Dodaj do ulubionych

Czy naprawdę tak jest?

08.06.18, 14:03
Jako, że większość mam to zwolenniczki szkół publicznych, to bardzo proszę, napiszcie, czy naprawdę tak jest u Was w szkołach, czy tak zatłoczone i taki exodus - czy to tak dla potrzeb artykułu zostało odmalowane.
m.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/reforma-edukacji-przenoszenie-dzieci-z-publicznych-do-prywatnych-szkol,artykuly,428369,1.html?utm_source=fb&utm_medium=social&utm_campaign=fb_nw
Nie znam się wink
BTW ta dziewczynka kręcąca pirueta i zwalająca nogą tablicę z lekka mnie zdziwiła wink.

--
Just gonna stand there and watch me burn
Edytor zaawansowany
  • 45rtg 08.06.18, 14:08
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 45rtg 08.06.18, 14:28
    Kogoś zabolało, jak widzę suspicious
  • karen_ann 08.06.18, 14:13
    Nie ma exodusu u mnie w publicznej w stolicy. Prawdą jest, że brakuje nauczycieli i u nas w tym roku odchodzi matematyczka i biolog, pewnie w przyszłym roku będzie ktoś z łapanki. Podobno wisi koło 300 ofert dla Wawy dla nauczycieli...do pracy
  • iwoniaw 08.06.18, 14:21
    Ciasno jest, to fakt - szkoły przecież przed deformą prowadziły nabór na miarę swoich możliwości z założeniem, że po 6 latach kolejne roczniki będą odchodzić. W tym roku klasy 7 pozostały, a pierwsze trzeba było przyjąć - szkoły nie są z gumy. Zatem zmianowość to często niestety jedyne wyjście. I tak, części rodziców to robi różnicę, więc kombinują - no ale nie zawsze jest jak. To, że nie każdego stać na szkołę prywatną to jedno, to, że nie ma miejsc (bo prywatne też nie są z gumy, mają przecież swoje dotychczasowe klasy - jeśli gdzieś jest miejsce, to raczej nie w najlepszych prywatnych, tylko takich bardzo średnich), to drugie. Jedno jest pewne - RPO ma 100% racji: cały ten bajzel na pewno pogłębi rozwarstwienie i nierówność szans edukacyjnych. Ci z kapitałem (czy to w portfelu, czy kulturowym) dadzą radę, reszta jest przeznaczona na zmarnowanie.

    Natomiast historia o młodym "sportowcu", którego zadania domowe odrabia w pocie czoła cała rodzina, ledwo ogarniając na cztery minus w dodatku, naprawdę mnie rozśmieszyła. Znam gimnazjalistów i 7-klasistów (wszak sama mam dziecko z 2004, jak wielokrotnie pisałam), mają oni, owszem, swoje problemy i trudności, ale prowadzą normalne życie i lekcje też odrabiają (nie zawsze mają szóstki, ale cztery minus raczej tak big_grin )


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • pani-noc 08.06.18, 14:59
    > Natomiast historia o młodym "sportowcu", którego zadania domowe odrabia w pocie czoła cała rodzina

    Moje dziecko jest młodsze, a i tak zdarza się że lekcje odrabiamy całą rodziną, bo tyle jest zadawane z dnia na dzień. Z resztą nasza polonistka się nie kryje z opinią, że np. dziecko w tym wieku będzie miało problem z samodzielnym przygotowaniem prezentacji, więc my rodzice musimy pomóc. I nie, nie mam ciśnienia na to, żeby dziecko miało same 5 i 6. Po prostu dzieci, które nie zrobią pracy po myśli pani muszą ją robić ponownie i są poniżane przed klasą, że się nie postarali itd. Po co mam fundować takie "atrakcje" swojemu dziecku? Ocena oceną, ale takie zachowanie nauczyciela jest destrukcyjne dla samooceny dziecka.

    Póki co trzymam dziecko w publicznej szkole, ale z roku na rok coraz bardziej mnie wpienia, że obowiązki nauczycielskie są przerzucane na mnie - rodzica. Ja już skończyłam szkołę podstawową, więc dobija mnie to całkiem otwarte oczekiwanie, że będę robiła z dzieckiem prace domowe. Rozwalają mnie ciągle wyrzuty, że nie chodzę jako opieka na wyjścia klasowe. Wkurza mnie niezmiernie, że ktoś mi dowala drugi etat korepetytorki/plastyka/reedukatora, bo nie potrafi przekazać dzieciom podstawy programowej na lekcjach. Już nawet nie wspomnę o konkursach plastycznych itd.: tu chyba nikt nie ma wątpliwości, że jest to praca rodziców.
  • iwoniaw 08.06.18, 15:15
    i uważam, że jeśli wszystko to, co opisujesz, występuje w takim natężeniu (ilość zadań, poniżanie, zwalanie na rodzica pracy z dzieckiem, nie uczenie, a egzekwowanie), to jest to czysta patologia, a nie szkoła. Niestety wierzę, że to prawda, bo z niektórymi z opisanych rzeczy stykam/stykałam się osobiście. sad

    Natomiast w artykule opisany jest chłopak, który postanowił sobie "chodzić na piłkę", więc rodzina odrabia lekcje za niego (nie z nim!) - i to uważam za przegięcie w druga stronę.


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • pani-noc 08.06.18, 16:05
    Moje dziecko również chodzi na zajęcia sportowe i z tych zajęć nie zrezygnuję, bo:
    - dziecko czy nastolatek MUSI się ruszać. Siedzenie na lekcjach, siedzenie nad lekcjami i przed snem telewizor/telefon/książka czy inna nieangazujsca fizycznie czynność to proszenie się o nadwagę i tym podobne problemy w późniejszym wieku;
    - WF w szkole to jest żart (u nas wf to sztafeta na korytarzu szkolnym, bo sala gimnastyczna jest 1 na całą szkołę i przysługuje starszym klasom);
    - chcemy z mężem od małego wyrabiać w dzieciach poczucie, że sport jest stałym elementem życia człowieka.

    Poza tym ten konkretny chłopiec moze np swoją przyszłość wiązać z piłką, sportem: bedzie zdawał na studia np na AWF, gdzie musi zdać test ze sprawności fizycznej. W takiej sytuacji to oczywiste, że treningi są dla niego ważniejsze niz praca z plastyki czy kartkówka z biologii.
  • 45rtg 08.06.18, 16:10
    pani-noc napisał(a):

    > Poza tym ten konkretny chłopiec moze np swoją przyszłość wiązać z piłką, sporte
    > m: bedzie zdawał na studia np na AWF, gdzie musi zdać test ze sprawności fizycz
    > nej. W takiej sytuacji to oczywiste, że treningi są dla niego ważniejsze niz pr
    > aca z plastyki czy kartkówka z biologii.

    Za coś takiego powinni odbierać prawa rodzicielskie.
  • pani-noc 08.06.18, 16:21
    Nie trolluj.
  • iwoniaw 08.06.18, 17:21
    W takiej sytuacji to oczywiste, że treningi są dla niego ważniejsze niz pr
    > aca z plastyki czy kartkówka z biologii.


    Większość znanych mi dzieci w tym wieku ma jakieś zajęcia dodatkowe i powadzi normalne życie pozaszkolne, a jednak daje radę ogarnąć zarówno prace z plastyki, jak i przygotowanie do kartkówki z biologii. Bez przesady, żeby matka z ojcem i ciotką to robili.


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • oqoq74 08.06.18, 17:41
    Pewnie widzą w dziecku drugiego Lewandowskiego. A skończy się na tym, że nawet na ten AWF się nie dostanie.
  • iwoniaw 08.06.18, 17:54
    No bez żartów. Jeśli ktoś na serio ma szansę być "drugim Lewandowskim", to w tym wieku już dawno jest w klasie sportowej i gra w jakimś klubie w sekcji młodzieżowej, a trener na 100% nie współpracuje w trybie "niech ci ciotka zadania z matmy rozwiązuje", lecz wprost przeciwnie.

    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • oqoq74 08.06.18, 19:48
    Nikt normalny nie odrabia za dziecko lekcji. Nie oczekuj rozsądnego zachowania i pobudek postępowania u takich ludzi.
  • pani-noc 09.06.18, 07:45
    > Nikt normalny nie odrabia za dziecko lekcji.

    Widocznie mamy inne definicje normalności. Normalny rodzic nie pozwala by jego dziecko slęczało do 20-22 nad pracą domową, bo jakiejś nauczycielce się wydaje, że jej przedmiot jest najważniejszy.

    Powtórzę po raz kolejny: normalny nauczyciel przekazuje wiedzę na lekcji. Jeśli praca domowa jest po to by uczeń sam lub przy pomocy rodzica opanował materiał to nauczyciel powinien wylecieć z zawodu.

    wyborcza.pl/7,75398,21565479,rzecznik-praw-dziecka-pisze-do-men-prace-domowe-to-zmora-uczniow.html

    Przeczytaj sobie co mówi MEN i Rzecznik Praw Dziecka o obciążeniu pracami domowymi. Uczeń ma prawo do czasu wolnego po szkole. W tym konkretnym przypadku chłopiec został pozbawiony tego prawa, bo nie mógł łączyć sportu w wolnym czasie z odprabianiem lekcji.

    Niestety masz już przeprany mózg. Bronisz złego polskiego systemu i nie potrafisz subiektywnie ocenić co jest normalne, a co nie.

    Normalnością jest nauka w szkole na lekcjach. Normalnością jest uprawianie sportu po szkole. Tak samo jak w dorosłym życiu pracujesz w firmie 8 godzin dziennie, a potem idziesz na rower. Jeśli szef wymaga byś wzięła pracę do domu i robiła darmowe nadgodziny siedząc nad papierami do 22 to to nie jest normalna sytuacja, ale patologia. Rodzice tego chłopca są normalni, bo radzą sobie w patologicznym systemie.
  • oqoq74 09.06.18, 08:54
    Mam syna w siódmej klasie. Robi mnóstwo rzeczy po szkole. Sam odrabia lekcje i nie ślęczy do 22 nad zeszytami. Ani ja, ani ojciec, ani żadna ciotka nie dowozi mu żadnych prac do szkoły. Sama masz przeprany mózg. To nie jest normalne, że rodzice odrabiają za dziecko w tym wieku lekcje. I wiem jak jest w szkołach, wiem że nauczyciele przesadzają. Jestem przeciwnikiem tej reformy. Daruj sobie teksty o przepranym mózgu, bo świadczą tylko i wyłącznie o Twoim ograniczeniu.
    Owszem dzieciaki mają sporo prac domowych, być może powinno to być inaczej zorganizowane. Ale też mam świadomość, że część rodziców ma niezłego kręćka i sami nakręcają paranoję wokół szkoły.


  • iwoniaw 09.06.18, 12:17
    Zgadzam się z tym. W szkołach jest wiele nieprawidłowości i głupich rozwiązań, nieraz o tym pisałyśmy wszak na forum. Reforma ma mnóstwo wad i sama je tu wielokrotnie punktowałam. Ale walnięci rodzice i ich wymysły to inny temat. I ten "inny temat" - choć w sposób najprawdopodobniej niezamierzony - pokazuje zalinkowany artykuł z Newsweeka.


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • ewa_mama_jasia 09.06.18, 12:30
    Dokładnie. Smutno mi się zrobiło po lekturze tego artykułu, bo poprzez nierzetelnosc skrzywil temat. Jeśli są dane o przenoszeniu dzieci do szkół prywatnych, to naprawdę jest temat na artykuł. Nawet artykuł pisany pod konkretną tezę. Ale nie tak...

    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • 45rtg 08.06.18, 15:25
    pani-noc napisał(a):

    > Moje dziecko jest młodsze, a i tak zdarza się że lekcje odrabiamy całą rodziną,
    > bo tyle jest zadawane z dnia na dzień. Z resztą nasza polonistka się nie kryje
    > z opinią, że np. dziecko w tym wieku będzie miało problem z samodzielnym przyg
    > otowaniem prezentacji, więc my rodzice musimy pomóc. I nie, nie mam ciśnienia n
    > a to, żeby dziecko miało same 5 i 6. Po prostu dzieci, które nie zrobią pracy p
    > o myśli pani muszą ją robić ponownie i są poniżane przed klasą, że się nie post
    > arali itd. Po co mam fundować takie "atrakcje" swojemu dziecku? Ocena oceną, al
    > e takie zachowanie nauczyciela jest destrukcyjne dla samooceny dziecka.

    Ciekawe, jak w tym wątku wyjątkowo skutecznie działa "moderacja" smile Co nie zmienia faktu, że marni z was rodzice, skoro zamiast pójść do 1) nauczycielki, 2) dyrekcji, 3) kuratorium dajecie sobie włazić na głowę i tańczycie, jak wam zagrają.
  • pani-noc 08.06.18, 15:58
    Tak ci się tylko wydaje. Składaliśmy pismo o zmianę nauczyciela podpisane przez prawie wszystkich rodziców z klasy.
    Podpowiem: brakuje nauczycieli.
  • 45rtg 08.06.18, 16:02
    pani-noc napisał(a):

    > Tak ci się tylko wydaje. Składaliśmy pismo o zmianę nauczyciela podpisane przez
    > prawie wszystkich rodziców z klasy.
    > Podpowiem: brakuje nauczycieli.

    Oszywiście, oszywiście. Nic się nie da zrobić, trzeba odrabiać lekcje za dziecko. Najwyraźniej działaliście tak, jak rada rodziców w mojej szkole: dużo hałasu, a jak przyjdzie co do czego, to bezwład.
    (TSD a podobno takie miało się zrobić bezrobocie nauczycielskie przez tę reformę.)
  • pani-noc 08.06.18, 16:20
    Oczywiście, zawsze możemy zrobić jak rodzice z artykułu: przenieść całą klasę do prywatnej szkoły lub założyć własną szkołę. Lenie z nas.
  • zlababa35 08.06.18, 21:02
    Wszystko rozumiem, ale to są typowe bolączki szkoły podstawowej (i to częściej u młodszaków). Gimnazjalista raczej ogarnie te swoje zadania domowe czy przygotowanie się do klasówki - choćby na 3/4, na odwal, ale myślę, że raczej zrobi to sam (i nawet nie będzie chciał pomocy rodziny). Chyba, że z jakiegoś specyficznego przedmiotu są wymagania aż do nieba, i wkracza albo rodzic, który zna się na tym przedmiocie, bądź korepetytor.

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • heca7 08.06.18, 16:15
    Szczególnie ta szwagierka dowożąca pracę bratankowi suspicious
    Btw pamiętam moją przyjaciółkę jak w pierwsze klasie liceum jej ojciec napisał za nią wypracowanie. Tak się denerwowała, że sama sobie nie poradzi. I tatuś dostał...jedynkę big_grin Odtąd pisała sama i to na piątki.
    U nas też były te testy 8 klasisty. Mój gagatek, o którym wielokrotnie tu pisałam dyslektyk, dysgrafik, dysortografik z zaburzeniami koncentracji (pisał dłużej) dostał mierny z polskiego - nie przygotowywał się, nie napisał wypracowania w ogóle i dwie tróje - z matmy i angielskiego. Po tym wnoszę, że trzeba się było nieźle postarać aby dostać jedynkę i to do tego prawie cała klasa.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • iwoniaw 08.06.18, 17:24
    No więc ja dokładnie z tego samego powodu nie wierzę w te "jedynki całej klasy". Moje dziecko chodzi do szkoły dość wymagającej, luzów specjalnych nie mają, materiał realizują - oczywiście czasem lenistwo lub brak zamiłowania do jakichś tematów da znać o sobie i widać to także i w ocenach, ale nawet wtedy nie są to jedynki. Żeby "cała klasa" dostała jedynkę, to naprawdę nie wiem, co to za nauczyciel i dzieci by musiały być.


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • pani-noc 09.06.18, 07:50
    > Żeby "cała klasa" dostała jedynkę, to naprawdę nie wiem, co to za nauczyciel i dzieci by musiały być.

    Sama chodziłam do liceum, gdzie takie sytuacje były normą. I to nie z jednego przedmiotu.
    Z tego co wiem są dalej w Polsce szkoły, które stosują taką metodę kija na zmotywowanie uczniów. Tu nie ma co pisać "nie wierzę" tylko ciesz się, że takie zachowanie nauczyciela ominęło ciebie i twoje dzieci.
  • heca7 09.06.18, 07:53
    No ale to już nie wina całej reformy tylko nauczyciela kretyna.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • butch_cassidy 08.06.18, 14:26
    Naprawdę wierzę, że tak nie jest wszędzie. Choć wieści z lokalnych szkół nie napawają optymizmem. I tak, egoistycznie, cieszę się, że uniknęliśmy tego całego bardzo szkodliwego cyrku, zanim zaczął się run na szkoły niepubliczne. Nie powiem, że byłam aż tak przewidująca, bo nie byłam, ale zależało mi na indywidualnym podejściu do ucznia i już wcześniej nie było pod tym względem idealnie w wielu szkołach publicznych. Wierzę że reforma ten stan rzeczy jeszcze pogorszyła.
  • dziennik-niecodziennik 08.06.18, 14:31
    Moze w duzych miastach. U nas wszystko działa normalnie.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • 45rtg 08.06.18, 14:31
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • chocolate-cakes 08.06.18, 14:39
    Uważam że w Trójmieście absolutnie tego nie ma. Oczywiście ktoś tam przenosi dzieci do szkoły niepublicznej, ale to pewnie 1 osoba na sto smile
  • 1unia4 08.06.18, 14:59
    Jest ciasno-a co za tym idzie-lekcje długo (do 18)
    Nie ma absolutnie odrabiania lekcji za dziecko,klasówki za klasówką.Tu jest tak jak było kedyś.
    Z mojego punktu widzenia ,druga częśc tego artykułu to bzdura
  • heca7 08.06.18, 16:23
    U nas najwyżej do 16.10. Sprawdziłam plan całej szkoły.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • morekac 08.06.18, 16:37
    Uważasz za normalne lekcje kończące się o 18tej?

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • 1unia4 08.06.18, 17:21
    Nie -nie uważam ,że to normalne(dlatego to napisałam)
    Normaln jest ilośc klasówek i nauki.Wydawało mi sie ,że dośc jasno sie wypowiedziałam
  • memphis90 09.06.18, 09:03
    Dla mnie lekcje kończące się o 16 to jakieś nieporozumienie, jeśli mówimy o uczniach klas młodych. Niestety - u nas tryb zmianowy do 16 dla maluchów, starsze klasy mają lekcje od ranauncertain

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • dziennik-niecodziennik 09.06.18, 09:25
    No to u nas dokladnie odwrotnie bylo - maluchy na rano, starsze na pozniej. Starsze juz samodzielne, moze samo przyjsc i wrocic do domu, zawsze troszke mniej musi rodzic kombinowac...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • iwoniaw 09.06.18, 16:30
    No a ja właśnie widzę, że w wielu szkołach maluchy mają na późniejsze godziny - starsze dzieci (mam tu na myśli głównie obecną 7 klasę i gimnazjalistów) mają więcej lekcji, więc nie wiem, o której by wychodziły ze szkoły zaczynając o 11.00 np., skoro i tak kończą ok. 15.00-16.00 siedząc tam od 8.00...


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • oqoq74 09.06.18, 16:35
    U nas wszystkie dzieci mają na jedną zmianę. Lekcje od 8 do różnych godzin, w zależności od klasy.
  • iwoniaw 09.06.18, 16:59
    U nas - w sensie w szkole mojego dziecka podstawówkowego- na razie też. Ale to dlatego, że w budynku nadal są fizycznie tylko klasy 1-6, siódme uczą się w pobliskim gimnazjum, które jednak jest "wygaszane" i za chwilę w tamtym budynku będzie w ogóle co innego, więc podstawówka będzie się w całości musiała zmieścić tam, gdzie obecnie jest 6 roczników. Już na najbliższy rok zmniejszono w zw. z tym nabór do 1 klas, ale to i tak za mało, podejrzewam. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało za rok-dwa, ale generalnie ku lepszemu to nie idzie, a w każdym razie nie wygląda.

    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • a.va 08.06.18, 15:18
    Dopiero co zakładałam o tym wątek smile
  • zlababa35 08.06.18, 21:07
    Oj! Nie zauważyłam. W takim razie może moderacja coś podokleja jedno do drugiego wink.
    Przeczytałam ten artykuł na FB - link na profilu pewnego stowarzyszenia oświatowego. I zaciekawił mnie, nie powiem.

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • mea8 08.06.18, 15:20
    U nas jest ciasno, nawet bardzo. Jest ponoad 1000dzieci - szkoła wybudowana na 600. Powody sa 2 - stary: duuuze ciagle rozbudowujace sie osiedle, stara szkola byla malenka, duzo rodzicow wozilo dzieci do innych szkol. Po wybudowaniu pieknej, nowej, wielkiej szkoly wszystkie dzieci sie skumulowaly. Powód nowy: po kumulacji rocznikow - np w klasach 3 mamy klasy do H, rok pozniej dla VIIklasistow zabraklo fizycznie miejsca. Dzieci dojezdzaja do wcale nie najblizszego gimnazjum. Lekcje i tak są do 17.

    --
    Bocianom już dziękuję smile
  • zlababa35 08.06.18, 21:08
    Taką sytuację znam, ale z własnego podwórka, że tak powiem. Ale Ty piszesz pewnie o Warszawie...

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • memphis90 09.06.18, 09:06
    U nas szkoła wiejska, pomyślana na 1-2 klasy z każdego rocznika. Teraz są po 4 klasy z każdego rocznika i 2 grupy zerowkowe. Brakuje sal, postawione są kontenery, dzieci chodzą na zmiany. Jesteśmy jedną z "najmłodszych" gmin w całej Polsce, ale gmina wolała wybudować sobie nowiutki budynek urzędu niż szkołę dla dzieci uncertain

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • claudel6 08.06.18, 15:21
    u nas burmistrz nakazał szkole zwiekszyć liczebność klas... a klasy nie były nieliczne , ot 20-25 dzieci. będzie jak za starych dobrych czasów PRLu, ale o to chodziło przecież autorom deformy.
  • ewa_mama_jasia 08.06.18, 15:30
    Chciała pokazać, co ją interesuje i co chciałaby robić smile Pani pytała przecież smile Na moje oko, artykuł przejaskrawiony. Pokaż mi szkołę publiczną, gdzie cała klasa chce odejść do prywatnej szkoły. Przecież ludzie mają różny status materialny, rozumiem że wszystkie dzieci chcą odejść - ale że wszystkie do prywatnej? Musiałby zaistnieć zbieg dwóch okoliczności - majętni rodzice i niski poziom szkoły. Co do niskiego poziomu - wierzę, dawna rejonowa mojego syna ma niski poziom, po szóstej klasie ponoć z jednej klasy (a może więcej, ja słyszałam o jednej) dzieciaki ponoć odeszły do innej (tej, która teraz jest rejonem syna). Co do dziewczynki baletnicy się nie wypowiadam, wpisuje się w powielane na facebooku historie o nadmiernie rozwiniętych, kreatywnych dzieciach, których praca nie została doceniona przez ograniczonych nauczycieli. Co roku do klasy syna przychodzi ktoś nowy, ale są to nieliczne przypadki (w IV - dwóch kolegów, w V jedna dziewczynka, w VI - dwie koleżanki). Ostatni przypadek - dziewczynki z dawnej rejonowej syna. Rodzicom nie podobał się niski poziom nauczania. Tak jak pisałam, w zeszłym roku kiedy otworzono klasy VII - dołożono jedną, w tym roku nie ma na tyle chętnych (a szkoła prowadzi w dzielnicowym rankingu sprawdzianów, najtańsza z okolicznych prywatnych, jedna z tańszych w Warszawie) żeby otworzyć dodatkową klasę VII, przyszło raptem kilka osób (trzy czy cztery).

    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • ewa_mama_jasia 08.06.18, 15:38
    Zapomniałam o historii "sportowca". Tym bardziej uważam, że artykuł przerysowany. Zupełnie niepotrzebnie, bo zjawisko pewnie istnieje i wystarczyło je porządnie opisać, bez tych opowieści z mchu i paproci.

    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • mama.nygusa 08.06.18, 15:44
    U mnie na wsi tego nie ma, wiadomo.Corka w klasie 6 nad zadaniami domowymi spedza max 30min, nie dlatego ze taka zdolna, ale dlatego ze maja zadane mikroskopijne ilosci, a i czesto zdarza sie, ze nie ma nic zadane.

    Dziewczynka zrzucajaca tablice to nie wiem czego rodzice oczekiwali, poglaskania po glowce, ale wiadomo, ze historia wyssana z palca.Artykul widzialam juz kilka dni temu, ale nie dalam rady doczytac do konca.bzura bzdure poganiala.

    --
    " Ostatnio dziecko mi się znarowiło

    czyli co zrobiło?
  • zlababa35 08.06.18, 21:11
    Epizod z piruetem był humorystyczny wink. Przy okazji wyszło na to, że w klasie musi być bardzo mało miejsca między pierwszym rzędem stolików a tablicą. Jakoś nie wierzę, że nauczycielka aż tak zareagowała, i że V-klasiści tak aż przeżywali tę kozią du... czy co tam. Raczej bym powiedziała, że dla uczniów od kl. V wzwyż wqr...ny i drący się nauczyciel to powód do kolejnych heheszków.

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • memphis90 09.06.18, 09:11
    Moja wychowawczyni w liceum potrafiła wparowac na dowolnej lekcji, trzasnąć dziennikiem w biurko, wykrzyknąć kilka razy, że ona już do pracy nie wróci i ma dosyć i wybiec, zostawiając nas w osłupieniu.. Była totalnie niestabilna psychicznie- a to było topowe liceum, same grzeczne dzieci, żadnych rozrob nie było. Ja np. miałam aferę o to, że mnie na szkolnym korytarzu ówczesny chłopak obejmował, co było straaaaasznie niestosowne 😁

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • berdebul 09.06.18, 09:50
    Mogę Ci opisać szkołę, gdzie z 7 klas trzecich powstanie...1,5 klasy IV. Pozostali uciekli gdzie się dało. Warszawa.
  • afro.ninja 08.06.18, 15:46
    Z perspektywy siedmiolatka i dwunastolatka nie zauważyłam tego przepełnienia i nadmiaru obowiązków. Szkoła jak szkoła, nie zachywca, ale czasami milo zaskakuje. Co do prywatnych, to po raz pierwszy w szkołach, ktore mnie interesowaly sa nadal wolne miejsca.
  • mamma_2012 08.06.18, 15:50
    Córka koleżanki dostała się do szkoły podstawowej, zwykle chętnych było 2-3 osoby na miejsce w tym z dodatkową klasa(!) 7,5.
    Wygląda na to, że edukacja publiczna w dużych miastach to opcja dla desperatów.
  • pitupitt 08.06.18, 15:58
    W szkole mojej córki jest normalnie, nie zauważyłam jakichś dzikich tłumów . Klasy nadal liczą max po 24 osoby, lekcje odbywają się tam gdzie powinny, czyli w klasach, dzieciaki chodzą na jedna zmianę. Jeżeli chodzi o naukę: nie ma jakiegoś dzikiego tempa czy przeładowywania uczniów zadaniami domowymi czy sprawdzianami. Moja córka mówi, że czasem się wręcz nudzi czekając, aż inni nadąża z robieniem zadań czy pisaniem. Wychodzi na to, że mam geniusza, bo w domu też nie poświęca jakoś przesadnie dużo czasu na naukę, a na koniec będzie średnia 5,3. Ktoś w tym artykule mocno pojechał, jak na mój gust.

    --
    One moment can change a day
    One day can change a life
    One life can change the world
    I live by this quote <3 (by Oswell Music)
  • heca7 08.06.18, 16:08
    U nas nie ma exodusu. Szkoła jest nieduża , będzie w tym roku rozbudowywana. Różnica z poprzednimi latami jest taka, że nie przeprowadzono naboru do oddziału przedszkolnego. Będzie więc miejsce dla starszych klas. Jeśli już wf odbywa się na korytarzu to tylko dolnym i wtedy po prostu dzieciaki (chłopcy więc pół klasy) grają w pingponga.
    Warszawa ale peryferia, nie ma tu blokowisk. Przenoszenia po 6 klasie nie zarejestrowałam.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • la_mujer75 08.06.18, 16:37
    W połowie VI klasy - odeszła jedna dziewczynka do szkoły niepublicznej (szkoła znana z wysokiego poziomu, jak i czesnego).
    Po VI klasie - jeszcze jedna uczennica (bardzo zdolna, ambitna i pracowita) odeszła . Dostała się do klasy dwujęzycznej. W państwowej szkole.
    Nie wiem, jak w innych klasach siódmych, ale nie doszły mnie informacje, co by wszyscy zabierali swoje dzieci.
    U nas- wielkiego dramatu nie było - przed reformą był to zespół szkół, więc mieliśmy farta- bo pracownie były, nauczyciele byli. Chcieliśmy za to, aby nauczyciele od polskiego, matematyki i angielskiego, uczący ich od IV klasy, zostali i tak się stało. Zwłaszcza zależało nam na nauczycielce od polskiego, bo o "gimnazjalnych" polonistach chodziły niepochlebne opinie. Nie przesadzone!
    Młodszy syn "dostał" prawie samych "gimnazjalnych" nauczycieli, którzy chyba nie potrafią się przestawić na naukę z małymi dziećmi sad Na szczęście- Młodszy jakoś sobie poradził, ale kilka razy powstrzymywałam się, co by nie póść do szkoły...

    O szkole pisałam tutaj wielokrotnie - ogólnie znielubiłam (wręcz znienawidziłam) szkołę, odkąd moje dzieci zaczęły do niej uczęszczać . I nie do końca jest to "wina" tej szkoły, czy nauczycieli (pomijając pojedyńcze przypadki).
    Starszy ma tyle problemów, że w każdej szkole, w której uczyłby się i tak musiałabym mu pomagać ogarnąć to wszystko.
    A jeżeli chodzi o deformę- to już milion razy się wypowiadałam, co mnie się w niej nie podoba.
  • slonko1335 08.06.18, 16:39
    W tym roku trudno byłoby mi się do czegoś przyczepić, bo naprawdę jest ok, jasne czepialska jestem i próbujemy nie dac się systemowi ale z ręką na sercu przyznam, że akcji szkolnych żadnych nie było aczkolwiek nieprzestrzegania przepisów się dopatrzyliśmy w kilku przypadkach....Łudzę się, że to jeden poprzedni rok tylko był taki jaki był i to jednak wyjątek a nie reguła aczkolwiek zmianę szkoły rok temu rozważałam bardzo mocno...zobaczymy jak młodszy wyląduje w 4 klasie co będzie. Plan rewelacją nie jest bo szkoła dwuzmianowa ale i tragedii nie ma i jest chyba najlepszy ze wszystkich dotychczasowych z tym, że ze szkoły 6 klasy został wywalone a więc nie zajęły miejsca a wręcz się on ozwolniło bo przez zmiany rejonu mniej klas przyszło niż wyleciało. Rodzice i dzieci których wywalono do szkoły stworzonej po gimnazjum załamani po prostu.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • zlababa35 08.06.18, 21:14
    A co, aż tak tam źle?

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • slonko1335 08.06.18, 22:33
    ponoć trage

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • morekac 09.06.18, 06:53
    >dzieci których wywalono do szkoły stworzonej po gimnazjum

    No, ale przecież czegoś takiego miało nie być.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • slonko1335 09.06.18, 07:24
    Ekhm wielu rzeczy miało nie być a wiele być a klasy 6 ze szkoły moich dzieci wyleciaływ zeszłym roku i wylecą w tym. Nastepny w kolejce rocznik mojej córki w przyszłym roku ale dla nich ponoć jest jakaś nadzieja jeżeli ruszy rozbudowa szkoły ....a czy ruszy? Oto jest pytanie......od dwudziestu lat jakiś ruszyć nie może. ...

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • oqoq74 08.06.18, 17:36
    Ależ bzdury. Owszem reforma jest źle przygotowana, całkowicie bez sensu i robi wielką krzywdę obecnym siódmoklasistom.
    Ale to co jest opisane w tym artykule, to jakiś obłęd. Skąd przekonanie, że w prywatnej szkole na pewno będzie lepiej?
    Syn jest w siódmej klasie. Radzi sobie dobrze, nawet lepiej niż w szóstej. Sporadycznie zdarzy się, że przyjdzie po pomoc.
  • zlababa35 08.06.18, 21:14
    Same kuriozalne historyjki...

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • memphis90 09.06.18, 09:21
    Ojciec, który w rozmowie z dziennikarzem nie umie się zdobyć na pozory kultury osobistej i używa słów "gó...any"... cóż, przychodzi na myśl wulgarne, ale jakże pasujące określenie "wyżej s.a niż du.ę ma". Kiedyś trafiłam na grupę takich rodziców- wszyscy równo rąbnięci, wszyscy niezadowoleni, wszyscy z przerostem oczekiwań - i okazało się, że wszyscy posłali dzieci do montessori... Oczywiście, są źle zorganizowane szkoły, są nauczyciele, którzy nie powinni pracować, ale nie wmawiajmy ludziom, że nauczycielka drąca się wulgarnie na dzieci to jest norma dla całej Polski. Są rodzice, którym NIC nie pasuje - koleżanka narzekała, że dzieci wychodzą na przerwę zamiast siedzieć w sali, no dramat straszliwy! Inna narzeka, że w świetlicy nie ma zajęć z garncarstwa czy innych - a czego się spodziewać po państwowej szkole? Można narzekać, że świetlica przeładowana, że dzieci powinny więcej na dwór wychodzić - ale nie można mieć za złe, że nie ma tam darmowych zajęć typu garncarstwo, robotyka czy rzeźba przestrzenna.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • oqoq74 09.06.18, 09:42
    Mam znajomą. Syn po podstawówce poszedł do topowego gimnazjum, prywatnego. Jak z nią rozmawiałam, to słyszałam same ochy i achy nad poziomem, nauczycielami itd. Mija drugi rok i nagle słyszę, że szkoła to nieporozumienie, że nie traktują syna jak diament. Podcinają dziecku skrzydła. Sek w tym, że młody zainteresowany jest wszystkim tym co interesuje młodych. A szkoła raczej jest na końcu tej listy. Rodzice mają rozbudowane ambicje, a dziecko podąża za tym i wychodzi z tego klapa. Drugiego syna posłali do prywatnej podstawówki, znów ochy i achy... by po dwóch latach, przepisać do państwowej szkoły, bo tam, w prywatnej, marnowali dziecko. Ponieważ znam te dzieciaki, rodziców, to śmiem wątpić w to, że szkoły obie złe. Rodzice mają przerost ambicji i nie dociera do nich, że źle robią i że jednak szkoła wszystkiemu nie jest winna.
  • chocolate-cakes 09.06.18, 10:09
    Myślę dokładnie tak samo. Znam kilka takich przypadków.
  • andaba 08.06.18, 17:54
    Nie wiadomo mi o żadnym dziecku, które przeniosłoby się do szkoły prywatnej.
  • kurt.wallander 08.06.18, 18:10
    Nie wiem, jak jest w innych szkołach. Z klasy mojej obecnie 6-klasistki odeszły po 5. klasie chyba 3 osoby (w tym para bliźniąt - o nich wiem, że do jakiejś prywatnej poszli). Ciekawa jestem, czy przed 7. klasą będzie jakiś większy ruch w tej materii?
  • anorektycznazdzira 08.06.18, 20:40
    u nas jest inxodus tongue_out
    dookoła budują nowe osiedla i dzieci dochodzą a nie odchodzą ze szkoły


    --
    medal ma dwie strony: dobrą i nienajgorszą- Murakami
  • biala_ladecka 09.06.18, 07:48
    W naszej szkole rodzice otwarcie zapowiadaja, ze po szostej klasie zabieraja dzieci do renomowanych placowek prywatnych lub spolecznych, zeby "podciagnac" poziom przed szkola srednia. Ludzie nie ufaja zreformowanemu programowi osmiolatki. Druga sprawa, ze raczej bez zalu, poniewaz szkola doslownie peka w szwach, co akurat jest wynikiem bardzo zlej polityki urbanistycznej miasta.

    --
    I'm a fountain of blood
    In the shape of a girl
  • chocolate-cakes 09.06.18, 08:35
    biala_ladecka napisała:

    > W naszej szkole rodzice otwarcie zapowiadaja, ze po szostej klasie zabieraja dz
    > ieci do renomowanych placowek prywatnych lub spolecznych, zeby "podciagnac" poz
    > iom przed szkola srednia. Ludzie nie ufaja zreformowanemu programowi osmiolatki
    > . Druga sprawa, ze raczej bez zalu, poniewaz szkola doslownie peka w szwach, co
    > akurat jest wynikiem bardzo zlej polityki urbanistycznej miasta.
    >


    Czy to jest duże miasto?
    Jakie jest czesne w szkołach?

    W Trójmieście będzie to około 900 - 1000 zł za miesiąc. Jest trochę szkół podstawowych niepublicznych, ale to nie jest tak, że jest się tam trudno dostać, w wielu z nich są jeszcze 2-3 miejsca w klasie ale chętni wcale nie walą drzwiami i oknami. Nie wiem, może tych szkół jest wystarczająco dużo po prostu albo może nie każdy ma ochotę wydawać tysiąc złotych miesięcznie na szkołę podstawową.
    Myślę, że przy czesnym do kilkaset złotych byłoby więcej chętnych ale w dużym mieście raczej nie ma tak tanich szkół niepublicznych.
  • biala_ladecka 09.06.18, 09:46
    Tak, duze miasto. Szkola w ktorej dominuja dzieci z dosc zamoznych rodzin. Wyskoczenie z 1000-1500 czesnego dla wiekszosci nie stanowi problemu. Taka specyfika miejsca. Sama szkola baaardzo przecietna a biorac pod uwage dzieci z ktorymi pracuje to nawet slaba. I to moim zdaniem niestety prawda, ze reforma sprzyja poglebianiu roznic.

    --
    I'm a fountain of blood
    In the shape of a girl
  • chocolate-cakes 09.06.18, 10:07
    Ok, rozumiem
    Dzięki za odpowiedź.
    Myślę że w Trójmieście też są takie dzielnice ale jednak do szkół niepublicznych nie ma wielkich tłumów, nawet w wielu są jeszcze wolne miejsca.
  • ewa_mama_jasia 09.06.18, 10:26
    Ja w Warszawie place mniej. Może dlatego, że szkół nie publicznych w Warszawie jest więcej i jest większa konkurencja? A tak obok tematu - Ostatnio byłam w Gdyni, w okolicach terminala promowego Stena Line, tam obok kościoła jest szkoła niepubliczna, na banerach było napisane że bezpłatna. Katolicka. Znasz może przypadkiem? Jaki ma poziom? Bo tak pisałaś kiedyś, że szkoły prywatne w Trójmieście maja taki sobie poziom.

    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • chocolate-cakes 09.06.18, 10:29
    Jeśli chodzi o szkołę katolicką w Gdyni, osiedle Obłuże, to jest to bardzo dobra szkoła. Z tego co wiem bezpłatna. Wydawało mi się, że jest to szkoła publiczna, ale mogę się mylić. Na pewno nie ma tam czesnego i jest wysoki poziom. To jest liceum, gimnazjum i zdaje się, że od tego roku też szkoła podstawowa.
  • chocolate-cakes 09.06.18, 10:36
    Sprawdziłam. To jest szkoła publiczna. Katolik Gdynia.
    Dobry poziom, nie ma czesnego.
  • ewa_mama_jasia 09.06.18, 12:27
    Dzięki. Pewnie źle pamiętam.

    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.