Dodaj do ulubionych

klas VII-drastyczny spadek sredniej

14.06.18, 13:46
dotyczy calej klasy. W VI klasie srednia klasowa byla 4.6 (jest kilkoro wybijających się dzieci, większość sredniaków i kilka słabszych). Klasa ta sama, jednak w tej chwili ta srednia to 3.2. Zdecydowany spadek. Widzialam to po ocenach mojego syna i az trudno mi bylo uwierzyc w jego zapewnienia, że na tle klasy ma niezłe oceny. Wychowawca wczoraj na zebraniu podsumował rok szkolny jako jego wielkie negatywne zaskoczenie. Winę zwalił na dojrzewanie. Ale czy mial racje?
Moje spostrzezenia: nauki wiecej, doszla chemia i fizyka, gdzie panie nauczycielki dojezdzaja z innych szkół tylko na te godziny. Nie ma mozliwosci poprawy zle napisanego sprawdzianu, bo na lekcji nie mozna, a poza lekcjami pań nie ma. Zaproponowaly przyjazd do ich szkoly, ale wtedy zawalasz normalne lekcje. Zmienila sie pani od matmy (nauczycielka uczaca dotychczas w liceum) i kompletnie nie potrafi tłumaczyc dzieciakom, traktuje ich jak starszą mlodzież i tyle tez od nich wymaga (kartkówka złożona z 36 przykładów o róznym stopniu trudności, ciezko dobrym uczniom zmiescic sie w czasie, a co dopiero slabszym), dzieci nie nadążają, a pani z materiałem idzie (biegnie) do przodu. Kolejny (piąty) nauczyciel z angielskiego. Gdyby nie dodatkowe korepetycje to młody by g....wiedział. Dramat. A za rok.......az sie boję.
Czy u waszych 7-klasistów tez taki spadek formy?
Edytor zaawansowany
  • 45rtg 14.06.18, 13:47
    troompka napisała:

    > dotyczy calej klasy. W VI klasie srednia klasowa byla 4.6 (jest kilkoro wybijaj
    > ących się dzieci, większość sredniaków i kilka słabszych). Klasa ta sama, jedna
    > k w tej chwili ta srednia to 3.2. Zdecydowany spadek. Widzialam to po ocenach m

    > Czy u waszych 7-klasistów tez taki spadek formy?

    Nie. Normalna nauka.
  • mama.nygusa 14.06.18, 13:59
    Moja w 6 wiec to przede mna, ale znam przeciez mnostwo rodzicow dzieciakow z 7 i oczywiscie spadek jest w 99% przypadkow.Nie ma co sie czarowac.
    Najbardziej znana mi dziewczyna, w 6 miala srednia 5,3 cos kolo tego, a dzis nie ma swiadectwa z paskiem, aczkolwiek ja uwazam iz i tak ma wysoka srednia.

    --
    Jethon: PiS łamie konstytucję
    Mazurek: W którym miejscu
    Jethon: Nie wiem, nie znam się
  • iwoniaw 14.06.18, 14:05
    znam przeciez mnostwo rodzicow dzieciakow z 7
    > i oczywiscie spadek jest w 99% przypadkow.


    No może nie aż 99%, ale spadek jest. Tylko że gdy po 6 klasie dzieciaki szły do gimnazjum, też tak było - tzn. większości spadały oceny.


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • troompka 14.06.18, 14:21
    tylko tu akurat warunki zewn.caly czas sa takie same. Ta sama klasa, nikt nie doszedł ani nie odszedł, ci sami nauczyciele (oprócz przypadków które opisalam powyzej i mysle, że mialy one duzy wplyw na srednia). Rozumiem spadek bo wiecej nauki, ale zeby az tak? Młody mial w ub.roku srednia 4.2, czyli ponizej sredniej klasowej, teraz ma 3.5, mając dosc slabe oceny, ale jak widac jest powyzej sredniej. To co sie stalo z pozostałymi 20-stoma osobami? Jest tylko 1 swiadectwo z paskiem, podczas gdy w ub roku bylo 12.
  • mama.nygusa 14.06.18, 14:35
    Nie wiem co sie tak dziwisz, zamiast przygotowac sie np z 3 tematow to dzieciak musi z 6, to jeszcze raz tyle roboty.
    Moze cie troche pociesz, a moze nie, czesc dzieci w 2 i 3 klasie gimnazjum radzila sobie lepiej, znajomej corka w 1 gim, miala srednia tez cos kolo4, teraz konczy gim. i ma pasek.

    --
    Jethon: PiS łamie konstytucję
    Mazurek: W którym miejscu
    Jethon: Nie wiem, nie znam się
  • mamma_2012 14.06.18, 19:15
    Na koniec gimnazjum nauczyciele w niektórych szkołach zawyżają oceny, żeby dzieci miały szansę dostać się do wybranych szkół, więc to łatwe do wyjaśnienia.
  • iwoniaw 14.06.18, 14:38
    A od geografii i biologii nie mają nowych nauczycieli? Drugi język im nie doszedł? Moim zdaniem zmiany są duże, nowe przedmioty, prawie połowa nowych nauczycieli.

    Młody mial w ub.roku srednia 4.2, czyli ponizej srednie
    > j klasowej, teraz ma 3.5, mając dosc slabe oceny, ale jak widac jest powyzej sr
    > edniej. To co sie stalo z pozostałymi 20-stoma osobami?


    No najwyraźniej było sporo "nadmuchanych" ocen. Im starsze klasy, tym mniej szóstek da się "załatwić" zrobieniem plakatu czy innego referatu (pół biedy, jeśli samodzielnie, gorzej, gdy rękami mamusi czy tatusia), wymagania są coraz większe. Poza tym sądzę, że swoje zrobił "szok zmiany" i w 8 klasie średnie mogą być wyższe, gdy dzieciaki już się oswoiły z nowymi przedmiotami i wymaganiami.

    Jest tylko 1 swiadectwo
    > z paskiem, podczas gdy w ub roku bylo 12.


    W wątku obok wiele osób uważa, że to stan bardzo pożądany, więc nic tylko się cieszyć wink


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • lucyjkama 14.06.18, 16:55
    Ja tak uważam. Na klasę powinno być jedno wyróżnienie, no max trzy😀 Wtedy jest to faktycznie wyróżnienie. Tak było gdy ja chodziłam do szkoły. A teraz 20 pasków na 25 osób w klasie. No same geniusze 😋
  • mysiaapysia 14.06.18, 19:10
    Moi znajomi ze starszymi dziećmi już dawno kwękali, że teraz pasek na świadectwie to już nie jest prawdziwe wyróżnienie. Nie jest objawem geniuszu. Pracowitości owszem. Czasami kombinowania i umiejętności wypraszania lepszych ocen.
  • zlababa35 23.06.18, 22:15
    Ale tak to zawsze bywało...

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • naggina 14.06.18, 14:10
    zawsze tak było w DOBRYCH gimnazjach- smile spadek poważny.
    młoda w szkole zrobionej po gimnazjum- spadek jest, ale w jej wypadku mały, bo ona naturalnie zdolna i sama zorganizowana- więc nie jest to "wyciumkane" przez mamuśkę tongue_out

    --
    --nothing is ever easy in the world of men---
  • ophelia78 14.06.18, 14:14
    Co do spadku się nie wypowiem, ale:

    >Nie ma mozliwosci poprawy zle napisanego sprawdzianu, bo na lekcji nie mozna, a poza lekcjami pań nie ma. >Zaproponowaly przyjazd do ich szkoly, ale wtedy zawalasz normalne lekcje.

    No to już temat do dyrekcji. jeśli w WSO jest zapis o możliwości poprawy, to panie muszą to jakoś umnożliwić.


    >Zmienila sie pani od matmy (nauczycielka uczaca dotychczas w liceum) i kompletnie nie potrafi tłumaczyc dzieciakom, >traktuje ich jak starszą mlodzież i tyle tez od nich wymaga (kartkówka złożona z 36 przykładów o róznym stopniu trudności, >ciezko dobrym uczniom zmiescic sie w czasie, a co dopiero slabszym), dzieci nie nadążają, a pani z materiałem idzie >cryingbiegnie) do przodu.


    Kolejny temat dla dyrekcji. Najpierw oczywiście pagadajcie z pania (może we wrześniu nuiech wychowawca zaprosi ją na zebranie?) i na spokojnie jej to wytłumaczcie. Nie atakujcie, ale naświetlcie problem. Dyrekcja jak rozmowa z panią nie poskutkuje.

    >Kolejny (piąty) nauczyciel z angielskiego

    No cóż,tu się można tylko wściekać. Nikt nie zabroni się nauczycielowi rozchorować,zaciążyć czy zwolnić z pracy...
  • la_mujer75 14.06.18, 14:45
    Nie wiem, jak średnia klasy syna wyszła. To była zawsze najlepsza klasa w szkole (od IV klasy na I miejscu- w zeszłym roku średnia powyżej 4,9 (nie pamietam dokładnie, cos koło 5,0).
    W tym roku - na pewno dużo niżej. Dużo nauki, wymagający nauczyciele (zwłaszcza pani od chemii , a i pan od fizyki też wymęczył dzieciaki, pani od biologii - z łapanki i ogólnie był z nią problem) i podniesiony próg oceniania (u większości nauczycieli 75 % to była "goła" trója).
    Non stop klasówki i kartkówki. Normą były 3 sprawdziany, a gdy nauczyciel nie zdążył wpisać sprawdzianu, to robił "kartkówkę" z całego działu. Wielokrotnie prosiliśmy nauczycieli, aby choć trochę przystopowali- twierdzili, że nie mogą, bo muszą sprawdzać na bieżąco wiedzę. I tak np. moje dziecko zanim napisało sprawdzian z chemii z danego działu miało prawie co druga lekcję kartkówkę. Z chemii 16 ocen, z hiszpańskiego 14, z fizyki 9, z historii 9, z matmy 13, z polskiego 14.... To drugi semestr. W pierwszym to samo (wówczas policzyłam -miał ponad 100 ocen uzyskanych- fakt, że część za aktywność, bo on z tych chętnych, w II semestrze był mniej aktywny).
    Syn bardzo zmęczony, pod koniec połapał najgorsze oceny, co obniżyło mu z dwóch przedmiotów ocenę na koniec.
    I tak nieźle wyszedł- średnia 4,76 . Rok temu miał 5,33, ale miał m.innymi celujący z angielskiego (za konkurs, w tym roku nie bral udziału, więc pani nie postawiła, chociaż miał świetne oceny i próbny siódmoklasisty napisał tracąc tylko 1 punkt- 59/60).
    Ja mocno go wspierałam/cisnęłam/pomagałam. Wiem, że jego koledzy raczej gorzej powypadali. Rodzice dali dzieciakom prawo do samodzielnej pracy, co spowodowało, że większośc w II semestrze latała na korki z chemii i matmy.
    Najlepsza w zeszłym roku dziewczyna (średnia 5,9) w tym roku ma 5,25 (akurat rozmawiałam z jej mamą). Fakt, że ma 6 z religii i muzyki. Syn nie chodzi na religię, a z muzyki pan go "zaorał" ma tylko 4 pomimo, że nie olewał przedmiotu. Pan jest znany z tego, że bardzo poważnie podchodzi do swojego przedmiotu. To zresztą jedyny przedmiot, do którego syn sam z siebie zaglądał, a to oczymś świadczy, prawda? Mnóstwo projektów, prac, prezentacji, klasówek z muzyki, a efekt mizerny.

    Ciężki rok, a następny jeszcze gorszy. I co mnie najbardziej martwi ? Mój syn, mający wiele problemów, może uczyć się godzinami, umieć wszystko (jak mi się wydaje), a potem idzie na sprawdzian i koncertowo wszystko uwala. Ma swój gorszy dzień, tydzień, moment... Totalny brak gwarancji, że praca i wysiłek przekuje się w sukces.
    Nawet nie cieszę się z wakacji, bo jak pomyślę o wrześniu, o miesiącach nauki, o tych egzaminach, to słabo mi...

  • mama.nygusa 14.06.18, 14:56
    idzie na sprawdzian i koncertowo wszystko uwala

    To skad tak wysoka srednia, skoro wszystko uwala?

    Ja mocno go wspierałam/cisnęłam/pomagałam. Tez mam taka znajoma, jej dzieciaki przechodza koszmarek, jedno z dzieciakow wlasnie w 7klasie, nie ma paska, a matka wsciekla sad

    --
    Jethon: PiS łamie konstytucję
    Mazurek: W którym miejscu
    Jethon: Nie wiem, nie znam się
  • la_mujer75 14.06.18, 15:02
    Nie wszystko, skoro ma dobre oceny. Próbne też napisał super, ale wiem, jak może być. Trafi na swój zły dzień i popłynie... W tym roku ileś razy się to zdarzyło. Nawet z ukochanej fizyki dostał gołą 1 ! Z działu, który (ponoć) umiał. A pan nim zachwycony. Ostatnie lekcje to syn prowadzi smile
    Jest taki nierówny.
  • makurokurosek 14.06.18, 16:19
    "Nie wszystko, skoro ma dobre oceny. Próbne też napisał super, ale wiem, jak może być. Trafi na swój zły dzień i popłynie... W tym roku ileś razy się to zdarzyło. Nawet z ukochanej fizyki dostał gołą 1 "

    To jakim cudem ma taką średnią?
    Według mnie masz zbyt wygórowane wymagania i ciśniesz chłopaka do granic wytrzymałości, przy takich ocenach nie wierzę by twój syn miał inne problemy niż problemy z matką dla której zawsze jest za mało
  • angazetka 15.06.18, 16:36
    KAŻDY miewa złe dni. Ty nie?
  • la_mujer75 14.06.18, 15:07
    Mój syn to "specjalny przypadek". Gdybym nie pilnowała, być może nadal nie umiałby czytać. No, może by się nauczył, jakby stwierdził, że ta umiejętność do czegoś mu się to przyda.
    Młodszy jest "normalny". Kończy IV klasę i nawet do końca jeszcze nie wiem, jakie ma oceny. Chyba dobre?
  • naggina 14.06.18, 15:12
    napisałas tak o 13 latku..."To zresztą jedyny przedmiot, do którego syn sam z siebie zaglądał, a to oczymś świadczy, prawda? " sad
    to jest straszne, przeczytaj to jeszcze raz sad to wygląda na jakąś chorobę, ale TWOJĄ sad


    --
    --nothing is ever easy in the world of men---
  • mama.nygusa 14.06.18, 15:17
    Mam identyczna znajoma, nie da jej sie sluchac, to jest koszmar, dzieciaki sa biedne.jedno wlasnie od wrzesnia chodzi do psychologa, przeszlo zalamanie.Dziewczyna z 7 klasy nie bedzie miala paska, matka strasznie to przezywa, nie bedzie mogla sie pochwalic na fb.
    Dramat dla dzieci.

    --
    Jethon: PiS łamie konstytucję
    Mazurek: W którym miejscu
    Jethon: Nie wiem, nie znam się
  • la_mujer75 14.06.18, 15:29
    Ilu znasz 13 latków, którzy sami z siebie radośnie siadają do lekcji? Znam tylko jeden taki przypadek. Syn mojej dentystki. Ubóstwia się uczyć - wszystkiego ! Musi go stopować. Pewno u dziewcząt jest to częściej spotykane zjawisko.
    A muzyka - to był jedyny przedmiot, że moje dziecko- samo z siebie (czytaj: bez jakiejkolwiek mojej uwagi)- brało podręcznik. Do każdego innego przedmiotu (nawet ukochanej fizyki) siadał wzdychając, gdy musiał odrobić lekcje.
  • kurt.wallander 14.06.18, 20:25
    la_mujer75 napisała:

    > Ilu znasz 13 latków, którzy sami z siebie radośnie siadają do lekcji?

    co innego "samo z siebie", a co innego "radośnie". Moja 13-latka (już prawie 14-latka) zdecydowanie nie siada do lekcji radośnie, jednak czyni to sama z siebie, bez poganiania, przypominania i trucia ze strony rodziców.
  • la_mujer75 14.06.18, 23:16
    A mój 10latek sam z siebie przerywa zabawę/grę i siada do lekcji. Odwala w pięć minut. I co ? To źle, czy dobrze ?
    Bo już sama nie wiem...
  • kurt.wallander 15.06.18, 08:03
    la_mujer75 napisała:

    > A mój 10latek sam z siebie przerywa zabawę/grę i siada do lekcji. Odwala w pięć
    > minut. I co ? To źle, czy dobrze ?
    > Bo już sama nie wiem...

    Pewnie, że dobrze (zakładam, że robi dobrze w te 5 minut).
  • dzikka 15.06.18, 13:01
    tak jak moja 14-latka. Nie mam pojęcia czego się aktualnie uczy, nie wiem jak wyglądają jej zeszyty. Ona sama siebie pilnuje w tym zakresie. Kończy 2 gimnazjum a ja znam wychowawcę i p. od historii (a to jeszcze z konkursu z podstawówki, potem się okazało, że będzie jej nauczycielką w gim.) Młoda średnia 5,45. I naprawdę nie wiem kiedy i jak ona te oceny dostaje bo więcej czasu spędza na treningach czy rolkach niż w domusmile
    żeby nie było, testy próbne poszły jej b.dobrze więc chyba coś w tej głowie ma. A tak w ogóle to jest typową, wkurzającą i pyskatą nastolatkąsmile
  • naggina 14.06.18, 14:59
    po co liczyć te średnie, te miejsca po przecinku, ta ilośc ocen?????
    litości.....
    takie sprawozdanie utwierdza mnie w przekonaniu, że rodzice naprawe nie wiedzą, co w życiu dzieci jest najważniejsze....
    ps: edukacja jest dla mnie baaaardzo ważna. dlatego wychowałam tak, żeby 12 latce w VII klasie już tych setnych nie liczyć...

    --
    --nothing is ever easy in the world of men---
  • la_mujer75 14.06.18, 15:04
    Mam idiotyczną pamięć do licz, dat, numerów telefonów itd. Nic na to nie poradzę smile Same siedzą w głowie. Totalnie nieprzydatna wiedza.
  • naggina 14.06.18, 15:14
    Żeby pamiętać taką liczbę- trzeba najpierw policzyć.... to jest naprawdę jakaś obsesja... szkoda mi dzieciaka uncertain

    --
    --nothing is ever easy in the world of men---
  • la_mujer75 14.06.18, 15:22
    A skąd wiesz, że nie mam tego daru wink W mojej rodzinie aspergerowców jest nadwyżka smile
    Ja akurat nie mam tego daru, ale mój ojciec, robiąc zakupy w supermarkecie, podchodząc do kasy, podaje kwotę, co do grosika smile I nie liczy specjalnie, biorąc przedmiot do ręki, mimochodem "rejestruje" cenęi ją sobie dodaje (nie do końca świadomie).
    Żałuj sobie do woli. Nikt ci nie broni. Możesz napisać "współczujem twoim dziecią", czy jak to leciało.
    Byłabym idiotką, wiedząc, że moje dziecko ma problemy i zostawiłabym go samemu sobie.
  • makurokurosek 14.06.18, 16:22
    Też mam pamięć do licz ale żeby zapamiętać wynik rachunku , najpierw należy rachunek wykonać. Rzadko spotykam matki tak skupione na nauce dziecka i tak bardzo niezadowolone z dobrych wyników dziecka jak ty.
  • la_mujer75 14.06.18, 16:47
    Ja nie jestem niezadowolona z jego wyników. Uważam, że jak na dziecko z wieloma dysfunkcjami ma super wyniki. Mnie martwi, że to w żaden sposób nie gwarantuje, że w przyszłym roku uda mu się zaliczyć w miarę pozytywnie egzaminy do szkoły średniej. Ma wysoką inteligencję, jest mądry, a to ma się nijak z jego osiągnięciami w szkole, gdzie licza się testy i wpasowywanie w klucz odpowiedzi.
    Oczywiście, że średnia była liczona. Dziecko samo sobie policzyło. U nich w klasie to standard. Liczyli średnią nie mając jeszcze elementów statystyki smile To taka klasa. Zdecydowana większość dobrze się uczy. Zwykła rejonowa szkoła, żeby się nie czepiac. Ta klasa jest akurat taka.
    Czepiacie się mnie, że znam średnią (i pamiętam średnie z poprzednich lat). Wiekszość znanych mi rodziców zna średnią swoich dzieci. I to po przecinku. Tak, jak wczoraj rozmawiając z matką koleżanki syna- pytam się, czy Mała mocno spadła w porównaniu do zeszłego roku, a ta natychmiast podała średnią 5,25 (a ja zapamiętałam).
  • iwoniaw 14.06.18, 17:30
    średnia 4,76 . Rok temu miał 5,33
    Uważam, że jak na dziecko z wieloma
    > dysfunkcjami
    ma super wyniki.


    Aż się boję zapytać, jakie wyniki są "super" w przypadku dziecka bez wielu dysfunkcji...



    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • pade 14.06.18, 15:32
    Matko boska. Dziewczyno, Ty to masz hobbyuncertain
    Z jednej strony Cię szanuję za pracę jaką wkładasz w wychowanie dzieci, z drugiej...mam ochotę Tobą potrząsnąć.
    Nie wiem co dziś za dzień, ale mam ochotę potrząsnąć i to mocno, trzema osobami na forum. Chyba muszę sobie odwyk zrobićbig_grin

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • la_mujer75 14.06.18, 15:40
    Przyrzekam, że moje dziecko nie jest nieszczęśliwe. Mam kontakt z jego psychologiem smile Na pierwszy rzut oka to "normalny" nastolatek i tak też się zachowuje. A jeszcze ostatnio zaczął grać w piłke nożną z kumplami z klasy. Po lekcjach. To wielki sukces. Nienawidził sportu. Dzieki fajnym kumplom przełamał się ! Starsznie się z tego cieszę. Bardziej niż z dobrych ocen, przyrzekam smile
  • makurokurosek 14.06.18, 16:24
    "Przyrzekam, że moje dziecko nie jest nieszczęśliwe. Mam kontakt z jego psychologiem"

    Dlatego normalnego nastolatka, z dobrymi wynikami w nauce i dobrymi relacjami z rówieśnikami ciągasz po psychologach ?
  • la_mujer75 14.06.18, 16:36
    Moje dziecko ma m.innymi ZA. Jest pod "opieką" psychologa szkolnego. Obowiązek wynikający z realizacji orzeczenia o specjalnych potrzebach edukacyjnych dziecka.
  • pade 14.06.18, 16:41
    Psycholog jest też Tobie potrzebny.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • la_mujer75 14.06.18, 17:21
    Pewno też. Nie mam czasu.
  • makurokurosek 14.06.18, 17:25
    Masz czas latać po psychologa z normalnym nastolatkiem , a nie masz czasu na pójście do psychologa i psychiatry ze swoimi zaburzeniami . Nie jeden dzieciak przez tak zafiksowanych na punkcie ocen i sukcesów rodziców popełnił samobójstwo . Tak więc może znajdź czas na tego psychologa dla siebie zanim doprowadzić do tragedii
  • la_mujer75 14.06.18, 18:27
    Nie latam. Ma w szkole, zamiast religii.
    On nie jest zafiksowany. Ja też nie. Owszem- oceny, lekcje są ważne i są wysoko na liście moich priorytetów.

    Która z Was dostała diagnozę, że wasze dziecko do niczego się nie nadaje, że szkoła integracyjna to maks jego możliwości, że nie poradzi sobie w życiu i będzie skazany na waszą pomoc?
    Która z Was?
    Bo ja tak. Wiedziałam, że to nie trafiona do końca diagnoza, ale ziarno niepewności zasiano we mnie. A moje dziecko mocno we wszystkim odstawało. Co gorzej- on to sam widział i juz jako 5 latek mówił, że nie chce żyć, bo jest kiepski....
  • pade 14.06.18, 18:37
    Ja.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • la_mujer75 14.06.18, 18:42
    I co? Olałaś, puściłas na żywioł? Jak przeżyje to dobrze, a jak nie, to trudno?


  • pade 14.06.18, 19:28
    A jak myślisz?

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • la_mujer75 14.06.18, 20:07
    Nie wiem.
    Mam kumpelę, jej syn miał spore problemy (wszelkie dys), ona stwierdziła, że musi sobie radzić sam. Czasami fundowała mu korki. Dostał sie do najsłabszego w okolicy gimnazjum. Już we wrześniu został złapany na piwie i paleniu sad Okazało się, że w I tygodnu szkoły stał się kozłem ofiarnym. I żeby zmienić swój status, dołączył do tych najgorszych. Jakoś gimnazjum skończył, dostał się nawet do technikum. Dziś wysłała mi sms, że syn nie zdaje w tej I klasie. 10 pał na koniec roku.
    To fajny dzieciak, ale jak sam mi mówił : "Ciociu , czytałem "Katarynkę" trzy razy i nic z niej nie zrozumiałem, bo ja mam problem z czytaniem ze zrozumieniem". I nie , nie jest niedorozwinięty. Inteligencja powyżej średniej, ale ....
  • pade 14.06.18, 21:43
    Mam bardzo, bardzo podobne doświadczenia do Twoich. (Może jutro coś więcej o tym napiszę). I pewnie dlatego Twoje zafiksowanie na synu mnie rusza.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • makurokurosek 14.06.18, 18:51
    Jak bym miała matkę dla której zawsze jest mało i która śrdnią 4,7-5,2 tłumaczy zaburzeniami, wszak dla normalnego dziecka to za mało też czułabym sie jako przegryw. Pytanie tylko ile jeszcze presji jest w stanie wytrzymać twój syn.
  • la_mujer75 14.06.18, 19:16
    Kurcze blade, gdzie ja napisałam, że ta średnia nie jest satysfakcjonująca????? I jak ja ją tłumacze poprzez jego zaburzenia? Że niby by miał wyższa, gdyby nie zaburzenia???? Wątpię, bo wtedy bym go "zlała". Tak zrobiłam z Młodszym. Radzi sobie sam. Przychodzi, gdy ma problem. A nawet już przestał- sam próbuje go rozwiązać. I póxniej tylko "melduje", że udało mu się! jest bardzo dumny z siebie.

    Ma problemy i dlatego sprawdzam, z czego ma klasówkę, co ma przygotować, pomagam mu się zorganizować.
    Do jakieś IV klasy, codziennie wychodząc do szkoły zapominał wziąć plecaka...

    Albo ja tak nieskładnie piszę, albo macie problem ze zrozumieniem- dla mnie ważne są oceny, bo jest to jakiś miernik (niedoskonały) przyswojenia materiału przez moje dziecko. I miernik jego funkcjonowania. Gdy ma swoje regresy, natychmiast odzwierciedla się to w stopniach. Wiem wtedy, że cos się dzieje.
    Nie naciskam, nie karzę, nie wymagam piątek. Wymagam wypełniania obowiązku, jakim jest nauka.

    P.S. wrócił dziś ze szkoły później- po szkole poszedł z kumplem poszwendać sie po okolicy. Wrócił. Zjadł i gra z innymi kumplami. Jak zwykłe dziecko ! Jak zwykły nastolatek. I to jest dla mnie powód do radości.
  • iwoniaw 14.06.18, 20:02
    Kurcze blade, gdzie ja napisałam, że ta średnia nie jest satysfakcjonująca?????
    > I jak ja ją tłumacze poprzez jego zaburzenia? Że niby by miał wyższa, gdyby n
    > ie zaburzenia????


    Ano tu:

    forum.gazeta.pl/forum/w,567,166187329,166187329,klas_VII_drastyczny_spadek_sredniej.html?p=166188622
    mnie też bardzo uderzyło to "super jak na dziecko z licznymi zaburzeniami" - o średniej paskowej czy niemal paskowej...


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • la_mujer75 14.06.18, 20:13
    Jeżeli piszę :to super jak na dziecko z problemami", to gdzie pojawia się moje niezadowolenie?
    Gdybym napisała : "no, średnio wypadł, ale on ma deficyty" to bym rozumiała wasze zastrzeżenia. Że się czepiam (bo ta średnia jest dla mnie "średnia") i tłumaczę tę "słabą" średnia poprzez jego problemy.
    napiszę drukowanymi : CIESZĘ SIĘ, ŻE MOJE DZIECKO MIMO SWOICH PROBLEMÓW, MA TAKĄ WYSOKĄ ŚREDNIĄ. JESTEM Z NIEGO DUMNA.
    Kurczę, chyba rzeczywiście powinnam odpuścić mojemu synowi, bo z nim łatwiej się dogadać, niż z "normalnymi" i zakładam -wykształconymi e-matkami.
    Może moje cechy autystyczne dają o sobie znać?
  • mamma_2012 14.06.18, 20:22
    To teraz pomyśl, co czuje czytając Twoje słowa, mama przeciętnego dziecka, które ucząc się ma średnią 4,3?
    Zaniedbała diagnozę (uczy się, a spektakularnych efektów brak, może problemowe) czy ki diabeł?
  • la_mujer75 14.06.18, 20:26
    Gdyby moje dziecko miało średnią 3,5, a ja bym nawet nie wiedziała, co przerabiają w szkole, to bym skakała do góry ! Ciesząc się, ze moje dziecko samo wszystko ogarnia.
    I powiem tak - "przeciętne" dziecko brzmi dla mnie jak najpiekniejsza muzyka... I cieszę się, że mam chociaz jedno "przeciętne dziecko" - Młodszego.
    Zresztą- gdzie tu matki z "przeciętnymi" dziecmi ? Przecież wszystkie dzieci e-matek są genialne, wysportowane i rosną na przyszłych liderów?
  • mamma_2012 14.06.18, 20:30
    Dałaś mu kiedyś szansę bycia przeciętnym samodzielnie? Założycielka wątku nie napisała, że ma na stanie geniusza.
  • la_mujer75 14.06.18, 20:53
    Jemu nie zależy na wielu rzeczach, ma na to - mówiąc krótko i dosadnie- wywalone.
    Jak cos go nie interesuje, nie ma opcji, aby się podjął tego zadania. Dodatkowo- jakby "z góry" ocenia, że mu cos nie wyjdzie, więc nawet nie usiłuje podejmowac prób.
    Tak było od małego. Nigdy nie mial fazy : "ja siam, ja siam". Do każdej czynności, która nie lezy w obrębie jego "chcenia" trzeba go pchać. Metodą małych kroczków. Musi się jakby oswoić z nowym zadaniem. Nowe zadania- to dla niego mega stres. To budzi w nim niepokój, więc się zawiesza. Ucieka w swój świat.
    On nie robi czegoś, bo tak wypada, bo inni tego od niego oczekują. Jak mu nie wdrukuję pewnych zachowań, to sam ich nie wyłapie i ch nie będzie robił pod publiczkę. Musze mu to wdrukować, aby przyswoił jako swoją zasadę i wtedy będzie jej ściśle przestrzegał.
    W ten sposób (m.innymi) przejawia się jego ZA.
    To typ, którego trzeba wszystkiego wyuczyć, sam sie nie garnie. Najszczęśliwszy byłby - gdyby od rana do nocy siedział w wirtualnym świecie swoich gier, książek ( tylko naukowe i fanasy), zajadając kanapki z serem. Niestety- ma pecha i matkę, która go zmusza do tego, czego jeszcze sobie nie przyswoił.
    taki prosty przykład- jak z nim chodziłam na spacery- milion razy przy nim mówiłam "dzień dobry" w miejscach publicznych. Nie załapał, że tak trzeba . Musiałam go wyuczyć. Nauczył się. Ale nie zgeneralizował tej zasady na inne społeczne sytuacje. Że jak np. z kims rozmawiam, a on podchodzi, to musi się przywitać. Wytłumaczyłam - załapał. Młodszy intuicyjnie to wyłapywał. Poprzez obserwację mnie i moich zachowań, uczył się.
  • ichi51e 15.06.18, 07:25
    Smieszni jestescie z waszymi oskarzeniami a nie macie pojecia jak to jest uzeraz sie z dzieckiem z autyzmem. No jak gadanie ze slepym o kolorach po prostu.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • la_mujer75 14.06.18, 20:34
    Mój mąż przez całą podstawówkę miał same dostateczne, z wyjątkiem matematyki, fizyki i chemii (plus WF). Dostał się do ogólniaka - same mierne (zmienili skalę), z wyjątkiem matmy, fizyki i WF.
    Pokonał 13 kandydatów na jedno miejsce i dostał sie na informatyke na UW.
    W wieku 15 lat wymyślił grę online, kiedy nie było jeszcze internetu. Kilkanaście lat później zrealizował swoje marzenie- stworzył te grę smile
    I co ? Był przeciętny? A miał same 3 i 2 na świadectwach...
  • mamma_2012 14.06.18, 20:42
    To czemu nie pozwolisz na to samo synowi? Ja rozumiem przedmioty egzaminacyjne, rekrutacyjne, ale zabijania się o teraz o michałki, żeby była średnia, nie rozumiem.
  • la_mujer75 14.06.18, 20:56
    Bo te durne przedmioty mogą zaważyć na przyszłorocznej średniej, która będzie brana pod uwagę przy tej ostrej rekrutacji, a że syn jest "nierówny" i wiem, że może uwalić egzaminy, to chcę miec podkładkę, jak trzeba będzie walczyć o jakiekolwiek miejsce w jakimkolwiek ogólniaku. Do branżówki go nie oddam. Bo tam pierwszego dnia by go zgnoili.
  • naggina 14.06.18, 21:03
    "Bo te durne przedmioty mogą zaważyć na przyszłorocznej średniej, która będzie brana pod uwagę przy tej ostrej rekrutacji, a że syn jest "nierówny" i wiem, że może uwalić egzaminy, to chcę miec podkładkę, jak trzeba będzie walczyć o jakiekolwiek miejsce w jakimkolwiek ogólniaku. "
    zlituj się sad zobacz co jest brane pod uwagę przy rekrutacji sad przecież nie ocena z przyrody. zadna średnia sad
    tylko- pasek. i oceny z kilku przedmiotów- tylko z VIII klasy.

    --
    --nothing is ever easy in the world of men---
  • la_mujer75 14.06.18, 21:08
    Ta durna muzyka ląduje na świadectwie ukończenia ósmej klasy, a kończy się w siódmej.
    Nie mam żadnej gwarancji, ze synowi bedzie tak dobrze szlo w przyszłym roku, a może jednak tak i jak znam życie, to sie okaże, że właśnie ma o jedną czwórke za dużo, aby załapać się na pasek... I okaże się, że napisze egzaminy na tym samym poziomie, co jego konkurent, ale konkurent będzie miał 6 z muzyki, 6 z WF i 6 z religii. Kogo wezmą ?
  • naggina 14.06.18, 21:17
    Ale przecież nie może się liczyc do śrdeniej 2 razy- raz w VII a raz w VIII!

    --
    --nothing is ever easy in the world of men---
  • maniaczytania 14.06.18, 21:19
    oczywiście, że może - po w VIII to nie będzie tylko świadectwo ukończenia VIII klasy, ale ukończenia szkoły.

    --
    Maniaczytania - blog
  • naggina 14.06.18, 21:32
    ale jak- będzi się 2 razy liczyć?
    1. do średnie VII klasy
    2. do śrdeniej VIII klasy?
    wg mnie problem wydumany, ale....

    --
    --nothing is ever easy in the world of men---
  • maniaczytania 14.06.18, 21:39
    tak

    --
    Maniaczytania - blog
  • arwena_11 15.06.18, 10:25
    Na świadectwo ukończenia szkoły ( czy podstawówki czy gimnazjum ) wchodzą WSZYSTKIE przedmioty jakie były przez 5 czy 3 lata. Ostatnie oceny.
  • arwena_11 15.06.18, 10:24
    Oczywiście,że można. Mojej córce na świadectwo dojdzie pięć czy cześć szóstek z poprzednich lat.
    Ale u niej to kwestia czy będzie 5,30 czy 5,20 - bo być może będzie na 18 przedmiotów tylko jedna 4 - bo już jej się nie chce poprawiać - a nie lubi tego przedmiotu.
  • maniaczytania 14.06.18, 21:18
    "I okaże się, że napisze egzaminy na tym samym poziomie, co jego konkurent, ale konkurent będzie miał 6 z muzyki, 6 z WF i 6 z religii. Kogo wezmą ?"

    Tego, który będzie miał więcej punktów z czterech przedmiotów, krytycznych dla danego profilu w danym liceum - za muzykę, wf i religię punktów dodatkowych nie ma, są tylko za świadectwo z wyróżnieniem - 7 punktów.

    --
    Maniaczytania - blog
  • la_mujer75 14.06.18, 21:20
    Ale to jest 7 punktów, piechotą nie chodzi, prawda?
  • maniaczytania 14.06.18, 21:22
    pytanie, co ważniejsze - punkty, czy ten stres, który Cię po prostu zżera - mam nadzieję, że syna nie.

    --
    Maniaczytania - blog
  • la_mujer75 14.06.18, 21:34
    On ma na wiele rzeczy wywalone- brzydkie słowo, ale idealnie oddające jego stan ducha. Ma to swoje plusy.
    On w ogóle jest takim spokojnym, zrównoważonym nastolatkiem. I zawsze wygląda na zadowolonego. Przynajmniej tak go wszyscy (łącznie ze mną i najbliższymi) odbierają.
  • naggina 14.06.18, 21:30
    znaczy co- masz na myśli pasek?


    --
    --nothing is ever easy in the world of men---
  • la_mujer75 14.06.18, 21:39
    Za pasek są dodatkowe punkty, tak ? Moga być ważne.
  • makurokurosek 14.06.18, 21:50
    "Zresztą- gdzie tu matki z "przeciętnymi" dziecmi ? Przecież wszystkie dzieci e-matek są genialne, wysportowkane i rosną na przyszłych liderów?"

    Jestem mamą dwójki całkiem przeciętnych dzieci, nie latałam ze starszą po psychologach i poradniach by mieć wyjaśnienie dla jej średniej która jest niższa od średniej twojego syna mającego podobną całą masą zaburzeń.
  • la_mujer75 14.06.18, 22:34
    A ja zazdroszcze, że masz dwójkę "przeciętnych" dzieci, naprawdę.
    Mam jedno takie i sie strasznie cieszę, że jest "przeciętny" w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
    Geniusz z niego żaden smile Ogarnia się sam. raz lepiej, raz gorzej, ale SAM.
    Nawet nie wiesz, jakie masz szczęście miec dwójkę normalnych, zdrowych dzieci.
    Gdyby Starszy od zawsze nie odstawał od swoich rówieśników ( jego rozwój był nieharmonijny- pod jednymi wzgledami mocno przewyższał rówieśników, a pod innymi mocno od nich odstawał - i tak nadal jest sad )wołami by mnie nie zaciągnięto do żadnej poradni.
  • oqoq74 14.06.18, 20:49
    Zupełnie nie rozumiesz, jak są odbierane Twoje słowa. Inna sprawa, że Twoje dziecko po całym roku na pewno jest przemęczone wieczną walką. Tym bardziej, że pod koniec jak sama napisałaś, połapał słabsze oceny. On też potrzebuje wyluzować i wakacje niekoniecznie wystarczą. Nie musi mieć super ocen. Daj mu odpocząć, a przede wszystkim daj trochę samodzielności. Żeby mógł sam zacząć o siebie się troszczyć, nawet kosztem niższych ocen. No chyba, że chcesz go tak ciągnąć przez szkołę średnią i studia... Tylko pytanie czy on tego chce.
  • la_mujer75 14.06.18, 21:05
    W jego klasie wszystkie dzieci są zmęczone. I te zdolne i te mniej zdolne.

    Jeżeli mu "odpuszczę", to popłynie. Wiem o tym, bo od czasu do czasu robię próby i zawsze efekt jest ten sam.
    Dam mu tyle czasu, ile będzie potrzebował - na osiągniecie samodzielności na możliwym dla siebie poziomie.
    Wybaczcie, ale swoje rady możecie stosowac do "zwykłych" dzieci, bo w takich przypadkach się sprawdzają. Znam najlepiej moje dziecko z was, widzę -kiedy można odpuścić, a kiedy trzeba docisnąć.
  • maniaczytania 14.06.18, 21:21
    no właśnie, też mnie to zastanawia, kiedy, a właściwie czy uznasz kiedyś, że dorósł ...

    --
    Maniaczytania - blog
  • la_mujer75 14.06.18, 21:29
    I w tym tkwi mój największy problem. Boję się, że przegapię, bo jestem nadopiekuńcza (zdaję sobie z tego sprawę, ale to u nas chyba dziedziczne- taka sama była moja mama i jej matka teżsad ),a on nie wykazuje woli bycia niezależnym nastolatkiem. Ja tez byłam takie grzeczne ciele-mele...
    Fakt, że jest jeszcze tata w tej rodzinie i mam cichą nadzieję, że on tu zadziała.
    Kiedyś mieli bardzo złe relacje (długo trwało zanim mąż zaakceptował w pełni syna, tzn. jego problemy), teraz jest o niebo lepiej. I liczę na męża smile
  • maniaczytania 14.06.18, 21:41
    no bo właściwie to nie wiadomo, czy on z tym 'wywaleniem' na wszystko to nie dlatego, że wie, ze Ty zawsze jesteś z tyłu i jakby co to popchniesz, więc nie musi się wysilać, bo i po co.

    --
    Maniaczytania - blog
  • la_mujer75 14.06.18, 21:54
    Wyżej pisałam, ja zachowuje się człowiek z ZA. Gdyby mógł robiłby tylko to, co lubi, bo w tym czuje się dobrze. A reszta - to mega stresujące wyzwania. Stąd niechęć do podejmowania "wyzwań".
  • maniaczytania 14.06.18, 21:56
    wiem, że to trudne, ale może lepiej byłoby mu odpuścić? Całego życia za niego nie przeżyjesz ...
    Im szybciej będzie 'sam' w miarę kontrolowanych warunkach, tym szybciej się dostosuje.

    --
    Maniaczytania - blog
  • la_mujer75 14.06.18, 22:08
    To nie tak działa przy ludziach z ZA . Albo mu pozwole całkowicie zanurzyć się w jego świecia albo wyciągną na powierzchnię. Na daną chwile wyciągam, bo nie protestuje, czyli nie sprawia mu to problemu.
    Problem będzie, gdy on zacznie protestować, a ja nie będę chciala odpuścić.
  • makurokurosek 14.06.18, 23:07
    Mam kuzyna który teraz ma 45 lat, mamusia cały czas uważa, że biedaczek nie jest w stanie być samodzielnym i należy go wyciąć na powierzchnię. Życie życiem dziecka świadczy o zaburzeniach psychicznych, całkiem prawdopodobne że twój syn nie ma żadnych zaburzeń i jedyną zaburzoną osobą jesteś ty
  • la_mujer75 14.06.18, 23:28
    I przekupiłam komisje i lekarza psychiatrę, taaaaa.....
    Nie mówię, że nie jestem zaburzona. ZA nie bierze się z powietrza, ani ze szczepionek wink
  • makurokurosek 14.06.18, 23:46
    Wystarczy poczytać forum inny świat by zobaczyć, że komisje bez problemu dają orzeczenie o ZA, jeden ojciec chwalił się nawet i podawał namiary na poradnię i psychiatrę w Krakowie która bez zbędnych ceregieli orzeczenie o ZA wystawia, problem to jedynie uzyskanie punktu 7 . Tak więc skoro latałaś, to i dostałaś. Komisja dała ci to co chciałaś, bo widzieli że mają do czynienia z zaburzoną, niezrównoważoną matką.
  • la_mujer75 14.06.18, 23:57
    Tak, marzyłam, aby moje dziecko miało orzeczenie o specjalnych potrzebach edukacyjnych...

    To chyba ty masz jakies problemy, że się na mnie wyżywasz. I nie mów, że ci chodzi o dobro mojego dziecka, bo gucio w rzeczywistości to cię interesuje. Dziwne, że jeszcze po nim nie pojechałaś, próbując mi dopiec, hm... Nie wpadłaś na to, czy coś na kształ sumienia cię powstrzymuje?
    Ciesz się swoimi zdrowymi dziećmi. Nawet nie wiesz, jak masz dobrze.
    Miłej nocy.
  • makurokurosek 15.06.18, 00:15
    "Tak, marzyłam, aby moje dziecko miało orzeczenie o specjalnych potrzebach edukacyjnych...

    To chyba ty masz jakies problemy, że się na mnie wyżywasz. "

    Przenosisz swoje zaburzenia na dziecko, łatwiej ci szukać u niego zaburzeń i choroby niż samej ze soba iść do psychologa i psychiatry. W swoim życiu poznałam kilka zaburzonych kobiet, które wolały robić z dzieci czubki niż przyznać, że mają poważne problemy psychiczne.
    Gdybym była jedyną osobą w tym wątku która uznała, że twoje zachowanie nie jest normalne, to pewnie jutro przemyślałabym to i zastanowiłabym się czy może mój osąd nie był podyktowany zmęczeniem, ale wszystkie osoby wypowiadające się zwróciły uwagę na twój chory stosunek do syna, na twoje ciągłe doszukiwanie sie w nim niedoskonałości i niezadowolenie.
    Masz problem psychiczny z którym nie chcesz się zmierzyć i zamiast iść do lekarza, wolałaś zrzucić winę na syna
  • oqoq74 14.06.18, 21:57
    Nawet nie ma cienia szansy na to by spróbować samodzielnie swoich sił. Ty mu na to nie pozwalasz. Całe życie będziesz go tak kontrolować i ciągnąć? W pracy też? A czy on w ogóle lubi się tak uczyć?
  • makurokurosek 14.06.18, 22:18
    "Wyżej pisałam, ja zachowuje się człowiek z ZA. Gdyby mógł robiłby tylko to, co lubi, bo w tym czuje się dobrze. A reszta - to mega stresujące wyzwania. Stąd niechęć do podejmowania "wyzwań"."

    Widać większość ludzi z którymi chodziłam do podstawówki, szkoły średniej i na studia byli ZA bo wszyscy mieli " wywalone" na przedmioty które ich nie interesują
  • la_mujer75 14.06.18, 22:54
    To nie chodzi o jego stosunek do szkoły. To chodzi o stosunek do życia.
    Przeciętny czlowiek próbuje nowych rzeczy, bo a nóż, go to wkręci. Próbuje i widzi, że mu nie idzie, to po jakimś czasie odpuszcza, a jak mu idzie, to się w to wciąga.
    Moje dziecko nie podejmuje nowych wyzwań, bo z góry zakłada, że go to nie interesuje. On nawet nie chce próbować.
    To typowe dla ZA .
    I nie zrobią tego dla mamusi, ani tatusia, ani żony, ani dzieci. Stąd się mówi, ze ludzie z ZA są egoistami, czy osobnikami pozbawionymi empatii. Trzeba sposobu na takiego osobnika. Przekonac go, wytłumaczyć, że on sam ma w tym konkretny cel.
  • makurokurosek 14.06.18, 23:16
    "Moje dziecko nie podejmuje nowych wyzwań, bo z góry zakłada, że go to nie interesuje. On nawet nie chce próbować.
    To typowe dla ZA "

    To typowe dla większości dzieciaków.

    "I nie zrobią tego dla mamusi, ani tatusia, ani żony, ani dzieci. Stąd się mówi, ze ludzie z ZA są egoistami, czy osobnikami pozbawionymi empatii. Trzeba sposobu na takiego osobnika. Przekonac go, wytłumaczyć, że on sam ma w tym konkretny cel. "

    Boże jak jak sie ciesze, że moi rodzice akceptowali nas takimi jakimi jesteśmy i nie szukali usprawiedliwienia dla naszego zachowanie czy porażek w zaburzeniach.
    Zgodnie z obecnym trendem byłabym zdiagnozowana jako autysta, z zaburzeniami opozycyjno-buntowniczymi i oczywiście patologicznym syndromem unikania żądań.
    Na każde dziecko trzeba sposobu, bo każde dziecko jest inne i do każdego trzeba znaleźć własną drogę.
  • makurokurosek 14.06.18, 23:17
    "Zgodnie z obecnym trendem byłabym zdiagnozowana jako autysta, z zaburzeniami opozycyjno-buntowniczymi i oczywiście patologicznym syndromem unikania żądań. "

    Zapomniałam dodać nadwrażliwość słuchową i dotykową
  • la_mujer75 14.06.18, 23:45
    Poczytaj sobie o ludziach z ZA . Potem przeczytaj sobie jeszcze raz, a na koniec jeszcze raz. Może załapiesz na czym polegają te problemy.
  • makurokurosek 14.06.18, 23:57
    Owszem czytałam, czytałam również forum inny świat i widziałam jak matki potrafią w naturalnych zachowaniach typu " ulubiony miś, ulubiona książeczka" doszukiwać się ZA wszak dziecko jest schematyczne, dodatkowo na placu zabaw bardziej zainteresowane jest bieganiem aniżeli gapieniem się na matkę więc wykazuje słaby kontakt wzrokowy poza domem.
    Każdy z nas ma w sobie jakieś cech ZA. Teraz po prostu jest moda na doszukiwanie i nazywanie zaburzeniem wszystkiego co choć na minimetr odchyla się od linijki .
    W twoim opisie syna nie widzę kompletnie niczego co sugerowałoby zaburzenia autystyczne, z których jak wiemy się nie wyrasta. Twój syn tworzy relacje z rówieśnikami, ma grono kolegów co w przypadku autystów jest mało realne wszak ZA to brak umiejętności interpersonalnych i społecznych .
    Problemem twojego syna jesteś ty i twój brak akceptacji dla jakichkolwiek choćby najmniejszych jego potknięć.
  • la_mujer75 15.06.18, 00:11
    A jesteś psychiatrą od zaburzeń ze spektrum autyzmu? Jesteś może neurologiem?
    Podważasz opinie komisji i lekarzy, którzy badali mojego syna??? Masz takowe uprawnienia?
    Dzieki terapii można wiele uzyskać. A ja nad nim pracuję od wielu, wielu lat. I mam nadzieję, że z kazdym rokiem będzie coraz bardziej dorównywał do "przeciętnych" ludzi. Jest niegłupi, więc uczy się, co należy mówić, co robić, aby przestać się wyróżniać.
    Ostanio sam stwierdził, że musi popracowac nad kontaktem wzrokowym. Na razie sztucznie mu to wychodzi, bo wybausza oczy w mówiącego, a za chwile już ucieka wzrokiem. Ale przynajmniej stara się, bo wie, że ludzie nie lubią ludzi, którzy unikają kontaktu wzrokowego.
  • makurokurosek 15.06.18, 00:21
    "A jesteś psychiatrą od zaburzeń ze spektrum autyzmu? Jesteś może neurologiem?
    Podważasz opinie komisji i lekarzy, którzy badali mojego syna???"

    Już ci napisałam jak to użytkownicy forum inny świat , czyli rodzice dzieci z ZA piszą o wiarygodności orzeczeń. Jak to Krakowska komisja wydaje orzeczenie w przeciągu kilku tygodni dziecka na oczy nawet nie widząc. ZA od kilku ładnych lat jest bardzo modne.
    Jeszcze raz napiszę problem psychiczny masz przede wszystkim ty.
  • arwena_11 15.06.18, 11:18
    Pieprzysz jak potłuczona. Nie znasz tego dziecka, nie widziałaś go na oczy - i już wyrobiłaś sobie zdanie.
    Może gdyby więcej matek wkładało pracę w swoje dzieci z problemami, a nie puszczało je na żywioł - nie mielibyśmy tylu dzieciaków nieprzystosowanych społecznie, agresywnych, słabo uczących się.

    Ale jak ktoś ma zasadę "niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba" i albo dziecko sobie poradzi albo nie - to nic dziwnego, że kłuje w oczy każdy przejaw zainteresowania dzieckiem u innych.
  • makurokurosek 15.06.18, 11:33
    "Ale jak ktoś ma zasadę "niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba" i albo dziecko sobie poradzi albo nie - to nic dziwnego, że kłuje w oczy każdy przejaw zainteresowania dzieckiem u innych. "

    Niezadowolenie z wysokiej średniej nie jest przejawem zainteresowania dzieckiem, tylko przejawem chorych ambicji i braku empatii
  • ichi51e 15.06.18, 11:53
    Rece opadaja. Nie wiem moze to tak z boku wyglada jak sie widzi 5 latka ktory zamiast bawic sie z kolegami siedzi z boku j gapie sie w niebo i kazdemu kto chce lub nie chce powie ze ta chmura to cumulominbus a tamta cirrus stratus. Tyle ze realia sa takie ze to samo dziecko od 5 lat nie jest w stanie wykazac dosyc woli zeby zapamietac jak babcia ma na imie.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • pade 15.06.18, 12:01
    arwena_11 napisała:

    > Pieprzysz jak potłuczona. Nie znasz tego dziecka, nie widziałaś go na oczy - i
    > już wyrobiłaś sobie zdanie.
    > Może gdyby więcej matek wkładało pracę w swoje dzieci z problemami, a nie puszc
    > zało je na żywioł - nie mielibyśmy tylu dzieciaków nieprzystosowanych społeczni
    > e, agresywnych, słabo uczących się.
    >
    > Ale jak ktoś ma zasadę "niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać t
    > rzeba" i albo dziecko sobie poradzi albo nie - to nic dziwnego, że kłuje w oczy
    > każdy przejaw zainteresowania dzieckiem u innych.

    A to są tylko dwa wyjścia? Albo cisnę dziecko na wyniki albo całkowicie go sobie odpuszczam?
    Dziecko to tylko uczeń, tak jak dorosły to tylko pracownik/szef, a poza tym już żadna inna sfera życia nie istnieje?

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • ichi51e 15.06.18, 07:35
    A makurokuro jak zawsze wie lepiej big_grin mimo ze na oczy nie widziala. Kto nie mial dziecka ktore po prostu nie ma wewnwtrznego drive do rozwoju nie zrozumie. To nie jest kwestia nie chce mi sie bo mam focha tylko zupelnie podstawowy brak wewnetrznej motywacji do rozwoju ktora zaczyna sie juz na etapie dziecinstwa. Dlaczego autystycy maja problemy z nauka komunikacji? Dlatego ze swiat zewnetrzny jest poza strefa ich zainteresowan. Jak masz dziecko ktore do 5 roku zycia nie ma fazy zeby otworzyc usta bo jest np glodne to troche sie zmienia optyka. I tak z kazda rzecza. Z kazda kochana z kazda.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • pade 15.06.18, 09:12
    "Przeciętny czlowiek próbuje nowych rzeczy, bo a nóż, go to wkręci. Próbuje i widzi, że mu nie idzie, to po jakimś czasie odpuszcza, a jak mu idzie, to się w to wciąga"
    To jest Twoje wyobrażenie o tym, czym jest norma.
    "Moje dziecko nie podejmuje nowych wyzwań, bo z góry zakłada, że go to nie interesuje. On nawet nie chce próbować. "
    Po pierwsze ma prawo interesować się tylko tym, czym chce. Po drugie zmuszanie do podejmowania wyzwań to wywieranie presji na dziecku. Po trzecie, po tym co napisałaś w tym wątku, zastanowiłabym się na Twoim miejscu, czy syn się nie boi porażki. Nie, nie za każdym razem, ale może być tak, że jedno i drugie go w ogóle nie interesuje, a drugiego się obawia.
    "I nie zrobią tego dla mamusi, ani tatusia, ani żony, ani dzieci. Stąd się mówi, ze ludzie z ZA są egoistami, czy osobnikami pozbawionymi empatii. Trzeba sposobu na takiego osobnika. Przekonac go, wytłumaczyć, że on sam ma w tym konkretny cel. "
    Mam rozumieć, że mam w domu DWA osobniki z ZA?

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • pade 15.06.18, 08:29
    la_mujer75 napisała:

    > Wyżej pisałam, ja zachowuje się człowiek z ZA. Gdyby mógł robiłby tylko to, co
    > lubi, bo w tym czuje się dobrze. A reszta - to mega stresujące wyzwania. Stąd n
    > iechęć do podejmowania "wyzwań".

    La_mujer, opisujesz w tym wątku moje dzieci, no wypisz wymaluj, a nikt im ZA nie zdiagnozował.


    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • oqoq74 14.06.18, 21:51
    Jak ma wykazać wolę, skory Ty to blokujesz? On nie może sam nic zrobić, bo stoisz nad nim jak cerber.
  • oqoq74 14.06.18, 21:50
    Szkoda, że nie rozumiesz, że w życiu liczą się inne rzeczy, a nie tylko pasek na świadectwie.
  • la_mujer75 14.06.18, 21:55
    Kurczę, oczywiście, że licza się inne rzeczy. Dlatego tak się ciesze, że wreszcie się przełamał i zaczął po lekcjach grać z chłopakami w piłkę nożną !
  • oqoq74 14.06.18, 21:58
    Nie o tym pisałam.
  • la_mujer75 14.06.18, 22:11
    Niżej odpisałam o tym, czy on lubi się uczyć.
  • pade 14.06.18, 17:37
    To znajdź i nie zasłaniaj się dzieckiem jak tarczą.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • makurokurosek 14.06.18, 17:21
    Dziecko ze spektrum super odnajduje się w grupie i prowadzi normalne życie towarzyskie , czy to czasem nie zaprzeczenie autyzmu
  • la_mujer75 14.06.18, 17:56
    To są lata terapii smile I wyjątkowe dzieciaki, które umiały zaakceptować jego i jego specyficzny cechy.
  • asia_i_p 14.06.18, 18:02
    W ten sposób znajoma siostry straciła orzeczenie o niepełnosprawności. Bo komisja stwierdziła, że jaki to afatyk, skoro gada.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • la_mujer75 14.06.18, 19:27
    Powiem synowi powiedzieć, żeby nie pracował nad kontaktem wzrokowym wink
  • ichi51e 15.06.18, 07:38
    Szkoda z toba gadac ale trudno nie zmoge.
    Autysta moze byc osoba towarzyska i lubiana - o dziwo! Nie na tym autyzm polega.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mamma_2012 14.06.18, 19:39
    Przedstawiasz waszą sytuację tak, że miałam wrażenie, że to walka o przetrwanie w szkole, a tu łolaboga ledwo na pasek wyciągnął.
    Koncertowo uwala, bo zamiast 6 przyniesie 3+?
    Też skłaniam się ku temu, żebyś przemyślała to co robisz dziecku i sobie, bo to nic dobrego.
  • la_mujer75 14.06.18, 19:58
    Uwala- na 1 lub 2. I potrafi z przedmiotów takich "łatwych" , jak biologia , geografia... I nie dlatego, że nie umiał , tylko był jego "zły" moment. Dlatego prawie zawsze odpytuję go , aby zorientować się, jak przyswoił dany materiał i porównać z oceną. Fizyka - kocha, a też wpadły mu słabe oceny. Kiedyś na jednej lekcji z chemii zarobił dwie gołe 1 , a wszystko łapał sad
    Nic mu nie robię. Po prostu pilnuję, żeby nie zawalał , bo potem nie da rady nadrobić. On mało wynosi ze szkoły. W zasadzie w domu się dopiero uczy. Ma problemy z koncentracją.
  • oqoq74 14.06.18, 20:56
    Sorry, ale to co piszesz, pokazuje, że masz poważny problem. Nie z synem, tylko z sobą.
  • la_mujer75 14.06.18, 21:19
    Niby jaki mam problem? Bo dbam o to, żeby dziecko , które na samym starcie ma pod górę, nie zaprzepaściło swoich szans? Jakby sie ślepy urodził, to miałabym olać go? Czy dać do reki tyko laske i powiedzieć : "idź synu" ! Czy zmuszać, aby jednak przełamywał bariery i próbował odnależć się w świecie, podając mu najpierw dłoń, a z czasem poluzowywać uchwyt i wciskać w jego dłoń laskę ?
  • oqoq74 14.06.18, 21:55
    Masz problem, nie dopuszczasz, że jakiś przedmiot może go nie interesować i może mieć z niego gorsze oceny. Nie dopuszczasz, że może mieć po prostu gorszy dzień. Zawsze ma dawać z siebie 110%. Nikt nie wytrzyma tego na dłuższą metę.
    A biologia czy geografia, to wcale nie są łatwe przedmioty, dla niektórych osób.
  • la_mujer75 14.06.18, 22:04
    Wiesz co? Jego mnóstwo rzeczy interesuje- na szczęście. Gdyby nie te wszystkie przypadłości, byłby naukowcem. Na bank. A kto wie? Może i będzie . Zawsze deklarował, że będzie - gdy był mały chciał być paleontologiem- to była faza dinozaurów. Teraz ma fazę z fizyką. Nawet wczoraj rozmawialiśmy o bracie szwagierki, jest naukowcem. Pracuje na uniwerku w Singapurze. Dopytywał się z czego sie specjalizował...
    i przyrzekam- gdyby nie chciał, nie uczyłby się ! To nie ten typ.
    Nie macie do czynienia na co dzień z ludźmi z ZA (mówię o dzieciach, a nie dorosłych), więc gucio wiecie, jak te dzieci funkcjonują.
    Mój ojciec- wszystkim się interesował, wiedze mam mocno wykraczająca poza przeciętnego Kowalskiego. Mój brat - lekarz- całe życie chłonął naukę. I nadal chłonie. To taki głód, który odczuwają non stop.
  • makurokurosek 14.06.18, 22:11
    "To taki głód, który odczuwają non stop."

    I z powodu tego głodu musisz pracowitego i zdolnego nastolatka prowadzić za rękę, odpytywać i sprawdzać, aż strach pomyśleć co byś zrobiła z dzieckiem zwyczajnie przeciętnym, któremu nauka nie przychodzi łatwo
  • la_mujer75 14.06.18, 22:24
    Tłumaczę- ma głód wiedzy, ma mnóstwo pasji, które niekoniecznie pokrywają się z tym, czego wymaga system szkolny.
    On ma dużo deficytów- np. zdarza się, że co któreś pytanie na teście jest dla niego "niewidoczne" (dysleksja się kłania). Ominie, bo go nie widzi. Nie stoi nad nim nauczyciel i się nie pyta : "chłopie, nie widzisz, czy nie umiesz". traci punkty, tak? Sprawdziany pisze ze wszystkimi, nie ma wydłużonego czasu pracy, a zdarza się, że jak pytanie jest dla niego niejasne (dzieci z ZA inaczej interpretują pewne pytania- dla nich są niejasno sprecyzowane ) i nie wie, o co chodziło autorowi. Zastanawia się, a potem zawiesza.
    On musi być bardzo dobrze przygotowany, żeby móc dostać pozytywną ocenę. Jak ma swój dobry dzień, to błyszczy (jak się skoncentruje, nic go nie rozproszy, nic go nie wytrąci z uwagi, itd) , jak ma gorszy (np. w nocy nie mógł spać- problemy ze spaniem też są wpisane w ZA) dzień- to wiadomo, że "zawali"klasówkę, chyba, że ma to mocno wyuczone, wtedy minimalizuje straty. Wiadomo- każdy tak ma. Gdy coś masz wyuczone (prawie na poziomie odruchów automatycznych), to popełniasz mniej błędow.
    Wiem- że dla was to jest niepojęte- to jest dziecko pełne sprzeczności.
    Dla większośći ludzi odbieranie ludzi z ZA jest trudne- bo jednego dnia miły czlowiek, a drugiego dnia cham i prostak.... jednego dnia zapyta się, jak czuja się twoje dzieci (bo np. chorują i on sobie o tym przypomni), a drugiego dnia , gdy wrócisz po pogrzebia bliskiej ci osoby, ochrzani Cię, że nie dokończyłas projektu. Akurat zapomniał o twoich przeżyciach, albo ma ważniejsze rzeczy na głowie, niż cudza żałoba.
  • oqoq74 14.06.18, 22:32
    Nie wiem czy sobie nie zdajesz sprawy, ale dzieciaki bez ZA też zachowują się podobnie. I przestań pisać, że coś zawala, bo jeśli wypracował taką średnią mimo zawalania, to to żadne zawalanie nie było.
    Ty też zawsze wszystko robisz na 500% normy?
  • la_mujer75 14.06.18, 22:38
    Mało mam do czynienia z innymi dziećmi. Mam porównanie tylko między swoimi synami. Zupełnie inaczej funkcjonują.
    Oczywiście, że nie robię wszystkiego dając z siebie 500% normy. Ale gdy mam cos dobrze opanowane, niezaleznie od dnia, popełniam mniej błędów.
  • makurokurosek 14.06.18, 23:26
    "Mało mam do czynienia z innymi dziećmi. Mam porównanie tylko między swoimi synami."

    Nie słyszałaś o tym, że dzieci się nie porównuje, rzadko zdarza się aby być rodzicem dwóch takich samych egzemplarzy

    "Ale gdy mam cos dobrze opanowane, niezaleznie od dnia, popełniam mniej błędów."

    Ja nawet gdy mam coś super opanowane, a mam kiepski dzień to popełniam błędy dlatego ciesze się że mam DG bo w kiepskie dni po prostu robię sobie wolne.
  • pade 15.06.18, 09:03
    la_mujer75 napisała:

    > Mało mam do czynienia z innymi dziećmi. Mam porównanie tylko między swoimi syna
    > mi. Zupełnie inaczej funkcjonują.
    > Oczywiście, że nie robię wszystkiego dając z siebie 500% normy. Ale gdy mam cos
    > dobrze opanowane, niezaleznie od dnia, popełniam mniej błędów.

    To może warto jednak rozejrzeć się dookoła? Poczytać, jakieś seriale obejrzeć, z ludźmi porozmawiać. Po pierwsze NIE WOLNO porównywać własnych dzieci ze sobą. Po drugie, skoro masz tak niewielką próbkę badawczą, to znaczy, że punkt odniesienia możesz mieć położony zupełnie nie w tym miejscu co trzeba. Np. zdecydowanie za wysoko.
    Wiem, sama sobie też bardzo wysoko ustawiasz poprzeczkę, a syn jest inteligentny, więc gdy włoży wysiłek może osiągnąć sukces. Skutek Twoich działań może być dwojaki: albo wychowasz pracoholika, albo człowieka, który niczego się nie dotknie, bo będzie się bał porażki.
    Twoja maksyma to przygotować się tak, by nie popełniać błędów. A gdzie marginesy? Gdzie założenie, że człowiek to nie robot zaprogramowany na wyniki?
    La_mujer, jest w Tobie bardzo dużo lęku i napięcia. Ja doskonale znam ten stan, doświadczenia z dziećmi, jak wyżej pisałam, mam podobne. Jeśli uważasz, że Tobie pomoc nie jest potrzebna (to też jest typowe), to przejdź się do psychologa dla swoich dzieci.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • ichi51e 15.06.18, 07:46
    Wiesz... takie uwagi niespecjalnie pomagaja. Jak to jest to bardzo ciezko wyjasnic komus kto nie musial sie uzerac. La mujer odwala kawal dobrej roboty naprawde mimo ze moze wyglada na kata. Dziecko ma pasek bo w ogole jest madre i inteligentne tyle ze jakby nie ma tego pierwszego etapu ktory pozwala sie dziecku zaprezentowac do oceny - nie ma „potrzeby” a bez tego wszystko lezy - bo mozna byc super hiper geniuszem ale jesli nie umiesz (albo nie masz potrzeby) zeby to innym przekazac to ludzie sami nie odgadna. To nie jest foch i nie chce mi sie. To ten sam mechanizm ktory sprawia ze dziecko autystyczne nie chce sie uczyc mowic - bo po co komunikacja? Rozumiesz roznice? Normalne dziecko ma wrodzona chec do robienia roznych rzeczy maluch wstaje zeby zobaczyc usmiech rodzica wykonuje krok do wyciagnietych rak. Autyscie wszystko jedno.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • pade 15.06.18, 08:37
    Mnie nikt nic nie musi wyjaśniać. Tylko ja w życiu nie miałam ambicji, żeby syn miał czerwony pasek. Mnie bardziej zależało na tym, żeby jego poczucie własnej wartości utrzymało się na przyzwoitym poziomie i nie było zależne od sukcesów szkolnych.
    Nie ma takiej zależności: czerwony pasek = sukces w życiu, brak czerwonego paska, topowego liceum = porażka, katastrofa życiowa.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • ichi51e 15.06.18, 08:43
    To nie chodzi o pasek tylko o to ze probujesz wyrobic pewne nawyki behawiorka bo inaczej dziecko samo nie wpadnie na to ze tak powinno byc.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • pade 15.06.18, 08:54
    W każdym dziecku trzeba wyrobić nawyki behawioralne. W jednym więcej, w drugim zdecydowanie mniej, ale naprawdę, dzieci neurotypowe nie są z założenia bezproblemowe. Czasem wręcz przeciwnie.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • ichi51e 15.06.18, 08:57
    Jakie masz doswiadczenie z wychowaniem autystyka poza studiami w internecie big_grin ludzie wezcie mnie nie rozsmieszajcie.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • pade 15.06.18, 09:21
    To Ty jesteś śmieszna. I nie masz żadnego doświadczenia z dzieckiem szkolnym, czy to ZA czy też nie.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • ichi51e 15.06.18, 09:29
    Pas nie bede kopac sie z koniem. Jedno mnie tylko zastanawia w ogole uwazasz ze autyzm to sciema czy tylko ze my sciemniamy ze to jest inaczej?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • pade 15.06.18, 09:42
    Nie, uważam, że La_mujer, (bo nie o Twoim dziecku jest ta gałąź wątku), ma dziecko, które ma cechy ZA, ale wykazuje również cechy dziecka neurotypowego. A cechy ZA, które posiada, wcale nie determinują katastrofy życiowej. Prędzej determinuje ją podejście La_mujer do dziecka - kładzenie nacisku na perfekcyjne przygotowanie, presja na zajmowanie się wszystkim, bez względu na predyspozycje, brak przyzwolenia na gorszy dzień, niezadowolenie z wyników dziecka.
    Ja wiem, że każdą z tych presji można logicznie i racjonalnie uzasadnić, sama to robiłam. I dlatego dałam sobie prawo do wypowiadania się w tym wątku, mimo, że żadne z moich dzieci papierów na ZA nie ma.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • kurt.wallander 15.06.18, 09:59
    pade napisała:

    > Nie, uważam, że La_mujer, (bo nie o Twoim dziecku jest ta gałąź wątku), ma dzie
    > cko, które ma cechy ZA, ale wykazuje również cechy dziecka neurotypowego.

    A nie sądzisz, że dziecko la_mujer wykazuje cechy dziecka neurotypowego dzięki wieloletniej pracy matki nad różnymi aspektami funkcjonowania syna?
  • makurokurosek 15.06.18, 10:04
    "A nie sądzisz, że dziecko la_mujer wykazuje cechy dziecka neurotypowego dzięki wieloletniej pracy matki nad różnymi aspektami funkcjonowania syna?"

    Nie sądzisz, że każde dziecko jak i osoba dorosła wykazuje pewne cechy ZA
  • pade 15.06.18, 10:08
    "kładzenie nacisku na perfekcyjne przygotowanie, presja na zajmowanie się wszystkim, bez względu na predyspozycje, brak przyzwolenia na gorszy dzień, niezadowolenie z wyników dziecka" to nie są dobre metody na jakiekolwiek deficyty.


    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • la_mujer75 15.06.18, 12:08
    Nie pisałam, że nie jestem niezadowolona, tylko martwię się tym, że nigdy nie mam gwarancji, że nawet jak cos umie, to dobrze napisze. I martwię się w kontekście przyszłorocznych egzaminów.
    Z reguły jest tak- jak dziecko cos ma dobrze opanowane, to jest jakaś gwarancja, że w miarę dobrze mu pójdzie (ciut lepiej, ciut gorzej, ale ogólnie na plus). W przypadku mojego syna nie ma tej gwarancji!!!!!!!!!
    I te wasze wnioski- nigdy mu nie dajesz pozwolenia na gorszy dzień! Kurczę, skąd wy to bierzecie?
    Oczywiście, że widzę, że ma gorszy dzień, wtedy odpuszczam. Robi minimum (lekcje na następny dzień, aby nie dostał pały). Jak jest chory, to zostaje w domu. Jak powie- mamo, dziś coś źle się czuję, to zostaje. Fakt, że nigdy nie naciąga. Jak mówi, to wiem, że naprawdę coś mu dolega.
    Jak miał kumulacje klasówek, to mówilam olej biologię, geografię, a skoncentruj się na matmie - podpowiadam mu, co jest ważniejsze, bo ludzie ze spektrum mają z tym problem- za dużo poleceń (zadań) i nie wiedzą, co jest ważniejsze, więc głupieją i nie robią nic.
    Uczę go ustalać kolejnośc zadań. Wiem, wiem, 13 powinien już umieć sam.... a mój nadal nie umie.

    Ciągle piszecie, że ja jestem ciągle z niego niezadowolona.... Kurczę, kocham go nad życie, uważam, że rośnie na fajnego, porządnego człowieka. I przystojnego smile Ciezko pracuje, ale ma efekty i sam już to zaczyna dostrzegać.
    Jako 5 latek mówił, że nie chce żyć, bo inni są od niego lepsi we wszystkim, a teraz jest pewny siebia, zna swoje dobre i mocne strony. Cały czas podkreślamy jacy jesteśmy z niego dumni, że tak super sobie radzi. I nie z powodu ocen.
  • pade 15.06.18, 12:31
    la_mujer75 napisała:

    > Nie pisałam, że nie jestem niezadowolona, tylko martwię się tym, że nigdy nie m
    > am gwarancji, że nawet jak cos umie, to dobrze napisze. I martwię się w kontekś
    > cie przyszłorocznych egzaminów.

    Takiej gwarancji, że jak się dobrze przygotuję to wszystko napiszę, nie ma nikt! ZA czy nie ZA nie ma tu nic do rzeczy. Mogę się pokłócić z przyjaciółką na przerwie i już mi emocje nie pozwolą się skupić, mogę się po prostu denerwować sprawdzianem, może się pojawić pytanie, które nie było omawiane szczegółowo, albo wcale. Itd., itd. Przygotowałam się, ale nie wyszło bo zaistniały czynniki wewnętrzne lub zewnętrzne. Życie.

    > Z reguły jest tak- jak dziecko cos ma dobrze opanowane, to jest jakaś gwarancja
    > , że w miarę dobrze mu pójdzie (ciut lepiej, ciut gorzej, ale ogólnie na plus).
    > W przypadku mojego syna nie ma tej gwarancji!!!!!!!!!

    W przypadku żadnego dziecka nie ma takiej gwarancji.

    > I te wasze wnioski- nigdy mu nie dajesz pozwolenia na gorszy dzień! Kurczę, sk
    > ąd wy to bierzecie?
    > Oczywiście, że widzę, że ma gorszy dzień, wtedy odpuszczam. Robi minimum (lekcj
    > e na następny dzień, aby nie dostał pały). Jak jest chory, to zostaje w domu. J
    > ak powie- mamo, dziś coś źle się czuję, to zostaje. Fakt, że nigdy nie naciąga.
    > Jak mówi, to wiem, że naprawdę coś mu dolega.
    > Jak miał kumulacje klasówek, to mówilam olej biologię, geografię, a skoncentruj
    > się na matmie - podpowiadam mu, co jest ważniejsze,

    Słusznie, tylko stopniowo redukuj to podpowiadanie, a w to miejsce pytaj "jak synku sądzisz, co teraz trzeba zrobić?".

    bo ludzie ze spektrum mają STOP!!!!!

    > z tym problem- za dużo poleceń (zadań) i nie wiedzą, co jest ważniejsze, więc
    > głupieją i nie robią nic.
    > Uczę go ustalać kolejnośc zadań. Wiem, wiem, 13 powinien już umieć sam.... a mó
    > j nadal nie umie.

    Mało kto umie. Przejdź się do gimnazjum mojej córki, albo jakiegokolwiek innego gimnazjum, niech Ci pedagodzy wyjaśnią jaki % dzieci potrafi się uczyć.
    Przyjrzyj się też sobie, może jest tak, że Ty synowi podpowiadasz a nie pytasz go, od czego chce zacząć naukę, co będzie robił dalej itd., itd.
    >
    > Ciągle piszecie, że ja jestem ciągle z niego niezadowolona....
    Kurczę, kocham g
    > o nad życie,

    Wierzę, że go kochasz, nie musisz mnie przekonywać. Ale uwierz, brzmisz jak osoba niezadowolona, nieakceptująca, przekonana, że jak nie dopilnujesz, nie dociśniesz, to stanie się katastrofa.

    uważam, że rośnie na fajnego, porządnego człowieka. I przystojnego
    > smile Ciezko pracuje, ale ma efekty i sam już to zaczyna dostrzegać.
    > Jako 5 latek mówił, że nie chce żyć, bo inni są od niego lepsi we wszystkim, a
    > teraz jest pewny siebia, zna swoje dobre i mocne strony. Cały czas podkreślamy
    > jacy jesteśmy z niego dumni, że tak super sobie radzi. I nie z powodu ocen.

    Z mojego własnego doświadczenia radzę tylko skupić się na wkładzie, staraniach, nie na wynikach.
    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • mamma_2012 15.06.18, 12:32
    Takiej gwarancji nie ma nikt. Jednych zje stres, dziewczyna dostanie bolesnego okresu, ktoś inny nie trafi w pytania. Taki to wątpliwy „urok” egzaminów.
    Jesteś skoncentrowana na synu, co zrozumiałe, ale naprawdę jego problemy są znane bardzo wielu rodzicom. Przeciętne dziecko trudno zagonić do lekcji, mnóstwo jest takich, które choć się dużo uczą ciągną na 3/4, zawalają klasówki choć się uczyły.
  • pade 15.06.18, 12:43
    Właśnie to próbuję La_mujer wytłumaczyć. Podciąganie tego typu zachowań pod spektrum jest nieuprawnione.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • la_mujer75 15.06.18, 11:45
    Dobrze ichi, że Ty łapiesz, o co mi chodzi w tym wszystkim smile
    Trudno to wszystko wyłożyć łopatologicznie, a i tak znajdą się takie, które wiedzą lepiej.
    Każda wychwyci coś, co jej pasuje pod jej teorię, a resztę pominie.
    I nie rozumieją, że ZA, jak sama nazwa wskazuje to zespół, czyli zbiór pewnych cech. Pojedyńcze cechy te ma każdy, ale nie w takiej ilości, bo dopiero kumulacja tych cech jest utrudnieniem.
    Nigdzie nie napisałam, że mnie ta średnia niesatysfakcjonuje!!! Ba, byłam wręcz zaskoczona, że aż tak dobrze poszło ! A ci, którzy nawet to załapali, to kazali mi się zastanawiać, jak się czuja matki "zwykłych"dzieci, które sobie takiej średniej nie wypracowały...
    A czy matki "zwykłych" dzieci zastanawiają się, jak ja się czuję słuchając o społecznych sukcesach ich dzieci? Chyba nie...
    I tak -potwornie się cieszę, że się wreszcie przełamał i dołączył do kumpli z klasy. I JEST TO WAŻNIEJSZE OD OCEN- ale nie- wszyscy wpierają, że ja się fiksuję tylko na ocenach.
    Tak - w przyszłym roku ważna będzie średnia, bo jeżeli np. będzie miał pasek, to już na dzień dobry ma 7 punktów. I dlatego wkurzają mnie przedmioty takie , jak muzyka, gdzie pan wyżej sra, niż dudę ma i za wszelką ceną usiłował udowadnic rodzicom i dzieciom, kto tu rządzi.
    Ale i tak wszystkie tu, jak na rasowe e-matki - wiedzą lepiej. Katuję, jeść dziecku nie daję, w ciemnicy zamykam, jak dostanie 5-, nie pozwalam mu na nic, tylko ma się uczyć, uczyć, uczyć, uczyć......A on - biedaczek tego nie lubi. On byłby szczęsliwy, jakby dostawał same pały i mierne, to dopiero by jego ego rosło! Ale ja stoję nad nim z batem i mówię: "Jeszcze raz wymień lewe dopływy Wisły, jeszcze raz, bo ostanio za wolno wymieniałeś! "

    A w ogole to sobie wymysliłam ten cały ZA, bo już ponad 8 lat temu przewidywałam, że moje dziecko będzie mało zdolne, więc jakoś trzeba ukryć jego głupotę. Dorzuciłam zeza, astygmatyzm, brak widzenia 3D , wiedząc, że po jakimś czasie zacznie mieć problemy z widzeniem, na problemy ze słuchem fonomatycznym nadchnęła mnie przyjaciółka, u której córki to zdiagnozowano, a co! To też załatwiłam! Oczywiście nie zapomniałam kupic zaświadczenia o dysleksji. Trochę się namęczyłam, aby dziecku wyrobić wadę wymowy, ale jakoś to mi się udało. Miałam szczęście- bo sam z siebie mial wadę zgryzu, ale dbałam o nią zawczasu dając mu papki do jedzenia i każąc nosić smoczek do 18 roku życia .
    Taki "pakiecik" sporządziłam i z czystym sumieniem puściłam syna do zwykłej szkoły smile
    I oczywiście bardzo pilnuję, żeby absolutnie nic nie robił wokół siebie. Jakiekolwiek zapędy do bycia samodzielnym są natychmiast karane. Wie, że jak wyskoczy z takim pomysłem, to na miesiąc ma szlaban na komputer. Przecież mam potrzebę całkowitej kontroli, to nie będzie mi sam z siebie sprzątał pokoju! Bo i tak gów..niarz dobrze tego nie zrobi, ja to zrobię lepiej!!! Niech się za to pouczy o teorii strun, będę mogła się pochwalic na forum e-matka! Nie będzie sobie sam wybierał ubrań, ćwok jeden! Ja mu kupię lepsze! A w ogóle to ma się tylko uczyć, uczyć, uczyć. Jeszcze ułożę kolejnych kilka testów, a co! Zmęczony? Nieważne, niech ćwiczy!!!! A na koniec kilka zadań z matematyki. Równania, czy twierdzenie Pitagorasa, hm.... A może już go pouczę Talesa?
    I jak się patrzy w oczy podczas rozmowy, dostaje w papę, bo jeszcze inni uznają, że nie ma ZA.
    I co wieczór, jak pacierz, każę mu powtarzać: nie będę się spotykał z kumplami, nie będę chciał grac w piłkę lub inne zespołowe gry, nie będę ....


  • mamma_2012 15.06.18, 12:24
    „Ja mocno go wspierałam/cisnęłam/pomagałam. Wiem, że jego koledzy raczej gorzej powypadali. Rodzice dali dzieciakom prawo do samodzielnej pracy, co spowodowało, że większośc w II semestrze latała na korki z chemii i matmy.”- nie wygląda to na uznanie dla rodziców, którzy dali dzieciom prawo (!) do samodzielnej nauki
    Piszesz tez, że nie cieszysz się na wakacje, bo po nich będzie wrzesień, Twój syn pewnie ma tak samo albo gorzej jak długo tak pociągnięcie? Po podstawówce jest liceum, tam się dopiero zaczyna nauka, a wy już jesteście wypaleni.
  • arwena_11 15.06.18, 12:28
    W liceum oceny się nie liczą. W gimnazjum i podstawówce - zwłaszcza w ostatniej klasie - jak najbardziej
  • mamma_2012 15.06.18, 12:34
    Liczą, bo trzeba zdać, a to czasem staje się problematyczne nawet w przypadku dzieciaków, które bez większych poświęceń miały 5 i 6 w gimnazjum, o czym się sama przekonałas.
  • arwena_11 15.06.18, 13:10
    Tak - tylko tak naprawdę u nas to nie była kwestia czy zdać - problem pojawił się w pierwszym semestrze, bo syn nie umiał się uczyć- nigdy nie musiał. Teraz zdaje bez problemu. Ale faktycznie na ten moment jest 8 jedynek z matematyki na koniec roku. Dwie z polskiego i jedna z angielskiego. Nie wiem czy dotyczy to pojedynczych osób czy ktoś ma dwie jedynki.
    Teoretycznie jest szansa że we wrześniu będzie ich poniżej 20-z 35 osób zaczynających w pierwszej klasie. Na ten moment jest 27.
  • pade 15.06.18, 12:41
    la_mujer75 napisała:

    > Dobrze ichi, że Ty łapiesz, o co mi chodzi w tym wszystkim smile
    > Trudno to wszystko wyłożyć łopatologicznie, a i tak znajdą się takie, które wie
    > dzą lepiej.
    > Każda wychwyci coś, co jej pasuje pod jej teorię, a resztę pominie.

    To Tobie się wydaje, że tu siedzą same matki geniuszy i twierdzą, że "wystarczy się postarać/walczyć i się uda!"
    Ja Cię rozumiem, naprawdę. Opanowałaś sobie system pracy z dzieckiem, który przynosi efekty. Włożyłaś w niego całą siebie, a tu ktoś Ci mówi, że robisz coś nie tak. Twój mechanizm obronny podpowiada Ci "one nie mają dziecka z ZA, nie wiedzą o czym mówią". I wtedy przemawia przez Ciebie albo pycha, przekonanie, że tylko matka dziecka z ZA jest w stanie Cię zrozumieć, albo kompleksy "aha, czyli nie wystarczająco się postarałam". Nie wiem co to jest, sama rozszyfruj.
    Powiem Ci tylko tyle: ani Ty nie jesteś jedynie matką dziecka, ani Twoje dziecko nie jest jedynie uczniem.
    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • la_mujer75 15.06.18, 15:07
    Syty głodnego nie zrozumie...
    Kto jest najlepszym rodzicem i najlepiej umie wychować dziecko? Ten, kto nie ma dzieci i tylko sobie teorytyzuje...
    To samo odnosi się do rodziców zdrowych dzieci.

    Kompleksy ? Mam kompleks wielkiego tyłka i nic więcej smile A może nawet nie, bo mój mąż lubi duże pupy smile
    I nie , nie uważam się za super matke, ani beznadziejną matkę. To chyba was chyba cos gnębi? Może kompleksiki? Może stąd ta nagonka na mnie i wmawianie mi, że źle traktuję syna? Leczymy własne poczucie winy i brak czasu poświęconemu własnemu potomstwu?

    Dla moich dzieci jestem jedyną matką, a moje dzieci są dla mnie najważniejsze.

    P.S. gdyby mój syn miał tylko ZA, byłoby nam łatwiej. Gdyby miał tylko dysleksję, byłoby nam łatwiej. Ale nam się nałożyło kilka rzeczy, stąd jest trudniej. I tak- jestem spięta, bo to ciężka praca, a nikt, kto tego nie przerabia osobiście, nie wie, jak to jest.
  • pade 15.06.18, 15:51
    Pojechałaś i to równo. Nie wiem jak długo jesteś na ematce ale ja tu wielokrotnie opisywałam swoje problemy z synem, z córą mam jeszcze bardziej pod górę, ale o tym mi się już pisać nie chce.
    Wyobraź sobie, że ja Ci czasami zazdroszczę.
    A tym postem mi właśnie dokopałaś. Mam nadzieję, że poczułaś się lepiej.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • la_mujer75 15.06.18, 17:33
    Chyba długo, ale ja mało kojarzę osób (gdyby to były liczby). Absolutnie nie mam pojęcia o problemach, które masz ze swoimi dziećmi.
    Jednak cały czas to Ty (plus kilka innych) usiłuje mi udowodnić, że ja jestem ta zła, powinnam się leczyć itd. I jak usiłowałam wytłumaczyć (o, stara, a taka naiwna), to wyciągałyście pojedyńcze słowa i generalizowałyście, tworząc wyssane z palca teorie. Same domorosłe psycholożki, kurcze. Albo wrózki!
    Pycha? Kompleksy? Przeniesienie własnych problemów? Kurcze, co jeszcze? Może tatuś mnie molestował????? Pewno stąd mój perfekcjonizm, tak ? Pewno jeszcze jestem ukrytą anorektyczką ? Pewno jestem zimna w łóżku, mąż mnie zdradza, stąd koncentruję się na dziecku??? Aż dziw, że na podobnym poziomie głupoty nie padły.
    Przecież napisałam tylko, że ma wysoką średnią, dzięki temu, że z nim pracuję, a pracuję, bo ma trudno w porównaniu do innych dzieci. I się zaczęło....a to, że nigdy nie jestem zadowolona z syna, a dlaczego pomagam, a dlaczego nie pomagam, a dlaczego wymagam, a dlaczego nie wymagam.... A na pewno to, a na pewno siamto ...
    Tłumaczę- jak chłop krowie na polu , a nie nadal to jest niezrozumiałe.
    Aż się dziwię, że żadna nie pojechałam po moim synu, bo to taka tradycja na tym forum. Na tyle długo jestem, że wiem.
  • pade 15.06.18, 17:44
    Ochłoń i przeczytaj ten wątek za jakiś czas bo histeryzujesz.
    Podobnie było kiedyś ze Złąbabą. Pamiętam, że w którymś momencie zraniła mnie bardzo mocno, bo nie podobało jej się to, co pisałam. Minęło trochę czasu, przemyślała, ochłonęła, chyba nawet nie przeprosiła, ale sądzę, że zmieniła zdanie na mój temat.
    Mam nadzieję, że Ciebie też będzie stać na refleksję.

    ps. ja byłam kiedyś w podobnej sytuacji i też się najpierw broniłam, a potem dotarło do mnie to, co tamta osoba chciała mi powiedzieć i jestem jej wdzięczna.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • ichi51e 15.06.18, 18:03
    A ciebie stac na refleksje?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • pade 15.06.18, 18:11
    Ciebie, jak widać, nie.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • ichi51e 15.06.18, 18:17
    Pade jaka ja mam miec refleksje? Dalej twierdze ze nie masz pojecia o ogromie roboty jaki trzeba wlozyc w dziecko z autyzmem. Tak bezczelnie minsie wydaje ze mimo gorszych dni fochow etc z dzieckiem neurotypowym mimo wszystko jest latwiej. Nie wiem jakie problemy maja gwoje dzieci nie sledze forum tak szczegolowo ale raczej problem nie jest na tyle powazny zeby mialy orzeczenie bo serio to nie da sie zyc bez poszukiwania odpowiedzi co jest nie tak z moim dzieckiem. Jesli dalas rade to znaczy ze natezenie problemu nie jest tragiczne.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • pade 15.06.18, 18:27
    ichi51e napisała:

    > Pade jaka ja mam miec refleksje? Dalej twierdze ze nie masz pojecia o ogromie r
    > oboty jaki trzeba wlozyc w dziecko z autyzmem. Tak bezczelnie minsie wydaje ze
    > mimo gorszych dni fochow etc z dzieckiem neurotypowym mimo wszystko jest latwie
    > j.

    To właśnie jest pycha. Wydaje Ci się.

    Nie wiem jakie problemy maja gwoje dzieci nie sledze forum tak szczegolowo a
    > le raczej problem nie jest na tyle powazny zeby mialy orzeczenie bo serio to ni
    > e da sie zyc bez poszukiwania odpowiedzi co jest nie tak z moim dzieckiem.

    Przez kilka lat nie wiedziałam co się dzieje z moim dzieckiem. Szukałam odpowiedzi, ale zbywano mnie. Słyszałam tylko, że jest upośledzony.

    Jesl
    > i dalas rade to znaczy ze natezenie problemu nie jest tragiczne.
    >

    I znowu pycha.

    Kilka lat pracowałam z synem, potem chwila przerwy na moją operację, a ostatnio dwa lata pracy z córką i kolejna moja choroba. Tak, ja nic nie wiem, ani o pracy, ani o poświęceniu. A jak piszę, że rozumiem, że mam podobne doświadczenia, to gó... wiem i się wymądrzam, psycholożka od siedmiu boleści.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • la_mujer75 15.06.18, 18:46
    Pade, ani ja, ani ichi nie znamy Twoich problemów, a pisałaś jakby z pozycji mamusi, która się naczytała różnych "mundrości" w internecie i poucza. Tu (na forum) większośc przecież tak robi.
    I bardzo przykro mi jest, że znasz te rzeczy z autopsji.
    Inaczej traktuje się pewne słowa , rady, pouczenia od osoby, która zna i doświadcze tego samego, niż od teoretyka.
  • pade 15.06.18, 18:54
    Wyraźnie pisałam, kilkakrotnie, że znam Twój "ból" z doświadczenia. Zignorowałaś to.

    A co do "albo robisz coś dobrze albo wcale" to ... to jest błąd.
    Mnie tego uczono (nie, nie przydało mi się w życiu, wręcz przeciwnie), ja tego uczyłam (i właśnie za to płacę) a teraz się oduczam. Uwierz, to potwornie trudne.

    ponichtera-psycholog.com/osobowosc-i-emocje/35-doskonale-przecietni-czyli-jak-okielznac-perfekcjonizm.html
    Przeczytaj proszę.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • la_mujer75 15.06.18, 19:40
    Myślisz, ze lepiej "cokolwiek"? On ma tendencję do roboty - na odwal.
  • pade 15.06.18, 19:46
    Tak.
    Kiedy nie masz w głowie "dobrze albo wcale" możesz robić wszystko. Możesz smakować, próbować, wkładać tyle wysiłku ile chcesz. Oglądasz, badasz i nie oceniasz, siebie przede wszystkim.
    Nie boisz się porażki, nie podnosisz sobie non stop poprzeczki. Cieszy Cię samo próbowanie, a nie wynik.


    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • la_mujer75 15.06.18, 20:06
    Przeczytałam. Kilka razy. Coś w tym jest .... A ja jeszcze zawsze zakładam czarne scenariusze...
  • pade 15.06.18, 20:09
    Wiem. Dlatego użyłam słowa "katastrofa".

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • la_mujer75 15.06.18, 20:18
    Ogólnie łeb już mnie boli od tych rozmyślań...
  • la_mujer75 15.06.18, 20:21
    I zawsze mówiłam,że nie nadaję się na bycie żona i matką. Od dziecka! A potem mnie taki jeden przerobił...
  • pade 15.06.18, 20:25
    Zawsze...
    ...nie nadaję się

    Odpuść sobie dzisiaj.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • la_mujer75 15.06.18, 20:38
    W jednym zdaniu - dwa zakazane wyrazy ...pewno i więcej dałoby się wcisnąć smile
    Poczytam sobie Lee Child'a albo popodlewam ogródek
  • la_mujer75 15.06.18, 18:30
    Ja wiem, jakie zagraża "niebezpieczeństwo" synowi z mojej strony. Boje się, że nie zauważę momentu, kiedy powinnam go wypuścic samego na szerokie wody. I w pełni zdaję sobie z tego sprawę. Fakt, że licze na zdroworozsądkowy głos męża w tym temacie. To tez jest jego syn, a o tym chyba nikt tu nie wspomniał.
    I naprawdę - na dzień dzisiejszy syn jest zadowolony z siebie i szczęśliwy. Wręcz go zapytałam po jego powrocie ze szkoły (samodzielnym!). Zapytał tylko, czy chodzi mi o dzisiejszy dzień, czy tak ogólnie - z życia ? Nie doprecyzowałam pytaniawink Niestety- nie chciał iść z kumlami na kebaba, bo "to przecież niezdrowe jedzenie i juz raz w tym tygodniu byłem, więc nie powinien". I nie poszedł, chociaż łakomczuch z niego.
    To naprawdę zupełnie inne dziecko, niż ten kilkulatek gadający tylko o dinozaurach i kręcocy się wokół własnej osi. I nie chodzi mi o to, że ma wąsy i owłosione nogi wink
    Czeka nas trudny rok. I nie tylko ja panikuję, bo wczoraj miałam telefony od 8 rodziców z klasy syna, którzy byli wkur zeni na pana od muzyki i pytali się, czy da radę coś z tym zrobić (wczoraj był rada zatwierdzająca, a ja jestem w trójce klasowej) I wszyscy znali średnią swoich dzieci (pytałam się, bo jednocześnie pisałam tu na forum). Wszyscy !
    I co "najśmieśniejsze"- pytali się mnie, co ja zamierzam z synem POWTARZAĆ W wakacje i czy mam jakies materiały do nauki ?????? Oni wpadłi na ten pomysł, nie ja.
    A wy tu ze mnie robilłyscie jakiegos cyborga, który zafiksował się na swoim dziecku.
    Myślę, że rodziców, którzy po cichu mocno czuwają nad swoimi dziećmi jest dużo więcej, niz się wydaje. Tylko oni się nie przyznają, bo wiedzą, że nie powinni. I deklarują- o, nie , ja to małego puściłam niech sam się ogarnia. No, ma niezłą średnią, bo 5,245, ale ja nic mu nie pomagam, sam się ogarnia. A potem wychodzi, że ma korki z matmy, chemii i fizyki, a mamusia robi prezentacje z muzyki, a tatuś z zajęc komputerowych.
    Tylko ja - szczera i głupia Kasia mówię prawdę (to pewno te autystyczne cechy wyłażą ze mnie).
    Został nam rok. Rok! do przyszłorocznych egzaminów, a potem nasz uklad się "rozwiązuje". Tak zaplanowaliśmy z synem. I ja i on jesteśmy konsekwentnii, aż do bólu.
    Uczę syna, że jeżeli za coś się bierze, to niech to robi dobrze, albo w ogólę.
    I nigdy nie zmuszałam go do czegoś, do czego nie ma predyspozycji. To mąz miał takowe tendencje. Ciężko przeżywał, że syn jest taki niesprawny fizycznie i nienawidzi sportu. I to ja mówiłam "stop", jak widziałam, że syn idzie na zajęcia, ale ich nie lubi.
    Oczywiście, ze nie lubi się uczyć np. gramatyki z polskiego lub fonetyki. Ja też wielu rzeczy nie lubię, ale należą do moich obowiązków, więc to robię. Tak samo on musi uświadomić sobie, że nauka nudnych rzeczy jest jego obowiązkiem, nudnym, ale obowiązkiem. I nie każe mu zagłębiac sie w niuanse wyłożone przez prof. Miodka. I nie krzyczę, jak dostanie 2 z rozbioru logicznego zdania.
    I od jednej jak dziewczyny z forum (oczywiscie nie pamiętam, jak się nazywa , zaczyna się na "m") wziełam jej powiedzenie : Nie musisz być zawsze zwycięzcą, ale zawsze staraj się (be fighter). Nie lubię ludzi, którzy robią swoją robote na odwal, albo w ogólę o niej zapominają. I tego głównie chcę nauczyć syna.

  • iwoniaw 15.06.18, 18:00
    Aż się dziwię, że żadna nie pojechałam po moim synu, bo to taka tradycja na tym
    > forum. Na tyle długo jestem, że wiem.


    I nie dało ci do myślenia, że takie wredne zołzy z tradycją mu raczej współczują? Może to faktycznie kwestia nieporadności w dobrze słów (jak z tą paskową średnią dobrą "jak na dziecko w licznymi dysfunkcjami"), ale to nadal TWÓJ dobór słów, nie dziecka - może więc jednak czas na to siodło i skupienie się bardziej na sobie, a poluzowanie synowi, który radzi sobie bardzo dobrze - bez "jak na..."?


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • la_mujer75 15.06.18, 18:40
    Pewno powinnam była napisac mój syn ma taką, a taką średnią. I tyle. Chciałam doprecyzować, że ma taką, bo ja mu pomagam, gdyż ma problemy- chodziło mi o to, żeby nie "kłamać", że on taki genialny sam z siebie.... I poszły konie po betonie...
    Ja zawsze - tak ze szczegółami naświetlam problem. Nie jestem znana (w swoim otoczeniu) z konkretu.
  • iwoniaw 15.06.18, 18:49
    Chciałam d
    > oprecyzować, że ma taką, bo ja mu pomagam, gdyż ma problemy- chodziło mi o to,
    > żeby nie "kłamać", że on taki genialny sam z siebie


    Moim zdaniem z pustego i Salomon nie naleje, więc nie ma co ujmować dzieciom tego, co mają wypracowane. Że rodzice pomagają/doglądają/stwarzają warunki/gonią do roboty/co tam akurat najwłaściwsze, to raczej oczywistość.

    Nie jestem znana (w swoim otoczeniu) z konkretu.

    Wiesz o tym, a mimo tego obrażasz się na rozmówczynie, które Cię nie znają osobiście, że oceniają Cię po tym, co sama piszesz?


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • la_mujer75 15.06.18, 19:45
    Mój mąz też nie zawsze łapie, co ja mówię. I potem uczepi się jednego słówka z mojego słowotoku i mamy problem.
    Widocznie niereformowalna jestem sad
    Stara jestem i się chyba nie zmienię, zawsze będę za dużo gadała.
  • pade 15.06.18, 19:50
    Ja jestem taka sama. Właśnie dlatego się Ciebie "uczepiłam", bo wpadłaś mi w oko już dawno, a że uznałam Cię za lotnąsmile to pozwoliłam sobie na próbę otrzeźwienia. Zwłaszcza, że chyba nie masz pojęcia ile mówisz pomiędzy słowami.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • la_mujer75 15.06.18, 20:08
    Większoć ludzi nie wyłapuje tego , co kryje się między słowami. Ja w ogóle zakładam, że większośc moich znajomych, to wyłącza fonię wink
  • makurokurosek 15.06.18, 08:55
    "Wiesz... takie uwagi niespecjalnie pomagaja. Jak to jest to bardzo ciezko wyjasnic komus kto nie musial sie uzerac. La mujer odwala kawal dobrej roboty naprawde mimo ze moze wyglada na kata. "

    Tu nie chodzi o ocenę nakładu pracy, ale o ocenę podejścia do wyników i zrzucanie winy na " niską średnią 4,7" na zaburzenia

    " Dziecko ma pasek bo w ogole jest madre i inteligentne tyle ze jakby nie ma tego pierwszego etapu ktory pozwala sie dziecku zaprezentowac do oceny - nie ma „potrzeby” "

    Znam wiele dzieciaków zdrowych, które nie czują potrzeby poszerzania wiedzy, tak więc albo połowa społeczeństwa ma ZA, a trudno nazwać zaburzeniem coś co jest przypadłością tak dużego procenta społeczeństwa.
  • makurokurosek 14.06.18, 23:23
    "On ma dużo deficytów- np. zdarza się, że co któreś pytanie na teście jest dla niego "niewidoczne" (dysleksja się kłania)"

    KLasa córki to chyba całkowicie złożona jest z dyslektyków bo dla wszystkich czasami jedna strona sprawdzianu jest niewidoczna, któregoś razu cała klasa z tego powodu dostała pały.

    "Sprawdziany pisze ze wszystkimi, nie ma wydłużonego czasu pracy, a zdarza się, że jak pytanie jest dla niego niejasne (dzieci z ZA inaczej interpretują pewne pytania- dla nich są niejasno sprecyzowane ) i nie wie, o co chodziło autorowi. Zastanawia się, a potem zawiesza."

    Zapewniam cię, że dla przeciętnego dziecka wiele pytań na sprawdzianie jest niejasne dlatego też przeciętne dziecko nie ma tak wyśrubowanej średniej jak twój syn.

    "Dla większośći ludzi odbieranie ludzi z ZA jest trudne- bo jednego dnia miły czlowiek, a drugiego dnia cham i prostak.... jednego dnia zapyta się, jak czuja się twoje dzieci (bo np. chorują i on sobie o tym przypomni), a drugiego dnia , gdy wrócisz po pogrzebia bliskiej ci osoby, ochrzani Cię, że nie dokończyłas projektu. Akurat zapomniał o twoich przeżyciach, albo ma ważniejsze rzeczy na głowie, niż cudza żałoba."

    Zapewniam cię, że większość ludzi żyje własnym życiem i zapomina nawet o istotnych sprawach dotyczących sąsiadów.
  • la_mujer75 14.06.18, 23:40
    Przeciętne dziecko nie ma inteligencji powyżej średniej, a mój ma. Dzięki inteligencji i systematycznej pracy jest wstanie pokonać swoje deficyty. Zresztą- to zwykła podstawówka. Nie kuźnia geniuszy. To nie wyselekcjonowana grupa młodzieży. To nie klasa utworzona przy topowym ogólniaku. Nie wiem, jaki tam jest poziom.
    Może to zbieranina imbecyli, stąd mój daje sobie radę ?
  • makurokurosek 15.06.18, 00:07
    "Przeciętne dziecko nie ma inteligencji powyżej średniej, a mój ma. "

    I to jest dla ciebie argument za tym, że twoje dziecko ma ZA smile. Testy na inteligencje oceniają jak dziecko w danej chwili radzi sobie z danymi zadaniami, co nie oznacza że za rok dwa będą miały podobny wynik IQ. Polecam film dokumentalny "Iloraz Inteligencji. Test Dla Naiwnych"

    " Dzięki inteligencji i systematycznej pracy jest wstanie pokonać swoje deficyty."
    Inteligencja nie wpływa na nagłe zrozumienie relacji międzyludzkich, ZA niezależnie od swojego IQ czy to wysokiego czy niskiego nie potrafi zrozumieć i stworzyć relacji międzyludzkich. Twój syn ma lat 14 i grono znajomych, więc w którym to niby momencie jest autystyczny skoro umiejętności społeczne jak najbardziej ma normalne
  • la_mujer75 15.06.18, 07:42
    Proponuję zmianę zawodu. Ty wiesz lepiej, ty sie znasz lepiej, ty po kilku postach stawiasz diagnozy.
    Dziecko wyszło 3 x na piłkę i ty już wiesz, że on super nawiązuje relacje (prawdopodobnie prawdziwe i głebokie).
    I tak z każdą rzeczą- ty wiesz lepiej....
  • pade 15.06.18, 08:52
    Ja myślę, że ta piłka jest tysiąc razy ważniejsza niż przygotowanie do każdego sprawdzianu czy kartkówki na 150%.
    Jesteś perfekcjonistką La_mujer. I to nie jest komplement. Masz wyśrubowane standardy, czym szkodzisz sobie i dziecku. Nie umiesz odpuścić i zaufać. Ba, ja jestem przekonana, że będziesz syna prowadziła do matury, bo jak mu odpuścisz, to jeszcze kilka jedynek dostanie i będzie tragedia.
    Wyobrażam sobie w jakim Ty napięciu żyjesz. Potrzeba, by udowodnić światu, że "mimo wszystko" jesteś świetną matką, że jesteś tak zaangażowana, że wyrównałaś wszystkie deficyty, jest dla Ciebie silniejsza od realnego spojrzenia na dziecko. Nie tylko na dziecko, na życie również.
    Pisząc realne spojrzenie, mam na myśli prawdziwe potrzeby i umiejętności Twojego syna. Wiem, że system jest jaki jest. Tylko wiesz co? Słabe liceum, słabe w nim wyniki o NICZYM nie przesądzają. Wyobrażasz to sobie? Summa summarum bardziej się liczą umiejętności społeczne i radzenie sobie z własnymi emocjami. A nie same piątki na świadectwie.
    Twój syn jest nie tylko uczniem, on jest dzieckiem.
    I jeszcze jedno, nie ma opcji, żeby matka perfekcjonistka nie zasiała swoich standardów i oczekiwań w dziecku. To się zawsze nieciekawie kończy. Poczytaj czym się kończy chory perfekcjonizm. Przejdź się do psychologa, porozmawiaj. Ze szczerego serca Ci to radzę.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • mamma_2012 15.06.18, 07:14
    Całkiem sporo dzieci nie wykorzystuje w 100% swojego potencjału i tych przeciętnych i tych bardziej/mniej inteligentnych, nic w tym dziwnego nie ma. Powiedziałbym, że to wręcz raczej norma.
  • srubokretka 15.06.18, 17:30
    Wczoraj przeczytalam twoj pierwszy wpis. Specjalnie nie czytalam wiecej , bo nie lubie klepac do kogos , kto i tak nie poslucha. Dzis jednak nie wytrzymalam. Jestes matka proteza, ktora wczesniej czy pozniej zostanie przez organizm odrzucona. Trzeba wiedziec, kiedy powiedziec sobie dosc.
  • oqoq74 14.06.18, 22:15
    Odpadam.
  • pade 15.06.18, 09:19
    "Jego mnóstwo rzeczy interesuje- na szczęście. Gdyby nie te wszystkie przypadłości, byłby naukowcem."
    A gdyby miał zwyczajne zainteresowania? Gdyby nie miał wysokiej inteligencji? Co byś wtedy zrobiła?
    Tylko mi nie pisz, że byś zaakceptowała.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • barbibarbi 14.06.18, 14:48
    U mojej córki średnia klasy jest 3,9
  • makurokurosek 14.06.18, 14:49
    Córka zaliczyła gigantyczny spadek ocen, na moje pocieszenie oceny końcowe całej klasy są kiepskie ,większość osób ma tróje z każdego przedmiotu po 5-7 dopuszczających. Klasa dwujęzyczna, tak więc większość dzieciaków przyszła ze świadectwami z paskiem , nie można im zarzucić ani inteligencji ani lenistwa. Na pewno za taki duży spadek ocen odpowiada deforma , czyli wciśniecie materiału z co najmniej 1,5 roku w jeden rok, przeskok jednego poziomu angielskiego czyli przejście z poziomu A1 od razu na poziom B1 , brak możliwości poprawiania sprawdzianów jak również zdecydowanie wyższe wymagania i ostrzejsze ocenianie ( podniesienie progów procentowych )
  • barbibarbi 14.06.18, 14:54
    Moja też w dwujęzycznej, paski są raptem 2 i to u dzieci ewidentnie zakuwających i skoncentrowanych na poprawianiu ocen. Reszta byłych paskowiczów w szoku, że takie marne mają oceny. Moja córka zjechała z ocenami w dół, nie dramatycznie ale wyraźnie.
  • makurokurosek 14.06.18, 15:08
    U nas poprawiać nie można tak więc pasek chyba też będzie tylko dwa z czego jedna osoba to typowy kujon, a druga faktycznie uzdolniona i wiedzę po prostu wchłania.
  • la_mujer75 14.06.18, 15:11
    Ale klasy dwujęzyczne to klasy mocno wyselekcjonowane i wiadomo, że tam jest bardzo wysoki poziom. To jakby "topowe" ogólniaki smile Tam trójczyna odpowiada pewno piątce, gdzie indziej smile
  • barbibarbi 14.06.18, 16:40
    la_mujer75 napisała:

    > Ale klasy dwujęzyczne to klasy mocno wyselekcjonowane i wiadomo, że tam jest ba
    > rdzo wysoki poziom. To jakby "topowe" ogólniaki smile Tam trójczyna odpowiada pewn
    > o piątce, gdzie indziej smile

    No to mnie pocieszyłaś, poczułam się nagle jak mama piątkowej uczennicy wink
    No ale poza trójami trochę faktycznie piątek ma, z angielskiego piątka - najważniejsza.
  • makurokurosek 14.06.18, 18:58
    Klasy dwujęzyczne mają wyższy poziom angielskiego, ale pozostałe przedmioty są dokładnie na tym samym poziomie, natomiast system oceniania , czyli progi zaliczeń nie zależy od klasy tylko od statutu szkoły
  • maniaczytania 14.06.18, 15:44
    makurokurosek napisała:

    > brak możliwości poprawiania sprawdzianów jak również zdecydowanie wyższe wymagania i ostrzejsze ocenianie ( podniesienie progów procentowych )

    No ale tego chyba reforma nie wprowadziła? To raczej kwestia statutu szkoły. U nas też niektóre nowe panie nie chciały poprawy sprawdzianów, ale zmieniły zdanie, jak im samorząd klasowy pokazał odpowiednie punkty w statucie.


    --
    Maniaczytania - blog
  • makurokurosek 14.06.18, 16:09
    "No ale tego chyba reforma nie wprowadziła? To raczej kwestia statutu szkoły"

    Czy ja gdzieś napisałam, że za to odpowiada deforma ? Wymieniłam kilka czynników które moim zdaniem miały wpływ na obniżenie ocen, wśród nich znalazła sie zarówno idiotyczna reforma wciskająca materiał przerabiany przez 1,5 roku w jeden rok, jak również podwyższone wymagania konkretnej szkoły
  • maniaczytania 14.06.18, 16:15
    No wiesz, tak zrozumiałam Twoje zdanie zaczynające się od: "Na pewno za taki duży spadek ocen odpowiada deforma , czyli" - nigdzie po drodze nie było średnika wink

    --
    Maniaczytania - blog
  • makurokurosek 14.06.18, 16:25
    "No wiesz, tak zrozumiałam Twoje zdanie zaczynające się od: "Na pewno za taki duży spadek ocen odpowiada deforma , czyli" - nigdzie po drodze nie było średnika wink"

    Ale były przecinki, które również są stosowane do wyliczania
  • maniaczytania 14.06.18, 16:35
    ale wyliczanie było po 'czyli' , czyli można było zrozumieć, że odnosi się do tego, co przed 'czyli'. Żeby było jako czynnik osobny, to albo średniki, albo np. 'a także' wink


    --
    Maniaczytania - blog
  • mum2004 14.06.18, 15:26
    Moja córka dała radę tzn mniej więcej utrzymała średnią ale kosztowało ją to zdecydowanie więcej wysiłku niż wcześniej.
  • asia_i_p 14.06.18, 16:21
    U nas najbardziej spektakularny spadek formy był w piątej klasie, teraz jest przeciętnie, ale mam wrażenie, że za długa jest ta ostatnia prosta. Te dzieciaki przez trzy lata są najstarszą klasą w szkole, bez żadnego punktu odniesienia nad sobą, żadnych nieformalnychh ścieżek edukacyjnych wink (a facetka z chemii zawsze pyta co drugiego, a na fizyczkę uważajcie, bo to i tamto), nikt im nie przeciera szlaków. To musi być męczące.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • oqoq74 14.06.18, 18:24
    Syn akurat w tym roku ma wyższą średnią niż w szóstej i poprzednich klasach. Wiem, że niektórzy koledzy i koleżanki zaliczyli spadek. To już było widać po pierwszym semestrze. Syn mówi, że niektórym się nie chce, a dla innych, część przedmiotów jest trudna, nauczyciel im nie odpowiada. Chemię, biologię, geografię i fizykę mieli z nauczycielami gimnazjalnymi.
    Nie zauważyłam wielogodzinnego ślęczenia nad książkami.
  • magia 14.06.18, 18:46
    Zupełnie nie. Nauki dużo więcej, ale też więcej się przykładał. Chemię i fizykę pokochał.
    Średnia wysoka, nawet bardzo wysoka.
  • bei 14.06.18, 19:41
    U nas zwyżka, wszyscy bardziej brali się do pracy, widmo egzaminu skutecznie zmobilizowało dzieciaki. Potraktowały to jak trening przed ósmą klasą. W ósmej powinno być łatwiej, był przeskok po lajcikowej szóstej, nowe przedmioty.

    --
    poland.afs.org/
  • mama_kotula 14.06.18, 20:06
    U mojej córki do ósmej klasy nie zdała 1/5 dzieci. Oh yeah.
  • mysiaapysia 14.06.18, 20:13
    Żartujesz? Napisz, że to żart, pls.
  • mama.nygusa 14.06.18, 20:38
    Przykre.
    U cory w 6 tez 2 zagroaenia.Nie wiem co bedzie.

    U mojej szwagierki gdzie jest wice nie zostawiaja nigdy nikogo, bo jak sama mowi to nie ma sensu.Moze faktycznie zostawianie tak jest, natomiast moze bardzo podkopac samoocene.

    --
    Jethon: PiS łamie konstytucję
    Mazurek: W którym miejscu
    Jethon: Nie wiem, nie znam się
  • iwoniaw 14.06.18, 20:42
    Żartujesz, prawda? Albo piszesz o 5-osobowej klasie, gdzie jeden uczeń był przez pół roku w szpitalu w śpiączce? Jak to możliwe w ogóle?


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • mama.nygusa 14.06.18, 20:56
    Jesli piszesz do mnie, to w klsie jest 16 uczniow, dwojka z nich jest zagrozona, ale wlasnie cora wrocila ze spotkania towarzyskiego i dowiedziala sie, ze jeden z nich odchodzi do innej szkoly(i ufff) i pewnie zda do 7, drugi natomiast to fajny chlopak, zreszta zostal juz 4 klasie i nie wyobrazam sobie zeby mogli zostawic go po raz drugi.Chlopak niestety chyba zaniedbany przez rodzicow, zapewne moglby miec duzo dys.. ktore to zaswiadcznie duzo by mu pomogly, ale niestety matce nie chce sie p[ojezdzic troche do poradni.

    --
    Jethon: PiS łamie konstytucję
    Mazurek: W którym miejscu
    Jethon: Nie wiem, nie znam się
  • iwoniaw 14.06.18, 21:00
    Nie, pisałam do kotuli, która wspomniała o klasie, gdzie 1/5 nie zdała. Pojedyncze przypadki repetowiczów się zdarzały zawsze i zdarzać będą - a to z powodów losowych zdrowotnych, a to zaniedbania, o jakim wspominasz. Normalnie dziecko, którym ktoś się przejmuje i które generalnie do szkoły chodzi, to jednak na to 2 zaliczy, z tego, co obserwuję. Więc uwalenie 1/5 klasy mnie zdumiało, nie powiem.


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • mama_kotula 15.06.18, 07:11
    Już ci piszę, Iwoniu, bo też tkwiłam w stuporze długo bardzo, potem przemyślałam. To prawdopodobnie wynika z tego, że przez ostatnie 3 lata klasa była niejako "pod ochroną", czytaj: wszyscy się cackali z dziubdziusiami (z pewnego powodu) i dziubdziusie były przepychane z klasy do klasy. No i w tym roku chyba przestano się cackać - i ta szóstka repetowiczów to ludzie, którzy powinni odpasć przez ostatnie 3 lata. W sumie to by mogło być to, dodatkowo taki fakt, że w klasie były ledwie 3 osoby bez zagrożeń, sporo ma poprawki, niektórzy mają warunkowo dwie poprawki. Plus w tej klasie są np. delikwentki, które generalnie do szkoły nie chodzą, bo wolą iść na piwko ze starszymi kolegami.

    Córka ze srednią 4,85 jest DRUGA w klasie (spadła z 5,18 z poprzedniego roku). Od września zmieniamy szkołę, bo jak pomyślę o rekrutacji do liceum w przyszłym roku, to mi słabo. Nie mówiac o tym, że mam dwie rekrutacje jednocześnie - syn do 3-letniego liceum, córka do 4-letniego i chyba zwyczajnie sobie jakieś tabletki od głowy nabędę albo coś big_grinbig_grin.
  • kurt.wallander 15.06.18, 08:25
    mama_kotula napisała:


    > Córka ze srednią 4,85 jest DRUGA w klasie (spadła z 5,18 z poprzedniego roku).
    > Od września zmieniamy szkołę,

    I to jest dobra decyzja, ta klasa jest tak słaba, że ciągnęłaby twoją córkę w dół.
  • mama_kotula 15.06.18, 09:16
    No oczywiście, dlatego właśnie zmieniamy - bo ona wprost mówi, że po co ma się uczyć więcej? Jest zdolna, piekielnie oczytana itp. - w przyszłym roku celuje w liceum z topki warszawskiej, więc ustaliłyśmy, że zmiana szkoły będzie jedynym rozwiązaniem; w bardziej "naukowej" atmosferze będzie jej łatwiej i konkursy ogarnąć, i do egzaminu sie przygotować.
    A nowa szkoła jest nieduża, kameralna, dzieciaki traktowane indywidualnie, córka była na tygodniu próbnym i jest bardzo zadowolona (mam już tam młodszą córkę, więc mniej więcej wiem, jak to wygląda).
  • mysiaapysia 15.06.18, 09:47
    A w tym roku starsza córka startowała w konkursach kuratoryjnych? Bo jeśli ma laureata, to w sumie nie musiałaby już się aż tak bardzo spinać... Choć oczywiście rozumiem potrzebę (konieczność) zmiany ze względu na poziom klasy.
  • mama_kotula 15.06.18, 09:55
    Chryste. Jakby miała, to bym chyba nie pisała o ogarnianiu konkursów i egzaminie big_grin
  • mysiaapysia 15.06.18, 12:00
    Eee. To jeszcze nie widziałaś ambitnych rodziców... Mimo tytułów laureata cisną dzieciaki na kolejne konkursy, a jeśli z któregoś przedmiotu dziecko będzie pisało egzamin, to oczywiście ma napisać na maksa, nie ma opcji.
  • mama_kotula 15.06.18, 15:31
    Wiesz, jak sobie przypomnę rekrutację do gimnazjum... Mój genialny Syneczek postanowił olać konkursy, bowiem NIE LUBI (typ ma Z. Aspergera i jest zdolny wszechstronnie, mógłby z palcem w d... wymieść w kuratoryjnych), a aspirował do porządnego gimnazjum, a nie, cytuję: "jakiegoś gimnazjum dla plebsu u nas na wsi" - dostał się wyłącznie dlatego, ze osiągnął jeden z najwyższych wyników testu kompetencji językowych w Wawie. W sumie to po tym się w sumie czasem nawet nie dziwię, że rodzice cisną do przesady, bo prawie kurna osiwiałam wtedy przez tego głomba tongue_outtongue_out
  • iwoniaw 15.06.18, 15:39
    dostał się wyłącznie dlatego, ze osiągnął jeden z najwyższych wyników testu ko
    > mpetencji językowych w Wawie. W sumie to po tym się w sumie czasem nawet nie dz
    > iwię, że rodzice cisną do przesady, bo prawie kurna osiwiałam wtedy przez tego
    > głomba tongue_outtongue_out


    No więc właśnie - w obliczu powyższego dziwi mnie wydziwianie (w tym wątku i obok, w wątku o średniej) nad tym, że rodzice mający dzieci rekrutujące się do kolejnego etapu zwracają uwagę (dajmy już spokój "ciśnięciu do przesady", bo wiadomo, różnie bywa, ale IMO z pustego i Salomon...), jakie te dzieci mają oceny. I tak, wspominam i ja młodziakom, że olewanie wszystkiego co "nudne" i "niekonieczne" to taka sobie strategia. Zwłaszcza jeśli ktoś sobie fantazjuje o "porządnej szkole" wink


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • magia 23.06.18, 20:53
    To ja zapytam, bo zwyczajnie nie wiem. Co to znaczy ma laureata?
    Czy świadectwo z wpisem w rubryce szczególne osiągnięcia:
    "Wyróżnienie za zajęcie X miejsca w ogolnopolskim konkursie .."
    Oznacza, że to jest laureat?
  • iwoniaw 23.06.18, 21:59
    To ja zapytam, bo zwyczajnie nie wiem. Co to znaczy ma laureata?

    To znaczy, że jest laureatem konkursu przedmiotowego organizowanego przez/pod patronatem kuratorium, który to tytuł zwalnia z pisania odpowiedniej części egzaminu gimnazjalnego (i daje 100% punktów za tę część) oraz dzięki niemu ma się pierwszeństwo w przyjęciu do wybranej szkoły średniej niezależnie od pozostałych składowych rekrutacji. Mówiąc krótko: "mając laureata" nie musisz się martwić, czy się dostaniesz tam, gdzie chcesz, bo najpierw listę przyjętych zapełniają chętni laureaci, a dopiero potem, gdy są jeszcze wolne miejsca, szkoła prowadzi dalszą rekrutację wg przepisów.


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • kurt.wallander 23.06.18, 22:27
    magia napisała:

    > To ja zapytam, bo zwyczajnie nie wiem. Co to znaczy ma laureata?
    > Czy świadectwo z wpisem w rubryce szczególne osiągnięcia:
    > "Wyróżnienie za zajęcie X miejsca w ogolnopolskim konkursie .."
    > Oznacza, że to jest laureat?

    Zależy, które to miejsce, ale raczej na świadectwie byłoby napisane "laureat konkursu", a nie "wyróżnienie". Natomiast mam wrażenie, ze granica od którego miejsca to juz laureat, bywa płynna.
  • iwoniaw 15.06.18, 12:19
    To prawdopodobnie wynika z tego, że przez ostatnie 3 lata klasa była niejako
    > "pod ochroną", czytaj: wszyscy się cackali z dziubdziusiami (z pewnego powodu)
    > i dziubdziusie były przepychane z klasy do klasy. No i w tym roku chyba przest
    > ano się cackać - i ta szóstka repetowiczów to ludzie, którzy powinni odpasć prz
    > ez ostatnie 3 lata. W sumie to by mogło być to, dodatkowo taki fakt, że w klasi
    > e były ledwie 3 osoby bez zagrożeń, sporo ma poprawki, niektórzy mają warunkowo
    > dwie poprawki. Plus w tej klasie są np. delikwentki, które generalnie do szkoł
    > y nie chodzą, bo wolą iść na piwko ze starszymi kolegami.


    O matko. W takiej sytuacji to w sumie najlepsze, co można zrobić, to faktycznie zostawić tę sporą grupę na drugi rok, niż pchać ich na siłę do 8 klasy, egzaminu końcowego itd. 3 osoby bez zagrożeń? W tym co najmniej dwie (córka i ta "pierwsza w klasie") aż o tyle lepsze, że świadectwa z wyróżnieniem? Jakiś kosmos. Trafiliście na tak kiepski rejon, czy to była klasa dobierana pod jakimś kątem i średnio się ten dobór sprawdził dla całokształtu?


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • mama_kotula 15.06.18, 15:25
    Raz, że rejon kiepski, dwa - w ciągu ostatnich lat ci lepsi uczniowie odeszli do szkół w Warszawie. No i w tym roku też ma odejść kilkoro uczniów.
  • iwoniaw 15.06.18, 15:41
    W takiej sytuacji to trudno trzymać w takim miejscu dziecko, zwłaszcza mające inteligencję wyższą od ameby, więc nie dziwi mnie wcale, że przenosicie córkę.


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • makurokurosek 14.06.18, 22:07
    W szkole córki w klasie równoległej (zwykłej ) z tego co mówiła młoda sytuacja podobna jak u kotuli czyli piątka czy szóstka dzieciaków ma repetować. Rok wcześniej trójka spadła z gimnazjum do klasy siódmej.
  • natalia.nat 15.06.18, 12:42
    VII klasa, dawniej I gimnazjum to zawsze był spadek średniej. Dochodzą nowe trudne przedmioty, więcej nauki, prawie codziennie osiem lekcji, cała nauka zrzucona na uczniów, a sprawdzianów i kartkówek zatrzęsienie, nie ma cudów.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.