Dodaj do ulubionych

Czy powiedziałybyście?

14.06.18, 09:22

Znajomej? Nie przyjaciółce. Nie koleżance z pracy, którą znacie od 15 lat. Ale też nie sąsiadce, której tylko mówicie "dzień dobry". Ale właśnie … kumpeli, znajomej, żonie waszego kumpla lub nawet bardziej żonie kumpla męża, że mąż ją regularnie zdradza, że chodzi na dziwki, że widziałyście go na mieście obściskującego się z inną kobietą, że spotkałyście w innym mieście za rękę z inną kobietą (kiedy teoretycznie był na wyjeździe służbowym)?
Znam kilka takich przypadków. Moim zdaniem żony muszą być … ślepe, zakochane, nieprzytomne, głupie … nie wiem, jakie, że tego nie widzą, że się nie domyślają. Większość przypadków, to panie rzeczywiście uzależnione od panów finansowo, albo po przejściach w poprzednich związkach i zależy im na "normalnej" rodzinie.
Ja nie mówię. Każdy przypadek jest indywidualny. Znam kilka takich przypadków. W żadnym nie powiedziałam. Nie wiem, czy to tchórzostwo. Raczej nie. Wiem, że panie zakochane i przeświadczone (przynajmniej na zewnątrz), że związki kwitną i są idealne. Każdy związek z dwójką lub trójką dzieci.


Oczywiście natchnął mnie wątek, który ma prawie 400 wpisów.

-
"Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
Edytor zaawansowany
  • milamala 14.06.18, 09:26
    Nie osobiscie. W takiej sytuacji posunelabym sie do zrobienia zdjecia na goracym uczynku i wyslania anonimowo. Reszta by mnie nie interesowala. Zona ma prawo wiedziec, ze jest zdradzana.
  • mama-ola 14.06.18, 09:48
    > W takiej sytuacji posunelabym sie do zrobienia zdjecia na goracym uczynku i wyslania anonimowo.

    ?!?
    Szok.
    I co, poczułabyś się moralnie spełniona? Czy coś innego by Ci to dało?
  • krisdevalnor 14.06.18, 13:19
    milamala napisała:

    > Nie osobiscie. W takiej sytuacji posunelabym sie do zrobienia zdjecia na goracy
    > m uczynku i wyslania anonimowo. Reszta by mnie nie interesowala. Zona ma prawo
    > wiedziec, ze jest zdradzana.
    Ja podobnie jak ty. Tez uwazam, ze powinna znac prawde a co z tym faktem zrobi to juz jej sprawa. W zaleznosci od stopnia zazylosci moze moglabym powiedziec jej to osobiscie ale czesto takie historie koncza sie tylko zerwaniem znajomosci i obraza na "informatorke" a nie meza dlatego wyslanie zdjec anonimowo to lepszy pomysl.
  • jola-kotka 15.06.18, 00:53
    Ojp czyli odwagi osobistej nie mam powiedziec ale wyslac anomim to juz tak hehehe obluda.
  • krisdevalnor 15.06.18, 10:03
    To nie tak. Odwage jak najbardziej mam, co za problem powiedziec Krycha sorry ale Zdzichu moczy gdzie indziej, jak nie wierzysz to popatrz na te fotki. Problem w tym, ze to jest w wiekszosci przypadkow szokujaca, dolujaca, ponizajaca w pewnym sensie i wstydliwa wiadomosc. Jak bys zareagowala gdyby ci ktos znienacka wyskoczyl nagle z takimi rewelacjami przy kawie? Sadzac po twoich wpisach zawsze bronisz meza niczym sucz szczeniat, jak dla mnie bylabys wlasnie jedna z takich lasek co to nigdy w zyciu nie uwierzylyby w zdrade, nawet jakby ci zdjecia pokazac. Jeszcze bys z pazurami skoczyla na "donosicielke" bo jak smie znieslawiac twojego meza. Mimo wszystko JA uwarzam, ze kobieta powinna wiedziec i podjac decyzje znajac sytuacje. Wyslalabym anonim zeby spokojnie mogla zaznajomic sie z dowodami, sama, bez swiadkow, zeby nie musiala sie obawiac swojej reakcji i nie musiala "wstydzic" przy kolezance, ze maz ja zdradza.
  • krisdevalnor 15.06.18, 10:04
    Uwazam a nie uwarzam oczywiscie.
  • 3-mamuska 15.06.18, 00:55
    milamala napisała:

    > Nie osobiscie. W takiej sytuacji posunelabym sie do zrobienia zdjecia na goracy
    > m uczynku i wyslania anonimowo. Reszta by mnie nie interesowala. Zona ma prawo
    > wiedziec, ze jest zdradzana.


    Ja tez bym tak zrobiła.
    I nie zony nie sa ślepe po prostu do głowy by im nie przyszło ze maz mowi ide służbowo dopatrywać się czegoś innego.
    Czy ty slrawdzasz na każdym kroku meza?
    Mam kuzynkę ktorą mąż zdradzał ona pracowała studiowała i miała 2 dzieci do tego budowali dom.
    On rozkręca biznes małą sieć jeździł duzo ,długie godziny poza domem zanim odskoczył wszystkie swoje punkty. I tak ona po pierwsze jakos mu ufała, nie przyszło jej do głowy ze moje ja zdradzić , zajęta sprawami domu nie miała czasu na rozkminy co maz robi i gdzie i nie śledziła go.
    Bardzo biedna to przeżyła a wyszło na wakacjach bo dopiero wtedy byli ze soba większość dnia.
    Gdyby mąż powstrzymał sie od pisania do kochanki a ona do niego przez te 2 tygodnie , to mógłby ja zdarzać kolejny rok, albo i dłuzej.
    Poczytaj sobie forum kochanki jakie sztuczki maja.
    Rozmowy smsy tylko w godzinach pracy cały poradnik kiedys ktoś dodał, idealnej kochanki i jak ukryć romas.
    A jak trafi na mężatkę ktora tez nie chce rozwalać rodziny to przechlapane wykryć najciężej bo odbie strony dobrze sie kryją. Z małolata najgorzej bo jej nie zależy jeszcze jak sie zakocha.
    Poza tym mam wrażenie ze teraz jest większe społeczne przyzwolenie, nikt nikomu nie doniesie nie chce sie wtrącać, poza tym wybiela się kochanki często tu na forum, i jakos zaczyna byc bardzo powrzechne ze ludzie sie zdradzają.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • alpepe 14.06.18, 09:30
    Zainicjowałabym rozmowę, by się dowiedzieć, jak między nimi jest. Jeśli ona nie byłaby liberalna w tych sprawach, tylko upierała się, że jest między nimi cudownie, to bym powiedziała, że to bardzo dobrze, bo ostatnio w mieście x widziałam sobowtóra jej męża, który się obściskiwał z jakąś panną i teraz mi kamień spadł z serca, że to nie on.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • gaskama 14.06.18, 09:37
    Kurcze, odważny i bezpośredni ruch. Ale mówimy o dziewczynach 40+ z dziećmi (raczej małymi, chociaż są to zazwyczaj sprawy, które ciągną się od lat), w jednym przypadku z dzieckiem niepełnosprawnym. Każdy przypadek jest indywidualny. Próbowałam metody "na rozmowę w cztery oczy", po delikatnych sugestiach słyszałam "ty wiesz, jaki on jest, taki erotoman gawędziarz".

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • alpepe 14.06.18, 09:41
    no, czyli same wiedzą, więc ok.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • alpepe 14.06.18, 09:37
    aha i powiedziałabym dlatego, że ona ma prawo wiedzieć, jeśli ma takie podejście. Jeśli zaś to związek otwarty, nie jest między nimi dobrze, nic bym nie wspomniała.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • mama-ola 14.06.18, 09:49
    > Zainicjowałabym rozmowę, by się dowiedzieć, jak między nimi jest.

    Ale po co? Po co się wtrącać?
  • alpepe 14.06.18, 09:53
    A co cię to interesuje, mam prawo zachowywać się, jak chcę. Pouczaj swoje dzieci.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • mama-ola 14.06.18, 09:59
    > A co cię to interesuje, mam prawo zachowywać się, jak chcę. Pouczaj swoje dzieci.

    Dziwna odpowiedź jak na forum. Wszak służy do roztrząsania spraw i przedstawiania własnych poglądów. Wyraziłaś pogląd, że byś się wtrąciła, że zainicjowała rozmowę. A ja dopytuję - po co? Poczułaś się skrytykowana i naskakujesz na mnie. Nie możesz po prostu odpowiedzieć, po co byś się wtrącała? Jak masz to przemyślane, to się podziel.
  • alpepe 14.06.18, 10:04
    Dopytujesz się, rly? Przeczytaj swoje wypowiedzi, wyszłaś tu z misją pouczania innych pań, jakbyś była lepsza. Ja, gdybym była zdradzaną żoną, dla której wierność jest bardzo dużo warta, chciałabym wiedzieć i byłabym wdzięczna oświecającej mnie. I dlatego tak właśnie bym postąpiła.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • mama-ola 14.06.18, 10:11
    > chciałabym wiedzieć i byłabym wdzięczna oświecającej

    Czyli dla wdzięczności byś to zrobiła. Dlatego przemiłego uczucia, że ktoś jest Ci wdzięczny.
    Reakcje mogą być jednak różne, całkiem możliwe, że głównie negatywne. I wtedy nici z wdzięczności. I sążnisty wątek: "ja jej chciałam pomóc, a ona mnie tak potraktowała [długie]". Jakie to rozczarowanie, że ktoś, kto miał być wdzięczny, nie jest!
  • alpepe 14.06.18, 10:16
    Nie, inteligentko, nie dla poczucia się lepszą, po prostu Kantowski imperatyw, nic więcej. Wiadomo, że ona mogłaby mnie potraktować jak wroga.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • mama-ola 14.06.18, 10:26
    > Nie, inteligentko, nie dla poczucia się lepszą

    Zaprzeczasz czemuś, czego nie powiedziałam (inteligentko). Powiedziałam: "Dlatego przemiłego uczucia, że ktoś jest Ci wdzięczny", powtarzam, bo nie doczytałaś, z czym polemizujesz. Skoro jednak zaprzeczasz, że nie dla poczucia się lepszą, to widocznie postało to w Twojej głowie. (W czyjejś musiało, skoro nie w mojej).
  • alpepe 14.06.18, 10:32
    No, niestety, doczytałam. Po prostu wyjaśniłam Ci, że kieruję się Kantowskim imperatywem moralnym, skoro mi próbowałaś wmówić, że chcę się czyimś kosztem poczuć lepiej, szlachetniej itp. Nie. Jeśli nie wiesz, jak się zachować, zachowaj się przyzwoicie i to właśnie dla mnie było punktem wyjścia. Tylko tyle. Aha, i współczuję, najwyraźniej mam czego, skoro się rzucasz jak ryba w sieci.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • mama-ola 14.06.18, 10:41
    smile)))
  • claudel6 14.06.18, 11:50
    ale nie ogarniasz, że czasem pewne rzeczy sie robi, bo "this is right thing to do", a nie by się poczuć dobrze? znasz powiedzenie o posłańcu, który przynosi złe wiadomości? że jest pierwszy by stracić głowę? to nie jest miła misja, ale czasem trzeba ja wykonać.
    btw, ja nie wiem, jakbym się zachowała, wszystko zależy od stopnia znajomości mojej z tą osobą.
  • marlamar 15.06.18, 07:08
    A gdzie alpepe napisała, że zrobiła by to dla poczucia wdzięczności ze strony zdradzanej? Napisała, że sama byłaby wdzięczna, gdyby ktoś ją uświadomił w takiej sytuacji, ale nigdzie nie napisała, że oczekuje wdzięczności. Powiedziałaby z poczucia przyzwoitości. Bo tak przyzwoitość rozumie.
  • mama-ola 15.06.18, 11:46
    > A gdzie alpepe napisała, że zrobiła by to dla poczucia wdzięczności ze strony zdradzanej?
    > Napisała, że sama byłaby wdzięczna, gdyby ktoś ją uświadomił w takiej sytuacji, ale nigdzie
    > nie napisała, że oczekuje wdzięczności.

    To jest to samo. Alpepe pisze przecież wyłącznie o sobie. Nie o hipotetycznych osobach czy o mnie, bo nas nie zna.
    - Gdy pisze "inteligentko" oraz "kieruję się Kantowskim imperatywem moralnym", pisze tak naprawdę: mam kompleks w stosunku do ludzi inteligentnych i też chciałabym za taką uchodzić.
    - Gdy pisze różne impertynencje, insynuacje i inne kłótliwe rzeczy, czyli - jak to sama ujmuje - "rzuca się jak ryba w sieci", to wyjaśnia na końcu dlaczego: "Aha, i współczuję, najwyraźniej mam czego, skoro się rzucasz jak ryba w sieci", czyli temat zdrady dotyka ją osobiście, i stąd takie rzucanie.
    - I analogicznie jest w sprawie, o którą zapytałaś. Gdy Alpepe pisze: "Ja, gdybym była zdradzaną żoną, dla której wierność jest bardzo dużo warta, chciałabym wiedzieć i byłabym wdzięczna oświecającej mnie", ma na myśli, że po dokonaniu donosu (przez nią, Alpepe, bo to ona chce donosić) spodziewaną reakcją jest wdzięczność.
  • joaaa83 14.06.18, 09:36
    JA wybrałabym chyba anonim. Jak widzę, to zrobiłabym zwykłe zdjęcie tel i wysłała za pośrednictwem fikcyjnego konta na fb. Jak będzie chciała wierzyć mężowi, to z pewnością dostanie taką szansę, bo mąż się wytłumaczy. Jak już coś przeczuwa i myśli o rozstaniu, to będzie to jakiś gwóźdź do trumny jej małżeństwa.
    Gdybym wiedziała, że kobieta już coś wie i mówi o mężu dziwkarz, to nic bym nie zrobiła.
  • mama-ola 14.06.18, 09:50
    > JA wybrałabym chyba anonim.

    Matko Boska, kolejna. Wysłałabyś anonim - czemu? Co by Ci to dało?
    Wy wszystkie chcecie naprawiać świat, leczyć go z moralnej obłudy, czy jak?
  • alpepe 14.06.18, 09:54
    Jesteś zdradzaną żoną i właśnie zakłamujesz rzeczywistość? Jak ci pasuje, to tak rób, szkoda tylko, że dziecko ma taki wzorzec.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • mama-ola 14.06.18, 10:03
    > Jesteś zdradzaną żoną i właśnie zakłamujesz rzeczywistość? Jak ci pasuje, to tak rób, szkoda tylko, że
    > dziecko ma taki wzorzec.

    Jakie moje dziecko ma wzorzec? Ma matkę, która nie inicjuje rozmów z sąsiadami, że nie żyją tak, jak powinni?
    I to szkoda, że nie inicjuje? Dzieci mi się od tego psują?

    A jakie Twoje dziecko ma wzorzec? "Moja mama śledzi, jak się kto prowadzi, i jak zauważy coś nie tak, to inicjuje rozmowy i poucza innych, że jest nie tak jak powinno"?

    Jesteś pewna że to moich dzieci szkoda?
  • milka_milka 14.06.18, 10:34
    Czyli popierasz oszustwo i kantowanie?

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • mama-ola 14.06.18, 10:42
    > Czyli popierasz oszustwo i kantowanie?

    Nie.
  • milka_milka 14.06.18, 10:42
    Jak to nie? A zdrada? Jeśli nie, to powinnaś poinformować oszukiwaną.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • mama-ola 14.06.18, 10:47
    > Jeśli nie, to powinnaś poinformować oszukiwaną.

    No właśnie nie czuję, że powinnam robić cokolwiek w takiej sprawie - zdrada wśród znajomych, bo o tym mówimy.

    I jestem zdziwiona, że tyle osób słałoby anonimy albo inicjowało rozmowy z osobami bądź co bądź obcymi. Mowa wszak o znajomych, a nie przyjaciołach czy koleżankach. Ja sobie siebie w takiej roli nie wyobrażam.
  • joaaa83 14.06.18, 10:03
    Nie naprawiać świat, tylko szkoda by mi było znajomej. Mi absolutnie nic by nie dało, ale trzeba dać dziewczynie szansę na normalny związek, a takiej nie dostanie jak jest okłamywana. Prędzej czy później takie sprawy wychodzą, więc może kiedyś się dowie i się rozwiedzie, a ja nie chcę żyć w poczuciu że mogłaby się dowiedzieć wcześniej.
  • mama-ola 14.06.18, 10:14
    > Nie naprawiać świat, tylko szkoda by mi było znajomej.

    Pewnie, że szkoda... Ale w praktyce się takich rzeczy raczej nie mówi. Ja nie umiałabym. Wiedziałam, że sąsiada zdradza żona (sama mi mówiła, więc to nie plotka). Pójść jednak i nakablować mu wprost czy anonimem - nie, taka inicjatywa nie postała w mojej głowie. Współczułam mu, ale nie chciałam się wtrącać w nie swoje sprawy.
  • joaaa83 14.06.18, 10:34
    Wtedy też bym nie powiedziała, bo to jakieś głupie gierki między małżonkami. Zwykle zdradzająca osoba nie trąbi o tym na prawo i lewo. Nie dałabym się wciągnąć w taką grę.
    Wiem, że mąż koleżanki podrywa inną koleżankę, ale on ma ogólnie bujna przeszłość i też nic z tym nie robię, bo ta żona zawsze wybacza. Widocznie wierność nie jest dla niej najważniejsza.
    Wysłałabym anonim kobiecie, którą lubię i według mnie jest tego nieświadoma. I tyle. A co potem to zależy od zainteresowanej. Z anonimem można zrobić wszystko - zapomnieć za 5 min albo drążyć i sprawdzać.
  • mama-ola 14.06.18, 10:43
    > Wysłałabym anonim kobiecie, którą lubię i według mnie jest tego nieświadoma.
    A mężczyźnie?
  • joaaa83 14.06.18, 10:55
    Pewnie też. Piszę o kobiecie, bo mam dużo więcej znajomych kobiet niż mężczyzn.
  • jola-kotka 14.06.18, 11:22
    Daloby ci .
  • arwena_11 14.06.18, 09:38
    Nie zawsze. Wystarczy wyjazdowa praca pana lub studia zaoczne.
    Moja koleżanka kilka lat temu spotkała męża swojej znajomej w jakiejś knajpie. Nie był sam, tylko obściskiwał się z jakąś niunią. Do Warszawy przyjeżdżał na weekendy na podyplomówkę.
    Koleżanka zrobiła zdjęcie, po czym podeszła do pana z tekstem - Cześć Zdzisiek, co tam u ciebie? Ziuta nic nie mówiła, że się rozwiedliście, a rozmawiałam z nią dwa dni temu.
    Podobno mina pana bezcenna smile. Żona została powiadomiona. Rozwiedli się - bo to była przysłowiowa wisienka na torcie.
  • same-old_mona 14.06.18, 09:39
    Znajoma kiedyś wdała się w romans z jednym żonatym panem który był w jej mieście służbowo (dość długo, z rok chyba, jakiś inżynier czy coś) Pan pod wpływem kochanki wydepilował się do zera w strategicznym miejscu, czego nigdy nie robił. Pojechał taki ogolony do żony, a żona nic, jakby nie zauważyła. . Dla pana to był znak, że żona ma go w dudzie i się rozwiódł 😁
  • annajustyna 14.06.18, 09:55
    I poszedl do wydepilowanej znajomej?
  • same-old_mona 14.06.18, 10:03
    Nie wiem czy nadal są razem, ale tak, poszedł do znajomej. To tak tylko odnośnie tych żon co to nic nie widzą żeby misia nie stracić. to czasem nie działa jednak tak, jak by chciały.
  • jola-kotka 14.06.18, 09:44
    Nie to sie zawsze obraca przeciwko temu kto powiedzial. Najlepiej nie wlazic z butami w cudze zycie.
  • gaskama 14.06.18, 09:48
    Znam przypadek, kiedy osoba poinformowana zerwała kontakty z informatorką. To prawda.

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • joaaa83 14.06.18, 10:05
    Też tak myślę, dlatego wybrałabym anonim.
  • jola-kotka 14.06.18, 10:28
    Ale po co czy to jest twoja sprawa?
  • joaaa83 14.06.18, 10:40
    W ogóle nie moja, ale szkoda mi takich kobiet. Tzn. nie takich które wiedzą , a przymykają oko, tylko takich które są oszukiwane i np. planują kolejne dzieci z d.pkiem. Z empatii bym to zrobiła. Oczywiście, gdybym daną kobietę po prostu lubiła.
  • jola-kotka 14.06.18, 10:59
    A wiesz ze sa takie kobiety ktore wola nie wiedziec albo nie wiedza a ich sytuacja zyciowa nie pozwala na zmiany i wtedy zamiast pomoc zniszczysz je. Dlatego od takich spraw lepiej trzymac sie z daleka bo nigdy nie wiadomo czy nasze dobre checi w krzywda nie beda dla kogos. " czego oczy nie widza , tego sercu nie zal" , takze najlepiej mieszac ale w swoim garnku.
  • joaaa83 14.06.18, 11:02
    Nie przemawia do mnie, to co piszesz, bo wysyłając anonim nie stawiam ich pod ścianą i nie każę decydować.
  • joaaa83 14.06.18, 11:02
    No i kobiecie w ciąży też bym raczej takiego anonima nie wysłała.
  • jola-kotka 14.06.18, 11:19
    A slyszalas o depresjach, zalamaniach nerwowych? Serio chcialabys miec cos takiego na sumieniu? Widzisz nie kazda kobieta jest na tyle silna zeby sobie z czyms takim poradzic.
  • milka_milka 14.06.18, 12:01
    Depresji czy załamaniu winny jest zdradzający, a nie posłaniec.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • jola-kotka 14.06.18, 12:07
    Tak sobie najlatwiej wytlumaczyc swoja potrzebe dowartosciowania sie udajac dobra i lecac z informacja .
  • joaaa83 14.06.18, 13:07
    Nie wiem jak można w tym widzieć potrzebę dowartościowania się, zwłaszcza że się to robi anonimowo.
    To się nazywa empatia i potrafię sobie wyobrazić jak podle bym się czuła, gdybym dowiedziała się ostatnia że mąż mnie zdradza.
  • milka_milka 14.06.18, 13:26
    Ale dlaczego dowartościowania się? W jaki sposób mnie takie coś miałoby dowartościować? Nie rozumiem takiego toku rozumowania. Po prostu uważam, że nie poinformowanie zdradzanej strony, że jest zdradzana jest braniem udziału w oszustwie i dawaniem przyzwolenia na nie.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • jola-kotka 14.06.18, 16:54
    A ja uwazam ze jak cos kogos nie dotyczy to sie nie wtraca. Czyli jednak potrzeba jakas osobista jest, poczucia dobrze wypelnionego obowiazku niestety moze sie okazac ze dobrze tylko
    wobec siebie zeby czuc sie uczciwa.
  • des_bruges 14.06.18, 09:48
    Ja nie powiedziałam.
    Chodziło o szwagra- był w tym samym mieście w delegacji co ja. Złapałam na gorącym uczynku. Po naprawdę długim zastanowieniu postanowiłam nic siostrze nie mówić, tylko dlatego, żeby jej nie ranić (trójka dzieci, a małżeństwo wydawało się być dobre). Po jakimś czasie szwagier sam się jej przyznał, a zakończył swoją spowiedź "a des_bruges o wszystkim wiedziała!". Oczywiście siostra miała później pretensje do mnie, a nie do męża. Po kilku latach siostrzyczka twierdzi, że "chciałam jej cudowne małżeństwo rozbić".
    I gdyby mnie znów coś takiego spotkało, to nie wiem, jak bym się zachowała.
  • alpepe 14.06.18, 09:50
    gdybyś powiedziała, siostra twierdziłaby to samo. Współczuję.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • annajustyna 14.06.18, 09:55
    Siostra totalnie odfrunela sad.
  • krisdevalnor 14.06.18, 13:24
    annajustyna napisała:

    > Siostra totalnie odfrunela sad.
    No nie wiem. Jakbym sie dowiedziala, ze maz mnie zdradzal a moja siostra o tym wiedziala to zalamalabym sie podwojnie. Nie wiem czy potrafilabym jej to wybaczyc.
  • alpepe 14.06.18, 13:29
    ale miałabyś pretensję do siostry, że chciała ci rozbić małżeństwo?!

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • gaskama 14.06.18, 09:53
    Ja piernicze. Współczuję. Ale wiem, że takie sytuacje się zdarzają. Ja jestem zawsze w szoku, jak wiele facetów zdradza. Mam tylko jedną koleżankę, która zdradziła męża. Potem mu się przyznała, bo wiązała duże nadzieje z kochankiem … ale ten uciekł. Mąż mi … nadmienia, co się dzieje na wyjazdach służbowych i integracyjnych. A nawet nie tyle mąż, co niekiedy jego przyjaciele, którzy też są na tych wyjazdach. Przy piwie lecą opowieści, kto z kim … i to jest dla mnie niekiedy dość przygnębiające, bo mowa jest zawsze i bezwzględnie o mężach i ojcach. W wielu przypadkach znam żony z wspólnych imprez, których się nazbierało na przestrzeni lat.

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • rumpa 14.06.18, 10:12
    Wiesz, sprawdź, ile jest prostytutek w Polsce, są takie dane. Potem weź średnio za numerek i policz, ile musi mieć minimalnie klientów, aby się utrzymać. A potem policz, ilu jest facetów w wieku rębnym .
    Kiedyś liczyłam, wyszło mi, że nie ma bata, co 7 koleś w tym kraju raz tydzień idzie do burdelu - czy jakoś tak. Mniej więcej.

    Nie, to nie jest gorycz. Nic nie wiem o tym, czy byłam zdradzana czy nie , nie miałam nawet podejrzeń czy niepokoju. Ja po prostu lubię podchodzić racjonalnie do problemów, więc policzyłam i powiedziałam staremu, aby - jak już musi - użył gumy, bo za syfa go zabiję smile.
  • gaskama 14.06.18, 10:21
    Rozumiem. A jeszcze należy uwzględnić, że duża część zdrad leci nie za pieniądze, ale z koleżanką z pracy. Znam sytuacje, że żoną kumpla. Ja czytałam dużo gorsze statystki, niż Twoja. Z tym, że one generalnie dotyczyły zdrad, nie tylko z prostytutkami.

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • arwena_11 14.06.18, 10:12
    Imprezy integracyjne to zawsze śliski temat. Żeby nie wspomnieć słynnej imprezy w Citi.

    Ja pamiętam jedną z pracy - może nie imprezę integracyjną a tzw Christmas Party tongue_out. W roku w którym przyszłam do pracy zmieniono zasady - tylko dla pracowników, bez osób towarzyszących. Wcześniej podobno przychodziło się z partnerami.
    Poszłam - bo mówiono, jakie są super. I załamałam się. Prezesi zachowywali się jak psy spuszczone z łańcucha. Panowie ok 60, prezesi dużego banku - a po pijaku latali na czworaka za sekretarkami. Przy czym trzeba uczciwie powiedzieć, że niektórym pannom się to podobało tongue_out.
    Jednak największe wrażenie zrobił na mnie dyrektor kredytów. Przyszedł z żoną - mając w d... wszystkie zakazy. Oczywiście nikt go nie zwolnił, nie poniósł żadnych konsekwencji itd - a straszono tym bardzo.

    Ja się zmyłam ok 23 - bo zabawa z pijanymi nie jest fajna. Zresztą podobnie zrobiło większość dziewczyn z mojego działu. Za to w poniedziałek duużo osób przemykało się po korytarzach, udając że nic nie pamiętają tongue_out.
  • gaskama 14.06.18, 10:23
    Tak to wygląda w znanych mi wiodących firmach telekomunikacyjnych. Zarówno w PL jak i zagranicą. Kiedyś, 20 lat temu jeszcze na dużą skalę chadzano do burdeli z klientem. Teraz ten rynek nie jest już tak dochodowy.

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • rumpa 14.06.18, 10:35
    No właśnie jakieś 20 lat temu mniej więcej , trochę mniej, powiedzmy 15 , panowie z dużej polskiej firmy polecieli dobijać interes z Hiszpanami, po czym, po obiadku, zostali zaproszeni do burdelu smile na koszt gospodarzy. Kumpel podobno nie poszedł smile wstrząśnięty był, bo młody, romantyczny i świeżutko żonaty, z prawdziwej miłości. Ale wszyscy pozostali, wszyscy żonaci, poszli.
    W innej z kolei firmie, biznesy prowadzono w jednym mieście jeszcze, i większość panów po wyjazdach tam miała na rachunku z hotelu - additional towel smile - dziwnie drogi. Ale rozliczano to bez problemów.
  • miramaru 14.06.18, 16:43
    rumpa napisała:

    > No właśnie jakieś 20 lat temu mniej więcej , trochę mniej, powiedzmy 15 , panow
    > ie z dużej polskiej firmy polecieli dobijać interes z Hiszpanami, po czym, po o
    > biadku, zostali zaproszeni do burdelu smile na koszt gospodarzy. Kumpel podobno ni
    > e poszedł smile wstrząśnięty był, bo młody, romantyczny i świeżutko żonaty, z praw
    > dziwej miłości. Ale wszyscy pozostali, wszyscy żonaci, poszli.
    > W innej z kolei firmie, biznesy prowadzono w jednym mieście jeszcze, i większoś
    > ć panów po wyjazdach tam miała na rachunku z hotelu - additional towel smile - dzi
    > wnie drogi. Ale rozliczano to bez problemów.
  • rumpa 14.06.18, 10:08
    Współczuję siostry idiotki. Dobrali się z mężem wink
  • rumpa 14.06.18, 10:05
    Ale może kwitną i są idealne? Skąd wiesz? Ludzie różnie definiują szczęście. Moja matka uważała, że najważniejsza jest wierność, a że musiała zasuwać jak mały konik - to jej nie przeszkadzało. Jej ciotka miała w dudzie, że mąż miał po dwie kochanki na raz do śmierci prawie w wieku 70 lat, ale żyła jak królowa, w super domu, z drugim domem na Mazurach, i olbrzymią szafą ciuchów - to było dla niej ważne, nie dla mnie smile)), a mąż ją nosił na rękach. Moja matka, jak chciała coś załatwić, musiała tłuc się komunikacją, bo jej małżonek, znaczy mój tatuś, choć wierny, dupy nie ruszył bo miał "urlop" - półroczny dodajmy, jako marynarz. Wujek rzucał wszystko i wiózł ciotkę jak tylko pisnęła, że chce do manikiurzystki.
    Nic nie jest takie oczywiste. Osobiście jestem zdania, że kobieta wie, czy mąż ją zdradza czy nie. Kwestia tego, czy chce wiedzieć czy nie. A zmuszanie jej do wiedzy to chamstwo i pakowanie się w cudze życie.
    Tak wam tylko powiem, że w pewnej firmie pożyczkowej, reklamującej się na potęgę, zdradza jakieś 90% panów smile)) ciągłe wizyty u klientek w domu, i jakoś tak wychodzi...
  • rumpa 14.06.18, 10:26
    Dodajmy, że wujek woził nie tylko swoją żonę ale i moją babcię i jej dzieci, jak ich własny tatuś, wierny, a jakże, dupy nie chciał ruszyć bo coś tam - tu wstaw bzdurę. Kochał zwierzęta - kiedyś pojechał coś tam załatwiać, zobaczył, że źle traktują psa, odkupił go na miejscu. Wyszedł z mamra po wojnie ważąc 40 kg, władza ludowa go posadziła za AK, po dwóch latach miał już własną firmę i kupę kasy - bo nawet władza ludowa potrzebowała pasty do zębów.Nie bał się nikogo i z każdym potrafił się dogadać, rodzinę otaczał kokonem. Jakoś się nie dziwię ciotce. No ale jak się ma faceta co ma dwie lewe ręce, zarobić nie potrafi, kredyt rodzinie funduje na 30 lat i stres z tym związany, zmęczony jest i na kanapie musi wypocząć smile - to niech chociaż wierny będzie smile.
  • k1234561 14.06.18, 12:19
    rumpa napisała:

    > Ale może kwitną i są idealne? Skąd wiesz? Ludzie różnie definiują szczęście. Mo
    > ja matka uważała, że najważniejsza jest wierność, a że musiała zasuwać jak mały
    > konik - to jej nie przeszkadzało. Jej ciotka miała w dudzie, że mąż miał po dw
    > ie kochanki na raz do śmierci prawie w wieku 70 lat, ale żyła jak królowa, w su
    > per domu, z drugim domem na Mazurach, i olbrzymią szafą ciuchów - to było dla n
    > iej ważne, nie dla mnie smile)), a mąż ją nosił na rękach. Moja matka, jak chciał
    > a coś załatwić, musiała tłuc się komunikacją, bo jej małżonek, znaczy mój tatuś
    > , choć wierny, dupy nie ruszył bo miał "urlop" - półroczny dodajmy, jako maryna
    > rz. Wujek rzucał wszystko i wiózł ciotkę jak tylko pisnęła, że chce do manikiur
    > zystki.
    > Nic nie jest takie oczywiste. Osobiście jestem zdania, że kobieta wie, czy mąż
    > ją zdradza czy nie. Kwestia tego, czy chce wiedzieć czy nie. A zmuszanie jej do
    > wiedzy to chamstwo i pakowanie się w cudze życie.
    > Tak wam tylko powiem, że w pewnej firmie pożyczkowej, reklamującej się na potęg
    > ę, zdradza jakieś 90% panów smile)) ciągłe wizyty u klientek w domu, i jakoś tak w
    > ychodzi...

    Zgadzam się z Tobą w 100 %. Układy są przeróżne w związkach i różnie żony do zdrad podchodzą.Czasem wolą żyć w luksusie,nie oglądać każdej złotówki przed wydaniem,tylko wydawać na to co akurat chcą kupić,nie martwić się o utrzymanie,o to czy starczy na wakacje,czy dziecku kupić takie takie buty czy inne itp.Wiodą spokojne,luksusowe życie,mąż daje na wszystko i tak im wygodnie.To czemu im ten święty spokój burzyć?A gdyby uniosły się honorem i musiały odejść od męża to nie miałyby już tak słodko,bo do pracy musiałyby zaiwaniać na 8 godzin,pewnie wyprowadzić się z extra domu,bo nie stać byłoby na utrzymanie go,zakupy robić przemyślane i nie szastać kasą.Tak więc są takie i są takie.




    --
    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
  • flo-bo 14.06.18, 12:33
    Ale tu nie chodziło tylko o kasę. Odniosłam wrażenie, że przede wszystkim o szacunek, dbałość (jak widać to się nie wyklucza w połączeniu ze zdradą), troskę - a różne są układy w zyciu, w relacjach między ludźmi. Jeżeli zdradzał fizycznie, ale kochał zonę a ona jego, to co nam do czyichś decyzji. I sprowadzenie tego do kasy wylacznie, jest spłycaniem

    --
    Domownicy.com.pl
  • la_mujer75 14.06.18, 13:51
    U moich dziadków tak było. Dziadek przystoiny (przystojniejszy od Kennedy'iego wink- to były tamte lata, a oni ten sam typ urody), szarmancki, dowcipny, wyśmienity tancerz, z ładnym głosem, dusza towarzystwa, mający gest. Ponoć tabuny bab się kręciły wokół niego. Babcia przymykała oko i nie dlatego, że bała się rozwodu. Prowadzili razem działalność, więc nie była kurą domową uzaleznioną od chłopa, ani pazerną baba na życie w luksusie. Wierząca też za bardzo nie była, więc widmo rozwodu jej nie przerażało.
    Kochała dziadka, a on ją też. Zawsze zapewniał : "Jagódka, ja tylko ciebie kocham, tylko ty się liczysz, nikt, tylko ty". I ponoć na co dzień byli dobrym małżeństwem. Jak umarł, potwornie rozpaczała, że nawet jej siostry się dziwiły, że ideałem nie był, a ona tak rozpacza.
    Chyba różnie to bywa. Babcia zawsze z wielką miłościa wspominała dziadka. A wyszła za niego za mąż z rozsądku, bo na owe czasy uchodziła za starą pannę. Poprzedni narzeczony zginął w tragicznych okolicznościach i myślałą, że miłości już nie spotka.
  • annajustyna 15.06.18, 08:26
    Ktorego Kennedy´ego? Bo ich paru bylo...
  • znowu.to.samo 15.06.18, 09:15
    Wiesz co? Ja wolałabym zasuwać jak ten konik niż żyć w luksusie i ze świadomością, że mąż regularnie wsadza ogóra komu innemu. I przy okazji robi ze mnie publiczne pośmiewisko. Już pomijam kwestie higieniczne że może przenieść na mnie syfa.
    Te które są świadome sytuacji a jednak pozostają w układzie może są za mało przebojowe? Może są materialistkami które ponad wszystko kochają pieniądz?
    Szacunek i uznanie budzą u mnie te panie które nie pozwalają się poniżać w ten sposób i traktują pana kopniakiem pomimo że majętny itd. Na to trzeba mieć charakter i jaja, nomen omen


    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • jkl13 14.06.18, 10:25
    Moja daleka znajoma do tej pory ma pretensje do tych, którzy wiedzieli o zdradzie, a nic nie powiedzieli.
    Otóż oboje z mężem majętni, rozkręcali własne biznesy, inwestowali w posiadłość (bo dom to zbyt skromne określenie), starali się kilka lat o dziecko, łącznie z próbami invitro. Gdy po latach się udało i urodził się syn, po roku dowiedziała się, że mąż od lat ją zdradzał i ma też z kochanką dwie córki!!!, starsze niż ich wspólne dziecko. Podobno wszyscy z branży wiedzieli, ale nikt jej nie powiedział, bo nie chciał wchodzić z butami w ich życie.
    I można powiedzieć, że głupia, nic nie zauważyła, to ma co chciała. Ale naprawdę nie znalazł się nikt życzliwy, kto choćby anonimowo poinformowałby ją o zachowaniu męża. A branża taka, że długie godziny pracy czy liczne wyjazdy zawodowe są wliczone w zawód, ale gwarantują też duże dochody.
    I co, babka została z rocznym dzieckiem, wielkim domem z mega kredytem, działalnością, którą musiała mocno przekwalifikować (powiązana branżowo z firmą męża, więc musiała częściowo zmienić profil i znaleźć nowych klientów). Za nią burzliwy rozwód i walka o alimenty (bo mąż nagle zbiedniał i był na utrzymaniu kochanki), przed nią podział majątku i prawdopodobnie przejęcie kredytu do samodzielnej spłaty (chce zatrzymać dom, mąż mieszka u kochanki w innym mieście). A mogła tego uniknąć, gdyby kilka lat wcześniej znalazł się ktoś życzliwy...
  • gaskama 14.06.18, 10:32
    Cholera wie, co by było. Skoro latami walczyli o dziecko a mąż na boku machnął dwójkę, to pewnie ona miała problemy z zajściem w ciąże. Może, gdyby wiedziała wcześniej, to nie miałaby wcześniej męża i nie miałaby dziecka? Ja już bym chyba wolała opcję pozostania z dzieckiem niż bez. Ale to takie rzeźbienie w kale, bo nie znam sytuacji z autopsji.

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • arwena_11 14.06.18, 10:36
    A może by miała dziecko z innym? Czasami tak się zdarza, że para nie może mieć dzieci ze sobą - ale z innymi partnerami jak najbardziej.
  • gaskama 14.06.18, 10:49
    No tak, tego się nie wie.

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • gryzelda71 14.06.18, 10:27
    Nie, nie powiedziałabym.
  • super-mikunia 14.06.18, 10:29
    Nie znam takich przypadków, ale osobiście chyba bym to zrobiła. Sama bym chciała wiedzieć.
  • milka_milka 14.06.18, 10:33
    Jakoś poinformowałabym, nie wiem jak, zależy od układu. Sama też chciałabym wiedzueć, najgorzej jest być oszukiwaną, kiedy wie cały świat, tylko Ty nie.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • km.m 14.06.18, 10:47
    Wypowiem się jako zdradzana żona, minęło już dobrych kilka lat i emocje opadły. Miałam wielki żal do wszystkich którzy wiedzieli ale byli tacy delikatni, nie chcieli się mieszać itd. Czułam się jak idiotka, oszukana nie tylko przez męża ale też tzw. przyjaciół, a zwłaszcza przyjaciółki. Tak chciałabym wiedzieć, to czy wybaczyłabym czy rozstalibyśmy się to moja decyzja, a w ten sposób zostałam jej pozbawiona, sprawy potem zaszły za daleko.
  • gryzelda71 14.06.18, 10:54
    Jestem pewna, że nikt nie napisze, mój mąż mnie zdradzał, wiedziałam o tym , ale mi to nie przeszkadzało i byłaby wściekła gdyby ktos mi doniósl, bo wymagałoby to podjęcia jakiejkolwiek decyzji. Na szczęście nikt nie był życzliwy i zyliśmy tak jak nam odpowiadało.
  • jola-kotka 14.06.18, 11:15
    Ktos kyo wie ze jest zdradzany i mu to nie przeszkadza juz podjal decyzje smile . I wlasnie to donosicielstwo to chamstwo bo za nim idzie sugerowanie jak sama tu czynisz odpowiednich krokow a moze ktos nie chce tego robic ? Wiec lepiej pilnowac swojego zwiazku w inne sie nie wtracac. Gdyby do mnie ktos przyszedl z taka rewelacja niezaleznie czy to bylby dla mnie szok czy nie zjebke by konkretna dostal i kontakty bylyby zerwane , nawet jakby ta wiedza w rezultacie doprowadzila do rozpadu mojego malzenstwa bo taka bylaby moja decyzja, to za sam fakt przekroczenia pewnych granic ktorych sie nie przekracza czyli nie grzebie w cudzym zyciu skreslilabym donosiciela.
  • ania-z-lasu 14.06.18, 10:51
    Nie. Powiedziałabym jedynie, gdyby to była moja siostra, matka, córka, ewentualnie siostrzenica.
  • mozambique 14.06.18, 10:57
    Nazwalabys KAsię Nosowską ślepą, nieprzytomną i głupią ???

    a ona ostatnio dosc otwarcie opowiada o swoim zyciu prywatnym, ze zyje z alkoholikiem i jest współuzależniona, ze NAUCZYŁA sie akcetowac zdrady itp i jeszcze pewne pare innych rzeczy jest na rzeczy

    --
    by Niezatapialna Armada :
    "Ptak zamachał skrzydłami i odleciał. Czymże , ach czymże byłby bez skrzydeł?"
    Nielotem? Pingwinem, strusiem? Jest wiele możliwości.
    Na przykład Kiwi.
  • gaskama 14.06.18, 11:03
    Podałam 4 przymiotniki. Specjalnie opuściłaś środkowy?

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • miss_fahrenheit 14.06.18, 11:01
    Próbowałabym powiedzieć, tym bardziej, że czasem taka żona naprawdę może nie wiedzieć, bez względu na to, co się jej zarzuca (że głupia, że wie i jej wygodnie itd.), albo tylko przeczuwa, a nie ma pewności. Jeśli nie zechce nic z tym zrobić, to przecież jej sprawa.
  • thank_you 14.06.18, 11:22
    Nie, nie powiedziałabym - kiedyś przyjaciele postawili mnie w ch... sytuacji - maz zdradzał zone z nasza wspólna koleżanka. Symptomy były jasne jak słońce, ale ja "złapałam" ich za rękę. Przyjaciel błagał, abym nie mowila zonie, czyli mojej przyjaciółce.
    Nie komentowałam sytuacji.
    Gdy sprawa sie wydała, najgorsza... zostałam ja.
    Cała trójka zerwała ze mna kontakt, miał byc rozwód itp.

    Przyjaciółka odezwała sie niedawno... pogodziła sie z mężem... przeprosiła po 7 latach. No ok, żalu nie mam ale to se ne vrati.

    Ja juz wiele razy pisałam, ze trzeba byc albo ślepym, aby nie widzieć albo totalnie głupim, aby zostawić po sobie ślady zdrad.
    Dlatego sie nie wtrącam.

    Ostatnio miałam śmieszna historie - podrywał mnie pewien gość, rekin biznesu, och i ach; ja głowy do romansów teraz nie mam Ale uznałam, ze szkoda by by było spuścić go na drzewo, wiec trzymałam w napięciu. I któregoś dnia wysłał mi mmsem pozdrowienia z wyjazdu, na którym był z kolega - wrzucali to zdjęcie na Instagram i było podpisane nazwa użytkownika. No i weszłam pooglądać profil. Na czwartym zdjęciu pokazany był hotel, w którym niedawno była moja koleżanka... spojrzałam na daty... Ups... to ide dalej - a tam jego zdjęcia z HKG... w tym samym czasie... te same miejsca.
    Koleżanka zakochana na amen, bo on zadbał o nią w ciagu miesiąca jak jakiś Grey wink A gość rwie mnie.. i nie wie, ze przez przypadek poznał dwie dziewczyny, które znają sie od 30 lat. wink))

  • gaskama 14.06.18, 11:36
    He, he. Jak byłam na początku studiów, już wtedy w stałym związku z moim partnerem, z którym jestem do dziś (prawie 30 lat), to rwał mnie jego dobry kumpel z podwórka. Też był w stałym związku z dziewczyną. Dzwonił, nagabywał na wspólnych imprezach, jak tylko nasi partnerzy znikali z pola widzenia. No ale mieliśmy wtedy po 20 lat, zero dzieci. Takie szukanie w tym wieku jest dla mnie normalne. Wśród znajomych mam jednak sytuację …. nie, nie będę jednak pisała. Jest tak specyficzna a na forum jesteśmy nie tak anonimowi, jak nam się wydaje.

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • tt-tka 14.06.18, 12:11
    Powiedzialam. Znajoma miala zal, ze powiedzialam, "wolalabym nie wiedziec".
    Wobec czego nastepnej nie powiedzialam. Miala zal potem, ze nie powiedzialam, "ty tez ukrywalas to przede mna".
    Badz tu madra...
  • mama.nygusa 14.06.18, 12:21
    Mialam bliska kolezanke z technikum, ona miala brata, ow brat z kolei chodzil z moja znajoma ze studiow, no i raz w klubie "przylapalam" znajoma jak caluje sie z innym.Sprawe przemyslalam i zrobilam tak, powiedzialam wszystko mojej kolezance, i zaznaczylam co ona z tym zrobi to juz jej sprawa.
    Bratu opowiedziala o zajsciu, nic w ich zwiazku sie nie zmienilo, slub wzieli za 3 lata pozniej, rozwod tez 3 lata po slubie, powod zdrada z jej strony smile

    --
    Jethon: PiS łamie konstytucję
    Mazurek: W którym miejscu
    Jethon: Nie wiem, nie znam się
  • la_mujer75 14.06.18, 12:37
    Ja w poprzednim wątku pisalam, że moja kumpela jest w podobnej sytuacji, jak broken glass.
    I tam mi zarzucono, że chociaż wiedziałam (takie ploty donosił mi mąż), to nie uprzedziłam dziewczyny, która sobie na dodatek strzeliła kolejne dziecko z męzem.
    Nie uprzedziłam, bo nie umiałam - patrząc prosto w oczy, powiedzieć :"Słuchaj Jadźka, dochodzą mnie słuchy, że ten twój to nie tylko pije, bierze, ale i idzie do burdelu. Ostatnio przepuścił 10* tysięcy w jedną noc. Co ty na to?"
    Podjęlam pewne próby, ale ona nie podejmowała tematu... Kiedyś rzuciła uwagę, że ten jej to nie tylko alkoholik, ale i dziwkarz... Myślę, że dobrze wiedziała, co się dzieje z jej mężem.
    Znała super towarzystwo, w którym się obracali. To specyficzne grupa ludzi - tam normą jest, że panowie ciupciają wszystko, co się napatoczy, a żony udają, że nic nie wiedzą. Potem panowie swoim małżonką kupują samochody za kilkaset tysięcy, a panie jadą sobie rozwijac swoją duchowość do Indii. W tym czasie panowie są przykładnymi tatusiami i z pomocą babć zajmują się pociechami.
    Kumpela sama rozbiła związek obecnego męża, sama bedąc w małżeństwie. To była wielka LOVE.
    I przez kilka lat wydawało się, że jest super. W poprzednim związku kumpel notorycznie zdradzał swoją partnerke, bo to "zimna baba" była i naciągnęła go na dziecko (trochę prawdy w tym było). Odkąd zaczął być z nią, ustatkował się. przynajmniej tak nam się wydawało.
    Mieli jedno dziecko, jakies 4 lata temu zaczęli "robić" kolejne. Nie wychodziło. Przestali gadać, uznalismy, że im się odechciało (oboje już byli bliżej 40, niż dalej).
    Dwa lata temu - mój mąż sprzedał mi pierwsze ploty, że kumpel szlaja się po burdelach. To wlasnie wtedy z nią usiłowałam pogadać. Udawała, że nie wie, do czego ja piję, a to niegłupia (zwłaszcza życiowo)babka. Wtedy była stosunkowo samodzielna. Nie miałaby problemu się rozstać.
    Rok temu okazało się, że jest w ciąży... Wyglądali na szczęśliwych...
    Nie wiem, co się zmieniło, że zaczęły się tam kłótnie. Podejrzewam, że nastąpiło "zmęczenie materiałem", w którym swój udział ma kilkumiesięczne dziecko sad

    Osobiście - wolałabym wiedzieć. Pytanie, co bym zrobiła z tą wiedzą????


    * od zawsze mieli osobne konta i pamiętam, jak ten kumpel mocno się rzucał się w jakieś dyskusji, że tak jest najlepiej. I właśnie był tuż po tej nocy, co to w klubie przehulał 10 tysięcy. Mąż mi doniósł.
  • rysiowa85 15.06.18, 06:27
    zależy od sytuacji. Ale wiedzac że pani ma np 2 dzieci i szykuje sie do 3, to bym powiedziała. Bo taki pan specjalnie sobie wymyślała 3 dziecko zeby uzależnić żonę i żeby nawet jesli sie dowie nie miała wyjścia. To zmierza w kierunku niewolnictwa, a jego nie wspieram niewolnictwa.
    Co do męża który ciągle by mi opowiadał że ten zdradza, tamtego w burdelu widział, a tamtego z kochanką ... zastanowiłabym się czy to nie wybieg pana aby odciągnąć od siebie uwagę (serio to sposób na manipulację)
    Mężczyzn aż tak żywo nie interesuje zycie prywatne innych mężczyzn, wiec to e jakiś przezywa i ekscytuje się kochankami innch jest dziwne.
  • volta2 14.06.18, 14:31
    no cóż, jedna z rzymskich praktyk/powiedzień o ścinaniu głowy posłańcom złych wiadomości miała najwyraźniej sens.
  • taki-sobie-nick 15.06.18, 00:36
    volta2 napisała:

    > no cóż, jedna z rzymskich praktyk/powiedzień o ścinaniu głowy posłańcom złych w
    > iadomości

    to NAPRAWDĘ nie były wiadomości tej rangi

    uważasz, że jakiś tam Gajusz się dowiedział, że jakaś tam Julia chce z nim pójść na przyjęcie do Antoniusza i jego małżonki, to ścinał posłańcowi łeb?

    poloneza tam nie tańczyli tongue_out
  • taki-sobie-nick 15.06.18, 00:37
    wątku.
  • taki-sobie-nick 15.06.18, 00:42
    Niniejszym proszę o wykasowanie omyłkowego postu o puknięciu się dziewczęcia.
  • znowu.to.samo 15.06.18, 09:30
    Dlatego też ja aby nie stawiać się w głupiej sytuacji po prostu poinformowałabym zdradzanego anonimowo. Wysłała list, wsadziła karteczke za wycieraczke samochodu/do skrzynki....jest masę sposobów. Zdradzany sam zadecyduje co z tym zrobić. A gdyby sprawa sie rypła to udawałabym że nic nie wiedziałam😉

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • loola_kr 14.06.18, 15:05
    nie powiedziałabym i sama nie chciałabym się dowiedzieć od kogoś.
  • scarlett74 14.06.18, 20:51
    Na pewno nie, nie ma to jak wciskać nos w nie swoje sprawy...
  • scarlett74 14.06.18, 20:53
    I jeszcze jedno, jak to sobie wyobrażasz, idę ulicą patrzę idzie żona X, więc wołam " cześć , wiesz że twój stary ma jakąś siksę na boku"...
  • handzia.kaziukowa 14.06.18, 20:58
    Nie powiedziałabym. One przeważnie i tak już wiedzą.
  • aandzia43 14.06.18, 21:13
    Dylemat z kategorii "jak tu pierd...ć żeby się nie zesr.ć". Powiedzaiłabym na pewno gdyby związek był ewidentnie zły z winy faceta i wieść o chodzeniu na k...y czy innej zdradzie była tylko wisienką na torcie i mogła ostatecznie pomóc kobiecie podjąć decyzję.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • rysiowa85 15.06.18, 06:32
    dlaczego ematka (niby z bidetem) a nie ma telefonu z aparatem jak 99% Polaków? Dla mnie oczywiste że fotografuje i uwieczniam, żeby pan sie nie wyłgał jak bedzie sprawa. Tylko watpie zeby do tego doszło, ktos musiałby nie wiem co robic w miejscu publicznym, zebym uznała to za zdradę. Serio nie widuje dorosłych ludzi stojacych na ulicach i obłapiających sie/całujacych wogóle.
    A to ze pan je obiad z pania to nie uznałąbym za zdradę, równiez jakby pan dotknał jakąś panią.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.