Dodaj do ulubionych

Podziwiać czy przyltulić?

01.05.18, 12:56
Wsród dlaszych znajomych na FB trafiłam na taki motywujący wpis fitnesowy.
W skrócie chodziło o to, że autorka jest mamą 3 dzieci urodzonych w okresie 6 lat. W tym czasie trzy razy przybierała po kilkanaście kilogramów i potem chudła te kilogramy. Codziennie wykonywała treningi co jak wiadomo przy trójce drobiazgu nie jest łatwe. W związku z tym jak trzeba było to wstawała o 5 by zrobić trening zanim dzieci wstaną, lub robiła ten trening w nocy jak już poszły spać - ale robiła go codzień bez wyjątku. Jak jedno z dzieci miało kilka miesięcy pobiegła maraton, zatrzymując się kilka razy na trasie by nakarmić piersią dziecko (które mąż jej w umówione miejsca dowoził). I na koniec było - skoro ja mogłam i mogę to ty też. Nie ma wymówek.

Ja wiem, że to miało motywować, ale ja miałam ochotę przytulić tą biedną kobietę. I zapytać: dlaczego nikt ci nie powiedział że nie musisz tak harować? Dlaczego tak sobą orałaś, biedna.

Działają na was takie przykłady motywująco? Bo mi zawsze szkoda takich dziewczyn, stawiających sobie tak nieprawdopodobne cele i orzących sobą jak chomiki w kółku. Czego im brakuje że tak wiecznie są z siebie niezadowolone?
Edytor zaawansowany
  • kaka-llina 01.05.18, 13:01
    Jeżeli robiła to z własnej nieprzymuszonej woli i to lubi to mogę podziwiać.... Ale za hasło "skoro ja mogłam i mogę to ty też. Nie ma wymówek." to bym jej raczej przywaliła, niż przytuliła...
  • verdana 01.05.18, 13:21
    Ja też.
  • wkurzo-namama 01.05.18, 13:49
    Ja też smile zwłaszcza jeśli sama bym się jej nie pytała jak utrzymuje dobra formę.
    Swoją drogą współczuję kiepskich genów, które sprawiają, że musi aż tak dużo trenować. Ze juz nie wspomnę, że każdy wyedukowany w temacie osobnik wie, że trening codzienny jest głupim pomysłem, gdyż mięśnie potrzebują regeneracji i optymalnie jest trenować co drugi dzień. Zwłaszcza tak intensywnie jak wynika to z tego wątku.
  • aerra 01.05.18, 13:49
    Skoro ja mogłam mieć średnią powyżej 5 przez całe 12 lat edukacji i brać udział z sukcesami w olimpiadach, a potem pójść na trudne, techniczne studia i je skończyć, to ona też mogła? Bez wymówek? wink
    Brakuje jeszcze tylko: skoro ja mogłam urodzić się z macicą, to co to znaczy, że facet nie może urodzić dziecka?? Jakby chciał, to by mógł!

    Nie, na mnie to nie działa motywująco.
  • asmarabis 01.05.18, 13:15
    razmaraty na trasie by nakarmić piersią dziec
    > ko (które mąż jej w umówione miejsca dowoził).

    Hahahhahaa
    Serio, akurat obracam sie w tym srodowisku i maratonu nie biegnie sie w nieskonczonosc.... Jesli ona nie jest zawodowym biegaczem to czas musiala miec pewnie slaby zeby calosc skonczyc i jescze do tego kilka razy na jakies pol godziny albo i wiecej przerywala to jakim cudem zmiescila sie w limicie kiedy trwa maraton?


    --
    "Wtem zza drzewa wyłoniła się ponura postać."Ty jesteś stworek"?-zapytała ponurym basem.Tak-wyszeptał onieśmielony Stworek."I to jest twoja trąba?"-złowieszczo wysyczała postać.No, moja... -zaszemrał wystraszony nie na żarty Stworek."Ha" -złośliwie zasmiała się osoba w czerni -to ja, jakiem Asmarabis -powiadam ci,zę to wstyd pokazywać sie publicznie z czymś takim na mordzie!...To jest wiocha, a nie najnowsza moda. I to rzekłszy Asmarabis rozwiała sie we mgle" Verdana
  • minor.revisions 01.05.18, 16:08
    mnie bardziej zastanawia jak się jej biegało z piersiami pełnymi mleka. Jakaś forma masochizmu?

    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • ichi51e 01.05.18, 16:14
    Akurat to to normalnie - masz przeciez stanik. Gorzej z dolem ze tak powiem bo czesto zdarza sie ze ma sie poczucie ze ci macica wypada - zwlaszcza na poczatku.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • araceli 01.05.18, 16:37
    ichi51e napisała:
    > Akurat to to normalnie - masz przeciez stanik. Gorzej z dolem ze tak powiem bo
    > czesto zdarza sie ze ma sie poczucie ze ci macica wypada - zwlaszcza na poczatk
    > u.

    Taaa... już widzę jak się pani z PORZĄDNEGO stanika do biegania wypruwa na trasie maratonu, żeby nakarmić dziecko. To musiało być niezłe widowisko big_grin



    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • wapaha 01.05.18, 16:52
    Araceli- dokładnie to samo od razu pomyślałam...
    ale może kobieta skoro tak wszytsko może, to i MOŻE ma umiejętności karmienia opanowane lepiej niż inne karmicielki ? suspicious
  • cosmetic.wipes 01.05.18, 16:58
    big_grin

    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • minor.revisions 01.05.18, 18:06
    > Akurat to to normalnie - masz przeciez stanik.

    jak miałam kilkumiesięczne dziecko (i mowa raczej o kompletnym maleństwie, skoro pani się zatrzymywała KILKA RAZY żeby je nakarmić, nie o dzieciaku którego się tylko dokarmia, więc pokarmu jest dużo mniej), to nawet jazda po nierównej drodze była bolesna mimo stanika, co dopiero bieganie.

    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • aj.riszka 01.05.18, 13:27
    Orała bo chciała, widocznie nie była to orka, a może odskocznia od macierzyństwa, ciężko powiedzieć. A może jakieś uzależnienie. Tylko niech nikt nie wmawia innym, że skoro oni to każdy...
  • banksia 01.05.18, 13:32
    "skoro ja mogłam i mogę to ty też. Nie ma wymówek"

    Skoro ja mogłam, to ty też, MOŻESZ, nie musisz przecież. Ale jeśli chcesz osiągnąć taki, cel to możesz. Pod warunkiem że będziesz ciężko na to pracować. Kwestia tylko czy się na to zdecydujesz.

    Dla mnie ma sens.
  • kaka-llina 01.05.18, 13:39
    "I nie ma wymówek"????? To nie brzmi tak jak napisałaś....
  • banksia 01.05.18, 14:06
    Nie ma, jeśli pod pojęciem "wymówki" rozumiemy tzw. brak czasu, lenistwo, nielubienie aktywności fiz., lubienie syfiastego żarcia czy domniemany brak kasy (ruch jest za darmo).

    Co innego kwestie zdrowotne, oczywiście. Ale to chyba rozumie się samo przez się?
  • verdana 01.05.18, 14:14
    Nie. To nieprawda. Nie wszyscy mogą. Przy dziecku, które nie śpi w nocy nie da się wstawać codziennie wcześniej, bo będzie się zasypiać w ciągu dnia i nie zapewni dzieciom bezpieczeństwa i opieki. Nie da się w małym mieszkaniu, gdzie ćwiczenia jednej osoby budzą pozostałe. Nie da sie, gdy oprócz dzieci ma się jeszcze pracę. Nie da sie ćwiczyć do maratonu, jeśli nie ma sie kogoś, kto w tym czasie zostanie z dziećmi.
  • asmarabis 01.05.18, 14:22
    A w ogole z tym maratonem to jakas sciema, niby miala w tym czasie male dziecko to niby kiedy trenowala,po calych nocach? przeciez to sa dlugie kilkugodzinne treningi, ten maz jej nie pracowal ze siedzial wtedy z dziecmi? A nie, przeciez nie mogl z dziecmi siedziec bo musial za nia jezdzic i jej wozic dziecko do karmienia smile

    Cos mi sie zdaje ze autorka podala jako prawdziwa jakas opowizsc z mchu i paproci

    --
    "Bo to nie jest glupia osoba, wbrew pozorom. Bardzo kreatywnie i inteligentnie wypisuje te dyrdymaly i mam wrazenie, ze swietnie sie przy tym bawi."
    Iskierka3 o mnie smile
  • banksia 01.05.18, 14:23
    " Przy dziecku, które nie śpi w nocy nie da się wstawać codziennie wcześniej,"
    To się ćwiczy wieczorem, jak dziecko idzie spać.

    "Nie da się w małym mieszkaniu, gdzie ćwiczenia jednej osoby budzą pozostałe."
    Pilates? Joga? Hula hoop? Brzuszki, planki, przysiady, machanie hantelkami - co wg ciebie robi tyle hałasu by obudzić dziecko śpiące w drugim pokoju?

    "Nie da sie, gdy oprócz dzieci ma się jeszcze pracę."
    Da się, kiedy dzieci śpią lub kiedy zajmuje się nimi ich ojciec.

    'Nie da sie ćwiczyć do maratonu, jeśli nie ma sie kogoś, kto w tym czasie zostanie z dziećmi"
    Jak powyzej, dzieci maja jeszcze ojca.

    Nie pytaj czy mnie by się chciało - pewnie nie. Ale zakładam ze są na świecie niepewne siebie kobiety które swoja wartość mierzą w kg, lub którym mąż zasugerował ze jak się zapuszczą, wymieni na nowszy model. I wtedy sie okazuje, ze można smile
  • verdana 01.05.18, 14:44
    . Do ćwiczeń trzeba mieć pokój, w którym nikt w nocy nie śpi. Naprawdę, są ludzie, którzy takiego pokoju nie mają. Podejrzewam, ze sporo. Ćwiczenia mogą budzić nie tylko dzieci, ale nie dać spać partnerowi. Szczególnie te o 5 rano. A wieczorem dzieci muszą spać, aby ćwiczyć. Przy trojgu dzieciach bardzo często jedno z nich nie zasypia od razu.
    Nie, jak sie pracuje i ma troje dzieci to codzienne ćwiczenia można robić tylko pod warunkiem, ze ma sie do dzieci pomoc i nie ma się żadnych głupich pomysłów typu - dzieciom warto poświęcić trochę czasu. To oczywiście możliwe, ale dla wielu ludzi czas dla dzieci nie jest wyborem, tylko czymś, co uważają za swój obowiązek. Poniekąd słusznie.
  • sfornarina 01.05.18, 14:53
    Mylisz się Verdano. Da się.
    Ja co prawda nigdy nie zawalam nocy kosztem ćwiczeń, wręcz przeciwnie - chodzę spać natychmiast, gdy położę dzieci do łóżek.
    Ale ćwiczyć możesz na dworze. Biegać możesz z wózkiem.
    Ja mam pięciomiesięczniaka i biegam z wózkiem od 5 do 16km niemalże codziennie, kiedy młody ma czas na drzemkę. Podczas biegania zatrzymuję się w parku czy przy ławeczce i odbębniam krótki trening, na ile sen dziecka pozwoli. Czasem to tylko 3-4 ćwiczenia, czasem cała seria; wszystko zależy od humoru i snu dziecięcia smile

    Owszem, mam pomoc do dzieci, ale ćwiczę akurat najczęściej z niemowlakiem, wlaśnie na dworze. Ponieważ z nim na spacer wyjść muszę ZAWSZE tak czy inaczej, czy się słaniam ze zmęczenia, czy nie, zawsze mam czas na ćwiczenia smile


    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • ichi51e 01.05.18, 15:05
    Jesli dziecko lubi wozek... moje nienawidzilo nawet spacer nie wchodzil w gre. No i po prostu mi sie nie chcialo bo gdyby mi sie chcialo to bym znalazla sposob - ale wolalam spanie.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • jolie 01.05.18, 15:13
    A ja się z Verdaną zgadzam. A po co piszesz o sobie, skoro nie masz trójki dzieci w różnym wieku, to nie wiem. Masz niemowlę, i to w dodatku wózkowe, a starszym w tym czasie zajmuje się ktoś inny. Zaraz napiszesz, że oczywiście z cztero- i dwulatkiem pod opieką również będziesz trenować w parku. Na zdrowie.
  • ichi51e 01.05.18, 15:20
    Ale moze bedzie to naprawde jest stan umyslu. Sa ludzie ktorzy cwicza bo jest to dla nich naturalny stan jak jedzenie czy sikanie. I taki zawsze nagnie tak plan dnia zeby wcisnac trening. Tak jak wiekszosc babek ma zaprogramowane sprztanie czy gotowanie - padaja z nog ale jeszcze pozmywaja i odkurza... no to taka jeszcze tylko 5k na biezni zrobi...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • verdana 01.05.18, 15:57
    Więc nie pracujesz. Gdybyś na spacer oprócz tego brała jeszcze trzylatka to też raczej nie biegałabyś z wózkiem.
  • ichi51e 01.05.18, 16:18
    Trzylatek moze juz chodzic do pkola do tego pamietajmy ze mowa o dziecku (potwncjalnie) ktorego matka cwiczy „od zawsze” wiec ono jest przyuczone. Do tego nie musisz wcale biegac tylko mozesz robic joge spacerowac jezdzic rowerem itd. Zeby miec efekty potrzeba wykroic 1h dziennie

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • verdana 01.05.18, 16:26
    A może nie chodzić. Przecież dyskusja nie jest o tym, czy niektórzy nie mogą ćwiczyć - oczywiście, że mogą. Tylko o tym, ze nie wszyscy bez wyjątku i niezależnie od okoliczności mogą.
  • ichi51e 01.05.18, 16:37
    Nie zprowadzajmy sprawy do absurdu - przeicez haslo „mozesz i ty ma zachecac” a nie byc prawdziwe w 100% zawsze.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • verdana 01.05.18, 17:01
    A zamiast zachęcać zniechęca.
  • minor.revisions 01.05.18, 18:10
    Hasło "nie ma wymówek" oznacza, że jest prawdziwe w 100% przypadków. To znaczy oczywiście jeśli ktoś je bierze poważnie.

    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • ashraf 02.05.18, 10:52
    Trzylatek moze jechac na hulajnodze czy na biegowce. Ale wiem, "niedasie".
  • mama_kotula 02.05.18, 11:16
    > Trzylatek moze jechac na hulajnodze czy na biegowce.

    Przez 8-10km? Nie każdy. Powiedzialabym, że raczej mniejszosć tychże.
  • ashraf 02.05.18, 11:21
    Nikt nie kaze biegac 8 czy 10 km. To nie jest wszystko albo nic. Nawet 15 min dziennie robi roznice... Moj maz po przeprowadzce wykorzystywal w tym celu droge do zlobka, synek jechal na swoim sprzecie, maz obok na rowerze - a mogli jechac autem/autobusem...
  • mama_kotula 02.05.18, 12:03
    Ashraf, niektórzy mają żłobek/przedszkole oddalone np. o 6-10km. Zejdź na ziemię. Moja córka lat niespełna 6 jechała prawie godzinę te 6km, na rowerku 16", w tym roku szybciej, bo przesiadła się na 20". Nie kazdy ma rano godzinę na transport z dzieckiem, to raz, nie każde dziecko jest w stanie jechać godzinę na rowerze/hulajnodze itp.

    Ja bardzo popieram ruch, sama czynnie uprawiam sporty rozmaite, nawet po kilka godzin dziennie, zgadzam się, że pół godziny dziennie robi różnicę , ale rozumiem, doprawdy, że są różne, bardzo różne sytuacje życiowe. I czasem warto wyjść z własnej banieczki, po prostu smile.
  • ashraf 02.05.18, 12:11
    Jeden ma daleko do placowki, drugi 3 malych dzieci, 3 prace i studia - sa rozne sytuacje, co nie zmienia faktu, ze jesli bardzo chce, to troche czasu znajdzie, jak nie co drugi dzien, to dwa dni w tygodniu, jak nie pol h, to kwadrans, nie musi to byc rower ani fitness, mozna pracowac w ogrodku czy tanczyc z dziecmi. Mozna tez nie chciec i nie mam z tym zadnego problemu, byle sie do tego umiec przyznac. Jest wiele rzeczy, ktore moglabym robic, ale nie robie, bo mo sie nie chce, nie interesuja mnie, nie sa dla mnie az tak wazne, zeby poswiecac im czas. Ale rownoczesnie mam swiadomosc, ze gdyby byly naprawde wazne, to daloby sie.
  • joa66 02.05.18, 12:17
    ashraf - naprawdę nie wierzysz, że ktoś może nie mieć na coś czasu? smile Taka możliwość jest wykluczona a priori?

    Ja na swoje ulubione rzeczy miałam czasu po kokardę kiedy byłam na wychowawczym, a potem kiedy dziecko stopniowo odchodziło od mnie towarzysko. Gdybym szukała wymówek to miałabym je i na wychowawczym i teraz.
  • ashraf 02.05.18, 14:56
    Wierze, ale jezeli ktos w ogole nie ma czasu dla siebie - obojetnie czy na sport czy ksiazke, to taka sytuacja jest niezdrowa. Rozumiem choroby, samotne rodzicielstwo - ale zajechanie jednej osoby w zwiazku to nie jest normalny stan.
  • mama_kotula 02.05.18, 13:22
    > Ale rownoczesnie mam swiadomosc, ze gdyby byly naprawde wazne, to daloby sie.

    Błąd. Nie "naprawdę ważne" tylko "gdyby były ważniejsze niż inne rzeczy i koszt ich robienia nie przewyższał zysku z nich". To wszystko jest kwestią ustalenia priorytetów, ale i pewnych kalkulacji. To chyba ogólnie oczywiste.

    Świat ma tendencję do wzbudzania poczucia winy, jeśli się czegoś nie robi. Albo, jeśli się coś robi. Jak rezygnujesz z pucowania mieszkania, bo uprawiasz sporty, toś brudaska i ujowa pani domu. Jak pucujesz mieszkanie i nie masz już czasu na uprawianie sportów, toś dziunia bez życia, co tylko na szmacie jeździ. Jak robisz jedno i drugie, to niczego nie robisz tak naprawdę dobrze, jakbyś mogła, bo twoja doba ma wciaż taką samą długość. I nawet w tym wątku się pojawiło: można być biegaczką, można być matką, a można robić jedno i drugie, ale wtedy ani jedno, ani drugie nie jest robione dobrze. Z każdej strony dupa. I to jest generalnie problem.
  • ashraf 02.05.18, 15:02
    No widzisz, a ja uwazam, ze mozna byc biegaczka/naukowcem/wpisz dowolne i matka i nie trzeba sie innych pytac czy robi sie to wystarczajaco dobrze. Nie mam potrzeby wzbudzania w niecwiczacych poczucia winy, bo zalezy mi na tym, co sama robie. Protestuje jedynie przecieko stwierdzeniu, ze majac dzieci/prace/studia nie da sie zajmowac tym, co czlowiek uwaza za wazne w zyciu i ze koniecznie musza na tym cierpiec pozostale sfery.
  • vodyanoi 02.05.18, 16:54
    Pięknie napisane.
    O dziwo - każdy podchodzi ze zrozumieniem do maszyn, że zawsze coś jest kosztem czegoś. Mały dziesięcioletni samochód z silnikiem 1,2 jest lekki, wszędzie się nim człowiek zmieści, ma małe spalanie i jest tani. Ale nie załaduje się do niego sześcioosobowej rodziny i nie śmignie w trasie 150/h. A taki nowiutki SUV lub minivan 1.8 - zmieści się do niego spora rodzina, a może i jeszcze teściowa, i pociągnie lekko na trasie. Za to pewnie pali jak smok i kosztuje pewnie 10 razy więcej niż ten pierwszy.
    Zrozumiałe? No zrozumiałe dla każdego.

    Za to człowiek to co innego, dla tego nie ma wymówek.
  • mama_kotula 02.05.18, 18:57
    > Za to człowiek to co innego, dla tego nie ma wymówek.

    Człowiek kobieta. Z reguły jest to człowiek kobieta.
  • araceli 02.05.18, 19:18
    mama_kotula napisała:
    > > Za to człowiek to co innego, dla tego nie ma wymówek.
    > Człowiek kobieta. Z reguły jest to człowiek kobieta.

    Dokładnie smile


    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • whitney85 02.05.18, 16:52
    Nie prawda. Mam troje małych dzieci, pracę pełnoetatową, z dojazdem nie ma mnie min 10 h codziennie, dzieci mają zajęcia dodatkowe, żadne samo nie dojdzie. Nie mam czasu ani sił na uprawianie sportu, nie mam czasu by sobie paznokcie pomalować a czasem sił by głowę umyć. A leniem nie jestem.
  • ashraf 02.05.18, 17:20
    Nie nazwalabym cie leniem, wrecz przeciwnie! Ale taki tryb zycia to mordega i uwazam, ze warto dazyc do jego zmiany, bo w koncu sie wypalisz i nie dasz rady ani w domu, ani w pracy. Pol h czasu dla siebie to nie jest fanaberia...
  • evee1 03.05.18, 11:11
    Ja bym dodała jeszcze do tego dzieci, które pozwalają spać 2-3 godziny na dobę. Wtedy myśli się tylko o poduszce, a nie o tym kiedy będzie się miało 15 minut, żeby "poćwiczyć".

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • babcia.stefa 04.05.18, 18:53
    Przez jakiś czas, na szczęście stosunkowo krótki, miałam toksyczną pracę. Pracowało się 10-12 h, bo kierownictwo miało taki koncept na biznes, że ludzi w firmie jest zawsze o 1/3 za mało, w dodatku (zapowiadająca się na zupełnie normalną) praca okazała się koszmarnie stresująca, właśnie dlatego, że zawsze było na nią za mało czasu, zawsze była łataniem dziur i gaszeniem pożarów.

    Moje życie składało się z pracy, dojazdów i podstawowych czynności jedzeniowo-higienicznych, tyle żeby nie chodzić głodnym, brudnym i śmierdzącym. Poza tym najchętniej to bym spała, mimo że spałam źle, bo ze stresu nie mogłam zasnąć i budziłam się o jakichś chorych porach. Nie miałam siły na nic, w weekendy snułam się po domu, niezbornie próbując coś ogarnąć. Pod warunkiem, że nie pracowałam, bo praca w weekendy też się zdarzała.

    Gdyby ktoś mnie wtedy zaczął przekonywać, że powinnam jeszcze uprawiać jakiś sport, to zaczęłabym się histerycznie śmiać jak hiena.

    (Tak, wyautowałam się z tego, ale zajęło mi to ponad rok).
  • 7katipo 03.05.18, 10:17
    A - z ciekawości - na którą mąż do pracy po tym żłobku musi gnać? surprised
  • ashraf 03.05.18, 11:11
    A to juz zalezy od dnia. Przede wszystkim to juz dawno nie mamy dziecka w zlobku, a przedszkole jest 200 m od domu smile Dawniej maz po odprowadzeniu dziecka szedl pracowac do studia na przeciwko zlobka.
  • truscaveczka 02.05.18, 11:27
    Mój niespełna siedmiolatek potrafił przejść 16 km jednego dnia piechotą po górach. 150 km w dwa tygodnie. Dużo znasz takich? Bo ja akurat żadnego. I uważam, że to, że moje dziecko umie, to nie jest norma i standard, to jest nietypowe, normą jest to, że dziecko idzie na spacer koło 5 km i jest po nim zmęczone.

    --
    Ci z was, którzy myślą, że wiedzą wszystko, są bardzo irytujący dla tych z nas, którzy rzeczywiście wszystko wiedzą. /Agatha Christie/
  • ashraf 02.05.18, 11:33
    Totez wystarczy norma i przecietne dziecko z przecietnymi potrzebami i mozliwosciami. Zadzwiajace, ze dla niektorych istnieje tylko "zero regularnej aktywnosci fizycznej, bo mam male dzieci/prace/doktorat/dowolne" albo "biegam codziennie 30 km a nocami skacze przez plotki, a kto tak nie umie ten cienias".
  • verdana 02.05.18, 12:55
    Nie dyskutujemy tu o czasie na aktywność fizyczną, co drugi dzień, z dzieckiem i przez pół godziny, tylko o regularnych, codziennych treningach. To są dwie zupełnie różne rzeczy.
  • ashraf 02.05.18, 15:03
    A pol godziny dziennie przez wiekszosc dni tygodnia to nie jest regularny trening? To jest wlasnie to zerojedynkowe podejscie...
  • wapaha 02.05.18, 15:06
    Nie, to nie jest trening. To umiarkowana aktywność ficzyna, rekreacja ruchowa.
  • sfornarina 02.05.18, 15:28
    > Nie, to nie jest trening. To umiarkowana aktywność ficzyna, rekreacja ruchowa.

    Już 10 minut ćwiczeń można zaliczyć do treningu wink

    Czyli jeśli ja rano odbębnię 30 minut biegu z wózkiem po skwerze, a potem jeszcze 15 łącznie sprintu do piekarni po chleb oraz do sklepu po mleko (to jest trening interwałowy, wbrew pozoromwink ), to się liczy jako 45 minut średniej + intensywnej aktywności fizycznej.

    Następnie jeśli mam po południu wizytę w szpitalu, to wsiadam na rower i zasuwam z wywieszonym językiem 15 minut, bom jak zawsze spóźniona. Następnie, jako że mam trochę czasu bo lekarz przyjął mnie szybko, zamiast jechać do domu jadę 25 minut okrężną drogą nad rzeką, zatrzymuję się na słonecznej łące, wyciągam matę z torby, słuchawki i na łonie przyrody odbębniam 35 minut spokojnej jogi. Pakuję matę, pędzę kolejnych 15 minut rowerem do domu do dzieci.

    Możesz sobie to nazwać rekreacją ruchową czy jak tam chcesz. Jeśli chcesz to podciągnać pod trening, to masz 55 minut treningu aerobowego o umiarkowanej intensywności (rower + bieg), 15 minut treningu aerobowego interwałowego (zakupy sprintemsmile ), 30 minut intensywnego treningu aerobowego (szybki rower) oraz 30 minut rozciągania i ćwiczenia core podczas jogi.

    Ja to nazywam zdrowym i aktywnym stylem życia i taki na co dzień prowadzę; typ ćwiczeń zależy od pogody, niani, przedszkola, zmian w pracy męża i innych zmiennych; jak leje jak z cebra to po prostu idę na dwugodzinny szybki spacer z wózkiem w pelerynie przeciwdeszczowej albo BIEGNĘ na basen, pływam, BIEGNĘ do domu.
    Jeśli jestem w górach to latem po nich chodzę/ biegam, zimą - uprawiam ski hiking i potem ze szczytu na nartach zjeżdżam.
    Jeśli mam w pobliżu skały lub ścianę wspinaczkową, to się wspinam. Z dwulatkiem chodziliśmy z mężem razem na ściankę = jedno się wspinało, drugie pilnowało wspinającego się młodego wink
    Jeśli mam uraz albo chcę się zrelaksować - pływam. Jeśli czuję, że psuje mi się postawa, koryguję ją ćwiczeniami.
    Strukturyzowanych treningów uprawiam niewiele, bo uważam, że jestem wystarczająco umięśniona i silna, że nie muszę się przesadnie skupiać na żadnej grupie mięśni; bardziej trenuję funkcjonalnie pod sprawność, zręczność i wytrzymałość.


    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • verdana 02.05.18, 15:54
    Nie mówimy o treningu interwałowym, tylko o chodzeniu z dzieckiem na spacer i na plac zabaw.
  • sfornarina 02.05.18, 16:27
    Verdana, jak ktoś nie chce, to czasu nie znajdzie i już.
    Na placu zabaw możesz normalnie ćwiczyć obok dwulatka. Praktykowałam - da się; więcej, masz jeszcze całą masę drabinek, ławeczek i czego tam chcesz do wykorzystania jako sprzęt treningowy. I za jednym zamachem masz całe mnóstwo czasu - w ładny dzień spędzałam po 2-3 godziny na placu zabaw.

    A w weekendy chodziliśmy na plac zabaw z dzieckiem i z mężem. Napierw jedno szło pobiegać po parku, a drugie bawiło się z dzieckiem, potem była wymiana i drugie szło biegać = a na zakończenie już siedzieliśmy razem jako rodzina i jeszcze szliśmy do pobliskiej kafejki nad rzeką na kawę smile Praktycznie każdy cieplejszy poranek weekendowy tak spędzaliśmy.

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • verdana 02.05.18, 16:51
    Ależ oczywiście. Na wszystko znajdzie czas. Na naukę języków, sport, rozmowy z dzieckiem, pracę, wyjście z mężem od czasu do czasu i zwiedzanie Arktyki.
    Na placu zabaw mogę ćwiczyć obok dwulatka, jednocześnie pilnować pięciolatka i nakarmić piersią niemowlę. Żaden problem. Luzik. I oczywiście mąż zawsze jest pod ręką. Nie ma innych rodzin.
  • asmarabis 02.05.18, 16:59

    Z doświadczenia wiem ze za takim małym dzieckiem trzeba na placu zabaw krok za krokiem chodzić i wiem tez ze zeby porządnie poćwiczyć to nie mozna jednocześnie sie koncentrować na pilnowaniu dwulatka, którego trzeba co dwa kroki sadzać, zdejmować , podnosić itp
    Ale podziwiam ze miałaś energię zeby takie szopki odstawiać
    Zawsze to lepsze niz siedzenie w fotelu .....

    --
    "Wtem zza drzewa wyłoniła się ponura postać."Ty jesteś stworek"?-zapytała ponurym basem.Tak-wyszeptał onieśmielony Stworek."I to jest twoja trąba?"-złowieszczo wysyczała postać.No, moja... -zaszemrał wystraszony nie na żarty Stworek."Ha" -złośliwie zasmiała się osoba w czerni -to ja, jakiem Asmarabis -powiadam ci,zę to wstyd pokazywać sie publicznie z czymś takim na mordzie!...To jest wiocha, a nie najnowsza moda. I to rzekłszy Asmarabis rozwiała sie we mgle" Verdana
  • wapaha 02.05.18, 17:23
    Ty wolisz ćwiczyć obok dwulatka a inna mama ( i tych jednak widuję więcej ) woli mu aktywnie towarzyszyć, uczyć, asekurować.
    No nie każda jest tak zayebista jak Ty.
  • joa66 02.05.18, 19:06
    Verdana, jak ktoś nie chce, to czasu nie znajdzie i już.

    Wiesz, piszę już z pozycji osoby wolnej jak ptak. Na początku kwietnia dostałam skierowane na fizykoterapię - 15 sesji, w rytmie nie mniej niż 2 razy w tygodniu (absolutne minimum lekarz trochę się krzywił, bo uważa, że najlepiej 3-4). Możliwość fizykoterapii od zaraz. Fizykoterapię miałam w tym samym miejscu i kocham - zarówno efekty jak i same zabiegi. I wychodzi na to, że najwcześniej zacznę ją na początku czerwca, bo wcześniej nie znajdę 5 tygodni pod rząd z wolnymi wieczorami w ustalonym rytmie. Oczywiście - jest wyjście - mogę chodzić na 7 rano, potem do pracy, bardzo intensynwej i powrót do domu około 23.00. Czy uważasz, że to jest zdrowe?
  • joa66 02.05.18, 19:08
    p.s. czyli 'da się", ale czy uważasz, że to "da się" jest zdrowe?
  • verdana 02.05.18, 19:47
    Cóż, gdybyś miała w dodatku małe dziecko, to i na 7 by sie nie dałosmile
  • sfornarina 02.05.18, 19:51
    Joa, ja musiałam po urodzeniu dziecka zrezygnować ze wszystkich zajęć fitness na jakie wcześniej chodziłam, bo wypadały albo w porze karmienia dziecka, albo w porze usypiania dziecka, albo kiedy byłam sama z dzieckiem, albo nie nadawały się dla mnie ze względu na cc. Ja nie twierdzę, że wszystko się da, tylko że da się na każdym etapie rozwoju dziecka “coś” ćwiczyć, jeśli jesteś elastyczna i chcesz. Mój trening siłowy przy dziecku to nie jest bite 45min jednorazowo, a pogrupowane w dwójki ćwiczenia na przeciwstawne grupy mięśni robione w 2-3 seriach ; to jest góra 5 minut jednorazowo. Jak dziecko ładnie się samo bawi, można robić kolejna dwójkę, jeśli nie - przerywam trening i wracam do niego przy kolejnej okazji, za 15 minut na przykład.
    Z niemowlakiem da się biegać, przy starszym trzeba się nakombinować, ale się da.
    Co do fizykoterapii, większość ćwiczeń można i trzeba też wykonywać w domu; choć to zależy od urazu i czy potrzebujesz specjalistycznego sprzętu...

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • verdana 02.05.18, 20:14
    Jak troje dzieci ładnie się samo bawi i nie masz innej pracy do wykonania w domu.
    I chciałabym tu po raz kolejny zaznaczyć - nie dyskutujemy, czy mając troje dzieci da sie czasem robić to, co się chce robić - ćwiczyć, czytać, malować pejzaże. Tylko czy każda matka moze przynajmniej jedną z tych rzeczy robić regularnie, codziennie i to wyczynowo.
  • joa66 02.05.18, 20:39
    Jak żyję nie widziałam nikogo kogo odbiera z fotela w pracy wózek widłowy i odstawia na kanapę w domu. Zawsze coś robimy czy dźwigamy. Nie zapominaj też, że ćwiczenia są Twoją pracą - ja na swoją też zawsze znalazłam czas smile

    p.s. moja fizykoterapia wymaga i maszyn i człowieka, ale nawet gdyby to były tylko ćwiczenia, które można wykonywać w domu - nie dałabym rady. Zwyczajnie po ludzku nie dałabym rady w okresie, w którym wielokrotnie pracuję po 12 -14 godzin. Chcę się wyspać, a po powrocie legnąć na kanapie.
  • joa66 02.05.18, 20:46
    Dwa razy w życiu miałam okresy kiedy umawiałam się na 18.27 do 19.31 bo na wszystko znalazłam czas a wszystko ważne i warte zrobienia. Dzięki temu poznałam najwrażliwszy organ swojego ciała, który po prostu zaczął się buntować ( z pobytem w szpitalu włącznie). Może rodzimy się z wrodzonym potencjałem energetycznym i niektórzy mogą działać aktywnie 24/7. Ale większość potrzebuje odpoczynku - takiego, który im pomaga.
  • bywalec.hoteli 03.05.18, 11:58
    Albo pewnej dawki lenistwa. Nie da się być wydajnym przez 24h na dobę.
  • evee1 03.05.18, 11:16
    Brawo Ty! A teraz z całego dnia odejmij 10 godzin na pracę i dojazdy i zobacz ile z tego co tu odpisałaś uda Ci się wtłoczyć w czas, który Ci został na "życie". Nie, to nie jest tylko kwestia motywacji i chcenia.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • evee1 03.05.18, 11:21
    A, nie twierdzę, że kompletnie nie da się wykroić żadnego czasu na aktywność fizyczną mając dom, pracę i dzieci na głowie (nawet dzieląc obowiązki z partnerem), tylko podawanie takich przykładów jak to przy okazji można sobie poćwiczyć komuś, kto spędza prawie połowę doby w pracy jest jak gadanie ze ślepym o kolorach.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • asmarabis 03.05.18, 11:42
    Eeee, nie przejmuj sie
    wszyscy wiedza ze Ashraf i Sforna po prostu trolluja....
    Te historyjki o cwieczeniach w domu albo na placu zabaw....aha
    Ok, moze chodzilo o jakies podrygiwanie bez ladu i skladu ale kazda osoba ktora z raz byla na silowni/ fitness wie ze nie da sie porzadnie pocwiczyc w takich warunkach jak one tu opisuja.....no sorry jakies takie wytarzanie sie po macie/ placu zabaw codziennie przez 15 minut, co to niby ma dac?
    przeciez to juz lepiej raz w tygodniu isc na silownie i pocwiczyc porzadnie a nie zajmowac sie wycieraniem kurzu w piaskownicy albo na swojej podlodze.....


    --
    "Bo to nie jest glupia osoba, wbrew pozorom. Bardzo kreatywnie i inteligentnie wypisuje te dyrdymaly i mam wrazenie, ze swietnie sie przy tym bawi."
    Iskierka3 o mnie smile
  • anika772 03.05.18, 12:05
    Da się zrobić porządny trening w parku, jak najbardziej. To nawet bardzo trendy obecniewink
    Natomiast nie wierzę, że można to zrobić mając pod opieką dwulatka. Sorry, to jakieś science-fiction.
  • ashraf 02.05.18, 17:17
    Gdyby ludzie zajmowali sie chociaz "rekreacja ruchowa", to spoleczenstwa rozwiniete nie bylyby dotkniete epidemia otylosci...
  • wapaha 02.05.18, 17:25
    Masz rację Ashraf. Na szczęście widzę odchodzenie od takiego stylu życia na rzecz właśnie szeroko pojętej rekreacji ruchowej . I nie jest to tylko "oklepane" bieganie, nw, siłownia, jazda rowerem czy bieganie. Ale też biegi na orientację, kajaki, żeglowanie, nurkowanie, turystyka piesza w tym turystyka górska, wspinaczka
  • szeera 02.05.18, 17:45
    "Gdyby ludzie zajmowali sie chociaz "rekreacja ruchowa", to spoleczenstwa rozwiniete nie bylyby dotkniete epidemia otylosci.."

    To akurat nieprawda. Ruch taki jak zaleca WHO, albo nawet bardziej intensywny, ale nie profesjonalny, minimalnie wpływa na masę ciała. Największy wpływ ma zdecydowanie dieta i to na diecie trzeba się skupić jeśli komuś zależy na wadze.

    Ruch sam z siebie jest zdrowy i zmniejsza ryzyko wszystkiego co złe, ale ten efekt występuje już nawet w dawkach dużo mniejszych niż te zalecane. Więc dla zdrowia warto robić cokolwiek, nawet krótko. Oczywiście, w pewnym zakresie działa im więcej, tym lepiej, ale największy efekt zdrowotny ma ten już jakikolwiek ruch.

    Treningi, nawet dość intensywne nie niwelują za to szkodliwości bezruchu przez resztę dnia. Czyli jak ktoś ma ochotę dbać o zdrowie to powinien trochę trenować, jak najmniej pozostawać w bezruchu (czyli np. chodzić po schodach, stać przy biurku zamiast siedzieć, mieć jakieś przerwy ruchowe w ciągu dnia) i zdrowo jeść. Każdy sport ponad to to tak naprawdę hobby. Hobby są fajne, ale nie widzę przewagi biegania maratonów nad szydełkowaniem.
  • ashraf 02.05.18, 18:10
    Przeciez odpowiednio dobrany sport przyspiesza tez metabolizm, nie chodzi o samo spalanie kalorii.
  • szeera 02.05.18, 18:22
    "Przeciez odpowiednio dobrany sport przyspiesza tez metabolizm, nie chodzi o samo spalanie kalorii."

    No właśnie nie w znaczący sposób. A oprócz tego występuje efekt zastąpienia - zauważono, że niektóre osoby które trenują, mniej ruszają się w międzyczasie. Teza, że ruch to antidotum na otyłość jest lansowana przez koncerny spożywcze, szczególnie te od napoii gazowanych. Ale z wiarygodnych badań jednoznacznie wynika, że o otyłości decyduje dieta.

    Oczywiście, tak jak już pisałam, ruch jest zdrowy ale nie jako przeciwdziałanie otyłości, ale sam z siebie.
  • szeera 02.05.18, 18:29
    No i może też mieć pośredni efekt na wagę - wiele osbób które coś zaczyna trenować zmienia jednocześnie dietę na lepszą, odstawia alkohol, itd.
  • ashraf 02.05.18, 18:35
    Polemizowalabym, ale to na pewno zalezy od rodzaju treningu. Efekty widze i u siebie i u wielu kolezanek, choc oczywiscie towarzyszy temu zdrowe odzywianie. Poza tym chodzi tez (a moze przede wszystkim) o to, ze miec wiecej tkanki miesniowej, a nie tylko mniej tluszczowej.
  • sfornarina 02.05.18, 19:04
    Masz rację szeera.

    Mimo wielu podejść nie udało się udowodnić, że zwiększenie masy mięśniowej ma znaczny wpływ na metabolizm. Owszem, większa masa mięśniowa = szybszy metabolizm, ale nawet przy sporej masie mięśniowej zwiększenie spalanych kalorii jest minimalne i praktycznie do pominięcia.

    > A oprócz tego występuje efekt zastąpienia - zauważono, że niektóre osoby które trenują, mniej ruszają się w międzyczasie

    Prawda. Lepiej ruszać się trzy razy dziennie po 15-20 minut niż zrobić jedną sesję treningową 45 minut, a resztę czasu przesiedzieć.

    Efekt zastąpienia działa jednak w inny sposób. Zamiast siedzieć przed książką, komputerem czy telewizorem i podjadać (!!!) się ćwiczy. Zastępuje się bezmyślne pochłanianie przekąsek ruchem = samo zdrowie wink

    > Ale z wiarygodnych badań jednoznacznie wynika, że o otyłości decyduje dieta.

    Chyba nawet ujęto to w liczbach: u przeciętnego człowieka na wagę w 70% ma wpływ dieta, w 30% ruch smile

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • babcia.stefa 04.05.18, 16:27
    No właśnie nie. Aktywność ruchowa praktycznie nie ma wpływu na zwiększenie spalania kalorii, a więc i odchudzanie. To jest kolejna propaganda mająca na celu hodowlę idealnych niewolników (wmówić, że mogą wszystko, czyli wieczorem niech walną 5 drinków, a następnego dnia spalą wszystko na siłce, bez konsekwencji).
  • wapaha 04.05.18, 17:05
    hm
    a ujemny bilans energetyczny ktoś sobie wymyślił..
  • ichi51e 02.05.18, 19:42
    Otoz to wlasnie. 0 albo 1

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • agata_abbott 03.05.18, 11:59
    Aha. I co 2m przystanek, bo kwiatuszek, motylek, ślimak, mrówka, po czym znajdzie jakiegoś badyla i stwierdzi, że teraz bedzie chodzić z badylem zamiast jeździć na hulajnodze...

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • mama_kotula 03.05.18, 13:32
    > Aha. I co 2m przystanek, bo kwiatuszek, motylek, ślimak, mrówka, po czym znajdzie jakiegoś badyla i stwierdzi, że teraz bedzie chodzić z badylem zamiast jeździć na hulajnodze...

    To wtedy sprytna fitmatka bierze hulajnoge na plecy i od razu ma trening siłowy! wink
  • sfornarina 03.05.18, 13:35
    Dajesz badyla w łapę, znajdujesz drugiego, zaczynacie razem dłubać w ziemi dziurę i zanim się spostrzeżesz, dwulatek jest na amen pochłonięty dłubaniem i już masz 5-10 minut dla siebie tongue_out

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • mama_kotula 03.05.18, 13:43
    O rany. Wiedziałam, że weźmiesz to na poważnie <turla się>.
  • verdana 03.05.18, 13:55
    No tak, zainteresować sie tym, co zainteresowało dziecko to strata cennych pięciu minut, które można przeznaczyć na trening. I jak widać, czas zawsze sie znajdzie. I nie ma wymówek, ze niektórzy te pięć minut pogadaliby dwulatkiem o kwiatku i mrówce, skoro są z nim na spacerze - jak chcą tracić cenny czas na głupstwa, ich sprawa, będą grubi i chorzy.
    A swoją drogą, poza braniem na poważnie takiej wypowiedzi, to zupełnie serio - "czas dla siebie" na spacerze z dwulatkiem to jest zwyczajnie bardzo niebezpieczna opcja.
  • mama_kotula 03.05.18, 15:52
    A nawet mi nie o to chodzi.
    Mnie po prostu bawią te odpowiedzi Sfornariny, w tonie "no patrz, jakie to proste! a ty na to nie wpadłaś, że tak można!". Założenie, że dwulatek będzie te 5 minut badylem kopał dołek, a nie, np. zajmie sie wpadaniem do rowu. I masa innych ciekawych założeń, poza założeniem, że ludzie i dzieci są różne tongue_out
  • jola_ep 03.05.18, 18:14
    Mój to nawet dawał się namówić na kopanie patykiem, ale natychmiast siódmym zmysłem orientował się, że matka nie poświęca mu całej swojej uwagi wink (tak, ćwiczenia też się kwalifikowały, próbowałam)
  • minor.revisions 01.05.18, 16:11
    > Ale ćwiczyć możesz na dworze. Biegać możesz z wózkiem.

    na przykład jak mieszkasz w podkrakowskiej wsi, gdzie przez całą zimę w powietrzu unosi się zapach palonych opon.

    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • triss_merigold6 01.05.18, 16:37
    To sobie uzupełniasz poziom ołowiu we krwi, jak połowa przyszosowych biegaczy w Warszawie.
  • babcia.stefa 04.05.18, 16:29
    I masz przez 90% czasu w zimnych miesiącach 300% normy PM10, he, he.
  • araceli 01.05.18, 16:33
    sfornarina napisał(a):
    > Ale ćwiczyć możesz na dworze. Biegać możesz z wózkiem.

    Tak i na pewno da się z trzema big_grin

    > Ja mam pięciomiesięczniaka i biegam z wózkiem od 5 do 16km niemalże codziennie,

    Zapominalski dodać, ze drugiego dziecka w tym czasie pilnuje au-pairka wink

    No ale daaaaasię!

    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • wapaha 01.05.18, 16:38
    Niemalże codziennie to znaczy ?
    Zastanawiam się na trenigiem zwanym regeneracja, masz go ?
  • sfornarina 01.05.18, 17:29
    Nie potrzebujesz regeneracji po aerobach, tylko po ćwiczeniu siłowym. Siłowy przeplatam joga albo spacerem, więc jest ok smile

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • wapaha 01.05.18, 17:31
    dawno nie czytałam większej bzdury ....
  • sfornarina 01.05.18, 17:45
    Hę? big_grin
    To dlaczego masz zalecane minimum 30 minut umiarkowanej aktywności aerobowej dziennie co najmniej 5x w tygodniu? big_grin

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • wapaha 01.05.18, 18:01
    Ja nie mam nic zalecane big_grin

    a poza tym 30 minut umiarkowanej 5x w tygodniu ma się nijak do przygotowania treningów pod maraton big_grin
  • lodomeria 02.05.18, 02:06
    wapaha napisała:

    > Ja nie mam nic zalecane big_grin
    >

    A co AI jesteś, że CIebie zalecenia WHO nie dotyczą big_grin?
  • lodomeria 02.05.18, 02:09
    Dorośli w wieku od 18 do 64 lat:
    Co najmniej 150 minut tygodniowo aerobowej aktywności fizycznej o umiarkowanej intensywności lub co najmniej 75 minut tygodniowo aktywności o wysokiej intensywności lub ekwiwalentna kombinacja aktywności o umiarkowanej i wysokiej intensywności. Ćwiczenia wzmacniające mięśnie powinny być wykonywane (dla głównych grup mięśniowych) minimum dwa razy tygodniowo.

  • wapaha 02.05.18, 13:29
    Wiesz, dziękuję bardzo za Twój cenny wpis ale nadal te 150 minut TYGODNIOWO UMIARKOWANEJ aktywności czy nawet 75 minut TYGODNIOWO INTENSYWNEJ ma się tak jakby nijak do tego o czym pisane jest wyżej..
  • ira_08 01.05.18, 21:20
    Potrzebujesz, zwlaszcza jesli mowa o maratonach. Przebieglam ich 5, w niezlym czasie - debiut ponizej 4 godzin, reszta 3:30 i ponizej. NIE DA sie trenowac do maratonu z wozkiem - zrob z wozkiem bieg progowy... A sen to podstawa. Podobno jestes trenerka - nie wiesz, ze forma rosnie w trakcie regeneracji? Juz nie mowie o biegu i karmieniu piersią w miedzyczasie. Moze sie i da, tylko po co? Z wozkiem mozna biegac, jasne. Ale nie nazywajmy tego treningiem, bo raczej ciezko pilnowac tempa, tetna, robic skipy, podbiegi, pchajac wozek.
  • sfornarina 01.05.18, 21:35
    Piszemy o dwóch różnych sprawach.

    Ja piszę o zwykłym treningu aerobowym dla średniaków 30-60 minut- czyli bieg (przebieżka), szybkie marsze, pływanie, rowerek. Nie potrzebujesz się tutaj specjalnie regenerować!


    > Ale nie nazywajmy tego treningiem, bo raczej ciezko pilnowac tempa, tetna, robic skipy, podbiegi, pchajac wozek.

    Oczywiście, że nie. Ale:
    wysłać Ci skan z FitBita, co można zrobić z DOBRYM wózkiem do biegania? wink Oczywiście nie trenuję z wózkiem do maratonów, bo od dawna dłuższych dystansów niż 20km nie robię, ale z wózkiem bez problemu zaliczam fartlek 15km z naprawdę niezłymi sprintami. I to nie po płaskim, a po wzgórzach - winnicach wink

    Trening do maratonu to inna sprawa, ale też bez przesady, nie każdy musi przebiec maraton poniżej 4 godzin i wcale nie potrzeba aż tak sadystycznie trenować. Wielu amatorów biega je rekreacyjnie - choćby mój mąż - i naprawdę nie trzeba aż tak cudować, by dać radę go przebiec. Trzeba być regularnym i trenować, trenować, trenować, ale bez jakiejś masakry smile

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • minor.revisions 02.05.18, 00:49
    > wysłać Ci skan z FitBita, co można zrobić z DOBRYM wózkiem do biegania?

    Najlepiej w pakiecie z paragonem za wózek. Finansowo ludzie też mają różne priorytety i możliwości. Poza tym, nadal, początkowy post mówił o matce trójki maluchów, to jest NAPRAWDĘ inna bajka.

    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • sfornarina 02.05.18, 15:34
    Proszę bardzo.
    Używany, za 200 franków. To, zdaje się, jakieś 600 złotych? big_grin

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • undoo 02.05.18, 00:13
    No ale przeciez niedawno sie zalilas, ze nie masz czasu.
  • undoo 02.05.18, 00:15
    Ach i zeby nie bylo, to nie jest zlosliwosc forumowa. Ludzie maja rozne priorytety, moze ty chocby nie wiem co znajdziesz czas na cwiczenia, bo one sa dla ciebie na pierwszym miejscu.
    Inni ludzie maja inne priorytety.
  • memphis90 03.05.18, 15:15
    Jak miałam dwójkę maluchów, to nawet biegać i ćwiczyć nie musiałam. Same spacery, bieganie za dzieckiem sprawiały, że waga leciała w dół jak szalona. Ale już np oddawać się pasji fotograficznej nie mogłam, bo się z dwójką dzieci (moich przynajmniej) nie dało i tyle.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • viewiorka 04.05.18, 18:01
    A jak wyobrażasz sobie bieganie z trójką dzieci? Wszystkie pchasz do wózka? Zakładając, że nie masz żadnej pomocy do dzieci. A mąż w pracy do 18-ej. Albo jak dziecko (niezależnie czy w domu czy na dworze) śpi tylko 15 minut a przez resztę dnia się drze? Są takie dzieci, uwierz mi.
  • aguar 01.05.18, 15:04
    "jak sie pracuje i ma troje dzieci to codzienne ćwiczenia można robić tylko pod warunkiem, ze ma sie do dzieci pomoc i nie ma się żadnych głupich pomysłów typu - dzieciom warto poświęcić trochę czasu. To oczywiście możliwe, ale dla wielu ludzi czas dla dzieci nie jest wyborem, tylko czymś, co uważają za swój obowiązek. Poniekąd słusznie."
    Zgadzam się.
  • banksia 01.05.18, 15:09
    Dzieci mają ojca, szczególnie wieczorami. Zawsze nmozna wymyśleć piętrowe wymówki dlaczego "niedasie".

    Mam co prawda tylko jedno dziecko, ćwiczyć muszę ze wzgl. zdrowotnych. I robię to, praktycznie codziennie. Mogłabym ten czas poświęcić na siedzenie na forum/fejsie/pudelku, ogladanie tele, prasowanie, robienie domowej roboty za partnera, wiszenie na telefonie z psiapsiolkami czy mamusią i tym podobne jałowe czynności. Kwestia priorytetów, myślę.
  • jolie 01.05.18, 15:21
    Następna teoretyczka. Verdana pisała o trójce dzieci, ale mamusia jednego niemowlaka musi wtrącić swoje trzy grosze.
  • banksia 01.05.18, 15:35
    To z tego forum m.in. dowiedziałam w się, ze to z jedynakami jest problem, a dopiero dwojeczka z małą różnicą wieku (w przyciwnym wypadku będzie tfu! dwóch jedynaków) to pelen wypas bo "same sie sobą zajmuja". Zakladam więc ze trójka jest juz w pełni samoobsługowa 😜
  • minor.revisions 01.05.18, 16:19
    nie w układzie w którym rozpiętość wieku wynosi 1-5 lat a najmniejsze jest niemowlakiem. Nie da się z taką ekipą biegać, można wyjść na spacerek najwyżej.

    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • ichi51e 01.05.18, 16:22
    Ale matka nie jest przyspawana do 5 czy 3 latka 24/d

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • verdana 01.05.18, 16:26
    Nie? Wiele matek jest. Naprawdę.
  • ashraf 02.05.18, 10:22
    Jezeli nie masz na mysli samotnych matek czy chorych dzieci, to chyba jakis zart... 24h na dobe z trzylatkiem?
  • truscaveczka 02.05.18, 11:28
    o.O Ashraf, na jakim świecie ty żyjesz, serio?

    --
    Ci z was, którzy myślą, że wiedzą wszystko, są bardzo irytujący dla tych z nas, którzy rzeczywiście wszystko wiedzą. /Agatha Christie/
  • ashraf 02.05.18, 11:35
    Na takim, w ktorym wiekszosc dzieci jest zdrowa i ma ojcow. Nie rozumiem jak kobieta, ktora nie wychowuje dziecka sama moze byc do niego przyspawana cala dobe. I z pewnoscia nie znam ani jednego takiego ojca...
  • jolie 02.05.18, 12:02
    Ale to przecież Ty w innym wątku stanowczo podkreślałaś, że nie w każdej pracy można zredukować etat albo zmienić godziny pracy. To co w takim razie proponujesz mężczyźnie (ojcu trójki dzieci), który od poniedziałku do piątku jest 10 godzin poza domem, bo ma taką pracę? Pracę dobrze płatną, którą lubi? Ma dla zasady ją zmienić na gorzej płatną, ale bliżej domu? Ma zmienić na pracę nocną, żeby pracować, kiedy dzieci śpią?
  • ashraf 02.05.18, 12:15
    Nie wiem po co trojka dzieci komus, kto nie oglada ich od poniedzialku do piatku. Taki maz to bankomat, a nie aktywny rodzic.
  • jolie 02.05.18, 12:22
    Zdecydowana większość ojców, których znam, mająca 2-3 dzieci jest poza domem ok. 10 godzin. 8 godzin to praca, ok.2 godzin - dojazd w dwie strony (w dużym mieście). Ale powinni się nie rozmnożyć,wspaniała rada.
  • ashraf 02.05.18, 14:29
    Moj blad, przeczytalam o 10 h pracy, nie 8 h + dojazdy. Tak czy inaczej norma powinno byc spedzanie czasu z dziecmi codziennie - i to przez kazdego z rodzicow. Inaczej jaki jest sens miec dzieci? Dlatego dalej nie przyjmuje logiki "uwiazana do trzylatka cala dobe".
  • jolie 02.05.18, 16:11
    Tak, powinno to być normą, ale często tak krawiec kraje, jak materii staje. Ja mam 3 dzieci i męża przez 10 godzin poza domem, wróciłam już do pracy na cały etat, ale jestem w domu wcześniej niż mąż i domowa logistyka przesądza, że jestem z dziećmi dłużej niż mąż, popołudniami sama, przyprowadzam też dzieci i zaprowadzam na treningi. Nie uważam jednocześnie, że mąż jest niewydolnym ojcem.
  • ashraf 02.05.18, 17:25
    Nie oceniam twojej rodziny. Sa rozne sytuacje i nie kazda jest z wyboru. Jednak skoro jestes w domu wczesniej niz maz i obrabiasz cala logistyke okolodziecieca, to maz moze cie zmienic po powrocie z pracy w innych obowiazkach (np. domowych), zebys miala chwile oddechu?
  • jolie 02.05.18, 18:37
    Oczywiście, że tak, robi tyle, ile może zrobić, zabiera też często średniego syna z treningu, żebym nie koczowała z najmłodszym. Ale wątek nie jest o mnie, chciałam tylko podać przykład, że nie wszystko zależy od nas i naszego chciejstwa. Dobra sytuacja finansowa na pewno dużo ułatwia i daje większy komfort życia, ale to oczywista oczywistość.
  • ashraf 02.05.18, 18:44
    Nie wszystko, ale wiele. I wbrew pozorom wcale nie mam na mysli tylko czy w ogole sportu.
  • banksia 02.05.18, 21:58
    "Nie wiem po co trojka dzieci komus, kto nie oglada ich od poniedzialku do piatku. Taki maz to bankomat, a nie aktywny rodzic."

    Amen.
    Być może też, gdyby miał mniej dzieci, nie musiałby tak zapier...
    Logika, ciągi przyczynowo-skutkowe, łączenie faktów. Słabo z tym u tak wielu.
  • jolie 03.05.18, 11:12
    Jasne, jedno dziecko w okolicach czterdziestki jako jedyny właściwy wybór życiowy. I oczywiście tylko ojcowie trójki dzieci pracują po 8 godzin dziennie, gdy mają jedno dziecko, to pracują 4 godziny oraz posiadają zdolność teleportacji. Z logiką to raczej u Ciebie na bakier.
  • babcia.stefa 05.05.18, 08:34
    Ośmiogodzinna praca plus dojazdy to norma, a żadne szczególne zapier...

    Sugerujesz, że w czasach, w których wiele rodzin ma problem z utrzymaniem się z dwóch pensji i w często ktoś z rodziców pracuje ma 1,5 etatu tylko po to, żeby przeżyć, należy sobie poszukać połówek etatu?
  • joa66 05.05.18, 08:37
    Jak pracują na 1,5 etatu to przecież mogą wstać godzinkę wcześniej i pajacyki porobić. - jak się nie szuka wymówek to rozwiązanie zawsze się znajdzie.
  • babcia.stefa 05.05.18, 16:26
    Mogą też golić, myć i ubierać się wieczorem, na rano będzie jak znalazł:

    www.youtube.com/watch?v=XYqjsG2CoyY
  • minor.revisions 05.05.18, 18:10
    I jeść śniadanie na kolację żeby rano czasu nie marnować

    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • babcia.stefa 04.05.18, 16:50
    10 h poza domem to jest norma przy zupełnie zwyczajnej robocie, do bycia korposuczą z karierą w firmach z Fortune 500 jeszcze daleko. Wystarczy trochę dłuższy dojazd, konieczność załatwienia czegokolwiek po drodze, albo zrobienia zakupów, czasem konieczność zostania dłużej 15 minut albo pół godziny (naprawdę mało ludzi ma teraz taką pracę, że z wybiciem 17:00 odbija kartę i wychodzi) i już Cię 10 h nie ma w domu.

    Ale w sumie racja, pracy i rozmnażania się na obecnym etapie rozwoju kapitalizmu pogodzić się nie da.
  • claudel6 06.05.18, 00:02
    jezu, amen. czytam watek po czasie i staram się juz nie komentować, ale nie dało się.
  • ichi51e 02.05.18, 19:42
    10/10

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • joa66 02.05.18, 11:57
    24h na dobe z trzylatkiem

    Niektórzy jeszcze śpią i pracują wink
  • ashraf 02.05.18, 12:14
    Popatrz, mnie tez to dotyczy...
  • sfornarina 01.05.18, 16:36
    Zawsze znajdzie się wymówka, prawda? wink

    Mam dwoje dzieci i ćwiczyłam zawsze. Czasem miałam nianię i przedszkole, a czasem byłam przez kilka miesięcy z dzieckiem/-ćmi sama 7 dni w tygodniu. W międzyczasie zaliczyłam 4 przeprowadzki, w tym 3 międzynarodowe. Byłam niepracujaca, pracujaca na 7/8 etatu albo z własnym biznesem. Czas na ćwiczenie miałam zawsze, ale zdarzało mi się nie umyć zębów do południa, ćwiczyć w piżamie, lub nie wykapać przez dwa dni. To, co założę na siebie o 6:30 rano najczęściej zdejmuję o 8:30 wieczorem; w lustro nawet nie spogladam, bo nie mam czasu. Do piekarni i po mleko biegnę, bo to zawsze ćwiczenie smile Chce się, to się da.
    Z trzylatkami ćwiczy się super - na moje treningi przychodziły mamy z dziećmi smile

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • araceli 01.05.18, 16:38
    sfornarina napisał(a):
    > ale zdarzało mi się nie umyć zębów do południa, ćwiczyć w piżamie, lub nie wyk
    > apać przez dwa dni. To, co założę na siebie o 6:30 rano najczęściej zdejmuję o
    > 8:30 wieczorem; w lustro nawet nie spogladam, bo nie mam czasu. Do piekarni i p
    > o mleko biegnę, bo to zawsze ćwiczenie smile Chce się, to się da.


    Acha... kosztem bycia śmierdzącą fleją się da. Dorze wiedzieć big_grin

    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • triss_merigold6 01.05.18, 16:40
    Bo to Twój zawód. Musisz być sprawna i mieć wyćwiczoną figurę, to Twoja reklamówka i list motywacyjny w jednym.
    Natomiast wiele kobieta ma prace zupełnie niezwiązane z aktywnością fizyczną i zarazem nie może ćwiczyć będąc w pracy.
  • sfornarina 01.05.18, 16:42
    Triss, przez wiele lat pracowałam w finansach - dopiero późnieje zostałam trenerka smile Wysportowana byłam już co najmniej 10 lat wcześniej wink

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • triss_merigold6 01.05.18, 16:49
    Bycie wysportowanym i uprawiającym jakiś sport codziennie w okresie przeddzieciowym to żaden problem, są oceany czasu i energii.
    Zasadniczo fajnie jest być sprawnym, bo to daje poczucie mocy i sprawczości, ale jaranie się motywacyjnymi złotymi myślami ludzi z obsesją fitnesu/zdrowego żywienia/odchudzania etc. uważam za dość żenujące. Podobnie jak podporządkowywanie całego porządku dnia i tygodnia obsesji.
  • verdana 01.05.18, 17:04
    No, ale nie czytałaś codziennie parę godzin . I nie pisałaś. czyli zaniedbywałaś umysł. Bo moja praca wymaga czytania i pisanie, co oznacza, że jeśli ja codziennie czytam, to każda kobieta, jeśli nie robi tego samego, to zamienia sie stopniowo w analfabetkę i idiotkę. Bo zamiast tego ćwiczy, co jest jej potrzebne do pracy, zamiast robić coś, co jest potrzebne do pracy mnie.
  • sfornarina 01.05.18, 17:28
    Ach, już nie szukaj wymówek, bo to rozmowa głupiego.
    Pracujac na pełen etat kończyłam studia zaocznie w obcym języku i ciagnęłam dwa wolontariaty. Majac pierwsze nieodkładalne dziecko miałam nianię 3x3h w tygodniu (i żadnej babci do pomocy; plus maż wówczas lekarz stażysta pracujacy po 60h tygodniowo plus zdajacy USMLE w Stanach- czyli nie tylko rył do egzaminów przez dwa lata, ale jeszcze do Stanów na egzaminy latał, a ja byłam zupełnie sama). I ćwiczyłam te 3x w tygodniu plus jakieś wolne kiedy maż był cudem w domu. Kwestia priorytetów - jak dziecko śpi rano 45minut, to zamiast w spokoju usiaść przy tv (nie posiadam) czy kompie, wypić kawę i zjeść śniadanie, ja pakuję dziecko w wózek i biegnę 5 razy wokół pobliskiego skweru, potem zaliczam piekarnię i jeszcze biegnę po mlekosmile Większość mam, które “nie maja czasu” po prostu wsadziłaby dziecko do łóżeczka i się rozkoszowała chwila ciszy.

    Proszę, nie tłumacz mi, jaka jesteś zapracowana, bo ja też mnóstwo rzeczy w życiu robię. Siedzę na tyłku góra 60 minut dziennie, albo gdy karmię dziecko, albo gdy jem posiłek z rodzina.

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • wapaha 01.05.18, 17:30
    może dlatego coś tam po porodzie Ci się popsuło tongue_out

    tak złośliwe ale nie mogę się oprzeć, bo to co piszesz nie brzmi życzliwie ale zarozumiale tongue_out
  • sfornarina 01.05.18, 21:01
    Widzisz, nie popsuło się po porodzie, tylko podczas ciąży. Kulą w płot.

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • wapaha 02.05.18, 13:31
    No tak tak, w ciąży- może dzięki temu..

    W siódmym miesiącu ciąży nie miałam pomocy wcale; plus dwuipółlatka pod opieką non stop. Chodziliśmy dzień w dzień na 15-20 kilometrowe spacery, z czego młody szedł lub jechał na hulajnodze 4-8km, a ja pchałam go w wózku na pozostałym dystansie. Dało się
  • triss_merigold6 01.05.18, 17:44
    Biedna. Pewnie dlatego jesteś taka zciśnieniowana, każdy bez odpoczynku by był.
  • verdana 01.05.18, 17:49
    Tak. Bo rozkoszowanie się chwila ciszy fatalnie robi na zdrowie.
  • minor.revisions 01.05.18, 17:50
    > Majac pierwsze nieodkładalne dziecko
    > miałam nianię 3x3h w tygodniu
    > I ćwiczyłam te 3x w tygodniu

    No i super, ale wiele kobiet ma dwójkę lub więcej dzieci, w tym jedno nieodkladalne, i zero niani. Przypominam uprzejmie, że wątek jest o matce trójki dzieci, a ty opowiadasz jak sobie radzilaś z jednym (i z nianią).
  • verdana 01.05.18, 17:58
    Nie masz niani - biegniesz maraton z dzieckiem na rękach, a trzylatek goni za tobą. Trzeba tylko chcieć.
    Ja miałam nianię dwa razy w tygodniu i o zgrozo chodziłam do biblioteki. Za ćwiczenie w tym czasie wyleciałabym z pracy.
  • sfornarina 01.05.18, 21:07
    No biedna Ty.
    Tak szczerze - ja Ci nie mówię, czy masz ćwiczyć, czy nie. Ale osób, które łączą pracę z macierzyństwem, nie mają czasu na nianie, mają dzieci pod opieką, i tym podobnych, widziałam całkiem sporo.
    Trenowałam głównie i przede wszystkim mamy z małymi dziećmi, i ani nie miały one oszałamiających pieniędzy, ani nie były oszałamiająco wysportowane, do tego też robiły doktoraty na przykład i jeszcze ciągnęły kilka innych spraw.
    Nikt Ci nie każe trenować 7 razy w tygodniu. Ale kilka godzin tygodniowo na aktywność fizyczną nie jest trudno wypracować i udawało mnie się to nawet w obcym kraju, bez pomocy rodziny, bez niani, bez przedszkola, bez karnetu do klubu sportowego i praktycznie bez męża.
    W siódmym miesiącu ciąży nie miałam pomocy wcale; plus dwuipółlatka pod opieką non stop. Chodziliśmy dzień w dzień na 15-20 kilometrowe spacery, z czego młody szedł lub jechał na hulajnodze 4-8km, a ja pchałam go w wózku na pozostałym dystansie. Dało się smile

    Moim zdaniem szukasz wymówek i tyle.

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • verdana 01.05.18, 21:12
    Ja też widzę taka kobietę. Na wszystko ma czas. Tylko na dzieci nie.
    Na aktywność fizyczna - spacery, zabawy ruchowe rzeczywiście można znaleźć czas, bo to można robić także z dzieckiem. Natomiast wiele kobiet nie ma paru godzin w tygodniu, które moze przeznaczyć tylko dla siebie, bez szkody dla pracy, dzieci, męża i własnych zainteresowań. No i oczywiście 20 kilometrowe spacery z dwulatkiem w siódmym miesiącu to dokładnie to, co moze i powinna robić kazda kobieta. Podobnie jak przeciętny dwulatek przejedzie 8 km na hulajnodze. I nie ma problemu, aby matka w zaawansowanej ciąży pchała kilkanaście km wózek i ciągnęła za sobą hulajnogę.
    Wiesz, zaczynam mieć wrażenie, ze zmyślasz.
  • sfornarina 01.05.18, 21:15
    > Wiesz, zaczynam mieć wrażenie, ze zmyślasz.

    Ani trochę wink

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • verdana 01.05.18, 21:26
    Rozumiem. Takie 20 kilometrów w zaawansowanej ciąży i dwulatek bez problemu robiący 8 km to jest wzór do naśladowania. Jednak wydaje mi się, zę fakt, ze znalazłaś czas na tak długie spacery, a nie znalazłaś czasu na napisanie doktoratu świadczy o tym, ze zaniedbałaś się intelektualnie. Jak mogłaś nie znaleźć na to czasu? Doktorat to nie więcej niz 2-3 godziny dziennie, można to zrobić bez problemu z dwójką dzieci. Pracując.A Ty tylko na spacerki sobie chodziłaś, a sfera umysłu jest nie mniej ważna niz sport. I nie usprawiedliwiaj się, ze Ci na doktoracie nie zależało. Każdy tak mówi.
  • minor.revisions 02.05.18, 00:56
    > Tak szczerze - ja Ci nie mówię, czy masz ćwiczyć, czy nie. Ale osób, które łączą pracę z > macierzyństwem, nie mają czasu na nianie, mają dzieci pod opieką, i tym podobnych, widziałam > całkiem sporo.
    > Trenowałam głównie i przede wszystkim mamy z małymi dziećmi, i ani nie miały one oszałamiających > pieniędzy, ani nie były oszałamiająco wysportowane, do tego też robiły doktoraty na przykład i
    > jeszcze ciągnęły kilka innych spraw.

    Trenowalaś te, którym się tak ułożyło finansowo/logistycznie, że były w stanie, więc ci się wydaje, że to tylko kwestia woli. Ale na oczy nie widzialaś tych, które chciały, ale nie mogły, bo nie miały czasu I kasy I siły I możliwości zostawienia z kimś dzieci (wszystkie warunki muszą być spełnione, no i ochota na dodatek), bo one siedziały w tym czasie w domu, z dala od zasięgu twojego wzroku, i albo soię realizowaly w czytaniu dzieciom książek, albo pisaniu doktoratów, albo prowadzeniu bloga kulinarnego, albo pisaniem czterechsetnego podania o pracę albo czytaniu pudla.

    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • milka_milka 02.05.18, 16:50
    15 km? No to policzmy - max. 3 km na godzinę, niech będzie 4. 15:4= 3, 75. Chcesz powiedzieć, że w siódmym miesiącu ciąży chodziłaś z 2,5 rocznym dzieckiem na minimum czterogodzinne przechadzki, z czego dziecko godzinę, dwie jechało na hulajnodze, a resztę czasu pchałaś je w wózku, z uwieszoną lub spakowaną hulajnogą?
    Wybacz, nie uwierzę.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • sfornarina 02.05.18, 17:29
    > No to policzmy - max. 3 km na godzinę, niech będzie 4. 15:4= 3, 75

    3km na godzinę? Żartujesz sobie? big_grin
    Ja maszerowałam, a nie toczyłam się pod górę tongue_out

    Wychodziłam na więcej niż 4 godziny, często na 6 jednorazowo. Byliśmy bezdomni (przeprowadzka do nowego kraju), mieszkaliśmy u teścia, a mąż miał milion papierowych spraw do załatwienia, których nie mogłam załatwić ja.
    Nie miałam co robić, internetu też nie miałam, było piękne lato, dwuipółlatek w domu teścia tykał się wszystkiego, co mogło się popsuć, więc... wychodziliśmy na niemalże cały dzień. Dzień w dzień, przez 3 miesiące.

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • minor.revisions 02.05.18, 17:34
    > Ja maszerowałam, a nie toczyłam się pod górę

    Dwulatek też zasuwał w tempie dorosłego człowieka?

    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • wapaha 02.05.18, 17:34
    Ekhm
    Chcesz napisać , że Twój 2,5 latek maszerował w tempie 6km/h ? I tak maszerowaliście sobie przez 6 godzin ? No to trzaskaliście ponad 30 kilometrów.
    Szatan nie dzieciak !

    Nawet jeśli chodziłaś sama - to sorry ale byłaś głupia jeśli w 7m-cu ciążu maszerowałaś codziennie po 20-30 km.
  • sfornarina 02.05.18, 17:43
    Jesteś głupia czy tylko udajesz?

    Pisałam, że chodziłam po 15-20km. Młody robił 4-8km, resztę go pchałam, spał w wózku lub spędzaliśmy na placu zabaw. Nie kompromituj się już.

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • wapaha 02.05.18, 17:58
    20 km w 4 godziny - to 5km/h - nie jestem głupia, po prostu w to nie wierzę
    I póki co, to Ty się kompromitujesz bo piszesz o czymś o czym nie masz pojęcia.
  • wapaha 02.05.18, 17:32
    Milka, wystarczy chcieć
    wink
  • memphis90 03.05.18, 15:29
    Aha, problem w tym, że mi się NIE CHCE! W żadnym wypadku nie wstanę o 5 rano,żeby robić brzuszki. Nie i nie. A po całym dniu zasuwania, sprzątania często mam ochotę położyć się z nogami w górze i nie ruszać się. Najwyżej sączyc wino. Owszem, czasem idę na spacer, posłuchać ptaków, popatrzeć na rzekę, czasem mam ochotę na rower czy zumbę, ale czasem nie ma bata, żebym ĆWICZYŁA.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • katriel 03.05.18, 19:14
    > zamiast w spokoju usiaść przy tv (nie posiadam) czy kompie, wypić kawę i zjeść śniadanie
    Nie jadasz śniadań?
    > ja pakuję dziecko w wózek
    Takie śpiące? I nie budzi ci się? Dziwne masz dziecko.

    --
    Ach, jaki pyszny jest szpinaczek!
    Ach, jaki pyszny jest buraczek!
    Ach, jaki brudny mam śliniaczek!
    Ach, jaki cudny niemowlaczek!
  • minor.revisions 01.05.18, 18:12
    > Triss, przez wiele lat pracowałam w finansach

    ale wtedy chyba musiałaś się regularnie kąpać i myć zęby

    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • cosmetic.wipes 01.05.18, 17:04
    Sforna, ile wykonalas operacji chirurgicznych?
    Bo jeśli żadnej, to jesteś leniwa, wszak doktor Anna Chrapusta zrobiła ich kilkanaście tysięcy, więc na pewno się da tongue_out

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • mama_kotula 01.05.18, 17:16
    > to, co założę na siebie o 6:30 rano najczęściej zdejmuję o 8:30 wieczorem

    Więc albo cuchniesz przez pół dnia, albo kiepsko ćwiczysz, skoro ubrania nie są przepocone tongue_out.
  • minor.revisions 01.05.18, 17:43
    > Czas na ćwiczenie miałam zawsze, ale zdarzało mi się nie umyć zębów do południa, ćwiczyć w piżamie, lub nie wykapać przez dwa dni.

    ale nie chodziłaś w tym czasie do pracy między ludzi normalnie ubranych, c'nie?

    > Z trzylatkami ćwiczy się super - na moje treningi przychodziły mamy z dziećmi

    Nie wszystkie młode mamy stać na treningi u tak renomowanych osób jak ty, poza tym jeszcze raz, chodzi o więcej drobiazgu, trochę co innego jak taka mama ma trzylatka, pięciolatka i niemowlaka (albo jeszcze lepiej półtoraroczniaka). Na spacer taką ekipę można wziąć, ale nie na bieganie.

    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • chocolatemonster 01.05.18, 17:55
    Raju...moja prawie 6latka domaga sie pojscia ze mna na kangoo jump...Mysle, ze z 10 minut siedzialaby na lawce a nastepne 50 minut zadawalaby mi 1000 pytan i probujac nasladowac inne panie spowodowalaby serie upadkow. Akurat trening jest dla mnie zajeciem, ktory uskutecznia sie bez dziecka a te wszystkie insta mamy podnoszace niemowlaki i robiace brzuszki wydaja mi sie kuriozalne.
  • jolie 01.05.18, 17:35
    Czyli dyskutujemy ad absurdum.
    Wydaje mi się jednak, że nieuważnie czytałaś, bo dwójka dzieci zajmująca się sama sobą funkcjonuje gdzieś tak od 5-6 lat. Przed tym wiekiem raczej większość pisała, że jest hardcore. Do takiej dwójki dodaj sobie jeszcze jedno dziecko - o tym mowa.
  • jolie 01.05.18, 17:39
    To było do Banksi, dziwnie się wkleiło.
  • ichi51e 01.05.18, 16:02
    Dokladnie. Jedni musza miec czysto inni pocwiczyc. Tu pani 3 dzieci i daje rade razdwasport.pl/trenerzy-personalni/1499-katarzyna-sempolska/ i jeszcze pracuje - przyjemne z pozytecznym

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • undoo 02.05.18, 02:16
    "wiszenie na telefonie z psiapsiolkami czy mamusią i tym podobne jałowe czynności"
    Sa ludzie, dla ktorych priorytetem sa relacje z innymi ludzmi. Rozmawiania z mamusia, czy przyjaciolkami nie uwazam za jalowe czynnosci.
  • panterarei 02.05.18, 06:48
    Ty już lepiej nie myśl, bo ci nie wychodzi. Masz jedno dziecko i się wymadrzasz

    --
    "Natenczas onegdaj azaliż plwasz waść do strawy pozostawionej w holu?"
  • anagat1 01.05.18, 15:05
    Ja pracuje, moj maz jest z dziecmi. Jak wracam z roboty.. To chce byc z dziecmi, a nie oddawac je znowu mezowi pod opieke. A jak dzieci ida spac( moj 6 latek zasypia ok 22, to ja tez padam z nog, bo przed 7 wstaje. Oczywiscie.. Jak sie chce to mozna, sama wzielam sie za siebie. Cwiczylam po 23. Nie mialam czasu na rozwoj zawodowy.. Ale poszlo 13 kg w dol . Niestety ..duzym kosztem osobistym.
  • vinca 02.05.18, 00:03
    Nie zgodzę się. Ja przez 3 lata mialam na głowie wiecznie chorujące dziecko, małe mieszkanie i pracę wykonywaną z domu. Wieczorem jak poszło spać rzucałam się do komputera by odpowiadac na maile klientom. A potem nagle robiła się 23:00 i ja padałam na twarz po przeczytaniu pół strony książki. Nie było mowy żebym miała siłę jeszcze iść biegać czy robić cokolwiek innego. Dziecko ojca ma, ale ojciec tez pracuje.
  • ichi51e 01.05.18, 13:48
    Wez sie lepiej za siebie

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • cosmetic.wipes 01.05.18, 13:52
    Ty się jakoś nie wzięłaś za siebie big_grin

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • ichi51e 01.05.18, 14:22
    Mam tarczyce! :p ale generalnie mam poczucie ze moje „wspolczucie” wobec zadbanych ma korzonki w zlosci ze ja jakos nie daje rady.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • obrus_w_paski 01.05.18, 13:53
    Z racji zawodu męża (sportowiec) mam do czynienia z mnóstwem tego typu kobiet. Dla nich to odskocznia od macierzyństwa, radość i styl życia. Nikt nikogo nie zmusza, mężowie/ partnerzy wspierają i pomagają, a one maja odrobine wytchnienia. I są przeszczesliwe. I oczywiście nikt nie mówi „jak ja mogę to ty tez”.
    Aha, maraton to Ok 4 h biegu
  • same-old_mona 01.05.18, 13:54
    Akurat poszukuję motywatora, bo się straaasznie rozleniwiłam ostatnimi czasy, ale to na mnie motywująco nie działa. Przytulać też nie mam ochoty. Wzruszenie ramion jedynie.
  • aj.riszka 01.05.18, 14:12
    Mnie też to nie motywuje: co ktoś i jak...Najbardziej motywująco działa na mnie, chyba jakaś impreza, mająca nadejść i konieczność wbicia się w sukienkę. Ostatnio, tak właśnie zmotywowana, pozbyłam się 10kg w ciągu 7 tygodni - nie jestem ani dumna z siebie, ani też nie mogę polecić mojej diety bo była niezdrowa a kg pewnie zaraz wrócą.
  • same-old_mona 01.05.18, 14:16
    Na mnie kiedyś bardzo motywująco podziałało zobaczenie siebie na zdjęciu. Gruba gęba, wielkie cyce i łapa jak u starej ciotki zmotywowało mnie jak nic innego. W rok schudłam ponad 20 kg :p
  • aj.riszka 01.05.18, 23:37
    smile
  • znowu.to.samo 04.05.18, 11:09
    Znamienne że wiele osób pomimo posiafania lustra zdaje sobud sprawę z wyglądu dopiero gdy sid zobaczy na filmie z wesela albo zdjęciach zdake sobie sprawe jak wygląda

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • aguar 01.05.18, 13:59
    Uważam, że kobieta, jak chce, to może być biegaczką albo jak woli, to może być matką. Albo najpierw jednym, potem drugim. (Albo najpierw drugim, a jak dzieci dorosną to pierwszym). A jak będzie próbowała to robić na raz, to w sumie też może, ale wtedy nie będzie ani w jednym, ani w drugim tak dobra, jak by mogła być, gdyby nie robiła tego na raz. A także ani jedno, ani drugie nie da jej tyle szczęścia, ani nie będzie sprawiało tyle przyjemności, ile by mogło, gdyby nie robiła tego na raz.
  • jolie 01.05.18, 14:13
    W moim przypadku jest tak, że pewne osoby działają na mnie motywująco (nawet z innej bajki niż ja), a pewne choćby miały 100% racji i mogłabym się z nimi utożsamiać - nie. To ma podłoże emocjonalne, nie racjonalne. Nigdy nie zmotywuje mnie ktoś, kto mnie drażni.
  • alpepe 01.05.18, 14:30
    Wzruszam ramionami, aczkolwiek podziwiam. Mnie się nie chce, dziś rano miałam iść na siłownię, to byłam tak zmęczona, jakbym cały tydzień orała sama sobą w polu. I w końcu nie poszłam, a muszę, bo ciało przypomina, kolana bolą, plecy, więc muszę znów zacząć.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • anagat1 01.05.18, 14:33
    Zupelnie nie dzialaja. Wg mnie bieganie maratonow to glupota. Przeciazanie stawow, mikrourazy.. Odwdziecza sie na statosc. Poza tym codzienne robienie treningow bez przerwy regeneracyjnej????
  • anagat1 01.05.18, 14:34
    Zupelnie nie dzialaja. Wg mnie bieganie maratonow to glupota. Przeciazanie stawow, mikrourazy.. Odwdziecza sie na starosc. Poza tym codzienne robienie treningow bez przerwy regeneracyjnej????
  • bi_scotti 01.05.18, 15:27
    Nie ma w zadnej sprawie takiego przelozenia "skoro ja mogłam i mogę to ty też. Nie ma wymówek." Poniewaz w zyciu nasluchalam sie takich hasel i wciaz je czasem dostaje (rowniez na forum tongue_out), nie mam ani podziwu, ani jakiejs wielkiej zyczliwosci dla osoby, ktora tak summarizes swoje dokonania. Ja moge mnostwo rzeczy ale sa takie, rowniez dla innych uber proste, ktorych nie jestem w stanie. Jest tez sporo rzeczy, ktore dla mnie sa easy-breezy, dla innych nie do przejscia. I to jest super! Gdybysmy wszyscy mogli spiewac w operze, miec talent do jazdy na nartach i osiagniecia w matematyce, swiat bylby nudny potwornie big_grin To jest wlasnie fajne, ze ona moze a inni nie za bardzo i odwrotnie ... w zaleznosci od okolicznosci wink
    BTW, nie lepiej bylo sciagnac to mleko przed marathon? Nie rozumiem tego konceptu z tata dostarczajacym ssaka na umowione miejsca ... hmmm ... Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • verdana 01.05.18, 16:04
    Ok. Miałam dwoje dzieci w kawalerce. Napisałam w tejże kawalerce doktorat. Więc nie przyjmuje żadnych wymówek typu "Nie mogę robić kariery, bo mam dwójkę małych dzieci.". Nie mogę wydajnie pracować, bo mam dwójkę małych dzieci i zero miejsca na pracę. Jak ja mogłam, to znaczy, zę każdy może pracować i wychowywać dzieci, nie ma żadnych wymówek - widocznie, jak ktoś nie pracuje, to jest zwykły leń i niech mi nie wymyśla wymówek. Bo jakby tylko zechciał, to by zrobił ten doktorat i tyle. Może nie dodaję , ze nie pracowałam 8 godzin dziennie, ze mąż też nie pracował osiem godzin dziennie, ze wymienialiśmy się przy dzieciach, że przychodziła studentka, abym mogła wyjść do biblioteki i ze taka praca oznacza o za mało czasu dla dzieci i dramatycznie, o wiele za mało czasu dla małżeństwa dl siebie. No, ale mogłam - to znaczy, że niezależnie od okoliczności może każdy. Bo te okoliczności to taki nieistotny drobiazg.
  • ichi51e 01.05.18, 16:09
    To sie sprowadza do jednego - trzeba chciec. A wiele osob po prostu nie chce. Ludzie w ogole cwicza niechetnie a co dopiero po srednio przespanej nocy... do tego dochodza okolicznosci dodatkowe jak chetna babcia ktora spaceruje kiedy matka na treningu dziecko ktore generalnie nie jest uciazliwe i nie ma przy nim co robic...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • verdana 01.05.18, 16:16
    Nie. To się sprowadza do jednego - nie wszyscy mogą wszystko. Można chcieć i nie mieć czasu. Można chcieć jednocześnie zająć sie dziećmi i ćwiczyć, na obie rzeczy czasu nie ma i zwycięża zajmowanie się dziećmi, a nie ćwiczenia - i wtedy nie ćwiczy sie nie dlatego, że sie "nie chce", tylko dlatego, ze wygrywa wartość, którą uznajemy za wyższą - dobro dzieci, a nie idealna sylwetka.
  • sfornarina 01.05.18, 17:40
    Verdana, mylisz się. Mało kto ćwiczy tak dużo dla idealnej sylwetki. To nierealne i większość się wyłamuje bardzo szybko, bo to nie ćwiczenia robia idealna sylwetkę, a całokształt: sensowne zbilansowane jedzenie, aktywny styl życia, czyli spacer lub rower zamiast samochodu, częste odpoczynki od siedzacej pracy, dużo czasu na świeżym powietrzu.
    Chorobliwe ćwiczenie siłowe albo tylko jednego rodzaju sportu prowadzi najczęściej do kontuzji, wypalenia i rezygnacji ze sportu. Niektórym wieloletnie bieganie/pływanie etc sprzyja ale większości nie robi dobrze ze względu na nierównowagę mięśni.

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • sfornarina 01.05.18, 17:42
    A - ćwiczy się dużo, jeśli się to kocha i sport dodaje Ci endorfin, relaksuje oraz dodaje sprawności. Dobra sylwetka to skutek uboczny tejże przyjemności wink

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • verdana 01.05.18, 17:53
    OK, czyli osoby , które lubią sport uprawiają sport dla odpoczynku i przyjemności, niezależnie czy mają czas czy nie. Taki facet na przykład - lubi sport, więc wraca z pracy i idzie pobiegać godzinkę, albo leci na siatkówkę. Ma czas. Tylko zamiast zachwytów żona zastanawia sie, czy aby to jest idealne rozwiązanie dla niej i dla dzieci.
    Nie mówimy o tym, aby chodzić na spacery i nie jeść syfu, tylko o kobiecie, kótra codziennie ćwiczy dla sylwetki, kosztem snu.
  • cauliflowerpl 01.05.18, 16:02
    Nie, nie działają. O wiele bardziej przemawia do mnie wyznaczanie celów ambitnych, acz osiągalnych przy założeniu, że czasem (CZASEM, nie że to wymówka) będę musiała zostać dłużej w pracy, raz w miesiącu będę mieć okres, a czasem zwyczajnie będę miała gorszy dzień. Ale jak ktoś lubi to proszę bardzo.
  • snakelilith 01.05.18, 16:21
    Ematka lubi wpadać brandzlować się swoją abnegacją. Mnie osoby bardziej ambitne, bardziej pracowite, lepiej zorganizowane i odnoszące sukcesy, nawet te ekstremalne, motywują. Nie do tego, by samej biegać ich maratony, ale by podnieść tyłek i zrobić mój własny maraton polegający na przykład tylko 30min fizycznego wysiłku w ciągu dnia.
  • verdana 01.05.18, 16:28
    Nie abnegacją, tylko zdrowym rozsądkiem, który mówi, że nie wszyscy mogą wszystko. 30 minut fizycznego wysiłku dla matki małych dzieci brzmi śmiesznie. Same dzieci wymuszają o wiele więcej fizycznego wysiłku dziennie, niz 30 minut.
  • ichi51e 01.05.18, 16:34
    Dla ludzi ktorym obxy jest wysielek fiz sport jest meka i jakims dazeniem do idealnej sylwetki - glupie niepotrzebne i wymagajace wysilku. Tymaczasem sa osoby ktore lubia cwiczyc relaksuja sie dostaja kopa ciwsza sie z przelamywania siebie. Niestety nie dogadaja sie bo tego nie da sie wytlumaczyc.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • wapaha 01.05.18, 16:56
    Masz złe podejście ichie.
    Bo nie chodzi o to, czy się lubi czy nie, czy to pasja i relaks czy nie- ale o wkładany w to czas. To nie jest 20 minut ćwiczeń codziennie i raz na jakiś czas np.basen czy umówienie się ze znajomymi na grę w siatkę. Przygotowanie do maratonu nawet dla kogoś kto podchodzi z pasją- wymagają poświęcenia sporo czasu
  • mama_kotula 01.05.18, 17:24
    > Przygotowanie do maratonu nawet dla kogoś kto podchodzi z pasją- wymagają poświęcenia sporo czasu

    Sporo czasu na treningi, do tego głowa jest calutki czas zajęta tym przygotowaniem do maratonu. Człowiek jest zmęczony. Albo dodatkowo zestresowany ryzykiem kontuzji. I w sumie to by spał, ten człowiek. Dużo spał. I bardzo często żyje na pół gwizdka poza tym przygotowaniem do maratonu, co generalnie dużo lepiej wychodzi tatusiom, niż mamusiom tongue_out.
  • wapaha 01.05.18, 17:29
    hehe wink

    no oczywiście przy założeniu, że człowiek-kobieta planuje złamać 4 godziny a nie potruptać sobie powyżej 6
  • mama_kotula 01.05.18, 17:42
    > no oczywiście przy założeniu, że człowiek-kobieta planuje złamać 4 godziny a nie potruptać sobie powyżej 6

    No tak, tak, ja mówię o jakimkolwiek sensownym planie.

    Mam to szczęście, że mi się plan nie rypie nawet jak dziecko zachoruje, czy nastąpią inne okoliczności losowe; kiedy w połowie treningu dostałam telefon, że trzeba córkę ze szkoły do szpitala zawieźć, bez problemu pojechał z nią mąż, a ja spokojnie dalej kręciłam swoje kilometry. Mam to szczęście, że jak jestem zmęczona po dlugim wybieganiu, to idę do wyra i śpię dwie czy trzy godziny, a dzieci opędza mąż albo opędzają się same. Kompletnie nie wyobrażam sobie mojego obecnego stylu życia jeszcze 5 lat temu, kiedy miałam na stanie nieodkładalnego niemowlaka i dwoje aspergeryków w kiepskim dośc okresie życia i kiedy oboje z mężem uprawialiśmy freelancerkę w pracy - wszystko było kompletnie nieprzewidywalne. Więc pitolenie, że zawsze się da, wystarczy chcieć, to jest najczęściej zwyczajne pitolenie pań neofitek, które schudły 15 kilo i pobiegły dwa city traile i im sie wydaje tongue_out.
  • wapaha 01.05.18, 18:03
    oj tam oj tam.
    słabo zorganizowana byłaś wink
  • dotcomhaha 01.05.18, 20:28
    Aha.corka do szpitala a ty kręcisz kilometry.suuuper mamuśka ,współczuje twoim "dziecią" 🤯🤯
  • mama_kotula 01.05.18, 20:33
    Bo jak wiemy, tata nie jest pełnoprawnym rodzicem, który może pojechać z dzieckiem do szpitala, matka musi być, bo matka jest tylko jedna. Co ciekawe, w drugą stronę to nie działa tongue_out, jak matka jedzie sama z dzieckiem do lekarza, nikt nie pyta, gdzie tatuś tongue_out.
  • minor.revisions 01.05.18, 20:37
    Jest, gorzej, gdy pan też zechce biegać maratony, oczekując, że małżonka posiedzi z dziećmi w tym czasie. Znaczy to nie odnośnie Twojej sytuacji tylko tych pań co twierdzą, że "jaksiechcetosieda".

    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • mama_kotula 01.05.18, 20:41
    Mi to piszesz? Ja mam w otoczeniu bliskim typa, który w dzień I Komunii swojej córki biegł jakąś dyszkę na wyścigu, na godzinę przed mszą, i O CO CI CHODZI KOBIETO PRZECIEŻ ZDĄŻYŁEM (a to, ze logistycznie matka sama musiała wszystko ogarniać, to kogo obchodzi...). Oraz typa, który zostawił dzieci małoletnie sztuk cztery z chorą matką, bo on przecież ma meczyk w gałę, jak co niedzielę, trzeba było się zorganizować.
  • mary_lu 01.05.18, 20:42
    Ale to jest odbicie tej samej sytuacji. Pan małżonek maratończyk też zazwyczaj jest porażony tym, że żona ma rozpisany trening i chce się tego trzymać. No jak to, nie chce w domu z dziećmi posiedzieć przed nowym tv? Zabrać dzieci do centrum handlowego? Nawet nowy samochód ma, jak to tak - iść biegać? Bo on to co innego.
  • mama_kotula 01.05.18, 20:52
    A nie nie. Pan małżonek maratończyk bardzo często by chciał, aby małżonka równiez wzięła się za siebie, dupę ogarnęła, ale najlepiej bez zmieniania status quo.
  • mary_lu 01.05.18, 21:06
    A też znam taki przypadek. Pan trener kadry narodowej, w wieku dość zaawansowanym, więc nikt już od niego osobistych osiągnięć nie wymaga, sam trenuje wszystko co tylko się da na poziomie przygotowań do olimpiady niemalźe a od żony wymaga, żeby ogarniała dom, dzieci, pracę, jego starty, remont i była super fit. I co lepsze, ona sama też chce być fit i powtarza jego bzdety o 12% tłuszczu, tylko czasu na swoje treningi nie ma. Kiedyś, po dzikiej awanturze o ten stan rzeczy, po jej półrocznej cięźkiej chorobie w dodatku, on wykupił jej w prezencie na przeprosiny pakiet startowy w jakimś superciężkim biegu. I ta gupia wystartowała. I zasłabła 3 kilometry przed metą. I pozwoliła sobie gadać, jaka to z niej miękka faja i idiotka, co nie umie się przygotować kondycyjnie. I że sama widzi, że od sportu w tej rodzinie to jest on.
  • dotcomhaha 05.05.18, 07:58
    Dla mnie NORMALNY rodzic chce być z dzieckiem ,kiedy zdarza się wypadek który wymaga podróży do szpitala.podziwiam podejście typu "kręcę kilometry" zwłaszcza ze nie jestes słynnym sportowcem i w zasadzie twoje kręcenie ma wymiar kompletnie bezużyteczny.natomiast więź z dzieckiem to nie udział w zawodach typu "przerzucanie odpowiedzialności na druga osobę " tylko przyjemność.niemniej zdaje sobie sprawę ,ze dla wielu osób dziecko stanowi coś w rodzaju yorka ,fajnie mieć ale na dłuższa metę wku#rwia 😃😃😃😃
  • mama_kotula 05.05.18, 08:50
    Dziecko drogie. Nie masz pojęcia, z jakiego powodu moja córka jechała do szpitala, więc, że tak powiem, LOL. "Podróż" to szpitala to było 500m przez las, które dziecko przeszło na własnych nogach, konwersując wesoło z tatusiem. Tak, że, again - LOL. Dodam, że dziecko miało latek 13. I w ogóle, ponowię - LOL.
  • ichi51e 01.05.18, 20:35
    Tak bo super mamusia to tak ktora przykuta lancuchem do chorego dziecka opuszcza je tylko na siku

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • dotcomhaha 05.05.18, 08:02
    Odbierasz świat w wyjątkowo prosty sposób.meczace .XD normalna mamusia ,sama chce być z chorym dzieckiem-mówię tu w tej chwili o dziecku któremu zdarzył się wypadek i musi jechać do szpitala -ktoś kto w tym momencie woli kręcić kilometry ,jest dla mnie zdrowo stuknięty sorrryyy.zwlaszcza ze jego kręcenie kilometrów na ch#uj komu potrzebne w tym momencie a dla dziecka bliskość jest ważna.aha,jestem fanka fitnessu ,basenu i wszelkiej aktywności fizycznej -chodziłam do szkoły o profilu sportowym i brałam udział w wieeeelu zawodach.wiec nie przemawia przeze mnie trauma 😃😃😃😃😃
  • mama_kotula 05.05.18, 08:54
    > zwlaszcza ze jego kręcenie kilometrów na ch#uj komu potrzebne w tym momencie

    Mi potrzebne. Jestem tak samo ważna, jak moje dziecko.

    Ale jak ci napiszę, że dziecko uznało 2,5-dniowy pobyt w szpitalu za niezły fun i urozmaicenie życia (fejm w szkole! wizyty koleżanek!), a do tego świetną okazję do rypania na telefonie przez 12 godzin dziennie bez starych limitujących elektronikę, to nie uwierzysz, nie? tongue_outtongue_out Wyjdź ze swojej banieczki mentalnej, dziecko. Wyjdź. Bo odbierasz świat w wyjątkowo prosty sposób tongue_out.
  • wapaha 05.05.18, 09:43
    Po co Ty z nią gadasz ? ona już ma zakodowane "chore dziecko, nienormalna matka".
  • mama_kotula 05.05.18, 09:57
    Gadam z nią, bo mnie to bawi w sumie wink.
  • wapaha 05.05.18, 10:01
    ano chyba że wink
  • sfornarina 01.05.18, 17:33
    Przesadzasz. Nikt się nie szykuje do maratonu biegajac... maratony smile Biega się po 30-45, czasem 60 minut 5-6 razy w tygodniu, i raz w miesiacu odbębnia się dłuższy bieg. To wykonalne dla większości ludzi big_grin

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • wapaha 01.05.18, 17:36
    Co za głupoty tongue_out Biega się kilka razy w tygodniu bieganie ciągłe, rytmy , siłę biegową a raz w tygodniu robi się dłuższe wybieganie. Do tego miło byłoby również popracować nad ogólną sprawnością i siłą
  • mama_kotula 01.05.18, 17:43
    Wapaha, co ty piszesz za herezje. To wykonalne dla większości ludzi! przecież! nie zapominaj równiez, że takie długie wybieganie o 7 rano daje moc energii na cały dzień! tongue_outtongue_out
  • verdana 01.05.18, 17:55
    Ależ oczywiście. Co to jest 60 minut codziennie. Pracujesz, wracasz do domu, wychodzisz na 60 minut, luz. Dzieci wprawdzie masz troje i widzisz je rano przed pracą i wieczorkiem między 19 a 20, ale to nie problem. Kazda matka małych dzieci ma codziennie godzinkę dla siebie. Nie ma? Dziwne, widocznie coś robi źle.
  • mama_kotula 01.05.18, 17:58
    > Kazda matka małych dzieci ma codziennie godzinkę dla siebie. Nie ma? Dziwne, widocznie coś robi źle.

    Na pewno siedzi na pudelku, ogląda Netflix albo jeździ na szmacie, a mogłaby w tym czasie pobiegać. Żałosna istota.
  • wapaha 01.05.18, 18:04
    Ale czemu o 7 ? przecież można wstać o 6, walnąć szybką dyszkę, szybki prysznic i jak nowo narodzona mknąć do pracy tongue_out
  • mama_kotula 01.05.18, 18:14
    Phhhh, możesz tę dyszkę po drodze do pracy zrobić, tylko mięczaki jeżdżą do pracy samochodem (a jak pracujesz dalej niż dyszkę to tym lepiej, będzie lepszy trening). Potem w pracy się wykąpać tylko i śniadanie, a w przerwie na lunch skoczyć na siłkę.
  • wapaha 01.05.18, 19:20
    No ale po co się kąpać skoro potem siłka ?
  • mama_kotula 01.05.18, 19:23
    Fakt. Można przecież śmierdzieć od 6:30 rano do 8:30 wieczorem.
  • wapaha 01.05.18, 20:05
    Ty to jakaś dziwna jesteś , wiesz ? tongue_out suspicious
  • mama_kotula 01.05.18, 20:14
    Ja? No skąd. Skąd. Ja jej po prostu ZAZDROSZCZĘ! Zapewne dlatego, że jestem grubą nieruchawą krową, bo nie definiuję się przez oranie.
  • 7katipo 01.05.18, 19:03
    Spokoluz. Do fabryki wstaję o 5.19.
    Czyli, żeby się tak o poranku, na dobre rozpoczęcie dnia porządnie wybiegać, to w sumie nie powinnam się kłaść - nie opłaca mi się uncertain
  • mama_kotula 01.05.18, 19:05
    No toż napisałam, że możesz biec do tej fabryki! przyjemne z pożytecznym.
  • bi_scotti 01.05.18, 19:24
    mama_kotula napisała:

    > No toż napisałam, że możesz biec do tej fabryki! przyjemne z pożytecznym.

    A gdy w fabryce nie ma prysznica ani bidetu tongue_out to w ramach physical activity mozna extra zamontowac po godzinach, why not big_grin I wtedy to i dla innych pracownikow nie bedzie powodu by nie biegali (well ... niechby i tylko jogging) do tej fabryki - motywacja zataczajaca coraz szersze kregi big_grin Cheers.


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • chatgris01 01.05.18, 20:01
    bi_scotti napisała:

    > I wtedy to i dla innych pracownik
    > ow nie bedzie powodu by nie biegali (well ... niechby i tylko jogging) do tej f
    > abryki - motywacja zataczajaca coraz szersze kregi big_grin Cheers.
    >
    >

    I nie beda miec wymowek! suspicious
  • chocolatemonster 01.05.18, 19:34
    Ale rano to juz widno😉
  • minor.revisions 02.05.18, 01:02
    big_grin
    no i ematka golić się nie musi, to dodatkowy czas na trening jest.

    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • ira_08 01.05.18, 21:48
    30-45 minut biegu w przygotowaniu do maratonu...? Dluzszy bieg sie ODBEBNIA raz w miesiacu? Chyba, jesli chcesz czlapac 6 godzin albo wzywac karetke. Otoz, w przygotowaniu do maratonu najpierw robisz baze tlenową, a potem tempo. To nie jest 30 minut, zeby przebiec w sensownym czasie, trenujesz jakies 5-7 razy w tygodniu. Po 10-30 km. Raz na tydzien dlugie rozbieganie. Bieg ciagly, bieg tempem narastajacym, sila, akcenty. Do tego cwiczena stabilizujace, silowe, rozciaganie. Ja w przygotowaniach do maratonu robie 80-90 km tygodniowo. Jeden trening minimum godzina, plus rozciaganie i rolowanie. Nie mam dzieci, podziwiam maratonczykow, ktorzy maja dzieci. Bo to wielki wysilek, i nie, nie kazdy moze. Ze juz.nie wspomne o koniecznosci snu i kondycji ciala po takim maratonie.
  • wapaha 02.05.18, 13:36
    Czekałam aż się odezwiesz, dziękuję bardzo.
    Pani trenerka chyba zna się dobrze tylko na jednej dziedzinie aktywności fizycznej i właśnie strzeliła sobie w kolano..
  • sfornarina 02.05.18, 15:06
    Droga wapaho, i zresztą iro też.

    Po pierwsze nie każdy trener jest trenerem od wszystkiego - ja ani nie jestem trenerem od biegania, ani od golfa, ani nie trenuję tenisistów. Tak samo, jak odeślę każdego, komu marzy się bodybuilding i startowanie w tego typu zawodach albo łykanie proszków i innych środków "budujących mięśnie" smile

    Po drugie, treningi o jakich pisze ira, to są treningi do wyścigów w maratonach, dla sportowców i profesjonalistów.
    Żaden amator, któremu zamarzy się udział w maratonie, tak nie trenuje. Więcej, różne badania sportowo-medyczne obejmują całe grupy osób, które nigdy wcześniej nie trenowały, i w ciągu roku przygotowują te grupy bezpiecznie do przebiegnięcia maratonu. Da się i na pewno te grupy - często ludzie w średnim wieku, wcześniej nieaktywni fizycznie - nie trenują tak agresywnie. Jakbyś kazała tym ludziom regularnie biegać po 30km, robić podbiegi itp, to sorry, większość wyląduje z kontuzją zanim zacznie dobrze trenować.

    Jesteś, ira, albo dość młoda, albo jedną z nielicznych szczęściar, które mają ładnie zbilansowane mięśnie po obu stronach ciała i tylko dlatego dajesz radę biegać takie dystanse. U większości ludzi tego typu treningi odpadają nie dlatego, że ci są słabi, mało wydolni, albo mało ćwiczą - wystarczy jeden mało ważny uraz 10 lat wcześniej, jak mocno skręcona i później nie rehabilitowana kostka albo mocniejsze złamanie dużego palca u nogi... i już możesz o takich dystansach zapomnieć, bo prędzej czy później dopadną Cię urazy na skutek przećwiczenia którejś strony ciała - tej mocniejszej, która nadrabia za słabszą. Przebiegnięcie długiego dystansu raz na jakiś czas jest ok, ale regularne bieganie więcej niż 10km na raz nie kończy się u większości dobrze.

    Większość ludzi, którzy bez problemu biegają amatorsko maratony, nie trenuje tak często na takich dystansach. Jest to niepotrzebne i u większości ludzi - bezpieczniejsze niż to, co robisz Ty. Oczywiście Twoja metoda dodaje szybkości, powera i bezdyskusyjnie tak się trenuje do wyścigów, ale nie jest konieczna jeśli Twoim celem jest wyłącznie bezpieczne pokonanie dystansu maratonu.

    Nie jestem trenerem "od biegania", ale biegałam regularnie (5-7 razy w tygodniu) przez ponad 10 lat i coś tam wiem. Moim celem nie były maratony, a bieganie górskie i wysokościowe - długo trenowałam regularnie na wysokościach 2500m. Obecnie biegi fartlekiem po górach i pagórach są po prostu częścią mojego programu sportowego dla przyjemności i endorfin - trenuje prawie wyłącznie na świeżym powietrzu, bo tak lubię smile Już nie mówiąc, jak fajnie jest lekkim biegiem powyprzedzać pod górę wszystkich zdyszanych biegaczy... pchając wózek przed sobą tongue_out



    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • yoma 02.05.18, 21:10
    >U większości ludzi tego typu treningi odpadają 

    To ja już nic nie rozumiem. Przecież cały czas wątek był o tym, że DA SIĘ...


    tongue_out

    --
    Bo nie poradzisz nic bracie mój, gdy na tronie siedzi...
  • wapaha 03.05.18, 09:59
    Piszesz ładnie ale to tylko forma.
    ŻADEN AMATOR nie powinien brać udziału w maratonie.
    TRZEBA się przygotować, by nie przypłacić zdrowiem lub zyciem
    Ira nie biega dla wyścigów. Jest na takim poziomie wytrenowania ( wynikającym z talentu, bo dla kobiety złamać tak dużo 3 godziny to duży wyczyn) , że bieże udział w rywalizacji .
    Jestem bardzo ciekawa badań, o których piszesz. Podrzuć proszę, z chęcią poczytam i pokazę moim koleżankom, które całe życie nic nie robiły. Niech se trzasną maraton.

    I jeszcze jedno- zaprzeczasz sama sobie. Piszesz, że Ira młoda, mięśnie zbilansowane i dlatego stać ją na taki wysiłek a wyżej piszesz o badaniach, które wskazują że ludzie którzy nigdy nie trenowali też tak mogą.

    co do tego
    "Większość ludzi, którzy bez problemu biegają amatorsko maratony, nie trenuje tak często na takich dystansach. Jest to niepotrzebne i u większości ludzi - bezpieczniejsze niż to, co robisz Ty"

    tylko : buahaha


    "Nie jestem trenerem "od biegania", ale biegałam regularnie (5-7 razy w tygodniu) przez ponad 10 lat i coś tam wiem. "

    Jak nie jesteś, to się nie wypowiadaj, bo się na tym po prostu nie znasz. Twoje bieganie i bieganie Iry to coś całkiem innego a próbujesz wykazać, że wiesz lepiej. Gdybyś miała na poparcie swoich słów jakiś tytuł w półmaratonie, maratonie, rzeźniku ( skoro lubisz biegi górskie ). A tak- jesteś amatorką, która biega bo lubi ale nie ubieraj tego we wzniosłe słowa i nie rób z tego czegoś nadzwyczajnego
  • sfornarina 03.05.18, 10:07
    Wapaha, sorry, ale wiedzę w temacie masz zerowa. Możesz świetnie biegać, ale z teorii ćwiczeń prezentujesz poziom null. Eot.

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • wapaha 03.05.18, 11:00
    big_grin

    nie biegam świetnie big_grin
    ale z teorii wiem więcej niż Ty- zbłaźniłaś się już raz pisząc jak powinny wyglądać przygotowania do maratonu ( 35-40 minut biegania, dłuższy bieg raz w miesiącu ), pisząc że maratony mogą pobiec amatorzy którzy nic nie biegali bez większego problemu, nie przedstawiając badań na które się powołujesz i zmieniając tezę co drugi akapit.
    Nie znasz się na tym i tyle. Weź se poskacz.
  • ichi51e 03.05.18, 11:05
    Czy maraton da rade pobiec amator? No da. Czy wszyscy ktorzy startuja w “maratonie warszawskim” sa przygotowani? Nie. Czy wszyscy biegna w marstonie? Nie niektorzy ida. Czy nieprzygotowani padaja jak muchy? No rowniez nie zdarza sie zejsc nawet zawodowcom.
    Do tego dochodza predyspozycje osobnicze - Budhia Sigh mial 4 lata i biegal

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 03.05.18, 11:13
    O i jeszcze slynna historia z cliffem Youngiem (l61) i ultramaratonem.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • wapaha 03.05.18, 11:15
    Tak, możesz tu też dodać Jerzego Górskiego i jego 2xIronMan- tyle że to kolejna gałąź dyskusji
  • wapaha 03.05.18, 11:14
    Ichie, ale mówimy o aktywności fizycznej, która jest korzyścią dla naszego organizmu czy wygłupach żeby sobie udowodnić- dam radę. Bo dla mnie zero przygotowania i przejście maratonu w 7 godzin to tak naprawdę głupota . No sorry, ze zdrowiem ma to niewiele wspólnego i jest zwykłym pozerstwem.

    Nieprzygotowani nie padają jak muchy. Po prostu idą i często nie podchodzą do tego już nigdy wiecej.

    Co do predyspozycji-pełna zgoda- ale chyba nie o tym jest ten wątek i wątki poboczne ?
  • snakelilith 01.05.18, 16:40
    verdana napisała:

    > Nie abnegacją, tylko zdrowym rozsądkiem, który mówi, że nie wszyscy mogą wszyst
    > ko.

    Ale tu nikt nie wymaga WSZYSTKIEGO, a tylko by nie wyszukiwać wymówek, że na pewno się nie da. Do wszystkiego potrzeba jednak pierwszego kroku. Nie musisz więc jak koleżanka brać sobie jako celu maratonu, a we własnym tempie i na własnych warunkach zacząć coś robić. A nuż widelec skończy to się przy sprzyjającej sytuacji kiedyś w bieganiu maratonów, chociaż wcale nie musi.
  • bi_scotti 01.05.18, 16:54
    Ale to przeciez tak nie dziala, ze skoro np. Verdana mogla napisac doktorat (na dodatek w kawalerce i z dwojka maluchow na glowie) to reszta swiate te moze ... byle sie tylko chcialo chciec ... Tak to nie dziala, a przede wszystkim tak nie dziala motywowanie kogokolwiek do czegokolwiek. To, ze Obywatel X moze to jego success i super, ale w zaden sposob to nie jest ani rownoznaczne, ani przede wszystkim konieczne by reszta sposleczenstwa tez "mogla".
    A jesli juz kogos do czegos motywowac to nie tym, ze tamta pani przebiegla marathon karmiac piersia niemowle co kilka kilometrow (swoja droga truly weird story, eh) ale tym, ze to ja w Ciebie, czlowieku, wierze! Wierze, ze TY mozesz i bede Cie wspierac w Twoich poczynaniach. I gdy nie bedzie Ci szlo, to bede Cie jeszcze bardziej wspierac. Bo wierze w Ciebie. Gdy ustalisz sobie swoj cel, bede zawsze po Twojej stronie. Bo mozesz. Na pewno mozesz. Who cares co moze tamta pani, wazne jest co TY mozesz! A przede wszystkim wazne jest co chcesz osiagnac. Najlepiej motywujemy sie sami gdy cel jest jasny (dla nas, niekoniecznie dla reszty swiata!). Cheers.


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • ichi51e 01.05.18, 17:02
    No mnie osobiscie tez nie motywuja takie historie raczej czuje wkurw bo nigdy nie wspomina sie o roznych innych sprzyjajacych okolicznosciach (moje dziecko tez bylo nieodkladalne no i bylam zmeczona) ale tez jestem przeciwna narzekactwu - nie ma racji nie da sie jak sie udalo to trzeba wspolczuc bo pewnie zycie zje..ne tylko na sylwetce skoncentrowane

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ashraf 02.05.18, 10:50
    30 minut wysilku fizycznego to minimum, ktore jest zalecane w celu utrzymania prawidlowego stanu zdrowia. Jesli ktos nie ma czasu sie ruszac czy zdrowo jesc, to moze nie powinien miec trojki malych dzieci i to wylacznie na swojej glowie? No, chyba ze liczy sie z zawalem w okolicach 40, cukrzyca i innymi atrakcjami. Nie wiem co w tym smiesznego.
  • jem.gluten 02.05.18, 11:59
    Ten ruch to może być spacer z dzieckiem w wózku np.
  • ashraf 02.05.18, 12:03
    Oczywiscie ze tak! Jak pisalam, wcale nie lubie biegac, wiec przygotowywanie sie do maratonow byloby dla mnie jak kara... w ogole preferuje cwiczenia w domu, kazdemu to, co lubi. Nie ma co sie upierac na jedna konkretna aktywnosc.
  • triss_merigold6 02.05.18, 12:09
    Każdemu jego porno. Ja z kolei nie tylko nie lubię biegać, ale ćwiczenie solo w domu uważam za mało atrakcyjne. Nudne, po prostu. Za to mam regularnie treningi, na których kondycyjnie wysiadłaby większość ludzi w moim wieku, a w domu osobisty facet uczy mnie konkretnych technik.
  • jem.gluten 02.05.18, 12:12
    Co ćwiczysz?
  • triss_merigold6 02.05.18, 12:19
    Jeden z systemów walki w bliskim kontakcie, na razie w wersji cywilnej, z elementami technik interwencyjnych. Ponieważ nie mam podstaw z konkretnych sztuk walki, to w domu (i w plenerze) partner pokazuje mi całą mechanikę ruchu, doszkala pod sparringi zadaniowe i pokazuje tzw. chamy czyli rzeczy proste i skuteczne w samoobronie, ale sportowo niedozwolone <bo to nie sport>. Wydolnościowo dość wymagające zajęcia, zwłaszcza przy przewadze masy i siły u facetów.
  • jem.gluten 02.05.18, 12:26
    Czyżby trenuj jakbyś walczył?
  • triss_merigold6 02.05.18, 12:32
    Nie. Aż wyguglałam, znaczy w sumie tak, pod inną nazwą. Na razie bliżej mma niż BAS.
  • wapaha 02.05.18, 13:36
    combat ?
  • chatgris01 02.05.18, 13:43
    Krav Maga? suspicious
  • triss_merigold6 02.05.18, 13:53
    Najbliżej.
  • jem.gluten 02.05.18, 11:57
    To, że nie startuję w maratonach to abnegacja? Równie dobrze mogłabym powiedzieć, że taka biegaczka to totalna abnegatka, bo ja z dwumiesięcznym dzieckiem u boku napisałam tekst, za który dostałam nagrodę, a ona co, tylko posty na fejsiku trzaska? Jak ja mogłam to ona też, prawda?
  • chocolatemonster 01.05.18, 16:49
    Moja corka od urodzenia byla nieodkladalna. Do tego stopnia, ze mylam zeby z nia na rekach. Przez 1.5 roku budzila sie co godzine w nocy. Chodzilam jak cien. Bylam na skraju wyczerpania. Maz po 10 godz pracy bral ja na spacer a ja padalam jak kafka. Teraz corka ma prawie 6 lat i cwicze tylko wtedy, gdy jest w szkole lub gdy wyjde z domu ale tez musze sie jej gesto tlumaczyc. Podziwiam te pania ale nie zawsze i nie kazdy tak da rade. Wczoraj po 12 godz pracy (rowniez fizycznej) poszlam na kangoo jump i po powrocie do domu padlam. Staram sie cwiczyc codziennie ale nie jest latwo.
  • triss_merigold6 01.05.18, 16:56
    Ale po co starasz się ćwiczyć codziennie? Tak z ciekawości pytam. Ważysz 150 kg i chcesz schudnąć, przygotowujesz się do zawodów i realizujesz plan treningowy, założyłaś się z kimś czy jak?
  • chocolatemonster 01.05.18, 17:03
    1.Waze o jakies 15 kg za duzo a jestem niska (158 cm) co w polaczeniu u duzym biustem daje efekt krasnala ogrodowego w ksztalcie kulki.
    2. Po 4 mcach przestoju (zaczal mi siadac kregoslup i pewnie nadwaga ma tu kluczowa role) moja wydolnosc jest zerowa a chce w dobrej formie pozyc wiele dlugich lat.
    3. Dobrze robi mi to na rozne depresyjne mysli i swietnie resetuje.
  • wapaha 01.05.18, 17:08
    Jeśli zmieniasz aktywność i nie obciążasz codziennie tych samych partii to ok. Ale pamiętaj, że REGENERACJA jest bardzo ważnym treningiem ( tak, odpoczynek traktowany jest jako jednostka treningowa )
  • chocolatemonster 01.05.18, 17:18
    A powiedz mi jeszcze czemu, mimo zwiekszonej aktywnosci i cwiczen aerobowych moja wydolnosc i wytrzymalosc jest b.mala? Rok temu dalam rade pojechac rowerem na zajecia kangoo, przez cale (1 godz) zajecia dawalam z siebie 100%(czyli ani razu nie zwolnilam tempa) a np wczoraj po 15 min skakania bylam bordowa i nie moglam zlapac tchu. Nawet prowadzaca zauwazyla, ze moja forma siadla a jeszcze pod koniec zeszlego roku proponowala mi przejscie do zaawansowanych. Bo wlasnie brak wydolnosci martwi mnie najbardziej.
  • wapaha 01.05.18, 17:28
    Nie jestem takką specjalistką jak sfonarina, nie jestem też lekarzem.
    Przyczyną mogą być niewłaściwie ćwiczenia - piszesz o nadwadze i że zaczął siadać kręgosłup ( więc może aktywność źle dobrana dla Ciebie ). Wydolność i wytrzymałość- to zupełnie inne sprawności. Nie mając do czynienia wcześniej (?) z żadną formą aktywności i po dobraniu niewłaściwej- efekty mogą być takie jak piszesz.
    Wydolność dobrze i zdrowo może zbudować NW - nie będziesz skakać obciążając tym stawy ( skakać przy problemach z kręgosłupem ). Kolejną dobrą aktywnością jest jazda na rowerze - ale przynajmniej taka ponad 40 minut, w stałym spokojnym tempie. Po czasie możesz wprowadzać do tych dwóch nowe elementy - NW pomału zamieniać na marszobieg, z czasem na bieg z zazstosowaniem interwałów- to samo w jeździe na rowerze - wyjeżdżenia dłuższe, szybsze, interwałowe. Świetny byłby basen ( ale ja mam spaczenie na tym punkcie akurat wink ) - bo dziala na wszystkie mięśnie, nie obciąża, relaksuje itp. Ale to już wymaga umiejętności
  • chocolatemonster 01.05.18, 17:34
    Wlasnie nw robie interwalami a kj nie obciaza kregoslupa bo caly 'impact' biora buty. Basen super tylko, ze kiepska ze mnie plywaczka. Kregoslup zaczal siadac przed cwiczeniami i teraz jest lepiej bo najgorzej bylo gdy posluchalam mojej pani dr i przestalam robic cokolwiek procz paru cwiczen na kregoslup.
  • ichi51e 01.05.18, 18:30
    Wez trenera. Nie bedzie nudno i nauczysz sie plywac

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • wapaha 01.05.18, 19:20
    bardzo dobra rada!
  • chocolatemonster 01.05.18, 19:35
    Oooo...taki fajny...rozmarzylam sie😁
  • wapaha 01.05.18, 20:06
    big_grin
  • chocolatemonster 01.05.18, 17:06
    Ach i codziennie robie cos innego. Wczoraj kangoo, dzis szybki nw w parku, jutro kangoo, pojutrze pilates itd.
  • lalkaika 01.05.18, 17:35
    Moze musi. Sa rozne zwiazki.
  • joa66 01.05.18, 17:49
    I na koniec było - skoro ja mogłam i mogę to ty też. Nie ma wymówek.

    Owszem, są. Mam ciekawsze rzeczy do roboty.
  • fornita111 01.05.18, 18:15
    joa66 napisała:

    > I na koniec było - skoro ja mogłam i mogę to ty też. Nie ma wymówek.
    >
    > Owszem, są. Mam ciekawsze rzeczy do roboty.
    No wreszcie ktos cos madrego napisal smile Popieram!
  • mary_lu 01.05.18, 19:25
    Domyślam się, że post startowy miał być afirmujący i pocieszający wszystkie kobiety, ale to tylko kompletna głupota.

    Abstrahując od tego, źe to zmyślona historia (kilkukrotne karmienie podczas maratonu), to przestań klepać takie głupoty i umniejszać zdolność kobiety do wybierania tego, co jest dla niej dobre.

    Po co przytulać? Żeby sobie sflaczałego ciała podotykała?

    Gdyby ta kobieta istniała -a znam takie, to kompletnie nie ma jej czego współczuć. Ma świetne ciało, ma endorfiny, jest silna, gibka, ma lepsze prognozy na starość. Idziesz pożałować tych, co sobie codziennie godzinkę wyrwą na oglądanie seriali, czytanie książek i robienie na drutach? Albo wstają wcześniej, żeby ciepłe bułki kupić, albo porządny makijaż wykonać?
  • joa66 01.05.18, 19:40
    Po co przytulać? Żeby sobie sflaczałego ciała podotykała?

    Ale wiesz jak ją to zmotywuje? Następny będzie pięciobój.
  • mama_kotula 01.05.18, 19:44
    Ironman. I parę ultrasków.

    Ogólnie good for her, bieganie jest jak najbardziej ok, daje mnóstwo korzyści. Ale tu nie chodzi o bieganie - chodzi imho o to, że problem może być poważniejszy, jeśli pani definiuje się wyłacznie przez to oranie.
  • triss_merigold6 01.05.18, 19:53
    Bieg Rzeźnika. tongue_out

    ADHD również u dorosłych należy wyciszać lekami i terapią, a nie podkarmiać.
  • minor.revisions 01.05.18, 19:58
    Akurat sporty się jak najbardziej zaleca ludziom z ADHD jako formę terapii, leki są traktowane jako ostateczność.

    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • ichi51e 01.05.18, 19:55
    Albo poforumic lubia...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • minor.revisions 01.05.18, 19:56
    Nie wiem czy to o tę samą laskę chodzi, ale istotnie parę lat temu było głośno w social mediach o (bardzo skądinąd ladnej) pani, trenerce fitness, matce trójki maluchów z zabójczą sylwetką, i jej zdjęciu z tymi dzieciakami i podpisem "what's your excuse?". TYlko, że fast forward parę lat i pani zaliczyła depresję, rozwod (czy tam separację) i dobrych parę kilogramow na plus i przyznała, że jednak "istnieją wymówki".

    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • mama_kotula 01.05.18, 20:02
    No i się doczekała wielu odpowiedzi na swoje "what's your excuse".

    www.huffingtonpost.com/dionna-ford/we-dont-need-an-excuse_b_4937228.html
  • ichi51e 01.05.18, 20:09
    To w sumie tez zasmucajace. Ja to wynika zwyczajnie jestem leniem sad

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mama_kotula 01.05.18, 20:17
    > Ja to wynika zwyczajnie jestem leniem sad

    Ichi, wpadnij do mnie, ostatnio byłaś yyy kiedy? w 2015? tongue_out możemy w ramach lenia pobiegać razem po Kampinosie tongue_out
  • ichi51e 01.05.18, 20:28
    Bywam nawet w okolicy bo przedszkolna zmartwychwstala i zajecia lesne sa w parku M. Wiec nie kus ;D

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mama_kotula 01.05.18, 20:38
    O popatrz. Ja tam rowerkiem jeżdżę. I wcale nie kuszę, zapraszam po prostu.
  • ichi51e 01.05.18, 20:03
    www.scarymommy.com/maria-kang-no-excuses-mom-gains-weight/
    No wlasnie mi sie haslo od razu skojarzylo z ta i myslalam ze to nawiazanie a nie atak na nieusportowionych

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mary_lu 01.05.18, 20:21
    Ale co Wy tutaj wypisujecie? Chcecie ćwiczyć, ćwiczycie. Chcecie forumować, forumujecie. Chcecie wystartować w Rzeźniku to startujecie, nic nikomu do tego.

    Ileś tam godzin dziennie macie do swojej dyspozycji i taką samą głupotą jest "przytulanie" kogoś, kto wykorzystuje ten czas na trening, jak i twierdzenie, że tych godzin nie ma (poza ekstremalnymi przypadkami typu samotna pracująca uboga matka).
  • joa66 01.05.18, 20:31
    Myślę, że zasługuje na przytulenie dlatego, że nie zna/nie widzi innych możliwości w życiu - nie dlatego, że biega.

    Gdyby widziała, nie pisałaby o braku wymówek.
  • mary_lu 01.05.18, 20:36
    Skąd takie założenie? Nie ma tego w poście startowym. Ona tylko mówi, że jak się naprawdę chce ćwiczyć, to nie ma wymówek. Nigdzie nie ma stwierdzenia, że każdy musi ćwiczyć.
  • minor.revisions 01.05.18, 20:39
    jak się chce ćwiczyć to się nie szuka wymówek żeby nie, no bo po co, z tym, że wtedy ćwiczenie bywa wymówką, żeby nie robić czegoś innego. no bo doba nie jest z gumy jednak.

    --
    Wytłumaczę ci to. Jestem facetem. [tanebo 2.0]
  • mary_lu 01.05.18, 20:46
    Po prostu nie ma wymówek, bo zwyczajni, zwyczajnie obciążeni obowiązkami ludzie mają sporo czasu na to, na co CHCĄ mieć czas.
  • joa66 01.05.18, 20:52
    Wiesz, przez kilka lat mojego życia nie miałam czasu rzeczy, które potencjalnie chciałam robić. To znaczy znalazłabym ten czas kosztem bycia z dzieckiem, które i tak 7-8 godzin spędzało w "placówce".
  • mary_lu 01.05.18, 20:55
    Ja tam nie wiem, w Twoim domu wtedy nie siedziałam 24/dobę i nie zapisywałam w notesie co robisz.
  • mama_kotula 01.05.18, 21:01
    To nie jest tylko kwestia czasu. Jeszcze jest motywacja, siła, kondycja psychiczna, moce przerobowe, takie tam nieistotne niuanse.
  • joa66 01.05.18, 21:01
    Ale ja byłam smile (i w pracy). I wiem. Zwłaszcza, że fakt nierobienia moich rzeczy nie da się wytłumaczyć lenistwem, bo wielkiego wysiłku one nie wymagają. Istnieją więc "wymówki".
  • mary_lu 01.05.18, 21:12
    Ale po co tworzyć te wymówki? No wytłumaczcie mi, bo ja nie rozumiem komu i z czego miałabym się spowiadać. Po co jęczeć nad tłuszczem na pupsku, jak się ma coś innego do roboty? Albo się nic nie chce?
  • joa66 01.05.18, 21:17
    Nie zrozumiałaś ? smile Mi się chciało, bo nie wymagało to z mojej strony żadnego wysiłku. A moją wymówką była chęć bycia dostępnym dla dziecka, które 7-8 godzin spędzało poza domem. I to bycie dostępnym kosztowało mnie często więcej wysiłku niż oddalenie się ku moim zainteresowaniom.
  • mama_kotula 01.05.18, 21:18
    No właśnie o to chodzi w tym wątku.

    Że jak ktoś nie skupia się na aktywności fizycznej i jak nie definiuje się przez bycie fit - z powodu dowolnego - to znaczy, że "szuka wymówek".

    I nawet te odpowiedzi na panią, która pytała o wymówki (linkowałam wyżej) - pokazują, że kobiety sa pod presją, bo czują, że wymaga się od nich tego bycia fit pomimo okoliczności, a jeśli nie są, to muszą mieć Strasznie Ważny Powód (opiekę nad ciężko chorym dzieckiem, bycie wolontariuszką gdzieś tam, zajmowanie się matką z Alzheimerem i tak dalej), aby nie zostały posądzone o szukanie wymówek.
  • mary_lu 01.05.18, 21:24
    Nie, w poście startowym nic takiego nie ma. Potem została dołączona historia babki, którą znały miliony, bo tak promowała się (biznesowo) na swoim fitnesowaniu mimo dzieci. Bo wszystkie zaczęłyście zaraz zakładać, że trzeba chcieć być fit, albo mieć dobrą wymówkę.

    Nie trzeba chcieć być fit.

    A jak się nie chce, to nie ma co szukać wymówek, bo nikomu nic do tego, za to takie działania przechodzą w stan "jak widzę tę biedną fit-matkę, to chcę ją przytulić".