21.06.18, 22:33
he he...wiem, ze e-matki lubia wypowiadać sie w tematach motoryzacyjnych wiec zapodam taki problem.
jakis czas temu padł mi samochod. Siadło wspomaganie kierownicy, zbiornik oprózniał sie natychmiast po zalaniu wiec, dla niewtajemniczonych, nie mozna było szukac warsztatu "gdzieś tam", mozna było dojechac do najblizszego, co najwyzej. W alternatywie laweta - niby mam w ubezpieczeniu ale wolałam uniknac (nie zawracac sobie głowy).
No i znalazłam taki warsztat, opinie na ogól dobre, jakis tam negatywny epizod (w komentarzach) ale ...no, różnie to bywa, wiadomo.
Samochod stał tam niemal 2 tygodnie bo był problem (z czesciami), i ok, jakos mnie to nie ruszylo. Powiedziałam nawet, że jakby cos znaleźli przy okazji to niech zrobią.
I okazało się, że "znaleźli", oprócz przewodów wspomagania wymieniono przewody zapłonowe, w sumie dodatkowy koszt jakieś 2 stówy + (oprocz tysiaka za wspomaganie).
Kiedy pojawilam się w "warstacie" to panowie (mlodzi, ok. 30) spytali, gdzie parkuję samochod. "Bo przewody zplonowe podgryzly kuny".
No, w doopke, parkuje w garażu podziemnym, na mur beton kun tam nie ma.
"To moze szczury?"
no, szczury mogą być, czemu nie, od czasu do czasu widze tam trutki. Tyle, ze zarówno mój samochód, jak i samochod męża (od 20 lat), nigdy nie maial problemow ze szczurami/kunami. No ale ok, kiedys musi być pierwszy raz.
Albowiem panowie twierdzili, ze to kuny/szczury przegryzły mi przewody zapłonowe i oni musieli je wymienic.
No ok, poprosiłam o stare przewody "żeby mezowi pokazać", myslałam o tych od wspomagania ale panowie dali te od zaplonu.
Kiedy pokazałam mężowi to on powiedział, ze przewody w takim stanie nie pozwoliłyby mi na uruchomienie silnika i dojechaniu do warsztatu. Faktycznie, jeden z nich wisi "na sznurku", wyglada fatalnie. Dodatkowo przewody były czyms "obryzgane" (zasyfione), wygladały nienaturalnie.
Dodatkowo, mąz tą ulica dojeżdża do pracy, wcześnie rano, przed 5.00 bo pracuje w śniadaniowej tv, i spotyka na tej ulicy, w poblizu tegoż warsztatu, kuny (to są nocne zwierzęta?).
W dodatku panowie w warsztacie pokazali mi plyn na kuny, który to płyn (spray) stał u nich na stałe w warsztacie (po co?) na połeczce, z zaleceniem zeby sobie wypryskac silnik w celu odstraszenia danych kun.
Zachodzi duze prawdopodobieństwo, że przewody podgryzły kuny w tymże warsztacie, w którym samochód stał, na zewnętrznym parkingu, niemal 2 tygodnie. Panowie zrobli mnie w jajo, biorac pieniadze za swoje (warsztatu) błedy, czy jak to zwał.
Co robi e-matka?
daje sobie spokoj?
jedzie do warsztatu i robi karczemna awanturę?
idzie do adwokata?
Edytor zaawansowany
  • berdebul 21.06.18, 23:14
    Nie odstawia auta do warsztatu typu krzak, tylko dzwoni do ASO i przyjeżdża miły pan z lawetą.
    Ematka trzyma pod maską kulki do kibla, celem odstraszania kun.
    Jeżeli już odstawiła tam samochód, to idzie do prawnika żeby on wysmarował ładne pismo do warsztatu.
  • issa-a 21.06.18, 23:42
    ASO policzyło mi wstepna naprawę za circa 4 tys zł. Podziekowałam. Pan nie był zdziwiony, przeciwnie, wykazał zrozumienie.
    Nad prawnikiem zastanowie sie.
    Kulki? czemu nie...
  • alaveda 22.06.18, 07:14
    ASO, hahahaha hahahaha... big_grin
  • 45rtg 22.06.18, 09:08
    berdebul napisała:

    > Nie odstawia auta do warsztatu typu krzak, tylko dzwoni do ASO i przyjeżdża mił

    ASO? Kto normalny naprawia samochód w ASO, skoro to nic nie daje, a kosztuje znacznie więcej?
  • berdebul 22.06.18, 09:57
    Wszystkie ewentualne naprawy mam gwarancyjne do 5 lat, więc tylko ASO.
  • kolpik124 22.06.18, 10:08
    nieprawda

    --
    "Za młodu gdy uprawialiśmy seks w nocy na klatce schodowej wrzuciliśmy prezerwatywę wraz z zawartością do takiego wózeczka"...kaz_nodzieja na forum s-v
  • kolpik124 22.06.18, 10:11
    "... Nie tylko krajowe, ale przede wszystkim unijne przepisy zapewniają klientowi prawo wyboru. W czerwcu 2010 roku zaczęły obowiązywać przepisy BER 330/2010 (Block Exemption Regulation) oraz MVBER 461/2010 (Motor Vehicle Block Exemption Regulation), czyli rozporządzenie o Wyłączeniach Grupowych w Motoryzacji oraz zestaw Wytycznych Komisji Europejskiej, dotyczących stosowania w sektorze motoryzacyjnym europejskiego prawa o konkurencji."

    --
    "W niektórych społecznościach matka ma prawo bezkarnie zabić swoje dziecko o ile nie ukończyło drugiego roku życia. Jakoś specjalnie się nie dziwię"...kaz_nodzieja o niemowlętach
  • kolpik124 22.06.18, 10:12
    Z zapisu wynika, że gwarancja udzielana przez producenta pojazdu nie może być uzależniona od konieczności dokonywania napraw i przeglądów pojazdu w autoryzowanej sieci naprawczej. Biorąc pod uwagę powyższe przepisy dilerzy, którzy straszą klientów swoimi warunkami gwarancyjnymi, robią to
    bezprawnie.

    --
    " Na jarmarki przychodzą rodziny z dziećmi, to bezpieczne miejsca. Jedne czego może się obawiać, to kieszonkowcy."...snakelilith, listopad 2016
  • 45rtg 22.06.18, 10:56
    berdebul napisała:

    > Wszystkie ewentualne naprawy mam gwarancyjne do 5 lat, więc tylko ASO.

    Jakoś wątpię, żeby to wspomaganie rozsypało się w samochodzie jeszcze na gwarancji.
  • kotomama 22.06.18, 09:14
    O tym ASO to jakiaś takiaś głęboko ukryta ironia?

    --
    Polska pod rządami PiSu jest jak nawalony Janusz na weselu.
    Wszystkich potrąca, oblewa wódką, wyjada z talerzy, beka, wymiotuje, depcze po butach,
    rechocze jak żaba i jest przekonany, że ludzie schodzą mu z drogi, bo go zaczęli szanować.
  • pitupitt 22.06.18, 11:19
    big_grin "dzwoni do ASO i przyjeżdża miły pan z lawetą." big_grin O święta naiwności, tylko naiwniacy i motoryzacyjnie nieuświadomieni kierowcy oddają samochód do ASO wierząc, że zostaną przyzwoicie obsłużeni. Doświadczenia moje, jak i kilku osób z mojego najbliższego otoczenia mówią jedno "trzymać się jak najdalej od ASO, na tyle na ile to możliwe". Przykład z ostatniego tygodnia: czujnik parkowania do toyoty mojego teścia w ASO kosztuje jakieś 2 tysie, a w zwyczajnym sklepie motoryzacyjnym jakieś 400 zł. A kulkami do kibla to kuny zagryzają swoje główne dania... big_grin

    --
    One moment can change a day
    One day can change a life
    One life can change the world
    I live by this quote <3 (by Oswell Music)
  • kolpik124 22.06.18, 11:55
    z tą lawetą z aso to też tylko w przypadku jeśli ma się assistance producenta, co nie jesyt regułą, zwykle oferowane przy autach z wyższej półki

    co do cen... sonda lambda w dobrym renomowanym warsztacie 450 zł z wymianą, w ASO... 1500 zł big_grin

    no, ale wonskie specjalystky kasy mają w bród, kto bagatemu zabroni? big_grin

    --
    "Moja sytuacja jest taka, że mam już ostatnie lata na tzw. rozród...mam żonatego kochanka...ogólnie jestem raczej zdrowa"
    kaz_nodzieja, 31.12.2016
  • leni6 22.06.18, 06:08
    Ja bym się po prostu zdała na męża. Generalnie unikam warsztatów jak ognia, bo się nie znam i łatwo mi wcisnąć jakiś kit. Mąż też się niespecjalnie zna, ale jednak lepiej niż ja.
  • tanebo2.0 22.06.18, 06:12
    Ale przecież mąż to podgatunek...
  • lodomeria 22.06.18, 06:17
    Czyli z tego postu wynika, że sprawy nie wolno zostawić, bo kiedyś w końcu majstry się muszą nauczyć, że klientom, nawet kobietom, kitów nie wolno wciskać.
  • sky.83 22.06.18, 07:51
    Nie wiem o co chcesz się sądzić. Były uszkodzone przewody to wymienili je zgodnie z Twoją sugestią.
  • 45rtg 22.06.18, 09:15
    issa-a napisała:

    > Dodatkowo, mąz tą ulica dojeżdża do pracy, wcześnie rano, przed 5.00 bo pracuj
    > e w śniadaniowej tv, i spotyka na tej ulicy, w poblizu tegoż warsztatu, kuny (t

    A to mi go w takim razie nie żal suspicious

    > Zachodzi duze prawdopodobieństwo, że przewody podgryzły kuny w tymże warsztacie
    > , w którym samochód stał, na zewnętrznym parkingu, niemal 2 tygodnie. Panowie z
    > robli mnie w jajo, biorac pieniadze za swoje (warsztatu) błedy, czy jak to zwał
    > .
    > Co robi e-matka?

    Awanturę trzeba by było zrobić na miejscu, bo awantura po namyśleniu się w domu to już nie to samo. Owszem, prawdopodobieństwo, że to ci pracownicy pogryźli Ci kable jest duże, ale raczej nie do udowodnienia, zwłaszcza sądownie. Jeżeli masz tam jeszcze coś do roboty, to możesz próbować się wykłócać o jakąś zniżkę, że nie dopilnowali swojego parkingu. A jeżeli samochód odebrany, zapłacony i sprawny, to pozostaje raczej podejść do rzeczy filozoficznie, czyli powiedzieć sobie "s*ał to pies" i wyciągnąć naukę na przyszłość. Wymiana kabli nie jest taka strasznie droga, a przynajmniej masz teraz nowe. Ewentualnie możesz warsztatowi obrabiać d*pę.
  • chicarica 22.06.18, 10:19
    O 2 stówy będziesz chodzić do prawnika?
    Przewody zapłonowe co jakiś czas warto wymienić, a kuny mogły przegryźć gdziekolwiek, np. u męża pod pracą. To jest część eksploatacyjna, którą się wymienia.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • pitupitt 22.06.18, 11:24
    Mechanikom nie mówi się, żeby sami coś dodatkowo znaleźli do naprawienia, bo na bank znajdą taką "usterkę", że padniesz na kolana przy odbiorze rachunku.

    --
    One moment can change a day
    One day can change a life
    One life can change the world
    I live by this quote <3 (by Oswell Music)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka