Dodaj do ulubionych

Klaps od nauczycielki

09.04.18, 09:08
Coś niedobrego zaczyna się dziać z wychowawczynią mojej siedmiolatki. Pani skarży się mailowo na klasę, że niegrzeczna (zbiorowo, nie indywidualnie). Nie zabiera części klasy do kina "za karę", rozdaje minusy za niezjedzony w całości obiad. Ostatnio córka poinformowała, że "pani powiedziała X, że pójdzie do więzienia dla dzieci", a wczoraj usłyszałam, że pani dała X klapsa. Zapytałam czy w żartach, usłyszałam, że "nie, za karę". Pani wcześniej wydawała się miła, spokojna, dzieci jest w klasie mało (14), nie było większych problemów. Od tego semestru jakby to była zupełnie inna osoba. Rozmawiałam już wcześniej z dyrekcją o tym problemie, ale wczorajszy tekst córki o klapsie mnie dobił. Wracać znowu do dyrekcji i przekazać co powiedziała córka, czy olać? W sumie to nie moje dziecko dostało, ale nie chcę żeby moja córka patrzyła na takie rzeczy, no i żal mi chłopca. Z drugiej strony osobiście nie widziałam sytuacji, a inni rodzice w ogóle nie zgłaszają, że są jakieś problemy z postępowaniem nauczycielki.
Edytor zaawansowany
  • fogito 09.04.18, 09:30
    A czy z dziećmi nie dzieje się coś niedobrego, że wyprowadzają panią z równowagi. Ostatnio miałam zastępstwo w 1 klasie. Tak niewychoeanych dzieci na oczy nie widziałem nigdy wcześniej. to ofiary nieudolnych wychowawczo rodziców.
  • agnstep 09.04.18, 09:40
    Może tak, może nie, nie ma mnie na lekcji. Ale to są dzieci z 1 klasy - jeżeli już teraz dostają klapsy i słyszą, że pójdą do poprawczaka, albo za karę część nie idzie na wycieczkę, to co będzie potem? Jeśli nauczyciel nie potrafi sobie poradzić z 14 uczniów w pierwszej klasie to chyba raczej on jest nieudolny wychowawczo.
  • fogito 09.04.18, 09:45
    A jak to się dzieje, że rodzić nie potrafi sobie poradzić z jednym dzieckiem i często daje mu klapsa, który jest usprawiedliwiany przez większość społeczeństwa.
  • agnstep 09.04.18, 09:47
    Nie wiem jaki rodzic. Ja nie daję i nie życzę sobie żeby ktokolwiek na kimkolwiek stosował takie kary w obecności mojej czy dziecka, a już na pewno nie wychowawca dzieci w pierwszej klasie.
  • fogito 09.04.18, 09:49
    To maszeruj do szkoły. Cóż innego możesz zrobić.
  • makurokurosek 09.04.18, 09:58
    Ciebie zaskoczył nawet brak wyjścia do kina jako forma kary, co świadczy o tym że sama nie stosujesz żadnych kar wobec karygodnego zachowania córki. Nie uwierzę w to, że twoje dziecko to anioł, bo każde wcześniej czy później testuje granice
  • agnstep 09.04.18, 10:02
    Brak wyjścia do kina dla części klasy uważam za surową karę dla pierwszoklasistów - to czym będzie karać starsze dzieci? Każe klęczeć na grochu?
    Moje dziecko testuje granice, owszem, ale zwykle wystarczy pogrożenie, a w ostateczności odesłanie do swojego pokoju aż zrozumie i przeprosi (co następuje dość szybko). Dzieci są różne - mnie się trafił akurat ten bardziej karny egzemplarz.
  • mamma_2012 09.04.18, 10:11
    Nigdy nie zagroziłaś dziecku odwołaniem atrakcji, bo źle się zachowuje?
  • agnstep 09.04.18, 10:16
    Od pogrożenia do faktycznego wykonania groźby jest daleka droga - zwykle na moje dziecko działa natychmiast samo pogrożenie.
    Tu widzę problem za co dzieci nie poszły - nie za poważne przewinienie. Nie poszły bo "miały mniej niż 60 plusów za zachowanie, ale nie martw się mamo - ja na szczęście mam 80, tylko 5 minusów dostałam za niezjedzony obiad" - przypominam cały czas że jest to nieliczna klasa pierwszoklasistów w kameralnej podstawówce, a nie wspomniany poprawczak.
  • makurokurosek 09.04.18, 10:18
    To może wyjaśnij w jaki sposób te dzieci straciły tak dużo punktów bo raczej nie za to, że były grzeczne .
  • agnstep 09.04.18, 10:21
    Ale ja nie jestem nauczycielką, ani dyrekcją, ani nawet rodzicem tamtych dzieci. Nie będę się zajmować wyjaśnianiem spraw dotyczących zachowania innych dzieci.
  • agnstep 09.04.18, 10:21
    Moje dziecko straciło 5 punktów za niezjedzony obiad (jeszcze 4 takie akcje i też by nie poszła) więc jak widać u pani łatwo jest te punkty stracić
  • zona_glusia 09.04.18, 10:27
    Interweniuj choćby w tej sprawie. Zmuszanie do jedzenia jest okropne.
  • makurokurosek 09.04.18, 10:24
    Przepraszam ale teraz nie masz oporów by bronić rozwydrzonych dzieciaków powodujących sytuację zagrażającą bezpieczeństwu innych dzieci.
    Może się zastanów czy chcesz być adwokatem diabła czy nie i w kogo imieniu mówisz.
    Skoro nie jesteś rodzicem dziecka rozwydrzonego, które ciągle dostaje kary to może warto zastanowić się czy zachowanie tego dziecka ci odpowiada i czy faktycznie wolisz je w wersji nieutemperowanej.
  • ichi51e 09.04.18, 11:27
    Moze nie zjadaly calego obiadu?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • memphis90 09.04.18, 11:52
    O zgrozo- może któreś nie lubiło marchewki albo miało alergię na seler! Za alergię są pewnie dwa minusy.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • arwena_11 14.04.18, 08:23
    a co pani do tego? Może ten obiad nie nadawał się do jedzenia? Nie pani za ten obiad płaci.
    Mnie dziwi jak ematki twierdzące że klaps to trauma na całe życie - gładko przechodzą nad faktem, że pani uderzyła dziecko. To jest karalne. Gdyby moje dziecko opowiedziało mi o takiej sytuacji- byłabym na drugi dzień u dyrekcji. Podobnie przy obniżaniu punktów za nie zjedzenie obiadu. Chyba ktoś pani rozum odebrał. Ciekawe czy do 7 klasisty też by wyskoczyła z klapsami? Czy może już by się bala - bo mógłby jej oddać?
  • mamma_2012 09.04.18, 10:26
    Kara (nie będę udawała, że to konsekwencja) ma sens tylko jeśli wiadomo, że się wydarzy.
    U mojego syna w przedszkolu dzieci dostają bilety, za złe zachowanie je tracą. Jeśli nie masz biletu nie możesz skorzystać z atrakcji. Raz stracił wszystkie, dopiero wtedy zaczął traktować zabawę na poważnie, bo atrakcje są fajne.
  • makurokurosek 09.04.18, 10:14
    "Brak wyjścia do kina dla części klasy uważam za surową karę dla pierwszoklasistów"

    Ty rozumiem nigdy nie zdecydowałaś się na brak wyjścia na wcześniej zaplanowaną atrakcje jako formę kary złe zachowanie dziecka ? Cóż, w takim razie to nic dziwnego, że 14 osobowa klasa jest tak rozwydrzona skoro rodzice wychowują ich w podobnym do twojego podejściu, ze im się wszystko należy, a karać ich nie wolno .

    "to czym będzie karać starsze dzieci? "

    Zapewniam cię, że średnio inteligentne dziecko łapie zależność złe zachowanie-kara i jeżeli nie jest to dziecko zaburzone to raczej dość szybko potrafi się ogarnąć
  • bezpisu 17.04.18, 14:44
    Gdy dzieci ze szkoły wychodzą do kina, to nie jest to forma rozrywki (bo nie jest to funkcją szkoły), ale ma funkcję edukacyjną. Po powrocie dzieci omawiają historię, motywy działania bohaterów, uczą się wyciągać wnioski. Jeśli więc jako formę ukarania zastosowano ograniczenie dostępu do takiej formy edukacji, stanowi to poważne naruszenie praw dziecka. Kolejna sprawa to WSO, czyli wewnątrzszkolny system oceniania. Jest to dokument, który istnieje w każdej szkole i który szczegółowo określa jaki jest repertuar kar i nagród i za co można je stosować. Na pewno nie znajdą się w nim klapsy, czy strasznie poprawczakiem. Nauczycielka stosując takie kary, na pewno złamała obowiązujące przepisy.
    Rozmowa z dyrektorem szkoły jest wręcz konieczna i mówię to jako praktykujący nauczyciel. Rozmowa polegająca na obiektywnym przedstawieniu sytuacji, na zastanowieniu się wspólnie z nauczycielką, jak sprawę rozwiązać, bo wyraźnie widać, że dzieje się coś złego. Dyrektor to nie egzekutor, to osoba, która (podobnie jak rodzice i nauczycielka), mają na względzie dobro dzieci. Spotkanie więc osób, które mają taki sam wspólny cel, powinno zakończyć się dobrze dla dzieci.

    Upatrywanie winy w dzieciach przez nauczyciela świadczy w mojej ocenie wyłącznie o braku profesjonalizmu takiego pedagoga. Na tym właśnie polega pedagogika, po to kończy się studia w tej dziedzinie i z tego właśnie powodu nie każdy może dzieci uczyć, że cały kunszt tego zawodu polega na znalezieniu właściwej metody, właściwego podejścia do danego ucznia. Jeśli coś nie skutkuje, to znaczy, że wybrano złą metodę, a nie że to wina ucznia. Jak nauczyciel tego nie rozumie, to minął się z powołaniem.
  • zona_glusia 09.04.18, 10:26
    makurokurosek napisała:

    > Ciebie zaskoczył nawet brak wyjścia do kina jako forma kary, co świadczy o tym
    > że sama nie stosujesz żadnych kar wobec karygodnego zachowania córki.
    Może nie ma anioła, ale w miarę spokojne dziecko. I jej dziecko nie zachowuje się karygodnie.
    Są takie przypadki. Osobiście nigdy nie ukarałam dziecka. W przypadku niegrzecznego zachowania wystarczył mój podniesiony głos.
  • makurokurosek 09.04.18, 10:29
    Każdy jednak wie, że dzieci są różne i na jedno wystarczy pogrożenie, na inne kara. Oburzanie się, że nauczyciel za karę nie zabrał części dzieci do kina jest po prostu śmieszne.
  • memphis90 09.04.18, 11:54
    Czy kino było poza godzinami lekcji? Poza lekcjami nauczyciel może sobie robić co zechce, a w godzinach lekcyjnych ma realizować program (choćby wyjście do kina) - z całą klasą, nie z wybranymi dziećmi.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 7katipo 13.04.18, 18:58
    Też mi się tak wydaje. Wyjście w godzinach lekcji to żadna nagroda, uznaniowo przez panią przyznawane. Łaski nie robi.
  • kota_marcowa 14.04.18, 01:13
    Ja mam BARDZO grzeczne dziecko, BARDZO, w zasadzie nie wiem, co to dziecko niegrzeczne. Natomiast moje dziecko, jak każdy normalny człowiek, nie wszystko lubi. Gdybym mu kazała zjeść, to by zjadł i się wyrzygał, niespecjalnie i bardzo przejął (lat 2,5). Ja też po niektórych rzeczach, bym się wyrzygała, tyle, że ja nie jestem grzeczna i na żądanie zjedzenia czegoś, czego nie lubię, pokazałabym międzynarodowy znak pokoju https://pbs.twimg.com/profile_images/493711513027215361/C3Y4e550_400x400.png
  • aguar 09.04.18, 10:34
    "Osobiście nigdy nie ukarałam dziecka. W przypadku niegrzecznego zachowania wystarczył mój podniesiony głos."
    No to mnie więcej tak, jak u mnie. Wystarczy ton głosu czy niezadowolona mina.
  • mamma_2012 09.04.18, 10:39
    Ja córce liczyłam do trzech. Wystarczyło, choć nigdy nie powiedziałam co jest po 3, bo nie mam pojęcia co. Tylko co z tą metodą miałaby zrobić nauczycielka?
  • helka.z.porcelany 09.04.18, 11:25
    Powinna wiedzieć, co będzie po 3. I zastosowaćwink.
  • mamma_2012 09.04.18, 11:47
    W głowie miałam kilka awaryjnych scenariuszy, ale nigdy nie musialam sprawdzać. Ja mam dużą tolerancję ma różne rzeczy, granice szerokie, ale w miarę sztywne. Gdyby trzeba było coś bym wymyśliła. Jako samotna matka musiałam być 2w1 czy raczej 10w1
  • helka.z.porcelany 09.04.18, 12:09
    Eee, ty znasz swoje dziecko to wiadomo, że masz niemal sto procent szans, że nawet do trzech nie doliczysz. Ale taki nauczyciel, to już awaryjnie musi wiedzieć co po tych trzech nastąpi. I powinno nastąpićwink.

    Mój syn ma teraz super wychowawcę. W klasie jakichś super patologii brak, ale ogolnie urwisy, którzy skutecznie potrafią rozwalić lekcję. Tak się zastanawiam, co na nich zadziałało i myśle, że zwłaszcza nieuchronność kary. I dotyczy to tak samo chłopaka-urwisa, co zwykle grzecznej dziewczynki. Pan wprowadził zasady omówili je na lekcji i zapisali. . Dzieci się podpisały pod zasadami na wielkiej kartce. 3 pierwsze zasady są kluczowe - dotyczą ogolnie przemocy fizycznej i słownej oraz zachowania na lekcji. I teraz jest jasne. Pan nikogo nie karze, tylko stosuje ustalone wcześniej konsekwencje, z pogadanką, że zasady dotyczą każdego. Za łamanie zasad jest brak nagrody. Czyli karawink.
  • mamma_2012 09.04.18, 10:35
    Pozwoliłabyś, żeby tym tonem co Ty mówiła do Twojego dziecka nauczycielka?
  • aguar 09.04.18, 12:42
    Wychodzi na to, że tak. Jednak niesubordynacja w szkole zdarza mu się jeszcze rzadziej niż w domusmile
  • ichi51e 09.04.18, 11:26
    Nie wiem ja tam swojego nie bije.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • makurokurosek 09.04.18, 09:55
    Jeżeli moje własne dziecko ostro wyprowadzi mnie z równowagi to zapewniam cię, że również za karę ma szlaban na wcześniej zaplanowane atrakcje.

    "Jeśli nauczyciel nie potrafi sobie poradzić z 14 uczniów w pierwszej klasie to chyba raczej on jest nieudolny wychowawczo."

    skoro radził sobie do tej pory to raczej przechodzi trudny okres, jeżeli natomiast 14 dzieciaków potrafi doprowadzić do ostateczności nauczyciela to raczej świadczy to o ich zachowaniu, tak samo jak zaskoczenie, że nauczyciel zastosował karę ( brak wyjścia do kina) świadczy o tobie i o tym, że sama stosujesz metody bezstresowe
  • agnstep 09.04.18, 10:06
    Nie wiem czemu zakładasz, że moje dziecko jest na tyle "niegrzeczne", że wymaga "stresowych" metod. Być może masz takie doświadczenia, ale uwierz że nie wszystkie dzieci wymagają nieustannego karania i zakazów przyjemności.
  • makurokurosek 09.04.18, 10:17
    Zdrowe dziecko testuje na ile sobie może pozwolić, jeżeli twoje dziecko nigdy nie negowało twoich poleceń i zawsze wykonywało je szybko, niczym w wojsku to raczej należałoby sie z nim udać do psychiatry bo zdecydowanie coś jest z nim nie halo. Tak więc skoro nigdy nie stosowałaś kar to albo masz rozwydrzone dziecko wychowywane bezstresowo, albo zaburzone
  • agnstep 09.04.18, 10:22
    Tak tak, zaburzone bo działa na nie pogrożenie brakiem atrakcji albo odesłanie do swojego pokoju big_grin
  • makurokurosek 09.04.18, 10:25
    Jak możesz izolować dziecko, wszak wyżej wszelkie kary uznałaś za karygodne
  • mamma_2012 09.04.18, 09:56
    W konfrontacji z grupą „niegrzecznych” (proszę się nie czepiać słowa, chodzi o wszystkie formy nieprzystosowania do szkolnych zasad, także te wynikające z problemów dzieci i błędów wychowawczych rodziców) większość pedagogów jest bezsilnych, bo na dzieci, jak każdy rodzic wie, tłumaczenie działa słabo, a w sumie niewiele więcej można w szkole.
    Tylko bicie nie jest czymś co można rozważać jako narzędzie dyscyplinowania , ani w wykonaniunauczyciela ani rodziców, więc sprawę trzeba wyjaśnić.
    Zakaz wyjscia do kina (czy innych przyjemności) jest niezgodny z przepisami, ale pozbawianie nauczyciela tego jest strzałem we własną stopę.
    Straszenie poprawczakiem także, ale o tej możliwości mojego syna poinformowali koledzy, więc widać rodzice się do tego posuwająwink
  • milva24 09.04.18, 09:41
    Bicie dzieci to przestępstwo, to co Ty piszesz to usprawiedliwianie przemocy.
  • fogito 09.04.18, 09:48
    Ja swojego dziecja nie bije ani cudzych rez nie, ale wuejsz3isc Polakow ajceptuje te forne dysponowania. Najwyraźniej musi być to kazaca ręka ojca lub matki a nie nauczycielki.
  • fogito 09.04.18, 09:50
    Dyscyplinowania
  • makurokurosek 09.04.18, 09:50
    Wydaje mi się, że dobry nauczyciel jest w stanie ułożyć sobie dzieci nawet te które są bardzo rozwydrzonymi. Obstawiam, że nauczycielka przechodzi trudny moment w życiu, stąd jest bardziej poddenerwowana i łatwiej daje wyprowadzić sie z równowagi dzieciakom.
    Warto z nią porozmawiać ( z nauczycielką, a nie z dyrekcją ) oraz przede wszystkim zająć się własnym dzieckiem, bo o ile nauczyciel za trzy lata się zmieni o tyle niewychowane i rozwydrzone dziecko zostanie z nami przez lata
  • agnstep 09.04.18, 09:58
    Spoko, moje dziecko akurat rzadko dostaje "kary" od pani (w zasadzie raz - za niezjedzenie obiadu). Natomiast nie każde dziecko rozmawia z rodzicami i prawdopodobnie najzwyczajniej w świecie nie wiedzą co się dzieje. U nas też ten temat wypłynął przypadkiem w rozmowie. Podejrzewam że akurat ten "niewychowany i rozwydrzony" chłopiec nie pochwali się rodzicom, że dostał od pani klapa i za co (bo wie, że broi)
  • makurokurosek 09.04.18, 10:05
    Nie każde dziecko jest takie jak twoje, jeżeli dziecko nie mówi rodzicom że w szkole pani na niego nakrzyczała, czy że dostał uwagę to albo dlatego że doskonale wie iż przeskrobał i kara mu się należała, albo dlatego że wie iż w domu dostanie wpierdziel.

    "U nas też ten temat wypłynął przypadkiem w rozmowie. Podejrzewam że akurat ten "niewychowany i rozwydrzony" chłopiec nie pochwali się rodzicom, że dostał od pani klapa i za co (bo wie, że broi)"

    Czyli jednym słowem dla ciebie nie jest problemem to, że dzieciak wariuje i nie potrafi sie zachować, ciebie wkurza to że ktoś go próbuje ustawić ( klaps to zdecydowanie nie odpowiednia droga ku temu). Może warto porozmawiać z rodzicami tego chłopca i zwrócić im uwagę na zachowanie syna, bo za kilka lat z takiego rozwydrzonego dzieciaka wyjdzie łobuz którego sama będziesz próbowała usunąć z klasy
  • agnstep 09.04.18, 10:08
    Nie że ktoś go próbuje ustawić, tylko że dał klapsa.
    Nie jestem od zwracania uwagi innym rodzicom - od tego jest nauczycielka,dyrekcja - mnie tam nie ma.
  • makurokurosek 09.04.18, 10:21
    "Nie jestem od zwracania uwagi innym rodzicom - od tego jest nauczycielka,dyrekcja - mnie tam nie ma."
    Ciebie jednak wkurza to w jaki sposób nauczyciel próbuje ustawić rozwydrzone dzieciaki , dodam tylko że rozwydrzone dzieciaki to nie tylko problem nauczyciela ale i twój bo wiąże się to z nie przerobionym materiałem ale przede wszystkim z sytuacjami zagrażającymi bezpieczeństwu innym dzieciom.
  • agnstep 09.04.18, 10:24
    Tak - wkurza mnie stosowanie przemocy wobec ludzi, zwłaszcza wobec małych dzieci (klapsy, grożenie poprawczakiem), które nie potrafią się bronić. Niezmiernie mnie to wkurza.
  • makurokurosek 09.04.18, 10:27
    Ciebie wkurza nawet karny brak wyjścia do kina, a ponieważ odebrałaś go bardzo osobiście więc sądzę, że jednak twoje dziecko było w grupie ukaranych
  • agnstep 09.04.18, 10:36
    Haha - dobrze - żyj sobie w swoim świecie domysłów. Nie ma sensu rozmowa z tobą, ponieważ właśnie pokazałaś że nie umiesz czytać ze zrozumieniem, a jak już ci brakuje argumentów na swoje racje to wchodzisz w jakieś abstrakcyjne zgadywanki na mój temat. Rozbawiłaś mnie, ale nie będę już ci odpisywać bo widzę, że szkoda czasu.
  • makurokurosek 09.04.18, 10:41
    większość ludzi nie bierze tak do siebie sytuacji które ich nie dotyczą. W przypadku rozwydrzonych dzieciaków, to w większości przypadkach matki zastanawiają sie co z takim gagatkiem rozwalającym lekcje i zagrażającym bezpieczeństwu innym dzieci zrobić i raczej wkurzają się na nauczyciela za to, że stosowane przez niego metody nie działają, a nie pacyfikują metody ułożenia łobuza.
  • agnstep 09.04.18, 10:44
    Moje dziecko obserwuje i rysuje sobie w głowie obraz nauczycieli i szkoły - nie podoba mi się że uczy się, że pani może bić i straszyć dzieci albo stosować niewspółmierne kary (-5 punktów za niezjedzony obiad, mniej niż 50 punktów - nie idzie do kina). Nie ma znaczenia wobec którego dziecka pani się tak zachowuje - obserwują to wszystkie dzieci.
  • makurokurosek 09.04.18, 10:51
    Nie bądz śmieszna, w każdej grupie złożonej z większej ilości dzieci stosowane są takie czy inne kary, karne krzesełka to też forma kary.
    Czy twoje dziecko nigdy nie chodziło do przedszkola, że do tej pory nie spotkało sie z tym że dzieci są rózne, a za złe zachowanie dostaje się kare.
  • helka.z.porcelany 09.04.18, 11:01
    Dostaje się karę i jest to normalne.Ale wyłącznie wtedy, gdy forma kary jest normalna i zgodna z zasadami pedagogiki.
  • agnstep 09.04.18, 11:12
    Dokładnie - bicie i straszenie, tudzież rozdawanie minusów za niezjedzony posiłek normalne nie jest.
  • makurokurosek 09.04.18, 11:15
    nie jestem pedagogiem więc nie wiem czy brak wyjścia do kina jest zgodna z zasadami pedagogiki, jako matce bardziej mi zależy na tym aby stosowane przez nauczyciela metody kar były skuteczne, zwłaszcza jeżeli w grupie jest dziecko agresywne, a tu takowe jest.
  • agnstep 09.04.18, 11:17
    A mi jako matce zależy żeby nikt, zwłaszcza nauczyciel nie stosował w obecności mojego dziecka przemocy - ani fizycznej ani psychicznej - a do takowej tu dochodzi.
  • helka.z.porcelany 09.04.18, 11:20
    Mnie się bardziej podoba wyjście do kina w nagrodę. Niby to samo, a jednak...
  • makurokurosek 09.04.18, 11:31
    Może zastanówmy sie co nauczyciel winien zrobić, obiecał dzieciom wyjście do kina przed wyjściem kilkoro dzieci zachowało sie nagannie, włącznie z biciem czy w takiej sytuacji należało przymknąć oko na ich zachowanie, dając jasny sygnał akceptacji , czy ukarać winnych. Czy za agresję jednych ma odpowiadać cała klasa.
    Kolejna rzecz, skoro dziecko jest agresywne to na pewno nauczycielka atakowana jest ze strony rodziców ofiar , którzy domagają sie bardziej stanowczej reakcji na zachowanie agresora, trudno więc aby przymykała oko na wyskoki tego dziecka.
  • kk345 09.04.18, 12:04
    >kilkoro dzieci zachowało sie nagannie, włącznie z biciem
    Za to pani, uderzając dziecko, już nie zachowuje się naganniebig_grin
  • mamma_2012 09.04.18, 10:30
    Bicie dzieci to przestępstwo, okłamywanie (dziecko nie może trafić do poprawczaka) jest naganne, pozbawienie przyjemności jest, teoretycznie, niezgodne z prawem, ale bywa sensowne i skuteczne.
  • memphis90 09.04.18, 11:50
    Naprawdę? I uzdolniony, utytułowany pedagog po studiach naprawia błędy nieudolnych rodziców strasząc dzieci więzieniem, karząc za niedojedzony obiad (!!!) i bijąc? Powiedz- też tak profesjonalnie prowadzisz lekcje z pierwszakami? Zastraszaniem, karaniem i biciem?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 7katipo 13.04.18, 18:33
    Powiedz proszę, że bredzisz lub żartujesz surprised
    Opisane zachowania pani wskazują na chorobę psychiczną, postępującą przerażająco szybko o.O
  • 7katipo 13.04.18, 18:34
    Ale się rozjechało. Fogito odpowiadałam, na jej pierwszą odpowiedź.
  • janja11 13.04.18, 18:50
    Fogito uczy plastyki w jakimś gimnazjum. Regularnie wylewa na forum żale na swoich uczniów, którzy nie spełniają jej oczekiwań.
    Kiedyś tam przyznała się, że uczniowie się na nią skarżą.
    No taka typowa wiecznie niezadowolona pańcia-artystka zatruwająca życie dzieciakom.
  • milva24 09.04.18, 09:40
    Najpierw sprawdziłabym czy dziecko nie koloryzuje. Jeśli sytuacja potwierdziłaby się oczywiście, że trzeba sprawę zgłosić dyrekcji.
  • agnstep 09.04.18, 09:41
    No ale jak to sprawdzić? Nie mam możliwości rozmowy z innymi dziećmi lub ich rodzicami.
  • milva24 09.04.18, 09:43
    Bez potwierdzenia nie robiłabym afery. Jednak najpierw skontaktuj się z innymi rodzicami, żeby dyskretnie przepytali dzieci w domu.
  • leni6 09.04.18, 09:48
    Porozmawiaj z innymi rodzicami. Jeśli jest taka jak mówi dziecko to panie nie powinna uczyć, ale możliwe że dziecko zmysla.
  • agnstep 09.04.18, 09:54
    Znam moje dziecko na tyle, że raczej niestety nie zmyśla, ale nawet jeśli, to nie wiem czy przepytywanie innych rodziców nie doprowadzi do jeszcze większej g...burzy. Nie mam do nich telefonów, musiałabym pisać przez elektroniczny dziennik, nie każdy rodzic będzie też umiejętnie umiał spytać dziecko, tak żeby mu nic nie sugerować.
  • helka.z.porcelany 09.04.18, 10:13
    Jaka g...burza? To już się nie da na tym świecie spraw załatwiać normalnie?

    Idziesz do nauczycielki, mówisz co dziecko opowiada ci w domu. Pytasz jak wyglądały sytuacje
    A) straszenia więzieniem
    B) klapsa

    Słuchasz, co pani ma na ten temat do powiedzenia. Sytuacja A. Mogło być tak, że chłopcy się pobili, pani powiedziała, że tego robić nie wolno. Tak bardzo nie wolno, że dorośli za pobicie kogoś idą do więzienia. Mogło być tez tak, że pani po prostu straszy dzieci i już

    Sytuacja B - pani pewnie się nie przyzna, niezależnie od tego jaka była prawda.

    Zgodnie z własnym oglądem sytuacji i zależnie od wyniku rozmów z panuą:
    A) informujesz ją, że jeśli jeszcze raz usłyszysz od dziecka, że jest w szkole straszone lub bite, zgłosisz sprawę do dyrekcji i kuratorium
    B) informujesz panią, że w dniu jutrzejszym zgłaszasz sprawę dyrekcji i kuratorium. I robisz to.
    C) dochodzisz do wniosku, że być może z jakichś powodów twoje dziecko koloryzuje etc i dajesz się sytuacji jeszcze potoczyć - ale na wszelki wypadek rozmawiasz z innymi rodzicami, piszesz przez elektroniczny dziennik lub załatwiasz numery- żeby SYTUACJĘ OCENIĆ. I powinnaś mieć gdzieś g. wno burzę, bo chodzi o rozwój i samopoczucie TWOJEGO dziecka i innych dzieci w tej klasie. Jeśli dziecko koloryzuje - skup się na tym, czemu to robi. Jeśli inne dzieci potwierdzą- trzeba działać, bonpani nie nadaje się do pracy z dziećmi.

    I tak, dzieci w grupie potrafią dać w kość. Mogą być kompletnie nie wychowane i tak dalaj. Niemniej nie ma takiego zachowania, które usprawiedliwia przemoc ze strony dorosłego.
  • agnstep 09.04.18, 10:19
    Z klapsem sprawa jest świeża, ze straszeniem więzieniem to prawda, bo inna dziewczynka radośnie wparowała do domu z pytaniem: "mamusia a co to jest poprawczak". Moja córka widocznie się już wcześniej dowiedziała od kogoś, bo stwierdziła tylko że zdaniem pani "X pójdzie do więzienia dla dzieci".
  • helka.z.porcelany 09.04.18, 10:39
    Nie zostawiaj tego i nie oglądaj się na innych rodziców. Nie musisz wcale robić afery. Ale musisz RZECZOWO tę sprawę załatwić.

    Jest milion sposobów na zdyscyplinowanie grupy, nawet bardzo niesfornych dzieci. I jestem zwolenniczką ich stosowania, bo dzieci zarówno w domu, jak i w szkole uczą się respektowania sensownych zasad. Ale na pewno nie w sposób, który stosuje nauczycielka Twojej córki.

    Inną rzeczą jest fakt ewentualnego przejaskrawianie sytuacji przez dziecko. To są poważne oskarżenia, dlategotrzeva skonfrontować sprawę z innymi rodzicami i z samą nauczycielką. Nie dla samej afery, tylko dla jak najuczciwszego wyjaśnienia sprawy- o czym powinnaś poinformować i panią, i innych rodziców.
  • agnstep 09.04.18, 10:42
    Podejrzewam że moje dziecko nawet nie zdaje sobie sprawy z powagi tych oskarżeń. My jej w domu nie bijemy, natomiast ona mówiła o tym jakby to było coś naturalnego: "A X jest niegrzeczny bo daje dzieciom klapsy. Raz pani go w końcu złapała pod pachę i też mu dała".
  • helka.z.porcelany 09.04.18, 10:47
    No i dlatego musisz to załatwić. Bo twoja córka zachowania nienormalne powoli przyswoi jako naturalne i oczywiste.
  • makurokurosek 09.04.18, 10:56
    Czyli zamiast zająć się problemem agresywnego dziecka, lepiej zająć się nauczycielką która próbuje z agresywnym dzieckiem sobie radzić. Może popytaj sie innych rodziców czy popierają twoją obronę agresora, bo szybko może się okazać że nikomu nie odpowiada to że ich dziecko jest bite przez inne dziecko i na polu bitwy zostaniesz sama.
  • helka.z.porcelany 09.04.18, 11:04
    To mówisz, że jedno dziecko nie może zbić drugiego. A jeśli dziecko jest bite przez nauczyciela to już jest ok? Przypominam, że przykład idzie z góry...

  • mamma_2012 09.04.18, 11:11
    Skąd tyle porad „niech mąż pogada z patolem w ciemnej ulicy”, czy „dotrwałam drania w szatni i mu pokazałam kto silniejszy”? Ile razy dostało mi się za krytykowanie tej drogiuncertain
  • makurokurosek 09.04.18, 11:27
    Od początku wątek i karanie za niewinność wydało mi sie podejrzane, z rozwojem wątku wychodzi że ukarane dzieci nie są nie winne, a problem jest trudny bo dotyczy obecności w klasie dzieci agresywnych. Problem dzieci agresywnych jest trudny dla wielu nauczycieli i dość szybko staje sie problemem całej klasy, tak wiec zamiast obruszać sie na wszelkie kary stosowane przez nauczycielkę ( nie mówię o klapsie ), warto zastanowić sie jak problem rozwiązać. Nie ma co ukrywać im dalej w las tym ciemniej, łatwiej teraz dojść do przyczyny czemu to dziecko jest agresywne czy jest to odpowiedz na sytuacje domową czy zaburzenie, aniżeli za kilka lat
  • makurokurosek 09.04.18, 11:22
    Nie popieram bicia przez nauczycielkę i nigdzie nie poparłam tego zachowania, autorce jednak nie odpowiada żadna forma kar ani zabranie atrakcji, ani ujemne punkty. Pytanie jak autorka wyobraża sobie zapanowanie nad niesfornym, nieposłusznym i do tego agresywnym dzieckiem.
  • mamma_2012 09.04.18, 10:48
    Jeśli napiszesz poradnik z tym milionem skutecznych, zgodnych z prawem i pedagogiką, sposobów dyscyplinowania grupy będziesz baaardzo bogatą i szanowaną osobą. Niczego tak nie brakuje polskiej edukacji jak takiej pozycji.
  • helka.z.porcelany 09.04.18, 10:52
    Na rynku jest milion pozycji z tym milionem sposobów. Trzeba je tylko skutecznie stosować, co z powodzeniem robi wychowawca mojego syna i jego dość niesfornej klasy.
  • mamma_2012 09.04.18, 10:58
    Niestety nie mauncertain
  • mamma_2012 09.04.18, 11:01
    Wyjaśnię, po przeczytaniu poradnika jak wyleczyć się z depresji domowymi metodami, będzie zawsze więcej niż kilka osób, przekonanych, że w tym poradniku były rady, które mu pomogły i pomogą wszystkim.
    Niewiele jest systemów edukacyjnych, gdzie tak wiele wymaga się od wychowawców, nie dając wielu praw.
  • helka.z.porcelany 09.04.18, 11:07
    To prawda. Nauczyciele mają obecnie przegwizdaną sytuację. Niemniej pewne zachowania - takie jak klapsy, są niedopuszczalne bezdyskusyjnie.
  • agnstep 09.04.18, 11:16
    Dodam tylko, że jest to bardzo kameralna szkoła i klasa - 14 dzieci, z czego część na pewno nie jest aż tak problemowa. Sorry, ale jeśli w takich warunkach nauczyciel nie potrafi sobie poradzić z jednym czy dwoma rozrabiakami i stosuje kary tego formatu, to moim zdaniem powinien zmienić zawód.
  • makurokurosek 09.04.18, 11:34
    Wiec dziw, że jeszcze nie przeniosłaś dziecka do innej szkoły
  • agnstep 09.04.18, 11:45
    Wystarczy zmienić postępowanie nauczycielki lub samą nauczycielkę.
  • mamma_2012 09.04.18, 11:51
    To bardzo trudne. Próbowałaś kiedyś zmienić postępowanie lekarza? Zmienić nauczyciela, ale na kogo?
  • helka.z.porcelany 09.04.18, 10:27
    A, przy okazji poinformuj tez panią, że Twoje dziecko je tyle, ile zachce- bo zmuszanie dziecka do jedzenia jest niezgodne z wszelkimi zasadami pedagogicznymi. I w związku z tym prosisz, by w przyszłości nie komentowała ilości jedzonych przez córkę posiłków i żądasz, by nie karała jej za nie zjedzenie obiadu. Radzisz też, by nie stosowała tej metody w stosunku do innych dzieci i poczytała o zgubnym wpływie takiego zmuszania.
  • aguar 09.04.18, 10:31
    Tak, tak, to bardzo ważne.
  • mamma_2012 09.04.18, 10:32
    Masz rację, szkoda tylko, że tak niewielu rodziców to rozumie i nikt im nie może tego zabronićuncertain
  • helka.z.porcelany 09.04.18, 10:49
    Niestety. Gdyby się dało zabronić ludziom być tępakami, to świat byłby pięknywink.
  • agnstep 09.04.18, 10:39
    Akurat z obiadów całkowicie zrezygnowałam po długich rozmowach z córką - jej zdaniem są ohydne (cóż - catering), moim zdaniem są za wcześnie (11.30, gdy śniadanie z domu jedzą o 9), a te wszystkie kary i stres, który wprowadziła pani spowodowały że dzieciak się zablokował. Daję teraz więcej jedzenia z domu i tyle. Spadł mi na głowę dodatkowy obowiązek w postaci wymyślania i przygotowywania lunchboxów, ale trudno (już pomijam że za te wspaniałe obiady liczą sobie po 10zł).
  • arwena_11 14.04.18, 11:30
    Wiesz, stołówka nie gwarantuje dobrych obiadów. W szkole podstawowej moich dzieci i przedszkolu - rodzice wywalczyli catering zamiast stołówki.
  • mamma_2012 14.04.18, 13:29
    Moja córka odmówiła jedzenia w szkolnej stołówce po zmianie menu na takie pod dzieci. Syn byłby tym nowym zachwycony.
  • alpepe 09.04.18, 09:56
    Może być tak, że ona zachorowała na nadczynność tarczycy i się nie leczy i wariuje, ale na razie wszyscy bagatelizują, bo dzieci aniołkami nie są. Ja bym poszła do nauczycielki.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • aguar 09.04.18, 10:02
    Widzę tylko dwa dobre rozwiązania - zrobić aferę, aby wychowawczyni zmieniła swoje postępowanie albo żeby zmieniono wychowawczynię lub zabrać stamtąd dziecko. Inaczej jest ryzyko, że córka się zniechęci do szkoły na samym starcie, szkoda by było. W tym wieku naprawdę można szkołę lubić, a panią uwielbiać, jak się dobrze trafi/wybierze.
  • disco-ball 09.04.18, 10:44
    A w regulaminie jest obowiązek zjadania całego posiłku?

    Ja bym ten temat poruszyła, moje dzieci jedzą, ile chcą (w domu same określają wielkość porcji), nikt ich do jedzenia nie zmusza. Ja z dziecinstwa koszmarnie wspominam zmuszanie do jedzenia, nienawidziłam tego.

    Klapsy i straszenie więzieniem to przegięcie. Gdyby dotyczyło mojego dziecka, poszłabym do dyrekcji.
  • lelija05 09.04.18, 11:15
    W podobnej sytuacji - może nie aż takiego kalibru, bo chodziło o upomnienie, na drugi dzień byłam w szkole, by wyjaśnić sytuację. I okazało się, że dziecko nieco podkoloryzowało sytuację, upomnienie, mimo jego formy było słuszne, a pani okazało się wspaniałą i wyrozumiałą nauczycielką, uwielbianą nadal przez dzieci. Idź, wyjaśnij, szkoda nerwów na zastanawianie się, poza tym, jeśli faktycznie pani zachowuje się tak jak opisuje to dziecko, to skąd pewność, że któregoś dnia i ona nie dostanie klapsa, bo pani puszczą nerwy?

    --
    Wiedźmy nikt tu nie widział od lat.Podobno wykończyła ją ostatecznie na dobre para dzieciaków, które uciekły z domu.-Dzisiejsza młodzież-mruknął Rincewind.-Moim zdaniem to wina rodziców-oświadczył Dwukwiat.
  • helka.z.porcelany 09.04.18, 11:22
    Dokładnie. Dlatego uważam, że kluczowa jest rozmowa z nauczycielką.
  • ichi51e 09.04.18, 11:25
    Zglaszac. Co dyrekcja z tym zrobi to inna sparawa. Ja bym zglosila w momencie „x pojdzie do wiezienia dla dzieci” chamstwo.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • kk345 09.04.18, 11:27
    Masz rację, mając zastrzeżenia co do metod nauczycielki- klapsy są niezgodne z prawem, a karanie za niezjedzenie obiadu to jakiś kosmos...
    Pogadałabym pilnie z innymi rodzicami (choćby przy okazji odbierania dziecka) i z samą nauczycielką, jeśli to nie pomoże- pismo do dyrekcji.
    Z makurokuroskiem nie dyskutuj, to agresywny i sfrustrowany nick, nie warto strzępić klawiatury.
  • janja11 09.04.18, 11:30
    Stosowanie klapsów jako metody na zdyscyplinowanie ucznia jest nieakceptowalne. Świadczy o braku profesjonalizmu i kreatywności wychowawcy , albo raczej "wychowawcy".
    Szkoda, że na takie miernoty, które ewidentnie w zawodzie nauczyciela nie czują się dobrze, trafiają uczniowie już w pierwszej klasie.
    Nauczyciel pasjonat potrafi zarazić swoją pasją uczniów. Wiecznie narzekająca miernota obrzydzi dzieciakowi edukację na długo i taka jest prawda.
    Walczcie z patologią, bo sprawa dotyczy waszych dzieci i to im sfrustrowana "wychowawczyni" robi krzywdę.
    Opiniami dyżurnych forumowych "nauczycielek" zupełnie się nie przejmuj. Te wiecznie narzekające nudziary będą bronić patologii, bo w ten sposób usprawiedliwiają swoją nieudolność.
  • claudel6 09.04.18, 11:52
    Ostatnio córka poinformowała, że "pani powiedziała X, że pójdzie do więzienia dla dzieci"

    przypomniał mi sie Mikołajek - tam też dyrektor i Rosół ciagle straszyli uczniow, że skończą w więzieniu big_grin. ale Mikołajek był pisany jakieś 60 lat temu, w ksiażce są stosowane kary cielesne, metody pedagogiczne się od tamtego czasu zmieniły. Pani sobie nie radzi i próbuje zastraszyć dzieci, nie tedy droga. Za zmuszanie do jedzenia zrobiłabym dżihad.
    a niezabieranie do kina części klasy za karę... no to troche brak mi słów. Na pewno poszłabym do dyrekcji.
  • asia_i_p 09.04.18, 12:02
    Reaguj.
    Jeżeli osobie, która wcześniej granic nie przekraczała, pękają hamulce do tego stopnia, że przekracza w zasadzie już ostatnią granicę - nietykalności cielesnej - to znaczy, że się z nią dzieje coś bardzo niedobrego. Po ludzku można współczuć, ale z dziećmi w tej chwili nie powinna pracować.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • pszczolkaprezesa 13.04.18, 17:38
    Może nie byłoby problemów w klasach gdyby rodzice przez 6 lat nie zajmowali się jedynie żywieniem i ubieraniem swych dzieci?
  • tsaria 13.04.18, 18:10
    Różnie może być, klaps nie powinien się zdarzyć, ale.... na początku roku byłam na wycieczce klasowej z synem. Klasa 3, dzieci 8 letnie. I to był mój ostatni raz. Syn ma w klasie "kolege", na kolegę ciągle sa skargi, bo bije, klnie, nie słucha, wyzywa, ale naprawdę nie sadziłam, że to wszystko do takiego stopnia. Po kilku godzinach jego darcia papy dosłownie wszędzie, w autobusie, galerii, fabryce, własnoręczni zaklebnowałabym go. Do tego non stop zaczepki innych dzieci, wulgaryzmy, podkopywanie innych, chamstwo w stosunku do wychowawczyni. Szczerze nie zdziwiłabym się jakby w którymś momencie ona mu przywaliła, bo dzieciak nie do wytrzymania i nie tylko przez dorosłych, dzieci też go nie lubią, cieszą się jak go w szkole nie ma, bo w końcu mają cisze na lekcji i spokój na przerwie.
    Takie dzieci moim zdaniem powinny być izolowane i tworzone klasy dla nich z nauczycielem, który byłby dostosowany do opieki nad takimi osobnikami. Tearz synowi wychowawca się zmienił, dostali pana który wcześniej pracował z trudną młodzieżą i może jego metody kontrowersyjne, ale na tego gó...arza sprawdzają się.
  • berdebul 14.04.18, 10:04
    To jest dziecko, nie zasługuje na „kontrowersyjne” traktowanie.
  • tsaria 14.04.18, 13:03
    A innne dzieci zasługują, aby być kontrowersyjnie traktowane przez tego "kolegę"?
  • berdebul 14.04.18, 14:24
    I w odwecie należy dzieciaka „kontrowersyjnie” traktować? Jeżeli nie pomagają zwykle środki dyscyplinujące, a rodzice są niewspolpracujacy to należy włączyć w to pedagoga i psychologa szkolnego, oraz opiekę społeczną.
  • tsaria 14.04.18, 14:55
    Pedagog był włączony, rodzice mieli w dupie, to zawsze ich synuś był poszkodowany, poobstawiali się zaświadczeniami z ppp.
    Tak, jeśli jakiekolwiek inne metody zawodzą, a reszta dzieciaków w klasie cierpi to należy włączyć kontrowersyjne metody, aby agresor przestał być agresorem i aby pozostałe dzieci mogły normalnie w szkole funkcjonować.
    W tym przypadku metody pana sprawdziły się i chłopak względnie usiadł na dupie, co prawda rodzice chłopaka mieli dużo do powiedzenia jak bardzo im się te metody nie podobają i jak bardzo ich syn jest poszkodowany, jednak pozostali rodzice byli zadowoleni z metod pana, a pan dalej z powodzeniem ich uczy.
  • mamma_2012 14.04.18, 13:46
    Znam przypadek takiego pana, który pracował w MOW. Załamana dyrekcja gimnazjum zatrudniła go z przysłowiowym pocałowaniem ręki jako pedagoga. Pan popracował miesiąc czy dwa i zniknął. Zwyczajnie, kiedy orężem jest tylko słowo i straszenie konsekwencjami taki człowiek niewiele może.
    Uważam, że każdy rodzic powinien mieć możliwość (raczej obowiązek) od czasu do czasu pobycia z grupą/klasą dziecka.
  • asia_i_p 14.04.18, 22:01
    Uczniowie potrafią być wkurzający przeogromnie.
    Ale bariera nietykalności fizycznej jest tak silna, że jeśli nauczyciel ją przełamał, to znaczy, że psychicznie się sypie. Tu nie chodzi tylko o samego klapsa, ale o to, co on mówi o stanie psychicznym nauczyciela. To jest coś zupełnie innego niż gdyby klapsa dała nauczycielka z naszych czasów, bo to jest przełamanie o wiele silniejszej bariery.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • szczotka_do_lamp 13.04.18, 18:14
    raczej na policję
  • delfina77 13.04.18, 22:15
    Oczywiście, że należy iść do dyrekcji i zgłosić to, co mówi dziecko
  • tmk123 13.04.18, 23:00
    Mam ponad 50 lat i pamietam,że dostałam klapsa w przedszkolu. Pani miała na imie Aniela i dostalam za to że poszłam ogladać bajke do mlodszej grupy (i kilka dzieciaków też). Pamietam do tej pory. To były lata 60. oczywiściw potem w szkole matematyczce zdzrzało sie bić piórnikiem po głowie co mniej kojarzacych uczniów i na religii w sali katachetycznej ksiadz bił chłopców po łatach linijką. To była inna epoka, może dzieciaki też inne, ale jednak klaps w dzisiejszych czasach w szkole...
  • kota_marcowa 14.04.18, 00:57
    Nie chce mi się czytać poprzednich odpowiedzi, być może wątek jakoś sie rozwinął. Ale w odniesieniu do wątku startowego, uwierzyłabym dziecku, poszła do dyrekcji i zrobiła dżihad, kto mnie zna, wie, że krew by się polała.
    A mianowicie, powiedziałabym o biciu dzieci i oświadczyła, że po pierwsze poinformuję o tym wszystkich rodziców, po drugie, gdy pani tknie moje dziecko, sprawa wyląduje na policji, w prokuraturze, kuratorium i sądzie.
  • kota_marcowa 14.04.18, 01:02
    Dżihad też by był, choć może początkowo w okrojonej formie, za karanie, za niezjedzenie obiadu, co to k***wa jest, więzienie, obóz karny, niech pani sama zeżre coś, co przyprawia ją o rzyga. Jakaś pi*ta ta baba.
  • kennaa 14.04.18, 01:48
    A nie lepiej spokojnie wyjaśnić sprawę ?
  • evi-ana 14.04.18, 10:20
    Ludzie dojrzali tak by zrobili, ale nie każdy taki jest. Tryb "madka" zagłusza rozsądek. I to poniekąd jest odpowiedź na to czemu obecnie dzieci są takie rozwydrzone. Skoro "madka" chce robic wojnę, zamiast pogadac, to uwierzę, że jej dziecko ma problem z agresją i nie nadaje się do bycia w grupie.
  • arwena_11 14.04.18, 10:31
    Jak można gadać z kimś kto zmusza dziecko do jedzenia. Panią chyba Bóg opuścił. Dziecko powinno wyrzygać cały obiad na panią - oduczyłoby to ją zmuszania do jedzenia.
  • evi-ana 14.04.18, 11:10
    A nie można pójśc do tej nauczycielki i porozmawiac? Zdaje się, że w szkole przy jedzeniu obiadów nie ma żadnego rodzica(a powinno się wysłuchac obu stron), więc też swoją wiedzę o tym jak to się odbywa czerpią od dzieci - dlaczego w takim razie żaden z rodziców nie poruszył tego tematu na zabraniu? Nie uda się do dyrekcji?
    " Dziecko powinno wyrzygać cały obiad na panią - oduczyłoby to ją zmuszania do jedzenia. " zastanów się czy pisząc w ten sposób próbujesz rozwiązac problem czy dajesz upust swojej frustracji? "Jak można gadać z kimś kto zmusza dziecko do jedzenia. " to skoro wg Ciebie nie ma co rozmawiac z nauczycielka, to jak chcesz załatwic sytuację? Może ją pobij, to wtedy wykażesz swoje racje? Twierdzisz, że nie da się rozmawiac to każ dzieciakowi wyrzygac obiad na nauczycielkę - faktycznie dojrzałe. Czytam to forum i już chyba wiem dlaczego dzieci teraz są takie niewychowane.
  • arwena_11 14.04.18, 11:23
    Mówiąc szczerze - g...wno panią obchodzi, czy ktoś zjadł obiad czy nie. Nie ona za to płaci. A skoro odejmuje jakieś punkty za nie zjedzenie obiadu - to rości sobie prawo do decydowania za nie swoje dziecko. Wyjaśniłabym pani bardzo dosadnie, gdzie może sobie te punkty włożyć.
    Moje dzieci jadly bardzo wybiórczo i tylko to co im smakowało - dopóki im wykupowałam obiady w szkole . Gdyby ktoś je zmuszał do zjedzenia tego świństwa, jakie czasami było na stołówce - to zrobiłabym jesień średniowiecza.
  • evi-ana 14.04.18, 11:44
    A może dzieci, które nie zjadły rozrzucały jedzenie? Moja znajoma nauczycielka opowiadała, jak dzieci (zwłaszcza te, które miały refundowane obiady) rzucały się jedzeniem twierdząc, że jak dostali to za darmo to jest bezwartościowe. Jeśli faktycznie nauczycielka stawia minusy za niezjedzenie to czy któryś z rodziców zwrócił jej na to uwagę? Zainterweniował? Nie warto uczy dzieci rozwiązywania konfliktów polubownie w sposób cywilizowany? Dogadywania się? "zrobiłabym jesień średniowiecza" tak ucz swoje dzieci rozwiązywania sporów- bardzo dojrzałe.
    "rości sobie prawo do decydowania za nie swoje dziecko" (*nieswoje) ona zwyczajnie każe zjeśc mu posiłek - zje - nie dostanie minusa (decydowania tutaj nie widzę) i fakt normalne to nie jest i jest to rzecz do przedyskutowania na forum rodziców tej danej klasy, ewentualnie przy wsparciu dyrekcji. "Wyjaśniłabym pani bardzo dosadnie, gdzie może sobie te punkty włożyć." czy takie bojowe nastawienie jest adekwatne do sytuacji konfliktu z nauczycielką? Czy pokazuje dojrzałośc? Wątpię. Nie zapominaj, że tego typu sytuację uczą same dzieci tego jak rozwiązywac konflikty w przyszłości - chcesz by się nauczyły "robienia jesieni średniowiecza"? Nie zawsze im to pomoże, a narazi na traktowanie przez innych w sposób niepoważny, jako osób niedojrzałych i krzykaczy.
  • arwena_11 14.04.18, 11:50
    Autorka nie napisała, że punkty są odejmowane za złe zachowanie - a takim jest rzucanie się jedzeniem. Tylko za niezjedzenie obiadu. A to duże przegięcie i osoba stosująca taką karę - nie jest partnerem do rozmowy.
  • evi-ana 14.04.18, 12:04
    Ale autorki też przy tych sytuacjach nie było. Doświadczenie mnie nauczyło, że nie wszystko jest takim jak wydaje się na pierwszy rzut oka i wydawanie opinii na jakikolwiek temat bez wysłuchania drugiej strony to prosta droga do bycia zmanipulowanym, bo czasem diabeł tkwi w szczegółach. Skoro nie uważasz tej nauczycielki za "partnerkę do rozmowy" to wg Ciebie co powinno się stac, by rozwiązac sytuację? Jakaś siła wyższa ma zadziałac? Może trzeba zabrac dziecko z tej klasy lub szkoły? ( i przy okazji zabierac je od kolegów i znajomego środowiska, co może zaburzyc mu poczucie bezpieczeństwa) I tak przy każdym konflikcie z nauczycielem?(może szkół zabraknąc) Wpaśc na stołówkę i zrobic "jesień średniowiecza" (najlepiej przy dzieciach)? Niestety każdy w życiu zetknie się z takim człowiekiem, który "nie będzie partnerem do rozmowy" i nie zawsze da się od takiego człowieka uwolni odwracając głowę ( tak jak jest w tym przypadku). I co wtedy? Jak przy takim podejściu chcesz wyposażyc swoje dziecko w umiejętności, które pozwolą mu na funkcjonowanie w życiu? (do tego głównie służy wychowanie, bo dzieci wychowuje się do świata, a nie dla siebie)
  • arwena_11 14.04.18, 20:17
    Idę do dyrekcji ze skargą na piśmie i wiadomością do kuratorium. To dyrekcja załatwia sprawę z podwładną.
  • mamma_2012 14.04.18, 20:26
    A dyrektorki i pracownice kuratorium to zawsze ciapcie, które nie potrafią sobie poradzić z Arweną, nawet jeśli ma rację? Ich mężowie to nie są prawnicy przy któryś Twoj mąż to mały robaczek?
  • arwena_11 14.04.18, 20:31
    Jeszcze nigdy nie musiałam składać skarg - no poza jedną, kiedy poinformowałam dyrektorkę - że pani nie realizowała podstawy programowej. Pani po sprawdzeniu - przestała pracować. Ale to była grubsza sprawa i moja skarga to była wisienka na torcie.
    A w zeszłym roku zmieniliśmy nauczycielkę polskiego w klasie córki. Ale tu rodzice stanęli murem za dziećmi, które same napisały podanie o zmianę nauczyciela.
  • mamma_2012 14.04.18, 20:34
    A na forum „brykasz”, jakby w realu ktoś się z Tobą liczyłwink
  • mamma_2012 14.04.18, 13:17
    Po tym co wypisujesz, vide ostatni tekst z odpadami, nie sądzę, żebyś dla jakiegoś nauczyciela była partnerem do rozmowy. I nie wierzę, że w realu udaje Ci się ukrywać pogardę dla ludzi, która wybija z Twoich wpisów na forum, nawet jeśli jesteś fałszywie przymilna, bo to czuć.
  • mordaruda 14.04.18, 18:12
    @evi-ana uczenie dzieci, że są nieważne, że dorosły jest ważniejszy i bardziej wiarogodny, że nawet na rodziców nie mogą liczyć ... no faktycznie dojrzałość jak ta lala
  • evi-ana 15.04.18, 21:50
    Jak to zrozumiałaś z moich postów, to nic nie zrozumiałaś.
  • mamma_2012 14.04.18, 13:21
    Ależ zapewniam, że zwykle panią g...wno obchodzi czy ktoś zjadł czy nie. Nie jej pieniądze, nie jej dzieci. Zwyczajnie więcej rodziców robi dżihad o niezjedzony kotlecik niż zmuszanie do zjedzenia kotlecika.
  • arwena_11 14.04.18, 11:28
    Moje dzieci nie miały takich głupich nauczycielek.

    Co do rzygania - jeden raz pani w przedszkolu usiłowała wmusić we mnie zupę szczawiową. Sprawę znam z opowieści mojej mamy i tej przedszkolanki ( mojej ukochanej pani, którą odwiedzałyśmy z koleżanką z przedszkola aż do matury ). Wtedy to był chyba jej pierwszy czy drugi rok pracy. Miała potem piękny rzucik na sukience. Sama mówiła, że od tamtej pory nie wmuszała w żadne dziecko jedzenia.
    Bardzo żałowałam, że zmarła zanim miałam dzieci - bo byłam gotowa wozić tam do przedszkola swoje. Lepszej przedszkolanki nie spotkałam. Odwiedzali ją wychowankowie już dorośli.
  • mamma_2012 14.04.18, 13:27
    Chcesz „anegdotek” z naszych czasów? Siedzisłam przy stoliku z dziewczynką, która zwracała prawie wszystko (oprócz tego najładniej ze wszystkich rysowała) panie nigdy nie miały brudnych ubrań, znikała w łazience wracała spłakana i jadła dalejuncertain
  • arwena_11 14.04.18, 20:19
    No mnie pani trzymała na kolanach i karmiła. Wiem to bezpośrednio od niej.
  • mamma_2012 14.04.18, 13:35
    Moja siostra jest „madką”. Po 48 godzinach z jej córką wymiękłam.
  • mordaruda 14.04.18, 18:04
    a co tu jest do wyjaśniania? Ewentualnie sprawdzenie czy taki jest stan faktyczny. Bicie dzieci to przestępstwo, a jeszcze za niezjedzenie całego obiadu? No sorry, moje by już nie żyły gdybym za takie głupoty je lała
  • pustelnik50 14.04.18, 08:06
    oczywiście trzebaby zgłosić ale wtedy natychmiast należałoby zmienić szkołę. Zemsta może być okrutna. Swoja drogą surowe wychowanie dziecka to tylko dobrodziejstwo dla niego. Ostatnio chwali się tylko nawet za byle co. I oto wyrasta nam pokolenie leniuchów bardzo wymagających i roszczeniowych.
  • berdebul 14.04.18, 10:06
    Surowe wychowanie nie wymaga wymuszania jedzenia, ani przemocy. Wymaga konsekwencji i zasad.
  • pustelnik50 14.04.18, 17:26
    WIELKA PRZEMOC!!!! klaps to nie znaczy bicie....widocznie bardzo to dziecko wkurzajace i nieposłuszne jest, więc nie przesadzajmy. To nie jest świętość nietykalna. Widocznie nie reaguje na normalne słowa. Teraz jest przegięcie w kierunku ze należy sie obchodzić z dzieciakami jak z jajkiem. Zupełna głupota. Krótko i posłusznie ma byc,żeby zrozumiało zasady. Często krótki klaps znaczy więcej niż całe przemówienia.
  • delfina77 14.04.18, 22:29
    Ale od tego są rodzice, jeśli już, a nie obca pani
  • mordaruda 14.04.18, 18:01
    sprawdzić czyli np. porozmawiać z innymi rodzicami, i zgłosić do dyrekcji, jak nie zareaguje na policję.
  • maklik 17.04.18, 17:49
    Jeśli pani skarży się na klasę 7-latków, to najwyższy czas na zmianę pani.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.