Dodaj do ulubionych

Czy warto kupić stary dom do remontu?

26.04.18, 13:48
Zdaniem czytelników jednego z portali - zdecydowanie nie warto.
biznes.interia.pl/tylko-u-nas/ankiety/czy-warto-kupic-stary-dom-np-do-remontu/wyniki,21480
Moje doświadczenia również nakazują być sceptycznym. Dom starszy niż 10-15 lat może przynieść różne niespodzianki, a jest to już w zasadzie pewne, gdy kupujemy nieremontowany wcześniej dom z okresu przełomu 80/90 i starszy (koniec komuny to był taki dziwny czas, gdy każdy kto miał parę dolarów i tzw. dojścia, mógł się poczuć Bobem Budowniczym. Budowała się nomenklatura, "powracający", prywatna inicjatywa itp. itd.).

Remontując stary dom , natknąłem się m.in. na takie cuda, jak:
- zła izolacja, na dzień dobry trzeba cały budynek ocieplić styropianem i zrobić nową elewację
- okna przedpotopowe drewniane z dziwacznym trybem otwierania, nieszczelne i rozpadające się, wszystkie do wywalenia (kilkadziesiąt nowych okien do pilnego zakupu)
- drewno, drewno, drewno - murwa nać wszędzie drewno i wszystko w drewnie, drewniane spróchniałe balustrady na tarasie i balkonie, drewniane podłogi (parkiet), kosmiczne ilości boazerii, czyli tak jak w domu Pani Kiszczakowej, dodajmy boazeria położona wprost na stan surowy, więc zerwanie jej oznacza konieczność robienia tynków, co tanie nie jest
- instalacje dramat , stare dwużyłowe kable elektryczne przypinane metodą gwoździ wbijanych w środek kabla (!), żeliwne wysokopojemnościowe kaloryfery i żeliwne wanny, rury doprowadzające puszczane po wierzchu, odpływy z jakiegoś najgorszego szajsu pcv, pękającego na potęgę (również w ścianie, żeby było weselej)
- piec gazowy do c.o. i grzania wody nadający się do muzeum techniki, niestety żeby uzyskać dobry efekt przy podłączeniu nowego należy wymienić całą instalację i grzejniki, czyli wybebeszyć cały dom (demolka totalna)
- o kuchniach i łazienkach nawet nie ma co wspominać, PRL w pełni, wszystko do zwalenia i jeszcze do zasadniczego przeprojektowania
- garaż ze zjazdem w dół , niski, za to długi na dwa auta i wąski - masakra (nikt na osiedlu z nich nie korzysta, no chyba, żeby np. przechować na 2 lata samochód, o ile w ogóle da się nim tam wjechać - terenówką zapomnij, niskim sportowym także)
- nic nie trzyma wymiarów, ściany robione na oko, rozjeżdżają się, podłogi nierówne (położenie zamiast pierwotnego syfiastego parkietu np. gresu czy współczesnej deski oznacza konieczność wypoziomowania różnic rzędu 3 cm nową wylewką, czyli dodatkowy spory koszt...),
- najróżniejsze typy cegieł użyte do budowy, miejscami wynalazki typu np. drewniany strop oparty na jakiejś dziwacznej konstrukcji typu 'mazurska chata', w wielu miejscach sztucznie obniżona wysokość pomieszczeń (pewnie żeby ówczesna waaaadza się nie czepiała, że za dużo metrów....)
- wszystko co w tym domu oryginalne, po prostu się rozpada, czasem niespodziewanie np. topniejący śnieg zwala wszystkie rynny z taniego plastiku, które pięknie rozchrzaniają się na wszystkie strony wokół całego domu
- pomieszczenia budzące zdumienie np. wielka pralnia w standardzie pomieszczeń gospodarskich w upadłym PGR-ze woj. zachodniopomorskiego, z jakąś wykafelkowaną obleśną wanną do płukania rzeczy umiejscowioną w centralnym punkcie na środku
- urządzenia techniczne wprawiające w szok np. dodatkowa instalacja do ogrzewania całego budynku prądem z sieci (ciekawe ile by wyszło za jeden dzień takiego ogrzewania?), albo jakieś przedpotopowe klawiatury numeryczne do niektórych drzwi, wewnętrzne linie domofonu na piętrach w stylu późny PRL na bogato

Koszt doprowadzenia takiego domu jak powyższy do przyzwoitego standardu to w zasadzie koszt stawiania wszystkiego od nowa, plus jeszcze opłaty za demontaż i usunięcie starego syfu. Przy czym niezależnie od ilości wpakowanej kasy, pewnych rzeczy po prostu się nie przeskoczy, więc taki dom nadal będzie miał zły rozkład pomieszczeń (kolejne piętra ze schodami do przemierzania w te i we wte) czy też marny niefunkcjonalny garaż.

IMO jeśli się bawić w coś takiego, to tyko wtedy gdy lokalizacja wynagradza udrękę z doprowadzeniem takiego domu do współczesnego standardu. Także i wtedy, gdy można go po prostu wyburzyć i postawić nowy (tutaj niestety nie ma takiej opcji).

Wasze doświadczenia i opinie?

Edytor zaawansowany
  • positronium 26.04.18, 13:58
    Jak remontować stary dom to tylko zabytek do którego rwie się serce. Bo poza kosztami oczywistymi ile to nerwów! Bez uczucia to katorga.

    A jak zabytek, to z konserwatorem na głowie, więc podwójnie "wesoło."

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • mharrison 26.04.18, 14:18
    Lokalizacja, lokalizacja, lokalizacja. Plus cena. I własne zasoby finansowe na remont.
    Boazeria czy instalacje to kwestia wtórna. Za pozwoleniem, można wypruć prawie wszystko, rozbudować itd.
    Na Starym Żoliborzu i części Mokotowa sporo się dzieje, zarówno w przypadku przedwojennych willi, jak i powojennych klocków.


    --
    DLACZEGO
  • positronium 27.04.18, 11:07
    mharrison napisała:

    Za pozwoleniem, można wypruć prawie
    > wszystko, rozbudować itd.

    No właśnie, tylko weź i dostań pozwolenie. Nie takie hop...

    > Na Starym Żoliborzu i części Mokotowa sporo się dzieje, zarówno w przypadku prz
    > edwojennych willi, jak i powojennych klocków.
    >
    Widzę to i kilka takich rewitalizacji znam dość dobrze od strony właściciela budynków. Droga przez mękę, bo nawet jak urząd raz wyda na coś pozwolenie to potem się potrafi przyczepić o dokładnie tę samą rzecz.

    --
    Dobre obyczaje - kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować
  • mary_lu 26.04.18, 14:16
    Chyba tylko urokliwy zabytek, jeśli miałabym takie szalone hobby i niepotrzebne miliony na koncie.

    Tabuny znajomych mają domy z lat 80-tych i 90-tych i od lat je remontują aby doprowadzić do normalnego standardu.

    Znajoma miała domek z początku lat 90- tych w fajnej lokalizacji i wychwalała go pod niebiosa mając nadzieję, że pomogę jej znaleźć kupca. Nawet ta chałupka jakoś wyglądała, bo nie miała dziwacznych wynalazków, była na bieżąco malowana i jej kolorystyka stała się teraz modna. Znajoma zaklinała się w żywe kamienie, że dom jest super pod każdym względem i sprzedaje go tylko "bo chce być bliżej córki". Pół roku po sprzedaży wygadała się, że w nowym domu odetchnęła, bo wreszcie nie płaci zimą 2 tys za gaz i ma więcej niż 19 stopni w mieszkaniu.
  • alpepe 26.04.18, 15:11
    Ale ogrzewanie gazowe jest akurat drogie, więc gdyby to był piec na inny opał, te koszty byłyby niższe.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • viewiorka 26.04.18, 16:04
    Alternatywą jest ogrzewanie podłogowe. Mniejsza temperatura na piecu a cieplej w domu. I taniej wychodzi. Ale przeróbka całego ogrzewania to rwanie podłóg i układanie rurek. Masakra
  • thea19 26.04.18, 20:32
    przeciez ogezewanie podlogowe tez jest gazowe to jaka to alternatywa
  • mary_lu 26.04.18, 16:18
    Ogrzewanie gazowe domu znajomych, dwa razy większego i do temperatury o wiele bardziej komfortowej to kwota nieco niższa. Sama ma dom ogrzewany olejem opałowym, też nieporównywalna kwota, bo wszystko ocieplone. Tamten domek prawie nie miał ocieplenia, a do tego mostek cieplny na mostku.
  • ewawzywa07 26.04.18, 14:36
    Mój brat kupił stary dom w bardzo dobrej lokalizacji. Dom pamietał XIX wiek. Oczywiście mieszkać sie w nim nie dało więc zrobił gruntowny, ogromny, generalny i baaaaardzo kosztowny remont. Praktycznie zostaly ściany.
    Dzis mieszka sie super ( w piecu kaflowym jest nowoczesna lodówka itd), ale jeśli nie masz mnóstwa pieniędzy i wolnego czasu a takze samozaparcia to odradzam.
  • vivyan 26.04.18, 14:40
    Kupiłam taki dom ! Zwłaszcza to drewno się zgadza, było wszędzie, WSZĘDZIE ! ;-P

    Tylko jak zwykle wszystko zależy od tego, czego kto szuka. My szukaliśmy domu w określonej lokalizacji i z ogrodem, co oznaczało właśnie dom "do remontu", zakładając, że trzeba będzie zrobić od nowa wszystko. Kupiliśmy dom z połowy lat 70. ub. wieku, nie przechodził żadnych remontów od tego czasu, więc można sobie wyobrazić, w jakim był stanie.
    Ale:
    - dom miał idealną dla nas lokalizację
    - cena była bardzo atrakcyjna (wyszłoby na to samo, gdybyśmy w tej lokalizacji kupili działkę i postawili stan surowy, z tym że niezabudowanych działek tam po prostu NIE MA).
    - przed kupnem dom obejrzeli różni spece od dachu i fundamentów i wydali opinię, że jest ok.
    - założyliśmy, że robimy remont totalny: wszystkie instalacje (ogrzewanie, prąd, gaz), okna, wylewki, drzwi, równanie ścian, schody, łazienki, ocieplanie z zewnątrz, itp.
    - nie zmienialiśmy układu pomieszczeń, bo był dla nas idealny (pozbyliśmy się tylko jednego fragmentu ściany i jednego otworu drzwiowego poszerzając przejście) i w dodatku naprawdę fajny (np. salon otwarty na dwie kondygnacje)
    - były dwa garaże - jeden pod domem na mniejsze auto, drugi w budynku gospodarczym na większe - dla nas idealnie.

    Na pewno za te same pieniądze moglibyśmy postawić nowy dom i go urządzić, ale nie żałuję. W sumie po zakupie wybebeszyliśmy dom zostawiając gołe ściany (na szczęście zdrowe) i zaczynaliśmy właściwie od stanu surowego.
    Na pewno nie bawiłabym się w takie cuda gdyby nie lokalizacja i ogród.
  • kolibeer2 26.04.18, 14:50
    za domem do remontu przemawiałaby tylko lokalizacja, albo duży ogród ze starodrzewem

    --
    Jędza_do_kwadratu
  • babsee 26.04.18, 14:51
    Hmm..to jest stary dom????bylam pewna, ze bedziesz pisac o domach z 1920-1930 rok. To sa stare domy.
    A wiekszosc rzeczy ktore opisujesz przerabiaja znajomi, ktorzy 4 lata temu kupili super wypasny, NOWY dom od developera....
    I nie byl to dom od gownianego developera, tylko dosc cenionego na rynku.


    --
    "Mniej nerwów mnie kosztuje izolacja od ludzi niż akceptowalne
    społecznie funkcjonowanie z nimi"( by Triss)
  • myelegans 26.04.18, 15:48
    MIeszkam w 100 letnim domu, w ktorym sa orginalne okna i podlogi, szyby w oknach byly odlewane recznie, wiec sa pofalowane, mielismy je wymieniac, ale nie mam jakos serca, bo te nowe okna sa do wymiany po 20 latach i sa plastikowe, te nasze sa drewniane, reczna stolarka i w bardzo dobrym stanie. grzejniki zeliwne tez sa wiekowe, ale dzialaja jak dzialaly 100 lat temu co trzeba bylo wyremontowac, kuchnie, lazienki, instalacje elektryczne, wyremontowalismy, nawet klime centralna zalozylismy, ale debowo-machoniowych parkietow nie wymienilismy, bo podlogarze zgodnym chorem powiedzieli, "takiej jakosci drzewa nie dostaniecie teraz" Podlogi przez 50 lat byly pod wykladzina dywanowa smile sa szpary gnieniegdzie i podloga miejscami pofalowana, ale taki urok.
    za to lokalizacja jest nie do pobicia, ulica ze starymi willami po obu stronach w alei starych drzew, dom w miescie. W promieniu 2km sa sklepy, parki, restauracje, szpital, szkoly, basen, boiska, korty tenisowe, tereny lesne do lazenia. Cale miasteczko jest pelne starych domow, nie ma dzialek budowlanych. Wyburzenie i postawienie nowego to majatek, i tylko oplacalny jezeli dom jest w stanie kompletnej ruiny. Wszyscy remontuja te stare domy, ktore maja swoj urok. Nowy dom to prowincja, a na prowincje, dopoki praca i szkola, sie nie wyprowadze.
  • mama.nygusa 26.04.18, 15:55
    Kuzynka wlasnie kupila dom z lat 60-70, calkiem do remontu, ale lokalizacja fajna, duzy ogrod no i kuzyn 90% prac zrobi sam, no zdolniacha jest i naprawde dobry zlotaraczka, a zawod ma zupelnie inny smile

    --
    "Jethon: PiS łamie konstytucję
    Mazurek: W którym miejscu?
    Jethon: Nie wiem, nie znam się.
  • agnieszka_kak 26.04.18, 17:16
    Tak, z pewnością kuzyn sam jeden wyremontuje cały dom robiąc to po pracy. Nie dość, że zdolny, to jeszcze zagina czasoprzestrzen.
  • riki_i 26.04.18, 17:25
    agnieszka_kak napisała:

    > Tak, z pewnością kuzyn sam jeden wyremontuje cały dom robiąc to po pracy. Nie d
    > ość, że zdolny, to jeszcze zagina czasoprzestrzen.

    Tu na razie jest ściernisko... big_grin
  • ykke 26.04.18, 22:51
    myelegans napisała:

    > MIeszkam w 100 letnim domu, w ktorym sa orginalne okna i podlogi, szyby w oknac
    > h byly odlewane recznie, wiec sa pofalowane, mielismy je wymieniac, ale nie mam
    > jakos serca, bo te nowe okna sa do wymiany po 20 latach i sa plastikowe, te na
    > sze sa drewniane, reczna stolarka i w bardzo dobrym stanie. grzejniki zeliwne t
    > ez sa wiekowe, ale dzialaja jak dzialaly 100 lat temu co trzeba bylo wyremontow
    > ac, kuchnie, lazienki, instalacje elektryczne, wyremontowalismy, nawet klime c
    > entralna zalozylismy, ale debowo-machoniowych parkietow nie wymienilismy, bo po
    > dlogarze zgodnym chorem powiedzieli, "takiej jakosci drzewa nie dostaniecie ter
    > az" Podlogi przez 50 lat byly pod wykladzina dywanowa smile sa szpary gnieniegdzie
    > i podloga miejscami pofalowana, ale taki urok.
    > za to lokalizacja jest nie do pobicia, ulica ze starymi willami po obu stronach
    > w alei starych drzew, dom w miescie. W promieniu 2km sa sklepy, parki, restaur
    > acje, szpital, szkoly, basen, boiska, korty tenisowe, tereny lesne do lazenia.
    > Cale miasteczko jest pelne starych domow, nie ma dzialek budowlanych. Wyburzeni
    > e i postawienie nowego to majatek, i tylko oplacalny jezeli dom jest w stanie k
    > ompletnej ruiny. Wszyscy remontuja te stare domy, ktore maja swoj urok. Nowy do
    > m to prowincja, a na prowincje, dopoki praca i szkola, sie nie wyprowadze.

    Zazdrooooszczę. Bardzo. Marzę o takim domu z duszą, klimatem. Ech.


    --
    Izka

    "Dzień bez śmiechu to dzień stracony"
  • myelegans 27.04.18, 19:55
    Ja tez zawsze taki chcialam, pomimo niedogodnosci i nieustajacych napraw, remontow czegos, ale ze cale miasto takich to specow od rewaloryzacji staroci nie brakuje. Zatrudniam tylko lokalsow, ktorzy tez posiadaja takie "zabytki".

  • lucerka 26.04.18, 16:06
    Kupilismy wlasnie stary dom i fakt, ze bardziej sie oplaca postawienie nowego, to jednak ten dom ma w sobie to "cos". Moj ma czas i zajmuje sie remontem. Nie wyobrazam sobie kosztow, gdyby maz musial chodzic do pracy.

    W koszta wchodzi nowe ogrzewanie (Infrarot - jest tansze), dobra izolacja (nie styropian). Dom wyglada z zewnatrz jak taki stary dom z lat 60. W srodku chcemy tylko odswiezyc. Ma dobry rozklad, piekne drewniane schody, pokryte przez poprzednia wlascicielke wykladzina...
  • muchy_w_nosie 26.04.18, 17:23
    To tak jak z używanym mieszkaniem, nie kupować ;P !!!!
  • beataj1 26.04.18, 17:24
    Nie opłaca się. I masz rację.
    Ale jakoś tak jest że jak chodzę po ulicach i oglądam domy w których chciałabym mieszkać to zawsze są to stare domy. Te nowe nie mają zupełnie klimatu.
    Niedługo pewnie będę stawiać swój dom. Ale marzenie o takim staruszku którego sobie wyremontuje zawsze pozostanie gdzieś w sercu. A wiem czym pachnie taki remont - mieszkam w domu około 120 letnim.

    --
    Szkoda, że nazwiska zasłonięte.
    Uważam, że dane kretynów, podobnie jak pedofilów, należy ujawniać, dla dobra ogółu. by cauliflowerpl
  • riki_i 26.04.18, 18:56
    Klimat - ok, rozumiem. Jednak banalne architektonicznie domy z kiepskich materiałów, stawiane w PRL-u czy nawet w latach 90-tych, IMO żadnego klimatu nie mają. W tych przypadkach powodem wyboru i późniejszej udręki remontu, może być tylko lokalizacja.
  • kochamruskieileniwe 26.04.18, 19:28
    Ale Riki - bądz realistą. Dom z lat 80-tych stawiany był w dobie niedoborów rynkowych....Wiesz, jak się wszystko "zdobywało"suspicious
    Wcześniej też różowo nie było...

    A klimat - t myślę, że raczej o przedwojenne domy chodzi. Co najmniej przedwojenne. I domy - a nie "bieda chałupki". A jest to spora różnica - na przedmieściach Warszawy, np...
  • beataj1 26.04.18, 19:43
    Racja. Ale to chyba lepiej zrowanac z ziemią i postawić od nowa. Taniej i sensownej będzie.
    A tak trzeba iść na wieczne kompromisy

    --
    Szkoda, że nazwiska zasłonięte.
    Uważam, że dane kretynów, podobnie jak pedofilów, należy ujawniać, dla dobra ogółu. by cauliflowerpl
  • riki_i 26.04.18, 20:09
    Oczywiście, najlepiej zrownac z ziemią. Ale jak to jednolite stylistycznie osiedle domków, jedna czwarta większej budowli, albo pół bliźniaka, albo nawet segment skrajny, no to nie da się. Więcej - nawet gdy dom jest w pełni wolnostojący, ale w historycznej, chronionej lub tworzącej zwarty zespół urbanistyczny okolicy, mogą być różnorakie problemy z uzyskaniem pozwolenia na budowę.
  • lellapolella 26.04.18, 20:13
    Ale można mieć stary dom sprzed PRLbig_grin Mój ma niemal setkę, swoją historię, klimat i lokalizację. Poznałam niemal wszystkich jego byłych właścicieli i stwierdzam, że pasujemy, do domu i do nich. Ale ja w ogóle lubię stare rzeczy, nawet pozbawione wymiernej wartości - sama historia jest dla mnie wartością.

    --
    Czarny humor jest jak noga. Nie każdy ją ma.
  • kochamruskieileniwe 26.04.18, 20:18
    No nie? Lata, moim zdaniem "wygładzają" dom.
    Nowy dom, jest "ostry". W starym wszystko łagodnieje..
    wink
  • 89mumin 26.04.18, 20:26
    Mam dokładnie tak samo. Chłop ostatkiem sił powstrzymał mnie od zakupu kawałka przedwojennej willi w - w mojej subiektywnej ocenie - najlepszej lokalizacji w Warszawie. Dla mnie ten towar był bezcenny. Mieszkanie też kupiliśmy mocno leciwe. Z resztą ja w innych mieszkać nie potrafię, kamienice mają swoją magię i bardzo ciekawą historię. Ale ja też jestem fanką staroci, w starym mieszkaniu mam stare meble, stare ubrania, stare książki, tylko starego kota mi brakuje wink Nowym gardzę póki się nie zestarzeje.

    --
    Jeżeli czegoś nie wolno, a bardzo się chce, to można.
  • lellapolella 26.04.18, 20:48
    Dokładnie tak, jak piszeciesmile Dlatego uważam, że stare domy są dla amatorów, jeśli ktoś chce taki kupić, przerobić na "całkiem jak nowy" i wydaje mu się, że zaoszczędzi, to jest to nadmierny optymizm, a docelowo wyrzucenie kasy w błoto i źródło rozczarowań. Stary dom kupuje się po to, by mieć stary dom, remonty są konieczne ale stanu faktycznego nie zmienią. I chwała boginismile

    --
    To nie tak, że nienawidzę ludzi. Ja po prostu wolę, kiedy nie ma ich w pobliżu.
    Bukowski
  • babsee 27.04.18, 08:36
    Naprawe Cie nie rozumiem, tak jak Ty nie zrozumiesz takiego wlansie wyboru. Za skarby swiata nie kupilabym nowego domu, z absurdalna architektura a nie banalna, od developera. Dzialki po cale 200 metrow, z okien zagladasz do sąsiada, zazwyczaj wlasnie na przedmiesciach albo nawet w okolicy wielkich miast, na wybetonowanych osiedlach.Masakra.A ze od 12 lat obracam sie w inwestycjach udowlanych to uwierz mi, zaden szanujacy sie budowlaniec nie kupi takiego domu tylko wybierze ten nawet z lat 70-tych niz plastykowe scierwo z silikatu.

    --
    "Mniej nerwów mnie kosztuje izolacja od ludzi niż akceptowalne
    społecznie funkcjonowanie z nimi"( by Triss)
  • riki_i 27.04.18, 10:46
    Różne są inwestycje. Nie wszystkie nowe domy to osiedla segmentów pod sznurek , z ogródkami wielkości znaczka pocztowego, stawiane w rządkach na dawnym polu przez developera.
  • kochamruskieileniwe 26.04.18, 17:41
    Ponieważ mieszkam w domu z przełomu lat 20 i 30 ubiegłego wieku, myślałam, że o takich domach piszesz big_grin
    I wyjaśniam - w Warszawie trudno o stary dom, starszy niż rzeczone. Nawet na przedmieściach - ech ta historia....
    No cóż - mogę powiedzieć - skarbonka w pewnym sensie. Może też i dlatego, że po wojnie był to dom komunalny i wszelkie remonty były na łapu-capu. Oprócz tego mieszkania, w którym pozostali właściciele.

    Ja ten dom lubię. Ma charakter. To się czuje smile
  • ichi51e 26.04.18, 18:13
    Tylko w wypadku gdy kasa nie gra roli. Zasadniczo przewaznie taniej postawic nowy.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • miniulowa 26.04.18, 18:15
    Nie warto.
  • feliz_madre 26.04.18, 18:35
    Kiedyś oglądałam taki program remontujemy stare domy czy house hunters - i tam zawsze warto 😉
  • aaa-aaa-pl 26.04.18, 20:37
    Kolega remontował.
    Horror- tak można określić to, czego doświadczył.Stwierdził, że za to co wydał, kupiłby porządny dom.
  • leanne_paul_piper 26.04.18, 20:50
    Mój brat kupił taki, myślę, że dobrze stuletni, jeśli nie starszy. Jest bardzo podobny do domów nowoorleańskich ( choć znajduje się w Ottawie) i widać, że ma duszę. Nowe budynki tego nie mają.
    Remont był upierdliwy, ale teraz dom wygląda naprawdę pięknie.
    Ja z kolei jestem antyfanką domów, zawsze przedłożyłabym ładny apartament nad dom.



    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/sf/he/nft5/5yoeW5HQMWTAtaaCsA.jpg
  • konsta-is-me 26.04.18, 21:13
    Ale to oczywiste.
    Z drugiej strony takie domy btwaja solidniejsze i jest piwnica.
    Dzisiejsze domy tez kiedyś beda przestarzałe. Natomiast co jest zlego w zeliwnych wannach i kaloryferach?
  • myelegans 26.04.18, 22:04
    "Dzisiejsze domy tez kiedyś beda przestarzałe. Natomiast co jest zlego w zeliwnych wannach i kaloryferach? "

    Absolutnie nic, ja mam zeliwne kaloryfery i wanne na 4 lapach smile sa super wydajne, a najwazniejsze, ze zero jakiejkolwiek elektoniki, latwe w obsludze. Piec tylko co 20 lat trzeba wymieniac.
  • a.va 26.04.18, 22:06
    Żeliwne kaloryfery są nawet dużo lepsze niż dzisiejsze. Dłużej trzymają ciepło.
  • riki_i 26.04.18, 23:11
    Co do samego wyglądu, to rzecz gustu oczywiście. Natomiast pojemność kaloryferów żeliwnych jest dużo większa niż tych współczesnych, więc trzeba grzać więcej wody. Ma to jakieś tam przełożenie na rachunki. Może i dłużej trzymają one ciepło, ale też i znacznie dłużej się nagrzewają. Współpraca nowoczesnego pieca z przedpotopową instalacją opartą na tych kaloryferach wyraźnie nam się nie układała.

    Wanna żeliwna posunięta w latach nie wygląda w środku za ciekawie. Można oczywiście zlecić usługę renowacji, ale... jakoś to do mnie nie przemawia. Po korzystaniu przez kilka lat z wanny Teuco z wszelkimi możliwymi bajerami typu programy relaksacyjno-lecznicze na ultradźwięki (o różnych hydromasażach nie wspominając), wejście do starej żeliwnej wanny to było jakby przesiąść się z maybacha do syreny 103. No po prostu nie. Poczułem dużą ulgę, gdy się tego pozbyłem.
  • ichi51e 27.04.18, 12:34
    Zalezy co sie lubi ja w plastikowej czuje sie jak w mydelniczce. Za to zeliwna ma taka chropowatosc... z minusow - dlugo sie nagrzewa nie jest fajne siasc w wannie ktora mimo ze pelna cieplej wody - jest zimna...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • riki_i 27.04.18, 15:06
    Trzeba ją potraktować ukropem na początku, potem polewać nim ścianki z prysznica. Dopiero jak podłapie trochę ciepła, można zmniejszyć temperaturę wlewanej wody i wejść do środka. Taki patent mam wink
  • a.va 26.04.18, 22:05
    Ja się kiedyś wahałam, czy nie kupić, ale to jest jednak kupowanie kota w worku - bierzesz i kompletnie nie wiesz, co tam znajdziesz, jak pogrzebiesz głębiej. A już domy z lat 80., gdy budowano systemem gospodarczym na zasadzie: piętro wykończym, jak wujek Kazik wapno załatwi, to jest kompletna porażka.
  • jagaa 27.04.18, 08:50
    Szczerze mówiąc, nie rozumiem problemu.
    Rzecz pierwsza. Kupiłam mieszkanie w bloku 30-letnim, zadbane, ale w stylu PRL. Pierwsze co zrobiłam to była wymiana instalacji elektrycznej, gazowej i wod-kan, czyli klasyczne prucie ścian. Wymiana okien i kaloryferów. Piec gazowy nowy. Po ściągnięciu tapet i boazerii trzeba było zrobić ściany na nowo. Podłogi dostały wylewkę i płytki/drewno. Ogólnie WSZYSTKO zostało wymienione.
    Rzecz druga. Moja mama kupiła dom za śmieszne pieniądze. Również na pierwszy rzut poszły okna, wylewki, ocieplenie domu, izolacja przeciw wilgoci, wszystkie instalacje, kaloryfery.

    Nie wyobrażam sobie kupować czy to mieszkania czy domu i nie przeprowadzić w nim podstawowych remontów. Jak do starej instalacji elektrycznej podłączyć np. indukcję?? Jak ogrzać mieszkanie zabitymi kaloryferami sprzed 40 lat? Jak mieszkać w przeciągu, deszczu, zimnie- bo okna są nieszczelne?
    To co wymieniłaś- moim zdaniem to podstawowy remont, który powinien być przeprowadzony w KAŻDYM zakupionym NIE NOWYM domu/mieszkaniu.
  • riki_i 27.04.18, 12:07
    jagaa napisała:

    > Szczerze mówiąc, nie rozumiem problemu.
    > Rzecz pierwsza. Kupiłam mieszkanie w bloku 30-letnim, zadbane, ale w stylu PRL.
    > Pierwsze co zrobiłam to była wymiana /.../ Ogólnie WSZYSTKO zostało wymienione.

    W bloku z końca lat 80-tych , o ile był stawiany nie po taniości i został sensownie zaprojektowany (np. stary niski Ursynów), taka operacja może przynieść dobry efekt. Ja jednak ćwiczyłem w życiu remontowe próby rewitalizacji mieszkań w różnych blokach i uwierz mi, że wielkopłytowe dzieła z czasów tow. Gomułki (1963r.) oraz wczesnego Gierka (1973r.) nawet po wymianie wszystkiego nadal są do bani.

    > Nie wyobrażam sobie kupować czy to mieszkania czy domu i nie przeprowadzić w ni
    > m podstawowych remontów. /.../
    > To co wymieniłaś- moim zdaniem to podstawowy remont, który powinien być przepro
    > wadzony w KAŻDYM zakupionym NIE NOWYM domu/mieszkaniu.

    Rzeczy budowane gdzieś tak od połowy poprzedniej dekady (pomijając tanie masowe budownictwo chciwych devów) są na tyle solidne, że IMO raczej nie wymagają i przez najbliższe lata wymagać nie będą całościowych, kosztownych remontów.
  • mozambique 27.04.18, 14:16
    z ciekawosci - po co wymieniacie całą instalację elektryczną w bloku ? ( jezeli oczywiscie stara jest w pełni sprawna) ??
    rozumiem wod-kan lub gazową ale kable w ścianach ?

    --
    by Niezatapialna Armada :
    "Ptak zamachał skrzydłami i odleciał. Czymże , ach czymże byłby bez skrzydeł?"
    Nielotem? Pingwinem, strusiem? Jest wiele możliwości.
    Na przykład Kiwi.
  • riki_i 27.04.18, 15:11
    No bo jak jest prastara dwużyłowa instalacja, to Ci wciąż wywala korki przy czajniku elektrycznym, pralce itp. Nie mówiąc już o takiej ekstrawagancji jak płyta grzewcza czy elektryczny piekarnik. Stare gniazdka bez uziemienia też nie są fajne, zwłaszcza gdy generują zwarcia.
  • mozambique 27.04.18, 15:28
    i co ? cos takeigo znajdujesz w blokach z lat 70tych ???
    boze moi rodzice do dzis w takim mieszają? nic i nie wywala, gniazdka mają uziemienie i mają czajnik elekt, i - o zgrozo- płyte grzewczą, pare innego sprzetu agd tez mają i nie mają zadnego powodu pruć ścian ,bo wszystko dziala jak ma działać , nic nie wywala

    gdzie wy te bloki z wielkeij płyty z techniką z przedwojennej kamienicy znajdujecie ?

    --
    by Niezatapialna Armada :
    "Ptak zamachał skrzydłami i odleciał. Czymże , ach czymże byłby bez skrzydeł?"
    Nielotem? Pingwinem, strusiem? Jest wiele możliwości.
    Na przykład Kiwi.
  • riki_i 27.04.18, 16:22
    tak, dokładnie coś takiego było w jednym z pierwszych pancernych betonowych bloków z 1963r. w Warszawie

    blok z 1973r. był pod względem elektryki lepszy, ale i tam po 30 latach instalacja zaczęła wywalać korki
  • chatgris01 28.04.18, 10:46
    Bo w tych starych blokach przewody byly aluminiowe, nie miedziane, po parudziesieciu latach padlo wszystko. Ale ja wymienialam cala instalacje w mieszkaniu z 1956 (musial byc remont generalny, po 60 latach to nic dziwnego, ale poza tym mieszkanie super pod kazdym wzgledem), w blokach (ceglanych) z 1968-1969 instalacje jeszcze sie trzymaja, choc niedorobki straszliwe i ogolnie te mieszkania gomulkowskie to chyba najbardziej skopane pod kazdym wzgledem (klitki, ciemne kuchnie, niskie sufity, krzywe sciany i podlogi, oryginalne podlogi z plytek PCV, kompletne niedostosowanie ustawienia do stron swiata)-ale uziemienie w gniazdkach jednak mialy, od poczatku big_grin (mieszkalam w takich blokach z 1968 i 1967 od 4 do 33 roku zycia).
  • biceps_of_steel 28.04.18, 11:02
    W rodzinnym mieszkaniu mojego ojca ojca z 60tych był parkiet.
  • thea19 28.04.18, 11:26
    a co mialo byc? panele? a ten parkiet klejony na subit to samo zdrowie.
  • chatgris01 28.04.18, 11:48
    biceps_of_steel napisał:

    > W rodzinnym mieszkaniu mojego ojca ojca z 60tych był parkiet.

    To tez zalezalo od mieszkania, w niektorych byly parkiety w pokojach, plytki PCV w kuchniach i przedpokojach i lastriko w lazienkach, a w niektorych plytki PCV po calosci (w pokojach tez) i lastriko w toaletach i lazienkach. W mieszkaniach z lat 50 w kuchniach byly podlogi z desek, czesto pozniej na to kladziono linoleum (pisze o tych widzianych przeze mnie).
  • riki_i 28.04.18, 23:21
    W tym z 1963r. było coś straszliwego co położyli wszystkim mieszkańcom obowiązkowo. Wyglądało jak ni to parkiet, ni to mozaika i cholernie skrzypiało przy chodzeniu. Jak to zrywałem, to okazało się, że był to jakby protoplasta dzisiejszych paneli - cienka jak papier sklejka drewniana, przybita gwoździami do betonu (dlatego tak skrzypiało, nie było normalnych legarów).

    W mieszkaniu z 1973r. położyli za to mieszkańcom sine płytki pcv. Kolorek jak w trupiarni. Potem wielka płyta się rozchodziła i te płytki pięknie pękały, szpary się robiły czasem na dwa palce. PCV było na ekstremalnie grubaśnej wylewce, skucie jej aż do stropu nie wchodziło w grę, więc położenie klasycznych desek na legarach zabrało niestety sporo wysokości i tak już nie najwyższego mieszkania. Ten sam problem wystąpił przy podobnej operacji w pierwszym lokum.

  • chatgris01 29.04.18, 08:51
    Pamietam ten upiorny siny kolorek, chyba ogolnokrajowy byl big_grin
    Drugim popularnym kolorkiem plytek PCV byl pomaranczowy, dosc oczojebny. Brr, zeby mnie bola na samo wspomnienie.
  • konsta-is-me 28.04.18, 13:16
    Mieszkam w bloku z polowy lat 70-tych (jakos tak) i nic mi nie wywala.
    Owszem sciany sa krzywe i to bardzo.
    Ale za to uklad pokoji to mistrzostwo-w 8m pokoju da sie ustawic lozko szafe i biurko (da sie wejsc, otworzyc drzwi i nie potykac ani nie ma poczucia klaustrofobii).
    Pokoje sa bardzo jasne.
    Ogolnie calosc sprawia bardzo przestronne wrazenie i jest sensownie zaprojektowane.
    Jedynie kuchnia do kitu(4m2).
    Plus doskonala inrastruktura i zieleń dookola.
    Wszystko ma, wady i zalety.
  • chatgris01 28.04.18, 14:05
    Bo gierkowskie rozklady juz byly lepsze. Najgorsze byly gomulkowskie, porazka.
  • mozambique 30.04.18, 10:56
    aaa , i oczywiscie rozplanowanie osiedla, w obrebie bloków jest przedszkole i podsatwówka ( nie tzreba przechdozic przez ulice) , mase sciezek i wszytsko zadzrewione, tylko ławki polikwidowano ostatnimi laty

    --
    by Niezatapialna Armada :
    "Ptak zamachał skrzydłami i odleciał. Czymże , ach czymże byłby bez skrzydeł?"
    Nielotem? Pingwinem, strusiem? Jest wiele możliwości.
    Na przykład Kiwi.
  • norra.a 27.04.18, 09:03
    Jest dokładnie jak piszesz, z bliska obserwuję remont domu z lat '90, na który skusili się znajomi. Wprowadzić się mogli po roku bardzo intensywnego remontu, a prace wciąż trwają. Czego się nie dotknęli, okazało się do wymiany - instalacje, okna, w piwnicy odkryli grzyba.
    Wpakowali już dobre kilkaset tysięcy, a efektu wow przypuszczam nigdy nie będzie, bo to zupełnie nijaki dom, w dodatku kiepsko umiejscowiony na działce i względem stron świata. Odliczając koszt działki sam budynek kosztował 250tys zl. Jestem pewna, że budując od zera mieliby wymarzony domek, bez żadnych kompromisów.
  • leann32 27.04.18, 10:33
    Znajomi kupili takiego dziada, PRLowską kostkę. Do tego co piszesz doszła wymiana dachu. Dom był za 200 tyś, remont już pochłonął ok. 460 tyś - a dalej jest kostką i dalej szału nie ma a i dalej są miejsca gdzie kosmaty grzyb od czasu robi właścicielom "akuku" i wyłazi z najmniej oczekiwanego miejsca.

    Nigdy przenigdy nie zdecydowałabym się na takie historie. Ile oni nerwów i pieniędzy tam stracili, to ciężko opisać. Jadą potem do kogoś kto za tyle samo postawił piękną chatę i sobie plują w brodę.
  • kouda 29.04.18, 07:40
    No otoz. Ile nie wlozysz, juz nie odzyskasz. To zawsze bedzie stary dom. Mieszkam w okolicy, gdzie sa domy poniemieckie. Sensowne projekty, Solidna czerwona cegla, piekne karpiowki, czesto w niezlym stanie, zdrowe belki, kilikoro znajomych w to wlazlo za ciezkie pieniadze. I chociaz to urokliwe, to zawsze zostaje stary dom, trudny do ogrzania, jak mlotek wbijesz, to gdzie indziej odpada imodrywa coraz to nowe niespodzianki. U kolegi kosmetyczna wymiana podlog skoncyzla sie laniem fundamentow, po uprzednim osuszaniu scian itd. Kolezanka w pol takiego blizniaka wpakowala 600tys i chcialaby sprzedac i wyjechac, ale jasne jest ze tych pieniedzy nie odzyska, wiec tkwi i czeka na niewiadomoco
    Osobiscie po obejrzeniu kilku takich kwiatkow wybudowalismy nai nowo korzystajac ze wspolczesnych technologii, moze i nie ma „tego klimatu” i mi nie nie skrzypi belki nad glowami nie zwisaja, a myszy w szparach sie lgna, ale jest cieplo niedrogo, przestronnie i swiezo
  • jola_ep 27.04.18, 13:38
    Mój dom ma jakieś 100 lat. Zwykły mały domek (ok. 100m z poddaszem). Kupując wiedziałam, że pewnych rzeczy nie zmienię, że nie będę mogła mieć tego, co w nowym budownictwie.
    Za to mam klimatyczne ceglane mury (i piwnicę), stare drewniane okna, których nie wymieniłam (raczej nie oryginalne, za to są stosunkowo szczelne i bardzo je polubiłam).

    Remont trochę trwał (wymiana instalacji, ocieplenie) i trwa nadal. Po pierwszym nerwowym okresie daliśmy sobie czas. Nie śpieszy nam się. Sporo robi mój mąż i dużo się nauczył (ostatnio spawać smile ) Czasem wychodzą różne niespodzianki. Wiemy też już, że poprzedni właściciel narzekał, że zimną zimną, latem zimno. Na to pierwsze pomaga ogrzewania, a to drugie bardzo sobie w upały chwalimy. Jedna ze ścian była mokra, bałam się o grzyb. Ale jak parę lat po zamieszkaniu ocieplaliśmy i zrywany był tynk ze starym styropianem, to okazało się, już wyschła (wystarczyło normalne użytkowanie: grzaliśmy i wietrzyliśmy).

    Plusy? Działka niewielka, ale ogród stary i mam ogromne czereśnie, mniejsze nieco jabłonie, śliwy i wiśnie. Piękne stare hortensje ogrodowe, zahartowane i kwitnące co roku. Piwonie, bez. Doskonale przerobioną przez 100 lat uprawy ziemię. Po prostu wsadzam i rośnie smile Kwitnie smile Zamykam furtkę i odcinam się od stresów w pracy: cisza jak na wsi, śpiew ptaków. A jednocześnie mam 7 minut do tramwaju (jeżdżą co 10 minut), którym w kilkanaście minut dojadę do centrum miasta. Gdzie znajdę taką lokalizację?
  • myelegans 27.04.18, 20:45
    O to to. Starodrzew wokol tez mam i poprzedni wlascieciele (mieszkali tam ponad 50 lta) zostawili nam w spadku wspaniale tulipanowce, wielkie azalie, rododendrony, magnolie, ostrokrzew i caly ogrod naokolo, gdzie od wiosny do poznej jesieni cos zawsze kwitnie.
    Widac, ze ogrod byl architektonicznie zaplanowany i te stare deby i klony, ktore na jesien zmieniaja kolory, a pozniej te liscie zrzucaja, co daje zatrudnienie licealistom. i panom od czyszczenia rynien smile
  • princesswhitewolf 27.04.18, 14:04
    Ilosc gazow wydzielanych przez nowe komponenty w nowych budynkach oraz ilosc poprawek ktora trzeba zrobic sprawia ze nie radze . Deweloper ciagle gna i nie dlubie
  • aniani7 27.04.18, 14:33
    Nie warto.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.