Dodaj do ulubionych

zaciskacie pasa?

24.03.18, 18:10
No tak,Zycie nie zawsze jest różowe,ale zawsze jest jakies wyjscie.Mimo ze oboje pracujemy zaciskamy pasa,mamy limit na wydatki.Po co No własnie po to aby wrazie skonczenia umowy miec sporą poduszkę finansowa i spokojnie przezyc gorszy czas.Aby pojechac co rok na wakacje.Zaciskanie pasa to dla mnie po pierwsze limit na dzienne wydatki .Tyle musi starczyc i koniec.Kupuje w promocji,nie kupuje z gornej polki-dotyczy to wszystkiego,ubrania w ciucholandzie-szukam porzadnych ubran.Nie kupuje na raty,nie stac mnie nie kupuje,oszczedzam i wtedy kupuje tylko za gotowke.Szukam zamiennikow-leki,chemia kosmetyki,.Wystroj mieszkania-poluje na okazje.Teraz kupuje szafke na buty-znalazlam w rozsadnej cenie na allegro a nie w Agacie.Nie kupuje pod wplywem impulsow-kazdy zakup analizuje.A jak jest u was ? Zaciskanie pasa weszło mi w krew.Czasem nie mam wyjscia i musze czasem to juz nawyk-ale zdrowy.
Edytor zaawansowany
  • jola-kotka 24.03.18, 18:16
    Nie wiem czy zdrowy. Tak cale zycie sie katowac , odmawiac sobie gdy finanse do tego nie zmuszaja to , to nie jest zdrowe.
  • misoune 24.03.18, 18:41
    Popieram jola.
  • jem.gluten 24.03.18, 18:51
    Jak finanse zmuszają to jest za późno. Nie chodzi o odmawianie sobie wszystkiego. Dla mnie posiadanie oszczędności to kwestia spokoju i poczucia bezpieczeństwa. Nie umiem tak od pensji do pensji żyć.
  • jola-kotka 24.03.18, 18:54
    Z tego co pisze autorka to prawie wszystkiego.
  • jem.gluten 24.03.18, 18:55
    Ja zrozumiałam, że kupuje wszystko, co potrzeba, tylko stara się jak najtaniej.
  • jola-kotka 24.03.18, 20:47
    Nie pozwalajac sobie na nic z gornej polki czyli oszczedza na wszystkim.
  • szorstkawelna 24.03.18, 23:01
    Straszne nieszczęście.
    Ja sobie czasem kupuję coś z tzw. górnej półki, ale nie uważam żeby niezdrowe było odmawianie sobie tego typu rzeczy. Niezdrowe to jest kupowanie niepotrzebnych rzeczy typu pseudo ozdoby w jakimś home&you czy tk maxxie bo nastała jesień/zima/wiosna lato. Niby nie nasza sprawa na co kto wydaje, ale ostatecznie zatruwa naszą wspólną planetę kupując kompulsywnie te NIEPOTRZEBNE gówna.
  • butch_cassidy 24.03.18, 23:52
    A jak kupujesz handmadowe ozdoby od innej mamy to już wolno, czy nie wolno? a na aukcjach charytatywnych? A jak te komercyjne będziesz używać 20 lat?
    Zawsze można autorytarnie stwierdzić, co jest gównem i co potrzebne, a co nie. Bo Szorstkawełna wie.
    Twoje podejście do tematu jest równie toksyczne jak te chińskie ozdoby tongue_out
  • szorstkawelna 25.03.18, 00:48
    Ja nie stwierdzam co jest potrzebne a co nie. Napisałam, że kompulsywne kupowane niepotrzebnych rzeczy uważam za niezdrowe.
    Niech się każdy sam zastanowi czy potrzebuje półmisek w kształcie liścia i sowę w kolorze pomarańczowym, białym, zielonym i niebieskim w zależności od pory roku a w kolejnym roku to samo tylko ze złotą obwódką.
  • butch_cassidy 25.03.18, 12:35
    To jednak trochę co innego niż autorytarne pisanie (krzyczenie de facto) że to "te NIEPOTRZEBNE gówna".
    Z takim postawieniem sprawy jak teraz nie sposób się nie zgodzić. Chociaż ja akurat lubię mieć akcenty pasujące do pór roku - co za różnica, czy będę mieć cztery neutralne patery, czy każdą z określonym motywem. I tak potrzebuję więcej niż jednej.
  • szorstkawelna 25.03.18, 13:06
    A ja nie potrzebuję żadnej, mam stare półmiski po babci tongue_out
    Żeby nie było, do ideału mi daleko i też zdarza mi się kupować coś bez czego mogłabym się obejść, ale trochę mnie przeraża skala zjawiska. No i rozumiem, że półmiski po babci mogą razić czyjeś poczucie estetyki tak jak moje rażą sowy z home&you wink
  • butch_cassidy 25.03.18, 13:07
    Można też ich po prostu nie posiadać...
  • szorstkawelna 25.03.18, 13:17
    Oczywiście i wtedy należy kupić. Dla mnie niezdrowe jest kupowanie co roku i co sezon nowych "ozdób" i pater.
  • butch_cassidy 25.03.18, 14:33
    Myślę, że takich przypadków jest niewiele i to faktyczny zakupoholizm. Zgadzam się.
  • jem.gluten 25.03.18, 11:22
    Co to jest górna półka? Dlaczego rzeczy z górnej półki miałyby być niezbędne do życia i szczęścia? Ja chyba też nic z górnej półki nie mam i nie odczuwam braku.
  • agniesia331 24.03.18, 20:53
    Posiadam dużą umiejetnosc gospodarowania. Gotuje obiady.robię sałatki. Bywają też dni.że zamawiam pizzę.czy my jemy naleśniki a synowi daje na jedzenie na mieście (lubi probowac) . Rozdasne kupowanie ubran ( w zasadzie kilka sztuk za to tych wymarzonych);.wydatki na benzyne dla dziecka i samochod plus wakacje za granica za to najtańsze oferty z BP ale w fajnych miejscach. Kino mam z my benefit z pracy.fitnes tez. To sprawia.ze wydajemy ok 30 procent. Zawsze tak zylam. Widze.ze znajomi Ci co maja kase podobnie. Nie maja kasy Ci co kupują najdrożej najtańsze rzeczy typu zeszyty na studia np 20 sztuk w empiku po 20 zl. ( moje koleżanki bez kasy wiecznie) ja idę do pamiętnika i grube duże zeszyty kupuję po 6 zl. Itd. Itd.
  • agniesia331 24.03.18, 21:13
    Uważam.ze jeśli mnie stać na porządne życie to nie muszę wszystkiego wydawać. Bałam się jak będzie z pracą po 40.ale tu już 45 lat minęło.A praca coraz lepszą.ciągle zmieniam na lepszą. Mnóstwo rodzin wydaje na życie rozsądne kwoty. wyobraź sobie.ze jeśli Ty i maz wydanie po 2 tys na jedzenie i na utrzymanie.to z dobrych pensji zostanie np po 5 tys. Czyli 10. I jeśli przez kilka miesięcy kupuję tylko jedzenie.czasami prezent na imprezke czy wyjście.to w dalszym ciągu mam kase. A to ze jej nie wydaje .to moj wybor. wydań jak syn poprosi na buty.na koncert.na wakacje itd. Czas mi muszę to tłumaczyć koleżance.która ciągle pod kreską ijest i do mnie ma ciche pretensje.ze nie wydam wszystkiego np. na kuchnie. Biorę stolarka.który robi kuchnie za 30 tys U ludzi.którzy mają willę w Warszawie .negocjuje i mam cudo za 12 tys. nowoczesną na maxa i taka co to za 5 lat zachwycać będzie. Dla mnie to jest wolność finansową.to.ze ja na tą kuchnie zaoszczedzilam z 3 pensji.A pozostałe 9 też zaoszczedze. Stąd się przy niezłych zarobkach biorą mieszkania dla dzieci.samochody dla nich itd. Zgadzam się.ze natomiast z pustego w prozie nie nalejesz i przy małych zarobkach nie oszczędzisz. Ale wmawianie oszczedzajacym.których stać na więcej.ze nie żyją w pełni to głupota. Wyobraź sobie.ze są ludzie którzy służbowo latają do Londynu.Wiednia.Rzymu.maz też.chodzą na lunchu służbowe.I dla nich w tygodniu najlepszy odpoczynek to dom.ufmgotowanie posiłku.kawa z koleżanką. Do knajpy tez można wyjść i wypić 3 drinki za 25 złotych.zjeść mule.wrócić taxi.A można pojechać ztm wypić piwo i zjeść sałatkę. Będzie 30 zl zamiast 200 .smile i czy to dziadostwo? czemu tak latwo oceniamy innych. Przecież ta różnicę można dbać dziecku na kino.koncert.nowa bluzę. Zawsze warto mieć oszczędności czy po 100 zl miesięcznie.czy po 2 tys.Zawsze. bo tak naprawdę liczy się święty spokój i to.ze w razie czego ta kase masz.
  • bazia8 24.03.18, 22:25
    Czy ty możesz przestać bełkotać?

    --
    Jestem atrakcyjna i bardzo szczupla, mam bardzo dobry metabolizm (Cichociemno)
  • jola-kotka 24.03.18, 23:22
    A ty mozesz w jednym przynajmniej watku wypowiedziec sie na temat?
  • loola_kr 24.03.18, 22:37
    Na kartę Benefit są zniżki do kina?
  • aerra 24.03.18, 22:48
    Są, tylko nie na Multisporta, tylko na MyBenefit. Chyba do Multikina, ale nie pamiętam, bo mi się bardziej opłaca Unlimited do Cinema wink
  • loola_kr 24.03.18, 23:03
    Dzięki. To chyba inna karta. Już myślałam, ze sie przez pół roku frajerowalam 😄
  • agniesia331 25.03.18, 13:01
    No właśnie myślę.ze nie warto na siłę kosztem dzieci.wakacji.wycieczek oszczedzac.jak kyos ma malo to raczej nie chce dziecku jeszcze odmawiac drobnych przyjemnosci. Lepiej zakasac rekawy i gotowac w domu obiady. Kupować nie tylko markowe jedzenie.Tego.ze w domu sie oszczedza rówieśnicy nie widzą.a widzą.ze kolega nie jeździ na wucieczkiycieczki.nie chodzi na lody.do kina. To trochę podkopuje wiarę w siebie.Ja młody człowiek nie uczestniczy w życiu klasy.kolegów. Dlatego może warto w tym ciężkim okresie ( zanim młodzież sobie dorobi sama) nie kupować durnostojek.30 ściereczkę.ekspresów na kapsułki.których się po niej nie kupuje. A znam takie przypadki. Rodzice sobie nie szkoduja.kupują pierdoly.A potem dziecku na wycieczkę nie dadzą.
  • a1ma 25.03.18, 13:03
    Akurat na jedzeniu oszczędzać to chyba niezbyt rozsądne. Odbije się na zdrowiu.

    --
    You keep in mind that my sharply-worded comments on yelp.com recently took down a muffin store.
  • butch_cassidy 25.03.18, 13:09
    Gotowane w domu obiady miałyby się odbić na zdrowiu? To chyba prędzej restauracyjne - w kuchnie z kucharzem nie siedzisz...
  • bramstenga 25.03.18, 17:07
    Oszczędzasz też na przecinkach czy może masz klawiaturę "z promocji"?
  • agniesia331 25.03.18, 12:53
    My edenred to takibulepszony benefit. Pracodawca co miesiąc daje 30 pkt równe 30 zl i ta karta płacisz w kinie.w empiku.zamawiasz bilety przez Internet. Cinema City.multikino.wszystkie sieci.. U mnie syn całkowicie taka karte sobie przywlaszczylwink
  • asmarabis 25.03.18, 12:58
    Ale kto chodzi w ogole do kina w tych czasach????

    No ludzie.....

    --
    "Wtem zza drzewa wyłoniła się ponura postać."Ty jesteś stworek"?-zapytała ponurym basem.Tak-wyszeptał onieśmielony Stworek."I to jest twoja trąba?"-złowieszczo wysyczała postać.No, moja... -zaszemrał wystraszony nie na żarty Stworek."Ha" -złośliwie zasmiała się osoba w czerni -to ja, jakiem Asmarabis -powiadam ci,zę to wstyd pokazywać sie publicznie z czymś takim na mordzie!...To jest wiocha, a nie najnowsza moda. I to rzekłszy Asmarabis rozwiała sie we mgle" Verdana
  • a1ma 25.03.18, 13:03
    No popatrz, a co idę to pełna sala. Ktoś jednak chodzi.

    --
    Oh, I'm sorry. Did I insult you? Is your body mass somehow tied into your self-worth?
  • asmarabis 25.03.18, 13:06
    To obudzcie sie wrszcie, kino bylo modne w ubieglym wieku kiedy nie kazdy mial w domu telewizor smile

    --
    "Bo to nie jest glupia osoba, wbrew pozorom. Bardzo kreatywnie i inteligentnie wypisuje te dyrdymaly i mam wrazenie, ze swietnie sie przy tym bawi."
    Iskierka3 o mnie smile
  • butch_cassidy 25.03.18, 13:10
    Jedni się kierują modą, inni robią to, co sami lubią.
  • a1ma 25.03.18, 13:56
    asmarabis napisała:

    > To obudzcie sie wrszcie, kino bylo modne w ubieglym wieku kiedy nie kazdy mial
    > w domu telewizor smile
    >

    Jeśli chodziłaś do kina, bo było „modne”, to ja nie mam pytań big_grin


    --
    Women, huh? Can't live with 'em; can't successfully refute their hypotheses.
  • asmarabis 25.03.18, 13:59
    Zastap slowo "modne " slowem " potrzbne"

    po co tam idziesz, skoro wszystkie fimy sa dostepne po kilku dniach w necie i mozesz sobie wygodnei na wielkim ekranei obejrzec i nikt ci nie mlaska i nie gada?
    Nie pojmuje...tym bardziej w watku o zaciskaniu pasa

    --
    "Bo to nie jest glupia osoba, wbrew pozorom. Bardzo kreatywnie i inteligentnie wypisuje te dyrdymaly i mam wrazenie, ze swietnie sie przy tym bawi."
    Iskierka3 o mnie smile
  • butch_cassidy 25.03.18, 14:32
    Nieprawda. Wiele filmów festiwalowych nie jest dostępnych. Mąż tak samo mówi jak Ty - a jednak ile razy mu wypiszę ok. 10 filmów, to udaje mu się namierzyć góra 3-4. Nie ma też klasyki kina, która bywa na przeglądach.
    Oczywiście możesz twierdzić, że jesteś lepszy w szukaniu. Myślę jednak, że nie w tym rzecz. On też jest niezły.
    Nie mówiąc już o piraceniu, którego też osobiście nie popieram.
  • tiszantul 26.03.18, 19:21
    > Nieprawda. Wiele filmów festiwalowych nie jest dostępnych

    To mówisz, że w internecie jest ubogi wybór filmów, nie to co w kinach? He he he. Kino jest bardzo miłe, jednak często nawet widz skłonny obejrzeć coś umiarkowanie głupiego, byle tylko posiedzieć sobie w kinie, kończy wieczór filmem w internecie, bo poziom oferty kinowej odstrasza. Oczywiście nie wątpię, że wonskie specjalistki z ematki chodzą do najlepszych kin w kraju i stąd różnica doświadczeń.

    > jednak ile razy mu wypiszę ok. 10 filmów, to udaje mu się namierzyć gó
    > ra 3-4

    jak Ci wypiszę 10 tysięcy filmów z internetu, to ciekawe ile z nich namierzysz w kinie. Bo chyba nie zajmiesz stanowiska, że kinowe arcydzieła sztuki filmowej po pół roku kompletnie tracą wartość? To kolejny problem z kinem - jak jest sens poświęcać się dla przeciętnej nowości, jeśli możemy sobie w domu przebierać wśród setek najlepszych filmów np. z ostatnich 40 lat?
  • leanne_paul_piper 26.03.18, 19:33
    To kolejny problem z kinem - jak jest se
    > ns poświęcać się dla przeciętnej nowości, jeśli możemy sobie w domu przebierać
    > wśród setek najlepszych filmów np. z ostatnich 40 lat?

    Odpowiem jako kinomanka - ja akurat lubię wyłuskiwać perełki spośród nowości. Takie jak chociażby Elle, Call me by your name, Silence, The danish girl, Toni Erdmann i wiele wiele innych. No i atmosfera w kinie jest jednak inna, to nie to, co w domu, kiedy milion rzeczy może cię rozproszyć.
    I wreszcie - ja niespecjalnie lubię kraść i tego nie robię. Nie wynoszę ogórków z marketu ani nie piracę filmów.


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/sf/he/nft5/E0AtaO74Ey19vlxaLA.jpg
  • tiszantul 26.03.18, 19:28
    > Nieprawda. Wiele filmów festiwalowych nie jest dostępnych. Mąż tak samo mówi ja
    > k Ty - a jednak ile razy mu wypiszę ok. 10 filmów, to udaje mu się namierzyć gó
    > ra 3-4

    Wydawałoby się, że znajomość języków niesłychanie poszerza horyzonty i dostępność dóbr kultury, ale widzimy, że niekoniecznie.
  • a1ma 25.03.18, 19:20
    To, ze Tobie kultura nie jest potrzebna, to naprawdę nie znaczy, ze każdy jest taki sam. Kino to nie tylko multiplexy z popcornem.

    --
    Women, huh? Can't live with 'em; can't successfully refute their hypotheses.
  • asmarabis 25.03.18, 19:30
    Kultura to tylko kino?

    ksiazki trzeba czytac a nietylko tepo gapic sie w ekran!!!!


    --
    "Wtem zza drzewa wyłoniła się ponura postać."Ty jesteś stworek"?-zapytała ponurym basem.Tak-wyszeptał onieśmielony Stworek."I to jest twoja trąba?"-złowieszczo wysyczała postać.No, moja... -zaszemrał wystraszony nie na żarty Stworek."Ha" -złośliwie zasmiała się osoba w czerni -to ja, jakiem Asmarabis -powiadam ci,zę to wstyd pokazywać sie publicznie z czymś takim na mordzie!...To jest wiocha, a nie najnowsza moda. I to rzekłszy Asmarabis rozwiała sie we mgle" Verdana
  • a1ma 25.03.18, 19:47
    Książki są już dawno niemodne, nie wiesz? big_grin

    --
    I was expecting applause but I suppose stunned silence is equally appropriate.
  • asmarabis 25.03.18, 19:30
    Kultura to tylko kino?

    ksiazki trzeba czytac a nietylko tepo gapic sie w ekran!!!!


    --
    "Bo to nie jest glupia osoba, wbrew pozorom. Bardzo kreatywnie i inteligentnie wypisuje te dyrdymaly i mam wrazenie, ze swietnie sie przy tym bawi."
    Iskierka3 o mnie smile
  • jem.gluten 25.03.18, 14:56
    Mnóstwo ludzi... Netflix to nie wszystko, a nie każdy chce kraść.
  • asmarabis 25.03.18, 15:50
    Aha, a co jest jeszcze kradzieza wedlug tych trwoniacych kase, chodzenie do biblioteki i kupowanie w ciucholandzie?

    --
    "Wtem zza drzewa wyłoniła się ponura postać."Ty jesteś stworek"?-zapytała ponurym basem.Tak-wyszeptał onieśmielony Stworek."I to jest twoja trąba?"-złowieszczo wysyczała postać.No, moja... -zaszemrał wystraszony nie na żarty Stworek."Ha" -złośliwie zasmiała się osoba w czerni -to ja, jakiem Asmarabis -powiadam ci,zę to wstyd pokazywać sie publicznie z czymś takim na mordzie!...To jest wiocha, a nie najnowsza moda. I to rzekłszy Asmarabis rozwiała sie we mgle" Verdana
  • jem.gluten 25.03.18, 17:17
    Odpowiednikiem biblioteki jest vod i serwisy typu netflix. Kradzieżą jest ściąganie książek z chomika i piracenie filmów.
  • rosapulchra-0 25.03.18, 19:39
    Po co tracicie czas na tego trolla?

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
  • asmarabis 25.03.18, 12:18
    Nie maja kasy Ci co kupują najdrożej
    > najtańsze rzeczy typu zeszyty na studia np 20 sztuk w empiku po 20 zl. ( moje
    > koleżanki bez kasy wiecznie) ja idę do pamiętnika i grube duże zeszyty kupuję p
    > o 6 zl. Itd. Itd.

    Dokladnie, na ematce jest pelno przykladaow takiego szastania.
    Lapia sie na jakies pseudo promocje ciuchowe jak Slonko, przeplacaja za wakacje, jada do Legolandu i oszczedzaja na noclegu spiac na ulicy ale w samym parku roztrwaniaja miliony na glupoty nikomu niepotrzebne.....i nawet dzieci nie naucza szacunku do pieniadza

    Czasem mnie glowa boli jak czyam takich przykladow sa tu tysiace.....


    --
    "Bo to nie jest glupia osoba, wbrew pozorom. Bardzo kreatywnie i inteligentnie wypisuje te dyrdymaly i mam wrazenie, ze swietnie sie przy tym bawi."
    Iskierka3 o mnie smile
  • jola-kotka 26.03.18, 17:50
    No ale ani za twoje sie lapia na promocje ani za twoje chodza do kina . Kawe tez masz w domu a na miescie ja pijasz tak samo z kinem niby mozna w domu ale ktos ma ochote isc do kina to idzie. To jest proste do zrozumienia prawda?
  • juuuu7 25.03.18, 12:19
    Rany, czy Ty czytasz co napisalas? Belkot.
  • butch_cassidy 24.03.18, 18:17
    W sumie robię podobnie, tyle że z przerwami big_grin Czasami mnie nachodzi i muszę sobie coś tam sprawić. Poza tym są okazje, na które nie żałuję, nie umiem. No i mamy dość wysokie koszty życia, w sensie stałe opłaty, więc oszczędności i tak zwykle nie wyglądają tak jak bym chciała - pomimo bardzo rozsądnego zarządzania budżetem, tak w 90% wink Teraz przede mną stres finansowy - opłacenie wakacji. Jak ja tego nie lubię! zawsze obiecuję sobie odkładać przez cały rok na ten cel i nigdy mi nie wychodzi. No ale i tak - jak zawsze - dam radę, bo co zrobić...? smile
  • tiszantul 26.03.18, 19:34
    > Teraz przede mną stres finansowy - opłacenie wakacji. Jak ja tego nie lubię!

    nowoczesne realia - stres wywołany organizacją wypoczynku. Może rezygnacja z wypoczynku per saldo byłaby mniej stresująca?
  • tojamarusia 24.03.18, 18:34
    Tak i to mocno. Przechodzimy poważny kryzys finansowy i jest niefajnie.

    --
    http://emotikona.pl/gify/pic/pajak.gif
  • zabka141 24.03.18, 18:51
    Ja jestem twoim przeciwienstwem i wlasnie o tym napisalam inny watek. Prosze powiedz - jak tak zrobic. Mi sie ciagle wydaje ze czegos potrzebuje. Ja, moj dom lub moja corka. I musze to miec od razu.
  • jolie 24.03.18, 18:55
    Hmm, wydaje mi się, że z umiejętnością odmawiania sobie trzeba się urodzić. Może się mylę, ale ja skąpa byłam zawsze, im jestem starsza, tym bardziej smile.
  • zabka141 24.03.18, 19:06
    Cos w tym jest, bo mam kolezanke ktora miala tak od zawsze i teraz ja bardzo podziwiam jak to fajnie robi, a przy czym to nie jest tak ze nic nie ma (np. ubran, fajnie zrobionego domu, wakacji).
  • ras.szamra 25.03.18, 13:07
    Pociesze Cię, że nie trzeba się urodzić smile Ja wyrobiłam w sobie nawyk. U mnie w domu rodzinnym mocno się oszczędzalo, z konieczności. Jak zaczęłam zarabiać to te pieniądze przechodzily mi mocno przez palce, bo sobie ,,wynagradzalam" wcześniejsze lata.
    Ale po 30 zmieniło mi się myślenie o 180 stopni i nawet nie potrzebowałam jakiegoś okresu przejściowego. Nie zrobiłam tego jakimiś nadzwyczajnym zabiegami. Zastosowałem większość rad, które Zabko otrzymałas w poprzednim wątku. Oddzielne konto oszczędnościowe, stale przelewy, zastanawianie się nad zakupami, a nie kupowanie po wpływem impulsu, itp.
    No i wytrwałość smile Bez tego nawet najlepsze rady nie wystarcza
  • lellapolella 25.03.18, 13:22
    Ja też się nauczyłam a naprawdę, kasa mi wyparowywała tak, że zdarzało mi się jechać na trzydniowe koncerty i już pierwszego wieczoru byłam na zerze. W pierwszej pracy, trzy dni po wypłacie byłam gotowa na żebrysad Tak sobie nie ufałam, że oddawałam 1/3 wypłaty natychmiast przy okienku starszej koleżance, żeby wpłaciła na swoje konto. A teraz luzik, da sięsmile Nawet się zastanawiam, czy nie powinnam być bardziej rozrzutna ale boję się zaczynać.

    --
    Jezus potrafił chodzić po wodzie, a ogórki w 90% składają się z wody... Zatem, jeśli potrafię chodzić po ogórkach, w 90% jestem Jezusem!
  • asia_i_p 26.03.18, 17:36
    Ogołoć sobie jedno pomieszczenie czy nawet część pomieszczenia do poziomu minimum. Jak poczujesz tę przyjemność, to ci się zmieni sposób myślenia.
    Kupować rzeczy naprawdę ładne i przydatne, które potem dużo używasz.
    Ja już dużo mniej kupuję, teraz tylko muszę powywalać te stare - a mam głupią blokadę, że nie wolno na śmietnik i trzeba szukać odbiorcy, któremu się przyda - i zacznie mi się robić przestrzeń, a to jest naprawdę przyjemne.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • nutella_fan 24.03.18, 18:51
    Ja akurat nic nie zaciskam bo nie muszę. Kupuję co chce i nie patrzę na ceny. Długo się przyzwyczajałam, bo kiedyś musiałam bardziej uważać na wydatki (ale nigdy byłam biedna). Teraz mam taki luz że jak mnie nuda ogarnia to na Majorkę lecimy z mężem (tak dla przykładu). Ale dużo pracuję i cierpię na niedoczas. Coś za coś.
  • muchy_w_nosie 24.03.18, 19:12
    Bieda z nędzą ... Każdy żyje jak chce, ja wydaje do spodu.
  • aguar 24.03.18, 19:18
    My, niestety, musimy zaciskać, chociaż bardzo tego nie lubię. I nie po to, aby odłożyć, ale żeby było chociaż na wakacje raz w roku. A teraz mam trochę wydatków na leczenie stomatologiczne syna i już widzę, że to będzie kosztem jakiejkolwiek garderoby dla mnie na ten sezon i czegoś do mieszkania, żeby było ładniej sad Niespecjalnie widzę perspektywę na poprawę naszych zarobków w przyszłości. Pewnie będziemy mieszkać tu, gdzie mieszkamy "do usranej śmierci". I głupio to pisać, ale szansę na jakąś większą sumę pieniędzy np. na nowy samochód widzę tylko w sytuacji otrzymania połowy spadku po rodzicach (jak mnie nie wydziedziczą, he, he), teściowie mają mniej i tam się będzie to dzieliło na trzy. No i jeszcze jest szansa, że się synowi w przyszłości powiedzie, zdolny jest. Ale nie chciałabym "wisieć na dziecku", to ostateczna ostateczność.
  • manala 24.03.18, 23:27
    Mam podobnie. Nie brakuje nam na codzienne życie. Ciuchy, rzeczy dla dzieci umiem kupić dobrej jakości i tanio więc tu nic im nie brakuje (a nawet zbywa). Niestety na większe kwesitie typu zmiana mieszkania czy budowa domu raczej nigdy nie bedzie nas stać. Nawet spadku w perspektywie nie mam ; ) W tym roku muszę wybrać - albo jakiś drobny remont albo wakacje. Młoda pojedzie na kolonie i pewnie jakieś krótsze wypady gdzieś.
  • juuuu7 25.03.18, 12:17
    Rzeczywiscie glupio to pisac...slabe bardzo tak czekac na spadek😞
  • butch_cassidy 25.03.18, 12:39
    Nie sądzę, aby Aguar aktywnie wyczekiwała okazji do spadku. Po prostu ma świadomość, że taka jest kolej rzeczy. Bez przesady z tym usiłowaniem być świętszą od papieża. Też mam świadomość, że to czym dysponują nasze mamy - moja i męża - z dużym prawdopodobieństwem będzie kiedyś tam nasze. Wg mnie to nie powód do wstydu.
  • cosmetic.wipes 24.03.18, 19:40
    Teraz nie, starcza nam na edukacje dzieci, na wakacje, na oszczędności i na kupowanie przedmiotów/jedzenia wysokiej jakości. Nie widzę więc powodu aby się katować dla zasady, ale z drugiej strony na pewno nie jesteśmy rozrzutni.
    Zaciskanie pasa mieliśmy przećwiczone, kiedy przez prawie trzy lata walczylismy z US, gdy ten radośnie pozbawił nas wszystkich środków do życia i prawie zarżnął firmę.

    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • thaures 24.03.18, 21:01
    Chyba nigdy nie zaciskalam. Chociaż przez rok po studiach nie pracowałam, a mąż na pół etatu. Wychodziłam z założenia, że jakoś będzie. Tz w tamtym czasie nie szalałam, ale też nie miałam poczucia, że na nic mnie nie stać. Potem lata robiłam debet, który spłacało się przy następnej pensji lub z 13- tki czy innych dodatkowych pieniędzy. Teraz po raz pierwszy mam oszczędności, po 26 latach małżeństwa, fajnie je mieć- ale co chwila coś podbieram, bo np tani lot do Włoch znalazłam.... Coś za coś- ale wspomnienia też są przecież piękne
  • aerra 24.03.18, 21:13
    My odkładamy 30% dochodów, ale na reszcie nie oszczędzamy. Dla mnie to całkowicie niezdrowe wręcz, a nie zdrowe.
    Nie kupuję bezsensownych drobiazgów, ale nie będę latać po szmateksach, tylko kupię to co mi się podoba. Przy czym ubrań kupuję raczej niewiele, nie licząc bielizny oczywiście. Chemia i kosmetyki mają być porządne, skuteczne, zdrowe dla mojej skóry i bez szkodliwych substancji. Nie muszą być najtańsze. Kupuję z górnej półki, bo mnie stać i nie będę oszczędzać na istotnych rzeczach.
  • yuka12 24.03.18, 21:29
    Tez mialam kiedys takie zalozenia, ale kilka lat temu powiedzialam sobie dosc. Nie chce tanich zamiennikow, ciuchow po kims, nawet bardzo porzadnych, i taniej kiepskiej zywnosci. Chce wydawac rozsadnie ale na rzeczy ladne, solidne i nowe. Chce miec dom urzadzony ze smakiem, caly w jednym stylu i w pasujacej do siebie palecie, a nie wypelniony tanimi meblami dobieranymi w pospiechu, zeby byly. Jedzenie tez wole smaczne i dobrej jakosci. Wszelkie nasze oszczednosci ida na dom, w sumie rata kredytu to tez oszczednosci ale placone po fakcie smile.
    W sumie nie szastamy pieniedzmi, ale tez nie przeliczamy kazdej kupionej rzeczy, bo jak cos jest potrzebne, to kupujemy i juz.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • yuka12 24.03.18, 22:19
    Moi rodzice sa bardzo oszczedni. I na tym najczesciej korzystali inni, wiecznie pozyczajac pieniadze i latami oddajac. Dzieki temu sobie wygodnie i ladnie zyli, a rodzicom zostawala figa z makiem. Juz nie pozyczaja tak chetnie, jezeli w ogole jeszcze to robia, ale przyzwyczajenia zostaja, co czasem bywa zenujace. Jeszcze mama jest realistka, tato najchetniej by zaszyl pieniadze w skarpetkach, a reszte wydal na wedki i paliwo do samochodu (zeby na te ryby dojechac). A potem obgaduje znajomych, czym to i gdzie nie jezdza i jak nie zyja smile.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • 89mumin 24.03.18, 22:08
    Nie zaciakam, żyję chwilą. Nie lubię się męczyć dla zasady albo wychodząc z założenia, że kiedyś będzie gorzej. Może będzie, wtedy sobie powspominam jak to kiedyś było lepiej wink

    --
    Jeżeli czegoś nie wolno, a bardzo się chce, to można.
  • alicia033 24.03.18, 22:33
    nie
    Odłożyliśmy już na emerytury (przez ponad 20 lat pracy), a z tego, co zarabiamy teraz wystarcza i na bieżące życie bez wyrzeczeń z czworgiem nastolatków i na dalsze gromadzenie oszczędności.


    --
    www.siepomaga.pl/weronikaibartek
  • riki_i 24.03.18, 22:41
    korniz napisała:

    > Zaciskanie pasa weszło mi w krew.Czasem nie mam wyjscia i musze cza
    > sem to juz nawyk-ale zdrowy.

    To nie jest zdrowy nawyk. Znam na pęczki przykładów osób, które po xx latach takiego życia nie potrafiły się już przestawić na normalną egzystencję, mimo, że pojawiła się pozwalająca na to kasa. Ba, niektóre znane mi osoby dostały potężne spadki i mogły wieść do samej śmierci życie wręcz utracjuszowskie. Ale nic z tego! Wdrukowane przez lata schematy "zaciskania pasa" sprawiały, że 60-letnia pani ze średnią emeryturą i dodatkowo pół milionem zł na koncie nadal dreptała na bazarek po przeterminowany jogurcik za złotówkę. 10 lat później dopadło ją choróbsko i zmarła w 3 miesiące, a nieruszone pieniądze wzięli kolejni spadkobiercy.

    Wiecznym "zaciskaniem pasa" niszczysz siebie i swoje życie. Z życia trzeba korzystać każdego dnia, wielu rzeczy nawet gdybyś chciała nie da się już zrobić na starość, bo organizm nie wydoli. Po 80-tce jak dasz radę wytrzymać 3h lotu na Majorkę to będzie wielki sukces...

    Życie to nie jest kolonia karna. Można (i trzeba) chwilami zaciskać pasa, bo scenariusze bywają różne. Ale robić to na stałe, w imię jakiegoś imperatywu, to jest szkodliwe szaleństwo.

  • chatgris01 24.03.18, 23:19
    Przypominaja mi sie moi pradziadkowie-prababcia oszczedna do przesady, scibolaca grosik do grosika, odmawiajaca sobie i rodzinie drobnych przyjemnosci, choc pieniadze byly, i wiecznie robiaca wyrzuty mezowi za rozrzutnosc, choc i tak oddawal jej prawie wszystkie zarobione pieniadze, a zostawial sobie tylko troche na piwo, jakies lakocie dla corek, czy (o zgrozo!!!) czasem na postawienie flaszki kolegom. Nie mogla mu tego przebolec (choc pradziadek zarabial dobrze i biedy nigdy nie bylo).
    Po czym przyszla wojna i oszczednosci oraz domy kupione dla corek szlag trafil...
    I wtedy pradziadek wypowiedzial pamietne slowa: "Widzisz, i na co ci sie przydalo to wieczne skapienie i odmawianie sobie wszystkiego? Mnie, tego co zjadlem, wypilem i sie zabawilem oraz przyjemnie spedzilem czas, NIKT nigdy nie odbierze."

    Tak ze tego. We wszystkim lepiej zachowac umiar wink
    Zarowno w wydawaniu, jak i w zaciskaniu pasa (zwlaszcza, jak to zaciskanie nie jest niezbedne, bo jak duzo nie ma, to wtedy nie ma wyboru).
  • yuka12 24.03.18, 23:38
    Lubie Twojego pradziadka smile.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • leanne_paul_piper 25.03.18, 00:40
    Pradziadek rządziwink.
    Też uważam, że żyje się tu i teraz. Ja np. jestem w stanie wydać każde pieniądze na podróże, bo tego co widziałam, przeżyłam nikt mi nie odbierze.


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/sf/he/nft5/oSbT0peVpzCbBnWtQA.jpg
  • jem.gluten 25.03.18, 11:24
    Przecież ona nie pisze o jedzeniu przeterminowanych rzeczy, tylko o tym, że kupuje rozsądnie, między innymi po to, żeby co roku jechać na wakacje. Czyli nie odmawia sobie wszystkiego tylko ma określone priorytety.
  • riki_i 25.03.18, 16:28
    Jogurcik wystawiano w ostatnim dniu przydatności do spożycia, popołudniu. Pani dreptała po niego, jak po największą okazję. Absolutnie był to "rozsądek" tej samej próby co u autorki wątku, która drepta do ciucholandu, żeby nabyć po kimś "taniego armaniego". To są skrajnie szkodliwe schematy zachowania, które pustoszą mózg i powodują atrofię potrzeb. Parę(naście) lat takiego skrobidupstwa i człowiek staje się mentalnie niezdolny, żeby pojechać do zwykłego czterogwiazdkowego hotelu. Bo, panie dzieju, dyć można taniej przez nocowanie.pl albo znajomą Panią Władzię.

    Rozsądne oszczędzanie powinno się zaczynać od określenia pakietu spraw, na których nie oszczędzamy w ogóle. A więc, pilnie i regularnie odkładamy sobie kasę "na coś", ale np. raz w tygodniu jemy obiad w dobrej, markowej restauracji. Albo raz w miesiącu kupujemy buteleczkę bardzo drogiego koniaku do kawy. Albo raz na kwartał (pół roku?) kupujemy jedną wystrzałową kreację w oficjalnym markowym salonie. Albo nie oszczędzamy na butach. Itp. itd. I nie ma żadne to tamto - to jest ten nasz mały luksus, którego sobie nigdy nie odmawiamy.

    Takim modelem oszczędzania zachowujemy człowieczeństwo i normalność zachowań. Nie stajemy się dzikiem, który nie wsiądzie do taksówki , bo drogo, nie kupi normalnego ciucha, bo drogo, nie wyjedzie na dwa tygodnie do Juraty, bo drogo, nie wstawi sobie implantu, bo drogo i nie wyjdzie samochodowo poza kilkunastoletniego rzęcha na gaz, bo przecie wszystko inne jest za drogo.

    Autorka wątku powinna pójść na terapię, a nie się chwalić. Bo nie ma czym.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • jem.gluten 25.03.18, 17:24
    Znakomita większość ludzi ma określone priorytety, rzeczy na jakich nie oszczędza. Przy czym zwykle "nie oszczędzam na jedzeniu" oznacza, że ktoś kupuje zdrowe i niekoniecznie najtańsze produkty, dba o jakość. Ale nie musi oznaczać, że dla zasady kupi w najdroższych delikatesach., albo o połowę za dużo i wyrzuci.
    A co do potrzeb to ważne jest, żeby umieć odróżnić swoje potrzeby od cudzych. Jeśli ktoś ma to określone i jego potrzeby są zaspokojone, to naprawdę nie ma znaczenia, czy kupuje drogi koniak do kawy, czy nie.
  • riki_i 25.03.18, 19:15
    No tak, ale osoby spaczone oszczędnościowo właśnie wmawiają sobie, że ich potrzeby rzekomo zaspokaja przeterminowany jogurcik i wdzianko ze szmateksu. Takie samooszukiwanie się, które potem niepostrzeżenie staje się jedyną postawą życiową.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • jem.gluten 25.03.18, 22:01
    Dlaczego wmawiają sobie? Naprawdę sądzisz, że są jakieś obiektywne potrzeby ubraniowe?
  • riki_i 25.03.18, 22:13
    Nie ma. Można wszak chodzić w worze pokutnym. A i samobiczowac się małym pejczykiem przy okazji.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • alimak201 26.03.18, 12:07
    Na nocowanie.pl też są 4* hotele wink a wakacje w Polsce wcale nie są oznaką zaciskania pasa wink
    kraj jest piękny i jak najbardziej propsuje poznawanie Polski big_grin
  • jolie 25.03.18, 13:51
    Cóż, zgadzam się w sumie po części z Rikim, bo ja mam skąpstwo w genach i na starość wszystko się pogłębia ☺. Ale właśnie - zarabianie i gromadzenie pieniędzy już samo w sobie jest dla mnie nagradzające, może radość to za duże słowo, ale satysfakcja - owszem. Ktoś, kto tego nie ma, patrzy z innej perspektywy, bo kojarzy mu się to z wyrzeczeniami, ciułaniem, pozbawianiem się przyjemności. A co do drastycznych przykładów, jak to wojna zabrała wszystko - znam całkiem sporo historii (niech będzie, że też wojennych), gdzie właśnie pieniądze i oszczędności ludzi ratowały, a ci żyjący chwilą i pięknymi wspomnieniami ginęli pierwsi. Nie uważam natomiast, że zawsze w życiu jest tak, że rozsądek będzie nagrodzony, a niefrasobliwość ukarana, na pewno nie, wiele zależy od przypadku, nie ma sprawiedliwości.
  • riki_i 25.03.18, 16:29
    A tak, sprawiedliwości w tej materii nie ma wcale. Z tym się zgadzam całkowicie.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • misoune 25.03.18, 11:32
    Ja nie zaciskam. Mam totalny luz finansowy od jakichś 10 lat.
    Ale męczy mnie to.
    Podobno depresji można dostać z nadmiaru dóbr....
    Nie liczę, nie piszę, nie trzymam się wyzach. Mówię i mam...
  • aqua48 25.03.18, 13:07
    Ja trzymam rygor. Nie lubię kupować rzeczy totalnie mi niepotrzebnych, najbardziej nie lubię wyrzucać jedzenia, więc nie kupuję zbyt dużo, nie robię zapasów. Dom mam zaopatrzony. Ciuchy kupuję na wyprzedażach, bo moim zdaniem dopiero wówczas dobre ubrania są warte swojej ceny gdy są przecenione, no i mam satysfakcję gdy kupię ładną sukienkę za 70 zł, a nie za 240.. Nie mam zamiaru płacić za coś co jest "modne".
    Za to uwielbiam podróże i zwiedzanie i na to możemy oboje z mężem wydawać. Mnie tak a propos pradziadka zapadło w pamięć zdanie babci mojej przyjaciółki, która również straciła majątek przez wojnę - "tego co zobaczysz nikt ci nie odbierze." I tego się trzymam.
    No i od czasu do czasu lubię sobie sprawić jakąś zakupową przyjemność - kosmetyk, coś z biżuterii, ale nie poddaję się emocjom chwili, raczej chodzę wokół tego, oglądam, zastanawiam się. A jak mi wykupią to mówię sobie, że jednak najwyraźniej nie było dla mnie smile
  • butch_cassidy 25.03.18, 13:13
    aqua48 napisała:

    A jak mi wykupią to mówię sobie, że jednak najwyra
    > źniej nie było dla mnie smile

    O też tak robię. Nawet jak jest jedno w sklepie. Muszę to przemyśleć, jak ktoś mnie ubiegnie - widocznie to było dla niego i niech się cieszy smile No chyba że to coś czego szukam od miesięcy i wreszcie trafiam w rozsądnej cenie, ale rozumiem, że nie o takim przypadku mówimy.
  • zla.m 26.03.18, 14:13
    misoune napisał(a):

    > Ja nie zaciskam. Mam totalny luz finansowy od jakichś 10 lat.
    > Ale męczy mnie to.
    > Podobno depresji można dostać z nadmiaru dóbr....
    >
    Mogę cię uratować, podeślij mi te dobra big_grin



    --
    Psycholog poradził mi napisać szczere listy do osób, których nienawidzę i spalić je.
    Zrobione. Ale co z listami?
  • a1ma 25.03.18, 13:02
    Akurat nie musimy, ale z innych pobudek staram się mocno ograniczyć ilość potrzebnych mi przedmiotów. Walcze ze sobą! wink

    --
    Life is too short to remove usb safely.
  • obrus_w_paski 25.03.18, 13:04
    Odkładam zawsze- w ciężkich czasach było to 5-10%, teraz jest Ok 40%. Byłam w stanie „załatwić” nam co miesiąc oszczędności nawet kiedy musieliśmy zyc z jednej pensji wiec uważam się za osobę bardzo zorganizowana. Teraz nie oszczędzam na „pierdołkach” i kupuje/ robię to na co mam ochotę, zwłaszcza ze i tak odkładam spory %. Stawiam na jakość i „experience”, np postanowiliśmy z mezem, ze raz na miesiąc- dwa będziemy jesc kolacje w restauracjach z gwiazdka michelin, jeździmy na fajne urlopy. Wiem ze kasa raz jest, raz jej nie ma, wiec po co mam się teraz krygować, skoro mogę robić co chce i jeszcze mieć oszczędności? Oczywsicie szystko zależy od priorytetów. Np wciąż kupuje w zarze, hm, z rzadka u jakiegoś lokalnego projektanta, ale np nie tnę kosztów na jedzeniu, biletach lotniczych i destynacjach wakacyjnych. Tylko mieszkania nie kupuje, bo ceny wciąż nadmuchane i nie będę wydawać 300k€ na coś co jeszcze dwa lata temu kosztowało 150k€...tu będę musiała jeszcze poczekaćsad
  • rosapulchra-0 25.03.18, 13:14
    Mam serdecznie dość ciągłego zaciskania pasa i odmawiania sobie przyjemności. Teraz, gdy już jesteśmy właściwie sami, to robimy sobie małe przyjemności, nie porównujemy cen, ale też nie szalejemy zbytnio. Wiem, że niczego ze sobą do grobu nie zabiorę, a to co po mnie zostanie to już dzieci zdecydują, czy zostawić, czy wyrzucić na śmietnik lub oddać komuś. Nie jestem przywiązana do rzeczy materialnych i nie składuję niepotrzebnych śmieci. I walczę z tym z moim mężem, który tę skłonność odziedziczył po swojej matce.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • sanrio 25.03.18, 13:44
    jeśli zaciskanie pasa = to co praktykujesz, to nie, nie zaciskamy.
    Wydawało mi się, że kupowanie produktu A jako identycznego względem produktu B, który jest o 75% droższy i "markowy" to rozsądek a nie zaciskanie pasa, tak samo korzystanie z promocji.
    Po pierwsze nie wydaję pieniędzy na niepotrzebne głupoty typu ozdoby, kwiaty doniczkowe, siedemnasty zestaw pościeli, szósty garnek itp.itd. - mieszkanie mamy już urządzone i nie potrzeba mi dodatkowych wystrojów (wszelkie ozdoby na święta mam od lat te same), zastanawiam się 5 razy zanim kupię coś droższego, czy aby na pewno jest to nam niezbędne.
    Na kredyty kupuję, bo dużo łatwiej wydać mi 50-100 zł miesięcznie niż 2500 jednorazowo. W ciucholandach się nie ubieram, nie mój przekrój stylowy. Kosmetyki z półki średniej, nie mam potrzeby kupowania balsamu do ciała za 150, skoro najlepsza dla mnie jest oliwka Babydream za 12 zł.
    Priorytetem w naszej rodzinie są: jedzenie, wydatki na zdrowie i podróże, na to nigdy nie będę szczędzić, bo życie jest za krótkie, żeby jeść pasztetową a wakacje spędzać pod namiotem jako wyżywienie mając zabrane z domu weki. Tych pięknych miejsc, które odwiedziliśmy, co zobaczyliśmy i przeżyliśmy nikt nam nie odbierze, nie wiem po co miałabym żyć wegetując i ciułając, w czasach kiedy bezrobocie w Polsce jest najniższe w historii - stracę pracę, zyskam nową.

    --
    dobra, teraz się skup, bo się wcielam w robota i będzie wstrząsający performance! <król Julian>
  • biceps_of_steel 25.03.18, 18:02
    Ja też tak mam. Na jedzeniu nie oszczędzam, ale już na chemii np. tak i kupuję często marki własne.
  • sanrio 25.03.18, 22:10
    one są częstokroć dużo lepsze jakościowo i wygrywają składami

    --
    koty...najlepszy przykład na to, że karma wraca
  • heca7 25.03.18, 15:32
    Nie zaciskamy. Bo nie ma po co. I tak uważam, że inwestujemy wystarczająco. Kupujemy rzeczy dobrej jakości , dobrych firm. Jeśli kosztują więcej- nie szkodzi. Jakość kosztuje. Jak się trafi promocja to miło ale nie polujemy. Nie kupujemy durnostojek, nie zapelniamy nimi domu. Z wyjazdów nie ściągamy byle czego. Raczej jedną , dwie rzeczy ale ładne wyszukane.
    Do ciuchlandow nie chodzę bo nic nie mogę tam znaleźć w moim stylu. Jestem kiepska w wyszukiwaniu perełek.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • ira_08 25.03.18, 19:35
    Nie zaciskam, ale też nie mam rozbuchanych potrzeb, nie lubię kupować ciuchów, nie lubię durnostojek do mieszkania. Lubię kupować książki, ale nie kupuję dużo, wymieniam się ze znajomymi albo poluję na e-booki. Trochę wydaję na bieganie w sezonie startowym - biegi, dojazdy, żele, czasem i fizjoterapia, ale nie startuję dużo, bo nie lubię biec w zawodach dla samego biegania, zawsze cisnę na wynik.

    Jeśli chodzi o wydatki na coś ponad normalne życie, to raz w tygodniu wychodzimy jeść na miasto, raz na jakiś czas teatr czy opera, częściej kino. Co jakiś czas wypad weekendowy. Lubimy dobre piwo, dobre sery, dobre pieczywo. Moglibyśmy z tego zrezygnować, żeby odłożyć trochę więcej, ale po co?

    >Czasem nie mam wyjscia i musze czasem to juz nawyk-ale zdrowy.

    Nie wiem czy zdrowy. I nie mówię o kompulsywnym kupowaniu 16. pościeli w miesiącu czy 10. parze butów zimowych, nie mówię o szukaniu okazji, ale o odmawianiu sobie dla samego odmawiania. Jak nie ma wyjścia to nie ma - wiadomo. Jak nie masz żadnych oszczędności - wiadomo. Albo jak się na coś zbiera. Koniec z knajpami, książkami czy piwem kraftowym za 10 zł. Ale jak można sobie pozwolić, to czemu odmawiać?
  • gryfna-frelka 25.03.18, 20:30
    Ja zaciskam. Wiem co to sa ciezkie czasy, do tego bylam wychowana pzez rodzicow ktorzy takze wiedzieli co to wojna i ciezkie czasy. Po studiach owszem mialam faze wynagradzania sobie poprzez zakupy inne niz jedzeniowe w kazda sobote ale w pewnym momencie zorientowalam sie ze wlasciwie to moje male oszczednosci w ogole nie rosna. Do tego zaczelam czytac blogi o finansach osobistych (zwlaszcza FBO Marcina Iwucia) i od tego czasu prowadze budzet, mam umowne limity na wydatki bierzace, prowizje na wydatki coroczne i okreslona kwote oszczednosci co miesiac.
    Nie oznacza to przesadnego oszczedzania, ot mam taki a taki limit na wyjscia, jednego miesiaca jestem ponizej, innego powyzej ale srednio mieszcze sie w zalozeniach. Robie zakupy ostroznie, staram sie nie wyrzucac jedzenia i gotowac ze skladnikow surowych / naturalnych zamiast kupowac gotowce. Dzieki budzetowi wiem ile wydaje na srodki czystosci, wiem jakie ceny proszkow / plynow / kosmetykow sa interesujace i jak trafie naprawde interesujaca promocje to wtedy kupuje.
    Podobnie z ubraniami : wiem jaki mam umowny limit na miesiac, kupuje w promocjach i jeszcze go nie przekroczylam a ubran mam sporo. Na wyjazdach tez mam jakies limity np na week end, organizuje wszystko tak zeby sie zmiescic i faktycznie mieszcze sie w budzecie.
    Po co to wszystko? Po pierwsze, jako ze wiem jak moze byc iezko, wole miec zabezpieczenie na "czarna godzine". Po drugie, chcialabym miec porzadny wklad wlasny w momencie kiedy zdecyduje sie na zakup mieszkania - narazie to nie nastapi ale wklad odlozyc zawsze mozna. Po trzecie, jezeli faktycznie nastalyby ciezkie czasy, moglabym zyc na porownywalnym poziomie do dzisiejszego, obcinajac po prostu budzet na wyjazdy, abonamenty, wyjscia itd. Obecnie mieszkam w dosc tanim mieszkaniu wiec nie byloby problemu z utrzymaniem go w mniej wygodnej sytuacji niz dzisiejsza.
  • zla.m 26.03.18, 13:48
    Ja rozumiem oszczędność, ale serio - jak już masz klawiaturę, to spacja jest za darmo, ta po kropce czy przecinku też. Naprawdę, tak napisany tekst źle się czyta.

    --
    Niewiele osób wie, że oprócz Międzynarodowej Olimpiady w Programowaniu istnieje również Paraolimpiada w tej dziedzinie. Z ramienia Polski startuje w niej zawsze wydział Filologii Polskiej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.