polski wycofują się duże sieciówki, bo nawet przez 7 dni przy sporej reklamie nie opłaca im się handlować, to co mają powiedzieć małe butki, które większość obrotu robiły w weekend tylko dlatego, że zaglądali do niej klienci snujący się po galerii dla rozrywki? Ja czekam na twarde dane liczbowe, jak się okaże, że zakaz ma zły wpływ na gospodarkę, to jeszcze w tym roku będziemy spokojnie ganiać na zakupy we wszystkie niedziele.
  • araceli 19.03.18, 11:28
    agonyaunt napisała:
    > Serio nie widzisz, że ta ustawa dyskryminuje?

    Jak większość ustaw dających przywileje. 500+ dyskryminuje jedynaków i ustawowych jedynaków. I co? I nico.


    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • babcia.stefa 19.03.18, 16:51
    > Pracownicy handlu dostali ustawowe wolne, reszta świata może zapier....ć.

    Nie "handlu", tylko galerii handlowych i dużych sieci. U mnie w sąsiedniej wsi sklep jest otwarty w niedzielę, a w Krakowie poza knajpami są otwarte na przykład kantory i sklepy z pamiątkami oraz alkoholem.
  • ewawzywa07 19.03.18, 10:27
    Czy nie widzisz ironii?
  • aamarzena 19.03.18, 10:48
    Werdipurke, kino , teatr czy muzeum to jeszcze większy zbytek. Restauracje tez zamknijmy. Przecież to zbytek.
    Osobiście nie przeszkadza mi zakaz handlu w niedziele, tym bardziej, że to na dziś tylko niektóre niedziele. I śmieszą mnie histerie niektórych forumek, bo nie wiedzą gdzie kupić 30 dkg kiełbasy czy zmywacz do paznokci. Ale w druga strone tez nie ma co przeginąć. To, że dla mnie zamknięte sklepy to tylko niewielka niedogodność nie znaczy, że dla innego to nie będzie znacznym utrudnieniem. Szczegolnie dla kogoś kto dużo pracuje, a w niedziele miał czas na spokojne, przemyślane, duże tygodniowe zakupy. Serio imputowanie komuś, że jest egoistą bo potrzebuje otwartych sklepów w niedziele to mocne przegięcie.
    Rozumiem, że ty egoiska nie jesteś i w niedziele nigdy nie korzystasz ze stacji benzynowych, kin, muzeum, restauracji ani budki z lodami?
  • werdipurke 19.03.18, 10:58
    korzystam oczywiscie.
    przeciez pisalam ze odnoszę się do handlu.
  • silencia.furiosa 19.03.18, 12:24
    Wobec tego jesteś podłą egoistką (według własnej definicji). Biedni ludzie pracują w niedzielę, nie mogą jej spędzić z rodziną, bo tobie nie chce się ugotować obiadu? Do kina czy muzeum tez możesz iść we wtorek.
  • ewawzywa07 19.03.18, 12:29
    E nie może , bo w muzeum czy kinie człowiek się rozwija a po galeriach szlaja.
  • aamarzena 19.03.18, 21:38
    No tak. Teraz doczytalam. Ciekawi mnie jednak jak się werdipurke rozwija tankujac na cpn-ie albo jedząc lody z budki?
  • madami 19.03.18, 12:50
    Każdy kto w niedziele jada w restauracjach czy barach to podły egoista. Praca w gastronomii jest bardzo cieżka i niskopłatna a pracownicy na pewno chcieliby spędzić ten dzień z rodzinami
  • norra.a 19.03.18, 11:14
    Poza tym chodzi też o to (jak nie przede wszystkim) żeby mały biznes miał trochę więcej szansy na zarobek w walce z molochami jak centra handlowe czy sieci marketów. Właściciel sklepiku osiedlowego sam stanie na kasie w niedzielę i sobie odbije za cały tydzień, mała kawiarenka wygra ze starbucksem... Czy takie wyrównanie szans na ten jeden dzień nie jest warte tej odrobiny niedogodności dla konsumenta?
  • ewawzywa07 19.03.18, 11:17
    Nie, nie jest.
  • norra.a 19.03.18, 11:24
    Dla mnie jest.
    Mieso na grilla mogę kupić już w piątek, poleży w marynacie to będzie nawet lepsze.
  • iwles 19.03.18, 11:32
    no jak gości masz zaplanowanych, to owszem.
    A co ze spontanicznymi spotkaniami ?
    Zawsze i w każdej chwili jesteś przygotowana na każdą ewentualność ? (jedzenie, napoje itp. )

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • werdipurke 19.03.18, 11:35
    iwles napisała:

    > no jak gości masz zaplanowanych, to owszem.
    > A co ze spontanicznymi spotkaniami ?
    > Zawsze i w każdej chwili jesteś przygotowana na każdą ewentualność ? (jedzenie,
    > napoje itp. )

    mozna podjechać do lokalsa i dać mu zarobić. bardzo popieram. sam stoi przy kasie, zarobi, a poza tym to rzadkie sytuacje.
  • spanish_fly 19.03.18, 11:38
    Nie wiem jakie ty masz lokalne sklepy, ale w mojej okolicy u lokalsa możesz kupić alkohol, wstrętny paczkowany chleb, serek topiony i niewiele więcej. W dodatku w sklepie do tej pory zawsze były przynajmniej dwie osoby, więc nie wiem nawet czy w ogóle da radę otworzyć.
  • iwles 19.03.18, 11:42

    no jakoś tych lokalsów w mojej okolicy otwartych nie było (nawet Żabka była zamknięta)
    Czyżby nie umieli docenić z dobrodziejstw, jakie funduje im państwo tą ustawą ? big_grin


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • ewawzywa07 19.03.18, 11:45
    U mnie tez z tym sklepikami osiedlowymi jakoś marnie, a jak juz to ceny o dobre 50% wyższe.
  • iwles 19.03.18, 11:21

    ???
    Dlaczego zysk pani z osiedlowego warzywniaka ma być dla mnie lepszy ? Tym bardziej, że ceny u niej są średnio o 30-40% wyższe, niż w marketach?
    No i czy coś z wyposażenia domu też u niej kupię ? A AGD ? kurtkę, spodnie, buty ?

    (no a kto jej w niedzielę dowiezie świeży towar ? właściciel piekarni ? masarni ? rolnik ?)

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • norra.a 19.03.18, 11:30
    A jak myślisz dlaczego jest u niej drożej? Bo jest zachłanna i wredna??
    A dlaczego ważniejszy jest jej zysk? Bo to Twoja sąsiadka, która wyda te pieniądze w lokalnym środowisku, a nie wytransferuje za granicę, żeby prezes koncernu kupił sobie większy jacht.

    Oczywiście można mieć to wszystko w poważaniu, ale nie każdy myśli tylko o sobie.
  • ewawzywa07 19.03.18, 11:37
    Jest mi dokładnie wszystko jedno czy prezes koncernu będzie miał większy jacht czy pani z warzywniaka lepszy samochód. MNie jako konsumenta interesuje : świezy , dostępny towar o cenach nie 10 krotnie wyższych, bo tak sobie wymysli właściciel sklepu pracującego w niedziele.
    Może byc to kapitał japoński , wegierski, amerykański czy polski. Jak polski będzie konkurencyjny - sięgne po made in Poland.
  • iwles 19.03.18, 11:38

    sorry, ale ja wydaję swoje pieniądze i nie podoba mi się, kiedy za butelkę wody mam w sklepiku osiedlowym wydać 4 zł, zamiast 2,29.
    Albo podwiędłe warzywa, które leżą u pani od kilku dni.

    Jesteś pewna, że wszystkie markety i galerie w Polsce nie odprowadzają podatku w Polsce ?
    I błędnie zakładasz, że gospodarka to tylko handel a nie produkcja towarów, a artykuły polskie kupisz tylko w osiedlowym sklepiku. To nieprawda.

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • werdipurke 19.03.18, 11:43
    4 zl...
    naprawde nie przesadzajmy. bywa tak ale to wyjątki
  • ewawzywa07 19.03.18, 11:46
    Sorry, ale pozwól decydować bezposrednio zainteresowanym czy to przesada czy nie.
  • spanish_fly 19.03.18, 11:48
    Dołożysz ze swoich?
  • iwles 19.03.18, 12:03
    > 4 zl...
    > naprawde nie przesadzajmy. bywa tak ale to wyjątki

    Woda to był przykład. I nieprawda, że wyjątki, ceny w moim osiedlowym sklepiku są wyższe nawet od cen w patronackich sklepach w ścisłym centrum.
    Przemnóż sobie przez kilka artykułów (skoro pani z osiedlowego ma mieć korzyść z ustawy, to przecież zakupy trzeba zrobić większe, a nie 1 butelkę wody).
    I ja nie pisałam o kupowaniu w niedzielę tego, co akurat się skończyło, ale o uzupełnianiu zapasów domowych (w tym cięższych zakupów, które muszę przewieźć samochodem, no i żebym mogła zaparkować pod domem i nie dźwigać z parkingu na sąsiedniej ulicy - a tak jest w tygodniu).


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile



    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • araceli 19.03.18, 11:55
    norra.a napisała:
    > A jak myślisz dlaczego jest u niej drożej? Bo jest zachłanna i wredna??
    > A dlaczego ważniejszy jest jej zysk? Bo to Twoja sąsiadka, która wyda te pienią
    > dze w lokalnym środowisku, a nie wytransferuje za granicę, żeby prezes koncernu
    > kupił sobie większy jacht.

    One mają w d..e innych ale drą się, że IM zakupy z niedzielę zabrano i wszyscy mają się z ICH problemem solidaryzować.

    Ten zakaz jest ze wszech miar bezsensowny ale 'szczerość' którą wywołał w niektórych jest porażająca uncertain





    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • iwles 19.03.18, 12:07

    Zakaz mnie ogranicza.
    Natomiast brak zakazu NIE nakazuje, że ty musisz robić zakupy w niedzielę, prawda ?


    > One mają w d..e innych ale drą się, że IM zakupy z niedzielę zabrano

    To zamknijmy kina/teatry/restauracje w soboty.


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • kondolyza 19.03.18, 12:10
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • iwles 19.03.18, 12:23

    zadam ci pytanie jeszcze raz:
    Czy handel w niedzielę powodował zagrożenie życia ?

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • tanebo2.0 19.03.18, 14:01
    kondolyza napisała:
    , znies
    > my ograniczenia predkosci, przepisy dostepu do zawodow z okresleniem minimalneg
    > o wyksztalcenia, zniesmy obowiazek odpowiedzialnosci za wyrzàdzone szkody wszęd
    > zie, a co, jak wolnosc to wolnosc smile
    Hura! Zostaję ginekologiem!
  • araceli 19.03.18, 12:51
    iwles napisała:
    > Zakaz mnie ogranicza.
    > Natomiast brak zakazu NIE nakazuje, że ty musisz robić zakupy w niedzielę, praw
    > da ?

    W swojej skrajnej pysze ludzi, którzy pracują w niedzielę, żeby paniusia mogła robić zakupy 'bez ograniczeń' już nie widzisz... Ma być ZAWSZE i TANIO!

    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • iwles 19.03.18, 12:59

    > Ma być ZAWSZE i TANIO!

    tak.

    Prawie każdy w każdej pracy znajdzie minusy.
    Postulujesz, żeby każdy zmienił warunki podaży, jak tam mu wygodnie, bez względu tam popyt ?big_grin


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • malinadzika 19.03.18, 19:45
    norra.a napisała:

    > A jak myślisz dlaczego jest u niej drożej? Bo jest zachłanna i wredna??
    > A dlaczego ważniejszy jest jej zysk? Bo to Twoja sąsiadka, która wyda te pienią
    > dze w lokalnym środowisku, a nie wytransferuje za granicę, żeby prezes koncernu
    > kupił sobie większy jacht.
    mój szwagier dostarcza towar do Biedronki, wiec nie jest zadowolony że mu dochody zmaleją. Ludzie, przeciez tam jest kupa polskich produktów.



    --
    Każda kobieta powinna w pewnym wieku ustalić ile ma lat i już się tego trzymać - M.Czubaszek
  • araceli 19.03.18, 20:55
    malinadzika napisał(a):
    > mój szwagier dostarcza towar do Biedronki, wiec nie jest zadowolony że mu docho
    > dy zmaleją. Ludzie, przeciez tam jest kupa polskich produktów.

    A to ludzie w związki z zakazem handlu w niedzielę przestaną jeść?? big_grin

    Ta histeria przybiera naprawdę kuriozalną 'argumentację' big_grin



    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • malinadzika 20.03.18, 20:48
    araceli napisała:

    > A to ludzie w związki z zakazem handlu w niedzielę przestaną jeść?? big_grin
    >
    > Ta histeria przybiera naprawdę kuriozalną 'argumentację' big_grin
    czytaj na co odpowiadasz, odnosiłam sie do teorii: czyj zysk jest ważniejszy.




    --
    Każda kobieta powinna w pewnym wieku ustalić ile ma lat i już się tego trzymać - M.Czubaszek
  • spanish_fly 19.03.18, 11:21
    Czy to wyrówna jakiekolwiek szanse to się dopiero okaże.

    Jak się ludzie przyzwyczają do planowania zakupów, kupią te zamrażarki, które Werdi tak tu zachwala i zaczną gromadzić większe zapasy, jeśli się faktycznie zmienią przyzwyczajenia dotyczące niedzielnego handlu to nic sobie Ci drobni nie odbiją, a wręcz stracą klientów.

    Poza tym nawet niewielki sklepik ciężko jest prowadzić w pojedynkę - trzeba uzupełniać towar na półkach, iść czasem na siku,kupę, zjeść coś, a teraz właściciele będą musieli pracować w pojedynkę lub zmuszać do pomocy rodzinę i to w dodatku taką, która normalnie w tym sklepie nie pracuje. Takie sklepiki funkcjonują na minimalnej marży, więc jak się właściciel rozchoruje, a co za tym idzie nie będzie miał jak otwierać sklepu w niedziele to może oznaczać w ogóle koniec jego interesu.
  • norra.a 19.03.18, 12:37

    > Poza tym nawet niewielki sklepik ciężko jest prowadzić w pojedynkę - trzeba uzu
    > pełniać towar na półkach, iść czasem na siku,kupę, zjeść coś, a teraz właścicie
    > le będą musieli pracować w pojedynkę lub zmuszać do pomocy rodzinę i to w dodat
    > ku taką, która normalnie w tym sklepie nie pracuje. Takie sklepiki funkcjonują
    > na minimalnej marży, więc jak się właściciel rozchoruje, a co za tym idzie nie
    > będzie miał jak otwierać sklepu w niedziele to może oznaczać w ogóle koniec jeg
    > o interesu.

    Ale przed chwilą padło, że sklepiki funkcjonują na dużo wyższych marżach niż sieci handlowe, to jak w końcu jest?
    Jeśli ten lokalny przedsiębiora jeszcze nie padł w starciu z molochem, to teraz raczej też nie padnie, a całkiem możliwe, że po niedzieli wyjdzie na lekki plus.
  • iwles 19.03.18, 12:41

    nie na wyższych marżach, tylko duże sklepy są w stanie wynegocjować większe upusty od hurtowników/producentów. Mały sklep, który bierze 2 zgrzewki jogurtu nie dostanie zniżki, musi kupić towar po normalnej cenie hurtowej.

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • spanish_fly 19.03.18, 12:46
    Wyższa cena nie musi oznaczać wyższej marży, po prostu kupują drożej, bo nie mają takiej pozycji negocjacyjnej jak wielkie sieci handlowe. A nawet jeśli mają ciut wyższą marżę to mają też nieporównywalnie większe koszty w odniesieniu do generowanego obrotu.
  • norra.a 19.03.18, 13:39
    Otóż to, mały biznes jest na z góry przegranej pozycji w walce z wielkimi sieciami. Albo już pogodzimy się z tym, że biedronki i lidle całkowicie zdominują rynek, albo trzeba pozwolić Państwu trochę się wtrącić. Te wszystkie kapitalistyczne mądrości, że najważniejszy jest konsument, cena i wolność to piękna idea na papierze, ale jednak poki co żyjemy w społeczeństwie.
  • iwles 19.03.18, 13:55

    źle rozumujesz: mały osiedlowy sklep spożywczy nie dość, że ma swój stały target, to i stały asortyment (niewielki wybór). Do takiego sklepu chodzą osoby, które nie mają możliwości pojechania do supermarketu (w w większości ludzie starsi, mieszkańcy pobliskich bloków).
    Więc w tej kwestii nic się nie zmieni.

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • norra.a 19.03.18, 14:01
    Ale ten osiedlowy sklepik zaspokoi podstawowe potrzeby, bo przecież o to jest ten dramat, że poumieramy z głodu przez weekend.
  • iwles 19.03.18, 14:20

    nie zaspokoi, ponieważ właściciel nie zaryzykuje zamówienia większej ilości towaru, i nie każdy ma możliwości prawidłowego przechowania tej większej ilości.

    Poza tym, wiele osób mówi, że nie chodzi o to, żeby w niedzielę zrobić małe spożywcze zakupy. Był to dzień, kiedy można było zrobić duże uzupełnienia oraz zakupy ubraniowo/agd/ciężka chemia itd. Tego sklepik osiedlowy nie zapewni.

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • werdipurke 19.03.18, 14:41
    i naprawde musisz te agd/ciuchy i ciężką chemie kupowac co tydzien?
    przeciez polowa niedziel nadal jest handlowa a tu wscieklizna jakby świat sie konczyl.
    naprawde niektorzy to potrafią sobie stwarzac problemy
  • iwles 19.03.18, 14:50

    ja nie muszę co tydzień, ale wyobraź sobie: NIE jestem jedynym człowiek na świecie ( a właściwie w Polsce).
    Częśc ludzi pójdzie w pierwszą niedzielę, częśc w drugą, inna grupa w trzecią, a jeszcze inna w czwartą niedzielę.

    Obsługa w niedziele była mniej liczna, zakupy spokojniejsze, pracownicy mniej zmęczeni. Teraz w handlowe niedziele ruszą tłumy (szczególnie że to przed świętami), podejrzewam, że w te niedziele będzie potrzebna większa ilość do obsługi, niz było dotychczas. Czy to lepsze? no nie wiem.


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • araceli 19.03.18, 15:23
    iwles napisała:
    > Obsługa w niedziele była mniej liczna, zakupy spokojniejsze, pracownicy mniej z
    > męczeni.

    Od LAT unikam zakupów w weekendy właśnie dlatego, że wtedy są w CH dzikie tłumy. Przy Bałtyckiej w Gdańsku czasem ciężko przejechać bo ludzie stoją w korku próbując wjechać na parking. Rozumiem rozgoryczenie ale może przestań zakłamywać rzeczywistość.






    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • iwles 19.03.18, 15:28

    ja pisze o swojej rzeczywistości.
    Jeśli u ciebie były tłumy w niedzielę, to widocznie taka była potrzeba.
    I teraz ci ludzie dostali po d...*, nikt się z nimi nie liczy (a ty mówisz, że to tłumy były)


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • araceli 19.03.18, 15:29
    iwles napisała:
    > I teraz ci ludzie dostali po d...*, nikt się z nimi nie liczy (a ty mówisz, że
    > to tłumy były)

    Już ustaliłyśmy - Ty masz innych w d..e, oni mają Ciebie.

    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • spanish_fly 19.03.18, 15:13
    Na razie połowa niedziel jest handlowa, ale docelowo wszystkie mają być objęte zakazem.
  • ewawzywa07 19.03.18, 16:04
    Czy nie rozumiesz, że jest to ingerencja w prywatne sprawy ludzi - jeden musi, bo nie ma czasu kiedy indziej, inny po prostu CHCE. A tak przy okazji czekam na Twoje wyjaśnienie kim jest "komuch". Podaj prosta, zrozumiała i prawdziwą definicje.
  • agnes_topesto 19.03.18, 17:00
    werdipurke napisał(a):

    > i naprawde musisz te agd/ciuchy i ciężką chemie kupowac co tydzien?
    > przeciez polowa niedziel nadal jest handlowa a tu wscieklizna jakby świat sie k
    > onczyl.


    przeciez one nie wiedzą, co mają ze soba zrobić w tą nieszczęsną niedziele.
    przecież to logiczne, że co tydzień nie kupuje się mebli, butów, ubrań czy chemii.
    na dodatek, wiekszość narzekających, to panie pracujące w urzędach od pon do pt , do godz 15:30 czy 16 godziny, gdzie po pracy, mają kupe czasu na zrobienie głupich zakupów.
    no pozostaja jeszcze wolne soboty.
    a już jeczenie kogoś, kto nie pracuje zawodowo, bo ja nie zrobię zakupów w niedzielę, jest więcej, niż komiczny.
  • komorka25 20.03.18, 17:26
    agnes_topesto napisała:
    >... wiekszość narzekających, to panie pracujące w urzędach od pon do pt
    > , do godz 15:30 czy 16 godziny, gdzie po pracy, mają kupe czasu na zrobienie
    > głupich zakupów.

    Ja tak (8-16) pracuję, chociaż nie w urzędzie. Już wyżej opisałam w odpowiedzi werdipurke, jak wygląda mój dzień w tygodniu. A ta KUPA CZASU w małej miejscowości najczęściej oznacza 1-1,5h (o ile się nie ma innych obowiązków), bo sklepy przemysłowe są czynne najpóźniej do 18. No, spożywcze do 19-20, ale butów tam nie kupię.

    > no pozostaja jeszcze wolne soboty.

    W soboty naprawdę mam co robić, trudno je nazwać wolnymi. A sklepy niespożywcze otwarte są krótko i raczej słabo zaopatrzone.

    Wszystkie te obrończynie niehandlowych niedziel patrzą na to przez pryzmat dużego miasta, ale to jednak nie jest reprezentatywne.

  • pani-noc 20.03.18, 18:11
    > Wszystkie te obrończynie niehandlowych niedziel patrzą na to przez pryzmat dużego miasta, ale to jednak nie jest reprezentatywne.

    Jestem przekonana, że po zakazie aborcji pisiory wprowadzą klauzulę sumienia dla aptekarzy.

    Już widzę wtedy argumentacje prawicowych oszołomów: no co za problem iść do innej apteki kupić tabletki? Przecież kończysz pracę o 16 i to żaden problem zjeździć apteki w promieniu 150 km od domu w poszukiwaniu farmaceuty bez sumienia. Z resztą po co chcesz się truć tymi tabletkami? Tylko po nich utyjesz i raka dostaniesz, a metody naturalne są zdrowsze i skuteczniejsze.
  • ewawzywa07 20.03.18, 19:49
    Mieszkam w dużym mieście. Jestem juz w tym wieku, że nie miesiączkuje więc problem ciąży ( środków antykoncepcyjnych, pigułki "dzień po") mnie nie dotyczy, a na domiar złego nie pracuję i zakupy mogę zrobic każdego dnia, ale bedę popierała kazdy protest przeciwko głupocie, dyktaturze, fanatykom religijnym, oszołomom czyli pisiorom i ich satelitom.
    Chcę miec wybór kiedy iść po zakupy.
    Nie chce, aby którakolwiek kobieta z mojego otoczenia ( i zupełnie mi nieznana) nie mogła kupic pigułki po jesli będzie musiała, albo biegała po aptekach płacąc bajońskie sumy za nierefundowane nowoczesne środki antykoncepcyjne.
    Nie chcę patrzeć jak ludzie pragnący dziecka wydaja majątek na in vitro, bo panom w czarnych sukienkach nie podoba się ta droga prowadząca do macierzństwa i ojcostwa.
    Nie chcę patrzeć na rodziny upokorzone i upodlone czekające na urodzenie niepełnosprawnego dziecka ( albo co gorsze z wadą letalną), bo panowie posłowie, senatorowie, nawiedzone stare panny czy kler sprzeciwia sie mozliwości aborcji.
    Nie chce słuchać o znajomych i nieznajomych, którym stała sie krzywda, bo lekarz wolał nie wiodzieć, nie słyszeć byle nie narazic sie religijnym fanatykom i ich protektorom.
    I to nieprawda, że my pokolenie 50+,60+,70+,80+ i więcej nic nie rozumiemy, nasza droga prowadzi wyłacznie do kościoła a jedynym mentorem jest proboszcz.
  • araceli 20.03.18, 21:03
    komorka25 napisał:
    > Wszystkie te obrończynie niehandlowych niedziel patrzą na to przez pryzmat duże
    > go miasta, ale to jednak nie jest reprezentatywne.

    'Obrońca niehandlowej niedzieli' to mniej więcej takie yeti jak 'zwolennik aborcji'? big_grin

    Wyzywacie zwolenników PiSu od idiotów, którzy nie potrafią myśleć logicznie tylko widzą czubek własnego nosa a co Wy reprezentujecie poziom? 'Ja KCEM! MOJA wygoda najważniejsza! Ma być ZAWSZE i TANIO! JA! JA! JA! Ja kcem w niedzielę ma być w niedzielę! Ja kcem wolność wyboru! JA! JA! JA!'.

    Uważam zakaz handlu za głupi ale rozumiem, że ludzie NIE CHCĄ w niedziele pracować (nie tylko w handlu) a wasza bezczelna odpowiedź na to jest 'trzeba było wybrać inny zawód'. Skoro wy nie macie czasu, żeby robić zakupy w dzień inny niż niedziela to może same sobie powiedzcie 'to trzeba było wybrać inny zawód'?

    Może czas spuścić balona pogardy i wyższości.


    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • ewawzywa07 21.03.18, 11:28
    Jestem zdecydowaną przeciwniczką zakazu handlu w niedzielę. I :
    - nie robie, lub robię sporadycznie zakupy w niedziele. Moze 2-3 razy w roku
    - mam mozliwość zrobienia zakupów każdego innego dnia przed południem
    - Ja nie zyskuję ani nie tracę na fakcie, ze sklepy są pozamykane ( mieszkam w duzym mieście, mam więc jakąś alternatywę- małe sklepiki)
    Ale są ludzie, mniemam, że większość, którzy nie są w tak komfortowej sytuacji jak ja. Dla nich sklepy otwarte w niedzielę są ułatwieniem zycia, dobrodziejstwem.
    Ludzie, niestety, pracują w niedzielę, świeta, w nocy. Nim przeszłam na emeryturę zdarzało mi się zaczynac pracę w bardzo egzotycznych godzinach i kończyć ja też o niestandardowych porach. Jeszcze niedawno mój mąż dyżurował. A takich ludzi jest niemało.
    Natomiast jeśli chodzi o ceny to wszyscy chcielibysmy płacic mniej. Jest to możliwe w przypadku konkurencji. Gdy zamyka sie centra handlowe- właściciel maleńkiego sklepiku winduje ceny.
  • madami 21.03.18, 18:00
    araceli napisała:


    > Wyzywacie zwolenników PiSu od idiotów, którzy nie potrafią myśleć logicznie tyl
    > ko widzą czubek własnego nosa a co Wy reprezentujecie poziom? 'Ja KCEM! MOJA wy
    > goda najważniejsza! Ma być ZAWSZE i TANIO! JA! JA! JA! Ja kcem w niedzielę ma b
    > yć w niedzielę! Ja kcem wolność wyboru! JA! JA! JA!'.
    >

    Wiele osób pokazuje brak logiki u zwolenników zakazu handlu w niedziele - dlaczego, czym jest uzasadnione faworyzowanie jednej grupy społecznej - pracowników handlu a np. pracowników gastronomii już nie, prawda? To nie jest tak, że "JA CHEM" w niedzielę jeść w knajpie? Kosztem ludzi oczywiście, praca w gastronomii jest bardzo ciężka - dlaczego nie postulujecie aby pozamykać restauracje ( najlepiej odgórnym zakazem) żeby ludzie mogli pobyć z rodzinami?
  • ewawzywa07 21.03.18, 19:40
    Pisałam wielokrotnie - zamknąć restauracje- mozna przeciez jeść w domu; pozamykac kina , teatry, muzea - jest telewizja a w dobie internetu każde muzeum jest dostępne, ograniczyć połaczenia od miejskich autobusów poczynając na lotniczych kończąc - przeciez pracownicy tych branz tez mają rodziny, podrózowac mozna w tygodniu, itd. Dlaczego tylko handlowcy maja miec wolne? Inni też chcą.
  • ewawzywa07 19.03.18, 15:58
    Czy przeszkadza Ci, że Lidl , Biedronka czy jakakolwiek inna sieć zdominuje rynek? Powtarzam - jest mi dokładnie wszystko jedno KTO jest właścicielem sklpeu czy sieci sklepów. Chcę kupowac świezy towar po niezbyt wygórowanych cenach i wtedy kiedy chcę. I może to byc Żyd, Murzyn, Chińczyk, Portugalczyk, Polak, katolik, kibic Legii - nieważne. A państwo polskie już wystarczająco wtrąca sie do tego co moge robić a czego mi nie wolno. Basta,
  • spanish_fly 19.03.18, 12:47
    www.wykop.pl/wpis/30731713/moj-wuj-prowadzi-3-sklepy-spozywcze-na-wsiach-i-dz/
  • spanish_fly 19.03.18, 12:54
    I jeszcze jeden przykład:
    www.se.pl/wiadomosci/polityka/wlasciciele-malych-sklepow-narzekaja-zakaz-handlu-niszczy-nasz-biznes_1045124.html
  • madami 19.03.18, 13:31
    spanish_fly napisała:

    > I jeszcze jeden przykład:
    > www.se.pl/wiadomosci/polityka/wlasciciele-malych-sklepow-narzekaja-zakaz-handlu-niszczy-nasz-biznes_1045124.html

    Tak było na Węgrzech i tak będzie i u nas. To do przewidzenia bo jesteśmy w podobnej sytuacji ekonomicznej jak Wegry i to z nimi powinnismy się ewentualnie porównywać.
    Śmieszą mnie te porównania z Niemcami, że tam brak handlu i tak wspaniale im się żyje. Jak Polak będzie tak zamożny jak Niemiec to żaden zakaz handlu go nie ruszy...
  • agonyaunt 19.03.18, 13:51
    Przede wszystkim to Niemiec pracuje w tygodniu 5 godzin mniej niż Polak, więc ma kiedy te zakupy po robocie zrobić.
  • madami 19.03.18, 13:55
    Wielu Niemców ma gosposie, które robią zakupy....
  • babcia.stefa 20.03.18, 07:03
    Jak pracowałam w Niemczech, to tak to właśnie wyglądało - wielu niemieckich kolegów miało niepracujące żony, cały wyższy management miał sprzątaczki i gosposie. Ich dość jakby waliła konieczność zdążenia do Allkaufa do 18 (bo tak było w latach 90).

    Bawi mnie też wyciąganie jako przykładu Austrii. Mam koleżankę w Wiedniu, oni mają np. obłąkanie rygorystyczne przepisy dotyczące nadgodzin, coś mi kiedyś tłumaczyła, że gdyby przekroczyła 10 h pracy, to dla jej przełożonych jest to prawie kryminał.
  • ewawzywa07 20.03.18, 08:11
    W Niemczech ( tam mieszka i pracuje mój syn) jest bardzo duzo niezadowolonych z zamknietych sklepów. I Niemcy są bliscy zmian. Syn pracuje na uniwersytecie, ma teoretycznie, nienormowany czas pracy, ale zwykle jest to więcej niz mniej. Synowa ma podobnie i mają problem.
  • madami 21.03.18, 18:01
    Oni tam mają mega problem z zakupami - szczególnie młodzi ludzie z małymi dziecmi
  • ewawzywa07 21.03.18, 19:37
    Wiem. Paradoksalnie takie rozwiązanie dezorganizuje życie rodzinne.
  • babcia.stefa 19.03.18, 19:17
    Albo padnie jak na Węgrzech, gdzie ludzie uznali, że nie chce im się kombinować, kiedy, czy, co i gdziekolwiek można kupić w niedzielę, więc woleli na wszelki wypadek robić zapasy w sklepach wielkopowierzchniowych niż liczyć na małe sklepiki.
  • agonyaunt 19.03.18, 11:32
    O naiwności. Mól lokalny sklep ostatniej szansy wywiesił na drzwiach kartkę: w niedziele wolne od handlu sklep będzie nieczynny. A żadna kawiarnia nie przyciągnie hipsterów ze Starbunia, bo ludzie chodzą _do Starbunia_, nie na kawę.
  • norra.a 19.03.18, 12:19
    agonyaunt napisała:

    > O naiwności. Mól lokalny sklep ostatniej szansy wywiesił na drzwiach kartkę: w
    > niedziele wolne od handlu sklep będzie nieczynny. A żadna kawiarnia nie przycią
    > gnie hipsterów ze Starbunia, bo ludzie chodzą _do Starbunia_, nie na kawę.


    No to otwórz sama sklepik i pracuj w niedzielę. Patrz jaką lukę na rynku właśnie znalazłaś!

    Jedni idą do Starbunia bo im religia tak nakazuje, a inni wypiją w galerii kawę przy okazji zakupów i raczej już nie pójdą na drugą kawę do małej, rodzinnej kawiarenki.

  • agonyaunt 19.03.18, 13:27
    Mnie w to nie mieszaj, opisuję zjawisko - wbrew życzeniom niedzielny handel nie przerzuci się do małych sklepów, a niedzielni kawosze, którzy odwiedzają kawiarnie przy okazji zakupów albo dlatego, że są modne, nie zaczną nagle chodzić do no-nameów na własnym osiedlu.
  • norra.a 19.03.18, 13:52
    Jesteś pewna? Bo ja właśnie widziałam dane z jednej z warszawskich cukierni, właściciel się chwalił na FB, w pierwszą niedzielę miał obrót wyższy o ponad 90% w stosunku do niedzieli sprzed roku, wczoraj już to było ponad 200%. Nawet jeśli były też inne czynniki, to na pewno zamknięte sieciówki się też do tego przyłożyły
  • iwles 19.03.18, 13:59

    on jeden tak - 10 pozostałych nie.
    I nie żal ci pracowników tej cukierni, którzy nie dość, że nie spędzą niedzieli z rodziną, to jeszcze muszą pracować na 200% obrotach ?

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • norra.a 19.03.18, 14:07
    Nie, nie żal. Jeśli chodzi o zamykanie sklepów w niedzielę jestem na tak, jeśli chodzi właśnie o wyrównanie szans małego biznesu. Sama pracuję w niedzielę, często nawet w Wielkanoc i Boże Narodzenie, ale mi się opłaca, więc nie czuję się poszkodowana.
  • iwles 19.03.18, 14:24

    > Sama pracuję w niedzielę, często nawet w Wielkanoc i Boże Narodzenie, ale mi się opłaca,

    a gdyby władza zakazała ci pracować w niedzielę ? Nie czułabyś, że ktoś wchodzi z butami w twoje życie, twoje decyzje ? I twoje "opłaca się" zmieniłoby wymiar ?


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • norra.a 19.03.18, 15:08
    Gdyby mi prawo zabroniło pracy w niedzielę, to bym się cieszyła, że mogę spędzić ten czas w domu. Ale prawo mi na razie nie zabrania, natomiast mój pracodawca wynagradza mnie dodatkowo za te niedziele i święta na dwa sposoby: wolnym czasem w innym terminie, oraz finansowo.
  • iwles 19.03.18, 15:18

    skoro ty jesteś zadowolona, to skąd przekonanie, że pracujący w handlu zadowoleni z pracy w niedzielę nie byli ? (przynajmniej część)

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • werdipurke 19.03.18, 15:28
    bo mam znajomych ktorzy pracują w handlu i uwierz mi to zadna frajda ta praca w niedziele. teraz jest okres przejsciowy ale od nowego roku wogole bedzie zakaz i oni sie cieszą
  • ewawzywa07 19.03.18, 16:02
    Zwłaszcza jak dostana wypowiedzenia z pracy. Bedą skakac do sufitu z radości.
  • semihora 19.03.18, 20:51
    werdipurke napisał(a):

    > bo mam znajomych ktorzy pracują w handlu i uwierz mi to zadna frajda ta praca w
    > niedziele. teraz jest okres przejsciowy ale od nowego roku wogole bedzie zakaz
    > i oni sie cieszą



    Sraty pierdaty, że się tak wyrażę.

    --
    Zawsze znajdą się Eskimosi, którzy wypracują dla mieszkańców Konga Belgijskiego wskazówki zachowywania się w czas olbrzymich upałów.
  • araceli 19.03.18, 20:53
    semihora napisała:
    > Sraty pierdaty, że się tak wyrażę.

    Cóż - Twoje potrzeby to też 'sraty pierdaty' big_grin


    Pogarda, która wyszła z paniuś jest po prostu porażająca.




    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • ewawzywa07 19.03.18, 16:00
    To wyobraź sobie, że prawo Ci zakazuje pracować w dni wolne ( niedziele) a nastepnego dnia dostajesz wypowiedzenie z pracy, bo potrzeba mniej pracowników? Jesteś happy?
  • norra.a 19.03.18, 19:40
    Świadczę usługi w kraju, który można nazwać socjalnym rajem, tam się nie zwalnia pracownika z dnia na dzień i traktuje się go jak człowieka. Na dobrostan takich jak ja pracowało wielu przede mną zakładając związki zawodowe, ulepszając prawo pracy i dbając o to, żeby ludziom żyło się coraz lepiej, to kraj gdzie Państwo wtyka nos w takie sprawy, bo wie, że tacy jak ja nie mają szansy w starciu z koporacją, która wycisnęłaby każdego jak cytrynę i zastąpiła nastepnym.
    Marzę, żeby w naszym kraju choć część tej kultury pracy i szacunku dla pracownika udało się przenieść. Niestety tego nie zapewni ani PiS, PO ani Petru dopóki mentalność ludzi się nie zmieni i każdy bedzie widział tylko czubek własnego nosa.
  • ewawzywa07 19.03.18, 20:03
    I co z tego wynika?
  • babcia.stefa 20.03.18, 07:27
    No fajnie, ja też o tym marzę, ale może jakoś byśmy poprawili dolę wszystkich pracowników? Na początek całkowicie wystarczyłoby dopilnować przestrzegania obecnego prawa pracy. Bo na dzień dzisiejszy to wygląda to w ten sposób, że mnie się zdarza pracować w weekendy (moja branża generalnie pracuje w weekendy, mimo że z punktu widzenia dobrostanu ludzkości nie ma takiej potrzeby, uważam za spory sukces, że ja robię to tylko w soboty i to nie wszystkie), mojemu mężowi się zdarza pracować w weekendy oraz wszystkim, których znam, a będę mieć jeszcze trudniej, bo czeka mnie dodatkowa logistyka związana z niemożnością zrobienia zakupów w niedzielę, która to opcja bardzo ułatwiała mi życie: mogłam zaopatrzyć się w spożywkę, jeśli tydzień był wyjątkowo ciężki pracowo z sobotą włącznie, mogłam spokojnie kupić coś do domu, mogłam zrobić zakupy ciuchowo-kosmetyczne przy okazji niedzielnej wizyty w kinie. Teraz muszę zaopatrzyć lodówkę na weekend, choćby skały s..ały, a jakiekolwiek zakupy w galerii handlowej będą ode mnie wymagały udania się tam specjalnie (czego nie robiłam od lat, bo wszystko, czego potrzebowałam, kupowałam z okazji niedzielnych wyjść do kina).
  • agonyaunt 19.03.18, 14:17
    Fajnie dla tego pana, ale przełożenie nie jest takie proste i nie zależy tylko od zamknięcia sieciówek, ale też od paru innych czynników. Poza tym dwa dni to za mało żeby wyciągać jakieś sensowne wnioski - na razie to jest tylko efekt nowości, a nie żadna sensowna zmiana.
  • barbaram1 19.03.18, 14:35
    "ps.
    1. remanentów i porzadkow robic nie wolno, bedzie to traktowane jako zlamanie przepisów"

    Jesteś pewna??? Jest zakaz handlu! Nie ma zakazu pracy w niedzielę w obiektach handlowych. Zdziwisz się, ale część pracowników jednak przychodzi do pracy w takiej Biedronce, aby towar na poniedziałek porozstawiać.
    Niestety nie wszyscy pracownicy są zadowoleni ze zmiany. Mają teraz wydłużone godziny pracy, co niestety często rozwala im życie rodzinne i wbrew pozorom wydłuża powrót z pracy. Poza tym do tej pory musieli pracować dwie niedziele w miesiącu i nadal muszą. Z taką jednak różnicą, że wcześniej mogli sobie w grafiku ustalić sami, w które niedziele chcą przyjść a teraz mają konkretnie wskazane. Pracę w Biedronce traci część osób z logistyki, które dotychczas pracowały w soboty i niedzielę. A teraz dostawy z soboty przeniesiono na piątki, niedziele wieczorem dopiero ruszają.
  • asia_i_p 19.03.18, 16:40
    2. w poniedzialek bedziesz kupowała stare? po pierwsze jest mnostwo sklepow ktore i tak byly zamkniete w niedziele np moj rybny czy rzeźnik. a takich produktow swieżych nie lubie kupować w supermarkecie. po drugie-myślisz że zarządzający sklepami są głupkami i będą ryzykować straty? przecież to jasne że będą zwiększać zaopatrzenie na czwartek/piątek i nie brać nowego w sobotę bo niedziele wolne.

    No dokładnie, brak handlu w niedzielę oznacza, że i w sobotę wieczorem nie bardzo da się coś kupić z rzeczy łatwo psujących się. W piątek byłam zajęta od rana do wieczora, w sobotę do 16-tej, poszłam do sklepu około 19-tej i nie było już połowy z tego, co chciałam kupić. Więc niedogodność jest większa niż to sugerujesz - jeżeli się decyduję na wycieczkę w sobotę (a wolę to od wycieczki w niedzielę, bo w sobotę jestem najbardziej wyluzowana), to świeże warzywa czy pieczywo są po powrocie z tej wycieczki już niedostępne. I niewiele mi daje fakt wydłużenia działalności sklepu do 22, skoro wtedy da się kupić i tak tylko takie rzeczy, których mogłam nakupić na zapas.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • tiszantul 19.03.18, 11:44
    Ten moment, kiedy zwolenniczka opozycji odkrywa, że różne zawody pracują w niedzielę i pisze esej na temat swojego odkrycia. Dlaczego chcecie, żeby PiS otworzył sklepy? Czy nie lepiej będzie, jak w efekcie zamknięcia sklepów przyszłoroczne wybory wygra Nowoczesna, a premierem zostanie Ryszard Petru, lider akcji "kupuję kiedy chcę"?
  • isa_bella1 19.03.18, 12:11
    Jas sobie zatem radzi zachodnia komunistyczna Europa ( Niemcy) bez handlu w niedz.? ....zastanawiajace...
  • claudel6 20.03.18, 00:03
    w Niemczech mają średnio 600 godzin rocznie więcej na robienie zakupów, bo o tyle mniej pracują średnio od Polaków.
  • babcia.stefa 20.03.18, 07:29
    Ano tak, że pracują mniej i obsesyjnie przestrzegają prawa pracy.
  • ewawzywa07 20.03.18, 08:13
    Z tym niemieckim prawem pracy róznie, niestety, bywa. Jest lepiej niz w pislandzie, ale gorzej niz kiedyś.
  • rozwiane_marzenie 19.03.18, 09:43
    U mnie w okolicy żaden sklep nie jest otwarty. Nie mieszkam w Warszawce, gdzie są sklepy na każdym rogu ulicy (albo w innym dużym mieście). W dodatku nie mam swojego samochodu, żeby "podjechać" paręnaście km do najbliższego, otwartego sklepu. Czasami warto pomyśleć o innych, że nie tylko nasz sposób spędzania niedzieli jest właściwy, ludzie są różni i różne mają potrzeby.
    Tak, nie muszę robić zakupów w niedziele, tym bardziej, że wczoraj sama byłam w pracy, więc i tak nie miałabym czasu na zakupy.
    Ale prawda jest taka, że jest to niedogodność.
  • werdipurke 19.03.18, 10:00
    rozwiane_marzenie napisała:

    > U mnie w okolicy żaden sklep nie jest otwarty. Nie mieszkam w Warszawce, gdzie
    > są sklepy na każdym rogu ulicy (albo w innym dużym mieście). W dodatku nie mam
    > swojego samochodu, żeby "podjechać" paręnaście km do najbliższego, otwartego sk
    > lepu. Czasami warto pomyśleć o innych, że nie tylko nasz sposób spędzania niedz
    > ieli jest właściwy, ludzie są różni i różne mają potrzeby.
    > Tak, nie muszę robić zakupów w niedziele, tym bardziej, że wczoraj sama byłam w
    > pracy, więc i tak nie miałabym czasu na zakupy.
    > Ale prawda jest taka, że jest to niedogodność.

    1.ja tez nie mieszkam w Warszawce.
    2. w temacie wątku czyli grillowania - mowa o działkach i okolicach wiejskich a wiejskie sklepy przynajmniej na pomorzu i kaszubach w wiekszosci są otwarte
    3. jesli nie masz auta to tym bardziej powinnas byc przyzwyczajona do innego gospodarowania zaopatrzeniem niz zakupy codziennie po pięć deko, miec w domu jakies zapasy, jakis plan, myslec i planować. Zwlaszcza w czasach lodowek, zamrazarek nie wspominajac o mikrofaliwkach itp
    4. „warto pomyśleć o innych” - tosię popisałaś! Ja akurat cieszę się z zakazu handlu i wolnych niedziel dla pracownikow supermarketow i galerii handlowych, pomyślałaś o nich? czy tylko czubek własnego nosa bo tak wygodnie być bezmyślnym i mieć gdzieś innych... po co się wysilać
  • ewawzywa07 19.03.18, 10:08
    To pomysl o innych grupach zawodowych z mojego sąsiedniego postu. Nie zal Ci np. pielęgniarek? Tak, wiem, jesli ktos jest pielęgniarka to musi sie liczyc z taka pracą, a pracownicy handlu to co- czy oni są z innej gliny?
    A nie żal Ci tych, którzy zostana zwolnieni, bo bedzie potrzeba mniej osób ( ochrona, kasjerki)? Czy nie załujesz tych, którzy bedą pracowac nie w niedzielę od 8.00 a w poniedziałek od 2.00 albo w sobote do 23.00, bo towar trzeba zabezpieczyć?
    Czy nie żal Ci dorabiających studentów, którzy nie bedą mogli dorobić?
    Tak, czasem trzeba pomyślec o innych.
    P.S. Za pracę w niedzielę pracownicy handlu maja inny wolny dzień, moga wtedy pozałatwiac rózne rzeczy ( urzędy, lekarze itd)- tez Ci ich nie żal?
  • werdipurke 19.03.18, 10:19
    ale halo! juz odpowiedzialam-slyzby ratownicze i alarmowe zawsze pracowaly w trybie ciaglym i tak jest wszedzie, to zupelnie co innego. a bez handlu w niedziele mozna zyc, naprawde.
  • spanish_fly 19.03.18, 10:24
    Można żyć też z godziną policyjną. Można żyć bez internetu. Można żyć bez wolnych mediów. Można żyć bez możliwości opuszczania kraju. Itd. Itd. Rozumiem, że jesteś już gotowa na te wszystkie "można żyć bez"? Ułatwi to życie wielu służbom, zwiększy bezpieczeństwo, zapewni odpowiedni wynik wyborów itd. Władza dostarczy Ci wielu wygodnych uzasadnień.
  • werdipurke 19.03.18, 10:26
    chyba sie zagalopowalas troszke. w skandynawii Niemczech itp sklepy w niedziele zamkniete a nikt nie zakazuje opuszczac kraju ani nie wprowadza godziny policyjnej
  • ewawzywa07 19.03.18, 10:29
    Mój syn mieszka w Niemczech. I Niemcy są bardzo niezadowoleni z faktu, ze sklepy są pozamykane.
    Dąży sie do tego, zeby mozna było handlować.
  • paskudek1 19.03.18, 10:30
    Ale w Niemczech sklepy są zamknięte OD ZAWSZE, a teraz właśnie je powoli OTWIERAJĄ

    --
    nagle się okazało, że link do innego forum gazety w sygnaturce to spam smile
  • iwles 19.03.18, 10:31

    nie chodzi o to, że nikt nie zakazuje, chodzi o durny argument, że "bez..... (tu sobie wstaw, cokolwiek chcesz) da się żyć.
    Pewnie, że człowiek nie świnia, mając instynkt przetrwania do wszystkiego jest w stanie się przyzwyczaić. Tylko dlaczego własne państwo rzuca mu te kłody pod nogi ?


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • werdipurke 19.03.18, 10:33
    przeciez wiesz ze chodzi o obcy kapital w hipermarketach i galeriach.
  • ewawzywa07 19.03.18, 10:43
    No to co z tego? Czy przeszkadza Ci obcy kapitał? Ja chcę jechać punktualnym i czystym pociagiem i mam w nosie czy jest to pociag polski, niemiecki, rosyjski czy chiński.
  • iwles 19.03.18, 10:49
    aha, czyli przeszkadza ci, że ten obcy kapitał daje pracę/zarobki tysiąciom Polaków, zaś ci odprowadzają podatki polskim urzędom ? (że nie wspomnę, iż mają za co żyć).
    Widzę, że dla ciebie lepszym rozwiązaniem jest polski zasiłek, na którego wypłate państwo bierze zagraniczne kredyty ?
    OMG.


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile



    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • spanish_fly 19.03.18, 10:31
    Ale u nas mogą zakazać. Nie jesteśmy niestety Niemcami ani Skandynawią. I co wtedy? Przyjmiesz to ze zrozumieniem czy ostatecznie pozwolisz sobie okazać jakieś niezadowolenie?
  • werdipurke 19.03.18, 10:35
    spanish_fly napisała:

    > Ale u nas mogą zakazać. Nie jesteśmy niestety Niemcami ani Skandynawią. I co wt
    > edy? Przyjmiesz to ze zrozumieniem czy ostatecznie pozwolisz sobie okazać jakie
    > ś niezadowolenie?


    drzewko sie zlewa i nie wiem na co odpowiadasz-czego mogą u nas zakazać?
  • spanish_fly 19.03.18, 10:41
    Wychodzenia z domu po 20:00, wolnych mediów, wyjazdów zagranicę, internetu itd.
  • werdipurke 19.03.18, 10:59
    spanish_fly napisała:

    > Wychodzenia z domu po 20:00, wolnych mediów, wyjazdów zagranicę, internetu itd.

    chyba przesadzasz
  • ewawzywa07 19.03.18, 11:15
    Nie, nie przesadza. Jest to spójne, logiczne i konsekwentne.
    Ja napisałam to gdzieś wyżej. Dokładnie to samo. Kilka(naście) osób Ci przedstawia argumenty a Ty" nie". Bo Ty nie potrzebujesz. Jesli nie potrzebujesz tu i teraz korzystać np. ze szpitala połozniczego to trzeba go zamknąc, bo idąc dalej Twoim tokiem rozumowania inni tez nie muszą.
  • werdipurke 19.03.18, 11:19
    ewawzywa07 napisał(a):

    > Nie, nie przesadza. Jest to spójne, logiczne i konsekwentne.
    > Ja napisałam to gdzieś wyżej. Dokładnie to samo. Kilka(naście) osób Ci przedsta
    > wia argumenty a Ty" nie". Bo Ty nie potrzebujesz. Jesli nie potrzebujesz tu i t
    > eraz korzystać np. ze szpitala połozniczego to trzeba go zamknąc, bo idąc dalej
    > Twoim tokiem rozumowania inni tez nie muszą.

    STOP!
    nie wmawiaj mi rzeczy ktorych nie napisalam!
    prosze nie nadinterpretowywać moich słów. handel uważam za rzecz dalszą w hierarchii niż dzialania wymienionych zawodow pracujacych w święta.

    rozmawiamy tylko o handlu w niedzielę.
    koniec kropka.
  • iwles 19.03.18, 11:23

    ale dlaczego tylko o handlu ?
    Czemu ten handel tak cię uwiera, a usługi już nie ?

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziało